Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
oczom 3
oczów 5
oczu 76
oczy 209
oczyscic 1
oczyscil 1
oczyszczal 1
Frequency    [«  »]
218 wszystko
217 aby
209 nia
209 oczy
202 nawet
199 ty
190 nich
Eliza Orzeszkowa
Nad Niemnem

IntraText - Concordances

oczy

    Tom, Rozdzial
1 1, I | i przenikliwość oczu. Te oczy zdawały się być jedynym 2 1, I | nie zaszkodziły...~Czarne oczy Marty Korczyńskiej spojrzały 3 1, I | Zakaszlała się tak, że jej oczy łzami zaszły. Krztusząc 4 1, I | dostrzec można było, że oczy woźnicy~błękitne były jak 5 1, I | głową kiwała, a ogniste jej oczy nieruchomo tkwiły w dalekim 6 1, II | dowiadywać się z bliska, ale co w oczy od razu wpadało, to wielka 7 1, II | karminem; błękitne, niewinne oczy zmąciły się i nabrały wyrazu 8 1, II | wypukłych powiek duże, piwne oczy Korczyńskiego podniosły 9 1, II | dobrodusznością i błękitne jak turkusy oczy patrzały z wyrazem wstydu 10 1, II | śmiałej twarzy szare jej oczy wydawały się teraz prawie 11 1, II | jedna, ~Jak różowy kwiat,~Oczy zapłakała, ręce załamała:~ 12 1, III| twarzą, popatrzał jej w oczy i w zgrubiałe swe ręce biorąc 13 1, III| i tylko z wielkim żalem. Oczy jej napełniły się łzami, 14 1, III| ciałko dziecka i duże, ponure oczy miękły i promieniały topiąc 15 1, III| długimi godzinami miłośnie w oczy jej patrząc - kto wie, jakie 16 1, III| kanapę z łoskotem upadł i oczy sobie obu rękami zakrył...~ 17 1, IV | zgrabną główkę i swe szafirowe oczy do niego znowu szczebiotać 18 1, IV | wilgotne, z rozmarzonym wyrazem oczy starego znad talerza podniosły 19 1, IV | twarze. Powoli też ogniste oczy jej przygasały, nieruchomiały 20 1, IV | tuląc się mu do boku i oczy ku niemu wznosząc odszepnęła.~ 21 1, IV | policzki, promieniejące oczy i pąsowe usta, nikt by nie 22 1, IV | uwalniając na chwilę od szkieł oczy swe, których czarne źrenice 23 1, IV | zmieszana dziewczyna, spuścił oczy i wyjąkał:~- Mój ojciec... 24 1, IV | spojrzeniem zatopiła swe oczy jeszcze bardzo piękne, choć 25 1, IV | niespokojnych poruszeń i znowu oczy na syna podniosła, tym razem 26 1, IV | rumieniły się trochę, małe oczy błyszczały, najjowialniejszy 27 1, IV | Ciężka nuda spłynęła jej na oczy i usta czyniąc w tej chwili 28 1, IV | karmię, poję, zapraszam, w oczy patrzę, czy kontenci... 29 1, IV | śliczniutka Klotylda szeroko oczy otworzyła i z trudnością 30 1, IV | wyrażała zadowolenie, że mu oczy zwilgotniały.~- Jak to dobrze, 31 1, IV | różowej twarzy patrzały oczy jej, błękitne jak niezabudki; 32 1, IV | Kirlanka patrzali sobie w oczy. Wtem, jakby wtór do ich 33 1, IV | się z talerzem i słodkie oczy robił do starej panny z 34 1, IV | że prędko spuściła ona oczy i ani razu już ich nie podniosła. 35 1, IV | jakbym tego potrzebował...~Oczy szeroko otworzyła i naprzód 36 1, IV | coś ma w sobie... te szare oczy przy czarnych włosach...~ 37 1, IV | zamyślonej twarzy zatapiał oczy, tak jak u wszystkich Korczyńskich 38 1, IV | nieopisanym wyrazem. Były to oczy Klotyldy, więcej jeszcze 39 1, IV | sama ona zmartwiała jakby, oczy swe wlepiając w wysoką 40 1, IV | szafirowe, rozżarzone zrazu oczy Klotyldy zaczęły wilgotnieć 41 1, IV | Z trudnością odrywając oczy od zmienionej twarzy Klotyldy 42 1, IV | podnosiła ku niemu rozżalone oczy. On na nią nie patrzał. 43 1, V | ucałowała. Zawsze smutne jej oczy napełniły się litością. 44 1, V | przeszywając otworzyła zarazem jej oczy. Spostrzegła i zrozumiała 45 1, V | ukutej. Czasem, gdy zamykała oczy i myślała o tym, co z nią 46 1, V | nią litościwie szafirowe oczy bławatków i kłosy zielone, 47 1, V | zdając się zaglądać im w oczy, tu i ówdzie skakało albo 48 1, V | woli może, podniósł głowę, oczy błysnęły mu dumą czy zapałem 49 1, V | aktorka...~Justyna szeroko oczy ze zdumienia otworzyła. 50 1, V | mówił, smutkiem napełniło mu oczy. Może żałował ubiegłej godziny 51 1, V | naprzód, ciekawe i zachwycone oczy wlepiając w obraz tylko 52 1, V | wszystkim jak u wariata oczy błyszczą... czego ty mnie 53 1, V | trochę postawie, a szare jej oczy z dala już wpatrywały się 54 1, V | jąkać się zaczął. Blade oczy, jego z wytężeniem w twarzy 55 1, V | pazurami...~Justyna spuściła oczy. Było w nim znowu coś niechętnego 56 1, V | świecie.~Kiedy podniosła oczy, u końca dziedzińca zobaczyła 57 1, V | ukazało się czoło kobiece; oczy pod czołem tym umieszczone 58 1, V | i ręką przetarł czoło i oczy. Coś znać w tej chwili wezbrało 59 1, V | jej białe zęby, błyszczące oczy i zuchwale zadarty nosek. 60 1, V | wąsów i małe, błyszczące oczy. ~- Niechże i mnie będzie 61 1, V | poszlę...~Spłowiałe jego oczy spojrzały kędyś daleko i 62 1, V | czerwone policzki, i małe oczy, i zadarty nos, i ruszające 63 1, V | Spod baraniej czapki blade oczy z niepokojem wznosił ku 64 1, V | Andrzejowej lub łzą oszklone oczy Klotyldy, znowu przy każdym 65 1, VI | to pan Jakub idzie?~Małe oczy starca spod czerwonych i 66 1, VI | stał się szeroki, błogi, oczy usiłowały spojrzeć w górę, 67 1, VI | naszej zajść...~Szafirowe jej oczy parę razy z ukosa ku Janowi 68 1, VI | wzrok dokoła. Cierpiące jego oczy były teraz bardzo pogodne; 69 1, VI | chwili jednak znowu podniósł oczy i dłużej popatrzał na zbladłą 70 1, VI | spłowiałe zwykle i blade oczy pobłyskiwały pod wielką 71 2, I | jak żużle gorejące, czarne oczy patrzały na matkę, ciągle 72 2, I | jak wryta stanęła szeroko oczy i usta otwierając i żadne 73 2, I | odpowiedziała Kirłowa, ale oczy jej miały ciągle wyraz roztargniony 74 2, I | świecie osobą, która mi w oczy gorzkie prawdy mówi. Z początku 75 2, I | żalu, który napełnił jej oczy. Wzięła rękę krewnego i 76 2, I | rozpaczy!~Przykrył binoklami oczy, w których przebiegły gorączkowe 77 2, I | swe binokle i znowu nimi oczy zasłonił. Znowu też machinalnie 78 2, I | dłoni wspierała i błękitne oczy wznosiła w górę ku twarzy 79 2, I | dziewicze: białe i gładkie, oczy myśliciela, a zarys ust 80 2, II | pocałowała i długo w oczy jej patrzała.~- Ja to wszystko 81 2, II | rozpłomienione przed chwilą oczy jej przygasły i w więź roślin 82 2, II | namiętnymi pocałunkami jej włosy, oczy i usta okryła. Zarazem do 83 2, II | Pod ściągniętymi brwiami oczy gniewnie mu już błyskać 84 2, II | szczupłe ramiona, wzdłuż ciała, oczy jej zdawały się rozszerzać, 85 2, II | chorej, która otworzyła oczy, niespokojnie palcami poruszyła 86 2, II | wyrazem prośby popatrzył mu w oczy.~- A może?... wcale dobre... 87 2, II | i prawie ze łzami ojcu w oczy patrząc wołała Leonia. ~ 88 2, II | zachwyceniem takim, że oczy jej błyszczały, opowiadała 89 2, II | i znowu Witold, którego oczy iskrzyły się pod ściągniętymi 90 2, II | przypomniał sobie także, i oczy, których blade źrenice zmąciły 91 2, II | postępujesz z wujem?~Smutne dotąd oczy Witolda błysnęły; zwyczajnym . 92 2, II | Za co? - bystro w same oczy ojca patrząc zapytał Witold.~ 93 2, II | rumieńce i zwilgotniały oczy.~- Siostra moja nn tej samej 94 2, II | raziły, a teraz kłuły W oczy, w serce i w mózg; ojciec 95 2, II | zachwycony, rozmarzone oczy topił w rozciągniętej za 96 2, II | bledszą, rysy jej sztywniały, oczy gasły, kilka razy ziewnęła 97 2, II | śpiewającej. Zamyśloną była, oczy jej w klawiaturę utkwione 98 2, II | znowu śniadawe jej policzki, oczy błysnęły.~Nagle z krzesła 99 2, II | galanterią, nie spojrzał jej w oczy z drwiącą admiracją, ale 100 2, II | wychwalał dziś jej figurkę, oczy, skromność, dobroć, że słowem, 101 2, II | jej twarzy drżeć zaczęły i oczy napełniły się łzami. Ze 102 2, II | wahań i namysłów. Wypadkiem oczy jej spotkały się z leżącą 103 2, II | aby znowu, jak dawniej, oczy nasze razem na tych kartach 104 2, II | zmartwychwstającym słowikiem: Oczy jej zachodziły łzami i pierś 105 2, II | czymś innym niż wspomnienie. Oczy jej oschły, podniosła głowę, 106 2, III| i wtedy patrzali sobie w oczy. Pan śmiał się do psa wszystkie 107 2, III| który ożenił się już, w oczy kłuła; trzeciej o weselu 108 2, III| niskiego siedzenia swego oczy na przybyłego wzniosła i 109 2, III| ona, ilekroć przymknąwszy oczy patrzeć usiłowała w siebie 110 2, III| cicho.~Podniosła na niego oczy napełnione blaskiem i łzami 111 2, III| sekund patrzali sobie w oczy, jakby wzajem myśli swe 112 2, III| śladów skaleczeń okrytą ręką oczy sobie otarła, bo zawsze 113 2, III| jego mówił. - Czy wy psu oczy sprzedali, żeby takie rozbójnictwa 114 2, III| wpółgołębie, a wpółdziewicze swe oczy z ciekawością niezmierną 115 2, III| napełniał bladobłękitne oczy. Prawie z przestrachem w 116 2, III| jakiż podobny! I czoło, i oczy, i głos, i mówienie, wszystko 117 2, IV | widać, że na tapczanie leży oczy sobie ręką zasłoniwszy, 118 2, IV | i ona podniosła powieki, oczy ich po raz pierwszy, odkąd 119 2, IV | patrzał w górę, błękitne oczy jego wydawały się nalanymi 120 2, IV | głową, czarne, zlęknione oczy w pociemniałą ziemię utkwiła. 121 2, V | niedzielnych sukniach bijących w oczy morderową i granatową barwą, 122 2, V | przyjacielskim był i wesołym, ale oczy jej, tak jak u Fabiana, 123 2, V | Wielką panią jest i wszystkie oczy na siebie ma zwrócone, to 124 2, V | odgarniając i z wyrazem pieszczoty oczy ku niemu wznosząc z cicha 125 2, V | do kupy ściśnij, na biedę oczy zmruż i rzuć pod nogi, 126 2, V | szafirowej, że patrząc na nią oczy mrużyć się musiały, z 127 2, V | blond na brodę mu spadały, a oczy były jak w głowę wstawione 128 2, V | niepotrzebna... Na co nam w oczy leźć... gardzicielom, co 129 2, V | inni, i inni, a wszyscy oczy swe mieli utkwione we mnie 130 2, V | zmarszczki jego czoła, osłupiałe oczy wilgocią zaszły.~Wszedłszy 131 2, V | majaczyła śród bieli poduszek i oczy jak czarne paciorki błyszczały.~ 132 2, V | kołdrą czasem poruszała i oczy jej w półcieniu coraz silniej 133 2, V | teraz w półcieniu jej czarne oczy; ręce spod kołdry wydobyła 134 2, V | zapytywała Justyna.~Rozgorzałe oczy Marty tkwiły w jej twarzy, 135 2, V | Jana i Cecylii, Zamknęła oczy i głowę złożyła na wspartym 136 2, V | pięknego chłopca, który ku niej oczy zwrócił, z sierpem w ręku...~ 137 3, I | wyglądało na książątko. Oczy matki i stryja zbiegły się 138 3, I | przeminęła, uderzyła w serce i oczy całym blaskiem drogich i 139 3, I | ich widok znużone przedtem oczy Zygmunta, piękne, piwne 140 3, I | Zygmunta, piękne, piwne oczy w podłużnej oprawie, napełniły 141 3, I | wpatrywała się w niego. Zapłakane oczy żony i przenikliwe spojrzenia 142 3, I | Trochę jeszcze zapłakane jej oczy nieśmiało i prawie pokornie 143 3, I | w książkę. Szafirowe jej oczy, blaskiem, głębią zdradzające 144 3, I | ożywiła się dziwnie nagle, a oczy, przygasłe wprzódy, błyskały.~- 145 3, I | zaczął po pracowni, ale oczy miał chmurne i błyskające 146 3, I | jeszcze, a niespokojne jej oczy tonęły w twarzy męża z takim 147 3, II | wybiły się gorące rumieńce, a oczy jej, zazwyczaj trochę chmurne, 148 3, II | zwracane. Rzadko podnosiła oczy, ale ile razy je podniosła, 149 3, II | niezwyczajnie błyszczące oczy. Ręką rzucił.~- At - rzekł - 150 3, II | pokoju stanęła, czarne jej oczy zapłonęły zrazu jak żużle, 151 3, II | znowu, zarumieniła się, oczy na chwilę spuściła i wnet 152 3, II | ciemne, piękne, cierpiące oczy. Żadne przecież słowo gniewu 153 3, II | Nie zmieniając postawy oczy na niego podniosła:~- Gdy 154 3, II | wilgotnym czołem chciał w oczy jej spojrzeć i już kibici 155 3, II | podnosiła się szybko, a oczy, w których jednocześnie 156 3, II | powtórzyła, a piękne jej oczy, których blask łzy i tęsknoty 157 3, II | Ręce szeroko rozpostarł, oczy mu się trochę szerzej niż 158 3, II | idealizm!~Patrząc mu prosto w oczy zapytała:~- A ty, Zygmuncie, 159 3, II | uczynisz pewno, gdy tylko ja oczy zamknę... Jak tchórz uciekniesz 160 3, II | wywlekając z niej duszę. Wtem oczy jej oślepiło jakieś wielkie, 161 3, II | symbol i uderzyło jej w oczy jakimś przypomnieniem. Z 162 3, II | zachwycenia napełnił jej oczy. Po raz drugi doświadczyła 163 3, III| z zapalonym papierosem, oczy mrużąc i na nikogo nie patrząc, 164 3, III| osłaniał zaognione i wpółślepe oczy.~Podstarzałe lub stare kobiety, 165 3, III| Domuntównie z bliskości w oczy popatrzyć. Aktorka! Jedno 166 3, III| w ścisłą gromadkę zbite oczy sobie wyślepiały na drogę 167 3, III| którym ten wieniec, przed oczy twoje reprezentowany, nosić 168 3, III| trzymała i chustką wycierała oczy, połę surduta narzeczonego 169 3, III| nie wstyd, bo on biedzie w oczy nie pluje, ludziom życzliwy 170 3, III| Pierwszemu drużbantowi zaś ledwie oczy z głowy nie wyskakiwały, 171 3, III| ochoczego oracza i jego błękitne oczy utkwione w nią z tajoną, 172 3, III| uderzyła, na czoło płomię, a w oczy wilgoć rzucając. Wtem tuż 173 3, III| w nim upatrując i wtedy oczy błyskawicami mu połyskiwały; 174 3, III| drugą powiekę przyciskała, oczy zaś jej tak błyszczały, 175 3, III| dziad z torbą niechcącemu w oczy lezie!~- Wypchała się jak 176 3, III| wsze strony rozwiewała i oczy iskrzyły się w zmroku jak 177 3, III| Na swoją biedę może bym oczy zmrużył, ale cudze łzy na 178 3, III| miło myśleć, że zamknie oczy tam, gdzie je na ten świat 179 3, IV | błądził mu pod długimi wąsami, oczy szklisto wpatrywały się 180 3, IV | objęły jego szyję, niewinne oczy zajrzały w posępne źrenice, 181 3, IV | Mój ojcze...~Zawahał się, oczy spuścił i po kilku sekundach 182 3, IV | nieruchomo na pierś mu zwisały; oczy jego czasem mąciły się 183 3, IV | przewidywań szeroko rozwierała oczy i podnosiła włosy nad zbladłym 184 3, IV | wyciągniętą ku synowi szyją oczy w nim zatapiał, szeroko 185 3, IV | łzy, które napełniały mu oczy, spadły z nich dwoma wielkimi 186 3, IV | dłonią zasłonił sobie czoło i oczy. O dwa kroki od niego na 187 3, IV | kochanym, a które mu dziś w oczy rzuciło gradem wyrzutów, 188 3, IV | gdy nad rozwartą książką oczy mu do snu kleić się zaczynały, 189 3, IV | umoczoną!~Benedykt ręką jeszcze oczy zasłaniając z poczynającym 190 3, IV | ocierając wilgotne jeszcze oczy Benedykt zawołał:~- Jakby 191 3, IV | jak zwykle, a szafirowe oczy spod sobolowych brwi i zarumienionych 192 3, IV | ale dla tej...~Spuściła oczy, ręce jej pomimo woli szukały 193 3, IV | lat dziecinnych podniosła oczy łzami oszklone.~- Z gruntu 194 3, IV | chwilę rumieńce zawstydzenia; oczy Jana co chwilę zwracały 195 3, V | skakać...~Leonia szeroko oczy otworzyła.~- Dlaczegóż to 196 3, V | śniade czoło i napełniał oczy, że Kirłowa z uwagą popatrzała 197 3, V | Ale dziecko przerażone oczy ku siostrze zwracając obu 198 3, V | przykucnąwszy szeroko z ciekawości oczy otwierał.~Gospodyni domu 199 3, V | choć bogaty!~Wilgotne oczy otarła i do Justyny zwrócona, 200 3, V | przez kilka sekund wujowi w oczy popatrzała.~- Prawda, wuju, 201 3, V | płomień na czoło a wilgoć w oczy rzucając. Podniosła głowę.~- 202 3, V | siebie i dla innych!...~Oczy Benedykta miękły, rozjaśniały 203 3, V | swoich ściskając serdecznie w oczy jej patrzał:~- Pamiętaj - 204 3, V | a!~Smutek przyćmił mu oczy; ręką machnął.~- Cóż, Justynko? - 205 3, V | Okno było otwarte; błękitne oczy grającego przesuwały się 206 3, V | czarne, bystre, ogniste oczy, które z kolei napełniały 207 3, V | zamorzą!~Łzy mu oszkliły oczy; z gniewu wpadł w żal, prawie 208 3, V | wywijać zaczął z miłością w oczy jej patrząc.~Potem spostrzegł 209 3, V | baraniej czapce podnosił. Oczy tych dwu ludzi spotkały


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL