Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
siano 4
siarczysta 1
siasc 1
sie 3974
siebie 169
siec 4
sieci 1
Frequency    [«  »]
-----
-----
7478 i
3974 sie
3537 z
3534 w
2884 na
Eliza Orzeszkowa
Nad Niemnem

IntraText - Concordances

sie

1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-3974

     Tom, Rozdzial
3001 3, II | w których nie szukając się z pozoru spotykali się jednak 3002 3, II | szukając się z pozoru spotykali się jednak na każdym kroku, 3003 3, II | zwierzenia czy wylania urywały się prędko ustępując przed tajonym 3004 3, II | mądrości zjadałem, oddziwić się temu nie mogę. Teraz, panie, 3005 3, II | przycisnął. Benedykt namyślał się nad czymś przez chwilę.~- 3006 3, II | był w tej chwili rzucić się w ogień lub na skraj świata 3007 3, II | ciotki poprosił, przymilił się do niej, zjednał sobie... 3008 3, II | od włosów do szyi zalała się szkarłatem. Chciał coś mówić, 3009 3, II | Chcesz mi być obcym? Zamykasz się przede mną jak przed wrogiem? 3010 3, II | znajomego, który tym tylko różni się od wszystkich innych, że 3011 3, II | drżał cały, a z oczu sypały się mu iskry. Uczynił zrazu 3012 3, II | nakazywało mu powściągać się i raczej wszystko znosić 3013 3, II | Okropność! okropność! Porozumieć się nie podobna! Błędne koło!~ 3014 3, II | Łatwiej zapewne porozumieć by się mogli, gdyby obydwaj nie 3015 3, II | chłopca, filuternie uśmiechał się do siebie i, co mu się niezmiernie 3016 3, II | uśmiechał się do siebie i, co mu się niezmiernie rzadko zdarzało, 3017 3, II | cieniu jaworów zatrzymujący się zgrabny koczyk, czterema 3018 3, II | domu, a Benedykt znalazłszy się już w gabinecie swoim zdjął 3019 3, II | zgryzoty czy za nic poczytywać się mają? Dla nich to dobra 3020 3, II | pozwoli, ściśle stosując się tylko do litery prawa, a 3021 3, II | trzeba, ażeby nie spóźnić się...~Od dobrego już dziesiątka 3022 3, II | każdego listu przybierał się długo i z niechęcią. Dziś 3023 3, II | chwilowym wahaniu zamiast udać się do pokojów pani Emilii, 3024 3, II | wchodzącego młoda panna podniosła się u otwartego okna i robota, 3025 3, II | zbladła, potem zarumieniła się gwałtownie i zaledwie końcami 3026 3, II | Zamiast odpowiedzi wpatrzył się w nią jeszcze uparciej i 3027 3, II | zauważyła. Obok znajdującej się już na chustce litery jednej 3028 3, II | potrzebuję wcale przyglądać się mu przez okno twego pokoju. 3029 3, II | posiadam sztuki zachwycania się widokami rodzinnej natury, 3030 3, II | Justyny. Wzrok jego przesuwał się po jej kruczym, lśniącym 3031 3, II | silne kształty rysowały się pod ciemnym stanikiem, a 3032 3, II | głęboki. Mowa jego stawała się też powolniejszą; kilka 3033 3, II | powolniejszą; kilka razy zająknął się, ręką dotknął czoła, 3034 3, II | przemówił:~- Spodziewam się, że nie myślisz, kuzynko, 3035 3, II | prawda, że pan Różyc stara się o ciebie, i czy... ewentualnie... 3036 3, II | odpowiem...~Powściągając się widocznie znowu zapytał:~- 3037 3, II | tego prawa nie domyślasz się czy...nie uznajesz?~- Nie 3038 3, II | uznajesz?~- Nie domyślam się - odpowiedziała.~Pochylił 3039 3, II | odpowiedziała.~Pochylił się i chciał ująć jej rękę, 3040 3, II | ku otwartemu oknu cofając się zawołała:~- Proszę cię, 3041 3, II | nią stanął.~- Nie lękaj się, Justyno, nie lękaj się 3042 3, II | się, Justyno, nie lękaj się niczego... Ta miłość, o 3043 3, II | powiem wszystko i niech się to już raz skończy. Kochałam 3044 3, II | przy każdym twoim zbliżeniu się do mnie czułam, że wszystko 3045 3, II | z nowym wybuchem rzucił się ku niej Zygmunt.~Ale ona 3046 3, II | siebie szczęście, ile lękałam się... ach, jak lękałam się 3047 3, II | się... ach, jak lękałam się jakiejś złej chwili... jakiejś 3048 3, II | ostateczne już poniżenie. Poniżyć się nie chciałam... Tak, kuzynie, 3049 3, II | owszem, wtedy dopiero stałam się dumną i lękałam się tego, 3050 3, II | stałam się dumną i lękałam się tego, co mi się wydawało 3051 3, II | lękałam się tego, co mi się wydawało ostatnim, najgłębszym 3052 3, II | Wtedy kuzynie, zlękłam się nie tylko już poniżenia 3053 3, II | nieszczęśliwy... zdaje mi się, że wszystko we mnie zamarło. 3054 3, II | nierozłączni... nie lękaj się nigdy nie obrażę i nie poniżę 3055 3, II | oburzonym ruchem cofnęła się o parę kroków i z twarzą 3056 3, II | gdy pierś jej podnosiła się szybko, a oczy, w których 3057 3, II | Nigdy tak piękną nie wydała się Zygmuntowi. Z zachwyceniem, 3058 3, II | miłość, ale...~Zawahała się chwilę, zawstydzenie czoło 3059 3, II | wszędzie, zawsze zaczynał się od... od gwiazd, a kończył 3060 3, II | od gwiazd, a kończył się w błocie. O, muzy, siostrzane 3061 3, II | ale nie taka, co kryje się pod ziemią i wstydzi się 3062 3, II | się pod ziemią i wstydzi się samej siebie. Powiedziałeś, 3063 3, II | niegdyś, poetyczna, zrobiła się nagle taką zimną, przesądną, 3064 3, II | ładny jego koczyk wtoczył się z turkotem pod kryty i brukowany 3065 3, II | czekała. W sali znajdującej się na dolnym piętrze domu Klotylda 3066 3, II | jej umilkła, potem ozwała się znowu i znowu umilkła, 3067 3, II | rozmowa mająca stoczyć się na górze przejmowała nieznośną 3068 3, II | jakieś stanowcze zdecydowanie się na coś malowało się w jego 3069 3, II | zdecydowanie się na coś malowało się w jego twarzy. Pocałował 3070 3, II | mama życzyła sobie widzieć się ze mną, gdy tylko do domu 3071 3, II | Może myśli nasze spotkały się i o jednym przedmiocie mówić 3072 3, II | usilnie prosić.~Uśmiechnął się do matki pieszczotliwie, 3073 3, II | przymileniem i, schyliwszy się znowu, piękną białą rękę 3074 3, II | podniósł, ale nie wyprostował się, tylko w poufnej i razem 3075 3, II | mógł i nie chciał mieszać się z szarym tłumem? Czy to 3076 3, II | Takim, jakim przedstawiał się w tej chwili, łagodny, rzewny, 3077 3, II | skrzydłach poezji kołyszący się, Zygmunt czarował zawsze 3078 3, II | kobiecą, z którą rozstał się on przed godziną, a która 3079 3, II | jak ptak upojony kąpała się w tym czarze, i drugą, 3080 3, II | szeroko rozpostarł, oczy mu się trochę szerzej niż zwykle 3081 3, II | nie. Ponieważ jednak tu się urodziłeś, tu twoje obowiązki, 3082 3, II | najgorętszą prośbę...~Zawahał się przez chwilę, patem znowu 3083 3, II | siadając znowu pochylił się ku jej kolanom i rękę jej 3084 3, II | tylko trzeba, aby wydostali się stąd koniecznie, aby koniecznie 3085 3, II | co najprędzej wynurzyli się z tego morza pospolitości, 3086 3, II | ręki, która tylko stawała się coraz zimniejszą i sztywniejszą. 3087 3, II | uczynię tego nigdy.~Porwał się z krzesła.~- Dlaczego? dlaczego?~ 3088 3, II | jesteś, moja mamo! Skazywać się na wieczny smutek, kiedy 3089 3, II | ależ naturalnie! Uważa się on za idealistę i nie przypuszcza 3090 3, II | ale z samej nudy...~Unosił się. Od dawna już pracujące 3091 3, II | najgenialniejszy artysta, przemienić się musi w opasłego wołu... 3092 3, II | wyższego, idealnego, przemienia się w żółć i tłuszcz!...~Przy 3093 3, II | ostatnich światłach kończącego się dnia pani Andrzejowa ścigała 3094 3, II | wtedy dopiero, gdy przerwał się na chwilę potok jego wpółzgryźliwej, 3095 3, II | wynagrodzenia braków, na które się skarżysz, nie możesz znaleźć 3096 3, II | umysłu dojrzeć i rozwinąć się może... Nie tylko za szczęście, 3097 3, II | mojej nie obowiązywałem się przed nikim. Ce n'est pas 3098 3, II | n'est pas mon fait. Jest się dobraną parą lub się nią 3099 3, II | Jest się dobraną parą lub się nią nie jest. Voilá! A jeżeli 3100 3, II | zupełnie szczerze... Zlękłam się, widzisz, niezmiernie myśli, 3101 3, II | aby móc jasno rozpatrzeć się w położeniu i co jest jeszcze 3102 3, II | zachęcała cię była do ożenienia się z Justyną i gdyby ona była 3103 3, II | teraz twoją żoną, czułbyś się szczęśliwszym, mężniejszym, 3104 3, II | Wie mama, że rozczarowałem się do niej zupełnie Zimna jest, 3105 3, II | ja dziwnie łatwo oswajam się ze wszystkim, a jak tylko 3106 3, II | wszystkim, a jak tylko oswoję się, zaraz mię nudzi... Ca dépasse 3107 3, II | czepkiem okryta chyliła się na pierś, w której wzbierała 3108 3, II | burza uczuć, i podniosła się znowu wtedy dopiero, gdy 3109 3, II | spojrzawszy, nie zgodzi się na to, czego on pragnie 3110 3, II | samolub nie zechcesz łamać się chlebem cierpienia... Kawał 3111 3, II | dziwnym jakimś śnie okazujesz się takim... Zygmuncie, o! mój 3112 3, II | spokojny i zimny, nie dając się unieść jej wybuchowi, jakby 3113 3, II | słuchając mówił:~- Niech się mama nie unosi! Ależ, moja 3114 3, II | moja droga mamo, proszę się tak nie unosić! Któż tu 3115 3, II | trucizny najłatwiej wzbiją się ku twojej duszy i najpotężniej 3116 3, II | przestawałem nie zżyłem się... nie przywykłem do nich... 3117 3, II | człowieka przedzierzgnąć się na barbarzyńcę z powodu... 3118 3, II | powodu soków ziemi, z którymi się do czynienia nie miało!~ 3119 3, II | Powoli, obu dłońmi opierając się o stół, bo może nogi posłuszeństwa 3120 3, II | łzami, które powoli stoczyły się po jej policzkach.~- Moja 3121 3, II | nie rzuciła; że zbliżyć się do tego zbiorowiska, przestawać 3122 3, II | konieczność szczerego rozmówienia się o tym przedmiocie. Otóż 3123 3, II | do szczętu rozbity, idzie się grać przy innym stole. Tym 3124 3, II | Ja przynajmniej uważam się za syna cywilizacji, jej 3125 3, II | pobytu mego za granicą zżyłem się, nic więc dziwnego, że bez 3126 3, II | jak gdyby ziemia spod stóp się jej usuwała, bo obie jej 3127 3, II | co najprędzej... bo lękam się własnych ust... o!...~Nie 3128 3, II | złorzeczenia, tragedie! Co się tu dzieje! Co się tu dzieje! 3129 3, II | tragedie! Co się tu dzieje! Co się tu dzieje! I o co? za co? 3130 3, II | na dnie jej serca wznosi się druga mogiła, rozpaczniejsza 3131 3, II | W drugą mogiłę kładły się na wieki i bezpowrotnie 3132 3, II | uczucia i nadzieje; rozkładała się w niej, niby ciało w retorcie 3133 3, II | szlachetność syna... Wydało się jej nawet, że czuje zapach 3134 3, II | trupa i że ten trup znajduje się w niej samej, zalega dno 3135 3, II | niezgłębiona próżnia otwiera się przed nią, kruszą się same 3136 3, II | otwiera się przed nią, kruszą się same podstawy jej bytu, 3137 3, II | ciała, siłą cierpienia, zda się, wywlekając z niej duszę. 3138 3, II | gwałtownym wichrem ostać się nie może, okręciła się na 3139 3, II | ostać się nie może, okręciła się na miejscu i z jękiem na 3140 3, II | uderzyły. Po pokoju rozlegać się zaczął szept, to gwałtowny, 3141 3, II | ciało zwycięsko opierało się targającej nim rozpacznej 3142 3, II | gęstwinie włosów, z krwawiącą się plamą na czole, męczeńską 3143 3, II | obłoku. W te rysy wpatrzyła się ze stokroć większą jeszcze 3144 3, II | błękitu zapatrzony. Zdało się jej tylko, że z mglistych 3145 3, II | mgnienie oka wyciągnęło się nad jej głową.~- Bez ojca 3146 3, II | kropla fioletu zbliżała się, rosła, wydłużała i powoli, 3147 3, III| niby u wrót rozpoczynającej się jesieni stojące.~Zamiast 3148 3, III| wezbranego życia unosił się teraz nad równiną łagodny 3149 3, III| ciemną czerwienią iskrzyły się bujne kity końskiego szczawiu, 3150 3, III| ściernisk, pod laskami, wzbijały się małych ognisk pastuszych 3151 3, III| niekiedy, nie wiedzieć skąd się biorąc, żółty liść przelatywał 3152 3, III| słomy i z drzew ulatniającej się żywicy, czuć było naokół 3153 3, III| ale wielkiego uspokojenia się istot i rzeczy, wśród której 3154 3, III| wśród której jednak ozywały się w górze ostre krzyki żurawi 3155 3, III| dnie powszednie rozlegały się tu jeszcze przewlekłe i 3156 3, III| także było szybko posuwające się pługi, z cichym chrzęstem 3157 3, III| po zoranej roli wlokące się brony i powoli, równo, w 3158 3, III| drzewami, u których stóp wiły się nikłe dymy, nad z rzadka 3159 3, III| bladozłote słońce. Zdawać się mogło, że przez długie wylewanie 3160 3, III| ziemia, która uśmiechała się jeszcze, lecz już nie wybuchała 3161 3, III| niesłychanym gwałtem wzdymających się gęstwinach. Były to gęstwiny, 3162 3, III| zjeżone kwiaty mieszające się ze śnieżnymi koronami krwawników, 3163 3, III| podługowate liście wysuwały się zewsząd, jakby chciały swą 3164 3, III| guziczków osypany rozpierał się tak szeroko, że nic już 3165 3, III| plątaninę, której spodem kładły się krwiste liście więdnącej 3166 3, III| dzikiej lebiody, złociły się suche szelestuchy, puszczą 3167 3, III| ruty i pokrzywy. Ale działo się tak tylko u płotów, stodół 3168 3, III| indziej wszędzie rozwidniło się, rozszerzyło, poprzestronniało. 3169 3, III| deszczach, nie podnosił się z ziemi; w przejrzystym 3170 3, III| budynku do budynku, słały się już tylko niskie, zdeptane 3171 3, III| śliwowe gaje przerzedziły się i u dołu pustymi przestrzeniami 3172 3, III| i oknami domów ukazywały się w postaci nikłych floksów 3173 3, III| parskały konie, rozlegały się powitalne wykrzyki. Ze wszystkich 3174 3, III| Fabianowej zagrodzie zjeżdżały się bryczki, cwałowali jeźdźcy, 3175 3, III| śliwowym gajem ulicę i rozlało się na drogę białym pasem 3176 3, III| Bohatyrowiczów i Jaśmontów znajdowało się najwięcej. Jednak przy powitalnych 3177 3, III| wzajemnym przywoływaniu się znajomych wiele innych nazwisk 3178 3, III| innych nazwisk rozlegało się w powietrzu i nad trawami 3179 3, III| kształtnych rozpoznawać się dający, i Łozowiccy z Soroczyc, 3180 3, III| zatrwożeniu swym ciągle trzymające się razem i po przezroczystej 3181 3, III| sukniach dziewcząt ukazywały się gdzieniegdzie szczupłe draperie, 3182 3, III| Czarne tużurki mieszały się tutaj z surdutami z białego 3183 3, III| barwami świata iskrzyły się na szyjach fantazyjnie związane 3184 3, III| nieco gromada, tam zdawać się mogło, że z ziemi wyrastał 3185 3, III| tłumnie zagadali, tam, zda się, przylatywały echa tej mowy, 3186 3, III| Czarnolesiu. Gdziekolwiek zaśmieli się, spomiędzy warg rumianych 3187 3, III| ceremonialność obejścia się i poruszeń. W suto wygarnirowanych 3188 3, III| górną lub skromną sadziły się mowę.~W całym tym zebraniu 3189 3, III| godzin przed południem uczuć się dało niecierpliwe i trochę 3190 3, III| par drużbów, nie ukazywali się wcale przybyłym gościom, 3191 3, III| prawie wszyscy przechadzali się po ogrodzie i drodze albo 3192 3, III| stojących i przechadzających się gromadkach o tym tylko opóźniającym 3193 3, III| o tym tylko opóźniającym się, a tak ważnym gościu była 3194 3, III| mowa. Nie dziw, że opóźniał się: taki człowiek! bogaty, 3195 3, III| wszystkimi oświadcza, że ożenić się zamyśla, bo mu już kawalerstwo 3196 3, III| gdyby nie to, że chce mu się Domuntównie z bliskości 3197 3, III| Siemaszczanki trzymając się pod ręce wsunęły się w grono 3198 3, III| trzymając się pod ręce wsunęły się w grono wysokich i barczystych 3199 3, III| tego zależeć będzie, czy mu się pierwsza drużka upodoba, 3200 3, III| upodoba, bo jeżeli nie upodoba się, to może zagrymasi i oracji 3201 3, III| mówiąc o tym uśmiechały się do siebie w sposób tak znaczący, 3202 3, III| bo sam zapewne czuł, że się spóźnił - Kazimierz Jaśmont 3203 3, III| Ku domowi też pocisnęli się weselniki wszystkie, jedni 3204 3, III| ani śladu, lecz każdy mógł się domyśleć, że łóżka z wysokimi 3205 3, III| bladego słońca obficie lejąc się do świetlicy padały na rozstawione 3206 3, III| była zupełną, a cisza stała się tak wielką, że śród niej 3207 3, III| w jeden odgłos zlewające się, ciężkie w ścisku oddechy 3208 3, III| obecnych głośno nie przyznałby się do tego, ale wszyscy z niepokojem 3209 3, III| wypowie, jak to zdarzyło mu się parę razy, gdy zagrymasił 3210 3, III| dla tej przyczyny, że mu się pierwsza drużka nie upodobała. 3211 3, III| Fabian względem nie znającej się dotąd pary dokonał uroczystego 3212 3, III| komukolwiek w ten sposób się kłaniał. Potem zaś do towarzyszy 3213 3, III| towarzyszy drużbantów odwracając się palcami pstryknął i, jak 3214 3, III| zaszeptał:~- Szyk panna! Zdaje się, spojrzawszy, miód do gęby 3215 3, III| krucze skrzydła unosiły się nad głową, do błękitnookiej 3216 3, III| nie mogę!~Więc upodobała się! Teraz Kazimierz Jaśmont 3217 3, III| wiązkami mirtu piętrzącej się tacy, rękę w białej rękawiczce 3218 3, III| ludzkiemu przypodobujący się, a tobie, panno młoda, w 3219 3, III| które w następującej zawrą się formie. Wszak widzisz, panno 3220 3, III| Nie ma tu przyczyny smęcić się i biedować. Bo ty, panno 3221 3, III| panno młoda, choć pozbywasz się piastowania matki i ojca, 3222 3, III| wszystkich tu znajdujących się państwa krewnych, przyjaciół 3223 3, III| Niechaj wam życia dzionek wije się jako wianek, w którym jasny 3224 3, III| którym jasny kwiat z ciemnym się przemienia, ale wszystkie 3225 3, III| wszystkie rozkosz czują, bo się wzajem obejmują. Troski 3226 3, III| przyjaźni i miłości. Cieszcie się, że dnia dzisiejszego w 3227 3, III| kościele świętym złączy się para, a przez mężczyznę 3228 3, III| lecz w tejże chwili uczuł się pochwyconym w czyjeś ramiona. 3229 3, III| mówił - może pan będzie się gniewał, że przy takiej 3230 3, III| po świetlicy rozchodzić się zaczął do niepoznania zmieniony 3231 3, III| szepnęła:~- Proszę nachylić się! Czy to pięknie przy błogosławieństwie 3232 3, III| kępa wąsów poruszyła mu się jakby do uśmiechu.~- Ale 3233 3, III| pomyślności...~Teraz już rozpłakał się tak, że końca słów. jego 3234 3, III| swania Starzyńska rozpłakała się, a swania Giecołdowa gardząc 3235 3, III| napełniających je twarzy, ukazała się zżółkła, chuda twarz z ogromnymi, 3236 3, III| płaczem, a przy tym i całować się pomiędzy sobą zaczęła. Płacząc 3237 3, III| zaczęła. Płacząc obejmowali się i całowali rodzice panny 3238 3, III| płacząc i razem śmiejąc się, całując i winszując kręciły 3239 3, III| całując i winszując kręciły się śród obecnych i wszystkim 3240 3, III| wstrząsnąwszy wyprostował się jak struna i grzmotowym 3241 3, III| połowa obecnych pocisnęła się ku zaprzężonym bryczkom 3242 3, III| surdutów, sukien, rojącym się dokoła bryczek i koni, przesuwała 3243 3, III| bryczek i koni, przesuwała się nieustannie jego granatowa 3244 3, III| wołał i dyrygował, rozlegał się w urywanych i po wielokroć 3245 3, III| tumanu kurzawy, który wzbił się nad Fabianową zagrodą, wytoczyło 3246 3, III| Fabianową zagrodą, wytoczyło się na gładki, spłowiały kobierzec 3247 3, III| towarzystwa pozostała tu i raczyła się żywnością rozstawioną na 3248 3, III| słońca, coraz zmieniali się biesiadnicy. Do rosołów, 3249 3, III| i na drodze przechadzali się, zalecali, gwarzyli.~Fabian 3250 3, III| gorliwie, że oblewał się potem rzęsistym, który co 3251 3, III| połowie przerywał i zamyślał się czoło marszcząc, a kępkę 3252 3, III| zresztą szczerego oddawania się przyjemnościom odpoczynku 3253 3, III| tym weselu wprędce gorzko się przyjdzie zasmęcić lub też 3254 3, III| też że to wesele prędko się w płacz zamieni, gdy twardy 3255 3, III| usiłowali.~- Nie bójcie się! Więcej Bóg ma, niż rozdał! - 3256 3, III| perswadował:~- Cóż robić? Trapić się nie należy, bo żeby i największe 3257 3, III| żeby i największe trapienie się, nic nie pomoże. Pan Korczyński 3258 3, III| nam pewno potrzeba udania się do niego wypadnie - mówili 3259 3, III| przeciw temu zamiarowi burzył się i buntował. On nikogo prosić 3260 3, III| winnym nie sądzę! - tłumaczył się na wpół z gniewem, na wpół 3261 3, III| Przed nim i upokorzyć się nie wstyd, bo on biedzie 3262 3, III| duszy - za głowę chwytając się wyrzekał Fabian - jeżeli 3263 3, III| Fabian - jeżeli spodziewałem się, że taki los na mnie padnie 3264 3, III| że na starość przemienię się w Joba o zmiłowanie proszącego...~ 3265 3, III| dziś było. Wieczór zbliżał się, nadchodziła pora rozpoczynania 3266 3, III| chichotów, ale zwlekało się to jakoś dla przyczyn różnych. 3267 3, III| jego swat Starzyński wdał się był w długą orację, co słów 3268 3, III| kwaśny, po drodze przechadzał się lub pośród niej stawał, 3269 3, III| Domuntami widać i dawniej znał się, ale teraz to już przyjaźń 3270 3, III| nowymi przyjaciółmi popisywał się też widocznie, bo i swego 3271 3, III| i elegancją. Przyłączyło się ku nim wkrótce kilku bojaźni 3272 3, III| z wąsami w górę zbliżyli się Łozowiccy, a z nimi razem 3273 3, III| pleczysty i wiecznie śmiejący się Julek, śród tłoku innej 3274 3, III| salę do tańca. Mieściła się ona w stojącym tuż przy 3275 3, III| skrzypnęły, na oścież rozwarły się wrota gumna, z ciemnej głębi 3276 3, III| synowie Fabiana wdrapywali się jak wiewiórki zawieszając 3277 3, III| kobiety; środkiem przechadzały się pod ręce się trzymając drobne 3278 3, III| przechadzały się pod ręce się trzymając drobne i nieśmiałe, 3279 3, III| wrót gumna stojącej ozwały się kobiece głosy - toż to Jadwiśka! 3280 3, III| Czy ona rozumu pozbyła się, aby w dzień weselny tak 3281 3, III| dzień weselny tak pokazywać się ludziom?~Wysoka, pleczysta, 3282 3, III| przedtem, ale dziś podobała mu się więcej jeszcze niż wtedy. 3283 3, III| wtedy. Obu ramionami uderzył się po bokach, palcami zapstrykał.~- 3284 3, III| Widać było, że trząsł się i do panny, i do konia, 3285 3, III| oni zaraz biegiem puścili się za stryjeczną, i z dala 3286 3, III| przyjacielsko z dziewczyną za ręce się ściskali, coś jej prawili, 3287 3, III| prosili, a ona opierała się, przecząco głową trzęsła, 3288 3, III| koniec znowu ścisnąwszy się z braćmi za ręce, kulawego 3289 3, III| Przyjdzie! a jakże! ma się rozumieć, że przyjdzie! 3290 3, III| nadchodzące kobiety rzucił się ku nim i obie w ręce ucałował. 3291 3, III| ucałował. Po chwili zjawiła się i Fabianowa, którą dziewczęta 3292 3, III| Korczyńską wykonywała. Działo się to pod samą ścianą gumna 3293 3, III| Anzelmowej zagrody posuwała się hałaśliwa i pełna śmiechów 3294 3, III| mógł dobrowolnie wmieszać się w gwary, w hałasy, w tłumliwe 3295 3, III| tłumliwe gadania; zamknął się był nawet w swoim przeciwku, 3296 3, III| uszami hałasowali, zgodził się pójść z nimi na godzinkę, 3297 3, III| obwiązać. Teraz już nie opierał się, tylko wielkiej baraniej 3298 3, III| ściślej jeszcze otulając się kapotą, z oczami w jeden 3299 3, III| ku ścianie gumna cofać się zaczął, plecami oparł 3300 3, III| zaczął, plecami oparł się o nią, po kolana prawie 3301 3, III| broda i dolna warga trząść się zaczęły, on głową zwolna 3302 3, III| spojrzał. Ona zarumieniła się tak, jak to w czasie poranku 3303 3, III| otrzeźwiawszy, zaśmiała się:~- A pan Anzelm może myśli, 3304 3, III| starzejemy...~On także wyrwał się z toni wspomnień, w którą 3305 3, III| upłynionego czasu zastanawiał się, drugi chciał wiedzieć, 3306 3, III| swoich ujrzała. Rzuciła się ku niej w jasne barwy dnia 3307 3, III| pisania nauczyła; zbliżyła się też i Giecołdowa rekomendując 3308 3, III| Giecołdowa rekomendując się jako dzierżawczyni sąsiedniego 3309 3, III| nimi zasiadła, dziwiącym się odpowiadając:~- A cóż robić? 3310 3, III| panie! co robić? Nie chciało się kurze na wesele, ale musiała...~ 3311 3, III| nimi, o sprawach tyczących się wesela i gospodarstwa rozmawiała, 3312 3, III| Siemaszczankami, które trzymając się pod ręce nową znajomość 3313 3, III| Tymczasem na słupach wznoszących się nad tokiem Julek świece 3314 3, III| przy tym świetle ukazały się w cieniu zasieki pełne zboża 3315 3, III| trawach, gajach toczyły się męskie i kobiece głosy, 3316 3, III| tylko dotąd przechadzając się po drodze ze stryjecznymi 3317 3, III| rozmowy tej widać zadowolonym się uczuł, bo zewsząd wykrzykiwane 3318 3, III| wśród obecnych rozejrzawszy się, przed pierwszą drużką - 3319 3, III| znak przyzwolenia lekko mu się odkłoniła, ku muzykantom 3320 3, III| to gdy ścisk zbyt wielkim się stawał, po kilka i kilkanaście. 3321 3, III| Marynia Kirlanka dostała się jednemu z młodych Siemaszków, 3322 3, III| chichotać zaczęły i dzielić się uwagą, że Domuntowie z dzbankami 3323 3, III| Zresztą pary zmieniały się i dobierały coraz inaczej. 3324 3, III| wszyscy tam prawie poruszali się gibko, raźnie, z wielką 3325 3, III| ich stopami tok odzywał się grzmotem. Gadań też, śmiechów, 3326 3, III| i na wszystko, co działo się w gumnie, pilną uwagę zwracał, 3327 3, III| uwagę zwracał, wyprostował się i z gniewu zaczerwieniony 3328 3, III| Pomiędzy niewiastami zrobił się na te słowa ruch wstydliwy 3329 3, III| Na to znowu podniósł się i zagrzmiał chór śmiechów 3330 3, III| wybiegając pilnie przyglądali się swoim nogom, inni zaś, do 3331 3, III| w tak siarczystą puścili się galopadę. Nie przerwał jej, 3332 3, III| kogoś nadeptany wymykał się spośród tłumu i naprzeciw 3333 3, III| i gapiowatemu, puszczać się w ścisk i skoki! Stał tylko 3334 3, III| Sargasa, który u nóg mu się tulił, czasem mrugając, 3335 3, III| upewniał, że zaraz to wszystko się skończy, a oni znowu we 3336 3, III| z gumna i już nie ukazał się tam więcej.~Tymczasem Władysław 3337 3, III| ruchliwość tłumu znalazła się za ławą i rzędem obsiadujących 3338 3, III| kobiet w znajdującej się pomiędzy zasiekami krótkiej, 3339 3, III| widok tego mrowiącego się przed nią ludu? Zapewne; 3340 3, III| jeszcze miesiącami znalazła się tutaj, uczułaby się nieznaną 3341 3, III| znalazła się tutaj, uczułaby się nieznaną pośród nieznanych, 3342 3, III| dna duszy ludzkiej podnosi się to, co natura na nim posiała 3343 3, III| wówczas człowiek kładzie się do mogiły samym sobą nie 3344 3, III| mogiły samym sobą nie stawszy się nigdy. Ku niej one przybyły. 3345 3, III| morza cierpień wynurzyła się wtedy, gdy wśród zbóż i 3346 3, III| tkliwością. Przypomniały się jej teraz złote łany, pośród 3347 3, III| zmrokiem obleczoną. Zdało się jej, że to, co teraz czuła, 3348 3, III| lampy nićmi światła ślizgały się po dachach, ścieżkach, płotkach, 3349 3, III| czym pani tak zamyśliła się w tym momencie?~Jan Bohatyrowicz 3350 3, III| należał; jednak ani wystroił się po weselnemu, ani wesołości 3351 3, III| przewiązał i wcale nie zdawał się dbać o to, co tam ludzie 3352 3, III| zjadało. Ledwie przywitał się z tym i owym; od początku 3353 3, III| odpowiadał, od rówieśników usuwał się jak od ognia; matkę przemocą 3354 3, III| jednego łatwo wszyscy obejść się mogli.~Jednak tu i ówdzie 3355 3, III| pochował... Widać pokłócili się z sobą, a może też wszystko 3356 3, III| rozerwane. Z drugiej strony, co się tam miało rozrywać, kiedy 3357 3, III| kiedy podobno nic, jak się należy, związanym jeszcze 3358 3, III| inszej przyczyny pokazuje się takim sępem? Może to u nich 3359 3, III| strawił. Może Janek przyrodził się do ojca i stryja? Zawsze 3360 3, III| ławą a ścianą przecisnął się, w przyćmionej jej głębi 3361 3, III| w przyćmionej jej głębi się znalazł i nad głową Justyny 3362 3, III| zbożowej ściany, do której się przycisnęła, długie słomy 3363 3, III| jarzębiny dostać... zdaje się, że już i przez to szczęśliwy 3364 3, III| Wtem u wrót gumna zrobił się ruch niezwykły: rozstępowano 3365 3, III| niezwykły: rozstępowano się tam przed kimś, kogoś witano. 3366 3, III| zasiekami uliczki wychylających się pod światło latarni. Stali 3367 3, III| szafir jej oczu roziskrzył się i naokół gniewne błyskawice 3368 3, III| cisnął. We wrotach rozlegały się wesołe śmiechy. Dziadunio 3369 3, III| mówili.~A w gumnie ukazanie się Jadwigi wywołało różne wrażenia. 3370 3, III| usta pootwierały dziwiąc się jej strojowi. w oczach 3371 3, III| strojowi. w oczach miga, tak się bogato wystroiła. Wiadomo! 3372 3, III| tej poduszce położyć, toby się zmieścił!~- Złotnych liści 3373 3, III| Siemaszczanki trzymając się pod ręce dokoła wspaniałej 3374 3, III| te oględziny i dziwowania się niecierpliwiły. Wcale nie 3375 3, III| dla tych sroczek mordowała się nad strojem przez dwie godziny, 3376 3, III| z moimi braćmi przywitać się muszę...~Razem z braćmi, 3377 3, III| gdzieściś u znajomych widzieli się i rozmawiali z sobą, tedy 3378 3, III| Janowi rzuciwszy rozweseliła się nagle i dla Jaśmonta uprzejmą 3379 3, III| i dla Jaśmonta uprzejmą się stała. Kiedy tak, to tak! 3380 3, III| smętnie jest, lato kończy się, a zaczyna się zima, bo 3381 3, III| lato kończy się, a zaczyna się zima, bo choć letnią porą 3382 3, III| umarcia, pora cieszenia się i pora smęcenia; potem z 3383 3, III| jemu trzy razy śniła się w tym tygodniu. Jadwiga 3384 3, III| i we śnie czuje... A co się tyczy małej znajomości, 3385 3, III| Janek; ona zaś zaczerwieniła się jeszcze mocniej, zaśmiała 3386 3, III| jeszcze mocniej, zaśmiała się głośno i głośno też odpowiedziała:~- 3387 3, III| dziewczętami w głośną rozmowę się wdała, i tylko bacznie na 3388 3, III| wrzała wewnątrz i że zanosząc się czasem od śmiechu, końcem 3389 3, III| sypiących, i naprawdę zapatrzył się w nie z upodobaniem szczerym 3390 3, III| chciała i długo opierała się namowom braci i konkurenta; 3391 3, III| konkurenta; jednak rozmyśliła się i przyrzekła, że raz zatańczy, 3392 3, III| wpadł do gumna i zakręcił się na toku wołając:~- Niechaj 3393 3, III| Niechaj do tańca grają, już się nogi zwijają! Krakowiaka, 3394 3, III| umieli, więc pary dobierały się z niejaką trudnością. Na 3395 3, III| trudnością. Na koniec dobrało się ich dwanaście, z pierwszym 3396 3, III| zgrabnie, gibko wyginając się w strony obie.~Justyna niczym 3397 3, III| szczególnym nie wyróżniała się z gro na tancerek. Nie była 3398 3, III| coraz rozkoszniej uśmiechać się zaczynał i niecierpliwą 3399 3, III| Giecołdowej na ucho jej się zsunął, co dzierżawczynię 3400 3, III| sobą miny i gniewy wcale się nie oglądając parze tańcowi 3401 3, III| tancerze natychmiast w tył się cofać zaczęli i obejmować 3402 3, III| obejmować panny za nimi się znajdujące, a tancerka z 3403 3, III| obejmując ukropem na twarzy się oblał i wzrokiem w górę 3404 3, III| głośnym hołupcem nad ziemię się porwał i z ramieniem nieco 3405 3, III| wszystkie pary zatrzymać się musiały, i swoim pięknym 3406 3, III| z uwielbienia. Póki dął się, to dął się, ale jak przestał, 3407 3, III| uwielbienia. Póki dął się, to dął się, ale jak przestał, to już 3408 3, III| i jak nieżywa poruszała się przy nim, na tym polu także 3409 3, III| na tym polu także popisać się spróbował. Po kilku zwrotach 3410 3, III| zapasy wchodził, bo pokazało się, że wcale z czym popisywać 3411 3, III| że wcale z czym popisywać się nie miał, i przyśpiewek 3412 3, III| szuka!~Ale krakowiak już się kończył i inni, choćby chcieli, 3413 3, III| groźna, plecami odwróciła się do niego i z gumna wyszła. 3414 3, III| niby zapomnieniu pochylała się ku ramieniu kawalera, który, 3415 3, III| zarazem rozhulana rozsypała się pod odkrytym niebem, na 3416 3, III| z jej toni wyłaniającym się ogromnym, jaskrawym księżycem. 3417 3, III| takich, którzy wyrzekając się przyjemności palenia w bliskości 3418 3, III| pojedynczymi parami rozpraszając się po ogrodzie, zielonej uliczce 3419 3, III| przycichł, rozmowy stały się cichsze, gdzieniegdzie zupełnie 3420 3, III| i brat nadaremnie lękają się i młodymi twymi latami mnie 3421 3, III| Ale już chciałbym raz się dowiedzieć, już raz chciałbym 3422 3, III| szept męski śmielszym stał się i nalegającym.~- Gołąbek 3423 3, III| że wiele jeszcze uczyć się musisz, ale nie tylko z 3424 3, III| wtedy już nigdy rozstawać się nie będziemy, ale zawsze 3425 3, III| gestem zachwycenia wzniosły się w górę.~- O, Widziu, Widziu, 3426 3, III| wyrażano wątpliwość, czy ożeni się kiedykolwiek, skoro dotąd 3427 3, III| człowiek ma czym podzielić się z przyjacielem dozgonnym. 3428 3, III| dozgonnym. Potem kołysząc się w strony obie, niby od niechcenia, 3429 3, III| z wydętymi usty, zdawała się być upostaciowaniem chmury 3430 3, III| oparzony tym zapytaniem o mało się z płotka nie porwał.~- Ja 3431 3, III| poczciwość byłbym może ożenił się z nią w czasie, gdyby insze 3432 3, III| To zaś, że ona przylepiła się do mnie jak smoła i ściga 3433 3, III| mnie znając przyzwyczaić się mogła i odstać jej trudno... 3434 3, III| Jednakowoż spodziewam się, że do upamiętania przyjdzie, 3435 3, III| przed nią bynajmniej winnym się nie sądzę... Czy pani mnie 3436 3, III| oświetlonymi oknami zakręciły się jej w oczach, ujrzała na 3437 3, III| oboje na równe nogi zerwali się z płotka. Pomiędzy głowami 3438 3, III| upadł. Zewsząd rozległy się okrzyki i zapytania:~- Co 3439 3, III| która prędko schyliwszy się kamień z ziemi była podjęła 3440 3, III| parę go rzuciła. Trzęsła się przy tym tak, jak gdyby 3441 3, III| jej postępku dowiedzieli się wszyscy, a w zielonej uliczce 3442 3, III| Już i wprzódy wyróżniający się strój, nadętość i pochmurność 3443 3, III| wypowiadane zdania rozlegały się naokół:~- Sama siebie postępkiem 3444 3, III| w oczy lezie!~- Wypchała się jak harmata i kamieniami 3445 3, III| Jak koń cygański okryła się blachami i myśli, że ludzi 3446 3, III| przecież strony znaleźli się tacy, którzy się za dziewczyną 3447 3, III| znaleźli się tacy, którzy się za dziewczyną ujęli. Naprzód 3448 3, III| złe słowo wypowie, dowie się, po czemu u nas czupryny 3449 3, III| że nijakich nakazywaczy się nie lękają ani napominających 3450 3, III| Na burzę srodze zanosić się zaczynało. Już Obuchowicze 3451 3, III| Już Obuchowicze ku płotom się zbliżali w zmroku wypatrując, 3452 3, III| ogrodzie stojącej rozległ się głos donośny i nalegający:~- 3453 3, III| strachu drwinkować. Mnie się zdaje, że takiego żartu, 3454 3, III| i nikt z niej naigrawać się albo na gańbę dekretować 3455 3, III| panami Domuntami postaram się to jemu z głowy wybić!~Pod 3456 3, III| ubligi doświadczył, podoba się za płochą zabawkę uważać, 3457 3, III| przyczyny insi za niego ujmować się mają? Z drugiej strony, 3458 3, III| kompanionami także uspokajać się zaczęli, bo postępek Jana 3459 3, III| bo postępek Jana podobał się im bardzo i humor poprawił. 3460 3, III| kamieniem, cała trzęsąca się jak w febrze, poszła ona 3461 3, III| pomiędzy którymi znajdował się ekonom z Osowiec Jaśmont 3462 3, III| my tu pobyli i nabawili się... czas nam we dwoje sobie 3463 3, III| do siebie i sama do niego się przytulając w zeschłą rękę 3464 3, III| Fabianowej zagrody oddalała się, tym więcej nad drepczącym 3465 3, III| przed jednym z Siemaszków się zwierzał, że przeszłej nocy 3466 3, III| przeszłej nocy śniło mu się, jakoby gruszki z drzewa 3467 3, III| chamy tylko byle o co za łby się ciągają, w dobrej zaś kompanii 3468 3, III| wykrzykującego z takim zapałem, że mu się ruda czupryna na wsze 3469 3, III| rozwiewała i oczy iskrzyły się w zmroku jak u kota. Ale 3470 3, III| Sargas ku wszystkim radośnie się rzucając, skomląc, wyskakując, 3471 3, III| moment pyskiem zwracając się ku rzece i przylatujące 3472 3, III| imię mnóstwem ech rozlegało się po ciemnym borze i szerokim 3473 3, III| jednym gałęzie zwieszały się tak nisko, że Justyna, aby 3474 3, III| nimi przebiec, pochylić się musiała. Jan pochylił się 3475 3, III| się musiała. Jan pochylił się także i pod tym ciemnym 3476 3, III| sposobem i gdzie spotkali się w tłumie po raz drugi? Powiedzieć 3477 3, III| dawna już oboje znajdowali się w Anzelmowej zagrodzie, 3478 3, III| rozciągnięty leżał, i zdawało się im, że wszystko już sobie 3479 3, III| stanąłem, wszyscy śmiać się ze mnie zaczęli?~Ona z cicha 3480 3, III| Anzelm, ile to gości zbierało się wtenczas w Korczynie? jakie 3481 3, III| niejeden raz z narażeniem się poradą i pomocą jemu służył?~- 3482 3, III| Wtem umilkli, wyprostowali się, zaczęli patrzeć i słuchać. 3483 3, III| wspominali, świat oblał się morzem liryzmu roztopionego 3484 3, III| Księżyc znacznie już podniósł się na niebie, zmalał, przygasł 3485 3, III| znad łodzi i czółen wzbijał się chór głosów, to potężniej, 3486 3, III| drzemiące, a tu zdające się budzić i zmartwychpowstawać. 3487 3, III| zmartwychpowstawać. Zdawać się mogło, że kędyś na oścież 3488 3, III| kędyś na oścież roztworzyła się jakaś skarbnica pieśni i 3489 3, III| pokoleń. Więc naprzód rozległa się tęskna piosnka o biednym 3490 3, III| szczęścia tobie,~Wszystko się zmieniło, a twa dziatwa 3491 3, III| zapłakanym okiem skarżyła się na kurhanie nad krynicą:~ 3492 3, III| grzmiała, zakończyła się strofą bezbrzeżnej żałości:~ 3493 3, III| przeszkadzało szerokiemu rozleganiu się pieśni śpiewanych na łodziach 3494 3, III| podwajały i nieść zdawały się w dal coraz dalszą; lekkie 3495 3, III| żółte, zwiędłe otworzyły się także; oboje dalekiej nucie 3496 3, III| pójdziesz drogą,~A ja łozami,~Ty się zmyjesz wodą, ty się zmyjesz 3497 3, III| Ty się zmyjesz wodą, ty się zmyjesz wodą,~Ja mymi łzami.~ 3498 3, III| niego siedząca zakrztusiła się, pochyliła głowę, o podniesione 3499 3, III| niej przychylił. Zdało mu się, że nie tylko kaszel dobywał 3500 3, III| nie tylko kaszel dobywał się z jej piersi... Za rękę


1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-3974

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL