Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
nieglosne 1
nieglosno 1
nieglupia 1
niego 153
niegodna 1
niegodnym 1
niegodnymi 1
Frequency    [«  »]
155 tych
155 zaczal
154 ta
153 niego
152 twarzy
151 nigdy
151 takze
Eliza Orzeszkowa
Nad Niemnem

IntraText - Concordances

niego

    Tom, Rozdzial
1 1, I | obszerny i w niewielkiej od niego odległości na jednej z nim 2 1, II | okalających trawnik i rosnące śród niego potężne grupy drzew i krzewów 3 1, II | ona też więcej i czulej na niego niż na drugiego patrzała. 4 1, II | Światło z okna w ten sposób na niego padało, że twarz całkiem 5 1, II | kiedy indziej sobie na niego i bardzo zęby zaostrzył. 6 1, III| tysiąc mil oddalonymi od niego były. Wszedłszy do altany 7 1, III| brata rzadko i listy od niego przychodzące z niesmakiem 8 1, III| on z żoną krótką, ale dla niego niezapomnianą rozmowę. Tym 9 1, IV | i swe szafirowe oczy do niego znowu szczebiotać zaczęła. ~ 10 1, IV | stole i w nieładzie około niego stojących krzesłach. Powoli 11 1, IV | natury znajdowały się według niego najpiękniejsze w świecie 12 1, IV | przybywał nieco starszy od niego kolega szkolny, student 13 1, IV | koniec położyć sytuacji dla niego przykrej, zwrócił się do 14 1, IV | zalotnymi minkami coś do niego szepcąc uprowadziła go na 15 1, IV | jeden taki, że każdemu by od niego włosy dębem na głowie stanęły. 16 1, IV | kiwnęła i z ciekawością na niego spojrzała.~- Chcę cię prosić... 17 1, IV | naprzód wpatrzyła się w niego z nieopisanym zdziwieniem, 18 1, IV | krokiem, jakby nie tylko od niego, lecz i od samej siebie 19 1, V | która tak niespodzianie dla niego wyszła spomiędzy gęstego 20 1, V | Pomyślał może, że ona chce z niego żartować.~- Panienka niby 21 1, V | spojrzał w twarz idącej obok niego kobiety. Zarumienioną była, 22 1, V | wzrok jej podniósł się na niego ciekawie i przyjaźnie. Znowu 23 1, V | wyoranie morga ziemi było dla niego tym samym prawie, co przechadzka, 24 1, V | nikogo, zdaje się, tak jak do niego, przywiązany nie byłem...~- 25 1, V | jeszcze z bliska spojrzała na niego. Uśmiech jej zmącił się 26 1, V | chowa i żadnej ubligi od niego nie otrzymał? - znacznie 27 1, V | mnie ma. Ja szlachtę do niego namówił, ja adwokata znalazł, 28 1, V | zaczął. Stryj lepiej od niego wiedział, jak mówić i z 29 1, VI | niektórym król nakazał, aby dla niego hodowali sokoły, i od tego 30 1, VI | po końskie pętlice. Wokół niego i za nim jechali hetmany , 31 2, I | wychodziła, wyjęczała dla niego pozwolenie zdania powtórnych 32 2, I | Bystro zmęczonymi oczami na niego popatrzała:~- Czy nie mogłeś 33 2, I | nie pija. Popatrzała na niego trochę przenikliwie, a trochę 34 2, I | pięknym przywiązanym do niego podaniu ludowym... w taki 35 2, I | głębi ujęta usiadła obok niego na kanapie, policzek oparła 36 2, I | we wszystkim i kłopoty od niego usuwać... Tak już przywykł... 37 2, I | człowieka?~Spojrzała na niego ze zdumieniem.~- Jakże?... - 38 2, I | zaczęła. -- Poszłam za niego z miłości, nikt mię nie 39 2, I | odradzała i paru innym dla niego odmówiłam. Czy ty, kuzynie, 40 2, I | podobna!~Ona z bólem na niego patrzała.~- Wiesz co? - 41 2, II | serce, bo ty panienka, a u niego kamień, bo to chłop! ha? 42 2, II | tak długo nie żądano od niego wypłacenia tej sumy. Potem, 43 2, II | które wypłatę czynią dla niego niezmiernie trudną i prawie 44 2, II | polu i odbywającym się śród niego robotom pierwszeństwo dając. 45 2, II | wypowiedzieć synowi uczute względem niego niezadowolenie.~- Witold! - 46 2, II | niegrzecznym? Dziesięciu słów do niego nie przemówiłeś, gdy odjeżdżał, 47 2, II | oczach odwracającego się od niego ojca zamigotały łzy. Uraza 48 2, II | zwykle i pragnął stać się do niego podobnym. Ale dziś dalekim 49 2, II | i czynił wszystko, co od niego zależało, aby dopomóc jej 50 2, II | upragnieniem wpatrzyły się w niego; on zaś z odpowiednią okoliczności 51 2, II | odchylała w ten sposób, aby zza niego ukazywała się jak najwięcej 52 2, III| Ale Janek jak przystał do niego: "Wezmę, stryjku, siestrę, 53 2, III| Tydzień już dziś, jak do niego przyszłam, i ciągle patrzę, 54 2, III| patrzę, jaki to zasęp na niego padł. Taki pochmurny zrobił 55 2, III| wiem, skąd ten zasęp na niego przyszedł i dla jakiej przyczyny 56 2, III| dziewczyna jak raz dla niego para...pracowita, poczciwa, 57 2, III| bardzo cicho.~Podniosła na niego oczy napełnione blaskiem 58 2, III| zostanie w domu?~Spojrzała na niego pogodnie, ufnie i odpowiedziała:~- 59 2, III| domu leżał... Taka już u niego duszna choroba jakaś!~W 60 2, III| złożył.~- Wszystko to od niego, i tyle tylko u nas światłości 61 2, III| światła zapragnął, ten dla niego ma wieczną wdzięczność i 62 2, III| ludzkich podtrzymywał, on za niego i młodą głowę swoją oddał... 63 2, III| Długo przecież trwać to u niego nie mogło i po chwili ciekawie 64 2, IV | niby, a chytry. Teraz na niego drugi z rzędu syn Fabiana 65 2, IV | końskie nogi i łez niemało na niego spadło...~- Pan to wszystko 66 2, IV | nim co pękało. Ludzie koło niego szeptali, pytali, nawet 67 2, IV | się od tła lasu. Długo na niego patrzała. Parę razy głowa 68 2, IV | Potem we wpatrzonych w niego jej oczach zamigotały światła 69 2, IV | ona wtedy ani patrzała na niego, ani słuchała tego, co śpiewał...~ 70 2, IV | między sobą za włosy się o niego ciągają. Z panem Korczyńskim 71 2, V | twarzy i widać było spod niego tylko bladoróżowe, siwiejącym 72 2, V | nie życzę! - z rzadką u niego żywością i żartobliwością 73 2, V | wzięła i chwilę milcząc na niego patrzała. Więc był to ten 74 2, V | zęby zatapiając także na niego patrzała. Oboje mieli uśmiechy 75 2, V | mary...~Justyna blisko do niego przysunięta, z jedną ręką 76 2, V | dla siebie postrzegając do niego się udałem. Nie było mnie 77 2, V | jakiego ona nie widziała u niego nigdy, a ciągle patrzał 78 2, V | że sama nie wie, jak do niego przyozdobić się i ustroić!" 79 3, I | ogród o wiorstę stąd do niego wpadała, i tam, w wielkim 80 3, I | nie wymagała, lecz od niego wszelkimi siłami odciągała. 81 3, I | jej z tamtym i miłość dla niego, wspominanie o nim uczynią 82 3, I | linii. Milczał; ale ona do niego mówiła. Co i jak mówiła, 83 3, I | nadzieją, że jest przez niego słyszaną. Nikt, z ludzi 84 3, I | otoczenie jego, wszystkie na niego wywierane wpływy, przedtem 85 3, I | nią, nie istniała ona dla niego. W zamian rósł i dojrzewał 86 3, I | wieńczonych, obraz przez niego wykonany wyróżnił się spośród 87 3, I | z krzemienia wykrzesać z niego jedno słowo serdeczne lub 88 3, I | chciała iść do niej, do niego, zapytywać, zwierzenia wywołać, 89 3, I | słońcu, i ukazujących się zza niego cielistych kamaszach, spod 90 3, I | z najprzykrzejszych dla niego rzeczy: wieczorną rozmowę 91 3, I | nie przedstawiało to dla niego wątpliwości żadnej. Zresztą, 92 3, I | bacznie wpatrywała się w niego. Zapłakane oczy żony i przenikliwe 93 3, I | oczekiwał wszystkiego i na niego zwalał wszystkie winy. Nie 94 3, I | się pytanie: "Podejść do niego czy nie podejść? Przemówić 95 3, I | słyszeć tego, co ona do niego mówiła, wprawdzie obojętność 96 3, I | głęboki, a potem przemawiać do niego zaczęła:~- Dzień dobry pani. 97 3, I | odwiedzałem stryja i mam do niego interes. Czy chciałabyś, 98 3, I | ręce na szyję i lgnąc do niego całym swym lekkim, zgrabnym 99 3, II | zamian podanych ci przez niego bukietów mirtowych... Tak? 100 3, II | odsunął i od stołu wstał. Obok niego, ciche jak westchnienia, 101 3, II | sąsiedztwie państwo bywali, a u niego nie. Powiedzieć, za nic 102 3, II | pojednać się, i orędowników u niego chce mieć. Bardzo słusznie.~ 103 3, II | powróci, to ja tym czasem bez niego chyba potem do mogiły ścieknę. 104 3, II | a trochę wstydliwie na niego spojrzał.~- Cóż? zrobisz 105 3, II | jakiej od dawna już nikt u niego nie widział. Zapominając 106 3, II | zmieniając postawy oczy na niego podniosła:~- Gdy tu wchodziłeś, 107 3, II | sumienie!~Mówiła to profilem do niego zwrócona i nie na niego, 108 3, II | niego zwrócona i nie na niego, ale w otwarte okno patrząc. 109 3, II | niezmierną...~Spojrzała na niego, w oczach jej zamigotał 110 3, II | dlaczego?~Podnosząc na niego wzrok głęboki i surowy odpowiedziała:~- 111 3, II | potrzeby zaszczepione w niego wraz z cywilizacją: potrzeby 112 3, II | może zatrzymać to, co z niego ulatywało. Czuła, że wraz 113 3, III| Zaniewski za interesem do niego z rana przyszedłszy w szlafroku 114 3, III| nie wiadomo co, musi za niego wyjść; druga twierdziła, 115 3, III| trzysta rubli można by było za niego zapłacić i że pochodził 116 3, III| pewno potrzeba udania się do niego wypadnie - mówili inni. - 117 3, III| Istotnie, tancerz był z niego ochotny i zgrabny, dla tancerek 118 3, III| plecami odwróciła się do niego i z gumna wyszła. Wychodząc 119 3, III| poczytywać nie można ani też za niego na złe języki brać, tym 120 3, III| jakiej przyczyny insi za niego ujmować się mają? Z drugiej 121 3, III| tuliła do siebie i sama do niego się przytulając w zeschłą 122 3, III| dworze...~Ale kobieta obok niego siedząca zakrztusiła się, 123 3, III| tym samym ogniu i sadzę od niego padającą na sobie niosłem. 124 3, III| człowiek i tyle tylko, że u niego warsztat wielki, a u nas 125 3, III| nie mógł, a my w najem do niego iść nie zechcieli. Pewno! 126 3, III| Alboż te kawałki ziemi, co u niego tak jak prawie marnują się, 127 3, III| wiele dobrego zrobił, a bez niego my jak barany na rzeź odłączone 128 3, IV | człowieku, że wcale on dla niego nie istnieje. Jednak dziś 129 3, IV | dojrzały, jakby każdy rak przez niego przeżyty w widokach i wrażeniach 130 3, IV | wszystko, co włożyła w niego natura, a rozjaśniła i potwierdziła 131 3, IV | abstrakcji mających dla niego urok taki, że mówiąc o nich 132 3, IV | świata i bezbrzeżne dla niego współczucie? Ale to współczucie, 133 3, IV | rzucili, jak w słońce w niego wierzyli, jak w zbawienie 134 3, IV | czoło i oczy. O dwa kroki od niego na krześle siedzący Witold, 135 3, IV | upłynęły, tak wszystko dokoła niego zmieniło się i w nim samym. 136 3, IV | sercu.~- Może on? może dla niego... przez niego... z nim?... - 137 3, IV | może dla niego... przez niego... z nim?... - o synie myślał.~ 138 3, IV | mógł. Benedykt długo na niego popatrzył. Uśmiech zadowolenia 139 3, IV | Dziadunio bardzo lubi, kiedy do niego goście przyjeżdżają...~- 140 3, IV | przyjacielem pani ostanę...~Rękę do niego wyciągnęła, on z uszanowaniem 141 3, V | uśmiechnięty, tryumfujący, zza niego zaś, z miodową błogością 142 3, V | przyrzekłam, że tu posłem od niego zostanę, otwarcie i stanowczo 143 3, V | obudza jeszcze żywszą dla niego sympatię, bo świadczy o 144 3, V | dwa dni bawiliśmy teraz u niego całą gromadą, a jak on nas 145 3, V | czynią mię odpowiednią dla niego towarzyszką życia. Na wielką 146 3, V | ręka i przyszłość moja do niego należą.~Benedykt dziwnie 147 3, V | tego, co zaszło, co dokoła niego mówiono; po prostu nie rozumiał. 148 3, V | nie było można.~- Idźże do niego teraz i powiedz... zawsze 149 3, V | dla ciebie!~Patrzyła na niego szeroko otwartymi oczami 150 3, V | nieposkromioną gamą odwróciła się od niego, sień przebiegła i na wschody 151 3, V | rozmachiwał. Marta podniosła na niego swoje czarne, bystre, ogniste 152 3, V | pociecha!~Garnęła się do niego, w ramiona go całowała, 153 3, V | przycisnął. Benedykt nie na niego jednak patrzał, ale na Anzelma,


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL