Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
jamy 1
jan 149
jan-ku 5
jana 64
janek 27
janek- 1
janem 3
Frequency    [«  »]
65 dokola
65 jednym
65 mam
64 jana
64 ojcze
64 prawda
63 czlowieka
Eliza Orzeszkowa
Nad Niemnem

IntraText - Concordances

jana

   Tom, Rozdzial
1 1, V | zaświeciły, rozbłysły i w twarzy Jana jak w tęczy utkwiły. Kiwnęła 2 1, V | mgnienie oka zatopiła w twarzy Jana:~- Piękna panna! - ścigając 3 1, V | wytrysnął na czoło i policzki Jana. Uszy jego nawet stanęły 4 1, V | zatrzymał się jeszcze na Jana patrząc, W rozgniewanej 5 1, V | już dziś nie pójdziem do Jana i Cecylii?~Jan zmieszał 6 1, V | Czy pani była w parowie Jana i Cecylii? - zapytał Jan 7 1, V | nagłym zamyśleniu głowie Jana z prośbą wymówiła: ~-Weźcie 8 1, VI | Szymon gdzie idzie?~- Do Jana i Cecylii - odpowiedział 9 1, VI | powolnym ruchem zwrócił się do Jana, który z kilku stolarskimi 10 1, VI | odpowiedział najstarszy syn Jana i Cecylii, który przed króla 11 1, VI | Kto ty, starcze? - zapytał Jana - odkąd przyszedłeś? jak 12 1, VI | Wtedy król odwrócił się do Jana:~"Ty, starcze, wedle własnego 13 1, VI | tym naszym rodzie przez Jana i Cecylię ufundowanym bywało. 14 2, II | niekiedy wzruszonych ust Jana Bohatyrowicza. Ta delikatna 15 2, III| Hej! z drogi! - za wozem Jana rozległ się głos basowy 16 2, III| starała się przegonić wóz Jana, który przecież raźnym kłusem 17 2, III| wejście do wielkiego parowu Jana i Cecylii. Czasem tylko 18 2, III| sierpem. W tym miejscu ułamek Jana i Anzelma znajdował się 19 2, III| Można by myśleć, że twarz Jana od jej śmiechu sposępniała.~- 20 2, III| kochanie...~Ale teraz twarz Jana od brzegu włosów po ogorzałą 21 2, III| weszła do zagrody Anzelma i Jana, od wieczoru tego, w którym 22 2, III| nimi wróciwszy z parowu Jana i Cecylii pod dachem ich 23 2, III| znieruchomiałą postacią Jana. Od kilku minut już robotę 24 2, III| radością nabrzmiały głos Jana:~- Mamo! proszę tutaj! Mamo! 25 2, III| się ku ziemi obok matki Jana.~- Jutro niedziela - rzekła 26 2, III| namiętne dźwięki pięknego głosu Jana:~Jak słowik na drzewie zaczyna 27 2, III| słowach i chichocie matki Jana ostre narzędzie drgnęło 28 2, III| kobiecych głosów, a matka Jana wyprostowała się i rękę 29 2, III| Bo to - zagadała matka Jana - on i sam krzywdy ludziom 30 2, III| ciekawością patrzałă na Jana, gdy usiłował rozbrajać 31 2, III| zabrzmiał obok Justyny głos Jana - a to już mnie do głowy 32 2, III| ręce Starzyńskiej, Antolki; Jana, który przyjaźnie i poufale 33 2, III| która minęła już ściernisko Jana i z gwarem grubych głosów 34 2, IV | głowy wskazał Justynie parów Jana i Cecylii i napełniające 35 2, IV | trójkątem otwierającym parów Jana i Cecylii zielona góra przemieniła 36 2, IV | pogodne zadowolenie z uśmiechu Jana na jej twarz spłynęło.~- 37 2, IV | spadnie, che, che, che!~Czółno Jana otarło się prawie o to, 38 2, IV | spotkała się u grobowca Jana i Cecylii i na Mogile. 39 2, IV | wiedziała, co począć. Brwi Jana ściągnęły się nad oczami, 40 2, IV | lip na podwórku Anzelma i Jana stojących raz jeszcze osypał 41 2, V | matka ich pochodziła; a Jana matka znów Siemaszczanka 42 2, V | nigdzie nie jeździł, do Jana się odzywając.~- Wszystkich 43 2, V | się mogła chata Anzelma i Jana. Dokoła wielkiego bochna 44 2, V | jej upadło na stojącą obok Jana Justynę, zdawać się mogło, 45 2, V | popędliwym gestem usuwając Jana, który jej chciał przyjść 46 2, V | Anzelm wspomniał o grobowcu Jana i Cecylii. Zdawać by się 47 2, V | Może kiedyściś prośba pana Jana i miała dla mnie walor jaki... 48 2, V | daleka, może znad parowu Jana i Cecylii, Zamknęła oczy 49 3, I | piaszczystym wzgórzu - przez Jana Bohatyrowicza Justynie ukazywanym - 50 3, II | prawie, jak u Anzelma i Jana, jednak daleko ciaśniej 51 3, III| bo ona już dawno sobie Jana Bohatyrowicza obrała i żeby 52 3, III| obszerną była jak u Anzelma i Jana, z mniej tylko gładko otynkowanymi 53 3, III| ku niemu oczami, na ramię Jana spłynęła. On po raz pierwszy 54 3, III| ugodzić kamieniem zamyśliła: Jana czy jego pannę, nie wiadomym 55 3, III| się zaczęli, bo postępek Jana podobał się im bardzo i 56 3, IV | pierwszego drużbanta, piękny głos Jana i tak basowe, że prawie 57 3, IV | puchami obwieszone. Po twarzy Jana przemknęło przykre wrażenie. 58 3, IV | opowiedzieli i takoż pana Jana bardzo pochwalili.~- Nijakich 59 3, IV | powiedzieć, że ja do pana Jana nijakiego już żalu ani gniewu 60 3, IV | nie miała...~- A ja pana Jana o dobre wspominanie proszę... ~- 61 3, IV | okolicy ścieżkami odeszła.~Jana jakby przypomnienie jakie 62 3, IV | rumieńce zawstydzenia; oczy Jana co chwilę zwracały się ku 63 3, V | weszli do zagrody Anzelma i Jana i prędko przebywali przerzynającą 64 3, V | pochylonej przed nim głowie Jana tonem zapytania wymówił:~-


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL