| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] siano 4 siarczysta 1 siasc 1 sie 3974 siebie 169 siec 4 sieci 1 | Frequency [« »] ----- ----- 7478 i 3974 sie 3537 z 3534 w 2884 na | Eliza Orzeszkowa Nad Niemnem IntraText - Concordances sie |
Tom, Rozdzial
1501 2, II | przeszłości wyłaniającą się rycerskość. Ofuknięty znowu, 1502 2, II | więcej niż wprzódy, cofnął się i do krwi prawie przygryzając 1503 2, II | jak śnieg a ukazujących się w uśmiechu trochę gapiowatym, 1504 2, II | zębami i oczami śmiejącego się chłopca sterczały dwie wysokie 1505 2, II | chmurna twarz rozpogodziła się w mgnieniu oka.~Ale wielki 1506 2, II | Witold paru skokami znalazł się przy nim, a wtedy i on grubym 1507 2, II | tak szepczesz i chowasz się za śçianę?...~Rudy chłopiec 1508 2, II | może tu kto na mnie gniewać się będzie. ..~- A dlaczegóż 1509 2, II | Może kto będzie gniewał się na mnie?~- Włóż zaraz czapkę 1510 2, II | spojrzał na wędy i zwracając się ku dziedzińcowi zawołał:~- 1511 2, II | łódki pilnuje! - zaśmiał się jego towarzysz.~- W domu 1512 2, II | przyjacielem waszym - oburzył się Witold, ale tym razem wszelkie 1513 2, II | stóp wysokiej góry toczył się taki błękitny i złoty, a 1514 2, II | o wodę, łódka zakołysała się na błękitnej i złotej toni, 1515 2, II | paru łyżek rosołu uczuła się znowu tak cierpiącą i smutną, 1516 2, II | stary z pomocą córki ubrał się co najprędzej i wraz z nią 1517 2, II | zieleni ogrodu, wysubtelniał się, piękniał, unosił się czasem 1518 2, II | wysubtelniał się, piękniał, unosił się czasem na palcach nóg, jakby 1519 2, II | jakby miał wnet oderwać się od ziemi. Justyna stawała 1520 2, II | od ziemi. Justyna stawała się przeciwnie coraz bledszą, 1521 2, II | progu przedpokoju zjawiła się Marta. Nie zważając wcale, 1522 2, II | tymczasem dla tych, którzy się czują głodni, śniadanie 1523 2, II | śniadanie Orzelski jakby się ze snu obudził i chwilę 1524 2, II | pytania, które może powtarzało się w jej myśli tak uparcie, 1525 2, II | uparcie, jak uparcie wiła się po niej owa daleka nuta, 1526 2, II | Nagle z krzesła zerwać się chciała, ale wnet znowu 1527 2, II | koszuli szeroko wyłaniającym się spośród cienkiego i starannie 1528 2, II | widok Justyny nie posunął się ku niej, jak to bywało najczęściej, 1529 2, II | ale przeciwnie, zbliżył się z zupełną powagą w postawie 1530 2, II | bezsennością i krzątaniem się około chorej znużona, siedząc 1531 2, II | gwałtownymi ruchami głowy budziła się w trwodze, czy nie drzemała 1532 2, II | i oświadczyła, że czuje się znacznie lepiej, ubierze 1533 2, II | znacznie lepiej, ubierze się i do buduaru swego wyjdzie. 1534 2, II | radości nad polepszeniem się jej zdrowia w ręce ją całowała, 1535 2, II | przedmiotów do ubierania się potrzebnych. Przy tym i 1536 2, II | też przekonaną, że kochał się on w niej od dawna, stale, 1537 2, II | wygodnie i miękko ułożyła się już na swym pąsowym szezlongu, 1538 2, II | z upragnieniem wpatrzyły się w niego; on zaś z odpowiednią 1539 2, II | uśmiechem, ale Teresa rumieniła się, to bladła na przemian; 1540 2, II | zaczęły i oczy napełniły się łzami. Ze śmiechem i razem 1541 2, II | razem z płaczem rzuciła się ku pani Emilii, przysiadłszy 1542 2, II | zapytała, a dowiedziawszy się, że znajduje się ona w swoim 1543 2, II | dowiedziawszy się, że znajduje się ona w swoim pokoju, jak 1544 2, II | jedwabne łachmanki znajdowały się już w jej ręku, stanęła 1545 2, II | aby zza niego ukazywała się jak najwięcej szyja, w samej 1546 2, II | zwracała na przystrajającą się i mizdrzącą przed lustrem 1547 2, II | Ale i ona sama przystrajać się i mizdrzyć przestając splecione 1548 2, II | stolik opuściła i zamyśliła się. Wyraz nieskończonej, lecz 1549 2, II | miłości! miłości! Rzuciła się ku siedzącej na ziemi Marcie 1550 2, II | Tereniu, blekotu dziś najadłaś się, czy co? - burknęła Marta, 1551 2, II | pieszczotliwie przesunęła po tulącej się do jej piersi, rozpalonej, 1552 2, II | Trzydziestokilkoletnia dziewczyna porwała się z ziemi i chichocąc, skocznego 1553 2, II | Teresy dwoje ludzi roześmiało się głośno i wesoło.~- Uwierzyła! - 1554 2, II | Kirło i rączka użalającej się kobiety znalazła się w jego 1555 2, II | użalającej się kobiety znalazła się w jego ręku. Delikatne jej 1556 2, II | smutnym życiu. Zwierzanie się z jednej strony, a wyrażanie 1557 2, II | minut, po czym Kirło budząc się jakby z upojenia, w które 1558 2, II | upojenia, w które go zbliżenie się do sąsiadki wprawiało, z 1559 2, II | niecierpliwie dowiadywać się o nią zaczęła. Widać było 1560 2, II | mówił o Różycu, stosuje się w rzeczywistości do Justyny; 1561 2, II | nasuniętej myśli ożenienia się z nią śmiał się zrazu i 1562 2, II | ożenienia się z nią śmiał się zrazu i żartował, ale teraz 1563 2, II | żartował, ale teraz zaczyna się nad nią zastanawiać i kto 1564 2, II | prędzej lub później oświadczy się o jej rękę. ~- W głębi duszy - 1565 2, II | jak deski ratunku schwyci się ożenienia z osobą, która 1566 2, II | ożenienia z osobą, która mu się bardzo podoba. Sam przez 1567 2, II | bardzo podoba. Sam przez się nie uczyniłby tego zapewne 1568 2, II | znalazła... Dowiedziałem się też od niej, że swoje swatostwo 1569 2, II | postawy i sposobu wysłowiania się Kirły widać było, że rzecz 1570 2, II | zrazu w głowie pomieścić się nie mógł, a potem samo jego 1571 2, II | Główny interes jej zawierał się w wielkości, wzniosłości 1572 2, II | przeszkody łamie i depcze, której się nic oprzeć nie może, która... 1573 2, II | cienki głosik Leoni rozlegał się na wschodach, na których 1574 2, II | na jednym ze znajdujących się tam łóżek, z wy krzywioną 1575 2, II | jak chore dziecko tuli się do piersi matki lub piastunki. 1576 2, II | więc uwierzyć nie mogła, że się komuś podobałam!~Po chwilowym 1577 2, II | Po chwilowym uspokojeniu się jęknęła znowu:~- Ja ją tak 1578 2, II | głowa boli! ~Wtem zerwała się i na łóżku usiadła.~- O 1579 2, II | minęła, a ona zagawędziła się i nie wzięła. Ten pan Kirło 1580 2, II | przyjemny... jak zagawędzi się z nim, pewno o lekarstwie 1581 2, II | za bolącą głowę chwytając się, na zapomnienie się swoje 1582 2, II | chwytając się, na zapomnienie się swoje wyrzekając, nad chorą; 1583 2, II | której zapomniała, użalając się, z pokoju wybiegła. Marta 1584 2, II | wybiegła. Marta podniosła się wtedy znad stosu bielizny, 1585 2, II | popatrzała.~- Cóż? - ozwała się - winszuję! Może cię świetny 1586 2, II | człowiekiem, kiedy naprawdę żenić się myśli z biedną dziewczyną. 1587 2, II | biedną dziewczyną. Cieszę się, życzę, winszuję...~Z rozjaśnionego 1588 2, II | widać było, że cieszyła się naprawdę. Jednak ku drzwiom 1589 2, II | miała nigdy szczęścia zrobić się cholerą albo synogarlicą. 1590 2, II | to zawsze sama, starając się jak najmniej usługi potrzebować 1591 2, II | odwiedzin Różyca zajmowanie się nią młodego pana zaprawione 1592 2, II | jakimi mężczyzna zbliża się do kobiety, względem której 1593 2, II | zesztywniałymi rysami wydawała się znowu daleko starszą, niż 1594 2, II | przez własne myśli czuła się upokorzoną: rumieńce po 1595 2, II | przepływały i opuszczały się w dół powieki. Może wstydziła 1596 2, II | powieki. Może wstydziła się własnych wahań i namysłów. 1597 2, II | Wypadkiem oczy jej spotkały się z leżącą na stole niewielką 1598 2, II | kogokolwiek kochasz? Cóż stało się z tą, którą niegdyś nazywałem 1599 2, II | z prawami świata liczącą się i zapytuję: co stało się 1600 2, II | się i zapytuję: co stało się z tamtą? Próbuję wskrzesić 1601 2, II | siebie należeć. O, nie lękaj się! Ja duszy tylko twojej pragnę, 1602 2, II | własność, nigdy upominać się nie przestanę. Gdybyś wiedziała, 1603 2, II | łzami i pierś podnosiła się wysoko, gdy zobaczyła dwa 1604 2, II | sobie i o drugich ani czuć się gardzoną, zdradzaną... Nie 1605 2, II | przede wszystkim plamić się i krzywdzić! Kochać to ufać 1606 2, II | naturze, której wtedy wydawali się wolnymi i szczęśliwymi dziećmi. 1607 2, II | ludzką poruszona wydaje się żywą, trwożliwą istotą. 1608 2, II | każdym dotknięciu zdających się coś tajemniczo szeptać, 1609 2, II | krwiste plamy, a ta wijąca się gałązka drobnym, różowym 1610 2, II | osypana to szczęście. Nazywa się ona szczęściem dlatego, 1611 2, II | płatków, które rozsypały się za oknem i w morzu słonecznego 1612 2, II | tak na jej ustach wiła się cicha nuta:~Lecą liście 1613 2, III| równinie ziemia wydawała się złotym fundamentem dźwigającym 1614 2, III| Właściwa barwa ziemi ukazywała się tylko tu i ówdzie na drogach 1615 2, III| która miejscami wyginała się w zagłębienia okryte również 1616 2, III| wypukłościami zżętych snopów mrowiły się drobne, ku ziemi schylone 1617 2, III| poziomej spostrzegane, wydawały się one drobnymi, bo rozsypane 1618 2, III| spod obłoków, wydawać by się musiały niezawodnie tłumem 1619 2, III| która sokiem życia przeleje się w żyły ludzkości. Ulewą 1620 2, III| oddech nieba skraplając się na ich twarzach spadał na 1621 2, III| rozdziela, żniwiarze wydawali się rojem istot nie tylko ruchliwych, 1622 2, III| dni w roku przygotowywano się tam jak do wielkiego święta. 1623 2, III| wąsy od stóp do głowy ubrał się w dymkę koloru kanarkowego 1624 2, III| za wozem Jana rozległ się głos basowy i trochę gniewny. - 1625 2, III| uchylając zawołał rozmijający się z nią Michał.~W odpowiedź 1626 2, III| tęgich koni kierując, starała się przegonić wóz Jana, który 1627 2, III| Kiedy na drodze rozlegał się turkot kół, gwar urywanych 1628 2, III| zapanowywał ścisk wymijających się albo usiłujących wzajem 1629 2, III| usiłujących wzajem przegonić się wozów, nad polem mrowiącym 1630 2, III| wozów, nad polem mrowiącym się gromadkami żniwiarzy, wraz 1631 2, III| lecz nieustannie posuwały się naprzód, w różnych kierunkach. 1632 2, III| inne jeszcze poruszały się naprzeciw piaszczystej rozpadliny 1633 2, III| Cecylii. Czasem tylko wzbijał się nad nimi krótki wybuch śmiechu 1634 2, III| imię, stado wróbli podjęło się z krzykiem, tu, tam, ówdzie 1635 2, III| bez szelestu prawie tocząc się po ściernisku, stawały w 1636 2, III| przecinanych i na ziemię kładnących się kłosów.~Paru godzin do zachodu 1637 2, III| jednostajnie często garbili się; wyciągali, poziewali. Czasem 1638 2, III| sobie w oczy. Pan śmiał się do psa wszystkie zęby ukazując.~- 1639 2, III| che, che!~Pies wyciągał się i głowę w stronę rzeki zwracał.~- 1640 2, III| wołała Elżusia - położyłeś się już czy co? Bardzo słusznie! 1641 2, III| istotnie jak długi rozciągnął się był na ścierni i leniwą 1642 2, III| Sargasa, wstał, wyciągnął się i począł znowu snopy wiązać.~ 1643 2, III| kobiet i dziewcząt, iskrzyły się na głowach kwieciste chustki, 1644 2, III| kilka żwawo zwijających się najemnic Domuntówny i ją 1645 2, III| dala od wszystkich, wlokła się smutnie uboga, samotna para 1646 2, III| Wszyscy ci ludzie znajdowali się tak blisko siebie nie dlatego, 1647 2, III| własności pojedyncze mieszały się na tej szerokiej równinie 1648 2, III| Jana i Anzelma znajdował się tuż obok tego, na którym 1649 2, III| tylko żniwiarki znajdowały się na nim: młodziutka, wiotka 1650 2, III| zębów co chwilę ukazujących się zza przywiędłych warg, wydawała 1651 2, III| przywiędłych warg, wydawała się prawie zupełnie młodą. Żęła 1652 2, III| Jednak ile razy prostowała się i nieco w tył odgięta ściętą 1653 2, III| siwiejących włosach, wydawała się najweselszą, najżwawszą 1654 2, III| Kobiety i dziewczęta odcinały się jej, czasem z chwilowym 1655 2, III| kawalerem jakimś, który ożenił się już, w oczy kłuła; trzeciej 1656 2, III| przypominała. Chłopcy śmieli się z niej, o zdrowie trzeciego 1657 2, III| wełny, ani mleka!~Zaśmiała się tak, że aż głowę na bok 1658 2, III| dalej:~- Panienka śmieje się. Owszem. A jak Boga kocham, 1659 2, III| kiedy rok ubiegł, zdarzył mi się Starzyński ze Starzyn. Ludziom 1660 2, III| jedne do drugiego chylili się jak dwa gołębie, ale wdowcem 1661 2, III| hodować nie możesz? Zachciało się babie trzeci korowaj piec! 1662 2, III| nabiegły łzy. Rozczuliła się tak, że aż usta do płaczu 1663 2, III| jak wiotka trzcina odgięła się znad ziemi i obie ręce, 1664 2, III| ciężkiego zrobi jak ja...~Zgięła się znowu ku ziemi i stara, 1665 2, III| kobieta także ku żytu zwrócić się miała, gdy żona Fabiana 1666 2, III| ręka Starzyńskiej oparła się na jej kłębie. Cieńszym 1667 2, III| mam... Owszem!~I zaniosła się od śmiechu.~- Jak ku-kaw-ka! - 1668 2, III| kasztanka i gniadą cicho wtoczył się na ściernisko.~- O Jezu! - 1669 2, III| Jan i paru skokami znalazł się przy kobiecie na snopach 1670 2, III| siedzącej, którą usuwając się odsłoniła przed nim matka, 1671 2, III| Troszkę spodziewałem się, że pani dziś do nas przyjdzie, 1672 2, III| jej i policzkach zaśmiała się Justyna.~Można by myśleć, 1673 2, III| prawdę mówi - wmieszała się stara podnosząc się znów 1674 2, III| wmieszała się stara podnosząc się znów znad zboża i obok syna 1675 2, III| padł. Taki pochmurny zrobił się, że podczas przez całą godzinę 1676 2, III| zaśpiewa... a jak spytam się: "Co tobie takiego, Janku?" - 1677 2, III| mnie, mamo, ciemno robi się w oczach..."~- Co tam o 1678 2, III| przyczyny ciemno mu robi się przed oczami. Bo to trzydzieści 1679 2, III| bez kochania żyje. Żenić się czas...~- Co tam o takich 1680 2, III| prawie od dzieciństwa lubili się... stryj tego tylko czeka, 1681 2, III| pomiędzy nimi zaczynało się już kochanie...~Ale teraz 1682 2, III| turkusowych jego oczu sypały się błyskawice.~- Niech mama 1683 2, III| Bo to wstydliwy zrobił się! O kochaniu i żenieniu się 1684 2, III| się! O kochaniu i żenieniu się ani przypomnieć nie pozwala. 1685 2, III| jedno, w czasie ożenisz się!~- A jak nie ożenię się?... 1686 2, III| się!~- A jak nie ożenię się?... Otóż pewnie nigdy nie 1687 2, III| pewnie nigdy nie ożenię się! - czapkę na ściernisko 1688 2, III| jego schudły i wydłużyły się nieco, a gdy uspokojonymi 1689 2, III| na wóz rzucając zmyślił się, na czoło jego znacznie 1690 2, III| szelestowi, jaki wydawały łamiące się pod sierpami kłosy i z ziemi 1691 2, III| grube i wysmukłe, prostowały się co chwilę i w tył nieco 1692 2, III| ich rąk niekiedy wznosił się i w powietrzu igrał biały 1693 2, III| pochylonych ich głów, zrywał się ptak spłoszony i przelęknionym 1694 2, III| ciekawie przypatrywała się ruchom pracującego przed 1695 2, III| dziejów wielu z tych ludzi już się nauczyła. Ta podróż po kraju 1696 2, III| patrzała na to, co działo się przed nią. Czasem napełniało 1697 2, III| rozradowanie podnoszące się, kto wie skąd? może z łanów 1698 2, III| suchy szelest kłosów wydawał się jej mową ziemi. Nie darmo 1699 2, III| wpółotwartych ustach wsłuchując się w szepty ziemi uczyniła 1700 2, III| taki, jakby zaraz zsunąć się z niskiego siedzenia swego 1701 2, III| żniwiarek szelest kłosów stawał się coraz głośniejszym, coraz 1702 2, III| zmieszaniem, jakby nagle uczuła się w tym miejscu gościem natrętnym, 1703 2, III| tych jej spojrzeń spotkało się ze stojącą w pobliżu, znieruchomiałą 1704 2, III| napełnionego stojąc, wpatrywał się on w Justynę z takim wytężeniem, 1705 2, III| ukośną linią opuszczały się ku ziemi, badawcza ciekawość 1706 2, III| W mgnieniu oka znalazł się przy niej, pochylił się, 1707 2, III| się przy niej, pochylił się, uczynił ruch taki, jakby 1708 2, III| Taka pani raptem zrobiła się smętna? Aż łzy w oczach 1709 2, III| dniach na czole jego zjawiać się zaczęła, wyprostował się 1710 2, III| się zaczęła, wyprostował się i przed nią stanął. Nie 1711 2, III| nią stanął. Nie wydawał się wcale zdziwionym, tylko 1712 2, III| szerokich kroków, pochylił się nad matką, szepnął do niej 1713 2, III| trzymał w ręku. Ona podniosła się z niskiego siedzenia swego 1714 2, III| upadającymi kłosami rozległ się dźwięczny, donośny, pełną 1715 2, III| proszę tylko nachylić się, popatrzyć, a potem i samej 1716 2, III| dziewczyny wyprostowały się na zagonach i z uśmiechami, 1717 2, III| patrzały na schylającą się ku zbożu pannę, w sukni 1718 2, III| słusznie! - chórem zaśmiało się kilka kobiecych głosów i 1719 2, III| rumieńcem Justyna pochylała się ku ziemi obok matki Jana.~- 1720 2, III| przyjdę wcześnie i ubiorę się stosownie, a dziś, tymczasem, 1721 2, III| włożysz i jak zaweźmiem się, to we dwie z dziesięć kop 1722 2, III| Owszem.~Jan teraz znajdował się na wozie w połowie snopami 1723 2, III| stopami jego uginającym się posłaniu, ze ścierniska 1724 2, III| przypominały ścigających się na arenach klasycznych atletów. 1725 2, III| roztargana kosa wydawała się snopem gorąco brunatnej 1726 2, III| takim od siebie znajdowali się oddaleniu, że rozmawiać 1727 2, III| zwolna jeszcze toczącego się po zagonach patrząc rozpoczęła 1728 2, III| czystym, gorącym, rozchodząc się czystą, rozgłośną nutą pieśni:~ 1729 2, III| czepka jego matki pochylała się młoda kobieca głowa czarnymi 1730 2, III| Tak serce do ciebie śmieje się, to wzdycha,~O góro! o góro! 1731 2, III| Tak serce do ciebie pali się, to mdleje,~O góro! o góro! 1732 2, III| porą, jak cała młodzież się zejdzie się wieczorem do 1733 2, III| cała młodzież się zejdzie się wieczorem do takiego domu, 1734 2, III| Owszem. Niech kochają się robaczki, niech kochają 1735 2, III| robaczki, niech kochają się! Niezadługo pewnie i pobiorą 1736 2, III| Niezadługo pewnie i pobiorą się... bo to słońce pierwej 1737 2, III| Tak i kochanie zaczyna się pomaleńku, niby to jest, 1738 2, III| ostrzem sierpa drasnęła się w rękę. Może sama przed 1739 2, III| jej ręki; przecież wydało się jej, że ból dolegliwy uczuła, 1740 2, III| wszystkie robiły, wyprostowała się i dużą garść kłosistych 1741 2, III| wiosenny świeżych i żadnym, zda się, południowym pyłem życia 1742 2, III| Bo to panienka skaleczyła się! - zabrzmiał głos gadatliwej 1743 2, III| panienka za mąż wyjdzie, zagoi się! cha, cha, cha! Ej! bo to 1744 2, III| kiedy znowu do roboty bierze się! Owszem! To tak prawie, 1745 2, III| i panience rączka zagoi się, jak tylko luby pocałuje. 1746 2, III| A ja, owszem, dziwowałam się temu panu, że takiej ślicznej 1747 2, III| tęskliwa, że mnie, zdaje się, łój roztopiony do serca 1748 2, III| jaki on! do mnie przyrodził się... czuły i taki romansowy...~ 1749 2, III| albo przynajmniej na płacz się jej zbierało, ilekroć o 1750 2, III| brzegu ścierniska rozległo się pozdrowienie męskim głosem 1751 2, III| matka Jana wyprostowała się i rękę na kłębie opierając 1752 2, III| kłębie opierając zaśmiała się do przybyłego całym rzędem 1753 2, III| widać do hrabiów zapisał się, kiedy w taki roboczy czas 1754 2, III| że bez jegomościa obeszło się i jednego naszego kłosa 1755 2, III| sterczących wąsów poruszał. Puszył się zaś coraz więcej, szerokie, 1756 2, III| całe ściernisko rozległ się krzyk jego popędliwy i głośny - 1757 2, III| błyskającymi, cały podał się naprzód, do skoku i rzucenia 1758 2, III| naprzód, do skoku i rzucenia się ojcu z pomocą gotowy. W 1759 2, III| Fabian stanął, ku synom się zwrócił i obu rękami machnąwszy 1760 2, III| przeskoczywszy znowu obejrzał się i krzyknął:~- Harbuzy!~Znowu 1761 2, III| wielkim biegiem puścili się za ojcem. Czas też był, 1762 2, III| zaledwie od rozpoczęcia się sporu minęło, gdy na ściernisku, 1763 2, III| zagonie Fabiana, który stał się kością niezgody i którego 1764 2, III| takie nieczęsto zdarzać im się musiały, skoro czyniły na 1765 2, III| silne wrażenie. Zdarzały się jednak; bo i teraz niektóre 1766 2, III| okaleczony zostanie tak, jak mu się to zdarzyło w wypadku jakimś, 1767 2, III| słusznie! z chamką ożenił się i sam schamiał, a teraz 1768 2, III| rozpaczliwie, oglądając się na wszystkie strony. - Julek! 1769 2, III| cha, cha! - roześmiała się Starzyńska,~Istotnie, widać 1770 2, III| odrzuconą, z miotającymi się w obie strony ramionami, 1771 2, III| pod płotkami prześlizgiwał się, zagony ogrodów przeskakiwał 1772 2, III| przed chwilą polu rozlegały się krzyki trwogi i oburzenia.~- 1773 2, III| oburzenia.~- Pozabijają się! Wstyd! Obraza boska! Biją 1774 2, III| Wstyd! Obraza boska! Biją się jak chamy! Fabian, upamiętaj 1775 2, III| chamy! Fabian, upamiętaj się! Ładyś, rzuć widły!~W kilka 1776 2, III| powiedzieć musiałem. Bić się z wami ani z nikim, jak 1777 2, III| dojrzała, że wnet wysypywać się zacznie.~- Bo to panienka - 1778 2, III| Nadmiar panienka przelękła się i już nawet uciekać chciała... 1779 2, III| uczuć. Niesmak odmalował się był na jej pąsowych ustach, 1780 2, III| brwi ściągnęła i zdawać się mogło, że wzgardliwie na 1781 2, III| wzgardliwie na ten kłócący się i do bójki zrywający się 1782 2, III| się i do bójki zrywający się motłoch ramionami wzruszywszy 1783 2, III| twarzą od ciągłego pochylania się rozognioną, złożyła na ziemi 1784 2, III| użętego zboża i prostując się odpowiedziała:~- Alboż to 1785 2, III| to tutaj tylko zdarzają się rzeczy niedobre i smutne? 1786 2, III| Owszem. Wszędzie znajdą się złe ludzie... tylko jedni 1787 2, III| Promieniał cały, śmiał się 1 nie wiedzieć czemu, pochyliwszy 1788 2, III| wiedzieć czemu, pochyliwszy się nagle kilka kwiatów ze ścierniska 1789 2, III| słodyczą głębokiego lubowania się ku Justynie wzniosła.~- 1790 2, III| wzajem po imieniu nazywać się będą.~- Bo to i robotnica 1791 2, III| oczami błyskając, zaniosła się Starzyńska, a potem nogą 1792 2, III| Janek, za ten sierp chwycić się możesz, który Alżusia tam 1793 2, III| Żwawo wszyscy czworo rzucili się ku zbożu, żwawo i milcząc 1794 2, III| które niekiedy wydzierały się z piersi Justyny. Justyna 1795 2, III| Justyny. Justyna zaśmiała się tak głośno, jak nie śmiała 1796 2, III| tak głośno, jak nie śmiała się nigdy, i zaledwie oddychać 1797 2, III| że wcale a wcale zmęczoną się nie czuje, a Jan, z ogromną 1798 2, III| garścią zboża prostując się w całej swej wysokości, 1799 2, III| Wtem tuż za nimi rozległ się gwar kilkunastu grubych 1800 2, III| głosów, z którego wyróżnił się głos jeden, młodzieńczy, 1801 2, III| dopomóż robotnicy nowej! Jak się masz, Janku! Jak się ma 1802 2, III| Jak się masz, Janku! Jak się ma pani Starzyńska! Brawo, 1803 2, III| fortepianie i nie tułasz się po domu jak Marek po piekle. 1804 2, III| sekretem przed Julkiem wybrał się na pływanie? Julek to pływać 1805 2, III| Justynko, zuch! Znudziłaś się klepaniem po klawiszach 1806 2, III| poszłaś - brawo!~Śmiejąc się i w różne strony zwracając 1807 2, III| przyjaźnie i poufale śmiał się także przypominając sobie, 1808 2, III| chory i nie lubi widywać się z nikim! Ale zajdę, dziś 1809 2, III| laskiem, i tak nagadałem się z ludźmi, że aż mię język 1810 2, III| ognistej tarczy iskrzyło się nad borem. Ostatnimi promieniami 1811 2, III| świrnów i stodół napełniły się powracającym do domów mrowiem 1812 2, III| pojedynczo i gromadnie przesuwały się, krzyżowały się z sobą, 1813 2, III| przesuwały się, krzyżowały się z sobą, tu ukazywały, tam 1814 2, III| długimi szlakami kładły się na puszystym kobiercu po 1815 2, III| ukośnymi strzałami wślizgując się między gałęzie drzew zarumieniały 1816 2, III| owoce. Pszczoły ułożyły się już do snu w błękitnym tłumie 1817 2, III| baraniej czapce przechadzał się z Witoldem Korczyńskim zwykłym 1818 2, III| przykrość, bo ilekroć wśród nich się znalazł, wyraz niepokoju, 1819 2, III| postawie i ruchach otulał się wtedy swoją kapotą, cofał 1820 2, III| wtedy swoją kapotą, cofał się i usuwał. W zagrodzie swej 1821 2, III| pyskiem i ogonem, miotał się tam jak szalony, ujadając 1822 2, III| zarazem trwożliwie cofając się przed wielkim, czarnym wyżłem, 1823 2, III| Anzelm wtedy dopiero, kiedy się znalazł przed nim o kilkanaście 1824 2, III| poznał nawet, raczej domyślił się, kim on był, i mimowolnym, 1825 2, III| instynktowym ruchem otulając się kapotą, cofnął się nieco. 1826 2, III| otulając się kapotą, cofnął się nieco. W oczach jego zagrał 1827 2, III| głową podnosząc. Zdawać się mogło, że pomimo cierpienia, 1828 2, III| sprawiało mu wszelkie zetknięcie się z ludźmi - z t y m i może 1829 2, III| szczególniej ludźmi ukazywanie się wobec nich uprzejmym, nawet 1830 2, III| przemówił:~- Nie spodziewałem się, nie spodziewałem się takiej 1831 2, III| spodziewałem się, nie spodziewałem się takiej promocji i ta.., 1832 2, III| że będzie grzecznie i jak się należy przyjętym? A to Anzelm 1833 2, III| sieni słychać było śmiejące się głosy i huk obracanych żaren. 1834 2, III| półzmroku sionki, śmiał się cichym, w głębi piersi szemrzącym 1835 2, III| zabraniam - uśmiechnęła się dziewczyna - tylko ciekawość, 1836 2, III| kotków lubi. No, to ja zrobię się kotkiem.~I z wiernością 1837 2, III| na drzewie i przemienię się w płaczącego puchacza!~Siadł 1838 2, III| siebie wyciągnął i zaniósł się żałośliwym a do złudzenia 1839 2, III| szesnastoletnim chichotem śmiała się Antolka.~- Puha! puha! puha! - 1840 2, III| Pan tego wszystkiego uczy się teraz - powolnym, monotonnym 1841 2, III| Anzelm - i widać, że uczy się nieobojętnie. Ja bez żadnej 1842 2, III| założyłem, a i poradzić się także nie było u kogo. Toteż 1843 2, III| kogo. Toteż i dowiaduję się ze słów pana, że niejedną 1844 2, III| przenikliwiej i głębiej zatapiał się w twarzy młodzieńca. Nagle 1845 2, III| lo... losu!~Zająknął się dlatego może, że we wnętrzu 1846 2, III| srebrnym błyskiem oczu poprawił się - albo i nie! Daj Boże każdemu 1847 2, III| człowieka Anzelm uchylił się nieco i zwykłym sobie trwożnym 1848 2, III| sobie trwożnym ruchom otulił się kapotą: Nie uścisnął też 1849 2, III| wymówił:~- Nie spodziewałem się... nie spodziewałem się 1850 2, III| się... nie spodziewałem się już w swoim życiu mowy takiej 1851 2, III| będę.~- Mnie? - zadziwił się Anzelm i cofnął się znowu 1852 2, III| zadziwił się Anzelm i cofnął się znowu trochę.~- Ej, nie! - 1853 2, III| zaciszku siedzącemu, zdaje się podczas, że jakieś wielkie 1854 2, III| świat ten pokryły i zrobiło się na nim nadmiar już zimno. 1855 2, III| zimno. Z nieba na nas leje się po chmurność, a my w tej 1856 2, III| którego każde ziarnko toczy się po osobno i po osobno gnije... 1857 2, III| pan smutny jesteś i zdawać się może, że już o wszystkim 1858 2, III| twarz mówiącego wpatrując się przerwał Witold.~Zamyślony 1859 2, III| Zamyślony uśmiech przewinął się po ustach Anzelma.~- Zasmęciłem 1860 2, III| ustach Anzelma.~- Zasmęciłem się ja raz w życiu swoim tak, 1861 2, III| co próchniały i waliły się po lasach, swoje przeżywszy, 1862 2, III| Tymczasami...~Nagle ożywił się i prędzej nieco mówić zaczął:~- 1863 2, III| ludzi namawiał, żeby złożyli się wszyscy i ze cztery studnie 1864 2, III| skąd to wszystko wzięło się u syna pana Benedykta Korczyńskiego, 1865 2, III| trwożnym ruchem owijając się kapotą przemówił Anzelm.~- 1866 2, III| powinno...~Przechadzali się teraz zwolna pomiędzy drzewami 1867 2, III| ukośne strzały ślizgały się po ich głowach i twarzach. 1868 2, III| I w miarę przedłużania się rozmowy ściągła, chuda, 1869 2, III| baranią czapką okrywała się wyrazem dziwnie z sobą zmieszanych 1870 2, III| kapoty wsunięte, splatały się palcami silnie - trudno 1871 2, III| przekwitły brodawnik; zdaje się tylko taka kulka puchu, 1872 2, III| że jak dmuchnąć, rozleci się zaraz na wszystkie strony 1873 2, III| tymi ładnymi kitkami nazywa się tymotka, a ten różowy kwiatek 1874 2, III| cha! - nieskończoną, zda się, gamą śmiała się dziewczyna.~- 1875 2, III| nieskończoną, zda się, gamą śmiała się dziewczyna.~- Bołtu-bołtu-bołtu! - 1876 2, III| chodzi i chce z nią żenić się. Może co z tego i będzie, 1877 2, III| póki dziewczyna wzmocni się w sobie i pomądrzeje. Drugiemu 1878 2, III| głowie. Ja temu dziwuję się, bo choć z przyrodzenia 1879 2, III| przeciwności doświadczam, to, zdaje się, do grobu poszedłbym zaraz. ~ 1880 2, III| przyłożę i zaraz przylepi się tak, że i oderwać będzie 1881 2, III| dla tej przyczyny i nazywa się ona lepka.~Ostrożnie, z 1882 2, III| jutro na Mogiłę?~Pochylił się trochę i nieśmiało w twarz 1883 2, III| rzeczy w życiu swoim wstydzić się muszę - powoli i ze zsuniętymi 1884 2, III| ręku Justyny czerwieniła się szrama od draśnięcia sierpu 1885 2, III| Witolda wyprzedzając zbliżył się do jednego z otwartych okien 1886 2, III| wszystkie sprzęty znajdujące się w tej izdebce. Nad łóżkiem 1887 2, III| świętego obrazu wychylał się pęk palm święconych; na 1888 2, III| nieco dłuższy. Zawierał się w czterech wyrazach: "Andrzej 1889 2, III| to tylko dbamy, co tyczy się mułu tego, czyli naszego 1890 2, III| ostatnich słowach wybiły się mu na policzki. Witold wpółklęcząc 1891 2, III| twarz młodzieńcza mieniła się stosownie do wewnętrznych 1892 2, III| wyglądał tak, jak gdyby skąpał się cały w cierpieniach, klęskach, 1893 2, III| ciekawie znowu przypatrywał się wnętrzu izdebki Anzelma.~- 1894 2, IV | nie pomyślała o przybraniu się w ten strój prosty i tani, 1895 2, IV | malowniczo opuszczający się na kark, z lekka przez ogorzeliznę 1896 2, IV | topolą stanęła, pochyliła się i w dół spojrzała. W dole, 1897 2, IV | zaszumiała, czółno zakołysało się i z przybrzeżnej mielizny 1898 2, IV | Chory. Wczoraj po pożegnaniu się z państwem do swojej izby 1899 2, IV | płynęli. Nad rzeką wznosiła się z jednej strony naga, żółta 1900 2, IV | jedno po drugim wychylały się zza zieleni potężnych drzew 1901 2, IV | wydeptane ścieżki i łamiąc się w różne kierunki rysunkiem 1902 2, IV | iskier, a tu i ówdzie łamiące się w falach promienie jego 1903 2, IV | szarością wydęte, wydłużające się wciąż i przybierające, z 1904 2, IV | brzegami przelewającymi się w coraz nowe linie i kształty. 1905 2, IV | bór skręcała zgromadzały się one, łączyły i skłon nieba 1906 2, IV | za nimi góra rozszczepiła się na rozpadlinę i długą, otwierającą 1907 2, IV | rozpadlinę i długą, otwierającą się od strony rzeki olbrzymim 1908 2, IV | szczytom rozwierających się coraz szerzej. Jan ruchem 1909 2, IV | odcieniami zieloności mieniące się, jaskrawymi barwami kwiatów 1910 2, IV | gęstwie roślinne. Podniosła się trochę na swym siedzeniu 1911 2, IV | Czy pani nie uprzykrzyło się płynąć?~Opowiedział, że 1912 2, IV | prowadzą. Można przeprawić się na przeciwną stronę rzeki 1913 2, IV | jakiej przyczyny zechciało mi się, aby pani na tych piaskach 1914 2, IV | dokończył, bo z uwagą, mrużącymi się nieco przed blaskiem oczami, 1915 2, IV | blaskiem oczami, przypatrywać się zaczął pszczole, która z 1916 2, IV | przelatywały, ale ta opuszczała się coraz niżej, okrywającą 1917 2, IV | Może ty moja? - uśmiechnął się do pszczoły nieruchomo na 1918 2, IV | zielona góra przemieniła się w stromą, gładką i nagą 1919 2, IV | siebie odległościach ciągnące się długim szeregiem.~- Co to? - 1920 2, IV | pani da wiarę? przekonałem się, że one tam sobie, te ptaki, 1921 2, IV | migocąc i szybko spuszczając się nad wodę. Szelestem ich 1922 2, IV | w spoczynku siłą zerwała się z brzegu czółna i z głośnym, 1923 2, IV | tryumfującym brzęczeniem wzbijając się w powietrze w kierunku parowu 1924 2, IV | dodała Justyna, i zdawać się mogło, że pogodne zadowolenie 1925 2, IV | jeszcze mówić, ale powstrzymał się, usta mu tylko drgnęły, 1926 2, IV | rzekła Justyna.~Uśmiechnął się znowu i ręką skinął.~- Co 1927 2, IV | Nie ma czego wstydzić się ani smęcić - łagodnie już 1928 2, IV | tak już pani urodziła się i uczyła się też czego innego...~ 1929 2, IV | pani urodziła się i uczyła się też czego innego...~W tej 1930 2, IV | czerwoną twarzą i wydobywającą się spod czapki gęstwiną ognistych 1931 2, IV | samo, jak usta, śmiejących się dziecinnie, niewinnie i 1932 2, IV | proszę tylko nie bawić się długo!~- A dla jakiej przyczyny?~- 1933 2, IV | che!~Czółno Jana otarło się prawie o to, na którym siedział 1934 2, IV | którym siedział śmiejący się wciąż wodny atleta.~- Czemu 1935 2, IV | i mała rybka trzepocząca się u jej końca srebrną iskrą 1936 2, IV | przyrósł do Niemna; zdaje się, jakby duszę swoją w tej 1937 2, IV | wyżyje i traf! skurczyły się mu dwa palce u prawej ręki. 1938 2, IV | tego, ni z owego skurczyły się; okaleczał. Wszyscy dobrze 1939 2, IV | Brzegi rzeki stawały się coraz uboższe i dziksze. 1940 2, IV | i malowniczo uśmiechały się szare i białe domki o k 1941 2, IV | drugiej strony brzeg zniżał się, do równego z rzeką poziomu 1942 2, IV | znikał wprawdzie, lecz cofał się, usuwany jakby przez rozległe, 1943 2, IV | młodych ludzi skierowało się ku tym piaskom i wężowymi 1944 2, IV | skrętami prześliznąwszy się pośród wielkich kamieni 1945 2, IV | usłuchała i zatrzymawszy się wzrokiem dokoła powiodła.~ 1946 2, IV | dokoła powiodła.~Znajdowali się wśród piaszczystego rozłogu, 1947 2, IV | pozoru powietrze wydawało się nieruchomym, unosiły się 1948 2, IV | się nieruchomym, unosiły się z nich tu i ówdzie niskie 1949 2, IV | niechętnie jakby usuwając się w głąb widnokręgu zostawiał 1950 2, IV | nimi dopiero powoli wzbijał się znowu w wysoką, ciemną ścianę. 1951 2, IV | które tu i ówdzie wzbijały się na płaszczyźnie lub na kształt 1952 2, IV | krztuszącego pyłu, który wydawał się oddechem tego miejsca.~Stopy 1953 2, IV | Stopy Justyny pogrążały się całkiem w miałkiej, suchej, 1954 2, IV | ze zdziwieniem przesuwał się po tej pustyni, której nie 1955 2, IV | progu kościoła i wpatruje się w ołtarz. Można by myśleć, 1956 2, IV | w tym miejscu, nie czuł się człowiekiem i nigdzie tyle 1957 2, IV | żadne nawet ziółko uczepić się go nie chce. A jednakowoż 1958 2, IV | Jan znowu twarzą zwrócił się ku pagórkowi i stanął.~- 1959 2, IV | nie było. Wieczór zrobił się, majowy. Jak dziś pamiętam, 1960 2, IV | księżyc dobrze już posunął się do środka nieba i tkwił 1961 2, IV | milczącym zamyśleniu pogrążał się, niż okazywał to, co miał 1962 2, IV | pochmurność i za te utapianie się w myślach tak nadmiar ojca 1963 2, IV | minucie pan Andrzej żegnał się ze swoją żoną i ze swoim 1964 2, IV | wszyscy rozmawiali, i zrobił się z tego taki gwar, jak kiedy 1965 2, IV | zobaczyłem, kiedy już znajdował się na połowie drogi pomiędzy 1966 2, IV | konie pod nimi podnosiły się równo, równo, jak przy muzyce... 1967 2, IV | muzyce... Nie obejrzawszy się ani razu, piaski na ukos 1968 2, IV | miejsce, gdzie jodły mieszają się z sosnami, tam, w tym miejscu 1969 2, IV | któremu właśnie zbliżali się powoli. W miarę zbliżania 1970 2, IV | powoli. W miarę zbliżania się do lasu piasek twardniał 1971 2, IV | szeroko rozpościerających się różowatych girlandach wrzosów. 1972 2, IV | swoich podwórkach zgromadzali się i, tak samo jak my, kupkami 1973 2, IV | słuchali, co tam toczyły się i turkotały, to dłużej, 1974 2, IV | całego nieba pioruny zebrały się i w te miejsce biły. Słowik 1975 2, IV | gdzieniegdzie podejmowały się znad boru chmury wszelakiego 1976 2, IV | lecąc jak najdalej, zdaje się na oślep... Nad piaskami 1977 2, IV | po całym borze poniosły się wielkie ludzkie krzyki i 1978 2, IV | Ja wtedy tak przeląkłem się, że całego mnie trząść zaczęło, 1979 2, IV | zaczęło, i mocno uczepiłem się matki, która fartuch przy 1980 2, IV | chmury zaległy, bo zrobiło się bardzo ciemno. Ale pomimo 1981 2, IV | wrzasków, które rozlegały się we dnie, po całej okolicy 1982 2, IV | ciemności nocnej rozeszły się szepty ludzkie szumienie 1983 2, IV | stanął. Matka przeżegnała się, krzyknęła: "Anzelm!" - 1984 2, IV | Anzelm!" - i zakręciła się na miejscu jak nieprzytomna. 1985 2, IV | Kupka też ludzi wcisnęła się do chaty. Mnie znowu trząść 1986 2, IV | Obydwóch nie ma!" i spytał się mnie: "Zrozumiałeś?..." 1987 2, IV | spostrzegli, że już znajdują się w lesie; nie widzieli dokoła 1988 2, IV | który nad nimi rozlegał się coraz głośniej. On szedł 1989 2, IV | całkiem w tej chwili zapominać się zdawał; ona, przeciwnie, 1990 2, IV | ciemności i od płaczu zataczałem się, ale leciałem, aż do sieni 1991 2, IV | kominem, na którym ogień palił się, i biurkiem, którego szuflady 1992 2, IV | samego zobaczyłem i zdało się mnie, że na tym cieniu wszystkie 1993 2, IV | zjeżone stały. Nachylił się, poznał mnie i na nogi postawił. " 1994 2, IV | wymówiłem, jak rozejdzie się po pokoju jakiś krzyk okropny, 1995 2, IV | jak martwa kłoda zwaliła się z kanapy czy z krzesła na 1996 2, IV | krzesła na ziemię. Zwaliła się i leżała z twarzą do sufitu 1997 2, IV | obydwoma rękami za głowę złapał się, tasiemkę od dzwonka tak 1998 2, IV | że pan Benedykt zapytał się: "A Dominik?" Stryj zaś 1999 2, IV | wodząc. Nogi pod nim trzęsły się i z włosów jeszcze po kropelce, 2000 2, IV | przypominając nagle zwrócił się ku niej i długo patrzył