Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
niczyjego 1
niczyjej 3
niczym 9
nie 2741
nieba 39
niebawem 1
niebem 8
Frequency    [«  »]
3537 z
3534 w
2884 na
2741 nie
1743 ze
1576 a
1572 do
Eliza Orzeszkowa
Nad Niemnem

IntraText - Concordances

nie

1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-2741

     Tom, Rozdzial
1001 2, II | przebytych cierpień. Jednak nie udawała nic: ani choroby, 1002 2, II | dawna, stale, wiernie... Nie dziw wiec, że teraz przybycie 1003 2, II | i innych na serio o niej nie pomyśli. Dziś właśnie ma 1004 2, II | trzeba; najmniejszej uwagi nie zwracała na przystrajającą 1005 2, II | tym, że był także bogatym, nie myślała wcale. Nie za bogactwem 1006 2, II | bogatym, nie myślała wcale. Nie za bogactwem tęskniła, lecz 1007 2, II | nigdy o was i o domu waszym nie zapomnę, nigdy wam wdzięczną 1008 2, II | nigdy wam wdzięczną być nie przestanę za to, że przytuliliście 1009 2, II | zastanawiać i kto wie? czy nie wyniknie z tego naprawdę 1010 2, II | bardzo podoba. Sam przez się nie uczyniłby tego zapewne nigdy, 1011 2, II | bo pani i wyobrazić sobie nie możesz, jaka to energiczna 1012 2, II | zrazu w głowie pomieścić się nie mógł, a potem samo jego 1013 2, II | którym nawet marzyć ona nie mogła, ale ta strona nowiny 1014 2, II | depcze, której się nic oprzeć nie może, która... dla której... 1015 2, II | którą... Dlaczego każdej nie danym jest spotkać na drodze 1016 2, II | na temat ten fantazjując nie zauważyła niedorosłej, lekkiej 1017 2, II | tak kocham, a ona dla mnie nie ma żadnej sympatii!...~Zaczęła 1018 2, II | dlaczegóżbym więc uwierzyć nie mogła, że się komuś podobałam!~ 1019 2, II | wszakże to ja jej lekarstwa nie dałam! Która godzina, Justynko? 1020 2, II | a ona zagawędziła się i nie wzięła. Ten pan Kirło taki 1021 2, II | oburkliwie i z ironią rzuciła:~- Nie melancholizuj tylko i nie 1022 2, II | Nie melancholizuj tylko i nie kapryś, ale Panu Bogu dziękuj, 1023 2, II | jeżeli cię ten Różyc weźmie, nie będziesz miała nigdy szczęścia 1024 2, II | jej do rąk. Myśląc o tym nie wyglądała jednak na szczęśliwą. 1025 2, II | zawsze do siebie należeć. O, nie lękaj się! Ja duszy tylko 1026 2, II | własność, nigdy upominać się nie przestanę. Gdybyś wiedziała, 1027 2, II | podniosła głowę, myślała. Nie, nie! kochać nie jest to 1028 2, II | podniosła głowę, myślała. Nie, nie! kochać nie jest to wątpić 1029 2, II | myślała. Nie, nie! kochać nie jest to wątpić o sobie i 1030 2, II | się gardzoną, zdradzaną... Nie jest to przede wszystkim 1031 2, II | zrywając. Zawsze je lubiła, ale nie znała nazw ich ani dziejów. 1032 2, II | nieustannie ze sobą rozmawiali, nie o sobie jednak, tylko o 1033 2, II | wzajemność w kochaniu czyż nie jest szczęściem?~Z zamyślonym 1034 2, III| wydawali się rojem istot nie tylko ruchliwych, ale i 1035 2, III| dopóki koszulom mężów i braci nie nadały prawie olśniewającej 1036 2, III| chatki pod dębem stojącej, nie miała wtedy na palcu mosiężnego 1037 2, III| zaczesujący nad szerokim czołem, nie mógł na porę przywdziać 1038 2, III| pomocy stają! Do mnie nikt nie przyszedł! Niechby choć 1039 2, III| życie! Jak kobiet w domu nie ma, człowiek bez rąk prawie! 1040 2, III| otoczonych dokoła złotym lasem nie tkniętego jeszcze zboża; 1041 2, III| stronę rzeki zwracał.~- Nie można, Sargas, nijak nie 1042 2, III| Nie można, Sargas, nijak nie można! Nie puszczają nas 1043 2, III| Sargas, nijak nie można! Nie puszczają nas na Niemen, 1044 2, III| kilkomiesięczne dziecko. Nikt im nie pomagał, nikt nawet z tych, 1045 2, III| chodzić wypadło, z nimi nie rozmawiał. Był to najuboższy 1046 2, III| znajdowali się tak blisko siebie nie dlatego, aby zagony, na 1047 2, III| Żaden z nich gruntu swego nie posiadał w jednej ściśle 1048 2, III| całodzienny mozół zaczerwienić nie mógł okrywając tylko 1049 2, III| męża mam. Owszem! Ja temu nie winna, że mnie Pan Bóg towarzyszów 1050 2, III| przyjaciela dozgonnego żyć nie mogę. Kiedy Jerzego, ojca 1051 2, III| z przyczyny córki mnie nie chciał brać. "Bo to gdzie 1052 2, III| przyprowadzał!" Boże najwyższy! Nie już mnie tak bez kochania 1053 2, III| sama dziecka swego hodować nie możesz? Zachciało się babie 1054 2, III| brud zjada, że go dopatrzyć nie ma komu!" Ale Janek jak 1055 2, III| prawie na całym świecie nie ma. Żadnego ja smętku przy 1056 2, III| Żadnego ja smętku przy nim nie doznała. Horujem razem i 1057 2, III| miała, gdy żona Fabiana żąć nie przestając jękliwym i śpiewającym 1058 2, III| dwoje dzieci i żadnego sama nie wyhodowałaś...~W mgnieniu 1059 2, III| wprzódy głosem odkrzyknęła:~- Nie wyhodowałam, a najśliczniejsze 1060 2, III| Przecież dziś słońce nie tylko świeci, ale prawie 1061 2, III| całą godzinę gęby ani razu nie otworzy. Wszystko robi, 1062 2, III| przerwał Jan.~- Owszem, czemu nie gadać? - żywo poruszając 1063 2, III| żenieniu się ani przypomnieć nie pozwala. Wszystko jedno, 1064 2, III| czasie ożenisz się!~- A jak nie ożenię się?... Otóż pewnie 1065 2, III| się?... Otóż pewnie nigdy nie ożenię się! - czapkę na 1066 2, III| zawołał. - Jeszcze tego nie było, żeby mnie kto do czego 1067 2, III| muskać poczęły wierzchołki nie zżętych jeszcze zbóż i urywanymi 1068 2, III| przerznąwszy powietrze, nie wiedzieć gdzie, może w gęstwinie 1069 2, III| i ludzi, których dotąd nie znała, budziła jej ciekawość 1070 2, III| wydawał się jej mową ziemi. Nie darmo dawny jej kochanek 1071 2, III| się i przed nią stanął. Nie wydawał się wcale zdziwionym, 1072 2, III| robaczku! Owszem. Bo to i nie bardzo trudna robota! Kiedy 1073 2, III| to dla jakiejże przyczyny nie mogłaby młoda? Nie święci, 1074 2, III| przyczyny nie mogłaby młoda? Nie święci, panieneczko, garnki 1075 2, III| nim i godziny wytrzymać nie będzie można ~- Bardzo słusznie! - 1076 2, III| zagadała stara - bo to nie słuchaj tego, co te sroki 1077 2, III| już snopów do zbierania nie było, stojąc na tym kłosistym, 1078 2, III| oddaleniu, że rozmawiać z sobą nie mogli. Jednak dziewczyna 1079 2, III| w której stronę przecież nie patrzał. Jechał powoli i 1080 2, III| świetlica, tańczą sobie, a jak nie tańczą, to Jadwiśka gra 1081 2, III| pomaleńku, niby to jest, niby to nie ma, dopiecze i do ołtarza 1082 2, III| rękę. Może sama przed sobą nie umiałaby zdać jasnej sprawy, 1083 2, III| silnym i bynajmniej jeszcze nie zmęczonym ręku. Draśnięcie 1084 2, III| że ból dolegliwy uczuła, nie w ręku jednak, lecz w piersi. 1085 2, III| południowym pyłem życia nie dotkniętych, stworzoną była 1086 2, III| i sama na paluszek swój nie dmucha, kiedy znowu do roboty 1087 2, III| nigdy na ludzkie języki nie padałam! I w swojej chacie 1088 2, III| tego i Bóg Przenajświętszy nie zliczył. A przy kochaniu 1089 2, III| pocałuje. A czy jest luby?~- Nie ma - z uśmiechem odpowiedziała 1090 2, III| niestały! Bo to ludziom gęby nie zatknąć. Gadali! A ja, owszem, 1091 2, III| takiej ślicznej panienki nie wziął... i Jankowi za przykład 1092 2, III| za przykład stawiałam: "Nie bądź ty taki, synku! Jadwiśki 1093 2, III| synku! Jadwiśki swojej nie porzucaj!" A on jak ofuknie: " 1094 2, III| Ja mówi - nic Jadwiśce nie przyrzekał, a ten pan tej 1095 2, III| tej pannie przyrzekał i nie dotrzymał. A kiedy tak, 1096 2, III| a że dziś przy robocie nie stoję, to z przyczyny takich 1097 2, III| Starzyńskiej, pojąć nawet nie zdoła. Teraz zaś idę do 1098 2, III| pozostanie.~- Nic, tatku, nie pozostanie! Wszyściutko 1099 2, III| kłosa na tym kawałku dziś nie pozostanie! - zaśpiewała 1100 2, III| mego prawowitego za gonu nie spustoszyli !~Krew zalała 1101 2, III| do gniewu skłonny Adam, nie uległ. On także na widok 1102 2, III| w oczach i Boga w sercu nie mający! - głośno i z gniewem 1103 2, III| przyczyny? Za garść żyta...~- Nie garść, ale pół zagona! - 1104 2, III| Fabian a ty w cudze garnki nie zaglądaj, żeby czasem na 1105 2, III| czasem na twojej głowie nie pękły! Ot, z dopustu bożego 1106 2, III| wozu swego poprawiał i oczu nie podnosząc coraz ciszej mruczał:~- 1107 2, III| dla tego pół zagona nic nie znaczy, ale ubogiemu i prosiątko 1108 2, III| nijaki porządny gospodarz nie zubożeje, kiedy mu biedny 1109 2, III| rozbójnictwa z tego wynikać nie powinna. Ale twój ojciec 1110 2, III| W cudze garnki zaglądać nie lubię, ale to wam powiedzieć 1111 2, III| jak Bóg jest na niebie, nie będę, ale językiem nie poruszyć, 1112 2, III| nie będę, ale językiem nie poruszyć, kiedy takie haniebne 1113 2, III| postępki widzę, to już nijak nie mogę.~Głośno z gniewu i 1114 2, III| tych zagonach do robienia nie pozostawało; trochę stojących 1115 2, III| pewno już do nas drugi raz nie przyjdzie takie grubiaństwo 1116 2, III| nic złego ani brzydkiego nie ma, ale z bliska... jeżeli 1117 2, III| ale z bliska... jeżeli nie jedno, to drugie, i może 1118 2, III| Promieniał cały, śmiał się 1 nie wiedzieć czemu, pochyliwszy 1119 2, III| kwiatów ze ścierniska zerwał. Nie myślał o nich wcale, ale 1120 2, III| wyrosłeś, swoim babom dopomóc nie wstydno! Żwawo, dziatki!~ 1121 2, III| zaśmiała się tak głośno, jak nie śmiała się nigdy, i zaledwie 1122 2, III| wcale a wcale zmęczoną się nie czuje, a Jan, z ogromną 1123 2, III| odgarniał z czoła opadające na nie włosy i w górę, wysoko, 1124 2, III| umiesz? Przecież choć raz nie brząkasz na fortepianie 1125 2, III| brząkasz na fortepianie i nie tułasz się po domu jak Marek 1126 2, III| panna Antonina czy mnie nie poznaje? Przecież dwa lata 1127 2, III| Czemu Witold nigdy do nas nie zajdzie? - z wyrzutem zapytał. - 1128 2, III| twój stryj podobno chory i nie lubi widywać się z nikim! 1129 2, III| którym niesione sierpy nie przeszkadzały w grubych 1130 2, III| już lat na robotę w pole nie wychodził, dlaczego w okolicy 1131 2, III| jednak wiedzieli dobrze, że nie pracy unikał, lecz tłumu 1132 2, III| pierwszy może w swym życiu sam nie dopatrzył z gorączkowym 1133 2, III| o kilkanaście kroków, i nie poznał nawet, raczej domyślił 1134 2, III| palców zaledwie dotknął i nie na gościa, lecz kędyś daleko 1135 2, III| daleko patrząc przemówił:~- Nie spodziewałem się, nie spodziewałem 1136 2, III| Nie spodziewałem się, nie spodziewałem się takiej 1137 2, III| ubraniu. - Czy ja Witoldu nie mówiłem, że będzie grzecznie 1138 2, III| Witold nijak do Anzelma iść nie śmiał. "Chcę, a nie śmiem" - 1139 2, III| iść nie śmiał. "Chcę, a nie śmiem" - powiada. ja 1140 2, III| ale po całodziennym żęciu nie wyglądała wcale mniej sprężystą 1141 2, III| rączki... Do takiej pracy nie wzwyczajone.~Przez drzwi 1142 2, III| głosy i kroki wcale ich nie płoszyły. Tylko w nierozwikłanej 1143 2, III| czy to pan Michał nic dziś nie zmęczony, te tu jeszcze 1144 2, III| sobie pozwoli, bo jeżeli nie, to tak zaraz, hrym! i z 1145 2, III| zmęczenia do nóżek padnę!~- Nie zapraszam i nie zabraniam - 1146 2, III| padnę!~- Nie zapraszam i nie zabraniam - uśmiechnęła 1147 2, III| Michał na wieczerzę do domu nie idzie. Czy to pan zwykle 1148 2, III| to pan zwykle wieczerzy nie jada?~- Kiedy ja biedny 1149 2, III| jestem, sierota bezżenny, i nie ma dla mnie komu wieczerzy 1150 2, III| nadzieję za matkę sobie mają?~- Nie potwierdzam i nie zaprzeczam - 1151 2, III| mają?~- Nie potwierdzam i nie zaprzeczam - filuternie 1152 2, III| dobrym słówkiem pogłaskać nie chce? No, to ja siędę sobie 1153 2, III| ich hodowaniem. Tu gałęzie nie były obcięte, jak należało, 1154 2, III| pozostawionymi zostały,~tam nie odjęto pąków, których istnienie 1155 2, III| uważnych, zamyślonych oczu nie spuszczał z twarzy Witolda. 1156 2, III| a i poradzić się także nie było u kogo. Toteż i dowiaduję 1157 2, III| Tylko - zaczął jeszcze - nie daj Boże panu takiego... 1158 2, III| przygarbione plecy.~- Albo i nie - ze srebrnym błyskiem oczu 1159 2, III| oczu poprawił się - albo i nie! Daj Boże każdemu dobremu 1160 2, III| bez wyższych uczuć i myśli nie chcę i wolałbym umrzeć wcześnie 1161 2, III| ruchom otulił się kapotą: Nie uścisnął też ręki Witolda, 1162 2, III| otworzył i z cicha wymówił:~- Nie spodziewałem się... nie 1163 2, III| Nie spodziewałem się... nie spodziewałem się już w swoim 1164 2, III| ubici mogą drugi raz ożyć?~- Nie - zawołał Witold - oni sami 1165 2, III| uczucia ich i myśli krążyć nie przestają w przestrzeni 1166 2, III| się znowu trochę.~- Ej, nie! - ze spokojnym już zamyśleniem 1167 2, III| już żadnej pomocy nikomu nie będzie. Lata sił ujmują 1168 2, III| sił ujmują i ubiegłej wody nie wrócisz. Ale to jest prawda, 1169 2, III| po osobno gnije... plonu nie wydając. Kiedyś to były 1170 2, III| pomocy będzie trzeba, to nie ode mnie pan weźmiesz, 1171 2, III| nam woda tak prawie krwawa nie była. I Michał rozpowiadał, 1172 2, III| na żarnach mleć potrzeby nie było, i różne tam insze 1173 2, III| trzeba.~- Niech pan tego nie mówi, o! niech pan tego 1174 2, III| pan tego nigdy przede mną nie mówi! - porywczo zawołał 1175 2, III| Anzelm.~- Nic to, nic! Pan nie byłeś zbyt śmiałym, tylko, 1176 2, III| dla mnie ojciec... no, ale nie mówmy już o tym! lepiej 1177 2, III| tajemnicy żadnej w rozmowie ich nie było. Mężczyzna trzymał 1178 2, III| zawsze jest takie niestałe?~- Nie wiem - odpowiedziała kobieta - 1179 2, III| najprzeciwniejsze wiatry rozwiać nie mogły, i innego - nie chcę.~- 1180 2, III| rozwiać nie mogły, i innego - nie chcę.~- To panna Justyna 1181 2, III| znosić, a szczęścia swego nie utracić?~Wpół poważnie, 1182 2, III| co z tego i będzie, tylko nie zaraz, bo stryj i ja nie 1183 2, III| nie zaraz, bo stryj i ja nie pozwolimy jej w szesnastu 1184 2, III| byłby ten odkład, a jemu nie! Zawsze wesoły i wszelakich 1185 2, III| z przyrodzenia smętliwy nie jestem, ale kiedy w jakich 1186 2, III| tego czasu nigdy jej pani nie odwiedziła...~Śmiałość tego 1187 2, III| dodała - nigdy tego tak mocno nie uczułam jak teraz.~- Pani 1188 2, III| jakby oczu od niej oderwać nie mógł, z cicha mówił:~- Bo 1189 2, III| napadnie, to za nic z domu nie wyjdzie, nie je, nie pije 1190 2, III| nic z domu nie wyjdzie, nie je, nie pije i z nikim gadać 1191 2, III| domu nie wyjdzie, nie je, nie pije i z nikim gadać nie 1192 2, III| nie pije i z nikim gadać nie chce. Tak czasem przeżyje 1193 2, III| po... każę!~Wąska ławka nie broniła wcale przystępu 1194 2, III| zostawił. Gdzie tam! i tyle już nie ma, bo jedni pomarli, drudzy 1195 2, III| przecież trwać to u niego nie mogło i po chwili ciekawie 1196 2, IV | odepchnął, a potem sam w nie wskoczył. Z wiosłem w ręku, 1197 2, IV | osłoniętym, w krótkiej, kolan nie sięgającej siermiędze, zielonymi 1198 2, IV | już minęło, odkąd ani razu nie pomyślała o przybraniu się 1199 2, IV | prawie ramiona. Od dawna też nie układała swych czarnych 1200 2, IV | linie niskiego jej czoła i nie zwijała ich z tyłu czaszki 1201 2, IV | przepływających pod niebem chmur. Nie były to chmury natychmiastową 1202 2, IV | nijakiej strony zobaczyć go nie można - rzekł Jan. - Chyba 1203 2, IV | kto tędy płynie. Czy pani nie uprzykrzyło się płynąć?~ 1204 2, IV | do tego miejsca i wiorsty nie będzie. Powiózł drugą 1205 2, IV | pamięci to takie miejsce...~Nie dokończył, bo z uwagą, mrużącymi 1206 2, IV | coraz niższego lotu z oczu nie spuszczał i zręcznym ruchem, 1207 2, IV | uczucia swego i swoich myśli nie ma. Ale może w tym jest 1208 2, IV | nią wzroku zagrał żal.~- Nie ma czego wstydzić się ani 1209 2, IV | najlżejszego poruszenia nie czyniąc zapytał.~- Na Mogiłę - 1210 2, IV | che, che, proszę tylko nie bawić się długo!~- A dla 1211 2, IV | Czemu Sargasa do czółna nie wziąłeś?~- Przeszkadza.~- 1212 2, IV | pana, kiedy już tęskni...~- Nie pozwoliłem!~Prędkim ruchem 1213 2, IV | poziomu spływał, a gęsty bór nie znikał wprawdzie, lecz cofał 1214 2, IV | piaszczystego rozłogu, którego część nie bez trudności już przebyli. 1215 2, IV | krańca do krańca tej pustki nie było nic prócz pomarszczonych, 1216 2, IV | się po tej pustyni, której nie widziała nigdy, na którą 1217 2, IV | na którą też prawie nigdy nie patrzało żadne ludzkie oko, 1218 2, IV | dokądkolwiek prowadząca droga nie przywodziła tu ludzkich 1219 2, IV | tyle, ile w tym miejscu, nie czuł się człowiekiem i nigdzie 1220 2, IV | człowiekiem i nigdzie tyle nie doznawał ludzkich, wyższych, 1221 2, IV | uczuć i myśli.~- Dawno tu nie byłem - zaczął też takim 1222 2, IV | przemawia. - Może pięć lat nie byłem... Stryj woli na Mogiłę 1223 2, IV | jeszcze sobie jasno sprawy nie zdawała, spytała Justyna.~- 1224 2, IV | chorym będąc z chaty prawie nie wychodził i pierwszy raz 1225 2, IV | jechał...~Zrozumiała i więcej nie zapytała o nic. Jan ciągle 1226 2, IV | nawet ziółko uczepić się go nie chce. A jednakowoż był kiedyś 1227 2, IV | jakże! Pani i wiary dać nie może, jak pamiętam. Siedem 1228 2, IV | ósmy mi szedł, to może i nie dziwno, że pamiętam.~Uszli 1229 2, IV | i stanął.~- Stąd Niemna nie widać - zaczął - ale my 1230 2, IV | przejechali, i już ich widać nie było. Wieczór zrobił się, 1231 2, IV | Wprzódy nigdy mnie tak nie całował, bo człowiekiem 1232 2, IV | żegnający w zamkniętości swej nie wytrzymał, cisnął mnie do 1233 2, IV | mocno, że bolało, i mało nie tysiąc razy mnie pocałował. 1234 2, IV | Nikt tam bardzo głośno nie mówił, ale wszyscy rozmawiali, 1235 2, IV | wypuścił, tego momentu już nie pamiętam, to tylko pamiętam, 1236 2, IV | łzami wprzódy zobaczyć go nie mogłem, bo wtenczas dopiero 1237 2, IV | równo, jak przy muzyce... Nie obejrzawszy się ani razu, 1238 2, IV | nigdy już pan ojca swego nie widział?~- Raz już tylko 1239 2, IV | podwórku lipy rzędem rosną. Nie dużo nas było, może osób 1240 2, IV | biły. Słowik już wtenczas nie śpiewał, tylko gdzieniegdzie 1241 2, IV | Dyszał tak, że słowa wymówić nie mógł, i tylko kiedy niekiedy 1242 2, IV | niewyraźnie mówił, że i zrozumieć nie mogłem, ale potem, nie wiem 1243 2, IV | zrozumieć nie mogłem, ale potem, nie wiem czemu, zrozumiałem, 1244 2, IV | jeszcze dołożył: "Obydwóch nie ma!" i spytał się mnie: " 1245 2, IV | pieśni na pola rzucała. Oboje nie spostrzegli, że już znajdują 1246 2, IV | już znajdują się w lesie; nie widzieli dokoła siebie drzew, 1247 2, IV | drzew, świateł i cieni; nie słyszeli szczebiotu ptastwa, 1248 2, IV | zwrócona, ani na chwilę nie spuszczała z twarzy jego 1249 2, IV | początku puszczać mnie dalej nie chciał. Ale dziecko całe 1250 2, IV | Ja jemu tchu od płaczu nie mając tyle tylko: "Stryj 1251 2, IV | dołożyłem jeszcze: "Obydwóch nie ma!" Tylko co zaś te dwa 1252 2, IV | biegłem, ale dopędzić go nie mogłem, bo już i zmęczony 1253 2, IV | rozmawiali, a tego, co mówili, nie słyszałem. Jedno tylko to 1254 2, IV | woda ściekała. Pan Benedykt nie zapłakał i nic nie powiedział, 1255 2, IV | Benedykt nie zapłakał i nic nie powiedział, tylko do okna 1256 2, IV | lasem polanie gier tych nie było. W górze zaokrąglał 1257 2, IV | najdalszym wspomnieniem nie sięgała ona żadnej z tych 1258 2, IV | ziemię. Ani razu w swym życiu nie widziała tych błyskawic, 1259 2, IV | ani razu przed jej oczami nie wypadł z ziemi - nieba ideałów 1260 2, IV | sięgający grot bohaterstwa. Nie widziała nigdy bohaterstwa, 1261 2, IV | śmierci, walk, których by pole nie mierzyło się rozległością 1262 2, IV | Feuilletowskie powieści - nie podjęły przed nią zasłony, 1263 2, IV | nich więcej zmieścić się nie może. Takiego momentu dzieckiem 1264 2, IV | strumienie uczuć i myśli, jeżeli nie zupełnie dla niej nowych, 1265 2, IV | nowych, to nigdy dotąd silnie nie zaznanych i wyraźnie nie 1266 2, IV | nie zaznanych i wyraźnie nie określonych. Pogrążyła się 1267 2, IV | zapomniała, i tylko tego nie czuć nie mogła, że serce 1268 2, IV | zapomniała, i tylko tego nie czuć nie mogła, że serce jej stawało 1269 2, IV | zapomnianych? Albo w zamian nie otrzymanych wawrzynów otrzymywałyżby 1270 2, IV | których najlżejsze echo tu nie doleciało! Płynęły dnie 1271 2, IV | i samotnie. Świat o nim nie wie nic i tylko niebieskie 1272 2, IV | porywczym ruchem powstała i nie chcąc znać deptać Mogiły 1273 2, IV | rzęsą podała mu obie ręce. Nie porywczym ani namiętnym, 1274 2, IV | których niczym odwdzięczyć nie mogła, nade wszystko zaś 1275 2, IV | jej położeniu i otoczeniu nie było dla jej sił i chęci 1276 2, IV | zajęciom jej w nich udziału nie potrzebując, nie przyjmując. 1277 2, IV | udziału nie potrzebując, nie przyjmując. Ilekroć przemocą 1278 2, IV | przemocą prawie wedrzeć się w nie chciała, uczuła się zawsze 1279 2, IV | u wozu koło. Nikt nawet nie przypuszczał w niej tej 1280 2, IV | duszy, nikomu na myśl ona nie przychodziła. Była ubogą 1281 2, IV | którzy sami wcale wolnymi nie byli od trosk i ciężarów? 1282 2, IV | ciasnoty, zaduchu, zamętu nie rozwikłanego i blasku nie 1283 2, IV | nie rozwikłanego i blasku nie mającego dla niej ponęty 1284 2, IV | dla niej ponęty żadnej. Nie znała świata, jego stosunków 1285 2, IV | koniec i zdolnościom swym nie ufała bardzo. Nie należała 1286 2, IV | zdolnościom swym nie ufała bardzo. Nie należała do tych, którzy 1287 2, IV | zwierzenia, których dotąd nie czyniła nigdy przed nikim, 1288 2, IV | wstydno bogactwa używać, a nie swego; wysoko stać, a nie 1289 2, IV | nie swego; wysoko stać, a nie na swoich nogach; młodym 1290 2, IV | przedstawiała. Nigdy jeszcze nie czuła się tak zupełnie, 1291 2, IV | własnej. Powiedział nawet, że nie pojmuje, jak ona taką mękę 1292 2, IV | szczuplejsza.~Ale on, choć nie pojmował możności takiego 1293 2, IV | takiego życia, za winę go jej nie poczytywał. Tak już urodziła 1294 2, IV | Dawno domyślał się, że nie była ona szczęśliwą; od 1295 2, IV | niej słyszał. Co słyszał? nie powiedział tego wyraźnie, 1296 2, IV | pomimo woli wybuchnął:~- Ot! nie przyrodził się do ojca swego 1297 2, IV | zmieszał się strwożony, czy jej nie obraził, i z odwróconą od 1298 2, IV | że ludziom gąb pozatykać nie można... gadali, a on dziwił 1299 2, IV | zdarzało się czasem. Ona go nie widziała, lecz on widywał 1300 2, IV | Może i nikt na świecie nie doszedł jeszcze i nie wytłumaczył, 1301 2, IV | świecie nie doszedł jeszcze i nie wytłumaczył, co w jednym 1302 2, IV | postawił, a szczęścia nie dał. A ile razy o tym pomyślał, 1303 2, IV | wodzie, bajki tylko gadają i nie ma jej wcale na święcie. 1304 2, IV | oknie stojącą obaczywszy nie mógł wytrzymać i piosenkę 1305 2, IV | polu poznała od razu:~- Nie może być! - z wybuchającą 1306 2, IV | że nigdy tego szczęścia nie dostąpię!~Pochylił się trochę, 1307 2, IV | już go przez kilka sekund nie spuszczała. Spostrzegła, 1308 2, IV | stronę idąc koło tej kłody nie szliśmy!~- Nie szliśmy - 1309 2, IV | tej kłody nie szliśmy!~- Nie szliśmy - potwierdziła Justyna.~ 1310 2, IV | że dobrze ten bór znam; a nie tędy, kędy trzeba, panią 1311 2, IV | jeszcze, broń Boże, deszcz nas nie złapał...~Pilnie teraz patrzał 1312 2, IV | przez piaski już przechodzić nie będziem.~Przeskoczył kłodę 1313 2, IV | Justyna tego spostrzec nie mogła, tym bardziej że wnet 1314 2, IV | ten las sprzedał, Ale ot, nie sprzedaje jakoś...~Po chwili 1315 2, IV | tego lasu należy, to jest, nie do stryja tylko i do mnie, 1316 2, IV | żaden porządek zaprowadzony nie jest, powstają z tego kłótnie 1317 2, IV | za lat kilka śladu po nim nie ostanie, i między sobą za 1318 2, IV | po sądach siebie i ludzi nie włóczyć. Jeszcze by i nam 1319 2, IV | dopomógł. Ale on i gadać z nami nie chce, chyba z przyczyny 1320 2, IV | inszym razem spotkawszy się i nie spojrzy nawet na człowieka, 1321 2, IV | potem go coś odmieniło... nie wiadomo tylko, co takiego!...~ 1322 2, IV | sercem świeżym i nienawiścią nie zatrutym długo bronić go 1323 2, IV | zatrutym długo bronić go nie potrzebowała.~- Pewno! pewno! - 1324 2, IV | A wszystko to uczyniłem nie dobrowolnie, tylko przez 1325 2, IV | cierpiąc, zdarza się, że nie ścierpisz!...~Opowiadał, 1326 2, IV | trzeba. W jednym gnieździe nie jednaki ptak się lęgnie. 1327 2, IV | Pijactwa pomiędzy nami nie ma ani rozpusty nijakiej, 1328 2, IV | nikt marnego węgla z pieca nie wyjmie. Za toż każdą grudkę 1329 2, IV | smaku ani też pożytku w nich nie znajdują. Hojniejsza jedna 1330 2, IV | zgryzotą. Cukru garścią nie jedzą, ale niedostatku nijakiego 1331 2, IV | ale niedostatku nijakiego nie cierpią. Prawda, że za bogatych 1332 2, IV | ćwierci beczki na swojej ziemi nie wysiewają. Co dziwnego, 1333 2, IV | chory, a on jeszcze mały i nie bardzo do czego zdatny. 1334 2, IV | zdatny. Teraz zaś to już nie tylko że dobrze sobie żyją, 1335 2, IV | praca około gospodarstwa nie Bóg wie jaka; człowiek się 1336 2, IV | człowiek się nią nadwerężyć nie może. Bywają czasy horowania 1337 2, IV | Robota i wtedy jest, ale nie ciągła; wieczorami to już 1338 2, IV | Burza nadlatuje. Czy pani nie lęka się? - zapytał.~Odpowiedziała, 1339 2, IV | że trwogi najmniejszej nie czuje, i ciekawie rozglądała 1340 2, IV | pozostać na żaden sposób nie można, bo zaraz wicher gałęzie 1341 2, IV | okolicą staniem. Ulewy może i nie będzie albo bardzo krótka, 1342 2, IV | pobladła więcej jeszcze i nie wiedziała, co począć. Brwi 1343 2, IV | Tu czasu do medytacji nie ma. Proszę do czółna siadać! - 1344 2, IV | podbiegła do czółna wskoczyła w nie i na dnie jego usiadła. 1345 2, IV | łagodniej już przemówił~- Proszę nie lękać się. W różne ja pory 1346 2, IV | lękać się. W różne ja pory i nie w takie burze, jak ta; po 1347 2, IV | umykając, a dziobem je porąc. Nie było samotnym; przed nim, 1348 2, IV | uśmiechu na twarzy jego nie było. W przemoczonej koszuli, 1349 2, IV | spojrzenia, aby zrozumieć; że nie dręczącą wcale, lecz może 1350 2, IV | topolą upewniając go, że nie przelękła się, nie zmokła, 1351 2, IV | go, że nie przelękła się, nie zmokła, nie przeziębiła 1352 2, IV | przelękła się, nie zmokła, nie przeziębiła i tego tylko 1353 2, IV | że wycieczka ich dłużej nie trwała.~- To i chwała Bogu! - 1354 2, IV | zupełnie. widział też, że nie przemokła wcale. Siermięga 1355 2, IV | okrył jej plecy. Może sama nie czuła tego, że była w tej 1356 2, IV | czasowe u nas ptaki i rzadkie. Nie każdego roku przelatują 1357 2, IV | podczas i kilka lat ich nie widać, potem pokażą się 1358 2, V | leżał wśród grubych okruch nie dojedzony kawał razowego 1359 2, V | proszenie albo krzyczenie nic nie pomoże. Sam przez się potem 1360 2, V | dziewcząt. - Czy Justynka nie bardzo zmokła w deszcz z 1361 2, V | rozniecać zaczęła:~- Oj, oj! nie potrafi! - na całe gardło 1362 2, V | się Elżusia.~- Potrafię. Nie święci garnki lepią! - odpowiedziała 1363 2, V | słusznie, tylko że panienka nie do tego stworzona!~- Ot, 1364 2, V | długo ani słuchać o tym nie chciał, ale on ambicjant, 1365 2, V | ale on ambicjant, więc sam nie żartem żąda panów w chacie 1366 2, V | błyszczące oczki.~- Może więcej nie ma jak dwadzieścia jeden 1367 2, V | dwadzieścia jeden rok, i w sołdaty nie pójdzie, bo dwóch starszych 1368 2, V | przyrzeka, ale od razu dać nie może, bo pieniędzy nie ma. 1369 2, V | dać nie może, bo pieniędzy nie ma. Więc połowę da gotówką, 1370 2, V | tylko w święta. Na codzień nie używają inszych jak te, 1371 2, V | dziewczyna w okolicy tyle strojów nie ma, co Domuntówna. Bransolety 1372 2, V | ogonami i złotne ozdoby nie patrzy; nawet mniej upodobania 1373 2, V | sierpem na polu stanie, jakby nie pięćdziesiąt, ale dwadzieścia 1374 2, V | żadnych aprensji do serca nie dopuszczała. Ale nie każdy 1375 2, V | serca nie dopuszczała. Ale nie każdy z takim charakterem 1376 2, V | wąskie, że prawie ich widać nie było, otworzyły się po cichu 1377 2, V | podbiegła.~- Przez próg nie witam! przez próg nie witam! 1378 2, V | próg nie witam! przez próg nie witam! bo niezgoda jaka 1379 2, V | ja sobie niezgody z panią nie życzę... nie życzę! - z 1380 2, V | niezgody z panią nie życzę... nie życzę! - z rzadką u niego 1381 2, V | Wszystko zaś dlatego, żeby nie widzieć się z nikim...~- 1382 2, V | uważnego tego wzroku z niej nie spuszczając przemówił. - 1383 2, V | Chata nasza niska, ale nie ciasna, nie ciasna!~Jedną 1384 2, V | nasza niska, ale nie ciasna, nie ciasna!~Jedną ręką poły 1385 2, V | niedawno sporządzonych, bo nie pomalowanych, z drewnianymi 1386 2, V | a wtłaczające się przez nie gałęzie starej gruszy ocieniały 1387 2, V | nikt po nim spodziewać się nie mógł, zgrabnie, dwornie, 1388 2, V | się, jakby nigdy tetrykiem nie był!~- Ot, i z głupia odezwała 1389 2, V | jemu, który przez nikogo nie postrzegany może sobie często 1390 2, V | trzecim, w Starzynach.~- Nie wiadomo, czy to już ostatni 1391 2, V | obszernie; o szczegóły, których nie wiedział, bo przez wiele 1392 2, V | przez wiele lat nigdzie nie jeździł, do Jana się odzywając.~- 1393 2, V | zapytał.~- A któż by jak nie Antolka? Tylkoż siestra 1394 2, V | zepsuć może, a ona kiedy nie uczyła się, jak z pszczołami 1395 2, V | postępować, to niech nosa w nie swoje nie tyka!~Wstawał 1396 2, V | to niech nosa w nie swoje nie tyka!~Wstawał już, aby do 1397 2, V | nasępiony nic już siostrze nie powiedział, a Anzelm zażartował 1398 2, V | Anzelm zażartował znowu:~- Nie dbaj, że pszczoła kąsa, 1399 2, V | Przez parę minut nikt nic nie mówił. Anzelm, Jan i dwie 1400 2, V | że apetytu po spacerze nie brakuje i może obejdzie 1401 2, V | ja teraz już na siestrę i nie gniewam się, że sama do 1402 2, V | od uzwyczajenia zależy. Nie wiem ja tylko i wątpliwość 1403 2, V | sprzątać zaczęły; potem Elżusia nie ukazała się już więcej, 1404 2, V | ramienia jego przylgnęła.~Nie zdziwił się bardzo, tylko 1405 2, V | nasiekł... Nic ja w tym złego nie widzę, bo jeżeli pani jest 1406 2, V | przyjaźni chce pozostawać, to i nie powinien mieć żadnych przed 1407 2, V | bardziej człowieka, żebyś nie wiedzieć wiele lat z nim 1408 2, V | wszystkich skrytości jego nie rozpoznasz...~ ~Ze wzrokiem 1409 2, V | oj! i domyśleć się teraz nie można, jakié tam wtenczas 1410 2, V | zagadało. Brat obejmował brata nie zważając na to, czy bogatego 1411 2, V | świecił. Nas do tej festyny nie tylko dopuszczono, ale i 1412 2, V | narażali, ale tym, co go nie utracą, takie rzeczy pokazując, 1413 2, V | nieścierpliwego żalu i gniewu, sam nie wiedząc nawet, przeciw czemu 1414 2, V | Odżałować tego, co przeminęło, nie mogłem, ani też przywyknąć 1415 2, V | postrzegając do niego się udałem. Nie było mnie wtenczas więcej 1416 2, V | więcej nad lat trzydzieści, nie dziwno tedy, że kochanie 1417 2, V | po których pocieszyć się nie mogłem, i tam też gwiazda 1418 2, V | spojrzeć, ale ja tak wtenczas nie myślałem. Wszak już mało 1419 2, V | myślałem. Wszak już mało nie dwa tysiące lat temu Pan 1420 2, V | od niewolników rodu swego nie wiodłem, a choć ubogi, żonie 1421 2, V | kawałek chleba dać mogłem, nie gorszy może od tego, który 1422 2, V | mężu kochanym i kochającym nie chcieć? Wzajemność zaś wiedziałem, 1423 2, V | wiedziałem, że mam... wiedziałem. Nie na ślepego przecież patrzała 1424 2, V | takimi ognistymi oczami i nie głuchemu takie rzeczy niejeden 1425 2, V | i odprawiony zostałem. Nie chciała. Nie można nawet 1426 2, V | odprawiony zostałem. Nie chciała. Nie można nawet powiedzieć, 1427 2, V | ołtarza nikt by gwałtem jej nie odciągał. Sama nie chciała. 1428 2, V | gwałtem jej nie odciągał. Sama nie chciała. I widzieć się ze 1429 2, V | chciała. I widzieć się ze mną nie chciała, raz w ogrodzie 1430 2, V | przyczyny takie, że tylko na nie plunąć było warto. Perswadować 1431 2, V | desperowała, a jednakowoż nie chciała... nie chciała...~ 1432 2, V | jednakowoż nie chciała... nie chciała...~Od tej pory zaczął 1433 2, V | nigdy już z głowy mojej nie wychodziły. Gorzej od wszystkiego 1434 2, V | żadnego zamiaru do serca nie dopuszczała. Kiedy jeszcze 1435 2, V | żeby przy mnie z głodu nie zdechł, a dla siebie tobym 1436 2, V | siebie tobym już i palcem nie kiwnął, bo ciągle mnie na 1437 2, V | życiu spotka, bynajmniej nie dbałem pewnym będąc, że 1438 2, V | kobiecie dręczyły go ciągle.~- Nie zaskórną, ale głęboko w 1439 2, V | mocy nijakiej nad sobą mieć nie mogłem, i Pana Boga na pomoc 1440 2, V | szukaj, ażeby woli boskiej nie sprzeciwiać się i marnie 1441 2, V | sprzeciwiać się i marnie nie, ginąć". Zdaje się, że już 1442 2, V | wszyscy ludzie przeżyję. Nie, do życia ochota nie bierze 1443 2, V | przeżyję. Nie, do życia ochota nie bierze i choć tak pracuję, 1444 2, V | przyjechał i na pannę spojrzał: nie! Szpetna ona nie była ani 1445 2, V | spojrzał: nie! Szpetna ona nie była ani głupia i to mi 1446 2, V | głupia i to mi też tajnym nie było, że miłym okiem na 1447 2, V | okiem na mnie patrzała. Nie i nie! Tamta przed oczami 1448 2, V | na mnie patrzała. Nie i nie! Tamta przed oczami stoi, 1449 2, V | której doktorowie rady dać nie mogli i hipokondrią nazywali...~ 1450 2, V | nazywali...~Znaczenia nazwy tej nie rozumiał, ale wytłumaczył 1451 2, V | już nadmiar zasmęconych nie tylko na ciele, ale i na 1452 2, V | zmarszczki, które nigdy zupełnie nie znikną. Tak i ja do tej 1453 2, V | znikną. Tak i ja do tej pory nie mogę już ze wszystkim do 1454 2, V | niczyjego widoku znieść nie mogąc i samego siebie prawie 1455 2, V | mogąc i samego siebie prawie nie czując. Ale o to wszystko 1456 2, V | wyrósł i postarzał, więc nie tylko każdy kącik i każde 1457 2, V | przeciw jego sercu i żądaniu nie uczynię, a choćbym sam kiedy 1458 2, V | myślom i żądaniom w poprzek nie stanę, owszem, dopomóc w 1459 2, V | swojej siły i możności. Nie wróg ja jemu, aby mu w czym 1460 2, V | tylko jego dobra i szczęścia nie żądający...~Jan szerokim 1461 2, V | odrzucił z czoła opadłą na nie gęstwinę jasnych włosów.~- 1462 2, V | czasami!~Słów tych jeszcze nie domówił, gdy pod oknami 1463 2, V | szeroko i naprzód wszedł przez nie trzęsący się staruszek, 1464 2, V | mojego ukrył... a jeżeli nie powie, to jak mi Bóg miły, 1465 2, V | rozumny, jak już lepiej i nie potrzeba. Zjadł na kolację 1466 2, V | powiedział: "Ja do błaznów nie chodzę". On zawsze myśli, 1467 2, V | zatrząsł się cały, i żeby nie ja, na ziemię padłby... 1468 2, V | i już teraz nijak jego nie wstrzymać ani wyperswadować... 1469 2, V | że i zawrócić go do chaty nie zdołałam...~Stary tymczasem 1470 2, V | pozwoleniem, proszę dziadunia mego nie ruszać... już ja sama dam 1471 2, V | przemówił Anzelm - Pacenki nie ma; ani tu, ani nigdzie 1472 2, V | ma; ani tu, ani nigdzie nie ma, bo on już dawno z tym 1473 2, V | tym światem rozstał się.~- Nie ma? - na kiju wspierając 1474 2, V | zapytał starzec - czy doprawdy nie ma? czy słowo honoru?~- 1475 2, V | skrzepiło się całe ciało, bo nie zważając na podawane sobie 1476 2, V | młodsze bracia, tylko co oczu nie powyślepiali brata oficera 1477 2, V | stary to mówił, Jadwiga nie spuszczała z Justyny oczu, 1478 2, V | zapalały się i roziskrzały. Nie dosłyszała tego, co Jan 1479 2, V | taki uśmiech, jakiego ona nie widziała u niego nigdy, 1480 2, V | prostu oczu od nich oderwać nie mógł. Justyna zaś słuchała 1481 2, V | tego, co mówiła.~- Aaaa! - nie spuszczając wzroku z Justyny 1482 2, V | złośliwych słów dziewczyny nie słyszała, a może też udawała, 1483 2, V | może też udawała, że ich nie słyszy... Jan na mówiącą 1484 2, V | nigdy za ludzkiej pamięci nie bywało. Ludzi ledwie kiedy 1485 2, V | chłodu prawie tchu odwieść nie było można. Śnieg też często 1486 2, V | szli za nim w pole... już i nie pamiętam czego... Przez 1487 2, V | kroki domu albo drzewa byś nie rozpoznał. Śniegu moc nasypało. 1488 2, V | wyrosły tam, gdzie go wprzód nie było, ni to drzewniana figura 1489 2, V | takiego stoi?" - mówi ociec. "Nie wiemy" - odpowiadamy. A 1490 2, V | A matka za nami idąca, nie wiadomo na co, ot tak, przez 1491 2, V | parła, powiada: "Może to nie daj Boże człowiek zmarznięty!" 1492 2, V | poszli prędzej tak że matka nie zdążywszy iść razem z nami 1493 2, V | co ze strachu na ziemię nie popadli. "Toż to człowiek!" - 1494 2, V | obuty był, tego i widzieć nie można było, bo śniegu nasypało 1495 2, V | po polu wędrował, nigdzie nie trafił, bułkę, co pewno 1496 2, V | przytyków nikomu w chacie naszej nie robi, ja pannę Jadwigę pięknie 1497 2, V | przestawając mnie za swoją poddankę nie poczytał...~Posrebrzane, 1498 2, V | Znajomych nam, chwała Bogu, nie zabraknie,..~Policzki jej 1499 2, V | drugie zachodzi! Nas już tu nie potrzebują. Tu już dobre 1500 2, V | pozostali przez parę minut nie mówili nic. Jan pierwszy


1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-2741

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL