| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] voilá 1 voir 1 vous 1 w 3534 wabiac 1 wabiace 1 wabil 1 | Frequency [« »] 7478 i 3974 sie 3537 z 3534 w 2884 na 2741 nie 1743 ze | Eliza Orzeszkowa Nad Niemnem IntraText - Concordances w |
Tom, Rozdzial
1501 2, III| ostre narzędzie drgnęło w jej silnym i bynajmniej 1502 2, III| ból dolegliwy uczuła, nie w ręku jednak, lecz w piersi. 1503 2, III| nie w ręku jednak, lecz w piersi. Tak jak tamte wszystkie 1504 2, III| dużą garść kłosistych łodyg w dłoniach podniosła, aby 1505 2, III| niż to czyniły tamte, i w tej postawie nieruchomą 1506 2, III| przez długie lata razem żyć w tym domku pod sapieżanką 1507 2, III| domku pod sapieżanką albo w tamtym pod lipami, który 1508 2, III| okrywać i razem je zbierać, a w zimowe wieczory przy szumie 1509 2, III| ludzkie języki nie padałam! I w swojej chacie wszystko zrobię, 1510 2, III| czułych i romansowych mówiła.~W tej chwili na brzegu ścierniska 1511 2, III| hrabiów zapisał się, kiedy w taki roboczy czas spaceruje 1512 2, III| sobie. Owszem. Bo to wygoda w chacie wielką gromadę mieć. 1513 2, III| sennym, teskliwym wzrokiem w stronę Niemna patrzał, teraz 1514 2, III| szerokie, czerwone ręce w kieszeniach czarnych spodni 1515 2, III| sobie nad oczami daszek w stronę dwojga ludzi samotnie 1516 2, III| powaga jego i pycha zniknęły w mgnieniu oka i tak lekki, 1517 2, III| z widocznym przestrachem w oczach, któremu jeden z 1518 2, III| się ojcu z pomocą gotowy. W połowie drogi Fabian stanął, 1519 2, III| przez sierp Ładysiowej żony w dziwne zęby i wykąsy poszczerbionym 1520 2, III| rozmachany. Żniwiarki z sierpami w opuszczonych rękach na zagonach 1521 2, III| rękach na zagonach stanęły i w stronę bójki zwróciły twarze 1522 2, III| jak mu się to zdarzyło w wypadku jakimś, w którym 1523 2, III| zdarzyło w wypadku jakimś, w którym innemu sąsiadowi 1524 2, III| okolicy ku rzece. Z głową w tył odrzuconą, z miotającymi 1525 2, III| odrzuconą, z miotającymi się w obie strony ramionami, przeskakiwał 1526 2, III| się! Ładyś, rzuć widły!~W kilka minut walczący rozbrojonymi 1527 2, III| na którym siedział Ładyś w podartym nieco odzieniu 1528 2, III| złośniki, drapieżniki, wstydu w oczach i Boga w sercu nie 1529 2, III| wstydu w oczach i Boga w sercu nie mający! - głośno 1530 2, III| krzyknął Fabian a ty w cudze garnki nie zaglądaj, 1531 2, III| z upragnienia, a ty znów w tym roku sępa ludziom pokazujesz 1532 2, III| pokazujesz ze strachu, że cię w sołdaty zaraz wezmą. W cudze 1533 2, III| cię w sołdaty zaraz wezmą. W cudze garnki zaglądać nie 1534 2, III| pszenicy, której zbieranie w poniedziałek zaczynać trzeba, 1535 2, III| Istotnie, hałaśliwy spór w polu wybuchający strwożył 1536 2, III| mgnienie oka, po którym coś w sobie widocznie zwyciężała 1537 2, III| gorsze, a jedyna różnica - w formie!~W słowach tych wypowiedziała 1538 2, III| jedyna różnica - w formie!~W słowach tych wypowiedziała 1539 2, III| przed kwadransem zwyciężyła w niej przestrach i niesmak 1540 2, III| gorsze... jedyna różnica w formie!~Starzyńska w grube 1541 2, III| różnica w formie!~Starzyńska w grube i pokaleczone, ale 1542 2, III| odbijającym zamyśleniem w oczach powtórzył słowa Justyny:~- 1543 2, III| Justyny:~- Jedyna różnica w, formie... czyli że wszelakie 1544 2, III| prawdziwy walor człowieka w tym, co on we środku ma...~ 1545 2, III| wzniosła.~- Żeby to Justynka w poniedziałek bez gorsetu 1546 2, III| garścią zboża prostując się w całej swej wysokości, dziwnie 1547 2, III| swej wysokości, dziwnie w tej chwili poważnym i zamyślonym 1548 2, III| opadające na nie włosy i w górę, wysoko, ku samym obłokom 1549 2, III| dziecinną prawie wesołością w śmiechu, w oczach i na promieniejącym 1550 2, III| prawie wesołością w śmiechu, w oczach i na promieniejącym 1551 2, III| poszłaś - brawo!~Śmiejąc się i w różne strony zwracając ściskał 1552 2, III| mrowiem ludzi i zwierząt. W powodzi zieleni i tumanie 1553 2, III| barwiste kobiece ubrania, głowy w czapkach, chustkach i warkoczach, 1554 2, III| przebytego dnia ciężkiej pracy w wesołych uśmiechach ukazujące 1555 2, III| sierpy nie przeszkadzały w grubych i ciemnych rękach 1556 2, III| gołębi i pianie kogutów.~W zagrodzie Anzelma czerwone 1557 2, III| Pszczoły ułożyły się już do snu w błękitnym tłumie przysadzistych 1558 2, III| przysadzistych ulów, za którymi w migotliwych światłach zachodu 1559 2, III| stuletniej sapieżanki dwa okna w błękitnych ramach gorzały 1560 2, III| Pomiędzy drzewami Anzelm w grubej swej sukiennej kapocie 1561 2, III| wielu już lat na robotę w pole nie wychodził, dlaczego 1562 2, III| nie wychodził, dlaczego w okolicy nosił przezwisko 1563 2, III| oczy. Prawie z przestrachem w postawie i ruchach otulał 1564 2, III| kapotą, cofał się i usuwał. W zagrodzie swej za to cichy 1565 2, III| dopatrywał bydła i owiec, a w zimie cepem bił o klepisko; 1566 2, III| z monotonnymi ruchami, w których tkwiło wieczne jakby 1567 2, III| najętego parobka układał w stodole snopy przez synowca 1568 2, III| Jan po raz pierwszy może w swym życiu sam nie dopatrzył 1569 2, III| sobie nad oczami robiąc w głąb ogrodu, patrzał. Żółty 1570 2, III| fanfaron i elegant Michał, w ubraniu z dymki kanarkowego 1571 2, III| kanarkowego koloru, idący tu pewno w nadziei zobaczenia Antolki, 1572 2, III| kapotą, cofnął się nieco. W oczach jego zagrał bolesny 1573 2, III| przyczyny?~Jednak, tak jak i w ów wieczór, gdy po raz pierwszy 1574 2, III| przystojny, śmiały chłopak w kanarkowym ubraniu. - Czy 1575 2, III| Antonina?~I skoczył ku domowi, w którego sieni słychać było 1576 2, III| i huk obracanych żaren. W małej, przyciemnionej sieni 1577 2, III| lecz rysy znikały prawie w półzmroku sionki, śmiał 1578 2, III| sionki, śmiał się cichym, w głębi piersi szemrzącym 1579 2, III| było kuchnię dość obszerną, w której po samym środku siedziała 1580 2, III| ich nie płoszyły. Tylko w nierozwikłanej tej mieszaninie 1581 2, III| kształt czarnych paciorek w koralową oprawę u tych. 1582 2, III| osłoniętą stała Antolka cała w świetle rozpalonego w piecu 1583 2, III| cała w świetle rozpalonego w piecu ogniska. Złotawe blaski 1584 2, III| wzgardliwie wydęła, choć w ciemnych jej oczach przebiegły 1585 2, III| ciotka?~- E! jaki tam smak w ciotczynej wieczerzy! Ja 1586 2, III| wieczerzy! Ja tu przyszedłem w nadziei, że na tę wieczerzę 1587 2, III| drzewie i przemienię się w płaczącego puchacza!~Siadł 1588 2, III| żałośniejszy krzyk puchacza.~- W ogrodzie, w pełnym jeszcze 1589 2, III| puchacza.~- W ogrodzie, w pełnym jeszcze słonecznych 1590 2, III| jakimikolwiek były myśli, które w chwili jakiejś napełniały 1591 2, III| młodego człowieka, płonęła w nich cała, jakby w łunie 1592 2, III| płonęła w nich cała, jakby w łunie z wewnętrznego pożaru 1593 2, III| przenikliwiej i głębiej zatapiał się w twarzy młodzieńca. Nagle 1594 2, III| zaniemeńskiemu borowi, a potem znowu w twarzy Witolda utkwiły.~- 1595 2, III| ostrożnym jakby ruchem Witold w obie swe dłonie wziął jego 1596 2, III| wcześnie z wielkim ogniem w piersi niźli z kamieniem 1597 2, III| uścisnął też ręki Witolda, ale w słowa jego cały wsłuchany 1598 2, III| jego cały wsłuchany usta w zdziwieniu otworzył i z 1599 2, III| nie spodziewałem się już w swoim życiu mowy takiej 1600 2, III| myśli krążyć nie przestają w przestrzeni i płonąć w powietrzu, 1601 2, III| przestają w przestrzeni i płonąć w powietrzu, aż wejdą znowu 1602 2, III| powietrzu, aż wejdą znowu w żywych, młodych, silnych, 1603 2, III| wzruszeni, milczący i wzajemnie w siebie wpatrzeni.~- Może 1604 2, III| nauk do Korczyna wrócę, w wielu względach o pomoc 1605 2, III| jest prawda, że kiedy pan w Korczynie osiędziesz, trudno 1606 2, III| uskuteczniać dobre zamiary. Mnie, w moim zaciszku siedzącemu, 1607 2, III| leje się po chmurność, a my w tej pochmurności tak jak 1608 2, III| zwątpiłeś - z palącą ciekawością w twarz mówiącego wpatrując 1609 2, III| Zasmęciłem się ja raz w życiu swoim tak, że i na 1610 2, III| latoroście zielone i swoją koleją w silne drzewa wyrastały. 1611 2, III| przepowiada, a jeżeli panu w jakiej trudności czy w jakich 1612 2, III| panu w jakiej trudności czy w jakich zamiarach pomocy 1613 2, III| wszyscy i ze cztery studnie w okolicy wykopali, toby nam 1614 2, III| zwolna pomiędzy drzewami w jaskrawych blaskach zachodu, 1615 2, III| zapytania lub odpowiedzi w rozmowę wtrącając. Parę 1616 2, III| wtrącając. Parę razy jak w tęczę wpatrzony w twarz 1617 2, III| razy jak w tęczę wpatrzony w twarz młodzieńca cicho do 1618 2, III| Chryste! jakiż podobny!~I w miarę przedłużania się rozmowy 1619 2, III| długie, blade ręce, do połowy w rękawy kapoty wsunięte, 1620 2, III| trudno było odgadnąć, czy w radości niespodziewanej, 1621 2, III| radości niespodziewanej, czy w żałości wspomnień.~Na długiej 1622 2, III| malwami i wieczornikami, w woniach rezedy i piłowiei 1623 2, III| zdawali, bo tajemnicy żadnej w rozmowie ich nie było. Mężczyzna 1624 2, III| było. Mężczyzna trzymał w ręku garść dzikich kwiatów 1625 2, III| Z głębi domu, z kuchni, w której Antolka wieczerzę 1626 2, III| stryj i ja nie pozwolimy jej w szesnastu latach za mąż 1627 2, III| póki dziewczyna wzmocni się w sobie i pomądrzeje. Drugiemu 1628 2, III| wszelakich konceptów pełno mu w głowie. Ja temu dziwuję 1629 2, III| smętliwy nie jestem, ale kiedy w jakich zamiarach swoich 1630 2, III| grobu poszedłbym zaraz. ~W kuchni wesoło i donośnie 1631 2, III| zagwizdała wilga, a jakby w odpowiedź jej z zagrody 1632 2, III| Pochylił się trochę i nieśmiało w twarz jej spojrzał.~- Bo 1633 2, III| Śmiałość tego zarzutu w dziwnej była sprzeczności 1634 2, III| z jaką na mgnienie oka w twarz jej spojrzał. Ona 1635 2, III| Iluż, iluż ja rzeczy w życiu swoim wstydzić się 1636 2, III| jeżeli czasem stryj zostanie w domu?~Spojrzała na niego 1637 2, III| gadamy, tak jakby umarły w domu leżał... Taka już u 1638 2, III| niego duszna choroba jakaś!~W tej chwili Anzelm niezwykle 1639 2, III| wszystkie sprzęty znajdujące się w tej izdebce. Nad łóżkiem 1640 2, III| sufitem, Ostrobramska Maria w ramach, złoconym i dość 1641 2, III| samą pościelą, dwa szare, w drewnianej oprawie, wizerunki 1642 2, III| kominkiem leżało kilka książek w zniszczonej oprawie. Po 1643 2, III| Niech pan spojrzy..:~W ten sposób kilka tytułów 1644 2, III| nieco dłuższy. Zawierał się w czterech wyrazach: "Andrzej 1645 2, III| którym pan tylko co mówił, w sercach ludzkich podtrzymywał, 1646 2, III| ramieniem oparty, wpadł w zamyślenie długie i posępne. 1647 2, III| jak gdyby skąpał się cały w cierpieniach, klęskach, 1648 2, III| dziesiątki, Istotnie, był on w nich skąpany, wzrósł wśród 1649 2, III| wzrokiem kogoś, kto patrzy w ciemne i niezgłębione otchłanie, 1650 2, III| ją celką swoją nazywam. W jednej piosence są takie 1651 2, III| księdzem, a ja będę księdzem~W białym klasztorze...~ 1652 2, IV | brzegu odepchnął, a potem sam w nie wskoczył. Z wiosłem 1653 2, IV | nie wskoczył. Z wiosłem w ręku, z czołem na wpół tylko 1654 2, IV | daszkiem czapki osłoniętym, w krótkiej, kolan nie sięgającej 1655 2, IV | pomyślała o przybraniu się w ten strój prosty i tani, 1656 2, IV | układała swych czarnych włosów w sposób tak dobrze uwydatniający 1657 2, IV | zwijała ich z tyłu czaszki w węzeł tak ciężki i malowniczo 1658 2, IV | przez ogorzeliznę pozłocony. W kilka godzin po południu 1659 2, IV | rzece i na chwilę stanęła w tym miejscu, gdzie w równej 1660 2, IV | stanęła w tym miejscu, gdzie w równej prawie linii z zagrodą 1661 2, IV | stanęła, pochyliła się i w dół spojrzała. W dole, na 1662 2, IV | pochyliła się i w dół spojrzała. W dole, na wąskim, piaszczystym 1663 2, IV | zasłoniwszy, senliwy taki czy w myślach utopiony? Bóg to 1664 2, IV | myślach utopiony? Bóg to wie!~W górę rzeki powoli płynęli. 1665 2, IV | wydeptane ścieżki i łamiąc się w różne kierunki rysunkiem 1666 2, IV | linii okrywały zielony, w garby i płaszczyzny pogięty 1667 2, IV | tu i ówdzie łamiące się w falach promienie jego tworzyły 1668 2, IV | bladły lub całkiem gasły, a w błękitach wody, pod delikatnym 1669 2, IV | brzegami przelewającymi się w coraz nowe linie i kształty. 1670 2, IV | coraz nowe linie i kształty. W cichym i parnym powietrzu 1671 2, IV | tarczę słońca, sprawiając tym w powietrzu zmienną grę promiennych 1672 2, IV | który na wąskiej ławeczce w sam prawie dziób czółna 1673 2, IV | czółna wprawionej siedział, w wodę patrzał i z pochyloną 1674 2, IV | olbrzymim trójkątem ścian w tył odgiętych i ku szczytom 1675 2, IV | trochę na swym siedzeniu w tym chaosie linii i barw 1676 2, IV | spuszczał i zręcznym ruchem, w chwili gdy skrzydłami muskać 1677 2, IV | zielona góra przemieniła się w stromą, gładką i nagą wyniosłość 1678 2, IV | regularnością zaokrąglone i w równych od siebie odległościach 1679 2, IV | miał czas odpowiedzieć, w jednym z tych ziemnych wydrążeń 1680 2, IV | ptak ma przemyślność, że w tej twardej i gołej skale 1681 2, IV | Z pokojów i korytarzy w nagiej i gładkiej ścianie 1682 2, IV | spłoszona pszczoła z odzyskaną w spoczynku siłą zerwała się 1683 2, IV | brzęczeniem wzbijając się w powietrze w kierunku parowu 1684 2, IV | wzbijając się w powietrze w kierunku parowu i okolicy 1685 2, IV | pogodnym, zadowolonym uśmiechem w oczach i na ustach zwolna 1686 2, IV | Prawdę pani mówi - wiosło w wodzie zatapiając odparł - 1687 2, IV | trochę ironicznym uśmiechem w oczach.~- Państwo myślą - 1688 2, IV | myślą - zaczął - że człowiek w prostym stanie będący uczucia 1689 2, IV | swoich myśli nie ma. Ale może w tym jest pomyłka...~Chciał 1690 2, IV | spłonęła.~Jemu we wpatrzonym w nią wzroku zagrał żal.~- 1691 2, IV | się też czego innego...~W tej chwili usłyszeli żałosne 1692 2, IV | kilkadziesiąt kroków od brzegu, w malutkim czółnie przymocowanym 1693 2, IV | czółnie przymocowanym do tyki w dnie rzeki utkwionej siedział 1694 2, IV | małym, zielonym przylądku, w wyciągniętej postawie i 1695 2, IV | wyciągniętej postawie i z oczami w pana swego wpatrzonymi, 1696 2, IV | gęstwiną ognistych włosów, w malutkiej łupince nieruchomo 1697 2, IV | nad wodą siedzący, miał w sobie coś prawie fantastycznego. 1698 2, IV | który na chwilę tylko i w połowie przybrał postać 1699 2, IV | drugą połową ciała tkwiąc w swym rodzinnym żywiole. 1700 2, IV | końca srebrną iskrą błysnęła w powietrzu.~Jan i Justyna 1701 2, IV | bił za nierozgarniętość i w familii był on zawsze ostatnim. 1702 2, IV | zdaje się, jakby duszę swoją w tej rzece zostawiał; tak 1703 2, IV | niezdatny, ryb mnóstwo łowi, w bliskim miasteczku je sprzedaje 1704 2, IV | nich tam wielka niezgoda w familii panuje.~- Ale ot! - 1705 2, IV | z jednej strony ujętego w ciemne półkole boru, a z 1706 2, IV | ziarnko od ziarnka rozróżnić w nim było można. Bór niechętnie 1707 2, IV | niechętnie jakby usuwając się w głąb widnokręgu zostawiał 1708 2, IV | powoli wzbijał się znowu w wysoką, ciemną ścianę. U 1709 2, IV | wysoko wyleciała znad rzeki i w borze przepadła; żadnej 1710 2, IV | Justyny pogrążały się całkiem w miałkiej, suchej, gorącej 1711 2, IV | kościoła i wpatruje się w ołtarz. Można by myśleć, 1712 2, IV | myśleć, że nigdzie tyle, ile w tym miejscu, nie czuł się 1713 2, IV | takim głosem, jakim człowiek w progu świątyni przemawia. - 1714 2, IV | rzece, na brzegach, tylko w borze słowik śpiewał... 1715 2, IV | niżeli wesołym i częściej w milczącym zamyśleniu pogrążał 1716 2, IV | niż okazywał to, co miał w sobie. Całkiem inaczej jak 1717 2, IV | pochmurność i za te utapianie się w myślach tak nadmiar ojca 1718 2, IV | ociec dziecko swe żegnający w zamkniętości swej nie wytrzymał, 1719 2, IV | tysiąc razy mnie pocałował. W tej samej minucie pan Andrzej 1720 2, IV | też tam panna Marta, która w tę porę młoda jeszcze była, 1721 2, IV | tkwił wprost nad piaskami, a w jego światłości ociec i 1722 2, IV | mieszają się z sosnami, tam, w tym miejscu z oczu naszych 1723 2, IV | naszych znikli... Słowik w borze śpiewał...~Wyciągniętym 1724 2, IV | właśnie zbliżali się powoli. W miarę zbliżania się do lasu 1725 2, IV | żąć je zaczynali, stali my w okolicy, nad samym brzegiem, 1726 2, IV | okolicy, nad samym brzegiem, w tym miejscu, gdzie, pani 1727 2, IV | nieba pioruny zebrały się i w te miejsce biły. Słowik 1728 2, IV | we dnie, po całej okolicy w ciemności nocnej rozeszły 1729 2, IV | szumienie wiatru naśladujące. W tej cichości i w tym szumieniu 1730 2, IV | naśladujące. W tej cichości i w tym szumieniu posłyszeli 1731 2, IV | błyszczącą, odzież calutką w dziurach, rękę jedną opuszczoną 1732 2, IV | niekiedy tak stękał, jakby w nim co pękało. Ludzie koło 1733 2, IV | pana Benedykta, który teraz w domu siedzi, i powiedzieć 1734 2, IV | wspomnienie rwało mu głos w piersi, która kiedy indziej 1735 2, IV | spostrzegli, że już znajdują się w lesie; nie widzieli dokoła 1736 2, IV | z nisko pochyloną głową, w ziemię patrzał i o towarzyszce 1737 2, IV | towarzyszce swej całkiem w tej chwili zapominać się 1738 2, IV | Do dworu tedy leciałem w ciemności i od płaczu zataczałem 1739 2, IV | chciał. Ale dziecko całe w łzach obaczywszy puścił. 1740 2, IV | wtenczas dopiero obaczyłem, że w kąteczku pokoju pani Andrzejowa 1741 2, IV | tak mocno targnął, że mu w ręku została, i jak tylko 1742 2, IV | uczernionej twarzy jakby w nieprzytomności wodząc. 1743 2, IV | tylko do okna poszedł i w nocne ciemności patrząc 1744 2, IV | takim głosem, jak człowiek w momencie konania będący, 1745 2, IV | Jan, jakby obecność jej w tej chwili sobie przypominając 1746 2, IV | stanie i popatrzy!~Stanęła i w tej chwili dopiero spostrzegła, 1747 2, IV | spostrzegła, że znajduje się w głębi boru. W tej chwili 1748 2, IV | znajduje się w głębi boru. W tej chwili też po raz pierwszy 1749 2, IV | podnosiły się znad kobierca w przedziwne wachlarze paproci 1750 2, IV | niepojętą delikatnością w miriady drobniuchnych gałązek 1751 2, IV | słały się daleko, jakby w nieskończoność, znikając 1752 2, IV | przezroczystych przestrzeniach, w rozległym półcieniu, po 1753 2, IV | po mchach i paprociach, w górze, u dołu, wszędzie, 1754 2, IV | wybuchały, tam rozbijały się w roje iskier, smugi, potoki, 1755 2, IV | się to świetną, zawrotną, w tajemnicy i milczeniu odbywającą 1756 2, IV | polanie gier tych nie było. W górze zaokrąglał się nad 1757 2, IV | sunącymi pod nim chmurami; w dole okrywała ją przyćmiona 1758 2, IV | wydając bielała pleśń ziemi. W głębi, pod ciemną kolumną 1759 2, IV | jak cała ta polana niską, w nierówne kępy pogarbioną 1760 2, IV | pogarbioną trawą obrosły.~Jan w milczeniu pagórek ten Justynie 1761 2, IV | uciekającej wiewiórki zaszeleścił w jodłach, kos gwizdał donośnie, 1762 2, IV | na gałęzi sosny usiadła; w powietrzu jak w kadzielnicy 1763 2, IV | usiadła; w powietrzu jak w kadzielnicy olbrzymiej głuszone 1764 2, IV | przy najlżejszym powiewie, w delikatne liliowe dzwonki 1765 2, IV | zwolna wymówił:~Zupełnie jak w pieśni:~Chyba czarny kruk 1766 2, IV | na stoku Mogiły utopiona w myślach i uczuciach prawie 1767 2, IV | obejmują pożarem i rzucają w górę. Kolebka jej stała 1768 2, IV | górę. Kolebka jej stała już w katakumbie napełnionej zmrokiem 1769 2, IV | tym które wydają wiatry w ciasnych przestrzeniach 1770 2, IV | przestrzeniach zamknięte. Rosła w atmosferze trosk i klęsk 1771 2, IV | ogrodzonych; dojrzewała w kole rozkoszy i strapień 1772 2, IV | otaczało ją, pogrążonym było w staraniach, w pracach, w 1773 2, IV | pogrążonym było w staraniach, w pracach, w rzadkich nadziejach 1774 2, IV | w staraniach, w pracach, w rzadkich nadziejach i uciechach, 1775 2, IV | nadziejach i uciechach, w częstych obawach i żalach, 1776 2, IV | padały na ziemię. Ani razu w swym życiu nie widziała 1777 2, IV | z nieba ideałów zlatują w dusze mieszkańców ziemi; 1778 2, IV | daleko, daleko od miejsca, w którym urodziła się, wzrosła 1779 2, IV | Justyna. Ani sztuka muzyczna, w której od dzieciństwa ćwiczył 1780 2, IV | nią zasłony, która tu i w tym momencie opadła na rzeczy 1781 2, IV | szczyty nawet kruszy i wtłacza w padoły. W życiu jednostek 1782 2, IV | kruszy i wtłacza w padoły. W życiu jednostek i narodów 1783 2, IV | nieszczęść napełnione, że nic już w nich więcej zmieścić się 1784 2, IV | dlatego z tej mogiły uderzyły w nią strumienie uczuć i myśli, 1785 2, IV | określonych. Pogrążyła się w nich tak, że całkiem zapomniała 1786 2, IV | sobie. Pierwszy może raz w życiu, zupełnie, absolutnie 1787 2, IV | lgnęła, wydobywało się i w nią wnikało niewidzialne 1788 2, IV | zaraźliwym żarem spoczywające w samotnych mogiłach prochy 1789 2, IV | prochy zapomnianych? Albo w zamian nie otrzymanych wawrzynów 1790 2, IV | jeziorem jałowych piasków, w zamkniętym kole starego 1791 2, IV | za latami; kędyś, daleko, w wesołe pary łączyli się 1792 2, IV | sklepienie zapala nad nim w pogodne noce gromnice gwiazd 1793 2, IV | gwiazd i lampę księżyca, a w dżdżyste i burzliwe rozciąga 1794 2, IV | śniegi i szrony zmieniają je w marmurowe i kryształowe 1795 2, IV | śnieżne wysłanie polany, a w kryształowych koronkach 1796 2, IV | koronkach drzew przemienionych w grobowce czerwony gil niekiedy 1797 2, IV | zagwiżdże, sroka uderzy w żałobne skrzydła lub siwe 1798 2, IV | plotkach ziemi... Zupełnie jak w starej pieśni:~Chyba czarny 1799 2, IV | woniami jadłowcu i pleśni, a w letnie wieczory wysmukłe 1800 2, IV | powietrzną pieszczotą uderzą w liliowe dzwonki na pacierz 1801 2, IV | blisko przy sobie rosnących, w liście bogatych i gałęźmi 1802 2, IV | liście bogatych i gałęźmi w jedną wstęgę ze sobą splecionych. 1803 2, IV | gęste, jak srebrne krople w trwożliwym drżeniu błyskające, 1804 2, IV | srebrnie szemrały, szemrały.~W pobliżu osin o gładki pień 1805 2, IV | twarzy i całą postać wypukle w słonecznej smudze odrzynającą 1806 2, IV | przywiodła. Potem we wpatrzonych w niego jej oczach zamigotały 1807 2, IV | rozchylił wargi. Coś snuło się w jej myśli i grało w sercu, 1808 2, IV | się w jej myśli i grało w sercu, snuło się coraz prędzej, 1809 2, IV | policzki, a czarne rzęsy nagle w dół opadły i zwilgotniały. 1810 2, IV | nieśmiałym ruchem wziął je w szerokie swe dłonie i nisko 1811 2, IV | odkąd się znali, utonęły w sobie długim, pełnym nieśmiałych 1812 2, IV | mniemać - rzecz dziwna! - że w tym właśnie miejscu śmierci 1813 2, IV | zdwojonym potokiem wezbrało w nich uczucie życia. Szli 1814 2, IV | spuszczała powieki. Znać w niej było nieśmiałość, która 1815 2, IV | było nieśmiałość, która w wyrazie jej twarzy zastąpiła 1816 2, IV | człowieka tego, który szczelnie w szerokiej piersi wzruszenia 1817 2, IV | nią ściślej niż ona; który w ukrytych przed światem głębiach 1818 2, IV | powstała ona niezawodnie w głowie tej kobiety, która 1819 2, IV | wiele prawd życia znalazła w gorzkich wodach bólu i obrazy, 1820 2, IV | zasłony. Myśl ta niezawodnie w głowie jej powstać musiała, 1821 2, IV | prac ludzkich; cóż dopiero w obliczu wielkich, spełnionych 1822 2, IV | wspaniałymi widmami oko w oko spotkała się u grobowca 1823 2, IV | własnej. Skąd uczucie to w niej powstało? Rozumiała 1824 2, IV | się do spoczynku. Czuła w sobie często bunt młodości, 1825 2, IV | Pragnęła iść, biec, komuś w czymś pomagać, na celu coś 1826 2, IV | ochłodzić rozgorzałe czoło. Ale w jej położeniu i otoczeniu 1827 2, IV | granie. Zresztą, wszyscy w Korczynie oddawali się swym 1828 2, IV | oddawali się swym zajęciom jej w nich udziału nie potrzebując, 1829 2, IV | przemocą prawie wedrzeć się w nie chciała, uczuła się 1830 2, IV | Nikt nawet nie przypuszczał w niej tej potrzeby serca, 1831 2, IV | daleko, do jakiego miasta, w którym by znalazła pracę, 1832 2, IV | rozpieszczonego starca, który w Korczynie czuł się jak w 1833 2, IV | w Korczynie czuł się jak w raju, albo go pozostawić 1834 2, IV | tylko z panią Emilią była w wielkim mieście, które sprawiło 1835 2, IV | wymagań; do rzucenia się w jego chaos i boje brakowało 1836 2, IV | się więc, wahała, wpadała w głuche bunty lub martwą 1837 2, IV | puste paciorki, staczały się w przeszłość...~O wszystkim 1838 2, IV | młodym i silnym być, a jak w zgrzybiałej starości, żyć 1839 2, IV | zgrzybiałej starości, żyć w wiecznym odpoczywaniu..,~ 1840 2, IV | ani mysz... jak nietoperz!~W sposób ten uplastycznił 1841 2, IV | widziała, lecz on ją widywał to w kościele, to znowu kiedy 1842 2, IV | zobaczył, serce dzwonem w nim uderzało. Czyż on wie, 1843 2, IV | jeszcze i nie wytłumaczył, co w jednym człowieku dla drugiego 1844 2, IV | to, że smętek i ubolenie w niej rozpoznał. Twarz człowieka 1845 2, IV | człowieka zdradza to, co się w sercu kryje. Nieraz myślał 1846 2, IV | serca mu kapał, taką boleść w nim uczuwał i taką łzawość. 1847 2, IV | Mogiłę i z przeciwnego brzegu w oknie stojącą ją obaczywszy 1848 2, IV | potem spotkawszy go orzącego w polu poznała od razu:~- 1849 2, IV | dostąpię!~Pochylił się trochę, w twarz jej spojrzał i taki 1850 2, IV | tylko rękawa jej sukni ramię w dół opuścił, wyprostował 1851 2, IV | przelotne spojrzenie rzucił w górę. Justyna w tej chwili 1852 2, IV | spojrzenie rzucił w górę. Justyna w tej chwili ku niemu wzrok 1853 2, IV | Spostrzegła, że gdy tak patrzał w górę, błękitne oczy jego 1854 2, IV | przeszkodą zadziwił się Jan - w tamtą stronę idąc koło tej 1855 2, IV | zza chmur łączących się w coraz większe i ciemniejsze 1856 2, IV | jadłowcu. Pochylił się, w mgnieniu oka przezroczysty 1857 2, IV | okolicy. Wszyscy mają prawo w nim rąbać, a że w tym rąbaniu 1858 2, IV | prawo w nim rąbać, a że w tym rąbaniu żaden porządek 1859 2, IV | nawet na człowieka, jak wilk w ziemię patrząc... ~Rzucił 1860 2, IV | utrapienia i aprensje złość w człowieku rodzą. Ja sam, 1861 2, IV | moje jak swoje zaorywał, w taką złość wpadłem, że do 1862 2, IV | ścierpisz!...~Opowiadał, że w okolicy żyjąc wiele zgryzot 1863 2, IV | krzywd przenieść trzeba. W jednym gnieździe nie jednaki 1864 2, IV | samo i między ludźmi. Są w okolicy ludzie dobrzy i 1865 2, IV | gdzie zagony jak groch w worku zmieszane, a okno 1866 2, IV | worku zmieszane, a okno w okno patrzy...~Stryj i on 1867 2, IV | że smaku ani też pożytku w nich nie znajdują. Hojniejsza 1868 2, IV | z małego garnuszka jeść w spokojności niż morze wychłeptać 1869 2, IV | Prawda, że za bogatych w okolicy uchodzą, a to z 1870 2, IV | dwadzieścia. Trzech tylko w okolicy gospodarzy tyle 1871 2, IV | na przykład: dusz siedem w domu. Inni daleko mniej 1872 2, IV | wysiewają. Co dziwnego, że w cudze lazą? Pusty żołądek 1873 2, IV | horowania i czasy odpoczywania - w zimie na przykład. Robota 1874 2, IV | głębi boru leciał i kulą w powietrzu toczyć się zdawał 1875 2, IV | dzięciołów i żółn ustało; w krzakach i pod paprociami 1876 2, IV | wysoką sosnę zatrzymała się w połowie drogi i, na sęku 1877 2, IV | czarne, zlęknione oczy w pociemniałą ziemię utkwiła. 1878 2, IV | milknąc przed toczącym się w głębiach boru szumem i turkotem. 1879 2, IV | ciekawie rozglądała się w szczegółach ponurego w tej 1880 2, IV | się w szczegółach ponurego w tej chwili obrazu przyrody. 1881 2, IV | ze mnie! - zawołał - żeby w lesie zbłądzić i panią na 1882 2, IV | i zimną krew odzyskał.~- W lesie pozostać na żaden 1883 2, IV | i wziąwszy rękę Justyny w swoją ku brzegowi lasu biec 1884 2, IV | lasu biec prawie zaczął. W parę minut stanęli na wąskim, 1885 2, IV | gnana, toczyła fale wzdęte, w regularne fugi wyrzeźbione, 1886 2, IV | wymówił, a głos jego w szumie i huku wiatru brzmiał 1887 2, IV | podbiegła do czółna wskoczyła w nie i na dnie jego usiadła. 1888 2, IV | Proszę nie lękać się. W różne ja pory i nie w takie 1889 2, IV | się. W różne ja pory i nie w takie burze, jak ta; po 1890 2, IV | przestała. Z siły jego wlała się w nią ufność. Ale w tej chwili 1891 2, IV | wlała się w nią ufność. Ale w tej chwili huk i turkot 1892 2, IV | strony stał bór kipiący w głębi, lecz na zewnątrz 1893 2, IV | było samotnym; przed nim, w ten sam jak ono sposób, 1894 2, IV | powszechnej szarości smutne płyty.~W niespełna kwadrans, jak 1895 2, IV | już na piasku wybrzeża; w przerzedzającej się mgle 1896 2, IV | złota. Pas ten odbił się w rzece, która popłynęła szafirem 1897 2, IV | rysunkiem ścieżek stanęła cała w kryształowych kroplach drgających 1898 2, IV | dołu dostrzec można było w napełnionych światłem gałęziach 1899 2, IV | cicho jeszcze i z lekka dmąc w jedną stronę; chmury kłębiącą 1900 2, IV | naprzeciw słońca zwijały się w wał półkolisty i srebrem 1901 2, IV | na twarzy jego nie było. W przemoczonej koszuli, ze 1902 2, IV | przebyła. Odkąd usiadłszy w czółnie w oczach jego blask 1903 2, IV | Odkąd usiadłszy w czółnie w oczach jego blask odwagi 1904 2, IV | oczach jego blask odwagi a w ramieniu wznoszącym się 1905 2, IV | ujrzała, wszelka trwoga w niej znikła, a natomiast 1906 2, IV | ściągniętą, z całą duszą w oczach skupioną, ku wodzie 1907 2, IV | tylko przejął wilgocią. W zamian, mokre włosy zdwojonym 1908 2, IV | Wstrząsnęła głową; luźny i w czasie burzy więcej jeszcze 1909 2, IV | nie czuła tego, że była w tej chwili zalotną. Ale 1910 2, IV | uczuła dotknięcie jego ręki; w tył nieco głowę odgięła 1911 2, IV | różową a wzrokiem utkwionym w szeroki pas złoty, który 1912 2, IV | zdziwienia; pierwszy raz w życiu ptaki te widziała.~- 1913 2, IV | ptaki latają... Żeby Choć w książce albo w rozpowiadaniu 1914 2, IV | Żeby Choć w książce albo w rozpowiadaniu jakim zobaczyć 1915 2, IV | Wszystkie promienie słońca w źrenicach mu zaświeciły.~- 1916 2, V | stole, na kilku książkach w zniszczonej oprawie stała 1917 2, V | i odżyje - szepnął Jan.~W głębi izdebki, pod ścianą 1918 2, V | domowego wyrobu kołdrą Anzelm w kapcie i butach na wznak 1919 2, V | czy rozpacznego okrzyku. W górze nad leżącym w martwej 1920 2, V | okrzyku. W górze nad leżącym w martwej nieruchomości człowiekiem 1921 2, V | Z małego ganku gzymsem w grube floresy wyrzeźbionym 1922 2, V | widać było ciemnawą sionkę, w której stały żarna i przez 1923 2, V | żarna i przez drzwi otwarte w kuchni czysto wymiecionej 1924 2, V | na stołkach dziewczyny. W niedzielnych sukniach bijących 1925 2, V | niedzielnych sukniach bijących w oczy morderową i granatową 1926 2, V | morderową i granatową barwą, w obcisłych stanikach i kolorowych 1927 2, V | też zerknęły za znikającym w drzwiach świetlicy Janem.~- 1928 2, V | Justynka nie bardzo zmokła w deszcz z Mogiły wracając.~- 1929 2, V | kibić ramieniem otoczyła i w zarumieniony policzek pocałowała.~- 1930 2, V | brzozowej kory płonął istotnie w piecu i językami ognia suche 1931 2, V | wyjrzał. Justyna wzięła go w ręce i ułaskawione, łagodne 1932 2, V | wszystkie zwinąwszy się w jeden jedwabisty, pstrokaty 1933 2, V | pstrokaty kłębek czarnymi oczami w czerwonych oprawach na nią 1934 2, V | prośbę - kruczkiem drzewo w piecu poprawiając uśmiechnęła 1935 2, V | Korczyński na nim będą.~I w oczach ludzkich to jej wielką 1936 2, V | sam nie żartem żąda panów w chacie swojej przyjmować.~ 1937 2, V | Wesele to odbyć się miało w parę tygodni po żniwach, 1938 2, V | niezupełnie dobrze, bo w chacie gromada spora, matka, 1939 2, V | bierze i zaraz folwark jaki w dzierżawę weźmie.~- A pan 1940 2, V | dwadzieścia jeden rok, i w sołdaty nie pójdzie, bo 1941 2, V | dwóch starszych braci już w wojsku odsłużyło - rozgadała 1942 2, V | rozrzewniła się, aż łzy jej w oczach stanęły, lecz zaraz 1943 2, V | miały, kto je szył, czy w święta je tylko noszą albo 1944 2, V | im krawiec szyje, Żydek w miasteczku; mają takich 1945 2, V | najwięcej, i noszą je tylko w święta. Na codzień nie używają 1946 2, V | honor. Żadna dziewczyna w okolicy tyle strojów nie 1947 2, V | nawet mniej upodobania w niej znajduje, odkąd nimi 1948 2, V | zebranie z tańcami nazywa) w broszce i kolczykach przyszła, 1949 2, V | siebie przemokłą odzież w kurcie z domowego sukna 1950 2, V | wszedł do kuchenki, gwarno w niej było i wesoło. Antolka 1951 2, V | kilka, aby im żąć pomagać. W Starzynach grunta niskie, 1952 2, V | pomagać, a potem do swoich w porę doskoczyć. Dwie mile 1953 2, V | doskoczyć. Dwie mile ujdzie dziś w jedną stronę, a dwie jutro 1954 2, V | Drzwiczki od przeciwka, w kącie kuchni umieszczone 1955 2, V | zawołał gospodarz domu i w kapocie, zza której grubego 1956 2, V | próg przestąpił. Justyna w obie dłonie rękę jego wzięła 1957 2, V | włosów.~Antolka podbiegła i w rękę go pocałowała.~- Jeszcze 1958 2, V | proszę! Kto widział gościa w kuchni przyjmować? Chata 1959 2, V | Proszę! proszę do świetlicy!~W kuchni znajdowało się troje 1960 2, V | zawahała się, niepewna, w którą stronę iść jej wypada; 1961 2, V | Niegdyś, niegdyś widywał w korczyńskim dworze w ten 1962 2, V | widywał w korczyńskim dworze w ten sposób prowadzące się 1963 2, V | małych sklepień, z których w zimowe wieczory rozlegać 1964 2, V | izbę ćwierkania świerszczy. W kącie samotna, rozłożysta, 1965 2, V | stały wysokie, zielone albo w kwiaty malowane skrzynie 1966 2, V | giętkiej może grabiny czy klonu w wysokie łuki powyginanymi. 1967 2, V | jaśniał obraz jej patrona, w wianki na Boże Ciało poświęcone, 1968 2, V | na Boże Ciało poświęcone, w palmy wielkanocne, w pęki 1969 2, V | poświęcone, w palmy wielkanocne, w pęki suchych nieśmiertelników 1970 2, V | dwojga młodych zapytywał, jak w czasie burzy wydobyli się 1971 2, V | bardzo zmokli, ile czasu w borze spędzili. Opowiedział, 1972 2, V | tak jej zaś wypadło, że aż w czterech okolicach życie 1973 2, V | swoje pędziła: najpierw w ojczystej, czyli w Siemaszkach, 1974 2, V | najpierw w ojczystej, czyli w Siemaszkach, potem w Bohatyrowiczach, 1975 2, V | czyli w Siemaszkach, potem w Bohatyrowiczach, gdy za 1976 2, V | wyszła, potem za drugim mężem w Jaśmontach, a na ostatku, 1977 2, V | na ostatku, za trzecim, w Starzynach.~- Nie wiadomo, 1978 2, V | stół szmatą płótna starły i w przeciągu pół godziny zastawiły 1979 2, V | wszystkim zapewne, na co w, tej chwili zdobyć się mogła 1980 2, V | się misa kwaśnego mleka w połowie z różową śmietaną 1981 2, V | włosów zarumieniony ręką w stół uderzył. - Nieświadomy 1982 2, V | postępować, to niech nosa w nie swoje nie tyka!~Wstawał 1983 2, V | ze łzami kręcącymi się w oczach jęknęła Antolka.~ 1984 2, V | przestanie !~Kiedy chleb w rękach podniósł i kroić 1985 2, V | dwie młode dziewczyny jedli w sposób dość szczególny. 1986 2, V | Drewniane łyżki trzymali w palcach zgrabnie, delikatnie 1987 2, V | zgrabnie, delikatnie i zawartą w nich żywność powoli w usta 1988 2, V | zawartą w nich żywność powoli w usta wkładali, powoli też 1989 2, V | i powoli do ust nieśli. W tym szczególnym, przesadnie 1990 2, V | ale zaraz można zrobić...~W bokówce, na olchowej czerwonej 1991 2, V | go nastawiać. Ale właśnie w chwili, w której Anzelm 1992 2, V | nastawiać. Ale właśnie w chwili, w której Anzelm pytanie swoje 1993 2, V | patrzał na Justynę, która w porcji ciemnego chleba złotawym 1994 2, V | patrzała. Oboje mieli uśmiechy w oczach i pytanie Anzelma 1995 2, V | głośno, serdecznie, z głową w tył odrzuconą, i bez widocznej 1996 2, V | poniósł. Rękę miał dużą, w skórę ciemną i grubą obleczoną, 1997 2, V | prawie po całych dniach w instrument stukać to może 1998 2, V | Antolkę widać było z dojnicą w ręku prędko przez sień na 1999 2, V | najrzeć, czy parobek dobrze w nieobecności jego bydła 2000 2, V | zrazu, jakby przelękniony, w tył nieco uchylić się i