| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] siano 4 siarczysta 1 siasc 1 sie 3974 siebie 169 siec 4 sieci 1 | Frequency [« »] ----- ----- 7478 i 3974 sie 3537 z 3534 w 2884 na | Eliza Orzeszkowa Nad Niemnem IntraText - Concordances sie |
Tom, Rozdzial
2001 2, IV | rzęs spuszczonych staczały się na jej policzki. Przed siebie 2002 2, IV | spostrzegła, że znajduje się w głębi boru. W tej chwili 2003 2, IV | pierwszy do słuchu jej dostał się ogromny gwar ptastwa, który 2004 2, IV | wzgórzystości, po których pięły się i spływały coraz gęściej 2005 2, IV | spływały coraz gęściej tłoczące się i plączące z sobą stare 2006 2, IV | aż do ziemi opuszczające się gałęzie jodeł i bujające 2007 2, IV | rozpościerające, podnosiły się znad kobierca w przedziwne 2008 2, IV | gałązek wyrzeźbione, słały się daleko, jakby w nieskończoność, 2009 2, IV | wszędzie, biegały, goniły się, ślizgały, tu pożarem wybuchały, 2010 2, IV | wybuchały, tam rozbijały się w roje iskier, smugi, potoki, 2011 2, IV | światłości słonecznych. Wydawało się to świetną, zawrotną, w 2012 2, IV | tajemnicy i milczeniu odbywającą się grą jasnych i mrocznych 2013 2, IV | było. W górze zaokrąglał się nad nią błękit nieba nieustannie 2014 2, IV | kolczastych ich splotów wychylały się żółte kwiaty wilczej paszczy 2015 2, IV | daleko po ziemi ciągnące się girlandy mnóstwa odmian 2016 2, IV | niskiej trawy czerwieniły się i żółciły grzyby najszczególniejszych 2017 2, IV | nich cienia okryty, wznosił się niewysoki pagórek, kształt 2018 2, IV | dalej szczygły zanosiły się od śpiewu, jeszcze dalej 2019 2, IV | przeraźliwym ćwierkaniem wzniosła się chmura czyżów i trzynadli, 2020 2, IV | łodygi kampanuli, mające, zda się, tuż, tuż, przy najlżejszym 2021 2, IV | Dziecko czasu ciągnącego się pasmem ciężkim i szarym, 2022 2, IV | nisko przy ziemi krzątające się interesy powszednie i jednostkowe 2023 2, IV | jednostkowe lub rozlegały się wzdychania i jęki podobne 2024 2, IV | których by pole nie mierzyło się rozległością majątku czy 2025 2, IV | ziemi owe groty, staczały się owe walki, ale daleko, daleko 2026 2, IV | miejsca, w którym urodziła się, wzrosła i dojrzała Justyna. 2027 2, IV | nauczycielki, ani tyczące się obejścia i układu wskazówki 2028 2, IV | już w nich więcej zmieścić się nie może. Takiego momentu 2029 2, IV | nie określonych. Pogrążyła się w nich tak, że całkiem zapomniała 2030 2, IV | mogła, że serce jej stawało się większe, jakby nabrzmiewało 2031 2, IV | piersią lgnęła, wydobywało się i w nią wnikało niewidzialne 2032 2, IV | tym pagórkiem wznoszącym się za jeziorem jałowych piasków, 2033 2, IV | przez ten czas przeniosło się po świecie hucznych, tryumfalnych, 2034 2, IV | daleko, w wesołe pary łączyli się tancerze i zakochani; pracownicy 2035 2, IV | szeroką, ruchomą, srebrzącą się wstęgę. Ruchomość jej i 2036 2, IV | wielkimi kroplami przelewającej się wody. Co to było? Czarodziejska 2037 2, IV | splecionych. Trafem zdarzającym się dość często wyrosły one 2038 2, IV | słonecznej smudze odrzynającą się od tła lasu. Długo na niego 2039 2, IV | razy głowa jej zakołysała się jakby pod wpływem zdziwienia. 2040 2, IV | rozchylił wargi. Coś snuło się w jej myśli i grało w sercu, 2041 2, IV | myśli i grało w sercu, snuło się coraz prędzej, grało coraz 2042 2, IV | gorącymi usty. Gdy wyprostował się i ona podniosła powieki, 2043 2, IV | ich po raz pierwszy, odkąd się znali, utonęły w sobie długim, 2044 2, IV | z trudnością odwracając się od siebie, jednocześnie 2045 2, IV | siebie, jednocześnie zwróciły się ku Mogile.~- Chodźmy - rękę 2046 2, IV | powtórzył.~Skierowali się ku wyjściu z polany, a gdy 2047 2, IV | pochylonymi i mieniącymi się niemym wzruszeniem, można 2048 2, IV | miękkich mchach jeżących się gdzieniegdzie młodymi płonkami 2049 2, IV | stawała przed ludźmi. Zdawać się mogło, że zdjęła z siebie 2050 2, IV | spokojna, nieśmiałą tylko stała się wobec człowieka tego, który 2051 2, IV | naturę znał ją lepiej i zżył się z nią ściślej niż ona; który 2052 2, IV | ta komukolwiek wydać by się mogła, powstała ona niezawodnie 2053 2, IV | widmami oko w oko spotkała się u grobowca Jana i Cecylii 2054 2, IV | bo nieraz zastanawiała się nad tym długo. Powstało 2055 2, IV | o dniu, który rozciągał się przed nią pustym, bezcelowym 2056 2, IV | ciężką nudą co wieczór kładła się do spoczynku. Czuła w sobie 2057 2, IV | tylko na cokolwiek przydać się mogło, byle rozgrzać stygnące 2058 2, IV | wszyscy w Korczynie oddawali się swym zajęciom jej w nich 2059 2, IV | przemocą prawie wedrzeć się w nie chciała, uczuła się 2060 2, IV | się w nie chciała, uczuła się zawsze tym, czym by być 2061 2, IV | opuszczenia Korczyna i udania się gdzieś daleko, do jakiego 2062 2, IV | który w Korczynie czuł się jak w raju, albo go pozostawić 2063 2, IV | rozłączenia z nią lękała się tak, jak przeraźliwego rozłamania 2064 2, IV | stosunków i wymagań; do rzucenia się w jego chaos i boje brakowało 2065 2, IV | odwagi dodają. Namyślała się więc, wahała, wpadała w 2066 2, IV | puste paciorki, staczały się w przeszłość...~O wszystkim 2067 2, IV | Coraz śmielszą stawała się i coraz szerzej duszę swą 2068 2, IV | Nigdy jeszcze nie czuła się tak zupełnie, tak nawet 2069 2, IV | cudzych rąk wyglądać, utopiłby się niezawodnie albo na pierwszej 2070 2, IV | aż biją od pani i zdaje się, choć wiadra z wodą na plecy 2071 2, IV | podniosła pewno...~Zaśmiała się i odpowiedziała, że najpewniej 2072 2, IV | poczytywał. Tak już urodziła się i tak już ludzie i zwyczaje 2073 2, IV | zwyczaje zrządzili, że stała się jak nietoperz, ni to myszą 2074 2, IV | ni to ptakiem kołyszącym się pod obłokami. Dawno domyślał 2075 2, IV | obłokami. Dawno domyślał się, że nie była ona szczęśliwą; 2076 2, IV | wybuchnął:~- Ot! nie przyrodził się do ojca swego ten pan Zygmunt 2077 2, IV | Korczyński!...~Urwał, zmieszał się strwożony, czy jej nie obraził, 2078 2, IV | można... gadali, a on dziwił się i przez ciekawość przypatrywać 2079 2, IV | przez ciekawość przypatrywać się jej zaczął, ile tylko razy 2080 2, IV | ile tylko razy zdarzyło się mu ją widzieć. A zdarzało 2081 2, IV | mu ją widzieć. A zdarzało się czasem. Ona go nie widziała, 2082 2, IV | odpychał, powraca. Zdaje mu się jednak, że pierwszą przyczyną 2083 2, IV | człowieka zdradza to, co się w sercu kryje. Nieraz myślał 2084 2, IV | oczki zapłakała,~Zmienił jej się świat...~Raz, kiedy to ją 2085 2, IV | szczęścia nie dostąpię!~Pochylił się trochę, w twarz jej spojrzał 2086 2, IV | dół opuścił, wyprostował się i z głębi piersi głośno 2087 2, IV | najczęściej bywało, kiedy uczuwał się zmieszanym lub wzruszonym, 2088 2, IV | błękitne oczy jego wydawały się nalanymi po brzegi roztopionym 2089 2, IV | przed tą przeszkodą zadziwił się Jan - w tamtą stronę idąc 2090 2, IV | potwierdziła Justyna.~Rozejrzał się dokoła.~- Co mnie stało 2091 2, IV | dokoła.~- Co mnie stało się? zdaje się, że dobrze ten 2092 2, IV | Co mnie stało się? zdaje się, że dobrze ten bór znam; 2093 2, IV | błękitu zza chmur łączących się w coraz większe i ciemniejsze 2094 2, IV | świegotało i gałęzie napełniły się trwożliwym fruwaniem skrzydeł. 2095 2, IV | chwilę jeszcze rozglądał się po lesie. ~- Niewielka bieda! - 2096 2, IV | ona już także znajdowała się po drugiej stronie i tylko 2097 2, IV | drzewo jadłowcu. Pochylił się, w mgnieniu oka przezroczysty 2098 2, IV | uwolnił od czepiających się go kolców i błyskawicznie 2099 2, IV | bardziej że wnet prostując się, omglonym, lecz z pozoru 2100 2, IV | i między sobą za włosy się o niego ciągają. Z panem 2101 2, IV | inszym razem spotkawszy się i nie spojrzy nawet na człowieka, 2102 2, IV | złajałem i stryjowi jeżem się postawiłem. A wszystko to 2103 2, IV | Często cierpiąc, zdarza się, że nie ścierpisz!...~Opowiadał, 2104 2, IV | gnieździe nie jednaki ptak się lęgnie. Szczenięta od jednej 2105 2, IV | tacy, co jak psy rozjadają się na sąsiadów. Ale najwięcej 2106 2, IV | mając z chciwością ubijają się o więcej i blisko, siebie 2107 2, IV | szkodę albo ubligę do czubów się biorą lub do sądów ciągną. 2108 2, IV | familii doświadczy, jeżeli się choć małą rzeczą do spólnego 2109 2, IV | nie Bóg wie jaka; człowiek się nią nadwerężyć nie może. 2110 2, IV | szyje; zresztą, zbierają się po takich domach, gdzie 2111 2, IV | i niespokojnie obejrzał się za siebie. Z głębi boru 2112 2, IV | kulą w powietrzu toczyć się zdawał szum do głuchego 2113 2, IV | Wierzchołki sosen zakołysały się i gałęźmi jak wachlarzami 2114 2, IV | z rzadka tylko odzywając się urywanym ćwierkaniem; miarowe 2115 2, IV | wysoką sosnę zatrzymała się w połowie drogi i, na sęku 2116 2, IV | utkwiła. Nad kołyszącymi się czołami i powiewającymi 2117 2, IV | gałęźmi drzew niebo usłało się puszystą, wzdętą szarością; 2118 2, IV | przeraźliwie zakrakały i skryły się wśród ruchomych szczytów 2119 2, IV | nagle milknąc przed toczącym się w głębiach boru szumem i 2120 2, IV | nadlatuje. Czy pani nie lęka się? - zapytał.~Odpowiedziała, 2121 2, IV | czuje, i ciekawie rozglądała się w szczegółach ponurego w 2122 2, IV | zawołał:~- Proszę!~Zawahała się. Spojrzała na wzburzony 2123 2, IV | począć. Brwi Jana ściągnęły się nad oczami, z których strzelił 2124 2, IV | przemówił~- Proszę nie lękać się. W różne ja pory i nie w 2125 2, IV | Widać było po niej, że lękać się przestała. Z siły jego wlała 2126 2, IV | przestała. Z siły jego wlała się w nią ufność. Ale w tej 2127 2, IV | już na brzeg boru, rozległ się suchy trzask łamiących się 2128 2, IV | się suchy trzask łamiących się gałęzi i zaskrzypiały rozkołysane 2129 2, IV | wierzby wściekle miotały się nad wysokim, żółtym brzegiem. 2130 2, IV | przepowiadał Jan, ukazały się nad wysoką górą domy i drzewa 2131 2, IV | wybrzeża; w przerzedzającej się mgle deszczowej widać było 2132 2, IV | najobojętniejszym, ciągnął się ze spuszczonym ku ziemi 2133 2, IV | siebie przyroda, uciszył się, a płacz jej ustał. Wichrem 2134 2, IV | którego druga połowa oblekła się nagle promiennym błękitem 2135 2, IV | roztopionego złota. Pas ten odbił się w rzece, która popłynęła 2136 2, IV | rozjaśnionych płytów podniosły się kręte, złote sznury dymu. 2137 2, IV | stronę; chmury kłębiącą się i mieszając naprzeciw słońca 2138 2, IV | naprzeciw słońca zwijały się w wał półkolisty i srebrem 2139 2, IV | kilku skokami przy niej się znalazł. Niespokojnym wydawał 2140 2, IV | znalazł. Niespokojnym wydawał się i zakłopotanym; cienia uśmiechu 2141 2, IV | rzucił:~- Przestraszyła się bardzo? Zmokła? Może przeziębiła 2142 2, IV | Zmokła? Może przeziębiła się. Zdrowiu może zaszkodzi?~ 2143 2, IV | a w ramieniu wznoszącym się do walki siłę i zręczność 2144 2, IV | niezawodne torował drogi, wydawał się jej samą śmiałością i siłą; 2145 2, IV | śmiałością i siłą; uczuła się także śmiałą, silną; dumną 2146 2, IV | potrafiła. Oprócz tego wydawał się on jej i samą dobrocią. 2147 2, IV | prosto i szczerze słało się pod jej stopy, upoiła jej 2148 2, IV | upewniając go, że nie przelękła się, nie zmokła, nie przeziębiła 2149 2, IV | zdrową i wesołą uspokoił się zupełnie. widział też, że 2150 2, IV | grubą i choć na nim wydawała się krótką, ją tak dobrze osłoniła, 2151 2, IV | rozluźniony węzeł rozwinął się i czarną, wilgotną falą 2152 2, IV | pod tarczą słońca zdawał się na oścież roztwierać błękitne 2153 2, IV | stóp zielonej góry wzbiły się wysoko i ciężkie, milczące, 2154 2, IV | nie widać, potem pokażą się znowu, przelecą i polecą 2155 2, IV | człowieka ogarnia dowiedzieć się czego o tych stronach dalekich, 2156 2, IV | ulewę kropel. Roześmieli się oboje głośno, jak dzieci.~- 2157 2, V | surowy, jakby wnet otworzyć się one miały dla wydania słów 2158 2, V | wystrzelić, ani poruszy się, ani przemówi, i żadne proszenie 2159 2, V | nic nie pomoże. Sam przez się potem dźwignie się i odżyje...~ 2160 2, V | przez się potem dźwignie się i odżyje...~Odeszli. Z małego 2161 2, V | małe i błyszczące, zdawały się ze złośliwą trochę ciekawością 2162 2, V | wracając.~- Oho! - zadziwiła się Elżusia. - Większa poufałość 2163 2, V | nazywać...~Antolka zawstydziła się i twarz ku ścianie zwróciła.~- 2164 2, V | ale chętnie ogrzałabym się przy ogniu...~- To ja zaraz 2165 2, V | na całe gardło zaśmiała się Elżusia.~- Potrafię. Nie 2166 2, V | Ot, widzicie, że już się pali...~Kawał brzozowej 2167 2, V | Za tym pierwszym ukazał się drugi, trzeci, czwarty i 2168 2, V | czwarty i wszystkie zwinąwszy się w jeden jedwabisty, pstrokaty 2169 2, V | poprawiając uśmiechnęła się Antolka.~Elżusia łokciem 2170 2, V | przyjmować.~Wesele to odbyć się miało w parę tygodni po 2171 2, V | różnych służył, a teraz żeni się z Zaniewszczanką, aż tysiąc 2172 2, V | wojsku odsłużyło - rozgadała się Antolka. - Ładnieńki sobie, 2173 2, V | jak twój Michał! - ujęła się Elżusia. - Niech będzie 2174 2, V | milusieńki...~Znowu rozrzewniła się, aż łzy jej w oczach stanęły, 2175 2, V | zaczęły. Justyna dopytywała się o cenę sukien, które na 2176 2, V | Teraz już obie rozgadały się jak czeczotki. Suknie im 2177 2, V | Jankowi nadmiar przypodobać się pragnie. Ale Janek wcale 2178 2, V | znajduje, odkąd nimi popisywać się zaczęła. Raz, jak na hurbie ( 2179 2, V | Raz, jak na hurbie (tak się u nich zebranie z tańcami 2180 2, V | opowiadaniu aż zanosiły się obie od śmiechu. Justyna 2181 2, V | śmiechu. Justyna śmiała się także.~Kiedy Jan zdjąwszy 2182 2, V | pęk tkanin, że aż uginała się pod jego ciężarem. Rzuciła 2183 2, V | dywany, kołdry mieniące się najróżnorodniejszymi barwami 2184 2, V | takim charakterem urodzić się może...~Drzwiczki od przeciwka, 2185 2, V | widać nie było, otworzyły się po cichu i ozwał się zza 2186 2, V | otworzyły się po cichu i ozwał się zza nich głos Anzelma:~- 2187 2, V | nich głos Anzelma:~- Czy mi się tylko tak wydało, czy doprawdy 2188 2, V | cienkimi nićmi rozchodziły się po całym czole aż do przerzedzonych, 2189 2, V | dlatego, żeby nie widzieć się z nikim...~- Taka już mnie 2190 2, V | zgryźliwość, że i najmilszy staje się niemiłym - odpowiedział 2191 2, V | no... winy! - jąkając się dodał jeszcze, i uśmiech 2192 2, V | otworzył mu usta i rozszedł się po całej twarzy, aż na wysokie 2193 2, V | którego zmarszczki wyciągnęły się jak ukośne promienie. - 2194 2, V | świetlicy!~W kuchni znajdowało się troje drzwi, z których jedne, 2195 2, V | zwykłych rozmiarów, otwierały się do sieni, a dwoje innych, 2196 2, V | bokówki. Justyna zawahała się, niepewna, w którą stronę 2197 2, V | w ten sposób prowadzące się pary i sam od obiadów, od 2198 2, V | pobielone belki krzyżując się z cienkimi deskami tworzyły 2199 2, V | zimowe wieczory rozlegać się musiały na całą izbę ćwierkania 2200 2, V | obita; naprzeciw znajdowało się łóżko z sosnowych, białych 2201 2, V | piecem otwarte ukazywała się bokówka, mała, podługowata 2202 2, V | świetlicę, a wtłaczające się przez nie gałęzie starej 2203 2, V | by nikt po nim spodziewać się nie mógł, zgrabnie, dwornie, 2204 2, V | nastąpi, kiedy pan Anzelm tak się rozruszał! - zawołała. - 2205 2, V | Takim alegantem ukazuje się, jakby nigdy tetrykiem nie 2206 2, V | Ot, i z głupia odezwała się! - żartobliwie odparł Anzelm - 2207 2, V | Wczoraj jeszcze dowiedział się od synowca, że na Mogiłę 2208 2, V | w czasie burzy wydobyli się z kłopotu, czy bardzo zmokli, 2209 2, V | Opowiedział, że kilka razy spotkał się na Mogile z panią Andrzejową, 2210 2, V | może sobie często pomodlić się i podumać tam, gdzie brat 2211 2, V | znowu zauważył. - Bo mnie się zdaje, że gdyby dziś owdowiała, 2212 2, V | owdowiała, toby za rok poniosła się jeszcze za czwartego!~Justyna 2213 2, V | nigdzie nie jeździł, do Jana się odzywając.~- Wszystkich 2214 2, V | co w, tej chwili zdobyć się mogła chata Anzelma i Jana. 2215 2, V | wielkiego bochna chleba zjawiła się misa kwaśnego mleka w połowie 2216 2, V | a ona kiedy nie uczyła się, jak z pszczołami postępować, 2217 2, V | cicha i zalękniona, wysunęła się dziewczyna, z ustami skrzywionymi 2218 2, V | ze łzami kręcącymi się w oczach jęknęła Antolka.~ 2219 2, V | na spodzie bochna ukazały się wyraźne odbicia suchych 2220 2, V | pieca pieczywo od zetknięcia się z gliną i popiołem zabezpieczają.~ 2221 2, V | blaszany samowar i Antolka już się z krzesła zrywała, aby biec 2222 2, V | gdy je powtórzył.~- Zdaje się - powoli zauważył Jan - 2223 2, V | brakuje i może obejdzie się bez herbaty...~- Obejdzie 2224 2, V | bez herbaty...~- Obejdzie się z pewnością! - zaśmiała 2225 2, V | z pewnością! - zaśmiała się Justyna.~- A ja teraz już 2226 2, V | na siestrę i nie gniewam się, że sama do ula po miód 2227 2, V | po miód poszła!~Zaśmiał się tak, jak śmieją się szczęśliwi, 2228 2, V | Zaśmiał się tak, jak śmieją się szczęśliwi, bez widocznej 2229 2, V | oko długo zatrzymywać by się mogło na tym ociężałym schorowanym, 2230 2, V | grubych robót uzwyczaić się może.~Opowiedział, że nieraz 2231 2, V | rzeki albo przeprawiając się na jej drugą stronę słyszał 2232 2, V | Słodka muzyka - uśmiechnął się - uszy głaszcze i serce 2233 2, V | Na podwórku rozległo się ryczenie krów; dziewczęta 2234 2, V | krów; dziewczęta zerwały się z siedzeń i pośpiesznie 2235 2, V | potem Elżusia nie ukazała się już więcej, a Antolkę widać 2236 2, V | z krzesła swego zsunęła się na zydel i ku staremu pochylona 2237 2, V | przylgnęła.~Nie zdziwił się bardzo, tylko zrazu, jakby 2238 2, V | przelękniony, w tył nieco uchylić się i kapotą otulić się spróbował.~- 2239 2, V | uchylić się i kapotą otulić się spróbował.~- Nowina! - wyszeptał - 2240 2, V | dalej:~- Wszelako zdarza się na świecie. U Boga i mucha, 2241 2, V | Korczyn! oj! i domyśleć się teraz nie można, jakié tam 2242 2, V | jakié tam wtenczas rozlegały się mowy i postępki... Zdaje 2243 2, V | mowy i postępki... Zdaje się, że wszystko, co ludziom 2244 2, V | Bóg dał dobrego, poruszyło się wtenczas i zagadało. Brat 2245 2, V | kiedy już te rzeczy obróciły się na złą stronę i zaćma nieprzenikniona 2246 2, V | bawiło i radowało - wydawało się samą marnością. Pójdę, bywało, 2247 2, V | wybiera oglądając je i lubując się nimi. Tak czasem pośród 2248 2, V | zapominający śpiewają, weselą się; tańczą. "Czy oni powariowali?" - 2249 2, V | a im więcej oni weselą się, tym widoczniej przed oczami 2250 2, V | w mojej głowie rozlega się: "Wieczne odpoczywanie!" 2251 2, V | odpoczywanie!" Na weselących się ręką machnę i do chaty pod 2252 2, V | mały mnie spotyka i tuli się do opiekuna jedynego, który 2253 2, V | W drzwiach bokówki ozwał się szelest; Jan stał na progu 2254 2, V | cieniu postać jego rysowała się w liniach prostych i wyniosłych. 2255 2, V | dany jest zmysł ratowania się i od ostatniej zguby ubiegania. 2256 2, V | siebie postrzegając do niego się udałem. Nie było mnie wtenczas 2257 2, V | ściekły, bo tam mnie objawiły się te widowiska senne, po których 2258 2, V | senne, po których pocieszyć się nie mogłem, i tam też gwiazda 2259 2, V | i że za wysoko odważyłem się spojrzeć, ale ja tak wtenczas 2260 2, V | wyglądając. Czemużby jej, zdaje się, własnego domu, choć niskiego, 2261 2, V | wzajemności upewniają. Posunąłem się tedy... i odprawiony zostałem. 2262 2, V | Sama nie chciała. I widzieć się ze mną nie chciała, aż ją 2263 2, V | przekonywać, ale wyrwała się mnie i uciekła. Z płaczem 2264 2, V | chciała...~Od tej pory zaczął się najgorszy czas jego życia. 2265 2, V | serca. Wszystko wydało mu się niepewnym, nietrwałym, marnym.~- 2266 2, V | pojrzałem, okazywało mi się w postaci znikomej mary. 2267 2, V | sobie, a jutro rozwieje się i zniknie. Posłyszałem raz, 2268 2, V | poszli i w ziemię przemienić się mamy", i te słowa nigdy 2269 2, V | doczesność dbać?" Przed Bogiem się upokarzałem, ale już tylko 2270 2, V | pewno. Samego siebie lękać się zacząłem myśląc, że zwariuję 2271 2, V | oczu. Którego dnia dźwignę się już z myśli ponurych i samego 2272 2, V | boskiej nie sprzeciwiać się i marnie nie, ginąć". Zdaje 2273 2, V | marnie nie, ginąć". Zdaje się, że już i wyperswaduję sobie, 2274 2, V | pracuję, że aż cały oblewam się potem, najmniejszym czasem 2275 2, V | Raz już nawet zaswatałem się do panny jednej i sam pojechałem 2276 2, V | Jadąc myślałem: "Ożenię się i kwita! Chatę zaludnię, 2277 2, V | Chatę zaludnię, rozweselę się i odżyję". Ale kiedym przyjechał 2278 2, V | mowie, ani w obchodzeniu się, ani w zamiarach, które 2279 2, V | znaleźć nic mogłem. Dużałem się tak z samym sobą, jak pływacz 2280 2, V | synowcowi w dźwignięciu się z ruiny i biedy, a także 2281 2, V | Dziewczynka też, którą Jan naparł się wziąść od matki, mileńka 2282 2, V | niezupełnie, bo mnie zdaje się, że u ludzi wiele czujących 2283 2, V | ciele, ale i na duszy robią się takie zmarszczki, które 2284 2, V | nich prawie bezprzytomnym się staję. Każdej nieznajomej 2285 2, V | ludzkiej najpierw zlęknę się zawsze, nim pokonawszy siebie 2286 2, V | pokonawszy siebie przybliżyć się do niej zdołam. Podczas 2287 2, V | zgryzotach pomimo woli utopię się pamięcią, dwa i trzy dni 2288 2, V | starego i prawie już walącego się zbudowany; sad, który własnymi 2289 2, V | pachnące, jaskółki gnieżdżące się pod okapem, cichość i spokojność 2290 2, V | przeddziady jego, a on sam urodził się, wyrósł i postarzał, więc 2291 2, V | przeleciały i daleko już znajdują się ode mnie. Więcej ja teraz 2292 2, V | i o to już tylko ubijam się przed Bogiem, aby Jankowi 2293 2, V | dopomóc w nich postaram się z całej swojej siły i możności. 2294 2, V | przeszedł izbę, pochylił się i stryja w rękę pocałował. 2295 2, V | Bardzo już państwo zasmęcili się oboje; stryjowi to niezdrowo, 2296 2, V | tam tak długo rozwodzić się nad starymi czasami!~Słów 2297 2, V | domówił, gdy pod oknami dał się słyszeć szelest kroków i 2298 2, V | Drzwi świetlicy otworzyły się szeroko i naprzód wszedł 2299 2, V | wszedł przez nie trzęsący się staruszek, z kijem w ręku, 2300 2, V | go podtrzymując, ukazała się wysoka, barczysta dziewczyna, 2301 2, V | żniw żęła aż do skąpania się w strugach potu i snopy 2302 2, V | patrząc na nią oczy aż mrużyć się musiały, z obcisłym stanikiem 2303 2, V | długim ogonem, który ciągnął się za nią w miękkich, niezgrabnych, 2304 2, V | Na głowie jej piętrzyła się koafiura od sukni jeszcze 2305 2, V | niezwyklejsza, wysoka, kołysząca się, pomadą nasiąkła, jaskrawymi 2306 2, V | kolczyki i bransolety kołysały się u jej uszu i brzęczały u 2307 2, V | ciasnym i zbyt długim wydawała się spętaną i niezgrabną; twarz 2308 2, V | obok Jana Justynę, zdawać się mogło, że nagle oniemiała.~ 2309 2, V | Stary Jakub za to uwolniwszy się od ramienia wnuczki dygocącym 2310 2, V | chaty postępował srożąc się coraz bardziej.~- Gdzie 2311 2, V | Anzelma, zaraz obruszyłby się i powiedział: "Ja do błaznów 2312 2, V | bo tylko troszkę opierał się na kiju; aż tu jak wyskoczą 2313 2, V | babulkę zabierze!" Aż zatrząsł się cały, i żeby nie ja, na 2314 2, V | ani wyperswadować... drze się naprzód, że i zawrócić go 2315 2, V | chciał zajrzeć w znajdujące się pod nim małe sklepienia. 2316 2, V | sklepienia. Ale usiłując pochylić się do samej ziemi równowagę 2317 2, V | Najbliżej upadającego znajdująca się Justyna najprędzej znalazła 2318 2, V | Justyna najprędzej znalazła się przy nim i pochylona już 2319 2, V | rozgniewanym ramieniem odtrąconą się uczuła.~- Za pozwoleniem, 2320 2, V | sama dam rady... już co się tyczy dziadunia, to on pewno 2321 2, V | prędko i plączącym się ze wzruszenia językiem zagadała 2322 2, V | Niech pan Jakub uspokoi się - przemówił Anzelm - Pacenki 2323 2, V | dawno z tym światem rozstał się.~- Nie ma? - na kiju wspierając 2324 2, V | ma? - na kiju wspierając się i jeszcze cały drżący zapytał 2325 2, V | dwunastym roku... która zdarzyła się z jego bratem, kiedy tu 2326 2, V | bratu Franciszku wydarzyła się w dwunastym roku... czy 2327 2, V | taka sama łuna odradzającej się i rozczulonej pamięci, jak 2328 2, V | Jana i Cecylii. Zdawać by się nawet mogło, że nogi jego 2329 2, V | większej mocy i skrzepiło się całe ciało, bo nie zważając 2330 2, V | sobie krzesło wyprostował się, obie ręce na kiju wsparł, 2331 2, V | jakby to wczoraj zdarzyło się... Najstarszy był... pięciu 2332 2, V | Czekali jego, spodziewali się... Matka najmniejszym czasem 2333 2, V | które coraz więcej zapalały się i roziskrzały. Nie dosłyszała 2334 2, V | spostrzegła dobrze, że kiedy się nachylił ku niej, na ustach 2335 2, V | rozpuszczone włosy; zdawać się mogło, że po prostu oczu 2336 2, V | dygocącym, ale coraz wzmagającym się i czystszym głosem opowiadającego 2337 2, V | opowiadającego starca złączył się gruby szept jego wnuczki. 2338 2, V | szept jego wnuczki. Zdawać się mogło, iż szeptem mówiła 2339 2, V | piersi lub też że sama lękała się tego, co mówiła.~- Aaaa! - 2340 2, V | wzroku z Justyny zadziwiła się - czy to teraz taka moda 2341 2, V | milcząc plecami ku niej się zwrócił.~Starzec prawił 2342 2, V | zasypywał i góry albo, zdaje się, kościoły na polu wystawiał. 2343 2, V | na końcu ogrodu ukazuje się nam cościś czarnego, stojącego... 2344 2, V | było, bo śniegu nasypało się jemu aż po kolana i od kolan 2345 2, V | Od razu już my domyślili się, że uchrony od zamieci i 2346 2, V | Stoim my, patrzym, dziwujem się, ociec żegnać się świętym 2347 2, V | dziwujem się, ociec żegnać się świętym krzyżem począł, 2348 2, V | panna Jadwiga tak złości się i alteruje? A czy panna 2349 2, V | trochą szyderstwa sprzeciwiał się Jan.~Stary Jakub z wyrazem 2350 2, V | tapczanie przy nim położywszy się jak wilczyca wyła...~Do 2351 2, V | i miłych słów nasłuchali się... Tutaj nasza kompania 2352 2, V | rumieńcem, z oczu sypały się iskry. Dziadka, który w 2353 2, V | Zdrowia i dobrego weselenia się życzymy!~I gniew nieposkromiony, 2354 2, V | całej siły tłumione odzywały się w jej głosie. Dziadka do 2355 2, V | zła! Ja i nie spodziewał się nawet żeby aż taka była! 2356 2, V | szparkość i języczność upodobać się może, ale już mnie to - 2357 2, V | zmarkotniał, nad czymś zastanawiał się i czegoś żałował. Ale Jan 2358 2, V | zauważył Jan.~- Nie bój się. Choć i po nocy, kiedy zechcę, 2359 2, V | Anzelm.~W świetlicy zrobiło się trochę ruchu. Za Antolką 2360 2, V | owszem, z powagą ukłonił się i wszystkim: "Dobry wieczór 2361 2, V | synowca mówił:~- Czy sfatyguję się, czy nie, a żeby panna z 2362 2, V | objął go nagle, okręcił się z nim w kółko i z głośnym 2363 2, V | młody głupi! - otulając się kapotą i trochę na synowca 2364 2, V | wieloramienne, do rozwiewających się dymów podobne obłoki tu 2365 2, V | pod topolę zejść - ozwał się Jan.~Justyna prędko zbiegła; 2366 2, V | piany toczący, z wlokącymi się w deszczowej zawiei żółtymi 2367 2, V | pozornie nieruchomy, stał się on w dole wstęgą na dwie 2368 2, V | przysłanianych, w zamian ślizgały się po nim blade połyski i wypływać 2369 2, V | stóp wysokiej góry wysuwały się one na punktach różnych, 2370 2, V | też ich odbicia kołysały się w ciemnej toni, a w blasku 2371 2, V | tajemniczością odrzynały się od ciemnego tła przestrzeni. 2372 2, V | czółna; nie wiedzieć skąd się brała. Jednak wkrótce widocznym 2373 2, V | Jednak wkrótce widocznym się stawało, że składały ją 2374 2, V | monotonne, metaliczne; zdawać się mogło, że wydawała je z 2375 2, V | obłoki do rozwiewających się dymów lub do podartej krepy 2376 2, V | jego wyraziście zarysowywał się na tle ognia, naprzeciw 2377 2, V | Już i nie spodziewałem się nowin takich o... o... glądać! - 2378 2, V | cicho i mocno jąkając się dodał.~Niewiele przed północą 2379 2, V | zaraz w garderobie, w której się znalazła, usłyszała bardzo 2380 2, V | światłem, w którym rozlegał się zbyt pieszczotliwy, ale 2381 2, V | głos kobiecy:~- "Znalazłszy się przed królem zrobiłam dyg 2382 2, V | wielkiego króla... bawić się, jaśnieć...~- Być kochaną... - 2383 2, V | lilia policzku, bo słyszeć się dały perswazje Teresy:~- 2384 2, V | najdroższa pani nie denerwuje się, nie płacze, bo znowu atak 2385 2, V | przestrzeni czasu zatapiając się w czytaniu pamiętników jednej 2386 2, V | rozrzuconymi włosami uwypuklała się ciężko i ponuro. Było coś 2387 2, V | domu pracującym. Wydawał się tak w pracy swej pogrążonym, 2388 2, V | tonem, jakby tylko co był się ucieszył, a teraz uczucia 2389 2, V | krótko i znowu pochylił się nad rachunkową księgą.~Justyna 2390 2, V | księgą.~Justyna zbliżyła się ku niemu.~- Dobranoc, wuju - 2391 2, V | ucałowała.~Po głowie jej kręciły się słowa:~"Nie krzyknął, nie 2392 2, V | nie zapytywał o nic; co się ich samych tyczyło. Wiecznie 2393 2, V | zafrasowany, zamyślony, wydawał się na wszystko, co z gospodarstwem 2394 2, V | szklanym wzrokiem wpatrzył się w przestrzeń i ze zdumieniem, 2395 2, V | kilka razy wymówił:~- Co mu się stało? co mu... co mu... 2396 2, V | co mu... co mu... co mu się stało?~Nieopisana tęsknota 2397 2, V | swojego ojca. Rozlegające się w ciemności przeciągłe, 2398 2, V | Otworzyła naprzeciw znajdujące się drzwi i znalazła się w pokoju 2399 2, V | znajdujące się drzwi i znalazła się w pokoju swoim i Marty, 2400 2, V | swoim i Marty, lampką palącą się na stole oświetlonym.~- 2401 2, V | Justyna w milczeniu zbliżyła się do komody, nad którą wisiało 2402 2, V | widziałam, jak stroiłaś się w muślinową sukienkę i z 2403 2, V | Byłam pewna, że spodziewasz się wizyty bogatego konkurenta. 2404 2, V | Ot, biały kruk znalazł się, słowo honoru! Biedną dziewczynę, 2405 2, V | jak do niego przyozdobić się i ustroić!" Aż tu wzięła, 2406 2, V | będzie, i prędko zrobisz się do cholery podobna, jak 2407 2, V | Uf, nie mogę...~Zaśmiała się, zakaszlała i zaraz znowu 2408 2, V | że i sama, bywało, omylę się czasem i powiem: przeddziad 2409 2, V | złotny, a potem aż palę się od wstydu. No, co tam! Pewno 2410 2, V | korci, tak chcesz dowiedzieć się, czy królewicz dziś przyjeżdżał. 2411 2, V | przyjęła, bo sama spodziewała się migreny i już nawet poziewać 2412 2, V | ile dlatego, że leniła się rozmawiać. A Teresa znów 2413 2, V | pierwszego momentu o ciebie pytać się zaczęła: gdzie ty? co robisz? 2414 2, V | nieszczęśliwy! Zapytałam się: dlaczego taki nieszczęśliwy? " 2415 2, V | zaczęła i zaczerwieniwszy się, jak to ona czerwieni się 2416 2, V | się, jak to ona czerwieni się zawsze, za język siebie 2417 2, V | ciekawość wzięła. Dopytywać się zaczęłam: jakie to nieszczęście? 2418 2, V | już więcej o tym dopytać się u niej nie mogłam. O tym 2419 2, V | że pragnęłaby bardzo, aby się ożenił i w Wołowszczyźnie 2420 2, V | Trzeba tylko, żeby ożenił się z kobietą dobrą, rozsądną, 2421 2, V | poważną i taką, która mu się bardzo podoba. Ta kobieta 2422 2, V | już to zrozumiał i żenić się postanowił... Słyszysz, 2423 2, V | postanowił, a ona, zdaje się, dlatego tylko dziś tu przyjechała, 2424 2, V | Na swachę wykierowała się, ale nic w tym dziwnego 2425 2, V | możesz spokojnie położyć się i o panowaniu marzyć. Nie 2426 2, V | nad wieczór zachciało mu się z akompaniamentem pograć... 2427 2, V | nokturna czy diabła nauczył się i ciebie nauczyć chciał... 2428 2, V | jedna jak mara nie włóczysz się po polach i lasach! Nim 2429 2, V | chciałaś?~- A? co? - wzdrygnęła się stara panna i całym swym 2430 2, V | ciężkim ciałem ku pytającej się zwróciła.~- Co? dlaczego 2431 2, V | i teraz jeszcze nie stał się zupełnie takim jak wszyscy...~- 2432 2, V | pierś podniosło; ozwała się w nim chrypka do jękliwego 2433 2, V | przeszyć ją chciały i dostać się aż do mózgu, aż do najskrytszych 2434 2, V | tragedie! Otóż mylisz się. Niczego osobliwego, romansowego, 2435 2, V | prozaicznie...~Zaśmiała się.~- Przyczyny... - powtórzyła - 2436 2, V | że królewna okrutnie bała się ludzkiego śmiechu; po wtóre, 2437 2, V | wtóre, że bardzo też zlękła się ciężkiej pracy. Ot, i wszystko. 2438 2, V | Dopóki na świecie gotowało się jak w garnku i ludzie z 2439 2, V | równości mowa była; obejmowali się, ściskali, bratali, pan 2440 2, V | zgliszczach znowu pokazały się góry i doliny jak dawniej, 2441 2, V | Wasylku albo Anzelmku, nie waż się z doliny na góry wchodzić! 2442 2, V | pani Andrzejowa uśmiechała się na samo wspomnienie, że 2443 2, V | błazen Kirło aż zalegał się od śmiechu: "Co to orze! 2444 2, V | konkurencie posłyszał, aż kładł się od śmiechu. A ja, wiesz? 2445 2, V | wiesz? jak w ogniu paliłam się we wstydzie. Nocami, bywało, 2446 2, V | słowo honoru! zapieram się jego jak Piotr Chrystusa, 2447 2, V | takiego konkurenta śmieję się, więcej jeszcze niż oni. 2448 2, V | Czasem łzy gradem leją się mnie po twarzy, ale oni 2449 2, V | do jednej mogiły położył się z jego bratem. Ale on znów 2450 2, V | krowy doić, prać?... Zamęczę się, pewno zamęczę się, nie 2451 2, V | Zamęczę się, pewno zamęczę się, nie wytrzymam przy tym 2452 2, V | bym tam miała, przelękłam się... "Co tam - myślę - zapomnę, 2453 2, V | myślę - zapomnę, odtęsknię się, odżałuję!" A Darzecka trzepała: " 2454 2, V | Darzecka trzepała: "Zdarzy ci się pewno ktoś inny, stosowniejszy, 2455 2, V | sama wyswatam!" Nie zdarzył się, nie wyswatała, bo prędko 2456 2, V | krów nie doiłam... bo co się tyczy gotowania i prania, 2457 2, V | gotowania i prania, to zdarzało się, zdarzało się... Korczyn 2458 2, V | to zdarzało się, zdarzało się... Korczyn z wielkiego zrobił 2459 2, V | Korczyn z wielkiego zrobił się małym królestwem i wypadało 2460 2, V | znaczy.., dla tego wyrzec się wiele warto... dla tego 2461 2, V | postarzał, do cholery podobnym się zrobił, za wszystko wynagradza... 2462 2, V | płełam i nie schłopiłam się... Toteż kontenta jestem, 2463 2, V | należy za to, że wyratowałam się od wstydu i poniżenia... 2464 2, V | na której policzki wybiły się dwie ogniste plamy rumieńców, 2465 2, V | wspomina?~Czasem zamyślały się obie i chwilę milczały. 2466 2, V | zwiędłych ustach Marty przewijać się zaczął uśmiech, uspakajały 2467 2, V | zaczął uśmiech, uspakajały się wzburzone jej rysy, powieki 2468 2, V | szepnęła raz jeszcze i uciszyła się zupełnie.~Nie usnęła, ale 2469 2, V | ciężko. Dlaczego leczyć się nie chcesz?~Podniosła powieki 2470 2, V | ukojenia i słodyczy oblekły się jej rysy.~Justyna wstała, 2471 2, V | kobietę patrzała, aż pochyliła się i długo, cicho pocałowała 2472 2, V | stronie nieba, wychylił się różowy rąbek jutrzenki, 2473 2, V | pianie koguta, które rozległo się blisko domu, potem powtórzyło 2474 2, V | blisko domu, potem powtórzyło się dalej i znowu dalej, coraz 2475 2, V | Justyna w coraz rozszerzającą się i gorętszą wstęgę jutrzenki 2476 2, V | Marzyła czy śniła? Wydało się jej znowu, że zmrok panował 2477 2, V | płotów i ścieżek, dostawały się z jednej strony aż na prastary 2478 3, I | skłaniać ją mogła. Starających się o jej serce, rękę i majątek 2479 3, I | Kochała, z ukochanym łączyła się w uczuciach i dążeniach, 2480 3, I | wdzięcznymi łukami wyginały się mostki nad wąską, bystrą, 2481 3, I | rozległej łące wznosiły się łańcuchy niewysokich, widocznie 2482 3, I | wielkie wojska i staczały się krwawe bitwy. Gdy aleje 2483 3, I | łąkę, okopy i dwie łączące się rzeki, wielką i małą, w 2484 3, I | pani Andrzejowa urodziła się, wzrosła i spędziła całe 2485 3, I | odchodziła, czuć było skupienie się, rozmyślanie, wewnętrzną 2486 3, I | jeżeli w pracy jego zbliżania się do ludu i zawiązywania z 2487 3, I | chwilowego choćby rozstania się z wykwintnymi formami, do 2488 3, I | Andrzeja nie umiał zbliżać się do serc prostych, nieoświeconych 2489 3, I | ona zgryzioną i upokorzoną się czuła tym jedynym rozdźwiękiem, 2490 3, I | ustami drżącymi od cisnących się na nie słów i zawsze stawała 2491 3, I | musiała. Machinalnie cofała się przed trochą rozsypanego 2492 3, I | namiętnego przeniknięcia się nimi, jak dziecię zdziwione 2493 3, I | z poziomych prac, splata się drabina wiodąca ku ideałom; 2494 3, I | myślą, smakiem wzniosła się nad wszelką pospolitość, 2495 3, I | jej woli i wiedzy mieszało się coś z arystokratyzmu rodu 2496 3, I | wielu pokoleń, a utrwaliła się w atmosferze komfortu, poezji, 2497 3, I | komfortu, poezji, wyniesienia się nad wszystkie powszednie 2498 3, I | stosunków, dążeń ogromnie zwęził się i zmalał, przyszła pod tym 2499 3, I | poziome i wzniosłe pogodzić się z sobą nie mogą; że arystokracja 2500 3, I | tego, co poniżej mozoli się, grzeszy i choćby z piękną