Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
hurbie 1
hurtem 1
hymnem 1
i 7478
í 4
i-trudniej 1
ich 230
Frequency    [«  »]
-----
-----
-----
7478 i
3974 sie
3537 z
3534 w
Eliza Orzeszkowa
Nad Niemnem

IntraText - Concordances

i

1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-4000 | 4001-4500 | 4501-5000 | 5001-5500 | 5501-6000 | 6001-6500 | 6501-7000 | 7001-7478

     Tom, Rozdzial
501 1, II | usiadł przed lusterkiem i do robienia toalety swej 502 1, II | się zaczął. Justyna prędko i zręcznie czyściła miotełką 503 1, II | chłopiec do wszystkiego... i przy kredensie, i do stołu 504 1, II | wszystkiego... i przy kredensie, i do stołu usługuje, i mnie, 505 1, II | kredensie, i do stołu usługuje, i mnie, i panu Benedyktowi... 506 1, II | stołu usługuje, i mnie, i panu Benedyktowi... Do czego 507 1, II | nie było komu wody podać i surduta oczyścić?~- Już 508 1, II | Stanęła na środku pokoju i zamyśliła się chwilę.~- 509 1, II | może... - odparł stary - to i cóż?~- Teraz nie można - 510 1, II | schowała go do kieszeni i wyszła.~Drugi pokój na górze, 511 1, II | pokój na górze, niezbyt mały i bardzo czysty, o dwu łóżkach 512 1, II | bardzo czysty, o dwu łóżkach i umeblowaniu skromnym, lecz 513 1, II | wspólne mieszkanie Marty i Justyny. W tym pokoju Justyna 514 1, II | stanęła przed~otwartym oknem i rozplotłszy warkocze powolnym 515 1, II | wplątały się zielone igły i młodziutkie gałązki sośniny.~ 516 1, II | światłości słonecznej szybko i kręto przelatywały połyskliwe 517 1, II | ludzi siedział na dnie łodzi i twarz nad wodą pochylał 518 1, II | podwodnej roślinności, która tu i ówdzie wybijała się na powierzchnię 519 1, II | powierzchnię kępami okrągłych liści i żółtych kwiatów wodnych 520 1, II | przeciwległe wybrzeże stanął i znowu w tym samym kierunku 521 1, II | górskiego jelenia, prędko i zręcznie wbiegać zaczął 522 1, II | do chwili zatrzymywał się i podaniem ręki albo podłożeniem 523 1, II | przygarbionymi trochę plecami i pochylonym karkiem. Pierwszy 524 1, II | zniknęli, z boru wybuchnęła i pod same zda się obłoki 525 1, II | oddalał się w głębokości boru i przycichał, natomiast z 526 1, II | by-waj!~Jakaś kobieta cienkim i ostrym głosem u samego brzegu 527 1, II | moim miłym chłopczyku...~I urwała, a cisza wraz ze 528 1, III| czasom, które światła swe i wzloty otrzymywały od wielkiego 529 1, III| otrzymywały od wielkiego i szeroko promieniejącego 530 1, III| sklepieniem rozpęd wzroków i ruchy ramion tamującym, 531 1, III| zezmysłowienia się, lenistwa i apatii. Organizmy ludzkie - 532 1, III| się bardzo wysoko, ale też i na niziny nie spadło. Może 533 1, III| niziny nie spadło. Może ono i miało skrzydła, które w 534 1, III| bagniskach bez obłocenia się i ugrzęźnięcia. Ale istnienie 535 1, III| pewnych warunkach gruntu i atmosfery świadczy najpewniej 536 1, III| zgniłych oddechów rozpusty i tyranii, oświetlonej nie 537 1, III| wrażenie w całej okolicy i nawet w całym powiecie wywołał 538 1, III| znacznego obszaru pięknej i żyznej ziemi, na którym 539 1, III| żyznej ziemi, na którym żyć i panować będą sobie mogli, 540 1, III| sobie mogli, jak panowali i żyli przodkowie? Nie byliż 541 1, III| nadawali nazwę dziwactwa: byli i tacy, którzy czynili to 542 1, III| Korczyński wróżbiarzem nie był i wszystkiego, co w bliskiej 543 1, III| alboby uniósł się zgrozą i rozpaczą, alboby śmiał się 544 1, III| przyszłości przewidywał on i rozumiał; rozumiał, że prędzej 545 1, III| niewolnicza stanie się pracą wolną i równiejszymi działami rozpadnie 546 1, III| głowy, bo na przedstawienia i żarty sąsiadów z namarszczonym 547 1, III| synów do życia wchodziła też i rachuba. Nie mieli oni być 548 1, III| sposób życia powściągliwy i nieco nad inne pracowitszy, 549 1, III| folwarku nabytym osadzając i na tych dwóch braci wkładając 550 1, III| obowiązek wyposażenia siostry i średniego brata, Dominika, 551 1, III| skończył szkołę agronomiczną i do swego Korczyna wrócił 552 1, III| od dzieciństwa sierotę i przez rodziców jego wychowaną, 553 1, III| podówczas lat dwadzieścia cztery i w pełnym znaczeniu tego 554 1, III| może wysoka, ale kształtna i ruchliwa, ognistooka; wesoła 555 1, III| ruchliwa, ognistooka; wesoła i wiecznie czynna, tak mu 556 1, III| krzątaniem się swym, ładem i dostatkiem, że opustoszenia 557 1, III| sobą zawsze w przyjaźni i zgodzie, a teraz do życia 558 1, III| krew żołnierz spod Baru i Samosierry, to zaś, co w 559 1, III| najbliższym zadrzemało było i tylko przez sen niekiedy 560 1, III| dzwonem czasu krzyknęło i na skrzydłach fantazji wleciało 561 1, III| gorejące płomię. Hej! gorączką i burzą przeleciały im te 562 1, III| społeczne zaszumiały, wzdęły się i wyrzucały w górę kipiące 563 1, III| niebie malując jutrzenki i tęcze. Duch demokratyzmu 564 1, III| żebrzące prawie o życzliwość i ufność. Przyjazne i poufałe 565 1, III| życzliwość i ufność. Przyjazne i poufałe stosunki zapanowały 566 1, III| wsi mieli kiedyś pergaminy i przywileje szlacheckie, 567 1, III| utracili je od dość dawna i wiedli znojne, ciasne, ubogie 568 1, III| byłoż tam wtedy, było ruchu i tłumu w tym niskim, obszernym 569 1, III| rozlegałyż się tam gwary i krzyki płynąc w dal po falach 570 1, III| tej rzeki! Brzmiałyż tam i huczały, w głębiach tego 571 1, III| huczały, w głębiach tego boru i na rozłogach tej gładkiej 572 1, III| gładkiej równiny, takie stuki i hałase, jakich ani razu 573 1, III| najstarszy, Andrzej. Mężem i ojcem już będąc zapominał 574 1, III| zapominał o żonie, dziecku i gospodarstwie własnym stale 575 1, III| wciąż wyjazd swój odkładał i cichszy, więcej wahający 576 1, III| z innymi spodziewała się i pragnęła i jak ptak zdjęty 577 1, III| spodziewała się i pragnęła i jak ptak zdjęty radością 578 1, III| śpiewała...Głos miała prosty i nieuczony, lecz silny i 579 1, III| i nieuczony, lecz silny i czysty. Z namiętnym i w 580 1, III| silny i czysty. Z namiętnym i w owej porze rozmarzonym 581 1, III| oczu zawsze coś do mówienia i do śpiewania miała z Anzelmem 582 1, III| chłopcem w grubym obuwiu i surducie z domowego sukna, 583 1, III| wobec różnic w wykształceniu i przyzwyczajeniach dwu tych 584 1, III| ożenionym, a przez to ożenienie i osobisty majątek swój bogatym; 585 1, III| Mały Zygmunt Korczyński i Janek Bohatyrowicz byli 586 1, III| Bohatyrowicz byli rówieśnikami. I inne jeszcze, głębokie podobieństwa 587 1, III| Bohatyrowiczów, Andrzeja i Jerzego zawsze prawie widywano 588 1, III| polować na dzikie kaczki i bekasy, razem rybackim czółnem 589 1, III| Niemnie ku oddalonym wsiom i miasteczkom, razem niekiedy 590 1, III| obywatela podobny, przyjmował i gościł w domu swoim braci 591 1, III| gościł w domu swoim braci i sąsiadów; z poważnymi krewnymi, 592 1, III| przyjeżdżali pełni przestróg i upomnień, staczał zażarte 593 1, III| dziesięciu włók rozległości i z którym łączyły się obszerne 594 1, III| obszerne lasy do Andrzeja i paru sąsiadów jego należące. 595 1, III| powodu porastających je sosen i jodeł nazywało się ono Świerkowym; 596 1, III| Świerkowym; teraz powszechnie i we wszystkich warstwach 597 1, III| pierwszy nowej tej nazwy użył i jakimi były pobudki, które 598 1, III| odrzuciły go bardzo daleko i po kilku latach zaledwie 599 1, III| siostrze nie miał środków i zatrzymując go na hipotece 600 1, III| nie zaś z lekkomyślności i marnotrawstwa wynikłe; niemniej, 601 1, III| był... Nie będąc tchórzem i nie mając szczególnych do 602 1, III| naprzód - wołów pokornych i cierpliwych potrzeba. Benedykt 603 1, III| Benedykt zrazu wierzgał i z nozdrzy ogień wyrzucał, 604 1, III| ogień wyrzucał, jak oburzony i zniecierpliwiony rumak, 605 1, III| wytężał słuch w przestrzeń i oczami wodził czasem po 606 1, III| zobaczyć; że śpiewające drzewa i grające zorze jego pierwszej 607 1, III| zaliczonymi zostały do bajek, i do takich w dodatku bajek, 608 1, III| grzeczne. Pochylił tedy karku i zajął się tylko wyjmowaniem 609 1, III| początku czynił to niezgrabnie i zawsze jeszcze ku obłokom 610 1, III| Wynikło mu stąd wiele strat i nieprzyjemności. Tak na 611 1, III| przeprowadzenia dość kosztownej i niebezpiecznej sprawy. Odtąd 612 1, III| rasy bydła na inną: zmienił i znaczne korzyści obiecywał 613 1, III| ładną, pięknie wychowaną i w której serdecznie był 614 1, III| korczyński wykwintnie urządzić i cały stary dom swój rodzinny 615 1, III| zbytkiem kwiecistych kobierców i aksamitnych trawników. Sam 616 1, III| wynalazł sobie bardzo biegłego i również kosztownego ogrodnika. 617 1, III| Korczynie cudne trawniki i osobliwe kwiaty, szparagi 618 1, III| zadziwiającej grubości, brzoskwinie i nawet ananasy, ale po dwu 619 1, III| ale po dwu latach jawnie i absolutnie okazała się niemożność 620 1, III| najważniejszych majątkowych potrzeb i interesów. Kilka jeszcze 621 1, III| od wszelkiego wierzgania i rozdymania nozdrzy, a lekkie 622 1, III| rozdymania nozdrzy, a lekkie i pełne gracji kształty rumaka 623 1, III| stopniowo przelewały się w grubą i ponurą, ale w równym i cierpliwym 624 1, III| grubą i ponurą, ale w równym i cierpliwym stąpaniu swym 625 1, III| zwierzać się kiedyś chciał i próbował...~Dwanaście lat 626 1, III| braciach, majątkowego zubożenia i śmiertelnego rozbicia się 627 1, III| twarz opaloną od słońca i błyszczącą od potu; szedł 628 1, III| błyszczącą od potu; szedł prędko i szerokimi krokami; gruby 629 1, III| szerokimi krokami; gruby i do czerwoności ogorzały 630 1, III| długiego wąsa do ust. wkładał i w zamyśleniu zębami go przygryzał. 631 1, III| przygryzał. Po długim szukaniu i kilkakrotnym wołaniu usłyszał 632 1, III| cienistej altany łagodny i srebrny głos żony. Altana 633 1, III| kraty wdzięcznie zbudowana i pachnącym kapryfolium gęsto 634 1, III| kilkakroć ucałował rękę i czoło żony i obok niej usiadł. 635 1, III| ucałował rękę i czoło żony i obok niej usiadł. Ładna, 636 1, III| postawie objawiającej znudzenie i znużenie, siedziała na wygodnej 637 1, III| wygodnej ogrodowej ławce i poduszkę mając za plecami 638 1, III| swą odsunąć od głośnego i gorącego jego oddechu.~- 639 1, III| Niech tam sobie ekonom i robotnicy poczekają, a ja 640 1, III| przebędzie, sto upałów go spali i sto strachów po nim przejdzie...~- 641 1, III| zawsze ci wszystko opowiadam i zawsze pytasz znowu...~- 642 1, III| niezdolną jestem do zrozumienia i zapamiętania wszystkich 643 1, III| wszystkich twoich kłopotów i interesów...~Z większym 644 1, III| przechyliła się na poręcz ławki i wygodniej drobne swe stopy 645 1, III| te bardzo zrozumiałe i do zapamiętania łatwe... 646 1, III| już Korczyn opisywać miano i ledwie nieledwie dostawszy 647 1, III| na zapalenie oskrzeli... i sama w domu byłam... jak 648 1, III| nie urodził się na tyrana i ludożercę... Kiedyś mi do 649 1, III| nie dochodziłbym niczego i niechbym tam już mniej miał, 650 1, III| zszyjesz, tam się rozporze - i Bóg jeszcze wie, co z nami 651 1, III| Dłonie o kolana opierał i w ziemię patrzał. Pani Emilia 652 1, III| jesienny igrał, szepnęła:~- O! i ja także wiem, co to płakać 653 1, III| popatrzał, ręką potem machnął i rzekł:~- Tylko, że u ciebie, 654 1, III| rzeczach wysokich albo wesołych i marzyć przestałem... Ale 655 1, III| cóż? ty nawet bez perfum i tych tam... różnych swoich 656 1, III| znowu, wzruszył ramionami i pochylił głowę tak nisko, 657 1, III| także, twarz jego, ubiór i całą postawę zwolna wzrokiem 658 1, III| bolesne dla siebie uwagi i porównania. Myślała zapewne, 659 1, III| nie takim wcale poznała i pokochała. Był on wtedy 660 1, III| zgrabnym, ze świeżą twarzą i trochę już smutnymi, ale 661 1, III| zachwycić się jego gibkością i siłą, gdy siedział na koniu. 662 1, III| siedział na koniu. Odwaga i zapał jego, dla których 663 1, III| nadały mu aureolę rycerską i poetyczną. Powiadano, że 664 1, III| wcale piękną; otoczyć i po wiek wieków otaczać miały 665 1, III| wszystkie miękkości dostatku i wyszukanego smaku, prawie 666 1, III| tego wszystkiego wzrosła i nie wyobrażała sobie, aby 667 1, III| konnego jeżdżenia po polach i ciągłego ruchu rozrosły 668 1, III| ruchu rozrosły się mu kości i muskuły; pleczysty teraz 669 1, III| ciężko, kark miał gruby i zaczerwieniony. Na czole, 670 1, III| posiadającym kiedyś białość i gładkość prawie dziewiczą, 671 1, III| składał się z wysokich butów i płóciennego surduta, a przynosił 672 1, III| oblewa ciała żniwiarzy, i tych zielsk dzikich, które 673 1, III| zaczęła uczuć rozczarowania i zawodu, które czyniły 674 1, III| które czyniły smutną i - chorą. W tym odludnym 675 1, III| chorą. W tym odludnym i cichym Korczynie, przy tym 676 1, III| tym człowieku spracowanyn i nie mającym czasu ani chęci 677 1, III| jej ulubionych rozrywek i zajęć wprost traciła ochotę 678 1, III| razy dla wzmocnienia sił i nerwów wyjeżdżała za granicę 679 1, III| nerwów wyjeżdżała za granicę i wracała istotnie wzmocniona, 680 1, III| naddatkiem wszystkie słabości i smutki. Przestała bywać 681 1, III| sąsiadów, bo byli dawno znani i niezabawni; nie wychodziła 682 1, III| znajdowała w widoku nieba, ziemi i wszystkiego, co było na 683 1, III| podobnego do lenistwa ciała i duszy. Samo przejście z 684 1, III| jedynym, że lubiła czytanie i ręczne robótki. Pochłaniała 685 1, III| kołder itd. Przy tym tęskniła i czuła się coraz częściej 686 1, III| spotykała z przestrachem i usiłowała odegnać mnóstwem 687 1, III| odegnać mnóstwem starań i środków. Takim było jej 688 1, III| milczeniu to wszystko wspominała i myślała, pleczysty, ogorzały, 689 1, III| pleczysty, ogorzały, zmęczony i zgryziony mężczyzna w długich 690 1, III| mężczyzna w długich butach i płóciennym surducie zwrócił 691 1, III| twarzą, popatrzał jej w oczy i w zgrubiałe swe ręce biorąc 692 1, III| mi co do wyrzucenia? Ot, i dziś biegłem do ciebie, 693 1, III| ci wszystko, uścisnąć cię i poweseleć... A ty tylko 694 1, III| dlaczego?~Ujął jeszcze i drugą jej rękę, twarz swą 695 1, III| do jej twarzy przychylał i z miłosnym prawie spojrzeniem, 696 1, III| z prośbą, coraz ciszej i czulej zapytywał:~- Dlaczego, 697 1, III| pieszczotom jego, ale delikatną i coraz więcej zasępiającą 698 1, III| gdybyś się tak nie zmienił! i ja... byłabym może taką, 699 1, III| zmieniłem się istotnie... ~- I tak nadzwyczajnie - dorzuciła - 700 1, III| czarnoksiężnika... Machnął ręką i zaśmiał się wpółwesoło, 701 1, III| energią wyprostowała się i z głębokim przekonaniem 702 1, III| ofiar. Może ono być piękne i szczęśliwe, ale tylko dla 703 1, III| którzy odrzucą jego brzydką i prozaiczną stronę. Ale jeżeli 704 1, III| wyrzeknie się wszelkiego piękna i wszelkiej poezji... wtedy.~- 705 1, III| lichwiarze sprzedadzą nam Korczyn i wraz z dziećmi pójdziemy 706 1, III| twarzy.~- Nie rozumiemy się i zrozumieć się nie możemy - 707 1, III| obowiązków, jakie mam dla dzieci i dla ciebie samej? abym jak 708 1, III| słuchał rzępolenia Orzelskiego i nie dbał o ten nasz kawał 709 1, III| kawał ziemi, a na koniec i o swój honor? bo przecież 710 1, III| od interesów majątkowych i honor nieraz zależy Czyżbyś 711 1, III| otoczyć cię nie mogę, ale i po cóż ten zbytek? a niedostatku 712 1, III| domu naszym nie ma. Pracy i kłopotów nie masz żadnych... 713 1, III| stworzoną, ani wychowaną, i nie wymagałem jej nigdy 714 1, III| wyprostowała zupełnie i z błyskiem w oczach przerwała:~- 715 1, III| masz natury dość wytwornej i zarazem gorącej, abyś mógł 716 1, III| opuszczałbyś mnie na godziny i dnie całe dla prostych materialnych 717 1, III| obrażałbyś co chwilę gustów i przyzwyczajeń moich, ale 718 1, III| spodziewałam się od ciebie i dawno już wiem, żem się 719 1, III| gdybym ja miała choć rozrywki i przyjemności jakie... Żyję 720 1, III| poprzestawać lnie mogę... I nuda... Ja nudzę się... 721 1, III| się... Przecież książki i robótki wystarczyć nie mogą 722 1, III| wszystko bez gniewu, cicho i tylko z wielkim żalem. Oczy 723 1, III| które przecież powściągnęła, i z ruchem zupełnego zniechęcenia 724 1, III| mówić? Ty się nie zmienisz i nic się nie zmieni. Gwiazdy 725 1, III| pociechą myślę, że jestem słaba i mam złe zdrowie, może więc 726 1, III| Benedykt nie przerywał, słuchał i koniec wąsa przygryzał, 727 1, III| Zdawać się mogło, że wysoka i silna postać jego cięższą 728 1, III| rzekł - że nie rozumiemy się i zapewne nie zrozumiemy się 729 1, III| Cóż robić? Niech jeszcze i to... Tylko pozwól powiedzieć 730 1, III| gwiazdy losu", "mogiły" i tym podobne górności nie 731 1, III| wyobrażasz, ale przestarzałą i złej wody romansowością. 732 1, III| kiedyś na rzeczach wzniosłych i od pospolitości życia oderwanych 733 1, III| się ich nie dla hulanki i nie dla metresy, ale dla 734 1, III| metresy, ale dla konieczności i obowiązków życia. Może i 735 1, III| i obowiązków życia. Może i w tym jest także trochę 736 1, III| Cóż robić? Niech jeszcze i to...~W głosie jego słychać 737 1, III| słychać było trochę łez i więcej powściąganego gniewu. 738 1, III| Benedykt w gabinecie swoim i na ganku domu wypłacał tygodniową 739 1, III| naradzał się z ekonomem, głośny i żwawy spór wiódł z dwoma 740 1, III| czynność najwięcej zmęczyła go i zgryzła. Od ludzi, którzy 741 1, III| wyrzucając mu zbytnią srogość i dla ich położenia niewzględność. 742 1, III| cały dwór się rozlegał. Ale i jeden z tych ludzi, średniego 743 1, III| twarzą do rydza podobną i zuchwale sterczącymi wąsami, 744 1, III| krzyknął Korczyński - i także nie pozwolę, abyście 745 1, III| złodziejami nie byliśmy i nie będziemy nigdy... Teraz 746 1, III| za ubligę...~- Podawajcie i do samego diabła, tylko 747 1, III| imiona wasze?~Starszy i wyższy, chudy, schorowany 748 1, III| wyższy, chudy, schorowany i dotąd ciągle prawie milczący 749 1, III| musiały, ale teraz spłowiały i wyraz miały cierpiący, na 750 1, III| Korczyńskiego popatrzał i cicho odpowiedział:~- Anzelm 751 1, III| Na szczególne spojrzenie i szczególniejszy jeszcze 752 1, III| głosu, z jakimi to imię i nazwisko wymówionymi zostały, 753 1, III| Bohatyrowicz! - jeżąc się i sierdzisto odkrzyknął zapytany.~- 754 1, III| Korczyńskiego popatrzał i z cicha wymówił:~- Łaska 755 1, III| w innych czasach mruknął i szybko zwrócił się ku drzwiom 756 1, III| progu stanął, zawahał się i przez ramię do odchodzących 757 1, III| nic - odpowiedział młodszy i sierdzistszy - niech pan 758 1, III| niech pan do sądu idzie i nas ciągnie... co robić !~ 759 1, III| bo kilka wsi chłopskich i jedna okolica szlachecka 760 1, III| Korczyn w oblężeniu formalnym i gdyby Benedykt zażarcie 761 1, III| niż zwykle rozdrażnionym i zgryzionym. Przyczyniła 762 1, III| które mu sprowadziły twarz i słowa Anzelma Bohatyrowicza. 763 1, III| którym paliła się lampa i leżały gospodarskie księgi 764 1, III| wziął głowę w obie dłonie i pogrążał się długo w myślach 765 1, III| ciężkim przyciskiem leżących i powoli, z uwagą, z częstymi 766 1, III| ze stron bardzo dalekich i brzmiący, jak następuje:~ ~ 767 1, III| ciebie, że tak męczysz się i gryziesz ze swoim gospodarstwem, 768 1, III| jednego miejsca przyrastał i choć jemu tam nie idzie, 769 1, III| nie chciał? Świat szeroki i można na nim znaleźć sobie 770 1, III| trzeba tylko mieć energię i trzeźwo patrzyć na rzeczy. 771 1, III| potrzebuje człowieka uczciwego i specjalnie wykształconego, 772 1, III| pensji, utrzymanie dla ciebie i całej twojej familii, mieszkanie 773 1, III| mieszkanie w pałacu, pojazd i sześć koni na rozkazy. Strona 774 1, III| Strona tu przy tym bogata i różne spekulacje robić można, 775 1, III| to już trzeba umieć robić i nie wiem, czy ty potrafisz, 776 1, III| by ci było z taką pensją i czystym kapitałem, który 777 1, III| łatwo; ja pamiętam, jak i mnie smutno było po swojej 778 1, III| smutno było po swojej stronie i jak ja męczył się, póki 779 1, III| poniewoli wiele nauczy się i wiele zapomni. Wszystko 780 1, III| gdzie żyć, byle uczciwie i wygodnie. Ja uczciwie żyję ( 781 1, III| uczciwie żyję (temuż to i w spekulacjach szczęścia 782 1, III| mam), ale o wygodę swoją i swoje) familii dbam i na 783 1, III| swoją i swoje) familii dbam i na służbie dobrze stoją. 784 1, III| służbie dobrze stoją. Dbajże i ty o to, abyś dla urojonej 785 1, III| Ja ciebie chcę ratować i wszystko zrobię, aby ci 786 1, III| tej samej stronie, co ja, i żeby nasze dzieci zapoznały 787 1, III| Benedykt myślał, że i ten także zmienił się bardzo. 788 1, III| pisywał do brata rzadko i listy od niego przychodzące 789 1, III| pisanie nigdy czasu nie miał i wszelka umysłowa robota 790 1, III| nie posiada na świecie, i na długie miesiące o Dominiku 791 1, III| jednak łagodniej niż zwykle i uważniej list jego odczytywał. 792 1, III| przecież pamiętał. Może i słusznie doradza? Może to 793 1, III| będzie spokój, pewność jutra i przy tym... tych wiecznych 794 1, III| nie dochodziłbym niczego i niechbym tam już mniej miał, 795 1, III| samemu ciężko.... A tak i sam uspokoję się, rdzę z 796 1, III| się, rdzę z siebie zetrę, i ludziom dokuczać przestanę... 797 1, III| kto inny! Kto wie? Może i zrobię tak, jak mi bratczysko 798 1, III| życie! Biedny on taki jak i ja!"~Odkładał list pod przycisk 799 1, III| warunki detalicznie rozpytać i żeby mi pozwalali, choć 800 1, III| trzaskiem otworzyły się drzwi i do gabinetu wpadło małe 801 1, III| skaczące jak konik polny i przy każdym skoku rozwiewające 802 1, III| szyję Korczyńskiego objęło i bardzo cienko i głośno wyszczebiotało: ~- 803 1, III| Korczyńskiego objęło i bardzo cienko i głośno wyszczebiotało: ~- 804 1, III| stołowym pokoju, czy kurczęta i mleko kwaśne, czy maliny... 805 1, III| dała mnie ich dużo, dużo, i ciasteczka z malinami pieką 806 1, III| Korczyński pochylił się i usta dziecka pocałunkiem 807 1, III| rozpinały swe skrzydła drobne i drżące.~- Widzi tatko? motylki... 808 1, III| wiedział, jak to dobrze pływać i ryby łowić!... Ja z Julkiem 809 1, III| tateczku, my z ciocią Martą i z Justynką w niedzielę do 810 1, III| popłynęli, grzyby zbierali i tak było wesoło, wesoło...~ 811 1, III| szczupłe ciałko dziecka i duże, ponure oczy miękły 812 1, III| duże, ponure oczy miękły i promieniały topiąc się w 813 1, III| czole, szorstkich policzkach i długich wąsach Korczyńskiego 814 1, III| nie ucałowały śmiejące się i świeże usta jego syna. Był 815 1, III| jego syna. Był to swawolnik i wisus, jakich mało; nie 816 1, III| tylko w całym domu, ale i w całym Korczynie słychać 817 1, III| krzyczał: "Nie dręczcie mię!" i biegł co siła na folwark 818 1, III| zachorowała, niańczył i bawił całymi dniami, tak 819 1, III| dniami, tak że sam pobladł i schudł... Korczyński na 820 1, III| swoje patrzał teraz długo i z zamyśleniem głębokim. 821 1, III| głębokim. Myślał, patrzał i uśmiechać się zaczął.~- 822 1, III| krzyknął, taki mocny i szorstki całus przygniótł 823 1, III| kurcząt, mleka kwaśnego, malin i wszystkiego, co chce... 824 1, III| jak zwykle o piątej z rana i jak zwykle oba ich głosy 825 1, III| oni z sobą oprócz innych i to rodzinne podobieństwo, 826 1, III| się z latami coraz grubsze i krzykliwsze. Oprócz pracy 827 1, III| Oprócz pracy kłopotliwej i drobiazgowej, której się 828 1, III| To usposobienie do gniewu i ponurości wzrosło u Korczyńskiego 829 1, III| weszła do gabinetu jego i więcej jeszcze niż przed 830 1, III| niż przed paru laty smutna i osłabiona oznajmiła, że 831 1, III| Korczyński zdziwił się i ucieszył. Zawsze jeszcze 832 1, III| jakiś udział w jego myślach i zajęciach, że nastąpi pomiędzy 833 1, III| oświadczając zupełną swą chęć i gotowość do pomówienia z 834 1, III| procent tylko od dziesięciu i tylko o osiem od sta, choć 835 1, III| choć wszyscy teraz dziesięć i dwanaście płacą z największą 836 1, III| ustępuje połowę swoich dochodów i w wypłacie drugiej połowy 837 1, III| uczyni wszelkie dogodności i ustępstwa, ale pieniądze 838 1, III| musi posiadać w swym ręku i do swego rozporządzenia, 839 1, III| ponieważ ma potrzeby swoje i gusta, którymi jego obarczać 840 1, III| zadowalnienia na tej pustyni i wśród tych nudów po prostu 841 1, III| lekarstw; lubi przy tym czytać i zajmować się robótkami. 842 1, III| książki, włóczki, bawełnę i nawet suknie.~- Spodziewam 843 1, III| tej drobnostki... Wszak i dotąd zawsze kupowałeś wszystko, 844 1, III| przyniesie trochę ulgi i przyjemności...~Czy proponowany 845 1, III| twarzy nie okazał. Łagodnej i długiej mowy żony wysłuchał 846 1, III| ze spuszczonymi oczami i długi wąs na palec zakręcając. 847 1, III| łaskawa dlań kredytorka, i również z wyszukaną grzecznością 848 1, III| tak jej może dawne czasy i dawnego Benedykta przypomniała, 849 1, III| powłóczystym spojrzeniem i prawie namiętnym ruchem 850 1, III| wtedy pochwycił w objęcia i okrył gorącymi pocałunkami, 851 1, III| chodzenia około gospodarstwa i jeżdżenia za interesami, 852 1, III| interesami, a w wykwintnym i modnym ubraniu przesiadywać 853 1, III| trzech językach powieści i podróże i długimi godzinami 854 1, III| językach powieści i podróże i długimi godzinami miłośnie 855 1, III| tym sposobem zmysłom jej i wyobraźni uczynić by zadość 856 1, III| się jej bardzo grzecznie i jednej tylko z wyciągających 857 1, III| osłabieniu spodziewać było można, i odeszła. Wtedy ten pleczysty 858 1, III| odeszła. Wtedy ten pleczysty i silny mężczyzna zaśmiał 859 1, III| dłuższym, a potem tak długim i ustać nie mogącym, że 860 1, III| kanapę z łoskotem upadł i oczy sobie obu rękami zakrył...~ 861 1, III| pani Emilia przestała już i do ogrodowej altany uczęszczać. 862 1, III| przyozdobiła puchem muślinów i koronek, etażerki napełniała 863 1, III| napełniała coraz nowymi książkami i cackami, coraz nowe sprowadzała 864 1, III| ręką lektorkę, powiernicę i podawaczkę lekarstw. Tak 865 1, III| przenosząc się na szezlong i z szezlonga na łóżko, cicha, 866 1, III| nigdy nie czyniąc, dniami i tygodniami czasem nikogo 867 1, III| nikogo z domowych nie widując i ani wiedząc, co się w dalszych 868 1, III| obszerny Korczyn. Stopniowo i coraz prędzej te czterdzieści 869 1, III| czterdzieści włók gorsze go i lepszego gruntu zasłaniały 870 1, III| wszystkim, co na niej jest i było. Usiewał co rok dwieście 871 1, III| rok dwieście morgów zbożem i pastewnymi trawami; na piaskach 872 1, III| piaskach sadził kartofle i wyprzedawał je z zyskiem 873 1, III| miał coś do naprawiania i podtrzymywania, z sąsiadami 874 1, III| o każdą spasioną trawkę i każdą w lesie zrąbaną gałąź 875 1, III| zrąbaną gałąź przed sądami i bez sądów ujadał się coraz 876 1, III| procenty od posagu siostry i z największą już regularnością 877 1, III| płacił za syna w szkołach i za córkę na warszawskiej 878 1, III| zostawało czasu od gospodarstwa i interesów, tego używał Korczyński 879 1, III| Korczyński na polowanie z wyżłem i czytanie gazety, przy którym 880 1, III| Gazeta mówiła o głośnych i dalekich sprawach, które 881 1, III| więcej wydawały mu się obcymi i jałowymi. Wszystkie siły 882 1, III| warsztat, na którym od lat tylu i z takim trudem tkał byt 883 1, III| takim trudem tkał byt własny i przyszłość swych dzieci. 884 1, III| tkaniny rwały się ciągle i uciekały w głąb pasma; chwytał 885 1, III| pasma; chwytał je, związywał i drżał o to, aby kiedykolwiek 886 1, III| gdy zaciąwszy się w mowie i trochę jąkając się zaczynał 887 1, III| słuchaczom się zdawało, że mądry i filuterny błysk przelatywał 888 1, IV | IV~Ustawiczne kłopoty i zajęcia pana Benedykta z 889 1, IV | słabe zdrowie pani Emilii i sposób życia, jaki wiodła 890 1, IV | wcale. On unikał wydatków i przeszkód w gospodarskich 891 1, IV | lękała się ruchu, gwaru i wszelkiej fatygi. Jednak 892 1, IV | niekiedy odwiedziny krewnych i sąsiadów; raz w rok, na 893 1, IV | najprostszej przyzwoitości i narażenia się na niechęć 894 1, IV | staroświeckimi naczyniami z porcelany i kryształu i ciężkim, również 895 1, IV | z porcelany i kryształu i ciężkim, również staroświeckim 896 1, IV | Jak w całym dworze, tak i tutaj widać było obfite 897 1, IV | starannością świadczącą o czujnych i czynnych głowach i rękach 898 1, IV | czujnych i czynnych głowach i rękach zaoszczędzone i przechowane.~ 899 1, IV | głowach i rękach zaoszczędzone i przechowane.~Gospodyni domu, 900 1, IV | zalotność była jej zawsze i zupełnie obcą. Od owej przed 901 1, IV | ani razu sukien żałobnych i w posagowym swoim majątku, 902 1, IV | swoim majątku, wychowaniu i pieszczeniu jedynaka wyłącznie 903 1, IV | chłodem. Toteż cnoty czystości i poświęcenia zdawały się 904 1, IV | głowy przyoblekać jej wysoką i bogato rozwiniętą kibić, 905 1, IV | malowniczo opływała czarna i ciężka suknia. Czarne koronki 906 1, IV | ciężka suknia. Czarne koronki i gładkie pasma jasnych, siwiejących 907 1, IV | twarz jej o rysach wydatnych i prawidłowych, delikatną 908 1, IV | delikatną bladością okrytych i zmąconych ledwie dostrzegalnymi 909 1, IV | wielkich, smutnych oczu i chłodnych. dumnych ust. 910 1, IV | głowę podnosiła wysoko i powieki spuszczała, co rzucało 911 1, IV | podwójny wyraz wyniosłości i skromności, w którym przemagała 912 1, IV | jej ramię. ~Jakiś otyły i na jowialnego gastronoma 913 1, IV | przysadzistej, rumianej, gadatliwej i zanadto bogato w aksamit 914 1, IV | zanadto bogato w aksamit i brylanty strojnej kobiecie, 915 1, IV | usiłowała, z kim dwie dorosłe i dwie niedorosłe córki jej 916 1, IV | w czasie obiadu płynnie i kwieciście mówił o Włoszech, 917 1, IV | Włoszech, Paryżu, Ostendzie i różnych innych wsławionych 918 1, IV | Europy, za gospodarzem domu i jego bratową szedł z panią 919 1, IV | bogactwo. On miał ruchy i mowę człowieka silnie stojącego 920 1, IV | nogach; panie były strojne i mówiły wiele o zagranicy 921 1, IV | mówiły wiele o zagranicy i zabawach.~Równie bogaty 922 1, IV | zabawach.~Równie bogaty albo i bogatszy jeszcze Teofil 923 1, IV | przyjechała, za synem się wstawiła i wszelkie przeciwności zwyciężyła; 924 1, IV | bardzo, naturę ma monotonną i prozaiczną, towarzystwa 925 1, IV | prozaiczną, towarzystwa i rozrywek wcale nie ma; Zygmunt 926 1, IV | bo mu brakuje natchnień i tematów więc pewno oboje 927 1, IV | ze swą wykwintną postawą i białą jak welinowy papier 928 1, IV | także, rozmawiała z niemłodą i bardzo w tym towarzystwie 929 1, IV | choć trochę zbyt bladego i na wiek swój chmurnego bruneta. 930 1, IV | ramię Zygmunta pochwyciła i wznosząc ku niemu swą zgrabną 931 1, IV | niemu swą zgrabną główkę i swe szafirowe oczy do niego 932 1, IV | wyglądających, złożonych z kobiet i mężczyzn, których ubranie 933 1, IV | mężczyzn, których ubranie i twarze zdradzały walkę z 934 1, IV | mniej więcej w takim, jak i on, położeniu będący i podobny 935 1, IV | jak i on, położeniu będący i podobny prowadzący sposób 936 1, IV | podstarzałych materiach i tanich błyskotkach; mężczyźni 937 1, IV | kilkunastu twarzami kobiecymi i męskimi znajdowały się takie, 938 1, IV | zgryzoty wychudziły policzki i przedwczesnymi zmarszczkami 939 1, IV | licznego zebrania, czuli się i oni czy usiłowali okazać 940 1, IV | jeszcze eleganckimi. Chód i ruchy ich zdradzały, że 941 1, IV | zwyczajnym im nie było, że jeśli i znali kiedyś podobne parady; 942 1, IV | odbijało się piętno czasu i miejsca, nastąpiło znowu 943 1, IV | wysoki wzrost Korczyńskich i chłodne rysy swego arystokratycznego 944 1, IV | angielskimi bokobrodami i tytułem hrabiego, podawał 945 1, IV | wybrał sobie dla żartu i śmiechu. Na koniec, w nieładzie 946 1, IV | dwudziestoletniego syna i czternastoletniej córki 947 1, IV | stołu nie zważając pilnie i chciwie dojadał ogromną 948 1, IV | ogromną porcję galarety i biszkoptów. Ku schylonej 949 1, IV | Ku schylonej nad talerzem i srebrem siwizny okrytej 950 1, IV | ubraną tylko w czarny warkocz i parę świeżych kwiatów, z 951 1, IV | swe pulchne, pąsowe usta i siwe wąsy, wstał, właściwym 952 1, IV | trochę nie te... ale kurczęta i szparagi... caca! Jadłaś, 953 1, IV | Che, che! - zaśmiał się i filuternie na córkę spojrzał - 954 1, IV | Różyc w tobie... te... a i Zygmuś znowu dojeżdżać zaczyna... 955 1, IV | głową nieco podniesioną i patrzyła w ziemię; można 956 1, IV | kolorową kokardą na szyi i wysokim grzebieniem we włosach. 957 1, IV | wszystkiego, dokładność i szybkość usługi. Zapewne 958 1, IV | szybkość usługi. Zapewne już i na parę dni pierwej przed 959 1, IV | na jedno z krzeseł opadła i splecione ręce na kolana 960 1, IV | opuściła. Zgarbiła się przy tym i pochyliła głowę tak, że 961 1, IV | że wydawała się skurczoną i jakby w sobie zwiniętą. 962 1, IV | wodziła po długim stole i w nieładzie około niego 963 1, IV | jak ktoś, kto wspomina i wśród miejsc tych samych 964 1, IV | ściga wcale inne obrazy i twarze. Powoli też ogniste 965 1, IV | przygasały, nieruchomiały i zachodziły wilgotną mgłą. 966 1, IV | podniesiona z krzesła wstała i dwoma szerokimi krokami 967 1, IV | zgotowaną kawą. Chwyciła imbryk i nalewać poczęła kawę do 968 1, IV | całą salę głos jej basowy i trochę ochrypły - po jakiemu 969 1, IV | przebyły wielki przedpokój i do połowy salonu doszedłszy 970 1, IV | powiek, cieniem uśmiechu i lekkim pochyleniem głowy, 971 1, IV | głośno zadzwoniły. Młodziutka i malutka Zygmuntowa Korczyńska 972 1, IV | złożyła przed swoim chłodnym i zachmurzonym mężem dyg żartobliwy, 973 1, IV | tuląc się mu do boku i oczy ku niemu wznosząc odszepnęła.~ 974 1, IV | panie ku głównym kanapom i fotelom kończyła rozmowę 975 1, IV | kończyła rozmowę z wysokim i sztywnym szwagrem swego 976 1, IV | bokobrodów ujętą twarz, płynnie i ozdobnie mówił tym razem 977 1, IV | wyrwać się z tego zakątka i czas jakiś przepędzić w 978 1, IV | Szwajcarii, zdrowie jej i humor uległyby niezawodnie 979 1, IV | zmianom.~Jednak zdrowie jej i humor wydawały się dziś 980 1, IV | wydawały się dziś doskonałymi i patrząc na jej z lekka zarumienione 981 1, IV | policzki, promieniejące oczy i pąsowe usta, nikt by nie 982 1, IV | tryb jej życia trochę ruchu i gwaru, stał się dla niej 983 1, IV | przyczyną wzmożonego bicia serca i paru bezsennych nocy. Wobec 984 1, IV | obawą przebywała dnie i budziła się nocami biorąc 985 1, IV | bromu, laurowych kropel i magnezji, płucząc gardło 986 1, IV | gardło roztworem różnych soli i kor smarując maściami zagrożone 987 1, IV | którym przy bardzo starannym i długim ubieraniu s: ę przypomniała 988 1, IV | sobie dawne, lepsze czasy i zapragnęła znowu być choć 989 1, IV | salonu dziwnie wzmocniona i podniecona, z żywością ruchów, 990 1, IV | samym rozpromienieniem oczu i uśmiechu, z jakim teraz 991 1, IV | zapytywały o jej słabe i tak bardzo, bardzo delikatne 992 1, IV | której klony, wiązy, lipy i jawory w nierozwikłany chaos 993 1, IV | zdawały się tłumnie tłoczyć i następować na siebie. Gęste 994 1, IV | wina tworząc grube kolumny i przezroczyste festony ocieniały 995 1, IV | festony ocieniały obszerny i kilku wschodami z ogrodem 996 1, IV | starszych sąsiadów swych i krewnych częstując ich tam 997 1, IV | angielskimi bokobrodami i Zygmunt Korczyński, którzy 998 1, IV | przywodzących żurnale mód, z postaw i ruchów, nic pod względem 999 1, IV | się lekkim cedzeniem sylab i przymieszką francuskich 1000 1, IV | prawie wydelikacenia cery i rąk byli oni bardzo do siebie


1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-4000 | 4001-4500 | 4501-5000 | 5001-5500 | 5501-6000 | 6001-6500 | 6501-7000 | 7001-7478

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL