| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] hurbie 1 hurtem 1 hymnem 1 i 7478 í 4 i-trudniej 1 ich 230 | Frequency [« »] ----- ----- ----- 7478 i 3974 sie 3537 z 3534 w | Eliza Orzeszkowa Nad Niemnem IntraText - Concordances i |
Tom, Rozdzial
3001 2, II | Chodźmy! - głośno już i raźnym gestem starą czapkę 3002 2, II | nie może przestawać z wami i być przyjacielem waszym - 3003 2, II | toczył się taki błękitny i złoty, a u brzegu stała 3004 2, II | na środek rzeki wypłynąć i koniec wędy w błękitach 3005 2, II | pływające po ich powierzchni i obecność małej rybki drżeniem 3006 2, II | piersią świeżością powietrza i wody i gwarzyć całym sercem 3007 2, II | świeżością powietrza i wody i gwarzyć całym sercem z tym 3008 2, II | razy w dziecinnych swych i nieco nawet późniejszych 3009 2, II | zbiegał razem z tej góry i, tak jak teraz, siadał razem 3010 2, II | siedział na straży wyprostowany i nieruchomy, czarny, kudłaty; 3011 2, II | zakołysała się na błękitnej i złotej toni, a dwa czarne 3012 2, II | a dwa czarne psy wyżeł i kundel, każdy naprzeciw 3013 2, II | muszek, strzelistych babek i złotym miodem obarczonych 3014 2, II | rozbrzmiewał teraz muzyką skrzypiec i fortepianu. Pani Emilia 3015 2, II | przebywaniu wyobraźnią w Egipcie i zjedzeniu paru łyżek rosołu 3016 2, II | się znowu tak cierpiącą i smutną, że zapotrzebowała 3017 2, II | ubrał się co najprędzej i wraz z nią na dół zszedłszy 3018 2, II | jedną po drugiej długie i zawiłe kompozycje. Justyna 3019 2, II | akompaniowała mu wprawnie, dokładnie i jak od dawna już bywało, 3020 2, II | spostrzegł. Niezmiernie trudnymi i mistrzowsko. wykonanymi 3021 2, II | rzędu odegraną kompozycję i koniec smyczka do błogo 3022 2, II | rapsodie zagramy... dobrze?~I już skrzypce pod pulchną 3023 2, II | smyczkiem w powietrzu powiódł i na struny spuścić go miał, 3024 2, II | jakby się ze snu obudził i chwilę tylko jeszcze ze 3025 2, II | tego syrka dała z kminkiem i szyneczki.., bo bifsztyk 3026 2, II | tymi słowami, wyprostowany, i okrągły żołądek naprzód 3027 2, II | serweta na piersi rozpostartą i nad talerzem szynki, którą 3028 2, II | z taką samą starannością i uwagą, z jaką na skrzypcach 3029 2, II | skrzypcach wygrywał pasaże i trele, oblewał i zaprawiał 3030 2, II | pasaże i trele, oblewał i zaprawiał oliwą i musztardą.~ 3031 2, II | oblewał i zaprawiał oliwą i musztardą.~Justyna przy 3032 2, II | Rzecz szczególna! Trudny i zawiły akompaniament do 3033 2, II | to widocznie z musu tylko i konieczności, a myślami 3034 2, II | ze sztywnym jak puklerz i śnieżnie białym przodem 3035 2, II | wyłaniającym się spośród cienkiego i starannie sporządzonego 3036 2, II | zupełną powagą w postawie i na twarzy i rękę swą kościstą, 3037 2, II | powagą w postawie i na twarzy i rękę swą kościstą, lecz 3038 2, II | swą kościstą, lecz białą i wypielęgnowaną, ruchem serdecznym 3039 2, II | z całego serca winszuję i proszę, abyś pani była pewną, 3040 2, II | goręcej szczęścia życzyć pani i szczerszym jej przyjacielem 3041 2, II | uszanowanie, powinszowania i oświadczenia brała ona za 3042 2, II | łza. Teresa, bezsennością i krzątaniem się około chorej 3043 2, II | krześle, co chwilę usypiała i z gwałtownymi ruchami głowy 3044 2, II | albo z wyrazem znudzenia i niezadowolenia wydymała 3045 2, II | Kirły wywołało w tym dusznym i przyciemnionym pokoju ruch 3046 2, II | Pani Emilia dość raźnie i z uśmiechem, który od razu 3047 2, II | świeżył, usiadła na łóżku i oświadczyła, że czuje się 3048 2, II | znacznie lepiej, ubierze się i do buduaru swego wyjdzie. 3049 2, II | chichotała, od łóżka do toalety i na powrót biegała przynosząc 3050 2, II | się potrzebnych. Przy tym i sama rzucała w lustro spojrzenia 3051 2, II | Emilia w asystencji Teresy i panny służącej spędziła 3052 2, II | swej toalety otwierając i zamykając pudełka i flakony; 3053 2, II | otwierając i zamykając pudełka i flakony; a w pracy tej czasem 3054 2, II | koniec wstała od toalety i na spotkanie wchodzącego 3055 2, II | postąpiła, chód jej powolnym był i trochę jeszcze osłabionym, 3056 2, II | osłabionym, ale z ubrania i twarzy prawie nie podobna 3057 2, II | zachodziły w niej pomimo jej woli i wiedzy, mocą wpływów i wrażeń 3058 2, II | woli i wiedzy, mocą wpływów i wrażeń działających na jej 3059 2, II | człowieku, który ją rozumiał i czynił wszystko, co od niego 3060 2, II | sobie, aby przez cały dzień i część nocy przyjmować licznych 3061 2, II | przyjmować licznych gości i lekko zbiegać ze wschodów, 3062 2, II | przyjemnie ją rozczulił długim i pełnym współczucia ubolewaniem 3063 2, II | Następnie, gdy wygodnie i miękko ułożyła się już na 3064 2, II | wszystkich różnic majątkowych i innych na serio o niej nie 3065 2, II | ma do Korczyna przyjechać i Kirło pośpieszył z oznajmieniem 3066 2, II | jej twarzy drżeć zaczęły i oczy napełniły się łzami. 3067 2, II | napełniły się łzami. Ze śmiechem i razem z płaczem rzuciła 3068 2, II | ziemi kolana jej ucałowała i z pokoju drobniejszym jeszcze 3069 2, II | zwykle wybiegła. Kiedy salon i przedpokój przebiegała, 3070 2, II | wicher wschody przebyła i do tego pokoju wpadła.~- 3071 2, II | do twarzy... Pan Orzelski i pan Kirło mówili, że mnie 3072 2, II | przedmiot zapytała Marta.~- Może i przyjeżdża! - z figlarnym 3073 2, II | ścianie wiszącym lusterkiem i poczęła nimi sobie włosy 3074 2, II | poczęła nimi sobie włosy i stanik przyozdabiać. Oprócz 3075 2, II | głowie zrudziały warkocz i brzeg stanika odchylała 3076 2, II | brzydkim, zrudziałym warkoczu i twarz, która kształtem i 3077 2, II | i twarz, która kształtem i barwą przypominała uwiędłą 3078 2, II | zwracała na przystrajającą się i mizdrzącą przed lustrem 3079 2, II | przed lustrem kobietę. Ale i ona sama przystrajać się 3080 2, II | ona sama przystrajać się i mizdrzyć przestając splecione 3081 2, II | splecione swe ręce małe i chude, na stolik opuściła 3082 2, II | chude, na stolik opuściła i zamyśliła się. Wyraz nieskończonej, 3083 2, II | nieskończonej, lecz cichej radości i wdzięczności twarz jej oblał 3084 2, II | wdzięczności twarz jej oblał i przyozdobił. Wyglądała teraz 3085 2, II | teraz na słodką, dobrą, Bogu i ludziom wdzięczną istotę. 3086 2, II | gorącą, dziękczynną modlitwę. I jakże mogło być inaczej? 3087 2, II | siedzącej na ziemi Marcie i przysiadłszy przy niej ręce 3088 2, II | będę, nigdy, nigdy o was i o domu waszym nie zapomnę, 3089 2, II | przytuliliście mnie sierotę i ze słabym zdrowiem...~- 3090 2, II | dziewczyna porwała się z ziemi i chichocąc, skocznego walczyka 3091 2, II | ludzi roześmiało się głośno i wesoło.~- Uwierzyła! - wśród 3092 2, II | Bawiła ją łatwowierność i naiwność towarzyszki, jednak 3093 2, II | wyrzutem zaszeptał Kirło i rączka użalającej się kobiety 3094 2, II | rumieniec, powieki spuściła i cicho wymówiła słów kilka 3095 2, II | kilka o swoim biednym sercu i smutnym, smutnym życiu. 3096 2, II | najgorętszego współczucia i uwielbienia z drugiej trwało 3097 2, II | wprawiało, z westchnieniem i omglonymi jeszcze oczami 3098 2, II | oznajmienia jej ciekawą i ważną nowinę. Dla niej nowina 3099 2, II | dziedzic starego nazwiska i wcale pięknego jeszcze majątku 3100 2, II | się z nią śmiał się zrazu i żartował, ale teraz zaczyna 3101 2, II | się nad nią zastanawiać i kto wie? czy nie wyniknie 3102 2, II | ruinami swego zdrowia, majątku i życia. Może być więc, że 3103 2, II | jak moja Marynia; bo pani i wyobrazić sobie nie możesz, 3104 2, II | długo z nim rozmawiała i przyjechała do domu tak 3105 2, II | drogę wprowadziła.~Z postawy i sposobu wysłowiania się 3106 2, II | przypuszczenie zachwyciło ją i rozrzewniło do stopnia najwyższego. 3107 2, II | w wielkości, wzniosłości i gorącości uczucia, które 3108 2, II | wszystkie przeszkody łamie i depcze, której się nic oprzeć 3109 2, II | wyszytą różą na ziemię rzuciła i na paluszkach do dalszych 3110 2, II | schodzącą na dół Teresę, i w pokoju panny Marty i Justyny, 3111 2, II | i w pokoju panny Marty i Justyny, gdzie usłyszaną 3112 2, II | niezmiernie żywymi gestami i błyszczącymi oczami opowiadała. ~ 3113 2, II | głowie kokardą, spłakana i tak do poduszek przytulona, 3114 2, II | piastunki. Skoczne walczyki i dziękczynne modlitwy dalekimi 3115 2, II | Od czasu do czasu cicho i jękliwie wymawiała:~- Co 3116 2, II | Zaczęła znowu płakać i śród łkań mówiła jeszcze:~- 3117 2, II | śród łkań mówiła jeszcze:~- I jakiż to zresztą sens tak 3118 2, II | bym już była taką starą i straszną... Dwadzieścia 3119 2, II | boli! ~Wtem zerwała się i na łóżku usiadła.~- O mój 3120 2, II | minęła, a ona zagawędziła się i nie wzięła. Ten pan Kirło 3121 2, II | duszenie schwyci... A ja i zapomniałam, o Boże!~Drżącymi 3122 2, II | rękami, żółtsza niż kiedy i od płaczu zaczerwieniona, 3123 2, II | zaczerwieniona, warkocz i kokardę na głowie poprawiała 3124 2, II | kokardę na głowie poprawiała i machinalnie już osuwała 3125 2, II | brzeg stanika, aby białą i kształtną szyję lepiej odsłonić. 3126 2, II | którą już przeliczyła, i na siedzącą u okna Justynę 3127 2, II | rozjaśnionego jej czoła i mniej niż zwykle ostrego 3128 2, II | drzwiom idąc znowu oburkliwie i z ironią rzuciła:~- Nie 3129 2, II | Nie melancholizuj tylko i nie kapryś, ale Panu Bogu 3130 2, II | najmniej usługi potrzebować i kogokolwiek sobą zajmować. 3131 2, II | zaprawione było tym uszanowaniem i tą badawczością, z jakimi 3132 2, II | cerą, zmarszczonym czołem i zesztywniałymi rysami wydawała 3133 2, II | po czole jej przepływały i opuszczały się w dół powieki. 3134 2, II | wstydziła się własnych wahań i namysłów. Wypadkiem oczy 3135 2, II | pachnącą, cieniutką kartkę i chmurny wzrok powoli przesuwała 3136 2, II | niegdyś nazywałem moją iskrą i moim światłem księżyca? 3137 2, II | Justyno, miałaś niegdyś zapały i marzenia! Teraz spotykam 3138 2, II | Teraz spotykam istotę zimną i trzeźwą, z pospolitością 3139 2, II | prawami świata liczącą się i zapytuję: co stało się z 3140 2, II | grabowej altany, czytaj i wspominaj! Może we wspomnieniach 3141 2, II | Gdybyś wiedziała, jak głęboko i bez ratunku jestem nieszczęśliwy!~ 3142 2, II | Oczy jej zachodziły łzami i pierś podnosiła się wysoko, 3143 2, II | go klęczącego przed nią i z dumą u jej stóp złożoną 3144 2, II | tłumaczącego zagadkę swego życia i ich rozłączenia. Przerzuciła 3145 2, II | Przerzuciła kilka kartek i czytała znowu:~Aimer c'est 3146 2, II | nie jest to wątpić o sobie i o drugich ani czuć się gardzoną, 3147 2, II | przede wszystkim plamić się i krzywdzić! Kochać to ufać 3148 2, II | krzywdzić! Kochać to ufać i w dwa serca na raz spoglądać 3149 2, II | zwierciadła, razem iść drogą długą i czystą, a u jej końca móc 3150 2, II | przywiązania niezłomnego i zwyciężonych wspólnie postrachów 3151 2, II | postrachów życia.:.~- Jan i Cecylia!~Dwa te imiona Justyna 3152 2, II | porywczym prawie ruchem zamknęła i powstała. Wszystko na świecie 3153 2, II | splątane ze sobą łodygi i kwiaty. Z rana Benedykt 3154 2, II | chorobą żony przelękniony i stroskany wysłał ją w pole 3155 2, II | powiedzieć, kiedy rozkwita i w jakich dniach późnego 3156 2, II | razem chodząc po miedzach i układając ten bukiet, bardzo 3157 2, II | wtedy wydawali się wolnymi i szczęśliwymi dziećmi. Teraz 3158 2, II | łodyżka z mnóstwem trójkątnych i w przedziwne fugi wyrzniętych 3159 2, II | lenek kukawki, szorstki i twardy, z szafirowym kwiatkiem 3160 2, II | liściach prawie złotych i przy każdym dotknięciu zdających 3161 2, II | bukietu gałązkę szczęścia i wplotła ją w czarny swój 3162 2, II | otwartym oknem z cieniutką i uperfumowaną kartką papieru, 3163 2, II | które rozsypały się za oknem i w morzu słonecznego światła 3164 2, III| dźwigającym błękitną kopułę i okrytym ruchliwym mrowiem 3165 2, III| ziemi ukazywała się tylko tu i ówdzie na drogach porosłych 3166 2, III| drogach porosłych rzadką trawą i na wcześnie zaoranych małych 3167 2, III| zagłębieniach rozszerzając je coraz i okrywając wypukłościami 3168 2, III| ręce w mgliste dnie jesieni i wiosny miesiły ten wosk 3169 2, III| nie tylko ruchliwych, ale i różnobarwnych. Wyglądało 3170 2, III| gorącożółte tło bez ładu i symetrii osypał kroplami 3171 2, III| kroplami różnych farb, Biała i różowa przemagały wszystkie 3172 2, III| Były to koszule mężczyzn i kaftany kobiet. Białość 3173 2, III| panował wielki ruch prania i szycia. Do kilkunastu najmozolniejszych 3174 2, III| którego przystojność, a nawet i niejaką wykwintność niezmiernie 3175 2, III| dopóty, dopóki koszulom mężów i braci nie nadały prawie 3176 2, III| Otwierały one skrzynie i wydobywały z nich najnowsze 3177 2, III| wydobywały z nich najnowsze i z najlepszym smakiem, na 3178 2, III| domowych krosnach z lnu i wełny wytkane spódnice. 3179 2, III| Szyły też nowe kaftany i bardzo biedną była już ta, 3180 2, III| cholewami sięgającego, i czarnych spodni, których 3181 2, III| spiczasto przystrzyżoną brodę i w górę zakręcone wąsy od 3182 2, III| dymkę koloru kanarkowego i w zgrabne czapce, w nowych 3183 2, III| wiozący snopy.~- Szczęśliwemu i aniołowie ku pomocy stają! 3184 2, III| najemnice wziął, żną, aż szumi, i basta!~- Hej! z drogi! - 3185 2, III| rozległ się głos basowy i trochę gniewny. - Stanęli 3186 2, III| gniewny. - Stanęli na drodze i językami mielą! Z drogi, 3187 2, III| ciężkim krokiem szedł bosy i cały w płótno ubrany Ładyś; 3188 2, III| brwi sobolowe ściągnęła i pogardliwym nieco śmiechem 3189 2, III| wilga na wozie siedzi! ~I ze zręcznością, której niejeden 3190 2, III| zagrody Anzelma wjechał i środkiem ogrodu, drogą białą 3191 2, III| turkot kół, gwar urywanych i głośnych rozmów, a czasem 3192 2, III| żniwiarzy, wraz z upałem i blaskiem słońca, stała wielka 3193 2, III| do wielkiego parowu Jana i Cecylii. Czasem tylko wzbijał 3194 2, III| opróżnione wozy, jedno i dwukonne, zbaczając z drogi 3195 2, III| dwukonne, zbaczając z drogi i bez szelestu prawie tocząc 3196 2, III| szeroko, jak okiem zajrzeć i uchem zasłyszeć, płynął 3197 2, III| nieprzerwany szelest przecinanych i na ziemię kładnących się 3198 2, III| swój na ściernisko zawrócił i wjechał w szerokie i długie 3199 2, III| zawrócił i wjechał w szerokie i długie zagłębienie, w którym 3200 2, III| najliczniejszych gromad mężczyzn i kobiet. Była ona tak liczną, 3201 2, III| składało ją rodzin kilka. Chuda i chorowito wyglądająca żona 3202 2, III| chustce osłaniającej głowę i część mizernej jej twarzy, 3203 2, III| jej twarzy, prędko jednak i wprawnie żęła obok swej 3204 2, III| obok swej córki, pulchnej i przysadzistej Elżusi, z 3205 2, III| różowością swego kaftana i mnóstwem polnych maków sterczących 3206 2, III| chłopek, z czerwoną twarzą i rzędem białych zębów w wiecznym, 3207 2, III| układał je w dziesiątki i pomagał do naładowywania 3208 2, III| lecz również pleczystemu i silnemu bratu. Wszystko 3209 2, III| czarny, kudłaty kundel. Pan i pies jednostajnie często 3210 2, III| Czasem pies podnosił głowę i wtedy patrzali sobie w oczy. 3211 2, III| che!~Pies wyciągał się i głowę w stronę rzeki zwracał.~- 3212 2, III| rozciągnął się był na ścierni i leniwą rękę zatopił w kudłach 3213 2, III| Sargasa, wstał, wyciągnął się i począł znowu snopy wiązać.~ 3214 2, III| wiązać.~Dalej, co kilka i kilkanaście zagonów, różowiały 3215 2, III| kilkanaście zagonów, różowiały i błękitniały kaftany kobiet 3216 2, III| błękitniały kaftany kobiet i dziewcząt, iskrzyły się 3217 2, III| kwieciste chustki, czerwone i żółte kwiaty; pod jedną 3218 2, III| się najemnic Domuntówny i ją samą, to żnącą, to góry 3219 2, III| Mężczyzna był tam bosy i cały odziany w grube, szarawe 3220 2, III| jednym mizernym konikiem i owinięte w płachty leżało 3221 2, III| sierpem lub snopem prze- i chodzić wypadło, z nimi 3222 2, III| mieszkaniec chatki, bez komina i ogrodu, stojącej pod dębem, 3223 2, III| ogrodu, stojącej pod dębem, i jego żona chłopka.~Wszyscy 3224 2, III| dla wszelkiego obcego oka i pojmowania do rozwikłania 3225 2, III| do mnóstwa osób należące i na traf w najróżniejsze 3226 2, III| gdzie szukać swoich ołamków, i od jednego do drugiego przechodził 3227 2, III| przechodził z pługiem siejbą kosą i sierpem. W tym miejscu ułamek 3228 2, III| tym miejscu ułamek Jana i Anzelma znajdował się tuż 3229 2, III| ją tylko słabym rumieńcem i lśniącą wilgocią potu, i 3230 2, III| i lśniącą wilgocią potu, i tęga, muskularna, prosta 3231 2, III| gęsto jej czoło okrywających i ciemnej skóry, która jej 3232 2, III| Ale z ruchów sprężystych i trochę nawet nerwowych, 3233 2, III| raz wielkie garście żyta i tnąc je równo, nisko przy 3234 2, III| ile razy prostowała się i nieco w tył odgięta ściętą 3235 2, III| filuternymi spojrzeniami i zamaszystymi ruchami ramion, 3236 2, III| powietrze błyskawice wesołe i częste. W białej koszuli 3237 2, III| krótkiej spódnicy w czerwone i granatowe pasy, w małym 3238 2, III| najweselszą, najżwawszą i najrozmowniejszą ze wszystkich 3239 2, III| nimi najstarszą. Kobiety i dziewczęta odcinały się 3240 2, III| dogadywała, że żnie powoli, i na wyścigi z sobą wyzywała; 3241 2, III| zdrowie trzeciego jej męża i o to, wiele jeszcze razy 3242 2, III| przerwała znowu pracę swoją i stojąc przed kimś na snopach 3243 2, III| przyrodzenie, że nijak bez kochania i bez przyjaciela dozgonnego 3244 2, III| głowę na bok odkręcała, i wnet prawiła dalej:~- Panienka 3245 2, III| największy walor mają: kochanie i dozgonny przyjaciel. Takie 3246 2, III| już mnie tak bez kochania i przyjaciela dozgonnego na 3247 2, III| przepadać! Wzięłam Antolkę i do Janka ją przywiodłam: " 3248 2, III| trzeci korowaj piec! Chłopca i bez tego brud zjada, że 3249 2, III| Wezmę, stryjku, siestrę, i wezmę. Co ma u ojczyma w 3250 2, III| jak troszkę podrośnie, to i nas dopatrywać będzie". 3251 2, III| nosił, karmił, odziewał i do mnie jeszcze przez okazję 3252 2, III| powiedzcie, że Antolka zdrowa i dobrze sobie rośnie!" Ot, 3253 2, III| usta do płaczu skrzywiła i fartuchem całą twarz otarła. 3254 2, III| trzcina odgięła się znad ziemi i obie ręce, z których w jednej 3255 2, III| nie doznała. Horujem razem i hulamy razem, a częściej 3256 2, III| Zgięła się znowu ku ziemi i stara, gadatliwa kobieta 3257 2, III| nie przestając jękliwym i śpiewającym głosem swym 3258 2, III| Starzyńska masz dwoje dzieci i żadnego sama nie wyhodowałaś...~ 3259 2, III| mgnieniu oka spracowana i sucha ręka Starzyńskiej 3260 2, III| wszystkich mam... Owszem!~I zaniosła się od śmiechu.~- 3261 2, III| ciągnięty przez kasztanka i gniadą cicho wtoczył się 3262 2, III| zeskakując krzyknął Jan i paru skokami znalazł się 3263 2, III| oczy na przybyłego wzniosła i żywym, pośpiesznym ruchem 3264 2, III| w obie dłonie pochwycił i nisko schylony na chwilę 3265 2, III| przepływającą po czole jej i policzkach zaśmiała się 3266 2, III| podnosząc się znów znad zboża i obok syna stając.- Tydzień 3267 2, III| jak do niego przyszłam, i ciągle patrzę, jaki to zasęp 3268 2, III| zasęp na niego przyszedł i dla jakiej przyczyny ciemno 3269 2, III| Bo to trzydzieści lat ma i bez kochania żyje. Żenić 3270 2, III| z żywością tym razem i gniewnym błyskiem oczu przerwał 3271 2, III| żywo poruszając rękami i głową zagadała stara. - 3272 2, III| czeka, żeby pobłogosławić... i jej dziadunio pobłogosławi...~- 3273 2, III| pracowita, poczciwa, śliczna... i aktorka... Bo to całe gospodarstwo 3274 2, III| spadnie, a mówią, że może i z pięć tysięcy rubli warte...~ 3275 2, III| ogorzałą szyję krwią nabiegła i z turkusowych jego oczu 3276 2, III| ma wygadywać! - krzyknął i ku na wpół zżętemu zagonowi 3277 2, III| wstydliwy zrobił się! O kochaniu i żenieniu się ani przypomnieć 3278 2, III| czapkę na ściernisko rzucając i snop z ziemi podnosząc zawołał. - 3279 2, III| głowę podnosił, usta wydął i gdy silnymi, namiętnymi 3280 2, III| było uwierzyć w to, że dumę i wolę swą miał. Nietrudno 3281 2, III| z jego twarzy ten zasęp i tę smętliwość, o których 3282 2, III| ogorzałością policzki jego schudły i wydłużyły się nieco, a gdy 3283 2, III| a gdy uspokojonymi już i prawie rytmicznymi ruchami 3284 2, III| zapanowała praca milcząca i gorliwa. Lekkie przedwieczorne 3285 2, III| nie zżętych jeszcze zbóż i urywanymi akordami szmeru 3286 2, III| łamiące się pod sierpami kłosy i z ziemi podnoszone snopy. 3287 2, III| podnoszone snopy. W tym szeleście i w tych szmerach postacie 3288 2, III| różnobarwne, milczące, wysokie i niskie, grube i wysmukłe, 3289 2, III| wysokie i niskie, grube i wysmukłe, prostowały się 3290 2, III| prostowały się co chwilę i w tył nieco odgięte podnosiły 3291 2, III| różowe kąkole, pąsowe maki i szafirowe bławatki; za nimi 3292 2, III| rąk niekiedy wznosił się i w powietrzu igrał biały 3293 2, III| zrywał się ptak spłoszony i przelęknionym lotem przerznąwszy 3294 2, III| weszła do zagrody Anzelma i Jana, od wieczoru tego, 3295 2, III| wróciwszy z parowu Jana i Cecylii pod dachem ich parę 3296 2, III| nim to tylko, że istnieje, i wiedziała to w sposób obojętny, 3297 2, III| dalsze jego głębie. Jak imion i dziejów wielu z tych roślin 3298 2, III| wielu z tych roślin dzikich i pachnących, po które zawsze 3299 2, III| zawsze sięgała chciwie okiem i ręką, tak imion i dziejów 3300 2, III| okiem i ręką, tak imion i dziejów wielu z tych ludzi 3301 2, III| któremu zawsze pociąg czuła, i ludzi, których dotąd nie 3302 2, III| znała, budziła jej ciekawość i zajmowała umysł. Jak bujne 3303 2, III| kwiaty, rzeźwą rosą operlone i nieskończoną ilością barw 3304 2, III| patrzeć usiłowała w siebie i swoje życie. Teraz pełnym, 3305 2, III| sprawianych przez skrzydła ptasie i powiewy nadrzecznych wiatrów. 3306 2, III| więzie, wnet powstać miała i niecierpliwie czy błagalnie 3307 2, III| o jej dawnych marzeniach i zapałach. Była do nich skłonną 3308 2, III| zapałach. Była do nich skłonną i teraz, bo pochylona, z blaskiem 3309 2, III| pochylona, z blaskiem w oczach i uśmiechem na wpółotwartych 3310 2, III| niskiego siedzenia swego i do jej łona przypaść miała.~ 3311 2, III| oblanej wonią świeżej słomy i okrytej ścierniskiem wyhaftowanym 3312 2, III| gościem natrętnym, istotą obcą i niepotrzebną, chwastem w 3313 2, III| powstania. Usiadła jednak znowu i zmieszane, niespokojne spojrzenia 3314 2, III| ciekawość znieruchomiała i pogłębiała błękitne jego 3315 2, III| Nagle widły mu z rąk wypadły i namiętnym niepokojem zadrgały 3316 2, III| oczy napełnione blaskiem i łzami i cicho odpowiedziała:~- 3317 2, III| napełnione blaskiem i łzami i cicho odpowiedziała:~- Po 3318 2, III| Poszłabym sobie, ale i w domu także nic...nic...~ 3319 2, III| zaczęła, wyprostował się i przed nią stanął. Nie wydawał 3320 2, III| niskiego siedzenia swego i przed nim stanęła. Przez 3321 2, III| śmiałym ruchem głowę podniósł i podając Justynie sierp, 3322 2, III| trochę głową wyciągnęła rękę i z poważnym na ustach uśmiechem 3323 2, III| dźwięczny, donośny, pełną drżeń i uśmiechów radością nabrzmiały 3324 2, III| Justynie rękami machając i językiem trzepiąc:~- Dobrze, 3325 2, III| robaczku! Owszem. Bo to i nie bardzo trudna robota! 3326 2, III| się, popatrzyć, a potem i samej spróbować...~Antolka, 3327 2, III| wyprostowały się na zagonach i z uśmiechami, z niedowierzaniem, 3328 2, III| kaftany, ale modnie skrojonej i przybranej, a obcisłością 3329 2, III| wydatnie kibić wysoką, silną i kształtną. Nagle przysadzista 3330 2, III| Panienka żąć może tak, jak i my jeszcze prawie silniejsza 3331 2, III| gorset zdjąć trzeba; bo w nim i godziny wytrzymać nie będzie 3332 2, III| się kilka kobiecych głosów i rzecz dziwna! z kilku par 3333 2, III| par oczu trochę złośliwe i pogardliwe wejrzenia strzeliły 3334 2, III| wejrzenia strzeliły na obcisły i wyraźnie rogi gorsetu zdradzający 3335 2, III| pojutrze przyjdę wcześnie i ubiorę się stosownie, a 3336 2, III| dobra, panieneczko, jak i one, tylko w poniedziałek 3337 2, III| luźnieńki, szerokieńki włożysz i jak zaweźmiem się, to we 3338 2, III| jednostajnie wysokie, wyprostowane i silne przypominały ścigających 3339 2, III| płynęła górą, nad złotym łanem i pochylonym nad nim mrowiskiem 3340 2, III| nie patrzał. Jechał powoli i twarz obracał ku temu zagonowi, 3341 2, III| serce, bo głos jej zemdlał i na zatrzymanym wozie stała 3342 2, III| dala jeszcze twarz zwracał i wzrok wytężał. Z drogi, 3343 2, III| daleka już, ale wyraźnie i rozgłośnie znowu na łan 3344 2, III| rozgłośnie znowu na łan zleciały i po nim płynęły długie i 3345 2, III| i po nim płynęły długie i namiętne dźwięki pięknego 3346 2, III| tyś zawsze mi w oczach,~I w myśli, i w sercu, i we 3347 2, III| mi w oczach,~I w myśli, i w sercu, i we dnie, i w 3348 2, III| oczach,~I w myśli, i w sercu, i we dnie, i w nocy.~O drzewa 3349 2, III| myśli, i w sercu, i we dnie, i w nocy.~O drzewa zielone, 3350 2, III| ona pierwsza śpiewaczka. I na gitarze dziadunio ją 3351 2, III| kochają się! Niezadługo pewnie i pobiorą się... bo to słońce 3352 2, III| dopiekać pocznie... Tak i kochanie zaczyna się pomaleńku, 3353 2, III| niby to nie ma, aż dopiecze i do ołtarza doprowadzi! cha, 3354 2, III| garści żyta z trudnością i niezręcznie zżęła, ostrzem 3355 2, III| sprawy, dlaczego przy słowach i chichocie matki Jana ostre 3356 2, III| narzędzie drgnęło w jej silnym i bynajmniej jeszcze nie zmęczonym 3357 2, III| Draśnięcie było niewielkie i kilka tylko kropel krwi 3358 2, III| robiły, wyprostowała się i dużą garść kłosistych łodyg 3359 2, III| wyżej, niż to czyniły tamte, i w tej postawie nieruchomą 3360 2, III| poranek wiosenny świeżych i żadnym, zda się, południowym 3361 2, III| siebie. Nadejdzie południe i piekące kochanie zaprowadzi 3362 2, III| przed którym staną czyści i szczerzy, aby potem przez 3363 2, III| ziemię złotymi plony okrywać i razem je zbierać, a w zimowe 3364 2, III| szumie nadniemeńskich wiatrów i bieli śniegiem okrytych 3365 2, III| srebrzących bór odwieczny i brylantami szronów okryte 3366 2, III| parowu dźwiękami gitary i dwu swych połączonych głosów 3367 2, III| cha! Ej! bo to panienka i sama na paluszek swój nie 3368 2, III| ludzkie języki nie padałam! I w swojej chacie wszystko 3369 2, III| chacie wszystko zrobię, i synkowi na pomoc przybiegnę! 3370 2, III| pokroiłam, toby już tego i Bóg Przenajświętszy nie 3371 2, III| kochaniu wszystko dobrze Tak i panience rączka zagoi się, 3372 2, III| ja cościś słyszałam, że i był... tylko... niestały! 3373 2, III| ślicznej panienki nie wziął... i Jankowi za przykład stawiałam: " 3374 2, III| pan tej pannie przyrzekał i nie dotrzymał. A kiedy tak, 3375 2, III| to on jest prawie łajdak, i do tego jeszcze głupi, bez 3376 2, III| oczów, bo panna śliczna i taka po nim tęskliwa, że 3377 2, III| przyrodził się... czuły i taki romansowy...~Ciemną. 3378 2, III| ilekroć o rzeczach czułych i romansowych mówiła.~W tej 3379 2, III| odpowiedziało kilka męskich i kobiecych głosów, a matka 3380 2, III| matka Jana wyprostowała się i rękę na kłębie opierając 3381 2, III| wielką gromadę mieć. Żonka i dzieci wszystko zrobią, 3382 2, III| szorstkim wąsem zjeżona i parą małych, bystrych oczu 3383 2, III| oczu połyskująca.~- Ot, i poruszyła baba rozumem jak 3384 2, III| laskiem na mnie czekają, i tu zaszedłem dla obaczenia, 3385 2, III| bez jegomościa obeszło się i jednego naszego kłosa na 3386 2, III| Rodzina ta z dwu kobiet i czterech mężczyzn złożona 3387 2, III| czterech mężczyzn złożona już i przedtem gorliwie pracowała, 3388 2, III| zagonie jak słup nieruchomy i sennym, teskliwym wzrokiem 3389 2, III| ramionami, głośno sapiąc i bardzo pośpiesznie widłami 3390 2, III| widłami snopy z ziemi podnosił i układającemu je na wozie 3391 2, III| dalej po ściernisku powoli i z powagą postępował, a na 3392 2, III| czarnych spodni zatopił i coraz dumniej po tej części 3393 2, III| stanął, rękę z kieszeni wyjął i czyniąc z niej sobie nad 3394 2, III| się krzyk jego popędliwy i głośny - a czyje to żyto 3395 2, III| Bóg mnie ubij na ciele i duszy, kiedy te chamy ćwierci 3396 2, III| zalała mu czoło, policzki i nawet białka oczu, które 3397 2, III| wyrządzanej powaga jego i pycha zniknęły w mgnieniu 3398 2, III| zniknęły w mgnieniu oka i tak lekki, jakby miał lat 3399 2, III| prawie, zagony przeskakując i wysoko za sobą podrzucając 3400 2, III| ciężko obute nogi. Żona i córka jego żęły dalej, ale 3401 2, III| dalej, ale dwaj do rośli i dwaj niedorośli synowie 3402 2, III| z nich tylko, zapalczywy i także do gniewu skłonny 3403 2, III| wyrządzonej gniewem zapłonął i na wozie pełnym snopów stojąc, 3404 2, III| z brwiami ściągniętymi i oczami błyskającymi, cały 3405 2, III| podał się naprzód, do skoku i rzucenia się ojcu z pomocą 3406 2, III| stanął, ku synom się zwrócił i obu rękami machnąwszy z 3407 2, III| przeskoczywszy znowu obejrzał się i krzyknął:~- Harbuzy!~Znowu 3408 2, III| Znowu poskoczył naprzód i raz jeszcze krwistoczerwoną 3409 2, III| sierpy na ziemię rzucili i wszyscy trzej wielkim biegiem 3410 2, III| kilkanaście, barczysty Ładyś i żona jego, wysoka, muskularna, 3411 2, III| krzykiem też, z pięściami i widłami na spotkanie napastnika 3412 2, III| stał się kością niezgody i którego brzeg istotnie przez 3413 2, III| Ładysiowej żony w dziwne zęby i wykąsy poszczerbionym został, 3414 2, III| krzykami buchający a ramionami i widłami na kształt miotanych 3415 2, III| rękach na zagonach stanęły i w stronę bójki zwróciły 3416 2, III| z przelęknionymi oczami i porozwieranymi usty. Widowiska 3417 2, III| Zdarzały się jednak; bo i teraz niektóre szeptały 3418 2, III| zagadała matka Jana - on i sam krzywdy ludziom robić 3419 2, III| słusznie! z chamką ożenił się i sam schamiał, a teraz ojca 3420 2, III| Julek! biegaj ojcu pomagać!~I zaraz czerwone ręce załamała.~- 3421 2, III| biegnącego co sił przez ogrody i podwórka okolicy ku rzece. 3422 2, III| przeskakiwał niskie płotki i pędem strzały obiegał domy, 3423 2, III| ogrodów przeskakiwał radośnie i rozgłośnie skomlący Sargas.~ 3424 2, III| rozlegały się krzyki trwogi i oburzenia.~- Pozabijają 3425 2, III| minut walczący rozbrojonymi i rozłączonymi zostali; napastnicy 3426 2, III| zostali; napastnicy sapiąc i jeszcze krzycząc na swe 3427 2, III| głośnym płaczem kobiety i dziecka, zjeżdżali ze ścierniska 3428 2, III| podartym nieco odzieniu i ze śladami uderzeń na twarzy. 3429 2, III| okrytej wyrazem goryczy i pogardy.~- Oj, wy, wy, złośniki, 3430 2, III| drapieżniki, wstydu w oczach i Boga w sercu nie mający! - 3431 2, III| sercu nie mający! - głośno i z gniewem do Fabiana i synów 3432 2, III| głośno i z gniewem do Fabiana i synów jego mówił. - Czy 3433 2, III| żeby takie rozbójnictwa i awantury wyrabiać? I za 3434 2, III| rozbójnictwa i awantury wyrabiać? I za co? dla jakiej przyczyny? 3435 2, III| dopustu bożego pośrzednik i jednacz jaki!~Zaperzony 3436 2, III| około wozu swego poprawiał i oczu nie podnosząc coraz 3437 2, III| nie znaczy, ale ubogiemu i prosiątko drogie! Jan arystokrat, 3438 2, III| zeżnie albo trawinę spasie, i materia do zwady, a osobliwie 3439 2, III| na wszelką pylinkę ziemi i na wszelkie ziarneczko mrze 3440 2, III| nie mogę.~Głośno z gniewu i oburzenia sapnął, ręką machnął 3441 2, III| oburzenia sapnął, ręką machnął i wyzywającym ruchem czapkę 3442 2, III| Nadmiar panienka przelękła się i już nawet uciekać chciała... 3443 2, III| trwogi doznała może jeszcze i innych przykrych uczuć. 3444 2, III| pąsowych ustach, brwi ściągnęła i zdawać się mogło, że wzgardliwie 3445 2, III| wzgardliwie na ten kłócący się i do bójki zrywający się motłoch 3446 2, III| ramionami wzruszywszy śpiesznie i zaraz odejdzie. Ale było 3447 2, III| sobie widocznie zwyciężała i nad czymś myślała. Z chciwą 3448 2, III| usiłował rozbrajać walczących, i słuchała gniewnych jego 3449 2, III| jego wyrzutów Fabianowi i synom jego czynionych. Teraz 3450 2, III| ziemi garść użętego zboża i prostując się odpowiedziała:~- 3451 2, III| zdarzają się rzeczy niedobre i smutne? Wszędzie są takie, 3452 2, III| smutne? Wszędzie są takie, i daleko jeszcze gorsze, a 3453 2, III| zwyciężyła w niej przestrach i niesmak i od ucieczki stąd 3454 2, III| niej przestrach i niesmak i od ucieczki stąd ją powstrzymała. 3455 2, III| jeżeli nie jedno, to drugie, i może jeszcze gorsze... jedyna 3456 2, III| formie!~Starzyńska w grube i pokaleczone, ale kształtne, 3457 2, III| kształtne, suche ręce klasnęła i zawołała:~- Bo to panienka 3458 2, III| najwyższy na jednym polu i barana, i kozła cierpi..,~- 3459 2, III| na jednym polu i barana, i kozła cierpi..,~- Jaki ja 3460 2, III| mu czoło, policzki, uszy i aż ogorzałą szyję opłynęły. 3461 2, III| spływającym pożarem krwi i ze szczególnie przy nim 3462 2, III| forma, czyli powierzchowność i znikomość, a prawdziwy walor 3463 2, III| wybornie ją zrozumieli oboje: i syn, i matka. Antolka wpółgołębie, 3464 2, III| zrozumieli oboje: i syn, i matka. Antolka wpółgołębie, 3465 2, III| z ciekawością niezmierną i ze słodyczą głębokiego lubowania 3466 2, III| gorsetu przyszła, tobyśmy może i cały dzień razem żęły...- 3467 2, III| nazywać się będą.~- Bo to i robotnica tobie, Janku, 3468 2, III| nogą o ziemię uderzając i szeroko ramionami rozmachując 3469 2, III| jeszcze jaki kwadransik i calutkie te pólko Jankowi 3470 2, III| Żwawo, dziatki, żwawo! A i ty, Janek, za ten sierp 3471 2, III| dziatki!~Wyrazem dziatki i nową robotnicę swą ogarniała. 3472 2, III| rzucili się ku zbożu, żwawo i milcząc żęli; tylko raz 3473 2, III| jak nie śmiała się nigdy, i zaledwie oddychać już mogąc 3474 2, III| dziwnie w tej chwili poważnym i zamyślonym ruchem odgarniał 3475 2, III| czoła opadające na nie włosy i w górę, wysoko, ku samym 3476 2, III| młodzieńczy, dźwięczny i wesoły, ze śmiechem i klaskaniem 3477 2, III| dźwięczny i wesoły, ze śmiechem i klaskaniem rąk wołający:~- 3478 2, III| wesołością w śmiechu, w oczach i na promieniejącym czole 3479 2, III| brząkasz na fortepianie i nie tułasz się po domu jak 3480 2, III| Przecież dwa lata temu, i przedtem jeszcze, ile razy 3481 2, III| zbieraliśmy razem grzyby i poziomki! Ale z ciebie, 3482 2, III| klepaniem po klawiszach i romansowymi książkami i 3483 2, III| i romansowymi książkami i żąć poszłaś - brawo!~Śmiejąc 3484 2, III| poszłaś - brawo!~Śmiejąc się i w różne strony zwracając 3485 2, III| Jana, który przyjaźnie i poufale śmiał się także 3486 2, III| Do Fabianów ciągle chodzi i do Walentych, nawet u Ładysiów 3487 2, III| twój stryj podobno chory i nie lubi widywać się z nikim! 3488 2, III| przesiedziałem, tam pod laskiem, i tak nagadałem się z ludźmi, 3489 2, III| dziecko, język z ust wysunął i wnet poskoczył za gromadą 3490 2, III| minęła już ściernisko Jana i z gwarem grubych głosów 3491 2, III| zresztą nastawał. Za okolicą i rzeką słońce połową ognistej 3492 2, III| przeniknięty, kołami wozów i licznymi stopami ludzi podniesiony 3493 2, III| znowu długi szereg domostw i ogrodów, potężne grupy drzew 3494 2, III| rozłożystych, splątaną sieć płotków i ścieżek, Biały pas drogi 3495 2, III| ścieżek, Biały pas drogi i wszystkie ścieżki, podwórka, 3496 2, III| pomiędzy ścianami świrnów i stodół napełniły się powracającym 3497 2, III| powracającym do domów mrowiem ludzi i zwierząt. W powodzi zieleni 3498 2, III| zwierząt. W powodzi zieleni i tumanie pozłoconego pyłu 3499 2, III| pozłoconego pyłu pojedynczo i gromadnie przesuwały się, 3500 2, III| głowy w czapkach, chustkach i warkoczach, twarze zmarszczkami