Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
marsem 1
marsza 2
marszczac 1
marta 88
marte 11
marteczka 1
marto 3
Frequency    [«  »]
90 wtedy
89 glosem
89 koniec
88 marta
87 mówic
87 mysli
86 dosc
Eliza Orzeszkowa
Nad Niemnem

IntraText - Concordances

marta

   Tom, Rozdzial
1 1, I | była cholera, tylko panna Marta Korczyńska z Korczyna, kuzynka 2 1, I | sześćdziesiąt? - ostro zaśmiała się Marta. - Zapewne, wyglądam na 3 1, I | tym ciągłym chorowaniem.~Marta kiwnęła głową i machnęła 4 1, I | Justyno, módlcie się za nami!~Marta z rozżarzonymi oczami i 5 1, I | głupi on! - odpowiedziała Marta. - Zapewne Różyc zaprosił 6 1, I | komedię mieć dziś będziemy?~Marta spojrzała na nią przenikliwie 7 1, I | z nim się nie pogodzę...~Marta zaśmiała się.~- Ot, lubię 8 1, I | łzy.~- Phi! - zaśmiała się Marta - melancholiczka jesteś... 9 1, I | to obchodzić nie powinno.~Marta przypatrywała się jej przenikliwie 10 1, I | piskliwych śmiechów dziewcząt.~Marta i Justyna zatrzymały się 11 1, I | osypywał im suknie i głowy. Marta w kierunku jadących machnęła 12 1, I | Oho! kazały! - zażartowała Marta.~- A jakże! - potwierdziła 13 1, I | kobiety iść znowu zaczęły, Marta mówiła:~- Ten Janek Bohatyrowicz 14 1, I | najgłębszym swym basem zawołała Marta - i my kiedyś z Anzelmem 15 1, I | klasztorze...~- Ot - sarknęła Marta - w pieśni jest "będziesz" 16 1, I | Nieszpetny - odpowiedziała Marta. - Pomiędzy nimi często 17 1, II | wszystkich! któż by?...~- Panna Marta, na przykład, nie uznaje 18 1, II | skarżył się Kirło.~- O, Marta... Ona taka biedna.., zgorzkniała... 19 1, II | szepnęła:~- Moja Tereniu, ta Marta nie wraca dotąd z kościoła... 20 1, II | nakrywają do stołu. Czemu ta Marta nie wraca?... Nie wiem, 21 1, II | nie będę mogła... Ach, ta Marta nie wraca...~Z żywością 22 1, II | lecz żwawo krzątała się Marta Korczyńska, która przed 23 1, II | Chłopak chleb krajał, a Marta wkładała go do serwet, kiedy 24 1, II | gniewną ironią krzyknęła Marta. - Alboż mało naczekałaś 25 1, II | kredensowej idąc zamruczała Marta. - Może i matka zapomniała 26 1, II | wybuchnął głośny śmiech Kirły... Marta, zapatrzona w szlak drogi 27 1, III| braćmi jednak pozostawał. Marta przebywała wtedy złotą chwilę 28 1, III| Gospodarstwem zajmuje się Marta.., ty robisz to tylko, co 29 1, III| wyszczebiotało: ~- Ciocia Marta pyta się tatka, czy tatko 30 1, III| tatku, maliny... Ciocia Marta dała mnie ich dużo, dużo, 31 1, III| jeszcze nie upieczone. Ciocia Marta mówiła, żeby tatko dziś 32 1, III| Aj, tateczku, my z ciocią Martą i z Justynką w niedzielę 33 1, III| przeczącym.~Nazajutrz oboje z Martą wstali jak zwykle o piątej 34 1, III| utrzymanie domu, tym rządziła Marta. Co zostawało czasu od gospodarstwa 35 1, IV | lokajczykowi. Pozostała tam także Marta, w dniu tym świątecznie 36 1, IV | w domu wyjątkowym, panna Marta sporo do czynienia mieć 37 1, IV | głowę podnosząc krzyknęła Marta - Czego ty chcesz ode mnie? - 38 1, IV | bufetu przyskakując krzyknęła Marta - kryształową karafkę stłukła! 39 1, V | Widuję pana czasem... ciotka Marta mówiła mi o ojcu i stryju 40 1, V | pomiędzy człowiekiem tym i Martą. Z bliska, pomimo ruchów 41 1, V | A jakże miewa się panna Marta Korczyńska?- zapytał.~- 42 1, V | natury spojonego, o którym Marta mawiała Justynie, że miał 43 1, V | właściwą, zajmowała się Marta.~Uśmiechnął się znowu i 44 1, VI | wydeklamowała przed nią Marta:~A gdy kto przyjdzie albo 45 2, II | trochę przygarbiona, stała Marta, a przed nią młody chłopak 46 2, II | zrobię, jeżeli zechcę! ~Kiedy Marta prędko, z rozmachiwaniem 47 2, II | zjadliwym śmiechem zadziwiła się Marta, ale wnet spostrzegłszy, 48 2, II | nazwisko w pierś uderzyło, Marta wyprostowała się i ze szczególnym 49 2, II | zamiaru swego namówić. Ale Marta, pochylona, piętami suknię 50 2, II | wycałuję... tylko proszę...~Marta odwróciła się i wątłą dziewczynkę 51 2, II | Benedykta. Oboje już nie spali. Marta doglądała froterowania posadzek 52 2, II | tyle przerażenia i żalu, że Marta i Benedykt domyślili się 53 2, II | przyszła panienki bawić...~Marta mówiła, jak tylko mogła 54 2, II | przedpokoju zjawiła się Marta. Nie zważając wcale, że 55 2, II | osowiałymi oczami za odchodzącą Martą popatrzał. Potem ostrożnie, 56 2, II | sucharków zjadłem! Żeby to panna Marta tego syrka dała z kminkiem 57 2, II | żądany przedmiot zapytała Marta.~- Może i przyjeżdża! - 58 2, II | wrażenie prawie bolesne. Marta znająca dobrze usposobienie 59 2, II | się, czy co? - burknęła Marta, niewielką swą rękę pieszczotliwie 60 2, II | się, z pokoju wybiegła. Marta podniosła się wtedy znad 61 2, IV | synkiem; stała też tam panna Marta, która w porę młoda jeszcze 62 2, IV | tam z sobą brał i panna Marta często po mnie, przysyłała. 63 2, IV | jak tylko do pokoju panna Marta wbiegła, panią Andrzejową 64 2, IV | to znowu kiedy z panną Martą albo z gośćmi na spacer 65 2, IV | spotkał na drodze z panną Martą, popłynął ze stryjem na 66 2, V | na piaszczystym pagórku Marta niegdyś święcony medalik 67 2, V | sufitowi zwróconą leżała Marta. W półcieniu sztywne jej 68 2, V | i włosy splatać zaczęła. Marta mówiła ciągle:~- Skądże 69 3, II | rozumniejszy...~W godzinę potem Marta z trzaskiem otwierając drzwi 70 3, II | szczęście, do sieni weszła panna Marta, taka sroga, ale ona nie 71 3, II | Rzecz była drobną, a jednak Marta śmiała się i razem płakała, 72 3, II | panny Marty do siebie prosi!~Marta piorunem ze schodów zbiegła; 73 3, II | szczebiocie Teresy. Daremnie Marta na palcach nóg stąpać usiłując 74 3, II | zaglądającego do pokoju Witolda Marta, Teresa, Leonia i panna 75 3, II | tylko Justyna, ale także i Marta. Przez okno przecież zobaczył 76 3, II | Zamieszkiwała go wtedy Marta; teraz wiedział dobrze, 77 3, III| wspominając, przed panną Martą Korczyńską wykonywała. Działo 78 3, III| dobrą o tym pamięć, że panna Marta niegdyś w onych starych 79 3, III| zwrócili.~Byli to Anzelm i Marta, Jakim sposobem i gdzie 80 3, III| której dom, drzewa, ule Marta ciekawie i długo oglądała, 81 3, III| swoim mówił:~- Czy panna Marta pamięta, jak pierwszy raz 82 3, III| zostać?~Kiedy Anzelm mówił, Marta głowę podniosła i potwierdzająco 83 3, V | paru bawiąc w Korczynie z Martą i Justyną w pokoju na górze 84 3, V | zawsze to ojciec!~A ja z Martą pomówić muszę... rozpytać 85 3, V | gabinetu Benedykta wsunęła się Marta. Nie weszła jak zwykle ze 86 3, V | ramionami rozmachiwał. Marta podniosła na niego swoje 87 3, V | graj sonatki i serenadki, a Marta ci tam zaraz śniadanie pośle...~ 88 3, V | długo jeszcze rozmawiał z Martą i z Witoldem, który Kirłową


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL