Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
wzywalem 1
wzywany 1
y 3
z 3537
za 630
1
za-chwia-nie 1
Frequency    [«  »]
-----
7478 i
3974 sie
3537 z
3534 w
2884 na
2741 nie
Eliza Orzeszkowa
Nad Niemnem

IntraText - Concordances

z

1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-3537

     Tom, Rozdzial
1501 2, II | cicha nuta:~Lecą liście z drzew, co wyrosły wolne,~ 1502 2, III| samej ziemi. Ale widziane z góry, spod obłoków, wydawać 1503 2, III| na ziemię deszczem potu. Z poziomu spostrzegane, były 1504 2, III| malutkie, przyziemne robaki. Z góry widziane - jubilerowie 1505 2, III| pola, którą wąska droga z bohatyrowicką okolicą rozdziela, 1506 2, III| one skrzynie i wydobywały z nich najnowsze i z najlepszym 1507 2, III| wydobywały z nich najnowsze i z najlepszym smakiem, na domowych 1508 2, III| smakiem, na domowych krosnach z lnu i wełny wytkane spódnice. 1509 2, III| która, jak żona Ładysia z chatki pod dębem stojącej, 1510 2, III| ten, który, jak ów Ładyś z chłopska mówiący a bujną, 1511 2, III| czapce, w nowych butach, z fantazją stał na pustym 1512 2, III| koni ciągniętym od jednego z domostw ku polu, Zwolnił 1513 2, III| nieco bieg koni krzyżując z innym wozem spiętrzonym 1514 2, III| podobnież nowej czapce, z szelkami skrzyżowanymi na 1515 2, III| skrzyżowanymi na śnieżnej koszuli, z lejcami w rękach.~- Matka 1516 2, III| dla jakiej przyczyny? - z trochą obrazy w głosie wykrzyknął 1517 2, III| szumi, i basta!~- Hej! z drogi! - za wozem Jana rozległ 1518 2, III| drodze i językami mielą! Z drogi, hrabiowie!~Był to 1519 2, III| nadjeżdżało jeszcze kilka wozów, z których przy jednym ciągniętym 1520 2, III| Ładyś; na drugim, pustym, z grubą kasztanowatą kosą 1521 2, III| plecach, w różowym kaftanie, z rozognioną twarzą, stała 1522 2, III| dobry pannie Domuntównie! - z galanterią czapki uchylając 1523 2, III| zawołał rozmijający się z nią Michał.~W odpowiedź 1524 2, III| gromadkami żniwiarzy, wraz z upałem i blaskiem słońca, 1525 2, III| różnych kierunkach. Jedne z nich postępowały od okolicy 1526 2, III| stado wróbli podjęło się z krzykiem, tu, tam, ówdzie 1527 2, III| jedno i dwukonne, zbaczając z drogi i bez szelestu prawie 1528 2, III| w którym pracowała jedna z najliczniejszych gromad 1529 2, III| i przysadzistej Elżusi, z dala świecącej jaskrawą 1530 2, III| pleczysty, rudy chłopek, z czerwoną twarzą i rzędem 1531 2, III| Wszystko to czynił powoli, z leniwymi ruchami, jakby 1532 2, III| wydrążonego w zbożu zagłębienia, z dala od wszystkich, wlokła 1533 2, III| nie pomagał, nikt nawet z tych, którym obok nich z 1534 2, III| z tych, którym obok nich z sierpem lub snopem prze- 1535 2, III| prze- i chodzić wypadło, z nimi nie rozmawiał. Był 1536 2, III| rozmawiał. Był to najuboższy z Bohatyrowiczów, mieszkaniec 1537 2, III| rozwikłania niepodobny. Żaden z nich gruntu swego nie posiadał 1538 2, III| całości ani w bezpośrednim z domem swym sąsiedztwie. 1539 2, III| drobne ułamki rozbite. Każdy z nich wiedział, gdzie szukać 1540 2, III| do drugiego przechodził z pługiem siejbą kosą i sierpem. 1541 2, III| było po sądzić tylko z powodu zmarszczek gęsto 1542 2, III| chudawe rysy okrywała. Ale z ruchów sprężystych i trochę 1543 2, III| trochę nawet nerwowych, z blasku małych, ciemnych 1544 2, III| blasku małych, ciemnych oczu, z białości zębów co chwilę 1545 2, III| zupełnie młodą. Żęła prędko, z zapałem, wybornie, zabierając 1546 2, III| razy do kogoś zagadywała, z żartem zawsze, ze śmiechem, 1547 2, III| żartem zawsze, ze śmiechem, z filuternymi spojrzeniami 1548 2, III| granatowe pasy, w małym czepku z białego perkalu na siwiejących 1549 2, III| odcinały się jej, czasem z chwilowym gniewem, gdy jednej 1550 2, III| żnie powoli, i na wyścigi z sobą wyzywała; drugiej kawalerem 1551 2, III| przypominała. Chłopcy śmieli się z niej, o zdrowie trzeciego 1552 2, III| a ja drugie. Co umarłym z tego, kiedy żyjącym w zasępie 1553 2, III| niebieskie dać raczy, a my sobie z tym wieczne kochanie przed 1554 2, III| wschodzi, a ze smętku, jak z kozła, ani wełny, ani mleka!~ 1555 2, III| smaczniejszy. Bieda mnie tylko była z dzieckiem. Ze Starzyńskim 1556 2, III| gromadę wielką w chacie miał, z przyczyny córki mnie nie 1557 2, III| znad ziemi i obie ręce, z których w jednej sierp błyszczał, 1558 2, III| śmiechu.~- Jak ku-kaw-ka! - z ironią zaśpiewała znowu 1559 2, III| zanim jeszcze konie stanęły, z woza zeskakując krzyknął 1560 2, III| jaśniała twarz Justyny, kiedy z niskiego siedzenia swego 1561 2, III| że chce na naszą robotę z bliskości popatrzeć; ale 1562 2, III| ale prawie oślepia - z łuną rumieńca przepływającą 1563 2, III| tam o tym gadać, mamo! - z niezadowoleniem przerwał 1564 2, III| jakby odtrącić go chciała, z nogi na nogę przestępując, 1565 2, III| takich rzeczach gadać! - z żywością tym razem i gniewnym 1566 2, III| Bo to, widzi panienka, z Jadwiśką Domuntówną tak 1567 2, III| spadnie, a mówią, że może i z pięć tysięcy rubli warte...~ 1568 2, III| ogorzałą szyję krwią nabiegła i z turkusowych jego oczu sypały 1569 2, III| ściernisko rzucając i snop z ziemi podnosząc zawołał. - 1570 2, III| Nietrudno byłoby także wyczytać z jego twarzy ten zasęp i 1571 2, III| się pod sierpami kłosy i z ziemi podnoszone snopy. 1572 2, III| głośno. Do stóp im wraz z kłosami upadały różowe kąkole, 1573 2, III| siedziała w zamyślonej postawie, z twarzą na dłoń spuszczoną. 1574 2, III| wieczoru tego, w którym wraz z nimi wróciwszy z parowu 1575 2, III| którym wraz z nimi wróciwszy z parowu Jana i Cecylii pod 1576 2, III| Jak imion i dziejów wielu z tych roślin dzikich i pachnących, 1577 2, III| tak imion i dziejów wielu z tych ludzi już się nauczyła. 1578 2, III| jaśniejące, te poznawane z bliska widoki, prace, dzieje 1579 2, III| się, kto wie skąd? może z łanów złotych, ze ścierni 1580 2, III| ścierni przetykanej kwiatami, z powietrznych ruchów sprawianych 1581 2, III| skłonną i teraz, bo pochylona, z blaskiem w oczach i uśmiechem 1582 2, III| jakby zaraz zsunąć się z niskiego siedzenia swego 1583 2, III| które wilgocią zachodziły. Z dziwnym zmieszaniem, jakby 1584 2, III| rzucała dokoła siebie. Jedno z tych jej spojrzeń spotkało 1585 2, III| wpatrywał się on w Justynę z takim wytężeniem, że 1586 2, III| źrenice. Nagle widły mu z rąk wypadły i namiętnym 1587 2, III| słuchał chwilę, a potem z głęboką bruzdą, która 1588 2, III| ręku. Ona podniosła się z niskiego siedzenia swego 1589 2, III| krzesało srebrne błyskawice, z cicha wymówił:~- Proszę!~ 1590 2, III| cicha wymówił:~- Proszę!~Z pochyloną trochę głową wyciągnęła 1591 2, III| głową wyciągnęła rękę i z poważnym na ustach uśmiechem 1592 2, III| uśmiechem połyskujące narzędzie z ręki jego wzięła.~Na całe 1593 2, III| wyprostowały się na zagonach i z uśmiechami, z niedowierzaniem, 1594 2, III| zagonach i z uśmiechami, z niedowierzaniem, ale bez 1595 2, III| ku zbożu pannę, w sukni z takiegoż perkalu, jak ten, 1596 2, III| takiegoż perkalu, jak ten, z którego uszyte były ich 1597 2, III| kobiecych głosów i rzecz dziwna! z kilku par oczu trochę złośliwe 1598 2, III| zdradzający stanik Justyny.~Z ognistym rumieńcem Justyna 1599 2, III| Jutro niedziela - rzekła z cicha - ale pojutrze przyjdę 1600 2, III| zaweźmiem się, to we dwie z dziesięć kop użniem Jankowi... 1601 2, III| drogę. W tej samej chwili z drogi na ściernisko wjeżdżała 1602 2, III| oddaleniu, że rozmawiać z sobą nie mogli. Jednak dziewczyna 1603 2, III| rozmowę taką, którą prowadzić z sobą od najmłodszych lat 1604 2, III| patrząca, ku któremu Jan z dala jeszcze twarz zwracał 1605 2, III| zwracał i wzrok wytężał. Z drogi, z daleka już, ale 1606 2, III| wzrok wytężał. Z drogi, z daleka już, ale wyraźnie 1607 2, III| prześliczna malino,~Najdroższa z klejnotów, ma luba dziewczyno,~ 1608 2, III| kilkanaście już garści żyta z trudnością i niezręcznie 1609 2, III| czy jest luby?~- Nie ma - z uśmiechem odpowiedziała 1610 2, III| przy robocie nie stoję, to z przyczyny takich interesów, 1611 2, III| matka rodziny. !~Rodzina ta z dwu kobiet i czterech mężczyzn 1612 2, III| gorliwie pracowała, ale wraz z nadejściem zwierzchnika 1613 2, III| stronę Niemna patrzał, teraz z podniesionymi ramionami, 1614 2, III| pośpiesznie widłami snopy z ziemi podnosił i układającemu 1615 2, III| dalej po ściernisku powoli i z powagą postępował, a na 1616 2, III| zupełnie już ze zboża obranych z widocznym zadowoleniem kępką 1617 2, III| rodzina. Wtem stanął, rękę z kieszeni wyjął i czyniąc 1618 2, III| kieszeni wyjął i czyniąc z niej sobie nad oczami daszek 1619 2, III| jakby miał lat dwadzieścia, z pięściami tak zaciśniętymi, 1620 2, III| robotę swą patrzali za nim z widocznym przestrachem w 1621 2, III| w oczach, któremu jeden z nich tylko, zapalczywy i 1622 2, III| wozie pełnym snopów stojąc, z brwiami ściągniętymi i oczami 1623 2, III| skoku i rzucenia się ojcu z pomocą gotowy. W połowie 1624 2, III| i obu rękami machnąwszy z całej piersi jeden tylko 1625 2, III| swą odwracając wrzasnął:~- Z dopustu bożego durnie!~Adam 1626 2, III| dopustu bożego durnie!~Adam z wozu skoczył; niedorosłe 1627 2, III| skoczył; niedorosłe chłopcy, z których jeden lat piętnaście, 1628 2, III| ojcem. Czas też był, aby z pomocą mu pośpieszyli, bo 1629 2, III| jego, wysoka, muskularna, z wielkimi rękami, choć z 1630 2, III| z wielkimi rękami, choć z wychudłą twarzą kobieta, 1631 2, III| wychudłą twarzą kobieta, z krzykiem też, z pięściami 1632 2, III| kobieta, z krzykiem też, z pięściami i widłami na spotkanie 1633 2, III| napastnika biegli. Adam z wozu zeskakując widły z 1634 2, III| z wozu zeskakując widły z rąk Julka pochwycił. Dwie 1635 2, III| powstał kłąb zwikłanych z sobą ciał ludzkich strasznymi 1636 2, III| młyńskich rozmachany. Żniwiarki z sierpami w opuszczonych 1637 2, III| stronę bójki zwróciły twarze z przelęknionymi oczami i 1638 2, III| trawinkę cudzą przymiera z chciwości.~- Bardzo, słusznie! 1639 2, III| chciwości.~- Bardzo, słusznie! z chamką ożenił się i sam 1640 2, III| Starzyńska,~Istotnie, widać było z dala ogromnego rudego chłopca 1641 2, III| podwórka okolicy ku rzece. Z głową w tył odrzuconą, z 1642 2, III| Z głową w tył odrzuconą, z miotającymi się w obie strony 1643 2, III| przyciągnęła kilku ludzi z pobliskich łanków; Jan także, 1644 2, III| ściernisko pieszo już wrócił, z gniewnie ściągniętymi brwiami 1645 2, III| odchodzili; napastowani, z głośnym płaczem kobiety 1646 2, III| Adamowi widły, które mu z rąk był wydarł ocierał pot 1647 2, III| rąk był wydarł ocierał pot z twarzy okrytej wyrazem goryczy 1648 2, III| sercu nie mający! - głośno i z gniewem do Fabiana i synów 1649 2, III| twojej głowie nie pękły! Ot, z dopustu bożego pośrzednik 1650 2, III| coraz ciszej mruczał:~- Kruk z rodu złodziej! Bodaj go 1651 2, III| do takiego rozbójnictwa z tego wynikać nie powinna. 1652 2, III| wszelkie ziarneczko mrze z upragnienia, a ty znów w 1653 2, III| powiedzieć musiałem. Bić się z wami ani z nikim, jak Bóg 1654 2, III| musiałem. Bić się z wami ani z nikim, jak Bóg jest na niebie, 1655 2, III| już nijak nie mogę.~Głośno z gniewu i oburzenia sapnął, 1656 2, III| Justynę tak bardzo, że sierp z ręki upuściła. Oprócz trwogi 1657 2, III| zwyciężała i nad czymś myślała. Z chciwą ciekawością patrzałă 1658 2, III| Teraz zupełnie spokojna, z twarzą od ciągłego pochylania 1659 2, III| po prostu, łagodnie, z lekkim wzruszeniem ramion 1660 2, III| przekonanie objawiającym.~- Z daleka patrząc - z mimowolnym 1661 2, III| objawiającym.~- Z daleka patrząc - z mimowolnym na Korczyn spojrzeniem 1662 2, III| ani brzydkiego nie ma, ale z bliska... jeżeli nie jedno, 1663 2, III| ogorzałą szyję opłynęły. Z tym jeszcze powoli spływającym 1664 2, III| a wpółdziewicze swe oczy z ciekawością niezmierną i 1665 2, III| raz Antolka zachichotała z mimowolnych stękań, które 1666 2, III| niekiedy wydzierały się z piersi Justyny. Justyna 1667 2, III| zmęczoną się nie czuje, a Jan, z ogromną garścią zboża prostując 1668 2, III| zamyślonym ruchem odgarniał z czoła opadające na nie włosy 1669 2, III| kilkunastu grubych głosów, z którego wyróżnił się głos 1670 2, III| krewnego swego, Witolda, który z głośną, dziecinną prawie 1671 2, III| Janku, jakeś mię niegdyś z Niemna wyłowił, kiedym jeszcze 1672 2, III| razem grzyby i poziomki! Ale z ciebie, Justynko, zuch! 1673 2, III| młodszego od siebie Witoldka raz z wody wy ciągnął.~- Czemu 1674 2, III| nigdy do nas nie zajdzie? - z wyrzutem zapytał. - Do Fabianów 1675 2, III| chory i nie lubi widywać się z nikim! Ale zajdę, dziś jeszcze 1676 2, III| laskiem, i tak nagadałem się z ludźmi, że mię język 1677 2, III| swawolne dziecko, język z ust wysunął i wnet poskoczył 1678 2, III| wnet poskoczył za gromadą z kilkunastu mężczyzn złożoną, 1679 2, III| minęła już ściernisko Jana i z gwarem grubych głosów postępowała 1680 2, III| przesuwały się, krzyżowały się z sobą, tu ukazywały, tam 1681 2, III| małych wiązanek lub wianków z zerwanych po drodze kwiatów. 1682 2, III| kwitnącej rezedy zmieszanego z ostrymi woniami mięty, piłowiei 1683 2, III| dzięcieliny bielejącą drogę z rykiem i meczeniem wchodziły 1684 2, III| baraniej czapce przechadzał się z Witoldem Korczyńskim zwykłym 1685 2, III| bladobłękitne oczy. Prawie z przestrachem w postawie 1686 2, III| powoli, lecz nieustannie, z monotonnymi ruchami, w których 1687 2, III| ulatującej. Dziś przez dzień cały z pomocą najętego parobka 1688 2, III| stodole snopy przez synowca z pola przywożone, a gdy już 1689 2, III| życiu sam nie dopatrzył z gorączkowym pośpiechem na 1690 2, III| wryty stanął przed wrotami i z ręki daszek sobie nad oczami 1691 2, III| ogrodu, patrzał. Żółty Mucyk, z lisim pyskiem i ogonem, 1692 2, III| postępujących ludzi. Jednego z tych ludzi Anzelm poznał 1693 2, III| elegant Michał, w ubraniu z dymki kanarkowego koloru, 1694 2, III| wszelkie zetknięcie się z ludźmi - z t y m i może 1695 2, III| zetknięcie się z ludźmi - z t y m i może szczególniej 1696 2, III| białej, szarej szerści z dziesięć par oczu błyszczało 1697 2, III| nie, to tak zaraz, hrym! i z wielkiego zmęczenia do nóżek 1698 2, III| dziewczyna. On podłużnymi, z szarą źrenicą oczami śmiało 1699 2, III| ja zrobię się kotkiem.~I z wiernością niezmierną przeciągłe 1700 2, III| ukazywał. Witold bacznie i z zajęciem oglądał młode drzewka 1701 2, III| zamyślonych oczu nie spuszczał z twarzy Witolda. Twarz ta, 1702 2, III| Twarz ta, ożywiona, nerwowa, z bladawą cerą i trochę zmęczonym 1703 2, III| nich cała, jakby w łunie z wewnętrznego pożaru bijącej.~- 1704 2, III| czynnościom przyświeca...~Mówił z widocznym roztargnieniem, 1705 2, III| takie... jakby pan Andrzej z mogiły powstał...~Blade 1706 2, III| wolałbym umrzeć wcześnie z wielkim ogniem w piersi 1707 2, III| wielkim ogniem w piersi niźli z kamieniem lub mętną wodą 1708 2, III| w zdziwieniu otworzył i z cicha wymówił:~- Nie spodziewałem 1709 2, III| na nim nadmiar już zimno. Z nieba na nas leje się po 1710 2, III| wszystkim dobrym zwątpiłeś - z palącą ciekawością w twarz 1711 2, III| naokoło nich wychodziły z ziemi latoroście zielone 1712 2, III| różnych pańskich rozmowach z ludźmi i radach, które pan 1713 2, III| przyszedł do nas i mówił, że pan z usilnością ludzi namawiał, 1714 2, III| on tylko był człowiekiem z duszą przez Pana Boga jemu 1715 2, III| ja panu opowiem niektóre z moich myśli, czego bym dla 1716 2, III| zwykle prędko i popędliwie, z gestykulacją żywą, z ruchliwą 1717 2, III| popędliwie, z gestykulacją żywą, z ruchliwą grą rysów o czymś 1718 2, III| coś mu tłumacząc. Anzelm z przygarbionymi plecami i 1719 2, III| prawie nieruchomą słuchał go z uwagą i ciekawością rzadko 1720 2, III| rozmowy ściągła, chuda, z lekka zaróżowiona twarz 1721 2, III| okrywała się wyrazem dziwnie z sobą zmieszanych uczuć: 1722 2, III| młodych ludzi rozmawiało z sobą długo i z cicha. Dlaczego 1723 2, III| rozmawiało z sobą długo i z cicha. Dlaczego z cicha? 1724 2, III| długo i z cicha. Dlaczego z cicha? Oni jedni tylko przyczynę 1725 2, III| jasne lato starzało razem z nimi... A to przekwitły 1726 2, III| przy słońcu wygląda, jakby z najpiękniejszego szkła była 1727 2, III| milczeli.~- Ot, ta gałązka z tymi ładnymi kitkami nazywa 1728 2, III| ogień żółte kieliszki...~Z głębi domu, z kuchni, w 1729 2, III| kieliszki...~Z głębi domu, z kuchni, w której Antolka 1730 2, III| Michał, widzi pani, już z rok do Antolki chodzi i 1731 2, III| do Antolki chodzi i chce z nią żenić się. Może co z 1732 2, III| z nią żenić się. Może co z tego i będzie, tylko nie 1733 2, III| temu dziwuję się, bo choć z przyrodzenia smętliwy nie 1734 2, III| a jakby w odpowiedź jej z zagrody Fabiana doleciało 1735 2, III| się ona lepka.~Ostrożnie, z uśmiechem, na ręku jej położył 1736 2, III| Czy pani doprawdy popłynie z nami jutro na Mogiłę?~Pochylił 1737 2, III| dziwnej była sprzeczności z nieśmiałością, z jaką na 1738 2, III| sprzeczności z nieśmiałością, z jaką na mgnienie oka w twarz 1739 2, III| Pani pewno popłynie jutro z nami?~- Najpewniej.~- A 1740 2, III| odpowiedziała:~- Popłynę z panem.~Tuż obok zielonej 1741 2, III| od niej oderwać nie mógł, z cicha mówił:~- Bo to, widzi 1742 2, III| widzi pani, już ja dziś z twarzy stryja widzę, że 1743 2, III| pochmurność napadnie, to za nic z domu nie wyjdzie, nie je, 1744 2, III| wyjdzie, nie je, nie pije i z nikim gadać nie chce. Tak 1745 2, III| trzy dni... My podtenczas z Antolką na palcach chodzim 1746 2, III| wyprzedzając zbliżył się do jednego z otwartych okien domu.~- 1747 2, III| noszący, że sień go rozdziela z obszerną świetlicą. Malutka 1748 2, III| więcej długa niż szeroka, z niskim, belkowanym sufitem 1749 2, III| ścianami. Drewniany tapczan z siennikiem, poduszką i na 1750 2, III| zielona skrzynia, zapewne z odzieżą, i jedno stare krzesło 1751 2, III| odzieżą, i jedno stare krzesło z drewnianą tylną poręczą 1752 2, III| stole, stał niewielki dzban z wodą i stała przy nim dnem 1753 2, III| samej ścianie, za lampką z wysokim kominkiem leżało 1754 2, III| napisy im towarzyszące, z jednostajnym zawsze brzmieniem. 1755 2, III| i wdzięczności, owszem, z pośmiewiskiem go wspominają. 1756 2, III| pośmiewiskiem go wspominają. Z. Mułu ziemskiego zlepieni 1757 2, III| teraz, dziecko prawie, stał z chmurnym czołem twardo doświadczonego 1758 2, IV | potem sam w nie wskoczył. Z wiosłem w ręku, z czołem 1759 2, IV | wskoczył. Z wiosłem w ręku, z czołem na wpół tylko daszkiem 1760 2, IV | taśmami przyozdobionej, z uśmiechem towarzyszkę swą 1761 2, IV | Zielone i wonne posłanie z liści było istotnie wygodnym; 1762 2, IV | czoła i nie zwijała ich z tyłu czaszki w węzeł tak 1763 2, IV | opuszczający się na kark, z lekka przez ogorzeliznę 1764 2, IV | godzin po południu zstąpiła z wysokiej góry ku rzece i 1765 2, IV | gdzie w równej prawie linii z zagrodą Anzelma, pośrodku 1766 2, IV | czółno zakołysało się i z przybrzeżnej mielizny na 1767 2, IV | Wczoraj po pożegnaniu się z państwem do swojej izby 1768 2, IV | Nad rzeką wznosiła się z jednej strony naga, żółta 1769 2, IV | strony naga, żółta ściana, z nieruchomym borem u szczytu; 1770 2, IV | nieruchomym borem u szczytu; z drugiej wysoka, zielona 1771 2, IV | szare domostwa okolicy, z gankami swymi, świecącymi 1772 2, IV | przezroczystych gajów. Od każdego z domostw biegły ku rzece 1773 2, IV | Chwilami te ogniska wyrzucające z siebie niskie snopy promieni 1774 2, IV | się wciąż i przybierające, z brzegami przelewającymi 1775 2, IV | siedział, w wodę patrzał i z pochyloną nieco głową powoli 1776 2, IV | on jest przed światem i z nijakiej strony zobaczyć 1777 2, IV | Opowiedział, że do Mogiły z Korczyna i Bohatyrowicz 1778 2, IV | albo płynąć trzeba dłużej, z pół godziny, i wylądować 1779 2, IV | miejsce...~Nie dokończył, bo z uwagą, mrużącymi się nieco 1780 2, IV | się zaczął pszczole, która z głuchym brzęczeniem nisko 1781 2, IV | nisko nad wodą leciała. Z przeciwnego brzegu rzeki 1782 2, IV | jej, i coraz niższego lotu z oczu nie spuszczał i zręcznym 1783 2, IV | ku niej wiosło, na które z głuchym, stuknięciem osiadła. 1784 2, IV | troskliwie omdlały owad z wiosła na brzeg czółna zsunął.~- 1785 2, IV | gzymsem ciemniały otwory z niezmierną regularnością 1786 2, IV | czas odpowiedzieć, w jednym z tych ziemnych wydrążeń zaczerniało 1787 2, IV | i trzecia, i czwarta!...~Z pokojów i korytarzy w nagiej 1788 2, IV | skrzydeł spłoszona pszczoła z odzyskaną w spoczynku siłą 1789 2, IV | spoczynku siłą zerwała się z brzegu czółna i z głośnym, 1790 2, IV | zerwała się z brzegu czółna i z głośnym, tryumfującym brzęczeniem 1791 2, IV | pracowite, dobre zwierzątko! - z pogodnym, zadowolonym uśmiechem 1792 2, IV | że pogodne zadowolenie z uśmiechu Jana na jej twarz 1793 2, IV | Popatrzył na nią długo, dziwnie, z trochę ironicznym uśmiechem 1794 2, IV | zaczął.~- Wiem i wierzę - z powagą rzekła Justyna.~Uśmiechnął 1795 2, IV | rzeki utkwionej siedział z wędą na wodę puszczoną Julek 1796 2, IV | wyciągniętej postawie i z oczami w pana swego wpatrzonymi, 1797 2, IV | Ten pleczysty człowiek, z wielką, czerwoną twarzą 1798 2, IV | palce u prawej ręki. Ni z tego, ni z owego skurczyły 1799 2, IV | prawej ręki. Ni z tego, ni z owego skurczyły się; okaleczał. 1800 2, IV | chytry. Teraz na niego drugi z rzędu syn Fabiana do wojska 1801 2, IV | coraz uboższe i dziksze. Z jednej strony, tam gdzie 1802 2, IV | wierzbą albo starą gruszą. Z drugiej strony brzeg zniżał 1803 2, IV | brzeg zniżał się, do równego z rzeką poziomu spływał, a 1804 2, IV | kamieni nad płytką wodą z piaszczystego dna wystających 1805 2, IV | Podobnym to było do jeziora, z jednej strony ujętego w 1806 2, IV | w ciemne półkole boru, a z drugiej rozdzielonego z 1807 2, IV | z drugiej rozdzielonego z rzeką zasłaniającym pasmem 1808 2, IV | łańcuchami zmarszczek, a choć z pozoru powietrze wydawało 1809 2, IV | nieruchomym, unosiły się z nich tu i ówdzie niskie 1810 2, IV | wprost na ziemię upadł i z godzinę od płaczu ryczał...~- 1811 2, IV | płakał? - ze wzruszeniem, z którego przyczyn jeszcze 1812 2, IV | Bo długo chorym będąc z chaty prawie nie wychodził 1813 2, IV | zobaczył, przez które kiedyściś z wielką kompanią jechał...~ 1814 2, IV | bardzo ważne, bo ja tu, z tego pagórka, ostatni raz 1815 2, IV | Wskazujący palec ku jednemu z pagórków wyciągnął.~- Widzi 1816 2, IV | zaczął - ale my wtedy z tego pagórka dwie godziny 1817 2, IV | przypływały czółna i łodzie z jednej strony i z drugiej 1818 2, IV | łodzie z jednej strony i z drugiej ludzi przywożąc. 1819 2, IV | poszeptał, a potem mnie z ziemi na rękach swoich podniósł 1820 2, IV | ludzi różnych ze dworu i z okolicy, może wszystkich 1821 2, IV | rozmawiali, i zrobił się z tego taki gwar, jak kiedy 1822 2, IV | pod pagórkiem tym stojące z niecierpliwości pyrchały, 1823 2, IV | ociec całować przestał i z rąk na ziemię wypuścił, 1824 2, IV | gdzie jodły mieszają się z sosnami, tam, w tym miejscu 1825 2, IV | sosnami, tam, w tym miejscu z oczu naszych znikli... Słowik 1826 2, IV | prędko, to pomaleńku, jakby z całego nieba pioruny zebrały 1827 2, IV | ptastwa i jak zwariowane, z przeraźliwymi krzykami latały 1828 2, IV | przed sąsiadkami, co do niej z szeptami przybiegły, po 1829 2, IV | opuszczoną i bezwładną, a z włosów i z odzienia woda 1830 2, IV | bezwładną, a z włosów i z odzienia woda mu potokami 1831 2, IV | potem zaczął do mnie mówić. Z początku niewyraźnie mówił, 1832 2, IV | coraz głośniej. On szedł z nisko pochyloną głową, w 1833 2, IV | na chwilę nie spuszczała z twarzy jego swych szarych 1834 2, IV | znałem dobrze, ociec mnie tam z sobą brał i panna Marta 1835 2, IV | wpadłem, gdzie lokaj stał i z początku puszczać mnie dalej 1836 2, IV | martwa kłoda zwaliła się z kanapy czy z krzesła na 1837 2, IV | zwaliła się z kanapy czy z krzesła na ziemię. Zwaliła 1838 2, IV | ziemię. Zwaliła się i leżała z twarzą do sufitu obróconą 1839 2, IV | i taką białą jak kreda, z oczami zamkniętymi. Pan 1840 2, IV | pokazał, a sam pędem wielkim z domu wypadł i prosto do 1841 2, IV | wszedłem, pan Benedykt i stryj z sobą rozmawiali, a tego, 1842 2, IV | plecami do ściany przyparty, z jedną ręką bezwładną, a 1843 2, IV | Nogi pod nim trzęsły się i z włosów jeszcze po kropelce, 1844 2, IV | jałowcu, cząbrów, zmieszane z tym wilgotnym i cmentarze 1845 2, IV | pamięć zapachem, który wydaje z siebie wiecznym cieniem 1846 2, IV | tłoczące się i plączące z sobą stare sosny, jodły 1847 2, IV | seledynowe, brunatne, siwe, z niepojętą delikatnością 1848 2, IV | niska i nierówna, którą z rzadka usiewały liliowe 1849 2, IV | krwistych plam odbijające. Z suchych, kolczastych ich 1850 2, IV | kształtów lub woń stęchlizny z siebie wydając bielała pleśń 1851 2, IV | kolumną kilku splecionych z sobą jodeł, słupem padającego 1852 2, IV | zbiorowa mogiła.~- Ilu? - z cicha zapytała.~- Czterdziestu - 1853 2, IV | żółn i dzięciołów, skądciś z wielkim szelestem skrzydeł 1854 2, IV | liliowe dzwonki uderzyć. Jan z głową odkrytą u stóp Mogiły 1855 2, IV | wspomnieniem nie sięgała ona żadnej z tych ognistych i strzelistych 1856 2, IV | myśli ludzkie, jak ptaki z połamanymi skrzydłami, trzepotały 1857 2, IV | widziała tych błyskawic, które z nieba ideałów zlatują w 1858 2, IV | przed jej oczami nie wypadł z ziemi - nieba ideałów sięgający 1859 2, IV | błyskawice owe, strzelały z ziemi owe groty, staczały 1860 2, IV | ani czytywane wspólnie z kochanym człowiekiem poezje 1861 2, IV | dzieckiem była Justyna i dlatego z tej mogiły uderzyły w nią 1862 2, IV | jakby nabrzmiewało jakąś z tonów bez słów uplecioną 1863 2, IV | i zakochani; pracownicy z plonami dłoniach wracali 1864 2, IV | ognisk domowych, wojownicy, z chwałą na czołach nieśli 1865 2, IV | tego, jaki wydaje łagodnie z wysokości spadająca woda. 1866 2, IV | podobna była do ściekającej z góry do dołu i wielkimi 1867 2, IV | plecami oparty Jan stał z rękami na piersi skrzyżowanymi, 1868 2, IV | drzewach wodząc. Justyna z odległości kilkudziesięciu 1869 2, IV | niespodziance życia, która z tym człowiekiem niedawno 1870 2, IV | dalekim zapoznała i tu z nim przywiodła. Potem we 1871 2, IV | ona przed nim stanęła i z pochylonym, spłonionym czołem, 1872 2, IV | żarów spojrzeniem, a potem z trudnością odwracając się 1873 2, IV | Skierowali się ku wyjściu z polany, a gdy szli jedno 1874 2, IV | krokiem równym i jednostajnym, z twarzami trochę pochylonymi 1875 2, IV | raczej hardą odporność, z jaką od dawna najczęściej 1876 2, IV | Zdawać się mogło, że zdjęła z siebie jakiś obronny puklerz, 1877 2, IV | wzruszenia swe zamykając z głębokim uszanowaniem wiódł 1878 2, IV | znał lepiej i zżył się z nią ściślej niż ona; który 1879 2, IV | spełnionych zadań i poświęceń, z których wspaniałymi widmami 1880 2, IV | długo. Powstało ono naprzód z doświadczeń życia, które 1881 2, IV | które serce jej opustoszyły z wielu marzeń i złudzeń; 1882 2, IV | i złudzeń; może jeszcze z jakichś myśli i dążeń czasu, 1883 2, IV | i dążeń czasu, które z dala dotknęły; może na koniec 1884 2, IV | dotknęły; może na koniec z tego, że była bardzo dumną. 1885 2, IV | pustym, bezcelowym szlakiem; z ciężką nudą co wieczór kładła 1886 2, IV | pragnęła czasem choćby kamienie z miejsca na miejsce przenosić, 1887 2, IV | niewiele czasu zabierających, z których najważniejszą było 1888 2, IV | najważniejszą było wspólne z nim granie. Zresztą, wszyscy 1889 2, IV | życia. Ale, naprzód, miałaż z sobą na walkę i biedę zabierać 1890 2, IV | dziecię wsi, rozłączenia z nią lękała się tak, jak 1891 2, IV | na dwie połowy. Raz tylko z panią Emilią była w wielkim 1892 2, IV | wzburzoną falą wyrzucając z ust zwierzenia, których 1893 2, IV | woli ku niej pochylony, z wytężonym słuchem, ze skupioną 1894 2, IV | prawda!...~Raz, gdy umilkła, z namysłem rzekł:~- Wszystko 1895 2, IV | kazano po dniach całych z założonymi rękami siedzieć 1896 2, IV | kawałka chleba, dachu, surduta z cudzych rąk wyglądać, utopiłby 1897 2, IV | i zdaje się, choć wiadra z wodą na plecy zarzucić, 1898 2, IV | odpowiedziała, że najpewniej wiadra z wodą dźwigać by zdołała, 1899 2, IV | czy jej nie obraził, i z odwróconą od niej twarzą 1900 2, IV | kościele, to znowu kiedy z panną Martą albo z gośćmi 1901 2, IV | kiedy z panną Martą albo z gośćmi na spacer szła. Popatrzył 1902 2, IV | Raz, kiedy to wracającą z kościoła spotkał na drodze 1903 2, IV | kościoła spotkał na drodze z panną Martą, popłynął ze 1904 2, IV | popłynął ze stryjem na Mogiłę i z przeciwnego brzegu w oknie 1905 2, IV | razu:~- Nie może być! - z wybuchającą mu na twarz 1906 2, IV | opuścił, wyprostował się i z głębi piersi głośno odetchnął. 1907 2, IV | prostując się, omglonym, lecz z pozoru obojętnym wzrokiem 1908 2, IV | zaprowadzony nie jest, powstają z tego kłótnie i niezgody. 1909 2, IV | włosy się o niego ciągają. Z panem Korczyńskim też z 1910 2, IV | Z panem Korczyńskim też z racji tego lasu ciągłe wojny 1911 2, IV | toby już dawno zamianę jaką z nami uczynił, czy tam pewne 1912 2, IV | dopomógł. Ale on i gadać z nami nie chce, chyba z przyczyny 1913 2, IV | gadać z nami nie chce, chyba z przyczyny interesu jak do 1914 2, IV | jest dlatego, że mało mając z chciwością ubijają się o 1915 2, IV | można, a nikt marnego węgla z pieca nie wyjmie. Za toż 1916 2, IV | grudkę ziemi jeden drugiemu z gardła by wydarł, a za najmniejszą 1917 2, IV | Hojniejsza jedna garść z pokojem niżeli dwie z wojną. 1918 2, IV | garść z pokojem niżeli dwie z wojną. Lepiej z małego garnuszka 1919 2, IV | niżeli dwie z wojną. Lepiej z małego garnuszka jeść w 1920 2, IV | w okolicy uchodzą, a to z tej racji, że gospodarstwo 1921 2, IV | wszystkiego korzyść ciągnąć umie: z krów, z ptastwa, z przędziwa, 1922 2, IV | korzyść ciągnąć umie: z krów, z ptastwa, z przędziwa, z 1923 2, IV | umie: z krów, z ptastwa, z przędziwa, z tkania. Krów 1924 2, IV | z ptastwa, z przędziwa, z tkania. Krów mają cztery, 1925 2, IV | więcej mieć by potrzeba, ale z wypasem i łąką bieda. Dwie 1926 2, IV | obejrzał się za siebie. Z głębi boru leciał i kulą 1927 2, IV | na dno lasu niby welon z ciemnej krepy spadł zmrok 1928 2, IV | znieruchomiało, ucichło, z rzadka tylko odzywając się 1929 2, IV | drogi i, na sęku zawieszona, z odwróconą głową, czarne, 1930 2, IV | bo zaraz wicher gałęzie z drzew strącać zacznie, a 1931 2, IV | a niejedne cieńsze, to i z korzeniami z ziemi wyrzuci. 1932 2, IV | cieńsze, to i z korzeniami z ziemi wyrzuci. Lepiej już 1933 2, IV | wyrzuci. Lepiej już płynąć. Z wodą czółno strzałą poleci... 1934 2, IV | czółna, silnym pchnięciem z piasku na wodę je zsunął 1935 2, IV | ściągnęły się nad oczami, z których strzelił błysk zniecierpliwienia.~- 1936 2, IV | że lękać się przestała. Z siły jego wlała się w nią 1937 2, IV | wody, stanęła jedną gęstą i z każdą sekundą przybierającą 1938 2, IV | zaciągniętym ptakami leciały, z rzadka rozsiane grusze i 1939 2, IV | wysokim, żółtym brzegiem. Z drugiej strony stał bór 1940 2, IV | czarnych ptaków ciężko z przeciwnej strony sunęły, 1941 2, IV | wchodzących na górę; za jednym z nich, najbarczystszym i 1942 2, IV | gwałtowny krzyk, który wydała z siebie przyroda, uciszył 1943 2, IV | szafirem i złotem, a nad nią z sunących wciąż powoli, rozjaśnionych 1944 2, IV | sznury dymu. Zielona góra z okrywającym rysunkiem 1945 2, IV | wybuchnął świegot ptastwa i z dołu dostrzec można było 1946 2, IV | które u góry rosły, tańczące z radości wróble, szczygły 1947 2, IV | opadał, cicho jeszcze i z lekka dmąc w jedną stronę; 1948 2, IV | srebrem oblany.~Po jednej z krętych ścieżek Justyna 1949 2, IV | Gdy stojąc u steru czółna, z brwią ściągniętą, z całą 1950 2, IV | czółna, z brwią ściągniętą, z całą duszą w oczach skupioną, 1951 2, IV | Pod gęstą mgłą deszczową z trudnością powieki podnosząc 1952 2, IV | jakie na nią rzucił, i razem z ufnością wdzięczność nieskończona 1953 2, IV | stwarza!~Szept ten razem z jego gorącym oddechem ucho 1954 2, IV | odgięła i nieruchoma stała, z twarzą różową a wzrokiem 1955 2, IV | białe, szerokoskrzydłe, z dziobami i nogami ognistej 1956 2, IV | i polecą Bóg wie dokąd!~Z zadumą za śnieżnymi ptakami 1957 2, V | zniszczonej oprawie stała lampka z wysokim kominkiem; przy 1958 2, V | glinianym dzbanku i szklance z zielonawego szkła leżał 1959 2, V | i butach na wznak leżał, z jednym ramieniem bezwładnie 1960 2, V | zwieńczone.~- Żeby teraz z fuzji mu nad głową wystrzelić, 1961 2, V | się i odżyje...~Odeszli. Z małego ganku gzymsem w grube 1962 2, V | ku sobie szepcząc o czymś z ożywieniem i bez ustanku. 1963 2, V | gliniany, czarny garnek, z którego one drewnianymi 1964 2, V | czerpały gęsty, biały chłodnik, z mleka, octu i posiekanej 1965 2, V | dotknęła jej nieśmiało i z krótkim dygiem, Elżusia 1966 2, V | panienkę widzieć.~Uśmiech, z którym to mówiła, przyjacielskim 1967 2, V | usieść! - przemówiła młodsza z dziewcząt. - Czy Justynka 1968 2, V | nie bardzo zmokła w deszcz z Mogiły wracając.~- Oho! - 1969 2, V | Skoczyła i kilka polan z sionki przyniosła.~- Poczekaj - 1970 2, V | Poczekaj - zawołała Justyna i z lekka usunąwszy sama 1971 2, V | za to ziemi u nich morgów z piętnaście, inwentarz piękny, 1972 2, V | porządna: matka Giecołdówna z domu, jeden z braci ekonomem 1973 2, V | Giecołdówna z domu, jeden z braci ekonomem u panów różnych 1974 2, V | służył, a teraz żeni się z Zaniewszczanką, tysiąc 1975 2, V | połowę weksle wyda. Już to z familią narzeczonego umówione.~- 1976 2, V | Janek wcale na jej suknie z ogonami i złotne ozdoby 1977 2, V | tak się u nich zebranie z tańcami nazywa) w broszce 1978 2, V | także.~Kiedy Jan zdjąwszy z siebie przemokłą odzież 1979 2, V | przemokłą odzież w kurcie z domowego sukna i z wywiniętym 1980 2, V | kurcie z domowego sukna i z wywiniętym na nią kołnierzem 1981 2, V | była wbiegła i wyniosła z niej tak wielki pęk tkanin, 1982 2, V | kraciaste, nakrapiane, z czystej i z lnem pomieszanej 1983 2, V | nakrapiane, z czystej i z lnem pomieszanej wełny. 1984 2, V | jedną stronę, a dwie jutro z powrotem i z sierpem na 1985 2, V | dwie jutro z powrotem i z sierpem na polu stanie, 1986 2, V | starość - zauważył Jan a z tej racji jest ona taką, 1987 2, V | dopuszczała. Ale nie każdy z takim charakterem urodzić 1988 2, V | bo niezgoda jaka mogłaby z tego pomiędzy nami wyniknąć... 1989 2, V | wyniknąć... a ja sobie niezgody z panią nie życzę... nie życzę! - 1990 2, V | nie życzę... nie życzę! - z rzadką u niego żywością 1991 2, V | zawiesiła i który potem, z twarzą uczernioną, z potokami 1992 2, V | potem, z twarzą uczernioną, z potokami wody ściekającymi 1993 2, V | potokami wody ściekającymi z włosów i odzieży... Pierwszy 1994 2, V | skórą powleczone, wysokie, z mnóstwem zmarszczek, które 1995 2, V | dlatego, żeby nie widzieć się z nikim...~- Taka już mnie 1996 2, V | naszym pólku? Dziś na Mogiłę z Jankiem jeździła? a? - uważnego 1997 2, V | uważnego tego wzroku z niej nie spuszczając przemówił. - 1998 2, V | znajdowało się troje drzwi, z których jedne, zwykłych 1999 2, V | całego domku zajmującą, z trzema sporymi oknami, z 2000 2, V | z trzema sporymi oknami, z których dwa były otwarte,


1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-3537

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL