Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
niczyjego 1
niczyjej 3
niczym 9
nie 2741
nieba 39
niebawem 1
niebem 8
Frequency    [«  »]
3537 z
3534 w
2884 na
2741 nie
1743 ze
1576 a
1572 do
Eliza Orzeszkowa
Nad Niemnem

IntraText - Concordances

nie

1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-2741

     Tom, Rozdzial
501 1, V | rozchodzącym się po ciszy polnej nie było nic smutnego; owszem, 502 1, V | osiodławszy?~Jaworu tam nie było, ale u stóp gruszy 503 1, V | daszkiem osłaniając mu czoło nie zasłaniała z tyłu głowy 504 1, V | wyszłam na przechadzkę i sama nie wiem, jakim sposobem 505 1, V | szczególną zręczność i giętkość; nie mogła też nie spostrzec, 506 1, V | giętkość; nie mogła też nie spostrzec, że z błękitnych, 507 1, V | wybuchała mu tajemna, lecz nie dająca utaić się radość.~- 508 1, V | ogorzałych policzków ledwie krew nie wytrysnęła.~- A jakże! - 509 1, V | sobą... ale już potem nigdy nie byłem. Czego chodzić, kiedy 510 1, V | kiedy żadnej przyczyny nie ma?~I jakby mu nagle przyszła 511 1, V | odpowiedział - że panience nie zawsze tam bywa wesoło. 512 1, V | bywa wesoło. Ludziom gąb nie zatknąć, a i twarz człowieka 513 1, V | Zarumienioną była, ale nie rozgniewaną; owszem, spod 514 1, V | Panienka i wiedzieć o tym nie może, że ja na panienkę 515 1, V | głowy. Słonko małego ptaszka nie widzi, jednakowoż on śpiewać 516 1, V | nikt jemu tego zabronić nie może, bo choć on w niskim 517 1, V | Ja panience powiem, że nie trzeba nadmiar troskać się 518 1, V | rzecz, kiedy człowiek nic nie robi, a tylko o swoich biedach 519 1, V | świecie nic do robienia nie ma?...~- To nie może być... - 520 1, V | robienia nie ma?...~- To nie może być... - zaczął i nie 521 1, V | nie może być... - zaczął i nie mógł dokończyć, bo z niejaką 522 1, V | zaś nic w gospodarstwie nie ma nad konie. Tak już widać 523 1, V | zapytała Justyna.~- Dlaczego nie? Czasu śmierci jego siedem 524 1, V | jak do niego, przywiązany nie byłem...~- A matka żyje?~- 525 1, V | nią tak jak prawie nigdy nie byłem...~Mówił teraz żywo 526 1, V | kiedyściś zachorował i kilka lat nie tylko co, ale z łóżka podźwignąć 527 1, V | ale z łóżka podźwignąć się nie mógł. Wtenczas na mnie wszystko 528 1, V | takie, co nigdy spełnić się nie mogą. Już, zdaje się, i 529 1, V | dla krów! czy to pan Jan nie poznał? Widać, że na słońce 530 1, V | nawiedzieć? Zdaje się, że nie na końcu świata żyjem. Już 531 1, V | dziadunio o panu wspominał...~Nie zatrzymując się ani na sekundę 532 1, V | uśmiechnął się.~- Państwo nie rozumieją naszych nazwań - 533 1, V | Zamilkł widocznie czegoś nie dopowiadając; zmieszał się 534 1, V | czasu troszkę zwariował. Nie to, żeby całkowicie wariatem 535 1, V | powściągnął się, na koniec, nie mogąc znać powstrzymać się 536 1, V | od ojca!...~Zaczepiony, nie odwracając się, z gniewem 537 1, V | się za swój nos, a o cudzy nie dbaj!~Jeden z młodszych 538 1, V | E! ociec dziś na nas i nie patrzy! Z miasta tylko co 539 1, V | Wiadomo! żebyś ty czego lepiej nie zrobił! Znać dudka z czubka! - 540 1, V | pomiędzy nami kłótni żadnej nie ma. Tylko tego Adasia najwięcej 541 1, V | swoim psem, Sargasem, świata nie widzi, a do tego troszkę 542 1, V | jaki zły pies albo bydlę nie nastraszyło!...~Może jedno 543 1, V | nastraszyło!...~Może jedno z tych nie spełnionych żądań, o których 544 1, V | która w tej chwili wcale go nie słuchając głowę podała naprzód, 545 1, V | naszej powszechności dobra nie życzy?~- Życzę - brzmiała 546 1, V | ale powiadam: po cudze nie sięgaj!~- A jak pokaże się, 547 1, V | jak pokaże się, że wygon nie cudzy, tylko nasz? a Bóg 548 1, V | ciele, że pokaże się tak, a nie inaczej...~- Fabiana adwokat 549 1, V | wierzy...~- Jeszcze ten nie urodził się, kto by potrafił 550 1, V | zbałamucić! Do sąsiada po rozum nie pójdę i nawet u Anzelma 551 1, V | pójdę i nawet u Anzelma jego nie poproszę, choć Anzelmowi 552 1, V | jeszcze ta mądrość z głowy nie wywietrzała, co jej kiedyś 553 1, V | Fabian wielkimi panami oczu nie wypieka... ja ich dwadzieścia 554 1, V | ja ich dwadzieścia lat nie widziałem i do śmierci już 555 1, V | widziałem i do śmierci już pewno nie obaczę...~- Wszystko równo. 556 1, V | ściany domu. ~- Na co mnie? nie pójdę... kiedy przywiodłeś, 557 1, V | sam gościa w swojej chacie nie przywitał?... Proszęż już 558 1, V | zbliżającego się ku niej człowieka. Nie był on dla niej całkiem 559 1, V | był on dla niej całkiem nie znanym. Zasłyszała coś była 560 1, V | której teraz prawie nigdy nie wspominano w Korczynie, 561 1, V | profilu poznać można było, że nie miał więcej jak lat pięćdziesiąt, 562 1, V | sposobu, w jaki zbliżył się do nie znanej sobie kobiety, z 563 1, V | było, że dworne obyczaje nie były mu całkiem obce. Uchylił 564 1, V | bardzo dziękuję... Już i nie spodziewałem się takiej 565 1, V | odpowiedziała Justyna.~- Być nie może - zaprzeczył - pani 566 1, V | rozmawiających spojrzał i nie zbliżając się przemówił:~- 567 1, V | Kiedyż jeszcze koniom nie wszystek owies zasypałem...~- 568 1, V | pani o tym mówił... Żeby nie! Dobrze jemu zapamiętało 569 1, V | radziłem się ze trzy razy, ale nie pomogli i nawet nic zepsutego 570 1, V | nic zepsutego w ciele moim nie wynaleźli...Mówili, że hipokondrię 571 1, V | A bywają i insze wiatry, nie te, co w polu świszczą, 572 1, V | W biednym stanie inaczej nie może być, kiedy człowiek 573 1, V | być, kiedy człowiek żąda nie tylko nasycenia ciała, ale 574 1, V | doczesność i znikomość. Nie na takie roboty człowiek 575 1, V | patrzył, a wniwecz poszły; nie takimi nadziejami karmił 576 1, V | daleko patrzeć zaczął.~- Ale nie każdy ma jednostajną łaskę 577 1, V | muzyczek, ani wesołych asamblów nie ma. Gniazdo nasze - wszystko 578 1, V | wymawiał, a przed jej wzrokiem, nie wiedzieć czemu, stanął w 579 1, V | Justyny - z jednej matki, nie z jednego ojca... Jaśmontówna... 580 1, V | od kilku minut już stała, nie postrzeżona dotąd przez 581 1, V | Anzelm na ciekawych sąsiadów nie zwracał żadnej uwagi i powoli, 582 1, V | nieco powyżej ręki mocno nie trzymał, pierzchnęłaby wnet 583 1, V | plecach jej widziała.~- Czy to nie ciężko wodę nosić... na 584 1, V | z cicha zapytała.~- Żeby nie! - kręcąc w palcach brzeg 585 1, V | ja takoż mogę... czemu nie! Już ja w tym roku drugie 586 1, V | Żaden człowiek sił swoich nie zna, dopóki ich w potrzebie... - 587 1, V | zaczął Anzelm, ale nie skończył, bo w tej chwili 588 1, V | odpowiedziała. - Wody w garść nie nabiorę, nie po wodę też 589 1, V | Wody w garść nie nabiorę, nie po wodę też przyszłam, ale 590 1, V | kwiatami rzuca, ten tego nie tylko zna, ale pewno i lubi!~- 591 1, V | Bardzo słusznie! I pan Anzelm nie był pewno taki smętny, kiedy 592 1, V | Jan.~- Nieprawda, jeszcze nie zaręczona, jeszcze ociec 593 1, V | tobie go wyswatała.., Może nie mówiłaś, że ładny?~I koszyk 594 1, V | to tobie w chacie roboty nie stało?... Alżunia!~Człowiek, 595 1, V | przychodził niby po córkę. Nie zlękła się ona bynajmniej, 596 1, V | takie znakomite nogi, a nie wiadomo, co by to pan Korczyński 597 1, V | postąpił.~- My nikomu wrogami nie jesteśmy... - żywo zawołał.~- 598 1, V | świerzbi, że przyszedł tu nie w czas o takich rzeczach 599 1, V | Korczyńskiego w sercu swoim nie chowa i żadnej ubligi od 600 1, V | i żadnej ubligi od niego nie otrzymał? - znacznie już 601 1, V | ciągnął: ~- Czy to Anzelm już nie pamięta, jak pan Korczyński 602 1, V | złodziejami nazwał? Czy Anzelm nie pamięta, jak pan Korczyński 603 1, V | sądów wyjednywał? Czy Anzelm nie pamięta, jak pan Korczyński 604 1, V | swymi synami na plecach by nie poniósł. Jednakowoż źle 605 1, V | poniósł. Jednakowoż źle nie życzę nikomu i między niczyimi 606 1, V | między niczyimi wrogami nie jestem... Niech pan Korczyński 607 1, V | Ja jemu przekleństwa nie posyłałem i nigdy nie poszlę...~ 608 1, V | przekleństwa nie posyłałem i nigdy nie poszlę...~Spłowiałe jego 609 1, V | Korczyńskiemu do śmierci nie daruję i tego, że mnie złodziejem 610 1, V | różne sztrafy wycisnął... Nie zlęknę się ja i przed siestrzenicą 611 1, V | Ale mam nadzieję, że tak nie będzie, bo Bóg kotwica moja, 612 1, V | obronie, ten w złej nawie nie utonie...~Mówiąc to wszystko 613 1, V | się mogło, że nigdy mówić nie przestanie; ale Jan, który 614 1, V | wzrokiem rzekł:~- Jeżeli co nie w czas naplotło mi się w 615 1, V | Język bez pamięci, sekretu nie strzyma... Przepraszam... 616 1, V | mnie przed tobą ubieżać nie wstyd; ale to sobie pamiętaj, 617 1, V | sobie pamiętaj, że jaja kur nie uczą. Pierwej doznaj, potem 618 1, V | głosem zawołał:~- Adaś! a nie mogłeś to koniczyny skosić, 619 1, V | ociec na darmo swego gardła nie mocuje! - wcale nie przestraszonym 620 1, V | gardła nie mocuje! - wcale nie przestraszonym głosem odpowiedział 621 1, V | się ku szaremu domkowi, nie opodal od zagrody Anzelma, 622 1, V | rozkazujący głos Fabiana:~- Nie trzeba! Imość zawsze tylko 623 1, V | się do Justyny.~- Czy pani nie gniewa się za te... nieprzyjemności, 624 1, V | synowca.~-Czy my już dziś nie pójdziem do Jana i Cecylii?~ 625 1, V | zmieszał się także.~- Może nie pójdziem ... co tam, że 626 1, V | do jesiennej pory krzyża nie skończym...~- Czy pani była 627 1, V | noszącym słyszała, ale nie była tam, nie, najpewniej 628 1, V | słyszała, ale nie była tam, nie, najpewniej nie była tam 629 1, V | była tam, nie, najpewniej nie była tam nigdy. ~- A pewno, 630 1, V | młodość swoją pożerają. Nie chciała stąd iść ani tam 631 1, VI | ani nawet jednego obłoczka nie było. Szafirowe w środku, 632 1, VI | pomiędzy sobą te zagrody, które nie stały w szeregu prosto wytkniętym, 633 1, VI | ścian wypleniać nikt tu znać nie miał czasu albo chęci, ale 634 1, VI | właściciel pochylał głowę - nie wiadomo, czy ku zerwanej 635 1, VI | twarzach i z potem na czołach - nie ponury jednak, owszem, tu 636 1, VI | włosami. Śnieżnie biała kapota nie była bielszą od włosów staruszka, 637 1, VI | szczupłej, zwiędłej postaci. Nie mógłby był pewnie ustać 638 1, VI | i silna dziewczyna wpół nie obejmowała, twarz swą ku 639 1, VI | do chaty powraca! Pacenko nie przyjechał! Pacenki nigdzie 640 1, VI | przyjechał! Pacenki nigdzie nie ma. On już po babulkę nie 641 1, VI | nie ma. On już po babulkę nie przyjedzie! on już umarł 642 1, VI | i babulka umarła! Proszę nie dziwaczyć i do chaty wracać !~ 643 1, VI | na perswazje dziewczyny nie zważając dygocącym głosem 644 1, VI | zabiję zwodnika! babulki nie dam. Gdzie on jest? Chodźmy, 645 1, VI | postać powtarzała:~- Pacenki nie ma! Pacenko umarł i nigdy 646 1, VI | Pacenko umarł i nigdy już nie przyjedzie! To tylko te 647 1, VI | ociec. Jakub żyjących ludzi nie rozpoznaje, tylko ich wszystkich 648 1, VI | głosem przemówił:~- Pacenko nie przyjechał i nigdy nie przyjedzie, 649 1, VI | Pacenko nie przyjechał i nigdy nie przyjedzie, bo już na tym 650 1, VI | na tym świecie wcale go nie ma.~Bezbarwne i bezzębne 651 1, VI | wyrywać się przestał.~- Nie przyjechał? Pan Szymon mówi, 652 1, VI | przyjechał? Pan Szymon mówi, że nie przyjechał!... To te chłopcy 653 1, VI | Przyjechał!" Ale czy pewno nie przyjechał?~- Nie przyjechał - 654 1, VI | pewno nie przyjechał?~- Nie przyjechał - powtórzył Anzelm.~- 655 1, VI | zerknęły.~- Subiekcji czynić nie chcemy - odpowiedział Anzelm.~ 656 1, VI | szerokimi plecy, ze spadającą na nie roztarganą kosą, wprowadziła 657 1, VI | ciało opuści, jeżeli mu nie pokażę, skąd kozy gonią!~ 658 1, VI | gonią!~Parę pługów i bron z nie wyprzężonymi końmi stało 659 1, VI | A jakże! a pewno! Żeby nie! A ma się rozumieć!~Inny, 660 1, VI | jakiegoś świrna.~- Wygon nie był nigdy nasz i święcie 661 1, VI | jej tak jak prawie wcale nie mają... Między nami wszelako 662 1, VI | czworo dzieci ma i pewno nie więcej jak półtora morga 663 1, VI | kwiatów spływała obfita rosa nie tylko potu, ale i łez. Tylko 664 1, VI | najbystrzejsze oko dosięgnąć nie mogło, a tak głęboki, że 665 1, VI | się, początku ani końca nie mających wiklin. Wszystko 666 1, VI | i brzóz, ale w tej głębi nie było ich prawie. Krynica 667 1, VI | Dla wejścia na stromą górę nie potrzebował on wschodów. 668 1, VI | memento mori ~Tylko nazwiska nie było tam żadnego. Z bezimiennego 669 1, VI | powierzchni ziemi zniknąć nie pozwolił. Nowy krzyż okryją 670 1, VI | musiał w jej młodej głowie. Nie śmiała prosić o nic tego 671 1, VI | tak osobliwego do gadania nie ma!~Nigdy jeszcze pod siwiejącym 672 1, VI | jeszcze pod siwiejącym wąsem nie uśmiechał się tak łagodnie; 673 1, VI | głową podniósł.~- Dlaczegóż nie? - dodał - jeżeli pani żąda 674 1, VI | Ja owszem...Nikt jej nie opisywał i w książkach nie 675 1, VI | nie opisywał i w książkach nie drukował... Jeden człowiek 676 1, VI | cielęta pasłem, a jego uczył nie wiadomo kto, może dziadek, 677 1, VI | babom, a to, co ja powiem, nie bajka!~Wysoki zrąb kamienia 678 1, VI | Całej pewności co do tego nie , ale takie o nich chodziły 679 1, VI | obfitości sieli, bo owiec nie mając i wełny nie znając 680 1, VI | owiec nie mając i wełny nie znając odzieży płótnianej 681 1, VI | jeszcze gdzieniegdzie nikt i nie słyszał o nim. Ale za to 682 1, VI | jeszcze gdzieniegdzie i nic nie wiedzieli, a jak kto chciał 683 1, VI | bawolników, ale nigdzie im nie podobało się tak, jak tutaj, 684 1, VI | których w życiu codziennym nie używał prawié, ale jak słowa 685 1, VI | ze starej gadki wyrzucić nie mógł. Teraz z widocznym 686 1, VI | Podtenczas - zaczął znowu - nie było na tym miejscu żadnego 687 1, VI | Od razu inszej zbudować nie mogli. Lepiej mówiąc, on 688 1, VI | trudno. Wszystko tu było nie tak, jak teraz, ale okropniej 689 1, VI | i jaszczurek. I rzeka ta nie była taka jak teraz. Głębinę 690 1, VI | żaden człowiek siły swojej nie zna, nim jej w potrzebie 691 1, VI | jej w potrzebie z siebie nie dobędzie. Prawda i to, że 692 1, VI | jakich już teraz wcale ona nie ma. Do tego i lubości bywało 693 1, VI | szeroki okół nikt jeszcze nie miał. Poszli tedy do nich 694 1, VI | nierzadko mieszały się z sobą i nie wynikała z tego nikomu żadna 695 1, VI | dla córek i poślubiwszy je nie odjeżdżali nigdzie, tylko 696 1, VI | rozpowiadali ludzie, droga była nie bardzo daleka. Łowczym na 697 1, VI | stanęli oczom własnym wiary nie dając. Tam, kędy dawniej 698 1, VI | jabłoniach i śliwach liścia widać nie było za czerwonością i liliowością 699 1, VI | płynącej król z oddali zobaczyć nie mógł, ale .rozpoznał, gdzie 700 1, VI | którą stał bór, przez nikogo nie ruszany... ten sam!~Tu opowiadający 701 1, VI | wszyscy ludzie patrząc na nie widziane rzeczy i nie lękając 702 1, VI | na nie widziane rzeczy i nie lękając się prawie, tylko 703 1, VI | przez się, niczyjej pomocy nie potrzebując, w śnieżystych 704 1, VI | była, pokąd do puszczy tej nie zaszedłem, gdzie wszystkie 705 1, VI | razem krzyknęli:~"Inaczej nie może być, miłościwy panie! 706 1, VI | odebrał, a zawojowawszy nie mieczem i krwią, ale pracą 707 1, VI | ufundowanym bywało. Włości nie mieliśmy nigdy i krwi ani 708 1, VI | i krwi ani potu z nikogo nie wyciskali. Bywało, że niektórzy 709 1, VI | Trząsł głową.~- Nikt prawie nie da wiary, że i historię 710 1, VI | już jest tak jak prawie nie żyjący; umiem ja, umiał 711 1, VI | góry. Insze o takie rzeczy nie dbają i w biedzie, w zasępie 712 1, VI | zasępie pamięci o nich mieć nie mogą... Chłopami być czy 713 1, VI | jakiej ubogiej numy, byleby nie mieć w sercu i życiu pustyni, 714 1, VI | długo, uparcie patrzał, nie w przestrzeń lecz na nią. 715 1, VI | uczynić co zechcesz, to nie masz sposobów ani wiadomości. 716 2, I | roznieconego ognia, albo nędzne, nie wiedzieć czyje, samotnie 717 2, I | grube ubranie uczynić jej nie mogło grubą i niezgrabną. 718 2, I | się prawdziwie porządnie nie zrobi. Chodząc, krzątając 719 2, I | a druga bieliznę prała. Nie znaczyło to wcale, by te 720 2, I | cokolwiek obwiniać miała. Wcale nie. Sama była winną wszystkiemu; 721 2, I | musi, i pomocną jej być nie może! Ostatni ten wykrzyknik 722 2, I | Rózia, i nawet chłopcy. Nie wiedziała tylko, i nieraz 723 2, I | tak stale i nieustannie nie trzymało się jej spódnicy, 724 2, I | rozczochraniec, bo włosy jej nie tylko były czarne, ale i 725 2, I | one jak wióry i żeby tam nie wiedzieć ile razy na dzień 726 2, I | o które znowu ona wcale nie dba. Wtem potknęła się i 727 2, I | czas jej padania matka jej nie uciekła. Kirłowa na ziemi 728 2, I | miodem sobie osmarowując nie mniej wytrwale niż wprzódy 729 2, I | aby już od książki odejść nie mógł. Starszy, Staś, pewno 730 2, I | przesiedział i jeszcze promocji nie dostał, Zlękła się była 731 2, I | tej samej klasie pozostać nie wolno. Pójdzie precz ze 732 2, I | do nich przygotowywać, a nie chce. Swawolny i leniwy. 733 2, I | ucierpiałaby na tym wielce. Nie pierwszy to już raz zresztą 734 2, I | kosztowało. Drzwi na klucz już nie zamykała, a na wystraszone 735 2, I | nowa.~- Żeby tylko Staś nie zaziębił się w taki zimny 736 2, I | rana gardło go bolało. A nie widziałaś, Róziu, w czym 737 2, I | Poszłabym go szukać, ale czasu nie mam...~Istotnie, nie miała 738 2, I | czasu nie mam...~Istotnie, nie miała ani chwili czasu, 739 2, I | kieszeni w miesiącach letnich nie licząc nabiału i warzyw, 740 2, I | młodego Witolda Korczyńskiego. Nie miała jednak czasu przypatrywać 741 2, I | Kobiety pielące z zagonów nie wstając podniosły głowy 742 2, I | przysięgała na dzieci, że taniej nie odda. Tak doszła do ganku, 743 2, I | czekać będą. Ale Kirłowa nie słyszała tego, co mówili. 744 2, I | mu zruszyć jej z miejsca nie mogły. Ale Różyc zdawał 745 2, I | Ale Różyc zdawał się wcale nie spostrzegać kłopotu, którego 746 2, I | złożył na tej ręce pocałunek nie ceremonialny, ale długi 747 2, I | widzę... tak dawno u nas nie byłeś!~Widać było, że cieszyła 748 2, I | kłopotu zdawał się wcale nie spostrzegać. Nachylił się 749 2, I | sobie czarnych oczu lepiej nie umyła, a potem nawet wziął 750 2, I | nawet najozdobniejsza, nie powinna ukazywać się oczom 751 2, I | krewnego swego, przed którym nie czuje się potrzeby ani ukrywać 752 2, I | których nigdy pozbyć się nie mogę...~- Niechże ci więc 753 2, I | stosunkach z innymi, ale nie ze mną - żywiej niż zwykle 754 2, I | największe bogactwa zadziwić nie mogą. Gdybyś była taką, 755 2, I | zalotność zupełnie obcą jej nie była, zauważyła:~- Lubisz 756 2, I | zapytała:~- Cóż? jakże? czy nie chorowałeś bardzo w tych 757 2, I | spowiedniczko - rzekł - że nie wiem, na co wpierw odpowiadać. 758 2, I | na co wpierw odpowiadać. Nie chorowałem gorzej niż zwykle, 759 2, I | zaczęło. Majątków swoich nie tylko jeszcze nie obejrzałem, 760 2, I | swoich nie tylko jeszcze nie obejrzałem, ale mię sama 761 2, I | niego popatrzała:~- Czy nie mogłeś uniknąć tej epidemii? 762 2, I | Nigdyś mi jeszcze o tym nie mówił.~- Bardzo prosto - 763 2, I | takiego wielkiego świata nie znać!~- I masz słuszność - 764 2, I | była żywą, że uniknąć ich nie mogła wtedy nawet, kiedy 765 2, I | gdybyś się takim bogatym nie urodził.~- Albo - przerwał - 766 2, I | odgadnięcia! Gdybyś był głupcem, nie dbałbyś o nic i do końca 767 2, I | i stracił!~Śmiał się.~- Nie masz pojęcia, kuzynko, jak 768 2, I | pieca i czy kupcy na wełnę nie zniecierpliwili się czasem 769 2, I | zniecierpliwili się czasem i nie odjechali? Wstała z :kanapy, 770 2, I | że herbaty nigdy prawie nie pija. Popatrzała na niego 771 2, I | spróbowałeś naszej i wiesz, że nie jest tak wyborną jak ta, 772 2, I | bo o konfiturach moich nie będziesz mógł powiedzieć, 773 2, I | pewno i w swoim Wiedniu nie jadłeś!~Prędko wyszła z 774 2, I | godzin obejść się bez nich nie mogę! Więc nauczyłaś się 775 2, I | jak ty, kuzynku, widzieć nie mógł. Przyjechałeś tu przecież 776 2, I | do Korczyna...~- Naprzód nie ciągłe, bo byłem dotąd zaledwie 777 2, I | świecie: podoba się albo się nie podoba. Zresztą nic.~- Masz 778 2, I | pewno na świecie. Kokietką nie jest...~- Otóż to - potwierdził 779 2, I | krewni, ale znowu ta edukacja nie jest tak bardzo świetną...~- 780 2, I | zrobiła się bardzo poważna, nie stroi się, nie zaleca do 781 2, I | poważna, nie stroi się, nie zaleca do mężczyzn, nie 782 2, I | nie zaleca do mężczyzn, nie szczebiocze...~- Otóż to - 783 2, I | wcale się na takich rzeczach nie znają. My tylko, wiesz? 784 2, I | zawstydzenie poważnie rzekła:~- Nic nie szkodzi. Mów wszystko. Chcę 785 2, I | ale passons, ty tego nie zrozumiesz... ta dziewczyna 786 2, I | zanadto; toujours des perdrix nie było nigdy dewizą moją. 787 2, I | chmurną i odporną, prawie nie odzywała się, nie patrzała 788 2, I | prawie nie odzywała się, nie patrzała na mnie. Zmieniłem 789 2, I | Tylko...szturmem jej wziąść nie można... Dyplomacji cnota 790 2, I | słów krewnego zdawała się nie słyszeć. Nagle podniosła 791 2, I | Sama pomyśl: urodzona i nie urodzona, wychowana i nie 792 2, I | nie urodzona, wychowana i nie wychowana, biedna i nie 793 2, I | nie wychowana, biedna i nie biedna... słowem, nie wiedzieć 794 2, I | i nie biedna... słowem, nie wiedzieć kto...~Z błyszczącymi 795 2, I | przyjemności do pogardzenia nie jest...~Kirłowa z wielką 796 2, I | stanowczością rzekła:~- Nic z tego nie będzie, mój drogi. Justyna 797 2, I | będzie, mój drogi. Justyna nie da się zbałamucić Przeszła 798 2, I | Więc ożeń się z nią! - nie dbając jakby o wszystko, 799 2, I | uwagi, myśli tak dotąd nie znane, jak nie znanym dlań 800 2, I | tak dotąd nie znane, jak nie znanym dlań był cały rozległy 801 2, I | drzwi sypialnego pokoju. Nie myślała już także wcale 802 2, I | musiałam. Lękam się, aby znowu nie było to coś złego, i kazałam 803 2, I | to rzecz niezwykła, ale nie święci garnki lepią. Uczyła 804 2, I | O edukacji córek już i nie marzyła. Sama je nauczyła, 805 2, I | znajdowała źródła i środki, ale nie jest pewną, czy tak do końca 806 2, I | nabrał, a Staś tak często nie chorował... Ot, jaka bieda! 807 2, I | bieda! jeden zdrów, ale nie bardzo zdolny, drugi zdolny 808 2, I | nadziejach, gdyby Różyc jej nie przerwał. Powoli, z przestankami, 809 2, I | Wołowszczyzną, o tym, że nie podobna mu w tych stronach 810 2, I | przeciwko układowi temu nie masz droga kuzynko, pomów 811 2, I | marzenie! Nic nad to na ziemi nie pragnęła. Ale po długim 812 2, I | dziękuję, dziękuję, ale to być nie może... Ja... ja nigdy nie 813 2, I | nie może... Ja... ja nigdy nie zgodzę się na to...~Widziała, 814 2, I | ale widzisz... dla ciebie nie wynikłoby z tego układu 815 2, I | gdzie tam! ani myśleć o tym nie można!~Nagle pochwyciła 816 2, I | prośby.~- Tylko - zawołała - nie myśl o nim nic złego...proszę 817 2, I | nic złego...proszę cię, nie myśl o nim nic złego! Ja 818 2, I | nim nic złego! Ja wcale nie mówię, że jest on nieuczciwym! 819 2, I | czy coś podobnego. Wcale nie! Nic przecież złego nikomu 820 2, I | Nic przecież złego nikomu nie zrobił, spytaj się wszystkich, 821 2, I | każdy ci powie, że nic złego nie zrobił i że to dobry człowiek, 822 2, I | tym dobrze. I on je ma... Nie to nawet wady, tylko 823 2, I | przyzwyczajenia... Pracować nie lubi, bez towarzystwa i 824 2, I | towarzystwa i rozrywek żyć nie może... Gdybyś wiedział 825 2, I | że nic by dobrego z tego nie wynikło... Nie chcę! Wolę 826 2, I | dobrego z tego nie wynikło... Nie chcę! Wolę już tak, jak 827 2, I | jemu o tym projekcie nigdy nie wspominał i sam o nim nie 828 2, I | nie wspominał i sam o nim nie myślał. Proszę...~Różyc 829 2, I | niego z miłości, nikt mię nie zmuszał, owszem, rodzice 830 2, I | żartobliwej poprawki tej nie słysząc mówiła dalej :~- 831 2, I | węzeł!~- Z tym wszystkim nie chcesz, abym twemu mężowi 832 2, I | twemu mężowi powierzył...~- Nie! - żywo zawołała - nie chcę, 833 2, I | Nie! - żywo zawołała - nie chcę, stanowczo nie chcę; 834 2, I | zawołała - nie chcę, stanowczo nie chcę; bo on by nie podołał 835 2, I | stanowczo nie chcę; bo on by nie podołał i wyniknęłaby z 836 2, I | kiedy tego- żadną już miarą nie chcesz... ale musisz przynajmniej 837 2, I | dopóki.., dopóki oni nauk nie skończą albo ja reszty majątku 838 2, I | skończą albo ja reszty majątku nie stracę.~Przy ostatnich wyrazach 839 2, I | dobrodziejstw od nikogo przyjmować nie chcąc. Dwie duże łzy wypłynęły 840 2, I | przez usta ci przejść to nie może, co?~Próbował znowu 841 2, I | i wymówił:~- Trudno... nie podobna!~Ona z bólem na 842 2, I | prostu mówić: gdzie diabeł nie może, tam babę pośle... 843 2, I | światowych głupstw! Łajdactwo cię nie uszczęśliwiło, spróbuj poczciwego 844 2, I | przecież stanowisk swych nie opuszczając, z postawami 845 2, I | Uspokojona trochę o syna, boć nie mógł czuć się bardzo chorym, 846 2, I | przychodzą, ale w tej chwili nie mogła cierpliwie czekać 847 2, I | dlaczegóż więc córka jej nie wracała? Dlaczego ten ładny 848 2, I | na krok dziewczynki tej nie opuszczając? I ojcu jego 849 2, I | opuszczając? I ojcu jego może się nie podobać, że. co dzień prawie 850 2, I | niegrzecznie przyjmować go... nie podobna! bo i za cóż? poczciwy 851 2, I | przyjaźń... ale dlaczegóż już nie przychodzą!~Zbiegła z ganku, 852 2, I | chwili pełnej udręczeń serc i nie pokoju umysłów. Nie rozrósł 853 2, I | serc i nie pokoju umysłów. Nie rozrósł się on na kształt 854 2, I | jednak ani ochoty do mówienia nie stracił, ani ona przestała 855 2, II | to przecież smutnym być nie musiało, bo znowu zwracając 856 2, II | czyż ciocia dla nas tego nie zrobi? Kiedy my tak prosimy, 857 2, II | Czyż ciocia dla nas tego nie zrobi?...~Cieniutkimi ramiony 858 2, II | mogę i żadnych doktorów nie potrzebuję. Jeszcze czego! 859 2, II | kochanko, spacerujesz, nie wiedzieć gdzie przepadasz 860 2, II | wiedzieć gdzie przepadasz i nic nie wiesz, co się w domu dzieje. 861 2, II | choć przez trzy dni ust nie otwierał, daj Boże! Chora... 862 2, II | najmniejszej rzeczy do rozumienia nie ma! Zdrowa jestem zupełnie 863 2, II | jestem zupełnie i wcale nie potrzebuję, aby mi jak indyczce 864 2, II | wpadasz... "Rozumiem!" Nic nie rozumiesz... Wieczne...~ 865 2, II | bukiet, jeszcze odeń wzroku nie odrywając, Tym razem Justyna 866 2, II | kiedyś i te zapachy... Uf... nie mogę...~I nie mogła już 867 2, II | zapachy... Uf... nie mogę...~I nie mogła już wstrzymać się, 868 2, II | Bóg znowu jakiego panicza nie ześle, ha?~W sposób ten 869 2, II | Witold zawołał:~- Czy ciocia nie zrobi tego, o co proszę?~ 870 2, II | robaczku, złoty, miły! nie trzeba, jak Boga kocham, 871 2, II | jak Boga kocham, mnie nic nie trzeba! Czyż ja mogę komu 872 2, II | ludziom głowy kłopotać?... Nie gniewaj się na mnie, mój 873 2, II | wyobraźnię, ponętnym. Czemuż nie urodziła się w Egipcie? 874 2, II | pragnęła zawsze f których nigdy nie słyszała. Na świecie już 875 2, II | kłucie w piersi. Może to nie był tylko atak nerwowy, 876 2, II | prośbom syna oprzeć się nie mogąc poszła. W czasie przechadzki 877 2, II | padać zaczyna. Przy tym syn nie okazał jej dość współczucia, 878 2, II | zrozumieć, ani kochać jej nie umie. A potem znowu ten 879 2, II | Egipt!... Słowem, dawno już nie cierpiała tak silnie jak 880 2, II | rannym chłodem na myśl jej nie przyszły, kiedy o wczesnej 881 2, II | Martę i Benedykta. Oboje już nie spali. Marta doglądała froterowania 882 2, II | lat kilku nic już na pozór nie łączyło go z żoną, Benedykt 883 2, II | nic u żadnej dopytać się nie można!~Z ganku potężnym 884 2, II | w czoło pocałowała.~- Nie trzeba, aby moja córka była 885 2, II | pilnuj tylko, aby nikt tu nie przychodził, nikt a nikt... 886 2, II | przychodził, nikt a nikt... Nie mogę teraz znieść najmniejszej 887 2, II | ręku siedział Witold, ale nie czytał, tylko bystrym, uważnym 888 2, II | się o dług swój, czyli o nie wypłacony mu dotąd posag 889 2, II | Dziękuję, przed obiadem nie palę nigdy - rąk z kieszeni 890 2, II | palę nigdy - rąk z kieszeni nie wyjmując i przechadzki swej 891 2, II | wyjmując i przechadzki swej nie przerywając odmówił Darzecki.~ 892 2, II | takich gości!~- Dziękuję, nie - powtórzył gość z ledwie 893 2, II | i mowy pomiędzy nami być nie powinno... Pojmuję dobrze 894 2, II | ujmą. Człowiek cywilizowany nie może doświadczyć większej 895 2, II | cokolwiek zakłopotanym.~- Nie podobna, kochany panie Benedykcie... 896 2, II | krzyknął prawie:~- No, nie przeszkadzajcie nam rozmawiać! 897 2, II | wam jeszcze.bawić się, a nie salony urządzać...~Panienki, 898 2, II | Pierwszy raz, z siedzenia swego nie powstając, wmieszał się 899 2, II | ironii, z jaką to wymówił, nie dosłyszawszy, cmoknęła bledziutkimi 900 2, II | skosztowała.~- Czemużby nie! - zawołała - to prześliczne.., 901 2, II | wielką sumę na wyprawę! - nie mogąc już powściągnąć się 902 2, II | i poskrzypujących kroków nie zwalniając uśmiechnął się 903 2, II | uśmiechnął się i odpowiedział:~- Nie całą, nie całą... ale połowę 904 2, II | odpowiedział:~- Nie całą, nie całą... ale połowę pewno... 905 2, II | wprzódy głosem zaczął znowu:~- Nie podobna, kochany szwagrze, 906 2, II | kochany szwagrze, tak, nie po-do-bna! Oprócz wyprawy 907 2, II | na ciężkie czasy wyrzekać nie możesz...~- Kto wie? - ze 908 2, II | wprawdzie gipsowe, ale to nic nie szkodzi... zawsze to bardzo 909 2, II | zaraz z drogi i rozmawiać nie przeszkadzaj!~Znowu z tym 910 2, II | łaskawym jest lub surowym? Nie narzekam, nie narzekam; 911 2, II | lub surowym? Nie narzekam, nie narzekam; w porównaniu z 912 2, II | serca, której odmówić sobie nie mogłem. Słowem, ud lat kilku, 913 2, II | podobnych zbytków życia posiadać nie można. Zresztą, mam córki 914 2, II | nikt mi tego za złe brać nie powinien, że pragnę dla 915 2, II | honoru, serca i rozumu, więc nie wątpię, że gdy nad pozycją 916 2, II | powierzchowności sądząc nie widać było, aby Korczyński 917 2, II | rację; nic jednak o tym nie powiedział, W zamian, zniżonym 918 2, II | tego ani na chwilę uważać nie przestał za najsprawiedliwszy, 919 2, II | dobrodziejstwo uważa, tak długo nie żądano od niego wypłacenia 920 2, II | Mówił długa, a ponieważ nie chciał, aby dzieci słyszały 921 2, II | o kapitale, który ludzie nie dość postępowi znieruchomiają 922 2, II | postępowi znieruchomiają w nie wycinanych lasach; o zyskach, 923 2, II | szwagier zastanowić się zechce, nie tylko tego nalegania i tych 924 2, II | które poniesie, za złe mu nie poczyta, ale pozycję jego 925 2, II | gdy raz w nią wlezie, sam nie wie i nie rozumie. Szwagier 926 2, II | nią wlezie, sam nie wie i nie rozumie. Szwagier utrzymuje, 927 2, II | że nawet wspominać o tym nie trzeba. Ale wie szwagier, 928 2, II | skórzanymi deseniami...~- Nie cierpię płóciennych... dla 929 2, II | synowcowi jego oddawane nie zdawały się bardzo Benedykta 930 2, II | zdaje, najmniejszego talentu nie posiada.~- Cóż szwagier 931 2, II | Benedykt - on podobno i nic nie maluje teraz...~- A nie, 932 2, II | nie maluje teraz...~- A nie, a nie Szkoda, tak, nieodżałowana 933 2, II | maluje teraz...~- A nie, a nie Szkoda, tak, nieodżałowana 934 2, II | szko-da. Ale inaczej być nie może... Artyście trzeba 935 2, II | matkę, która za nim świata nie widzi, młodą i śliczną żonę, 936 2, II | czynił posąg, i szepnął:~- Nie mów tylko nic o jego żonie! 937 2, II | koligatka przy tym i nie biedna... ale zdaje się... 938 2, II | posiada, pragnie tego, czego nie ma...~Z tymi słowami i przy 939 2, II | salonu zawołał - czemuś; to nie był łaskaw porozmawiać trochę 940 2, II | ku ojcu ale przez chwilę nie odpowiadał nic. W delikatnych 941 2, II | którym wolno ci rozmawiać lub nie rozmawiać, grzecznym być 942 2, II | Dziesięciu słów do niego nie przemówiłeś, gdy odjeżdżał, 943 2, II | ukłoniłeś mu się z daleka i nie wyszedłeś nawet do przedpokoju, 944 2, II | kłopotu wybawić? Czemuż nie odpowiadasz?~Jeszcze nie 945 2, II | nie odpowiadasz?~Jeszcze nie odpowiadał, ale nie przez 946 2, II | Jeszcze nie odpowiadał, ale nie przez nieśmiałość; owszem, 947 2, II | dręczącego wahania.~- Czemuż nie odpowiadasz? czy oniemiałeś?- 948 2, II | krzyknął już Benedykt.~- Nie chciałbym, ojcze, rozgniewać 949 2, II | że dla pana Darzeckiego nie mam szacunku, a nigdy nie 950 2, II | nie mam szacunku, a nigdy nie zniżę się do nadskakiwania 951 2, II | nadskakiwania człowiekowi, którego nie szanuję.~Zdumienie Benedykta 952 2, II | Zdumienie Benedykta granic nie miało; wpatrzył się w syna 953 2, II | pyszałek, sybaryta, egoista, nie dbający o nic oprócz własnej 954 2, II | własnej pychy i wygody, nie widzący dalej niż do końca 955 2, II | stryjecznego brata wzbogaconego nie wiedzieć w jaki sposób, 956 2, II | krzywdą swych bliźnich. Nie tylko ludziom tego rodzaju 957 2, II | rodzaju sam nadskakiwać nie myślę, ale bolało mię, oj 958 2, II | czole, a wzrokiem już znowu nie rozgniewanym, lecz rozżalonym 959 2, II | ironią wymówił. - Jeszcze ci nie pora...~- Pora, ojcze - 960 2, II | Benedykt od tak już dawna nie myślał, nie mówił i nie 961 2, II | tak już dawna nie myślał, nie mówił i nie słyszał, że 962 2, II | nie myślał, nie mówił i nie słyszał, że i teraz ominęły 963 2, II | jego słuchu żadnego na nich nie czyniąc wrażenia. Głęboko 964 2, II | przywykł lubić i szanować nie pytając wcale, za co lubi 965 2, II | dotąd ważną przysługę?~- Nie uprzejmym, ojcze - z cicha 966 2, II | którego Benedykt sam sobie nie zadał był nigdy i które 967 2, II | kuzynek swoich bawić się nie starałeś? One chyba żadnych 968 2, II | jeszcze ciężkich grzechów nie popełniły, za które czułbyś 969 2, II | nic nigdy dla cywilizacji nie wyprodukują. Co ten stary 970 2, II | cywilizację rzucaną. Córki jego nie ucywilizowane kobiety, 971 2, II | dwóch ucywilizowanych myśli nie mają, choć czasem o literaturze 972 2, II | Witold! - zawołał Benedykt - nie pluć mi tak na krewnych !~ 973 2, II | wykrzyku ojca może nawet nie słyszał. Po czole przepływały 974 2, II | niej; ale wahałem się...nie śmiałem... Teraz powiem. 975 2, II | siostrę i to mię boli, bo nie jest ona ani złą, ani głupią, 976 2, II | zrobią najpewniej, jeżeli nie zupełnie złą, to przynajmniej 977 2, II | Długo nic więcej przemówić nie mógł, na koniec zdławionym 978 2, II | zarozumiałym chłopcem, który nic nie szanuje i nikogo nie kocha. 979 2, II | nic nie szanuje i nikogo nie kocha. Nikogo nie kochasz 980 2, II | nikogo nie kocha. Nikogo nie kochasz i wszystkich krytykujesz, 981 2, II | które dawniej wcale go nie raziły, a teraz kłuły W 982 2, II | milczał i na takie ubliżenia nie narażę się już nigdy.~Ale 983 2, II | słońce dziś bardzo dopieka...~Nie podnosząc schylonej twarzy, 984 2, II | surdut mu spadały, i na syna nie patrząc Benedykt krótko 985 2, II | oka.~Ale wielki chłopiec nie odpowiadał nic, tylko tajemniczymi 986 2, II | prawie sześć lat we dworze nie byłem... może tu kto na 987 2, II | dlaczegóż czapki na głowie nie masz?~Z samą mimiką chłopiec 988 2, II | pięć dni w okolicy waszej nie byłem...~- A jakże! już 989 2, II | Mnie nikt zabronić nie może przestawać z wami i 990 2, II | Orzelski, ekstazą porywany, nie spostrzegł. Niezmiernie 991 2, II | przedpokoju zjawiła się Marta. Nie zważając wcale, że czyni 992 2, II | bo bifsztyk u nas robią nie te...~Z tymi słowami, wyprostowany, 993 2, II | indziej przebywała. Teraz zaś nie tylko fortepianu nie opuściła 994 2, II | zaś nie tylko fortepianu nie opuściła ale ze schyloną 995 2, II | Kirły, który, rzecz dziwna! nie zażartował wcale z siedzącego 996 2, II | ubrania. Na widok Justyny nie posunął się ku niej, jak 997 2, II | z żartobliwą galanterią, nie spojrzał jej w oczy z drwiącą 998 2, II | szczerszym jej przyjacielem być nie~może...~Mówił to ze wzruszeniem, 999 2, II | budziła się w trwodze, czy nie drzemała za długo; Leonia 1000 2, II | ubrania i twarzy prawie nie podobna byłoby odgadnąć


1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-2741

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL