Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
wzywalem 1
wzywany 1
y 3
z 3537
za 630
1
za-chwia-nie 1
Frequency    [«  »]
-----
7478 i
3974 sie
3537 z
3534 w
2884 na
2741 nie
Eliza Orzeszkowa
Nad Niemnem

IntraText - Concordances

z

1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-3537

     Tom, Rozdzial
1001 1, VI | tej w dole płynącej król z oddali zobaczyć nie mógł, 1002 1, VI | pod nim arabski, ognisty, z rzędem kapiącym od złota 1003 1, VI | purpury i gronostaje spadały z królewskich ramion prawie 1004 1, VI | insze panowie, a każden z koni, które pod sobą mieli, 1005 1, VI | zakapturzone sokoły, pieściwe pazie z różami na licach, hardonosa 1006 1, VI | domów i ze stu ogrodów, z pola, z łąk, z rzeki pozbiegali 1007 1, VI | ze stu ogrodów, z pola, z łąk, z rzeki pozbiegali 1008 1, VI | ogrodów, z pola, z łąk, z rzeki pozbiegali się wszyscy 1009 1, VI | podziwiając i oczekując: co z tego będzie? A król ich 1010 1, VI | żądania wnet stać się musiało. Z najpiękniejszego domu synowie 1011 1, VI | król kołpak swój zdjąwszy z głowy powiał nim przed starcami 1012 1, VI | starcami tak nisko, że z brylantowego pióra sypnęły 1013 1, VI | przyszedłeś? jak zowiesz się i z jakiej kondycji pochodzisz?"~ 1014 1, VI | powszechnej matki ziemi. Z gminu pochodzę i pospolitakiem 1015 1, VI | ta pani i małżonka moja z wysokiego domu zstąpiła, 1016 1, VI | bohatyrstwa twego wywiedzione".~Tu z prawicą wyciągniętą nad 1017 1, VI | ród, idący od człowieka z kondycji pospolitego urodzenia, 1018 1, VI | rodziciel wasz pokonał żubra i z odwiecznego jego siedliska 1019 1, VI | wyprostowana teraz postać jego, z wielką czapką na tył głowy 1020 1, VI | mieliśmy nigdy i krwi ani potu z nikogo nie wyciskali. Bywało, 1021 1, VI | wyciskali. Bywało, że niektórzy z nas na wojny chodzili; bywało, 1022 1, VI | chodzili; bywało, że za panami z gardłami i szabelkami na 1023 1, VI | szlachectwo przeddziadów zdjęte z nas zostało; chłopami nazywamy 1024 1, VI | co tam stał wystrojony, z wąsami do góry. Insze o 1025 1, VI | się znowu i że głowa jego z wielką czapką oderwawszy 1026 1, VI | drzewie żółknie i gnije... ~Z obalonego pnia drzewa powstała 1027 1, VI | pełnili zadania; że ona także z ochotą i dumą poszłaby na 1028 1, VI | pola noc już spłynęła, ale z tego wysokiego punktu oko 1029 1, VI | widocznie ręka wydobywała z harmoniki jęczące tony, 1030 1, VI | harmoniki jęczące tony, z innego kiedy niekiedy dolatywało 1031 1, VI | okrywającymi i jej harfę, z łaskawą sarną u boku. Płynęła 1032 1, VI | Płynęła górą, potężna i cicha, z ręką ku ciemnemu pasowi 1033 2, I | drewniany, nieotynkowany, niby z kosza zieleni wychylał się 1034 2, I | ogromnie rozrosłych bzów i z gęstego rzędu fasoli, która 1035 2, I | sięgające prawie niskiego dachu. Z tyłu domu znajdował się 1036 2, I | dróg i upiększeń żadnych; z przodu, za małym, trawą 1037 2, I | Gaj był świeży, czysty, z grubymi i cienkimi drzewami 1038 2, I | sadem leżały gładkie pola; z obu stron warzywnych ogrodów 1039 2, I | ajer i stały wysokie łozy z długimi, obwisły-mi liśćmi 1040 2, I | skromne i prawie odludne. Z domu i całego jego otoczenia 1041 2, I | dostatnio wyglądających. Z bliskości, w której znajdowała 1042 2, I | miesięczne. Na ganku jedna z ławek zastawiona była hładyszami 1043 2, I | znać tu umieszczony kosz z sałatą i jarzynami. Długa 1044 2, I | rozdzielała dom na dwie połowy, z których w jednej znajdowały 1045 2, I | skrzynie i stołki, kosze , z łoziny uplecione, a na miejscu 1046 2, I | pozostawiono. Zapach mydlin z kuchennymi woniami złączony 1047 2, I | tylko czasem dolatywało z nich monotonne mruczenie, 1048 2, I | nich monotonne mruczenie, z którego można było odgadnąć 1049 2, I | ramion, która nadawała jej z daleka pozór pierwszej młodości, 1050 2, I | pozór pierwszej młodości, z ogorzałą cerą twarzy, silnie 1051 2, I | jasnych włosów niedbale z tyłu głowy skręconym - zaglądała 1052 2, I | zastępowała je coraz innymi, które z ganku przynosiła. Miała 1053 2, I | serów. Była niezadowoloną z siebie samej, bo takie zbieganie 1054 2, I | dużym i silnym dziewkom, z których jedna chleb miesiła, 1055 2, I | dziewczynkę, która kosz z jarzynami tylko co z ganku 1056 2, I | kosz z jarzynami tylko co z ganku przyniósłszy i zawinąwszy 1057 2, I | wyjątkowe stworzenie. Żadne z jej dzieci, gdy było małym, 1058 2, I | jej tołubku nieustannie z kuchni do sieni, z sieni 1059 2, I | nieustannie z kuchni do sieni, z sieni na ganek, z ganku 1060 2, I | sieni, z sieni na ganek, z ganku do izby czeladnej 1061 2, I | odzywa się do niej czasem, z żartobliwą przekorą rozpoczynając 1062 2, I | Zaraz przecież zerwała się z zielni, wystraszonymi oczami 1063 2, I | á potem niespodzianie, z zadziwiającą logiką swej 1064 2, I | Kiedyż ja jeść chcę!~Kirłowa z szafy wyjęła bochen razowego 1065 2, I | tam przecież było, to było z córkami, ale co robią chłopcy, 1066 2, I | Starszy, Staś, pewno tam z chłopskimi dziećmi po łące 1067 2, I | czy drodze hasa i powróci z czołem pełnym guzów. Ale 1068 2, I | Ale jemu więcej wolno, bo z promocją do czwartej klasy 1069 2, I | precz ze szkoły i co ona z nim potem zrobi? Pojechała 1070 2, I | przez okno wyskoczył, wazon z kwitnącą fuksją stłukli 1071 2, I | które przecież był głuchy, z rozrzuconymi włosami, w 1072 2, I | dzieży zbiega dogoniła, który z pogardą eskortę jej łokciami 1073 2, I | do domu wrócił. Kirłowa z rozpaczą w oczach i gestach 1074 2, I | sznur dostała. ~- Chodź! - z wielką powagą do syna rzekła 1075 2, I | Słychać było, że mówiła tam z gniewem i krzykiem, to znowu 1076 2, I | przekonywania; wyszła po chwili z twarzą w ogniu, z drżącymi 1077 2, I | chwili z twarzą w ogniu, z drżącymi trochę rękami i 1078 2, I | zimny dzień latając... Dziś z rana gardło go bolało. A 1079 2, I | dwiestu owiec, merynosów, z których co roku sprzedawała 1080 2, I | chorym na gardło Stasiu; z wielkim kluczem wyszła z 1081 2, I | z wielkim kluczem wyszła z domu i skierowała się ku 1082 2, I | miał na plecach fuzję i z wielkim ożywieniem o czymś 1083 2, I | przypatrywać się im długo; z ciężkością wielkim kluczem 1084 2, I | otworzyła i we wnętrzu jego wraz z kupcami zniknęła. Zabawiła 1085 2, I | zobaczyła młodą parę wraz z gromadką dzieci i czarnym 1086 2, I | nasion. Kobiety pielące z zagonów nie wstając podniosły 1087 2, I | uprowadzonym, śmiały się głośno i z uradowaniem. Kobieta pomiędzy 1088 2, I | burzliwej fali wichru i deszczu, z mokrymi włosami, zziębłe 1089 2, I | zwykle prosta, zgrabna i z dala dziwnie młodo i delikatnie 1090 2, I | mówiła głosem podniesionym, z co raz większą energią i 1091 2, I | w kuchni. Targowała się z kupcami, którzy jej dawali 1092 2, I | Wielki Boże! trzy hładyszki z mlekiem zsiadłym na ławce 1093 2, I | ławce ganku, w sieni niecki z mokrą bielizną i zapach 1094 2, I | szyi! Do sieni wpadła i z energicznymi gestami przywoływała 1095 2, I | do izby czeladnej niecki z bielizną, Dziewka bosa, 1096 2, I | koszuli i krótkiej spódnicy, z czerwonymi, po łokcie obnażonymi 1097 2, I | poplamionymi rękami, wypadła z kuchni, porwała niecki i 1098 2, I | porwała niecki i biegła z nimi przez sień właśnie 1099 2, I | kiedy Różyc wysiadłszy z karetki w progu domu stanął. 1100 2, I | młodego lokaja. Dziewczyna z nieckami jak wryta stanęła 1101 2, I | gospodyni do mu zruszyć jej z miejsca nie mogły. Ale Różyc 1102 2, I | zwrócony bardzo po-woli, z pomocą lokaja paltot zdejmował. 1103 2, I | Zrazu mniemać by można, że z niejaką przykrością przyjdzie 1104 2, I | ślady bliskich stosunków z kuchnią i praczkarnią noszącą 1105 2, I | właśnie od dotykania worów z wełną przylgnęło do niej 1106 2, I | jak piwonia czerwony Boleś z nogą do nogi kanapy przywiązaną. 1107 2, I | jedynym miejscu, na którym z gościem swym zasiąść ona 1108 2, I | rozwiązywała sznurek, który sama z przebiegłością więziennego 1109 2, I | smutny. Na koniec, uwolniony z więzów chłopiec, czerwony 1110 2, I | szasnął przed gościem nogami, z pokoju wypadł i drzwi za 1111 2, I | sprzątanie mieszkania należało. Z pośpiechem zamykała drzwi, 1112 2, I | widać było sypialny pokój z dwoma usłanymi łóżkami i 1113 2, I | drzwiami otwierającymi się z jednej tylko strony widok 1114 2, I | białych i gładkich rękach z uśmiechem zaczął:~-Widzę, 1115 2, I | swych trzymając mówił to z tak serdecznym połączeniem 1116 2, I | przyzwyczajenia brużdżą w stosunkach z innymi, ale nie ze mną - 1117 2, I | Zupełnie już ośmielona, z figlarnym błyskiem oczu, 1118 2, I | Siadając obok niej na kanapie z uśmiechem odpowiedział:~- 1119 2, I | objedzenia się marcepanami i z uszanowaniem spogląda na 1120 2, I | oczy gorzkie prawdy mówi. Z początku mię tym zdziwiłaś, 1121 2, I | dyscypliny jeden grzech spadał im z pleców...~- Gdyby wszystkie 1122 2, I | wszystkie twoje grzechy z pleców ci zrzucić, trzeba 1123 2, I | jeszcze.~Śmiech jej przecież, z początku swobodny i trochę 1124 2, I | obejrzałeś swoje majątki? A z tym okropnym przyzwyczajeniem... 1125 2, I | Na koniec i najbardziej - z żywością przerwała - to 1126 2, I | to twoje dziwne, okropne, z paskudnego tego świata, 1127 2, I | że cierpiałem okropnie... Z początku zadawano mi znaczne 1128 2, I | że pojedynkowałeś się! Z kim? o co?~Z ostrym, nerwowym 1129 2, I | pojedynkowałeś się! Z kim? o co?~Z ostrym, nerwowym śmiechem 1130 2, I | cynizmu, gdy odpowiedział:~- Z kim? mniejsza o to! O co? 1131 2, I | krótko rzekł Różyc.~Słowa te z prostotą wymówione ułagodziły 1132 2, I | ułagodziły w mgnieniu oka. Z powagą jednak mówić zaczęła:~- 1133 2, I | ciągłej styczności ze służbą, z parobkami, z robotnikami, 1134 2, I | ze służbą, z parobkami, z robotnikami, a tak przy 1135 2, I | siebie myśl odwracając, z zamyśleniem wymówiła:~- 1136 2, I | Zgadnij! - zażartował i z ciekawością na nią patrzał.~ 1137 2, I | pojęcia, kuzynko, jak lubię z tobą rozmawiać, Zupełnie 1138 2, I | i nie odjechali? Wstała z :kanapy, a zupełnie jednocześnie 1139 2, I | a zupełnie jednocześnie z nią podniosła się z ziemi 1140 2, I | jednocześnie z nią podniosła się z ziemi siedząca dotąd u jej 1141 2, I | zaraz podać herbatę...~Różyc z żywym poruszeniem upewnił, 1142 2, I | nie jadłeś!~Prędko wyszła z pokoju, a razem z nią, tuż 1143 2, I | wyszła z pokoju, a razem z nią, tuż przy jej tołubku, 1144 2, I | mamo, chcę konfiturzek !~Z całej; dość osobliwej rozmowy 1145 2, I | zamieniła już w sieni kilka słów z kupcami i na koniec do bawialnego 1146 2, I | portrety na ścianie, toaleta z wielkim lustrem i rzeźbami, 1147 2, I | zgrabną i już wysmukłą kibić z jasnymi, krótko uciętymi 1148 2, I | nieco podlatywały, wyszła z pokoju: Matka szepnęła jej 1149 2, I | i Stasiu.~Różyc prędko i z pewną gwałtownością w ruchu 1150 2, I | Przyjechałeś tu przecież z Korczyna.~- Skądże wiesz?.:.~- 1151 2, I | odrzekł.~- Ale na koniec - Ż coraz większą irytacją wołała - 1152 2, I | większą irytacją wołała - z czego ona, na nieszczęście 1153 2, I | Szczególniej od tej swojej historii z Zygmuntem Korczyńskim zrobiła 1154 2, I | poręcz kanapy plecy opierając z na wpół żartobliwą, a na 1155 2, I | który daje nam wiedzieć, że z właśnie kobietą wychylić 1156 2, I | Zmieniłem taktykę i zacząłem z tonu obiektywnego... ożywiła 1157 2, I | ci się podoba, ożeń się z nią...~Różyc rękę z łyżeczką 1158 2, I | się z nią...~Różyc rękę z łyżeczką na stół opuścił, 1159 2, I | Gdyby się oko w oko spotkała z moją księżną ciocią, chybaby 1160 2, I | bardzo można, ale żenić się z nimi - impossible. .~- Amfibie!- 1161 2, I | słowem, nie wiedzieć kto...~Z błyszczącymi od gniewu oczami 1162 2, I | pogardzenia nie jest...~Kirłowa z wielką powagą i stanowczością 1163 2, I | stanowczością rzekła:~- Nic z tego nie będzie, mój drogi. 1164 2, I | sposób myślenia...~Słuchał z zajęciem; czoło i brwi mu 1165 2, I | wyobraźni...~- Więc ożeń się z nią! - nie dbając jakby 1166 2, I | sprężyną podjęta, skoczyła i z pokoju wybiegła. Wraz z 1167 2, I | z pokoju wybiegła. Wraz z nią, naturalnie, podobna 1168 2, I | Różyc sam jeden pozostawszy, z czołem na obie dłonie opuszczonym, 1169 2, I | dłonie opuszczonym, słyszał z głębi domu tu dochodzące 1170 2, I | dochodziły tu przez wąską sień z drugiej połowy domu. Na 1171 2, I | człowiek w wytwornym ubraniu, z ufryzowanymi włosami nad 1172 2, I | małego domu i odgadywał z nich to życie, które w nim 1173 2, I | pracy, trosk i zmartwień z tym małym mająteczkiem, 1174 2, I | tym małym mająteczkiem, z dziećmi...~Do głębi ujęta 1175 2, I | u Korczyńskiego i Marty; z każdym rokiem przybywało 1176 2, I | dobrze nawet idzie, tylko z wychowaniem dzieci bieda.~- 1177 2, I | oddała marząc sobie, że jeden z nich gospodarzem na Olszynce 1178 2, I | zostanie, a drugi w świat z zawodem jakim pójdzie. Ale 1179 2, I | kosztują. Czasem sobie włosy z głowy wydziera przemyśliwając, 1180 2, I | Wszystko to opowiadała z policzkiem na dłoni opartym 1181 2, I | Trzydzieści cztery - z niejakim zdziwieniem odpowiedziała.~- 1182 2, I | jej nie przerwał. Powoli, z przestankami, bo znużenie 1183 2, I | niemożliwym.~Kirłowa słuchała z uwagą, potem dość długo 1184 2, I | Dziękuję ci - zaczęła z cicha - dziękuję, dziękuję, 1185 2, I | przedmiotu rozmowy, ale zarazem z częstym wahaniem się głosu 1186 2, I | dla ciebie nie wynikłoby z tego układu nic dobrego... 1187 2, I | do komina jeździł i syna z sobą woził. W szkołach trzy 1188 2, I | Tak już przywykł... ale z tymi przyzwyczajeniami jakżeby 1189 2, I | wiem, że nic by dobrego z tego nie wynikło... Nie 1190 2, I | zaczęła. -- Poszłam za niego z miłości, nikt mię nie zmuszał, 1191 2, I | przywiązania dla człowieka, z którym choć czas jakiś przeżyło 1192 2, I | zrozumiesz, jaki to węzeł!~- Z tym wszystkim nie chcesz, 1193 2, I | nie podołał i wyniknęłaby z tego szkoda dla twoich majątków... 1194 2, I | chorym człowieku, bo wyraz, z jakim patrzył na krewną 1195 2, I | trzymając i w twarz jej patrząc z widoczną nieśmiałością dokończył:~- 1196 2, I | wdzięczności.~- Dziękuję - rzekła z cicha - i przyjmuję... od 1197 2, I | przeszło sześć godzin, jak z domu wyjechałem:~- Boże 1198 2, I | Trudno... nie podobna!~Ona z bólem na niego patrzała.~- 1199 2, I | ratunek byłby w ożenieniu się z kobietą rozsądną, szlachetną 1200 2, I | dłoń uderzając zawołała i z wesołym znowu spojrzeniem 1201 2, I | było, że śpieszył bardzo z odjazdem i że wszystko na 1202 2, I | przestawało, ale Kirłowa zbiegła z ganku i przy stopniu karety 1203 2, I | mówiłam ci o Justynie. Kpij, z cioci księżny i ze wszystkich 1204 2, I | Staś zawzięcie bawili się z najmłodszą siostrą strasząc 1205 2, I | niż kiedy rozczochrana i z tołubka swojego rozebrana 1206 2, I | udając tylko, że się lęka, z zanoszącym się śmiechem 1207 2, I | stanowisk swych nie opuszczając, z postawami pełnymi powagi, 1208 2, I | wprowadziła i po krótkiej jeszcze z nimi sprzeczce prędko, z 1209 2, I | z nimi sprzeczce prędko, z niejakim rozmachem pióra 1210 2, I | wybrzeżu rzeki rozsypaną. Z wilgotnej łąki, która spływała 1211 2, I | szeregiem chat, Teraz także z gromadką powracających do 1212 2, I | Kirłowa na ganku stojąc z daleka ich spostrzegła. 1213 2, I | spostrzegła. Wiedziała, z czym przychodzą, ale w tej 1214 2, I | połowie dzieląc się zbiorami z ich właścicielką. Po prostu, 1215 2, I | niewymowne szczęście tryska z jej twarzy, gdy spostrzeże 1216 2, I | swego poprzedzając.~- Co ja z tym fantem pocznę? - z widoczną 1217 2, I | ja z tym fantem pocznę? - z widoczną troską szepnęła 1218 2, I | najpoczciwszego sąsiada! Znają się z sobą od dzieciństwa, więc 1219 2, I | nie przychodzą!~Zbiegła z ganku, prędko przeszła dziedziniec 1220 2, I | uprowadzała chłopskie dzieci.~Z warkoczem lnianych włosów 1221 2, I | swym, wysmukły i zgrabny, z lufą fuzji zza ramienia 1222 2, I | Korczyński rozprawiał o czymś z ożywieniem wielkim i częstymi, 1223 2, I | gestami. Nadawało mu to z daleka pozór niepospolitej 1224 2, I | paru godzin wiele zapewne z towarzyszką swą mówić musiał, 1225 2, I | ona przestała go słuchać z ciekawością w ożywionych 1226 2, I | przyjaciół zgadzających się z sobą we wszystkim i razem 1227 2, I | mówienia zachęcać młodzieńca. Z oddalenia, w jakim się znajdowała, 1228 2, I | całe okresy żywcem jakby z mądrej jakiejś książki wyjęte, 1229 2, I | swego niskiego siedzenia i z powolnością ruchów zdradzającą 1230 2, I | wygłaszającego i myśliciela z chmurnymi trochę oczami 1231 2, I | dziecinnym czołem; ona szła z pochyloną nieco głową, z 1232 2, I | z pochyloną nieco głową, z opuszczonymi w dół powiekami 1233 2, II | południa brakowało, gdy Justyna z olśniewającej ulewy słonecznego 1234 2, II | roślin, która w połączeniu z jasną barwą jej sukni i 1235 2, II | rumieńcami policzków czyniła z niej upostaciowanie rozkwitłego 1236 2, II | głośno zanuciła:~Lecą liście z drzew, co wyrosły wolne,~ 1237 2, II | ubranie, panienka zaś, wątła i z żółtawą cerą, cała w muślinach, 1238 2, II | tam do jej pokoju weszłam z kawą i przekąską dla doktora 1239 2, II | ciotko, i lecz się, pogadaj z doktorem i pogadaj!" A żeby 1240 2, II | zechcę! ~Kiedy Marta prędko, z rozmachiwaniem ramioni trzęsieniem 1241 2, II | i Leonia prędko także i z ożywionymi gestami cicho 1242 2, II | porozumieli się ze &127;sobą, z sali wybiegli. Justyna powolnym 1243 2, II | rozumiem, ciotko wymówiła z cicha.~- Już?... rozumiesz? - 1244 2, II | Już?... rozumiesz? - z trochę zjadliwym śmiechem 1245 2, II | nabiegło krwistym rumieńcem. Z tym rumieńcem na czole i 1246 2, II | myślisz, panienko?... - z cicha zaczęła. - Może ty 1247 2, II | to chłop! ha? Pobaw się z kamuszkiem, pobaw się, co 1248 2, II | pobaw się, co to szkodzi? z nudy, z melancholii! Na 1249 2, II | co to szkodzi? z nudy, z melancholii! Na pociechę 1250 2, II | śmiejący się podlotek i z radosnym błyskaniem oczu 1251 2, II | otóż ciocia będzie musiała z doktorem porozmawiać! Już 1252 2, II | dały kroki dwu mężczyzn z pokoju pani Emilii ku sali 1253 2, II | podrzucona, porwała się z miejsca i kilku susami salę 1254 2, II | wysoko za sobą podrzucając, z głośnym tętentem stóp przebiegła 1255 2, II | spiżarnia. Biegnąc już wydobyła z kieszeni wielki klucz, który 1256 2, II | dopadłszy drzwi spiżarni drżącą z pośpiechu ręką w zamku obracać 1257 2, II | za sobą i za nią drzwi z trzaskiem na klucz zamykając. 1258 2, II | tej bawiono się wybornie. Z czołem do drzwi przyciśniętym 1259 2, II | przepędzili oni w tym miejscu z wielką, gderliwą i często 1260 2, II | głosem te stare pieśni, które z dala od dworu unosiły się 1261 2, II | mizerna, podstarzała panna, Z twarzą przypominającą uwiędłą 1262 2, II | przed nimi wysmukły fellah z oliwkową cerą, ognistym 1263 2, II | oliwkowy fellah, zbudziło i z łóżka zerwało wołanie pani 1264 2, II | uprosił , aby przeszła się z nim po ogrodzie. Wahała 1265 2, II | biegając rozbiła flakon z perfumą i flaszkę z lekarstwem, 1266 2, II | flakon z perfumą i flaszkę z lekarstwem, ale co pewna, 1267 2, II | ze współ czuciem gorącym, z gorliwością nieopisaną poiła 1268 2, II | ocierała , pocieszała. Z przyzwyczajenia już tylko 1269 2, II | przybrudzonym szlafroku, z trochą własnych włosów rozczochranych 1270 2, II | na pozór nie łączyło go z żoną, Benedykt dowiedziawszy 1271 2, II | i przywiezienia lekarza z bliskiego miasteczka, wielkie 1272 2, II | do pokojów żony i wkrótce z nich wybiegł obu dłońmi 1273 2, II | zagadał:~- Nieszczęście z tymi babami! Biedna kobieta! 1274 2, II | żadnej dopytać się nie można!~Z ganku potężnym swym głosem 1275 2, II | błyskawicą po lekarza i z lekarzem.~Około południa 1276 2, II | haftach leżała na pościeli z zamkniętymi oczami, z wyrazem 1277 2, II | pościeli z zamkniętymi oczami, z wyrazem tak cichego i łagodnego 1278 2, II | odjeździe doktora, smutnie z robótką w ręku w kąciku 1279 2, II | Pan Darzecki przyjechał z młodszymi panienkami, Benedykt 1280 2, II | warszawskie pantofelki... Ale z włosami? co tu robić z włosami?~- 1281 2, II | Ale z włosami? co tu robić z włosami?~- Zwiążę je wstążką! - 1282 2, II | kokarda.~Kiedy Leonia odbiegła z dala już i głośno panny 1283 2, II | postacie rozmijały się wciąż z przechadzającymi się także 1284 2, II | pogadance. W rogu salonu z otwartą książką w ręku siedział 1285 2, II | wzrokiem wpatrywał się w ojca i z kolei w siostrę. Widać też 1286 2, II | Doskonałe przeciwieństwo z panem domu przedstawiał 1287 2, II | trochę drobniejszym, niżby z natury wypadało, z lekkim 1288 2, II | niżby z natury wypadało, z lekkim poskrzypywaniem błyszczącego 1289 2, II | bocznego stolika poskoczył i z uśmiechem prawie zalotnym 1290 2, II | obiadem nie palę nigdy - rąk z kieszeni nie wyjmując i 1291 2, II | odmówił Darzecki.~Benedykt z wyrazem prośby popatrzył 1292 2, II | Przywiozłem takich parę pudełek z miasta na wypadek takich 1293 2, II | Dziękuję, nie - powtórzył gość z ledwie spostrzegalnym i 1294 2, II | podtrzymywać się wzajem, chociażby z ujmą własną... tak, chociaż-by 1295 2, II | własną... tak, chociaż-by z ujmą. Człowiek cywilizowany 1296 2, II | osadzona, uczyniła drugie z rzędu, zaledwie dostrzegalne 1297 2, II | wołała Leonia. ~Benedykt z rodzajem osłupienia na te 1298 2, II | siedział Witold. Pierwszy raz, z siedzenia swego nie powstając, 1299 2, II | chciała...~Gniewnej ironii, z jaką to wymówił, nie dosłyszawszy, 1300 2, II | to widziałam...~I prędko, z zachwyceniem takim, że 1301 2, II | sumkę właśnie, o którą z przykrością, z rzetelną 1302 2, II | o którą z przykrością, z rzetelną przykrością upominam 1303 2, II | się u ciebie, przeznaczamy z żoną na jej wyprawę...~- 1304 2, II | bardzo kosztowne. Fortepian z Paryża sprowadzić musimy. 1305 2, II | tym, ale co pewna, to że z pozoru wyglądał na osłupiałego 1306 2, II | przygryzał, na koniec z cicha wymówił:~- Może byście 1307 2, II | rozległo się jakby klaśnięcie z bicza, a po wąskich ustach 1308 2, II | paluszkach przed nimi idąc z oczami ku Korczyńskiemu 1309 2, II | posągi, choć gipsowe...~Z nowego osłupienia budząc 1310 2, II | czy co? Ruszaj mi zaraz z drogi i rozmawiać nie przeszkadzaj!~ 1311 2, II | nie przeszkadzaj!~Znowu z tym samym połączeniem śmiechu 1312 2, II | odbiegającymi córkami patrząc z pobłażliwym uśmiechem mówił:~- 1313 2, II | nie narzekam; w porównaniu z innymi w interesach stoję 1314 2, II | wychodzić było można prosto z jadalnej sali... córki moje 1315 2, II | podnosiło, folgi trochę dając, z całych sił przecież hamując 1316 2, II | czwartą tonu głos podnosząc i z widoczniejszym niż kiedy 1317 2, II | stosunki familijne. Jedna z ciotek moich wysokie zajmuje 1318 2, II | książęcemu prawie urządzony. Z tych dwóch źródeł płyną 1319 2, II | kochany szwagrze, ponieważ z przykrością, z rzetelną 1320 2, II | ponieważ z przykrością, z rzetelną przykrością przychodzi 1321 2, II | najzupełniejszą rację!~Z powierzchowności sądząc 1322 2, II | wypłacenia tej sumy. Potem, z kolei, eksplikował się z 1323 2, II | z kolei, eksplikował się z przyczyn, które wypłatę 1324 2, II | koniec, Darzecki u jednej z kanap otoczonych fotelami 1325 2, II | poskrzypujące kroki i na jeden z fotelów opuścił się w ten 1326 2, II | sam spodziewa się osiągnąć z powiększonej swej gorzelni 1327 2, II | olejarni; o łączeniu przemysłu z gospodarstwem rolnym; o 1328 2, II | wiadomej sumy u jednego z kapitalistów miejskich, 1329 2, II | kapitalistów miejskich, z którym on sam posiada niejakie 1330 2, II | Korczyński jednemu tylko z tych punktów rację przyznawał: 1331 2, II | sprzedaży lasu myśleć będzie i z kapitalistą zaznajomi się. 1332 2, II | chociaż jakim sposobem z tej lichwy wylezie, gdy 1333 2, II | zamyślił się najmłodszy z trzech niegdyś braci Korczyńskich, 1334 2, II | tego... tych, którzy z nim razem... Po chwili dokończył:~- 1335 2, II | wzniósł ku sufitowi. Potem z westchnieniem zaczął: ~- 1336 2, II | na nieszczęście, każdy z nas mniej albo więcej ulega, 1337 2, II | głośno przerwał Benedykt i z przekonaniem, prawie z zapałem 1338 2, II | i z przekonaniem, prawie z zapałem dokończył: - Szwagier 1339 2, II | cienkie i mieszające się z sobą głosy panienek, które 1340 2, II | rząd ustawionych siedząc z ptaszęcymi ruchami ładnych 1341 2, II | Najmodniejsze teraz pantofelki z szarego płótna ze skórzanymi 1342 2, II | dla mnie najpiękniejsze z wyzłacanej skórki... tylko 1343 2, II | uszczęśliwiać. Słuchał ich z trochę posępnym, a trochę 1344 2, II | Cóż szwagier chce? - z niezwykłym ożywieniem ukochanego 1345 2, II | bardzo wytwornego kroju, z lekka na ramiona zarzuconym, 1346 2, II | pragnie tego, czego nie ma...~Z tymi słowami i przy odgłosach 1347 2, II | wsiadał.~Korczyński zawołał z ganku na stajennego chłopcu, 1348 2, II | przed wyjechaniem w pole z synem się rozmówić. Innym 1349 2, II | łaskaw porozmawiać trochę z wujem i na ganek go przeprowadzić?~ 1350 2, II | zwrócony ,stał przed jednym z okien, powoli zwrócił się 1351 2, II | Dlaczego obchodzisz się z wujem tak, jak gdyby to 1352 2, II | gdyby to był twój koleżka, z którym wolno ci rozmawiać 1353 2, II | odjeżdżał, ukłoniłeś mu się z daleka i nie wyszedłeś nawet 1354 2, II | swoim słowem może teraz z największego kłopotu wybawić? 1355 2, II | cię i zmartwić.~Benedykt z irytacją wybuchnął:~- Facecja! 1356 2, II | dlaczego tak postępujesz z wujem?~Smutne dotąd oczy 1357 2, II | przepojony ogniem.~- Dlatego - z kolei wybuchnął Witold - 1358 2, II | Patrzcie, jaki mi sędzia! - z ironią wymówił. - Jeszcze 1359 2, II | Nie uprzejmym, ojcze - z cicha poprawił Witold - 1360 2, II | konieczności? Zapewne, może z Darzeckim obchodzę się trochę... 1361 2, II | trochę... trochę inaczej niż z innymi, ależ on prawie los 1362 2, II | paryskie fortepiany, stosunki z tym kapitalistą i za-chwia-nie 1363 2, II | wyrazy młody chłopak wymówił z tak wy bornym naśladowaniem 1364 2, II | Bardzo jednak poważnie i z powracającym gniewem odrzucił:~- 1365 2, II | postępowi kobiet popełnionym z wybuchającym na nowo zapałem 1366 2, II | ojcze, konsumentki, które z pewnością nic nigdy dla 1367 2, II | Dawno już, mój ojcze, mówić z tobą chciałem o niej; ale 1368 2, II | namiętniej powtarzał Korczyński i z oczu ciskał błyskawice. 1369 2, II | szerokim krokiem wyszedł z salonu. Witold pozostał 1370 2, II | przykuty, bardzo blady, z zagryzioną wargą i gorejącym 1371 2, II | ojca i syna, starły się z sobą i scenę wykrzesałyły. 1372 2, II | podobieństwo to stało się jedną z przyczyn gwałtowności starcia, 1373 2, II | na pobladłej jego twarzy z wyrazem gryzącego żalu. 1374 2, II | zamiast czapki swój kapelusz z szerokimi brzegami, bo słońce 1375 2, II | podnosząc schylonej twarzy, z której długie wąsy na 1376 2, II | jeźdźcem; wysoki, silny, z grzbietem końskim jakby 1377 2, II | lecz zgrabnym wierzchowcu z siłą i mimowiedną fantazją 1378 2, II | jakąś szlachetną, dzielną, z błękitnych mgieł przeszłości 1379 2, II | wargę wzrok utkwił w ziemię. Z gorzkiego i gniewnego zamyślenia 1380 2, II | mocno rozczochranych włosów, z twarzą wielką, o rysach 1381 2, II | niewinności i wesołości z grubością rysów, czerwonością 1382 2, II | zrudziałe buty ubranego ciała. Z szerokich pleców tego wielkiego, 1383 2, II | głowę wtulił w ramiona i z gapiowatym śmiechem zaszeptał 1384 2, II | czapki na głowie nie masz?~Z samą mimiką chłopiec 1385 2, II | czarny ponter wyskoczył z kuchni; w pobliżu której 1386 2, II | brzegiem wysokiej góry, szybko z niej zstępować zaczęli ku 1387 2, II | zdrowi, chwała Bogu!~- Już z pięć dni w okolicy waszej 1388 2, II | zabronić nie może przestawać z wami i być przyjacielem 1389 2, II | łódka mała, w której wnet z towarzyszem swoim usiądzie, 1390 2, II | wody i gwarzyć całym sercem z tym towarzyszem swym, z 1391 2, II | z tym towarzyszem swym, z którym ileż razy w dziecinnych 1392 2, II | późniejszych latach zbiegał razem z tej góry i, tak jak teraz, 1393 2, II | chwili na kształt posążka z czarnego marmuru siedział 1394 2, II | usposobieniach podobnych z muzyki Orzelskiego. Uszczęśliwiony 1395 2, II | przyniesionym mu, stary z pomocą córki ubrał się co 1396 2, II | się co najprędzej i wraz z nią na dół zszedłszy z rozkoszą 1397 2, II | wraz z nią na dół zszedłszy z rozkoszą wygrywał teraz 1398 2, II | zakończył czwartą czy piątą z rzędu odegraną kompozycję 1399 2, II | uśmiechniętych ust przykładając z rozkosznym cmoknięciem wymówił:~- 1400 2, II | koncercie, oznajmiła ona, że z podaniem obiadu na powrót 1401 2, II | popatrzał. Potem ostrożnie, z pieczołowitością troskliwej 1402 2, II | podłużnym pudle składając z innym nieco jak wprzódy, 1403 2, II | dobra rzecz śniadanie! Z rana, przy kawie, tylko 1404 2, II | panna Marta tego syrka dała z kminkiem i szyneczki.., 1405 2, II | bifsztyk u nas robią nie te...~Z tymi słowami, wyprostowany, 1406 2, II | przy stole już siedział z serweta na piersi rozpostartą 1407 2, II | nad talerzem szynki, którą z taką samą starannością i 1408 2, II | samą starannością i uwagą, z jaką na skrzypcach wygrywał 1409 2, II | wygrywając czyniła to widocznie z musu tylko i konieczności, 1410 2, II | nieco nad klawiaturą twarzą, z zajęciem, szukać na niej 1411 2, II | przyciszonych akordów, przy których z cicha też zanuciła:~Lecą 1412 2, II | też zanuciła:~Lecą liście z drzew, co wyrosły wolne,~ 1413 2, II | policzki, oczy błysnęły.~Nagle z krzesła zerwać się chciała, 1414 2, II | ze snopem dzikich roślin z pola przyniosła, przerwał 1415 2, II | dziwna! nie zażartował wcale z siedzącego naprzeciw otwartych 1416 2, II | ale owszem, przesłał mu z dala bardzo uprzejme powitanie. 1417 2, II | powitanie. Do salonu wszedł z kapeluszem w ręku, ze sztywnym 1418 2, II | jak to bywało najczęściej, z żartobliwą galanterią, nie 1419 2, II | nie spojrzał jej w oczy z drwiącą admiracją, ale przeciwnie, 1420 2, II | przeciwnie, zbliżył się z zupełną powagą w postawie 1421 2, II | bardzo chłodno, ale on z głębokim prawie ukłonem 1422 2, II | uśmiechu przemówił:~- Winszuję, z całego serca winszuję i 1423 2, II | na pościeli wyciągnięta, z zamkniętymi powiekami, spod 1424 2, II | krześle, co chwilę usypiała i z gwałtownymi ruchami głowy 1425 2, II | czasu szeroko poziewała albo z wyrazem znudzenia i niezadowolenia 1426 2, II | Pani Emilia dość raźnie i z uśmiechem, który od razu 1427 2, II | buduaru swego wyjdzie. Teresa z radości nad polepszeniem 1428 2, II | jeszcze osłabionym, ale z ubrania i twarzy prawie 1429 2, II | działających na jej nerwy. Z Kirłą łączył stosunek 1430 2, II | lekko zbiegać ze wschodów, z których zazwyczaj znoszono. 1431 2, II | swym pąsowym szezlongu, z udaną powagą oznajmił, że 1432 2, II | ciekawą nowinę, Obie kobiety z upragnieniem wpatrzyły się 1433 2, II | wpatrzyły się w niego; on zaś z odpowiednią okoliczności 1434 2, II | opowiedział, że przybywa z Wołowszczyzny, której dziedzic, 1435 2, II | przyjechać i Kirło pośpieszył z oznajmieniem paniom tej 1436 2, II | łzami. Ze śmiechem i razem z płaczem rzuciła się ku pani 1437 2, II | ziemi kolana jej ucałowała i z pokoju drobniejszym jeszcze 1438 2, II | przestraszyła! Któż to widział z takim impetem wpadać! - 1439 2, II | jaki przyjeżdża? - dostając z szuflady żądany przedmiot 1440 2, II | Może i przyjeżdża! - z figlarnym mruganiemi kręceniem 1441 2, II | przysiadłszy przy niej ręce jej, z któ rej brudne serwety wypadły, 1442 2, II | Trzydziestokilkoletnia dziewczyna porwała się z ziemi i chichocąc, skocznego 1443 2, II | najdrobniejszym swym kroczkiem z pokoju wyfrunęła.~W buduarze 1444 2, II | zaczęła Kirle wyrzucać, że z niej żartował.~- Ona jest 1445 2, II | kochaną jestem...~- Jedyna! - z wyrzutem zaszeptał Kirło 1446 2, II | smutnym życiu. Zwierzanie się z jednej strony, a wyrażanie 1447 2, II | współczucia i uwielbienia z drugiej trwało kilka minut, 1448 2, II | czym Kirło budząc się jakby z upojenia, w które go zbliżenie 1449 2, II | się do sąsiadki wprawiało, z westchnieniem i omglonymi 1450 2, II | jest panną Orzelską; że z nasuniętej myśli ożenienia 1451 2, II | nasuniętej myśli ożenienia się z nią śmiał się zrazu i żartował, 1452 2, II | kto wie? czy nie wyniknie z tego naprawdę ta dziwna 1453 2, II | ratunku schwyci się ożenienia z osobą, która mu się bardzo 1454 2, II | w Wołowszćzyźnie, długo z nim rozmawiała i przyjechała 1455 2, II | dobrą już drogę wprowadziła.~Z postawy i sposobu wysłowiania 1456 2, II | której imię wymawiał teraz z uszanowaniem, może mimowolnym, 1457 2, II | sypialni wysłuchawszy kanwę z wyszytą różą na ziemię rzuciła 1458 2, II | gdzie usłyszaną nowinę z niezmiernie żywymi gestami 1459 2, II | znajdujących się tam łóżek, z wy krzywioną na głowie kokardą, 1460 2, II | żartować ze mnie!~A potem z żałosnym westchnieniem:~- 1461 2, II | przyjemny... jak zagawędzi się z nim, pewno o lekarstwie 1462 2, II | zapomniała, użalając się, z pokoju wybiegła. Marta podniosła 1463 2, II | naprawdę żenić się myśli z biedną dziewczyną. Cieszę 1464 2, II | się, życzę, winszuję...~Z rozjaśnionego jej czoła 1465 2, II | idąc znowu oburkliwie i z ironią rzuciła:~- Nie melancholizuj 1466 2, II | synogarlica to Teresa...~Z tymi słowami z pokoju wyszła. 1467 2, II | Teresa...~Z tymi słowami z pokoju wyszła. Justyna u 1468 2, II | Ale teraz igła wypadła z jej palców. Lepiej od wszystkich 1469 2, II | uszanowaniem i badawczością, z jakimi mężczyzna zbliża 1470 2, II | że lada dzień złoty owoc z czarodziejskiej jabłoni 1471 2, II | wyglądała jednak na szczęśliwą. Z pobladłą cerą, zmarszczonym 1472 2, II | Wypadkiem oczy jej spotkały się z leżącą na stole niewielką 1473 2, II | dwoma wyzłoconymi literami: Z. K. Wczoraj książkę wraz 1474 2, II | Wczoraj książkę wraz z małym, pachnącym listem 1475 2, II | przywiózł dla niej posłaniec z Osowiec. Przysunęła ku 1476 2, II | Przysunęła ku sobie, wyjęła z niej pachnącą, cieniutką 1477 2, II | kogokolwiek kochasz? Cóż stało się z , którą niegdyś nazywałem 1478 2, II | istotę zimną i trzeźwą, z pospolitością życia pogodzoną, 1479 2, II | pospolitością życia pogodzoną, z prawami świata liczącą się 1480 2, II | i zapytuję: co stało się z tamtą? Próbuję wskrzesić 1481 2, II | choć na chwilę dla ciebie z martwych powstanę, może 1482 2, II | mi kiedy długo sam na sam z tobą porozmawiać. Wytłumaczę 1483 2, II | wspomnień biła jej do głowy z tej małej książki, którą 1484 2, II | wspólnych ich sił wymagał, z głowami ku sobie pochylonymi, 1485 2, II | głowami ku sobie pochylonymi, z oczami utkwionymi w te francuskie 1486 2, II | go klęczącego przed nią i z dumą u jej stóp złożoną 1487 2, II | która w prostym naczyniu z polewanej gliny stała na 1488 2, II | ze sobą łodygi i kwiaty. Z rana Benedykt Korczyński 1489 2, II | stroskany wysłał w pole z zapytaniem do rządcy o ilość 1490 2, II | ani dziejów.Teraz każdą z nich nazwać mogła po imieniu, 1491 2, II | późnego lata lub jesieni znika z ziemi, którą stroiła. Czy 1492 2, II | słuszny, zgrabny chłopak z błękitnymi jak turkusy oczami, 1493 2, II | pamięta całą lekcję wziętą z tak rumianych, a tak przecież 1494 2, II | Bohatyrowicza. Ta delikatna łodyżka z mnóstwem trójkątnych i w 1495 2, II | kukawki, szorstki i twardy, z szafirowym kwiatkiem służącym 1496 2, II | czyż nie jest szczęściem?~Z zamyślonym na ustach uśmiechem 1497 2, II | uśmiechem Justyna wyjęła z wielkiego bukietu gałązkę 1498 2, II | stanęła przed otwartym oknem z cieniutką i uperfumowaną 1499 2, II | szelestuszki, powoli, z namysłem - któż odgadnie? 1500 2, II | namysłem - któż odgadnie? może z walką Justyna rozdarła


1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-3537

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL