| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] hurbie 1 hurtem 1 hymnem 1 i 7478 í 4 i-trudniej 1 ich 230 | Frequency [« »] ----- ----- ----- 7478 i 3974 sie 3537 z 3534 w | Eliza Orzeszkowa Nad Niemnem IntraText - Concordances i |
Tom, Rozdzial
4001 2, IV | brakowało jej odwagi. Na koniec i zdolnościom swym nie ufała 4002 2, IV | stanowiskach wysokich sił i odwagi dodają. Namyślała 4003 2, IV | lub martwą apatię, a dnie i lata, jak błyszczące, lecz 4004 2, IV | Coraz śmielszą stawała się i coraz szerzej duszę swą 4005 2, IV | wszystkimi siłami duszy i rozumiał ją wybornie. Mimo 4006 2, IV | głową znaki potwierdzenia i zrozumienia.~- A tak! - 4007 2, IV | Wszystko to prawda. Smętnie to i wstydno bogactwa używać, 4008 2, IV | na swoich nogach; młodym i silnym być, a jak w zgrzybiałej 4009 2, IV | sobą to zmieszanie bogactwa i ubóstwa, oświaty i nieuctwa, 4010 2, IV | bogactwa i ubóstwa, oświaty i nieuctwa, dość wysokiego 4011 2, IV | wysokiego stanowiska społecznego i zupełnej życiowej nicości, 4012 2, IV | człowieka, który do jej życia i położenia, przykładał miarę 4013 2, IV | przykładał miarę pracowitości i niezależności własnej. Powiedział 4014 2, IV | założonymi rękami siedzieć i kawałka chleba, dachu, surduta 4015 2, IV | bo, chwała Bogu, zdrowie i siła aż biją od pani i zdaje 4016 2, IV | zdrowie i siła aż biją od pani i zdaje się, choć wiadra z 4017 2, IV | podniosła pewno...~Zaśmiała się i odpowiedziała, że najpewniej 4018 2, IV | dziecko jeszcze prawie i o połowę od niej szczuplejsza.~ 4019 2, IV | poczytywał. Tak już urodziła się i tak już ludzie i zwyczaje 4020 2, IV | urodziła się i tak już ludzie i zwyczaje zrządzili, że stała 4021 2, IV | szczęśliwą; od ludzi to i owo o niej słyszał. Co słyszał? 4022 2, IV | ręką gniewny gest uczynił i pomimo woli wybuchnął:~- 4023 2, IV | strwożony, czy jej nie obraził, i z odwróconą od niej twarzą 4024 2, IV | gadali, a on dziwił się i przez ciekawość przypatrywać 4025 2, IV | Popatrzył tedy na nią raz i drugi przez ciekawość, a 4026 2, IV | wiecznie już patrzeć by żądał i ilekroć zobaczył, serce 4027 2, IV | dlaczego tak było? Może i nikt na świecie nie doszedł 4028 2, IV | świecie nie doszedł jeszcze i nie wytłumaczył, co w jednym 4029 2, IV | przyjaźń wznieca, że gdybyś i widłami od siebie ją odpychał, 4030 2, IV | przyjaźni było to, że smętek i ubolenie w niej rozpoznał. 4031 2, IV | Bóg dał jej tyle piękności i wysoko ją postawił, a szczęścia 4032 2, IV | taką boleść w nim uczuwał i taką łzawość. Gdyby był 4033 2, IV | byłby wszystko porzucił i na koniec świata skoczył 4034 2, IV | wodzie, bajki tylko gadają i nie ma jej wcale na święcie. 4035 2, IV | popłynął ze stryjem na Mogiłę i z przeciwnego brzegu w oknie 4036 2, IV | obaczywszy nie mógł wytrzymać i tę piosenkę do niej zaśpiewał. 4037 2, IV | którą śpiewał, słyszała i od tego właśnie dnia zapamiętała 4038 2, IV | właśnie dnia zapamiętała i rysy jego, i głos tak wybornie, 4039 2, IV | zapamiętała i rysy jego, i głos tak wybornie, że potem 4040 2, IV | trochę, w twarz jej spojrzał i taki ruch uczynił, jakby 4041 2, IV | opuścił, wyprostował się i z głębi piersi głośno odetchnął. 4042 2, IV | ku niemu wzrok podniosła i już go przez kilka sekund 4043 2, IV | bladożółtym pasem zieloność trawy i mchu przerzynając, wśród 4044 2, IV | niebo, które nad drzewami tu i ówdzie już tylko ukazywało 4045 2, IV | łączących się w coraz większe i ciemniejsze płachty. U spodu 4046 2, IV | zdwojoną żywością świegotało i gałęzie napełniły się trwożliwym 4047 2, IV | wprost naszego czółna, i przez piaski już przechodzić 4048 2, IV | będziem.~Przeskoczył kłodę i wyciągnął rękę, aby do przebycia 4049 2, IV | znajdowała się po drugiej stronie i tylko suknią zaczepiła o 4050 2, IV | czepiających się go kolców i błyskawicznie prędko do 4051 2, IV | wzrokiem po lesie rzucił i tonem przedmiotowo czynionej 4052 2, IV | jest, nie do stryja tylko i do mnie, ale wspólnie do 4053 2, IV | powstają z tego kłótnie i niezgody. Las niszczą tak, 4054 2, IV | śladu po nim nie ostanie, i między sobą za włosy się 4055 2, IV | tego lasu ciągłe wojny idą i żeby on dobry był, toby 4056 2, IV | jakie, byle po sądach siebie i ludzi nie włóczyć. Jeszcze 4057 2, IV | nie włóczyć. Jeszcze by i nam do zaprowadzenia porządku 4058 2, IV | porządku dopomógł. Ale on i gadać z nami nie chce, chyba 4059 2, IV | inszym razem spotkawszy się i nie spojrzy nawet na człowieka, 4060 2, IV | patrząc... ~Rzucił ręką i usta trochę wydął.~- Co 4061 2, IV | teraz o sobie tylko myśli i siebie kocha. Pan Korczyński 4062 2, IV | próbowała bronić krewnego i opiekuna, o jego uciążliwej 4063 2, IV | uciążliwej pracy gospodarskiej i majątkowych kłopotach opowiadając, 4064 2, IV | przed tym sercem świeżym i nienawiścią nie zatrutym 4065 2, IV | powtarzał Jan - utrapienia i aprensje złość w człowieku 4066 2, IV | na kłótnie wciąż wyzywał i pole moje jak swoje zaorywał, 4067 2, IV | stał, o ziemię cisnąłem i roztłukłem, siostrę, małą 4068 2, IV | małą jeszcze, złajałem i stryjowi jeżem się postawiłem. 4069 2, IV | przez nieścierpliwą zgryzotę i aprensję. Często cierpiąc, 4070 2, IV | okolicy żyjąc wiele zgryzot i krzywd przenieść trzeba. 4071 2, IV | mają przyrodzenie. Tak samo i między ludźmi. Są w okolicy 4072 2, IV | w okolicy ludzie dobrzy i spokojni, są i tacy, co 4073 2, IV | ludzie dobrzy i spokojni, są i tacy, co jak psy rozjadają 4074 2, IV | chciwością ubijają się o więcej i blisko, siebie żyjąc jeden 4075 2, IV | sądów ciągną. O szkodę zaś i ubligę łatwo tam, gdzie 4076 2, IV | okno w okno patrzy...~Stryj i on sam zatargów i procesów, 4077 2, IV | Stryj i on sam zatargów i procesów, jak tylko mogą, 4078 2, IV | wstyd je poczytując, a także i dlatego, że smaku ani też 4079 2, IV | wszystko jedno. Przy tym i ziemi mają sporo, morgów 4080 2, IV | dziesięć, osiem, pięć morgów, a i tacy są, którzy jak na przykład 4081 2, IV | którzy jak na przykład Ładyś i ćwierci beczki na swojej 4082 2, IV | lazą? Pusty żołądek mruczy. I u nich kiedyś bieda była, 4083 2, IV | chory, a on jeszcze mały i nie bardzo do czego zdatny. 4084 2, IV | że dobrze sobie żyją, ale i Antolka dostanie posag, 4085 2, IV | rubli, ale Michałowi, który i bez tego by ją wziął, wielką 4086 2, IV | później większej poszany i od męża, i od jego familii 4087 2, IV | większej poszany i od męża, i od jego familii doświadczy, 4088 2, IV | zasłużyła na to, bo pracowita i choć taka młoda, ze wszystkiego 4089 2, IV | potrzeba, ale z wypasem i łąką bieda. Dwie ciężkie 4090 2, IV | przenosi, jedną, że łąk i wypasów za mało ma, a drugą, 4091 2, IV | Bywają czasy horowania i czasy odpoczywania - w zimie 4092 2, IV | zimie na przykład. Robota i wtedy jest, ale nie ciągła; 4093 2, IV | największe, grają na harmonikach i skrzypcach, śpiewają, czasem 4094 2, IV | czytają. Czytaliby więcej i częściej, ale te książki, 4095 2, IV | Tu przerwał mówienie i niespokojnie obejrzał się 4096 2, IV | siebie. Z głębi boru leciał i kulą w powietrzu toczyć 4097 2, IV | Wierzchołki sosen zakołysały się i gałęźmi jak wachlarzami 4098 2, IV | szarawy, wszędzie jednostajny i gdzieniegdzie smugami krwistych 4099 2, IV | miarowe pukanie dzięciołów i żółn ustało; w krzakach 4100 2, IV | żółn ustało; w krzakach i pod paprociami słychać było 4101 2, IV | zatrzymała się w połowie drogi i, na sęku zawieszona, z odwróconą 4102 2, IV | kołyszącymi się czołami i powiewającymi gałęźmi drzew 4103 2, IV | przeraźliwie zakrakały i skryły się wśród ruchomych 4104 2, IV | się w głębiach boru szumem i turkotem. Jan niespokojnie 4105 2, IV | najmniejszej nie czuje, i ciekawie rozglądała się 4106 2, IV | przygnębienia, bo zbladła trochę i pod muślinową suknią lekki 4107 2, IV | żeby w lesie zbłądzić i panią na trwogę albo i na 4108 2, IV | zbłądzić i panią na trwogę albo i na przeziębienie narazić...~ 4109 2, IV | poskromił wzruszenie swe i zimną krew odzyskał.~- W 4110 2, IV | a niejedne cieńsze, to i z korzeniami z ziemi wyrzuci. 4111 2, IV | poleci... minut dziesięć, i pod okolicą staniem. Ulewy 4112 2, IV | okolicą staniem. Ulewy może i nie będzie albo bardzo krótka, 4113 2, IV | chmury ptakami lecą, a choćby i była, lepiej dostać na głowę 4114 2, IV | dwa wyrazy nagląco wymówił i wziąwszy rękę Justyny w 4115 2, IV | piasku na wodę je zsunął i wiosłem u brzegu zatrzymując 4116 2, IV | przyciskającym je wiosłem woda rwała i targała; pobladła więcej 4117 2, IV | pobladła więcej jeszcze i nie wiedziała, co począć. 4118 2, IV | wymówił, a głos jego w szumie i huku wiatru brzmiał stanowczo, 4119 2, IV | do czółna wskoczyła w nie i na dnie jego usiadła. On 4120 2, IV | wyściełające czółno gałęzie topoli i szybko, ale łagodniej już 4121 2, IV | lękać się. W różne ja pory i nie w takie burze, jak ta; 4122 2, IV | ufność. Ale w tej chwili huk i turkot wichru zleciał już 4123 2, IV | trzask łamiących się gałęzi i zaskrzypiały rozkołysane 4124 2, IV | wody, stanęła jedną gęstą i z każdą sekundą przybierającą 4125 2, IV | z rzadka rozsiane grusze i wierzby wściekle miotały 4126 2, IV | się nad wysoką górą domy i drzewa okolicy. Rybackie 4127 2, IV | z nich, najbarczystszym i na burzę najobojętniejszym, 4128 2, IV | spuszczonym ku ziemi pyskiem i ogonem czarny, zmokły pies.~ 4129 2, IV | chmury wicher przeniósł i pędził coraz dalej po jednej 4130 2, IV | nagle promiennym błękitem i zajaśniała tarczą słoneczną, 4131 2, IV | która popłynęła szafirem i złotem, a nad nią z sunących 4132 2, IV | kryształowych kroplach drgających i świecących na każdym źdźble 4133 2, IV | świecących na każdym źdźble trawy i na każdym liściu chwastów. 4134 2, IV | wybuchnął świegot ptastwa i z dołu dostrzec można było 4135 2, IV | radości wróble, szczygły i makolągwy. Wiatr słabł, 4136 2, IV | słabł, opadał, cicho jeszcze i z lekka dmąc w jedną stronę; 4137 2, IV | stronę; chmury kłębiącą się i mieszając naprzeciw słońca 4138 2, IV | zwijały się w wał półkolisty i srebrem oblany.~Po jednej 4139 2, IV | Justyna wstąpiła na górę i u połowy jej pod rozłożystą 4140 2, IV | stanęła. Jan piasek ściągnął i kilku skokami przy niej 4141 2, IV | Niespokojnym wydawał się i zakłopotanym; cienia uśmiechu 4142 2, IV | wznoszącym się do walki siłę i zręczność ujrzała, wszelka 4143 2, IV | odpędzał żywioł napastniczy i na wodnym bezdrożu niezawodne 4144 2, IV | się jej samą śmiałością i siłą; uczuła się także śmiałą, 4145 2, IV | śmiałą, silną; dumną nim i tym, że zaufać mu potrafiła. 4146 2, IV | tego wydawał się on jej i samą dobrocią. Pod gęstą 4147 2, IV | spojrzeń, jakie na nią rzucił, i razem z ufnością wdzięczność 4148 2, IV | serca, które tak prosto i szczerze słało się pod jej 4149 2, IV | upoiła jej serce. Upojona i szczęśliwa stała pod topolą 4150 2, IV | zmokła, nie przeziębiła i tego tylko żałuje, że wycieczka 4151 2, IV | dłużej nie trwała.~- To i chwała Bogu! - zawołał.~ 4152 2, IV | zawołał.~Widząc ją zdrową i wesołą uspokoił się zupełnie. 4153 2, IV | Siermięga jego była tak grubą i choć na nim wydawała się 4154 2, IV | Wstrząsnęła głową; luźny i w czasie burzy więcej jeszcze 4155 2, IV | rozluźniony węzeł rozwinął się i czarną, wilgotną falą okrył 4156 2, IV | przylgnął rozgorzałymi oczami i o krok za nią cofnięty, 4157 2, IV | cofnął ją, wyciągnął znowu i lękliwie dotknął ich miękkiej, 4158 2, IV | tył nieco głowę odgięła i nieruchoma stała, z twarzą 4159 2, IV | górze. Były to ptaki dziwne i piękne, duże, niepokalanie 4160 2, IV | szerokoskrzydłe, z dziobami i nogami ognistej barwy, Ze 4161 2, IV | lilie o ognistych łodygach i strzałach. Od stóp zielonej 4162 2, IV | zielonej góry wzbiły się wysoko i ciężkie, milczące, poważnym, 4163 2, IV | spłaszając malutkie wobec nich i trwożliwie przed nimi uciekające 4164 2, IV | Jan - czasowe u nas ptaki i rzadkie. Nie każdego roku 4165 2, IV | przelatują one tędy; podczas i kilka lat ich nie widać, 4166 2, IV | pokażą się znowu, przelecą i polecą Bóg wie dokąd!~Z 4167 2, IV | morza, te kraje, te cudności i dziwy..,~- Razem o nich 4168 2, IV | powiał; topól zaszumiała i strząsnęła na nich krótką 4169 2, IV | lip na podwórku Anzelma i Jana stojących raz jeszcze 4170 2, V | przy glinianym dzbanku i szklance z zielonawego szkła 4171 2, V | Już kiedy okno otworzył i chleb jadł, to prędko i 4172 2, V | i chleb jadł, to prędko i odżyje - szepnął Jan.~W 4173 2, V | pod ścianą okrytą cienkim i chropowatym pokładem wapna, 4174 2, V | wyrobu kołdrą Anzelm w kapcie i butach na wznak leżał, z 4175 2, V | górną część jego twarzy i widać było spod niego tylko 4176 2, V | błyskały ramy świętego obrazu i szaro majaczyły wizerunki 4177 2, V | poruszy się, ani przemówi, i żadne proszenie albo krzyczenie 4178 2, V | przez się potem dźwignie się i odżyje...~Odeszli. Z małego 4179 2, V | sionkę, w której stały żarna i przez drzwi otwarte w kuchni 4180 2, V | bijących w oczy morderową i granatową barwą, w obcisłych 4181 2, V | barwą, w obcisłych stanikach i kolorowych kokardach u szyi, 4182 2, V | szepcząc o czymś z ożywieniem i bez ustanku. Pomiędzy nimi 4183 2, V | rozpoczęty bochen chleba i stał gliniany, czarny garnek, 4184 2, V | chłodnik, z mleka, octu i posiekanej boćwiny złożony.~ 4185 2, V | Antolka dotknęła jej nieśmiało i z krótkim dygiem, Elżusia 4186 2, V | całym ramieniem zatrzęsła, i wnet zagadała.~- Panienka 4187 2, V | mówiła, przyjacielskim był i wesołym, ale oczy jej, tak 4188 2, V | tak jak u Fabiana, małe i błyszczące, zdawały się 4189 2, V | prześwidrowywać twarz przybyłej i złośliwie też zerknęły za 4190 2, V | Antolka zawstydziła się i twarz ku ścianie zwróciła.~- 4191 2, V | kibić ramieniem otoczyła i w zarumieniony policzek 4192 2, V | zaraz rozpalę!~Skoczyła i kilka polan z sionki przyniosła.~- 4193 2, V | Poczekaj - zawołała Justyna i z lekka ją usunąwszy sama 4194 2, V | piecem na podłodze przysiadła i ogień rozniecać zaczęła:~- 4195 2, V | płonął istotnie w piecu i językami ognia suche polanka 4196 2, V | Justyna wzięła go w ręce i ułaskawione, łagodne stworzenie 4197 2, V | się drugi, trzeci, czwarty i wszystkie zwinąwszy się 4198 2, V | Elżusia łokciem ją trąciła i dłonią usta zamknąć chciała. 4199 2, V | chciała. Ale Antolka chichocąc i głowę odwracając rękę jej 4200 2, V | będzie miało, jeżeli Justynka i młody pan Korczyński na 4201 2, V | Korczyński na nim będą.~I w oczach ludzkich to jej 4202 2, V | tygodniem na oględziny domu i gospodarstwa konkurenta 4203 2, V | gospodarstwa konkurenta jeździł i wszystko dobrze znalazł; 4204 2, V | dwadzieścia sztuk bydła, i familia bardzo porządna: 4205 2, V | tysiąc rubli posagu bierze i zaraz folwark jaki w dzierżawę 4206 2, V | młodzieńki... - szepnęła Elżusia i rozrzewnienie napełniło 4207 2, V | jak dwadzieścia jeden rok, i w sołdaty nie pójdzie, bo 4208 2, V | wykrzyknęła Antolka. I wyprawę śliczną dostanie. 4209 2, V | śliczną dostanie. Pościeli i bielizny cały kufer złożyła 4210 2, V | jaka na świecie być może. I drugą jeszcze mieć będzie, 4211 2, V | tylko noszą albo czasem i na codzień? Teraz już obie 4212 2, V | jednej, po dwie najwięcej, i noszą je tylko w święta. 4213 2, V | utkają same, a która więcej i ładniej utka, tej sława 4214 2, V | ładniej utka, tej sława i honor. Żadna dziewczyna 4215 2, V | nawet ma, złotne kolczyki i pierścionki, bo i bogata 4216 2, V | kolczyki i pierścionki, bo i bogata jest sukcesorką całego 4217 2, V | dziadowskiego gospodarstwa będąc, i Jankowi nadmiar przypodobać 4218 2, V | na jej suknie z ogonami i złotne ozdoby nie patrzy; 4219 2, V | tańcami nazywa) w broszce i kolczykach przyszła, a złotnymi 4220 2, V | konia we wszelakie błyskotki i dzwonki ubierają. Przy tym 4221 2, V | kurcie z domowego sukna i z wywiniętym na nią kołnierzem 4222 2, V | na nią kołnierzem białej i cienkiej koszuli wszedł 4223 2, V | kuchenki, gwarno w niej było i wesoło. Antolka przed chwilą 4224 2, V | do bokówki była wbiegła i wyniosła z niej tak wielki 4225 2, V | ciężarem. Rzuciła go na stół i teraz wszystkie trzy oglądały 4226 2, V | najróżnorodniejszymi barwami i wzorami, pasiaste, kraciaste, 4227 2, V | kraciaste, nakrapiane, z czystej i z lnem pomieszanej wełny. 4228 2, V | a dwie jutro z powrotem i z sierpem na polu stanie, 4229 2, V | matka zawsze wesołą była i żadnych aprensji do serca 4230 2, V | otworzyły się po cichu i ozwał się zza nich głos 4231 2, V | rzadką u niego żywością i żartobliwością zawołał gospodarz 4232 2, V | żartobliwością zawołał gospodarz domu i w kapocie, zza której grubego 4233 2, V | dłonie rękę jego wzięła i chwilę milcząc na niego 4234 2, V | medalik u szyi zawiesiła i który potem, z twarzą uczernioną, 4235 2, V | wody ściekającymi z włosów i odzieży... Pierwszy raz 4236 2, V | czapki. Czoło miał białą i cienką skórą powleczone, 4237 2, V | leżały pomiędzy brwiami i stamtąd cienkimi nićmi rozchodziły 4238 2, V | włosów.~Antolka podbiegła i w rękę go pocałowała.~- 4239 2, V | kiedy po wodę poszłam, i wtedy do kuchni przyszedł, 4240 2, V | czasem oblega zgryźliwość, że i najmilszy staje się niemiłym - 4241 2, V | niemiłym - odpowiedział Anzelm i mocniej niż zwykle ściskając 4242 2, V | jąkając się dodał jeszcze, i uśmiech przyjazny, prawie 4243 2, V | radosny otworzył mu usta i rozszedł się po całej twarzy, 4244 2, V | drugą na drzwi ukazywał i parę razy jeszcze powtórzył:~- 4245 2, V | dwoje innych, wąziutkich i niskich prowadziło do przeciwka 4246 2, V | prowadziło do przeciwka i do bokówki. Justyna zawahała 4247 2, V | spostrzegł, ramię jej podał i przez sień do świetlicy 4248 2, V | sposób prowadzące się pary i sam od obiadów, od wieczerzy 4249 2, V | lecz gładko wyheblowanych i czystych aż do białości 4250 2, V | na czerwono pomalowana i kraciastą, domowego wyrobu 4251 2, V | sosnowych, białych desek zbite, i dostatnią pościelą wysoko 4252 2, V | między oknami komodę olchową i na czerwono pomalowaną zdobiła 4253 2, V | żółtego rozchodniku okręcony i mała lampa z grzybiastym 4254 2, V | drewnianymi siedzeniami i tylnymi poręczami, z giętkiej 4255 2, V | największymi rozmiarami i najjaskrawszymi barwami 4256 2, V | suchych nieśmiertelników i świeżych nagietek ubrany. 4257 2, V | otwarte okna zapachy kwiatów i ziół wnikając z ogrodu napełniały 4258 2, V | proszę na krześle usieść...~I z żywością ruchów, której 4259 2, V | tetrykiem nie był!~- Ot, i z głupia odezwała się! - 4260 2, V | kawałek chleba przełknąłem, a i Jankowi po tej kąpieli, 4261 2, V | czasem, ale bardzo rzadko i niby przypadkiem. Wielką 4262 2, V | przypadkiem. Wielką panią jest i wszystkie oczy na siebie 4263 2, V | na siebie ma zwrócone, to i trudniej jej takich wypraw 4264 2, V | sobie często pomodlić się i podumać tam, gdzie brat 4265 2, V | odpoczywa.~Dwóch ich tylko było i siostra, która do zaniewickiej 4266 2, V | za mąż poszła, skąd też i matka ich pochodziła; a 4267 2, V | czy to już ostatni mąż i ostatnie jej osiedlenie - 4268 2, V | zapytywała go o rozległość i ludność okolic, których 4269 2, V | Odpowiadał jej chętnie i obszernie; o szczegóły, 4270 2, V | pełno ma wszędzie krewnych i znajomych, a zechce pewno, 4271 2, V | gadał.~Tymczasem Antolka i Elżusia stół szmatą płótna 4272 2, V | stół szmatą płótna starły i w przeciągu pół godziny 4273 2, V | się mogła chata Anzelma i Jana. Dokoła wielkiego bochna 4274 2, V | że Elżusia kiedykolwiek i przez dom przeskoczyć potrafi, 4275 2, V | Antolka? Tylkoż siestra i mogła tak śmiele postąpić - 4276 2, V | wzbroniłem! - zawołał Jan i po brzegi włosów zarumieniony 4277 2, V | iść, ale z bokówki, cicha i zalękniona, wysunęła się 4278 2, V | dziewczyna, z ustami skrzywionymi i ręką policzek przyciskając.~- 4279 2, V | chleb w rękach podniósł i kroić go zaczął, na spodzie 4280 2, V | od zetknięcia się z gliną i popiołem zabezpieczają.~ 4281 2, V | zabezpieczają.~Na zydlu i krzesłach wszyscy dokoła 4282 2, V | gliniane talerze jajecznicy i kwaśnego mleka. Przez parę 4283 2, V | nic nie mówił. Anzelm, Jan i dwie młode dziewczyny jedli 4284 2, V | chleba małe kąski odłamywali i dwoma palcami do ust je 4285 2, V | palcach zgrabnie, delikatnie i zawartą w nich żywność powoli 4286 2, V | usta wkładali, powoli też i cicho ją przeżuwając, po 4287 2, V | łyżki na stołach kładli i po kilku sekundach dopiero 4288 2, V | znowu je delikatnie ujmowali i powoli do ust nieśli. W 4289 2, V | szczególnym, przesadnie powolnym i delikatnym sposobie jedzenia 4290 2, V | dzieciństwa nabieraną albo i z krwią dziedziczoną obawę 4291 2, V | przed okazaniem grubiaństwa i żarłoczności. Anzelm przemówił 4292 2, V | pierwszy. Spojrzał na Justynę i jakby sobie coś nagle przypominając 4293 2, V | niewielki blaszany samowar i Antolka już się z krzesła 4294 2, V | złożywszy ręce na kolana opuścił i z uśmiechem głębokiego zadowolenia 4295 2, V | mieli uśmiechy w oczach i pytanie Anzelma usłyszeli 4296 2, V | po spacerze nie brakuje i może obejdzie się bez herbaty...~- 4297 2, V | ja teraz już na siestrę i nie gniewam się, że sama 4298 2, V | z głową w tył odrzuconą, i bez widocznej także przyczyny 4299 2, V | ze stołu delikatnie ujął i mleka nią zaczerpnąwszy 4300 2, V | miał dużą, w skórę ciemną i grubą obleczoną, bardzo 4301 2, V | czystą, o szerokiej dłoni i długich, cienkich palcach.~ 4302 2, V | niepospolicie ożywionym, mównym i każde ciekawe oko długo 4303 2, V | uczuciami, dworną uprzejmość i przyjacielską gościnność 4304 2, V | zależy. Nie wiem ja tylko i wątpliwość mam co do tego, 4305 2, V | uśmiechnął się - uszy głaszcze i serce przenika. To jest 4306 2, V | instrument stukać to może i niemniejsza fatyga jak pleć 4307 2, V | dziewczęta zerwały się z siedzeń i pośpiesznie naczynia ze 4308 2, V | lampę na komodzie zapalił i stryjowi oznajmił, że idzie 4309 2, V | nieobecności jego bydła i koni dopatrzył. Anzelm i 4310 2, V | i koni dopatrzył. Anzelm i Jutstyna zostali we dwoje.~ 4311 2, V | Niespodzianie dla Anzelma i może dla samej siebie Justyna 4312 2, V | swego zsunęła się na zydel i ku staremu pochylona ustami 4313 2, V | w tył nieco uchylić się i kapotą otulić się spróbował.~- 4314 2, V | wina!~Ale ona z czoła i ramion wilgotne jeszcze 4315 2, V | jeszcze włosy swe odgarniając i z wyrazem pieszczoty oczy 4316 2, V | przyjaźni chce pozostawać, to i nie powinien mieć żadnych 4317 2, V | żeby ktokolwiek, choćby i on, wszystko to wiedzieć 4318 2, V | on, wszystko to wiedzieć i przeniknąć mógł, o tym wątpię... 4319 2, V | zdarza się na świecie. U Boga i mucha, kiedy każe, żołnierzem 4320 2, V | młodości swojej patrzałem i w nich maleńki udziałek 4321 2, V | udziałek wziąłem, a z tego i całe późniejsze życie moje 4322 2, V | moje wyciekło. Korczyn! oj! i domyśleć się teraz nie można, 4323 2, V | wtenczas rozlegały się mowy i postępki... Zdaje się, że 4324 2, V | poruszyło się wtenczas i zagadało. Brat obejmował 4325 2, V | nie tylko dopuszczono, ale i zapraszano żądając, abyśmy 4326 2, V | mógł w tej materii mówić i opowiadać, ale...~Długo 4327 2, V | półgłosem smutnych myśli i wspomnień podobnej.~- W 4328 2, V | bywa, żeby ją cierpliwie i pokornie przenieść. Widać 4329 2, V | Widać za mało cierpliwy i pokorny byłem, bo kiedy 4330 2, V | obróciły się na złą stronę i zaćma nieprzenikniona świat 4331 2, V | doświadczać nieścierpliwego żalu i gniewu, sam nie wiedząc 4332 2, V | wiedząc nawet, przeciw czemu i przeciw komu ten gniew obrócić. 4333 2, V | było - obrzydło; co bawiło i radowało - wydawało się 4334 2, V | Pójdę, bywało, z pługiem i tylko wspominam, co w tamtych 4335 2, V | złotnych dniach widziałem i słyszałem; twarze różne, 4336 2, V | różne, postępki, sprzeczki i zdania wspominam i z pamięci 4337 2, V | sprzeczki i zdania wspominam i z pamięci swojej umyślnie 4338 2, V | skrzyni wybiera oglądając je i lubując się nimi. Tak czasem 4339 2, V | czasem pośród mgły wiosennej i pół dnia na polu przy pługu 4340 2, V | której wprzódy chętliwy i zdatny byłem, zapominając. 4341 2, V | świetlicy, bywało, wejdę i patrzę, jak ludzie rychło 4342 2, V | myślę sobie, słupem niemym i nieruchliwym w kącie stojąc, 4343 2, V | swoim smętnym pagórkiem i śniegiem, co na nią w ciemności 4344 2, V | weselących się ręką machnę i do chaty pod śniegiem padającym 4345 2, V | miejsce po bracie jedynym już i zastygło, żonka jego już 4346 2, V | sierotka mały mnie spotyka i tuli się do opiekuna jedynego, 4347 2, V | rysowała się w liniach prostych i wyniosłych. Cała świetlica 4348 2, V | stojąca słabe rzucała światło i tylko wąski jej promień 4349 2, V | na ciemną kapotę Anzelma i na, połyskliwe, rozpuszczone 4350 2, V | milczeniu Anzelm półgłosem i powoli znów mówić zaczął:~- 4351 2, V | jest zmysł ratowania się i od ostatniej zguby ubiegania. 4352 2, V | ostatniej zguby ubiegania. Tak i ja w jednym miejscu ratunek 4353 2, V | mnie znaczyło, co życie i szczęście. Widać, że przeznaczonym 4354 2, V | było, aby wszystkie miody i trucizny, z Korczyna na 4355 2, V | pocieszyć się nie mogłem, i tam też gwiazda kochania 4356 2, V | nadzieja nierozsądna była i że za wysoko odważyłem się 4357 2, V | równość po świecie ogłaszał i dużo o niej gadania w tym 4358 2, V | wiodłem, a choć ubogi, żonie i dzieciom kawałek chleba 4359 2, V | jadać zaczynali, a może i spokojniejszy, pewniejszy. 4360 2, V | własnego domu, choć niskiego, i własnej woli przy mężu kochanym 4361 2, V | woli przy mężu kochanym i kochającym nie chcieć? Wzajemność 4362 2, V | takimi ognistymi oczami i nie głuchemu takie rzeczy 4363 2, V | upewniają. Posunąłem się tedy... i odprawiony zostałem. Nie 4364 2, V | krewnych perswazje, może i pośmiewiska, ale od ołtarza 4365 2, V | odciągał. Sama nie chciała. I widzieć się ze mną nie chciała, 4366 2, V | w ogrodzie dopilnowałem i za rękę chwyciwszy o przyczyny 4367 2, V | warto. Perswadować chciałem i przekonywać, ale wyrwała 4368 2, V | przekonywać, ale wyrwała się mnie i uciekła. Z płaczem ode mnie 4369 2, V | płaczem ode mnie uciekła. I sama desperowała, a jednakowoż 4370 2, V | zawodności ludzkich walk i nadziei, teraz poznał zmienność 4371 2, V | sobie, a jutro rozwieje się i zniknie. Posłyszałem raz, 4372 2, V | mówił: "Z ziemiśmy poszli i w ziemię przemienić się 4373 2, V | ziemię przemienić się mamy", i te słowa nigdy już z głowy 4374 2, V | gniotła, bo żadnej już chęci i żadnego zamiaru do serca 4375 2, V | a dla siebie tobym już i palcem nie kiwnął, bo ciągle 4376 2, V | jakiej przyczyny o marność i doczesność dbać?" Przed 4377 2, V | Jednak zbyt młodym był może i zbyt proste, zdrowe dotąd 4378 2, V | tym zwątpieniu o trwałości i wartości rzeczy ziemskich 4379 2, V | ziemskich zastygnąć mógł i zmartwieć. Owszem, tęsknota 4380 2, V | tęsknota za lepszymi dniami i żal po ukochanej kobiecie 4381 2, V | sercu zasadzoną tęskliwość i boleść czułem, Gdyby człowiek 4382 2, V | mi też już gałęzie drzew i głębokości Niemna po głowie 4383 2, V | nad sobą mieć nie mogłem, i Pana Boga na pomoc wzywałem, 4384 2, V | Boga na pomoc wzywałem, i niedobrowolnie łzy ciekły 4385 2, V | się już z myśli ponurych i samego siebie nauczam: " 4386 2, V | ściśnij, na biedę oczy zmruż i rzuć ją pod nogi, a pocieszenia 4387 2, V | boskiej nie sprzeciwiać się i marnie nie, ginąć". Zdaje 4388 2, V | ginąć". Zdaje się, że już i wyperswaduję sobie, desperację 4389 2, V | sobie, desperację odpędzę i dzień, drugi jak wszyscy 4390 2, V | życia ochota nie bierze i choć tak pracuję, że aż 4391 2, V | miłych nadziejach utraconych i o marności wszystkiego myślę. 4392 2, V | zaswatałem się do panny jednej i sam pojechałem do niej. 4393 2, V | Jadąc myślałem: "Ożenię się i kwita! Chatę zaludnię, rozweselę 4394 2, V | zaludnię, rozweselę się i odżyję". Ale kiedym przyjechał 4395 2, V | Ale kiedym przyjechał i na pannę spojrzał: nie! 4396 2, V | ona nie była ani głupia i to mi też tajnym nie było, 4397 2, V | okiem na mnie patrzała. Nie i nie! Tamta przed oczami 4398 2, V | uzwyczajony, co inszego poznawszy i pojąwszy, ani w jej mowie, 4399 2, V | a smętek zdrowia ubierał i czarne myśli siłę zjadały, 4400 2, V | siłę zjadały, aż bezsilny i z jakimiś dziwnymi, przechodzącymi 4401 2, V | dziwnymi, przechodzącymi i znów powracającymi boleściami 4402 2, V | doktorowie rady dać nie mogli i hipokondrią ją nazywali...~ 4403 2, V | duszna aniżeli cielesna i że ją też duszne lekarstwa 4404 2, V | dźwignięciu się z ruiny i biedy, a także pociecha, 4405 2, V | mileńka była, wesoleńka i zawczasu już porządek w 4406 2, V | chacie robić zaczęła, a i bratowa, choć płocha i w 4407 2, V | a i bratowa, choć płocha i w romansach niepowściągniona, 4408 2, V | swoje często nawiedzała i jego doglądała wesołą swoją 4409 2, V | gadatliwością babską śmiesząc czasem i rozrywając.~- U Boga i ubity, 4410 2, V | czasem i rozrywając.~- U Boga i ubity, kiedy każe, drugi 4411 2, V | każe, drugi raz ożyć może. I ja też wskrzesłem, choć 4412 2, V | u ludzi wiele czujących i raz już nadmiar zasmęconych 4413 2, V | nie tylko na ciele, ale i na duszy robią się takie 4414 2, V | zupełnie nie znikną. Tak i ja do tej pory nie mogę 4415 2, V | do niej zdołam. Podczas i boleści mnie napadają: cielesne 4416 2, V | mnie napadają: cielesne i duszne, Od zaziębienia, 4417 2, V | najmniejszego, w głowie łamania i bólu doświadczam, a kiedy 4418 2, V | starych przypomnieniach i zgryzotach pomimo woli utopię 4419 2, V | utopię się pamięcią, dwa i trzy dni jak martwy leżę 4420 2, V | widoku znieść nie mogąc i samego siebie prawie nie 4421 2, V | Nieduże to dolegliwości i cierpliwie je przenieść 4422 2, V | przenieść można, spokojność i niejedną przyczynę do uciechy 4423 2, V | domek na miejsce starego i prawie już walącego się 4424 2, V | Jan umiejętnie prowadził i powiększył; dorodny i szanujący 4425 2, V | prowadził i powiększył; dorodny i szanujący go chłopak; łagodna 4426 2, V | szanujący go chłopak; łagodna i gospodarna dziewczyna; dobrze 4427 2, V | się pod okapem, cichość i spokojność panujące w zagrodzie, 4428 2, V | zagrodzie, w której żyli dziady i przeddziady jego, a on sam 4429 2, V | sam urodził się, wyrósł i postarzał, więc nie tylko 4430 2, V | więc nie tylko każdy kącik i każde drzewko, ale każdą 4431 2, V | drzewko, ale każdą jej trawkę i prawie każde ziarnko piasku 4432 2, V | znał, prawie w przyjaźni i poufałości z nimi żyjąc.~- 4433 2, V | przeszumiały, przeleciały i daleko już znajdują się 4434 2, V | przepędzam niżeli złych i o to już tylko ubijam się 4435 2, V | nigdy przeciw jego sercu i żądaniu nie uczynię, a choćbym 4436 2, V | cokolwiek inszego myślał i żądał, jego myślom i żądaniom 4437 2, V | myślał i żądał, jego myślom i żądaniom w poprzek nie stanę, 4438 2, V | się z całej swojej siły i możności. Nie wróg ja jemu, 4439 2, V | przyrodzony zastępca ojca i jak ociec niczego oprócz 4440 2, V | oprócz tylko jego dobra i szczęścia nie żądający...~ 4441 2, V | przeszedł izbę, pochylił się i stryja w rękę pocałował. 4442 2, V | a u panny Justyny nawet i łezki w oczach widzę. Co 4443 2, V | się słyszeć szelest kroków i słowa dość donośnym, ale 4444 2, V | zwodziciela, złoczyńcę! Znajdę i ubiję!... tak mi Boże dopomóż, 4445 2, V | świetlicy otworzyły się szeroko i naprzód wszedł przez nie 4446 2, V | śnieżnej białości włosów i kapoty. Trochę tylko za 4447 2, V | Jadwiśkę Domuntównę, która bosa i rozczochrana, w ogromnym 4448 2, V | skąpania się w strugach potu i snopy do gumna zwożąc z 4449 2, V | gumna zwożąc z męską siłą i zręcznością kierowała parą 4450 2, V | musiały, z obcisłym stanikiem i bardzo długim ogonem, który 4451 2, V | miękkich, niezgrabnych, od rosy i pyłu zabłoconych zwojach. 4452 2, V | nasiąkła, jaskrawymi wstążkami i błyszczącymi szpilkami upstrzona. 4453 2, V | ale błyszczące kolczyki i bransolety kołysały się 4454 2, V | kołysały się u jej uszu i brzęczały u rąk wielkich 4455 2, V | brzęczały u rąk wielkich i czerwonych. Potężna jej 4456 2, V | przypominała poetyczną i w sile swej dobroczynną 4457 2, V | tym stroju zbyt ciasnym i zbyt długim wydawała się 4458 2, V | długim wydawała się spętaną i niezgrabną; twarz jej piękne 4459 2, V | piękne szafirowymi oczami i kasztanowatymi brwiami przyozdobiona 4460 2, V | przyozdobiona wśród jaskrawych barw i błyskotek uderzała grubością 4461 2, V | uderzała grubością rysów i burakową czerwonością cery.~- 4462 2, V | gdzie tego krzywdziciela i naigrawcę mojego ukrył... 4463 2, V | Bóg miły, chatę zrewiduję i sam znajdę... a jak znajdę, 4464 2, V | uczynił, a mnie w g a ń b i e pogrążył...~- Znowu dziadunia 4465 2, V | rozumny, jak już lepiej i nie potrzeba. Zjadł na kolację 4466 2, V | na kolację kwaśnego mleka i mówi: "Jadwiśka, pójdziem 4467 2, V | Anzelma, zaraz obruszyłby się i powiedział: "Ja do błaznów 4468 2, V | nieboszczyk pan Szymon. Poszedł i pięknie, grzecznie szedł 4469 2, V | ucho: "Pacenko przyjechał i znów babulkę zabierze!" 4470 2, V | Aż zatrząsł się cały, i żeby nie ja, na ziemię padłby... 4471 2, V | ja, na ziemię padłby... i już teraz nijak jego nie 4472 2, V | drze się naprzód, że i zawrócić go do chaty nie 4473 2, V | tymczasem kijem wywijając i groźnie pokrzykując z kąta 4474 2, V | ciemną bokówkę nawet obejrzał i do świetlicy wróciwszy pod 4475 2, V | aż do pieca przydreptał i chciał zajrzeć w znajdujące 4476 2, V | ziemi równowagę stracił i całym ciężarem swego wyschłego, 4477 2, V | najprędzej znalazła się przy nim i pochylona już zręcznym ruchem 4478 2, V | podnosiła, gdy rubasznym i wyraźnie rozgniewanym ramieniem 4479 2, V | mnie należy... - prędko i plączącym się ze wzruszenia 4480 2, V | Jednocześnie z ostrożnością, lecz i niepospolitą siłą dziadka 4481 2, V | na kiju wspierając się i jeszcze cały drżący zapytał 4482 2, V | spokojnie sobie usiędzie i grzecznie z nami pogada...~ 4483 2, V | roku... czy może już o niej i zapomniał!~Na pomarszczoną, 4484 2, V | sama łuna odradzającej się i rozczulonej pamięci, jak 4485 2, V | wspomniał o grobowcu Jana i Cecylii. Zdawać by się nawet 4486 2, V | nabrały nagle większej mocy i skrzepiło się całe ciało, 4487 2, V | we trzydzieści lat potem i sam z nim na wojnę chodziłem... 4488 2, V | będąc, opiekę rozciągał, i przez listy my o jego powodzeniach 4489 2, V | listy my o jego powodzeniach i promocjach wiedzieli... 4490 2, V | idą! Ociec mówi: "Pewno i Franuś nasz z nimi idzie". 4491 2, V | idzie". A matka głową kiwa i odpowiada "Pewno idzie! 4492 2, V | odpowiada "Pewno idzie! Może i do nas zajdzie! Może my 4493 2, V | śmiercią obaczymy!..." Może i obaczymy" - mówi ociec... 4494 2, V | coraz więcej zapalały się i roziskrzały. Nie dosłyszała 4495 2, V | ale coraz wzmagającym się i czystszym głosem opowiadającego 4496 2, V | nosić?... Aaaa! rychło może i taka nadejdzie, żeby panny 4497 2, V | taka nadejdzie, żeby panny i gołe albo w jednych koszulach 4498 2, V | ale przygryzłszy wargę i ramiona u piersi krzyżując, 4499 2, V | wychodzących zamrozie po rękach i nogach opadały, a podczas 4500 2, V | często sypiąc płoty zasypywał i góry albo, zdaje się, kościoły