Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
belkowanym 1
belle 1
benedykcie 12
benedykt 156
benedykta 49
benedyktem 4
benedyktowa 2
Frequency    [«  »]
163 której
161 mi
158 których
156 benedykt
155 tych
155 zaczal
154 ta
Eliza Orzeszkowa
Nad Niemnem

IntraText - Concordances

benedykt

    Tom, Rozdzial
1 1, II | towarzyszka pani Emilii.~- A Benedykt w domu?~- W domu, tam, z 2 1, III| III~Benedykt Korczyński należał do niewielkiej 3 1, III| studiował nauki prawne.~Benedykt skończył szkołę agronomiczną 4 1, III| niekiedy czytali, razem...~Benedykt, wysmukły wtedy, szczupły, 5 1, III| nastąpiło po nim... Kiedy Benedykt obudził się z tego snu swojej 6 1, III| otrzymanie małego zrazu urzędu. Benedykt zaciągnął dług bankowy, 7 1, III| wynikłe; niemniej, kiedy Benedykt po raz drugi po obudzeniu 8 1, III| i cierpliwych potrzeba. Benedykt zrazu wierzgał i z nozdrzy 9 1, III| podobnych zerknięć ku obłokom, a Benedykt Korczyński byłby do szczętu 10 1, III| pewnego letniego wieczora Benedykt po obszernym ogrodzie korczyńskim 11 1, III| się swym przedsięwziął był Benedykt. Teraz dość było jednego 12 1, III| były. Wszedłszy do altany Benedykt po kilkakroć ucałował rękę 13 1, III| czole przesuwając ciągnął Benedykt - fizyczną przykrość każdy 14 1, III| irytacji w głosie zaczął znowu Benedykt - rzeczy te bardzo zrozumiałe 15 1, III| byłam... jak pustelnica...~Benedykt rękę żony pocałował.~- Bieda 16 1, III| co to płakać bez łez...~Benedykt podniósł głowę, z uwagą 17 1, III| cicha zaśmiała się Emilia.~Benedykt spojrzał na nią szeroko 18 1, III| którymi wietrzyk poruszał.~Benedykt nie przerywał, słuchał i 19 1, III| Wyszedł z altany.~Długo potem Benedykt w gabinecie swoim i na ganku 20 1, III| oblężeniu formalnym i gdyby Benedykt zażarcie jej nie bronił, 21 1, III| ci doradzam, pomyśl...~ ~Benedykt myślał, że i ten także zmienił 22 1, IV | te procesy! - stęknął pan Benedykt.~- Napłodziło się ich u 23 1, IV | inwentarze - bronił się pan Benedykt. - Planami i wszystkimi 24 1, IV | pani!~W progu salonu pan Benedykt z widocznym i szczególnym 25 1, IV | głosem odpowiedziała:~- Pan Benedykt był tak łaskaw, że zapraszał 26 1, IV | razem z dziećmi, gdyby pan Benedykt nie pomagał mi radami, a 27 1, IV | stołach do gry zasiadali. Pan Benedykt wraz z innymi gotował się 28 1, V | strumieniami łez oblewając. Pan Benedykt mówił niewiele, końce długiego 29 1, V | swej krewnej przywołany pan Benedykt przyjechał, z mnóstwem trudów 30 1, V | nie wiedzieć z kim... Pan Benedykt wpadał w gniewy tak głośne, 31 2, II | doktora sprowadzili... Benedykt tak zląkł się i tak prędko 32 2, II | przerażenia i żalu, że Marta i Benedykt domyślili się wszystkiego. 33 2, II | pozór nie łączyło go z żoną, Benedykt dowiedziawszy się, o co 34 2, II | z młodszymi panienkami, Benedykt prosi, aby Leonia przyszła 35 2, II | przerywając odmówił Darzecki.~Benedykt z wyrazem prośby popatrzył 36 2, II | nieśmiało i cicho przerwał Benedykt.~Mała, siwiejąca głowa, 37 2, II | może i nadal... - szepnął Benedykt.~Błyszczące obuwie gościa 38 2, II | jestem - przerwał znowu Benedykt; a głos jego był istotnie 39 2, II | patrząc wołała Leonia. ~Benedykt z rodzajem osłupienia na 40 2, II | tubalnym swym głosem wykrzyknął Benedykt i ręce szeroko rozpostarłszy 41 2, II | utrzymać się mogąc wykrzyknął Benedykt, ale zaraz głos zniżając 42 2, II | nowego osłupienia budząc się Benedykt krzyknął prawie:~- Zwariowałaś, 43 2, II | wziąść za siadający posąg. Benedykt usiadł także i przestając 44 2, II | nawet wyższego nad ten, jaki Benedykt płacił dotąd siostrze, co 45 2, II | złego! - głośno przerwał Benedykt i z przekonaniem, prawie 46 2, II | śniadania, na które zapraszał go Benedykt, wymawiając się tym, że 47 2, II | Kiedyż bo - zarzucił znowu Benedykt - on podobno i nic nie maluje 48 2, II | oniemiałeś?- krzyknął już Benedykt.~- Nie chciałbym, ojcze, 49 2, II | rozgniewać cię i zmartwić.~Benedykt z irytacją wybuchnął:~- 50 2, II | ideały, lepsze światy itp., Benedykt od tak już dawna nie myślał, 51 2, II | pokornym!~- Głupiś - rzucił Benedykt, którego jednak posępne 52 2, II | Było to pytanie, którego Benedykt sam sobie nie zadał był 53 2, II | akcentu mowy Darzeckiego, że Benedykt odwrócił się na chwilę, 54 2, II | mówią...~- Witold! - zawołał Benedykt - nie pluć mi tak na krewnych !~ 55 2, II | spadały, i na syna nie patrząc Benedykt krótko ofuknął:~- Idź precz!~ 56 2, II | łodygi i kwiaty. Z rana Benedykt Korczyński chorobą żony 57 2, IV | oczami zamkniętymi. Pan Benedykt tylko obydwoma rękami za 58 2, IV | chaty naszej wszedłem, pan Benedykt i stryj z sobą rozmawiali, 59 2, IV | tylko to posłyszałem, że pan Benedykt zapytał się: "A Dominik?" 60 2, IV | kropelce woda ściekała. Pan Benedykt nie zapłakał i nic nie powiedział, 61 2, V | oświetlony. Przy biurku siedział Benedykt Korczyński i w rozwartej 62 2, V | że to od śmiechu... Jeden Benedykt nie wyśmiewał, bo mu i nie 63 3, I | opiekun małoletniego bratanka, Benedykt Korczyński, często podówczas 64 3, I | jego dopuścić nie chcąc. Benedykt podobnym był w tym wypadku 65 3, I | lekceważeniem i zgryzotą Benedykt mówił dalej, że panicza 66 3, I | przyzwyczajeń lepszych, pan Benedykt doradza oddanie go do szkół 67 3, I | więcej nie niepokojono.~Benedykt zrozumiał, że wszelkie dalsze 68 3, I | sobie wysoko ceniąc. Kiedy Benedykt upierając się jeszcze mówić 69 3, I | ku coraz wyższemu życiu. Benedykt w ziemię patrzał, wąsa w 70 3, I | swatostwami przepadała zawsze. Benedykt miał nadzieję, że wykształcony 71 3, II | Justyną rozmawiał. Ale pan Benedykt na wyraz twarzy syna wcale 72 3, II | spróbował przerwać Witold.~Ale Benedykt, jakby właśnie próbę 73 3, II | zdechniesz!... - krzyknął Benedykt Ordynarię masz... dach nad 74 3, II | żniwiarkę ku stajni pociągnęły.~Benedykt od chwili wmieszania się 75 3, II | Zwracając się ku domowi Benedykt sarknął:~- Na siebie samego 76 3, II | wyrozumiałość i litość mają...~Benedykt zaśmiał się z lekceważeniem.~- 77 3, II | teorii nie odstąpię za nic...~Benedykt stanął jak wryty i popatrzał 78 3, II | wiedzieć nie chcę... sarknął Benedykt.~- Stryj Andrzej... - drżącymi 79 3, II | usty zaczął Witold.~Ale Benedykt znowu jak wryty stanął...~- 80 3, II | się rozjątrzeniem rzucił Benedykt.~- Naprzód - zaczął Witold - 81 3, II | więc - wybuchając przerwał Benedykt - wynajdź sposoby na budowanie 82 3, II | przerwać chciał Witold.~Ale Benedykt przerwać sobie nie dał.~- 83 3, II | wytłumaczyła pani Emilia.~Benedykt zamruczał:~- Doskonałe porównanie... 84 3, II | pochlebioną i uszczęśliwioną...~Benedykt, który swoim zwyczajem jadł 85 3, II | ze zdziwieniem zapytał Benedykt - co ci się stało?~Ale już 86 3, II | całą długość jadalnej sali, Benedykt zaś jak wryty wzrokiem za 87 3, II | szerokimi kroki przechodził Benedykt wąsa rozpaczliwie w dół 88 3, II | posyłać potrzeba nie zaszła. Benedykt po kilku minutach w pokoju 89 3, II | przerzucał, kładąc na stole.~Benedykt próg rozdzielający dwa pokoje 90 3, II | nie odpowiadasz? - rzucił Benedykt, którego milczenie syna 91 3, II | twarzy jego po raz pierwszy Benedykt spostrzegł coś na kształt 92 3, II | Nie ranić! - powtórzył Benedykt. - Masz słuszność! Nie nowych 93 3, II | agronomicznych studiach, w których Benedykt niegdyś, a Witold teraz 94 3, II | Od tego wieczora, kiedy Benedykt w bramie folwarcznego dziedzińca 95 3, II | Do diabła! - zawołał Benedykt - kiedy teraz pomyślę, że 96 3, II | i do ust przycisnął. Benedykt namyślał się nad czymś przez 97 3, II | wzrokiem mijając twarz syna Benedykt mówić zaczął:~- Za trzy 98 3, II | młodego człowieka. Milczał. Benedykt trochę podejrzliwie, a trochę 99 3, II | milczeć!~- Znowu! - krzyknął Benedykt i twarz jego od włosów do 100 3, II | wkrótce po skończeniu żniw, Benedykt z sąsiedniego miasteczka 101 3, II | pomalowanej bryczki wyskakując Benedykt uprzejmiej niż zazwyczaj 102 3, II | za stryjem w głąb domu, a Benedykt znalazłszy się już w gabinecie 103 3, II | krokami po pokoju chodząc Benedykt wołał:~- Na swoim postawiłem! 104 3, II | słowem... jak mówi stryj Benedykt, to... tamto!... Nigdy o 105 3, IV | biurko księgi i papiery. Benedykt usiadł przed biurkiem i 106 3, IV | teraz stoję, nie doszedł..."~Benedykt ręce z listem na kalana 107 3, IV | Nie dokończywszy czytania Benedykt rzucił list na biurko. Jak 108 3, IV | zmarszczkami występowała na czoło. Benedykt żywy ruch na fotelu uczynił, 109 3, IV | kogo? czyich? - zapytał Benedykt.~- Ludzkich... na ciebie, 110 3, IV | Ludzkich... na ciebie, ojcze!~Benedykt oczami błysnął.~- Na mnie, 111 3, IV | wiele!~- Androny! - krzyknął Benedykt i żywo podnosząc się z fotelu, 112 3, IV | Facecja! - wybuchnął Benedykt. - Oni, jak tabaka w rogu 113 3, IV | w uszach i paliły serce.~Benedykt nie przerywał już, milczał, 114 3, IV | połyskiwały skrzyżowane strzelby.~Benedykt zdawał się jeszcze słuchać 115 3, IV | zdumieniem, wpół z ironią Benedykt sarknął:~- Cierpień! ty... 116 3, IV | Witoldzie!~W tym wykrzyku, który Benedykt rzucił w mowę syna, był 117 3, IV | wiszących na ścianie strzelb. Benedykt porwał się i jak płótno 118 3, IV | dziwi się i usprawiedliwia, Benedykt ręce rozkładał i zapytywał:~- 119 3, IV | ogłaszał popółnocne godziny, a Benedykt jeszcze rozmawiał z synem, 120 3, IV | roztworze morfiny umoczoną!~Benedykt ręką jeszcze oczy zasłaniając 121 3, IV | ocierając wilgotne jeszcze oczy Benedykt zawołał:~- Jakby ciężar 122 3, IV | zapomnieć i pozbyć się nie mógł. Benedykt długo na niego popatrzył. 123 3, IV | zapytania ojca mówił, opowiadał. Benedykt zapytywał krótko, parą słowy, 124 3, V | niecierpliwie o stryja zapytując. Benedykt był w domu i zaprosił synowca 125 3, V | prosił. Szło mu o to, aby Benedykt przekonać usiłował panią 126 3, V | nerwowego rozdrażnienia. Benedykt o dawaniu podobnych rad 127 3, V | czarnowłose, czteroletnie dziecko. Benedykt i Witold przez okno poznawszy 128 3, V | Gdy podniosła się z ziemi, Benedykt z uprzejmością wielką do 129 3, V | ubocznym jakim pokoju... Benedykt wskazywał jej swój gabinet, 130 3, V | tonem zapytania rzucił Benedykt.~Kirło usta krzywił, ręką 131 3, V | zapominam!... mor... morfinistą!~Benedykt wielkimi oczami na nią patrzał.~- 132 3, V | zwyczaj mu zaszczepili...~Benedykt wąsa w dół pociągnął.~- 133 3, V | się! - mruknął pod wąsem Benedykt, którego oświadczyny te 134 3, V | ukłonem umizgnął się Kirło.~Benedykt milczał, wąs na palec zakręcał, 135 3, V | obecnych wodziła. Na koniec Benedykt ręką machnął.~- A poczekajcież, 136 3, V | przyszłość moja do niego należą.~Benedykt dziwnie jakoś czmychnął, 137 3, V | możemy!~- No, no! - mruknął Benedykt - te filozofie co innego, 138 3, V | Androny! - zawołał Benedykt - te wszystkie cuda, tajemniczości, 139 3, V | jaśniej, weselej było!...~Benedykt wstał Wąsa do góry podkręcał.~- 140 3, V | mię... miejcie mię oboje!~Benedykt z pogodą, która od kilku 141 3, V | gromadki swojej szukać. Benedykt do odchodzącego syna zawołał:~- 142 3, V | ładnym chłopcem? - zażartował Benedykt.~Ręką machnęła, naprzeciw 143 3, V | sobie...~- Co? co? - zawołał Benedykt.~- Słowo honoru! bardzo 144 3, V | niecierpliwić się zaczął Benedykt.~Głową z wysokim grzebieniem 145 3, V | Zakrztusiła się i zakaszlała.~Benedykt patrzał, słuchał, wybuchnął:~- 146 3, V | Boga kocham! - krzyknął Benedykt - upamiętaj się! sama pomyśl!...~- 147 3, V | śmiech! wieczny śmiech!~Benedykt serdecznie w głowę i 148 3, V | nie ma - powstając zaczął Benedykt - Dziewczyna jest pełnoletnia, 149 3, V | żal, prawie zaszlochał. Benedykt rękę mu na ramieniu położył 150 3, V | taki mezalians robiła...~Benedykt zamyślił się na chwilę.~- 151 3, V | przez te...~- No - przerwał Benedykt - o przeszłości nie ma co 152 3, V | jednak uspokojony odszedł. Benedykt długo jeszcze rozmawiał 153 3, V | Chodź! - rzekł do niej Benedykt, kapelusz słomiany na głowę 154 3, V | łagodna cisza jesieni.~Kiedy Benedykt i Justyna weszli do zagrody 155 3, V | do ręki jego przycisnął. Benedykt nie na niego jednak patrzał, 156 3, V | siebie patrzyli. Na koniec, Benedykt kładąc dłońí na pochylonej


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL