Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
hurbie 1
hurtem 1
hymnem 1
i 7478
í 4
i-trudniej 1
ich 230
Frequency    [«  »]
-----
-----
-----
7478 i
3974 sie
3537 z
3534 w
Eliza Orzeszkowa
Nad Niemnem

IntraText - Concordances

i

1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-4000 | 4001-4500 | 4501-5000 | 5001-5500 | 5501-6000 | 6001-6500 | 6501-7000 | 7001-7478

     Tom, Rozdzial
1001 1, IV | warunki urodzenia, wychowania i majątku wyrabiany. Tylko 1002 1, IV | że hrabia cedził sylaby i francuszczyzny używał najwięcej, 1003 1, IV | układzie włosów, wyrazie twarzy i przybieranych pozach było 1004 1, IV | pozach było coś marzącego i jakby nałóg do malowniczości 1005 1, IV | więcej mu przyniósł korzyści i artystycznych uciech niż 1006 1, IV | potem trochę w paryskiej i düsseldorfskiej . Hrabia 1007 1, IV | miasto znajdował najweselszym i w nim - jak o tym z ironicznym 1008 1, IV | jakoś podnieśli powieki i uważniej niż przedtem wzajemnie 1009 1, IV | uwagi, przemknął cień ironii i wszystkim trzem razem błyskawiczny 1010 1, IV | hrabia - jak to dziwnie i... trochę... ambarasująco... 1011 1, IV | mówiliśmy, spaść na jakąś jałową i głuchą pustynię...~Najpewniej 1012 1, IV | pociągnął sznurek od binokli i uwalniając na chwilę od 1013 1, IV | czarne źrenice przygasłe były i smutne, niedbale wymówił:~- 1014 1, IV | czasu zmęczyć się głuchą i nudną pustynią, o której 1015 1, IV | się hrabia, granic nie ma i że dotąd jeszcze nie doszedłem 1016 1, IV | pośród tych stodół, obór i tak zwanych interesów wyżyć 1017 1, IV | potrafię...~- Na pociechę swą i uprzyjemnienie czasu masz 1018 1, IV | pan... - zaczął hrabia.~I nie dokończył, gdyż zza 1019 1, IV | dokończył, gdyż zza Różyca i Zygmunta wysunął się w tej 1020 1, IV | studenta. Średniego wzrostu i bardzo zgrabny, poruszeniami 1021 1, IV | zgrabny, poruszeniami ciała i grą fizjonomii zdradzał 1022 1, IV | organizację niezmiernie żywą i nerwową. Rysy twarzy miał 1023 1, IV | Rysy twarzy miał delikatne i piękne, ale cerę bladawą 1024 1, IV | piękne, ale cerę bladawą i zmęczoną; drobny, jasny 1025 1, IV | zdawały się sypać iskry i tryskać płomienie. Z żywością 1026 1, IV | tryskać płomienie. Z żywością i zapałem, które widocznie 1027 1, IV | musiały trochę nieśmiałości i zmieszania, z rękami w tył 1028 1, IV | rękami w tył założonymi i lekkim ukłonem, zwrócił 1029 1, IV | prawdziwie młodzieńczym i trochę więcej niż wypadało 1030 1, IV | wiedzieć, jakie reformy i urządzenia wprowadzić pan 1031 1, IV | dobra bardzo zaniedbane, i jak dowiedziałem się, że 1032 1, IV | przyjemność poznać pana, i tak obiecywałem sobie obszernie 1033 1, IV | uśmiechnął się uprzejmie i po chwili wahania odpowiedział: ~- 1034 1, IV | Bardzo mi przyjemnie i chciałbym prawdziwie życzenie 1035 1, IV | odbiło się na ruchliwej i wyrazistej twarzy studenta.~- 1036 1, IV | tacy ludzie jak pan, młodzi i możni... dawać muszą inicjatywę... 1037 1, IV | z silnym drganiem czoła i trochę przykrym śmiechem 1038 1, IV | na przerwy te nie zważał i mówił znowu:~- Mnie to, 1039 1, IV | agronomicznej w pewnych wielkich i wzorowo zagospodarowanych 1040 1, IV | skończyłem W szkole kurs drugi i mam już niejakie wyobrażenie 1041 1, IV | źle pod każdym względem i że panowie powinniście ogromnie 1042 1, IV | ogromnie wziąść się do pracy i nad ziemią, i nad ludem, 1043 1, IV | się do pracy i nad ziemią, i nad ludem, aby...~- Widziu - 1044 1, IV | wygłaszać je potrzebujesz zawsze i wszędzie... Jest to zwykłą 1045 1, IV | Naturalnie - prostując się i głowę podnosząc przerwał 1046 1, IV | posypały się mu iskry - i nie obraziłeś mię wcale, 1047 1, IV | zresztą także młodym jesteś i nie masz prawa usypiać na 1048 1, IV | uśmiechem odparł Zygmunt.~- I ty o tym możesz tak lekceważąco 1049 1, IV | możesz tak lekceważąco mówić! I panowie możecie tak obojętnie 1050 1, IV | zachowywać! - oburzył się chłopak i znowu zwrócił się do Różyca. - 1051 1, IV | rzeczą bardzo piękną...~- I szanowną - z uśmiechem dorzucił 1052 1, IV | dziewczyna, spuścił oczy i wyjąkał:~- Mój ojciec... 1053 1, IV | szkolny, student tak jak i on, syn jednego z obecnych 1054 1, IV | syn jednego z obecnych tu i w tej chwili na ganku siedzących 1055 1, IV | włosami. Coś go dręczyło i jakby zamierzał koniec położyć 1056 1, IV | przyłączył, żywo rozmawiając i gestykulując usunęli się 1057 1, IV | stronç, a Zygmunt Korczyński i Różyc przebywali całą długość 1058 1, IV | gronie pań, ale milcząca i nieco wyosobniona, siedziała 1059 1, IV | nic ze swego wyniosłego i surowego charakteru nie 1060 1, IV | zaczął o tym, że widział i podziwiał na jednej z wielkomiejskich 1061 1, IV | syna, podniosła powieki i w twarzy stojącego przed 1062 1, IV | widać było, że barwę ich i blaski przez długie lata 1063 1, IV | długie lata gasiły tęsknoty i łzy. Przy tym surowc jej 1064 1, IV | usta rozwarły się nieco i zarysowały uśmiech niewymownej 1065 1, IV | uśmiech niewymownej tkliwości i słodyczy. Był to jednak 1066 1, IV | wiejskiego z natchnieniami i potrzebami artysty... Przy 1067 1, IV | parę niespokojnych poruszeń i znowu oczy na syna podniosła, 1068 1, IV | razem przecież badawcze i trochę strwożone. Ale do 1069 1, IV | już młodziutka jego żona i z zalotnymi minkami coś 1070 1, IV | pań siedzących na kanapie i fotelach nieznacznie ukazywały 1071 1, IV | sobie młodą parę, oględnie i z cicha robiąc uwagi, że 1072 1, IV | posażna, świetnie skoligacona i wychowana, wydaje się zakochaną 1073 1, IV | gospodarstwem prawie się nie zajmuje i interesy swe wcale nieosobliwie 1074 1, IV | pieszczotach, z dala od kraju i tego kawałka ziemi, na którym 1075 1, IV | dumna jak udzielna księżna i syna za półbożka miała... - 1076 1, IV | zagadała jakaś żywa i mowna sąsiadka, jedna z 1077 1, IV | widoczne ślady dawności i kilkakrotnych przerabiań.~ 1078 1, IV | bez ojca, to ja wiem, bo i mnie w tym samym czasie, 1079 1, IV | mnie w tym samym czasie, co i pani Andrzejowej, opiekuna 1080 1, IV | sama nie wie, jak dąć się i stroić... Ona także synowczykowi 1081 1, IV | poduszeczki pod boki podkładała i geniusz wmawiała...~- Przez 1082 1, IV | przez pamięć dla brata... i jakiegoż brata i człowieka!... 1083 1, IV | brata... i jakiegoż brata i człowieka!... Sierotę po 1084 1, IV | Sierotę po nim pieściła i jak najwyżej wyniesionym 1085 1, IV | widzieć pragnęła.~Kawa czarna i towarzyszące jej napoje 1086 1, IV | pochwycił z rąk służącego i na bocznym stole w salonie 1087 1, IV | zjedzonego obiadu, wypitego wina i najbardziej może z panującego 1088 1, IV | napełnione płynami różnych barw i wabił nimi ku sobie wszystkich, 1089 1, IV | znalazł się naprzód ów otyły i na wesołego gastronoma wyglądający 1090 1, IV | z dobrodusznym uśmiechem i rozkosznie ustami cmokając 1091 1, IV | lubi! - zawołał częstujący i przed starym, którego okrągła 1092 1, IV | starego, ale on wymawiał się i jeden kieliszek do ust niosąc, 1093 1, IV | gardłem obwiązanym siedzi i marzy... pewno o panu... 1094 1, IV | z naszego muzyka bałamut i amator płci pięknej... ho, 1095 1, IV | był sławnym z tego... a i teraz jeszcze... panna Teresa 1096 1, IV | zaczął o czym innym mówić i żartować z kogo innego. 1097 1, IV | dobrodusznym wyrazem oczu i uśmiechu, wyprostowując 1098 1, IV | uśmiechu, wyprostowując się i wyginając naprzód okrągły 1099 1, IV | stół piętrzący się albumami i ilustracjami w zniszczonych 1100 1, IV | ze starszych Darzeckich i kilku innych panien, mniej 1101 1, IV | więcej wykwintnie ubranych i wesoło rozmawiających, znajdowała 1102 1, IV | rozmawiających, znajdowała się i Justyna. Ciemny i niekosztowny 1103 1, IV | znajdowała się i Justyna. Ciemny i niekosztowny jej ubiór uderzająco 1104 1, IV | się pośród różnobarwnych i jasnych strojów, a głowa 1105 1, IV | tylko czarnym warkoczem i parą świeżych kwiatów ozdobiona 1106 1, IV | tych strojnych, ruchliwych i wesołych główek. Ona wesołą 1107 1, IV | ubrała się niewłaściwie i w ubraniu tym, a także ze 1108 1, IV | się rozmowach o zagranicy i wyprawie młodej narzeczonej, 1109 1, IV | zabawach, nowych książkach i słynnych w tej chwili kompozycjach 1110 1, IV | Chwilami, gdy zamyślała się i nieruchomym wzrokiem patrzała 1111 1, IV | co dokoła niej zajmowało i rozweselało innych. Ciężka 1112 1, IV | nuda spłynęła jej na oczy i usta czyniąc w tej chwili 1113 1, IV | była istotnie. Znużenie i zesztywnięcie rysów nie 1114 1, IV | ojca około tacy z likierami i usłyszała głośne żarty Kirły 1115 1, IV | dość pospolitej igraszce, i w poczuciu bezsilności własnej 1116 1, IV | nikt ich nie spostrzegał i nie odgadywał. Widocznym 1117 1, IV | czy musiał. Towarzyszki i kuzynki dla milczącego jej 1118 1, IV | dla milczącego jej humoru i może skromnego stroju trochę 1119 1, IV | ze ściemniałą nagle cerą i zgasłyn1i oczami nieznacznie 1120 1, IV | likierów, palili cygara i gwarnie rozmawiali. Wprzódy 1121 1, IV | profesjonalne, jako to: tyle i tyle kopiejek za pud takiego 1122 1, IV | kopiejek za pud takiego i takiego zboża; tyle i tyle 1123 1, IV | takiego i takiego zboża; tyle i tyle za wiadro wódki; taki 1124 1, IV | tyle za wiadro wódki; taki i taki umłót; taka i taka 1125 1, IV | taki i taki umłót; taka i taka orka, siejba, kośba 1126 1, IV | zieleni sztywnie stojąc i kręte nitki cygarowego dymu 1127 1, IV | warg wypuszczając płynnie i kwieciście mówił o różnych 1128 1, IV | wyczytanych przewidywaniach i kombinacjach. Niektórzy 1129 1, IV | z sąsiadów żywszymi albo i rubasznymi uwagami i wykrzykami 1130 1, IV | albo i rubasznymi uwagami i wykrzykami mowę przerywali. 1131 1, IV | Najbardziej nawet ogorzali i zgrubiali, najmniej z pozoru 1132 1, IV | mówili o krajach dalekich i ludziach potężnych, zapalając 1133 1, IV | się przy tym, rozprawiając i zawzięte zawodząc sprzeczki. 1134 1, IV | się w pełni swych silnych i ciężkich zarysów i że można 1135 1, IV | silnych i ciężkich zarysów i że można mu było prawie 1136 1, IV | wszystkie zmarszczki na czole i policzkach i wszystkie białe 1137 1, IV | zmarszczki na czole i policzkach i wszystkie białe nitki w 1138 1, IV | wszystkie białe nitki w gęstych i ciemnych włosach. Z ramieniem 1139 1, IV | nieco głowę wstrząsał czasem i uśmiechał się to filuternie 1140 1, IV | uśmiechał się to filuternie i niedowierzająco, to smutnie. 1141 1, IV | kieliszkiem o stół uderzył i zawołał:~- Te gazety, moi 1142 1, IV | czyste zawracanie głowy, i nic więcej! Jak się ich 1143 1, IV | Naturalnie - odparł Korczyński - i jak jeszcze straszny!~Uśmiechnął 1144 1, IV | takich, co były, , będą i licho już zresztą wie jakich. 1145 1, IV | potem położyłem się, usnąłem i śni się mnie... uważacie 1146 1, IV | pruskiego wojska... Dziedziniec i ogród pełen żołnierzy, dom 1147 1, IV | kontenci, myślę sobie, i sam kontent jestem... Ot, 1148 1, IV | jestem... Ot, myślę, zaraz i pójdą sobie z Panem Bogiem, 1149 1, IV | co prawda, dziedziniec i ogród zdeptawszy, ale resztę 1150 1, IV | zostawiając... Już zdaje się i odjeżdżać sobie mają... 1151 1, IV | przypasują... już zaraz i cicho u mnie będzie... Wychodzę, 1152 1, IV | a teraz to... tamto... i będzie mnie tu ostatni amen! 1153 1, IV | chcesz, człowiecze, kręć się i wierć się, nie wykręcisz 1154 1, IV | wierć się, nie wykręcisz się i nie wywiercisz. Z tej strony 1155 1, IV | Z tej strony ci w skórę i z tamtej... także w skórę! 1156 1, IV | Obudziłem się cały w potach i nazajutrz chodziłem jak 1157 1, IV | jakiś widocznie zgryźliwy i mocno przez życie gryziony 1158 1, IV | powinny... Wnieśli do sądu... i w pierwszej instancji przegrali... 1159 1, IV | trwa to już dwa lata i co mię ta historia pieniędzy 1160 1, IV | mię ta historia pieniędzy i zgryzoty kosztuje!...~- 1161 1, IV | pan Benedykt. - Planami i wszystkimi dokumentami dowieść 1162 1, IV | mogę...~Zapalać się zaczął i byłby pewno długo rozwiódł 1163 1, IV | przedpokoju do salonu wchodzących i pośpiesznie zerwał się z 1164 1, IV | pań na kanapie siedzących i wszystkim, co je otaczało, 1165 1, IV | pan Benedykt z widocznym i szczególnym uszanowaniem 1166 1, IV | szesnastoletnia dziewczyna i dwóch młodszych od niej 1167 1, IV | z wdzięczną linią szyi i ramion, żona Kirły wyglądała 1168 1, IV | Z bliska dopiero uderzał i prawie zadziwiał kontrast, 1169 1, IV | który z młodością kibici jej i warkoczy tworzyła twarz 1170 1, IV | Była to po prostu zgrubiała i sterana twarz kobiety jeszcze 1171 1, IV | zgrabna pomimo swej starej i niemodnej sukni, szła przez 1172 1, IV | Emilia powstawszy z kanapy i szeleszcząc suknią okryła 1173 1, IV | szeleszcząc suknią okryła bogatym i błyszczącym haftem wprowadzała 1174 1, IV | roztargnionego uśmiechu i wahających się, lękliwych 1175 1, IV | aby czegoś niewłaściwego i nieprzyzwoitego nie popełnić. 1176 1, IV | popełnić. Drżała trochę i śpiesznie oddychała siadając 1177 1, IV | siadając obok wytwornej i wyniosłej pani Andrzejowej, 1178 1, IV | zapraszał mię razy kilka i sam, i przez Justynkę, którą 1179 1, IV | zapraszał mię razy kilka i sam, i przez Justynkę, którą do 1180 1, IV | ręce okryte zbyt wielkimi i niezupełnie świeżymi rękawiczkami.~- 1181 1, IV | ja sobie z gospodarstwem i interesami rady dać mogła 1182 1, IV | to już nic: nauczyłam się i przywykłam. Ale z początku 1183 1, IV | pomagał mi radami, a czasem i osobistym dojrzeniem tego 1184 1, IV | osobistym dojrzeniem tego i owego...~Teraz, gdy w zapale 1185 1, IV | delikatnością kibici jej i ruchów dziwnie sprzeczne; 1186 1, IV | Klotylda szeroko oczy otworzyła i z trudnością powściągnęła 1187 1, IV | trochę niezgrabnym ukłonie i widocznie zdobywając się 1188 1, IV | na rękach sług zostawić i musiałam czekać przyjścia 1189 1, IV | Maksymowej, która je wyniańczyła i taką jest poczciwą babą, 1190 1, IV | podniosła rękę do czoła i gardła, jakby w tej chwili 1191 1, IV | dostawać zaczynała migreny i globusu. Jedna z tych pań, 1192 1, IV | Jak ta Kirłowa zgrubiała i sprościała; o moja pani! 1193 1, IV | pochwycił obie jej ręce i okrył je najczulszymi pocałunkami. 1194 1, IV | domatorka, że od gospodarstwa i dzieci ani wyciągnąć...~ 1195 1, IV | że potrzebuje rozrywek i nudzi się w domu; ja go 1196 1, IV | w gimnazjalnych bluzach i przeraźliwie stukającym 1197 1, IV | przyparli się do fortepianu i wytrzeszczonym wzrokiem 1198 1, IV | wytrzeszczonym wzrokiem na wszystkich i wszystko patrzali. Dziewczynkę 1199 1, IV | przywiodła do grona panien i obok kilku podlotków umieściła. 1200 1, IV | musiała wydawać się w domu i matce, i córce; tu jednak 1201 1, IV | wydawać się w domu i matce, i córce; tu jednak obok bombiastych 1202 1, IV | jednak obok bombiastych i z mnóstwa fatałaszek złożonych 1203 1, IV | młodszych panien Darzeckich i żółtawej, na bladaczkę widocznie 1204 1, IV | wyglądała bardzo skromnie i ubogo. Spod tej sukni ukazujące 1205 1, IV | okrytych ażurowymi pończoszkami i pantofelkami takimi, że 1206 1, IV | przedziwnej świeżości twarzy i nieporównanej dziewiczości 1207 1, IV | dziewiczości spojrzenia i ruchów, które czyniły 1208 1, IV | podobną do świeżo rozkwitłej i zza zielonych liści ciekawie 1209 1, IV | błękitne jak niezabudki; gruby i tak jasny jak u matki warkocz 1210 1, IV | zaokrąglone na kolanach splotła i - milczała. Panienki, obok 1211 1, IV | Panienki, obok których usiadła i którym Francuzka nauczycielka 1212 1, IV | nią parę ukośnych spojrzeń i zajęcia swojego wcale dla 1213 1, IV | salonu biegł ku niej młody i zgrabny chłopak, z dziecinną 1214 1, IV | koleżeńsku mocno nimi zatrząsł i szybkim ruchem obok niej 1215 1, IV | po brzegi jasnych włosów i ukazując w śmiechu rząd 1216 1, IV | tego czasu urosłaś...~- I ty, Widziu, zmieniłeś się 1217 1, IV | ty co porabiasz?~- To co i dawniej: mamie w gospodarstwie 1218 1, IV | siostrę uczę.., ogród warzywny i nabiał zupełnie już do mnie 1219 1, IV | prawie, Witold Korczyński i Marynia Kirlanka patrzali 1220 1, IV | z rana uczyniło żywą i mówną, ustępowało przed 1221 1, IV | ustępowało przed znużeniem i osłabieniem; szczupła jej 1222 1, IV | szczupła jej kibić garbiła się i opadała na poręcz kanapy, 1223 1, IV | z Justyną, która wstała i zbliżyła się do fortepianu. 1224 1, IV | ostatniej kropli likieru i kilku krygach wykonanych 1225 1, IV | jak najmilsze dziecię, i z oczami rozkosznie przymrużonymi 1226 1, IV | napełniły salon. Ojciec i córka grali jakąś piękną, 1227 1, IV | grali jakąś piękną, długą i trudną kompozycję, przy 1228 1, IV | zadziwiająco Orzelski zmieniał się i przetwarzał. W miarę rozwijania 1229 1, IV | W miarę rozwijania się i potężnienia tonów spod smyczka 1230 1, IV | szlachetniał. Niewielka i pękata postać jego nabierała 1231 1, IV | nabierała linii prostych, niskie i białe czoło, z którego w 1232 1, IV | posyłał: Lotne marzenia i skrzące zapały, morza rozkoszy 1233 1, IV | skrzące zapały, morza rozkoszy i smutku ze strun skrzypiec 1234 1, IV | wszelki ślad pospolitości i głupoty. W tym natchnionym 1235 1, IV | było podobna tego smakosza i zmysłowca, który przed chwilą 1236 1, IV | mógł rozstać się z talerzem i słodkie oczy robił do starej 1237 1, IV | namiętność.~Justyna swój trudny i zawikłany wtór wykonywała 1238 1, IV | wtór wykonywała z precyzją i czystością świadczącą o 1239 1, IV | samo jak przedtem znużony i przygasły. Raz jednak odbiło 1240 1, IV | osłabionym krokiem, pożółkły i cierpiący; wrócił odmłodzony, 1241 1, IV | promieniejący, z błyszczącymi oczami i lekkim nawet zarumienieniem 1242 1, IV | pociągnął w dół binokle i na grającą patrzał z takim 1243 1, IV | prędko spuściła ona oczy i ani razu już ich nie podniosła. 1244 1, IV | wzrok taki, jakim śmiały i pewny siebie zdobywca niewiast 1245 1, IV | niewiast ogarnia, rozbiera i niejako w posiadanie swe 1246 1, IV | niektórzy słuchali jej z uwagą i przyjemnością, a niektórzy 1247 1, IV | W chwili, kiedy skrzypce i fortepian grzmiały świetnym 1248 1, IV | fortepian grzmiały świetnym i wybornie wykonywanym brio, 1249 1, IV | brio, Różyc nieznacznie i na palcach przesunął się 1250 1, IV | przesunął się przez salon i na nie zajętym krześle obok 1251 1, IV | Kirłowej usiadł. Ona przyjaźnie i poufale uśmiechając się 1252 1, IV | już stracił pół miliona, i ta spracowana kobieta w 1253 1, IV | ciebie?~Znów głową kiwnęła i z ciekawością na niego spojrzała.~- 1254 1, IV | Oczy szeroko otworzyła i naprzód wpatrzyła się w 1255 1, IV | wybuchnęła:~- A toż co?...~I dźwiękiem własnego głosu 1256 1, IV | mgnienie oka zmieszała się i zasmuciła. Ale potem energicznie 1257 1, IV | parafiaństwo! Lepiej byś i ty wyszedł na tym, kuzynku, 1258 1, IV | Ślicznie zbudowana kobieta i takiego coś ma w sobie... 1259 1, IV | nienaturalny blask jego oczu i zwiększające się rumieńce. 1260 1, IV | kuzynku... a dziś w dodatku i upiłeś się jeszcze czy co?~ 1261 1, IV | Orzelskiego dziękując mu i chwaląc odegraną kompozycję. 1262 1, IV | Justyna powstała zwolna i odejść od fortepianu zamierzała, 1263 1, IV | malowniczej. Smutnym wydawał się i rozmarzonym. Teraz z niepewnym 1264 1, IV | rozmarzonym. Teraz z niepewnym i przymuszonym uśmiechem na 1265 1, IV | Stał ciągle tak, aby odejść i rozpoczętej rozmowy przerwać 1266 1, IV | niepospolite znawstwo muzyki i w ogóle sztuk pięknych. 1267 1, IV | odpowiadając ale bledsza niż zwykle i z szybko podnoszącą się 1268 1, IV | że głos jego upajał i że zbliżenie z nim poruszało 1269 1, IV | istotę. On w jej bladej i zamyślonej twarzy zatapiał 1270 1, IV | duże, w podłużnej oprawie i z piwną źrenicą. Zręcznym 1271 1, IV | stojących osób odgrodził i malowniczo wspierając się 1272 1, IV | tym! Masz do mnie urazę i pogardzasz mną! Słusznie, 1273 1, IV | głosie jego było tyle goryczy i żalu, że prędko odpowiedziała:~- 1274 1, IV | więcej jeszcze błyszczące i szafirowe jak zwykle, ale 1275 1, IV | rozmawiającą przy fortepianie parę i żartobliwie zapytał:~- Czy 1276 1, IV | dokończyła żona Zygmunta i z niedbałym śmiechem dodała: - 1277 1, IV | płotki - dokończył Kirło i zaśmiał się szczerze, z 1278 1, IV | Klotyldy prędko zamarł uśmiech i sama ona zmartwiała jakby, 1279 1, IV | swe wlepiając w wysoką i pysznie rozwiniętą kobietę, 1280 1, IV | kobietę, do której z ożywioną i wzruszoną twarzą mąż jej 1281 1, IV | drogę jej zastępując i od innych ludzi odgradzając 1282 1, IV | osypywać żarem gniewu i nienawiści. Ale dziewiętnastoletnie 1283 1, IV | zdjąć musiały zarazem trwoga i żałość, bo Justyna widziała, 1284 1, IV | Klotyldy zaczęły wilgotnieć i mglić się, stanęły w 1285 1, IV | wstrzymywane łzy. Zarazem, ładną i świeżą jak wiosna twarz 1286 1, IV | Klotyldy podniosła głowę i zimno spojrzała na stojącego 1287 1, IV | mężczyznę.~- Zupełnie i nigdy - odpowiedziała z 1288 1, IV | obrażony oddał jej lekki ukłon i usunął się na stronę.~W 1289 1, IV | panie wstawały z kanap i fotelów, młodzież z pierwszego 1290 1, IV | ale widocznie bez zapału i tylko przez grzeczność. 1291 1, IV | chciwie na zielone sukno i karty spoglądał, że na chwilę 1292 1, IV | że na chwilę śmiać się i innych śmieszyć przestał. 1293 1, IV | Przechadzka po ogrodzie, w którym i wiatr powiewał, i słońce 1294 1, IV | którym i wiatr powiewał, i słońce jeszcze silnie dogrzewało, 1295 1, IV | głowy przywołała Justynę i słabym swym głosem poprosiła 1296 1, IV | swej z Zygmuntem, blada i zmieszana, słów tych z doskonałą 1297 1, IV | wymówionych nie usłyszała i nie spostrzegła, że do przedpokoju 1298 1, IV | przedpokoju wbiegł za nią Różyc i razem z nią zbliżył się 1299 1, IV | złożonych z rogów łosich i jelenich, na których wprzódy 1300 1, IV | ramiona dla zdjęcia płaszcza i na jednej z rąk swoich uczuła 1301 1, IV | ręką swoją ścigał jej rękę i w twarzy jej zatapiał takie 1302 1, IV | dosłyszała; może szum w uszach i ogień w głowie uczuła, bo 1303 1, IV | włosów. Odwróciła się prędko i niosąc ozdobny płaszcz pani 1304 1, IV | rumieńcem na policzkach i obrazą w oczach do salonu 1305 1, IV | pobłyskując, z koronkową chustką i parasolikiem w rękach szedł 1306 1, IV | spojrzało na nią ciekawie i z zadziwieniem, a Klotylda, 1307 1, IV | spojrzeń, które z namiętnych i wymownych oczu wypadają 1308 1, IV | truciznę życia, więc gniew i pogarda ustępowały w nim 1309 1, IV | nim prędko przed smutkiem i rozżaleniem. U stóp wschodów 1310 1, IV | tuliła się do boku swego męża i podnosiła ku niemu rozżalone 1311 1, IV | zejście z ganku matki swej i gospodyni domu, z niecierpliwością 1312 1, IV | go z ogrodem zawahała się i stanęła. Wyraz cierpienia 1313 1, IV | stanęła. Wyraz cierpienia i zakłopotania twarz jej okrył.~- 1314 1, IV | sposobie życia, który wiodła, i jej niezmiernie słabym zdrowiu. 1315 1, IV | że wygląda jeszcze młodo i powabnie, nie chciała okazać 1316 1, IV | musiała... Zbliżała się ku nim i odstępowała, wyciągała naprzód 1317 1, IV | wyciągała naprzód śliczną nóżkę i z lekkimi wykrzykami cofała 1318 1, IV | Powodzenie to ośmieliło znać i ucieszyło, bo pośród kilku 1319 1, IV | bo pośród kilku kobiet i mężczyzn, którzy otoczyli, 1320 1, IV | dalej aleją ogrodu równym i silnym krokiem, z ożywieniem 1321 1, IV | z nudów zasiedziała się i od chodzenia odwykła... 1322 1, IV | za sobą szybkie stąpanie i z cicha wymówione swe imię. 1323 1, IV | rzucając na fortepian, krzesła i stoły.~- Zapomniałem wziąść 1324 1, IV | szukam - ze zmieszaniem i drżącymi usty wyszeptał.~ 1325 1, IV | zdołała, zbliżył się ku niej i rękę jej pochwycił.~- Kuzynko - 1326 1, IV | powiedziałaś?... Zupełnie i nigdy! Więc o przeszłości 1327 1, IV | przeszłości zapomniałaś zupełnie i nigdy niczym dla mnie nie 1328 1, IV | oblana gorącem jego słów i wzroku, prędko jednak i 1329 1, IV | i wzroku, prędko jednak i ruchem gwałtownym rękę swą 1330 1, IV | plątały się jej w ustach i głos zamierał w gardle.~- 1331 1, IV | zaśmiała się przeciągle i bolesna ironia mignęła jej 1332 1, IV | Nagle opanowała siebie i postąpiwszy parę kroków 1333 1, IV | wyciągnęła.~- Idź, kuzynku, i podaj ramię żonie swojej, 1334 1, IV | swojej, która jest ślicznym i zapewne dobrym dzieckiem, 1335 1, IV | nie tylko od niego, lecz i od samej siebie uciekała, 1336 1, IV | schylając się nad stołem i głośno sapiąc pogrążoną 1337 1, IV | owoców í konfitur. Stanęła i patrzała chwilę na szerokie, 1338 1, IV | szerokie, zgarbione plecy i w tysiąc zmarszczek pogiętą 1339 1, IV | Przybliżyła się prędko i dotknęła ciemnej, kościstej 1340 1, IV | zapytała. ~Drżąca jeszcze i ze łzami w oczach Justyna 1341 1, IV | Sama sobie zawsze radę daję i teraz dam... Baw się, kiedy 1342 1, IV | pójdź, chłopców bałamuć, to i wesoło będzie...~Mówiła 1343 1, IV | zwykłym sobie tonem, szorstko i ironicznie, ale zmarszczki 1344 1, IV | trochę, a wzrok ognisty i chmurny nabierał przyjaźniejszego 1345 1, IV | trochę konfiturowego soku, i ruchem pieszczoty przesunie 1346 1, IV | brzęk padającego na ziemię i rozbijającego się szkła 1347 1, IV | pani Emilii, wystrojona i fertyczna, która tu niby 1348 1, IV | porywając się z miejsca i do bufetu przyskakując krzyknęła 1349 1, IV | Idź mi stąd zaraz, frygo, i ani pokazuj się więcej ! 1350 1, IV | karafki na ziemi przysiadła i zakaszlała się długim, przeraźliwym, 1351 1, V | drzwiami wybiegła z domu i brzegiem warzywnych ogrodów 1352 1, V | biegnącej pomiędzy zbożem i mającej pozór wąskiego korytarzyka, 1353 1, V | bujne kłosy wypływające i szafirowymi cętkami bławatków 1354 1, V | usiane. Było coś tajemniczego i pociągającego w tej ścieżce 1355 1, V | biegła w głąb równiny, biała i twardo udeptana. Wydłużając 1356 1, V | że już, już kończy się i urywa, za zawrotem albo 1357 1, V | ukazywała się znowu wabiąc i wiodąc - nie wiedzieć dokąd. 1358 1, V | nic oprócz gęstwiny łodyg i kłosów dokoła siebie, a 1359 1, V | u szczytów swych samotna i cicha, a w dole wrząca życiem 1360 1, V | znalazła się na tej ścieżce i nie myślała wcale o tym, 1361 1, V | wszystkiego, co raniło, nudziło i poniżało. Od kilku lat cierpiała 1362 1, V | kilku lat cierpiała wiele i coraz więcej... Dlaczego 1363 1, V | Dlaczego czuła się tak głęboko i bez ratunku nieszczęśliwą? 1364 1, V | obudziła się nie tylko samotna i smutna, ale zarazem obrażona 1365 1, V | smutna, ale zarazem obrażona i z nie wyschłą dotąd kroplą 1366 1, V | prędko, ze schyloną głową, i myślała, że kiedy była dzieckiem, 1367 1, V | kiedyś ludzie bywali weseli i szczęśliwi, że im żyć było 1368 1, V | uciech, a pełnym trudów i przeszkód. Te przeszkody 1369 1, V | coraz lepiej rozumiała, i z wysileniami, od których 1370 1, V | których ludzkie ciała chudły i zmarszczkami okrywały się 1371 1, V | ojciec czuł się spokojnym i szczęśliwym, tak jak i dawniej; 1372 1, V | spokojnym i szczęśliwym, tak jak i dawniej; nie przełamywał 1373 1, V | dawniej; nie przełamywał nic i żadnych wysileń nie czynił. 1374 1, V | gry na skrzypcach pieściły i wychwalały wszystkie dostępne 1375 1, V | dostępne mu towarzystwa i za którego rozmarzonymi 1376 1, V | stopniowo zaokrąglał się i nabierał pulchności rąk 1377 1, V | nabierał pulchności rąk i policzków, smutnym albo 1378 1, V | prawie łagodność. Unosił się i płonął wtedy tylko, kiedy 1379 1, V | zużywała wszystkie jego siły i zaspokajała pragnienia. 1380 1, V | dłużej grał, tym posuwiściej i z większym rozmarzeniem 1381 1, V | wzruszeń; im silniejsze i bardziej przez przeciwności 1382 1, V | te wzruszenia, tym więcej i zapamiętalej grał. Wiele 1383 1, V | Wiele wspomnień mętnych i urywanych, ale o których 1384 1, V | kiedy jej matka często i gorzko płakała, a o jej 1385 1, V | mogła kobietę, chudą i zwinną, z włosami jak krucze 1386 1, V | jak krucze pióra czarnymi i ognistymi oczami, czasem 1387 1, V | oczami, czasem gadatliwą i zalotną, częściej ponurą... 1388 1, V | Francuzka... Uczyła krótko i prędko dom opuściła, a prawie 1389 1, V | długo trwać miała, wyjechał i Orzelski. Zabrał z sobą 1390 1, V | wyjazdem zaciągnął dług nowy i znaczny. Czy nieobecność 1391 1, V | już wiedziała dokladnie i jasno, bo w przeraźliwym 1392 1, V | przeraźliwym rozstroju domowym i majątkowym nikt jej przed 1393 1, V | zapewne śmierci. Zwątlała i bezsilna, drżała na całym 1394 1, V | całym ciele, ręce wychudłe i jak wosk żółte załamując, 1395 1, V | długiego wąsa do ust wkładał i przygryzał, ponuro przed 1396 1, V | nim czoło krewnej ucałował i ku niemu wyciągnięte, biedne, 1397 1, V | ogólnego rozbicia uratował i owdowiałego ojca wraz z 1398 1, V | znacznie, więcej tyć zaczął i dla płci pięknej zobojętniał. 1399 1, V | bez żadnej już przeszkody i odpowiedzialności poświęcać 1400 1, V | głową wyniośle podniesioną i skromnie spuszczonymi powiekami, 1401 1, V | przyciągnęła ku sobie i serdecznie ucałowała. Zawsze 1402 1, V | chowam w mym sercu miłość i wierność dla tego bohatera 1403 1, V | rozmawiam z nim w ciszy nocnej i błagam Boga, aby pozwolił 1404 1, V | Zajęła się, nawet szczerze i starannie. Na współkę z 1405 1, V | sprawiała jej coraz nowe i ładne suknie, sprowadzała 1406 1, V | sprowadzała dla niej książki i nuty. Czasem dorosłą już 1407 1, V | dziewczynkę na tygodnie i miesiące zabierała do swoich 1408 1, V | swoich niegdyś pięknych i obszernych, a dziś znacznie 1409 1, V | dziś znacznie zmalałych i powoli w ruinę upadających 1410 1, V | opłacanych nauczycielach chowany i przez matkę starannie od 1411 1, V | wszelkich powszednich zajęć i zjawisk życia uchylany, 1412 1, V | tych wszystkich wydarzeń i wzruszeń, które zazwyczaj 1413 1, V | szczerej, lata trwającej i obustronnie uczuwanej. Były 1414 1, V | uczuwanej. Były tam ranki majowe i księżycowe wieczory, długie 1415 1, V | wspólne czytania poetycznych i wzniosłych utworów, płacze 1416 1, V | napełnione palącą tęsknotą i kojącymi nadziejami, 1417 1, V | nadziejami, listy wysyłane i otrzymywane, namiętne radości 1418 1, V | upojenia, po których dniami i tygodniami czuła na swych 1419 1, V | czuła na swych ustach ogień i słodycz jego pocałunków. 1420 1, V | wspominając stanęła śród ścieżki i w dłoniach ukryła twarz, 1421 1, V | do której dawna, silna i jedyna jej dotąd miłość 1422 1, V | oczach wyprostowała się i szła dalej. Jakże skończył 1423 1, V | głośno wyraz: "Małżeństwo!" i nawet przez całe dwa miesiące, 1424 1, V | miesiące, zrazu energicznie i uparcie, a potem coraz słabiej 1425 1, V | Justyna pamiętała każdy dzień i prawie każde do niej i o 1426 1, V | dzień i prawie każde do niej i o niej wymówione słowo. 1427 1, V | jej życie, więc wzrokiem i słuchem, które stały się 1428 1, V | Mogła ona z wielką dobrocią i hojnością wychowywać ubogą 1429 1, V | jak utraconego kochanka i świętego męczennika, kochała 1430 1, V | świętego męczennika, kochała i czciła. Ale kiedy potem 1431 1, V | znalazła tal: malutką i położeniem w świecie, i 1432 1, V | i położeniem w świecie, i wychowaniem, i urodą, i 1433 1, V | świecie, i wychowaniem, i urodą, i rozumem, że po 1434 1, V | i wychowaniem, i urodą, i rozumem, że po prostu pojąć 1435 1, V | majątek mniej dbała chociaż i pod tym względem, pomimo 1436 1, V | materialnych spraw świata i bardzo małego rozumienia 1437 1, V | potrzebowały wzmocnienia i podpór: Ale przede wszystkim 1438 1, V | jego dopomagała do wzrostu i lotu. Wszystko to, bez gniewu 1439 1, V | Wszystko to, bez gniewu i uniesienia, bo z krewną 1440 1, V | owszem, smutnie, ale też i dumnie, wypowiedziała Justynie.~ 1441 1, V | Zygmunta, kobieta bardzo żywa i wysoko ceniąca bogactwo.~- 1442 1, V | Darzecka przyjeżdżała sama i z szelestem jedwabnych sukien, 1443 1, V | wzburzona, głośno swe gniewy i niechęci wyrażająca, wpadała 1444 1, V | brata. Wdał się też w sprawę i sam arystokratycznie wyglądający 1445 1, V | wyglądający Darzecki, monotonną i płynną mową swą bratu żony 1446 1, V | zgadza się z jego chęciami i gustami, aby tak bliski 1447 1, V | Zygmuntem. Rozmówił się i na zakończenie z chmurną 1448 1, V | jedź sobie znowu za granicę i ucz się malować... Osowce 1449 1, V | którym uczuła, że jest dumną i że godność ludzką okrutniej 1450 1, V | zarazem jej oczy. Spostrzegła i zrozumiała wiele rzeczy 1451 1, V | umykających dotąd wzrokowi jej i rozwadze. Zrozumiała przede 1452 1, V | wszystkim położenie własne i dla swej marnej teraźniejszości 1453 1, V | uciechy jej, cierpienia i marzenia pożerały jej czas 1454 1, V | marzenia pożerały jej czas i do syta karmiły myśli t 1455 1, V | pokarmu zabrakło, spostrzegła i uczuła, że nie posiada żadnego 1456 1, V | ciężko wlokących się godzin i .dni; że w niej i dokoła 1457 1, V | godzin i .dni; że w niej i dokoła niej nie ma nic takiego, 1458 1, V | Czasem, gdy zamykała oczy i myślała o tym, co z nią 1459 1, V | myślała o tym, co z nią jest i być może, zdawało się jej, 1460 1, V | której niby widma strapione i wątlejące błąkały się młode 1461 1, V | się młode siły jej ciała i ducha... Teraz człowiek 1462 1, V | Nie! A jednak w nudzie i bezcelowości życia swego 1463 1, V | miała lat dwadzieścia cztery i kiedyś bardzo kochała wiedziała, 1464 1, V | wiedziała, czuła, czym bywa i jakie przemoce wywiera szał 1465 1, V | przemoce wywiera szał krwi i serca... Przerażenie dreszczem 1466 1, V | Przypomniała sobie spojrzenia i zaczepki tego drugie go, 1467 1, V | chorobliwie drgającym czołem i atłasową ręką, która tak 1468 1, V | bardzo znacząco szukała i dotknęła jej ręki. Cóż to 1469 1, V | Jakim było jej miejsce i znaczenie pośród tych, z 1470 1, V | powiedziano jej to kiedyś i sama to przyznawała - była 1471 1, V | przylatywały świeże powiewy i łaskawie muskały jej włosy 1472 1, V | łaskawie muskały jej włosy i szyję. Zza łez widziała 1473 1, V | szafirowe oczy bławatków i kłosy zielone, prawie nieruchome, 1474 1, V | się nad zbożem, rozłożystą i całą w słońcu stojącą gruszę 1475 1, V | gruszę polną; pień, gałęzie i wszystkie liście tego drzewa 1476 1, V | było, że powoli o sobie i troskach swoich myśleć przestawała. 1477 1, V | przestawała. Pochyliła się i rozchyliwszy gęste łodygi 1478 1, V | popatrzała na fioletowe lady i rohułe gęstymi splotami 1479 1, V | twarzy; wzięła go w rękę i ostrożnie obejrzała napełniające 1480 1, V | wzbił się jej spod stóp i kręto wyleciał nad zboże; 1481 1, V | kroków od gruszy polnej i ogłuszył krzyk drobnych 1482 1, V | głos ludzki. Był to silny i czysty głos męski, który 1483 1, V | owszem, brzmiało ono raźnie i ochoczo. Wnet potem rozległo 1484 1, V | urywał się wąski korytarzyk i w prostej, długo ze stron 1485 1, V | wyszła ze zbożowej puszczy i pod gruszą stanęła. Z jednej 1486 1, V | odległości widać było długą i szaro stąd wyglądającą wieś, 1487 1, V | okiem sięgnąć, niski owies i groch biało kwitnący okrywały 1488 1, V | odradzała się wraz za nią i białym paskiem przerzynając 1489 1, V | drugi - gniady, z białą nogą i białą łatą na czole. Za 1490 1, V | rączkach pługu, szedł wysoki i zgrabny człowiek, w białym 1491 1, V | długim do kolan obuwiu i małej czapce, która skórzanym 1492 1, V | sznura mocno z sobą połączone i wzdłuż boków końskich wyprężone 1493 1, V | połyskującą szerścią szły równo i raźnie, a w niejakiej od 1494 1, V | się zaglądać im w oczy, tu i ówdzie skakało albo poważnie 1495 1, V | ówdzie skakało albo poważnie i ze spuszczonymi dziobami 1496 1, V | Nagle oracz gwizdać przestał i o kilka kroków spostrzec 1497 1, V | z głowy, konie zatrzymał i na kobietę, która tak niespodzianie 1498 1, V | ze zmieszaniem na twarzy i w postawie. Usta mu otworzyły 1499 1, V | postawie. Usta mu otworzyły się i pod złotawym wąsem ukazały 1500 1, V | wyszłam na przechadzkę i sama nie wiem, jakim sposobem


1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-4000 | 4001-4500 | 4501-5000 | 5001-5500 | 5501-6000 | 6001-6500 | 6501-7000 | 7001-7478

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL