| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] która 308 którasmy 1 które 273 którego 100 której 163 którejs 1 któremu 10 | Frequency [« »] 102 zawolal 101 kilku 101 pokoju 100 którego 100 mój 100 takie 99 dlugo | Eliza Orzeszkowa Nad Niemnem IntraText - Concordances którego |
Tom, Rozdzial
1 1, I | stary kapelusz słomiany, którego szerokie brzegi ocieniały 2 1, I | się do kawalerów, a może którego złapiesz i za mąż wyjdziesz... 3 1, II | wielkiemu salonowi pokoju, którego okno, jak i okna salonu, 4 1, II | wszyscy. ~Wykwintny mężczyzna, którego binokle połyskiwały w cieniu, 5 1, II | Korczyńskiego, tego malarza, którego spotkaliśmy u Darzeckich?~- 6 1, II | patrzał chwilę na dom, u którego szczytu stała ona w otwartym 7 1, III| nie było takiego miejsca, którego by nie ucałowały śmiejące 8 1, IV | Kirło. - Może innego teraz? którego? służę! ~- Kawowego kropeleczkę, 9 1, IV | częstujący i przed starym, którego okrągła twarz rumieniła 10 1, IV | chwilą salon opuścili. Różyc, którego stopniowo, ale bardzo widocznie 11 1, IV | dziecinnym uszczęśliwieniem, od którego oboje drżeli prawie, Witold 12 1, IV | niskie i białe czoło, z którego w tej chwili zniknęły wszystkie 13 1, V | pozór wąskiego korytarzyka, którego ściany tworzyło żyto wysokie, 14 1, V | wychowaniec minionej minuty czasu, którego przez całą młodość dla pięknej 15 1, V | dostępne mu towarzystwa i za którego rozmarzonymi oczami przepadało 16 1, V | połączoną z człowiekiem, którego w miarę upływającego czasu 17 1, V | się zupełnie, do kosarza, którego kosa pobrzękiwała i na słońcu 18 1, V | różowo kwitnącego maku, zza którego wystrzeliwały malwy obrosłe 19 1, V | na oknach i ścianie domu, którego okiennice i narożniki na 20 1, V | chłopca, sieroty po bracie, którego źli sąsiedzi krzywdzili 21 1, V | podobną do takiego rydza, w którego by wprawiono zadarty nos, 22 1, V | zbliżeniu tego człowieka, którego kiedyś pragnęła jak szczęścia, 23 1, VI | błękitu i zieleni, wśród którego rozsiane były, czyniło z 24 1, VI | przedarło w nim sobie łożysko, którego wody zniknęły od dawna, 25 1, VI | ku szczytowi krzyża, na którego czerwonym tle bielała postać 26 1, VI | bielała postać Chrystusa, a którego boki ok1yte były różnobarwnymi 27 1, VI | zbudowali widny i czysty, z którego też dym przez komin wychodził; 28 2, I | Olszynce, za olchowym gajem, od którego zapewne folwark ten wziął 29 2, I | nich monotonne mruczenie, z którego można było odgadnąć pracowicie 30 2, I | sukiennego tołubka, spod którego widać było tylko brzeg perkalowej 31 2, I | mianowicie młodszy Boleś, którego w bawialnym pokoju co dzień 32 2, I | się ku spichrzowi, przy którego drzwiach oczekiwali na nią 33 2, I | było ogród warzywny, na którego zagonach siedziało kilka 34 2, I | nie spostrzegać kłopotu, którego był przyczyną, i twarzą 35 2, I | przezroczysty gaj olchowy, zza którego rzadkich pni widać było 36 2, II | na dość długi korytarz, u którego końca znajdowała się spiżarnia. 37 2, II | przyrządzała herbatę dla Benedykta, którego osiodłany wierzchowiec stał 38 2, II | stronę salonu i znowu Witold, którego oczy iskrzyły się pod ściągniętymi 39 2, II | postępujesz, że jest to człowiek, którego ja łaski potrzebuję? który 40 2, II | nadskakiwania człowiekowi, którego nie szanuję.~Zdumienie Benedykta 41 2, II | Głupiś - rzucił Benedykt, którego jednak posępne źrenice zmąciły 42 2, II | Witold.~Było to pytanie, którego Benedykt sam sobie nie zadał 43 2, II | A co? - zawołał Witold, którego chmurna twarz rozpogodziła 44 2, III| wystąpienie publiczne, o którego przystojność, a nawet i 45 2, III| takiegoż perkalu, jak ten, z którego uszyte były ich kaftany, 46 2, III| stał się kością niezgody i którego brzeg istotnie przez sierp 47 2, III| kilkunastu grubych głosów, z którego wyróżnił się głos jeden, 48 2, III| I skoczył ku domowi, w którego sieni słychać było śmiejące 49 2, III| odrzwia wysoki mężczyzna, którego śnieżna koszula bielała, 50 2, III| prawie groch rozsypany, którego każde ziarnko toczy się 51 2, III| jaskrawych blaskach zachodu, którego ukośne strzały ślizgały 52 2, III| czasem o szczęściu takim, którego by żadne najprzeciwniejsze 53 2, IV | wśród piaszczystego rozłogu, którego część nie bez trudności 54 2, IV | płakał? - ze wzruszeniem, z którego przyczyn jeszcze sobie jasno 55 2, IV | ogień palił się, i biurkiem, którego szuflady wszystkie powysuwane 56 2, IV | jednej połowie sklepienia, którego druga połowa oblekła się 57 2, V | gliniany, czarny garnek, z którego one drewnianymi łyżkami 58 2, V | twarzy, aż na wysokie czoło, którego zmarszczki wyciągnęły się 59 2, V | do zwyczajnego życia, od którego jakby na skrzydłach mnie 60 2, V | łzy ciekły mnie z oczu. Którego dnia dźwignę się już z myśli 61 2, V | Jadwiśka, pójdziem sobie którego sąsiada nawiedzić". "Może 62 2, V | wzniesionym ku niemu wzrokiem, z którego biły promienie cichej, jakby 63 2, V | piasku na dnie Niemna, w którego głębiach zrodzone opuszczały 64 2, V | zapomniał o tym, że brat tego, którego tak wyśmiewali, do jednej 65 2, V | błękitnawe świtanie, wśród którego drzewa, niby zaczarowane 66 3, I | szerokim, krytym podjazdem, którego arkady oplatała niezmierna 67 3, I | zwany ogród angielski, w którego głębokich gęstwinach błyskała 68 3, I | którzy temu samemu bóstwu, na którego ołtarzu zgorzał Andrzej, 69 3, I | pragnienia nieskończoności, z którego powstały wszystkie jego 70 3, I | pomysłem dość pospolitym, ale w którego wykonaniu, pomimo niejakich 71 3, I | opowiadała duchowi Andrzeja, w którego związek z własnym duchem 72 3, I | Jedyną oznaką wzruszenia, którego doznał, było parokrotne 73 3, I | przebywaniu łąki, w czasie którego krok jego stawał się coraz 74 3, I | tomik poezji Leopardiego, którego niezgłębiony smutek zgadzał 75 3, II | będzie pan Kazimierz Jaśmont, którego cyfry na cieniutkiej chusteczce 76 3, II | wieczerzy nakrytym i dokoła którego dość liczne grono osób już 77 3, II | człowieka na świecie nie ma, którego by ona lękać się mogła.~ 78 3, II | rzucił. Fabian kroił chleb, którego spód, tak jak u Anzelma, 79 3, II | też i ten młody mężczyzna, którego dymkowy surdut najpiękniejszą 80 3, II | panem Kazimierzem Jaśmontem, którego Franuś na pierwszego drużbanta 81 3, II | odpowiadasz? - rzucił Benedykt, którego milczenie syna drażniło.~ 82 3, II | pałacu, wśród zaklętego lasu, którego nigdy nie dotykała jej stopa 83 3, II | nie dotykała jej stopa i z którego przychodziły do niej tylko 84 3, II | prawdziwie piekielne, od którego oszaleć można, nie tylko 85 3, III| nierozwikłany pas roślinności, śród którego z bliska tylko i ułamkowo 86 3, III| policzkami i zbiedzoną miną, którego małżonka w sterczącym kwiatami 87 3, III| swego miała narzeczonego, którego szyję obwiązano białym krawatem, 88 3, III| spośród tłumu i naprzeciw którego, tłum rozpychając, biegł 89 3, III| samej porze w domu Fabiana, którego okna zza gałęzi topoli pobłyskiwały, 90 3, IV | jej tylko wesele świetne, którego opis zajmował całą stronicę 91 3, IV | lubisz ten bór za Niemnem, w którego głębi, w cieniu jodeł, zapomniany 92 3, IV | sprawiło? Czy pochód wieku, którego jesteśmy dziećmi? Czy wezbrane 93 3, IV | wezbrane morze myśli ludzkich, którego sami jesteśmy żeglarzami? 94 3, IV | tylko ten płacz wewnętrzny, którego już w sobie nie czuł, przemienił 95 3, IV | jakiś Jakub Bohatyrowicz, którego starcem już przed dwudziestu 96 3, IV | na Witolda ukazywał, do którego też przystępować zaczęli 97 3, IV | głosem upominał się o trzeci, którego przecież długo mu nie dawano. 98 3, V | stanął zgrabny koczyk, z którego w najmodniejszym płaszczu 99 3, V | mruknął pod wąsem Benedykt, którego oświadczyny te najmniej 100 3, V | otworzył, według zwyczaju, którego nabierać zaczynał, własną,