| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] n 4 n1i 1 n1u 1 na 2884 ná 1 nâ 1 nabawi 1 | Frequency [« »] 3974 sie 3537 z 3534 w 2884 na 2741 nie 1743 ze 1576 a | Eliza Orzeszkowa Nad Niemnem IntraText - Concordances na |
Tom, Rozdzial
2001 3, II | Widziu, i mnie weźcie na te wesele! już mnie o nim 2002 3, II | Czy nie zaczynasz już i na nerwy chorować, moja ty... 2003 3, II | Wiesz, Widziu, wolę już być na pensji, bo tam choć rozmaitości 2004 3, II | zaczęła:~- Weź mnie, Widziu, na te wesele... potańczyć chce 2005 3, II | honoru, arabskie awantury! Na wesele iść z nimi! Przymila 2006 3, II | z nami do Bohatyrowiczów na wesele... idź, idź!" I śmiech, 2007 3, II | Wieczny śmiech! a co ja na tym weselu robić będę? na 2008 3, II | na tym weselu robić będę? na co ja tam potrzebna! Pfuj, 2009 3, II | zajęta, przyjazny wzrok na starszą towarzyszkę swoją 2010 3, II | też ciocia pójdzie z nami na to wesele - z filuterną 2011 3, II | po co ja tam mam iść? na co? dlaczego?~- Naprzód 2012 3, II | Czy myślicie przerobić się na chłopów?~Było to tak. Dziś, 2013 3, II | parogodzinnym wtórowaniu na fortepianie ojcu do pokoju 2014 3, II | słusznie! Przyszłam panienkę na świeży miód zaprosić...~ 2015 3, II | świeży miód zaprosić...~Na krześle podanym jej przez 2016 3, II | tu nie wiem, gdzie iść... na prawo czy na lewo?~Na szczęście, 2017 3, II | gdzie iść... na prawo czy na lewo?~Na szczęście, do sieni 2018 3, II | na prawo czy na lewo?~Na szczęście, do sieni weszła 2019 3, II | chyba takiego człowieka na świecie nie ma, którego 2020 3, II | może jeszcze i piękniej. Na dole, to prawda, że pokoje 2021 3, II | przyjść zechce. "Idź i niby to na miód zaproś!" Bardzo słusznie. 2022 3, II | Bardzo słusznie.~Ale i na tym wszystkim nie koniec. 2023 3, II | znowu, zarumieniła się, oczy na chwilę spuściła i wnet potem 2024 3, II | panna Justyna i pan Witold na moim weselu będą.~Gdy już 2025 3, II | Połowę tylko wypłaci, a na połowę weksele wyda. Na 2026 3, II | na połowę weksele wyda. Na ten proces z panem Korczyńskim 2027 3, II | ulów, brzęczały pszczoły i na zabój śpiewały szczygły. 2028 3, II | srebrnymi topolami, które na jego strzechę i jedyny komin 2029 3, II | małych i mętnych szybach, na widok wchodzącego do zagrody 2030 3, II | podobny, jedną rękę opierał na kłębie, drugą, w której 2031 3, II | dygającego menueta stanąć miała. Na ścieżce pomiędzy owsem i 2032 3, II | głośny pocałunek złożył na ręce Justyny, a wnet potem 2033 3, II | wnet potem obie już ręce na kłębach opierając zaczął:~- 2034 3, II | tłumaczyła się - zwyczajnie, jak na małym gospodarstwie... pani 2035 3, II | z domu jestem; ociec mój na takiej zagrodzie nie siedział, 2036 3, II | pobłogosławił, pożary i mory na bydło nawiedziły, na ekonomię 2037 3, II | mory na bydło nawiedziły, na ekonomię zszedł...~Westchnęła 2038 3, II | Westchnęła i chudy policzek na dłoni oparła.~- Jeszcze 2039 3, II | utkała sukno i kazała je na zielono pofarbować... Ja 2040 3, II | niej: "Czy ty, babo, rozum na drodze straciła?" A ona: " 2041 3, II | równo co człowiek wdzieje na siebie, to wdzieje... byle 2042 3, II | pod. ścianą domu stojącą na niedużym zydlu stała spora 2043 3, II | rozkazywała przepędzać psa na widok chleba zbliżającego 2044 3, II | komenderówki, a ilekroć na nią spojrzał, z podziwu 2045 3, II | zakochania usta otwierał i na podobieństwo słupa nieruchomiał. 2046 3, II | oprawie brali, miód nim na chleb kładli i kęs jego 2047 3, II | kęs jego odgryzłszy porcje na zydlu składali, powoli ze 2048 3, II | powoli ze skrzyżowanymi na piersi lub opuszczonymi 2049 3, II | piersi lub opuszczonymi na kolana rękami przeżuwając. 2050 3, II | ja... z dostatków takich na te małe gospodarstwo przyszłam; 2051 3, II | zaczął, z ławy wstał i rękę na kłębie oparł.~Od wielkiego 2052 3, II | uszanowanie, a potem była to na jej młyn wyborna woda. Uśmiechając 2053 3, II | wie, od czego moje zdrowie na suche lasy poszło... Horowałam, 2054 3, II | poszło... Horowałam, wodę na górę ciągałam... ta krwawa 2055 3, II | szczytu ogrodzenia zsunęła się na ziemię wywdzięczając się 2056 3, II | w domu nie ma! Po siano na łąkę pojechał... aż o dwie 2057 3, II | Antolka widokiem wielu na raz osób onieśmielona zbliżała 2058 3, II | On także jeździł po siano na łąkę, którą o dwie mile 2059 3, II | Po raz to pierwszy pewno na świecie słowicze trele młodą 2060 3, II | chichotała, Elżusia śmiała się na całe gardło, a narzeczony 2061 3, II | narzeczony wiernie jej wtórował. Na koniec, elegant okolicy 2062 3, II | Odpowiedział, że Janek dziś na łące nocować będzie, bo 2063 3, II | Witold znowu figlarnie na ucho kuzynce szepnął:~- 2064 3, II | Spłonęła znowu i parę minut na sapieżankę z drugiej strony 2065 3, II | Przy ostatnich słowach na Antolkę z ukosa spojrzał 2066 3, II | wybijały się narzekania na brak łąk i pastwisk. Mała 2067 3, II | mile po siano, i to, gdybyż na swoją, ale na wynajętą łąkę 2068 3, II | to, gdybyż na swoją, ale na wynajętą łąkę jeździć! Już 2069 3, II | wziąść, także trudno, bo na wielkie nie wystarczy, a 2070 3, II | siędy... ani ty, człowiecze, na prawo nie pójdziesz, ani 2071 3, II | prawo nie pójdziesz, ani na lewo... nijakiej drogi i 2072 3, II | Choć zgiń, człowiecze, choć na śmierć zapracuj się, a poprawy 2073 3, II | nawet siły do kupy wziąwszy na pieniądze i wzmógł się, 2074 3, II | W elegijny ton opadł i na wzór żony, która już od 2075 3, II | która już od dawna z twarzą na rękę opuszczoną kołysała 2076 3, II | tył, to naprzód, policzek na dłoń opuścił. Gorzki uśmiech 2077 3, II | nieprzyjacielskie oddaje, abyśmy się na tym świecie nie fundowali, 2078 3, II | Starzyński.~- Bóg mnie ubij na ciele i duszy, jeżeli nie 2079 3, II | się ani razu, to zapewne na względzie mając, aby dziewczyna 2080 3, II | względzie mając, aby dziewczyna na ludzkie języki nie padła.~ 2081 3, II | i długimi przemówieniami na wesele córki zapraszał. 2082 3, II | potem prostował się i dłonie na kłębach opierał, mówił o 2083 3, II | Stołów, stołków obficie, i na ścianach obicie!" W mojej 2084 3, II | ma ani złotnych materii na ścianach, ale mnie o to 2085 3, II | Fabianowa zaś menueta tańczyła na trawach ogrodu a krygując 2086 3, II | Józika Giecołda żonka swachą na Elżusinym weselu będzie, 2087 3, II | Jaśmontem, którego Franuś na pierwszego drużbanta zaprosił...~ 2088 3, II | ślepy, kiedy nie widzi, na co ja palcem pokazuję? Ej! 2089 3, II | godziną, którą spędziła na Mogile. Oderwane dotąd jej 2090 3, II | stała w otwartym oknie na wieczór gwiaździsty patrząc, 2091 3, II | uroczysta, z tysiącem uśmieszków na twarzyczce ładnej, roztropnej, 2092 3, II | jakby ją w mnóstwo miejsc na raz komary kąsały, nie dokończyła, 2093 3, II | dokończyła, tylko z podskokiem na szyję starej panny szczupłe 2094 3, II | lżejszą, cichszą ją czyniąc. Na koniec, znowu Leoni pierożki 2095 3, II | lekkością metalowej turkawki na jednej nodze okręcała się 2096 3, II | prosić, aby mnie pozwoliła na wesele pójść z nim, z ciocią 2097 3, II | znowu sztywna, schodziła na dół Leonia. Przez sień szerokimi 2098 3, II | nieco, chociaż od smutnych na rozpoczynający się dzień 2099 3, II | puchach peniuaru ułożyła się na pąsowym szezlongu po jednej 2100 3, II | robotę. Tuż przy niej, z ręką na chustce zawieszoną, Teresa 2101 3, II | mam szum w uszach...~Kiedy na koniec dokładnie słowa syna 2102 3, II | cicho i łagodnie mówiła - na takie dziwactwa zgodzić 2103 3, II | psuć sobie układu i patrzeć na rzeczy, których nigdy widzieć 2104 3, II | wyszło; z wyrazem męczennicy na las swój zrezygnowanej wszystkiego, 2105 3, II | matki przekonany w rękę ją na pożegnanie całował, uczuła 2106 3, II | ją przeszyć swoim żądłem. Na nieszczęście, Teresa, z 2107 3, II | mogła. Do jednej chustki, na której wspierała rękę, dodała 2108 3, II | szczebiocie Teresy. Daremnie Marta na palcach nóg stąpać usiłując 2109 3, II | honoru, po co żyję i chleb na tym świecie jem! Wieczna 2110 3, II | którą przerzucał, kładąc na stole.~Benedykt próg rozdzielający 2111 3, II | chłopca w puchach chować i na obłokach kołysać! Ale Leonia 2112 3, II | dziewczyną, a co chłopcu idzie na zdrowie, dziewczynie może 2113 3, II | Benedykt spostrzegł coś na kształt zaciętości, silne 2114 3, II | Ale - dodał - to już na świecie tak! Przeciw komu 2115 3, II | Porywczym ruchem czapkę na głowę włożył i wyszedł; 2116 3, II | wyszedł; Witold zaś stał długo na miejscu, w ziemię wpatrzony, 2117 3, II | dopóki odjeżdżający ojciec na drodze długim szlakiem ciągnącej 2118 3, II | matczynego buduaru stanął i na ich klamce rękę położył. 2119 3, II | potem widać go było z fuzją na ramieniu, z czarnym Marsem 2120 3, II | jak tego lata, w którym na głowę spadł mu nowy majątkowy 2121 3, II | nowy majątkowy kłopot, a na serce tajemny i niespodziewany 2122 3, II | Stosunki jego z synem były na pozór dobre, ale tylko na 2123 3, II | na pozór dobre, ale tylko na pozór. Chodzili razem po 2124 3, II | że wydarzyć się to może, na twarzy jego zjawiał się 2125 3, II | pozoru spotykali się jednak na każdym kroku, na wspólne 2126 3, II | jednak na każdym kroku, na wspólne przechadzki wychodzili 2127 3, II | o różnych nowych pracach na szerokim świecie w dziedzinie 2128 3, II | wezmę, zaraz zadrzemię!...~I na przywieziony ze szkoły synowski 2129 3, II | chwili rzucić się w ogień lub na skraj świata skoczyć.~Długi 2130 3, II | świata skoczyć.~Długi wąs na palec motając i wzrokiem 2131 3, II | terminu lub rozłożenie wypłaty na lat kilka ciotki poprosił, 2132 3, II | podejrzliwie, a trochę wstydliwie na niego spojrzał.~- Cóż? zrobisz 2133 3, II | aż ze stukiem krzesło, na którym siedział, odsuwając 2134 3, II | ojcem węzeł. Upadł tylko na krzesło, w obie dłonie wziął 2135 3, II | domu powracający siedział na bryczce z tak raźną i wypogodzoną 2136 3, II | nawet o gderaniu siedzącego na koźle stajennego chłopca, 2137 3, II | czasem podkręcał wąsa. Gdy na dziedziniec wjeżdżał, zobaczył 2138 3, II | ze stangretem w liberii. Na ganku zaś stał tylko co 2139 3, II | Z parokonnej, trzęsącej, na żółto pomalowanej bryczki 2140 3, II | przyjechałeś, Zygmusiu! Jakbym na sto koni siadł, taki rad 2141 3, II | płaszcz płócienny, czapkę na krzesło rzucił i z kieszeni 2142 3, II | list jakiś wyjął. Był to na poczcie w miasteczku otrzymany 2143 3, II | chodząc Benedykt wołał:~- Na swoim postawiłem! I przegrali, 2144 3, II | egzekwować bez żadnego na nic względu! Na żadną nawet 2145 3, II | żadnego na nic względu! Na żadną nawet zwłokę nie pozwoli, 2146 3, II | oddadzą prędko i dobrowolnie, na licytację wystawi, wszystko, 2147 3, II | wystawi, wszystko, co mają, na licytację... tak!~- Idź 2148 3, II | tak!~- Idź ty, Zygmusiu, na jakie pół godzinki do bab, 2149 3, II | Emilii, po wschodach z sieni na górę prowadzących iść zaczął. 2150 3, II | sprawiła mu tylko myśl, że na górze mieszkała nie tylko 2151 3, II | dźwięki skrzypiec. Wszedł na wschody; na wąskim i wpółciemnym 2152 3, II | skrzypiec. Wszedł na wschody; na wąskim i wpółciemnym korytarzyku 2153 3, II | może Justynę.~Istotnie, na widok wchodzącego młoda 2154 3, II | jedną literą - z rąk jej na stół upadła. Trochę zbladła, 2155 3, II | ku niemu krzesło i sama na uprzednim miejscu swoim 2156 3, II | kuzynie - obojętnie i z oczami na robotę spuszczonymi zauważyła. 2157 3, II | Obok znajdującej się już na chustce litery jednej zaczynała 2158 3, II | silne wrażenia wywierać na mnie może to tylko, co jest 2159 3, II | Mówiąc nieustannie patrzał na pochyloną nad robotą głowę 2160 3, II | ustach i spłynął z nich na kibić, której świeże i silne 2161 3, II | rumieńcami wytryskującymi mu na blade policzki ciszej przemówił:~- 2162 3, II | zmieniając postawy oczy na niego podniosła:~- Gdy tu 2163 3, II | świszczący. Ona ręce z robotą na kolana opuściła i głowę 2164 3, II | zapytujesz mnie o to, wówczas na pytanie twoje odpowiem...~ 2165 3, II | najświętsze ze wszystkich praw na ziemi... prawo miłości! - 2166 3, II | przeszłości powiedział... patrzała na mnie. na ciebie, i w oczach 2167 3, II | powiedział... patrzała na mnie. na ciebie, i w oczach jej łzy 2168 3, II | do niego zwrócona i nie na niego, ale w otwarte okno 2169 3, II | niepodległych! Najświętszym prawem na ziemi jest miłość, najwyższą 2170 3, II | prawie białą, jak leżąca na stole chustka, przez kurczowo 2171 3, II | drżała i mięła w dłoni leżącą na stole chustkę, gdy pierś 2172 3, II | żądzą, ale zarazem i z urazą na nią patrzał.~- Myślałem, 2173 3, II | ja uczułam w sobie... Idź na mogiłę ojca, kuzynie, idź 2174 3, II | mogiłę ojca, kuzynie, idź na mogiłę ojca... Kochaj to, 2175 3, II | niedowierzaniem patrzał na nią.~- Ależ to być nie może, 2176 3, II | powiedziała stanowczo i raz na zawsze, że z uczuć, które 2177 3, II | którą mam dla wszystkich na świecie ludzi, i że przedmiotem 2178 3, II | osowieckiego domu. Pani Andrzejowej na odgłos ten zadrżały trochę 2179 3, II | których trzymała książkę. Na jednym z fotelów otaczających 2180 3, II | W sali znajdującej się na dolnym piętrze domu Klotylda 2181 3, II | piętrze domu Klotylda grała na fortepianie. Jednocześnie 2182 3, II | że to dziecko, które tam, na dole wielkiego domu, grało 2183 3, II | rozmowa mająca stoczyć się na górze przejmowała nieznośną 2184 3, II | stanowcze zdecydowanie się na coś malowało się w jego 2185 3, II | niezmierną...~Spojrzała na niego, w oczach jej zamigotał 2186 3, II | mamie nigdy nie przyszło na myśl to, co ja dziś mamie 2187 3, II | znowu, piękną białą rękę na czarnej sukni spoczywającą 2188 3, II | powściąganej czułości spoczywały na tej pochylonej ku jej kolanom 2189 3, II | pochylonej ku jej kolanom głowie, na którą, Boże! Ileż nadziei, 2190 3, II | pełnej wdzięku i czuła na swojej ręce pieszczotę jego 2191 3, II | chwili, łagodny, rzewny, na skrzydłach poezji kołyszący 2192 3, II | jeszcze duszyczkę, która teraz na dole tego domu tonęła w 2193 3, II | i - wiele zapewne innych na szerokim świecie.~- Nieprawdaż, 2194 3, II | najwspanialszych widoków natury, na łonie sztuki... że przez 2195 3, II | moja, przeszłości, został na zawsze przykuty do tego 2196 3, II | moje dziecko, niczyje życie na tej ziemi nie może być wolnym 2197 3, II | odpowiedziała:~- Nie ma na świecie matki, która by 2198 3, II | droga mamo, do punktu, na którym umieszczę moją propozycję... 2199 3, II | rodziców otrzyma, wystarczy im na życie, nie zbytkowne wprawdzie, 2200 3, II | zimniejszą i sztywniejszą. Na koniec cicho, ale stanowczo 2201 3, II | Dlaczego? dlaczego?~Podnosząc na niego wzrok głęboki i surowy 2202 3, II | moja mamo! Skazywać się na wieczny smutek, kiedy uniknąć 2203 3, II | przyrastać do zapadłego miejsca na kształt grzyba, dlatego 2204 3, II | dopiero, gdy przerwał się na chwilę potok jego wpółzgryźliwej, 2205 3, II | przynajmniej wynagrodzenia braków, na które się skarżysz, nie 2206 3, II | Pardon! - przerwał - na pedagoga nie miałem powołania 2207 3, II | prawie mówić zaczęła:~- Na wszystko, co kiedykolwiek 2208 3, II | Uczułam niezmierny ciężar na sumieniu... Jednak pragnę 2209 3, II | i w ogóle wygląda więcej na prostą, hożą dziewkę niż 2210 3, II | prostą, hożą dziewkę niż na pannę z dobrego towarzystwa... 2211 3, II | czepkiem okryta chyliła się na pierś, w której wzbierała 2212 3, II | ułożył? czy po namyśle, zimno na rzeczy spojrzawszy, nie 2213 3, II | spojrzawszy, nie zgodzi się na to, czego on pragnie i dla 2214 3, II | odpowiedziała:~- Nigdy. Ja na te rzeczy nigdy zimno patrzeć 2215 3, II | będę. Dopóki żyję, nigdy na tej piędzi mojej rodzinnej 2216 3, II | koniecznie być tylko motylem na swawolnych i niestałych 2217 3, II | skrzydłach przelatującym z róży na różę? Czy tu ziemia nic 2218 3, II | wśród ludzi najbliższych ci na świecie, twórcze zdolności 2219 3, II | człowieka przedzierzgnąć się na barbarzyńcę z powodu... 2220 3, II | ręce modlitewnym gestem na staniku żałobnej sukni splotła.~- 2221 3, II | nigdy tak nie myślała, nigdy na wielkie zbiorowisko ludzi, 2222 3, II | jestem idealistą, ale trzeźwo na rzeczy patrzeć umiem i żadnych 2223 3, II | składać siebie w całopaleniu na ołtarzu - widma. Proszę 2224 3, II | zdławionym głosem zaczęła:~- Idź na mogiłę ojca, Zygmuncie, 2225 3, II | mogiłę ojca, Zygmuncie, idź na mogiłę ojca! Może z niej... 2226 3, II | dziś osoba wyprawia mię na mogiłę! Ależ ja za mogiły 2227 3, II | czarnego czepka odbijała na tle zmierzchu, rozkazującym 2228 3, II | przemieniona, czuła teraz, że na drodze jej życia i na dnie 2229 3, II | że na drodze jej życia i na dnie jej serca wznosi się 2230 3, II | drugą mogiłę kładły się na wieki i bezpowrotnie ją 2231 3, II | ciało w retorcie śmierci na marną parę przerabiane, 2232 3, II | jaskrawe światło. Był to ów pas na niebie, przed chwilą różowy, 2233 3, II | kobiety, która patrzała na nie, przedstawiło jakiś 2234 3, II | przypomnieniem. Z miejsca, na którym stała, widziała tylko 2235 3, II | się nie może, okręciła się na miejscu i z jękiem na ziemię 2236 3, II | się na miejscu i z jękiem na ziemię upadła. Kolana jej 2237 3, II | włosów, z krwawiącą się plamą na czole, męczeńską bladością 2238 3, II | męczeńską bladością odbijały na tle krwawego obłoku. W te 2239 3, II | Cisza głęboka, taka, jaka na ziemi bywa tylko przed wejściem 2240 3, II | czuła też twardości ziemi, na której klęczała, ani przestrzeni 2241 3, II | złotawą glorią owinięty, leżał na krwawym obłoku cichy, smutny, 2242 3, II | przejrzyste jego ramię na mgnienie oka wyciągnęło 2243 3, II | ojca... bez ciebie!~Lecz na krwawym obłoku żeglująca 2244 3, III| omdlewającej zwolna i z wdziękiem. Na spasionych miedzach, gładkich 2245 3, III| przygasłych i spłowiałych, na którym tu i ówdzie łanki 2246 3, III| majową zielonością odbijał na korczyńskich polach bujający 2247 3, III| Ścieżki tajemniczo przedtem na dnie zbożowej puszczy utopione 2248 3, III| powietrzem i gdzieniegdzie na polnych krzakach mlecznie 2249 3, III| klekot bociani, a w dole na mdlejących skrzydłach przelatywały 2250 3, III| rytmicznymi prawie ruchy rzucały na zagony obfitą rosę ziaren. 2251 3, III| że przez długie wylewanie na ziemię zapładniających ogni 2252 3, III| i samo pobladło, a teraz na piękną jeszcze, lecz uciszoną 2253 3, III| paliło, łaskawie zarzucało na wszystko płaszcz z bladego 2254 3, III| nic sobą nie zasłaniały, a na dziedzińcach i uliczkach, 2255 3, III| drzew widać było rozłożone na trawach brunatne lny, bielały 2256 3, III| i niewidzialne przedtem, na kształt skrawków drogiej 2257 3, III| bohatyrowickich zagród. Na koniec kilkanaście nie wyprzężonych 2258 3, III| gajem ulicę i rozlało się aż na drogę białym pasem u pustego 2259 3, III| pasem u pustego pola sunącą. Na kilka mil wokół powszechnie 2260 3, III| weselniki przez Fabiana na małżeńskie gody jego córki 2261 3, III| Naturalną było rzeczą, że na weselu Bohatyrowiczówny 2262 3, III| dawno już z zagrodowca na właściciela osobnego folwarczku 2263 3, III| papierosem, oczy mrużąc i na nikogo nie patrząc, wyższość 2264 3, III| despotycznie nakazujący zwyczaj. Na sukniach dziewcząt ukazywały 2265 3, III| złoto udający pierścionek na palcu, a u szyi szpilka 2266 3, III| które nosili najstarsi, na kształt równo ociosanego 2267 3, III| barwami świata iskrzyły się na szyjach fantazyjnie związane 2268 3, III| dostojeństw, aż dotąd w dusze i na drogi życia kładnące mu 2269 3, III| chciwy tej ziemi, którą na kształt kreta kopał w cichości 2270 3, III| pocie skąpany, z grubą skórą na twarzach i rękach, ale z 2271 3, III| ramion i okiem, które, acz na ciasne widnokręgi, patrzało 2272 3, III| wyrazem cierpliwego zmęczenia na twarzy, u której wisiały 2273 3, III| nawet w prostych chustkach na głowach, w luźnych kaftanach 2274 3, III| wzajem sobie pierwszeństwa na ścieżkach i we drzwiach 2275 3, III| we drzwiach ustępowały, na górną lub skromną sadziły 2276 3, III| mowę.~W całym tym zebraniu na parę godzin przed południem 2277 3, III| ogrodzie i drodze albo siadali na długich ławach, tu i ówdzie 2278 3, III| tu i ówdzie ustawionych, na stosie desek pod stodołą, 2279 3, III| stosie desek pod stodołą, na kamieniach, na niskich płotkach. 2280 3, III| stodołą, na kamieniach, na niskich płotkach. Wiedziano 2281 3, III| ze trzydzieści pszenicy na polach swoich użyna, bydła 2282 3, III| upatruje. A jakże! On by może na to wesele i nie przyjechał 2283 3, III| zbite oczy sobie wyślepiały na drogę patrząc, a zajmującego 2284 3, III| Jadwiśki dostanie dudka na kościele, bo ona już dawno 2285 3, III| ledwie zabawił, po czym znowu na ganek wpadając gromko zawołał:~- 2286 3, III| gromko zawołał:~- Muzyka!~Na ten okrzyk z tłumu wypadli 2287 3, III| muzyczną gorliwie uprawiając na weselach sąsiedzkich bezinteresownie 2288 3, III| się do świetlicy padały na rozstawione po stołach i 2289 3, III| pierogi, pieczenie i sery, na rydzowatą i uroczysty wyraz 2290 3, III| wyraz mającą twarz Fabiana, na śnieżny i krochmalnymi garnirunkami 2291 3, III| sterczący kornet Fabianowej, na trawiasty surdut swata Starzyńskiego, 2292 3, III| surdut swata Starzyńskiego, na żółtą twarz i wyfiokowaną 2293 3, III| głowę swani Giecołdowej, na zadarty i od płaczu zaczerwieniony 2294 3, III| zaczerwieniony nosek panny młodej, na czarne i białe surduty drużbów 2295 3, III| figury z dumą dzierżawczyni na wszystkich patrząca, rzuciła 2296 3, III| wszystkich patrząca, rzuciła na ziemię niedopalony papieros 2297 3, III| wiele osób spostrzegło, że na Justynę bystro popatrzywszy 2298 3, III| młodych, tuż obok umieszczonej na stole, wiązkami mirtu piętrzącej 2299 3, III| mający...~Mówiąc to wskazywał na tacę napełnioną mirtem teraz 2300 3, III| głośniej:~- Teraz bierz sobie na uwagę, przenajdostojniejsza 2301 3, III| zniknie i nie powróci więcej na twoją głowę.~Tu Elżusia 2302 3, III| powiadam, że nic nie ma na świecie przyrodniejszego 2303 3, III| nabywasz przyjaciela wiernego na wiek wieków, aż do końca. 2304 3, III| ty, panie młody, to weź na uwagę, że Bóg słońcem, a 2305 3, III| mirty przyjąć i drużbującym na znak dnia weselnego rozdać...~ 2306 3, III| podawał, ona w zamian położyła na niej cienką, białą chustkę, 2307 3, III| a pan młody ze stukiem na kolana upadł, lecz z powodu 2308 3, III| Dziady i przeddziady nasze na tym samym miejscu gody małżeńskie 2309 3, III| nosem do góry sterczeć?~Jak na komendę Franuś nagle i energicznie 2310 3, III| błogosławieństwo i zesłanie na was... wszystkich... łask... 2311 3, III| usta otworzył i zamknął, aż na koniec czupryną jak grzywą 2312 3, III| Zaniewscy, hej! siadać na tę bryczkę... tam... za 2313 3, III| przez dobry kwadrans, aż na koniec wszystko razem gruchnęło, 2314 3, III| Fabianową zagrodą, wytoczyło się na gładki, spłowiały kobierzec 2315 3, III| się żywnością rozstawioną na stołach, przy których potem, 2316 3, III| zajadali, inni, czekając na kolej swoją lub ją odbywszy, 2317 3, III| ją odbywszy, w ogrodzie i na drodze przechadzali się, 2318 3, III| miodu i piwa, znacznym był i na innych Bohatyrowiczach, 2319 3, III| twardy i nieubłagliwy sąsiad na karkach im z egzekucją siędzie, 2320 3, III| jednej, jak ta jedna głowa na karku! Ale co z tego! Trzy 2321 3, III| znamy... ho! ho! dobrze na swoich skórach poznali... 2322 3, III| ludzkiego on ma, wilkiem na ludzi nie patrzącego. Może 2323 3, III| nie będzie, tylko że jego na jednacza pomiędzy nami a 2324 3, III| adwokata naleźć. Sam wszystkich na rzeź wydał, a teraz od jedynego 2325 3, III| nie sądzę! - tłumaczył się na wpół z gniewem, na wpół 2326 3, III| tłumaczył się na wpół z gniewem, na wpół z płaczem - nikt złego 2327 3, III| zostałem, czy dlatego już na wąskie paski mam być pokrajany!~- 2328 3, III| szukający...~- Bóg mię ubij na ciele i duszy - za głowę 2329 3, III| spodziewałem się, że taki los na mnie padnie i że na starość 2330 3, III| los na mnie padnie i że na starość przemienię się w 2331 3, III| która godzina patrzał, i na koniec nogę w błyszczącym 2332 3, III| kanarkowym ubraniu i z ręką na kłębie opartą Michał Bohatyrowicz, 2333 3, III| młodzieży męskiej i dziewcząt na oścież i szeroko otwierali 2334 3, III| gumnie. Stuknęły, skrzypnęły, na oścież rozwarły się wrota 2335 3, III| ciemnej głębi jego wybuchnęła na ogród i drogę mocna woń 2336 3, III| napełniającego zasieki zboża. Na grube słupy rozdzielające 2337 3, III| jak wiewiórki zawieszając na nich dobrze oszklone i ściśle 2338 3, III| wszystkim tu obce Siemaszczanki, na których pomimo delikatności 2339 3, III| Zresztą, wszyscy jeszcze na otwartym powietrzu stali, 2340 3, III| powietrzu stali, gdy z pola na drogę skręciły i ku zgromadzeniu 2341 3, III| utrzymany dobrze, ale mocno na jedną nogę kulejący, kobieta 2342 3, III| różowym kaftanie, jeszcze na żniwa sprawionym, z rozczochraną 2343 3, III| sprawionym, z rozczochraną kosą na plecach, Domuntówna kulawego 2344 3, III| gromadki o nic nie dbając. Na kilka pozdrowień i zapytań, 2345 3, III| Z bliskości jednak ani na nią, ani na jej skaleczonego 2346 3, III| bliskości jednak ani na nią, ani na jej skaleczonego konia popatrzeć 2347 3, III| popatrzeć nie mógł, bo z drogi na węższą ścieżkę krócej do 2348 3, III| niej zawołał pytając: czy na tańce przyjdzie? Odkrzyknęła, 2349 3, III| po czym jedną rękę kładąc na ramieniu jednego Domunta, 2350 3, III| jednego Domunta, a drugą na drugiego, coś do nich poszeptał, 2351 3, III| przecząco głową trzęsła, na koniec znowu ścisnąwszy 2352 3, III| ukontentowaniem rozpromienił i naprzód na złoty zegarek spojrzał, 2353 3, III| dziewcząt i chłopców gwałtem na wesele swe przywodząca sąsiada 2354 3, III| zgodził się pójść z nimi na godzinkę, na jedną godzinkę, 2355 3, III| pójść z nimi na godzinkę, na jedną godzinkę, byle państwu 2356 3, III| Rozswawolona gromadka z panną młodą na czele swego dokazawszy pierzchnęła 2357 3, III| różne; oni przez całą minutę na siebie patrzali. Anzelm 2358 3, III| zatrzymał. Znowu milcząc na siebie patrzali; jej broda 2359 3, III| podówczas kędyś daleko i na zawsze z okolicy wywędrował; 2360 3, III| Korczyńskim i ruchami głowy na zaniemeński bór úukazywał. 2361 3, III| także pośród siedzących na ławie niewiast sporo dawnych 2362 3, III| Ona wszystkich powitawszy na ławie pomiędzy nimi zasiadła, 2363 3, III| robić? Nie chciało się kurze na wesele, ale musiała...~Koncept 2364 3, III| samym stroju, w jakim była na wielkim obiedzie w Korczynie, 2365 3, III| Korczynie, wyglądała zawsze na przedziwnie świeżą różę 2366 3, III| uszczęśliwiona spoczywającym na niej wzrokiem przyjaciela, 2367 3, III| towarzyszek wyciągała.~Tymczasem na słupach wznoszących się 2368 3, III| wołała - nie wiadomo czy na pogrzeb, czy na wesele ludzie 2369 3, III| wiadomo czy na pogrzeb, czy na wesele ludzie przyjechali. 2370 3, III| przyjechali. Owszem! Kiedy na Jadwiśkę czeka, to niech 2371 3, III| swe usłyszawszy papieros na ziemię rzucił, nogą go zadeptał 2372 3, III| oczekiwane rozpoczętymi zostały. Na toku wirowało par ze dwadzieścia, 2373 3, III| ławki poskoczyła i rękę na ramieniu mu składając głośno 2374 3, III| widząc podżyłe niewiasty na ławach chichotać zaczęły 2375 3, III| Niektórzy z kawalerów mieli na rękach glansowane lub bawełniane 2376 3, III| ścianom przyprowadzali i na podziękowanie składali przed 2377 3, III| gibko, raźnie, z wielką na boki współtancerzy uwagą, 2378 3, III| też, śmiechów, konceptów na ławach i w tłumie otwarte 2379 3, III| latarniom wzrokiem rzucał i na wszystko, co działo się 2380 3, III| Pomiędzy niewiastami zrobił się na te słowa ruch wstydliwy 2381 3, III| Giecołdowa papirosa zapaliła...~Na to znowu podniósł się i 2382 3, III| szeroko ramiona rozstawiali i na środek toku wybiegając pilnie 2383 3, III| powolny Julek i pośpiesznie na ręce go schwycił. W tańcach 2384 3, III| Stał tylko u drzwi i to na latarnie, to na tańczących 2385 3, III| drzwi i to na latarnie, to na tańczących patrząc, białe 2386 3, III| skończy, a oni znowu we dwóch na Niemen pójdą. Teraz sporego 2387 3, III| krótkiej, cienistej uliczce. Na drewnianych słupach wiszące 2388 3, III| podnosi się to, co natura na nim posiała i co czekało 2389 3, III| głębie zaniemeńskiego boru, na Mogiłę, w tej nocnej porze 2390 3, III| iskra o serce jej uderzyła, na czoło płomię, a w oczy wilgoć 2391 3, III| i poprzeczną zmarszczką na czole. Kiedy niekiedy tylko 2392 3, III| czole. Kiedy niekiedy tylko na tańczący tłum spoglądał 2393 3, III| historię. Jadwiśka Domuntówna na wesele nie przychodzi, Janek 2394 3, III| sobie i mrukowaty, stryj na ciężką chandrę w kwiecie 2395 3, III| do pory dzban wodę nosi i na każdego taki moment przyjść 2396 3, III| prawdziwe jego przyrodzenie na wierzch wyłazi. Przyrodzenie, 2397 3, III| żywy, ni to umarły chodzę i na dnie Niemna prawie wolałbym 2398 3, III| jak spólnie jeździliśmy na Mogiłę...~Chwilę milczał, 2399 3, III| podniosła. Kilka sekund patrzali na siebie, oboje spłonieni 2400 3, III| kilka dziewcząt pośpieszyło. Na salę tańców weszła Domuntówna, 2401 3, III| od pomady świecące włosy. Na rękach miała białe rękawiczki, 2402 3, III| Szła wyprostowana, bardzo na twarzy czerwona, śmiała, 2403 3, III| ona zaledwie parę kroków na toku uczyniła, spostrzegła 2404 3, III| siebie; panna jarzębiny na głowie miała, a kawaler 2405 3, III| zeschłym palcem, z łuną radości na wyłysiałym czole wspominał:~- 2406 3, III| roku...~Witold go u ściany na stołku sadzał i sam; przy 2407 3, III| Julkowego Sargasa z tyłu jej na tej poduszce położyć, toby 2408 3, III| Jezu! otóż śliczne róże na tym wachlarzu! A te złotne 2409 3, III| w Łunnie u Matki Boskiej na ołtarzu...~Jadwigę te oględziny 2410 3, III| jarzębinach! Rozgniewanym wzrokiem na sukienki w błękitne i białe 2411 3, III| czułych wejrzeń, które rzucał na nią, miarkować mogła, o 2412 3, III| ją smętek jakiś opada... Na co Jaśmont poważnie odpowiedział, 2413 3, III| się wdała, i tylko bacznie na nią patrząc odkryć było 2414 3, III| do gumna i zakręcił się na toku wołając:~- Niechaj 2415 3, III| półgodzinnym odpoczynku na całe gumno zahuczeli raźnym 2416 3, III| się z niejaką trudnością. Na koniec dobrało się ich dwanaście, 2417 3, III| z pierwszym drużbantem na czele, który wolałby z Domuntówną, 2418 3, III| nie wyróżniała się z gro na tancerek. Nie była piękniejszą 2419 3, III| powagę i grację. Więc lekko na ramieniu tancerza zwieszona, 2420 3, III| zwieszona, z półuśmiechem na pąsowych ustach, jak łabędź 2421 3, III| stojący i siedzący patrząc na nią głowami kiwali i szeptali, 2422 3, III| bawełniane rękawiczki pośpiesznie na ręce włożył i przez obiadujące 2423 3, III| ławę niewiasty przeskoczył. Na ławie powstał krzyk i pisk; 2424 3, III| zaczepiony czepek Giecołdowej na ucho jej się zsunął, co 2425 3, III| i tajemne śmiechy Ale on na zostawiane za sobą miny 2426 3, III| rozgłośnie w dłonie uderzył i na całe gumno zawołał:~- Klaskanego!~ 2427 3, III| wzniesionymi ku niemu oczami, na ramię Jana spłynęła. On 2428 3, III| kibić jej obejmując ukropem na twarzy się oblał i wzrokiem 2429 3, III| pięknym głosem nie tylko na całe gumno, ale na ogród, 2430 3, III| tylko na całe gumno, ale na ogród, drogę i szerokie 2431 3, III| poruszała się przy nim, na tym polu także popisać się 2432 3, III| dyszkantem, niezupełnie na nutę krakowiaka, zaśpiewał:~ 2433 3, III| dokoła siebie okręcił i na jedno kolano przed nią przypadając 2434 3, III| wzrokiem ścigała wychodzącą też na otwarte powietrze parę. 2435 3, III| się pod odkrytym niebem, na którym gwiazdy przygasać 2436 3, III| zapalonymi papierosami wyszła na pole, ale więcej było takich, 2437 3, III| rozgrzane. Pod ścianą gumna na stosie belek i po kolana 2438 3, III| nadwerężał? Toż i u brata rączek na krzyż nie składasz, a w 2439 3, III| pracować ci nie przyjdzie, na to przysięgam! Służącą wezmę, 2440 3, III| długo jeszcze sierotą żyć na tym świecie? ~Szept kobiecy 2441 3, III| najmilsza i najlepsza. A gdy już na zawsze wrócę i w Korczynie 2442 3, III| Widziu, Widziu, ty mi niebo na ziemi ukazujesz i czuję 2443 3, III| ukazujesz i czuję sama, wiem, że na nie zapracować, zasłużyć 2444 3, III| Pierwszemu drużbantowi, który na fochy bohdanki swej nie 2445 3, III| bohdanki swej nie zważając ani na krok jej nie odstępował, 2446 3, III| stanu kosztował. On zaś na Jadwigę spoglądając bardzo 2447 3, III| odpowiadał, że i motyl z grzędy na grzędę przelatuje, nim na 2448 3, III| na grzędę przelatuje, nim na jednym kwiatku siędzie, 2449 3, III| plecami do niej zwrócona na niskim płotku siedziała 2450 3, III| senne widowisko!~Tymczasem na niskim płatku obok Justyny 2451 3, III| arystokrat, aby z kwiatka na kwiatek przelatywać i tylko 2452 3, III| charakteru zależy. Jaśmont, na przykład, gdyby Jadwiśki 2453 3, III| głowę podniósł, wprost na siedzącą przy nim kobietę 2454 3, III| namowy stryja i przez uwagę na jej poczciwość byłbym może 2455 3, III| gdyby insze wcale słońce na moim niebie nie błysnęło. 2456 3, III| pani wierzy?~Uczuła, że na jej ręku o płotek opartym 2457 3, III| się jej w oczach, ujrzała na raz wszystkie gwiazdy osypujące 2458 3, III| Wtem krzyknęła i oboje na równe nogi zerwali się z 2459 3, III| drasnąwszy o kilka kroków na zagon buraków upadł. Zewsząd 2460 3, III| Co to? Kto to? Skąd to? Na co? Za co?~Ale niemało osób 2461 3, III| i ramieniem zamachnąwszy na rozmawiającą opodal parę 2462 3, III| ci, którzy z papierosami na pole byli wyszli, powrócili 2463 3, III| Już tak widać wszystko na dobre sobie tłumaczyć umyślił. 2464 3, III| apostołów nie potrzebują. Na burzę srodze zanosić się 2465 3, III| panna Domuntówna przez złość na mnie kamień rzuciła, bo 2466 3, III| nie można ani też za niego na złe języki brać, tym więcej, 2467 3, III| niej naigrawać się albo na gańbę dekretować jej nie 2468 3, III| go z drugiej strony gumna na stołku siedzącego i kilku 2469 3, III| wnuczka ku niemu przypadła i na rękach prawie ze stołka 2470 3, III| jak paciorki z oczu jej na jego kapotę i głowę padały.~ 2471 3, III| też pewność czerpał, że na tym weselu guzy będą... 2472 3, III| tymczasem widać, że już na niczym wszystko zejdzie. 2473 3, III| już odwróciła. Z podwórka na uliczkę wybiegł w wielkim 2474 3, III| skomlącego Sargasa mając i na cały głos wołając:~- Na 2475 3, III| na cały głos wołając:~- Na Niemen, na Niemen! wszystkich 2476 3, III| głos wołając:~- Na Niemen, na Niemen! wszystkich państwa 2477 3, III| wszystkich państwa proszę na Niemen, bo już czajki i 2478 3, III| u brzegu postawiwszy... Na Niemen! proszę na Niemen!~ 2479 3, III| postawiwszy... Na Niemen! proszę na Niemen!~Nigdy prawie nie 2480 3, III| mu się aż ruda czupryna na wsze strony rozwiewała i 2481 3, III| dyrygować. Razem z nim na Niemen gości zapraszał Sargas 2482 3, III| Jaśmont! Panie Bohatyrowicz! na Niemen popłyniem!~ze śpiewaniami 2483 3, III| ze śpiewaniami popłyniem! Na Niemen! Na Niemen!~Tym kobiecym 2484 3, III| śpiewaniami popłyniem! Na Niemen! Na Niemen!~Tym kobiecym głosom 2485 3, III| odpowiedziami górowało wołanie:~- Na Niemen! na Niemen!~Ktoś 2486 3, III| górowało wołanie:~- Na Niemen! na Niemen!~Ktoś w wielkim zmieszaniu 2487 3, III| stronach upatrując, gdy na rękawie swojej siermiężki 2488 3, III| pozostawiali dwoje ludzi pod lipami na trawie siedzących i tak 2489 3, III| przyciszoną rozmową zajętych, że na przebiegającą w pobliżu 2490 3, III| ściemniało, siedzieli pod lipami na trawie wspólnie z żółtym 2491 3, III| jednostajnych, policzki na dłoniach opierając. Po kilku 2492 3, III| kilku minutach przecież na bladych wargach Anzelma 2493 3, III| pamięta, jak pierwszy raz na zaproszenie panów Korczyńskich 2494 3, III| Korczyna przyszedłszy i na panią spojrzawszy gawronem 2495 3, III| pamięta, czyja to rączka mnie na pagórku piaszczystym poświęcony 2496 3, III| piaszczystym poświęcony medalik na szyi zawieszała?~- Tak, 2497 3, III| znacznie już podniósł się na niebie, zmalał, przygasł 2498 3, III| pod niebo, w głębie boru i na wodę nuty dawne, przez świat 2499 3, III| Zdawać się mogło, że kędyś na oścież roztworzyła się jakaś 2500 3, III| ścianami od świata odgrodzoną, na tę szeroką i poważną rzekę