Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
siano 4
siarczysta 1
siasc 1
sie 3974
siebie 169
siec 4
sieci 1
Frequency    [«  »]
-----
-----
7478 i
3974 sie
3537 z
3534 w
2884 na
Eliza Orzeszkowa
Nad Niemnem

IntraText - Concordances

sie

1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-3974

     Tom, Rozdzial
2501 3, I | nizinami, po których zwijały się mrówki, skakały wróble i 2502 3, I | można energię nie wylewającą się na zewnątrz ruchliwością 2503 3, I | roku swego życia rozstawała się z ukochanym mężem i jedynego 2504 3, I | gdyby słuchając oddalającego się w głębie boru tętentu konia 2505 3, I | wyprostowana kibić nie zachwiała się i nie zgięła ani na chwilę, 2506 3, I | na chwilę, nie wykrzywił się i nie zadrżał żaden rys 2507 3, I | ziemię, ale dźwignąwszy się z parodniowej słabości, 2508 3, I | słabości, w której zdawało się, że rozum utraci, nigdy 2509 3, I | cierpienia żadne nie uskarżała się nigdy; jednak świeże jej 2510 3, I | Ceremonialnie uśmiechała się czasem do obcych, przyjaźnie 2511 3, I | do syna, ale nie śmiała się nigdy. Rażącym to w niej 2512 3, I | i żywego ruchu wydawały się jej jakąś wysokością, na 2513 3, I | brzydotą; łatwiej pogrążyć się bez podziału i przerwy w 2514 3, I | życia, który od razu, i, jak się pokazało, na zawsze sobie 2515 3, I | górnym piętrze znajdujący się, rogowy, z dwoma oknami 2516 3, I | przyćmionym rogu pokoju wznoszący się przed klęcznikiem wielki, 2517 3, I | męskiej piękności, powtarzała się wciąż w ramach małych i 2518 3, I | parę lat po ich pobraniu się gdzieś daleko stąd przez 2519 3, I | jeszcze więcej znajdowało się tu robót jego, od pierwszych 2520 3, I | umeblowanie pokoju, które składało się ze sprzętów cennych i wytwornych, 2521 3, I | przybrano przed ożenieniem się Zygmunta; sąsiedzi nawet 2522 3, I | posagowej sumy jego żony. Nikt się temu zresztą bardzo nie 2523 3, I | nabyta, i teraz znajdowała się wkoło niej. Były to przed 2524 3, I | było także żywe zajmowanie się i teraźniejszością. Mnóstwo 2525 3, I | Andrzejowej na przypatrywaniu się za pośrednictwem druku różnym 2526 3, I | ogółu, o który troszczyć się przywykła była niegdyś wraz 2527 3, I | których widywanie zdobywała się bardzo rzadko, ale o których 2528 3, I | jednostajnym uwypuklało się kilka momentów stanowczych, 2529 3, I | tam, tak i tu zetknięcie się z ludzką ciemnotą i nieokrzesanością 2530 3, I | nieokrzesanością okazało się koniecznym, a tak dla niej 2531 3, I | sprawozdań rządcy przypatrywać się zaczynała malowniczym grom 2532 3, I | mierności niż troszczyć się o materialne zyski lub straty. 2533 3, I | stopnia troski takie wydawały się jej, nawet obniżającymi 2534 3, I | próbując samą siebie przekonała się nieraz, że przez czas długi 2535 3, I | bogactwa materialne wydawały się jej marnością, po którą 2536 3, I | marnością, po którą schylać się nie było warto; wobec zapałów 2537 3, I | swej pustelni przypatrywała się chciwie i z bólem, dogadzanie 2538 3, I | sercu jej bliższą, mieszania się jego dopuścić nie chcąc. 2539 3, I | usiłował, ale ona zdawała się nie słyszeć go lub nie rozumieć. 2540 3, I | Oczy matki i stryja zbiegły się na tym portrecie: pierwsze 2541 3, I | niebezpieczeństwo zarażenia się pospolitością, prostactwem, 2542 3, I | namiętnie pragnie doskonalenia się jego i szczęścia, ale dążeniem 2543 3, I | na los szczęścia kształcą się prości szeregowcy; on, wzorem 2544 3, I | szeregowcy; on, wzorem ojca, stać się powinien wodzem, w tym znaczeniu 2545 3, I | Ile do rozumowań mieszało się w tym planie dumy spoglądającej 2546 3, I | Kiedy Benedykt upierając się jeszcze mówić zaczął o tej 2547 3, I | przestanie, bo z czasem stać się mu ona może puklerzem przeciw 2548 3, I | przeciw wszelkiemu poniżeniu się i bodźcem ku coraz wyższemu 2549 3, I | którym niedługo potem odegrać się miała jedna ze stanowczych 2550 3, I | , tu i ówdzie ukazywała się w domach krewnych i sąsiadów. 2551 3, I | dlatego tylko wydarzyło się to raz jeden, że sposób 2552 3, I | sposób jej życia i obejścia się zrażały do niej usposobienia 2553 3, I | powierzył, o wstawienie się ich i pomoc jak o łaskę 2554 3, I | cichy ten zawsze pokój stał się miejscem częstych rodzinnych 2555 3, I | piękna, majętna zagrzebać się miała żywcem w żałobnym 2556 3, I | prochu wspomnień, wyrzec się na zawsze realnych i każdemu, 2557 3, I | realnych i każdemu, zda się, niezbędnych uczuć i uciech 2558 3, I | i we wszystko mieszająca się Darzecka za swatostwami 2559 3, I | goręcej, niżby ona spodziewać się albo nawet przedtem przypuszczać 2560 3, I | Pomimo woli przy zbliżeniu się jego uczuwała, że nie jest 2561 3, I | pokus. Pomimo woli odzywała się w niej żądza jakby zmartwychpowstania, 2562 3, I | niewzruszenie wznoszącego się na dnie jej serca. Przyszła 2563 3, I | wymogli na niej wahające się jeszcze i warunkowe słowo 2564 3, I | młodej kobiecie podniosła się burza gwałtownych i gorzkich 2565 3, I | przypuszczeniach ukazującą się, dopóty wywierała na nią 2566 3, I | wnet życie jej rozłamać się miało na dwie połowy, pierwsza 2567 3, I | dokładnie nie roztoczyły się przed nią dzień po dniu, 2568 3, I | samotny jej pokój, zdając się przynosić długie, wieczne 2569 3, I | z tej mogiły wznoszącej się w głębi boru, na którą teraz 2570 3, I | drugi na wieki rozstawała się z Andrzejem, a potem zdjął 2571 3, I | nawet jego nazwisko, strzec się nawet jak zdrady westchnienia 2572 3, I | najpospolitsza z niewiast, przerzucić się z jednych objęć w drugie, 2573 3, I | jego ofierze, jeżeli ona go się zrzeknie? Kto myślą przynajmniej, 2574 3, I | przypuszczenie, że tak stać się mogło, za minutę słabości 2575 3, I | zmysłów i serca wstydziła się tak srodze, że gdyby była 2576 3, I | rozwinięte, piękne jej ciało wiło się u stóp czarnego krzyża w 2577 3, I | natężeniem wszystkich sił wzbiła się ku temu, za kim tęskniła, 2578 3, I | niej z góry z krwawiącą się plamą na bladym czole i 2579 3, I | zachwycenia, z której obudziła się smutniejsza, ale zarazem 2580 3, I | kiedy, i której powtórzenia się nigdy pragnąć nie przestała. 2581 3, I | przestała. Ale nie powtórzyła się ona nigdy, tak jak nie powtórzył 2582 3, I | nigdy, tak jak nie powtórzył się wypadek, który poprzedził. 2583 3, I | upływem czasu pogłębiać się mający.~Na swój sposób i 2584 3, I | poświęcane paciorki itp. wydawały się jej oznakami czci błahymi, 2585 3, I | nie tylko nie zachwiała się w niej nigdy, lecz w życiu 2586 3, I | zagrobowe, bo niepodobnym jej się wydawało; aby duchy ludzkie 2587 3, I | któremu od tak dawna wzbijała się bezustannym płomieniem ofiary. 2588 3, I | martwy przedmiot poruszać się zdaje przez oczami tego, 2589 3, I | zdaje przez oczami tego, kto się weń długo wpatruje, tak 2590 3, I | sobie skupiający, zdaje się ku niemu zstępować i przybliżać. 2591 3, I | najpromienniejszej przyszłości rzucić się nie może, jeden z nauczycieli 2592 3, I | może chęci przypodobania się pani domu, pani Andrzejowa 2593 3, I | jak coś, czego spodziewała się zawsze i co koniecznie stać 2594 3, I | zawsze i co koniecznie stać się musiało. Zawsze i silnie 2595 3, I | prędzej lub później objawić się musi jakaś zdolność nad 2596 3, I | radością wieść o rodzącym się talencie Zygmunta przyjęła 2597 3, I | nigdy być nie miało, rwało się istotnie do ołówka, potem 2598 3, I | promienie słońca skupiają się w soczewce, tak wszystko, 2599 3, I | swoim stanął, wydawało mu się brzydkim, niegodnym uwagi, 2600 3, I | w oczekiwaniu, stanie się nim dla ludzkości, to jest, 2601 3, I | estetyczne ubranie i zna się na sztukach pięknych. O 2602 3, I | że w przyszłości stanie się jednym z jej ulubieńców 2603 3, I | niego wykonany wyróżnił się spośród wielu innych i ściągnął 2604 3, I | było pracowicie wybijającą się na wierzch zdolność. Pospolitość 2605 3, I | roboty, z którą popisywał się on publicznie. Ale ani on 2606 3, I | upajającego szczęścia. Ziściły się jej najgorętsze pragnienia. 2607 3, I | powierzchowność jej wybiło się to promiennością cichą, 2608 3, I | Częściej niż wprzódy ukazywała się pośród ludzi, żądna może 2609 3, I | wierzyła coraz mocniej.~Działo się to przed czterema laty. 2610 3, I | ostatnich latach wypełniła się jeszcze i zmężniała; biła 2611 3, I | okna, za którym rozlewało się morze zieleni, opłynięta 2612 3, I | dwóch rzek i wzdymającej się łańcuchem małych, sztucznych 2613 3, I | rysunkową, u drugiego zwieszała się mała, przedziwnie zgrabna, 2614 3, I | razy przecież wychyliwszy się zza zieleni drzew przebywali 2615 3, I | młodziutka kobieta tuliła się do boku męża, strojną głowę 2616 3, I | szczebiocząc, przymilając się, wszystkimi, zda się, siłami 2617 3, I | przymilając się, wszystkimi, zda się, siłami serca i wdzięków 2618 3, I | szybkim biegiem puściła się ku domowi. On nie oglądając 2619 3, I | domowi. On nie oglądając się i kroku nie zmieniając poszedł 2620 3, I | razy stanęła i obejrzała się, jakby miała nadzieję, że 2621 3, I | że ten, z którym rozstała się przed chwilą, obejrzy się 2622 3, I | się przed chwilą, obejrzy się także za nią lub ku sobie 2623 3, I | jeszcze drzwi jakieś zamknęły się ze stukiem zdradzającym 2624 3, I | zapobiec, ale powstrzymywała się zawsze. Widziała, czuła 2625 3, I | tych dwojga ludzi, a lękała się jej dotknąć przez obawç 2626 3, I | także powstała, zwróciła się ku drzwiom prowadzącym do 2627 3, I | opuściła i długo wpatrywała się w ten portret syna, który 2628 3, I | wiedzieć skąd zjawiającą się przed nią odegnać chciała. 2629 3, I | chciała. Ale ta mara wysuwała się nie z próżni urojenia, lecz 2630 3, I | czasu stałego osiedlenia się w Osowcach Zygmunta na kształt 2631 3, I | Osłupiałymi oczami wpatrywała się wciąż w portret.~"Nie kocha 2632 3, I | wagę ogromną. Mieszcząca się w nim wątpliwość była dla 2633 3, I | małych, powszednich, wydawał się jej trupem.~Wzrok podniosła 2634 3, I | prawie zabawek, ukazywały się roboty dojrzalszego wieku 2635 3, I | blade jej czoło zarumieniło się pod uderzającą w nie falą 2636 3, I | wstęgi rzek zbiegających się ze sobą na dalekim punkcie 2637 3, I | przejrzystości zbliżającego się początku jesieni. Pośród 2638 3, I | samotności nie rozstaje się z umiarkowaniem i gracją 2639 3, I | na słońcu, i ukazujących się zza niego cielistych kamaszach, 2640 3, I | kamaszach, spod mrużącej się trochę wzgardliwie powieki 2641 3, I | ziemię obcą i ukazującą się mu w postaci bardzo ubogiej 2642 3, I | pejzażysty. Zbyt długo uczył się sztuki malarskiej, zbyt 2643 3, I | ciepło i co prędzej udał się na łąkę. Może, może na koniec 2644 3, I | drobnego, ale które stanie się przerwą w nudzie i chłodzie 2645 3, I | którego krok jego stawał się coraz powolniejszym, a wzrok 2646 3, I | wzgardliwym i znużonym, znalazł się tam, dokąd dążył. Stanął 2647 3, I | sama żółta wilga kołysząca się na gałęzi w głębokim cieniu. 2648 3, I | gniotły go od dawna. Oglądał się dokoła i myślał, że wszystko 2649 3, I | czego innego spodziewał się od niej niż to, co otrzymał. 2650 3, I | cywilizowanego człowieka, za jakiego się poczytywał, we wszelkich 2651 3, I | rydel grudki ziemi, cieszyli się i nużyli, spodziewali się 2652 3, I | się i nużyli, spodziewali się i zniechęcali, zniechęcenie 2653 3, I | mnóstwo zapewne znajdować się musiało i badacz historii 2654 3, I | kilkotygodniowe zajmowanie się tymi okopami, było to, że 2655 3, I | czego on tyć może? Nudzi się, martwi się, tęskni, a jednak 2656 3, I | może? Nudzi się, martwi się, tęskni, a jednak tyje! 2657 3, I | środkowym punkcie, zaokrągla się i pełnieje. Na lat trzydzieści 2658 3, I | zaroślami udeptaną kierowali się w stronę okopów. Na ich 2659 3, I | podłużnej oprawie, napełniły się wyrazem prawie przestrachu. 2660 3, I | zejść im z drogi i skryć się przed nimi w ścianach swego 2661 3, I | go o co albo prosić, jak się to już niejednokrotnie ku 2662 3, I | świateł i barw przypatrywać się lubił, ci zaś ludzie z grubymi 2663 3, I | fatygująca. Po prostu lenił się fatygę ponosić i nie 2664 3, I | Że ród ludzki rozłamał się na dwie zasadniczo różne 2665 3, I | Śniadanie podawać!~Czuł się bardzo nieszczęśliwym i 2666 3, I | Mnóstwo w nim znajdowało się rzeczy różnych: sztalugi 2667 3, I | najniespodzianiej spotykające się z tym poetą - myślicielem 2668 3, I | dziwnie bacznie wpatrywała się w niego. Zapłakane oczy 2669 3, I | młodości, w którym zdawało mu się, że tworzy, i raz nawet 2670 3, I | jakiś wysilony i odradzać się nie mogący owoc. Ale nigdy 2671 3, I | miraże, ułudy jego tyczyć się mogą. O niemotę swego geniuszu 2672 3, I | nieraz już bywało, pochwycił się za włosy... Był to gest 2673 3, I | przed samym ożenieniem się jego do Osowiec przybyły - 2674 3, I | teraz, niewidzialnie sączył się w żyły ludzkie ociężający 2675 3, I | sosami i słodyczami uczuwało się potrzebę wyciągnięcia ciała 2676 3, I | palm i dracen.~Zbliżając się do szafki z książkami Zygmunt 2677 3, I | nie opasłym wołem, stać się może człowiek wszelkich 2678 3, I | niezgłębiony smutek zgadzał się z dzisiejszym, od dość już 2679 3, I | drzwi pracowni otwierały się parę razy, a zza nich wyglądała 2680 3, I | wyglądała i wnet znowu cofała się piękna kobieca główka w 2681 3, I | główka ta zajrzała i cofnęła się, na koniec, równie cicho 2682 3, I | młodziutkiej jej twarzy malowało się pytanie: "Podejść do niego 2683 3, I | czy nie przemówić?" Wahała się z tym nie dlatego, aby jeszcze 2684 3, I | choćby spojrzeniem i zdawał się nawet nie słyszeć tego, 2685 3, I | zamiarów wyjazdu, rozstania się, nawet samobójstwa. Ale 2686 3, I | Pragnęła teraz pogodzenia się i choć jednej godziny pogodnego 2687 3, I | okrzykiem radości rzuciłaby się mu na szyję. Ale on nie 2688 3, I | pośród pracowni, wahająca się, nieśmiała, rozkochana, 2689 3, I | palcach, cichutko, zbliżyła się do sztalug i odchylając 2690 3, I | pani uniesienia i nadyma się, milczy, w książkę patrzy, 2691 3, I | z całego serca pogodzić się już pragniesz... Biedna 2692 3, I | Przecież nie zmieniłaś się wcale na gorsze... owszem, 2693 3, I | iskierki... ~Łzy kręciły się w jej oczach, a w głosie 2694 3, I | było zaczynające rozdzierać się od zwątpienia serce kobiece; 2695 3, I | małżeństwem uwieńczone staranie się o wypieszczoną i dość posażną 2696 3, I | dwa lata. Teraz uśmiechnął się wprawdzie, ale ze znudzenia 2697 3, I | przyszłam, aby pogodzić się z tobą. Powinno być przeciwnie, 2698 3, I | ale mniejsza o to! Kiedy się kocha, nie zważa się na 2699 3, I | Kiedy się kocha, nie zważa się na miłość własną. Popatrz 2700 3, I | onieśmielona zaczęła:~- Zdawało mi się, że nic nie robisz, bo przecież 2701 3, I | osypała, ale wnet zerwała się z miejsca.~- Dobrze. Mój 2702 3, I | odpowiedziała.~- Skąd on się wziął tutaj? - książkę z 2703 3, I | popatrzała. Twarz mu ożywiła się dziwnie nagle, a oczy, przygasłe 2704 3, I | znikły bez śladu. Domyśliła się, komu w Korczynie pożyczoną 2705 3, I | zawołał. - Różyc nie ożeni się z nią nigdy!~- Owszem - 2706 3, I | młoda kobieta - podobała mu się od razu i coraz więcej się 2707 3, I | się od razu i coraz więcej się podoba. Elle a de la chance, 2708 3, I | słyszałam, że zdecydowanie się na nie pana Różyca jest 2709 3, I | starca!...~Niedbale śmiejąc się chodzić zaczął po pracowni, 2710 3, I | błyskające pod ściągającymi się brwiami. Klotylda wodziła 2711 3, I | nawet, co Różyc zrobi, gdy się z nią ożeni, i jak w 2712 3, I | kobiety szybko podnosiła się i opadała, gdy z drobnych 2713 3, I | drobnych jej ust sypały się te wszystkie złośliwe i 2714 3, I | mężem, który przechadzając się ciągle zdawał się nie widzieć 2715 3, I | przechadzając się ciągle zdawał się nie widzieć jej ani słyszeć. 2716 3, I | i lokajowi, który zjawił się natychmiast, rzucił w zwykły 2717 3, I | drzwiami, Klotylda porwała się z kanapki.~- Jedziesz! - 2718 3, I | ale on twarzą zwracając się ku oknu po paru sekundach 2719 3, I | Zygmusiu...~Szybko zwrócił się ku niej i z głębokim zdziwieniem 2720 3, I | nie dokończyła. Strwożyła się czy też ogarnął wstyd.~- 2721 3, I | życzysz?~Bladła i rumieniła się na przemian. Nie mogła, 2722 3, I | chciała prawdę.~Uśmiechnął się.~- Zmuszasz mię do mówienia 2723 3, I | zajmujących... Poradzić się chcę stryja co do zmian, 2724 3, I | Zygmunt łagodnie uwolnił się z jej objęcia, pocałował 2725 3, I | przygryzioną wargą, bez kropli, zda się, krwi w twarzy, i po kilku 2726 3, I | dopiero minutach za głowę się pochwyciła.~- Do niej pojechał! - 2727 3, I | Andrzeju Korczyńskim oddawała się od lat dwudziestu kilku, 2728 3, I | nade wszystko zaś, że łączy się z Andrzejem w tym, co było 2729 3, I | celem.~Kiedy drzwi otworzyły się ze stukiem i śliczna kobieta 2730 3, I | dziewczynka cichutko wysunęła się z pokoju. Po raz pierwszy 2731 3, I | rodziców Klotyldy i wahających się nieco skłoniła do powierzenia 2732 3, I | Drżała na myśl, czym stać się mogło to dziecku zbytku 2733 3, I | jedyna, na jaką zdobyć się mogło, nieodwzajemniona, 2734 3, I | nie chciała, sprzeciwiała się mu, to prawda, przymusu 2735 3, I | wywierałaby nigdy. Sam wahał się, namyślał, chciał i nie 2736 3, I | koniec odjechał i zdawało się, że o wszystkim, co go z 2737 3, I | ale już znowu uśmiechająca się do życia, wyszła do ogrodu, 2738 3, I | zapytała zjawiającego się we drzwiach lokaja.~Miała 2739 3, II | policzki młodej panny wybiły się gorące rumieńce, a oczy 2740 3, II | radością. Nie zatrzymując się i nawet kroku nie zwalniając 2741 3, II | uśmiechem dodała:~- Nudziłam się okropnie i może z nudy wymyślałam 2742 3, II | filuternie.~- A teraz nie nudzisz się? - zapytał.~Przecząco wstrząsnęła 2743 3, II | nie! Chociaż, przyznam ci się, że jeszcze dobrze nie rozumiem...~ 2744 3, II | dobrze?~Po chwilowym wahaniu się odpowiedziała z cicha:~- 2745 3, II | dodał wesoło - wyjaśni się to zapewne, bo i doprawdy, 2746 3, II | nową drogą...~Zarumieniła się jeszcze ogniściej i z żywością 2747 3, II | tylko złudzenie... lękam się...~- Czego? - ciekawie zapytał 2748 3, II | patrząc na kwiaty uśmiechnął się Witold. - Rzecz jest jednak 2749 3, II | uwagi, jak ci ludzie kochają się w kwiatach. Nawet ta prozaiczna 2750 3, II | hoduje...~Nagle zwracając się ku towarzyszce zapytał:~- 2751 3, II | rzeczy, których ponauczałaś się w czasach ostatnich. Czy 2752 3, II | kiedy panna Teresa łzawiąc się z czułości opowiadała ci 2753 3, II | z panem Różycem, śmiejąc się odpowiedziałaś: "Bo to wy 2754 3, II | widocznie prościejesz...~Śmiał się głośno, wesoło i patrzał 2755 3, II | mówiła, że już nauczyłaś się żąć wcale dobrze?...~Justyna 2756 3, II | Justyna uśmiechając się pokazała mu obie ręce ze 2757 3, II | Zanim jeszcze w proch się rozsypałaś!"~- Brawo! Masz 2758 3, II | rozpaczy w proch rozsypać się mogą, i ty widać do nich 2759 3, II | postać, jakby do nieba miała się wnet dostać?~Oboje parsknęli 2760 3, II | przydrożnych trawach. Znajdowali się w tej chwili tuż za stodołą 2761 3, II | dopomóc mogłem, bo kiedyśmy się w okolicy spotkali, wracałem 2762 3, II | folwarcznym dziedzińcu rozlegał się głośny, gruby, rozgniewany 2763 3, II | folwarczny szeroko otwierał się na Niemen, pomiędzy jednym 2764 3, II | pana Benedykta rysowała się na kształt czarnej sylwetki, 2765 3, II | i długie wąsy szamotały się u piersi. Naprzeciw tej 2766 3, II | kształtami i głową, która jeżąc się rozczochraną czupryną lękliwie 2767 3, II | czupryną lękliwie wtulała się w ramiona. Pośrodku znajdowało 2768 3, II | ramiona. Pośrodku znajdowało się jakieś narzędzie rolnicze 2769 3, II | przebywając dziedziniec kierował się ku dwom czarnym sylwetkom 2770 3, II | głowy nałamać, nim zdobyłem się na jej kupienie?... Ale 2771 3, II | myślisz - wciąż do parobka się zwracał - że ja ci to daruję? 2772 3, II | wytrącę... żebyś nauczył się, łajdaku, własność cudzą 2773 3, II | znowu Witold i wyprostował się znad żniwiarki, której zepsucie 2774 3, II | obejrzał. - Mój ojcze! ja się na tym znam trochę... w 2775 3, II | spędziłem, żniwiarki psuły się często, a ja przypatrywałem 2776 3, II | często, a ja przypatrywałem się, jak je naprawiano. można 2777 3, II | kosztem i prędko... ja sam się tym zajmę... Maksymowi nie 2778 3, II | pensji wytrącać...~Zwrócił się do parobka, który czapkę 2779 3, II | zdradzającą wielkie oznajomienie się z ludem, Witold mówił przez 2780 3, II | po paru minutach pochylił się i na żniwiarkę, to znowu 2781 3, II | No, widzisz - prostując się kończył student - nic tu 2782 3, II | obrosłą twarz chłopa. Schylił się i z głośnym cmoknięciem 2783 3, II | Benedykt od chwili wmieszania się syna w scenę pomiędzy nim 2784 3, II | dół pociągał. Po oddaleniu się chłopa wzrok podniósł na 2785 3, II | Dałeś mi lekcję obchodzenia się z ludźmi. Teraz widać takie 2786 3, II | że jaja kury uczą. Dziwię się tylko, że od tylu lat nad 2787 3, II | rozmawiać...~- Jeżeli ci się to nie podoba, mój ojcze - 2788 3, II | wiejską ludnością...~Zwracając się ku domowi Benedykt sarknął:~- 2789 3, II | aby ludzie nie obchodzili się z ludźmi jak z bezmyślnymi 2790 3, II | mają...~Benedykt zaśmiał się z lekceważeniem.~- Kiedy 2791 3, II | Kiedy już sam poturbujesz się dobrze nad gospodarstwem 2792 3, II | chwili przecież uśmiechnął się.~- Dziecko jesteś... Każdemu 2793 3, II | jesteś... Każdemu zdaje się za młodu, że jeżeli gwiazdy 2794 3, II | Szybko i z trwogą rozejrzał się dokoła, lecz w pobliżu nie 2795 3, II | bolesnej ironii.~- Nie lękaj się, ojcze - zwolna wymówił - 2796 3, II | twarz Benedykta. Zmieszał się więcej jeszcze niż wtedy, 2797 3, II | Cóż dopiero, kiedy się ich pieprzem karmi! - uśmiechnął 2798 3, II | pieprzem karmi! - uśmiechnął się Witold.~- A kto ich tam, 2799 3, II | karmić? - z odradzającym się rozjątrzeniem rzucił Benedykt.~- 2800 3, II | Witold - nadto nasypało się im go do garnków z przeszłości, 2801 3, II | Stanął i twarzą zwracając się ku folwarcznemu dziedzińcowi 2802 3, II | energie i uczucia rozwijać się mogą w tych okopconych i 2803 3, II | na rok, które zmniejszają się przy każdej szkodzie uczynionej 2804 3, II | wystąpią, wtedy przekonasz się, co to jest praktyka, i 2805 3, II | przebrawszy razem z nimi. położyć się nad strumykiem i w dudkę 2806 3, II | oświetlonej lampą palącą się nad stołem do wieczerzy 2807 3, II | towarzystwo domowe. Ale, co się zdarzało nie często, pani 2808 3, II | stołu; obok niej umieściła się Teresa, z lewą ręką, w której 2809 3, II | dla lepszego przyjrzenia się ustawionym na stole półmiskom 2810 3, II | kieliszek wódki, umieścił się naprzeciw Justyny z takim 2811 3, II | takim pośpiechem, jakby się lękał, aby go ktokolwiek 2812 3, II | i spojrzenia jej śledzić się zdawał. Przy tym z serwetą 2813 3, II | było posądzić o szczycenie się tym pokrewieństwem. Zresztą 2814 3, II | Zresztą sam nie taił tego, że się nim szczycił. Tym razem 2815 3, II | nie, tylko dla chwalenia się, ale i w innym jeszcze celu.~- 2816 3, II | błękitną krew!...~- Tak się mówi, moja Tereniu, o dobrych, 2817 3, II | szlachectwo, jak jego, równa się hrabiostwu, a może i jakiemu 2818 3, II | dziewięć lat stracił... Ha? jak się to państwu podoba... zuch 2819 3, II | zuch chłopak, co?~I zaśmiał się dobrodusznie, serdecznie, 2820 3, II | korczyńskim stole zjawiało się tylko przy gościach, opowiadał 2821 3, II | szczególnym i widocznym lubowaniem się powtarzał. Wille w okolicach 2822 3, II | w tym wszystkim mieściło się prawdy, a ile przesady, 2823 3, II | Benedykta, który schylał się jeszcze nad talerzem, i 2824 3, II | spojrzenia nieustannie zwracały się na Justynę. Kirło spostrzegłszy, 2825 3, II | że z drogi patrząc zdaje się, że zaraz to... runie!~- 2826 3, II | nie runie: wyrestauruje się, odświeży, urządzi, gdy 2827 3, II | zrobi projekt ożenienia się. Ale co grunt, to że Wołowszczyzna 2828 3, II | podupadło i zrujnowało się, ale podniesionym i wyrestaurowanym 2829 3, II | najpewniej wtedy, kiedy się ożeni; żoneczka rozumna 2830 3, II | przymilone jego rysy zdawały się do niej przemawiać: "Uwielbienia 2831 3, II | ożywiły, wyraźnie malowały się wykrzykniki: "Dziwne, nadspodziewane 2832 3, II | dlaczego, to, co innym wydawało się pochlebnym i zaszczytnym, 2833 3, II | odniesionym i otwierającą się przed nią perspektywą czuć 2834 3, II | przed nią perspektywą czuć się pochlebioną i uszczęśliwioną...~ 2835 3, II | rozmowę słowo rzuciwszy więcej się już nie odzywał, rozumiał 2836 3, II | stole mówiono, odnosiło się do Justyny. Kiedy po raz 2837 3, II | w celu urzeczywistnienia się ich przez Kirłową czynionych, 2838 3, II | Kirłową czynionych, zdziwił się także i trochę ucieszył.~- 2839 3, II | chcę. Młody jest i poprawić się może, bo ja słyszałem i 2840 3, II | jeszcze i na marcypanach pasie się, a nawzajem dla świata, 2841 3, II | przypomniał coś sobie, pomiarkował się i trochę miększym głosem 2842 3, II | wyrazy, które wydzierały mu się z gardła, ale nie dokonał 2843 3, II | jak westchnienia, rozległy się jęki:~- Benedykcie! ja nie 2844 3, II | Emilia usiłowała podnieść się z krzesła, ale nie mogła. 2845 3, II | dławić zaczęło, nogi chwiały się pod nią.~- A toż co? - ze 2846 3, II | zapytał Benedykt - co ci się stało?~Ale już Kirła z troskliwością 2847 3, II | Jak ojca kocham! - srożył się jeszcze student. - Bo to, 2848 3, II | rodzonego ojca mógłbym się wy...~Wstrzymał się, nie 2849 3, II | mógłbym się wy...~Wstrzymał się, nie domówił, trochę ochłódł. 2850 3, II | sito pójdziesz?~Zaśmiała się znowu.~- Masz taki sposób 2851 3, II | człowieka, jeżeli oświadczy się o ciebie, pójdziesz?~Wzruszyła 2852 3, II | czyżbym mogła?~Zdawało mu się, że w jej głosie dosłyszał 2853 3, II | pewnym być nie można! Zdaje się, że rozsądna, a może i pstro 2854 3, II | Marty, którą także podejmuję się namówić...~W tej chwili 2855 3, II | ładne, blade usta skarżyła się dziewczynka - mnie tak nudno, 2856 3, II | ledwie odrosła, a już nudzi się! Czy nie zaczynasz już i 2857 3, II | Dziewczynka skarżyła się dalej:~- A pewno! Głowa 2858 3, II | jej twarzyczka rozjaśniła się uśmiechem prawdziwie dziecinnej 2859 3, II | wesele... potańczyć chce się... Zofia mówi, że tam wesoło 2860 3, II | przygotowuje!~Witold zamyślił się.~- Mamy o pozwolenie poprosić 2861 3, II | przestrachu ręce splotła.~- Lękam się... nie mogę... jeszcze się 2862 3, II | się... nie mogę... jeszcze się zmartwi i zachoruje... Mama 2863 3, II | zawsze choruje, jak tylko co się jej nie podoba... Tobie 2864 3, II | i zobaczywszy znajdującą się tam Justynę wołać zaczęła:~- 2865 3, II | wesele iść z nimi! Przymila się, obejmuje, całuje, prosi... " 2866 3, II | rozśmieszoną, bo śmiała się, łajała, rękami machała... 2867 3, II | jak żużle, a potem zmąciły się wielkim zmieszaniem. Ciszej 2868 3, II | zagadnęła:~- Jakże to było? Skąd się to wzięło? Czego dziś córka 2869 3, II | Czy myślicie przerobić się na chłopów?~Było to tak. 2870 3, II | wiedząc, w otwierających się drzwiach, zasapana trochę 2871 3, II | Ten gamuła Julek sprzeczał się że mną, że nie będę miała 2872 3, II | szła i w kuchni spytała się, czy do panienki można... 2873 3, II | sroga, ale ona nie zlękła się jej wcale, bo i czegóż lękać 2874 3, II | wcale, bo i czegóż lękać by się miała? Nie przyszła przecież 2875 3, II | Korczyńskiego spotkała, nie zlękłaby się również, choć on jest arystokrat. 2876 3, II | Jednego tylko Boga lęka się, po Bogu ojca, a więcej 2877 3, II | ma, którego by ona lękać się mogła.~Ciekawie rozejrzała 2878 3, II | mogła.~Ciekawie rozejrzała się po ścianach i sprzętach 2879 3, II | pracował, niech z nami i zabawi się; kto naszej gorzkości spróbował, 2880 3, II | panem Korczyńskim pojednać się, i orędowników u niego chce 2881 3, II | zachichotała znowu, zarumieniła się, oczy na chwilę spuściła 2882 3, II | a taki pokorny, że zdaje się jak baranek...~Sposób, w 2883 3, II | nie zapomniała. Podobało się jej bardzo, że Franuś Jaśmont 2884 3, II | rodzonego dziecka kurczyć się musi. Żeby te procesy licho 2885 3, II | u których kresu iskrzyły się krzaczyste floksy i czerwone 2886 3, II | strzechę i jedyny komin lać się zdawały nieustanny deszcz 2887 3, II | bardzo poważnie podniosła się para ludzi i bardzo ceremonialnym 2888 3, II | przedwiecznej, rozwiewającej się mantyli i kornecie, czyli 2889 3, II | sznurując dygała i w wyciągającą się ku niej dłoń Justyny wsunęła 2890 3, II | bardzo zajętą tym, aby okazać się nie tylko przystojną, ale 2891 3, II | Śmiecie u nas - tłumaczyła się - zwyczajnie, jak na małym 2892 3, II | czerwoną, dobroduszną, śmiejącą się twarzą podobnym był do równo 2893 3, II | wzrokiem powiódł i zaśmiał się najgłębszym basem, a tak 2894 3, II | tłuste policzki trzęsły się i łzy do małych oczu nabiegły.~- 2895 3, II | wystrychnęła... - śmiać się nie przestając mówił - utkała 2896 3, II | Justynie szepnęła:~- Zdaje się, że dobry, a taki skąpiec, 2897 3, II | Starzyńskiego nie zdawała się świadczyć, aby miał on sobie 2898 3, II | Chłopak w mig ku chacie się rzucił. Fabian kroił chleb, 2899 3, II | widok chleba zbliżającego się do zydla, musztrując go 2900 3, II | przehorowałam, i ot... czego dobiłam się!..~- Mruczydło z imości - 2901 3, II | skrzypią!~Starzyński śmiał się znowu tak, mu łzy do 2902 3, II | ogród wiodącej, prostować się zaczął, z ławy wstał i rękę 2903 3, II | mu zadrgały i poruszyła się kępka twardych wąsów.~- 2904 3, II | ścianą domu przypatrując się z daleka, nieprzezwyciężoną 2905 3, II | powstawszy w rozwiewającej się mantyli najpiękniejsze ze 2906 3, II | wyborna woda. Uśmiechając się więc od radości, żałośliwym 2907 3, II | tym nie do tego urodziłam się... uzwyczajenia z początku 2908 3, II | od dzieciństwa, wmieszał się do rozmowy, o gospodarstwie, 2909 3, II | dobrodusznym, nieskończonym, zda się, śmiechem przerywając.~Elżusia 2910 3, II | szczytu ogrodzenia zsunęła się na ziemię wywdzięczając 2911 3, II | na ziemię wywdzięczając się tym sposobem sąsiadce 2912 3, II | odwiedzin narzeczonego stał się świątecznym. Spostrzegłszy 2913 3, II | zapomniała. Witold nachylił się do ucha kuzynki.~- Czegoś 2914 3, II | do ucha kuzynki.~- Czegoś się tak zarumieniła? - z filuterną 2915 3, II | osób onieśmielona zbliżała się powoli. O, ta nie potrafiłaby 2916 3, II | śliwowego gaju, za drzewo się ukrył i po całej zagrodzie 2917 3, II | całej zagrodzie rozległ się głośny, do złudzenia wiernie 2918 3, II | nadchodzącego Michała i zlękła się teraz bardzo, bo wyglądało 2919 3, II | wyglądało to tak, jakby zmówili się tu przyjść jednocześnie...~- 2920 3, II | słowik; Starzyński brał się za boki od śmiechu, Fabianowa 2921 3, II | chichotała, Elżusia śmiała się na całe gardło, a narzeczony 2922 3, II | elegant okolicy wynurzył się z gaju, a zmieszana Antolka 2923 3, II | najprędzej swoje skosił. Zmachał się tak, że mu i teraz jeszcze 2924 3, II | trzeszczenia krzyża ustroić się nie zapomniał. Dokoła zydla 2925 3, II | zamiast miodu napełniła się teraz muchami, siedzące 2926 3, II | której najgłośniej wybijały się narzekania na brak łąk i 2927 3, II | twarz zmarkotniała i okryła się mnóstwem zmarszczek. Powoli 2928 3, II | zgryźliwością, markotnie wynurzać się zaczynał.~- Języka - mówił - 2929 3, II | wszyscy wyrosną, a żenić się zechcą? Dawniej w obowiązki 2930 3, II | szli i podczas dorabiali się czego, teraz o to trudno. 2931 3, II | choć na śmierć zapracuj się, a poprawy losu swojego 2932 3, II | ziemi przykupić - odezwał się Starzyński - żeby kto nawet 2933 3, II | wziąwszy na pieniądze i wzmógł się, dla inszej przyczyny nie 2934 3, II | ścieżeczką wąską przecisnąć się możemy...~W elegijny ton 2935 3, II | rękę opuszczoną kołysała się to w tył, to naprzód, policzek 2936 3, II | choć, do mnie przyrodziwszy się, gniewliwy. Drugiego mnie 2937 3, II | zdatne...~Tak wyskarżywszy się uczuł wracającą mu dumę 2938 3, II | chwilowego rozczulenia się zawstydził.~- At! - wykrzyknął - 2939 3, II | nieprzyjacielskie oddaje, abyśmy się na tym świecie nie fundowali, 2940 3, II | człowiekowi trzy po trzy naplecie się w gębie...~- Kogo Pan Bóg 2941 3, II | brał w rozmowie toczącej się dokoła zydla, a do Antolki 2942 3, II | wobec tylu osób nie zbliżył się ani razu, to zapewne na 2943 3, II | poczciwi i dobrze prowadzący się kawalerowie. Choć on w tej 2944 3, II | synom jego oddawanymi czuł się uradowanym i pochlebionym, 2945 3, II | zapraszał. Kiedy kłaniał się po wielekroć i nisko, a 2946 3, II | a wnet potem prostował się i dłonie na kłębach opierał, 2947 3, II | znacznymi gośćmi nie powstydzę się swego ubóstwa, jeżeli przyjdą 2948 3, II | trawach ogrodu a krygując się i dygając, przy czym o Giecołdach 2949 3, II | w kochaniu zgrabniejszym się okaże! - jak grzmot potoczył 2950 3, II | okaże! - jak grzmot potoczył się śmiech Starzyńskiego.~Kiedy 2951 3, II | przerzynały umysł. Wydało się jej, że to, co w drodze 2952 3, II | niewidzialną nicią łączy się z godziną, którą spędziła 2953 3, II | spostrzeżenia i wrażenia wiązać się zaczynały w całokształt 2954 3, II | nad którymi zastanawiała się długo, gdy opowiedziawszy 2955 3, II | drobną, a jednak Marta śmiała się i razem płakała, dziewczynkę 2956 3, II | słowiczku... rybko!~Przyglądała się potem pantoflom, wychwalała 2957 3, II | na jednej nodze okręcała się dokoła pokoju, przy czym 2958 3, II | Wtem ze stukiem otworzyły się drzwi i ukazała się w nich 2959 3, II | otworzyły się drzwi i ukazała się w nich młoda, wystrojona 2960 3, II | śpiesznie zapytując:~- Co się stało? Znowu zachorowała? 2961 3, II | W progu salonu rozminął się z synem, który pośrodku 2962 3, II | sypialni pani Emili działy się straszne rzeczy, których 2963 3, II | wieczerzy Benedykta położyła się do łóżka z biciem serca 2964 3, II | i dokoła domu pogrążali się już w ruch i zachody pracowitego 2965 3, II | smutnych na rozpoczynający się dzień przewidywań niezupełnie 2966 3, II | puchach peniuaru ułożyła się na pąsowym szezlongu po 2967 3, II | potem żądaniu jego oparła się stanowczo. Stanowczość ta 2968 3, II | Rzecz cała zresztą wydawała się jej tak niesłychaną, że 2969 3, II | takie dziwactwa zgodzić się nie mogę... Bardzo mi smutno, 2970 3, II | będziecie z nią postępować, jak się wam będzie podobało, ale 2971 3, II | lubością nieraz przypatrywała się jego wysmukłym kształtom 2972 3, II | całował, uczuła odnawiające się i tym razem gwałtowne kurcze 2973 3, II | W kilka minut potem wiła się po szezlongu w istotnych 2974 3, II | które od alteracji srodze się już rozbolały, pomocną jej 2975 3, II | obwiązała, i skurczywszy się w kątku pokoju płakała nad 2976 3, II | panny służącej, okazała się jeszcze potrzeba przywołania 2977 3, II | zachód około chorej wtrąciła się i Leonia, ale pani Emilia 2978 3, II | cierpienia jej uspokajały się daleko powolniej niż to 2979 3, II | tłumiła oddech i dławiła się powstrzymywanym kaszlem: 2980 3, II | nie mogę - cichutko, jak się jej zdawało, do Teresy szepnęła 2981 3, II | brał za czapkę, aby udać się w pole, gdy przez drzwi 2982 3, II | należy także sprzeczanie się z babami i sprowadzanie 2983 3, II | zaszkodzić. Ty pewno i z tym się nie zgadzasz? co?~Witold 2984 3, II | nowych ran spodziewałem się od ciebie, ale może zagojenia 2985 3, II | długim szlakiem ciągnącej się za bramą z oczu mu nie zniknął. 2986 3, II | Niespokojny, nad czymś namyślający się, z czymś wewnętrznie walczący, 2987 3, II | w nieśmiałej i wahającej się postawie, potem cichutko 2988 3, II | zaledwie głowa jego ukazała się w przyciemnionym pokoju, 2989 3, II | pani Emilii, znajdujące się w nim osoby obydwoma rękami 2990 3, II | właśnie chora uspokoiła się nieco i zdawać się mogło, 2991 3, II | uspokoiła się nieco i zdawać się mogło, że zadrzemała. Ujrzawszy 2992 3, II | niemal z każdym dniem wzmagać się zdawał. Stosunki jego z 2993 3, II | ich coraz więcej oddalały się od siebie. Od tego wieczora, 2994 3, II | objawiające, Witold zamknął się w niezłomnym milczeniu o 2995 3, II | przekonaniach swoich, o tym, co mu się podobało lub nie podobało, 2996 3, II | przewidywał, że wydarzyć się to może, na twarzy jego 2997 3, II | na twarzy jego zjawiał się ten sam wyraz zaciętego 2998 3, II | sprzeczki niż to zamykanie się przed nim duszy, której 2999 3, II | których nawzajem zdawali się siebie unikać i prawie wcale 3000 3, II | prawie wcale nie widywali się z sobą; i inne, w których


1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-3974

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL