Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
jaz 7
jaz-da 3
jazda 3
je 137
jechac 10
jechal 10
jechala 1
Frequency    [«  »]
141 soba
140 by
140 kilka
137 je
136 którym
135 lub
134 reke
Eliza Orzeszkowa
Nad Niemnem

IntraText - Concordances

je

    Tom, Rozdzial
1 1, I | wzgórzami, w okrywających je bukietach iglastych i liściastych 2 1, I | od z rzadka porastającej je trawy; ku nim, niby strumienie 3 1, I | Biała i sucha kurzawa owiała je wielkim kłębem, o tyle jednak 4 1, I | mężczyźni spostrzegłszy je podnieśli nad głowami czapki, 5 1, I | łatką na czole. Oplatała je z rzadka uprząż z prostych, 6 1, II | po wielekroć, ale zawsze je naprawiono, więc choć połatane, 7 1, II | materię, która niegdyś okrywać je musiała, zastąpiła zupełnie 8 1, II | i arabeskami, zakrywało je zresztą w znacznej części 9 1, II | słodkiej rezygnacji splatała je ona i opuszczała na suknię 10 1, II | salonu prowadzące, szczelnie je za sobą zamykając.~W jadalnej 11 1, II | z rąk skrzypce umieściła je w stojącym na stole podługowatym 12 1, II | zbliżył się do skrzypiec i już je z pudła wyjmować zaczął. 13 1, III| okoliczności różnych utracili je od dość dawna i wiedli znojne, 14 1, III| Dotąd z powodu porastających je sosen i jodeł nazywało się 15 1, III| warstwach ludności nazywać je zaczęto Mogiłą. Kto pierwszy 16 1, III| wszelkich włażąc czyniły je podobnymi do wozów przebywających 17 1, III| posiedzę... Uf! te żniwa! nim je człowiek przebędzie, sto 18 1, III| piękna, artyzmu.., A gdzież je tu znaleźć mogę? Ja pragnę 19 1, III| sadził kartofle i wyprzedawał je z zyskiem sąsiednim gorzelniom, 20 1, III| uciekały w głąb pasma; chwytał je, związywał i drżał o to, 21 1, IV | upomniał mąż.~- Mais puisque je suis folle de toi! - tuląc 22 1, IV | napełnioną teoriami, że wygłaszać je potrzebujesz zawsze i wszędzie... 23 1, IV | siedzących i wszystkim, co je otaczało, bardzo zajętych 24 1, IV | przyjścia Maksymowej, która je wyniańczyła i taką jest 25 1, IV | pochwycił obie jej ręce i okrył je najczulszymi pocałunkami. 26 1, IV | fortepianie skrzypiec, ujął je teraz powoli; z lubością, 27 1, IV | miała spuszczone, a kiedy je podnosiła, wzrok jej był 28 1, IV | uczucia, jakby przebywając je koniecznie, koniecznie upaść 29 1, V | ciążyło niekiedy na nich. Mógł je bez żadnej już przeszkody 30 1, V | Już, zdaje się, i wygnasz je z serca, i zapomnisz, a 31 1, V | czerwonych jagód i wnet je do ust poniosła, ale od 32 1, VI | wielka starość otaczających je drzew. Jedne z domów tonęły 33 1, VI | zarysy swe i cechy. Osłaniał je i od zupełnego zniszczenia 34 1, VI | dla córek i poślubiwszy je nie odjeżdżali nigdzie, 35 1, VI | opuszczoną. Błogosławiłaż je czy komu ukazywała?~ 36 2, I | na twaróg, i zastępowała je coraz innymi, które z ganku 37 2, I | wiedzieć ile razy na dzień je czesać, zawsze wszystkie 38 2, I | których tasiemki, żeby je sto razy na dzień najmocniej 39 2, I | miodem usmarowane policzki je ucałowawszy zwolna znowu 40 2, I | Nauczyłam się kiedyś przyrządzać je od Marty Korczyńskiej... 41 2, I | już i nie marzyła. Sama je nauczyła, czego mogła, a 42 2, I | wiesz o tym dobrze. I on je ma... Nie to nawet wady, 43 2, II | robić z włosami?~- Zwiążę je wstążką! - zaproponował 44 2, II | sza-leń-stwo - powiozłem, je wszystkie za granicę... 45 2, II | kilkanaście tysięcy i oddać je, skoro tego stanowczo żądano, 46 2, II | czułbyś się w prawie wysyłać je do piekła?~- One same, mój 47 2, II | moralnej podniety. Czerpała je niekiedy w usposobieniach 48 2, II | bolesne pytanie. Zadawałaż je sercu swemu, przeszłości 49 2, II | niebieskim ołówkiem podkreślone:~Je viens de m'incliner, madame, 50 2, II | paru godzinach. Spędziła je na zielonych miedzach rośliny 51 2, II | rośliny te zrywając. Zawsze je lubiła, ale nie znała nazw 52 2, III| zagłębieniach rozszerzając je coraz i okrywając wypukłościami 53 2, III| ukazywanych, wiązał snopy, układał je w dziesiątki i pomagał do 54 2, III| wielkie garście żyta i tnąc je równo, nisko przy ziemi. 55 2, III| jego matka. Pod okrywającą je czerwoną ogorzałością policzki 56 2, III| dłoniach podniosła, aby je za sobą na zagonie złożyć. 57 2, III| złotymi plony okrywać i razem je zbierać, a w zimowe wieczory 58 2, III| podnosił i układającemu je na wozie bratu podawał. 59 2, III| zarumieniały gęsto osypujące je owoce. Pszczoły ułożyły 60 2, III| z domu nie wyjdzie, nie je, nie pije i z nikim gadać 61 2, III| jedną po drugiej podawał je Witoldowi. Przy tym powoli 62 2, III| poskromił wzruszenie swe albo je ukrył i ze spokojnym już 63 2, IV | istotnie wygodnym; przykrywała je do połowy jej biała suknia. 64 2, IV | szeregiem.~- Co to? - ukazując je zapytała Justyna.~Ale zanim 65 2, IV | łowi, w bliskim miasteczku je sprzedaje i pieniądze regularnie 66 2, IV | dojrzewało i gdzieniegdzie żąć je zaczynali, stali my w okolicy, 67 2, IV | rąk i nóg zrobił, jakby je czym wiązał, i stał ciągle 68 2, IV | wyglądające spod nich lub całkiem je zastępujące mchy seledynowe, 69 2, IV | śniegi i szrony zmieniają je w marmurowe i kryształowe 70 2, IV | nieśmiałym ruchem wziął je w szerokie swe dłonie i 71 2, IV | dźwigać by zdołała, skoro je dźwiga Antolka, dziecko 72 2, IV | unikają, po prostu za wstyd je poczytując, a także i dlatego, 73 2, IV | pchnięciem z piasku na wodę je zsunął i wiosłem u brzegu 74 2, IV | pod silnie przyciskającym je wiosłem woda rwała i targała; 75 2, IV | boki im umykając, a dziobem je porąc. Nie było samotnym; 76 2, V | które na sobie miały, kto je szył, czy w święta je tylko 77 2, V | kto je szył, czy w święta je tylko noszą albo czasem 78 2, V | dwie najwięcej, i noszą je tylko w święta. Na codzień 79 2, V | odłamywali i dwoma palcami do ust je nieśli. Drewniane łyżki 80 2, V | dopiero lub po minucie znowu je delikatnie ujmowali i powoli 81 2, V | usłyszeli dopiero wtedy, gdy je powtórzył.~- Zdaje się - 82 2, V | rzeczy pokazując, że aby je dostać, każdy chętliwie 83 2, V | pamięci swojej umyślnie je wybieram, podobnie jak skąpiec 84 2, V | skrzyni wybiera oglądając je i lubując się nimi. Tak 85 2, V | dolegliwości i cierpliwie je przenieść można, spokojność 86 2, V | zdawać się mogło, że wydawała je z siebie struna rozciągnięta 87 2, V | opuszczoną mogiłę, oświetlając je i niby je wiążąc, łącząc 88 2, V | mogiłę, oświetlając je i niby je wiążąc, łącząc jak ogniwa 89 3, I | zwróconą i w ścisłych karbach je trzymającą. Energia ta rozniecała 90 3, I | namiętności, ale zarazem zamykała je w formę spokojną, niby płomię 91 3, I | zgromadzanie środków, które je czynią możliwym, stawało 92 3, I | zwyczajów, pojęć, wystawić je na niebezpieczeństwo zarażenia 93 3, I | wzrastające i tak od otaczającego je świata oddalone, jakby mieszkańcem 94 3, I | co było na ziemi, opierał je o ziemię. Pani Andrzejowa 95 3, I | ale spróbuje przenieść je na płótno potem, kiedykolwiek... 96 3, I | uczucia wskrzesić, odesłała mu je przy pierwszej zapewne sposobności 97 3, II | przypatrywałem się, jak je naprawiano. można będzie 98 3, II | do końca tak ciągnąć, aby je związać, że ci czasem 99 3, II | podnosiła oczy, ale ile razy je podniosła, przebiegał w 100 3, II | pantofle! - zawołała. - Jutro je cioci oddam! To dopiero 101 3, II | mieszka, cudzego chleba nie je i nikt nad nią żadnego postrachu 102 3, II | utkała sukno i kazała je na zielono pofarbować... 103 3, II | cioci ofiarowuję i proszę je przyjąć tak... tak... jak 104 3, II | potem pantoflom, wychwalała je, do wielkiej nogi swej przymierzała 105 3, II | Emilię dotknęło. Wzięła je za aluzję do jej własnej 106 3, II | nawet oburzoną... oh, comme je te connais, ma petite, chére 107 3, II | spędziłem tak, jak spędzać je musiała la belle au bois 108 3, II | to, co wyliczyłeś, czyni je dla ciebie trudniejszym, 109 3, II | uciechach serca?... Ja kiedyś je posiadałam, znam więc ich 110 3, II | rozróżniać mogła, bo owijały je złotawe pary, ale wypukłe 111 3, III| przezroczej wody Niemna, za którą je echa powtarzały i niosły 112 3, III| Amatorowie - muzykanci porwali je i z nimi do domu wbiegli. 113 3, III| zewnątrz napełniających je twarzy, ukazała się zżółkła, 114 3, III| powierzyć nie chciała, boby je gorzej jeszcze zmarnował.~- 115 3, III| stanika odpięła i podając mu je głowę podniosła. Kilka sekund 116 3, III| aktorki myślały. Najwięcej je uderzał i zachwycał wachlarz. 117 3, III| tak błyszczały, że Jaśmont je porównał do brylantów ognie 118 3, III| przyśpiewków hasło dał, tak je i zakończył, nie w porę 119 3, III| Radością i smętkiem~Dosyć je nasyci!~Po czym zaraz tancerkę 120 3, III| Najwięcej było takich, którzy je ganili głośno i wyraźnie, 121 3, III| Jan tylko wiedział gdzie je znaleźć można. Więc ku Anzelmowej 122 3, III| nic ich nie mąciło; woda je srebrnie od szklistej powierzchni 123 3, III| zamknie oczy tam, gdzie je na ten świat otworzył, gdzie 124 3, III| zasiać niesilny! Oni by je chciwie w długoletnie dzierżawy 125 3, III| posplatane od okrywającego je białego płótna jak grudy 126 3, IV | skąd? za co? dlaczego?~- My je zapytujemy - podchwycił 127 3, IV | opuszczał, to znowu podnosił je i namiętne płomienie na 128 3, IV | szerokich swych dłoniach je ścisnął. Prawie straszną 129 3, IV | straciłeś to wszystko, co je napełnia, a coś i ty w równej 130 3, IV | smyczki wysoko wznieśli, aby je w czas, a ostro, na struny 131 3, IV | głębie boru powtarzając je długo, przeciągle, srebrnie.~- 132 3, IV | prędko na jej ustach stłumił je pocałunek. Powoli uwalniając 133 3, V | zadziwiły, bo wszyscy już je przewidywali. Pani Emilia 134 3, V | decydujesz...~- Poznałam je z bliska i dobrze, mój wuju...~- 135 3, V | szczęściem pomiędzy nich je wniosę!... o! z jakim szczęściem 136 3, V | wynosiłaś i wyhodowałaś! ty je jak matka i... za matkę... 137 3, V | było białe od okrywających je obłoków, pod nim leciały


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL