Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
hurbie 1
hurtem 1
hymnem 1
i 7478
í 4
i-trudniej 1
ich 230
Frequency    [«  »]
-----
-----
-----
7478 i
3974 sie
3537 z
3534 w
Eliza Orzeszkowa
Nad Niemnem

IntraText - Concordances

i

1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-4000 | 4001-4500 | 4501-5000 | 5001-5500 | 5501-6000 | 6001-6500 | 6501-7000 | 7001-7478

     Tom, Rozdzial
2501 2, I | dla ciebie, moja kuzynko, i dla was wszystkich w odludnych 2502 2, I | odpowiedział. - Pojedynkowałem się i byłem raniony w taki sposób, 2503 2, I | ciężkiej nudy, od upadku sił i może jeszcze od... od czegoś 2504 2, I | słuchała go ze zdziwieniem i ciszej jak wprzódy wymówiła:~- 2505 2, I | Pojedynkowałeś się! Jezus, Maria! I to więc prawda, że pojedynkowałeś 2506 2, I | kanapy. Po drgającym czole i dokoła śmiejących się ust 2507 2, I | rosną takie szkaradztwa i takie trucizny! Wolę już 2508 2, I | wielkiego świata nie znać!~- I masz słuszność - krótko 2509 2, I | podłą, gdybym ci pobłażała i przytakiwała...~Urwała i 2510 2, I | i przytakiwała...~Urwała i zmieszała się trochę, bo 2511 2, I | zaczęły wyrażenia grube i które dla siebie za niewłaściwe 2512 2, I | niewłaściwe uważała. Tych wyrażeń i pewnych szorstkich dźwięków 2513 2, I | Dziwna rzecz! Jesteś jednak i dobry, i rozumny...To tak 2514 2, I | Jesteś jednak i dobry, i rozumny...To tak zupełnie 2515 2, I | Splotła ręce na kolanach i kołysała głową w obie strony.~- 2516 2, I | Zgadnij! - zażartował i z ciekawością na nią patrzał.~ 2517 2, I | głupcem, nie dbałbyś o nic i do końca hulałbyś sobie 2518 2, I | zrozumiałeś, coś zmarnotrawił i stracił!~Śmiał się.~- Nie 2519 2, I | swoje dzisiejsze roboty i interesy, myślała: czy też 2520 2, I | chleb posadzono już do pieca i czy kupcy na wełnę nie zniecierpliwili 2521 2, I | zniecierpliwili się czasem i nie odjechali? Wstała z : 2522 2, I | nieprawdę. Herbatę lubisz i pijasz jej wiele... wiem 2523 2, I | raz już spróbowałeś naszej i wiesz, że nie jest tak wyborną 2524 2, I | prawdomówność jej widocznie bawiła i ujmowała.~- Moja wina! - 2525 2, I | tak od razu. Po co kłamać? I bez tego już pewno nakłamałeś 2526 2, I | smażę, ale lepszych pewno i w swoim Wiedniu nie jadłeś!~ 2527 2, I | Bronia w ręce klaszcząc i wołając:~- Konfiturzki będą! 2528 2, I | Konfiturzki będą! konfiturzki! i ja, mamo, chcę konfiturzek !~ 2529 2, I | sieni kilka słów z kupcami i na koniec do bawialnego 2530 2, I | wniosła talerz pięknych malin i miałki cukier w staroświeckim, 2531 2, I | wyrobionym kubku. Takie kosztowne i piękne przedmioty, jak mahoniowa 2532 2, I | toaleta z wielkim lustrem i rzeźbami, srebrny, osobliwego 2533 2, I | jego pochodziła ze starego i niegdyś bogatego domu.~Postawiwszy 2534 2, I | Postawiwszy na stole maliny i cukier Rózia poważnie prostując 2535 2, I | swą jak u matki zgrabną i już wysmukłą kibić z jasnymi, 2536 2, I | coś o bieliźnie, kupcach i Stasiu.~Różyc prędko i z 2537 2, I | kupcach i Stasiu.~Różyc prędko i z pewną gwałtownością w 2538 2, I | Przepadam za słodyczami i paru godzin obejść się bez 2539 2, I | kuchni mówił twój lokaj, i przyznam ci się, że zła 2540 2, I | odpowiedział - pozwalam i nawet proszę. Ale cóż ja 2541 2, I | zawołała - dla ciebie i tobie podobnych jedna jest 2542 2, I | innych kobiet przywykliście i dla wcale innych głowy tracicie!~ 2543 2, I | prędko zjadł bardzo ,wiele, i o poręcz kanapy plecy opierając 2544 2, I | kielich rozkoszy... Otóż i rumienisz się teraz jak 2545 2, I | swojemu, dziewiczo płomiennym i świeżym rumieńcem, ale przezwyciężając 2546 2, I | kobiet znałem na świecie i nawet... zdrowie i majątek 2547 2, I | świecie i nawet... zdrowie i majątek na całopalenie przed 2548 2, I | kontraście czarnych włosów i szarych oczu, jaki się znajduje 2549 2, I | histeryczek, prawdziwych i fałszywych księżniczek miałem 2550 2, I | przepadać za zdrowiem ciała i duszy czego najlepszym dowodem 2551 2, I | dowodem jest ta admiracja i te rzetelne .przywiązanie, 2552 2, I | Parę razy zdjął swe binokle i znowu nimi oczy zasłonił. 2553 2, I | obiedzie. Dopóki dawałem jej to i owo do zrozumienia, okazywała 2554 2, I | zrozumienia, okazywała się chmurną i odporną, prawie nie odzywała 2555 2, I | mnie. Zmieniłem taktykę i zacząłem z tonu obiektywnego... 2556 2, I | ożywiła się natychmiast i rozmawiała bardzo przyjemnie. 2557 2, I | jakimś parowie nadniemeńskim i wcale pięknym przywiązanym 2558 2, I | Bardzo, bardzo jest rozsądną i kiedy mówi o takich rzeczach, 2559 2, I | ma takie ogniki w oczach i coś takiego w układzie ust... 2560 2, I | Dyplomacji cnota potrzebuje... i jest to jedyną jej przywarą, 2561 2, I | jej przywarą, a zarazem i najsilniejszą ponętą...~ 2562 2, I | słyszeć. Nagle podniosła głowę i tonem takim, jakby znakomitego 2563 2, I | wzrokiem na krewną popatrzył i śmiechem wybuchnął.~- Wyborny 2564 2, I | niespodziankę urządził światu i samemu sobie! A papa Orzelski? 2565 2, I | doskonałej dobroci twego serca i zupełnej zarazem nieznajomości 2566 2, I | Sama pomyśl: urodzona i nie urodzona, wychowana 2567 2, I | nie urodzona, wychowana i nie wychowana, biedna i 2568 2, I | i nie wychowana, biedna i nie biedna... słowem, nie 2569 2, I | ożywia trochę, podnieca, i doprawdy, zjawiła się ona 2570 2, I | Advienne ce que pourra.... I chwila przyjemności do pogardzenia 2571 2, I | Kirłowa z wielką powagą i stanowczością rzekła:~- 2572 2, I | znam dobrze jej charakter i sposób myślenia...~Słuchał 2573 2, I | Słuchał z zajęciem; czoło i brwi mu drgały.~- Znasz 2574 2, I | otworzenie się drzwi od sieni i głos Rózi, który zawołał:~- 2575 2, I | zawołał:~- Mamo, Staś wrócił i ma okropną chrypkę...~Kirłowa, 2576 2, I | sprężyną podjęta, skoczyła i z pokoju wybiegła. Wraz 2577 2, I | promień zachodzącego słońca i pozłocił kwitnące na oknie 2578 2, I | na oknie skromne fuksje i róże miesięczne. Czy ten 2579 2, I | miesięczne. Czy ten wysoki i chudy człowiek w wytwornym 2580 2, I | włosami nad białym czołem i wiszącymi u piersi binoklami 2581 2, I | odgłosy tego małego domu i odgadywał z nich to życie, 2582 2, I | wiecznie tym samym, pracowitym i skromnym potokiem? Czy nasuwało 2583 2, I | zmartwieniem rzekła-gardło ma słabe i w przeszłym roku dostał 2584 2, I | znowu nie było to coś złego, i kazałam Rózi, aby lipowy 2585 2, I | kwiat przygotowała.~Trwoga i zgryzota czyniły twarz jej 2586 2, I | mieć musisz pracy, trosk i zmartwień z tym małym mająteczkiem, 2587 2, I | policzek oparła na dłoni i o wszystkim, co obchodziło, 2588 2, I | wszystko szło bez żadnego ładu i dozoru i że wcale bliska 2589 2, I | bez żadnego ładu i dozoru i że wcale bliska groziła 2590 2, I | się sama do gospodarstwa i interesów. Dla kobiety była 2591 2, I | lepią. Uczyła się u sąsiadów i sąsiadek, szczególniej u 2592 2, I | szczególniej u Korczyńskiego i Marty; z każdym rokiem przybywało 2593 2, I | rokiem przybywało jej energii i umiejętności, i jakoś to 2594 2, I | energii i umiejętności, i jakoś to poszło i idzie, 2595 2, I | umiejętności, i jakoś to poszło i idzie, wcale dobrze nawet 2596 2, I | Trzebaż to wykarmić, ubrać i czegokolwiek nauczyć!~O 2597 2, I | nauczyć!~O edukacji córek już i nie marzyła. Sama je nauczyła, 2598 2, I | synów kształcić pragnęła i do szkół ich oddała marząc 2599 2, I | wydziera przemyśliwając, czym i jak za nich zapłaci. Dotąd 2600 2, I | Dotąd znajdowała źródła i środki, ale nie jest pewną, 2601 2, I | Tymczasem robi, co może, i gdyby tylko Bolek większej 2602 2, I | bardzo zdolny, drugi zdolny i chętny, ale słabego zdrowia.~ 2603 2, I | policzkiem na dłoni opartym i gęsto, gęsto w tej chwili 2604 2, I | że kobiety w twoim wieku i tak, jak ty, urodzone używają 2605 2, I | różowe godziny wesołości i szczęścia?...~Niedbale skinęła 2606 2, I | rzeczy mam na głowie...~I dalej jeszcze opowiadałaby 2607 2, I | opowiadałaby o swoich biedach i nadziejach, gdyby Różyc 2608 2, I | osiedlać się stale, że pragnie i potrzebuje koniecznie kogoś 2609 2, I | zarządzania majątkami tymi i chciałby, aby tym kimś był 2610 2, I | krewnego zaczęłaby prosperować i większe dawać dochody; krewny 2611 2, I | zwiększających się dochodów i inne różne zyski, które 2612 2, I | leni się przypominać sobie i wyliczać...~- Jeżeli nic 2613 2, I | umowę czy tam coś podobnego i przywiezie mi do podpisania. 2614 2, I | potem dość długo milczała i myślała. Widać było, że 2615 2, I | Olszynce ulepszyć, synom i młodszym córkom staranne 2616 2, I | dla nas wielkim szczęściem i rozumiem dobrze, że właśnie 2617 2, I | Nagle pochwyciła jego ręce i podniosła ku niemu wzrok 2618 2, I | niemu wzrok pełen trwogi i prośby.~- Tylko - zawołała - 2619 2, I | że nic złego nie zrobił i że to dobry człowiek, poczciwy...~- 2620 2, I | wady, wiesz o tym dobrze. I on je ma... Nie to nawet 2621 2, I | nie lubi, bez towarzystwa i rozrywek żyć nie może... 2622 2, I | wszystko: jak go wychowywali i jak pierwszą młodość swoją 2623 2, I | komina do komina jeździł i syna z sobą woził. W szkołach 2624 2, I | trzy klasy tylko skończył i zaraz za skończonego obywatela 2625 2, I | kiedy ożenił się ze mną i moim posażkiem długi opłacił, 2626 2, I | wyręczać go we wszystkim i kłopoty od niego usuwać... 2627 2, I | projekcie nigdy nie wspominał i sam o nim nie myślał. Proszę...~ 2628 2, I | sprzeciwiali się, familia odradzała i paru innym dla niego odmówiłam. 2629 2, I | dwadzieścia razy w życiu kochać i przestawać kochać możemy?~- 2630 2, I | Nabiera się przecież przyjaźni i przywiązania dla człowieka, 2631 2, I | jeżeli ożenisz się kiedy i zostaniesz ojcem, zrozumiesz, 2632 2, I | chcę; bo on by nie podołał i wyniknęłaby z tego szkoda 2633 2, I | Niejaka zdolność do sympatii i współczucia istnieć jeszcze 2634 2, I | musiała w tym apatycznym i chorym człowieku, bo wyraz, 2635 2, I | ręce w swoich trzymając i w twarz jej patrząc z widoczną 2636 2, I | wstrząsały czołem, brwiami i ustami, że twarz jego przybrała 2637 2, I | płomiennie zarumieniona i milcząca. Może ze swymi 2638 2, I | jej spuszczonych powiek i na pięknie zarysowanych, 2639 2, I | Dziękuję - rzekła z cicha - i przyjmuję... od ciebie! 2640 2, I | choć pociemniałą jakoś, i bardzo zmęczoną~- Zrobiłaś 2641 2, I | dłoń po czole przesunął, i wymówił:~- Trudno... nie 2642 2, I | kobietą rozsądną, szlachetną i którą byś kochał...~- Wracasz 2643 2, I | Wracasz do swego...~- I ciągle powracać będę! - 2644 2, I | dłoń uderzając zawołała i z wesołym znowu spojrzeniem 2645 2, I | sama do ciebie przyjadę i znowu o tym pomówimy. I 2646 2, I | i znowu o tym pomówimy. I jeszcze coś na myśl mi przyszło. 2647 2, I | gospodarz, jak wół pracowity i perła uczciwości, mówię 2648 2, I | śpieszył bardzo z odjazdem i że wszystko na świecie obchodzić 2649 2, I | Kirłowa zbiegła z ganku i przy stopniu karety zgrabnym 2650 2, I | Justynie. Kpij, z cioci księżny i ze wszystkich światowych 2651 2, I | Jakkolwiek zobojętniały i znużony do bezsilności, 2652 2, I | do domu wpadła, w kuchni i izbie czeladnej kilka rozporządzeń 2653 2, I | kilka rozporządzeń wydała i do tego pokoju pobiegła, 2654 2, I | gwarną scenę. Swawolny Boleś i niedomagający Staś zawzięcie 2655 2, I | strasząc niby tupaniem nóg i hukaniem nad samymi jej 2656 2, I | więcej niż kiedy rozczochrana i z tołubka swojego rozebrana 2657 2, I | dobrze na podobnych żartach i udając tylko, że się lęka, 2658 2, I | bawialnego pokoju wprowadziła i po krótkiej jeszcze z nimi 2659 2, I | zadatek pieniężny wzięła i chwilę jeszcze bardzo grzecznie 2660 2, I | bardzo grzecznie o urodzaju i cenach zboża porozmawiawszy 2661 2, I | chłodne jeszcze, ale ciche i mniej ostre. Daleko, kędyś 2662 2, I | słońce zachodziło pogodnie i jaskrawo, ulewą świateł 2663 2, I | zdradzały jasno zielone ajery i ciemne kołpaki łozy, dochodziły 2664 2, I | dochodziły prze ciągłe i coraz bliższe ryczenia krów. 2665 2, I | pąsowych czapek dziecinnych i szybko migocących bosych 2666 2, I | była, opowiadał o częstych i licznych stosunkach zachodzących 2667 2, I | pomiędzy tym niewielkim dworem i tym niedługim szeregiem 2668 2, I | powracających do wsi kobiet i dzieci rozminęło się kilku 2669 2, I | ze zmarszczonym czołem i wytężonym wzrokiem patrzała 2670 2, I | wracała? Dlaczego ten ładny i taki żywy chłopak tak często 2671 2, I | dziewczynki tej nie opuszczając? I ojcu jego może się nie podobać, 2672 2, I | Olszynki Korczyn opuszcza. I Marynia... taka młodziutka 2673 2, I | Marynia... taka młodziutka i tak głębokie, niewymowne 2674 2, I | przyjmować go... nie podobna! bo i za cóż? poczciwy chłopak 2675 2, I | za cóż? poczciwy chłopak i syn najpoczciwszego sąsiada! 2676 2, I | prędko przeszła dziedziniec i niedaleko małego spichrza 2677 2, I | policzek na dłoni wspierała i błękitne oczy wznosiła w 2678 2, I | myśliwskim ubraniu swym, wysmukły i zgrabny, z lufą fuzji zza 2679 2, I | czymś z ożywieniem wielkim i częstymi, żywymi gestami. 2680 2, I | pozór niepospolitej żywości i wybuchliwości, jakkolwiek 2681 2, I | twarzy znać było długą już i wytężoną pracę książkową. 2682 2, I | chwili pełnej udręczeń serc i nie pokoju umysłów. Nie 2683 2, I | na kształt dębu szeroko i potężnie w ciszy i dostatkach 2684 2, I | szeroko i potężnie w ciszy i dostatkach rodzicielskiego 2685 2, I | wczesnych trudach pamięci i myśli wybujał jak młoda 2686 2, I | jak młoda topól. giętka i dająca się ruchom otaczającego 2687 2, I | Czoło miał dziewicze: białe i gładkie, oczy myśliciela, 2688 2, I | zdradzający nadmierną wrażliwość i czułość. W ruchach jego 2689 2, I | zbyteczna nieco śmiałość i duma, można by czasem rzec, 2690 2, I | podróż naokoło świata albo i na podbój całego świata. 2691 2, I | ciekawością w ożywionych rysach i wzniesionych ku niemu oczach. 2692 2, I | się z sobą we wszystkim i razem układających jakieś 2693 2, I | zdawało się uszczęśliwiać i do dalszego mówienia zachęcać 2694 2, I | coś o pracach podstawowych i minimalnych, o poprawianiu 2695 2, I | takich pięknych rzeczach!~I miała już odejść ku gankowi, 2696 2, I | swego niskiego siedzenia i z powolnością ruchów zdradzającą 2697 2, I | przeszli ogród warzywny i wzdłuż olchowego gaju kierowali 2698 2, I | Zdawało się; że machinalnie i bezwiednie prawie ciągnęła 2699 2, I | wewnętrzna jakaś siła uczucia i myśli. Teraz postacie ich 2700 2, I | myśli. Teraz postacie ich i profile, blisko ku sobie 2701 2, I | idee swe wygłaszającego i myśliciela z chmurnymi trochę 2702 2, I | opuszczonymi w dół powiekami i tym zachwyconym uśmiechem 2703 2, I | budzeniu się młodej myśli i woli. Za nimi szedł poważnie 2704 2, II | z jasną barwą jej sukni i ognistymi rumieńcami policzków 2705 2, II | żywo, ale potem stanęła i długo popatrzała kędyś daleko 2706 2, II | sieni, przerwała nucenie i przyśpieszyła kroku, bo 2707 2, II | słychać było ożywioną rozmowę i nawet jakby sprzeczkę paru 2708 2, II | bufetową szafę oparta, wielka i trochę przygarbiona, stała 2709 2, II | przed nią młody chłopak i niedorosła panienka mówili 2710 2, II | Chłopak miał na sobie krótkie i dość zaniedbane ranne ubranie, 2711 2, II | ubranie, panienka zaś, wątła i z żółtawą cerą, cała w muślinach, 2712 2, II | najsprzeczniejszych: gniewu i rozrzewnienia. Gniew przemógł.~- 2713 2, II | kaszlu usłyszał? Niech Emilkę i Terenię leczy, bo one chore, 2714 2, II | zdrowiuteńka, mury łamać mogę i żadnych doktorów nie potrzebuję. 2715 2, II | wzburzeniem, ale wstrzymała się i tylko krztusiła się głośno. 2716 2, II | spostrzegła wchodzącą Justynę i rzuciła się ku niej jak 2717 2, II | wiedzieć gdzie przepadasz i nic nie wiesz, co się w 2718 2, II | Benedykt tak zląkł się i tak prędko wieźć go kazał, 2719 2, II | godziny temu przyjechał i powiedział, jak zawsze, 2720 2, II | Wielkie rozdrażnienie nerwów i troszkę kataru, bronchitów, 2721 2, II | jej pokoju weszłam z kawą i przekąską dla doktora i 2722 2, II | i przekąską dla doktora i trzebaż nieszczęścia, zakaszlałam... 2723 2, II | A on popatrzył na mnie i powiada, że to zły kaszel, 2724 2, II | mną! "Lecz się, ciotko, i lecz się, pogadaj z doktorem 2725 2, II | się, pogadaj z doktorem i pogadaj!" A żeby on choć 2726 2, II | wszystko to mówiła, Witold i Leonia prędko także i z 2727 2, II | Witold i Leonia prędko także i z ożywionymi gestami cicho 2728 2, II | Marty, cicho pocałowała i długo w oczy jej patrzała.~- 2729 2, II | Zdrowa jestem zupełnie i wcale nie potrzebuję, aby 2730 2, II | które przyniosła Justyna i na stole położyła.~- A toż 2731 2, II | jej wargi zacisnęły się i pośród zmarszczek prawie 2732 2, II | chwilą oczy jej przygasły i w więź roślin wpatrzyły 2733 2, II | Marta wyprostowała się i ze szczególnym połączeniem 2734 2, II | szczególnym połączeniem śmiechu i tego samego, co wprzódy, 2735 2, II | rozeszło! Znałam ja kiedyś i te zapachy... Uf... nie 2736 2, II | zapachy... Uf... nie mogę...~I nie mogła już wstrzymać 2737 2, II | Z tym rumieńcem na czole i krztusząc się jeszcze wymówiła 2738 2, II | przed młodą panną prosta i ciężka, podobna do słupa 2739 2, II | pantofle obutych stopach, i wprost jej w twarz ostro 2740 2, II | wysokości swej twarzy podniosła i poruszyła nim w powietrzu 2741 2, II | głośno śmiejący się podlotek i z radosnym błyskaniem oczu 2742 2, II | do ciemnego słupa.~- Otóż i postawimy na swoim! otóż 2743 2, II | podrzucona, porwała się z miejsca i kilku susami salę przesadziwszy 2744 2, II | nią biegła Leonia, a potem i Witold, który doktora w 2745 2, II | próbował jeszcze ciotkę dogonić i do zamiaru swego namówić. 2746 2, II | Oddychała przy tym głośno i coś po cichu mruczała. Ale 2747 2, II | Ale tu dopędziła Leonia i, zdyszana także, za suknię 2748 2, II | na cały korytarz cienki i prawie płaczący głos podlotka - 2749 2, II | proszę...~Marta odwróciła się i wątłą dziewczynkę nad ziemię 2750 2, II | pocałunkami jej włosy, oczy i usta okryła. Zarazem do 2751 2, II | prawie wniosła, za sobą i za nią drzwi z trzaskiem 2752 2, II | zamykając. Dopadł do nich teraz i Witold.~- Ciotko! - zawołał - 2753 2, II | ale w tej chwili miękki i go korny, mówić zaczął:~- 2754 2, II | komu ambaras jaki robić I sobą ludziom głowy kłopotać?... 2755 2, II | Serek mam doskonały i świeże powidła. Chcesz? 2756 2, II | miejscu z wielką, gderliwą i często szyderską kobietą, 2757 2, II | policzki jej paliły, a do snu i dla rozrywki śpiewając im 2758 2, II | pani Emilii umieszczona i czytającej Teresie przyświecająca. 2759 2, II | przypominającą uwiędłą różę i chorobliwie erotycznym wyrazem 2760 2, II | chorobliwie erotycznym wyrazem ust i oczu, wcale dobrze znała 2761 2, II | ludzie wśród takiej natury i takich widoków gorąco kochać 2762 2, II | widoków gorąco kochać muszą!~I jej blade źrenice w daleki 2763 2, II | cerą, ognistym wzrokiem i mówił takie rzeczy, które 2764 2, II | biały, kiedy Teresa długo i gorąco ucałowawszy panią 2765 2, II | parę codziennych pigułek i ułożyła się do snu, zaledwie 2766 2, II | jej wzrokiem zjawił się i przemówił do niej ów oliwkowy 2767 2, II | oliwkowy fellah, zbudziło i z łóżka zerwało wołanie 2768 2, II | Dusiła się, śmiała się i razem płakała, obu dłońmi 2769 2, II | wszystkiego. kaszlała jeszcze i czuła kłucie w piersi. Może 2770 2, II | także skutki przeziębienia i zgryzoty. Przed dwoma bowiem 2771 2, II | nim na swoje smutne życie i zapomniała, że już długo 2772 2, II | zapomniała, że już długo chodzi i że rosa padać zaczyna. Przy 2773 2, II | jej odpowiadał milczeniem i to zgryzło, bo raz jeszcze 2774 2, II | rozbiła flakon z perfumą i flaszkę z lekarstwem, ale 2775 2, II | zupełnie zapomniała o sobie i ze współ czuciem gorącym, 2776 2, II | gorliwością nieopisaną poiła i karmiła chorą różnymi zaradczymi 2777 2, II | już tylko fruwała drobnym i lekkim kroczkiem, ale zrobienie 2778 2, II | godzinie biegła budzić Martę i Benedykta. Oboje już nie 2779 2, II | polewała wazony u okien i jednocześnie przyrządzała 2780 2, II | Kiedy Teresa, w luźnym i mocno przybrudzonym szlafroku, 2781 2, II | malowało się tyle przerażenia i żalu, że Marta i Benedykt 2782 2, II | przerażenia i żalu, że Marta i Benedykt domyślili się wszystkiego. 2783 2, II | domyślili się wszystkiego. I rzecz szczególna! Pomimo 2784 2, II | tyczące się zaprzęgania koni i przywiezienia lekarza z 2785 2, II | pobiegł do pokojów żony i wkrótce z nich wybiegł obu 2786 2, II | druga klęczy przy łóżku i fontanną płacze! O nic u 2787 2, II | najprędsze zaprzęganie koni i lecenie błyskawicą po lekarza 2788 2, II | lecenie błyskawicą po lekarza i z lekarzem.~Około południa 2789 2, II | Emilia uspokoiła się znacznie i była już tylko tak osłabioną, 2790 2, II | przykładać. W białych muślinach i haftach leżała na pościeli 2791 2, II | oczami, z wyrazem tak cichego i łagodnego cierpienia na 2792 2, II | powozu, drzwi uchyliły się i dał się słyszeć szept Marty:~- 2793 2, II | niespokojnie palcami poruszyła i wymówiła:~- Darzeckie... 2794 2, II | który, przed chwilą omdlały i zagasły, teraz nabrał trochę 2795 2, II | chora - ale kokarda zmięta i buciki brzydkie.~Oczami 2796 2, II | aby pochyliła się nad nią, i w czoło pocałowała.~- 2797 2, II | prędkim ruchem podniosła się i na łóżku usiadła.~- Loki 2798 2, II | przypnie Leoni świeżą kokardę i włoży jej na nogi warszawskie 2799 2, II | Leonia odbiegła z dala już i głośno panny służącej przywołując, 2800 2, II | chora ruchem zmęczenia i nadzwyczajnej słabości osunęła 2801 2, II | osunęła się znowu na pościel i ledwie dosłyszalnym głosem 2802 2, II | niedorosłymi panienkami. Darzeckie i córka Korczyńskich trzymając 2803 2, II | ręce chodziły wyprostowane i mierzonymi kroki, ale nad 2804 2, II | tylko bystrym, uważnym i coraz chmurniejszym wzrokiem 2805 2, II | wzrokiem wpatrywał się w ojca i z kolei w siostrę. Widać 2806 2, II | zaszła w ruchach, fizjonomii i sposobie mówienia Korczyńskiego. 2807 2, II | zdawać, że zmalał trochę i wyszczuplał, tak nisko głowę 2808 2, II | tak nisko głowę pochylał i porywcze swe i rozmachliwe 2809 2, II | pochylał i porywcze swe i rozmachliwe zazwyczaj gesty 2810 2, II | starannym, a wyraz oczu i ust zdradzał wyraźną chęć 2811 2, II | wyraźną chęć przymilenia się i przypodobania. Tylko może 2812 2, II | Tylko może właśnie ten umizg i ta staranność o stanie się 2813 2, II | pogłębiły grube fałdy jego czoła i policzków, a długie wąsy 2814 2, II | blada, wąska, delikatna i krótkim, siwiejącym zarostem 2815 2, II | wyrazem głęboko uczuwanej i wielostronnej wyższości 2816 2, II | cywilizacyjnej. Mową płynną i monotonną wyrażał on Korczyńskiemu 2817 2, II | za skórę zapuścił, nagle i dziwnie lekko do bocznego 2818 2, II | bocznego stolika poskoczył i z uśmiechem prawie zalotnym 2819 2, II | z kieszeni nie wyjmując i przechadzki swej nie przerywając 2820 2, II | z ledwie spostrzegalnym i pierwszym, odkąd tu przybył, 2821 2, II | rubli bagatelką, o której i mowy pomiędzy nami być nie 2822 2, II | płacę regularnie - nieśmiało i cicho przerwał Benedykt.~ 2823 2, II | szwagrze, człowiekiem honoru i serca i za prawdziwe szczęście 2824 2, II | człowiekiem honoru i serca i za prawdziwe szczęście uważam 2825 2, II | przyznać mogę...~- Więc może i nadal... - szepnął Benedykt.~ 2826 2, II | głośniej trochę skrzypnęło i była to jedyna oznaka, że 2827 2, II | miłą powinność pokrewieńską i przyjacielską, uczynić ci 2828 2, II | przyjacielską, uczynić ci i nadal, jak dotąd czyniłem, 2829 2, II | bardzo pokornym. - Dobroć, i względność twoja ciągnął - 2830 2, II | rozmawiającym mężom zabiegły i na paluszkach wstecz przed 2831 2, II | salon nasz jest bardzo pusty i wcale nieładnie wygląda... 2832 2, II | wcale nieładnie wygląda... I ja jestem tego samego zdania...~- 2833 2, II | doprawdy, nowe meble sprowadzić i lepsze dywany sprawić... - 2834 2, II | oknami powinny być lustra i konsole - zadecydowały kuzynki. ~- 2835 2, II | proszę sprowadzić lustra i konsole, bo doprawdy, mnie 2836 2, II | nagie ściany... - żałośnie i prawie ze łzami ojcu w oczy 2837 2, II | Leoniu, mozaikowej posadzki i fresków na suficie chciała...~ 2838 2, II | prześliczne.., ja to widziałam...~I prędko, z zachwyceniem takim, 2839 2, II | odpowiednią przyszłemu otoczeniu i stanowisku, tak, sta-no-wis-ku. 2840 2, II | głosem wykrzyknął Benedykt i ręce szeroko rozpostarłszy 2841 2, II | na sekundę swych drobnych i poskrzypujących kroków nie 2842 2, II | zwalniając uśmiechnął się i odpowiedział:~- Nie całą, 2843 2, II | Srebra, futra, koronki i inne tam różne kobiece fatałaszki 2844 2, II | sprowadzić musimy. Żona moja chce i ja się na to zgadzam, aby 2845 2, II | doskonałego, tak, wy-kwint-ne-go i do-sko-na-łe-go! Prawda? 2846 2, II | wyglądał na osłupiałego i całkiem pognębionego człowieka. 2847 2, II | połowy prawie w usta wpychał i zębami zawzięcie przygryzał, 2848 2, II | córki mamy inne potrzeby i wydatki, a sam przyznasz, 2849 2, II | ale zaraz głos zniżając i nader uprzejmie dodał: - 2850 2, II | ze sfinksowym uśmiechem i melancholijnym spojrzeniem 2851 2, II | panienki drogę im zabiegły i na paluszkach przed nimi 2852 2, II | Ruszaj mi zaraz z drogi i rozmawiać nie przeszkadzaj!~ 2853 2, II | samym połączeniem śmiechu i obrazy podlotki frunęły 2854 2, II | frunęły w inną stronę salonu i znowu Witold, którego oczy 2855 2, II | nich czasem błysk mądrej i nieco złośliwej filuterności, 2856 2, II | potrzebowaliśmy dom nasz powiększyć i trochę przyozdobić... żonie 2857 2, II | za wiele, tak, za wie-le, i dlatego równowaga trochę 2858 2, II | powiększanie domu, te oranżerie i te wojaże były dla was wcale 2859 2, II | czwartą tonu głos podnosząc i z widoczniejszym niż kiedy 2860 2, II | wytwornego otoczenia, bez podróży i tym podobnych zbytków życia 2861 2, II | można. Zresztą, mam córki i nikt mi tego za złe brać 2862 2, II | płyną liczne moje znajomości i kuzynostwa. Stosunki zaś 2863 2, II | człowieka honoru, serca i rozumu, więc nie wątpię, 2864 2, II | powiedział, W zamian, zniżonym i prawie pokornym głosem mówić 2865 2, II | procenty regularnie opłacał i nawet przed kilku laty na 2866 2, II | niego niezmiernie trudną i prawie rujnującą, wyliczał 2867 2, II | rujnującą, wyliczał dochody swe i wydatki, ciężary obarczające 2868 2, II | starania swe o zachowanie i ulepszanie majątku. Mówił 2869 2, II | garbiły mu się coraz więcej i wzrok coraz nieruchomiej 2870 2, II | drobne, poskrzypujące kroki i na jeden z fotelów opuścił 2871 2, II | posąg. Benedykt usiadł także i przestając mówić słuchał 2872 2, II | przestając mówić słuchał długich i płynnych wywodów szwagra 2873 2, II | powiększonej swej gorzelni i nowo przez się założonej 2874 2, II | posiada niejakie stosunki i szwagra zaznajomić gotów, 2875 2, II | nie tylko tego nalegania i tych strat, które poniesie, 2876 2, II | poczyta, ale pozycję jego i jej potrzeby wyrozumiawszy 2877 2, II | siostrze kilkanaście tysięcy i oddać je, skoro tego stanowczo 2878 2, II | było jego bardzo naturalnym i prostym obowiązkiem. O sprzedaży 2879 2, II | sprzedaży lasu myśleć będzie i z kapitalistą zaznajomi 2880 2, II | nią wlezie, sam nie wie i nie rozumie. Szwagier utrzymuje, 2881 2, II | byłoby las sprzedać może i jest w tym słuszność, ale 2882 2, II | względy, które...~Umilkł i zamyślił się najmłodszy 2883 2, II | na chwilę o szwagrze i ciężkim kłopocie swym całkiem 2884 2, II | Darzecki.~- Andrzeja... i to... tamto... tego... tych, 2885 2, II | Wszystko to przeszło i wiadoma rzecz, że nawet 2886 2, II | na to... tamto... spojrzę i przypomnę sobie, zdaje mi 2887 2, II | przypomniał sobie także, i oczy, których blade źrenice 2888 2, II | źrenice zmąciły się trochę i zamigotały, wzniósł ku sufitowi. 2889 2, II | głośno przerwał Benedykt i z przekonaniem, prawie z 2890 2, II | napełniały już tylko cienkie i mieszające się z sobą głosy 2891 2, II | za szerokie, prawda?~I podnosząc nieco małą nóżkę 2892 2, II | włożony.~Darzecki powstał i odmawiając śniadania, na 2893 2, II | mieszkającej, brata żony żegnał i bratowej najgłębsze swe 2894 2, II | mówić zaczął o Zygmuncie i nowym zajęciu, które ten 2895 2, II | bliskości osowieckiego dworu i niezmiernie się do tej roboty 2896 2, II | rdzy podziurawiony pałasz i kilka monetek ze szwedzkimi 2897 2, II | go te rzeczy... te małe i niziutkie rzeczy interesowały?...~- 2898 2, II | znowu Benedykt - on podobno i nic nie maluje teraz...~- 2899 2, II | wzmagała jeszcze wzburzenie i rozdrażnienie Benedykta.~- 2900 2, II | świata nie widzi, młodą i śliczną żonę, tak w nim 2901 2, II | płaszczu jakiegoś przedziwnego i zapewne bardzo wytwornego 2902 2, II | jakby to czynił posąg, i szepnął:~- Nie mów tylko 2903 2, II | nic o jego żonie! Ładna i dobra kobiecina... koligatka 2904 2, II | kobiecina... koligatka przy tym i nie biedna... ale zdaje 2905 2, II | nie ma...~Z tymi słowami i przy odgłosach pożegnalnych 2906 2, II | aby mu konia siodłano, i szerokimi krokami, wąs na 2907 2, II | na później odłożył, polu i odbywającym się śród niego 2908 2, II | porozmawiać trochę z wujem i na ganek go przeprowadzić?~ 2909 2, II | odpowiadał nic. W delikatnych i ruchliwych rysach jego malował 2910 2, II | ukłoniłeś mu się z daleka i nie wyszedłeś nawet do przedpokoju, 2911 2, II | zadrżały, otworzyły się i zamknęły znowu. Głębsze 2912 2, II | podniósł, był on pełen żalu i dręczącego wahania.~- Czemuż 2913 2, II | chciałbym, ojcze, rozgniewać cię i zmartwić.~Benedykt z irytacją 2914 2, II | zrobiłeś! Rozgniewałeś mię.i zmartwiłeś, a teraz przynajmniej 2915 2, II | ruchem ręce w tył założył i podnosząc czoło prędko i 2916 2, II | i podnosząc czoło prędko i dość głośno wymówił:~- Dlatego, 2917 2, II | syna osłupiałymi oczami i po chwili dopiero zdolnym 2918 2, II | ujście potokowi wartkiemu i naciskał grunt przepojony 2919 2, II | nic oprócz własnej pychy i wygody, nie widzący dalej 2920 2, II | majątek, ciotkę hrabinę i stryjecznego brata wzbogaconego 2921 2, II | jaki sposób, zapewne potem i krzywdą swych bliźnich. 2922 2, II | ojcze, nadskakiwałeś jemu i robiłeś się przed nim takim 2923 2, II | to musiało istotnie, bo i teraz ręką powiódł po czole, 2924 2, II | chłopak - zawsze jest pora i widzieć, i mówić prawdę. 2925 2, II | zawsze jest pora i widzieć, i mówić prawdę. Młody jestem, 2926 2, II | dawna nie myślał, nie mówił i nie słyszał, że i teraz 2927 2, II | mówił i nie słyszał, że i teraz ominęły one organy 2928 2, II | Głęboko w zamian dziwiło go i oburzało to, co syn jego 2929 2, II | jego powiedział o Darzeckim i o nim samym. Szwagra przywykł 2930 2, II | Szwagra przywykł lubić i szanować nie pytając wcale, 2931 2, II | pytając wcale, za co lubi go i szanuje; był wdzięcznym 2932 2, II | zdziwienie. Był przecież i rozgniewanym.~- Raczysz 2933 2, II | uszczęśliwia moją siostrę i mnie wyświadczał dotąd ważną 2934 2, II | zmąciły się przy słowach syna i na chwilę utkwiły w ziemi - 2935 2, II | ziemi - alboż ty znasz życie i jego konieczności? Zapewne, 2936 2, II | sobie nie zadał był nigdy i które dlatego właśnie sprawiło 2937 2, II | to, że jest dobrym mężem i ojcem i interesy swoje dobrze 2938 2, II | jest dobrym mężem i ojcem i interesy swoje dobrze prowadzi !~- 2939 2, II | stosunki z tym kapitalistą i za-chwia-nie rów-no-wa-gi...~ 2940 2, II | naśladowaniem układu ust i akcentu mowy Darzeckiego, 2941 2, II | Bardzo jednak poważnie i z powracającym gniewem odrzucił:~- 2942 2, II | przeciw zdrowemu rozsądkowi i postępowi kobiet popełnionym 2943 2, II | cywilizacji, fałszem jest i potwarzą na cywilizację 2944 2, II | choć czasem o literaturze i muzyce mówią...~- Witold! - 2945 2, II | przepływały mu rumieńce i zwilgotniały oczy.~- Siostra 2946 2, II | się drodze coraz prędzej i zapalczywiej mówił. - Dawno 2947 2, II | powiem. To mój obowiązek i moje prawo. Jestem jej bratem 2948 2, II | prawo. Jestem jej bratem i kochaliśmy się od dzieciństwa. 2949 2, II | Tak, mój ojcze, na lalkę i światową srokę, która jeszcze 2950 2, II | już jej w głowie pantofle i posągi! Pantofle i posągi! 2951 2, II | pantofle i posągi! Pantofle i posągi! Oto uczucia i myśli, 2952 2, II | Pantofle i posągi! Oto uczucia i myśli, na których gruncie 2953 2, II | wzrasta przyszła kobieta i obywatelka...~- Witold!~- 2954 2, II | ojcze! Marnujecie mi siostrę i to mię boli, bo nie jest 2955 2, II | wykrzyk był tak namiętny i głośny, że młody człowiek 2956 2, II | namiętniej powtarzał Korczyński i z oczu ciskał błyskawice. 2957 2, II | głosem rzucił:~- Jesteś złym i zarozumiałym chłopcem, który 2958 2, II | chłopcem, który nic nie szanuje i nikogo nie kocha. Nikogo 2959 2, II | kocha. Nikogo nie kochasz i wszystkich krytykujesz, 2960 2, II | robić?... Niech jeszcze i to...~I prędko odwróciwszy 2961 2, II | Niech jeszcze i to...~I prędko odwróciwszy się szerokim 2962 2, II | blady, z zagryzioną wargą i gorejącym wzrokiem. Dwa 2963 2, II | rozdrażnione dusze: ojca i syna, starły się z sobą 2964 2, II | syna, starły się z sobą i scenę wykrzesałyły. Byli 2965 2, II | syn spostrzegał w ojcu i w ojcowskim domu mnóstwo 2966 2, II | teraz kłuły W oczy, w serce i w mózg; ojciec zaś uczuwał 2967 2, II | chłopca uderzyły krzyki i obelżywe słowa ojcowskie, 2968 2, II | o, pewno że będę milczał i na takie ubliżenia nie narażę 2969 2, II | zdjęty, rzucił się ku drzwiom i bez tchu prawie na ganek 2970 2, II | ojca na konia wsiadającego i zbiegłszy ze wschodów ganku, 2971 2, II | na surdut mu spadały, i na syna nie patrząc Benedykt 2972 2, II | krótko ofuknął:~- Idź precz!~I w tejże chwili ku bramie 2973 2, II | Niegdyś, w dziecinnych i pacholęcych swych latach, 2974 2, II | więcej jeszcze niż zwykle i pragnął stać się do niego 2975 2, II | zgrabnym wierzchowcu z siłą i mimowiedną fantazją osadzona 2976 2, II | niż wprzódy, cofnął się i do krwi prawie przygryzając 2977 2, II | utkwił w ziemię. Z gorzkiego i gniewnego zamyślenia obudził 2978 2, II | obudził go głos tajemniczo i jakby trwożnie wołający:~- 2979 2, II | Witold!~Podniósł wzrok i zobaczył wyglądającą zza 2980 2, II | niezmierną gęstwiną rudawych i mocno rozczochranych włosów, 2981 2, II | prawie jak krew czerwoną, i u dołu policzków obrosłych 2982 2, II | obrosłych również rudawą i rozczochraną gęstwiną włosów. 2983 2, II | małego dziecka niewinnym i wesołym, i niewinnie, wesoło, 2984 2, II | dziecka niewinnym i wesołym, i niewinnie, wesoło, przyjaźnie, 2985 2, II | wesoło, przyjaźnie, błękitem i srebrem świeciła para wielkich, 2986 2, II | dziecięcej prawie niewinności i wesołości z grubością rysów, 2987 2, II | rysów, czerwonością cery i obfitością jaskrawych włosów 2988 2, II | nadawało charakter szczególny i zaciekawiający tej głowie 2989 2, II | należącej do potężnie wzdłuż i wszerz rozrosłego, ciężkiego, 2990 2, II | krótką, szarą siermięgę i wysokie, zrudziałe buty 2991 2, II | tego wielkiego, niewinnie i gapiowato zębami i oczami 2992 2, II | niewinnie i gapiowato zębami i oczami śmiejącego się chłopca 2993 2, II | chłopca sterczały dwie wysokie i suche linie w grube sznury 2994 2, II | tajemniczymi gestami ręki i głowy przyzywał go ku sobie. 2995 2, II | znalazł się przy nim, a wtedy i on grubym szeptem mówić 2996 2, II | ty, Julek, tak szepczesz i chowasz się za śçianę?...~ 2997 2, II | swą głowę wtulił w ramiona i z gapiowatym śmiechem zaszeptał 2998 2, II | mnie?~- Włóż zaraz czapkę i mów głośno - zadyrygował 2999 2, II | głośno - zadyrygował Witold i widać było, że go znowu 3000 2, II | ukłuło. Ale spojrzał na wędy i zwracając się ku dziedzińcowi


1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-4000 | 4001-4500 | 4501-5000 | 5001-5500 | 5501-6000 | 6001-6500 | 6501-7000 | 7001-7478

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL