| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] niczyjego 1 niczyjej 3 niczym 9 nie 2741 nieba 39 niebawem 1 niebem 8 | Frequency [« »] 3537 z 3534 w 2884 na 2741 nie 1743 ze 1576 a 1572 do | Eliza Orzeszkowa Nad Niemnem IntraText - Concordances nie |
Tom, Rozdzial
1 1, I | się bardzo silnymi, gdyby nie małe przygarbienie pleców 2 1, I | i starości, gdyby także nie ostre kości łopatek podnoszące 3 1, I | przybranej rubaszności, nie miała ona przy tym na sobie 4 1, I | niespokojnej i zamyślonej twarzy nie było, jakkolwiek rozjaśniało 5 1, I | wzięli mię za cholerę... Może nie wierzysz? Słowo honoru, 6 1, I | prawdę mówię! Jeszcześ wtedy nie była w Korczynie, jeszcze 7 1, I | tam! Niech ciocia na to nie zważa! Jaż wiem dobrze o 8 1, I | zupełnie... Przecież ciocia nie przez złośliwość pewno... 9 1, I | sobie przed twarzą... Uf ! nie mogę...~Zdyszała się, stanęła 10 1, I | naszych stronach jej jeszcze nie było, ale ludzie lękali 11 1, I | ale ludzie lękali się, aby nie przyszła... Otóż, kiedy 12 1, I | odpowiadają drudzy - już to nie co innego! Cholera, i koniec! 13 1, I | kościele z powodu gorąca i nie mając gdzie podziać, położyłam 14 1, I | na nim siedziałam... Uf! nie mogę... ~Znowu zabrakło 15 1, I | perswadowali chłopom, że to nie była cholera, tylko panna 16 1, I | Benedykta Korczyńskiego...Nie uwierzyli i do dzisiejszego 17 1, I | uwierzyli i do dzisiejszego dnia nie wierzą... "Ot - mówią - 18 1, I | własną głupotę, że... Uf! nie mogę...~Sapała, chrząkała, 19 1, I | te niemądre gadania nic nie zaszkodziły...~Czarne oczy 20 1, I | wiecznie to samo. Nikt nie uwierzy w to, czego sam 21 1, I | uwierzy w to, czego sam nie doświadczył. Nie zaszkodziły! 22 1, I | czego sam nie doświadczył. Nie zaszkodziły! Pewno, nie 23 1, I | Nie zaszkodziły! Pewno, nie zjadły mię one, ale... ukąsiły. 24 1, I | miło być wziętą za cholerę? Nie byłam ja wtedy tak starą... 25 1, I | jak teraz wyglądałam. Może nie wiesz dlaczego? Ha? czy 26 1, I | prędko na cholerę wyglądać nie zaczęła...~Justyna ramionami 27 1, I | Emilka wyrzeka pewno, że nie wracam, i zaczyna dostawać 28 1, I | człowiek dziś już do nas nie przyjedzie, że go ten pan 29 1, I | siebie na obiad zaprosi...~- Nie głupi on! - odpowiedziała 30 1, I | ale oswoić się z nim nie mogę i nigdy, nigdy z nim 31 1, I | i nigdy, nigdy z nim się nie pogodzę...~Marta zaśmiała 32 1, I | Pana Boga, w to ani trochę nie wierzę. Spowiadałam się 33 1, I | nawet absolucji od księdza nie dostałam; jednak nie wierzę... 34 1, I | księdza nie dostałam; jednak nie wierzę... Powiadam ci, że 35 1, I | swoją drogą idzie... Uf! nie mogę!~Zakaszlała się tak, 36 1, I | melancholiczką jesteś! Czemu nie robisz tak jak i inne panny? 37 1, I | Słowo honoru! czemu ty tak nie robisz?~Justyna nie odpowiadała. 38 1, I | tak nie robisz?~Justyna nie odpowiadała. Szła prosto 39 1, I | wujostwa nic przyjmować nie chcesz, ze swoich procencików 40 1, I | kapelusza i rękawiczek nie nosisz...~- O, niech ciocia 41 1, I | O, niech ciocia tak nie myśli! - porywczo prawie 42 1, I | Ja ani kłamać, ani udawać nie chcę! Prawda, że zawsze 43 1, I | ani żadnych drogich rzeczy nie noszę nie tylko dlatego... 44 1, I | drogich rzeczy nie noszę nie tylko dlatego... nie tylko 45 1, I | noszę nie tylko dlatego... nie tylko dlatego...~- To i 46 1, I | robię i nikogo to obchodzić nie powinno.~Marta przypatrywała 47 1, I | gdzie! ani pomyśleć o tym nie dali mazgajowi temu... Cha! 48 1, I | boli jeszcze czasem?~- Nie.~Z krótkiej tej odpowiedzi 49 1, I | że panna Justyna mówić nie chce o przedmiocie przez 50 1, I | nieco inaczej niż wprzódy. Nie był to głuchy i do cichego 51 1, I | tego wiejskiego ekwipażu nie turkotały wcale, a ciągnące 52 1, I | że postawę tę przybrał nie z konieczności, ale przez 53 1, I | swym wyhodowała. Tymczasem nie co innego, tylko ciężka 54 1, I | trzęsący się i podskakujący wóz nie mógł zmącić ani na chwilę 55 1, I | rękach trzymając lejce i nie odwracając twarzy ku wiezionym 56 1, I | jak poziomki uzbierałem - nie zatrzymując koni, ale tylko 57 1, I | dziewczyna z wozu - czy ja nie mam prawa jemu nakazywać? 58 1, I | dziękujemy panience!~Ale woźnica nie obejrzał się i nie zapytał 59 1, I | woźnica nie obejrzał się i nie zapytał o przyczynę powstałego 60 1, I | w pieśni jest "będziesz" nie "jesteś". Dlaczego on śpiewa " 61 1, I | błazen!~Justyna uwagi tej nie słyszała. Gorący płomień 62 1, I | pieśni znasz? Naturalnie, że nie znasz! Teraz już jej nikt... 63 1, I | jej nikt... oprócz nich... nie śpiewa...~Ramiona rozkrzyżowała 64 1, II | stał dom drewniany także, nie pobielony, niski, ozdobiony 65 1, II | skręcająca się za bór ciemny.~Nie był to dwór wielkopański, 66 1, II | i jasnymi szybami okien nie miał wcale pozoru ruiny. 67 1, II | kosztownych kwiatów i roślin nie było tu nigdzie, ale też 68 1, II | nigdzie, ale też nigdzie nie rosły pokrzywy, łopuchy, 69 1, II | widocznie także nic od dawna nie dodawano i nie wznoszono, 70 1, II | od dawna nie dodawano i nie wznoszono, ale tylko to, 71 1, II | od lat dwudziestu nic tu nie przybyło, ale i nic nie 72 1, II | nie przybyło, ale i nic nie ubyło, a to, co brudził, 73 1, II | lat blisko czterdzieści, nie miała ani jednego siwego 74 1, II | tej chwili bezpośrednio nie zwracał się do niej i nawet 75 1, II | się do niej i nawet na nią nie patrzał. Tylko co przybyli, 76 1, II | niż na drugiego patrzała. Nie był jednak ponętnym. Średniego 77 1, II | wielka i nigdy, zda się, nie ustająca wesołość. Z wesołym 78 1, II | twarzyczka śniada, rączki... no nie bardzo ładne, opalone... 79 1, II | na świadectwo mężczyzna nie odpowiadał. Światło z okna 80 1, II | pierwsze słowo powitania, nie rzekł jeszcze nic... Prawda, 81 1, II | mistyfikować!~- Ależ wcale nie! przysięgam paniom! jak 82 1, II | Boga mego kocham, wcale nie mistyfikuję... - z komicznymi 83 1, II | gestami tłumaczył się Kirło. - Nie była to wcale żadna wiejska 84 1, II | bez kapelusza... to być nie może...~- To być nie może... 85 1, II | być nie może...~- To być nie może... Pan zawsze żartuje... - 86 1, II | filuterią pytał gość.~- Nie wierzę - twierdziła pani 87 1, II | twierdziła pani Emilia.~- To być nie może! jakże to być może! - 88 1, II | za to będzie? Bez nagrody nie powiem! dalibóg! Co mnie 89 1, II | No, panno Tereso, tak czy nie? jeżeli pani mię pocałuje, 90 1, II | pocałuje, to powiem, jeżeli nie, to nie !~Wykwintny, w cieniu 91 1, II | to powiem, jeżeli nie, to nie !~Wykwintny, w cieniu siedzący 92 1, II | zalotnie. Ale nic wyrazić nie zdoła wrażenia sprawionego 93 1, II | zawsze żartuje...~On jednak nie tylko wygadywał i żartował, 94 1, II | Bolesławie! proszę Tereni nie dokuczać! Niech pan jej 95 1, II | dokuczać! Niech pan jej nie dręczy! ją dziś zęby bolą.~ 96 1, II | którą zęby bolą, pożądanym nie jest, chociażby człowiek... 97 1, II | Żadnej za nic nagrody! Ale nie! - zawołał nagle i z komiczną 98 1, II | odpowiedziały. Ale wmieszał się w nie i głos męski, który przemówił:~- 99 1, II | ale to tak oryginalną, że nie wiem już, doprawdy, skąd 100 1, II | szybko wtrąciła:~- Tereniu, nie przedstawiłam ci jeszcze 101 1, II | wdzięcznością, ale dodał:~- Nie u wszystkich, niestety, 102 1, II | mieszkańców tego domu...~- Ależ nie! u wszystkich! któż by?...~- 103 1, II | Panna Marta, na przykład, nie uznaje mię...- z komiczną 104 1, II | świeże powietrze ulgi pani nie przynosi?- ze współczuciem 105 1, II | okno otworzyć rozkaże?~- O, nie, nie! - z żywym przeczeniem 106 1, II | otworzyć rozkaże?~- O, nie, nie! - z żywym przeczeniem zawołała 107 1, II | Moja Tereniu, ta Marta nie wraca dotąd z kościoła... 108 1, II | do stołu. Czemu ta Marta nie wraca?... Nie wiem, czy 109 1, II | Czemu ta Marta nie wraca?... Nie wiem, czy gotują już dla 110 1, II | że nic innego dziś jeść nie będę mogła... Ach, ta Marta 111 1, II | będę mogła... Ach, ta Marta nie wraca...~Z żywością i gracją 112 1, II | wejrzenie nic więcej wyczytać nie można było nad troskę i 113 1, II | na żonę rzekł:~- Dzieci nie ma! Od godziny już by tu 114 1, II | wychowaniem jej w domu pokierować nie mogła... Zresztą, jest to 115 1, II | Korczyński - dla nas święta nie ma. I owszem, kiedy oficjaliści 116 1, II | pilnować trzeba, aby głodem nie zamorzyli koni i bydła albo 117 1, II | bydła albo dworu z dymem nie puścili...~Nie była to właściwie 118 1, II | dworu z dymem nie puścili...~Nie była to właściwie odpowiedź 119 1, II | tak - odparł Korczyński - nie wiem jak gdzie, bom od kilku 120 1, II | gdzie, bom od kilku miesięcy nie ruszył się z domu ani na 121 1, II | gospodynią, że do niczego mię nie dopuszcza... do niczego... 122 1, II | straszny tu zaduch!~- O, nie! - łagodnie odpowiedziała 123 1, II | Emilia - wiesz o tym, że ja nie mogę siedzieć przy otwartych 124 1, II | rudli płytników.~- Ci ludzie nie mają także święta...~Różyc 125 1, II | Korczyński. - Praca nieszczęściem nie jest; idzie tylko o grunt, 126 1, II | z nas, którzy pieniędzy nie marnują i jak woły pracują, 127 1, II | Widocznym było, że Różyc nie wiedział dobrze, co mu odpowiedzieć 128 1, II | świeżym przybyszem jestem...~- Nie o te strony idzie - żywo 129 1, II | wszelkie zupełnie zabraknąć nie mogło. Począł więc opowiadać 130 1, II | nieprawdziwie, o to widocznie nie dbał. Nie zajmował się tym 131 1, II | o to widocznie nie dbał. Nie zajmował się tym bardzo 132 1, II | uszła dziś tam i na powrót, nie odpoczywała ani minuty, 133 1, II | odpoczywała ani minuty, a nie znać było na niej strudzenia. 134 1, II | jeszcze-nie dostała?...~- Jeszcze nie, chwała Bogu! - zupełnie 135 1, II | Mówił, że w święto konie nie zajęte...~- To niech odpoczywają, 136 1, II | żebyśmy pieszo chodzić nie mogły? Uf! nie mogę! ~Kaszel 137 1, II | pieszo chodzić nie mogły? Uf! nie mogę! ~Kaszel ją porwał, 138 1, II | poskoczyła.~- A dzieci jak nie ma, tak nie ma! - zawołała.~ 139 1, II | A dzieci jak nie ma, tak nie ma! - zawołała.~Teresa tymczasem 140 1, II | głupota!... A dzieci jak nie ma, tak nie ma!... O Boże 141 1, II | A dzieci jak nie ma, tak nie ma!... O Boże mój, Boże! 142 1, II | Boże mój, Boże! gdyby tylko nie jaki wypadek... bo z tymi 143 1, II | na szczególny hałas ten nie zwróciła żadnej uwagí, ale 144 1, II | drzwiom í naprzód przez nie ciekawie głowę wychyliła, 145 1, II | zdumieniem na tę scenę patrzał i nie tylko nie śmiał się, lecz 146 1, II | scenę patrzał i nie tylko nie śmiał się, lecz delikatne 147 1, II | na obecnych mężczyzn już nie zważając, z komicznymi gestami 148 1, II | dla nas... Wymawia się, że nie ubrany... Co tam! tym lepiej... 149 1, II | artyści podobno, panie, zawsze nie ubrani i nie umyci...~Wtem 150 1, II | panie, zawsze nie ubrani i nie umyci...~Wtem zza pleców 151 1, II | gniewu. Na nikogo z obecnych nie spojrzawszy zwróciła się 152 1, II | podniesioną głową i bladym, lecz nie zmąconym profilem prowadziła 153 1, II | spojrzeniem szepnął Różyc.~Kirło nie zmieszał się ani na chwilę 154 1, II | innych, przemówił:~- Dzieci nie ma! dziwna rzecz! dzieci 155 1, II | ma! dziwna rzecz! dzieci nie ma!~Różyc gospodynię domu 156 1, II | ma!~Różyc gospodynię domu nie mógł długo w osamotnieniu 157 1, II | trudności znalezienia na nie radykalnego lekarstwa.~- 158 1, II | zniechęceniem ręką skinęła.~- Nie - rzekła z cicha - mnie 159 1, II | swoje, aby dysonanse życia nie zatruwały mu ducha i ciała?...~- 160 1, II | Wcale posagu żadnego nie ma... a dumna przy tym jak 161 1, II | twarz popatrzał. ~- Ej, nie zapalaj się pan tak prędko! - 162 1, II | przyzwoity człowiek i podobno nie bez talentu... Żona jego 163 1, II | dlaczegóż więc?...~- Dlaczego nie pobrali się? Ależ i mowy 164 1, II | się? Ależ i mowy o tym być nie mogło... Familia... i on 165 1, II | sam...~Dłużej rozmawiać nie mogli, bo towarzystwo całe 166 1, II | przedstawiałam... Nic nie pomaga... i... nic nie pomoże!...~ 167 1, II | Nic nie pomaga... i... nic nie pomoże!...~Wzięła dzbanek 168 1, II | już i głodny jestem... A nie wiesz tam czasem, co na 169 1, II | czasem, co na obiad będzie?~- Nie wiem - odpowiedziała i ułożyła 170 1, II | Wszystko gotowe, ojcze...~Stary nie ruszał się i z ukosa na 171 1, II | poleciała... a mnie już na dół nie chciało się schodzić... 172 1, II | Franek u mnie ani nosa nie pokaże... Jeden ten chłopiec 173 1, II | podobne, aby w takim domu... nie było komu wody podać i surduta 174 1, II | stary - to i cóż?~- Teraz nie można - odrzekła - bo jak 175 1, II | klucz zamknąć...~- No, no! nie zamykaj... nie zamykaj!... ~ 176 1, II | No, no! nie zamykaj... nie zamykaj!... ~Nic już nie 177 1, II | nie zamykaj!... ~Nic już nie odpowiadając zakręciła mały 178 1, II | słoneczną stanęły znowu, nie zmącone, od samego nieba 179 1, III| rodowe skłonności, które nie zawsze, ale często jak krynica 180 1, III| ludzkie życia, to życie nie wzbiło się bardzo wysoko, 181 1, III| wysoko, ale też i na niziny nie spadło. Może ono i miało 182 1, III| gnijącej do niczego służyć nie mogąc przekształciły się 183 1, III| rozpusty i tyranii, oświetlonej nie słońcem wprawdzie, ale przynajmniej 184 1, III| gwiazdą cnoty, ożywionej nie czy nami, ale przynajmniej 185 1, III| zakładów. Po co? dlaczego? Nie mieliż oni odziedziczyć 186 1, III| panowali i żyli przodkowie? Nie byliż szlachcicami, obywatelskimi 187 1, III| szlachcicami, obywatelskimi synami? nie mieliż zatem z prawa urodzenia, 188 1, III| wyjścia dla spokojnego życia? Nie wszyscy postępkowi Korczyńskiego 189 1, III| pewnych Korczyński wróżbiarzem nie był i wszystkiego, co w 190 1, III| przyszłości stać się miało, nie przewidywał; tak dalece 191 1, III| przewidywał; tak dalece nie przewidywał, że gdyby ktokolwiek 192 1, III| całe gardło krzycząc: "To nie podobna!" Jednak dzięki 193 1, III| wchodziła też i rachuba. Nie mieli oni być tak boga tymi, 194 1, III| mieli, bogatymi uczynić nie mogła. W myśli swej Korczyński 195 1, III| wrócił w roku 1861. Matki nie miał już od dawna; ojciec 196 1, III| opustoszenia jego prawie nie uczuł, Zresztą, trzej bracia 197 1, III| jakich ani razu słychać tu nie było od dawnego czasu, od 198 1, III| przestrzeni, w szkole żadnej nie był, ziemię swą własnymi 199 1, III| braci Korczyńskich. innego nie wystawiono mu nigdy... Pozostała 200 1, III| wypłacenie posagu siostrze nie miał środków i zatrzymując 201 1, III| z natury rzeczy niejako, nie zaś z lekkomyślności i marnotrawstwa 202 1, III| obywatelskiego będąc, wcale bogatym nie był... Nie będąc tchórzem 203 1, III| wcale bogatym nie był... Nie będąc tchórzem i nie mając 204 1, III| Nie będąc tchórzem i nie mając szczególnych do sybarytyzmu 205 1, III| by się tym spostrzeżeniem nie przeraził, ale po nim przyszło 206 1, III| arabskiej krwi, nic zrobić nie mogą: dla posuwania się 207 1, III| że nic wcale przyjemnego nie mógł już tam usłyszeć ani 208 1, III| Odtąd na ten punkt obłoków nie zerknął już nigdy. Innym 209 1, III| z łatwością? Nigdy z tym nie zwierzał się przed nikim, 210 1, III| otwarta książka. Wejście męża nie ożywiło jej zasępionych 211 1, III| Do końca życia chyba nie zapomnę, w jakim byłem strachu, 212 1, III| jesieni z powodu złych zbiorów nie mogłem na czas zapłacić 213 1, III| się jak ryba w wodzie... Nie daj Boże takiej drugiej 214 1, III| że dwa miesiące prawie nie byłem w domu, a przez ten 215 1, III| obłożnie... Ale przecież sama nie byłaś! Miałaś przy sobie 216 1, III| chłopami! Człowiek przecież nie urodził się na tyrana i 217 1, III| to jest, a ja na to nic nie poradzę. Las mi rąbią, zboże 218 1, III| Czyż mogę własności swojej nie bronić? Gdybym magnatem 219 1, III| magnatem był, jak Boga kocham, nie dochodziłbym niczego i niechbym 220 1, III| mniej miał, byle tych sporów nie zawodzić... Ale samemu ciężko... 221 1, III| będzie Więc muszę, chcąc nie chcąc, włóczyć ich po sądach... 222 1, III| wam wszystkim nigdy chleba nie zabraknie...~- O, chleb 223 1, III| szlafroczków obejść się nie możesz, a tak ironicznie 224 1, III| teraz obok niej siedział, nie takim wcale poznała i pokochała. 225 1, III| Wieczorów tanecznych nikt nie wydawał wtedy, więc tańczącym 226 1, III| wtedy, więc tańczącym go nie widziała; w zamian kilka 227 1, III| wyszukanego smaku, prawie nie myślała, bo w domu rodziców 228 1, III| tego wszystkiego wzrosła i nie wyobrażała sobie, aby ktokolwiek 229 1, III| żyć inaczej. Rachuba więc nie powodowała nią bynajmniej, 230 1, III| Wprawdzie wszystkie te zmiany nie zaszły nagle, ale oko nawykłe 231 1, III| nigdy oswoić się z nimi nie mogło.~Dlaczego człowiek 232 1, III| człowieku spracowanyn i nie mającym czasu ani chęci 233 1, III| żadnej przyjemności zdobyć nie mogła? Parę razy dla wzmocnienia 234 1, III| dawno znani i niezabawni; nie wychodziła na przechadzki, 235 1, III| nic ciekawego ani miłego nie znajdowała w widoku nieba, 236 1, III| wroga mnie traktujesz... Nie pierwszy już raz zauważyłem 237 1, III| zauważyłem to w tobie, o! nie pierwszy... Jest się już 238 1, III| dlaczego, moja koteczko?~Nie broniła się pieszczotom 239 1, III| O! gdybyś się ty był tak nie zmienił, Benedykcie, gdybyś 240 1, III| Benedykcie, gdybyś się tak nie zmienił! i ja... byłabym 241 1, III| głębokim przekonaniem rzekła:~- Nie, Benedykcie, nigdy nie zgodzę 242 1, III| Nie, Benedykcie, nigdy nie zgodzę się na to, aby życie 243 1, III| przebiegł mu po twarzy.~- Nie rozumiemy się i zrozumieć 244 1, III| rozumiemy się i zrozumieć się nie możemy - ze smutną obojętnością 245 1, III| rzępolenia Orzelskiego i nie dbał o ten nasz kawał ziemi, 246 1, III| ode mnie chciała?~- Ależ nie! - żywo zaprzeczyła kobieta - 247 1, III| kobieta - teraz już tego nie chcę... o nie! Każde z nas 248 1, III| teraz już tego nie chcę... o nie! Każde z nas ma już teraz 249 1, III| Zbytkiem istotnie otoczyć cię nie mogę, ale i po cóż ten zbytek? 250 1, III| chwała Bogu, w domu naszym nie ma. Pracy i kłopotów nie 251 1, III| nie ma. Pracy i kłopotów nie masz żadnych... Wiedziałem 252 1, III| Wiedziałem od razu, że nie jesteś do pracy ani stworzoną, 253 1, III| stworzoną, ani wychowaną, i nie wymagałem jej nigdy od ciebie. 254 1, III| wyliczże teraz to, czego nie mam. Cóż ja mam? Żyję w 255 1, III| na piaskach. Cóż stąd, że nie doświadczam niedostatku? 256 1, III| wyższe... O smaczny obiad nie dbam, ale pragnę dokoła 257 1, III| pragnę wrażeń natura moja nie może być stojącą wodą, ale 258 1, III| Przebacz, że powiem prawdę. Nie masz natury dość wytwornej 259 1, III| Gdybyś mię tak kochał, nie opuszczałbyś mnie na godziny 260 1, III| zapominałbyś o wszystkim, nie obrażałbyś co chwilę gustów 261 1, III| Żyję na pustyni... nikogo nie widując, sama przed światem 262 1, III| książki i robótki wystarczyć nie mogą nikomu, a choćbym chciała 263 1, III| się jeszcze czym innym, nie pozwala mi na to słabe moje 264 1, III| cóż o tym mówić? Ty się nie zmienisz i nic się nie zmieni. 265 1, III| się nie zmienisz i nic się nie zmieni. Gwiazdy losu różnym 266 1, III| wietrzyk poruszał.~Benedykt nie przerywał, słuchał i koniec 267 1, III| przygryzał, a gdy umilkła, nie patrząc na nią przytłumionym 268 1, III| powiedziałaś - rzekł - że nie rozumiemy się i zapewne 269 1, III| rozumiemy się i zapewne nie zrozumiemy się już nigdy... 270 1, III| zrozumiemy się już nigdy... Nie jest to już dla mnie nowym 271 1, III| i tym podobne górności nie są wcale poezją, jak to 272 1, III| się, a wyrzekłem się ich nie dla hulanki i nie dla metresy, 273 1, III| się ich nie dla hulanki i nie dla metresy, ale dla konieczności 274 1, III| poezji, ale ty się na takiej nie znasz?... Cóż robić? Niech 275 1, III| bez procesu obdzierać się nie pozwolim...~- Podam - krzyknął 276 1, III| krzyknął Korczyński - i także nie pozwolę, abyście mnie okradali...~- 277 1, III| zagrodowiec - złodziejami nie byliśmy i nie będziemy nigdy... 278 1, III| złodziejami nie byliśmy i nie będziemy nigdy... Teraz 279 1, III| swym najmniejszej uwagi nie zwracając Korczyński zapytał:~- 280 1, III| nieboszczyk pan Andrzej nie tak pewno postępowałby z 281 1, III| ale połowę zapłaćcie...~- Nie zapłacimy nic - odpowiedział 282 1, III| gdyby Benedykt zażarcie jej nie bronił, mnóstwo tych drobnych 283 1, III| Kochany bracie! Jak mi nie żal ciebie, że tak męczysz 284 1, III| słowa prawdy. Wy wszyscy nie umiecie dawać sobie rady. 285 1, III| przyrastał i choć jemu tam nie idzie, gdzie indziej sobie 286 1, III| indziej sobie szczęścia szukać nie chciał? Świat szeroki i 287 1, III| już trzeba umieć robić i nie wiem, czy ty potrafisz, 288 1, III| a spekulacje udają się nie bardzo. Zawsze lepiej by 289 1, III| że tobie to wbić w głowę nie będzie łatwo; ja pamiętam, 290 1, III| różnych głupstw z głowy nie wybił. Ale na szerokim świecie 291 1, III| w spekulacjach szczęścia nie mam), ale o wygodę swoją 292 1, III| urojonej ce1i reszty życia nie zmarnował. Ja ciebie chcę 293 1, III| Choć wiele ja zapomniał, nie zapomniałem jednak tych 294 1, III| zostało, a ani ja ciebie nie mam, ani ty mnie... Chciałbym, 295 1, III| długie pisanie nigdy czasu nie miał i wszelka umysłowa 296 1, III| naprawdę żadnego już brata nie posiada na świecie, i na 297 1, III| życie! czego ono z ludźmi nie wyrabia? jednego zmienia 298 1, III| życie do niczego istotnie nie prowadzi? Człowiek rdzewieje 299 1, III| będzie wiele, ale praca nie jest bynajmniej straszną, 300 1, III| wiecznych kłótni z ludźmi nie będzie. O, te kłótnie!~" 301 1, III| magnatem był, jak Boga kocham, nie dochodziłbym niczego i niechbym 302 1, III| mniej miał, byle tych sporów nie zawodzić; ale samemu ciężko.... 303 1, III| radzi... Jak ja go dawno nie widziałem! Co tam ta... 304 1, III| malinami pieką się, ale jeszcze nie upieczone. Ciocia Marta 305 1, III| tak, jak może dotąd nigdy nie patrzał.- Widziu, słuchaj, 306 1, III| długich wąsach Korczyńskiego nie było takiego miejsca, którego 307 1, III| takiego miejsca, którego by nie ucałowały śmiejące się i 308 1, III| swawolnik i wisus, jakich mało; nie tylko w całym domu, ale 309 1, III| nauki napędzano, krzyczał: "Nie dręczcie mię!" i biegł co 310 1, III| nastąpi pomiędzy nimi, jeżeli nie zupełne, to przynajmniej 311 1, III| którymi jego obarczać wciąż nie chce, a bez których zadowalnienia 312 1, III| tych nudów po prostu żyć nie może. Chciałaby przyozdobić 313 1, III| Spodziewam się - zakończyła - że nie zechcesz mi odmówić tej 314 1, III| byleby ci prośbami mymi nie dokuczać. Tobie to więc 315 1, III| dokuczać. Tobie to więc nie zrobi różnicy żadnej, a 316 1, III| najlżejszym ruchem twarzy nie okazał. Łagodnej i długiej 317 1, III| jakby przed nim siedziała nie kobieta, z którą pod jednym 318 1, III| wyobraźni uczynić by zadość nie mógł... Ale on znowu tylko 319 1, III| potem tak długim i ustać nie mogącym, że aż na kanapę 320 1, III| na łóżko, cicha, łagodna, nie tylko nikomu nie dokuczając, 321 1, III| łagodna, nie tylko nikomu nie dokuczając, ale cienia przykrości 322 1, III| cienia przykrości nigdy nie czyniąc, dniami i tygodniami 323 1, III| czasem nikogo z domowych nie widując i ani wiedząc, co 324 1, III| drżał o to, aby kiedykolwiek nie porwały się ze szczętem. 325 1, III| Kiedy zaś rozgadał się, nie o wszystkim mówił jasno. 326 1, III| imion własnych trzemá nic nie znaczącymi wyrazami: "To... 327 1, III| To... tamto... tego..." Nie były one jego przysłowiem, 328 1, III| one jego przysłowiem, bo nie używał ich zawsze, ale czasem, 329 1, IV | wiodła ona od lat już wielu, nie dozwalałyby na utrzymywanie 330 1, IV | choć dla przyczyn różnych, nie pragnęli ich wcale. On unikał 331 1, IV | wyosobnionymi spośród ludzi być nie mogli. Dawne stosunki sprowadzały 332 1, IV | dawna, że zmienić go było nie podobna bez uchybienia najprostszej 333 1, IV | przez trafy losu wydartym nie zostało, ze starannością 334 1, IV | dowiedziała się, że jest wdową, nie zdjęła z siebie ani razu 335 1, IV | Najdrobniejsza błyskotka nie ożywiała jej wdowiego stroju; 336 1, IV | mieszkający długo zgodzić się nie chcieli, aby ona tak wcześnie 337 1, IV | przyjechała, ale okolica nie podoba jej się bardzo, naturę 338 1, IV | towarzystwa i rozrywek wcale nie ma; Zygmunt malować tu nie 339 1, IV | nie ma; Zygmunt malować tu nie może, bo mu brakuje natchnień 340 1, IV | długie spojrzenia, nic wcale nie spostrzegała, a kiedy wstawać 341 1, IV | ogorzali, wąsaci, ubrani wcale nie według ostatniej mody. Pomiędzy 342 1, IV | jadalnych stołów zwyczajnym im nie było, że jeśli i znali kiedyś 343 1, IV | nich odwykli. Mężczyźni nie czynili sobie nawet wielkiego 344 1, IV | Plińską, która dnia tego już nie twarz, ale gardło obwiązane 345 1, IV | ogólne wstawanie od stołu nie zważając pilnie i chciwie 346 1, IV | tak przy stole zostawać nie wypada...~Błękitne, wilgotne, 347 1, IV | pochyloną twarz córki.~- Nie wypada... to prawda, że 348 1, IV | wypada... to prawda, że nie wypada; a kiedy nie wypada, 349 1, IV | że nie wypada; a kiedy nie wypada, to nie ma już co... 350 1, IV | a kiedy nie wypada, to nie ma już co... chodźmy..,~ 351 1, IV | dobry... Polędwica trochę nie te... ale kurczęta i szparagi... 352 1, IV | żonaty... ale serce to te... nie sługa... wiem ja to sam... 353 1, IV | by myśleć, że słów ojca nie słyszała.~W sali jadalnej 354 1, IV | włosach. Do obiadu prawie nie siadała, chociaż nakrycie 355 1, IV | ukłonami. Pani Andrzejowa, nie podnosząc powiek, cieniem 356 1, IV | chwilę rozstawać się z nim nie chciała.~- Tu fais des folies, 357 1, IV | oczy i pąsowe usta, nikt by nie odgadł męczarni, które przez 358 1, IV | którzy znać cygar palić nie chcieli, bo na ganek nie 359 1, IV | nie chcieli, bo na ganek nie wyszli, rozmawiali ze sobą 360 1, IV | pod względem wykwintności nie pozostawiających do życzenia, 361 1, IV | Różyca Zygmunt Korczyński - nie miałeś jeszcze czasu zmęczyć 362 1, IV | wyraził się hrabia, granic nie ma i że dotąd jeszcze nie 363 1, IV | nie ma i że dotąd jeszcze nie doszedłem do zrozumienia, 364 1, IV | pan... - zaczął hrabia.~I nie dokończył, gdyż zza Różyca 365 1, IV | panem pomówić... że... że nie mogłem sobie odmówić... ~ 366 1, IV | gości, którzy go jeszcze nie znali, przedstawionym; wiedząc 367 1, IV | ulepszeń w Wołowszczyźnie dotąd nie pomyślałem... ~Szczere, 368 1, IV | naukę...~- Ależ ja wcale nie jestem już młodym! - z silnym 369 1, IV | Korczyński na przerwy te nie zważał i mówił znowu:~- 370 1, IV | interesuje... Od dwóch lat nie byłem w domu, bo w przeszłym 371 1, IV | posypały się mu iskry - i nie obraziłeś mię wcale, Zygmuncie, 372 1, IV | zresztą także młodym jesteś i nie masz prawa usypiać na swych 373 1, IV | wyjąkał:~- Mój ojciec... nie jest dość możnym... nie 374 1, IV | nie jest dość możnym... nie posiada może dość środków...~ 375 1, IV | zupełną słuszność! Któż, jeśli nie panowie, powinien naprawiać 376 1, IV | dziczeje, a nikt ani palcem nie poruszy, aby cokolwiek podnieść... 377 1, IV | wyniosłego i surowego charakteru nie utraciła. Dopiero kiedy 378 1, IV | gospodarstwem prawie się nie zajmuje i interesy swe wcale 379 1, IV | człowieka wyszedłszy sama nie wie, jak dąć się i stroić... 380 1, IV | środek stołu odsuwał. ~- Nie... nie... nie... - tłumaczył 381 1, IV | stołu odsuwał. ~- Nie... nie... nie... - tłumaczył się - 382 1, IV | odsuwał. ~- Nie... nie... nie... - tłumaczył się - gdybym 383 1, IV | gdybym jeszcze ten wypił, to nie mógłbym te...~- Czego byś 384 1, IV | mógłbym te...~- Czego byś nie mógł? - spytało na raz ze 385 1, IV | panu... Bo panowie może nie wiecie, jaki to z naszego 386 1, IV | wesołych główek. Ona wesołą nie była. Już Darzeckie bliskie 387 1, IV | Uczucia desperacji może nie doświadczała, ale w toczących 388 1, IV | muzycznych prawie żadnego nie przyjmowała udziału. Chwilami, 389 1, IV | Znużenie i zesztywnięcie rysów nie pierzchło wtedy nawet, gdy 390 1, IV | wtórzącymi im śmiechami sąsiadów. Nie uczyniła tym razem nic, 391 1, IV | doświadczała uczuć, nikt ich nie spostrzegał i nie odgadywał. 392 1, IV | nikt ich nie spostrzegał i nie odgadywał. Widocznym było, 393 1, IV | nawzajem żadnej takiej nie przedstawiała cyfry, z którą 394 1, IV | poważnych panów jeszcze do gry nie zasiadało. Kończyli picie 395 1, IV | rzeczy, że wolałby wcale nie spać...~Spod zielonej kolumny 396 1, IV | mocno w dół pociągnął.~- Nie jestem przecież babą, abym 397 1, IV | stratują, rozerwą, jeżeli nie przyjmę ich tak, jak tego 398 1, IV | Korczyna... a tamci jeszcze nie wyjechali... Masz! myślę 399 1, IV | jednych, aby mi dworu z dymem nie puścili... a teraz to... 400 1, IV | człowiecze, kręć się i wierć się, nie wykręcisz się i nie wywiercisz. 401 1, IV | się, nie wykręcisz się i nie wywiercisz. Z tej strony 402 1, IV | procesu z chłopami o pastwisko nie ukończył, a już n1i drugi 403 1, IV | zgryzoty kosztuje!...~- Czy nie mają żadnej racji? - przerwało 404 1, IV | dziesięć nigdzie w sąsiedztwie nie bywa! Ależ zmieniła się, 405 1, IV | niewłaściwego i nieprzyzwoitego nie popełnić. Drżała trochę 406 1, IV | ją, która od tak dawna nie ukazuje się nigdzie. Ośmielona 407 1, IV | dziećmi, gdyby pan Benedykt nie pomagał mi radami, a czasem 408 1, IV | chyba na tym podłym świecie nie ma...~Toteż na twarz pani 409 1, IV | że mi państwo tego za złe nie weźmiecie; ale dwoje młodszych 410 1, IV | weźmiecie; ale dwoje młodszych nie mogłam przecież na rękach 411 1, IV | uścisnęła. ~- A dawno państwo nie widzieliście się z sobą?- 412 1, IV | tydzień już będzie, jak w domu nie byłem! - z zupełną swobodą 413 1, IV | Właścicielka tego biednego stroju nie przedstawiałaby także nic 414 1, IV | także nic osobliwego, gdyby nie posiadała przedziwnej świeżości 415 1, IV | zajęcia swojego wcale dla niej nie przerwały; ale w zamian, 416 1, IV | mówić po imieniu?~- Czemużby nie? - ze zdziwieniem odpowiedziała.~- 417 1, IV | odpowiedziała.~- Dawno cię już nie widziałem, moja droga, kochana 418 1, IV | kochana Maryniu! Dwa lata nie byłem w domu... Jak ty od 419 1, IV | jakże! przyjadę, przyjadę! nie raz, sto razy!~Z dziecinnym 420 1, IV | zmysłowca, który przed chwilą nie mógł rozstać się z talerzem 421 1, IV | znacznej muzycznej wprawie, ale nie widać było po niej najlżejszego 422 1, IV | której żaden rys ani razu nie drgnął, widocznie spełniała 423 1, IV | oczy i ani razu już ich nie podniosła. Był to wzrok 424 1, IV | przycichły. Gospodyni domu nie potrzebując mówić odpoczywała. 425 1, IV | przesunął się przez salon i na nie zajętym krześle obok Kirłowej 426 1, IV | się kiedy u ciebie... Tu nie wypada mi bywać tak często... 427 1, IV | cicho dokończyła:~- Czy nie myślisz czasem tej biednej 428 1, IV | Wiedniu, ale u mnie jej pewno nie spotkasz...~Różyc śmiał 429 1, IV | Może...~Ale w tej chwili nie mógł znać długo ani zamyślać 430 1, IV | Zdaje mi się, kuzynko, że nie lubisz muzyki tak, jak lubiłaś 431 1, IV | wzruszenia swego ukryć zupełnie nie mogła.~- Nie - odrzekła 432 1, IV | ukryć zupełnie nie mogła.~- Nie - odrzekła z cicha - nie, 433 1, IV | Nie - odrzekła z cicha - nie, nie lubię już muzyki wcale...~ 434 1, IV | odrzekła z cicha - nie, nie lubię już muzyki wcale...~ 435 1, IV | rozpoczętej rozmowy przerwać nie mogła.~- O, gust kobiet 436 1, IV | wyborną, żadnej innej nigdy nie słyszysz. Gdybyś słyszała... ~ 437 1, IV | nieprawdę? - szepnął. - Nie chcesz mnie widywać, wiem 438 1, IV | prędko odpowiedziała:~- Nie, nie... nie to!~Chciała 439 1, IV | prędko odpowiedziała:~- Nie, nie... nie to!~Chciała mówić 440 1, IV | odpowiedziała:~- Nie, nie... nie to!~Chciała mówić dalej, 441 1, IV | żartobliwie zapytał:~- Czy pani nie zazdrosna?~- O kogo? o co? - 442 1, IV | zarumieniła się jak wiśnia.~- Pani nie wie? - ciągnął żartowniś - 443 1, IV | wyrzuciłaś ze swej pamięci? Czy nie przemówisz do mnie nigdy 444 1, IV | doskonałą galanterią wymówionych nie usłyszała i nie spostrzegła, 445 1, IV | wymówionych nie usłyszała i nie spostrzegła, że do przedpokoju 446 1, IV | cichu kilka słów, których nie dosłyszała; może szum w 447 1, IV | rozżalone oczy. On na nią nie patrzał. Oczekując na zejście 448 1, IV | zaciśniętych wargach, wzrok pełen nie spełnionych marzeń topił 449 1, IV | Doprawdy... - zaczęła - nie będę mogła... nie, nie będę 450 1, IV | zaczęła - nie będę mogła... nie, nie będę mogła za nic zejść 451 1, IV | nie będę mogła... nie, nie będę mogła za nic zejść 452 1, IV | wschodów...~Nikt się temu nie dziwił; wiedziano powszechnie 453 1, IV | ofiarowało, ale ona jej nie przyjęła. Bardzo dobrze 454 1, IV | jeszcze młodo i powabnie, nie chciała okazać się niedołężną. 455 1, IV | krótkim, nerwowym śmiechem, nie zeszła, ale zbiegła ze wschodów 456 1, IV | żona, panie Benedykcie, nie jest tak bardzo osłabioną, 457 1, IV | Kuzynko - zaczął - czy nie cofniesz tych słów, które 458 1, IV | i nigdy niczym dla mnie nie będziesz... nawet przyjaciółką... 459 1, IV | przyjaciółką... siostrą? Ależ ja nie mogę...~Osłupiała zrazu 460 1, IV | takie poetyczne słowa...~Nie dokończyła. Nagle opanowała 461 1, IV | Moja dusza - dokończyła - nie przyjmie nigdy tego, co 462 1, IV | śpiesznym krokiem, jakby nie tylko od niego, lecz i od 463 1, IV | czego! Wiesz dobrze, że nie lubię, aby kto wtrącał się 464 1, IV | Wieczna niedola! Uf! nie mogę!~Zgryziona tak, że 465 1, V | znowu wabiąc i wiodąc - nie wiedzieć dokąd. Nikt widzieć 466 1, V | dokąd. Nikt widzieć jej nie mógł oprócz tego, kto nią 467 1, V | szedł, a ten, kto nią szedł, nie widział także nic oprócz 468 1, V | znalazła się na tej ścieżce i nie myślała wcale o tym, dokąd 469 1, V | pierwszej młodości obudziła się nie tylko samotna i smutna, 470 1, V | ale zarazem obrażona i z nie wyschłą dotąd kroplą goryczy 471 1, V | szczęśliwym, tak jak i dawniej; nie przełamywał nic i żadnych 472 1, V | przełamywał nic i żadnych wysileń nie czynił. Wprawdzie ten wychowaniec 473 1, V | przepadało wiele kobiet, nie był zawsze takim, jakim 474 1, V | smutnym albo zagniewanym nie widziała go nigdy. Jakimikolwiek 475 1, V | pragnienia. Tak przecież nie było. Miał drugą jeszcze 476 1, V | podniesionymi powiekami myśleć nie mogła, pozostało Justynie 477 1, V | Wtedy jeszcze dziwiła się nie rozumiejąc, ale niebawem 478 1, V | Zabrał z sobą swoje skrzypce. Nie tylko skrzypce - bo przed 479 1, V | miesięcy lub rok cały, Justyna nie pamiętała, ale o jej przyczynie 480 1, V | nikt jej przed nią bardzo nie ukrywał. W zamian pamiętnym 481 1, V | Z pamięci Justyny nigdy nie wyszła rozmowa matki jej 482 1, V | Pan tego domu powrócił, nie na długo. Wkrótce wiadomością 483 1, V | płci pięknej zobojętniał. Nie pozbył się przeto wszelkich 484 1, V | że krewna Korczyńskich nie może być dla niej obcą, 485 1, V | jednym tylko z braci ciążyć nie powinien, że ona, w imię 486 1, V | rozumem, że po prostu pojąć nie mogła takiego związku. O 487 1, V | Andrzeja źle obejść się nie mogła, owszem, smutnie, 488 1, V | dziewczętami romansują często, ale nie żenią się prawie nigdy!~ 489 1, V | żony oświadczając, że wcale nie zgadza się z jego chęciami 490 1, V | żonę krewny żenił się - nie wiedzieć z kim... Pan Benedykt 491 1, V | tobie samemu serce pewno nie pęknie, bo... bo prawdę 492 1, V | bo prawdę mówiąc, sam nie wiesz, czego chcesz!~Wyjechał - 493 1, V | spostrzegła i uczuła, że nie posiada żadnego innego dla 494 1, V | że w niej i dokoła niej nie ma nic takiego, na czym 495 1, V | zdawało się w niej wołać: Nie! A jednak w nudzie i bezcelowości 496 1, V | swego może kiedy... może... Nie była dzieckiem, miała lat 497 1, V | czyliż także z doświadczenia nie wiedziała, że "tacy ludzie, 498 1, V | dziewczętami romansują często, ale nie żenią się prawie nigdy". 499 1, V | to przyznawała - była ona nie wiedzieć kim!~Obu dłońmi 500 1, V | ścigała go wzrokiem, póki nie zniknął. Była już teraz