Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
hurbie 1
hurtem 1
hymnem 1
i 7478
í 4
i-trudniej 1
ich 230
Frequency    [«  »]
-----
-----
-----
7478 i
3974 sie
3537 z
3534 w
Eliza Orzeszkowa
Nad Niemnem

IntraText - Concordances

i

1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-4000 | 4001-4500 | 4501-5000 | 5001-5500 | 5501-6000 | 6001-6500 | 6501-7000 | 7001-7478

     Tom, Rozdzial
1501 1, V | między owsem trzeba iść i wyjdzie się na wprost okolicy, 1502 1, V | teraz głośniej już, prędko i z widocznym pragnieniem 1503 1, V | pragnieniem okazania się grzecznym i usłużnym. Wyciągniętym ramieniem 1504 1, V | przerzynającą go zieloną drogę i szarzejącą u jej końca okolicę. 1505 1, V | nadawała szczególną zręczność i giętkość; nie mogła też 1506 1, V | roziskrzonych oczu, zza zmieszania i zawstydzenia, wybuchała 1507 1, V | nieśmiało zapytała.~Odkryte i od reszty twarzy bielsze 1508 1, V | zaszło rumieńcem, z rumianych i ogorzałych policzków ledwie 1509 1, V | A jakże! - odpowiedział i palcami dotykając rączek 1510 1, V | ciotka Marta mówiła mi o ojcu i stryju pana...~Znów twarz 1511 1, V | twarz na chwilę odwrócił i chrząknął, ale śmielej już 1512 1, V | znał pannę Martę...~Urwał i po krótkim milczeniu, zdobywając 1513 1, V | śmiałość, dodał jeszcze:~- I ja też kiedyś w Korczynie 1514 1, V | żadnej przyczyny nie ma?~I jakby mu nagle przyszła 1515 1, V | na rączkach pługa położył i zawołał na konie, aby szły 1516 1, V | plecy opasywały, ściągnął i parę razy do koni przemówił:~- 1517 1, V | daleko powolniej niż wprzódy i znowu lemiesz głęboko rył 1518 1, V | błysnęło trochę niedowierzania i obawy. Pomyślał może, że 1519 1, V | ziemi, po której stąpała i której zjawiska, obrazy 1520 1, V | której zjawiska, obrazy i plony budziły w niej często 1521 1, V | w niej często ciekawość i zachwycenie. To i owo z 1522 1, V | ciekawość i zachwycenie. To i owo z rozmów toczonych dokoła 1523 1, V | po wtóre, od uzwyczajenia i od siły. Do tego i pługi 1524 1, V | uzwyczajenia i od siły. Do tego i pługi teraz insze jak dawniej. 1525 1, V | raźnie, w górę spojrzał i znowu w uśmiechu, ale tym 1526 1, V | w poczuciu siły własnej i uzdatnienia do tej pracy, 1527 1, V | spełniał, uczuł się dumnym i wesołym. W ogóle w postawie, 1528 1, V | ogóle w postawie, mowie i całym obejściu się jego 1529 1, V | dziwnie mieszały się z sobą i ruchliwie jedna przed drugą 1530 1, V | ustępowały: dzika nieśmiałość i harda butność, kobieca prawie 1531 1, V | kobieca prawie wstydliwość i męska dojrzała siła. Znać 1532 1, V | nim też było wielką żywość i mówność powściągane przez 1533 1, V | okazywania się grzecznym i przystojnym. W tej chwili 1534 1, V | tej chwili przecież żywość i mówność wzięły górę nad 1535 1, V | które były stanęły, cmoknął i z promieniejącą twarzą zawołał:~- 1536 1, V | Niewesoło mi było na tym balu i wolałam iść w pole - żywo 1537 1, V | wolałam iść w pole - żywo też i zupełnie mimo woli odpowiedziała 1538 1, V | zniknął z jego twarzy. Dłużej i śmielej niż dotąd popatrzył 1539 1, V | Ludziom gąb nie zatknąć, a i twarz człowieka wygada czasem, 1540 1, V | rozgłośnych pieśni, zmącił się i urwał. Po chwili dopiero 1541 1, V | śmiele powiedziałem?...~I niespokojnie, głowę pochylając, 1542 1, V | podniósł się na niego ciekawie i przyjaźnie. Znowu okrągłe 1543 1, V | przyjaźnie. Znowu okrągłe i rumiane jego policzki w 1544 1, V | zawahał się, chrząknął i dokończył:~- Panienka i 1545 1, V | i dokończył:~- Panienka i wiedzieć o tym nie może, 1546 1, V | na panienkę czasem patrzę i różne myśli przychodzą mnie 1547 1, V | zaczyna, kiedy ono wzejdzie, i nikt jemu tego zabronić 1548 1, V | mieszka, ale swoje śpiewanie i swoją wolność ma!~Znowu, 1549 1, V | błysnęły mu dumą czy zapałem i u końca wyoranej bruzdy 1550 1, V | trzeba nadmiar troskać się i smęcić. na świecie złe 1551 1, V | na świecie złe ludzie, i dobre. Podczas smętno bywa, 1552 1, V | bywa, a podczas może być i wesoło. Najgorsza to jest 1553 1, V | nie może być... - zaczął i nie mógł dokończyć, bo z 1554 1, V | pogładziła konopiastą, gęstą i wypieszczoną grzywę kasztanka.~- 1555 1, V | grzywę kasztanka.~- Ładne i zgrabne koniki - zauważyła.~- 1556 1, V | koniki - zauważyła.~- Silne i bardzo głaskliwe - widocznie 1557 1, V | można, byle jemu lubienie i dobre staranie okazać. Dla 1558 1, V | ziemi, lejce zdjął z pleców i cmoknął na konie, które 1559 1, V | weszły na nieszeroką, trawą i dzikimi kwiatami porosłą 1560 1, V | śmierci jego siedem lat miałem i do nikogo, zdaje się, tak 1561 1, V | byłem...~Mówił teraz żywo i prędko, coraz więcej pozbywając 1562 1, V | stryj Anzelm był dla mnie i ojcem, i matką; ale kiedyściś 1563 1, V | Anzelm był dla mnie i ojcem, i matką; ale kiedyściś zachorował 1564 1, V | ale kiedyściś zachorował i kilka lat nie tylko co, 1565 1, V | na mnie wszystko spadło: i gospodarstwu, i choremu 1566 1, V | spadło: i gospodarstwu, i choremu stryju, i małej 1567 1, V | gospodarstwu, i choremu stryju, i małej siestrze, i samemu 1568 1, V | stryju, i małej siestrze, i samemu sobie rady dawać 1569 1, V | niemało biedy, a w czasie i ludzie niemało mnie nakrzywdzili...~ 1570 1, V | nakrzywdzili...~Machnął ręką i znowu brwi trochę zmarszczył, 1571 1, V | odmieniło się na dobre, i tyle tylko mojej biedy, 1572 1, V | odwrócił twarz, chrząknął i po chwili dopiero odpowiedział:~- 1573 1, V | bywają żądania: podczas i takie, co nigdy spełnić 1574 1, V | nie mogą. Już, zdaje się, i wygnasz je z serca, i zapomnisz, 1575 1, V | się, i wygnasz je z serca, i zapomnisz, a smętek i tęsknota, 1576 1, V | serca, i zapomnisz, a smętek i tęsknota, wszystko jedno, 1577 1, V | ostają...~Spojrzał w górę i zamyślił się, ale w tej 1578 1, V | chwili w owsie zaszumiało i o kilka kroków przed końmi 1579 1, V | potężnymi rozmiarami ciała i twarzą tryskającą świeżością 1580 1, V | twarzą tryskającą świeżością i zdrowiem. Kasztanowate włosy 1581 1, V | szła wyprostowana szerokim i silnym krokiem, a spod kraciastej 1582 1, V | kasztanowatymi zaświeciły, rozbłysły i w twarzy Jana jak w tęczy 1583 1, V | Kiwnęła ku niemu głową i obojętnym spojrzeniem powiódłszy 1584 1, V | pociemniało!~- Może panna Jadwiga i zgadła! - z cichym śmiechem 1585 1, V | dziewczyna z szafirowymi oczami i szeroko śmiejącymi się usty 1586 1, V | usty drogę mu zajść musiała i przechodząc raz jeszcze 1587 1, V | Uśmiech jej zmącił się i zniknął, głowę trochę pochyliła 1588 1, V | głowę trochę pochyliła i wymówiła prędko:~- Dlaczego 1589 1, V | końcu świata żyjem. Już i dziadunio o panu wspominał...~ 1590 1, V | się ani na sekundę pług i konie wyminęła i przodem 1591 1, V | sekundę pług i konie wyminęła i przodem poszła, a gdy z 1592 1, V | rozwiniętymi kształtami ciała i jeżącą się nad głową złotą 1593 1, V | gęstwiną włosów szła prosto i prędko, można by było 1594 1, V | porównać do ogromnej, silnej i w sile swojej ponętnej Cerery.~- 1595 1, V | wydał za Domunta. Córka i zięć prędko pomarli i 1596 1, V | Córka i zięć prędko pomarli i jedną wnuczkę jemu zostawili. 1597 1, V | spadnie, a o starym gadają, że i pieniądze jeszcze ma...~ 1598 1, V | zdaje się, że nadmiar wielka i gruba! Ale - poprawił się 1599 1, V | się śpiesznie - pracowita i z dobrym sercem, to prawda! 1600 1, V | u jakiego mężczyzny?... I wszystko ona robić zdoła, 1601 1, V | sama z parobkiem kosiła i orała... Wtedy mnie stryj 1602 1, V | starego Jakuba bardzo szanuje i do tego głowę sobie nabił...~ 1603 1, V | zmieszał się znowu, chrząknął i prędko zagadał:~- Ten Jakub 1604 1, V | się, już w późnym wieku, i doświadczył wielkiego nieszczęścia. 1605 1, V | staruszka dopatruje, lubi jego i pieści jak małe dziecko... ~ 1606 1, V | zbliżali się do wsi dużej i ludnej. Głosy ludzi i zwierząt 1607 1, V | dużej i ludnej. Głosy ludzi i zwierząt coraz wyraźniej 1608 1, V | owsa trzej chłopcy, bosi i w białych z grubego płótna 1609 1, V | Jeden, barczysty, tęgi i rudowłosy, kosił, a dwaj, 1610 1, V | młodzi, niedorośli, grabili i zgarniali ściętą trawę w 1611 1, V | usta dla powiedzenia czegoś i powściągnął się, na koniec, 1612 1, V | którego kosa pobrzękiwała i na słońcu pobłyskiwała, 1613 1, V | E! ociec dziś na nas i nie patrzy! Z miasta tylko 1614 1, V | miasta tylko co powrócił i o procesie gada!~- Ja po 1615 1, V | swojej koniczynie już dziś i zaorałem!- filuternie sprzeciwił 1616 1, V | Justyny - taki gniewliwy jak i ociec. Oni mnie streczno-streczni 1617 1, V | Bohatyrowicza synowie... i pomiędzy nami kłótni żadnej 1618 1, V | gadziną staje... Jeszcze i czwarty brat u nich jest, 1619 1, V | ani ściągnąć... Za Niemnem i za swoim psem, Sargasem, 1620 1, V | stanął, zatrzymał konie i smutnie wymówił:~- Ot już 1621 1, V | smutnie wymówił:~- Ot już i okolica, i droga do dworu..,~ 1622 1, V | wymówił:~- Ot już i okolica, i droga do dworu..,~Zdjął 1623 1, V | do dworu..,~Zdjął czapkę i w wahającej się postawie 1624 1, V | podała naprzód, ciekawe i zachwycone oczy wlepiając 1625 1, V | ujrzany. Był to raczej mały i skromny obrazek wiejskiej 1626 1, V | zagrody, ale który dziś i z bliska widziany powiał 1627 1, V | powiał na nią czarem ciszy i świeżości.~- Śliczna zagroda! - 1628 1, V | ogrodzenie przezroczystą i niewysoką bramę. Przez bramę 1629 1, V | Bohatyrowicz z czapką w ręku i schyloną w ukłonie głową 1630 1, V | wejść, bardzo proszę wejść i spocząć. Stryj będzie bardzo 1631 1, V | Stryj będzie bardzo kontenty i siestry zaraz zawołam... 1632 1, V | śmieciach puszył się trochę i dumniał, grzeczną przy tym 1633 1, V | obszerną. Płot z niewysokich i gładko ociosanych desek 1634 1, V | zasadzonych grusz, śliw i jabłoni. Gdzieniegdzie te 1635 1, V | Gdzieniegdzie te wysmukłe i z widoczną starannością 1636 1, V | zawiązkami owoców, a tu i ówdzie pomiędzy nimi stare 1637 1, V | trawie dość szeroką drogę i gęsto zasiała się na niej 1638 1, V | kryło się w łanie biało i różowo kwitnącego maku, 1639 1, V | wystrzeliwały malwy obrosłe płaskim i różnobarwnym kwiatem i ukazywała 1640 1, V | płaskim i różnobarwnym kwiatem i ukazywała się gęstwina melisy, 1641 1, V | ciemnozielonych, wysokich i rozczochranych konopi. Dalej 1642 1, V | lasem białego kminku; tu i ówdzie pod grzędami wyrastały 1643 1, V | wyrastały czerwone gaszty i rozpierały się rozłożyste 1644 1, V | okryte, kładła na oknach i ścianie domu, którego okiennice 1645 1, V | domu, którego okiennice i narożniki na biało pomalowane 1646 1, V | pokryty, z jednym kominem i słomianą strzechą. Do ogrodu 1647 1, V | zębiasto wyrzeźbionym okapem i niskie drzwi do wyjścia 1648 1, V | było świron ż wystającym i na kilku słupkach opartym 1649 1, V | słupkach opartym dachem i stajnię, przed którą leżała 1650 1, V | kozły do piłowania drzewa i żółciało trochę rozsypanej 1651 1, V | Stodoła wyglądała zza domu i kilku tuż przy sobie rosnących 1652 1, V | jeszcze dalej, za dziedzińcem i lipami, ledwie widzialny 1653 1, V | Niemna z żółtą za nim ścianą i u samego skłonu nieba ciemną 1654 1, V | zachodu, igrały po trawie i w gałęziach rozżarzały barwy 1655 1, V | basowe brzęczenie pszczół i wzbijało się morze woni 1656 1, V | trawę grablami zgarniał i w małą kopicę na dziedzińcu 1657 1, V | kolan sięgającej kapocie i wielkiej, baraniej czapce. 1658 1, V | tworzyła mu jakby drugą głowę i uderzający stanowiła kontrast 1659 1, V | osłabionym, bo ruchy miał powolne i przygarbione plecy. Grable 1660 1, V | niewidzialnym, za domem znać i płotem dziedzińca stojącym.~- 1661 1, V | już, chwalić Boga, podana i mucha poniesie to, co pan 1662 1, V | instancji wygra! - prędko i zapalczywie mówił głos niewidzialnego 1663 1, V | sto razy Fabianu mówiłem i sto pierwszy powtórzę, że 1664 1, V | Korczyńskiego wygramy - powoli i monotonnym głosem odpowiedział 1665 1, V | a Bóg mię ubij na duszy i ciele, że pokaże się tak, 1666 1, V | Fabiana adwokat zbałamucił i Fabian wierzy...~- Jeszcze 1667 1, V | sąsiada po rozum nie pójdę i nawet u Anzelma jego nie 1668 1, V | słowach stał się rozgniewanym i zgryźliwym. Grabiący trawę 1669 1, V | dwadzieścia lat nie widziałem i do śmierci już pewno nie 1670 1, V | człowiek za młodu nauczy, to i na starość mruczy - dojadał 1671 1, V | kudłaty pies z żółtą szerścią i wydłużonym tak jak u lisa 1672 1, V | stajnią słomie, zerwał się i z głośnym szczekaniem ku 1673 1, V | zaczepić o płot albo świroń i zepsuciu ulec. Człowiek 1674 1, V | trawie leżała, zaczerwieniony i zdyszany. Jednym zamachem 1675 1, V | właściwy kierunek, lejce podjął i konie, które głosowi jego 1676 1, V | przy stryju znalazł się i za ramię go pochwycił.~- 1677 1, V | Żółty pies minąwszy pług i konie ze szczekaniem wpadł 1678 1, V | daszek nad oczami robił i w głąb ogrodu patrząc usiłował 1679 1, V | opowiadałem... Niech stryj idzie i przywita się...~Ze zdziwieniem 1680 1, V | przywita się...~Ze zdziwieniem i prawie przerażeniem przygarbiony 1681 1, V | Kiedy mnie konie odprząc i nakarmić trzeba!- gwałtownie 1682 1, V | gwałtownie szeptał Jan i za obie już ręce opierającego 1683 1, V | sam idź!~- A konie! I czy to pięknie, żeby stryj 1684 1, V | mój rodzony!...~Bosy i przygarbiony człowiek otulał 1685 1, V | ja konie odprzęgę...~I rzucił się ku stajni, do 1686 1, V | zarazem owocowym, warzywnym i kwiatowym a także łąką i 1687 1, V | i kwiatowym a także łąką i pasieką, znajdowała się 1688 1, V | słupkach opartej deski złożona i tak długa, że dziesięć osób 1689 1, V | pszczoły nad błękitnymi ulami i różowymi makami brzęczały. 1690 1, V | ławki podniosła się wysoka i kształtna kobieta, z głową 1691 1, V | czarnymi warkoczami owiniętą i śniadą twarzą, o rysach 1692 1, V | położeniu, sposobie życia i posępności oczu Benedykta. 1693 1, V | pomiędzy człowiekiem tym i Martą. Z bliska, pomimo 1694 1, V | pomimo ruchów ociężałych i przygarbionych pleców, mniej 1695 1, V | jego o rysach ściągłych i regularnym profilu poznać 1696 1, V | była to twarz cierpiąca i zamyślona, z cerą od słońca 1697 1, V | z zapadłymi policzkami i spłowiałym błękitem oczu. 1698 1, V | Bohatyrowicz - powolnym swym i monotonnym głosem wymówił - 1699 1, V | Było w nim coś obojętnego i przymuszonego, kiedy dłonią 1700 1, V | Proszę, bardzo proszę siąść i odpocząć... ~Sam w stojącej 1701 1, V | stojącej postawie pozostał i daleko kędyś patrząc milczał. 1702 1, V | aby okazać się grzecznym i gościnnym, czuć w nim było 1703 1, V | dzikie boczenie się od ludzi i ukrywane, lecz niepozbyte 1704 1, V | Spostrzegła to Justyna i ze zmieszaniem zaczęła:~- 1705 1, V | wydał mi się tak świeżym i pociągającym, a pan Jan 1706 1, V | bardzo dziękuję... Już i nie spodziewałem się takiej 1707 1, V | Korczyńska?- zapytał.~- Często i przyjaźnie o panu wspomina - 1708 1, V | wielu lat wujowi memu pomaga i ciężko pracuje - wtrąciła 1709 1, V | uśmiech po ustach mu przemknął i ciszej rzekł:~- A lękała 1710 1, V | poprawił nad czołem czapkę i daleko kędyś bladymi oczami 1711 1, V | krótka rozmowa zajęła go i ożywiła lub też sposób wyrażenia 1712 1, V | postąpił krok naprzód i na ławce, dość jednak daleko 1713 1, V | rozmawiających spojrzał i nie zbliżając się przemówił:~- 1714 1, V | owies zasypałem...~- To idź i zasypuj!~A zwracając się 1715 1, V | z mego własnego sadzenia i starania. Gdyby pani dziesięć 1716 1, V | rudery, badyle, śmiecie i paskudztwo...~Justyna powiedziała 1717 1, V | słyszała o jego długiej i ciężkiej chorobie.~- A... 1718 1, V | wspo.... mi...~Machnął ręką i prędko dodał:~- A to pewno 1719 1, V | biedy przecierpiał, tego i opowiedzieć trudno... A 1720 1, V | zwalił mnie z nóg jak kłodę i dziewięć lat bezwładnym 1721 1, V | dziewięć lat bezwładnym i w bólach trzymał... U doktorów 1722 1, V | trzy razy, ale nie pomogli i nawet nic zepsutego w ciele 1723 1, V | cielesna...~Rozgadał się i powolnym, monotonnym swym 1724 1, V | cierpienia. Z tego, co opowiadał, i nawet z wielu trwających 1725 1, V | samej nauki do określenia i zwyciężenia wielce trudnymi 1726 1, V | tego człowieka prostego i tak ściśle z życiem natury 1727 1, V | miał kiedyś postawę dębu i twarz do kwitnącego maku 1728 1, V | sobie sposób zamyślając się i kędyś daleko patrząc dokończył:~- 1729 1, V | szkodliwy wiatr obejmie i rumatyzmu albo innej choroby 1730 1, V | choroby go nabawi. A bywają i insze wiatry, nie te, co 1731 1, V | ruchem podniósł się z ławki i znowu czapki nieco uchylił.~- 1732 1, V | Po niedawno skoszonej i gładkiej jak kobierzec trawie 1733 1, V | przechodząc opowiadał jej wiek i pochodzenie każdego z nich, 1734 1, V | tłumaczył sposoby hodowania i gatunki. ~- To jest bonkreta... 1735 1, V | mające w sobie coś obojętnego i razem bolesnego miękło i 1736 1, V | i razem bolesnego miękło i znikało; w bladym błękicie 1737 1, V | napełnionej urodzajnością i ciszą, swobodniej i szerzej 1738 1, V | urodzajnością i ciszą, swobodniej i szerzej oddychała niż przed 1739 1, V | grupie śliwowych drzewek i Anzelm opowiadał, w jaki 1740 1, V | jaki sposób chroni renklody i mirabele przed zimowymi 1741 1, V | przed zimowymi śniegami i mrozami, kiedy Jan wybiegł 1742 1, V | wybiegł znowu z dziedzińca i o kilka kroków stanąwszy 1743 1, V | własnymi rękami zasadził i teraz dopatruje?... Zdaje 1744 1, V | słaby, a wielką ma siłę i wytrwałość... Anzelm obejrzał 1745 1, V | było, że pragnął być tu i tam,~- A kiedyż jeszcze 1746 1, V | trzeba - odpowiedział Anzelm.~I zwracając się do Justyny 1747 1, V | Justyny zwykłą sobie powolną i czasem przerywaną mową, 1748 1, V | za to, że go bezczynnym i niepożytecznym uczyniła; 1749 1, V | niepożytecznym uczyniła; jak gryzł go i przestraszał los tego chłopca, 1750 1, V | źli sąsiedzi krzywdzili i z własności obdzierali, 1751 1, V | obdzierali, z sieroctwa i dziecinnego jego wieku korzystając; 1752 1, V | jak zmartwychpowstałem i chłopiec mój dorósł... Najpierw 1753 1, V | potem już wszystko poszło: i pasieka, i sadek. Janek 1754 1, V | wszystko poszło: i pasieka, i sadek. Janek nauczył się 1755 1, V | przyuczony byłem do stolarstwa i jego przyuczyłem.~Szerokim 1756 1, V | robota własnych rąk naszych: i ten płot z desek, i ten 1757 1, V | naszych: i ten płot z desek, i ten ganeczek, i ule. W potrzebie 1758 1, V | z desek, i ten ganeczek, i ule. W potrzebie najemników 1759 1, V | bierzem, ale sami my rolniki i sadowniki, i pasieczniki, 1760 1, V | my rolniki i sadowniki, i pasieczniki, i stolarze... 1761 1, V | sadowniki, i pasieczniki, i stolarze... W biednym stanie 1762 1, V | tylko nasycenia ciała, ale i tych różnych elegancji i 1763 1, V | i tych różnych elegancji i przykrasek, co i niekoniecznie 1764 1, V | elegancji i przykrasek, co i niekoniecznie potrzebne, 1765 1, V | mu w źrenicach w spokojny i ciepły promień. Jednak w 1766 1, V | znowu głowę, przygarbił się i powoli dodał: ~- Wszystko 1767 1, V | Wszystko to jest doczesność i znikomość. Nie na takie 1768 1, V | liść na drzewie żółknie i gnije...~Patrzył w ziemię, 1769 1, V | ziemię, mówił to monotonnie i coraz ciszej; można byłoby 1770 1, V | po wiele razy co dzień i może co nocy. Powoli jednak 1771 1, V | Powoli jednak podniósł twarz i daleko patrzeć zaczął.~- 1772 1, V | jednostajną łaskę u Boga i jeden więcej, drugi mniej 1773 1, V | wszystkiego Janek, dzieci jego i wnuki słodko i mile korzystać 1774 1, V | dzieci jego i wnuki słodko i mile korzystać będą... Do 1775 1, V | przemieszkują, różne zabawy i rozkosze mają... A dla nas 1776 1, V | nasze - wszystko nasze... i dla tej przyczyny trzymamy 1777 1, V | trzymamy się jego zębami i pazurami...~Justyna spuściła 1778 1, V | nim znowu coś niechętnego i trochę urągliwego, kiedy 1779 1, V | cudów cywilizacji widzianych i słyszanych w dalekich krajach. 1780 1, V | przesuwającym swą twarz bladą i niezadowoloną po korczyńskim 1781 1, V | gniadej Jan. Konie napojone i wykąpane w rzece otrząsały 1782 1, V | spódnicy, w różowym kaftanie i bosa ukazała się zza góry, 1783 1, V | pełnymi wiadrami. Wysmukła i wątła, przechylała się trochę 1784 1, V | na bok pod tym ciężarem i jedno ramię dla utrzymania 1785 1, V | odkrzyknęła.~- Weź kluczkę i wisień z drzewa nazdejmuj! 1786 1, V | Na co?~- Dla gościa.~I ciszej dodał:~- W sad popatrzaj!~ 1787 1, V | wodą na ganku postarzyła i koromysło z ramienia zdjęła, 1788 1, V | spojrzawszy ręką twarz zasłoniła i do domu wpadła. W minutę 1789 1, V | znowu, ale już w trzewikach i z długą, u końca zakrzywioną 1790 1, V | pasa spadał po szczupłych i gładkich jej plecach, u 1791 1, V | kluczką gałąź przechyliła i prędko wiśnie rwać zaczęła.~- 1792 1, V | drugi raz za Jaśmonta poszła i o trzy mile stąd w Jaśmontowskiej 1793 1, V | dokoła nich mniej cicho i samotnie stawać się zaczynało, 1794 1, V | miały na sobie Domuntówna i Jaśmontówna, a nad niewysokimi 1795 1, V | włosami, sterczącymi wąsami i okrągłą różową twarzą, w 1796 1, V | ciemnym, krótkim ubraniu i w chustce na kształt czepka 1797 1, V | postawie zamyślonej, z podłużną i bladą twarzą na dłoni opartą. 1798 1, V | nie zwracał żadnej uwagi i powoli, ale z zajęciem zapytywał 1799 1, V | sposoby, w jakie zasadzają i pielęgnują owocowe drzewa 1800 1, V | Marta.~Uśmiechnął się znowu i głową pokiwał.~- A lękała 1801 1, V | wyprzężonych z pługa ulubieńców i współpracowników swych spokojny. 1802 1, V | spokojny. Pobiegł do siostry i za ramię wziąwszy do 1803 1, V | koszykiem pełnym wisien w ręku i z pochyloną ciągle głową 1804 1, V | trzymał, pierzchnęłaby wnet i schowała się gdziekolwiek. 1805 1, V | gdziekolwiek. Ale wysmukła i cienka jej kibić była tak 1806 1, V | ławie przy sobie posadziła i objąwszy, w białe, ciemnymi 1807 1, V | siostry, wytrysnął na czoło i policzki Jana. Uszy jego 1808 1, V | szczyty drzew, dokoła siebie i ręką przetarł czoło i oczy. 1809 1, V | siebie i ręką przetarł czoło i oczy. Coś znać w tej chwili 1810 1, V | wezbrało w tej szerokiej i silnej piersi, a przed oczami 1811 1, V | Justyna patrząc na wiotką i zaledwie dorosłą dziewczynkę 1812 1, V | przypomniała sobie to koromysło i te dwa ciężkie wiadra z 1813 1, V | z góry po nią iść trzeba i nieść pod górę.~- Toteż, 1814 1, V | niźli ja - podnosząc głowę i na brata patrząc potwierdziła 1815 1, V | siostra. - Ale - dodała prędko i z wzrastającym zawstydzeniem - 1816 1, V | stanęła kobieta wątła także i delikatna, którą dziś widziała 1817 1, V | dziś widziała wysuwającą i cofającą drobne nóżki z 1818 1, V | ogromna kluska. Niewysoka i krępa dziewczyna w różowym 1819 1, V | podobna istotnie do pulchnej i zarumienionej kluski, przez 1820 1, V | przez płot przeskoczyła i szybko zbliżała się do rozmawiających. 1821 1, V | dala już, wśród okrągłej i tłustej jej twarzy śmiały 1822 1, V | białe zęby, błyszczące oczy i zuchwale zadarty nosek. 1823 1, V | na powitanie głową kiwała i wołała:~- Dobry wieczór! 1824 1, V | kraciastej spódnicy wisiały, i wybuchnęła śmiechem.~- Bardzo 1825 1, V | na wozie jadącą widziała i już zna! - zapominając o 1826 1, V | nie tylko zna, ale pewno i lubi!~- To jest prawda, 1827 1, V | zaśmiała się znowu dziewczyna.~I wszyscy śmiać się zaczęli, 1828 1, V | okolicy...~- Bardzo słusznie! I pan Anzelm nie był pewno 1829 1, V | Może nie mówiłaś, że ładny?~I koszyk z wiśniami pod samą 1830 1, V | koszyka czerwonych jagód i wnet je do ust poniosła, 1831 1, V | zabrzmialł męski głos z gniewnym i groźnym akcentem wołający:~- 1832 1, V | podstarzała, mizerna kobieta, i poważnymi, ale szerokimi 1833 1, V | usta miała pełne wisien, i usunęła się trochę pomiędzy 1834 1, V | go końcem buta odtrącił i z fantazją w postawie wśród 1835 1, V | surducie z grubego sukna i wysokich butach, z twarzą 1836 1, V | kępkę sterczących wąsów i małe, błyszczące oczy. ~- 1837 1, V | błyszczące oczy. ~- Niechże i mnie będzie pozwolone przywitać 1838 1, V | niejaką nadętością w głosie i wymowie, a oczki jego drwiąco 1839 1, V | Jan głowę w tył odrzucił i parę kroków naprzód postąpił.~- 1840 1, V | w sercu swoim nie chowa i żadnej ubligi od niego nie 1841 1, V | popędliwiej rzucił przybyły i coraz prędzej, z coraz więcej 1842 1, V | całym swoim dworem mnie i Anzelma złodziejami nazwał? 1843 1, V | ręką na czole przesunął i przerwał:~- Co ja pamiętam 1844 1, V | Jednakowoż źle nie życzę nikomu i między niczyimi wrogami 1845 1, V | Niech pan Korczyński żyje i zdrów będzie długie lata... 1846 1, V | przekleństwa nie posyłałem i nigdy nie poszlę...~Spłowiałe 1847 1, V | oczy spojrzały kędyś daleko i plecy wnet przygarbiły się 1848 1, V | dłonie na kłębach oparł i zjadliwie wybuchnął:~- Anzelm 1849 1, V | Korczyńskiemu do śmierci nie daruję i tego, że mnie złodziejem 1850 1, V | mnie złodziejem przezwał, i tych krwawych rublów, co 1851 1, V | wycisnął... Nie zlęknę się ja i przed siestrzenicą jego 1852 1, V | adwokata znalazł, ja staram się i zabiegam. Niech zna, że 1853 1, V | zabiegam. Niech zna, że i biedna mucha odejmuje się, 1854 1, V | tymczasem naje się kłopotów i koszta położy. Dobrze mnie 1855 1, V | koszta położy. Dobrze mnie i to. Dobra kozie brzoza. 1856 1, V | kozie brzoza. On arystokrat i w złotnych pokojach mieszka; 1857 1, V | procesie darmo zdrowie położę i fortunkę swoją nadwerężę, 1858 1, V | może mnie głupie ludzie i kląć będą na wypadek przegrania. 1859 1, V | kręcił, usta przygryzał i widocznie powściągał się 1860 1, V | wymówił.~Stary obejrzał się i głowę podnieść musiał, aby 1861 1, V | takie błyskawice gniewu i z całej siły tłumionej groźby, 1862 1, V | groźby, że stary zmieszał się i nagle ochłonął.~- A co ja 1863 1, V | wyskakując zza malw Elżusia i chwytając go za połę surduta 1864 1, V | wlezie...~ ~Córkę usunął i ze zmieszanym wzrokiem rzekł:~- 1865 1, V | dobranoc państwu!~Zdjął czapkę i miał odchodzić, ale zatrzymał 1866 1, V | patrząc, W rozgniewanej i rozognionej przed chwilą 1867 1, V | teraz śmiać się zdawało: i czerwone policzki, i małe 1868 1, V | zdawało: i czerwone policzki, i małe oczy, i zadarty nos, 1869 1, V | czerwone policzki, i małe oczy, i zadarty nos, i ruszające 1870 1, V | małe oczy, i zadarty nos, i ruszające się wąsy. Czapką 1871 1, V | Czapką ku Janowi machnął i zawołał:~- Kiedy Jezus przed 1872 1, V | Herodem do Egiptu ubieżał, to i mnie przed tobą ubieżać 1873 1, V | Dobranoc!~Machnął czapką i ku płotowi poszedł. Elżunia 1874 1, V | podskakując, przyśpiewując i pestki od wisien z ust wypluwając. 1875 1, V | powietrzu błyszcząca kosa i rozległo się basowe, niegłośne 1876 1, V | Fabian przyśpieszył kroku i znowu najgroźniejszym swym 1877 1, V | gamuło!~- Już skoszona i niech ociec na darmo swego 1878 1, V | tęgi, rudawy, ale prosty i przystojny chłopak, który 1879 1, V | Anzelma, za płotem, drzewami i kawałkiem ogrodu ledwie 1880 1, V | wodę zbiegaj! - piskliwie i bardzo przeciągle zawołała.~ 1881 1, V | wodę schodzi, a dziewczyna i bez tego wieczerzę gotować 1882 1, V | już za drzewami chłopak i głośniej zanucił:~Tam on 1883 1, V | stryj nazywał panią, i w ten sam sposób mówić do 1884 1, V | niego wiedział, jak mówić i z każdym obchodzić się trzeba, 1885 1, V | Raz wraz poprawiał czapkę i na słońce mrużącymi się 1886 1, V | dziś nie pójdziem do Jana i Cecylii?~Jan zmieszał się 1887 1, V | pani była w parowie Jana i Cecylii? - zapytał Jan Justynę.~ 1888 1, V | było pożegnać tych ludzi i odejść. Ale rysy jej wyprężyły 1889 1, V | wyprężyły się, zesztywniały i twarz przybrała w mgnieniu 1890 1, V | odgadnąć, że pomimo zdrowia i siły, które z niej całej 1891 1, V | siedzieć obok wystrojonej i szczebiocącej narzeczonej 1892 1, V | A tu? cicho, bezpiecznie i tak świeżo, jakby dla niej, 1893 1, V | przechodząc ze zmęczonej i cierpiącej twarzy Anzelma 1894 1, V | mię z sobą!~Anzelm uważnie i ciekawie na nią popatrzył.~- 1895 1, V | potwierdzająco głową skinął i czapkę prawie zupełnie nad 1896 1, VI | ogrodu przez koła wyżłobionym i białą dzięcieliną usianym 1897 1, VI | do swego końca, w cichej i świetnej glorii pogody. 1898 1, VI | płynącą. Długo rozciągnięta i wraz z brzegiem rzeki w 1899 1, VI | siedliska. Były to szare, niskie i słomą pokryte domy, w pobliżu 1900 1, VI | stojące świrny z wystającymi i na kilku słupkach opartymi 1901 1, VI | stajnie, obory, podwórka i sady. Niewysokie albo i 1902 1, VI | i sady. Niewysokie albo i całkiem niskie płoty z desek, 1903 1, VI | połowy zaledwie wysunięte i wzajem na siebie następować 1904 1, VI | czasem krańcami ogrodów i tyłami stodół dosięgające 1905 1, VI | tonęły prawie w rozłożystych i srebro przelewających topolach, 1906 1, VI | brzozy kładły na ściany i okna swe wiotkie gałęzie, 1907 1, VI | mnóstwo swych węzłowatych i powyszczerbianych pni albo 1908 1, VI | grusze, albo najrzadsze i najwynioślejsze wyrastały 1909 1, VI | owych prastarych towarzyszy i stróży wsi, wiśniowe i śliwowe 1910 1, VI | towarzyszy i stróży wsi, wiśniowe i śliwowe gaje nęciły wzrok 1911 1, VI | rozrosłych wierzchołków i pozłacaną przez ruchome 1912 1, VI | albo pod ścianami świrnów i stodół, pełno było niskich 1913 1, VI | leszczyn, zdziczałych malin i gęsto splątanych wiklin, 1914 1, VI | krzaczastego żywokostu i brudno żółtych blekotów, 1915 1, VI | śnieżnymi powojami lulku i kolczastymi kwiatami ostów. 1916 1, VI | dzikiej zarośli spod płotów i ścian wypleniać nikt tu 1917 1, VI | powiewały cienkie kminy i lebiody, maki różowo i biało 1918 1, VI | kminy i lebiody, maki różowo i biało kwitły, gęstą ścianą 1919 1, VI | się mnóstwem jaskrawych i łagodniejszych barw zmieszane, 1920 1, VI | zwikłane, wzajem głuszące się i jedne nad drugimi bujające 1921 1, VI | było podwójną siecią płotów i ścieżek. Te ostatnie w niezliczonych 1922 1, VI | ścianami, urywały się, znikały i z gęstej zieleni wypływały 1923 1, VI | wypływały znowu, przed myśl i wyobraźnię przywodząc jakieś 1924 1, VI | jedna za drugą, z daleka i z bliska, samotne lub ściśle 1925 1, VI | swych domów, gatunkami drzew i przemagającymi barwami roślin 1926 1, VI | różne. Wspólne tło błękitu i zieleni, wśród którego rozsiane 1927 1, VI | nich jeden obraz rozległy i bijący w otaczające powietrze 1928 1, VI | spajającymi dróżkami i ścieżkami postępując. Kilkadziesiąt 1929 1, VI | przez których dziedzińce i ogrody przechodziła, zamieszkiwało 1930 1, VI | u końca tego dnia pogody i pracy wysypywały się na 1931 1, VI | Mnóstwo kraciastych spódnic i kolorowych kaftanów kobiecych 1932 1, VI | lebiody, buraków. Jednokonne i dwukonne pługi na szeroko 1933 1, VI | za nimi mężczyźni, starzy i młodzi, w kapotach i surdutach, 1934 1, VI | starzy i młodzi, w kapotach i surdutach, w wysokich butach 1935 1, VI | surdutach, w wysokich butach i bosi, w czapkach małych 1936 1, VI | bosi, w czapkach małych i zgrabnych albo wielkich 1937 1, VI | zgrabnych albo wielkich i kosmatych, pokrzykiwali 1938 1, VI | domów huczały obracane żarna i stukały krosna. Na każdej 1939 1, VI | w płóciennych ubraniach i z rozweselonymi twarzami 1940 1, VI | gęstymi warzywami śmigały bure i czarne koty; butne koguty 1941 1, VI | koty; butne koguty z płotów i gałęzi rzucały światu przeciągłe 1942 1, VI | rzeki wylatywały zza góry i z krzykiem padały na trawy. 1943 1, VI | zatrzymywał się na chwilę i niejedna kosa z brzękiem 1944 1, VI | młodzieńcza, tak wysmukła i zgrabna, jakby przez natchnionego 1945 1, VI | pięknymi liniami ogorzałego i przez słońce pozłoconego 1946 1, VI | pszczół podobny, ciężko i własnoręcznie pracujący, 1947 1, VI | ogorzałością na twarzach i z potem na czołach - nie 1948 1, VI | ponury jednak, owszem, tu i ówdzie rzucający w powietrze 1949 1, VI | dziecinnych. Pieśni, zaczynane i przerywane pracą, wzbijały 1950 1, VI | się jedną lub kilku nutami i milknąc tu, odzywały się 1951 1, VI | przetrwał wszystkie inne i rozgłośnie, na dziedzińce, 1952 1, VI | rozgłośnie, na dziedzińce, ogrody i na pola rzucił strofę 1953 1, VI | krzyk zmieszany z lamentem i śmiechem. Na drodze ściśniętej 1954 1, VI | dziewczyna; w różowym kaftanie i z kasztanowatymi włosami. 1955 1, VI | widocznym drżeniu rąk jego i całej szczupłej, zwiędłej 1956 1, VI | ustać na plączących się i podrygujących nogach, gdyby 1957 1, VI | nogach, gdyby go wielka i silna dziewczyna wpół nie 1958 1, VI | ku twarzy jego pochylając i czasem łagodnie, a czasem 1959 1, VI | przyjedzie! on już umarł i babulka umarła! Proszę nie 1960 1, VI | umarła! Proszę nie dziwaczyć i do chaty wracać !~Ale stary 1961 1, VI | prostował się z całej siły i na perswazje dziewczyny 1962 1, VI | dygocącym głosem bełkotał i wykrzykiwał:~- Pójdę! Znajdę! 1963 1, VI | Pacenki nie ma! Pacenko umarł i nigdy już nie przyjedzie! 1964 1, VI | Ale stary rwał się naprzód i swoje powtarzał, a coraz 1965 1, VI | coraz więcej trząsł się i zwiędłą ręką w powietrzu 1966 1, VI | wyskakiwali śmiejąc się głośno i powtarzając:~- Pacenko przyjechał! 1967 1, VI | przyjechał! Pacenko przyjechał i dziadulkowi babulkę odbierze!~ 1968 1, VI | szafirowych jej oczu na pełne i rozognione policzki ciekły 1969 1, VI | lamentowała - straszą i straszą, a ten idzie i idzie... 1970 1, VI | straszą i straszą, a ten idzie i idzie... Znowu narazi się 1971 1, VI | kiepkowanie ludzkie albo upadnie i stłucze się tak, jak wtedy...~ 1972 1, VI | co mu kiedyś żonkę zwiódł i w świat powiózł. ~Ale Anzelm 1973 1, VI | Anzelm przyśpieszył kroku i przed starcem stanąwszy 1974 1, VI | oczy starca spod czerwonych i nabrzmiałych powiek wzniosły 1975 1, VI | był mój dziadunio, stryja i ojca ociec. Jakub żyjących 1976 1, VI | wszystkich za pomarłych ojców i dziadów przyjmuje... tak 1977 1, VI | prędko mrugając powiekami i głosem skarżącego się dziecka 1978 1, VI | Anzelm wyprostował się i stanowczym głosem przemówił:~- 1979 1, VI | Pacenko nie przyjechał i nigdy nie przyjedzie, bo 1980 1, VI | wcale go nie ma.~Bezbarwne i bezzębne usta starca otworzyły 1981 1, VI | otworzyły się szeroko, ale drżeć i naprzód wyrywać się przestał.~- 1982 1, VI | mnie zwiedli. Przybiegli i krzyczą: "Przyjechał!" Ale 1983 1, VI | dziś na wieczerzę będzie i pierożki z wiśniami zrobię...~ 1984 1, VI | zagrody, ale on uśmiechał się i z widoczną fantazją wyprostować 1985 1, VI | Szymon gdzie idzie?~- Do Jana i Cecylii - odpowiedział zapytany.~ 1986 1, VI | oświecił wyłysiałe czoło i wygładził zmarszczki starca. 1987 1, VI | wskazujący palec, cienki i żółty, wzniósł do wysokości 1988 1, VI | do wysokości swej głowy i drżącym trochę, ale podniesionym 1989 1, VI | głosem mówić zaczął:~- Jan i Cecylia! Aha! Jan i Cecylia! 1990 1, VI | Jan i Cecylia! Aha! Jan i Cecylia! Było to w starych 1991 1, VI | sto lat albo może jeszcze i mniej po tym, jak litewski 1992 1, VI | wycieczki. Z grzecznym ukłonem i czapkę wysoko nad głową 1993 1, VI | posmutniała, dziadka wpół objęła i ze schylonymi nad nim szerokimi 1994 1, VI | dom, stary, ale z gankiem i czterema oknami, zaledwie 1995 1, VI | narzędziami w ręku z dala i biernie na scenę patrzał.~- 1996 1, VI | scenę patrzał.~- Poszedłbyś i dopomógł Jadwiśce dziadunia 1997 1, VI | najbliższego budynku, chrząknął i odpowiedział:~- Już uspokojony!~ 1998 1, VI | blisko zagrody starego Jakuba i jego wnuczki na sporym podwórku 1999 1, VI | ściśnięci w ciasną gromadkę i spomiędzy których wybijał 2000 1, VI | pochwyciwszy, ze wspólnego procesu i tylko co odbytej podróży


1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-4000 | 4001-4500 | 4501-5000 | 5001-5500 | 5501-6000 | 6001-6500 | 6501-7000 | 7001-7478

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL