Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
hurbie 1
hurtem 1
hymnem 1
i 7478
í 4
i-trudniej 1
ich 230
Frequency    [«  »]
-----
-----
-----
7478 i
3974 sie
3537 z
3534 w
Eliza Orzeszkowa
Nad Niemnem

IntraText - Concordances

i

1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-4000 | 4001-4500 | 4501-5000 | 5001-5500 | 5501-6000 | 6001-6500 | 6501-7000 | 7001-7478

     Tom, Rozdzial
3501 2, III| lub rumieńcami kwitnące i pomimo przebytego dnia ciężkiej 3502 2, III| brunatnością ogorzelizny obleczone i wszystkie lśniące od potu 3503 2, III| meczenia owiec, turkotu kół i szczekania psów. Słychać 3504 2, III| ciemniały mokre plamy potu, i chichoty dziewcząt, którym 3505 2, III| przeszkadzały w grubych i ciemnych rękach układać 3506 2, III| gdakanie kur, gruchanie gołębi i pianie kogutów.~W zagrodzie 3507 2, III| podrastającej koniczyny i ukośnymi strzałami wślizgując 3508 2, III| stały rozłożyste wieczorniki i wysokie malwy. Ogród był 3509 2, III| był pełen świegotu ptastwa i zapachu kwitnącej rezedy 3510 2, III| woniami mięty, piłowiei i bożego drzewka. Za gęstym 3511 2, III| śladami kół zbrużdżoną i od dzięcieliny bielejącą 3512 2, III| bielejącą drogę z rykiem i meczeniem wchodziły małe 3513 2, III| wchodziły małe trzódki krów i owiec.~Pomiędzy drzewami 3514 2, III| grubej swej sukiennej kapocie i wielkiej baraniej czapce 3515 2, III| pracy unikał, lecz tłumu i gwaru, które znać sprawiały 3516 2, III| okrywał jego zmęczone rysy i napełniał bladobłękitne 3517 2, III| przestrachem w postawie i ruchach otulał się wtedy 3518 2, III| swoją kapotą, cofał się i usuwał. W zagrodzie swej 3519 2, III| otaczająca go tutaj cisza i od wschodu słońca do 3520 2, III| grodził, dopatrywał bydła i owiec, a w zimie cepem bił 3521 2, III| heblem, piłą, młotkiem i siekierą pracował około 3522 2, III| pracował około ulów, parkanu i domu. Wszystko to robił 3523 2, III| zaś dopatrywał kasztana i gniadej, których Jan po 3524 2, III| wryty stanął przed wrotami i z ręki daszek sobie nad 3525 2, III| Żółty Mucyk, z lisim pyskiem i ogonem, miotał się tam jak 3526 2, III| tam jak szalony, ujadając i zarazem trwożliwie cofając 3527 2, III| od razu. Był to fanfaron i elegant Michał, w ubraniu 3528 2, III| nim o kilkanaście kroków, i nie poznał nawet, raczej 3529 2, III| domyślił się, kim on był, i mimowolnym, instynktowym 3530 2, III| przyczyny?~Jednak, tak jak i w ów wieczór, gdy po raz 3531 2, III| postąpił, gestem grzecznym i dwornym czapkę nad głową 3532 2, III| zetknięcie się z ludźmi - z t y m i może szczególniej ludźmi 3533 2, III| palców zaledwie dotknął i nie na gościa, lecz kędyś 3534 2, III| spodziewałem się takiej promocji i ta.., ta... kiego miłego 3535 2, III| mówiłem, że będzie grzecznie i jak się należy przyjętym? 3536 2, III| przyprowadziłem, zaznajomiłem, i koniec, i basta! A gdzież 3537 2, III| zaznajomiłem, i koniec, i basta! A gdzież to panna 3538 2, III| gdzież to panna Antonina?~I skoczył ku domowi, w którego 3539 2, III| było śmiejące się głosy i huk obracanych żaren. W 3540 2, III| robaczku, okręcać - trzeba i okręcać...~Siwiejące włosy 3541 2, III| jej na twarz rozognioną i spotniałą, ale po całodziennym 3542 2, III| wyglądała wcale mniej sprężystą i żwawą.~- O, ciężko! - zawołała 3543 2, III| ułaskawionych, że ludzkie głosy i kroki wcale ich nie płoszyły. 3544 2, III| mieszaninie długich uszu i czarnej, białej, szarej 3545 2, III| drobne rysy różowej twarzy i włosy pełne więdnących kwiatów. 3546 2, III| kuku!~- O Jezu! - zawołała i usta nieco wzgardliwie wydęła, 3547 2, III| nie, to tak zaraz, hrym! i z wielkiego zmęczenia do 3548 2, III| nóżek padnę!~- Nie zapraszam i nie zabraniam - uśmiechnęła 3549 2, III| jestem, sierota bezżenny, i nie ma dla mnie komu wieczerzy 3550 2, III| mają?~- Nie potwierdzam i nie zaprzeczam - filuternie 3551 2, III| szarą źrenicą oczami śmiało i razem czule na nią patrząc 3552 2, III| to ja zrobię się kotkiem.~I z wiernością niezmierną 3553 2, III| dziewczyny przelatywały i drgały uśmiechy. Spuszczała 3554 2, III| powieki wargi przygryzając.~- I kotka panna Antonina dobrym 3555 2, III| ja siędę sobie na drzewie i przemienię się w płaczącego 3556 2, III| daleko przed siebie wyciągnął i zaniósł się żałośliwym a 3557 2, III| śmiechowi coraz zawziętszy i żałośniejszy krzyk puchacza.~- 3558 2, III| ukazywał. Witold bacznie i z zajęciem oglądał młode 3559 2, III| Anzelm ciekawie słuchał i uważnych, zamyślonych oczu 3560 2, III| nerwowa, z bladawą cerą i trochę zmęczonym czołem, 3561 2, III| swym głosem zaczął Anzelm - i widać, że uczy się nieobojętnie. 3562 2, III| nauki sadek ten założyłem, a i poradzić się także nie było 3563 2, III| także nie było u kogo. Toteż i dowiaduję się ze słów pana, 3564 2, III| jego coraz przenikliwiej i głębiej zatapiał się w twarzy 3565 2, III| Chryste, jakiż podobny! I czoło, i oczy, i głos, i 3566 2, III| jakiż podobny! I czoło, i oczy, i głos, i mówienie, 3567 2, III| podobny! I czoło, i oczy, i głos, i mówienie, wszystko 3568 2, III| I czoło, i oczy, i głos, i mówienie, wszystko takie... 3569 2, III| przygarbione plecy.~- Albo i nie - ze srebrnym błyskiem 3570 2, III| oczu poprawił się - albo i nie! Daj Boże każdemu dobremu 3571 2, III| każdemu dobremu tak żyć i tak umrzeć, choćby i przedwcześnie!~ 3572 2, III| żyć i tak umrzeć, choćby i przedwcześnie!~Serdecznym 3573 2, III| przedwcześnie!~Serdecznym i zarazem ostrożnym jakby 3574 2, III| życia bez wyższych uczuć i myśli nie chcę i wolałbym 3575 2, III| wyższych uczuć i myśli nie chcę i wolałbym umrzeć wcześnie 3576 2, III| Anzelm uchylił się nieco i zwykłym sobie trwożnym ruchom 3577 2, III| usta w zdziwieniu otworzył i z cicha wymówił:~- Nie spodziewałem 3578 2, III| na wieki, ale uczucia ich i myśli krążyć nie przestają 3579 2, III| przestają w przestrzeni i płonąć w powietrzu, wejdą 3580 2, III| silnych, kochających ziemię i ludzi! ~- Amen! - dokończył 3581 2, III| chwilę wzruszeni, milczący i wzajemnie w siebie wpatrzeni.~- 3582 2, III| Mnie? - zadziwił się Anzelm i cofnął się znowu trochę.~- 3583 2, III| będzie. Lata sił ujmują i ubiegłej wody nie wrócisz. 3584 2, III| wielkie lody świat ten pokryły i zrobiło się na nim nadmiar 3585 2, III| ziarnko toczy się po osobno i po osobno gnije... plonu 3586 2, III| między ludźmi insze myślenia i insze zamiary, ale wszystkie 3587 2, III| wszystkie czasy mają swój czas i każda rzecz przed oczami 3588 2, III| Dziwnie pan smutny jesteś i zdawać się może, że już 3589 2, III| raz w życiu swoim tak, że i na zawsze smętny już ostałem, 3590 2, III| stare drzewa, co próchniały i waliły się po lasach, swoje 3591 2, III| ziemi latoroście zielone i swoją koleją w silne drzewa 3592 2, III| silne drzewa wyrastały. Ot, i pan teraz taką prawie jest 3593 2, III| Tymczasami...~Nagle ożywił się i prędzej nieco mówić zaczął:~- 3594 2, III| Tymczasami ja cościś już i słyszałem o różnych pańskich 3595 2, III| pańskich rozmowach z ludźmi i radach, które pan dajesz. 3596 2, III| Walenty przyszedł do nas i mówił, że pan z usilnością 3597 2, III| żeby złożyli się wszyscy i ze cztery studnie w okolicy 3598 2, III| prawie krwawa nie była. I Michał rozpowiadał, że pan 3599 2, III| mleć potrzeby nie było, i różne tam insze myśli ludziom 3600 2, III| kamieniami, które nogami potrącać i odpychać trzeba.~- Niech 3601 2, III| porywczo zawołał Witold i płomienne rumieńce uderzyły 3602 2, III| synem na ojca powiedziałem, i o wybaczenie proszę - ze 3603 2, III| rumieńcem na chudych policzkach i znowu trwożnym ruchem owijając 3604 2, III| czego bym dla was pragnął i o czym myślę, że być powinno...~ 3605 2, III| ślizgały się po ich głowach i twarzach. Witold mówił jak. 3606 2, III| mówił jak. zwykle prędko i popędliwie, z gestykulacją 3607 2, III| z przygarbionymi plecami i twarzą prawie nieruchomą 3608 2, III| nieruchomą słuchał go z uwagą i ciekawością rzadko kilka 3609 2, III| Chryste! jakiż podobny!~I w miarę przedłużania się 3610 2, III| marzycielskiej radości i niezgłębionej tęsknoty. 3611 2, III| sapieżanki, za wysokimi malwami i wieczornikami, w woniach 3612 2, III| wieczornikami, w woniach rezedy i piłowiei dwoje młodych ludzi 3613 2, III| rozmawiało z sobą długo i z cicha. Dlaczego z cicha? 3614 2, III| ręku garść dzikich kwiatów i ziół, które jedne po drugich 3615 2, III| śliczne! To tak prawie, jakby i jasne lato starzało razem 3616 2, III| zaraz na wszystkie strony i zniknie. Może to i szczęście 3617 2, III| strony i zniknie. Może to i szczęście człowieka takie 3618 2, III| przeciwny wiatr powieje i daleko odegna wszystko, 3619 2, III| wiatry rozwiać nie mogły, i innego - nie chcę.~- To 3620 2, III| ludzie mogą ciężko pracować i wszelakie biedy znosić, 3621 2, III| odpowiedziała pytaniem:~- A Jan i Cecylia?~Chwilę milczeli.~- 3622 2, III| gotowała, doleciało grube i długie bełkotanie indyka, 3623 2, III| którym wybuchnął srebrny i nieposkromiony~śmiech dziewczęcy. ~- 3624 2, III| z rok do Antolki chodzi i chce z nią żenić się. Może 3625 2, III| żenić się. Może co z tego i będzie, tylko nie zaraz, 3626 2, III| tylko nie zaraz, bo stryj i ja nie pozwolimy jej w szesnastu 3627 2, III| niech jakich lat dwa albo i trzy poczeka, póki dziewczyna 3628 2, III| dziewczyna wzmocni się w sobie i pomądrzeje. Drugiemu smętny 3629 2, III| jemu nie! Zawsze wesoły i wszelakich konceptów pełno 3630 2, III| zaraz. ~W kuchni wesoło i donośnie zagwizdała wilga, 3631 2, III| do rączki pani przyłożę i zaraz przylepi się tak, 3632 2, III| zaraz przylepi się tak, że i oderwać będzie trudno, dla 3633 2, III| trudno, dla tej przyczyny i nazywa się ona lepka.~Ostrożnie, 3634 2, III| Mogiłę?~Pochylił się trochę i nieśmiało w twarz jej spojrzał.~- 3635 2, III| spojrzał.~- Bo to troszkę i wstydno, że do tego czasu 3636 2, III| wstydzić się muszę - powoli i ze zsuniętymi brwiami wymówiła 3637 2, III| na niego pogodnie, ufnie i odpowiedziała:~- Popłynę 3638 2, III| wyjdzie, nie je, nie pije i z nikim gadać nie chce. 3639 2, III| dzień jeden, a czasem dwa i trzy dni... My podtenczas 3640 2, III| Antolką na palcach chodzim i cicho gadamy, tak jakby 3641 2, III| Witold przyklęknął na niej i do wnętrza zajrzawszy jednym 3642 2, III| niskim, belkowanym sufitem i chropowatymi, skąpo pobielanymi 3643 2, III| tapczan z siennikiem, poduszką i na domowych krosnach wytkaną 3644 2, III| skrzynia, zapewne z odzieżą, i jedno stare krzesło z drewnianą 3645 2, III| Maria w ramach, złoconym i dość jeszcze błyszczącym 3646 2, III| stał niewielki dzban z wodą i stała przy nim dnem do góry 3647 2, III| książki Anzelm rękę wyciągnął i jedną po drugiej podawał 3648 2, III| Wszystko to od niego, i tyle tylko u nas światłości 3649 2, III| on zostawił. Gdzie tam! i tyle już nie ma, bo jedni 3650 2, III| pomarli, drudzy zgłupieli i zapomnieli, a i tacy 3651 2, III| zgłupieli i zapomnieli, a i tacy nawet, co bez uszanowania 3652 2, III| nawet, co bez uszanowania i wdzięczności, owszem, z 3653 2, III| ziemskiego zlepieni jesteśmy i o to tylko dbamy, co tyczy 3654 2, III| troszkę, duszne radości i żałości poznał i dusznego 3655 2, III| radości i żałości poznał i dusznego światła zapragnął, 3656 2, III| niego ma wieczną wdzięczność i czuje za nim wieczną tęsknotę. 3657 2, III| podtrzymywał, on za niego i młodą głowę swoją oddał... 3658 2, III| rękom splecionym pochylił i dwie grube łzy ściekły na 3659 2, III| wpadł w zamyślenie długie i posępne. Dość dziwną było 3660 2, III| cierpieniach, klęskach, upadkach i urąganiach napełniających 3661 2, III| nich, zaprawiły mu one krew i myśl, teraz, dziecko 3662 2, III| twardo doświadczonego męża i ponurym wzrokiem kogoś, 3663 2, III| kogoś, kto patrzy w ciemne i niezgłębione otchłanie, 3664 2, III| trwać to u niego nie mogło i po chwili ciekawie znowu 3665 2, III| wzruszenie swe albo je ukrył i ze spokojnym już uśmiechem 3666 2, III| śpiewałem, kiedy jeszcze pogoda i upał na świecie panowały:~ 3667 2, IV | odpowiedziała.~Zielone i wonne posłanie z liści było 3668 2, IV | przybraniu się w ten strój prosty i tani, ale świeży zalotnie 3669 2, IV | zalotnie odkrywający szyję jej i całe prawie ramiona. Od 3670 2, IV | linie niskiego jej czoła i nie zwijała ich z tyłu czaszki 3671 2, IV | czaszki w węzeł tak ciężki i malowniczo opuszczający 3672 2, IV | z wysokiej góry ku rzece i na chwilę stanęła w tym 3673 2, IV | topolą stanęła, pochyliła się i w dół spojrzała. W dole, 3674 2, IV | zaszumiała, czółno zakołysało się i z przybrzeżnej mielizny 3675 2, IV | państwem do swojej izby poszedł i drzwi na kruczek zaszczepił. 3676 2, IV | u której wierzchu białe i szare domostwa okolicy, 3677 2, IV | swymi, świecącymi oknami i dymiącymi kominami, jak 3678 2, IV | zieleni potężnych drzew i przezroczystych gajów. Od 3679 2, IV | rzece wydeptane ścieżki i łamiąc się w różne kierunki 3680 2, IV | okrywały zielony, w garby i płaszczyzny pogięty stok 3681 2, IV | wody ulewą iskier, a tu i ówdzie łamiące się w falach 3682 2, IV | wydęte, wydłużające się wciąż i przybierające, z brzegami 3683 2, IV | przelewającymi się w coraz nowe linie i kształty. W cichym i parnym 3684 2, IV | linie i kształty. W cichym i parnym powietrzu powoli 3685 2, IV | parnym powietrzu powoli i nisko sunąc co chwilę przysłaniały 3686 2, IV | grę promiennych jasności i nagłych przyciemnień. Tam 3687 2, IV | zgromadzały się one, łączyły i skłon nieba zasłaniały ścianą 3688 2, IV | Może dziś deszcz albo i burza będzie - zauważył 3689 2, IV | siedział, w wodę patrzał i z pochyloną nieco głową 3690 2, IV | rozszczepiła się na rozpadlinę i długą, otwierającą się od 3691 2, IV | trójkątem ścian w tył odgiętych i ku szczytom rozwierających 3692 2, IV | wskazał Justynie parów Jana i Cecylii i napełniające go 3693 2, IV | Justynie parów Jana i Cecylii i napełniające go nieprzebite, 3694 2, IV | jaskrawymi barwami kwiatów i jagód nakrapiane gęstwie 3695 2, IV | siedzeniu w tym chaosie linii i barw pragnąc odkryć stary 3696 2, IV | Schowany on jest przed światem i z nijakiej strony zobaczyć 3697 2, IV | Chyba jesienią kiedy drzewa i krzaki wszystkie liście 3698 2, IV | że do Mogiły z Korczyna i Bohatyrowicz dwie drogi 3699 2, IV | naprzeciw dworu lub okolicy i potem dobrą godzinę iść 3700 2, IV | trzeba dłużej, z pół godziny, i wylądować na piaskach, od 3701 2, IV | których do tego miejsca i wiorsty nie będzie. Powiózł 3702 2, IV | błyszcząc. Jan chwiejnego jej, i coraz niższego lotu z oczu 3703 2, IV | lotu z oczu nie spuszczał i zręcznym ruchem, w chwili 3704 2, IV | otwierającym parów Jana i Cecylii zielona góra przemieniła 3705 2, IV | przemieniła się w stromą, gładką i nagą wyniosłość od pokładów 3706 2, IV | pokładów marglu zaczerwienioną i u samego szczytu wystającą 3707 2, IV | regularnością zaokrąglone i w równych od siebie odległościach 3708 2, IV | zaczerniało coś, bielą błysnęło i ptak wysmukły, ze śnieżną 3709 2, IV | wysmukły, ze śnieżną piersią i długimi skrzydły szafirową 3710 2, IV | przemyślność, że w tej twardej i gołej skale mieszkania sobie 3711 2, IV | ciekawy byłem tych pałaców, i czy pani da wiarę? przekonałem 3712 2, IV | ptaki, prawdziwe pokoje i korytarze budują... Ot, 3713 2, IV | korytarze budują... Ot, i druga leci, i trzecia, i 3714 2, IV | budują... Ot, i druga leci, i trzecia, i czwarta!...~Z 3715 2, IV | i druga leci, i trzecia, i czwarta!...~Z pokojów i 3716 2, IV | i czwarta!...~Z pokojów i korytarzy w nagiej i gładkiej 3717 2, IV | pokojów i korytarzy w nagiej i gładkiej ścianie wykutych 3718 2, IV | liczniej, czarnymi skrzydły i śnieżnymi piersiami na jej 3719 2, IV | piersiami na jej czerwonawym i żółtym tle migocąc i szybko 3720 2, IV | czerwonawym i żółtym tle migocąc i szybko spuszczając się nad 3721 2, IV | zerwała się z brzegu czółna i z głośnym, tryumfującym 3722 2, IV | powietrze w kierunku parowu i okolicy uleciała. Jan patrzał 3723 2, IV | Jan patrzał za nią.~- Ot, i uratowane pracowite, dobre 3724 2, IV | zadowolonym uśmiechem w oczach i na ustach zwolna wymówił.~- 3725 2, IV | świecie - dodała Justyna, i zdawać się mogło, że pogodne 3726 2, IV | zatapiając odparł - umierania i goryczy wszelakich pełno 3727 2, IV | stanie będący uczucia swego i swoich myśli nie ma. Ale 3728 2, IV | czapkę na czole, poprawił i żywiej wiosłować zaczął.~- 3729 2, IV | wiosłować zaczął.~- Wiem i wierzę - z powagą rzekła 3730 2, IV | Justyna.~Uśmiechnął się znowu i ręką skinął.~- Co pani wie? - 3731 2, IV | To prawda - odpowiedziała i cała rumieńcem spłonęła.~ 3732 2, IV | tak już pani urodziła się i uczyła się też czego innego...~ 3733 2, IV | usłyszeli żałosne skomlenie psa i przewlekłym, gapiowatym 3734 2, IV | w wyciągniętej postawie i z oczami w pana swego wpatrzonymi, 3735 2, IV | czarny Sargas coraz głośniej i przeciąg lej skomlił. Ten 3736 2, IV | wielką, czerwoną twarzą i wydobywającą się spod czapki 3737 2, IV | wód, który na chwilę tylko i w połowie przybrał postać 3738 2, IV | wszystko, cokolwiek na niebie i ziemi spotykał wzrokiem 3739 2, IV | się dziecinnie, niewinnie i przyjacielsko.~- A dokąd? - 3740 2, IV | Prędkim ruchem targnął wodę i mała rybka trzepocząca się 3741 2, IV | błysnęła w powietrzu.~Jan i Justyna płynęli dalej. Jan 3742 2, IV | bił za nierozgarniętość i w familii był on zawsze 3743 2, IV | albo przy brzegu często i nocuje. Do roboty gospodarskiej 3744 2, IV | gospodarskiej nadmiar leniwy i niezdatny, ryb mnóstwo łowi, 3745 2, IV | miasteczku je sprzedaje i pieniądze regularnie ojcu 3746 2, IV | regularnie ojcu odnosi. Niemen i jeszcze ten pies Sargas 3747 2, IV | jak on bez Niemna wyżyje i traf! skurczyły się mu dwa 3748 2, IV | Fabiana do wojska pójdzie i dla tej przyczyny nich tam 3749 2, IV | sobie opowiadanie Jan - już i piaski widać!...~Brzegi 3750 2, IV | stawały się coraz uboższe i dziksze. Z jednej strony, 3751 2, IV | przed kwadransem sielsko i malowniczo uśmiechały się 3752 2, IV | malowniczo uśmiechały się szare i białe domki o k o l i c 3753 2, IV | szare i białe domki o k o l i c y, a potem wielki parów 3754 2, IV | stojące rzadkie zboża, tu i ówdzie ocienione krzywą 3755 2, IV | skierowało się ku tym piaskom i wężowymi skrętami prześliznąwszy 3756 2, IV | stanęło.~- Proszę stanąć i naokoło spojrzeć - głosem 3757 2, IV | rzekł Jan.~Justyna usłuchała i zatrzymawszy się wzrokiem 3758 2, IV | nieruchomym, unosiły się z nich tu i ówdzie niskie tumany i poziomym 3759 2, IV | tu i ówdzie niskie tumany i poziomym lotem przebywając 3760 2, IV | opadały na ziemię pyłem cichym i tak miałkim, że prawie ziarnko 3761 2, IV | przeświecających zarośli i za nimi dopiero powoli wzbijał 3762 2, IV | pomarszczonych, głębokich piasków i małych tumanów, które tu 3763 2, IV | małych tumanów, które tu i ówdzie wzbijały się na płaszczyźnie 3764 2, IV | krakania wrony, która ciężko i wysoko wyleciała znad rzeki 3765 2, IV | wysoko wyleciała znad rzeki i w borze przepadła; żadnej 3766 2, IV | barwy oprócz białości piasku i szarawej różowości wrzosów, 3767 2, IV | żadnej woni oprócz suchego i krztuszącego pyłu, który 3768 2, IV | żadna praca, żaden plon i żadna dokądkolwiek prowadząca 3769 2, IV | przywodziła tu ludzkich kroków i zamiarów. Ale gdy spojrzała 3770 2, IV | zdziwienie. Jan zdjął czapkę i zamyślonymi oczami wodził 3771 2, IV | stanął na progu kościoła i wpatruje się w ołtarz. Można 3772 2, IV | nie czuł się człowiekiem i nigdzie tyle nie doznawał 3773 2, IV | codziennego życia dalekich uczuć i myśli.~- Dawno tu nie byłem - 3774 2, IV | twarzą wprost na ziemię upadł i z godzinę od płaczu ryczał...~- 3775 2, IV | chaty prawie nie wychodził i pierwszy raz wtedy po swoim 3776 2, IV | kompanią jechał...~Zrozumiała i więcej nie zapytała o nic. 3777 2, IV | od boru pagórek... Dniem i nocą, latem i zimą pusty 3778 2, IV | pagórek... Dniem i nocą, latem i zimą pusty on stoi i żadne 3779 2, IV | latem i zimą pusty on stoi i żadne nawet ziółko uczepić 3780 2, IV | dołu zdeptały go ludzkie i końskie nogi i łez niemało 3781 2, IV | go ludzkie i końskie nogi i łez niemało na niego spadło...~- 3782 2, IV | pamięta?~- A jakże! Pani i wiary dać nie może, jak 3783 2, IV | ósmy mi szedł, to może i nie dziwno, że pamiętam.~ 3784 2, IV | zwrócił się ku pagórkowi i stanął.~- Stąd Niemna nie 3785 2, IV | pagórka dwie godziny albo może i trzy patrzali na rzekę, 3786 2, IV | którą przypływały czółna i łodzie z jednej strony i 3787 2, IV | i łodzie z jednej strony i z drugiej ludzi przywożąc. 3788 2, IV | brzegu do brzegu zaś szedł i powracał promek na łodziach, 3789 2, IV | piaski przeszli, przejechali, i już ich widać nie było. 3790 2, IV | posunął się do środka nieba i tkwił nad samymi piaskami. 3791 2, IV | na rękach swoich podniósł i całować zaczął. Wprzódy 3792 2, IV | pochmurnym niżeli wesołym i częściej w milczącym zamyśleniu 3793 2, IV | który wesoły był, gadatliwy i cały na wierzchu. Podobno 3794 2, IV | Podobno też za pochmurność i za te utapianie się w myślach 3795 2, IV | tak mocno, że bolało, i mało nie tysiąc razy mnie 3796 2, IV | żegnał się ze swoją żoną i ze swoim synkiem; stała 3797 2, IV | porę młoda jeszcze była, i kiedy troszkę wprzódy stryja 3798 2, IV | szyi mu powiesiła; stało i więcej ludzi różnych ze 3799 2, IV | więcej ludzi różnych ze dworu i z okolicy, może wszystkich 3800 2, IV | ale wszyscy rozmawiali, i zrobił się z tego taki gwar, 3801 2, IV | tego dwa konie osiodłane i pod pagórkiem tym stojące 3802 2, IV | mnie ociec całować przestał i z rąk na ziemię wypuścił, 3803 2, IV | jechał. Widać bardzo płakałem i za łzami wprzódy zobaczyć 3804 2, IV | w jego światłości ociec i pan Andrzej jeden przy drugim 3805 2, IV | na ukos tędy przejechali i tam... widzi pani te miejsce, 3806 2, IV | wrzosów. Milczeli chwilę.~- I więcej nigdy już pan ojca 3807 2, IV | po świętym Janie, a może i około świętej Anny, bo zboże 3808 2, IV | na polu prawie dojrzewało i gdzieniegdzie żąć je zaczynali, 3809 2, IV | podwórkach zgromadzali się i, tak samo jak my, kupkami 3810 2, IV | piasków obróceni, stuków i grzmotów słuchali, co tam 3811 2, IV | słuchali, co tam toczyły się i turkotały, to dłużej, to 3812 2, IV | nieba pioruny zebrały się i w te miejsce biły. Słowik 3813 2, IV | chmury wszelakiego ptastwa i jak zwariowane, z przeraźliwymi 3814 2, IV | ciągle grzmiało a grzmiało, i dopiero przed samym wieczorem 3815 2, IV | zaczęły pomału ustawać, i zupełnie ustały, a za to 3816 2, IV | się wielkie ludzkie krzyki i zgiełki. Ja wtedy tak przeląkłem 3817 2, IV | całego mnie trząść zaczęło, i mocno uczepiłem się matki, 3818 2, IV | fartuch przy oczach trzymała i przed sąsiadkami, co do 3819 2, IV | lamentowała. Potem jednakowoż i krzyki zamilkły, noc nastała, 3820 2, IV | naśladujące. W tej cichości i w tym szumieniu posłyszeli 3821 2, IV | płynął, rzekę przepłynął, i spod lip naszych widać było 3822 2, IV | ostatni raz skoczył i wprost przed nami stanął. 3823 2, IV | krzyknęła: "Anzelm!" - i zakręciła się na miejscu 3824 2, IV | rękę, do chaty go zawiódł i światło rozniecił. Kupka 3825 2, IV | miał czarną jak u Murzyna i tylko oczami wilczymi błyszczącą, 3826 2, IV | dziurach, rękę jedną opuszczoną i bezwładną, a z włosów i 3827 2, IV | i bezwładną, a z włosów i z odzienia woda mu potokami 3828 2, IV | słowa wymówić nie mógł, i tylko kiedy niekiedy tak 3829 2, IV | pytali, nawet go za ręce i odzież targali, on nic. 3830 2, IV | Raptem na mnie spojrzał i łzy potokiem ściekły mu 3831 2, IV | od koszuli mnie schwycił i tak nagle do siebie przysunął, 3832 2, IV | początku niewyraźnie mówił, że i zrozumieć nie mogłem, ale 3833 2, IV | który teraz w domu siedzi, i powiedzieć jemu... "O, Jezu 3834 2, IV | jemu, że pan Andrzej tu..." i na czoło sobie pokazał... " 3835 2, IV | a twój ociec tu..." i na piersi sobie pokazał. 3836 2, IV | dołożył: "Obydwóch nie ma!" i spytał się mnie: "Zrozumiałeś?..." 3837 2, IV | dokoła siebie drzew, świateł i cieni; nie słyszeli szczebiotu 3838 2, IV | głową, w ziemię patrzał i o towarzyszce swej całkiem 3839 2, IV | które spod czarnych rzęs i brwi gorzały ciekawie i 3840 2, IV | i brwi gorzały ciekawie i chmurnie.~- Żałość mnie 3841 2, IV | ociec mnie tam z sobą brał i panna Marta często po mnie, 3842 2, IV | tedy leciałem w ciemności i od płaczu zataczałem się, 3843 2, IV | wpadłem, gdzie lokaj stał i z początku puszczać mnie 3844 2, IV | puścił. Ja przez salę stołową i drugi jakiś pokój do gabinetu 3845 2, IV | pana Benedykta wleciałem i wprost przed jego nogami 3846 2, IV | którym ogień palił się, i biurkiem, którego szuflady 3847 2, IV | niż jego samego zobaczyłem i zdało się mnie, że na tym 3848 2, IV | Nachylił się, poznał mnie i na nogi postawił. "A co?" - 3849 2, IV | kazał, że pan Andrzej tu..." i na czoło sobie pokazałem " 3850 2, IV | pokazałem "a mój ociec tu..." i na piersi sobie pokazałem. 3851 2, IV | piersi sobie pokazałem. I dołożyłem jeszcze: "Obydwóch 3852 2, IV | ludzki, ni to zwierzęcy, i wtenczas dopiero obaczyłem, 3853 2, IV | krzesła na ziemię. Zwaliła się i leżała z twarzą do sufitu 3854 2, IV | twarzą do sufitu obróconą i taką białą jak kreda, z 3855 2, IV | targnął, że mu w ręku została, i jak tylko do pokoju panna 3856 2, IV | pędem wielkim z domu wypadł i prosto do okolicy biegł. 3857 2, IV | dopędzić go nie mogłem, bo już i zmęczony byłem... więc kiedy 3858 2, IV | naszej wszedłem, pan Benedykt i stryj z sobą rozmawiali, 3859 2, IV | zaś znak taki około rąk i nóg zrobił, jakby je czym 3860 2, IV | zrobił, jakby je czym wiązał, i stał ciągle plecami do ściany 3861 2, IV | Nogi pod nim trzęsły się i z włosów jeszcze po kropelce, 3862 2, IV | Pan Benedykt nie zapłakał i nic nie powiedział, tylko 3863 2, IV | powiedział, tylko do okna poszedł i w nocne ciemności patrząc 3864 2, IV | nagle zwrócił się ku niej i długo patrzył na kilka łez, 3865 2, IV | które jedna za drugą, cicho i powoli, spod rzęs spuszczonych 3866 2, IV | Przed siebie potem spojrzał i żywym ruchem ramienia jej 3867 2, IV | dotknął:~- Niech pani stanie i popatrzy!~Stanęła i w tej 3868 2, IV | stanie i popatrzy!~Stanęła i w tej chwili dopiero spostrzegła, 3869 2, IV | zmieszane z tym wilgotnym i cmentarze przywodzącym na 3870 2, IV | leśną, objętą regularnym i ściśle zamkniętym kołem 3871 2, IV | wzgórzystości, po których pięły się i spływały coraz gęściej tłoczące 3872 2, IV | coraz gęściej tłoczące się i plączące z sobą stare sosny, 3873 2, IV | sobą stare sosny, jodły i młode zarośla. Miejscami 3874 2, IV | opuszczające się gałęzie jodeł i bujające dokoła nich, mnóstwem 3875 2, IV | mnóstwem sęków zjeżone i girlandami szorstkich widłaków 3876 2, IV | jodłowe tworzyły długie ściany i grube kolumny zieloności 3877 2, IV | przedziwne wachlarze paproci i przedziwniejsze puchy mchów 3878 2, IV | odcieniami zieloności umalowane, i te wyglądające spod nich 3879 2, IV | znikając pod gęstwinami i odrodzonym morzem wypływając 3880 2, IV | pniach sosen, po mchach i paprociach, w górze, u dołu, 3881 2, IV | świetną, zawrotną, w tajemnicy i milczeniu odbywającą się 3882 2, IV | odbywającą się grą jasnych i mrocznych geniuszów lasu.~ 3883 2, IV | Wysłaniem jej była trawa niska i nierówna, którą z rzadka 3884 2, IV | usiewały liliowe cząbry i brunelki, białe krwawniki, 3885 2, IV | drobne pączki dzięcieliny i gwiazdki nieśmiertelników. 3886 2, IV | nieśmiertelników. Brzegiem rosły i ku środkowi wybiegały krzaki 3887 2, IV | czerwonawą rdzawością tu i ówdzie od ciemnej zieleni 3888 2, IV | żółte kwiaty wilczej paszczy i wypełzały daleko po ziemi 3889 2, IV | odmian powoi, bluszczów i widłaków. Tu i ówdzie pod 3890 2, IV | bluszczów i widłaków. Tu i ówdzie pod krzakami i śród 3891 2, IV | Tu i ówdzie pod krzakami i śród niskiej trawy czerwieniły 3892 2, IV | niskiej trawy czerwieniły się i żółciły grzyby najszczególniejszych 3893 2, IV | pagórek, kształt podługowaty i łagodne stoki mający, niby 3894 2, IV | rękami ludzkimi usypany i jak cała ta polana niską, 3895 2, IV | odpowiedział, głowę znowu odkrył i kroku przyśpieszył.~Suche, 3896 2, IV | jeszcze dalej gruchały gołębie i tętniały we wszystkich stronach 3897 2, IV | rytmiczne stukania żółn i dzięciołów, skądciś z wielkim 3898 2, IV | wielkim szelestem skrzydeł i przeraźliwym ćwierkaniem 3899 2, IV | wzniosła się chmura czyżów i trzynadli, krasnoskrzydła 3900 2, IV | krasnoskrzydła sójka mignęła błękitem i na gałęzi sosny usiadła; 3901 2, IV | kipiały wonie jadłowca, smoły i cząbru, kiedy Jan i Justyna 3902 2, IV | smoły i cząbru, kiedy Jan i Justyna stanęli u Mogiły, 3903 2, IV | gdzieniegdzie bujały proste i wysokie łodygi kampanuli, 3904 2, IV | Mogiły utopiona w myślach i uczuciach prawie zupełnie 3905 2, IV | ciągnącego się pasmem ciężkim i szarym, najdalszym wspomnieniem 3906 2, IV | żadnej z tych ognistych i strzelistych chwil, które 3907 2, IV | maluczkich, obejmują pożarem i rzucają w górę. Kolebka 3908 2, IV | katakumbie napełnionej zmrokiem i milczeniem, pośród których 3909 2, IV | się interesy powszednie i jednostkowe lub rozlegały 3910 2, IV | rozlegały się wzdychania i jęki podobne tym które wydają 3911 2, IV | Rosła w atmosferze trosk i klęsk domowymi ścianami 3912 2, IV | dojrzewała w kole rozkoszy i strapień we własnym jej 3913 2, IV | pracach, w rzadkich nadziejach i uciechach, w częstych obawach 3914 2, IV | uciechach, w częstych obawach i żalach, zawsze i tylko osobistych, 3915 2, IV | obawach i żalach, zawsze i tylko osobistych, ciasnych 3916 2, IV | tylko osobistych, ciasnych i powszednich. Dokoła niej 3917 2, IV | świetnym momencie miłości i wzlotów, skurczone, zgniecione, 3918 2, IV | którym urodziła się, wzrosła i dojrzała Justyna. Ani sztuka 3919 2, IV | ani tyczące się obejścia i układu wskazówki i przestrogi, 3920 2, IV | obejścia i układu wskazówki i przestrogi, których często 3921 2, IV | człowiekiem poezje Musseta i Feuilletowskie powieści - 3922 2, IV | przed nią zasłony, która tu i w tym momencie opadła na 3923 2, IV | na rzeczy wielkie, ważne i wysokie. Nieszczęście rzadko 3924 2, IV | tłocznia, szczyty nawet kruszy i wtłacza w padoły. W życiu 3925 2, IV | padoły. W życiu jednostek i narodów bywają momenty taką 3926 2, IV | momentu dzieckiem była Justyna i dlatego z tej mogiły uderzyły 3927 2, IV | uderzyły w nią strumienie uczuć i myśli, jeżeli nie zupełnie 3928 2, IV | dotąd silnie nie zaznanych i wyraźnie nie określonych. 3929 2, IV | absolutnie o sobie zapomniała, i tylko tego nie czuć nie 3930 2, IV | słów uplecioną pieśnią, i gorętsze, jakby spod tej 3931 2, IV | piersią lgnęła, wydobywało się i w nią wnikało niewidzialne 3932 2, IV | wiecznego pod ziemią gorzenia i wyrzucania na świat niewidzialnych 3933 2, IV | niewidzialnych iskier? Samotność i zapomnienie. Ileż wiosen, 3934 2, IV | zapomnienie. Ileż wiosen, ile zim i jesieni przeminęło nad tym 3935 2, IV | pary łączyli się tancerze i zakochani; pracownicy z 3936 2, IV | pochodnie żałobnych parad i kwitły róże kochającymi 3937 2, IV | grobem, wiecznie było cicho i samotnie. Świat o nim nie 3938 2, IV | Świat o nim nie wie nic i tylko niebieskie sklepienie 3939 2, IV | pogodne noce gromnice gwiazd i lampę księżyca, a w dżdżyste 3940 2, IV | lampę księżyca, a w dżdżyste i burzliwe rozciąga mokre 3941 2, IV | rozciąga mokre całuny chmur i huczy potężnym, żałosnym 3942 2, IV | żałosnym hymnem wichrów. Wiosny i lata grają mu rozgłośną 3943 2, IV | kładnąc po drzewach śniegi i szrony zmieniają je w marmurowe 3944 2, IV | zmieniają je w marmurowe i kryształowe grobowce. Wtedy 3945 2, IV | grobowce. Wtedy tu bywa zimno i pusto; blade słońce miriadami 3946 2, IV | kumochy lasu, osiądą na nich i ochrypłymi głosy zagadają 3947 2, IV | zapłacze...~Chyba też ziemia i drzewa powieją cmentarnymi 3948 2, IV | cmentarnymi woniami jadłowcu i pleśni, a w letnie wieczory 3949 2, IV | spadająca woda. Podniosła wzrok i zobaczyła przed sobą spływającą 3950 2, IV | się wstęgę. Ruchomość jej i srebrzystość podobna była 3951 2, IV | ściekającej z góry do dołu i wielkimi kroplami przelewającej 3952 2, IV | rosnących, w liście bogatych i gałęźmi w jedną wstęgę ze 3953 2, IV | dokładnie profil jego twarzy i całą postać wypukle w słonecznej 3954 2, IV | nieznanym, dalekim zapoznała i tu z nim przywiodła. Potem 3955 2, IV | zamigotały światła coraz żywsze i rozrzewniony uśmiech rozchylił 3956 2, IV | Coś snuło się w jej myśli i grało w sercu, snuło się 3957 2, IV | rzęsy nagle w dół opadły i zwilgotniały. Prędkim, prawie 3958 2, IV | porywczym ruchem powstała i nie chcąc znać deptać Mogiły 3959 2, IV | niemu idąc. Szła prędko i lekko; suche nieśmiertelniki 3960 2, IV | lekko; suche nieśmiertelniki i zeschłe igły jodłowe szeleściły 3961 2, IV | zwrócił, ramiona rozplótł i na spotkanie jej postąpił; 3962 2, IV | gdy ona przed nim stanęła i z pochylonym, spłonionym 3963 2, IV | namiętnym, owszem, miękkim i nieśmiałym ruchem wziął 3964 2, IV | je w szerokie swe dłonie i nisko schylony przylgnął 3965 2, IV | usty. Gdy wyprostował się i ona podniosła powieki, oczy 3966 2, IV | przy drugim, krokiem równym i jednostajnym, z twarzami 3967 2, IV | twarzami trochę pochylonymi i mieniącymi się niemym wzruszeniem, 3968 2, IV | lasu, przez smugi świateł i cieniów, okrążając miejsca 3969 2, IV | gdzieniegdzie młodymi płonkami sosen i osin nakrapianych czerwonością 3970 2, IV | kobiecej godności; że ufna i spokojna, nieśmiałą tylko 3971 2, IV | kochając naturę znał lepiej i zżył się z nią ściślej niż 3972 2, IV | światem głębiach parowu i boru ukazywał jej przedwiekowe 3973 2, IV | jej przedwiekowe grobowce i zapomniane mogiły. Czyżby 3974 2, IV | znalazła w gorzkich wodach bólu i obrazy, przed którą życie 3975 2, IV | musiała, bo nieśmiało zrazu i urywanymi słowy, a potem 3976 2, IV | słowy, a potem coraz ufniej i żywiej mówić mu zaczęła 3977 2, IV | największą męką jej życia i co najgłębiej uczuwała na 3978 2, IV | wielkich, spełnionych zadań i poświęceń, z których wspaniałymi 3979 2, IV | spotkała się u grobowca Jana i Cecylii i na Mogile. 3980 2, IV | grobowca Jana i Cecylii i na Mogile. mękę już od 3981 2, IV | opustoszyły z wielu marzeń i złudzeń; może jeszcze z 3982 2, IV | jeszcze z jakichś myśli i dążeń czasu, które z 3983 2, IV | upokarzały otrzymywane łaski i przysługi, których niczym 3984 2, IV | nade wszystko zaś dnie i lata, które upływały marnie, 3985 2, IV | jakaś garść plonu. Wstyd i nuda. Ciężką nudą przejmowała 3986 2, IV | często bunt młodości, zdrowia i sił, które porywały, 3987 2, IV | prawie niosły ku jakimś żywym i trudnym poruszeniom ciała 3988 2, IV | trudnym poruszeniom ciała i ducha. Pragnęła iść, biec, 3989 2, IV | choćby piłę żelazną pochwycić i drzewo nią przerzynać, byle 3990 2, IV | czoło. Ale w jej położeniu i otoczeniu nie było dla jej 3991 2, IV | otoczeniu nie było dla jej sił i chęci miejsca żadnego. Stary 3992 2, IV | tej potrzeby serca, ciała i duszy, nikomu na myśl ona 3993 2, IV | mogącą jeszcze wyjść za mąż, i czymże więcej być mogła? 3994 2, IV | myśl opuszczenia Korczyna i udania się gdzieś daleko, 3995 2, IV | niezależność, pełnię dni i cel życia. Ale, naprzód, 3996 2, IV | miałaż z sobą na walkę i biedę zabierać ojca, tego 3997 2, IV | wolnymi nie byli od trosk i ciężarów? A potem, dziecię 3998 2, IV | zamętu nie rozwikłanego i blasku nie mającego dla 3999 2, IV | znała świata, jego stosunków i wymagań; do rzucenia się 4000 2, IV | rzucenia się w jego chaos i boje brakowało jej odwagi.


1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-4000 | 4001-4500 | 4501-5000 | 5001-5500 | 5501-6000 | 6001-6500 | 6501-7000 | 7001-7478

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL