| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] wzywalem 1 wzywany 1 y 3 z 3537 za 630 zá 1 za-chwia-nie 1 | Frequency [« »] ----- 7478 i 3974 sie 3537 z 3534 w 2884 na 2741 nie | Eliza Orzeszkowa Nad Niemnem IntraText - Concordances z |
Tom, Rozdzial
3001 3, III| wspomnienie zaniosło ją z tego tłumu w głębie zaniemeńskiego 3002 3, III| dniach ostatnich usłyszała z płomiennych ust Witolda 3003 3, III| zapaloną lampą świeciła z góry tym domostwom i tym 3004 3, III| zjadało. Ledwie przywitał się z tym i owym; od początku 3005 3, III| kącie przy muzykantach stał z ramionami u piersi skrzyżowanymi 3006 3, III| pochował... Widać pokłócili się z sobą, a może też wszystko 3007 3, III| pomiędzy nimi już i rozerwane. Z drugiej strony, co się tam 3008 3, III| głową Justyny nieśmiało, z cicha mówił:~- Pani zapytuje, 3009 3, III| prawie wolałbym leżeć niż z takimi wątpliwościami żyć...~ 3010 3, III| cichych tych słów słuchała z pochyloną głową i jak najprostsza 3011 3, III| namiętnej radości włosy z czoła odrzuciwszy gałązkę 3012 3, III| kulawego konia pędzącą widział, z trudnością teraz poznawał. 3013 3, III| draperiami obwieszoną, a z tyłu w ogromną turniurę 3014 3, III| Było to arcydzieło krawca z najbliższego miasteczka, 3015 3, III| zapewne kupiła wielkie liście z pozłacanego papieru przystrajające 3016 3, III| osoby: pannę i kawalera z cienistej pomiędzy zasiekami 3017 3, III| w górze zeschłym palcem, z łuną radości na wyłysiałym 3018 3, III| czole wspominał:~- Dobry był z pana Dominika kompan... 3019 3, III| o stare historie prosił. Z drugiej strony szczupłą 3020 3, III| wspomniał, bo zaraz sfiksuje... z cicha mówili.~A w gumnie 3021 3, III| różne wrażenia. Niektóre z kobiet usta pootwierały 3022 3, III| Żeby Julkowego Sargasa z tyłu jej na tej poduszce 3023 3, III| mnie pozwolić przejść, bo z moimi braćmi przywitać się 3024 3, III| przywitać się muszę...~Razem z braćmi, którzy ją otoczyli, 3025 3, III| widzieli się i rozmawiali z sobą, tedy śmiele przemawiać 3026 3, III| Od braci już słyszała i z czułych wejrzeń, które rzucał 3027 3, III| się i pora smęcenia; potem z nagła ją zapytał, czy da 3028 3, III| o tym wątpiła, bo gdyby z panem Jaśmontem dobrze znajomą 3029 3, III| Zaczął jej znowu coś z cicha mówić, a oczami rzucał 3030 3, III| piątą nogę.~Wtedy już i z braćmi, i z niektórymi dziewczętami 3031 3, III| Wtedy już i z braćmi, i z niektórymi dziewczętami 3032 3, III| naprawdę zapatrzył się w nie z upodobaniem szczerym i wielkim. 3033 3, III| pan będzie taki łaskaw i z panną Domuntówną w drugiej 3034 3, III| krakowiaka stanie, bo ja z pierwszą panną drużką w 3035 3, III| więc pary dobierały się z niejaką trudnością. Na koniec 3036 3, III| dobrało się ich dwanaście, z pierwszym drużbantem na 3037 3, III| na czele, który wolałby z Domuntówną, ale przez uszanowanie 3038 3, III| uszanowanie dla zwyczaju i osoby z pierwszą drużką przodem 3039 3, III| szczególnym nie wyróżniała się z gro na tancerek. Nie była 3040 3, III| ramieniu tancerza zwieszona, z półuśmiechem na pąsowych 3041 3, III| głowami kiwali i szeptali, że z tak piękną panną miło by 3042 3, III| się znajdujące, a tancerka z pierwszej pary, jak ptak 3043 3, III| radością i dumą szalony, z głośnym hołupcem nad ziemię 3044 3, III| nad ziemię się porwał i z ramieniem nieco podniesionym 3045 3, III| dłonie uderzały i chichotały z uwielbienia. Póki dął się, 3046 3, III| Po kilku zwrotach tańca z kolei jak wryty stanął i 3047 3, III| niestety!~I niepotrzebnie z Jankiem w zapasy wchodził, 3048 3, III| bo pokazało się, że wcale z czym popisywać się nie miał, 3049 3, III| mężczyzna mógł taki cienki głos z siebie dobywać? W zamian 3050 3, III| zamian kruczowłosy Osipowicz z błękitnooką Cecylką Staniewską, 3051 3, III| I ogromny Domunt, znowu z malutką Siemaszczanką, jak 3052 3, III| malutką Siemaszczanką, jak z dzbankiem po wodę idący, 3053 3, III| odwróciła się do niego i z gumna wyszła. Wychodząc 3054 3, III| ramieniu kawalera, który, z jarzębiną u szarej siermiężki 3055 3, III| dalekiego skrętu rzeki, jakby z jej toni wyłaniającym się 3056 3, III| księżycem. Część młodzieży z zapalonymi papierosami wyszła 3057 3, III| niej wysmukły młodzieniec z cicha przemawiał:~- Tak, 3058 3, III| się musisz, ale nie tylko z książek... od życia i od 3059 3, III| Ludzi kochaj, ludzi badaj, z ludźmi żyj...~- A jak pojedziesz, 3060 3, III| poważnie odpowiadał, że i motyl z grzędy na grzędę przelatuje, 3061 3, III| człowiek ma czym podzielić się z przyjacielem dozgonnym. 3062 3, III| zasępiona, głośno oddychając i z wydętymi usty, zdawała się 3063 3, III| chmury pełnej gromów tuż, tuż z niej wypaść mających. Jak 3064 3, III| Justyny siedząc Jan cicho, ale z zapałem mówił:~- Pani zapytuje, 3065 3, III| hrabia albo arystokrat, aby z kwiatka na kwiatek przelatywać 3066 3, III| tym zapytaniem o mało się z płotka nie porwał.~- Ja 3067 3, III| pani mnie te pytania zadaje z przyczyny Jadwiśki.~Spoważniał, 3068 3, III| nie może, a tylko to pani z gruntu serca mojego żadnym 3069 3, III| nie przyrzekałem, a tylko z namowy stryja i przez uwagę 3070 3, III| poczciwość byłbym może ożenił się z nią w czasie, gdyby insze 3071 3, III| Gumno, świron, chata z oświetlonymi oknami zakręciły 3072 3, III| zbiegającą jej do serca. Z cicha odpowiedziała:~- Wierzę!~ 3073 3, III| na równe nogi zerwali się z płotka. Pomiędzy głowami 3074 3, III| przeleciał i tylko szyję Janka z lekka drasnąwszy o kilka 3075 3, III| prędko schyliwszy się kamień z ziemi była podjęła i ramieniem 3076 3, III| wrzawa. Już i ci, którzy z papierosami na pole byli 3077 3, III| niej odjęły; niektórzy też z natury do złośliwych ucinków 3078 3, III| byli. Więc poważnie lub z pośmiewiskiem wypowiadane 3079 3, III| swoim kochaniem jak dziad z torbą niechcącemu w oczy 3080 3, III| ludzi ubijać jej wolno!~Z drugiej przecież strony 3081 3, III| Jakkolwiek sami przedtem z Jadwigi drwinkowali, teraz 3082 3, III| mnie nastraszyć, a później z mojego strachu drwinkować. 3083 3, III| pretensji nie mam, to i nikt z niej naigrawać się albo 3084 3, III| przyjdzie, wtedy ja spólnie z panami Domuntami postaram 3085 3, III| Domuntami postaram się to jemu z głowy wybić!~Pod gruszą 3086 3, III| niego ujmować się mają? Z drugiej strony, Domuntowie 3087 3, III| drugiej strony, Domuntowie z kompanionami także uspokajać 3088 3, III| poprawił. Ucichli tedy i z pierwszym drużbantem poszli 3089 3, III| której końca połyskiwała z dala biała kapota jej dziadunia. 3090 3, III| bowiem po dokonaniu postępku z kamieniem, cała trzęsąca 3091 3, III| swego szukać i znalazła go z drugiej strony gumna na 3092 3, III| którymi znajdował się ekonom z Osowiec Jaśmont i dzierżawca 3093 3, III| dzierżawca Giecołd, historię z dwunastego roku o zmarłym 3094 3, III| kwiliła, a łzy jak paciorki z oczu jej na jego kapotę 3095 3, III| jedni tylko Obuchowicze z niezadowoleniem jeszcze 3096 3, III| powojowania żałując Jeden z nich nawet przed jednym 3097 3, III| nich nawet przed jednym z Siemaszków się zwierzał, 3098 3, III| śniło mu się, jakoby gruszki z drzewa rwał, z czego też 3099 3, III| jakoby gruszki z drzewa rwał, z czego też pewność czerpał, 3100 3, III| zupełnie już odwróciła. Z podwórka na uliczkę wybiegł 3101 3, III| biegającego i wykrzykującego z takim zapałem, że mu się 3102 3, III| przewodzić, dyrygować. Razem z nim na Niemen gości zapraszał 3103 3, III| biegnę! do usług! A kto z kim? Panno Kaźmiro! Panno 3104 3, III| ciemnym borze i szerokim polu, z wysokiej góry, w bladym 3105 3, III| poniósł i już jej więcej z dłoni nie wypuścił. Dłoń 3106 3, III| nie wypuścił. Dłoń w dłoni z wysokiej góry ku przybrzeżnym 3107 3, III| niekiedy dawnemu przyjacielowi z doświadczenia zaczerpniętych 3108 3, III| lipami na trawie wspólnie z żółtym Mucykiem, który u 3109 3, III| wąsem uśmiech drżeć zaczął. Z tym uśmiechem, powolnym 3110 3, III| panią spojrzawszy gawronem z otwartą gębą stanąłem, aż 3111 3, III| się ze mnie zaczęli?~Ona z cicha zachichotała:~- Czemużbym 3112 3, III| to kiedyś było! - głową z wysokim grzebieniem trzęsąc 3113 3, III| nasz Jerzy niejeden raz z narażeniem się poradą i 3114 3, III| borem, lasem, przymierając z głodu czasem. Potem zleciał 3115 3, III| popłynęły słowa:~Lecą liście z drzew, co wyrosły wolne,~ 3116 3, III| grobie!...~I dziewczyna z zapłakanym okiem skarżyła 3117 3, III| zdrój w żałobie?~Jak tu z ziemi podnieść czoło,~Kiedy 3118 3, III| to ładnie,~Kiedy żołnierz z konia spadnie,~Koledzy nie 3119 3, III| boru, który czasem szumiał z cicha, jakby w głębinach 3120 3, III| poznać można było tylko z ich oczu ścigających szlaki 3121 3, III| powstawały, to znikały; z ruchu ręki Anzelma, machinalnie 3122 3, III| psa u nóg mu leżącego, i z głośnego, coraz głośniejszego 3123 3, III| poważną i tęskną, zasłuchany z bladym na ustach uśmiechem 3124 3, III| tylko kaszel dobywał się z jej piersi... Za rękę ją 3125 3, III| Nie trzeba płakać! - z powagą przemówił - płakaniem 3126 3, III| wieku rozłączyliśmy się z sobą, a znów spotkali dziadem 3127 3, III| Niechże mnie tedy pani z łaski swojej powie: czy 3128 3, III| moim jest przystojnie, ale z gruntu serca ją poprosić, 3129 3, III| godziną, kiedy młodzież z wysokiej góry ku rzece zbiegała, 3130 3, III| pokornie prosimy!~Na koniec z przywoływanym w ogrodzie 3131 3, III| rękę młodzieńca pochwycił i z niskimi ukłonami do wnętrza 3132 3, III| wnętrza domu go zapraszał.~- Z przyczyny interesu - mówił - 3133 3, III| przyczyny interesu - mówił - z przyczyny interesu w zabawie 3134 3, III| Po kilku minutach dopiero z tej zwikłanej mozaiki wyłaniały 3135 3, III| ogniem i potem, w których z dokładnością mistrzowskiej 3136 3, III| przyjacielem i bratem...~- Z dobrym targ dobry! - huknął 3137 3, III| spochmurniał. Jednak wybiwszy się z tłumu żwawym ruchem na stole 3138 3, III| ruchem na stole usiadł i z tej wysokości wszystkie 3139 3, III| Korczyńskiego, a złożona z mnóstwa drobnych uraz i 3140 3, III| drobnych uraz i zajść, jak z mnóstwa atomów składa się 3141 3, III| okularami pobłyskując wołał:~- Z mułu i błota ziemskiego, 3142 3, III| mrówka ma swój gniew! - pot z czoła i policzków ocierając 3143 3, III| brwiami zeskoczyć chciał z wysokiego siedzenia swego, 3144 3, III| obrazić pana zamyślałem! - z przerażeniem wołał.~Inni 3145 3, III| rysy jego zmieniły wyraz. Z wesołego i niemal swawolnego 3146 3, III| Słuchał jednak, a raczej z natężeniem wsłuchiwał się 3147 3, III| egzekucja nastąpi, a razem z nią już chyba skończenie 3148 3, III| zmiłowanie. Teraz ten i ów z płaczem mówił. Fabian także 3149 3, III| także nie tylko już pot z twarzy ocierał. Znowu w 3150 3, III| żałośliwy ton wpadł, jakim dziś z rana błogosławił do ślubu 3151 3, III| bogatych, żywych i umarłych...~Z tłumu wyosobnił się nieco 3152 3, III| się nieco wysoki, chudy, z czarnymi, obwisłymi wąsami 3153 3, III| długiego męczeństwa mieszał się z nieograniczoną, cichą cierpliwością. 3154 3, III| nieograniczoną, cichą cierpliwością. Z cicha, spokojnie mówił, 3155 3, III| przez lat kilka wspólnie z sąsiadami najmował, aby 3156 3, III| umieli. Niełatwoż przyszło z dziesięciomorgowego grunciku 3157 3, III| pozapłacać i pod kościół z torbą pójść. Wola boska! 3158 3, III| jeszcze przy pomocy jednego z zięciów, nie bardzo biednego 3159 3, III| śmierć, wilcza stypa! - z goryczą zaśmiał się ktoś 3160 3, III| są na świecie najgorsze - z grzmotowym śmiechem wtrącił 3161 3, III| samodziałowej siermiędze i z myślącą twarzą, za stołem 3162 3, III| stołem siedząc, powoli, z zastanowieniem, ale dobitnie 3163 3, III| po ludzku i po bratersku z nami żył i postępował, może 3164 3, III| lepiej wychodził, może by z tego i spólna korzyść wynikała. 3165 3, III| większa siła. Jednego on z nami rzemiosła człowiek 3166 3, III| biedy i niedostatki gniotą. Z umarłego tylko nijakiej 3167 3, III| przez to jeden i drugi grosz z jego kieszeni na nas kapnął, 3168 3, III| dorobek, i spólna uciecha z tego wyniknęła. Alboż te 3169 3, III| tak mówię - raz jeszcze z zastanowieniem odezwał się 3170 3, III| wszystkim upadli!~Teraz z pierwszego uniesienia ochłonąwszy 3171 3, III| rozmachane raniona. Wielu z tych, którzy środek świetlicy 3172 3, III| nieprzyjacielem naszym, wczoraj z dopustu bożego od końca 3173 3, III| Twarze ochłodły i oschły z potu nie pozbywając się 3174 3, III| Nie cudzy my tu... nie z końca świata przybłędy... 3175 3, III| więcej niż trzysta lat, z ojca na syna, my tę ziemię 3176 3, III| w czas poginą, a wnuki, z dopustu bożego, chyba już 3177 3, III| zejdą... ród nasz jak woda z góry do głębokiego rowu 3178 3, III| góry do głębokiego rowu z tego miejsca spłynie i pamięć 3179 3, III| świetlicy szelest topoli, a z daleka, zza wiszącego nad 3180 3, IV | a ile razy mijając jedno z okien wchodził on w słup 3181 3, IV | wnet znowu mieszała się z ciemnością postać jego wysoka, 3182 3, IV | postać jego wysoka, ciężka, z pochyloną głową, założonymi 3183 3, IV | misternego wyrabiała szydełkiem z włóczki i jedwabiu. Druga 3184 3, IV | strojna, a więcej zwiędła, z plastrem okrywającym dolną 3185 3, IV | szyję wyciągała nad książką, z której głośno czytała francuskie 3186 3, IV | pytaniami i uwagami Ręce z szydełkiem na kolana opuszczając 3187 3, IV | kolana opuszczając jedna z nich zapytywała:~- Jak myślisz, 3188 3, IV | Zamyśliła się głęboko. Z łabędzią szyją, pod światło 3189 3, IV | musiała. Za oknem, kędyś z dołu, podniósł się wielki, 3190 3, IV | zadrżała. Przelękła się. Z rozszerzonymi nieco od przestrachu 3191 3, IV | żaden już prawie odgłos z zewnątrz nie dochodził, 3192 3, IV | człowiek przy dolatujących z dołu pierwszych dźwiękach 3193 3, IV | Matko, szczęścia tobie...~Z ciemnego punktu salonu wydobyło 3194 3, IV | dziatwa w grobie!~Wyszedł z ciemności i przez pas światła 3195 3, IV | góry zdawały się spływać z promiennego szczytu jego 3196 3, IV | promiennego szczytu jego życia, z dawno opuszczonego szczytu 3197 3, IV | było życie twarde, samotne, z miękkich wybredności i wesołych 3198 3, IV | krążyło dokoła lampy i z rozpiętymi, krepowymi skrzydły 3199 3, IV | godzinę po salonie chodził, z myślami i wspomnieniami 3200 3, IV | jednak piszę, aby rozdzielić z tobą moją radość z dwóch 3201 3, IV | rozdzielić z tobą moją radość z dwóch przyczyn wynikającą. 3202 3, IV | raczy, może mnie kiedy i z krzesłem w senacie powinszujesz. 3203 3, IV | doszedł..."~Benedykt ręce z listem na kalana opuścił; 3204 3, IV | spodziewać się?... Jeżeli z tamtego świata patrzysz... 3205 3, IV | Dominika, którą dzielił się z dawno nie widzianym bratem, 3206 3, IV | wieczór? A! po owej rozmowie z żoną, w altanie. Pamięta. 3207 3, IV | Cóż? Wszędzie to samo. Z trzech, a gdzieniegdzie 3208 3, IV | trzech, a gdzieniegdzie i z dziesięciu, niekoniecznie 3209 3, IV | pozostał Zupełnie tak, jakby z kogoś wyciekł strumień krwi, 3210 3, IV | krople tułały się po żyłach z osobna, skurczone, skrzepłe... 3211 3, IV | skacząca i ze szczebiotem, z pieszczotą wskoczyła mu 3212 3, IV | wszystkie chmury pozdejmowały mu z twarzy.~"Widziu! Kochasz 3213 3, IV | swój na barki i - jeden z trzech - tu pozostał...~ 3214 3, IV | twarzy. Przybywał widać z miejsca napełnionego upałem 3215 3, IV | Niewysłowiona męka biła mu z oczu i zmarszczkami występowała 3216 3, IV | determinacji ręce w tył zakładając z cicha dokończył:~- Przychodzę, 3217 3, IV | Przychodzę, mój ojcze, z ustami i sercem pełnymi... 3218 3, IV | ton drwiący i rozjątrzony, z jakim przemawiasz, ilekroć 3219 3, IV | włożyła mi w piersi busoli z igłą zwróconą ku drodze 3220 3, IV | Benedykt i żywo podnosząc się z fotelu, z płomieniem w oczach, 3221 3, IV | podnosząc się z fotelu, z płomieniem w oczach, z brwią 3222 3, IV | z płomieniem w oczach, z brwią namarszczoną mówił, 3223 3, IV | ojcze!~- Czekajże więc!~Z tymi słowami ku szafie się 3224 3, IV | rzucił, spory zwój papierów z niej wyjął i do biurka wracając, 3225 3, IV | pokątnemu doradcy, który z nich sobie trzodę dojnych 3226 3, IV | uderzyły Benedykta, że umilkł, z ciężkim westchnieniem rzucił 3227 3, IV | Teraz wszystko, co uzbierał z książek i od ludzi, wszystko, 3228 3, IV | wylewać mu się zaczęło z ust wymownych i drżących. 3229 3, IV | wyciągniętych wyrastały z gruntu oranego przez złość 3230 3, IV | ukuciu spójnego łańcucha z ogniw, dotąd przez pychę, 3231 3, IV | zawiść, chciwość, niewiedzę z sobą rozdzielanych. Od abstrakcji 3232 3, IV | przybył, powtarzał prośby, z którymi go tu przysłano, 3233 3, IV | namiętne płomienie na syna z piwnych źrenic ciskał. Jak 3234 3, IV | tajemnicze. Czy przejmujące go z kolei uczucia były wstydem, 3235 3, IV | cierpiąc czuł jednak, że z obfitych i gorących słów 3236 3, IV | pochłonięta, a teraz niby z przepaści życia ku niemu 3237 3, IV | życia ku niemu powracająca. Z daleka, bardzo z daleka 3238 3, IV | powracająca. Z daleka, bardzo z daleka dochodziły tu jeszcze 3239 3, IV | śpiewanych; u okna białe motylki z lekkim stukiem na biurko 3240 3, IV | milcząc, coraz pilniej, z coraz boleśniejszym prawic 3241 3, IV | syna. Witold bardzo blady, z drżącymi rysami, przytłumionym 3242 3, IV | wspominają... za miłość; z jaką zbliżył się do nich; 3243 3, IV | mu głos zerwało, może łzy z całej siły powstrzymywane 3244 3, IV | prawa, mój ojcze, igrać tak z najświętszymi uczuciami 3245 3, IV | Wpół ze zdumieniem, wpół z ironią Benedykt sarknął:~- 3246 3, IV | jestem! cóż stąd? Kiedy już z życia tyle wyssałem piołunowych 3247 3, IV | myśli swej nazywał - już z bliska dotknął kąpieli cierpienia, 3248 3, IV | od tak dawna; co więcej, z jednego źródła biły dla 3249 3, IV | pąki kwiatów nie rozwierają z tak męczeńskim pośpiechem 3250 3, IV | było poznać, że ta rozmowa z ojcem sprawiała mu nieopisaną 3251 3, IV | i uczuć pracująca w nim z nieprzezwyciężonością i 3252 3, IV | w pokładzie złota, tkwić z nieruchomością grzybów, 3253 3, IV | święte dla nas idee, razem z krwią krążą nam w żyłach, 3254 3, IV | krwią krążą nam w żyłach, z mózgiem myślą, z sercem 3255 3, IV | żyłach, z mózgiem myślą, z sercem tętnią... one są 3256 3, IV | one są epopeją naszą, z nich powstają nasze tragedie... 3257 3, IV | popycha...~Mówił to cicho i z tym cichym żarem źrenic, 3258 3, IV | wyciągnął rękę ku jednej z wiszących na ścianie strzelb. 3259 3, IV | obecności syna nabijał, z rąk mu wyrwał, na ścianie 3260 3, IV | ręce młodzieńca pochwycił i z całej siły w szerokich swych 3261 3, IV | kroplami potu świecącym czołem. Z wyciągniętą ku synowi szyją 3262 3, IV | zginiesz! czy słyszysz? z tą zapalczywością swoją, 3263 3, IV | tą zapalczywością swoją, z tym ogniem... z tym... to... 3264 3, IV | zapalczywością swoją, z tym ogniem... z tym... to... tamto... zginiesz!...~ 3265 3, IV | niechybnie zginiesz!~Aż z ogromnym westchnieniem, 3266 3, IV | Boże!~Tak samo niegdyś, z tą samą grozą w chacie Anzelma 3267 3, IV | przyzywał. Ale tym razem z ciemności, które mu przed 3268 3, IV | ku temu, który od dawna z krwawą plamą na młodym czole 3269 3, IV | patrzał na syna, aż ręce jego z żelaznego dotąd uścisku 3270 3, IV | niosłaś... powracająca falo!..~Z głową schylaną, z dłońmi 3271 3, IV | falo!..~Z głową schylaną, z dłońmi u czoła, ze zgmatwaną 3272 3, IV | pragnęliśmy zmieść ze świata i z jego pamięci... A ziemia! 3273 3, IV | być wrogiem ludzi, którzy z niej powstali? to ja... 3274 3, IV | bierze!~Zaśmiał się istotnie z oczami pełnymi łez. Drżącym 3275 3, IV | łez. Drżącym głosem, lecz z głową podniesioną zaczął 3276 3, IV | napełniały mu oczy, spadły z nich dwoma wielkimi kroplami 3277 3, IV | tak dziwnie wśród rozmowy z nim przetworzyła. Zresztą, 3278 3, IV | zamknięty po zerwaniu pokrywy z gwałtem i szumem wylewa 3279 3, IV | za latami - on milczał. Z czasem i z samym sobą rozmawiać 3280 3, IV | on milczał. Z czasem i z samym sobą rozmawiać przestał 3281 3, IV | o czym dawniej rozmawiał z mnóstwem ludzi. Tak już 3282 3, IV | przywykł. Dziś dopiero rozmowa z synem zerwała z jego serca 3283 3, IV | rozmowa z synem zerwała z jego serca kamienną pokrywę 3284 3, IV | szczęścia, nie używał ich wcale. Z górnej, lotnej jego młodości 3285 3, IV | i ciasnej, pogrążył się z surowością mnicha i zapalczywością 3286 3, IV | mnicha i zapalczywością taką, z jaką rozbitek chwyta i ściska 3287 3, IV | ciasną, padał przecież i z góry jakiś promień. Jak 3288 3, IV | jeden punkt zapatrzony, inne z oczu tracił; jak wół ze 3289 3, IV | spory i kłótnie różnić go z ludźmi poczęły, gdy zrazu 3290 3, IV | pamięta, wie jednak, że z czasem przywykł do wszystkiego, 3291 3, IV | niego... przez niego... z nim?... - o synie myślał.~ 3292 3, IV | Benedykt jeszcze rozmawiał z synem, lecz już inaczej 3293 3, IV | samemu sobie wolno mu było z miłością przycisnąć się 3294 3, IV | nieszczęsny Zygmuś, lalką z żurnalu mód wyciętą i niedoszłym 3295 3, IV | jeszcze oczy zasłaniając z poczynającym się na ustach 3296 3, IV | aby myśleć, że syn mój z innej gliny niż inni ludzie 3297 3, IV | poddać się woli bab, które by z mego dziecka zrobiły ładnie 3298 3, IV | ładnie ufarbowany gałganek!~Z wahającymi się jeszcze uśmiechami 3299 3, IV | wspomnienia trzeba było na to, aby z jednego z nich spłynęła 3300 3, IV | było na to, aby z jednego z nich spłynęła ta rdza, która 3301 3, IV | jest długie lata cierpieć z zaciśniętymi zębami i nie 3302 3, IV | myślisz... zamierzasz... z tymi ludźmi...~Więcej niż 3303 3, IV | najgłębszym dla innego przedmiotu z rozrzewnieniu ich zapomnieć 3304 3, IV | chciał. Andrzej różnił się z nim o to długo, ale potem 3305 3, IV | legionista, sześćdziesiąt lat z górą mając jeszcze na wojnę 3306 3, IV | trochę jego gadanina. On był z nas na te rzeczy zawsze 3307 3, IV | słowy, potem słuchał syna, z czołem na dłoni, ze wzrokiem 3308 3, IV | wpatrzonym w przeszłość, która z serca, z mózgu, ze słów 3309 3, IV | przeszłość, która z serca, z mózgu, ze słów jego syna 3310 3, IV | upajała. Kiedy na koniec wstał z fotelu i przy dogasającej 3311 3, IV | dziwy! Jakby mię fala jakaś z dna wód gorzkich i zimnych 3312 3, IV | prowadzą - moja wina! O miedzę z nimi żyję i palcem, aby 3313 3, IV | Cienka i długa Giecołdowa z zapalonym papierosem w wąskich 3314 3, IV | wchodzącego Witolda porwał się i z niepokojem nadaremnie przez 3315 3, IV | prawie gwałtowna.~- Wiwat! - z całej siły krzyknął i ku 3316 3, IV | usłyszał. Anioł niebieski z grobu naszego kamień odwalił! 3317 3, IV | przystępować zaczęli inni.~Z godzinę trwał tam gwar wielki, 3318 3, IV | godzinę trwał tam gwar wielki, z zapytań, odpowiedzi, śmiechów, 3319 3, IV | Apostoł.~- A ja tak mówię: że z tego zasiewku, da Pan Bóg, 3320 3, IV | i ogniście zarumieniony z chaty Fabiana wybiegł, młodzież 3321 3, IV | okolicy się nie ukazał. Z dala go tylko potem widziano 3322 3, IV | drogach pole przerzynających z ojcem chodzącego. Przez 3323 3, IV | godzinę nie rozstawali się z sobą. Długo w gabinecie 3324 3, IV | Korczyna obaj siedzieli, z cicha pomiędzy sobą naradzając 3325 3, IV | łódkę wiozącą dwóch ludzi, z których młodszy wiosłem 3326 3, IV | wesele cichło, leniwiało, z wielkiego hałasu roztapiało 3327 3, IV | spełniali sami ich właściciele, z wyjątkiem tylko dzierżawcy 3328 3, IV | ładną uprzężą połączonego z bryczką na majowozielony 3329 3, IV | jak zechce, na czele czy z tyłu, osobno czy hurtem - 3330 3, IV | powinien brat panny młodej z kuframi i skrzyniami wyprawę 3331 3, IV | Elżusia miała kilku braci, z których najstarszego obowiązkiem 3332 3, IV | Julek umieścił dwa kufry z bombiastymi wierzchami na 3333 3, IV | nie dawano. Panna młoda z pomocą matki i swań kończyła 3334 3, IV | napełniać go skarbami, które z sobą uwieźć miała: kraciastymi 3335 3, IV | zamkniętych drzwi domu stając z całej siły zawołał:~- A 3336 3, IV | się dwie gromadki, jedna z młodych mężczyzn, druga 3337 3, IV | młodych mężczyzn, druga z dziewcząt złożone. Nie byli 3338 3, IV | u brzegu gaju rozesłane z trawy ściągać zaczęła. Ściągała, 3339 3, IV | się bardzo, aż na koniec z jednym zwojem nie dobielonego 3340 3, IV | ramieniem a dwoma w ramionach z powrotem ku domowi biec 3341 3, IV | domowi biec zaczęła. Wszyscy z niejakim zdziwieniem na 3342 3, IV | czy nie ma jeszcze czego z ziemi uchwycić.~- To nie 3343 3, IV | wczoraj taką śliczną stążkę z szyi sobie zdjęła i przyjaciółce 3344 3, IV | kwiaty pomalowaną wspólnie z braćmi z domu wynosił i 3345 3, IV | pomalowaną wspólnie z braćmi z domu wynosił i na wóz windował.~ 3346 3, IV | na bryczkę Starzyńskiej, z którą jechać była powinna, 3347 3, IV | są przesądami nigdzie już z wyjątkiem prostych i ciemnych 3348 3, IV | drużek i drużbantów. Ta z tym, a ten z tą jechać żądał; 3349 3, IV | drużbantów. Ta z tym, a ten z tą jechać żądał; tu było 3350 3, IV | błogość na twarz mu spadła. Z głębi okolicy ścieżkami 3351 3, IV | stała jego majowa bryczka, z czarnym, pięknym, zgrabną 3352 3, IV | który granatową czapeczkę z kędzierzawej czupryny zerwawszy 3353 3, IV | czy też pani w jedną drogę z nami puścić się zamyśla?~ 3354 3, IV | i hetman!~Siadł prosto, z fantazją czapkę na głowie 3355 3, IV | sterczące na struny opadły; z dźwiękami skrzypiec i basetli 3356 3, IV | i oko w oko spotkał się z Domuntówną. Stała u samej 3357 3, IV | świątecznej sukni nie znalazłszy z najbliższego ostu puch oskubywać 3358 3, IV | przyczyny ja tu dziś przyszłam - z cicha mówiła dalej - żeby 3359 3, IV | cicha mówiła dalej - żeby z panem Janem zobaczyć się 3360 3, IV | połyskliwego puchu, który z ostów wyskubała, wymknęło 3361 3, IV | wyskubała, wymknęło się z jej palców i w powietrze 3362 3, IV | trochę połyskliwego puchu z palców jej w powietrze uleciało; 3363 3, IV | podniosła oczy łzami oszklone.~- Z gruntu serca ja panu Janowi 3364 3, IV | szepnęła.~Ujęty i wzruszony, z zapałem odpowiedział:~- 3365 3, IV | żałobnej wstążeczki spadła, ale z głową spokojnie i trochę 3366 3, IV | nie ominąć...~- Tedy i ja z gruntu serca pannie Jadwidze 3367 3, IV | do niego wyciągnęła, on z uszanowaniem ją pocałował.~- 3368 3, IV | zaczął. Przed rozmową swą z Domuntówną widział Justynę 3369 3, IV | widziała, że on tak długo z Domuntówną rozmawia, i Bóg 3370 3, IV | zwariowany i rozum tracisz? Co z tego będzie? czy z tego 3371 3, IV | tracisz? Co z tego będzie? czy z tego co będzie?~Mówił to 3372 3, IV | tego co będzie?~Mówił to z surowością, którą wielki 3373 3, IV | niecierpliwości paliły i tak go coś z miejsca podrywało.~- Aj, 3374 3, IV | siebie, a pomiędzy nimi z dala nawet dostrzec było 3375 3, IV | stóp ich kopalni klejnotów. Z nieba i spod wody padały 3376 3, IV | nich nieruchomi, milczący, z tym wewnętrznym drżeniem, 3377 3, IV | ich życia. Tak nadlatujący z oddali wicher wstrząsa głębiny 3378 3, IV | ku niej i nieśmiało lub z chmurną trwogą odwracały 3379 3, IV | tak, jakby oczekiwali, aby z nich spłynęły i na świecie 3380 3, IV | drgnienie ich twarzy ukazywały z wypukłością rzeźby śród 3381 3, IV | Echo! - szepnęła Justyna.~- Z tego miejsca, gdzie my teraz 3382 3, IV | Niech pani teraz trochę z echem porozmawia! - poprosił 3383 3, IV | rumieńcem w zmroku płonąca, z uśmiechem zmieszania próbowała 3384 3, IV | zmieszania próbowała jeszcze z echem rozmawiać:~- Janku! - 3385 3, IV | pocałunek. Powoli uwalniając się z jego objęcia twarzą w twarz 3386 3, IV | ramionach i dobrowolnie, z dreszczem szczęścia, z rozkoszą 3387 3, IV | z dreszczem szczęścia, z rozkoszą ufności bez granic, 3388 3, IV | dalekim zakrętem Niemna jakby z wody wypłynął ognisty sierp 3389 3, IV | lip nieruchomych siedział z głową opartą na ręku i twarzą 3390 3, V | domu stanął zgrabny koczyk, z którego w najmodniejszym 3391 3, V | sprzedania Osowiec i wyjechania z nim za granicę. On z żoną 3392 3, V | wyjechania z nim za granicę. On z żoną za parę miesięcy wyjechać 3393 3, V | wręcz odmawiał i synowca z powagą upominał; Witold 3394 3, V | widocznie od bogatego kuzyna, z Wołowszczyzny. Nie wiedzieć 3395 3, V | do Leoni się zwrócił i z palcem uroczyście podniesionym 3396 3, V | dziś ma aż pod sufit?~- Z radości, panno Leoniu, z 3397 3, V | Z radości, panno Leoniu, z radości! - uśmiechał się 3398 3, V | przyoblekać się zaczęła. Kirło z kapeluszem w spuszczonym 3399 3, V | kapeluszem w spuszczonym ręku, z wydętym przodem koszuli, 3400 3, V | wydętym przodem koszuli, z tryumfującą postawą i tajemniczym 3401 3, V | fornalskich koni ciągnięta, z parobkiem w siermiędze na 3402 3, V | Napełniali ją: kobieta z głową i twarzą białym muślinem 3403 3, V | wybiegli. W sieni woalkę z głowy odwijając i gromadkę 3404 3, V | bardzo przepraszam, że z taką gromadą przyjeżdżam, 3405 3, V | zaraz po wysadzeniu jej z bryczki chwyciła fałdy starej 3406 3, V | pochyliła się, twarz jej chustką z pyłu otarła, rozczochrane 3407 3, V | bucików. Gdy podniosła się z ziemi, Benedykt z uprzejmością 3408 3, V | podniosła się z ziemi, Benedykt z uprzejmością wielką do salonu 3409 3, V | i pomówienia o interesie z gospodarzem domu i Justynką. 3410 3, V | paru bawiąc w Korczynie z Martą i Justyną w pokoju 3411 3, V | na Niemnie itd. Kirłowa z rozrzewnieniem na nią patrzała, 3412 3, V | napełniał oczy, że Kirłowa z uwagą popatrzała na nią 3413 3, V | szepnęła:~- Domyślasz się, z czym przyjechałam... i wszystkie 3414 3, V | ruszajcie do ogrodu! Nim ja z panem Benedyktem i Justynką 3415 3, V | pochwyciło.~- Ja tu... ja z mamą! - z koralowych ustek 3416 3, V | Ja tu... ja z mamą! - z koralowych ustek wydobyła 3417 3, V | Niech już zostaje... co z tym czarnym rozczochrańcem 3418 3, V | powtórzy najpewniej!~Gromadka z najstarszą Marynią na czele 3419 3, V | Za nią ukazał się Kirło, z kapeluszem w ręku, uśmiechnięty, 3420 3, V | tryumfujący, zza niego zaś, z miodową błogością w błękitnych 3421 3, V | błogością w błękitnych oczach, z plastrem na szczęce, a jesiennym 3422 3, V | ufryzowany, wystrojony, z bladawą twarzyczką, od kilku 3423 3, V | niepostrzeżenie przykucnąwszy szeroko z ciekawości oczy otwierał.~ 3424 3, V | mężowski.~- Mam nadzieję - z cicha i tonem prośby przemówiła - 3425 3, V | przemówiła:~- Moi państwo! tego, z czym przyjechałam, w bawełnę 3426 3, V | obwijać nie będę. Prosto z mostu najlepiej! Posłem 3427 3, V | Jestem pewna, że byłaby z nim ona szczęśliwą, bo to 3428 3, V | on jej teraz i wyratował z niej jednak swoje złote 3429 3, V | słyszałem...~Cicho, jąkając się, z wielkim żalem Kirłowa wyszeptała 3430 3, V | dół pociągnął.~- Prosto z mostu mówiąc... pijakiem 3431 3, V | naturze pragnącej wyrwać się z więzów szarej rzeczywistości, 3432 3, V | piękne, wzniosłe, poetyczne! Z takim człowiekiem dzielić 3433 3, V | człowiekiem dzielić życie, razem z nim kochać, marzyć...~- 3434 3, V | stosunki... co to i mówić! - z błogim uśmiechem szeptał 3435 3, V | ale sam usługiwał nam, z dziećmi bawił się i chwilami 3436 3, V | Różycowej do nóżek się ścielę! - z niskim na krześle ukłonem 3437 3, V | wąs na palec zakręcał, aż z kolei zapytał:~- Cóż, Justynko? 3438 3, V | wejrzenie na Kirłową zwracając z lekkim ku niej ukłonem zaczęła:~- 3439 3, V | też, że niemało walczyć z sobą musiał, nim się na 3440 3, V | zawołali:~- Co? kiedy? jak? z kim? z kim?~Justyna powstała. 3441 3, V | Co? kiedy? jak? z kim? z kim?~Justyna powstała. Coś 3442 3, V | Justyna powstała. Coś ją z krzesła podniosło i warem 3443 3, V | podniosło i warem oblało.~- Z sąsiadem Korczyna, właścicielem 3444 3, V | bohatyrowickiej okolicy, z panem Janem Bohatyrowiczem! - 3445 3, V | Brwi jej ściągnęły się, z podniesioną głową, błyskającym 3446 3, V | Zaręczyłaś się naprawdę z jakimś Bohatyrowiczem?~Pokazała 3447 3, V | Jakimże wypadkiem poznać się z nim mogłaś?~Trochę smutny 3448 3, V | wypadkiem my i oni poznawać się z sobą możemy!~- No, no! - 3449 3, V | Podniosła głowę.~- Kocham go z całego serca i jak w to, 3450 3, V | zaczął. Zdławionym głosem i z oczami już łez pełnymi zawołała 3451 3, V | najniewinniej zażartować z siebie nie pozwalałaś! ty 3452 3, V | albo świętego Antoniego, z łaski, z namowy... Wolę 3453 3, V | świętego Antoniego, z łaski, z namowy... Wolę zawdzięczać 3454 3, V | który mię kocha, i wspólnej z nim pracy...~- Androny! - 3455 3, V | decydujesz...~- Poznałam je z bliska i dobrze, mój wuju...~- 3456 3, V | się.~- Ależ, mój wuju - z mocą odparła - brak pracy 3457 3, V | zaczął jeszcze:~- No... a z tą... z tą niestosownością 3458 3, V | jeszcze:~- No... a z tą... z tą niestosownością umysłową 3459 3, V | niestosowność tę znalazł, sądziłby z pozorów. Uczoną nie jestem 3460 3, V | by to znać i wiedzieć. Z tego, co umiem, bez wahania 3461 3, V | przyniosło. A jeżeli światła, z łaski twojej, mój wuju, 3462 3, V | zatamowało; drżącymi ustami, ale z rozpromienionym czołem dokończyła:~- 3463 3, V | rozpromienionym czołem dokończyła:~- Z jakimże szczęściem pomiędzy 3464 3, V | pomiędzy nich je wniosę!... o! z jakim szczęściem trzymać 3465 3, V | Tereniu!~Teresa pośpiesznie z fotelu wstać jej dopomogła 3466 3, V | jak skamieniały siedział, z ustami rozwartymi, z osowiałym 3467 3, V | siedział, z ustami rozwartymi, z osowiałym wzrokiem. Nie 3468 3, V | oburzać, bo wszystkie myśli z głowy mu pouciekały, oprócz 3469 3, V | tej...~Ustami poruszył i z cicha wymówił:~- Teoś harbuza 3470 3, V | dostał...~Na kształt automata z krzesła wstał i z kapeluszem 3471 3, V | automata z krzesła wstał i z kapeluszem w spuszczonym 3472 3, V | kapeluszem w spuszczonym ręku, z otwartymi usty i osowiałym 3473 3, V | dostał...~Do salonu zaś z impetem wbiegał z ogrodu 3474 3, V | salonu zaś z impetem wbiegał z ogrodu Witold. Przed paru 3475 3, V | niepostrzeżenie, leciuchno Leonia z gabinetu ojca wyfrunęła, 3476 3, V | ilustracje przeglądał, i z ganku zbiegłszy w ogrodzie 3477 3, V | Widziu! Widziu!~Wszystko, co z kątka gabinetu wysłuchała, 3478 3, V | ją całując, dwa razy się z nią dokoła pokoju okręcił. 3479 3, V | nie tylko ze krwi, ale i z ducha. Spólnikami i nawzajem 3480 3, V | miejcie mię oboje!~Benedykt z tą pogodą, która od kilku 3481 3, V | się.~- Facecja! facecja z tymi młodymi! - pod długim 3482 3, V | przycisnął.~Wtedy i Kirłowa z krzesła się podniosła i 3483 3, V | więc najlżejszego głosu z siebie nie wydając na czworakach 3484 3, V | ramiona szeroko rozkładając z powagą wymówiła:~- Mamo, 3485 3, V | ciszej dodała:~- A może z czasem znajdziesz tam dla 3486 3, V | czarnymi jak węgle oczami z powagą powtórzyła:~- Kiedyż, 3487 3, V | Wołowszczyzny zajechać. Poszła więc z Witoldem do ogrodu gromadki 3488 3, V | jedzeniem był zajęty, o niczym z im rozmawiać nie było można.~- 3489 3, V | zawsze to ojciec!~A ja z Martą pomówić muszę... rozpytać 3490 3, V | zapytała.~- Chwili rozmowy z tobą... na wszystko, co 3491 3, V | rozmowy cię proszę!~- Owszem - z obojętną grzecznością odpowiedziała 3492 3, V | popełnić niemoralność!~Bystro z nietajoną ironią w twarz 3493 3, V | wzburzenie i przerażenie z twarzy i postawy mu nie 3494 3, V | nieprzebytą rozdzielić się z dawnym wspomnieniem... z 3495 3, V | z dawnym wspomnieniem... z uczuciem... ze mną! Gdybyś 3496 3, V | inną sferę... mieszasz się z motłochem dlatego, aby zniknąć 3497 3, V | szczęśliwej, że byle co wywołać z niej mogło dziecinną prawie 3498 3, V | dziecinną prawie wesołość. Z tym śmiechem jak z perlistą, 3499 3, V | wesołość. Z tym śmiechem jak z perlistą, nieposkromioną 3500 3, V | dawał, chociaż zmieszały się z nim figlarne także, to staccato,