| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] justynki 7 justynko 19 justyno 13 justyny 80 justysi 2 justysia 2 justysiu 4 | Frequency [« »] 81 zaraz 80 dwa 80 glosno 80 justyny 80 powoli 79 dalej 79 mogla | Eliza Orzeszkowa Nad Niemnem IntraText - Concordances justyny |
Tom, Rozdzial
1 1, I | ustach i nawet ramionach Justyny przebiegło drgnienie nagle 2 1, II | czego to podobne?~Po ustach Justyny przemknął uśmiech. Stanęła 3 1, II | wspólne mieszkanie Marty i Justyny. W tym pokoju Justyna stanęła 4 1, IV | spojrzenia jego wracając od Justyny zbiegały się w drodze ze 5 1, IV | ustami cmokając odparł ojciec Justyny.~- Bóg trójcę lubi! - zawołał 6 1, IV | dotykając prawie rękawa sukni Justyny z cicha zapytywał:~- Czy 7 1, V | Pojechały do Korczyna. Z pamięci Justyny nigdy nie wyszła rozmowa 8 1, V | muzyce. ~Teraz przed pamięcią Justyny powstała kobieta z majestatyczną 9 1, V | Benedyktem opłacała nauczycielki Justyny, sprawiała jej coraz nowe 10 1, V | upadających Osowiec.~Tu umysł Justyny napełnił się mnóstwem obrazów 11 1, V | artystą łączyły się dla Justyny wspomnienia tych wszystkich 12 1, V | Całe to zajście było dla Justyny ciosem zrazu, który wtrącił 13 1, V | nawet myśleć, że zapytania Justyny sprawiały mu radość, jakąś 14 1, V | wrodził się - zauważył Jan do Justyny - taki gniewliwy jak i ociec. 15 1, V | też sposób wyrażenia się Justyny przypomnieniem czegoś dawno 16 1, V | zasypuj!~A zwracając się do Justyny znowu trochę czapki uchylił:~- 17 1, V | Anzelm.~I zwracając się do Justyny zwykłą sobie powolną i czasem 18 1, V | przesunął się po twarzy Justyny.~- Panowie to co inszego - 19 1, V | z cicha rzekł Anzelm do Justyny - z jednej matki, nie z 20 1, V | uśmiechem zwrócił się do Justyny:~- Elżunia Bohatyrowiczówna, 21 1, V | nieśmiało zbliżył się do Justyny.~- Czy pani nie gniewa się 22 1, VI | tak, jak wtedy...~Jan do Justyny szepnął:~- Stary zawsze 23 1, VI | się ku staremu. W pamięci Justyny błysnęło wspomnienie. Widziała 24 2, I | się, sympatia. Do panny Justyny uczułem od razu sympatię... 25 2, I | jaki się znajduje u panny Justyny, w jej kibici, ruchach etc., 26 2, I | A francuszczyzna panny Justyny, entre nous, dość kulawa? 27 2, I | pewno tak samo kulawa, jak u Justyny, ale przysłowie sprawdza 28 2, II | sporządzonego ubrania. Na widok Justyny nie posunął się ku niej, 29 2, II | się w rzeczywistości do Justyny; że ten dziedzic starego 30 2, II | a przede wszystkim dla Justyny, której imię wymawiał teraz 31 2, II | stopnia najwyższego. Dla Justyny byłoby to szczęściem wielkim, 32 2, II | i w pokoju panny Marty i Justyny, gdzie usłyszaną nowinę 33 2, III| radością jaśniała twarz Justyny, kiedy z niskiego siedzenia 34 2, III| niej słów kilka, a gdy do Justyny powrócił, sierp trzymał 35 2, III| gorsetu zdradzający stanik Justyny.~Z ognistym rumieńcem Justyna 36 2, III| pomyślała - zabrzmiał obok Justyny głos Jana - a to już mnie 37 2, III| w oczach powtórzył słowa Justyny:~- Jedyna różnica w, formie... 38 2, III| środku ma...~Zrozumieli myśli Justyny, wybornie ją zrozumieli 39 2, III| wydzierały się z piersi Justyny. Justyna zaśmiała się tak 40 2, III| godności uważał. Jak wtedy ręki Justyny, tak teraz śpiesznie ku 41 2, III| zielonej gałązki na ręku Justyny czerwieniła się szrama od 42 2, IV | oddechem tego miejsca.~Stopy Justyny pogrążały się całkiem w 43 2, IV | wymówił i wziąwszy rękę Justyny w swoją ku brzegowi lasu 44 2, IV | u brzegu zatrzymując do Justyny zawołał:~- Proszę!~Zawahała 45 2, IV | prawie rozkazująco.~Wahanie Justyny zniknęło bez śladu; podbiegła 46 2, V | czy doprawdy głos panny Justyny usłyszałem?~Justyna żywo 47 2, V | niż zwykle ściskając rękę Justyny, uważnie, prawie badawczo 48 2, V | podtrzymać usiłując. Na ręku Justyny zobaczywszy czerwoną szramę 49 2, V | połyskliwe, rozpuszczone włosy Justyny. Po długim milczeniu Anzelm 50 2, V | to niezdrowo, a u panny Justyny nawet i łezki w oczach widzę. 51 2, V | tej samej chwili Jan do Justyny szeptał:~- Nadmiar bym chciał, 52 2, V | Jadwiga nie spuszczała z Justyny oczu, które coraz więcej 53 2, V | nie spuszczając wzroku z Justyny zadziwiła się - czy to teraz 54 3, II | umieścił się naprzeciw Justyny z takim pośpiechem, jakby 55 3, II | dawnej żartobliwości ojcu Justyny półmisek podał.~- Teraz 56 3, II | mówiono, odnosiło się do Justyny. Kiedy po raz pierwszy usłyszał 57 3, II | prawdopodobnych względem Justyny zamiarach Różyca i o staraniach 58 3, II | przyskoczył do stojącej u okna Justyny.~- Wiesz, Justynko - pięścią 59 3, II | przygarbiona trochę, naprzeciw Justyny po drugiej stronie stołu 60 3, II | pocałunek złożył na ręce Justyny, a wnet potem obie już ręce 61 3, II | wyciągającą się ku niej dłoń Justyny wsunęła rękę kościstą, do 62 3, II | przynieść krzesło dla panny Justyny!~Chłopak w mig ku chacie 63 3, II | to po osobną miseczkę dla Justyny, to po łyżkę, to mu rozkazywała 64 3, II | dziewczęcia purpurą okrył twarz Justyny, której właśnie Fabianowa 65 3, II | A Elżusia floksy dla Justyny zrywając narzeczonemu rozkazywała, 66 3, II | wpółuchylone drzwi pokoju Marty i Justyny zajrzała utrefiona główka 67 3, II | pochyloną nad robotą głowę Justyny. Wzrok jego przesuwał się 68 3, III| się znalazł i nad głową Justyny nieśmiało, z cicha mówił:~- 69 3, III| Tymczasem na niskim płatku obok Justyny siedząc Jan cicho, ale z 70 3, IV | zobaczył. W mgnieniu oka obok Justyny stanął.~- Strasznie zląkłem 71 3, IV | Pod ogorzałą skórą twarzy Justyny przepływały co chwilę rumieńce 72 3, IV | poprosił Jan.~Zbliżył się do Justyny tak, że ramieniem rękawa 73 3, V | i tryumfował. Na twarzy Justyny najlżejsze nie odbiło się 74 3, V | w oczach zwróciła się do Justyny:~- Złote ma serce, kobietę 75 3, V | Wilgotne oczy otarła i do Justyny zwrócona, wpółproszącym, 76 3, V | rzeczywistego, moje dziecko do Justyny się zwrócił - to to, że 77 3, V | życzenie nie zważając do Justyny podeszła i za ręce ją wzięła. 78 3, V | Marty do mnie poprosił.~A do Justyny zwrócił się:~- Ojcu mówiłaś 79 3, V | Tymczasem wkrótce po odejściu Justyny bocznymi drzwiami do gabinetu 80 3, V | wspólne z wujem przybycie Justyny. Niezmierna radość błyskawicami