| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] siano 4 siarczysta 1 siasc 1 sie 3974 siebie 169 siec 4 sieci 1 | Frequency [« »] ----- ----- 7478 i 3974 sie 3537 z 3534 w 2884 na | Eliza Orzeszkowa Nad Niemnem IntraText - Concordances sie |
Tom, Rozdzial
3501 3, III| kwiecie wieku rozłączyliśmy się z sobą, a znów spotkali 3502 3, III| dobrą i zacną panną, jaką się pokazuje? Czy można spodziewać 3503 3, III| pokazuje? Czy można spodziewać się, aby do naszego wieśniackiego 3504 3, III| pracy przy ziemi uzwyczaić się mogła? I czy, broń Boże, 3505 3, III| wrzało, huczało, gotowało się jak w zamkniętym i na ogniu 3506 3, III| przywoływanym w ogrodzie się spotkawszy Fabian rękę młodzieńca 3507 3, III| panu dobrodziejowi odważam się przeszkodzić... Ale prośbę 3508 3, III| wzruszenie, a pomimo że nisko się kłaniał i pokornie prosił, 3509 3, III| Siemaszczankom, które trzymając się pod ręce w towarzystwie 3510 3, III| jadłem zastawionych paliło się parę lampek, w których skąpym 3511 3, III| zwikłanej mozaiki wyłaniały się i wyosobniały głowy łysiejące, 3512 3, III| pośród młodzieży bawiącej się w gumnie i na Niemnie, nikt 3513 3, III| Mnóstwo rąk wyciągnęło się ku młodzieńcowi dłoń jego 3514 3, III| gnieździe niejednaki ptak się lęgnie; a choć ociec pański 3515 3, III| choć ociec pański pokazuje się krzywdzicielem i gardzicielem 3516 3, III| naszym, pan nam pokazałeś się przyjacielem i bratem...~- 3517 3, III| Przed dobrym i upokorzyć się nie wstyd! - prawił Walenty 3518 3, III| spochmurniał. Jednak wybiwszy się z tłumu żwawym ruchem na 3519 3, III| sprawę przedstawić podjął się. Była to sprawa dawna, początkiem 3520 3, III| z mnóstwa atomów składa się gruba chmura. Prawdą było - 3521 3, III| niedostatkami trapionych, stawać mu się mogły krzywdy i ujmy. Ale 3522 3, III| nadmiar już chciwym stał się, a najwięcej dla tej, że 3523 3, III| ktoś drugi.~Głosy zmieszały się znowu, zawrzały.~- Złymi 3524 3, III| ocierając wołał. - I myśmy się już dla pana Korczyńskiego 3525 3, III| był przed godziną, stał się chmurnym, skupionym w sobie, 3526 3, III| z natężeniem wsłuchiwał się to w pojedyncze, przemawiające 3527 3, III| Fabianowi o to ostatnie, zdaje się, więcej jeszcze chodziło 3528 3, III| najuboższymi byli. Procesując się w długi leźli. Adwokat - 3529 3, III| nie wiadomo jak starali się, takich wielkich pieniędzy 3530 3, III| nie ma oprócz upokorzenia się i prośby o zmiłowanie. Teraz 3531 3, III| Bogiem Ojcem świadczę się - wołał - że gorzko mnie 3532 3, III| orędownikiem został...~Tu rozpłakał się już rzewnie, ale wstydził 3533 3, III| już rzewnie, ale wstydził się tej słabości, więc chustką 3534 3, III| przerywanym głosem uniewinniał się:~- Płacz utrapionemu nie 3535 3, III| umarłych...~Z tłumu wyosobnił się nieco wysoki, chudy, z czarnymi, 3536 3, III| długiego męczeństwa mieszał się z nieograniczoną, cichą 3537 3, III| jednak pan Korczyński zgodził się poczekać, wypłatę na dłuższy 3538 3, III| biednego człowieka, i wyratował się... A żąda tego, bardzo żąda, 3539 3, III| mógł dokończyć. Łzy toczyły się po spokojnej przecież, niezmącenie 3540 3, III| trzeszczały. Witold pochylił się nagle i te biedne, spracowane, 3541 3, III| pan Korczyński kontentował się tym, że proces wygrał, a 3542 3, III| pomyślność czy nasze zmarnowanie się obchodzi?~- Owszem! Barania 3543 3, III| stypa! - z goryczą zaśmiał się ktoś u ściany stojący.~- 3544 3, III| grzmotowym śmiechem wtrącił się Starzyński - wesz za kołnierzem, 3545 3, III| mieszkając niejeden raz parzyłem się przy tym samym ogniu i sadzę 3546 3, III| może, aby ręce nie przydały się ziemi, a ziemia rękom, albo 3547 3, III| i pomyśleć, i poratować się w potrzebie. Tedy ja tak 3548 3, III| było - nie tylko podobały się zgromadzonym, ale gdy byli 3549 3, III| popychanie dobrowolnie wystawiać się nie będziem. Lepiej już 3550 3, III| na jego polu obchodzenia się ludzkiego dozna, ho! ho!...~ 3551 3, III| kilkanaście głosów zaśmiało się grubo i triumfująco:~- Zobaczyłby 3552 3, III| niego tak jak prawie marnują się, bo ani ich ugnoić, ani 3553 3, III| według kontraktów uiszczając się. On mrze na pieniądze, bo 3554 3, III| i, jak go nazwali, sędzi się zwracając, a zawsze kończąc 3555 3, III| Korczyna zechciał przychylić się do ich próśb i żądań i inaczej 3556 3, III| z zastanowieniem odezwał się poważny Strzałkowski - niechaj 3557 3, III| Przycichły głosy, uspokoiły się rozmachane raniona. Wielu 3558 3, III| wstrząsali, ten i ów rozwodził się jeszcze nad wszelakimi trudnościami 3559 3, III| żeby ten, który pokazuje się nieprzyjacielem naszym, 3560 3, III| powoli zawtórował:~- A ma się rozumieć! Nieboszczyk pan 3561 3, III| swój!~- A jakże! - ozwały się westchnienia i głosy - jak 3562 3, III| zostali. Ni do kogo przytulić się, ni od kogo rady i światłości 3563 3, III| i znikąd nie spodziewamy się rady, jak w tym ścisku i 3564 3, III| ścisku i ograniczeniu ratować się i postępować. Podczas już 3565 3, III| jeszcze troszkę rozmnożą się, wszystko porzucą, na koniec 3566 3, III| przed Panem Bogiem ubijać się nam trzeba, aby na psie 3567 3, III| i prawda. Jednak winnymi się nie sądzim, bo i mądry zrobi 3568 3, III| sądzim, bo i mądry zrobi się głupi, gdy go bieda złupi, 3569 3, III| hałas i wrzawa przemieniły się w szmer głosów rozważnie 3570 3, III| teraz szmer ten roztapiał się w milczenie. Fala uczuć 3571 3, III| oschły z potu nie pozbywając się przecież ani jednej ze swoich 3572 3, IV | domu korczyńskim paliły się tylko dwa światła: jedno 3573 3, IV | okna i na posadzkę kładnące się światło księżyca. W tym 3574 3, IV | tym półzmroku rozlegały się ciężkie, nieustanne kroki. 3575 3, IV | kroki. Ktoś przechadzał się po salonie tam i na powrót, 3576 3, IV | stąpaniu przechadzającego się człowieka, a ile razy mijając 3577 3, IV | księżycowego światła, ukazywała się w nim na chwilę i wnet znowu 3578 3, IV | chwilę i wnet znowu mieszała się z ciemnością postać jego 3579 3, IV | odpowiedziała. Zamyśliła się głęboko. Z łabędzią szyją, 3580 3, IV | kędyś z dołu, podniósł się wielki, poważny, chóralny 3581 3, IV | głowy zadrżała. Przelękła się. Z rozszerzonymi nieco od 3582 3, IV | nerwowo, wkrótce domyśliła się prawdy i towarzyszkę uspokoiła. 3583 3, IV | tych ludzi, którzy zjechali się na wesele, na które poszła 3584 3, IV | pustym salonie przechadzający się człowiek przy dolatujących 3585 3, IV | ciemnego punktu salonu wydobyło się i nad ścielącymi się po 3586 3, IV | wydobyło się i nad ścielącymi się po posadzce smugami księżyca 3587 3, IV | było szczęścia...~Wszystko się zmieniło,~A twa dziatwa 3588 3, IV | i słów, które wzbijając się spod stóp wysokiej góry 3589 3, IV | stóp wysokiej góry zdawały się spływać z promiennego szczytu 3590 3, IV | gabinetu oświetlonego palącą się na biurku lampą. Pokój ten 3591 3, IV | nadniemeńskich motylków, wzbijało się pod sufit, krążyło dokoła 3592 3, IV | przed biurkiem i wpatrzył się w te śnieżne, skrzydlate 3593 3, IV | samo jak teraz, kręciły się koło lampy i na rachunkowe 3594 3, IV | i czytał go, zastanawiał się nad zawartymi w nim radami. 3595 3, IV | lat kilkanaście zamieniali się listami, i to tamten zawsze 3596 3, IV | to tamten zawsze odzywał się pierwszy, on zaś odpowiadał 3597 3, IV | piekącą łzą. Już zdawało mu się nieraz, że tylko tyle o 3598 3, IV | istnieje. Jednak dziś znowu się przekonał, że tak nie było. 3599 3, IV | myślami i wspomnieniami bił się, oburzał się, żółcią pluł, 3600 3, IV | wspomnieniami bił się, oburzał się, żółcią pluł, a teraz znowu 3601 3, IV | Kochany bracie,~Zdaje się, że już ze trzy lata od 3602 3, IV | plecy. Ot tak, powiodło się mnie na służbie, za co dla 3603 3, IV | oczy szklisto wpatrywały się w przestrzeń. Może przez 3604 3, IV | przewidzieć... spodziewać się?... Jeżeli z tamtego świata 3605 3, IV | Dominika, którą dzielił się z dawno nie widzianym bratem, 3606 3, IV | Jakkolwiek bowiem powodziło mu się na służbie, funduszu nie 3607 3, IV | pewno jenerałem zostanie. Co się tyczy dwóch jego synów, 3608 3, IV | drugi, starszy, kształcił się w szkole wojennej wielki 3609 3, IV | pozostałe jej krople tułały się po żyłach z osobna, skurczone, 3610 3, IV | skrzepłe... Ale co stało się wtedy, owego wieczora, który 3611 3, IV | dalekiej przeszłości. Otworzyły się drzwi pokoju, wbiegła przez 3612 3, IV | to? Spieszne kroki ozwały się w przyległym pokoju, otworzyły 3613 3, IV | przyległym pokoju, otworzyły się drzwi - te same, co wówczas - 3614 3, IV | drzwi gabinetu zatrzymał się i prędko oddychając chustką 3615 3, IV | gdy twarz odsłonił, zdawać się mogło, że było ono także 3616 3, IV | fotelu uczynił, naprzód się podał.~- Witold!~Wejście 3617 3, IV | Mój ojcze...~Zawahał się, oczy spuścił i po kilku 3618 3, IV | Benedykt i żywo podnosząc się z fotelu, z płomieniem w 3619 3, IV | Wiem, gdzie byłeś! domyślam się, co ci tam nagadali! Skarżą 3620 3, IV | ci tam nagadali! Skarżą się, że dobro ich zagrabiłem, 3621 3, IV | Z tymi słowami ku szafie się rzucił, spory zwój papierów 3622 3, IV | przeczytać! Musisz przekonać się, że ten kawał ziemi, o który 3623 3, IV | należał... Musisz zawstydzić się za posądzenie, że twój ojciec 3624 3, IV | doszedłem... Musisz zawstydzić się!...~Gdy plan Korczyna na 3625 3, IV | jego drżały, ale hamując się długo po planie palcem wodził, 3626 3, IV | dowodził. Potem prostując się i wzrok na syna podnosząc 3627 3, IV | zapytał:~- Cóż? wstydzisz się teraz? a?~- Nie, ojcze! - 3628 3, IV | ciężkim westchnieniem rzucił się na fotel i wahającym się 3629 3, IV | się na fotel i wahającym się głosem przemówił:~- Dlaczego? 3630 3, IV | potwierdziła nauka, wylewać mu się zaczęło z ust wymownych 3631 3, IV | urzeczywistnienia, zdawało się mu, zależy skrzepnienie 3632 3, IV | wiekowej pracy zdobyła się ludzkość - a którymi u szczytów 3633 3, IV | widział on w ludzkim zrównaniu się i zbrataniu, w ukuciu spójnego 3634 3, IV | oczy jego czasem mąciły się aż do dna i powieki na nie 3635 3, IV | i jak w grobie odbywały się w nim rzeczy posępne i tajemnicze. 3636 3, IV | prawic wytężeniem wsłuchiwał się w mowę syna. Witold bardzo 3637 3, IV | za miłość; z jaką zbliżył się do nich; za trochę światła, 3638 3, IV | powstrzymywane czy ściśnięcie się serca oddech tamujące. Po 3639 3, IV | dłonią powiódł, plecami oparł się o ścianę, na której śród 3640 3, IV | strzelby.~Benedykt zdawał się jeszcze słuchać i czekać. 3641 3, IV | patrzał.~- Cóż - odezwał się - cóż dalej? Mów... sędzio! 3642 3, IV | mu w oczach. Wyprostował się, drżał cały.~- Nie masz 3643 3, IV | wojny, rok za dwa liczyć się powinien! W upale cierpień 3644 3, IV | śmiechem, nie rozglądają się przecież w koło siebie, 3645 3, IV | twarzy, oczu od wpatrywania się w oblicze wiedzy przedwcześnie 3646 3, IV | oczach Benedykta malowało się osłupiałe prawie zdziwienie. 3647 3, IV | w której on sam nurzał się od tak dawna; co więcej, 3648 3, IV | poranku i wiosny. Pochylił się, szyję wyciągnął, wpatrzył 3649 3, IV | szyję wyciągnął, wpatrzył się w syna. Tak; było to istotnie 3650 3, IV | zawsze, gdybym po tym, co się stało, żył jeszcze... Ale 3651 3, IV | cichym żarem źrenic, którym się objawiają najniebezpieczniejsze, 3652 3, IV | strzelb. Benedykt porwał się i jak płótno blady w mgnieniu 3653 3, IV | wicher do samego nieba, zda się, dotrzeć chciało, wymówił:~- 3654 3, IV | oczami zapadły, wydobył się głos młodzieńczy, łagodny 3655 3, IV | Ojcze mój, nie lękaj się i nie żałuj, jeżeli dziecko 3656 3, IV | biurko wspierając wyprostował się, głowę podniósł. Zmienił 3657 3, IV | głowę podniósł. Zmienił się dziwnie. Blask oczu jego 3658 3, IV | Słuchaj - zaczął - jeżeli wam się zdaje, że wy to pierwsi 3659 3, IV | sprawiedliwości...~Zatrzymał się na chwilę; tak już dawno 3660 3, IV | zabrakło albo myśli splątały się w głowie. Ale powracająca 3661 3, IV | Boże wielki! tożeśmy się ku niemu jak szaleńcy rzucili, 3662 3, IV | wspomnienie bierze!~Zaśmiał się istotnie z oczami pełnymi 3663 3, IV | język mu splątało. Zająknął się.~- Dla... to... tamto... - 3664 3, IV | zmarszczki na zmarszczkę toczyły się po policzkach. Ręką machnął, 3665 3, IV | chciwymi oczami wpatrywał się w ojca domyślając się istoty 3666 3, IV | wpatrywał się w ojca domyślając się istoty i natury tej siły, 3667 3, IV | gwałtem i szumem wylewa się na zewnątrz naczynia, tak 3668 3, IV | którym dom ten rozlegał się cały od dźwięku jego głosu 3669 3, IV | hojnie wśród zbierających się tu tłumów rozrzucającego 3670 3, IV | byłoż to usprawiedliwianie się przed tym dzieckiem talk 3671 3, IV | dziecko znalazło takim, jakim się stałeś, i dlaczego straciłeś 3672 3, IV | ta ściana, która wzniosła się pomiędzy tobą a tym dzieckiem, 3673 3, IV | Mówił, opowiadał, co stało się i działo potem, gdy wszystko 3674 3, IV | Dawne to dzieje. Zdaje mu się, że nie dwa dziesiątki, 3675 3, IV | wszystko dokoła niego zmieniło się i w nim samym. Zmienił się 3676 3, IV | się i w nim samym. Zmienił się zaś on nie od razu, nie 3677 3, IV | poziomej i ciasnej, pogrążył się z surowością mnicha i zapalczywością 3678 3, IV | promień. Jak ktoś, kto dziwi się i usprawiedliwia, Benedykt 3679 3, IV | książką oczy mu do snu kleić się zaczynały, gdy spory i kłótnie 3680 3, IV | sobie nie czuł, przemienił się w głuchy i gorzki war, co 3681 3, IV | nieosobista nadzieja błąkała się mu po sercu.~- Może on? 3682 3, IV | było z miłością przycisnąć się do tej szerokiej piersi, 3683 3, IV | zasłaniając z poczynającym się na ustach uśmiechem pod 3684 3, IV | spodlałem tak, aby poddać się woli bab, które by z mego 3685 3, IV | ufarbowany gałganek!~Z wahającymi się jeszcze uśmiechami na siebie 3686 3, IV | jak niezmiernie kochali się wzajem, zrozumieli też, 3687 3, IV | bodajbyś nie dowiedział się nigdy, co to jest długie 3688 3, IV | wezwać. Może i to przyczyniło się wiele do mego ściemnienia 3689 3, IV | kiedy tego lata zdawało mi się, że i te marzenia, jak wszystkie 3690 3, IV | wierzyć musisz...~Zawahał się nagle, zmieszał się, posmutniał 3691 3, IV | Zawahał się nagle, zmieszał się, posmutniał znowu.~- Jednak, 3692 3, IV | rozrzewnieniu ich zapomnieć i pozbyć się nie mógł. Benedykt długo 3693 3, IV | widzę dobrze, że śmiejąc się i płacząc, śpiąc i jedząc, 3694 3, IV | Korczyńskich natura!~Zamyślił się, w przeszłość patrzał.~- 3695 3, IV | nie chciał. Andrzej różnił się z nim o to długo, ale potem 3696 3, IV | karczmy i rozpijających się w nich chłopów ze szwagrem 3697 3, IV | wspomina rok i dwa... zdaje się, że dał spokój... aż tu 3698 3, IV | wiele i za wesoło bawił się w wielkiej stolicy... Czy 3699 3, IV | jakim może od skończenia się złotej godziny jego życia 3700 3, IV | byle trochę przespać się i odpocząć. Potem pójdziesz 3701 3, IV | poruszyłem...~Uśmiechnął się smutnie.~- Andrzej by na 3702 3, IV | to... tamto...~Zająknął się.~- Na Mogiłę! - dokończył.~ 3703 3, IV | jeszcze słońce podniosło się na niebie, gdy Witold wbiegł 3704 3, IV | dokoła śniadania zgromadziła się spora gromadka weselników, 3705 3, IV | zastawione było. Fabian pozbywszy się na tę chwilę obowiązków 3706 3, IV | wchodzącego Witolda porwał się i z niepokojem nadaremnie 3707 3, IV | i ku sąsiadom zwracając się obu rękami jak młyńskimi 3708 3, IV | ludziom dobrej woli! - modlił się Apostoł.~- A ja tak mówię: 3709 3, IV | doczekamy... - przebijał się powolny, poważny głos Strzałkowskiego.~ 3710 3, IV | dokoła gumna przechadzającą się ukłonami lub ściśnieniami 3711 3, IV | już dnia tego w okolicy się nie ukazał. Z dala go tylko 3712 3, IV | na godzinę nie rozstawali się z sobą. Długo w gabinecie 3713 3, IV | pomiędzy sobą naradzając się, linie jakieś i cyfry na 3714 3, IV | gody weselne Elżusi miały się ku końcowi. Więcej niż o 3715 3, IV | zmniejszona kompania przechadzała się po zagrodzie i drodze; w 3716 3, IV | niechcenia czasem pokręciły się na toku. U ścian obrosłych 3717 3, IV | ganku świrna rozmowy toczyły się ożywione, we włosach dziewcząt 3718 3, IV | włosach dziewcząt iskrzyły się kwiaty, ale kawalerowie 3719 3, IV | zabawy obudzał. Zbliżając się do końca swego wesele cichło, 3720 3, IV | wielkiego hałasu roztapiało się w szmer wesołymi nutami 3721 3, IV | ustawianiem ordynku zajmować się przestał, bo co do dalszego 3722 3, IV | zaproszony, pozostanie lub uda się w inną stronę, a grzeczności 3723 3, IV | gapiowatym głosem upominał się o trzeci, którego przecież 3724 3, IV | tu i ówdzie po zagrodzie się okręcił, aż u zamkniętych 3725 3, IV | stronach drzwi utworzyły się dwie gromadki, jedna z młodych 3726 3, IV | którym wyraźnie wyróżniały się: cienki dyszkant pierwszego 3727 3, IV | małych Siemaszczanek, wzbił się smętną, przewlekłą nutą:~ 3728 3, IV | Teraz nie będę!~Tu rozwarły się ze stukiem drzwi od sieni 3729 3, IV | Ściągała, zwijała, śpiesząc się bardzo, aż na koniec z jednym 3730 3, IV | górę podkręcając zaśmiał się:~- A jakże! gdyby ją aniołowie 3731 3, IV | bryczek i wozów podniosła się wrzawa pożegnań, pocałunków, 3732 3, IV | sprawiali, pierwsi umieścili się na przodującym wozie i smyczki 3733 3, IV | spuścić. Ale pan młody gdzieś się w ostatniej chwili zawieruszył, 3734 3, IV | była powinna, i upierając się przy jechaniu swymi końmi 3735 3, IV | ścieżkami wśród płotków wijącymi się szła, na drogę weszła i 3736 3, IV | bryczek stojącej skierowała się - Domuntówna. Nikt jej nie 3737 3, IV | szła prędko, więc spotkali się w tym miejscu, gdzie stała 3738 3, IV | w znak zasmucenia - wiła się i na pierś opadała żałobna 3739 3, IV | brunatnej pszenicy wznosiła się nad twarzą mniej rumianą 3740 3, IV | trochę powiek rozglądały się dokoła, strapione i roztargnione. 3741 3, IV | jedną drogę z nami puścić się zamyśla?~Czerwone ręce na 3742 3, IV | chwilę.~- A jeżeli ja odważę się kiedy tam przyjechać, gdzie 3743 3, IV | będą, czy mogę spodziewać się, że niezbyt niemile ujrzanym 3744 3, IV | kompanii gustuję.~Już rozpływać się miał w podziękowaniach za 3745 3, IV | gdy w orszaku wzniosło się mnóstwo wzywających go głosów. 3746 3, IV | wygrywających marsza zmieszał się turkot kół i tętent koni. 3747 3, IV | chwilową świeżość niebo roiło się na tle błękitnym mnóstwem 3748 3, IV | cisza. Jedni rozjechali się, innych widać jeszcze było 3749 3, IV | było zwolna rozchodzących się po zagrodach. Jan, który 3750 3, IV | wzrokiem odprowadzał, odwrócił się i oko w oko spotkał się 3751 3, IV | się i oko w oko spotkał się z Domuntówną. Stała u samej 3752 3, IV | Niech pan Jan nie lęka się - zaczęła - ja nie dla tej 3753 3, IV | żeby z panem Janem zobaczyć się i powiedzieć, że do grobowej 3754 3, IV | ta wdzięczność? - zdumiał się młody człowiek.~- A za to - 3755 3, IV | który miał prawo gniewać się i dekrety na mnie wydawać, 3756 3, IV | dekrety na mnie wydawać, ujął się i obronił. Bracia mi wszystko 3757 3, IV | nijakiego prawa gniewać się na pannę Jadwigę nie mam 3758 3, IV | chciała.~Szkarłatem oblała się, a mnóstwo połyskliwego 3759 3, IV | ostów wyskubała, wymknęło się z jej palców i w powietrze 3760 3, IV | kłamstwa nie kusi. Co zrobiło się, tego już nie odrobić, a 3761 3, IV | prawie i nie wyprać. Co się zrobiło, to zrobiło się. 3762 3, IV | się zrobiło, to zrobiło się. Nie dla tej przyczyny ja 3763 3, IV | swojego postąpienia wypierać się, ale dla tej, żeby .powiedzieć, 3764 3, IV | nie ominie...~- Spodziewam się - odszepnęła - spodziewam 3765 3, IV | odszepnęła - spodziewam się, że i mnie Bóg nie opuści...~- 3766 3, IV | będzie, ześle...~Łza stoczyła się po rozognionym jej policzku 3767 3, IV | powtórzyła:~- Spodziewam się, spodziewam się, że tego 3768 3, IV | Spodziewam się, spodziewam się, że tego dostąpię. Kiedy 3769 3, IV | niedomaga!~Zwolna odwróciła się i zwolna, w czarnej swej 3770 3, IV | uderzyło, tak wstrząsnął się cały i tak szybko ku zagrodzie 3771 3, IV | góry ręką rzucił.~- Zdaje się, że nad Niemen poszła...~ 3772 3, IV | Niemen poszła...~Jan rzucił się już we wskazanym kierunku, 3773 3, IV | zawołał i pędem puścił się we wskazaną stronę.~Zaledwie 3774 3, IV | stanął.~- Strasznie zląkłem się! - mówił - myślałem, że 3775 3, IV | ukazała mu roztaczający się przed nimi widok. Był on 3776 3, IV | momencie zachodu swego ustroiło się w takie blaski i barwy, 3777 3, IV | błękicie nieba rozsiały się puchy obłoków szkarłatem 3778 3, IV | żywe, płynęło, przelewało się, mieniło i jak w zwierciadle 3779 3, IV | jak w zwierciadle odbijało się w szerokich, przejrzystych, 3780 3, IV | ametysty i agaty. Wydawała się rozwartą i kryształową szybą 3781 3, IV | sosen wyraźnie oddzielały się od siebie, a pomiędzy nimi 3782 3, IV | czarnych tu i ówdzie ślizgały się i kładły złote i seledynowe 3783 3, IV | napełnia ludzi zbliżanie się wielkiej chwili ich życia. 3784 3, IV | przytłaczane i słowa urywały się w połowie. Zdawać się mogło, 3785 3, IV | urywały się w połowie. Zdawać się mogło, że o czymkolwiek 3786 3, IV | Jana co chwilę zwracały się ku niej i nieśmiało lub 3787 3, IV | chmurną trwogą odwracały się w inną stronę. Było to tak, 3788 3, IV | jednocześnie i wody rzeki powlekały się szarością, po której już 3789 3, IV | smugi. Drzewa boru zmieszały się i utworzyły czarną, nieprzebitą 3790 3, IV | które stopniowo pozapalały się na pociemniałym sklepieniu. 3791 3, IV | najlepiej echa słyszeć się dają - odpowiedział Jan 3792 3, IV | głębinach boru poniosło się długo, raźnie, wesoło:~- 3793 3, IV | poprosił Jan.~Zbliżył się do Justyny tak, że ramieniem 3794 3, IV | chwilę oddech zatrzymał się jej w piersi. Aż nad coraz 3795 3, IV | pocałunek. Powoli uwalniając się z jego objęcia twarzą w 3796 3, IV | księżyca, prędko powiększał się, zaokrąglał, podnosił, aż 3797 3, IV | tonął w ciszy i rozwidniał się łagodną, marzącą światłością. 3798 3, V | którym też wnet słyszeć się dała wielce ożywiona rozmowa 3799 3, V | wybuchał, mówił prędko, zdając się stryjecznego brata o czymś 3800 3, V | wieszadłach umieścił, do Leoni się zwrócił i z palcem uroczyście 3801 3, V | szyje może albo ubiera się do zejścia na dół.~- Niechże 3802 3, V | z radości! - uśmiechał się Kirło. - Zobaczy panna Leonia, 3803 3, V | kakao, lecz dowiedziawszy się o przybyciu miłego sąsiada 3804 3, V | okryty negliż przyoblekać się zaczęła. Kirło z kapeluszem 3805 3, V | sukni matczynej, pochyliła się, twarz jej chustką z pyłu 3806 3, V | rozczochrane włosy, o ile się dało, przygładziła i na 3807 3, V | widocznie bucików. Gdy podniosła się z ziemi, Benedykt z uprzejmością 3808 3, V | współczucia. Ale Kirłowa wymawiać się zaczęła. Wiedziała, że panią 3809 3, V | rozmowy i wizyty, uprzykrzać się więc nie chciała; przybyła 3810 3, V | Świeża, wesoła, rzuciła się matce na szyję i, rozszczebiotana, 3811 3, V | zaczęła, jak wybornie bawiła się na weselu, o tańcach, w 3812 3, V | raz w życiu rozstaliśmy się na tak długo - do Benedykta 3813 3, V | tak długo - do Benedykta się zwróciła - ale to dobrze, 3814 3, V | dobrze, że dziecko zabawiło się trochę. U nas w Olszynce 3815 3, V | kiedy na wschodach ukazała się Justyna i szybko ku Kirłowej 3816 3, V | ucha szepnęła:~- Domyślasz się, z czym przyjechałam... 3817 3, V | od ciebie frunęły! Cieszę się... o, jak cieszę się! Tak 3818 3, V | Cieszę się... o, jak cieszę się! Tak szczerze pragnę twego 3819 3, V | swojej gromadce zwróciła się Kirłowa - ruszajcie do ogrodu! 3820 3, V | Benedyktem i Justynką rozmówię się, popatrzcie sobie na śliczny 3821 3, V | zrobić mogło!~Chłopcy ruszyli się zaraz, Rózia małą Bronię 3822 3, V | koralowych ustek wydobyła się prośba żałosna.~Kirłowa 3823 3, V | pustym salonie przechadzać się zaczął.~W gabinecie Benedykta 3824 3, V | ramiona wypukłe odrzynały się na tle czarnej matczynej 3825 3, V | ożywiona. Za nią ukazał się Kirło, z kapeluszem w ręku, 3826 3, V | rudym warkoczu, wysunęła się Teresa. Podlotek zaś zgrabny, 3827 3, V | gościa powitawszy opuściła się na stojący u biurka fotel 3828 3, V | splecionymi dłońmi błagać zdawała się, aby jej stąd nie oddalano. 3829 3, V | oddalano. Kirło we dwoje giął się przed Justyną i tak mocno 3830 3, V | Kirłowa tym powiększeniem się towarzystwa do najwyższego 3831 3, V | już zmieszana rumieniła się i niespokojnie poruszała 3832 3, V | i niespokojnie poruszała się na krześle. Po chwili jednak 3833 3, V | Osobiście nie oświadcza się dlatego, że to by go zanadto 3834 3, V | Różyca!~Teresa wydawała się wniebobraną; Kirło na krześle 3835 3, V | oczami, uśmiechem cieszył się i tryumfował. Na twarzy 3836 3, V | Justyny najlżejsze nie odbiło się wzruszenie; powieki miała 3837 3, V | milczeniu znowu na odwagę się zebrawszy mówiła dalej:~- 3838 3, V | upodobał Justynkę i zdaje mi się, że krok, który czyni, najlepiej 3839 3, V | wszystkim wiedząc zgodzi się tego biedaka wyratować i 3840 3, V | nie mogę. Teofil zgodził się, a nawet prosił mię, abym 3841 3, V | Wszyscy obecni znajdować się tu mieli prawo.~- Nie - 3842 3, V | było, a nie jest, nie pisze się w rejestr. Jaką ona była, 3843 3, V | Teofil... Teoś...~Zająknęła się, zarumieniła się ogniściej 3844 3, V | Zająknęła się, zarumieniła się ogniściej niż kiedykolwiek 3845 3, V | morfi... Boże, jakże się to nazywa? zawsze zapominam!... 3846 3, V | słyszałem...~Cicho, jąkając się, z wielkim żalem Kirłowa 3847 3, V | sarknął.~Kirłowa aż wstrzęsła się, tak ją wyraz ten zabolał. 3848 3, V | naraziła. Pragnie wyleczyć się, próbował już nieraz, bo 3849 3, V | najlepiej... Szczęśliwym się czując nudzić się przestanie, 3850 3, V | Szczęśliwym się czując nudzić się przestanie, domowe, porządne, 3851 3, V | zdrowie i chęć do zajęcia się majątkiem. Justynka prawdziwe 3852 3, V | ją to, o czym dowiedziała się, nie zraziło...~Tu pani 3853 3, V | To, o czym dowiedzieliśmy się, czyni pana Różyca więcej 3854 3, V | naturze pragnącej wyrwać się z więzów szarej rzeczywistości, 3855 3, V | szarej rzeczywistości, upajać się choćby snami o tym, co piękne, 3856 3, V | marzyć...~- Może i upijać się! - mruknął pod wąsem Benedykt, 3857 3, V | oświadczyny te najmniej zdawały się zachwycać.~-To prawdziwe 3858 3, V | łzami w oczach zwróciła się do Justyny:~- Złote ma serce, 3859 3, V | czemużbym do tego przyznać się nie miała? bieda przecież 3860 3, V | chłopcami naszymi zaopiekować się przyrzekł i w szkołach za 3861 3, V | usługiwał nam, z dziećmi bawił się i chwilami tylko w tę swoją 3862 3, V | Cóż, Justynko?~Co zdarzało się bardzo rzadko, pani Emilia 3863 3, V | pani Różycowej do nóżek się ścielę! - z niskim na krześle 3864 3, V | krześle ukłonem umizgnął się Kirło.~Benedykt milczał, 3865 3, V | kroku nakłonić; domyślam się też, że niemało walczyć 3866 3, V | walczyć z sobą musiał, nim się na ten krok zdecydował. 3867 3, V | zdumienia.~Pokój napełnił się wykrzykami:~- Co to? jak 3868 3, V | wcale. Brwi jej ściągnęły się, z podniesioną głową, błyskającym 3869 3, V | państwo! - zawołał - niech ja się u niej o wszystko rozpytam!~ 3870 3, V | rozpytam!~Do siostrzenicy się zwrócił:~- Nie żartujesz, 3871 3, V | serio mówisz? Zaręczyłaś się naprawdę z jakimś Bohatyrowiczem?~ 3872 3, V | Jakimże wypadkiem poznać się z nim mogłaś?~Trochę smutny 3873 3, V | wypadkiem my i oni poznawać się z sobą możemy!~- No, no! - 3874 3, V | co innego! Czy zakochałaś się w tym człowieku, ha? Naprawdę 3875 3, V | odpowiedziała.~Pani Emilii zrobiło się niedobrze. Nagle i niespodziewanie 3876 3, V | ludzkich!~Justyna uśmiechała się.~- Zagadki w tym żadnej 3877 3, V | sensu nie mają! Podobała się paniczowi poczciwa i przystojna 3878 3, V | szczególniejszy! Dziewczyna zakochała się w ładnym i może poczciwym 3879 3, V | moje dziecko do Justyny się zwrócił - to to, że może 3880 3, V | dobrze tego życia, na które się decydujesz...~- Poznałam 3881 3, V | czeka?~Tym razem uniosła się.~- Ależ, mój wuju - z mocą 3882 3, V | Benedykta miękły, rozjaśniały się, coraz cieplejszym wejrzeniem 3883 3, V | krewnej tkwiły. Wahającym się przecież głosem zaczął jeszcze:~- 3884 3, V | co ani mnie, ani, jak mi się zdaje, nikomu pożytku by 3885 3, V | Tereniu! pomóż mi podnieść się! Tereniu!~Teresa pośpiesznie 3886 3, V | wypadkach podobnych nie zdarzało się nigdy - ku osłabłej i rozbolałej 3887 3, V | rozumiał. Nie mógł ani dziwić się, ani gniewać, ani oburzać, 3888 3, V | ja trochę spodziewałem się tego, ale tylko trochę, 3889 3, V | pożałujesz... Zdecydowałaś się więc tego zacnego chłopca 3890 3, V | Brawo! winszuję! cieszę się, ach, jakże się cieszę!~ 3891 3, V | cieszę się, ach, jakże się cieszę!~I porwawszy ją wpół, 3892 3, V | porwawszy ją wpół, śmiejąc się, w ręce ją całując, dwa 3893 3, V | ręce ją całując, dwa razy się z nią dokoła pokoju okręcił. 3894 3, V | uniesienie syna patrząc uśmiechał się.~- Facecja! facecja z tymi 3895 3, V | Cóż, Justynko? - odezwał się - czy to jest stanowcze 3896 3, V | odeń nie zdoła.~Pochyliła się w ręce go całując. On głowę 3897 3, V | Wtedy i Kirłowa z krzesła się podniosła i mówić chciała, 3898 3, V | która wstając zaplątała się o rozwiązane tasiemki bucików 3899 3, V | upadła. Że jednak zdarzało się jej to bardzo często, więc 3900 3, V | Kiedy rozgospodarzysz się już w swojej chacie - cicho 3901 3, V | pracować przy ziemi uczyła się i przywykała...~Przez łzy 3902 3, V | Przez łzy uśmiechała się i jeszcze ciszej dodała:~- 3903 3, V | Justynie szeptać, ale uczuła się silnie za suknię pociągniętą. 3904 3, V | poprosił.~A do Justyny zwrócił się:~- Ojcu mówiłaś już o tym?~ 3905 3, V | pomówić muszę... rozpytać się!~Justyna przeszła pustą 3906 3, V | salę jadalną i kierowała się ku wschodom na górę prowadzącym, 3907 3, V | sobą swoje imię. Obejrzała się i zobaczyła Zygmunta, który 3908 3, V | odpowiedziała i zbliżyła się ku niemu.~- Kuzynko! czy 3909 3, V | mezalians popełnić, to narazić się na wieczną niezgodę myśli 3910 3, V | troskę swą wyrażasz?~Zmieszał się trochę, ale wzburzenie i 3911 3, V | ścianą nieprzebytą rozdzielić się z dawnym wspomnieniem... 3912 3, V | świata, musielibyśmy spotykać się ze sobą... widywać... Więc 3913 3, V | w inną sferę... mieszasz się z motłochem dlatego, aby 3914 3, V | nie dowierzając.~On miotał się i, szczerze przerażony, 3915 3, V | i zwykły układ zmieniać się zdawał. Za głowę się schwycił.~- 3916 3, V | zmieniać się zdawał. Za głowę się schwycił.~- Nie czyń tego! 3917 3, V | widziałbym cię przed sobą! Zlituj się nade mną i nad sobą samą!~ 3918 3, V | Przyrzekam ci, że oddalę się, że unikać cię będę, że 3919 3, V | nieposkromioną gamą odwróciła się od niego, sień przebiegła 3920 3, V | w wielkiej sieni słyszeć się dawał, chociaż zmieszały 3921 3, V | dawał, chociaż zmieszały się z nim figlarne także, to 3922 3, V | skrzypiec. Zygmunt wyprostował się, usta trochę otworzył, według 3923 3, V | zaczynał, własną, zaokrąglającą się postać wzrokiem obrzucił 3924 3, V | okrytym przyborami do golenia się i ubierania, Orzelski w 3925 3, V | oczy grającego przesuwały się po widzialnych przez nie 3926 3, V | szczytach drzew, uśmiechał się, na palcach nóg czasem stawał, 3927 3, V | znów andantissimo rozlegały się po pokoju. Na koniec skończył, 3928 3, V | smyczka całując uśmiechnął się błogo.~- A co?... caca te... 3929 3, V | gabinetu Benedykta wsunęła się Marta. Nie weszła jak zwykle 3930 3, V | stukiem i impetem, ale wsunęła się dziwnie cicho, zmieszana, 3931 3, V | Cóż? może i ty zaręczyłaś się z jakim ładnym chłopcem? - 3932 3, V | wychodzi i jeżeli zgodzisz się... pozwolisz, ja przy niej, 3933 3, V | gołąbkom, moje ręce przydadzą się, a może i głowa cokolwiek 3934 3, V | wygadujesz? - niecierpliwić się zaczął Benedykt.~Głową z 3935 3, V | dogodzić ani przypodobać się nie mogłam... a co do gospodarstwa... 3936 3, V | których ona idzie...~Zająknęła się, palcem po wilgotnej rzęsie 3937 3, V | poniosą... ot, czego mnie chce się... Justynka i Janek za dwa 3938 3, V | Janek za dwa miesiące pobrać się postanowili,.. przez ten 3939 3, V | Uf! nie mogę!~Zakrztusiła się i zakaszlała.~Benedykt patrzał, 3940 3, V | Korczyn do Bohatyrowicz się przeniesie! No - z uśmiechem 3941 3, V | Wstał, do Marty zwrócił się.~- Co ty wygadujesz? Jakie 3942 3, V | zawdzięczam, że utrzymałem się przy Korczynie! Kobieta 3943 3, V | zrobiły, że i okazywać mi się nie chciało tego, co czułem. 3944 3, V | lubi! A ja? Wyhodowaliśmy się razem, pracowaliśmy razem...~ 3945 3, V | które z kolei napełniały się wyrazem zadziwienia, rozczulenia, 3946 3, V | krzyknął Benedykt - upamiętaj się! sama pomyśl!...~- Bożeż 3947 3, V | sposób jak wicher porwała się z krzesła, do krewnego przypadła, 3948 3, V | życia i szczęścia przyczynić się! Chciałam spróbować tam... 3949 3, V | Wieczna pociecha!~Garnęła się do niego, w ramiona go całowała, 3950 3, V | płakała, aż zakaszlała się tak, że przez minut parę 3951 3, V | pojadę, do doktora... leczyć się muszę, aby ci jeszcze móc 3952 3, V | lata już temu przeziębiłam się w piwnicy warzywa na zimę 3953 3, V | o to. "Po co mam leczyć się? na co? wieczny smutek!" - 3954 3, V | źle ze mną bywało, taiłam się z tym jak grzechem śmiertelnym... " 3955 3, V | lubisz i szanujesz, leczyć się muszę, aby jak najdłużej 3956 3, V | Uf, nie mogę!~Śmiała się i kaszlała.~- A może jeszcze 3957 3, V | czoło ucałował.~Uspokój się - rzekł - siadaj i mów mi 3958 3, V | dobrze, że ty interesowałaś się zawsze tymi ludźmi, teraz 3959 3, V | naprzód w sali jadalnej dały się słyszeć śpieszne kroki, 3960 3, V | drzwiach gabinetu ukazał się Orzelski. Szlafrok na sobie 3961 3, V | jesteś i nie spodziewałem się, nie spodziewałem się, aby 3962 3, V | spodziewałem się, nie spodziewałem się, aby w domu pana dobrodzieja 3963 3, V | słów wysłuchał i uspokoił się znacznie.~- Ale widzi pan 3964 3, V | robiła...~Benedykt zamyślił się na chwilę.~- Mój kochany 3965 3, V | trochę otworzył, zmieszał się. Jakieś przypomnienie ugodziło 3966 3, V | poróżnienia z wujem lękała się.~- Chodź! - rzekł do niej 3967 3, V | okrzykiem radości do rąk mu się rzuciła.~Poszli drogą sunącą 3968 3, V | i gdzieniegdzie kołysały się jastrzębie. W powietrzu 3969 3, V | w mgnieniu oka domyślił się, co znaczyło to wspólne 3970 3, V | skokami przed Benedyktem się znalazł, przykląkł i gorące 3971 3, V | tych dwu ludzi spotkały się z sobą; przez chwilę milcząc 3972 3, V | Jerzego?~Anzelm wyprostował się i głowę odkrył. Ze snopa 3973 3, V | skronie cienkie nici rozbiegły się niby ukośne promienie. Rękę 3974 3, V | wskazał i trochę jąkając się odpowiedział:~- Tego sa...