Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
siano 4
siarczysta 1
siasc 1
sie 3974
siebie 169
siec 4
sieci 1
Frequency    [«  »]
-----
-----
7478 i
3974 sie
3537 z
3534 w
2884 na
Eliza Orzeszkowa
Nad Niemnem

IntraText - Concordances

sie

1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-3974

     Tom, Rozdzial
501 1, IV | Witold, a z oczu posypały się mu iskry - i nie obraziłeś 502 1, IV | obojętnie względem Lego się zachowywać! - oburzył się 503 1, IV | się zachowywać! - oburzył się chłopak i znowu zwrócił 504 1, IV | chłopak i znowu zwrócił się do Różyca. - Mnie się zdaje, 505 1, IV | zwrócił się do Różyca. - Mnie się zdaje, że pan chyba inaczej 506 1, IV | dorzucił hrabia. ~- Ale spytaj się swego ojca, w jakie położenie 507 1, IV | dźwigać...~Witold zarumienił się jak zmieszana dziewczyna, 508 1, IV | odrodzoną żarliwością zwrócił się do Różyca:~- Ale pan... - 509 1, IV | Temperatura podnosić się zaczyna - szepnął do Różyca 510 1, IV | niego przykrej, zwrócił się do Zygmunta z prośbą, aby 511 1, IV | salonu, w którym znajdowała się jego narzeczona; dwaj studenci, 512 1, IV | studenci, wraz z trzecim, który się do nich przyłączył, żywo 513 1, IV | rozmawiając i gestykulując usunęli się na stronç, a Zygmunt Korczyński 514 1, IV | surowc jej usta rozwarły się nieco i zarysowały uśmiech 515 1, IV | Zygmunta pośpiesznie uczepiła się już młodziutka jego żona 516 1, IV | skoligacona i wychowana, wydaje się zakochaną w nim bez pamięci, 517 1, IV | że gospodarstwem prawie się nie zajmuje i interesy swe 518 1, IV | miał za to - sprzeciwiła się pierwsza - Darzecką, 519 1, IV | wyszedłszy sama nie wie, jak dąć się i stroić... Ona także synowczykowi 520 1, IV | policzki jego rumieniły się trochę, małe oczy błyszczały, 521 1, IV | sobie wszystkich, którzy się znajdowali w pobliżu. W 522 1, IV | tacy z likierem znalazł się naprzód ów otyły i na wesołego 523 1, IV | okrągła twarz rumieniła się coraz bardziej, postawił 524 1, IV | blisko stojący zaśmieli się wiedząc, że żartowniś zmierza 525 1, IV | starego, ale on wymawiał się i jeden kieliszek do ust 526 1, IV | nie... nie... - tłumaczył się - gdybym jeszcze ten wypił, 527 1, IV | uśmiechu, wyprostowując się i wyginając naprzód okrągły 528 1, IV | obsiadły stół piętrzący się albumami i ilustracjami 529 1, IV | rozmawiających, znajdowała się i Justyna. Ciemny i niekosztowny 530 1, IV | ubiór uderzająco wyróżniał się pośród różnobarwnych i jasnych 531 1, IV | że jak zazwyczaj ubrała się niewłaściwie i w ubraniu 532 1, IV | doświadczała, ale w toczących się rozmowach o zagranicy i 533 1, IV | Chwilami, gdy zamyślała się i nieruchomym wzrokiem patrzała 534 1, IV | można było zgadnąć, że czuła się zupełnie na zewnątrz tego 535 1, IV | Tylko brwi jej ściągnęły się nad oczami, które znudzone, 536 1, IV | znudzone, znużone, napełniały się wyrazem niepocieszalnego 537 1, IV | jakichkolwiek przyczyn liczyć się tu chciał czy musiał. Towarzyszki 538 1, IV | skromnego stroju trochę się od niej odwracały, hrabia 539 1, IV | oczami nieznacznie wysunął się w kierunku sali jadalnej. 540 1, IV | ludziach potężnych, zapalając się przy tym, rozprawiając i 541 1, IV | światła postać jego odcinała się w pełni swych silnych i 542 1, IV | stoliku, machinalnie bawiąc się kieliszkiem, w którym łamał 543 1, IV | kieliszkiem, w którym łamał się promień słońca, odzywał 544 1, IV | promień słońca, odzywał się rzadko, a pochyloną nieco 545 1, IV | wstrząsał czasem i uśmiechał się to filuternie i niedowierzająco, 546 1, IV | głowę podniósł, uśmiechnął się, kieliszkiem o stół uderzył 547 1, IV | głowy, i nic więcej! Jak się ich człowiek na noc naczyta, 548 1, IV | naczyta, to potem śnią mu się takie rzeczy, że wolałby 549 1, IV | jeszcze straszny!~Uśmiechnął się żartobliwie, ale zarazem 550 1, IV | przecież babą, abym snami miał się przerażać -- zaczął - ale 551 1, IV | jakoś miesiącami naczytałem się był wieczorem o wojnach 552 1, IV | jakich. Zaraz potem położyłem się, usnąłem i śni się mnie... 553 1, IV | położyłem się, usnąłem i śni się mnie... uważacie panowie, 554 1, IV | przyjmuję... Tak; zdaje się, zwijam się, tak częstuję, 555 1, IV | Tak; zdaje się, zwijam się, tak częstuję, karmię, poję, 556 1, IV | zostawiając... Już zdaje się i odjeżdżać sobie mają... 557 1, IV | będzie... Wychodzę, zdaje się, na ganek, z wielkim ukontentowaniem, 558 1, IV | drugie wojska...~Tu zaciął się.~- To... tamto...~Promień 559 1, IV | chcesz, człowiecze, kręć się i wierć się, nie wykręcisz 560 1, IV | człowiecze, kręć się i wierć się, nie wykręcisz się i nie 561 1, IV | wierć się, nie wykręcisz się i nie wywiercisz. Z tej 562 1, IV | Jezus, Maria! Obudziłem się cały w potach i nazajutrz 563 1, IV | tonem pocieszenia odezwał się ktoś z obecnych.~- Prawdziwie 564 1, IV | pan Benedykt.~- Napłodziło się ich u nas jak robactwa w 565 1, IV | ci ta szlachta... jakże się nazywa?... wytoczyła? ~- 566 1, IV | swoje inwentarze - bronił się pan Benedykt. - Planami 567 1, IV | dowieść mogę...~Zapalać się zaczął i byłby pewno długo 568 1, IV | byłby pewno długo rozwiódł się nad procesem, o którym mowa 569 1, IV | wchodzących i pośpiesznie zerwał się z krzesła. W tej samej chwili 570 1, IV | Toż to Kirłowa zjawia się tutaj! A skądże jej się 571 1, IV | się tutaj! A skądże jej się to wzięło! Już chyba lat 572 1, IV | nie bywa! Ależ zmieniła się, zmieniła, o, moja pani!~ 573 1, IV | z niepokojem oglądająca się na postępujące za nią dzieci. 574 1, IV | roztargnionego uśmiechu i wahających się, lękliwych ruchów poznać 575 1, IV | jak wśród nich znajdować się należy, trwożyła się ciągle, 576 1, IV | znajdować się należy, trwożyła się ciągle, aby czegoś niewłaściwego 577 1, IV | od tak dawna nie ukazuje się nigdzie. Ośmielona trochę, 578 1, IV | Teraz to już nic: nauczyłam się i przywykłam. Ale z początku 579 1, IV | pani Andrzejowej wybiło się trochę niesmaku, a u boku 580 1, IV | późno. Kirłowa zmieszała się znowu, zgrabną swą kibić 581 1, IV | ukłonie i widocznie zdobywając się na śmiałość zbyt głośno 582 1, IV | Troje starszych odważyłam się wziąść z sobą, bo myślałam, 583 1, IV | dobrze, że choć raz w świat się wybrałaś! - wołał, a potem 584 1, IV | wołał, a potem zwrócił się do otaczających: - Moja 585 1, IV | państwo nie widzieliście się z sobą?- żartobliwie ktoś 586 1, IV | potrzebuje rozrywek i nudzi się w domu; ja go więc we wszystkim 587 1, IV | czerwonymi rękami, przyparli się do fortepianu i wytrzeszczonym 588 1, IV | śliczną musiała wydawać się w domu i matce, i córce; 589 1, IV | Spod tej sukni ukazujące się małe stopy w skórzanych, 590 1, IV | jak u matki warkocz wił się po spływających w dół jej 591 1, IV | Można - odszepnęła rumieniąc się po brzegi jasnych włosów 592 1, IV | I ty, Widziu, zmieniłeś się trochę.., zmizerniałeś...~- 593 1, IV | zmizerniałeś...~- Pracuję... uczę się... myślę... A ty co porabiasz?~- 594 1, IV | droga, dobra!... jak ja się cieszę, że zobaczyłem ciebie! 595 1, IV | do ich radości, rozległy się w salonie naprzód fortepianowe 596 1, IV | rozmawianie z gośćmi stawało się dla niej coraz trudniejszym; 597 1, IV | szczupła jej kibić garbiła się i opadała na poręcz kanapy, 598 1, IV | Gasnącymi oczami porozumiała się z Justyną, która wstała 599 1, IV | która wstała i zbliżyła się do fortepianu. Orzelski, 600 1, IV | wykonanych przed rumieniącą się Teresą Plińską, drobnymi 601 1, IV | drobnymi swymi kroczkami kręcił się dokoła swych leżących na 602 1, IV | zadziwiająco Orzelski zmieniał się i przetwarzał. W miarę rozwijania 603 1, IV | przetwarzał. W miarę rozwijania się i potężnienia tonów spod 604 1, IV | także wyrastał, usubtelniał się, szlachetniał. Niewielka 605 1, IV | ze strun skrzypiec lejąc się w jego piersi co chwilę 606 1, IV | chwilą nie mógł rozstać się z talerzem i słodkie oczy 607 1, IV | bez cienia urazy poddawał się drwinom znajomych. Było 608 1, IV | przygasły. Raz jednak odbiło się w nim wrażenie przykre. 609 1, IV | nieznacznie i na palcach przesunął się przez salon i na nie zajętym 610 1, IV | przyjaźnie i poufale uśmiechając się podała mu rękę, Wszyscy 611 1, IV | sobie gracją ruchów nachylił się on do samego prawie ucha 612 1, IV | tak wypadkiem... spotkali się kiedy u ciebie... Tu nie 613 1, IV | otworzyła i naprzód wpatrzyła się w niego z nieopisanym zdziwieniem, 614 1, IV | że kilka osób na nią się obejrzało, wybuchnęła:~- 615 1, IV | bałamucić? No, to spotykaj się z nią w swoim Wiedniu, ale 616 1, IV | spotkasz...~Różyc śmiał się cicho.~- Parafiaństwo, kuzynko - 617 1, IV | na mgnienie oka zmieszała się i zasmuciła. Ale potem energicznie 618 1, IV | parafianinem.~Nagle zamyślając się odpowiedział:~- Może...~ 619 1, IV | znać długo ani zamyślać się, ani smucić.~- Moja droga 620 1, IV | żebyś wiedziała, jak ona mi się podoba!... Ślicznie zbudowana 621 1, IV | jego oczu i zwiększające się rumieńce. Czuła się zwierzeniami, 622 1, IV | zwiększające się rumieńce. Czuła się zwierzeniami, które jej 623 1, IV | dziś w dodatku i upiłeś się jeszcze czy co?~Znów z zamyśleniem 624 1, IV | kompozycję. On prostował się, promieniał.~- Caca uwerturka! - 625 1, IV | malowniczej. Smutnym wydawał się i rozmarzonym. Teraz z niepewnym 626 1, IV | półgłosem przemówił:~- Zdaje mi się, kuzynko, że nie lubisz 627 1, IV | słyszała... ~Tu ożywiając się coraz mówić jej zaczął o 628 1, IV | zwykle i z szybko podnoszącą się piersią. Widać było, że 629 1, IV | i malowniczo wspierając się o fortepian zapytał: dlaczego, 630 1, IV | niewidzialną lub ukazuje się tylko na krótko?~Odpowiedziała, 631 1, IV | pielęgnować musi.~Zaśmiał się.~- Po cóż mówisz nieprawdę? - 632 1, IV | jej kierunku zarumieniła się jak wiśnia.~- Pani nie wie? - 633 1, IV | dokończył Kirło i zaśmiał się szczerze, z całego serca.~ 634 1, IV | sobą. Justyna spotkała się z tym wlepionym w nią spojrzeniem, 635 1, IV | spojrzeniem, które zdawało się osypywać żarem gniewu 636 1, IV | zaczęły wilgotnieć i mglić się, stanęły w nich wielkie, 637 1, IV | jej lekki ukłon i usunął się na stronę.~W salonie zrobiło 638 1, IV | stronę.~W salonie zrobiło się trochę chaosu; ktoś zaproponował 639 1, IV | Benedykt wraz z innymi gotował się do rozpoczęcia winta, ale 640 1, IV | spoglądał, że na chwilę śmiać się i innych śmieszyć przestał. 641 1, IV | innymi paniami zbliżała się ku drzwiom na ganek prowadzącym. 642 1, IV | Justyna śpiesznie zwróciła się ku drzwiom przedpokoju, 643 1, IV | Różyc i razem z nią zbliżył się do wieszadeł złożonych z 644 1, IV | czarnych włosów. Odwróciła się prędko i niosąc ozdobny 645 1, IV | zauważono dość wyraźne zajęcie się tego ostatniego ubogą krewną 646 1, IV | Klotylda mocno, mocno tuliła się do boku swego męża i podnosiła 647 1, IV | rozdzielającymi go z ogrodem zawahała się i stanęła. Wyraz cierpienia 648 1, IV | z tych wschodów...~Nikt się temu nie dziwił; wiedziano 649 1, IV | powabnie, nie chciała okazać się niedołężną. Jednak wschody 650 1, IV | upaść musiała... Zbliżała się ku nim i odstępowała, wyciągała 651 1, IV | z sobą tak, że okryła się rumieńcem wysilenia. Na 652 1, IV | kartowego stołu przypatrywał się tej scenie, ironicznie trochę 653 1, IV | tak bardzo osłabioną, jak się jej zdaje...~- At! - rozdając 654 1, IV | Korczyński - z nudów zasiedziała się i od chodzenia odwykła... 655 1, IV | towarzystwo rozsypujące się w różne strony ogrodu, 656 1, IV | strony ogrodu, odwróciwszy się ku sali jadalnej zmierzała. 657 1, IV | wyszeptał.~Prędko, zanim usunąć się zdołała, zbliżył się ku 658 1, IV | usunąć się zdołała, zbliżył się ku niej i rękę jej pochwycił.~- 659 1, IV | czego chcesz?~Słowa plątały się jej w ustach i głos zamierał 660 1, IV | ufności...~- Duszy! - zaśmiała się przeciągle i bolesna ironia 661 1, IV | Martę, która nisko schylając się nad stołem i głośno sapiąc 662 1, IV | starej panny, Przybliżyła się prędko i dotknęła ciemnej, 663 1, IV | nie lubię, aby kto wtrącał się do moich interesów... Sama 664 1, IV | daję i teraz dam... Baw się, kiedy ci wesoło...~- Mnie 665 1, IV | zmarszczki jej czoła przerzedziły się trochę, a wzrok ognisty 666 1, IV | przyjaźniejszego wyrazu. Zdawało się, że wnet podniesie swą rękę, 667 1, IV | chwili u końca sali rozległ się przy bufecie brzęk padającego 668 1, IV | na ziemię i rozbijającego się szkła wraz z piskliwym wykrzykiem 669 1, IV | Wieczna niedola! - porywając się z miejsca i do bufetu przyskakując 670 1, IV | zaraz, frygo, i ani pokazuj się więcej ! Ruszajcie stąd 671 1, IV | przysiadła i zakaszlała się długim, przeraźliwym, grzmotowym 672 1, V | pola. Wkrótce też znalazła się na ścieżce kręto biegnącej 673 1, V | morza, która zaczynając się u stóp zabudowań dworskich 674 1, V | twardo udeptana. Wydłużając się, to skracając zwracała się 675 1, V | się, to skracając zwracała się ona w różne kierunki; zdawało 676 1, V | różne kierunki; zdawało się nieraz, że już, już kończy 677 1, V | nieraz, że już, już kończy się i urywa, za zawrotem 678 1, V | zieloną miedzą ukazywała się znowu wabiąc i wiodąc - 679 1, V | brzęczeń, świegotów zlewających się w nieustanny, przy samej 680 1, V | Justyna wypadkiem znalazła się na tej ścieżce i nie myślała 681 1, V | więcej... Dlaczego czuła się tak głęboko i bez ratunku 682 1, V | pierwszej młodości obudziła się nie tylko samotna i smutna, 683 1, V | łatwo; teraz zaś życie stało się próżnym uciech, a pełnym 684 1, V | i zmarszczkami okrywały się twarze. Ale jej ojciec czuł 685 1, V | twarze. Ale jej ojciec czuł się spokojnym i szczęśliwym, 686 1, V | zawsze takim, jakim stał się w ostatnich dziesięciu latach, 687 1, V | jak stopniowo zaokrąglał się i nabierał pulchności rąk 688 1, V | prawie łagodność. Unosił się i płonął wtedy tylko, kiedy 689 1, V | zmysłowe jego usta układały się w wyraz lubości, ilekroć 690 1, V | jego namiętności podsycały się wzajemnie. Im dłużej grał, 691 1, V | rozmarzeniem przybliżał się do przedmiotu miłosnych 692 1, V | szeptali. Wtedy jeszcze dziwiła się nie rozumiejąc, ale niebawem 693 1, V | krewnego o zaopiekowanie się jej córką w razie jej rychłej 694 1, V | patrzał, na koniec chylące się przed nim czoło krewnej 695 1, V | zabrał. Orzelski okazywał się przez ten układ rzeczy zupełnie 696 1, V | zobojętniał. Nie pozbył się przeto wszelkich przyjemności 697 1, V | smutne jej oczy napełniły się litością. Do obecnego pana 698 1, V | wspólnie z tobą, zajmę się w jego zastępstwie.~Zajęła 699 1, V | jego zastępstwie.~Zajęła się, nawet szczerze i starannie. 700 1, V | Tu umysł Justyny napełnił się mnóstwem obrazów składających 701 1, V | rozegzaltowanym artystą łączyły się dla Justyny wspomnienia 702 1, V | gniewem w oczach wyprostowała się i szła dalej. Jakże skończył 703 1, V | szła dalej. Jakże skończył się ten poemat? O, bardzo prozaicznie! 704 1, V | wzrokiem i słuchem, które stały się nagle bardzo przenikliwymi, 705 1, V | badała wszystko, co działo się wkoło niej. Wiedziała też 706 1, V | majestatycznej postawy, tak czuła się zrozpaczoną postanowieniem 707 1, V | pomimo rzetelnego oderwania się od materialnych spraw świata 708 1, V | krewną Andrzeja źle obejść się nie mogła, owszem, smutnie, 709 1, V | romansują często, ale nie żenią się prawie nigdy!~Na głowę pana 710 1, V | pana Benedykta posypały się gromy. Pani Andrzejowa co 711 1, V | do gabinetu brata. Wdał się też w sprawę i sam arystokratycznie 712 1, V | oświadczając, że wcale nie zgadza się z jego chęciami i gustami, 713 1, V | przez żonę krewny żenił się - nie wiedzieć z kim... 714 1, V | koniec zażądał rozmówić się o tej sprawie z Zygmuntem. 715 1, V | sprawie z Zygmuntem. Rozmówił się i na zakończenie z chmurną 716 1, V | sobie znowu za granicę i ucz się malować... Osowce wprawdzie 717 1, V | Osowce wprawdzie zrujnują się do reszty, ale tobie samemu 718 1, V | teraźniejszości wzgardą zdjęta zlękła się przyszłości... Dotąd miłość, 719 1, V | nasycenia ciężko wlokących się godzin i .dni; że w niej 720 1, V | jest i być może, zdawało się jej, że patrzy w jakąś bezmierną 721 1, V | strapione i wątlejące błąkały się młode siły jej ciała i ducha... 722 1, V | głębi istoty swej czuła się wzruszoną samym tylko dźwiękiem 723 1, V | znowu? Sto głosów zdawało się w niej wołać: Nie! A jednak 724 1, V | Zarazem czoło jej zapaliło się wstydem. Przypomniała sobie 725 1, V | Cóż to było? Podobała mu się? Widziała to nadto, ale 726 1, V | romansują często, ale nie żenią się prawie nigdy". Kimże więc 727 1, V | kim!~Obu dłońmi schwyciła się zá rozpaloną głowę, w gardle 728 1, V | dumy, Jednak uspokajała się powoli. Z szerokiej przestrzeni 729 1, V | kilkanaście, zobaczyła wznoszącą się nad zbożem, rozłożystą i 730 1, V | drzewa były złote. Oglądała się dokoła, na wzburzoną twarz 731 1, V | myśleć przestawała. Pochyliła się i rozchyliwszy gęste łodygi 732 1, V | kłosów szorstko przesunął się po jej twarzy; wzięła go 733 1, V | ziarna.~Liliowy motyl wzbił się jej spod stóp i kręto wyleciał 734 1, V | skakała, fruwała, kołysała się pośród złotych liści. W 735 1, V | zbożem, niedaleko, rozległ się głos ludzki. Był to silny 736 1, V | wołaniu tym rozchodzącym się po ciszy polnej nie było 737 1, V | ochoczo. Wnet potem rozległo się gwizdanie, w którym wyraźnie 738 1, V | nutę piosnki zaczynającej się od słów:~Przy drodze, przy 739 1, V | stóp gruszy polnej urywał się wąski korytarzyk i w prostej, 740 1, V | roli, uparcie odradzała się wraz za nią i białym paskiem 741 1, V | ku gruszy polnej posuwał się pług, ciągnięty przez parę 742 1, V | wyciągajcie.~Pług posuwał się dość prędko; lemiesz głęboko 743 1, V | lemiesz głęboko pogrążał się w rolę, po żelaznej, błyszczącej 744 1, V | miałki piasek rozsypującej się ziemi. Niewielkie konie 745 1, V | odległości kilka wron, zdając się zaglądać im w oczy, tu i 746 1, V | już można było, że uczuł się zdziwionym. Prędkim ruchem 747 1, V | postawie. Usta mu otworzyły się i pod złotawym wąsem ukazały 748 1, V | śnieżne zęby. Uśmiechnął się, twarz odwrócił, zawahał 749 1, V | twarz odwrócił, zawahał się, chrząknął, na koniec, bojąc 750 1, V | chrząknął, na koniec, bojąc się znać zbyt głośno przemówić, 751 1, V | owsem trzeba iść i wyjdzie się na wprost okolicy, a stamtąd 752 1, V | widocznym pragnieniem okazania się grzecznym i usłużnym. Wyciągniętym 753 1, V | tajemna, lecz nie dająca utaić się radość.~- Pan Jan Bohatyrowicz? - 754 1, V | krótkim milczeniu, zdobywając się widocznie na nową śmiałość, 755 1, V | gniada, wolniej!~Pług posunął się znowu, tylko daleko powolniej 756 1, V | znowu lemiesz głęboko rył się w pulchną rolę, a po błyszczącej 757 1, V | Panienka niby to zna się na gospodarstwie?~Zmieszała 758 1, V | gospodarstwie?~Zmieszała się z kolei. Istotnie, bardzo 759 1, V | rolniczym ale przypatrywała się nigdy. W tej chwili dziwiła 760 1, V | całe życie spełniał, uczuł się dumnym i wesołym. W ogóle 761 1, V | mowie i całym obejściu się jego dziwnie mieszały się 762 1, V | się jego dziwnie mieszały się z sobą i ruchliwie jedna 763 1, V | powściągane przez chęć okazywania się grzecznym i przystojnym. 764 1, V | poprawiwszy wyprostował się, na konie, które były stanęły, 765 1, V | Prędzej bym śmierci spodziewał się w tym momencie niż panienkę 766 1, V | człowieka wygada czasem, co się w sercu kryje. Jaż panienkę, 767 1, V | często widuję...~Wstrzymał się. Głos jego, ten silny głos, 768 1, V | rozgłośnych pieśni, zmącił się i urwał. Po chwili dopiero 769 1, V | Może panienka gniewa się na mnie, że tak śmiele powiedziałem?...~ 770 1, V | powiek wzrok jej podniósł się na niego ciekawie i przyjaźnie. 771 1, V | Odwrócił twarz, zawahał się, chrząknął i dokończył:~- 772 1, V | nie trzeba nadmiar troskać się i smęcić. na świecie 773 1, V | To prawda - uśmiechnęła się Justyna - ale jeżeli kto 774 1, V | Tak już widać przyrodziłem się do ojca, bo nieboszczyk 775 1, V | sposób, aby bokiem sunąć się mógł po ziemi, lejce zdjął 776 1, V | miałem i do nikogo, zdaje się, tak jak do niego, przywiązany 777 1, V | coraz więcej pozbywając się nieśmiałości. Można by nawet 778 1, V | ale z łóżka podźwignąć się nie mógł. Wtenczas na mnie 779 1, V | jeszcze będąc. Najadłem się też w czasie niemało biedy, 780 1, V | wszystko u nas odmieniło się na dobre, i tyle tylko mojej 781 1, V | zapytała Justyna.~On zmieszał się znowu, odwrócił twarz, chrząknął 782 1, V | takie, co nigdy spełnić się nie mogą. Już, zdaje się, 783 1, V | się nie mogą. Już, zdaje się, i wygnasz je z serca, i 784 1, V | Spojrzał w górę i zamyślił się, ale w tej chwili w owsie 785 1, V | kroków przed końmi ukazała się na wąskiej miedzy dość szczególnie 786 1, V | słońcem przeniknięte jeżyły się dokoła jej głowy jak złota 787 1, V | niż do kostek ukazywały się jej duże, bose nogi. Z dala 788 1, V | oczami i szeroko śmiejącymi się usty drogę mu zajść musiała 789 1, V | niego. Uśmiech jej zmącił się i zniknął, głowę trochę 790 1, V | nigdy nas nawiedzieć? Zdaje się, że nie na końcu świata 791 1, V | wspominał...~Nie zatrzymując się ani na sekundę pług i konie 792 1, V | kształtami ciała i jeżącą się nad głową złotą gęstwiną 793 1, V | otworzyła. Jan uśmiechnął się.~- Państwo nie rozumieją 794 1, V | ma...~Justyna uśmiechnęła się. Spostrzegła była rozkochane 795 1, V | ścigając wzrokiem oddalającą się zauważyła.~- Co do piękności, 796 1, V | odpowiedział - owszem, zdaje się, że nadmiar wielka i gruba! 797 1, V | i gruba! Ale - poprawił się śpiesznie - pracowita i 798 1, V | nie dopowiadając; zmieszał się znowu, chrząknął i prędko 799 1, V | chodził. Po wojnie ożenił się, już w późnym wieku, i doświadczył 800 1, V | Czuć było, że zbliżali się do wsi dużej i ludnej. Głosy 801 1, V | zwierząt coraz wyraźniej dawały się słyszeć. U brzegu kończącego 802 1, V | słyszeć. U brzegu kończącego się owsa trzej chłopcy, bosi 803 1, V | małe kopice. Jan uśmiechnął się, otworzył usta dla powiedzenia 804 1, V | powiedzenia czegoś i powściągnął się, na koniec, nie mogąc znać 805 1, V | nie mogąc znać powstrzymać się zupełnie, do kosarza, którego 806 1, V | Adaś! a spóźniliście się z koniczyną, aá wstyd patrzeć! 807 1, V | Zaczepiony, nie odwracając się, z gniewem odkrzyknął:~- 808 1, V | gniewem odkrzyknął:~- Ciągnij się za swój nos, a o cudzy nie 809 1, V | filuternie sprzeciwił się jeszcze Jan.~- Wiadomo! 810 1, V | kosarz.~- W ojca wrodził się - zauważył Jan do Justyny - 811 1, V | Zdjął czapkę i w wahającej się postawie na Justynę patrzał.~- 812 1, V | wnętrze jej szerzej odsłoniło się przed nią, szybko postąpiła 813 1, V | swoich śmieciach puszył się trochę i dumniał, grzeczną 814 1, V | szeroką drogę i gęsto zasiała się na niej biała dzięcielina. 815 1, V | pomalowanych do połowy kryło się w łanie biało i różowo kwitnącego 816 1, V | różnobarwnym kwiatem i ukazywała się gęstwina melisy, bladej 817 1, V | zagonach rosły lub wiły się warzywa, żółte słoneczniki 818 1, V | żółte słoneczniki wzbijały się nad delikatnym lasem białego 819 1, V | czerwone gaszty i rozpierały się rozłożyste krzaki wieczorników. 820 1, V | słońca, które pochylało się już do zachodu, igrały po 821 1, V | brzęczenie pszczół i wzbijało się morze woni z przemagającym 822 1, V | nieustannie, ale powoli posuwały się po ziemi, a od polowy ogrodu 823 1, V | powtórzę, że mucha naje się tym, co my od pana Korczyńskiego 824 1, V | nie sięgaj!~- A jak pokaże się, że wygon nie cudzy, tylko 825 1, V | duszy i ciele, że pokaże się tak, a nie inaczej...~- 826 1, V | Jeszcze ten nie urodził się, kto by potrafił mnie zbałamucić! 827 1, V | przy ostatnich słowach stał się rozgniewanym i zgryźliwym. 828 1, V | Wszystko równo. Czego się człowiek za młodu nauczy, 829 1, V | przed stajnią słomie, zerwał się i z głośnym szczekaniem 830 1, V | tejże chwili za czepiającym się już płotu pługiem przyskoczył 831 1, V | oka przy stryju znalazł się i za ramię go pochwycił.~- 832 1, V | kobiety, dokoła której zwijał się poszczekując uspokojony 833 1, V | Niech stryj idzie i przywita się...~Ze zdziwieniem i prawie 834 1, V | przygarbiony człowiek cofnął się ku domowi.~- A toż co? - 835 1, V | Bardzo jej upodobało się u nas, przyszła spocząć... 836 1, V | Ale stary plecami przyparł się do ściany domu. ~- Na co 837 1, V | obie już ręce opierającego się pociągał. - Stryjku, stryjaszku, 838 1, V | przygarbiony człowiek otulał się swą kapotą, głową w wielkiej 839 1, V | przecząco, do ściany wciąż się przypierał, ale przemoc, 840 1, V | konie odprzęgę...~I rzucił się ku stajni, do koni.~W dużym 841 1, V | łąką i pasieką, znajdowała się jedna tylko ławka, przy 842 1, V | brzęczały. Z tej ławki podniosła się wysoka i kształtna kobieta, 843 1, V | oczy z dala już wpatrywały się w zbliżającego się ku niej 844 1, V | wpatrywały się w zbliżającego się ku niej człowieka. Nie był 845 1, V | oczu Benedykta. Domyślała się także czegoś, czegoś więcej 846 1, V | sposobu, w jaki zbliżył się do nie znanej sobie kobiety, 847 1, V | taką mam głowę, która lęka się przeziębienia...~Było w 848 1, V | które czynił, aby okazać się grzecznym i gościnnym, czuć 849 1, V | nim było dzikie boczenie się od ludzi i ukrywane, lecz 850 1, V | ale ogród ten wydał mi się tak świeżym i pociągającym, 851 1, V | Już i nie spodziewałem się takiej promocji , ażeby 852 1, V | czapki.~- A jakże miewa się panna Marta Korczyńska?- 853 1, V | kościele... u! zmieniła się, postarzała... ze wszystkim 854 1, V | ciszej rzekł:~- A lękała się pracy! Ot, wszystko jedno, 855 1, V | pracować wypadło..:~Zamyślił się, długą, bladą ręką poprawił 856 1, V | lub też sposób wyrażenia się Justyny przypomnieniem czegoś 857 1, V | Wtem zza węgła domu ukazał się Jan, na rozmawiających spojrzał 858 1, V | spojrzał i nie zbliżając się przemówił:~- Stryju, panience 859 1, V | panience sad nasz bardzo się upodobał!~- Chodźże tu! - 860 1, V | idź i zasypuj!~A zwracając się do Justyny znowu trochę 861 1, V | Bardzo kontenty jestem, że się pani mój sadek upodobał. 862 1, V | od ko... kogo?~Zdziwił się tak, że jąkać się zaczął. 863 1, V | Zdziwił się tak, że jąkać się zaczął. Blade oczy, jego 864 1, V | Dobrze jemu zapamiętało się te niedołęstwo moje, bo 865 1, V | trzymał... U doktorów radziłem się ze trzy razy, ale nie pomogli 866 1, V | niżeli cielesna...~Rozgadał się i powolnym, monotonnym swym 867 1, V | sobie sposób zamyślając się i kędyś daleko patrząc dokończył:~- 868 1, V | Powolnym ruchem podniósł się z ławki i znowu czapki nieco 869 1, V | sadek mój obejrzeć, kiedy się tak upodobał...~Po niedawno 870 1, V | gośćmi salonie.~Znajdowali się właśnie przy sporej grupie 871 1, V | teraz dopatruje?... Zdaje się, taki słaby, a wielką ma 872 1, V | wytrwałość... Anzelm obejrzał się. ~- Chodźże tu, Janek! - 873 1, V | zawołał.~Ale chłopak wahał się znowu, to ku dziedzińcowi, 874 1, V | odpowiedział Anzelm.~I zwracając się do Justyny zwykłą sobie 875 1, V | koniec, kiedy już dźwignął się z niemocy, ręce paliły się 876 1, V | się z niemocy, ręce paliły się mu do roboty. ~- Już to 877 1, V | i sadek. Janek nauczył się pszczelnictwa od jednego 878 1, V | dla oczów miłe...~Śmiał się teraz cichym, piersiowym 879 1, V | prostował; nikłe iskry zlały się mu w źrenicach w spokojny 880 1, V | znowu głowę, przygarbił się i powoli dodał: ~- Wszystko 881 1, V | takimi nadziejami karmił się, a najadł się trucizny... 882 1, V | nadziejami karmił się, a najadł się trucizny... Każda rzecz 883 1, V | Tu wzrok jego przesunął się po twarzy Justyny.~- Panowie 884 1, V | dla tej przyczyny trzymamy się jego zębami i pazurami...~ 885 1, V | bardzo kochała, ale wydało się jej w tej chwili, że było 886 1, V | wielka przestrzeń. Uczuła się daleko, daleko od Korczyna - 887 1, V | kaftanie i bosa ukazała się zza góry, niosąc na ramieniu 888 1, V | Wysmukła i wątła, przechylała się trochę na bok pod tym ciężarem 889 1, V | cicho i samotnie stawać się zaczynało, niż było wprzódy. 890 1, V | niewysokimi deskami ukazało się czoło kobiece; oczy pod 891 1, V | chwili, dalej nieco, wysunęła się nad płotu cała głowa mężczyzny, 892 1, V | miejscu zaś, gdzie kończyło się ogrodzenie z desek, nad 893 1, V | była także zobaczyć, co się dzieje w ogrodzie sąsiada, 894 1, V | sobie właściwą, zajmowała się Marta.~Uśmiechnął się znowu 895 1, V | zajmowała się Marta.~Uśmiechnął się znowu i głową pokiwał.~- 896 1, V | głową pokiwał.~- A lękała się pracy!... - z cicha powtórzył.~ 897 1, V | pierzchnęłaby wnet i schowała się gdziekolwiek. Ale wysmukła 898 1, V | sypiącymi świat może zakręcił się wirem. Justyna patrząc na 899 1, V | jakby usprawiedliwiając się rzekł Jan.~- Częściej on 900 1, V | będę...~Justyna zamyśliła się - o czym? Może przed jej 901 1, V | bo w tej chwili rozległ się u płota głuchy stuk, podobny 902 1, V | przeskoczyła i szybko zbliżała się do rozmawiających. Z dala 903 1, V | tłustej jej twarzy śmiały się do nich jej białe zęby, 904 1, V | słusznie! - przestając śmiać się, ale wciąż białe zęby ukazując 905 1, V | bojaźliwości swej oburzyła się Antolka.~- Bardzo słusznie! 906 1, V | na całe gardło zaśmiała się znowu dziewczyna.~I wszyscy 907 1, V | dziewczyna.~I wszyscy śmiać się zaczęli, nawet Anzelm ze 908 1, V | słabym uśmiechem zwrócił się do Justyny:~- Elżunia Bohatyrowiczówna, 909 1, V | kiedy był młody - odcięła się Elżunia. ~- A warto by było 910 1, V | zaręczona! - rozszczebiotała się nagle Antolka. - Jaśmont 911 1, V | niby po córkę. Nie zlękła się ona bynajmniej, tylko umilkła, 912 1, V | pełne wisien, i usunęła się trochę pomiędzy wysokie 913 1, V | siestrzenica jego znajduje się w bohatyrowieckiej okolicy, 914 1, V | Ale Anzelm wyprostował się trochę, baranią czapkę bladą 915 1, V | i plecy wnet przygarbiły się znowu. Fabian obie dłonie 916 1, V | sztrafy wycisnął... Nie zlęknę się ja i przed siestrzenicą 917 1, V | adwokata znalazł, ja staram się i zabiegam. Niech zna, że 918 1, V | i biedna mucha odejmuje się, kiedy ubijają. Czy wygramy, 919 1, V | przegramy, ale on tymczasem naje się kłopotów i koszta położy. 920 1, V | Mówiąc to wszystko brał się w boki, szeroko rozmachiwał 921 1, V | twarzy spotniał. Zdawać się mogło, że nigdy mówić nie 922 1, V | przygryzał i widocznie powściągał się z trudnością, teraz na ramieniu 923 1, V | Niech pan Fabian upamięta się... - przez zaciśnięte zęby 924 1, V | wymówił.~Stary obejrzał się i głowę podnieść musiał, 925 1, V | groźby, że stary zmieszał się i nagle ochłonął.~- A co 926 1, V | co nie w czas naplotło mi się w gębie, to przepraszam... 927 1, V | odchodzić, ale zatrzymał się jeszcze na Jana patrząc, 928 1, V | twarzy wszystko teraz śmiać się zdawało: i czerwone policzki, 929 1, V | zadarty nos, i ruszające się wąsy. Czapką ku Janowi machnął 930 1, V | nad ogrodzeniem przesunęła się w powietrzu błyszcząca kosa 931 1, V | błyszcząca kosa i rozległo się basowe, niegłośne nucenie:~ 932 1, V | wraz ze swą kosą ukazał się za niskim płotkiem.~Nieruchomo 933 1, V | mizerna kobiecina odwróciła się ku szaremu domkowi, nie 934 1, V | zawołała.~Z daleka już ozwał się rozkazujący głos Fabiana:~- 935 1, V | Imość zawsze tylko byś się Alżusią posługiwała, a chłopcom 936 1, V | rozkoszy użyje,~Krwi jak wody się napije...~W ogrodzie Anzelma 937 1, V | cisza. Jan nieśmiało zbliżył się do Justyny.~- Czy pani nie 938 1, V | Justyny.~- Czy pani nie gniewa się za te... nieprzyjemności, 939 1, V | mówić i z każdym obchodzić się trzeba, bo przez lat parę 940 1, V | Ale Anzelm niespokojnym się stawał. Raz wraz poprawiał 941 1, V | czapkę i na słońce mrużącymi się oczami spoglądał. Stało 942 1, V | i Cecylii?~Jan zmieszał się także.~- Może nie pójdziem ... 943 1, V | Przypominała sobie. Zdawało jej się, że coś o miejscu nazwę 944 1, V | Ale rysy jej wyprężyły się, zesztywniały i twarz przybrała 945 1, V | istotnie. Tak z nią stawało się zawsze, gdy uczuwała silne 946 1, V | to pragnienie we wstręt się zmieniło! A tu? cicho, bezpiecznie 947 1, V | jakby dla niej, rodzącej się na nowo, rodził się jakiś 948 1, V | rodzącej się na nowo, rodził się jakiś świat nowy.~Wzrokiem 949 1, V | przyczyny? - zapytał jąkając się, jak zwykle bywało, gdy 950 1, VI | Długi dzień letni zbliżał się do swego końca, w cichej 951 1, VI | półkole nieco zginająca się okolica stała cała w złotawej 952 1, VI | kilkadziesiąt kroków ukazywały się wśród tej zielonej powodzi 953 1, VI | wypadkiem jakby rozsypane cofały się w głąb lub wysuwały naprzód, 954 1, VI | wzajem na siebie następować się zdające; czasem zepchnięte 955 1, VI | wysokiej, ku rzece staczającej się góry, czasem krańcami ogrodów 956 1, VI | przysadzisto po ogrodach rozsiadały się odwieczne grusze, albo najrzadsze 957 1, VI | mniejszych grzędach mieniły się mnóstwem jaskrawych i łagodniejszych 958 1, VI | zwikłane, wzajem głuszące się i jedne nad drugimi bujające 959 1, VI | przeskakiwały płoty, prześlizgiwały się pod ścianami, urywały się, 960 1, VI | się pod ścianami, urywały się, znikały i z gęstej zieleni 961 1, VI | obrazkiem, zagrody te ukazywały się jedna za drugą, z daleka 962 1, VI | siebie patrzała. Znajdowała się teraz w samym niejako wnętrzu 963 1, VI | pogody i pracy wysypywały się na zewnątrz. Mnóstwo kraciastych 964 1, VI | konie, z daleka zamieniając się urywkami rozmów; z łąk albo 965 1, VI | za każdym płotem ozywał się tętent koni, które chłopcy 966 1, VI | dziedzińcu szczekał lub bawiąc się z dziećmi wesoło skomlił 967 1, VI | dzieci wykrzykiwane rozlegały się daleko. Pod gęstymi warzywami 968 1, VI | niejeden pług zatrzymywał się na chwilę i niejedna kosa 969 1, VI | kosa z brzękiem wikłała się wśród gałęzi, gdy jej właściciel 970 1, VI | dziewczyny rumieniącemu się pod wetkniętą we włosy nagietką. 971 1, VI | prowadzonym do kuźni, przesunęła się postać młodzieńcza, tak 972 1, VI | przerywane pracą, wzbijały się jedną lub kilku nutami i 973 1, VI | nutami i milknąc tu, odzywały się ówdzie, to bliżej, to dalej, 974 1, VI | płotami dwóch zagród ukazała się para ludzi, z których jeden 975 1, VI | przerażenia, które objawiało się także w widocznym drżeniu 976 1, VI | pewnie ustać na plączących się i podrygujących nogach, 977 1, VI | Niech dziadunio uspokoi się! Niech dziadunio do chaty 978 1, VI | wracać !~Ale stary prostował się z całej siły i na perswazje 979 1, VI | podtrzymując wciąż jego chwiejącą się postać powtarzała:~- Pacenki 980 1, VI | straszą.~Ale stary rwał się naprzód i swoje powtarzał, 981 1, VI | powtarzał, a coraz więcej trząsł się i zwiędłą ręką w powietrzu 982 1, VI | urwisów, wyskakiwali śmiejąc się głośno i powtarzając:~- 983 1, VI | i idzie... Znowu narazi się na kiepkowanie ludzkie albo 984 1, VI | ludzkie albo upadnie i stłucze się tak, jak wtedy...~Jan do 985 1, VI | nabrzmiałych powiek wzniosły się ku jego twarzy.~- A... a... 986 1, VI | A... a... a... zdaje się... pan Szymon?~- Ja, Szymon, 987 1, VI | powiekami i głosem skarżącego się dziecka powtarzał starzec. ~ 988 1, VI | starzec. ~Anzelm wyprostował się i stanowczym głosem przemówił:~- 989 1, VI | bezzębne usta starca otworzyły się szeroko, ale drżeć i naprzód 990 1, VI | drżeć i naprzód wyrywać się przestał.~- Nie przyjechał? 991 1, VI | uczciwości!~Starzec uspokoił się zupełnie, dziewczyna wielką, 992 1, VI | znowu nad starcem schylając się dodała - proszę do chaty 993 1, VI | zagrody, ale on uśmiechał się i z widoczną fantazją wyprostować 994 1, VI | widoczną fantazją wyprostować się usiłował.~- A... a... pan 995 1, VI | starca. Uśmiech jego stał się szeroki, błogi, oczy usiłowały 996 1, VI | powolnym ruchem zwrócił się do Jana, który z kilku stolarskimi 997 1, VI | spomiędzy których wybijał się donośnie zapalczywy głos 998 1, VI | postawach. Niektórzy odzywali się czasem z zapytaniem jakimś 999 1, VI | a pewno! Żeby nie! A ma się rozumieć!~Inny, bardzo znać 1000 1, VI | nas przynależał - wzbił się znowu nad wszystkie inne


1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-3974

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL