| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] n 4 n1i 1 n1u 1 na 2884 ná 1 nâ 1 nabawi 1 | Frequency [« »] 3974 sie 3537 z 3534 w 2884 na 2741 nie 1743 ze 1576 a | Eliza Orzeszkowa Nad Niemnem IntraText - Concordances na |
Tom, Rozdzial
1501 2, IV | pies.~Kiedy Justyna stanęła na wybrzeżu, gwałtowny krzyk, 1502 2, IV | drgających i świecących na każdym źdźble trawy i na 1503 2, IV | na każdym źdźble trawy i na każdym liściu chwastów. 1504 2, IV | ścieżek Justyna wstąpiła na górę i u połowy jej pod 1505 2, IV | zakłopotanym; cienia uśmiechu na twarzy jego nie było. W 1506 2, IV | ze zmokniętą siermięgą na ramieniu, szybko oddychając, 1507 2, IV | zaszkodzi?~Ale dość było jednego na nią spojrzenia, aby zrozumieć; 1508 2, IV | odpędzał żywioł napastniczy i na wodnym bezdrożu niezawodne 1509 2, IV | troskliwych spojrzeń, jakie na nią rzucił, i razem z ufnością 1510 2, IV | jego była tak grubą i choć na nim wydawała się krótką, 1511 2, IV | włosy zdwojonym ciężarem na kark jej spadały. Wstrząsnęła 1512 2, IV | oddechem ucho jej musnął, na włosach uczuła dotknięcie 1513 2, IV | tarczą słońca zdawał się na oścież roztwierać błękitne 1514 2, IV | roztwierać błękitne niebo.~Wtem na tym tle złotym zamajaczyły 1515 2, IV | zaszumiała i strząsnęła na nich krótką ulewę kropel. 1516 2, IV | powtórzyła Justyna.~Szereg lip na podwórku Anzelma i Jana 1517 2, V | V~Pod otwartym oknem, na podługowatym, prostym stole, 1518 2, V | podługowatym, prostym stole, na kilku książkach w zniszczonej 1519 2, V | chropowatym pokładem wapna, na tapczanie zasłanym kraciastą, 1520 2, V | Anzelm w kapcie i butach na wznak leżał, z jednym ramieniem 1521 2, V | spoczywającym, a drugim na głowę zarzuconym. Szeroki 1522 2, V | sosnowego stołu siedzące na stołkach dziewczyny. W niedzielnych 1523 2, V | ustanku. Pomiędzy nimi leżał na stole zaledwie rozpoczęty 1524 2, V | podeszły, a gdy im ona rękę na powitanie podała, Antolka 1525 2, V | usunąwszy sama przed piecem na podłodze przysiadła i ogień 1526 2, V | Oj, oj! nie potrafi! - na całe gardło zaśmiała się 1527 2, V | oczami w czerwonych oprawach na nią patrzały.~- A my o panience 1528 2, V | odepchnęła.~- Ona Justynkę chce na wesele swoje prosić. Mówi, 1529 2, V | Justynka i młody pan Korczyński na nim będą.~I w oczach ludzkich 1530 2, V | Fabian przed tygodniem na oględziny domu i gospodarstwa 1531 2, V | A ty by chciała, żeby na świecie same takie Herody 1532 2, V | Więc połowę da gotówką, a na drugą połowę weksle wyda. 1533 2, V | przywiózł jej kaszmiru na suknię, prawdziwego czarnego 1534 2, V | najpiękniejsza suknia, jaka na świecie być może. I drugą 1535 2, V | się o cenę sukien, które na sobie miały, kto je szył, 1536 2, V | tylko noszą albo czasem i na codzień? Teraz już obie 1537 2, V | noszą je tylko w święta. Na codzień nie używają inszych 1538 2, V | pragnie. Ale Janek wcale na jej suknie z ogonami i złotne 1539 2, V | popisywać się zaczęła. Raz, jak na hurbie (tak się u nich zebranie 1540 2, V | domowego sukna i z wywiniętym na nią kołnierzem białej i 1541 2, V | jego ciężarem. Rzuciła go na stół i teraz wszystkie trzy 1542 2, V | raniutko powróci jeszcze na dni kilka, aby im żąć pomagać. 1543 2, V | jutro z powrotem i z sierpem na polu stanie, jakby nie pięćdziesiąt, 1544 2, V | wzięła i chwilę milcząc na niego patrzała. Więc był 1545 2, V | ten sam człowiek, któremu na piaszczystym pagórku Marta 1546 2, V | Przychodzę do domu, chleb na stole, a drzwi od przeciwka 1547 2, V | uważnie, prawie badawczo na nią patrzał.~- Żęła podobno 1548 2, V | Żęła podobno wczoraj na naszym pólku? Dziś na Mogiłę 1549 2, V | wczoraj na naszym pólku? Dziś na Mogiłę z Jankiem jeździła? 1550 2, V | się po całej twarzy, aż na wysokie czoło, którego zmarszczki 1551 2, V | piersi przytrzymując, drugą na drzwi ukazywał i parę razy 1552 2, V | wieczory rozlegać się musiały na całą izbę ćwierkania świerszczy. 1553 2, V | kanapa z olchowego drzewa, na czerwono pomalowana i kraciastą, 1554 2, V | oknami komodę olchową i na czerwono pomalowaną zdobiła 1555 2, V | obraz jej patrona, w wianki na Boże Ciało poświęcone, w 1556 2, V | Justynę przyprowadził.~- Na krześle sieść proszę... 1557 2, V | wygodniej będzie niż na ławie... proszę na krześle 1558 2, V | będzie niż na ławie... proszę na krześle usieść...~I z żywością 1559 2, V | przeskoczyła, śmiechem teraz na gospodarza domu patrząc 1560 2, V | Jankowi po tej kąpieli, którą na Niemnie dziś wziął, głodno 1561 2, V | dowiedział się od synowca, że na Mogiłę z Justyną on popłynie, 1562 2, V | że kilka razy spotkał się na Mogile z panią Andrzejową, 1563 2, V | panią jest i wszystkie oczy na siebie ma zwrócone, to i 1564 2, V | takich wypraw dokonywać jak na przykład jemu, który przez 1565 2, V | drugim mężem w Jaśmontach, a na ostatku, za trzecim, w Starzynach.~- 1566 2, V | Wszystkich ich pani po troszku na weselu Elżusi zobaczy - 1567 2, V | zastawiły go wszystkim zapewne, na co w, tej chwili zdobyć 1568 2, V | potem druga z położonym na niej plastrem miodu tylko 1569 2, V | drugi świeży, żółte masło na spodku, na. koniec, przez 1570 2, V | żółte masło na spodku, na. koniec, przez zaczerwienioną 1571 2, V | kozak - zażartował Jan, ale na miód spojrzawszy brwi ściągnął.~- 1572 2, V | odsarknęła córka Fabiana.~- A raz na zawsze tego jej wzbroniłem! - 1573 2, V | podniósł i kroić go zaczął, na spodzie bochna ukazały się 1574 2, V | popiołem zabezpieczają.~Na zydlu i krzesłach wszyscy 1575 2, V | zasiedli nabierając sobie na gliniane talerze jajecznicy 1576 2, V | przeżuwając, po czym łyżki na stołach kładli i po kilku 1577 2, V | przemówił pierwszy. Spojrzał na Justynę i jakby sobie coś 1578 2, V | można zrobić...~W bokówce, na olchowej czerwonej szafie 1579 2, V | swoje uczynił, Jan łyżkę na stole złożywszy ręce na 1580 2, V | na stole złożywszy ręce na kolana opuścił i z uśmiechem 1581 2, V | głębokiego zadowolenia patrzał na Justynę, która w porcji 1582 2, V | smakiem zęby zatapiając także na niego patrzała. Oboje mieli 1583 2, V | Justyna.~- A ja teraz już na siestrę i nie gniewam się, 1584 2, V | zatrzymywać by się mogło na tym ociężałym schorowanym, 1585 2, V | gościem podtrzymać usiłując. Na ręku Justyny zobaczywszy 1586 2, V | dziwnie migocącymi oczami na nią popatrzył.~- Ciężka 1587 2, V | tego, czy osoba tak pięknie na fortepianie grająca do takich 1588 2, V | rzeki albo przeprawiając się na jej drugą stronę słyszał 1589 2, V | fatyga jak pleć albo żąć...~Na podwórku rozległo się ryczenie 1590 2, V | w ręku prędko przez sień na dziedziniec wybiegającą. 1591 2, V | szarawy zmrok. Jan małą lampę na komodzie zapalił i stryjowi 1592 2, V | krzesła swego zsunęła się na zydel i ku staremu pochylona 1593 2, V | dalej:~- Wszelako zdarza się na świecie. U Boga i mucha, 1594 2, V | ja człowiek jestem, ale na wielkie rzeczy w młodości 1595 2, V | obejmował brata nie zważając na to, czy bogatego albo ubogiego 1596 2, V | Długo wstrząsał głową na parę gwiazd przez gałęzie 1597 2, V | ręką pieszczotliwym ruchem na jego ramieniu złożoną a 1598 2, V | jego ramieniu złożoną a na drugiej twarz swą opierając, 1599 2, V | już te rzeczy obróciły się na złą stronę i zaćma nieprzenikniona 1600 2, V | życia, od którego jakby na skrzydłach mnie odniosło. 1601 2, V | mgły wiosennej i pół dnia na polu przy pługu przestoję 1602 2, V | pagórkiem i śniegiem, co na nią w ciemności nocnej białymi 1603 2, V | Wieczne odpoczywanie!" Na weselących się ręką machnę 1604 2, V | opiekuna jedynego, który mu na tym świecie pozostał...~ 1605 2, V | ozwał się szelest; Jan stał na progu plecami o drzwi oparty, 1606 2, V | drzwi oparty, z ramionami na piersi skrzyżowanymi. W 1607 2, V | w cieniu, bo mała lampa na olchowej komodzie stojąca 1608 2, V | wąski jej promień spływał na ciemną kapotę Anzelma i 1609 2, V | ciemną kapotę Anzelma i na, połyskliwe, rozpuszczone 1610 2, V | miody i trucizny, z Korczyna na mnie ściekły, bo tam mnie 1611 2, V | niewielka! Cudze suknie na grzbiecie nosiła wszystkiego 1612 2, V | że mam... wiedziałem. Nie na ślepego przecież patrzała 1613 2, V | przyczyny takie, że tylko na nie plunąć było warto. Perswadować 1614 2, V | zwątpiałość, że wszystko, na co tylko pojrzałem, okazywało 1615 2, V | nie kiwnął, bo ciągle mnie na myśli stało: "Na co? dla 1616 2, V | ciągle mnie na myśli stało: "Na co? dla jakiej przyczyny 1617 2, V | pewnym będąc, że wszystko na zawsze utraciłem, a gdybym 1618 2, V | nie mogłem, i Pana Boga na pomoc wzywałem, i niedobrowolnie 1619 2, V | Siły do kupy ściśnij, na biedę oczy zmruż i rzuć 1620 2, V | Ale kiedym przyjechał i na pannę spojrzał: nie! Szpetna 1621 2, V | nie było, że miłym okiem na mnie patrzała. Nie i nie! 1622 2, V | powracającymi boleściami na łoże padłem, dziewięć lat 1623 2, V | nadmiar zasmęconych nie tylko na ciele, ale i na duszy robią 1624 2, V | nie tylko na ciele, ale i na duszy robią się takie zmarszczki, 1625 2, V | teraz wiele rzeczy: domek na miejsce starego i prawie 1626 2, V | odrzucił z czoła opadłą na nie gęstwinę jasnych włosów.~- 1627 2, V | szczególnie wyglądająca. Na pierwszy rzut oka trudno 1628 2, V | parą koni. Teraz miała ona na sobie suknię z wełnianej 1629 2, V | jaskrawo szafirowej, że patrząc na nią oczy aż mrużyć się musiały, 1630 2, V | pyłu zabłoconych zwojach. Na głowie jej piętrzyła się 1631 2, V | dobroczynną Cererę, która na drabiniastym wozie ciągniętym 1632 2, V | gdy spojrzenie jej upadło na stojącą obok Jana Justynę, 1633 2, V | a jak znajdę, to pomstę na nim wywrę za to, że mi kobietę 1634 2, V | wywrę za to, że mi kobietę na całe życie nieszczęśliwą 1635 2, V | dziadunia Pacenką nastraszyli? - Na Jadwigę patrząc zapytał 1636 2, V | lepiej i nie potrzeba. Zjadł na kolację kwaśnego mleka i 1637 2, V | tylko troszkę opierał się na kiju; aż tu jak wyskoczą 1638 2, V | się cały, i żeby nie ja, na ziemię padłby... i już teraz 1639 2, V | wyschłego, lecz kościstego ciała na podłogę runął. Najbliżej 1640 2, V | rozstał się.~- Nie ma? - na kiju wspierając się i jeszcze 1641 2, V | już o niej i zapomniał!~Na pomarszczoną, ceglastoróżową 1642 2, V | całe ciało, bo nie zważając na podawane sobie krzesło wyprostował 1643 2, V | wyprostował się, obie ręce na kiju wsparł, czoło podniósł, 1644 2, V | trzydzieści lat potem i sam z nim na wojnę chodziłem... Nad Franusiem 1645 2, V | najmniejszym czasem w pole, na drogę wychodziła, a my, 1646 2, V | kiedy się nachylił ku niej, na ustach miał taki uśmiech, 1647 2, V | nigdy, a ciągle patrzał na jej rozpuszczone włosy; 1648 2, V | że ich nie słyszy... Jan na mówiącą gniewne spojrzenie 1649 2, V | albo, zdaje się, kościoły na polu wystawiał. Jednego 1650 2, V | ogród w śniegu brnąc, aż na końcu ogrodu ukazuje się 1651 2, V | nami idąca, nie wiadomo na co, ot tak, przez to chyba, 1652 2, V | niespokojność jakaściś w pole i na drogi parła, powiada: "Może 1653 2, V | pojrzeli i tylko co ze strachu na ziemię nie popadli. "Toż 1654 2, V | przyskoczył i z bliskości na tego człowieka popatrzywszy 1655 2, V | tatku, oficer!" Mundur na sobie ten zmarznięty człowiek 1656 2, V | do płotu przyparty, żółty na twarzy gdyby wosk i tylko 1657 2, V | tylko długie wąsy blond na brodę mu spadały, a oczy 1658 2, V | Maria! toż to Franuś!" na śnieg padła... Podtenczas 1659 2, V | stary słów tych domawiał, na uboczu nieco stojąca dziewczyna 1660 2, V | że trzeba mnie zawczasu na ubocz schodzić, aby, broń 1661 2, V | wzburzonym jej głosie zadrżały i na kasztanowatych rzęsach zawisły 1662 2, V | Stary Jakub z wyrazem grozy na podniesionym czole, ze wzniesionym 1663 2, V | przemienionego, my wszyscy z ojcem na rękach swoich do chaty wnieśli, 1664 2, V | do chaty wnieśli, a matka na tapczanie przy nim położywszy 1665 2, V | kompania niepotrzebna... Na co nam w oczy leźć... gardzicielom, 1666 2, V | Owszem! Aby tylko wszyscy na tym handlu dobrze wyszli, 1667 2, V | bliska popatrzeć, jaka zaraz na Niemnie śliczna iluminacja 1668 2, V | Ja panią odprowadzę, bo na dworze zupełnie ciemno...~- 1669 2, V | zaostrzonego wąsika, a drugą na kłębie złożoną w kącie izby 1670 2, V | kącie izby stanął i ciekawie na Justynę patrzał.~Antolka 1671 2, V | swoją wielką baranią czapkę na głowę kładnąc powolnym szeptem 1672 2, V | panna z twojej przyczyny na ludzkie języki padła, nie 1673 2, V | przystanę. Już niedobrze, że na Mogiłę popłynąć nie mogłem, 1674 2, V | otulając się kapotą i trochę na synowca rozgniewany sarknął 1675 2, V | stał się on w dole wstęgą na dwie podłużne połowy przeciętą: 1676 2, V | wysokiej góry wysuwały się one na punktach różnych, aż z rzadka 1677 2, V | to płomienie rozniecone na drobnych czółnach i przez 1678 2, V | jej nie było, nie było też na przestrzeniach rozdzielających 1679 2, V | malutkich motyli, które na skrzydłach z krepy jakby 1680 2, V | ich tyle, ile ziarn piasku na dnie Niemna, w którego głębiach 1681 2, V | pod niebem, w powietrzu, na ziemi i na wodzie; tylko 1682 2, V | w powietrzu, na ziemi i na wodzie; tylko w górze, kędyś 1683 2, V | wyraziście zarysowywał się na tle ognia, naprzeciw grubszej, 1684 2, V | Nowina... no... wi... na...! Już i nie spodziewałem 1685 2, V | Teresy. Przez dwoje drzwi na wpół otwartych widać nawet 1686 2, V | długo nie śmiałam spojrzeć na tyle uwielbiane oblicze 1687 2, V | wielkiego Ludwika ! Kiedy na koniec wzrok podniosłam, 1688 2, V | króla-słońca, powiedział mi, że na niebie jego dworu wkrótce 1689 2, V | gwiazdą pierwszej wielkości na dworze wielkiego króla... 1690 2, V | gabinet pana domu obficie dużą na biurku stojącą lampą oświetlony. 1691 2, V | fałdy i cienkie promienie na czole, na policzkach, dokoła 1692 2, V | cienkie promienie na czole, na policzkach, dokoła wypukłych 1693 2, V | ciężko, ołowianymi kroplami na głowę mu ściekający?~- Dobranoc, 1694 2, V | zamyślony, wydawał się na wszystko, co z gospodarstwem 1695 2, V | wilgocią zaszły.~Wszedłszy na wschody do górnej części 1696 2, V | Marty, lampką palącą się na stole oświetlonym.~- Aha! 1697 2, V | kącie pokoju stało łóżko, na którym watową kołdrą owinięta 1698 2, V | tu wzięła, poszła sobie i na pół dnia zginęła. Gdzie 1699 2, V | delikatnie naprowadziła rozmowę na Zygmusia i po cichutku mnie 1700 2, V | myślisz i jak postanowisz... Na swachę wykierowała się, 1701 2, V | w domu nie siedziałaś i na królewicza nie czekałaś? 1702 2, V | osobliwego, romansowego, jak na teatrze odegranego nie było. 1703 2, V | żartowali, kpili! Dopóki na świecie gotowało się jak 1704 2, V | i ludzie z pozapalanymi na karkach głowami chodzili, 1705 2, V | Ale kiedy pożar zgasł, na zgliszczach znowu pokazały 1706 2, V | Anzelmku, nie waż się z doliny na góry wchodzić! A ty, królewno, 1707 2, V | królewno, jeżeli z góry na dolinę zstąpisz, to my cię 1708 2, V | bo za rozumni jesteśmy na to i za delikatni, ale wyśmiejem 1709 2, V | Andrzejowa uśmiechała się na samo wspomnienie, że ja 1710 2, V | poetycznie, ale on sam gnój na pole wywozi i pewno od tego 1711 2, V | najmłodszych lat, zawsze, i nie na żart, bo całym domem, folwarkiem, 1712 2, V | ku niej swą żółtą twarz, na której policzki wybiły się 1713 2, V | porządnie?~A gdy Justyna na wszystkie już pytania jej 1714 2, V | jej rysy, powieki opadały na ukojone, przygasłe, cichą 1715 2, V | Justyna - ty chora jesteś na prawdę i ciężko. Dlaczego 1716 2, V | oburkliwością sarknęła:~- Po co? na co? czy nie możesz powiedzieć 1717 2, V | możesz powiedzieć mi, po co i na co?~A potem dodała prędko:~- 1718 2, V | chora. Zdrowszej ode mnie na świecie nie ma. Dajcie mi 1719 2, V | Justyna wstała, chwilę jeszcze na nieruchomo leżącą kobietę 1720 2, V | okna usiadłszy patrzała na błękitnawe świtanie, wśród 1721 2, V | welonem zasłaniały niebo, a na Niemnie bladosrebrnym gdzieniegdzie 1722 2, V | słabiej. Jak czujni wartownicy na rozległej przestrzeni rozstawieni 1723 2, V | domów, potem z dalszych, na koniec, zaledwie dosłyszalne, 1724 2, V | Zamknęła oczy i głowę złożyła na wspartym o okno ramieniu, 1725 2, V | bosa dziewczynka z wiadrami na ramionach pod szeregiem 1726 2, V | promienistym snopem zmarszczek na wysokim czole, otwierał 1727 2, V | któż to jeszcze wyszedł na ganek domu i stoi pod jego 1728 2, V | spódnicy, z kosą spuszczoną na luźny kaftan, z twarzą tak 1729 2, V | znowu, że zmrok panował na świecie, przezroczysty, 1730 2, V | która wczorajszego wieczora na olchowej komodzie Anzelma 1731 2, V | wprawdzie, wąskie, padały jednak na dachy domostw, złote nicie 1732 2, V | domostw, złote nicie rzucały na spajającą zagrody sieć płotów 1733 2, V | dostawały się z jednej strony aż na prastary grobowiec, z drugiej 1734 2, V | prastary grobowiec, z drugiej na opuszczoną mogiłę, oświetlając 1735 2, V | łańcucha.~Marzyła czy śniła? Na włosach swych, na twarzy, 1736 2, V | śniła? Na włosach swych, na twarzy, na ustach uczuła 1737 2, V | włosach swych, na twarzy, na ustach uczuła ciepłe, długie 1738 2, V | końce strzał swoich spuściły na drzewa, na trawę, na wodę, 1739 2, V | swoich spuściły na drzewa, na trawę, na wodę, na rozszczebiotane 1740 2, V | spuściły na drzewa, na trawę, na wodę, na rozszczebiotane 1741 2, V | drzewa, na trawę, na wodę, na rozszczebiotane nagle ptaki 1742 2, V | rozszczebiotane nagle ptaki i - na nią. Lecz sen czy marzenie 1743 3, I | gonitwę wstępujący. Dom, na wiele mil dokoła pałacem 1744 3, I | stanowiły stare aleje i za nimi na znacznej przestrzeni rozciągnięty 1745 3, I | a drugie wąskie koryto, na rozległej łące wznosiły 1746 3, I | drżącymi od cisnących się na nie słów i zawsze stawała 1747 3, I | prostaczość i chropowatość gruntu, na który wstąpiła. Ilekroć 1748 3, I | nieprzezwyciężoną odrazą spoglądała na brudne ciała, niezgrabną 1749 3, I | przed trochą rozsypanego na ziemi śmiecia; do choroby 1750 3, I | wyrzucała ją sobie i ze względu na jedyny rozdział, który ona 1751 3, I | religijność, która wszystkich na ziemi ludzi miłością i pobłażaniem 1752 3, I | kiedy Andrzeja nie było już na ziemi, a krąg jej widzenia, 1753 3, I | arystokracja ducha - polegająca na zamiłowaniu tego, co czyste 1754 3, I | energię nie wylewającą się na zewnątrz ruchliwością i 1755 3, I | sama sobą tylko była, gdy na owym piaszczystym wzgórzu - 1756 3, I | oczami ramiona zarzuciła na szyję męża, mocno go pocałowała, 1757 3, I | odjechał, spomiędzy skupionej na wzgórzu gromadki nieco wyosobniona, 1758 3, I | wyraźnie, czasem tylko na parę sekund milknąc, jak 1759 3, I | zachwiała się i nie zgięła ani na chwilę, nie wykrzywił się 1760 3, I | nowinę bezprzytomna padła na ziemię, ale dźwignąwszy 1761 3, I | do rodzinnego domu swego. Na fizyczne cierpienia żadne 1762 3, I | rumieńce zniknęły bez śladu i na zawsze. Rozpaczy, płaczu 1763 3, I | się jej jakąś wysokością, na której stała nad pospolitymi 1764 3, I | a może i fizyczne, które na jej twarzy od razu zgasiły 1765 3, I | razu, i, jak się pokazało, na zawsze sobie wybrała.~Jakie 1766 3, I | głębokim fotelu i ręce z robotą na kolana opuściwszy wzrokiem 1767 3, I | parku wodziła.~Był to pokój na górnym piętrze znajdujący 1768 3, I | rogowy, z dwoma oknami na istotne morze ogrodowej 1769 3, I | znaczna ilość wiszących na ścianach malowideł i w przyćmionym 1770 3, I | tego krucyfiksu i leżącej na klęczniku bogato oprawnej 1771 3, I | świętości żadnych tu nie było. Na ścianach, z wyjątkiem kilku 1772 3, I | Andrzejowa posiadała jeden tylko, na żądanie jej w parę lat po 1773 3, I | różnych porach życia rzucał na papier i płótno. Było to 1774 3, I | nawet złośliwie szeptali, że na te różne odnawiania, ozdabiania, 1775 3, I | napełniało stoły i nosiło na sobie ślady pilnego ich 1776 3, I | schodziły pani Andrzejowej na przypatrywaniu się za pośrednictwem 1777 3, I | społecznym drogom i przemianom, na ściganiu okiem nowych strumieni 1778 3, I | człowiekiem. Tu i ówdzie na ścianach i stołach rozrzucone 1779 3, I | którzy temu samemu bóstwu, na którego ołtarzu zgorzał 1780 3, I | innymi przyrządami do szycia na kolanach pani Andrzejowej 1781 3, I | odzież dla rodzin ubogich, na których widywanie zdobywała 1782 3, I | zeszło lat dwadzieścia trzy, na których tle jednostajnym 1783 3, I | która o mało nie nadwerężyła na zawsze panującej w ich stosunkach 1784 3, I | wolałaby o wiele poprzestać na najskromniejszej mierności 1785 3, I | długi poprzestawać mogła na pożywieniu najgrubszym i 1786 3, I | skoro drugie, ojcowskie, na zawsze i nieodwołalnie straconym 1787 3, I | instynkty, i znowu - nie mogła.~Na szczęście brat męża przychodził 1788 3, I | do zrozumienia jej dawał, na myśl nasunąć usiłował, ale 1789 3, I | słyszeć go lub nie rozumieć. Na koniec dnia pewnego do tego 1790 3, I | Odpowiedział, że wyrasta ono na francuskiego markiza, nie 1791 3, I | francuskiego markiza, nie na polskiego obywatela, na 1792 3, I | na polskiego obywatela, na panienkę, nie na mężczyznę.~ 1793 3, I | obywatela, na panienkę, nie na mężczyznę.~Przed panią Andrzejową 1794 3, I | Andrzejową stał właśnie na stole pięknie wykonany i 1795 3, I | złożonym, z opadającymi na plecy strugami ufryzowanych 1796 3, I | malowniczym ubraniu swym wyglądało na książątko. Oczy matki i 1797 3, I | matki i stryja zbiegły się na tym portrecie: pierwsze 1798 3, I | mówił dalej, że panicza tego na przechadzkach guwerner za 1799 3, I | jest on fizycznie za mało na wiek swój rozwiniętym, w 1800 3, I | despotycznym i wzgardliwym; że na koniec, jako jedyny środek 1801 3, I | zwyczajów, pojęć, wystawić je na niebezpieczeństwo zarażenia 1802 3, I | prostactwem, może nawet panującą na świecie gonitwą za zyskiem, 1803 3, I | doskonalszy. Tam rosną i na los szczęścia kształcą się 1804 3, I | prochu wspomnień, wyrzec się na zawsze realnych i każdemu, 1805 3, I | mogilnych prochów i wyjścia na świat słoneczny, pomiędzy 1806 3, I | niewzruszenie wznoszącego się na dnie jej serca. Przyszła 1807 3, I | dnie jej serca. Przyszła na koniec chwila, w której 1808 3, I | słabą i wzruszoną wymogli na niej wahające się jeszcze 1809 3, I | wieścią obdarzyć tego, kto na nią niecierpliwie i niespokojnie 1810 3, I | ukazującą się, dopóty wywierała na nią urok, odpychany, ale 1811 3, I | życie jej rozłamać się miało na dwie połowy, pierwsza ta, 1812 3, I | wznoszącej się w głębi boru, na którą teraz spadała mgła 1813 3, I | mgła jesiennego deszczu i na której obraz w wyobraźni 1814 3, I | kibić jej obejmą ramiona, a na ustach jej spoczną usta 1815 3, I | taki, jakby po raz drugi na wieki rozstawała się z Andrzejem, 1816 3, I | życia! Któż pamięć o nim na ziemi przedłuży, jeżeli 1817 3, I | miłości dla Andrzeja upadła na twarz przed krucyfiksem, 1818 3, I | góry z krwawiącą się plamą na bladym czole i łagodnym 1819 3, I | czasu pogłębiać się mający.~Na swój sposób i niezupełnie 1820 3, I | zdmuchnięte świece gasnąć mogły i na zawsze; bo myślała, że Twórca 1821 3, I | myśli i uczucia człowieka na sobie skupiający, zdaje 1822 3, I | sobie, ale i o tym, co on na ziemi najbardziej kochał 1823 3, I | rodziców przez naturę wzięta i na jego czole w gwiazdę pierwszej 1824 3, I | otoczenie jego, wszystkie na niego wywierane wpływy, 1825 3, I | swe i uwielbienia skupiało na nim, i tak z kolei on własne 1826 3, I | własne swoje myśli i rojenia na samym sobie skupiał. Wszystko, 1827 3, I | istniało poniżej tej wysokości, na której niedorostkiem jeszcze 1828 3, I | ludzkości, która ma gładką skórę na twarzy i rękach, estetyczne 1829 3, I | estetyczne ubranie i zna się na sztukach pięknych. O innej 1830 3, I | wielu innych i ściągnął na siebie przychylną uwagę 1831 3, I | pracowicie wybijającą się na wierzch zdolność. Pospolitość 1832 3, I | ekstazą prawie myślała, że na tym samym ołtarzu, na którym 1833 3, I | że na tym samym ołtarzu, na którym zgorzał Andrzej, 1834 3, I | która płomień życia przenosi na drugą stronę gaszącej go 1835 3, I | prawie z radości i dumy. Na powierzchowność jej wybiło 1836 3, I | spędzała przed czarnym krzyżem na klęczkach. Bogato oprawnej 1837 3, I | Bogato oprawnej książki na klęczniku spoczywającej 1838 3, I | pani Andrzejowa wyglądała na daleko młodszą, niż była. 1839 3, I | nadawały pozór kaplicy, na tle wielkiego okna, za którym 1840 3, I | przetkanych. Piękne, białe ręce na zwoje grubego płótna opuściła; 1841 3, I | okrywającą. Nie wyglądała na kogoś, w kogo by już uderzył 1842 3, I | nadzieje rujnujący, ale na kogoś, kto możliwość takiego 1843 3, I | ani nawet spokojni; aż na jednym z białych mostków, 1844 3, I | rękę spod ramienia męża i na chwilę gestem gniewu czy 1845 3, I | przeciwną stronę, ku wiodącej na łąkę ogrodowej furtce. Jedyną 1846 3, I | wyższości nad wszystkim, co było na ziemi, opierał je o ziemię. 1847 3, I | Andrzejowa splecione ręce na stół opuściła i długo wpatrywała 1848 3, I | się w Osowcach Zygmunta na kształt roju ostrych żądeł 1849 3, I | trupem.~Wzrok podniosła na jedną ze ścian w połowie 1850 3, I | kochał sztukę! Ale to, na co patrzała, było tylko 1851 3, I | ścisnęły kartę rozwartego na stole dziennika. Widać było, 1852 3, I | że twierdzące odpowiedzi na pytania, które jak przeraźliwe 1853 3, I | zbiegających się ze sobą na dalekim punkcie firmamentu, 1854 3, I | blasków i zmroków, rozłożonych na trawach misternych rysunków 1855 3, I | obuwiu, które połyskiwało na słońcu, i ukazujących się 1856 3, I | ciepło i co prędzej udał się na łąkę. Może, może na koniec 1857 3, I | się na łąkę. Może, może na koniec przyszła chwila rozpoczęcia 1858 3, I | żółta wilga kołysząca się na gałęzi w głębokim cieniu. 1859 3, I | ale spróbuje przenieść je na płótno potem, kiedykolwiek... 1860 3, I | ozdobiony... Przewiduje na koniec jedną z najprzykrzejszych 1861 3, I | starożytnicze księgi, a rysowane na ich kartach wykopaliska 1862 3, I | ręką uczynił. Wszystko tu, na tej ziemi, było takie biedne, 1863 3, I | prozaiczne; nic wcale znaleźć na niej nie mogło takiego, 1864 3, I | zaokrągla się i pełnieje. Na lat trzydzieści i jeden 1865 3, I | ludzi, którzy od strony wsi na krańcu łąki szarzejącej 1866 3, I | kierowali się w stronę okopów. Na ich widok znużone przedtem 1867 3, I | doskonale obojętnym, jak na przykład płynące pod niebem 1868 3, I | ród ludzki rozłamał się na dwie zasadniczo różne z 1869 3, I | wszystko obchodziło.~Wchodząc na wschody swego domu spotkanemu 1870 3, I | rozstawione i rozrzucone; na koniec, w jednym z rogów 1871 3, I | mogący owoc. Ale nigdy ani na mgnienie oka nie pomyślał, 1872 3, I | oczekiwał wszystkiego i na niego zwalał wszystkie winy. 1873 3, I | winy. Nie przychodził mu na myśl ani Tasso wielką pieśń 1874 3, I | ślepoty. Nie przychodziło mu na myśl, że w każdej fali powietrza 1875 3, I | niestety! nic nie czyniło na nim wrażenia żadnego... 1876 3, I | jego poprzestawała dawniej na starych i trochę już niedołężnych 1877 3, I | potrzebę wyciągnięcia ciała na elastycznej kuszetce ponętnie 1878 3, I | pozbawiony?~ ~Wpółleżąc na elastycznej kuszetce przerzucał 1879 3, I | zajrzała i cofnęła się, aż na koniec, równie cicho jak 1880 3, I | książeczki wzroku nie odrywał. Na młodziutkiej jej twarzy 1881 3, I | pogodnego przestawania z nim sam na sam. Gdyby tylko wzrok podniósł 1882 3, I | Gdyby tylko wzrok podniósł na nią, z okrzykiem radości 1883 3, I | radości rzuciłaby się mu na szyję. Ale on nie spostrzegając 1884 3, I | nieśmiała, rozkochana, aż na usta jej wybiegł figlarny 1885 3, I | wybiegł figlarny uśmiech. Na palcach, cichutko, zbliżyła 1886 3, I | i odchylając zawieszone na nich płótno odsłoniła własny 1887 3, I | płótno odsłoniła własny na wpół wymalowany portret. 1888 3, I | rozpoczętego dzieła z dnia na dzień odkładając. Przed 1889 3, I | nie zmieniłaś się wcale na gorsze... owszem, trochę 1890 3, I | pod wrażeniem pięknej gry na fortepianie i śpiewu Klotyldy, 1891 3, I | mi, Klociu - przemówił.~Na dźwięk jego głosu frunęła 1892 3, I | przyklękła.~- Przemówiłeś na koniec! Widzisz, ja pierwsza, 1893 3, I | się kocha, nie zważa się na miłość własną. Popatrz na 1894 3, I | na miłość własną. Popatrz na mnie długo, dobrze, serdecznie, 1895 3, I | poczytamy, a po obiedzie na przechadzkę pójdziemy, znowu 1896 3, I | stolika wzięła małą książkę i na palcach szła z nią ku kanapce 1897 3, I | mogłem nie spostrzec go na stole?...~Młoda kobieta 1898 3, I | Młoda kobieta chmurnie na męża popatrzała. Twarz mu 1899 3, I | Leopardiego, który Zygmunt na posadzkę upuścił, usiadła 1900 3, I | niecierpliwie, prawie gorączkowo, na nich i pomiędzy nimi czegoś 1901 3, I | sposobności bez słowa odpowiedzi na list, który towarzyszył 1902 3, I | znajdzie jaką kartkę albo na stronicach jaki wiersz, 1903 3, I | Zygmunt wpółleżącą postawę na siedzącą zmienił.~-Quelle 1904 3, I | Kirłowa, która ma wielki wpływ na kuzyna, nad skojarzeniem 1905 3, I | słyszałam, że zdecydowanie się na nie pana Różyca jest tylko 1906 3, I | Impossible! Co? ona, ten model na silną Dianę, miałaby wyjść 1907 3, I | ojca, rezydentką siedzącą na łasce krewnych, prostą, 1908 3, I | Chyba przede wszystkim na pensję jaką ją odda... Model 1909 3, I | pensję jaką ją odda... Model na Dianę! Zapewne, zdrową jest 1910 3, I | oczami nie przestawała ani na chwilę wodzić za mężem, 1911 3, I | Bladła i rumieniła się na przemian. Nie mogła, nie 1912 3, I | gospodarstwa ekstensywnego na intensywne...~Znowu zamknął 1913 3, I | zarzuciła mu tylko ręce na szyję i lgnąc do niego całym 1914 3, I | pośrodku pracowni z obwisłymi na suknię rękami, z przygryzioną 1915 3, I | Pani Andrzejowa siedziała na tym samym co przed kilku 1916 3, I | nie nad robotą pochylona. Na kolanach jej leżała rozłożona 1917 3, I | rozłożona książka, a u kolan na niskim stołeczku siedziało 1918 3, I | spódniczce i perkalowej chustce na głowie. Jednym z zajęć, 1919 3, I | było. Ale te dzieci czysto, na tę przynajmniej chwilę, 1920 3, I | i uznawała sama. Ona to na wezwanie Zygmunta pośpieszyła 1921 3, I | Wina jego ciężko spadała i na serce jej, i na sumienie. 1922 3, I | spadała i na serce jej, i na sumienie. Wiedziała aż nadto, 1923 3, I | i nie zasłużone. Drżała na myśl, czym stać się mogło 1924 3, I | miłość jego dla męża, jedyna, na jaką zdobyć się mogło, nieodwzajemniona, 1925 3, I | nieodwzajemniona, zdeptana, zagasła. Na swoim, i więcej niż na swoim, 1926 3, I | Na swoim, i więcej niż na swoim, bo na syna swojego 1927 3, I | więcej niż na swoim, bo na syna swojego sumieniu czuła 1928 3, I | prawda, przymusu jednak na jego wolę, gdyby ją był 1929 3, I | namyślał, chciał i nie chciał, na koniec odjechał i zdawało 1930 3, I | Zygmuntem pomówić przyrzekała, a na dnie duszy snuła rozpaczliwe 1931 3, I | powstała i poruszyła stojący na stole dzwonek.~- Dokąd pan 1932 3, I | pełen dzienników i książek. Na blade jej policzki wystąpiły 1933 3, I | grubą ciemnością zachodzącą na najdroższe ideały i wszystkie 1934 3, II | jeszcze nie zdjęta stała na korczyńskich polach, Witold 1935 3, II | z takim zajęciem, że aż na policzki młodej panny wybiły 1936 3, II | wiesz ode mnie...~Spojrzał na nią z boku i filuternie.~- 1937 3, II | wytworny bukiet - patrząc na kwiaty uśmiechnął się Witold. - 1938 3, II | prozaiczna Elżusia, która na dwa tygodnie przed ślubem 1939 3, II | Czy doprawdy będziesz na tym weselu?~- Naturalnie - 1940 3, II | Kazimierz Jaśmont, którego cyfry na cieniutkiej chusteczce wyhaftujesz 1941 3, II | Tak? Umiesz to zapewne na pamięć, jak i wiele innych 1942 3, II | ja drugie!" Gdybym wtedy na ciebie nie patrzał, myślałbym, 1943 3, II | głośno, wesoło i patrzał na Justynę bardzo przyjaźnie. 1944 3, II | Brawo! Masz słuszność! Są na świecie ludzie, którzy od 1945 3, II | odpowiedziała:~- Czy wyglądam na istotę, co ma taką postać, 1946 3, II | Z drugiej strony stodoły na folwarcznym dziedzińcu rozlegał 1947 3, II | folwarczny szeroko otwierał się na Niemen, pomiędzy jednym 1948 3, II | jednym z czworaków a stajnią, na tle czerwonych zarzecznych 1949 3, II | pana Benedykta rysowała się na kształt czarnej sylwetki, 1950 3, II | sylwetki stała druga, również na tle czerwonych obłoków czarna, 1951 3, II | to, ojcze?~Nie było już na nim ani śladu wesołości 1952 3, II | rozmawiał. Ale pan Benedykt na wyraz twarzy syna wcale 1953 3, II | nałamać, nim zdobyłem się na jej kupienie?... Ale co 1954 3, II | to ci z pensji wytrącę...~Na te słowa chłop krępy, w 1955 3, II | obejrzał. - Mój ojcze! ja się na tym znam trochę... w przeszłym 1956 3, II | czapkę mnąc w rękach z nogi na nogę przestępował, wzdychał 1957 3, II | minutach pochylił się i na żniwiarkę, to znowu na mówiącego 1958 3, II | i na żniwiarkę, to znowu na mówiącego spoglądać zaczął 1959 3, II | ziemi podniósł i cmoknął na konie, które żniwiarkę ku 1960 3, II | się chłopa wzrok podniósł na syna.~- Dałeś mi lekcję 1961 3, II | domowi Benedykt sarknął:~- Na siebie samego bicz kręciłem. 1962 3, II | cię, mój ojcze, że patrzę na rzeczy bardzo trzeźwo i 1963 3, II | rzeczy bardzo trzeźwo i że... na razie... szczytem moich 1964 3, II | kamieniami chyba, bo przecież są na świecie takie dziwaczne 1965 3, II | stanął jak wryty i popatrzał na syna takim wzrokiem, jakby 1966 3, II | pobliżu nie było nikogo. Na usta Witolda wybiegł uśmiech 1967 3, II | folwarcznemu dziedzińcowi na czworaki wskazał.~- Wszak 1968 3, II | dodatku trzydzieści rubli na rok, które zmniejszają się 1969 3, II | Benedykt - wynajdź sposoby na budowanie dla nich pałaców 1970 3, II | ci czasem aż ciężkie poty na skórę wystąpią, wtedy przekonasz 1971 3, II | Roziskrzonymi oczami spojrzał na syna.~- Chciałbym - trochę 1972 3, II | czuła reumatyczne bóle, na białej chusteczce u szyi 1973 3, II | przyjrzenia się ustawionym na stole półmiskom srebrne 1974 3, II | z przymilonym uśmiechem na kościstej twarzy, z rąk 1975 3, II | zdawał. Przy tym z serwetą na szyi zawiązaną i całą pierś 1976 3, II | krew tak błękitna... jak na przykład... jak na przykład 1977 3, II | jak na przykład... jak na przykład niemeńska woda 1978 3, II | dotykający wcale jedzenia, wzrok na ojca podniósł i w twarz 1979 3, II | żyje jeszcze i w Rzymie na dewocji siedzi... bardzo 1980 3, II | Wołowszczyzna, lekko licząc i na najniższą cenę ziemi warta 1981 3, II | tanie francuskie wino, które na korczyńskim stole zjawiało 1982 3, II | nieustannie zwracały się na Justynę. Kirło spostrzegłszy, 1983 3, II | wpół z rzetelną admiracją na Justynę patrzał. Filuternie 1984 3, II | żeś wzrok jego zwrócić na siebie potrafiła, a gdy 1985 3, II | prorokuję, posiędziesz, bądź na uniżonego sługę swojego 1986 3, II | oprócz Benedykta i Witolda, na Justynę spoglądali, a w 1987 3, II | najmilsze ze wszystkiego - na krześle podskakując wykrzyknęła 1988 3, II | ani przyjmować spadających na nią spojrzeń, uśmiechów, 1989 3, II | była świetnym zwycięstwem na wpół już odniesionym i otwierającą 1990 3, II | jeszcze nieraz przychodziło mu na myśl, że gdyby Justyna za 1991 3, II | musiałby jej oddać zlokowane na Korczynie a do niej należące 1992 3, II | tej wieczerzy, przyszło mu na myśl, że jeśli wyjdzie ona 1993 3, II | nie. Taką fortunę stracić na karty i metresy rzecz niegodna. 1994 3, II | tak - nie zwracając oczu na żonę energicznie potwierdził. - 1995 3, II | świństwo. Człowiek, który na świecie jedząc chleb nie 1996 3, II | Jeżeli zaś jeszcze i na marcypanach pasie się, a 1997 3, II | Pocałuj mię, mój ojcze...~Na bladawym, smutnie przed 1998 3, II | ma w głowie, czy ja wiem? Na Buszmanki was wychowują, 1999 3, II | wychowują, to i wszystko na świecie gotowe jesteście 2000 3, II | wielką panią zostaniesz, na wesele Elżusi pójdziesz...