Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
n 4
n1i 1
n1u 1
na 2884
1
1
nabawi 1
Frequency    [«  »]
3974 sie
3537 z
3534 w
2884 na
2741 nie
1743 ze
1576 a
Eliza Orzeszkowa
Nad Niemnem

IntraText - Concordances

na

1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-2884

     Tom, Rozdzial
1001 2, II | razem może by rozmowę na później odłożył, polu i 1002 2, II | porozmawiać trochę z wujem i na ganek go przeprowadzić?~ 1003 2, II | mnóstwo wyrazów cisnęło mu się na usta, które kilka razy zadrżały, 1004 2, II | spuszczone, ale gdy raz na ojca wzrok podniósł, był 1005 2, II | organy jego słuchu żadnego na nich nie czyniąc wrażenia. 1006 2, II | się o wypłacenie długu; na koniec, obejście się Darzeckiego, 1007 2, II | się przy słowach syna i na chwilę utkwiły w ziemi - 1008 2, II | że Benedykt odwrócił się na chwilę, by ukryć uśmiech 1009 2, II | mimo woli wybiegający mu na usta. Bardzo jednak poważnie 1010 2, II | Głupiś! co ty tam znasz się na tym! Dlaczegóż przynajmniej 1011 2, II | popełnionym z wybuchającym na nowo zapałem zaczął Witold. - 1012 2, II | fałszem jest i potwarzą na cywilizację rzucaną. Córki 1013 2, II | Benedykt - nie pluć mi tak na krewnych !~Ale chłopak tego 1014 2, II | dzieciństwa. Kierujecie na lalkę, na taką samą światową 1015 2, II | Kierujecie na lalkę, na taką samą światową srokę...~- 1016 2, II | Witold!~- Tak, mój ojcze, na lalkę i światową srokę, 1017 2, II | posągi! Oto uczucia i myśli, na których gruncie wzrasta 1018 2, II | więcej przemówić nie mógł, na koniec zdławionym głosem 1019 2, II | słowa ojcowskie, mieniła się na pobladłej jego twarzy z 1020 2, II | pewno że będę milczał i na takie ubliżenia nie narażę 1021 2, II | drzwiom i bez tchu prawie na ganek wypadł. Zobaczył ojca 1022 2, II | ganek wypadł. Zobaczył ojca na konia wsiadającego i zbiegłszy 1023 2, II | z której długie wąsy na surdut mu spadały, i na 1024 2, II | na surdut mu spadały, i na syna nie patrząc Benedykt 1025 2, II | pomimo ciężkości swej pięknie na koniu wyglądał. Niegdyś, 1026 2, II | się widokiem siedzącego na koniu ojca. Uwielbiał go 1027 2, II | poetyzowania tej postaci, która na domowym, lecz zgrabnym wierzchowcu 1028 2, II | wyglądającą zza węgła domu głowę, na pierwsze wejrzenie dość 1029 2, II | Jeżeli Witold chce dziś na kiełby jechać, to proszę 1030 2, II | nie byłem... może tu kto na mnie gniewać się będzie. ..~- 1031 2, II | A dlaczegóż czapki na głowie nie masz?~Z samą 1032 2, II | Może kto będzie gniewał się na mnie?~- Włóż zaraz czapkę 1033 2, II | serce ukłuło. Ale spojrzał na wędy i zwracając się ku 1034 2, II | raźnym gestem starą czapkę na ogromną czuprynę swą wkładając 1035 2, II | towarzyszem swoim usiądzie, aby na środek rzeki wypłynąć i 1036 2, II | utopiwszy patrzeć mniej może na pływające po ich powierzchni 1037 2, II | zdradzające piórko, jak na ten mały, piękny, nad wszystko 1038 2, II | przy której w tej chwili na kształt posążka z czarnego 1039 2, II | czarnego marmuru siedział na straży wyprostowany i nieruchomy, 1040 2, II | wodę, łódka zakołysała się na błękitnej i złotej toni, 1041 2, II | najprędzej i wraz z nią na dół zszedłszy z rozkoszą 1042 2, II | piękniał, unosił się czasem na palcach nóg, jakby miał 1043 2, II | smyczkiem w powietrzu powiódł i na struny spuścić go miał, 1044 2, II | ona, że z podaniem obiadu na powrót Benedykta oczekiwać 1045 2, II | tylko jeszcze ze smyczkiem na struny opuszczonym osowiałymi 1046 2, II | stole już siedział z serweta na piersi rozpostartą i nad 1047 2, II | starannością i uwagą, z jaką na skrzypcach wygrywał pasaże 1048 2, II | twarzą, z zajęciem, szukać na niej zaczęła akordów, którymi 1049 2, II | drzew, co wyrosły wolne,~Na mogile śpiewa jakieś ptaszę 1050 2, II | przerwał jej turkot kół na dziedzińcu. Po chwili usłyszała 1051 2, II | starannie sporządzonego ubrania. Na widok Justyny nie posunął 1052 2, II | zupełną powagą w postawie i na twarzy i rękę swą kościstą, 1053 2, II | głębokim prawie ukłonem złożył na niej pełen uszanowania pocałunek. 1054 2, II | muzyki Orzelskiego nieruchomo na pościeli wyciągnięta, z 1055 2, II | powiekami, spod których czasem na blade jej policzki spływała 1056 2, II | chorej znużona, siedząc na krześle, co chwilę usypiała 1057 2, II | sztory zawzięcie wyszywała na kanwie pantofle dla Marty. 1058 2, II | jej od świeżył, usiadła na łóżku i oświadczyła, że 1059 2, II | chichotała, od łóżka do toalety i na powrót biegała przynosząc 1060 2, II | czyniąc krótkie pauzy. Kiedy na koniec wstała od toalety 1061 2, II | koniec wstała od toalety i na spotkanie wchodzącego do 1062 2, II | wpływów i wrażeń działających na jej nerwy. Z Kirłą łączył 1063 2, II | rozgrzeje.~Istotnie też, na samym już wstępie przyjemnie 1064 2, II | i miękko ułożyła się już na swym pąsowym szezlongu, 1065 2, II | różnic majątkowych i innych na serio o niej nie pomyśli. 1066 2, II | rumieniła się, to bladła na przemian; wszystkie nerwy 1067 2, II | pani Emilii, przysiadłszy na ziemi kolana jej ucałowała 1068 2, II | moja najdroższa, proszę mi na dziś swoich liliowych kokard 1069 2, II | ofuknęła stara panna. - Na co ci te kokardy? owszem, 1070 2, II | kokardy? owszem, pożyczę, ale na co ci dziś kokardy?~- Trzeba, 1071 2, II | ręku, stanęła przed małym, na ścianie wiszącym lusterkiem 1072 2, II | przyozdabiać. Oprócz tego układała na głowie zrudziały warkocz 1073 2, II | przypominała uwiędłą różę, osadzona na tej młodej, białej; delikatnej 1074 2, II | najmniejszej uwagi nie zwracała na przystrajającą się i mizdrzącą 1075 2, II | splecione swe ręce małe i chude, na stolik opuściła i zamyśliła 1076 2, II | przyozdobił. Wyglądała teraz na słodką, dobrą, Bogu i ludziom 1077 2, II | Rzuciła się ku siedzącej na ziemi Marcie i przysiadłszy 1078 2, II | uszczęśliwiona, jakby skarb na drodze znalazła... Dowiedziałem 1079 2, II | niej, że swoje swatostwo na dobrą już drogę wprowadziła.~ 1080 2, II | każdej nie danym jest spotkać na drodze swego życia takiego 1081 2, II | takiego poświęcenia...~Długo na temat ten fantazjując nie 1082 2, II | wysłuchawszy kanwę z wyszytą różą na ziemię rzuciła i na paluszkach 1083 2, II | różą na ziemię rzuciła i na paluszkach do dalszych pokojów 1084 2, II | głosik Leoni rozlegał się na wschodach, na których spotkała 1085 2, II | rozlegał się na wschodach, na których spotkała schodzącą 1086 2, II | których spotkała schodzącą na dół Teresę, i w pokoju panny 1087 2, II | samym pokoju Teresa leżała na jednym ze znajdujących się 1088 2, II | tam łóżek, z wy krzywioną na głowie kokardą, spłakana 1089 2, II | boli! ~Wtem zerwała się i na łóżku usiadła.~- O mój Boże! - 1090 2, II | zaczerwieniona, warkocz i kokardę na głowie poprawiała i machinalnie 1091 2, II | bolącą głowę chwytając się, na zapomnienie się swoje wyrzekając, 1092 2, II | którą już przeliczyła, i na siedzącą u okna Justynę 1093 2, II | tym nie wyglądała jednak na szczęśliwą. Z pobladłą cerą, 1094 2, II | jej spotkały się z leżącą na stole niewielką książką, 1095 2, II | Może we wspomnieniach choć na chwilę dla ciebie z martwych 1096 2, II | dawniej, oczy nasze razem na tych kartach spoczywały... 1097 2, II | Pozwól mi kiedy długo sam na sam z tobą porozmawiać. 1098 2, II | genoux .~Dwie jej łzy upadły na dwa te wiersze. Wyobraźnia 1099 2, II | Kochać to ufać i w dwa serca na raz spoglądać jak w czyste 1100 2, II | zamknęła i powstała. Wszystko na świecie mówić umie. Wy mowę 1101 2, II | z polewanej gliny stała na stole, zapachem swym napełniała 1102 2, II | rządcy o ilość zebranych na dzisiaj żeńców. Wrócić mogła 1103 2, II | paru godzinach. Spędziła je na zielonych miedzach rośliny 1104 2, II | więdniejącą lebiodą, która na trawy zielone rzuca krwiste 1105 2, II | szczęściem?~Z zamyślonym na ustach uśmiechem Justyna 1106 2, II | walką Justyna rozdarła na kilkanaście drobniutkich 1107 2, II | polna w jej warkoczu, tak na jej ustach wiła się cicha 1108 2, II | drzew, co wyrosły wolne,~Na mogile śpiewa jakieś ptaszę 1109 2, III| III~W porze żniw na tej rozległej równinie ziemia 1110 2, III| ukazywała się tylko tu i ówdzie na drogach porosłych rzadką 1111 2, III| porosłych rzadką trawą i na wcześnie zaoranych małych 1112 2, III| ku ziemi schylone istoty. Na linii poziomej spostrzegane, 1113 2, III| oddech nieba skraplając się na ich twarzach spadał na ziemię 1114 2, III| się na ich twarzach spadał na ziemię deszczem potu. Z 1115 2, III| zapładniających uścisków słońca. ~Na rozległej przestrzeni pola, 1116 2, III| i z najlepszym smakiem, na domowych krosnach z lnu 1117 2, III| stojącej, nie miała wtedy na palcu mosiężnego naparstka, 1118 2, III| szerokim czołem, nie mógł na porę przywdziać nowego 1119 2, III| ciemnymi liniami przerzynały na krzyż olśniewającą białość 1120 2, III| butach, z fantazją stał na pustym wozie galopem prawie 1121 2, III| spiętrzonym górą snopów, na szczycie której siedział 1122 2, III| z szelkami skrzyżowanymi na śnieżnej koszuli, z lejcami 1123 2, III| trochę gniewny. - Stanęli na drodze i językami mielą! 1124 2, III| cały w płótno ubrany Ładyś; na drugim, pustym, z grubą 1125 2, III| grubą kasztanowatą kosą na plecach, w różowym kaftanie, 1126 2, III| ja myślałam, że to wilga na wozie siedzi! ~I ze zręcznością, 1127 2, III| stojącemu dążył. ~Kiedy na drodze rozlegał się turkot 1128 2, III| nieprzerwany szelest przecinanych i na ziemię kładnących się kłosów.~ 1129 2, III| może dziesiąty, wóz swój na ściernisko zawrócił i wjechał 1130 2, III| ukazując.~- A co, Sargas? Na Niemen może pójdziem? Na 1131 2, III| Na Niemen może pójdziem? Na Niemnie lepiej, che, che, 1132 2, III| można! Nie puszczają nas na Niemen, che, che, che! _~- 1133 2, III| sobie, a żyto niech gnije na ziemi! ~Wielki chłopiec, 1134 2, III| długi rozciągnął się był na ścierni i leniwą rękę zatopił 1135 2, III| dziewcząt, iskrzyły się na głowach kwieciste chustki, 1136 2, III| snopków uwożącą ku domowi, a na przeciwnym krańcu wydrążonego 1137 2, III| odzieży starą chustkę miała na głowie. Na ich zagonie stał 1138 2, III| chustkę miała na głowie. Na ich zagonie stał wóz zaprzężony 1139 2, III| nie dlatego, aby zagony, na których pracowali, były 1140 2, III| pojedyncze mieszały się na tej szerokiej równinie w 1141 2, III| mnóstwa osób należące i na traf w najróżniejsze kierunki 1142 2, III| rozsypane, a w przeciągu czasu na drobne ułamki rozbite. Każdy 1143 2, III| znajdował się tuż obok tego, na którym pracowała rodzina 1144 2, III| żniwiarki znajdowały się na nim: młodziutka, wiotka 1145 2, III| prosta jak świeca kobieta na pięćdziesiąt lat wyglądająca. 1146 2, III| zapałem, wybornie, zabierając na raz wielkie garście żyta 1147 2, III| ściętą garść do innych, już na ziemi leżących przyłączała, 1148 2, III| osłoniętej nieco skrzyżowaną na piersi chustką, w krótkiej 1149 2, III| czepku z białego perkalu na siwiejących włosach, wydawała 1150 2, III| dogadywała, że żnie powoli, i na wyścigi z sobą wyzywała; 1151 2, III| swoją i stojąc przed kimś na snopach siedzącym głośno 1152 2, III| Zaśmiała się tak, że głowę na bok odkręcała, i wnet prawiła 1153 2, III| ze Starzyn. Ludziom znów na języki padłam. Owszem. Wy 1154 2, III| i przyjaciela dozgonnego na całe życie przepadać! Wzięłam 1155 2, III| odepchnąłby, a on przygarnął, na rękach nosił, karmił, 1156 2, III| Lepszego jak on to już prawie na całym świecie nie ma. Żadnego 1157 2, III| Starzyńskiej oparła się na jej kłębie. Cieńszym trochę 1158 2, III| gniadą cicho wtoczył się na ściernisko.~- O Jezu! - 1159 2, III| znalazł się przy kobiecie na snopach siedzącej, którą 1160 2, III| słomianej barwy złocisto na słońcu jaśniała. Więcej 1161 2, III| niskiego siedzenia swego oczy na przybyłego wzniosła i żywym, 1162 2, III| pośpiesznym ruchem rękę ku niemu na powitanie wyciągnęła. On 1163 2, III| pochwycił i nisko schylony na chwilę do niej ustami przylgnął.~- 1164 2, III| przyjdzie, bo mówiła, że chce na naszą robotę z bliskości 1165 2, III| ciągle patrzę, jaki to zasęp na niego padł. Taki pochmurny 1166 2, III| odtrącić go chciała, z nogi na nogę przestępując, głową 1167 2, III| Ja wiem, skąd ten zasęp na niego przyszedł i dla jakiej 1168 2, III| Bo to całe gospodarstwo na nią po dziaduniu spadnie, 1169 2, III| wygadywać! - krzyknął i ku na wpół zżętemu zagonowi 1170 2, III| nie ożenię się! - czapkę na ściernisko rzucając i snop 1171 2, III| namiętnymi ruchami snopy na wóz rzucać zaczął, łatwo 1172 2, III| rytmicznymi ruchami snopy na wóz rzucając zmyślił się, 1173 2, III| wóz rzucając zmyślił się, na czoło jego znacznie bledsze 1174 2, III| chwilowych rozmowach znowu na łanie zapanowała praca milcząca 1175 2, III| kłosistych łodyg, które na rozciągniętym powróśle złożywszy, 1176 2, III| jeszcze stojących przepadał.~Na kilku snopach w jednym miejscu 1177 2, III| zamyślonej postawie, z twarzą na dłoń spuszczoną. Uważnie, 1178 2, III| Teraz pełnym, bystrym, na wszystko uważnym okiem patrzała 1179 2, III| wszystko uważnym okiem patrzała na to, co działo się przed 1180 2, III| swą kibić tak, jakby sama, na wzór żniwiarek podnoszących 1181 2, III| blaskiem w oczach i uśmiechem na wpółotwartych ustach wsłuchując 1182 2, III| żwawiej rzucane snopy upadając na wozy wydawały głuche, szemrzące 1183 2, III| głowę podawał naprzód, a na białe czoło wystąpiła mu 1184 2, III| bardzo cicho.~Podniosła na niego oczy napełnione blaskiem 1185 2, III| która w ostatnich dniach na czole jego zjawiać się zaczęła, 1186 2, III| wyciągnęła rękę i z poważnym na ustach uśmiechem połyskujące 1187 2, III| narzędzie z ręki jego wzięła.~Na całe ściernisko pokryte 1188 2, III| mrowiskiem istot ludzkich, na cały ten łan szumiący upadającymi 1189 2, III| kobieta w perkalowym czepku na siwiejących włosach biegła 1190 2, III| dziewczyny wyprostowały się na zagonach i z uśmiechami, 1191 2, III| bez zdziwienia, patrzały na schylającą się ku zbożu 1192 2, III| pogardliwe wejrzenia strzeliły na obcisły i wyraźnie rogi 1193 2, III| Jan teraz znajdował się na wozie w połowie snopami 1194 2, III| zbierania nie było, stojąc na tym kłosistym, żółtym, sprężyście 1195 2, III| ze ścierniska zjeżdżał na drogę. W tej samej chwili 1196 2, III| tej samej chwili z drogi na ściernisko wjeżdżała Domuntówna. 1197 2, III| ludzi, których postacie na wozach stojące, jednostajnie 1198 2, III| przypominały ścigających się na arenach klasycznych atletów. 1199 2, III| Śnieżna białość jego koszuli na błękitnym tle powietrza 1200 2, III| Bohatyrowicz, skręcając na drogę brzegiem ścierniska 1201 2, III| obracał ku temu zagonowi, na którym obok białego czepka 1202 2, III| zielony lesie!~Jak kwiatek na słońcu kwitnie lub więdnieje,~ 1203 2, III| serce, bo głos jej zemdlał i na zatrzymanym wozie stała 1204 2, III| wozie stała nieruchoma, na ten sam punkt łanu patrząca, 1205 2, III| wyraźnie i rozgłośnie znowu na łan zleciały i po nim płynęły 1206 2, III| pięknego głosu Jana:~Jak słowik na drzewie zaczyna swe pienie,~ 1207 2, III| ona pierwsza śpiewaczka. I na gitarze dziadunio grać 1208 2, III| tańczą, to Jadwiśka gra na gitarze, a mój Janek śpiewa... 1209 2, III| tylko kropel krwi wystąpiło na ogorzałą, lecz delikatną 1210 2, III| podniosła, aby je za sobą na zagonie złożyć. Ale mimo 1211 2, III| Ej! bo to panienka i sama na paluszek swój nie dmucha, 1212 2, III| Za toż o lenistwo nigdy na ludzkie języki nie padałam! 1213 2, III| wszystko zrobię, i synkowi na pomoc przybiegnę! Wiele 1214 2, III| płakała albo przynajmniej na płacz się jej zbierało, 1215 2, III| romansowych mówiła.~W tej chwili na brzegu ścierniska rozległo 1216 2, III| wyprostowała się i rękę na kłębie opierając zaśmiała 1217 2, III| drogach łapie, cha, cha, cha!~Na brzegu ścierniska rumianością 1218 2, III| snopków, co pod laskiem na mnie czekają, i tu zaszedłem 1219 2, III| obaczenia, wiele mego żyta na przyszły tydzień pozostanie.~- 1220 2, III| i jednego naszego kłosa na tym kawałku dziś nie pozostanie! - 1221 2, III| który przedtem stanął był na zagonie jak słup nieruchomy 1222 2, III| podnosił i układającemu je na wozie bratu podawał. Fabian 1223 2, III| i z powagą postępował, a na widok kilkunastu swych zagonów 1224 2, III| części państwa swego kroczył, na której tak pomyślnie gospodarowała 1225 2, III| patrzał.~- Hej Ładyś! - na całe ściernisko rozległ 1226 2, III| sierpem zaczepia? Niby to na swoim zagonie żnie, a obok 1227 2, III| rosnące skubie! Bóg mnie ubij na ciele i duszy, kiedy te 1228 2, III| niepohamowaną złością zagorzały. Na widok szkody dobru jego 1229 2, III| tak zaciśniętymi, jakby na śmiertelnego wroga godził, 1230 2, III| Adam, nie uległ. On także na widok szkody zbożu ojcowskiemu 1231 2, III| wyrządzonej gniewem zapłonął i na wozie pełnym snopów stojąc, 1232 2, III| siedemnaście liczyć mógł, sierpy na ziemię rzucili i wszyscy 1233 2, III| też, z pięściami i widłami na spotkanie napastnika biegli. 1234 2, III| rozpoczęcia się sporu minęło, gdy na ściernisku, tuż przy zagonie 1235 2, III| buchający a ramionami i widłami na kształt miotanych przez 1236 2, III| sierpami w opuszczonych rękach na zagonach stanęły i w stronę 1237 2, III| się musiały, skoro czyniły na nich silne wrażenie. Zdarzały 1238 2, III| że ten Ładyś; złodziej, na wszelki kłosek, na wszelką 1239 2, III| złodziej, na wszelki kłosek, na wszelką trawinkę cudzą przymiera 1240 2, III| rozpaczliwie, oglądając się na wszystkie strony. - Julek! 1241 2, III| uciekł.~- Owszem, bo to na Niemen drapnął! cha, cha, 1242 2, III| łanków; Jan także, który na ściernisko pieszo już wrócił, 1243 2, III| sapiąc i jeszcze krzycząc na swe zagony odchodzili; napastowani, 1244 2, III| zjeżdżali ze ścierniska na swym mizernym, jednokonnym 1245 2, III| mizernym, jednokonnym wozie, na którym siedział Ładyś w 1246 2, III| odzieniu i ze śladami uderzeń na twarzy. Rozjemcy pośpiesznie 1247 2, III| nie zaglądaj, żeby czasem na twojej głowie nie pękły! 1248 2, III| Zaperzony był jeszcze, na czole miał czerwoną szramę, 1249 2, III| plamę; jednak ze zmieszaniem na twarzy coś około wozu swego 1250 2, III| zabito, chama tego! bodaj on na psa zszedł! ~Adam na wóz 1251 2, III| on na psa zszedł! ~Adam na wóz wskakując, jak piwonia 1252 2, III| śmiechu tego wołał chyba ty na morzu rozum swój zostawiłeś, 1253 2, III| powinna. Ale twój ojciec na wszelką pylinkę ziemi i 1254 2, III| wszelką pylinkę ziemi i na wszelkie ziarneczko mrze 1255 2, III| ani z nikim, jak Bóg jest na niebie, nie będę, ale językiem 1256 2, III| wyzywającym ruchem czapkę na głowie przesunąwszy na swoje 1257 2, III| czapkę na głowie przesunąwszy na swoje zagony wrócił.~Nic 1258 2, III| zagony wrócił.~Nic już prawie na tych zagonach do robienia 1259 2, III| trochę stojących jeszcze na nich kłosów za krótki kwadrans 1260 2, III| Niesmak odmalował się był na jej pąsowych ustach, brwi 1261 2, III| się mogło, że wzgardliwie na ten kłócący się i do bójki 1262 2, III| chciwą ciekawością patrzałă na Jana, gdy usiłował rozbrajać 1263 2, III| się rozognioną, złożyła na ziemi garść użętego zboża 1264 2, III| daleka patrząc - z mimowolnym na Korczyn spojrzeniem dodała - 1265 2, III| okazują... A Bóg najwyższy na jednym polu i barana, i 1266 2, III| Głośnym, filuternym śmiechem, na wsze strony oczami błyskając, 1267 2, III| możesz, który Alżusia tam na zagonie rzuciwszy sama za 1268 2, III| odgarniał z czoła opadające na nie włosy i w górę, wysoko, 1269 2, III| wesołością w śmiechu, w oczach i na promieniejącym czole kilka 1270 2, III| Przecież choć raz nie brząkasz na fortepianie i nie tułasz 1271 2, III| Marek po piekle. Bo przecież na świecie każdemu coś robić 1272 2, III| przed Julkiem wybrał się na pływanie? Julek to pływać 1273 2, III| dziś jeszcze zajdę. Ja dziś na polu prawie cały dzień przesiedziałem, 1274 2, III| zaledwie poczynającego wysychać na daleko bielszych niż policzki 1275 2, III| zbolałe plecy pod odzieżą, na której ciemniały mokre plamy 1276 2, III| głosy dzieci wybiegających na spotkanie matek, swawolne 1277 2, III| długimi szlakami kładły się na puszystym kobiercu po raz 1278 2, III| rozpalone rubiny. Przez otwartą na oścież bramę na szeroką, 1279 2, III| otwartą na oścież bramę na szeroką, śladami kół zbrużdżoną 1280 2, III| prowadząc. Od wielu już lat na robotę w pole nie wychodził, 1281 2, III| z gorączkowym pośpiechem na pole wracając. Wyszedłszy 1282 2, III| szepnął - młody Korczyński... na co? po co? dla ja... ja... 1283 2, III| palców zaledwie dotknął i nie na gościa, lecz kędyś daleko 1284 2, III| tak już za swoją dzikość na ludzkie języki padł, że 1285 2, III| białego czepka opadały jej na twarz rozognioną i spotniałą, 1286 2, III| dziesięć par oczu błyszczało na kształt czarnych paciorek 1287 2, III| więdnących kwiatów. Stawiając na płycie garnek, pełen wody 1288 2, III| ciekawość, dlaczego pan Michał na wieczerzę do domu nie idzie. 1289 2, III| przyszedłem w nadziei, że na wieczerzę zaproszony 1290 2, III| oczami śmiało i razem czule na nią patrząc dalej rozmowę 1291 2, III| kotów naśladować począł. Na ustach coraz różowszej dziewczyny 1292 2, III| chce? No, to ja siędę sobie na drzewie i przemienię się 1293 2, III| płaczącego puchacza!~Siadł na ławce u pieca stojącej, 1294 2, III| Wybuchnęła takim śmiechem, że na ziemi pod piecem przysiadła.~- 1295 2, III| młodzieńca. Nagle policzek na dłoń spuszczając cicho szeptać 1296 2, III| pochyloną dotąd głowę, czapkę na niej poprawił, powoli wyprostował 1297 2, III| zawołał Witold - oni sami śpią na wieki, ale uczucia ich i 1298 2, III| ten pokryły i zrobiło się na nim nadmiar już zimno. Z 1299 2, III| nadmiar już zimno. Z nieba na nas leje się po chmurność, 1300 2, III| w życiu swoim tak, że i na zawsze smętny już ostałem, 1301 2, III| zarówno jest jak latorość, co na mogile silnego dębu wyrosła. 1302 2, III| młyna doradzasz, aby już na żarnach mleć potrzeby nie 1303 2, III| zbyt śmiele przed synem na ojca powiedziałem, i o wybaczenie 1304 2, III| ze słabym też rumieńcem na chudych policzkach i znowu 1305 2, III| czy w żałości wspomnień.~Na długiej ławce u ściany domu 1306 2, III| dmuchnąć, rozleci się zaraz na wszystkie strony i zniknie. 1307 2, III| doleciało także gwizdanie na nutę pieśni:~A kto chce 1308 2, III| Ostrożnie, z uśmiechem, na ręku jej położył zieloną 1309 2, III| doprawdy popłynie z nami jutro na Mogiłę?~Pochylił się trochę 1310 2, III| z nieśmiałością, z jaką na mgnienie oka w twarz jej 1311 2, III| zostanie w domu?~Spojrzała na niego pogodnie, ufnie i 1312 2, III| Tuż obok zielonej gałązki na ręku Justyny czerwieniła 1313 2, III| pochodząca. Jan patrząc na różową szramę, tak jakby 1314 2, III| My podtenczas z Antolką na palcach chodzim i cicho 1315 2, III| owszem, Witold przyklęknął na niej i do wnętrza zajrzawszy 1316 2, III| z siennikiem, poduszką i na domowych krosnach wytkaną 1317 2, III| oprawie, wizerunki siedzących na koniu rycerzy. Zza ramy 1318 2, III| się pęk palm święconych; na szare wizerunki opadała 1319 2, III| szare wizerunki opadała na ćwieczku zawieszona mała 1320 2, III| korona cierniowa. U okna, na stole, stał niewielki dzban 1321 2, III| Kochanowskiego... Niech pan spojrzy na te dwa wyrazy, co na boku 1322 2, III| spojrzy na te dwa wyrazy, co na boku wypisane.~- Andrzej 1323 2, III| Tadeusz... Niech pan spojrzy na te dwa wypisane wyrazy...~- 1324 2, III| Anzelm, a potem książki znowu na stole złożył.~- Wszystko 1325 2, III| Boże sprawiedliwy! świeci na wieki wiekuiste, amen!~Głowę 1326 2, III| i dwie grube łzy ściekły na dwie ogniste plamy, które 1327 2, III| ostatnich słowach wybiły się mu na policzki. Witold wpółklęcząc 1328 2, III| policzki. Witold wpółklęcząc na niskiej ławie, o ramę okna 1329 2, III| kiedy jeszcze pogoda i upał na świecie panowały:~Ty będziesz 1330 2, IV | wiosłem w ręku, z czołem na wpół tylko daszkiem czapki 1331 2, IV | malowniczo opuszczający się na kark, z lekka przez ogorzeliznę 1332 2, IV | wysokiej góry ku rzece i na chwilę stanęła w tym miejscu, 1333 2, IV | Anzelma, pośrodku góry, na małej jej wypukłości, wyrastała 1334 2, IV | w dół spojrzała. W dole, na wąskim, piaszczystym wybrzeżu, 1335 2, IV | z przybrzeżnej mielizny na toń spłynęło.~- A stryj? - 1336 2, IV | swojej izby poszedł i drzwi na kruczek zaszczepił. Przez 1337 2, IV | Przez okno tylko widać, że na tapczanie leży oczy sobie 1338 2, IV | będzie - zauważył Jan, który na wąskiej ławeczce w sam prawie 1339 2, IV | wiosłem fale jej rozganiał.~Na wysokiej, zielonej górze 1340 2, IV | nimi góra rozszczepiła się na rozpadlinę i długą, otwierającą 1341 2, IV | roślinne. Podniosła się trochę na swym siedzeniu w tym chaosie 1342 2, IV | prowadzą. Można przeprawić się na przeciwną stronę rzeki naprzeciw 1343 2, IV | pół godziny, i wylądować na piaskach, od których do 1344 2, IV | zechciało mi się, aby pani na tych piaskach była. Dla 1345 2, IV | kroplami roztopionego bursztynu na słońcu błyszcząc. Jan chwiejnego 1346 2, IV | posunął ku niej wiosło, na które z głuchym, stuknięciem 1347 2, IV | troskliwie omdlały owad z wiosła na brzeg czółna zsunął.~- Szkoda 1348 2, IV | się do pszczoły nieruchomo na brzegu czółna siedzącej.~ 1349 2, IV | połyskującymi błyskawicznie szybko na dół spłynąwszy krętym lotem 1350 2, IV | To jaskółcze gniazda - na okrągłe otwory patrząc potwierdził 1351 2, IV | skrzydły i śnieżnymi piersiami na jej czerwonawym i żółtym 1352 2, IV | zadowolonym uśmiechem w oczach i na ustach zwolna wymówił.~- 1353 2, IV | jedną kroplę słodyczy więcej na świecie - dodała Justyna, 1354 2, IV | zadowolenie z uśmiechu Jana na jej twarz spłynęło.~- Prawdę 1355 2, IV | goryczy wszelakich pełno na świecie, a słodycz na nim 1356 2, IV | pełno na świecie, a słodycz na nim bardzo jest droga...~- 1357 2, IV | żywo zapytała.~Popatrzył na nią długo, dziwnie, z trochę 1358 2, IV | drgnęły, krewkim ruchem czapkę na czole, poprawił i żywiej 1359 2, IV | utkwionej siedział z wędą na wodę puszczoną Julek Bohatyrowicz, 1360 2, IV | puszczoną Julek Bohatyrowicz, a na małym, zielonym przylądku, 1361 2, IV | bajecznego mieszkańca wód, który na chwilę tylko i w połowie 1362 2, IV | witał on wszystko, cokolwiek na niebie i ziemi spotykał 1363 2, IV | przyjacielsko.~- A dokąd? - na płynącą parę patrząc, lecz 1364 2, IV | poruszenia nie czyniąc zapytał.~- Na Mogiłę - odpowiedział Jan.~- 1365 2, IV | otarło się prawie o to, na którym siedział śmiejący 1366 2, IV | Rzadko też opuszcza.~- Na wodzie jada, na wodzie albo 1367 2, IV | opuszcza.~- Na wodzie jada, na wodzie albo przy brzegu 1368 2, IV | tym okaleczeniu myśleć. Na to mu rozumu wystarczyło. 1369 2, IV | Głupi niby, a chytry. Teraz na niego drugi z rzędu syn 1370 2, IV | małe przestrzenie opadały na ziemię pyłem cichym i tak 1371 2, IV | tu i ówdzie wzbijały się na płaszczyźnie lub na kształt 1372 2, IV | się na płaszczyźnie lub na kształt znikomych dymów 1373 2, IV | której nie widziała nigdy, na którą też prawie nigdy nie 1374 2, IV | zamiarów. Ale gdy spojrzała na towarzysza swego, większe 1375 2, IV | człowieka, który stanął na progu kościoła i wpatruje 1376 2, IV | nie byłem... Stryj woli na Mogiłę tamtą drogą chodzić, 1377 2, IV | piaski szedł, twarzą wprost na ziemię upadł i z godzinę 1378 2, IV | zapytała o nic. Jan ciągle na wzgórza patrząc sam mówił 1379 2, IV | końskie nogi i łez niemało na niego spadło...~- Pan to 1380 2, IV | albo może i trzy patrzali na rzekę, którą przypływały 1381 2, IV | szedł i powracał promek na łodziach, nieduży... Wszyscy 1382 2, IV | piaskami. Cichość panowała na rzece, na brzegach, tylko 1383 2, IV | Cichość panowała na rzece, na brzegach, tylko w borze 1384 2, IV | poszeptał, a potem mnie z ziemi na rękach swoich podniósł i 1385 2, IV | wesoły był, gadatliwy i cały na wierzchu. Podobno też za 1386 2, IV | święcony medalik jakiś na szyi mu powiesiła; stało 1387 2, IV | całować przestał i z rąk na ziemię wypuścił, tego momentu 1388 2, IV | kiedy już znajdował się na połowie drogi pomiędzy pagórkami 1389 2, IV | Andrzej jeden przy drugim na koniach równej piękności 1390 2, IV | obejrzawszy się ani razu, piaski na ukos tędy przejechali i 1391 2, IV | świętej Anny, bo zboże już na polu prawie dojrzewało i 1392 2, IV | miejscu, gdzie, pani wie, na naszym podwórku lipy rzędem 1393 2, IV | osób kilka, bo inni ludzie na swoich podwórkach zgromadzali 1394 2, IV | latały nad borem, nad rzeką, na drugi brzeg uciekając albo 1395 2, IV | jak najdalej, zdaje się na oślep... Nad piaskami zaś 1396 2, IV | nocy ludzie wciąż kupkami na swoich podwórkach stali 1397 2, IV | siedzieli ku piaskom patrząc, a na miejsce tych ptasich wrzasków, 1398 2, IV | szumieniu posłyszeli my jednakże na przeciwnym brzegu rzeki 1399 2, IV | Anzelm!" - i zakręciła się na miejscu jak nieprzytomna. 1400 2, IV | znowu trząść zaczęło, kiedy na stryja spojrzałem. Jezu 1401 2, IV | targali, on nic. Raptem na mnie spojrzał i łzy potokiem 1402 2, IV | że pan Andrzej tu..." i na czoło sobie pokazał... " 1403 2, IV | a twój ociec tu..." i na piersi sobie pokazał. A 1404 2, IV | indziej tak rozgłośne pieśni na pola rzucała. Oboje nie 1405 2, IV | ku niemu zwrócona, ani na chwilę nie spuszczała z 1406 2, IV | wprost przed jego nogami na ziemię padłszy głośno zawyłem. 1407 2, IV | On stał pomiędzy kominem, na którym ogień palił się, 1408 2, IV | były. Więcej ja cień jego na ścianie niż jego samego 1409 2, IV | zobaczyłem i zdało się mnie, że na tym cieniu wszystkie włosy 1410 2, IV | Nachylił się, poznał mnie i na nogi postawił. "A co?" - 1411 2, IV | że pan Andrzej tu..." i na czoło sobie pokazałem "a 1412 2, IV | pokazałem "a mój ociec tu..." i na piersi sobie pokazałem. 1413 2, IV | się z kanapy czy z krzesła na ziemię. Zwaliła się i leżała 1414 2, IV | ku niej i długo patrzył na kilka łez, które jedna za 1415 2, IV | spuszczonych staczały się na jej policzki. Przed siebie 1416 2, IV | i cmentarze przywodzącym na pamięć zapachem, który wydaje 1417 2, IV | liście, strzępiaste, wzajem na sobie spoczywające, lekkie, 1418 2, IV | morzem wypływając znowu na przezroczyste przestrzenie 1419 2, IV | przezroczyste przestrzenie boru. Na przezroczystych przestrzeniach, 1420 2, IV | mrocznych geniuszów lasu.~Ale na otoczonej lasem polanie 1421 2, IV | ówdzie od ciemnej zieleni na kształt krwistych plam odbijające. 1422 2, IV | sójka mignęła błękitem i na gałęzi sosny usiadła; w 1423 2, IV | Justyna stanęli u Mogiły, na której gdzieniegdzie bujały 1424 2, IV | Justyna siedziała jeszcze na stoku Mogiły utopiona w 1425 2, IV | zgniecione, podarte padały na ziemię. Ani razu w swym 1426 2, IV | Odwiecznym porządkiem padały na świat błyskawice owe, strzelały 1427 2, IV | i w tym momencie opadła na rzeczy wielkie, ważne i 1428 2, IV | ziemią gorzenia i wyrzucania na świat niewidzialnych iskier? 1429 2, IV | domowych, wojownicy, z chwałą na czołach nieśli zwycięskie 1430 2, IV | te kumochy lasu, osiądą na nich i ochrypłymi głosy 1431 2, IV | uderzą w liliowe dzwonki na pacierz żałobny, który wyszepczą 1432 2, IV | oparty Jan stał z rękami na piersi skrzyżowanymi, roztargnionym 1433 2, IV | odrzynającą się od tła lasu. Długo na niego patrzała. Parę razy 1434 2, IV | blady rumieniec wypłynął na jej policzki, a czarne rzęsy 1435 2, IV | zwrócił, ramiona rozplótł i na spotkanie jej postąpił; 1436 2, IV | parę razy podnosiła wzrok na towarzysza swego, jakby 1437 2, IV | i co najgłębiej uczuwała na widok powszednich nawet 1438 2, IV | grobowca Jana i Cecylii i na Mogile. mękę już od lat 1439 2, IV | z dala dotknęły; może na koniec z tego, że była bardzo 1440 2, IV | zalegającego darmo kawał pola, na którym by wyrość mogła jakaś 1441 2, IV | komuś w czymś pomagać, na celu coś mieć, ku czemuś 1442 2, IV | choćby kamienie z miejsca na miejsce przenosić, choćby 1443 2, IV | przerzynać, byle to tylko na cokolwiek przydać się mogło, 1444 2, IV | serca, ciała i duszy, nikomu na myśl ona nie przychodziła. 1445 2, IV | naprzód, miałaż z sobą na walkę i biedę zabierać ojca, 1446 2, IV | raju, albo go pozostawić na barkach krewnych, którzy 1447 2, IV | przeraźliwego rozłamania życia na dwie połowy. Raz tylko z 1448 2, IV | mieście, które sprawiło na niej wrażenie ciasnoty, 1449 2, IV | boje brakowało jej odwagi. Na koniec i zdolnościom swym 1450 2, IV | swego; wysoko stać, a nie na swoich nogach; młodym i 1451 2, IV | utopiłby się niezawodnie albo na pierwszej gałęzi powiesił.~- 1452 2, IV | się, choć wiadra z wodą na plecy zarzucić, toby podniosła 1453 2, IV | panną Martą albo z gośćmi na spacer szła. Popatrzył tedy 1454 2, IV | spacer szła. Popatrzył tedy na nią raz i drugi przez ciekawość, 1455 2, IV | dlaczego tak było? Może i nikt na świecie nie doszedł jeszcze 1456 2, IV | byłby wszystko porzucił i na koniec świata skoczył po 1457 2, IV | gadają i nie ma jej wcale na święcie. Więc tylko, ile 1458 2, IV | wracającą z kościoła spotkał na drodze z panną Martą, popłynął 1459 2, IV | Martą, popłynął ze stryjem na Mogiłę i z przeciwnego brzegu 1460 2, IV | pewno ona wtedy ani patrzała na niego, ani słuchała tego, 1461 2, IV | być! - z wybuchającą mu na twarz radością zawołał - 1462 2, IV | to pani choć raz okiem na mnie rzuciła! A ja wtenczas 1463 2, IV | drzewnego miału leżała na wpół obrobiona gruba kłoda 1464 2, IV | powiodłem. Ślepota jakaś na mnie napadła... żeby jeszcze, 1465 2, IV | Pilnie teraz patrzał na niebo, które nad drzewami 1466 2, IV | Teraz trzeba nam ciągle na prawo iść, to za kwadrans 1467 2, IV | prawo iść, to za kwadrans na brzeg wyjdziem, wprost naszego 1468 2, IV | się i nie spojrzy nawet na człowieka, jak wilk w ziemię 1469 2, IV | Fabian mnie prześladował, na kłótnie wciąż wyzywał i 1470 2, IV | przyszedłszy garnek, co na stole stał, o ziemię cisnąłem 1471 2, IV | co jak psy rozjadają się na sąsiadów. Ale najwięcej 1472 2, IV | złodziejstwa. Chatę choć na cały dzień otworem zostawić 1473 2, IV | nich gromady, jak u Fabiana na przykład: dusz siedem w 1474 2, IV | a i tacy , którzy jak na przykład Ładyś i ćwierci 1475 2, IV | przykład Ładyś i ćwierci beczki na swojej ziemi nie wysiewają. 1476 2, IV | Dziewczyna też zasłużyła na to, bo pracowita i choć 1477 2, IV | czasy odpoczywania - w zimie na przykład. Robota i wtedy 1478 2, IV | stolarstwa majstruje, inni siecie na ryby wiążą, jest jeden, 1479 2, IV | świetlice największe, grają na harmonikach i skrzypcach, 1480 2, IV | jak wachlarzami poruszyły; na dno lasu niby welon z ciemnej 1481 2, IV | owadów; wiewiórka wbiegająca na wysoką sosnę zatrzymała 1482 2, IV | zatrzymała się w połowie drogi i, na sęku zawieszona, z odwróconą 1483 2, IV | turkotem. Jan niespokojnie na Justynę spojrzał.~- Burza 1484 2, IV | Jednak wywierał on znać na nią wrażenie mimowolnej 1485 2, IV | w lesie zbłądzić i panią na trwogę albo i na przeziębienie 1486 2, IV | i panią na trwogę albo i na przeziębienie narazić...~ 1487 2, IV | odzyskał.~- W lesie pozostać na żaden sposób nie można, 1488 2, IV | choćby i była, lepiej dostać na głowę wiadro wody niż sosnę. 1489 2, IV | zaczął. W parę minut stanęli na wąskim, kamienistym wybrzeżu, 1490 2, IV | silnym pchnięciem z piasku na wodę je zsunął i wiosłem 1491 2, IV | Zawahała się. Spojrzała na wzburzony szlak rzeki, na 1492 2, IV | na wzburzony szlak rzeki, na małe czółno, które pod silnie 1493 2, IV | czółna wskoczyła w nie i na dnie jego usiadła. On szybkim 1494 2, IV | turkot wichru zleciał już na brzeg boru, rozległ się 1495 2, IV | siermiężkę swą rzucił na towarzyszkę, którą okryła 1496 2, IV | bór kipiący w głębi, lecz na zewnątrz nieruchomy jak 1497 2, IV | gwałtownym wybuchem przyrody, a na spotkanie tych niby lotnych, 1498 2, IV | Rybackie czółna stały już na piasku wybrzeża; w przerzedzającej 1499 2, IV | spokojnym krokiem wchodzących na górę; za jednym z nich, 1500 2, IV | nich, najbarczystszym i na burzę najobojętniejszym,


1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-2884

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL