Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
voilá 1
voir 1
vous 1
w 3534
wabiac 1
wabiace 1
wabil 1
Frequency    [«  »]
7478 i
3974 sie
3537 z
3534 w
2884 na
2741 nie
1743 ze
Eliza Orzeszkowa
Nad Niemnem

IntraText - Concordances

w

1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-3534

     Tom, Rozdzial
1001 2, I | odkrywając błękit nieba. Jednak w Olszynce wszystkie okna 1002 2, I | na dwie połowy, z których w jednej znajdowały się po-koje 1003 2, I | się po-koje mieszkalne, w drugiej kuchnia i izba czeladna. 1004 2, I | kuchnia i izba czeladna. W głębi sieni wielki zamek 1005 2, I | drzwi na ganek otwartych; w kuchni trzeszczał ogień 1006 2, I | głosy kobiece i dziecinne; w pokojach mieszkalnych cicho 1007 2, I | Dla chłodu i panujących w domu ciągów miała na sobie 1008 2, I | zaglądała ona do dzieży, w której dziewczyna miesiła 1009 2, I | bielizny, albo od płonącego w wielkim piecu ognia odstawiała 1010 2, I | ognia odstawiała hładysze, w których mleko zsiadłe zamieniło 1011 2, I | tak jakoś pomieszało się w głowie. A tu i Marynia plecia 1012 2, I | gorącą od hładyszy, które w tej chwili od ognia odstawiała, 1013 2, I | tylko, i nieraz nawet w głowę zachodziła, skąd ten 1014 2, I | cień za człowiekiem krok w krok za nią chodziła, wzięła 1015 2, I | włosami i oczami. Było to w jej rodzinie pod każdym 1016 2, I | czeladnej drepce a drepce w starych zrudziałych trzewikach, 1017 2, I | ziemi za malutkimi nóżkami. W takim samym, jak matka, 1018 2, I | Dziewczynka tym razem ramiona swe w grubych rękawach tołubka 1019 2, I | białe zatopiły się chciwie w czarnym i osłodzonym chlebie 1020 2, I | rozwiązane i wijące się w różne esy ciągnęły się za 1021 2, I | mianowicie młodszy Boleś, którego w bawialnym pokoju co dzień 1022 2, I | Boleś zaś dwa lata już w drugiej klasie przesiedział 1023 2, I | ogromnie. Na rok trzeci w tej samej klasie pozostać 1024 2, I | chce. Swawolny i leniwy. W ojca się wrodził. Cóż robić 1025 2, I | Ciekawość, czy teraz zamknięty w pokoju na klucz uczy się 1026 2, I | drzwi posłuchać, co się w bawialnym pokoju dzieje, 1027 2, I | bawialnym pokoju dzieje, ale w tejże chwili dał się słyszeć 1028 2, I | z rozrzuconymi włosami, w swej przeszłorocznej podartej 1029 2, I | szkolnej co sił uciekając i w ucieczce tej ukazując podarte 1030 2, I | wrócił. Kirłowa z rozpaczą w oczach i gestach ze skrzyni 1031 2, I | gestach ze skrzyni stojącej w sieni i będącej składem 1032 2, I | wyszła po chwili z twarzą w ogniu, z drżącymi trochę 1033 2, I | przywiązałam...~Ale wnet uderzyła w nią troska nowa.~- Żeby 1034 2, I | tylko Staś nie zaziębił się w taki zimny dzień latając... 1035 2, I | A nie widziałaś, Róziu, w czym Marynia do ogrodu poszła?~- 1036 2, I | poszła?~- Marynia poszła w tołubku, ale Staś poleciał 1037 2, I | tołubku, ale Staś poleciał w jednej płóciennej bluzce 1038 2, I | namiestnikiem tytułowany, jedyny jej w gospodarstwie pomocnik, 1039 2, I | wpływał do jej kieszeni w miesiącach letnich nie licząc 1040 2, I | warzyw, których sprzedażą w najbliższym miasteczku opędzała 1041 2, I | kilka kobiet wiejskich. W pobliżu tych kobiet, na 1042 2, I | siedziała młodziutka dziewczyna w sukiennym tołubku, na który 1043 2, I | płocie młodemu człowiekowi w myśliwskim ubraniu. Młody 1044 2, I | przestrzeni uśmiechnęła się. W rozmawiającej, i dziecięcym 1045 2, I | Niemna; ciemna i gruba chmura w otoczeniu mniejszych i lżejszych 1046 2, I | towarzyszy swych zagadała. W burzliwej fali wichru i 1047 2, I | mokrymi włosami, zziębłe ręce w rękawy tołubka chowając, 1048 2, I | na, całym dziedzińcu i w kuchni. Targowała się z 1049 2, I | ciągnięta karetka. Konie były w angielskich szorach, na 1050 2, I | brodaty stangret i młody lokaj w zielonej, pozłacanymi taśmami 1051 2, I | zsiadłym na ławce ganku, w sieni niecki z mokrą bielizną 1052 2, I | zapach mydlin, a ona sama w starym tołubku i białej, 1053 2, I | bielizną, Dziewka bosa, w grubej koszuli i krótkiej 1054 2, I | nimi przez sień właśnie w chwili, kiedy Różyc wysiadłszy 1055 2, I | Różyc wysiadłszy z karetki w progu domu stanął. Za nim, 1056 2, I | zakręcaniu wielkiego klucza w zamku spichrza gwóźdź jakiś 1057 2, I | przez okno rozlał atrament i w kilku miejscach poplamił 1058 2, I | pomalowaną na czerwono podłogę; w dodatku tuż przy jej tołubku 1059 2, I | przebiegłością więziennego dozorcy w mnóstwo węzłów była splątała. 1060 2, I | wziął dziecko na ręce i w oba miodem usmarowane policzki 1061 2, I | czerwony i zawstydzony, w kształcie ukłonu szasnął 1062 2, I | wahającą się i zmieszaną. W małej bawialni swej spostrzegła 1063 2, I | oczom gości. Cóż, kiedy w tym domku były po stronie 1064 2, I | dziecinny i mała jadalnia, w której teraz sypiali chłopcy 1065 2, I | na jajach. Niesposób było w takiej ciasnocie zachować 1066 2, I | urządzenia domu. Właśnie w chwili kiedy drzwiami otwierającymi 1067 2, I | klamki i zatrzymując w swych chudych, ale jak atłas 1068 2, I | i to mię martwi... Będę w tym wypadku, o! tylko w 1069 2, I | w tym wypadku, o! tylko w tym wypadku, lepszym od 1070 2, I | Dobrze?...~Rękę jej ciągle w dłoniach swych trzymając 1071 2, I | przyzwyczajenia brużdżą w stosunkach z innymi, ale 1072 2, I | który zdradzał, że kiedyś, w pierwszej może młodości, 1073 2, I | mną zawsze! Jesteś jedyną w świecie osobą, która mi 1074 2, I | świecie osobą, która mi w oczy gorzkie prawdy mówi. 1075 2, I | trochę rubaszny, topniał w żalu, który napełnił jej 1076 2, I | rękę krewnego i patrząc mu w twarz zapytała:~- Cóż? jakże? 1077 2, I | czy nie chorowałeś bardzo w tych czasach? może już obejrzałeś 1078 2, I | bo znalazłem coś, co mię w ostatnich czasach trochę 1079 2, I | myśl o tych oględzinach w rozpacz wprawia. Wiesz dobrze 1080 2, I | paskudnego tego świata, w którym żyłeś, przywiezione 1081 2, I | kuzynko, i dla was wszystkich w odludnych kątach żyjących, 1082 2, I | Pojedynkowałem się i byłem raniony w taki sposób, że cierpiałem 1083 2, I | Przykrył binoklami oczy, w których przebiegły gorączkowe 1084 2, I | wymówione ułagodziły w mgnieniu oka. Z powagą jednak 1085 2, I | trochę, bo uczuła nagle, że w mowę jej wplątywać się zaczęły 1086 2, I | szorstkich dźwięków głosu nabrała w ciągłej styczności ze służbą, 1087 2, I | najbardziej.~- Jak wprzódy w swoim domu, tak teraz w 1088 2, I | w swoim domu, tak teraz w swojej mowie coś nieeleganckiego 1089 2, I | zupełnie wygląda, jakby w jednym człowieku było dwóch 1090 2, I | było dwóch ludzi...~Różyc w rękę pocałował,~- Powiedziałaś 1091 2, I | kolanach i kołysała głową w obie strony.~- Wiesz co, 1092 2, I | rozumne rzeczy wypowiadasz w taki sposób...~Zamyślili 1093 2, I | tego już pewno nakłamałeś w życiu jak ostatni faryzeusz. 1094 2, I | smażę, ale lepszych pewno i w swoim Wiedniu nie jadłeś!~ 1095 2, I | tołubku, podreptała Bronia w ręce klaszcząc i wołając:~- 1096 2, I | posiadał sens zrozumiały.~W gruncie rzeczy oprócz szczerej 1097 2, I | stronę domu. Musiało tam coś w jej nieobecności zepsuć 1098 2, I | Potem jeszcze zamieniła już w sieni kilka słów z kupcami 1099 2, I | pięknych malin i miałki cukier w staroświeckim, kunsztownie 1100 2, I | które przy każdym jej kroku w górę nieco podlatywały, 1101 2, I | i z pewną gwałtownością w ruchu ręki podnoszącej do 1102 2, I | trochę konfitur, wkładając w ciemną rączkę Broni, żywo 1103 2, I | Słyszałam, jak o tym w kuchni mówił twój lokaj, 1104 2, I | kobietą wychylić możemy w pełnym tego słowa znaczeniu 1105 2, I | przed nimi składałem... Ale w tym kontraście czarnych 1106 2, I | znajduje u panny Justyny, w jej kibici, ruchach etc., 1107 2, I | niego podaniu ludowym... w taki sposób, że byłem... 1108 2, I | zajmują, ma takie ogniki w oczach i coś takiego w układzie 1109 2, I | ogniki w oczach i coś takiego w układzie ust... Tylko... 1110 2, I | zwykłym sobie prędkim ruchem w dół pociągnął, wpółzdumionym 1111 2, I | dość kulawa? Gdyby się oko w oko spotkała z moją księżną 1112 2, I | nieznajomości świata... W takich amfibiach, jak panna 1113 2, I | zjawiła się ona bardzo w porę, kiedym już zwątpił 1114 2, I | wysoki i chudy człowiek w wytwornym ubraniu, z ufryzowanymi 1115 2, I | wiszącymi u piersi binoklami w złotej oprawie wsłuchiwał 1116 2, I | złotej oprawie wsłuchiwał się w odgłosy tego małego domu 1117 2, I | odgadywał z nich to życie, które w nim płynęło wiecznie tym 1118 2, I | Wydawał się głęboko zamyślonym w chwili, gdy Kirłowa do małej 1119 2, I | małej bawialni wracając w zakłopotaniu swym zapomniała 1120 2, I | rzekła-gardło ma słabe i w przeszłym roku dostał był 1121 2, I | Rada może była, że znalazła w krewnym współczującego jej 1122 2, I | za mąż, spostrzegłszy, że w Olszynce wszystko szło bez 1123 2, I | Olszynce zostanie, a drugi w świat z zawodem jakim pójdzie. 1124 2, I | niepowodzenie, lada klęska w gospodarstwie, a jej najdroższe 1125 2, I | dłoni opartym i gęsto, gęsto w tej chwili drobnymi zmarszczkami 1126 2, I | ust opuszczały się czasem w dół rzucając na dolną część 1127 2, I | zapytał wpatrujący się w nią ciągle Różyc.~- Trzydzieści 1128 2, I | wiesz o tym, że kobiety w twoim wieku i tak, jak ty, 1129 2, I | na swoją rękę, błyszczą w świecie, łowią w locie różowe 1130 2, I | błyszczą w świecie, łowią w locie różowe godziny wesołości 1131 2, I | o tym, że nie podobna mu w tych stronach osiedlać się 1132 2, I | ciężkiej pracy, gospodarstwo w Olszynce ulepszyć, synom 1133 2, I | jeździł i syna z sobą woził. W szkołach trzy klasy tylko 1134 2, I | Proszę...~Różyc wpatrywał się w nią niby w ciekawe zjawisko.~- 1135 2, I | wpatrywał się w nią niby w ciekawe zjawisko.~- Moja 1136 2, I | świecie, dwadzieścia razy w życiu kochać i przestawać 1137 2, I | istnieć jeszcze musiała w tym apatycznym i chorym 1138 2, I | pozwolić...~Obie jej ręce w swoich trzymając i w twarz 1139 2, I | ręce w swoich trzymając i w twarz jej patrząc z widoczną 1140 2, I | także przyzwyczajeniami w tej chwili walczyła dobrodziejstw 1141 2, I | ale było coś rozpaczliwego w geście, jakim dłoń po czole 1142 2, I | dla ciebie ratunek byłby w ożenieniu się z kobietą 1143 2, I | Kirłowa do domu wpadła, w kuchni i izbie czeladnej 1144 2, I | do tego pokoju pobiegła, w którym znajdowali się jej 1145 2, I | zanoszącym się śmiechem w różne kąty pokoju uciekała. 1146 2, I | przelękły się tylko siedzące w kotuchach kury, które przecież 1147 2, I | spływała ku szarzejącej w pobliżu wiosce, od wód stojących, 1148 2, I | migocących bosych stóp. Sposób, w jaki ta ścieżka wydeptaną 1149 2, I | z czym przychodzą, ale w tej chwili nie mogła cierpliwie 1150 2, I | wspólnikami, bo obrabiali w Olszynce część gruntów, 1151 2, I | prostu, trudno jej było w tej chwili stać na miejscu. 1152 2, I | wytężonym wzrokiem patrzała w stronę warzywnych ogrodów. 1153 2, I | spostrzeże czarnego Marsa, który w szerokich podskokach na 1154 2, I | i błękitne oczy wznosiła w górę ku twarzy stojącego 1155 2, I | stojącego przed nią towarzysza. W myśliwskim ubraniu swym, 1156 2, I | wybuchliwości, jakkolwiek w zmęczonej trochę cerze jego 1157 2, I | pracę książkową. Znać było w tym młodzieńcu dziecię chwili 1158 2, I | dębu szeroko i potężnie w ciszy i dostatkach rodzicielskiego 1159 2, I | nadmierną wrażliwość i czułość. W ruchach jego głowy była 1160 2, I | lub godzin, wybierze się w podróż naokoło świata albo 1161 2, I | go słuchać z ciekawością w ożywionych rysach i wzniesionych 1162 2, I | młodzieńca. Z oddalenia, w jakim się znajdowała, Kirłowa 1163 2, I | Kirłowa widziała ich idących w tamtą stronę. Zdawało się; 1164 2, I | nieco głową, z opuszczonymi w dół powiekami i tym zachwyconym 1165 2, II | sieni Korczyńskiego domu. W rękach, więcej niż kiedy 1166 2, II | więź polnych roślin, która w połączeniu z jasną barwą 1167 2, II | przyśpieszyła kroku, bo w sali jadalnej słychać było 1168 2, II | jakby sprzeczkę paru głosów. W głębi sali, plecami o bufetową 1169 2, II | wątła i z żółtawą cerą, cała w muślinach, wstążkach, lokach, 1170 2, II | leczyć się trzeba... że w tym kaszlu jest coś złego... 1171 2, II | podnosiła, aby móc patrzeć w jej twarz, po której przepływały 1172 2, II | głupi... co on tam takiego w moim kaszlu usłyszał? Niech 1173 2, II | i nic nie wiesz, co się w domu dzieje. Wieczna bieda! 1174 2, II | konie, powiadam ci, całe w pianie przed gankiem stanęły, 1175 2, II | leczyć się trzeba... Ja w nogi, a dzieci za mną! " 1176 2, II | zdrowy? Powiadam ci, że w tej ścianie pięścią dziurę 1177 2, II | cicho pocałowała i długo w oczy jej patrzała.~- Ja 1178 2, II | gardła rzucali... A ty za raz w melancholie wpadasz... " 1179 2, II | chwilą oczy jej przygasły i w więź roślin wpatrzyły się 1180 2, II | jakby ktoś wpatrywał się w nagle przed nim powstałe 1181 2, II | spokojnie odpowiedziała:~- W Bohatyrowiczach.~A któż 1182 2, II | odpowiedziała.~Jakby to nazwisko w pierś uderzyło, Marta wyprostowała 1183 2, II | umieszczonego na wielkich, w kwieciste pantofle obutych 1184 2, II | obutych stopach, i wprost jej w twarz ostro patrzała. Po 1185 2, II | podniosła i poruszyła nim w powietrzu prawie groźnie.~- 1186 2, II | jakiego panicza nie ześle, ha?~W sposób ten mówiłaby może 1187 2, II | go Widzio tu prowadzi !~W salonie słyszeć się dały 1188 2, II | i Witold, który doktora w salonie pozostawiwszy próbował 1189 2, II | przebiegła parę pokojów, w których parę krzeseł na 1190 2, II | drżącą z pośpiechu ręką w zamku obracać zaczęła. Oddychała 1191 2, II | szklanych naczyń. Widocznie w fortecy tej bawiono się 1192 2, II | drzwiami głos gruby, ale w tej chwili miękki i go korny, 1193 2, II | wszyscy troje znajdowali się w spiżarni. Ileż chwil, odkąd 1194 2, II | sięgnąć mogli, przepędzili oni w tym miejscu z wielką, 1195 2, II | Wcale co innego działo się w sypialni pani Emilii. Błękitny 1196 2, II | powieści, pamiętniki, podróże w trzech językach pisane; 1197 2, II | tego stopnia, że obudził w niej uczucie niewysłowionej 1198 2, II | Czemuż nie urodziła się w Egipcie? Byłaby tam najpewniej 1199 2, II | muszą!~I jej blade źrenice w daleki punkt utkwione napełniły 1200 2, II | świt błękitny zamieniał się w dzień biały, kiedy Teresa 1201 2, II | do sąsiedniego pokoiku, w którym sypiała. Ale zaledwie 1202 2, II | żałosne, że prawie bosa, w narzuconym naprędce szlafroku, 1203 2, II | oświecała błękit na lampa. W tym łagodnym blasku pani 1204 2, II | Emilia wiła się na pościeli w męczarniach silnego ataku 1205 2, II | kaszlała jeszcze i czuła kłucie w piersi. Może to nie był 1206 2, II | oprzeć się nie mogąc poszła. W czasie przechadzki użalała 1207 2, II | na koniu. Kiedy Teresa, w luźnym i mocno przybrudzonym 1208 2, II | dość często powtarzały się w jego domu, pomimo że od 1209 2, II | zażądane przez chorą ziółka, w przechodzie zagadał:~- Nieszczęście 1210 2, II | ucho do ust jej przykładać. W białych muślinach i haftach 1211 2, II | cierpienia na twarzy, że w każdym na nią patrzącym 1212 2, II | siedząca, wpatrywała się w nią wzrokiem żałosnym, a 1213 2, II | doktora, smutnie z robótką w ręku w kąciku siedziała. 1214 2, II | smutnie z robótką w ręku w kąciku siedziała. Wtem do 1215 2, II | pochyliła się nad nią, i w czoło pocałowała.~- Nie 1216 2, II | Darzeckich... które stroją się...~W tej chwili na pochylonej 1217 2, II | tylko niegłośno czytaj..:~W błękitnej sypialni Teresa 1218 2, II | chora czytania tego słuchała w bezwładnej nieruchomości, 1219 2, II | ruchliwie zwracały się ku sobie w bardzo ożywionej pogadance. 1220 2, II | bardzo ożywionej pogadance. W rogu salonu z otwartą książką 1221 2, II | salonu z otwartą książką w ręku siedział Witold, ale 1222 2, II | chmurniejszym wzrokiem wpatrywał się w ojca i z kolei w siostrę. 1223 2, II | wpatrywał się w ojca i z kolei w siostrę. Widać też było, 1224 2, II | była zmiana, która zaszła w ruchach, fizjonomii i sposobie 1225 2, II | gesty powściągał. Sposób, w jaki do szwagra swego przemawiał, 1226 2, II | klapy płóciennego surduta, w którym przed chwilą zamierzał 1227 2, II | chwilą zamierzał udać się w pole. Doskonałe przeciwieństwo 1228 2, II | błyszczącego obuwia. Ręce trzymał w kieszeniach, a blada, wąska, 1229 2, II | wyrazem prośby popatrzył mu w oczy.~- A może?... wcale 1230 2, II | mu przychodzi pogwałcić w najmniejszej rzeczy te węzły, 1231 2, II | folgę, ustępstwo, ułatwienie w twoich interesach... tak 1232 2, II | motyle pomiędzy nagie ciernie w rozmowę wpadły trzy panienki. 1233 2, II | żałośnie i prawie ze łzami ojcu w oczy patrząc wołała Leonia. ~ 1234 2, II | frunęły ku tej stronie salonu, w której siedział Witold. 1235 2, II | pięknościach, które czasem w wielkim mieście widywała. 1236 2, II | niebogatym hrabią. O nim to w tej chwili, o tym przyszłym 1237 2, II | długi wąs do połowy prawie w usta wpychał i zębami zawzięcie 1238 2, II | wymówił:~- Może byście więc w tym roku na połowie tej 1239 2, II | od razu...~Uderzył się w czoło tak silnie, że po 1240 2, II | czasy! - coraz i-trudniej w tonie delikatności utrzymać 1241 2, II | melancholijnym spojrzeniem w dal zaczął Darzecki - tak, 1242 2, II | tak, kto wie...~Znowu w rozmowie dwu mężczyzn ta 1243 2, II | obrazy podlotki frunęły w inną stronę salonu i znowu 1244 2, II | narzekam, nie narzekam; w porównaniu z innymi w interesach 1245 2, II | narzekam; w porównaniu z innymi w interesach stoję dobrze, 1246 2, II | Jednak równowaga ich trochę w ostatnich czasach zachwianą 1247 2, II | zachwianą została... trochę...~W na wpół spuszczonych oczach 1248 2, II | słowach gościa zjawiający się w nich czasem błysk mądrej 1249 2, II | natychmiast gruby cień troski.~- W zeszłym roku potrzebowaliśmy 1250 2, II | cywilizowanymi, a cywilizacja stwarza w nas potrzeby, gusty, przyzwyczajenia, 1251 2, II | ucywilizowany rozkochany jest w pięknie, w harmonii, w rzeczach 1252 2, II | rozkochany jest w pięknie, w harmonii, w rzeczach wykwintnych, 1253 2, II | jest w pięknie, w harmonii, w rzeczach wykwintnych, wzniosłych; 1254 2, II | wysokie zajmuje miejsce w kołach arystokratycznych... 1255 2, II | się chętnie, bo daje nam w zamian znaczną, bardzo zna-czną 1256 2, II | jednak o tym nie powiedział, W zamian, zniżonym i prawie 1257 2, II | coraz nieruchomiej tkwił w ziemi, a na sfałdowane czoło 1258 2, II | jeden z fotelów opuścił się w ten sposób, że można go 1259 2, II | postępowi znieruchomiają w nie wycinanych lasach; o 1260 2, II | nieuniknioną koniecznością budzącą w nim samym żal, rzetelny 1261 2, II | lichwy wylezie, gdy raz w nią wlezie, sam nie wie 1262 2, II | las sprzedać może i jest w tym słuszność, ale znowu 1263 2, II | które na trzech krzesłach w rząd ustawionych siedząc 1264 2, II | chorobą oświadczyć polecał. W przedpokoju mówić zaczął 1265 2, II | szwedzkich znajdujących się w bliskości osowieckiego dworu 1266 2, II | młodą i śliczną żonę, tak w nim rozkochaną, że czasem 1267 2, II | Na ganku już stojąc, w płaszczu jakiegoś przedziwnego 1268 2, II | jeszcze przed wyjechaniem w pole z synem się rozmówić. 1269 2, II | chwilę nie odpowiadał nic. W delikatnych i ruchliwych 1270 2, II | zwyczajnym .sobie ruchem ręce w tył założył i podnosząc 1271 2, II | nie miało; wpatrzył się w syna osłupiałymi oczami 1272 2, II | wzbogaconego nie wiedzieć w jaki sposób, zapewne potem 1273 2, II | właśnie dlatego czuję się w prawie sądzić tych, których 1274 2, II | życie, wszystko znajduje się w przeciwieństwie absolutnym 1275 2, II | czyniąc wrażenia. Głęboko w zamian dziwiło go i oburzało 1276 2, II | syna i na chwilę utkwiły w ziemi - alboż ty znasz życie 1277 2, II | prawie los nas wszystkich w rękach swoich trzyma... 1278 2, II | istotnie...~- Za co? - bystro w same oczy ojca patrząc zapytał 1279 2, II | popełniły, za które czułbyś się w prawie wysyłać je do piekła?~- 1280 2, II | wyprodukują. Co ten stary kołek w płocie prawił o cywilizacji, 1281 2, II | ale światowe sroki, które w swoich ptasich główkach 1282 2, II | zaledwie odrosła, a już jej w głowie pantofle i posągi! 1283 2, II | który jednak ciebie... w tobie... no! cóż robić?... 1284 2, II | Witolda do domu po dwuletniej w nim niebytności; syn spostrzegał 1285 2, II | niebytności; syn spostrzegał w ojcu i w ojcowskim domu 1286 2, II | syn spostrzegał w ojcu i w ojcowskim domu mnóstwo rzeczy, 1287 2, II | nie raziły, a teraz kłuły W oczy, w serce i w mózg; 1288 2, II | raziły, a teraz kłuły W oczy, w serce i w mózg; ojciec zaś 1289 2, II | kłuły W oczy, w serce i w mózg; ojciec zaś uczuwał 1290 2, II | Teraz gorzka uraza, którą w dumnego chłopca uderzyły 1291 2, II | żalu. Widział dobrze, że w oczach odwracającego się 1292 2, II | narażę się już nigdy.~Ale w tej samej chwili, innym 1293 2, II | ofuknął:~- Idź precz!~I w tejże chwili ku bramie dziedzińca 1294 2, II | koniu wyglądał. Niegdyś, w dziecinnych i pacholęcych 1295 2, II | fantazją osadzona miała w sobie istotnie jakąś szlachetną, 1296 2, II | przygryzając wargę wzrok utkwił w ziemię. Z gorzkiego i gniewnego 1297 2, II | śnieg a ukazujących się w uśmiechu trochę gapiowatym, 1298 2, II | ciężkiego, muskularnego, w krótką, szarą siermięgę 1299 2, II | dwie wysokie i suche linie w grube sznury zaopatrzonych 1300 2, II | chmurna twarz rozpogodziła się w mgnieniu oka.~Ale wielki 1301 2, II | wielką swą głowę wtulił w ramiona i z gapiowatym śmiechem 1302 2, II | widać było, że go znowu coś w serce ukłuło. Ale spojrzał 1303 2, II | ponter wyskoczył z kuchni; w pobliżu której stali dwaj 1304 2, II | wkładając powtórzył chłopiec w siermiędze.~Przez furtkę 1305 2, II | zaśmiał się jego towarzysz.~- W domu u was wszyscy zdrowi?~- 1306 2, II | chwała Bogu!~- Już z pięć dni w okolicy waszej nie byłem...~- 1307 2, II | wszelkie przykre uczucie krótko w nim trwać mogło, Dzień był 1308 2, II | brzegu stała łódka mała, w której wnet z towarzyszem 1309 2, II | rzeki wypłynąć i koniec wędy w błękitach utopiwszy patrzeć 1310 2, II | swym, z którym ileż razy w dziecinnych swych i nieco 1311 2, II | razem do łódki, przy której w tej chwili na kształt posążka 1312 2, II | całogodzinnym przebywaniu wyobraźnią w Egipcie i zjedzeniu paru 1313 2, II | podniety. Czerpała je niekiedy w usposobieniach podobnych 1314 2, II | zachwycony, rozmarzone oczy topił w rozciągniętej za oknami 1315 2, II | ruchem ramienia smyczkiem w powietrzu powiódł i na struny 1316 2, II | klawiatury kierowała, kiedy w progu przedpokoju zjawiła 1317 2, II | wcale, że czyni przerwę w domowym koncercie, oznajmiła 1318 2, II | piastunki, skrzypce swe w podłużnym pudle składając 1319 2, II | Zamyśloną była, oczy jej w klawiaturę utkwione miały 1320 2, II | które może powtarzało się w jej myśli tak uparcie, jak 1321 2, II | dziedzińcu. Po chwili usłyszała w przedpokoju głos Kirły, 1322 2, II | salonu wszedł z kapeluszem w ręku, ze sztywnym jak puklerz 1323 2, II | galanterią, nie spojrzał jej w oczy z drwiącą admiracją, 1324 2, II | zbliżył się z zupełną powagą w postawie i na twarzy i rękę 1325 2, II | ruchami głowy budziła się w trwodze, czy nie drzemała 1326 2, II | drzemała za długo; Leonia zaś w kątku pokoju przy szczupłym 1327 2, II | przybyciu Kirły wywołało w tym dusznym i przyciemnionym 1328 2, II | polepszeniem się jej zdrowia w ręce całowała, chichotała, 1329 2, II | Przy tym i sama rzucała w lustro spojrzenia to przelotne, 1330 2, II | dłuższe.~Kirło samotnie w salonie przesiedział prawie 1331 2, II | godzinę, którą pani Emilia w asystencji Teresy i panny 1332 2, II | zamykając pudełka i flakony; a w pracy tej czasem tylko dla 1333 2, II | zdrowia. Zmiany te zachodziły w niej pomimo jej woli i wiedzy, 1334 2, II | dźwiganiu smutnego życia. W głębokich tajnikach swej 1335 2, II | przekonaną, że kochał się on w niej od dawna, stale, wiernie... 1336 2, II | przybycie jego obudziło w niej samą siłę, jaką 1337 2, II | tygodniami znalazła była w sobie, aby przez cały dzień 1338 2, II | upragnieniem wpatrzyły się w niego; on zaś z odpowiednią 1339 2, II | zakochany jest po uszy w pannie Teresie, że wychwalał 1340 2, II | się, że znajduje się ona w swoim pokoju, jak wicher 1341 2, II | Trzeba, trzeba. Podobno mi w nich do twarzy... Pan Orzelski 1342 2, II | pan Kirło mówili, że mnie w nich było do twarzy...~- 1343 2, II | łachmanki znajdowały się już w jej ręku, stanęła przed 1344 2, II | brzeg stanika odchylała w ten sposób, aby zza niego 1345 2, II | się jak najwięcej szyja, w samej rzeczy niepospolicie 1346 2, II | niepospolicie ładna. Ta głowa w brzydkim, zrudziałym warkoczu 1347 2, II | towarzyszki, a przy tym pogrążona w liczeniu sztuk stołowej 1348 2, II | by mniemać, że odmawiała w myśli gorącą, dziękczynną 1349 2, II | szeptała - jeżeli Bóg w dobroci swojej to sprawi, 1350 2, II | kroczkiem z pokoju wyfrunęła.~W buduarze pani Emilii wnet 1351 2, II | się kobiety znalazła się w jego ręku. Delikatne jej 1352 2, II | budząc się jakby z upojenia, w które go zbliżenie się do 1353 2, II | mówił o Różycu, stosuje się w rzeczywistości do Justyny; 1354 2, II | oświadczy się o jej rękę. ~- W głębi duszy - mówił Kirło - 1355 2, II | energiczna baba! Zawczoraj była w Wołowszćzyźnie, długo z 1356 2, II | Emilii taki mezalians zrazu w głowie pomieścić się nie 1357 2, II | interes jej zawierał się w wielkości, wzniosłości i 1358 2, II | schodzącą na dół Teresę, i w pokoju panny Marty i Justyny, 1359 2, II | błyszczącymi oczami opowiadała. ~W kilka minut potem w tym 1360 2, II | opowiadała. ~W kilka minut potem w tym samym pokoju Teresa 1361 2, II | wszystkich wiedziała ona, że w wieści przez Kirłę przywiezionej 1362 2, II | przywiezionej wiele było prawdy. W czasie ostatnich odwiedzin 1363 2, II | przepływały i opuszczały się w dół powieki. Może wstydziła 1364 2, II | pochylonymi, z oczami utkwionymi w te francuskie wiersze, tam, 1365 2, II | wiersze, tam, u końca ogrodu, w grabowej altanie. Czy pamiętała? 1366 2, II | razem wiersze te uderzyły w nią czymś innym niż wspomnienie. 1367 2, II | krzywdzić! Kochać to ufać i w dwa serca na raz spoglądać 1368 2, II | serca na raz spoglądać jak w czyste zwierciadła, razem 1369 2, II | więź polnych roślin, która w prostym naczyniu z polewanej 1370 2, II | przelękniony i stroskany wysłał w pole z zapytaniem do rządcy 1371 2, II | dzisiaj żeńców. Wrócić mogła w kwadrans, wróciła po paru 1372 2, II | powiedzieć, kiedy rozkwita i w jakich dniach późnego lata 1373 2, II | gdy nadchodziła, wiązał w snopy zżęte zboże, mógł 1374 2, II | z mnóstwem trójkątnych i w przedziwne fugi wyrzniętych 1375 2, II | tajemniczo szeptać, a to w bujny, śnieżny kwiat ustrojona 1376 2, II | wzajemnie. A wzajemność w kochaniu czyż nie jest szczęściem?~ 1377 2, II | gałązkę szczęścia i wplotła w czarny swój warkocz. Potem 1378 2, II | Przez chwilę szemrała ona w jej ręku, jakby była złotawą 1379 2, II | rozsypały się za oknem i w morzu słonecznego światła 1380 2, II | Jak giętka roślina polna w jej warkoczu, tak na jej 1381 2, III| III~W porze żniw na tej rozległej 1382 2, III| która miejscami wyginała się w zagłębienia okryte również 1383 2, III| gorącożółtym ścierniskiem. W tych to zagłębieniach rozszerzając 1384 2, III| tłumem rzeźbiarzy urabiającym w przeróżne wzory złoty fundament 1385 2, III| uczyniły złotym; ich to ręce w mgliste dnie jesieni i wiosny 1386 2, III| sokiem życia przeleje się w żyły ludzkości. Ulewą żaru 1387 2, III| jubilerowie obracający w swym ręku najdroższy metal 1388 2, III| poprzedzających porę żniw w Bohatyrowiczach panował 1389 2, III| kilkunastu najmozolniejszych dni w roku przygotowywano się 1390 2, III| jednocześnie wylec miała w pole, dla każdego więc było 1391 2, III| pranie to jeszcze poprawiały w domu dopóty, dopóki koszulom 1392 2, III| mosiężnego naparstka, a w ręku kilku łokci liliowego, 1393 2, III| bujną, złocistą czuprynę w górę zaczesujący nad szerokim 1394 2, III| spiczasto przystrzyżoną brodę i w górę zakręcone wąsy od stóp 1395 2, III| stóp do głowy ubrał się w dymkę koloru kanarkowego 1396 2, III| dymkę koloru kanarkowego i w zgrabne czapce, w nowych 1397 2, III| kanarkowego i w zgrabne czapce, w nowych butach, z fantazją 1398 2, III| siedział Jan Bohatyrowicz, w podobnież nowej czapce, 1399 2, III| śnieżnej koszuli, z lejcami w rękach.~- Matka pomagać 1400 2, III| przyczyny? - z trochą obrazy w głosie wykrzyknął Jan.~- 1401 2, III| kawalerskie życie! Jak kobiet w domu nie ma, człowiek bez 1402 2, III| krokiem szedł bosy i cały w płótno ubrany Ładyś; na 1403 2, III| kasztanowatą kosą na plecach, w różowym kaftanie, z rozognioną 1404 2, III| rozmijający się z nią Michał.~W odpowiedź dziewczyna brwi 1405 2, III| który przecież raźnym kłusem w bramę zagrody Anzelma wjechał 1406 2, III| nieustannie posuwały się naprzód, w różnych kierunkach. Jedne 1407 2, III| się po ściernisku, stawały w zagłębieniach otoczonych 1408 2, III| ściernisko zawrócił i wjechał w szerokie i długie zagłębienie, 1409 2, III| szerokie i długie zagłębienie, w którym pracowała jedna z 1410 2, III| wyglądająca żona Fabiana, w sztywnej chustce osłaniającej 1411 2, III| twarzą i rzędem białych zębów w wiecznym, gapiowatym uśmiechu 1412 2, III| wiązał snopy, układał je w dziesiątki i pomagał do 1413 2, III| głowę i wtedy patrzali sobie w oczy. Pan śmiał się do psa 1414 2, III| Pies wyciągał się i głowę w stronę rzeki zwracał.~- 1415 2, III| ścierni i leniwą rękę zatopił w kudłach Sargasa, wstał, 1416 2, III| przeciwnym krańcu wydrążonego w zbożu zagłębienia, z dala 1417 2, III| tam bosy i cały odziany w grube, szarawe płótno; kobieta 1418 2, III| szarawe płótno; kobieta w ciemnej, starej odzieży 1419 2, III| mizernym konikiem i owinięte w płachty leżało kilkomiesięczne 1420 2, III| na tej szerokiej równinie w chaos samym tylko właścicielom 1421 2, III| gruntu swego nie posiadał w jednej ściśle ograniczonej 1422 2, III| ograniczonej całości ani w bezpośrednim z domem swym 1423 2, III| osób należące i na traf w najróżniejsze kierunki rozsypane, 1424 2, III| najróżniejsze kierunki rozsypane, a w przeciągu czasu na drobne 1425 2, III| pługiem siejbą kosą i sierpem. W tym miejscu ułamek Jana 1426 2, III| razy prostowała się i nieco w tył odgięta ściętą garść 1427 2, III| których sierp jej rzucał w powietrze błyskawice wesołe 1428 2, III| błyskawice wesołe i częste. W białej koszuli osłoniętej 1429 2, III| skrzyżowaną na piersi chustką, w krótkiej spódnicy w czerwone 1430 2, III| chustką, w krótkiej spódnicy w czerwone i granatowe pasy, 1431 2, III| czerwone i granatowe pasy, w małym czepku z białego perkalu 1432 2, III| jakimś, który ożenił się już, w oczy kłuła; trzeciej o weselu 1433 2, III| przypadek spotkał...~Tu ręką w stronę zaniemeńskiego lasu 1434 2, III| umarłym z tego, kiedy żyjącym w zasępie życie ubiega? Niech 1435 2, III| Jaśmonta, Antolki ojca, w dziesięć lat po ślubie odebrał 1436 2, III| wdowcem on był, gromadę wielką w chacie miał, z przyczyny 1437 2, III| i wezmę. Co ma u ojczyma w poniewierce ostawać, niech 1438 2, III| ziemi i obie ręce, z których w jednej sierp błyszczał, 1439 2, III| sama nie wyhodowałaś...~W mgnieniu oka spracowana 1440 2, III| zaśpiewała znowu Fabianowa.~W tej chwili wóz ciągnięty 1441 2, III| powitanie wyciągnęła. On rękę w obie dłonie pochwycił i 1442 2, III| mnie, mamo, ciemno robi się w oczach..."~- Co tam o tym 1443 2, III| pozwala. Wszystko jedno, w czasie ożenisz się!~- A 1444 2, III| zaczął, łatwo było uwierzyć w to, że dumę i wolę swą miał. 1445 2, III| ziemi podnoszone snopy. W tym szeleście i w tych szmerach 1446 2, III| snopy. W tym szeleście i w tych szmerach postacie żniwiarek, 1447 2, III| prostowały się co chwilę i w tył nieco odgięte podnosiły 1448 2, III| nieco odgięte podnosiły w rękach garście długich, 1449 2, III| rąk niekiedy wznosił się i w powietrzu igrał biały puch 1450 2, III| nie wiedzieć gdzie, może w gęstwinie zbóż jeszcze stojących 1451 2, III| przepadał.~Na kilku snopach w jednym miejscu złożonych 1452 2, III| złożonych Justyna siedziała w zamyślonej postawie, z twarzą 1453 2, III| Ona także od dnia tego, w którym po raz pierwszy weszła 1454 2, III| Jana, od wieczoru tego, w którym wraz z nimi wróciwszy 1455 2, III| kraju nieznanym. Przedtem w bezpośrednim jego sąsiedztwie 1456 2, III| istnieje, i wiedziała to w sposób obojętny, niewyraźny. 1457 2, III| niewyraźny. Teraz przenikała w coraz dalsze jego głębie. 1458 2, III| przymknąwszy oczy patrzeć usiłowała w siebie i swoje życie. Teraz 1459 2, III| malowniczość widoku uderzała w nią falą zachwycenia, w 1460 2, III| w nią falą zachwycenia, w której prostowała ona swą 1461 2, III| wzór żniwiarek podnoszących w rękach kłosiste więzie, 1462 2, III| dłonie. Były też chwile, w których nieustający, suchy 1463 2, III| bo pochylona, z blaskiem w oczach i uśmiechem na wpółotwartych 1464 2, III| wpółotwartych ustach wsłuchując się w szepty ziemi uczyniła ruch 1465 2, III| ścierniskiem wyhaftowanym w drobne kwiaty Justyna podniosła 1466 2, III| jakby nagle uczuła się w tym miejscu gościem natrętnym, 1467 2, III| i niepotrzebną, chwastem w kłosy wplątanym, uczyniła 1468 2, III| spotkało się ze stojącą w pobliżu, znieruchomiałą 1469 2, III| stojąc, wpatrywał się on w Justynę z takim wytężeniem, 1470 2, III| gruba, poprzeczna fałda. W rękach jego długie widły 1471 2, III| niepokojem zadrgały rysy. W mgnieniu oka znalazł się 1472 2, III| zrobiła się smętna? łzy w oczach stanęły... Dla jakiej 1473 2, III| gwałtowne, stopniowo miękły mu w ustach, prawie mdlały.~- 1474 2, III| Poszłabym sobie, ale i w domu także nic...nic...~ 1475 2, III| głęboką bruzdą, która w ostatnich dniach na czole 1476 2, III| wcale zdziwionym, tylko w zamyśleniu, ze wzrokiem 1477 2, III| zamyśleniu, ze wzrokiem w ziemię utkwionym końcami 1478 2, III| powrócił, sierp trzymał w ręku. Ona podniosła się 1479 2, III| kilka sekund patrzali sobie w oczy, jakby wzajem myśli 1480 2, III| podając Justynie sierp, w którym słońce krzesało srebrne 1481 2, III| proszę!~Żwawa, wesoła kobieta w perkalowym czepku na siwiejących 1482 2, III| schylającą się ku zbożu pannę, w sukni z takiegoż perkalu, 1483 2, III| gorset zdjąć trzeba; bo w nim i godziny wytrzymać 1484 2, III| panieneczko, jak i one, tylko w poniedziałek kaftan sobie 1485 2, III| teraz znajdował się na wozie w połowie snopami napełnionym, 1486 2, III| ścierniska zjeżdżał na drogę. W tej samej chwili z drogi 1487 2, III| jej kaftana. Jego włosy w słonecznym blasku miały 1488 2, III| gorąco brunatnej pszenicy. W takim od siebie znajdowali 1489 2, III| mogli. Jednak dziewczyna w stronę jego wozu zwolna 1490 2, III| nad nim mrowiskiem ludzi, w powietrzu czystym, gorącym, 1491 2, III| połączył ze śpiewem dziewczyny, w której stronę przecież nie 1492 2, III| od ciebie, tyś zawsze mi w oczach,~I w myśli, i w sercu, 1493 2, III| tyś zawsze mi w oczach,~I w myśli, i w sercu, i we dnie, 1494 2, III| mi w oczach,~I w myśli, i w sercu, i we dnie, i w nocy.~ 1495 2, III| i w sercu, i we dnie, i w nocy.~O drzewa zielone, 1496 2, III| o góro...~Wesoła baba, w białym czepku nad Justyną 1497 2, III| panienka, on pierwszy śpiewak w okolicy, a ona pierwsza 1498 2, III| wieczorem do takiego domu, w którym największa jest świetlica, 1499 2, III| doprowadzi! cha, cha, cha!~W tej chwili Justyna, która 1500 2, III| ostrzem sierpa drasnęła się w rękę. Może sama przed sobą


1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-3534

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL