Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
jam 1
jame 1
jamy 1
jan 149
jan-ku 5
jana 64
janek 27
Frequency    [«  »]
152 twarzy
151 nigdy
151 takze
149 jan
149 raz
147 niz
146 rece
Eliza Orzeszkowa
Nad Niemnem

IntraText - Concordances

jan

    Tom, Rozdzial
1 1, V | utaić się radość.~- Pan Jan Bohatyrowicz? - trochę nieśmiało 2 1, V | pąsowych warg zawołała:~- Pan Jan widać czasu ma dużo, kiedy 3 1, V | Ziele dla krów! czy to pan Jan nie poznał? Widać, że na 4 1, V | prędko:~- Dlaczego to pan Jan niełaskaw nigdy nas nawiedzieć? 5 1, V | ze zdumienia otworzyła. Jan uśmiechnął się.~- Państwo 6 1, V | ściętą trawę w małe kopice. Jan uśmiechnął się, otworzył 7 1, V | filuternie sprzeciwił się jeszcze Jan.~- Wiadomo! żebyś ty czego 8 1, V | ojca wrodził się - zauważył Jan do Justyny - taki gniewliwy 9 1, V | szybko postąpiła naprzód. ~Jan Bohatyrowicz z czapką w 10 1, V | płotu pługiem przyskoczył Jan, bez czapki, która w ogrodzie 11 1, V | poszczekując uspokojony już Mucyk.~Jan stryja za rękę chwycił.~- 12 1, V | trzeba!- gwałtownie szeptał Jan i za obie już ręce opierającego 13 1, V | Zniknął w głębi domu; Jan wpadł jeszcze do ogrodu.~- 14 1, V | świeżym i pociągającym, a pan Jan tak mię uprzejmie zapraszał...~ 15 1, V | zza węgła domu ukazał się Jan, na rozmawiających spojrzał 16 1, V | śniegami i mrozami, kiedy Jan wybiegł znowu z dziedzińca 17 1, V | za nim jechał na gniadej Jan. Konie napojone i wykąpane 18 1, V | krople wody wesoło parskając. Jan z gniadej zeskoczył, a w 19 1, V | z cicha powtórzył.~Jan wbiegł z dziedzińca, zupełnie 20 1, V | usprawiedliwiając się rzekł Jan.~- Częściej on przyniesie 21 1, V | nią upadł! - potwierdził Jan.~- Takie już moje szczęście! 22 1, V | prawie zaręczona - zażartował Jan.~- Nieprawda, jeszcze nie 23 1, V | największych wrogów!...~Jan głowę w tył odrzucił i parę 24 1, V | mówić nie przestanie; ale Jan, który niespokojne wejrzenia 25 1, V | przyjdzie!- głośniej powtórzył Jan, a z oczów jego tryskały 26 1, V | znowu zapanowała cisza. Jan nieśmiało zbliżył się do 27 1, V | pójdziem do Jana i Cecylii?~Jan zmieszał się także.~- Może 28 1, V | Jana i Cecylii? - zapytał Jan Justynę.~Przypominała sobie. 29 1, VI | wygwizdywał idący za pługiem Jan...~Przy drodze, przy drodze 30 1, VI | stłucze się tak, jak wtedy...~Jan do Justyny szepnął:~- Stary 31 1, VI | idzie?~- Szymon - objaśnił Jan Justynę - to był mój dziadunio, 32 1, VI | podniesionym głosem mówić zaczął:~- Jan i Cecylia! Aha! Jan i Cecylia! 33 1, VI | zaczął:~- Jan i Cecylia! Aha! Jan i Cecylia! Było to w starych 34 1, VI | widoczną trudnością, ale Jan, torując sobie drogę wśród 35 1, VI | zacierający się już napis:~JAN I CECYLIA, ROK l549,~memento 36 1, VI | para~Leży w tym grobie!~Jan i Cecylia! Czy kochali się 37 1, VI | obalonym pniu sosny siedział Jan i uśmiechał się wpółfiluternie, 38 1, VI | świętym nadano im imiona: Jan i Cecylia. A kiedy ktokolwiek 39 1, VI | i żyło z kilkoma żonami. Jan i Cecylia wzdłuż puszczę 40 1, VI | rosła jedna tylko puszcza. Jan i Cecylia upatrzyli sobie 41 1, VI | wspólności i pomocy, ale Jan i Cecylia wprędce rodzonych 42 1, VI | więcej od tego dnia, kiedy Jan i Cecylia pierwszy raz na 43 1, VI | przeminęło od tego dnia, kiedy Jan i Cecylia pierwszy raz na 44 2, II | więzią roślin pochyliła.~- Jan Bohatyrowicz - ciszej odpowiedziała.~ 45 2, II | wspólnie postrachów życia.:.~- Jan i Cecylia!~Dwa te imiona 46 2, III| szczycie której siedział Jan Bohatyrowicz, w podobnież 47 2, III| obrazy w głosie wykrzyknął Jan.~- Psie kawalerskie życie! 48 2, III| słońca brakowało, kiedy Jan, po raz dziś może dziesiąty, 49 2, III| woza zeskakując krzyknął Jan i paru skokami znalazł się 50 2, III| niezadowoleniem przerwał Jan - chodźmy lepiej do roboty. 51 2, III| gniewnym błyskiem oczu przerwał Jan.~- Owszem, czemu nie gadać? - 52 2, III| odgadnąć usiłowali, potem Jan śmiałym ruchem głowę podniósł 53 2, III| użniem Jankowi... Owszem.~Jan teraz znajdował się na wozie 54 2, III| o góro! zielony lesie!~Jan Bohatyrowicz, skręcając 55 2, III| łanu patrząca, ku któremu Jan z dala jeszcze twarz zwracał 56 2, III| ludzi z pobliskich łanków; Jan także, który na ściernisko 57 2, III| pośpiesznie do pracy wracali. Jan oddając Adamowi widły, które 58 2, III| ubogiemu i prosiątko drogie! Jan arystokrat, to może swoje 59 2, III| gdy krzywdy ponoszą!...~Jan parsknął szczerym, głośnym 60 2, III| zmęczoną się nie czuje, a Jan, z ogromną garścią zboża 61 2, III| kasztana i gniadej, których Jan po raz pierwszy może w swym 62 2, III| odpowiedziała pytaniem:~- A Jan i Cecylia?~Chwilę milczeli.~- 63 2, III| draśnięcia sierpu pochodząca. Jan patrząc na różową szramę, 64 2, IV | gałęźmi srebrnej topoli Jan silnie od brzegu odepchnął, 65 2, IV | czółnie wysłanym zielenią, Jan spostrzegłszy wysoko 66 2, IV | burza będzie - zauważył Jan, który na wąskiej ławeczce 67 2, IV | rozwierających się coraz szerzej. Jan ruchem głowy wskazał Justynie 68 2, IV | zobaczyć go nie można - rzekł Jan. - Chyba jesienią kiedy 69 2, IV | bursztynu na słońcu błyszcząc. Jan chwiejnego jej, i coraz 70 2, IV | otwory patrząc potwierdził Jan. - Taką ten ptak ma przemyślność, 71 2, IV | parowu i okolicy uleciała. Jan patrzał za nią.~- Ot, i 72 2, IV | Na Mogiłę - odpowiedział Jan.~- Che, che, che, proszę 73 2, IV | iskrą błysnęła w powietrzu.~Jan i Justyna płynęli dalej. 74 2, IV | i Justyna płynęli dalej. Jan mówił o Julku. Dziwny to 75 2, IV | przerwał sobie opowiadanie Jan - już i piaski widać!...~ 76 2, IV | cichszym niż zwykle rzekł Jan.~Justyna usłuchała i zatrzymawszy 77 2, IV | jeszcze uczuła zdziwienie. Jan zdjął czapkę i zamyślonymi 78 2, IV | więcej nie zapytała o nic. Jan ciągle na wzgórza patrząc 79 2, IV | kilkadziesiąt kroków naprzód; Jan znowu twarzą zwrócił się 80 2, IV | historie! - szepnęła Justyna.~Jan, jakby obecność jej w tej 81 2, IV | siebie patrzy - powtórzył Jan.~To, co jej ukazywał, było 82 2, IV | pogarbioną trawą obrosły.~Jan w milczeniu pagórek ten 83 2, IV | jadłowca, smoły i cząbru, kiedy Jan i Justyna stanęli u Mogiły, 84 2, IV | liliowe dzwonki uderzyć. Jan z głową odkrytą u stóp Mogiły 85 2, IV | pień sosny plecami oparty Jan stał z rękami na piersi 86 2, IV | słuchem, ze skupioną uwagą, Jan od czasu do czasu czynił 87 2, IV | przeszkodą zadziwił się Jan - w tamtą stronę idąc koło 88 2, IV | trwożliwym fruwaniem skrzydeł. Jan chwilę jeszcze rozglądał 89 2, IV | wstrząsając głową powtarzał Jan - utrapienia i aprensje 90 2, IV | boru szumem i turkotem. Jan niespokojnie na Justynę 91 2, IV | dreszcz przebiegł jej ciało. Jan rozpaczliwym gestem rękę 92 2, IV | plamy piany wyrzucające. Jan skoczył do czółna, silnym 93 2, IV | Niewzwyczajona - szepnął Jan - jak dzieciątko!~Błyskawicznym 94 2, IV | kwadrans, jak to przepowiadał Jan, ukazały się nad wysoką 95 2, IV | rozłożystą topolą stanęła. Jan piasek ściągnął i kilku 96 2, IV | zmąconym głosem wytłumaczył Jan - czasowe u nas ptaki i 97 2, IV | Chodźmy do chaty! - zawołał Jan.~- Chodźmy! - ochotnie powtórzyła 98 2, V | prędko i odżyje - szepnął Jan.~W głębi izdebki, pod ścianą 99 2, V | śmiała się także.~Kiedy Jan zdjąwszy z siebie przemokłą 100 2, V | lnem pomieszanej wełny. Jan siostrę o matkę zapytał. 101 2, V | taką starość - zauważył Jan a z tej racji jest ona taką, 102 2, V | weselu Elżusi zobaczy - rzekł Jan - bo Fabian pełno ma wszędzie 103 2, V | Elżusi kozak - zażartował Jan, ale na miód spojrzawszy 104 2, V | jej wzbroniłem! - zawołał Jan i po brzegi włosów zarumieniony 105 2, V | A co? ukąsiła? - zawołał Jan.~- Żeby cholera... - 106 2, V | oczach jęknęła Antolka.~Jan trochę jeszcze nasępiony 107 2, V | nikt nic nie mówił. Anzelm, Jan i dwie młode dziewczyny 108 2, V | Anzelm pytanie swoje uczynił, Jan łyżkę na stole złożywszy 109 2, V | Zdaje się - powoli zauważył Jan - że apetytu po spacerze 110 2, V | napełnił szarawy zmrok. Jan małą lampę na komodzie zapalił 111 2, V | bokówki ozwał się szelest; Jan stał na progu plecami o 112 2, V | Dziewczynka też, którą Jan naparł się wziąść od matki, 113 2, V | założył; pasieka, którą Jan umiejętnie prowadził i powiększył; 114 2, V | szczęścia nie żądający...~Jan szerokim krokiem przeszedł 115 2, V | pogada...~W tej samej chwili Jan do Justyny szeptał:~- Nadmiar 116 2, V | Nie dosłyszała tego, co Jan do niej przed chwilą szepnął, 117 2, V | udawała, że ich nie słyszy... Jan na mówiącą gniewne spojrzenie 118 2, V | włosów dużo, aby rozumu tyle!~Jan prędko teraz ku niej przystąpił.~- 119 2, V | zaszeptał.~- To i co, że pan Jan mnie prosi? - z iskrzącymi 120 2, V | schodzić, aby, broń Boże, pan Jan z wielkimi paniami przestawając 121 2, V | szyderstwa sprzeciwiał się Jan.~Stary Jakub z wyrazem grozy 122 2, V | parę minut nie mówili nic. Jan pierwszy śmiechem parsknął.~- 123 2, V | się i czegoś żałował. Ale Jan po wybuchnięciu śmiechem 124 2, V | nocy sfatyguje - zauważył Jan.~- Nie bój się. Choć i po 125 2, V | płacić nijak nie wypada...~Jan objął go nagle, okręcił 126 2, V | topolę zejść - ozwał się Jan.~Justyna prędko zbiegła; 127 2, V | Justyna prędko zbiegła; Jan stryjowi zstępować z góry 128 2, V | Pierwszy spostrzegł go Jan:~- Ot i pan Witold z Kaziukiem, 129 3, II | wieści Michała, tak jak i Jan, wrócić miał ledwie nazajutrz. 130 3, III| Korczyński z Antolką Jaśmontówną, Jan Bohatyrowicz z Marylką Zaniewszczanką, 131 3, III| spojrzawszy, miód do gęby kapie!~Jan spłonął cały i, jak zwykle, 132 3, III| zamyśliła się w tym momencie?~Jan Bohatyrowicz nie tańczył 133 3, III| jednak chwila, w której Jan wzrokiem ku uliczce pomiędzy 134 3, III| płatku obok Justyny siedząc Jan cicho, ale z zapałem mówił:~- 135 3, III| zbiegało par kilkanaście.~Jan szerokimi krokami ogród 136 3, III| gęstwinie oczeretów ukryte, i Jan tylko wiedział gdzie je 137 3, III| przebiec, pochylić się musiała. Jan pochylił się także i pod 138 3, IV | rozchodzących się po zagrodach. Jan, który odjeżdżający orszak 139 3, IV | spostrzegła.~- Niech pan Jan nie lęka się - zaczęła - 140 3, IV | czernili i wyśmiewali, pan Jan, który miał prawo gniewać 141 3, IV | nie jestem - odpowiedział Jan - i nijakiego prawa gniewać 142 3, IV | jego przemknął.~- Niech pan Jan nie udaje i mnie do kłamstwa 143 3, IV | zna, co to pany. Co pan Jan winien temu, że w inszej 144 3, IV | że nad Niemen poszła...~Jan rzucił się już we wskazanym 145 3, IV | wielki niepokój pokrywał; Jan też przystanął zrazu i widać 146 3, IV | szeleściło i wnet milkło.~Jan patrzał na wodę, bór, niebo.~- 147 3, IV | się dają - odpowiedział Jan i jakby towarzyszce przyjemność 148 3, IV | echem porozmawia! - poprosił Jan.~Zbliżył się do Justyny 149 3, IV | Panno Justyno! - zaczął Jan - niech pani echu powie


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL