| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] zdziwione 1 zdziwiony 1 zdziwionym 3 ze 1743 zé 1 zebach 1 zebami 9 | Frequency [« »] 3534 w 2884 na 2741 nie 1743 ze 1576 a 1572 do 1365 to | Eliza Orzeszkowa Nad Niemnem IntraText - Concordances ze |
Tom, Rozdzial
501 2, I | dodał - powinnaś wiedzieć, że tyle już widziałem i zaznałem 502 2, I | wszelkiego rodzaju zbytków, że mię największe bogactwa 503 2, I | błyskiem oczu, który zdradzał, że kiedyś, w pierwszej może 504 2, I | tak ślicznie urządzić się ze wszystkim...~- Otóż to - 505 2, I | potwierdził - otóż tak obchodź się ze mną zawsze! Jesteś jedyną 506 2, I | pokutników, którym się zdawało, że za każdym uderzeniem dyscypliny 507 2, I | spowiedniczko - rzekł - że nie wiem, na co wpierw odpowiadać. 508 2, I | chcesz, a ja zawsze powiem, że to jest jakaś niesłychana 509 2, I | byłem raniony w taki sposób, że cierpiałem okropnie... Z 510 2, I | błyski. Ona słuchała go ze zdziwieniem i ciszej jak 511 2, I | Maria! I to więc prawda, że pojedynkowałeś się! Z kim? 512 2, I | zwierzyłeś się przede mną ze wszystkim, uważałabym się 513 2, I | trochę, bo uczuła nagle, że w mowę jej wplątywać się 514 2, I | nabrała w ciągłej styczności ze służbą, z parobkami, z robotnikami, 515 2, I | tak przy tym była żywą, że uniknąć ich nie mogła wtedy 516 2, I | zaczęła - zdaje mi się, że byłbyś daleko szczęśliwszym, 517 2, I | żywym poruszeniem upewnił, że herbaty nigdy prawie nie 518 2, I | trochę przenikliwie, a trochę ze zmieszaniem. Po chwili jednak 519 2, I | spróbowałeś naszej i wiesz, że nie jest tak wyborną jak 520 2, I | będziesz mógł powiedzieć, że są niesmaczne. Nauczyłam 521 2, I | przypominając zarazem, że gospodyni jego pochodziła 522 2, I | gospodyni jego pochodziła ze starego i niegdyś bogatego 523 2, I | odpowiedziała:~- Zdaje się, że nikt jej tak niedawno, jak 524 2, I | lokaj, i przyznam ci się, że zła jestem na ciebie za 525 2, I | cóż ja temu winien jestem, że panna Justyna bardzo mi 526 2, I | wszystkim masz wiedzieć, że takie kryształowe, jak ty, 527 2, I | który daje nam wiedzieć, że z tą właśnie kobietą wychylić 528 2, I | sympatię... wyznaję nawet, że bardzo, bardzo żywą... Masz 529 2, I | żywą... Masz słuszność, że wiele, wiele piękniejszych 530 2, I | ludowym... w taki sposób, że byłem... byłem prawdziwie 531 2, I | Kirłowa była tak zamyśloną, że ostatnich słów krewnego 532 2, I | marzenia, Kirłowej zdawało się, że westchnął.~- Ale ty, kuzynie, 533 2, I | kimkolwiek zajętym. Wyznam ci, że sam się dziwię.., Ale niepodobne 534 2, I | od chrypnięcia cienkim, że podobnymi były do najpiskliwszych 535 2, I | rozmowy.~- Syn mi zachorował - ze zmartwieniem rzekła-gardło 536 2, I | był tak silnego zapalenia, że doktora wzywać musiałam. 537 2, I | zaczęła. Rada może była, że znalazła w krewnym współczującego 538 2, I | wyjściu za mąż, spostrzegłszy, że w Olszynce wszystko szło 539 2, I | żadnego ładu i dozoru i że wcale bliska groziła im 540 2, I | ich oddała marząc sobie, że jeden z nich gospodarzem 541 2, I | odpowiedziała.~- Czy wiesz o tym, że kobiety w twoim wieku i 542 2, I | zarządzania Wołowszczyzną, o tym, że nie podobna mu w tych stronach 543 2, I | stronach osiedlać się stale, że pragnie i potrzebuje koniecznie 544 2, I | droga kuzynko, pomów o nim ze swoim mężem. Niech przygotuje 545 2, I | milczała i myślała. Widać było, że perspektywa przedstawiona 546 2, I | zgodzę się na to...~Widziała, że patrzał na nią ze zdziwieniem, 547 2, I | Widziała, że patrzał na nią ze zdziwieniem, więc ze spuszczonymi 548 2, I | nią ze zdziwieniem, więc ze spuszczonymi powiekami, 549 2, I | szczęściem i rozumiem dobrze, że właśnie dlatego propozycję 550 2, I | złego! Ja wcale nie mówię, że jest on nieuczciwym! czy 551 2, I | wszystkich, a każdy ci powie, że nic złego nie zrobił i że 552 2, I | że nic złego nie zrobił i że to dobry człowiek, poczciwy...~- 553 2, I | przebył, sam byś przyznał, że są to tylko przyzwyczajenia... 554 2, I | Potem, kiedy ożenił się ze mną i moim posażkiem długi 555 2, I | Podjąłby się może, ale wiem, że nic by dobrego z tego nie 556 2, I | człowieka?~Spojrzała na niego ze zdumieniem.~- Jakże?... - 557 2, I | kuzynie, wyobrażasz sobie, że my, tak jak wy tam, na waszym 558 2, I | czołem, brwiami i ustami, że twarz jego przybrała wyraz 559 2, I | proszę...~Stała chwilę ze spuszczonymi oczami, płomiennie 560 2, I | zarumieniona i milcząca. Może ze swymi także przyzwyczajeniami 561 2, I | babę pośle... Zobaczysz, że ja cię namówię...~Przy drzwiach 562 2, I | perła uczciwości, mówię ci, że perła...Spróbuj...~Niedbale 563 2, I | machnął ręką. Widać było, że śpieszył bardzo z odjazdem 564 2, I | śpieszył bardzo z odjazdem i że wszystko na świecie obchodzić 565 2, I | Kpij, z cioci księżny i ze wszystkich światowych głupstw! 566 2, I | żartach i udając tylko, że się lęka, z zanoszącym się 567 2, I | Niespokojną czuła się widocznie; ze zmarszczonym czołem i wytężonym 568 2, I | jego może się nie podobać, że. co dzień prawie dla Olszynki 569 2, I | duma, można by czasem rzec, że tuż, tuż, za parę dni lub 570 2, I | Marynia zwolna podniosła się ze swego niskiego siedzenia 571 2, I | tamtą stronę. Zdawało się; że machinalnie i bezwiednie 572 2, II | cioci...Doktor powiedział, że cioci koniecznie leczyć 573 2, II | koniecznie leczyć się trzeba... że w tym kaszlu jest coś złego... 574 2, II | bywało zwykle, ilekroć mówiła ze wzburzeniem, ale wstrzymała 575 2, II | tak prędko wieźć go kazał, że konie, powiadam ci, całe 576 2, II | powiedział, jak zawsze, że to nic strasznego... Wielkie 577 2, II | troszkę tylko, mówię ci, że troszkę... A on popatrzył 578 2, II | popatrzył na mnie i powiada, że to zły kaszel, że mnie leczyć 579 2, II | powiada, że to zły kaszel, że mnie leczyć się trzeba... 580 2, II | któż zdrowy? Powiadam ci, że w tej ścianie pięścią dziurę 581 2, II | gestami cicho porozumieli się ze &127;sobą, z sali wybiegli. 582 2, II | ale wnet spostrzegłszy, że coś niepotrzebnego powiedziała, 583 2, II | Marta wyprostowała się i ze szczególnym połączeniem 584 2, II | zaczęła. - Może ty myślisz, że jednym ludziom Pan Bóg daje 585 2, II | karmiła, czasem tak pasła, że aż potem chorowali, a ona 586 2, II | leczyła, ůrżąc o nich tak, że aż gorączkowe rumieńce żółte 587 2, II | wszystkich krajach Europy, że, od jakiegoś czasu powędrowały 588 2, II | Emilii do tego stopnia, że obudził w niej uczucie niewysłowionej 589 2, II | Emilii. Było ono tak żałosne, że prawie bosa, w narzuconym 590 2, II | ciskała serce, które biło tak, że o parę kroków uderzenia 591 2, II | smutne życie i zapomniała, że już długo chodzi i że rosa 592 2, II | zapomniała, że już długo chodzi i że rosa padać zaczyna. Przy 593 2, II | bo raz jeszcze dowiodło, że nikt, nawet własne dziecko, 594 2, II | lekarstwem, ale co pewna, to że zupełnie zapomniała o sobie 595 2, II | zupełnie zapomniała o sobie i ze współ czuciem gorącym, z 596 2, II | tyle przerażenia i żalu, że Marta i Benedykt domyślili 597 2, II | rzecz szczególna! Pomimo że wypadki podobne dość często 598 2, II | się w jego domu, pomimo że od lat kilku nic już na 599 2, II | już tylko tak osłabioną, że aby usłyszeć, co mówiła, 600 2, II | łagodnego cierpienia na twarzy, że w każdym na nią patrzącym 601 2, II | przeraziło czy podnieciło, że dość prędkim ruchem podniosła 602 2, II | siostrę. Widać też było, że przysłuchiwał się pilnie 603 2, II | Korczyńskiego. Mogło się zdawać, że zmalał trochę i wyszczuplał, 604 2, II | Wysoki, cienki, tak sztywny, że można by go wziąść za chodzący 605 2, II | swe ubolewanie nad tym, że niepokoić go musi upomnieniem 606 2, II | szczęście uważam sobie, że ci to przyznać mogę...~- 607 2, II | i była to jedyna oznaka, że czuł się cokolwiek zakłopotanym.~- 608 2, II | Papciu, kuzynki mówią, że salon nasz jest bardzo pusty 609 2, II | doprawdy, mnie aż wstyd, że u nas takie nagie ściany... - 610 2, II | ściany... - żałośnie i prawie ze łzami ojcu w oczy patrząc 611 2, II | prędko, z zachwyceniem takim, że aż oczy jej błyszczały, 612 2, II | łatwo, kochany szwagrze, że do takiej rodziny wchodząc 613 2, II | musiał naprzód postąpić ze swym gościem, który ani 614 2, II | o tym, ale co pewna, to że z pozoru wyglądał na osłupiałego 615 2, II | człowieka. Milczał, myślał, ze spuszczoną głową długi wąs 616 2, II | się w czoło tak silnie, że po całym salonie rozległo 617 2, II | niezawodnie to przyznasz, że czasy teraz są ciężkie, 618 2, II | nie możesz...~- Kto wie? - ze sfinksowym uśmiechem i melancholijnym 619 2, II | szwagrze, zawsze byłem zdania, że te powiększanie domu, te 620 2, II | za złe brać nie powinien, że pragnę dla nich losu najświetniejszego, 621 2, II | rozumu, więc nie wątpię, że gdy nad pozycją moją zastanowić 622 2, II | głosem mówić zaczął o tym, że długu tego ani na chwilę 623 2, II | przestał za najsprawiedliwszy, że procenty regularnie opłacał 624 2, II | szwagra stopę ich podniósł, że za wielkie wyświadczone 625 2, II | opuścił się w ten sposób, że można go było wziąść za 626 2, II | Holandii. Skończył na tym, że doradzał szwagrowi albo 627 2, II | rozumie. Szwagier utrzymuje, że racjonalniej byłoby las 628 2, II | Korczyńskich, tak zamyślił się, że przypuścić było można, iż 629 2, II | Szwagier może pamięta, że tam jest... to... tamto... 630 2, II | przeszło i wiadoma rzecz, że nawet wspominać o tym nie 631 2, II | przypomnę sobie, zdaje mi się, że to kościół...~Teraz Darzecki 632 2, II | pantofelki z szarego płótna ze skórzanymi deseniami...~- 633 2, II | nieco małą nóżkę Leonia ze smutkiem na twarzy, ze zmarszczonym 634 2, II | Leonia ze smutkiem na twarzy, ze zmarszczonym trochę czołem 635 2, II | Benedykt, wymawiając się tym, że dziś jeszcze córki swoje 636 2, II | swoje zawieźć musi do jednej ze swych ciotek o trzy mile 637 2, II | podziurawiony pałasz i kilka monetek ze szwedzkimi napisami.~- Zadziwiająco 638 2, II | Szkoda tylko - zauważył - że do gospodarstwa to już, 639 2, II | żonę, tak w nim rozkochaną, że aż czasem ludzi śmieszy...~ 640 2, II | biedna... ale zdaje się... że Zygmusia już znudziła... 641 2, II | dlatego tak postępujesz, że jest to człowiek, którego 642 2, II | wymówił:~- Dlatego, mój ojcze, że dla pana Darzeckiego nie 643 2, II | wiedział, ani pomyślał o tym, że natarczywymi pytaniami swymi 644 2, II | kolei wybuchnął Witold - że jest to pyszałek, sybaryta, 645 2, II | zadziera pod obłoki dlatego, że ma większy od innych majątek, 646 2, II | mię, oj jak mię bolało, że ty, mój ojcze, nadskakiwałeś 647 2, II | przeciwieństwie absolutnym ze wszystkimi ideałami młodego, 648 2, II | nie mówił i nie słyszał, że i teraz ominęły one organy 649 2, II | mieć mi za złe - zaczął - że byłem uprzejmym dla człowieka, 650 2, II | jakie za co? Choćby za to, że jest dobrym mężem i ojcem 651 2, II | Czy jesteś pewnym, ojcze, że choć to jedno dobrze czyni? 652 2, II | akcentu mowy Darzeckiego, że Benedykt odwrócił się na 653 2, II | był tak namiętny i głośny, że młody człowiek umilkł.~- 654 2, II | mózg; ojciec zaś uczuwał ze strony syna przymus, przemilczenia, 655 2, II | gryzącego żalu. Widział dobrze, że w oczach odwracającego się 656 2, II | zawołał - dobrze! o, pewno że będę milczał i na takie 657 2, II | wsiadającego i zbiegłszy ze wschodów ganku, tuż prawie 658 2, II | okrytych cerą tak ogorzałą, że prawie jak krew czerwoną, 659 2, II | zadyrygował Witold i widać było, że go znowu coś w serce ukłuło. 660 2, II | A jakże! już my mówili, że Witold może przestanie do 661 2, II | tak cierpiącą i smutną, że zapotrzebowała jakiejkolwiek 662 2, II | Justyna, cierpliwa, bierna, ze spuszczonymi powiekami, 663 2, II | Marta. Nie zważając wcale, że czyni przerwę w domowym 664 2, II | koncercie, oznajmiła ona, że z podaniem obiadu na powrót 665 2, II | śniadanie Orzelski jakby się ze snu obudził i chwilę tylko 666 2, II | obudził i chwilę tylko jeszcze ze smyczkiem na struny opuszczonym 667 2, II | fortepianu nie opuściła ale ze schyloną nieco nad klawiaturą 668 2, II | pieśni, którą dziś wraz ze snopem dzikich roślin z 669 2, II | wszedł z kapeluszem w ręku, ze sztywnym jak puklerz i śnieżnie 670 2, II | proszę, abyś pani była pewną, że nikt nade mnie goręcej szczęścia 671 2, II | być nie~może...~Mówił to ze wzruszeniem, które małe, 672 2, II | na łóżku i oświadczyła, że czuje się znacznie lepiej, 673 2, II | myśli była też przekonaną, że kochał się on w niej od 674 2, II | wiernie... Nie dziw wiec, że teraz przybycie jego obudziło 675 2, II | licznych gości i lekko zbiegać ze wschodów, z których zazwyczaj 676 2, II | powiedzenia o sobie, wiedziała, że zawsze zabawi ją, rozerwie, 677 2, II | z udaną powagą oznajmił, że przywiózł ciekawą, dla panny 678 2, II | okoliczności mimiką opowiedział, że przybywa z Wołowszczyzny, 679 2, II | po uszy w pannie Teresie, że wychwalał dziś jej figurkę, 680 2, II | oczy, skromność, dobroć, że słowem, kto wie, czy pomimo 681 2, II | oczy napełniły się łzami. Ze śmiechem i razem z płaczem 682 2, II | zapytała, a dowiedziawszy się, że znajduje się ona w swoim 683 2, II | Orzelski i pan Kirło mówili, że mnie w nich było do twarzy...~- 684 2, II | istotę. Można by mniemać, że odmawiała w myśli gorącą, 685 2, II | a dziś oznajmiono jej, że kocha ją lub bardzo, bardzo 686 2, II | wykwintny, interesujący. O tym, że był także bogatym, nie myślała 687 2, II | dobroci swojej to sprawi, że ja kiedy szczęśliwą będę, 688 2, II | być nie przestanę za to, że przytuliliście mnie sierotę 689 2, II | przytuliliście mnie sierotę i ze słabym zdrowiem...~- Czy 690 2, II | łagodnie dokończyła wiadomo, że jesteś dobrą dziewczyną, 691 2, II | zawołał Kirło.~- Uwierzyła! - ze śmiechem także powtórzyła 692 2, II | zaczęła Kirle wyrzucać, że z niej żartował.~- Ona jest 693 2, II | jeszcze oczami wypowiedział, że jednak ma istotnie do oznajmienia 694 2, II | Zupełnie poważnie opowiedział, że wszystko, co Teresie mówił 695 2, II | rzeczywistości do Justyny; że ten dziedzic starego nazwiska 696 2, II | zajęty jest panną Orzelską; że z nasuniętej myśli ożenienia 697 2, II | ta dziwna niespodzianka, że prędzej lub później oświadczy 698 2, II | i życia. Może być więc, że jak deski ratunku schwyci 699 2, II | a wiadoma to już rzecz, że ske 1a fam we.~- Ce que 700 2, II | Dowiedziałem się też od niej, że swoje swatostwo na dobrą 701 2, II | wysłowiania się Kirły widać było, że rzecz tę uważał za bardzo 702 2, II | może mimowolnym, ale takim, że głowę przy nim nieco pochylał. 703 2, II | Teresa leżała na jednym ze znajdujących się tam łóżek, 704 2, II | Co ja złego jej zrobiłam, że pozwala ona tak żartować 705 2, II | pozwala ona tak żartować ze mnie!~A potem z żałosnym 706 2, II | zresztą sens tak żartować ze mnie? Gdy bym już była taką 707 2, II | więc uwierzyć nie mogła, że się komuś podobałam!~Po 708 2, II | tak kocham, a ona żartuje ze mnie! O Boże, jak mię głowa 709 2, II | ostrego spojrzenia widać było, że cieszyła się naprawdę. Jednak 710 2, II | wszystkich wiedziała ona, że w wieści przez Kirłę przywiezionej 711 2, II | zamiary. Może więc być, że lada dzień złoty owoc z 712 2, II | przyszłości? Chwilami widać było, że przez własne myśli czuła 713 2, II | życia, a wtedy zrozumiesz, że duszom naszym wolno zawsze 714 2, II | rozgarniać zaczęła splątane ze sobą łodygi i kwiaty. Z 715 2, II | miotły podobny, nieustannie ze sobą rozmawiali, nie o sobie 716 2, II | ona szczęściem dlatego, że wróży dziewczętom. We włosy 717 2, II | uperfumowaną kartką papieru, którą ze stołu wzięła, Przez chwilę 718 2, III| pan Michał! A ja myślałam, że to wilga na wozie siedzi! ~ 719 2, III| wilga na wozie siedzi! ~I ze zręcznością, której niejeden 720 2, III| własnością, ale dlatego, że własności pojedyncze mieszały 721 2, III| zagadywała, z żartem zawsze, ze śmiechem, z filuternymi 722 2, III| najżwawszą i najrozmowniejszą ze wszystkich żniwiarek, choć 723 2, III| gdy jednej dogadywała, że żnie powoli, i na wyścigi 724 2, III| śmiechu jego. Kpinkują sobie ze mnie, że trzeciego męża 725 2, III| Kpinkują sobie ze mnie, że trzeciego męża mam. Owszem! 726 2, III| Owszem! Ja temu nie winna, że mnie Pan Bóg towarzyszów 727 2, III| takie już moje przyrodzenie, że nijak bez kochania i bez 728 2, III| zachodzi, drugie wschodzi, a ze smętku, jak z kozła, ani 729 2, III| mleka!~Zaśmiała się tak, że aż głowę na bok odkręcała, 730 2, III| zdarzył mi się Starzyński ze Starzyn. Ludziom znów na 731 2, III| tylko była z dzieckiem. Ze Starzyńskim my jedne do 732 2, III| Chłopca i bez tego brud zjada, że go dopatrzyć nie ma komu!" 733 2, III| Antolka! Może nieprawda, że on tak mówił? Ot, jaki on! 734 2, III| nakazywał: "Mamie powiedzcie, że Antolka zdrowa i dobrze 735 2, III| łzy. Rozczuliła się tak, że aż usta do płaczu skrzywiła 736 2, III| przemówiła:~- A koniec taki, że pani Starzyńska masz dwoje 737 2, III| wyhodowałam, a najśliczniejsze ze wszystkich mam... Owszem!~ 738 2, III| Troszkę spodziewałem się, że pani dziś do nas przyjdzie, 739 2, III| nas przyjdzie, bo mówiła, że chce na naszą robotę z bliskości 740 2, III| wszystko jedno, jak zobaczyłem, że pani tu siedzi, jakby mnie 741 2, III| Justyna.~Można by myśleć, że twarz Jana od jej śmiechu 742 2, III| Taki pochmurny zrobił się, że podczas przez całą godzinę 743 2, III| dziaduniu spadnie, a mówią, że może i z pięć tysięcy rubli 744 2, III| jeszcze - był taki czas, że pomiędzy nimi zaczynało 745 2, III| łatwo było uwierzyć w to, że dumę i wolę swą miał. Nietrudno 746 2, III| wiedziała o nim to tylko, że istnieje, i wiedziała to 747 2, III| skąd? może z łanów złotych, ze ścierni przetykanej kwiatami, 748 2, III| postarzałą o lat kilka, ze źrenicami przygasłymi, które 749 2, III| jej spojrzeń spotkało się ze stojącą w pobliżu, znieruchomiałą 750 2, III| Justynę z takim wytężeniem, że aż głowę podawał naprzód, 751 2, III| zdziwionym, tylko w zamyśleniu, ze wzrokiem w ziemię utkwionym 752 2, III| połowie snopami napełnionym, a że więcej już snopów do zbierania 753 2, III| uginającym się posłaniu, ze ścierniska zjeżdżał na drogę. 754 2, III| znajdowali się oddaleniu, że rozmawiać z sobą nie mogli. 755 2, III| męski swój głos połączył ze śpiewem dziewczyny, w której 756 2, III| przecież wydało się jej, że ból dolegliwy uczuła, nie 757 2, III| chwilę została, Myślała, że istotnie ta para ludzi młodych, 758 2, III| prawie, jak ja. Kiepkują ze mnie ludzie, że kochliwa 759 2, III| Kiepkują ze mnie ludzie, że kochliwa jestem, ale o to 760 2, III| Ale ja cościś słyszałam, że i był... tylko... niestały! 761 2, III| dziwowałam się temu panu, że takiej ślicznej panienki 762 2, III| i taka po nim tęskliwa, że mnie, zdaje się, łój roztopiony 763 2, III| ja od pracy ubiegałem? a że dziś przy robocie nie stoję, 764 2, III| Elżusia.~- Taki koniec, że bez jegomościa obeszło się 765 2, III| swych zagonów zupełnie już ze zboża obranych z widocznym 766 2, III| szeptały pomiędzy sobą, że może Fabian Ładysia tak 767 2, III| Fabiana, która tak drżała, że aż zęby jej głośno uderzały 768 2, III| siebie. - A taki koniec, że ten Ładyś; złodziej, na 769 2, III| kobiety i dziecka, zjeżdżali ze ścierniska na swym mizernym, 770 2, III| podartym nieco odzieniu i ze śladami uderzeń na twarzy. 771 2, III| włosów siną plamę; jednak ze zmieszaniem na twarzy coś 772 2, III| arystokrat? Ja tylko to wiem, że nijaki porządny gospodarz 773 2, III| sępa ludziom pokazujesz ze strachu, że cię w sołdaty 774 2, III| ludziom pokazujesz ze strachu, że cię w sołdaty zaraz wezmą. 775 2, III| trzeba, bo tak już dojrzała, że wnet wysypywać się zacznie.~- 776 2, III| był Justynę tak bardzo, że sierp z ręki upuściła. Oprócz 777 2, III| ściągnęła i zdawać się mogło, że wzgardliwie na ten kłócący 778 2, III| można wyobrażać sobie, że tam, wyżej, nic złego ani 779 2, III| kontenty, jaki ja kontenty, że pani tak sobie pomyślała - 780 2, III| mnie do głowy przychodziło, że pani Bóg wie za kogo nas 781 2, III| się nagle kilka kwiatów ze ścierniska zerwał. Nie myślał 782 2, III| spływającym pożarem krwi i ze szczególnie przy nim odbijającym 783 2, III| różnica w, formie... czyli że wszelakie charaktery wszelako 784 2, III| ciekawością niezmierną i ze słodyczą głębokiego lubowania 785 2, III| zawarły pomiędzy sobą umowę, że wzajem po imieniu nazywać 786 2, III| ojcem pobiegła! To nic, że takim wielkim mężczyzną 787 2, III| mogąc upewniać zaczęła, że wcale a wcale zmęczoną się 788 2, III| młodzieńczy, dźwięczny i wesoły, ze śmiechem i klaskaniem rąk 789 2, III| nagadałem się z ludźmi, że aż mię język piecze...~Tu, 790 2, III| jednak wiedzieli dobrze, że nie pracy unikał, lecz tłumu 791 2, III| pole wracając. Wyszedłszy ze stajni Anzelm jak wryty 792 2, III| podnosząc. Zdawać się mogło, że pomimo cierpienia, jakie 793 2, III| ja Witoldu nie mówiłem, że będzie grzecznie i jak się 794 2, III| na ludzkie języki padł, że Witold nijak do Anzelma 795 2, III| królików, tak ułaskawionych, że ludzkie głosy i kroki wcale 796 2, III| tu przyszedłem w nadziei, że na tę wieczerzę zaproszony 797 2, III| Wybuchnęła takim śmiechem, że aż na ziemi pod piecem przysiadła.~- 798 2, III| czołem, tę miała właściwość, że jakimikolwiek były myśli, 799 2, III| zaczął Anzelm - i widać, że uczy się nieobojętnie. Ja 800 2, III| kogo. Toteż i dowiaduję się ze słów pana, że niejedną zrobiłem 801 2, III| dowiaduję się ze słów pana, że niejedną zrobiłem pomyłkę... 802 2, III| Zająknął się dlatego może, że we wnętrzu swym zaraz słowom 803 2, III| przygarbione plecy.~- Albo i nie - ze srebrnym błyskiem oczu poprawił 804 2, III| Może być - zaczął Witold - że kiedykolwiek, gdy po skończeniu 805 2, III| znowu trochę.~- Ej, nie! - ze spokojnym już zamyśleniem 806 2, III| zamyśleniem mówił dalej - ze mnie już żadnej pomocy nikomu 807 2, III| wrócisz. Ale to jest prawda, że kiedy pan w Korczynie osiędziesz, 808 2, III| siedzącemu, zdaje się podczas, że jakieś wielkie lody świat 809 2, III| jesteś i zdawać się może, że już o wszystkim dobrym zwątpiłeś - 810 2, III| ja raz w życiu swoim tak, że i na zawsze smętny już ostałem, 811 2, III| przyszedł do nas i mówił, że pan z usilnością ludzi namawiał, 812 2, III| żeby złożyli się wszyscy i ze cztery studnie w okolicy 813 2, III| była. I Michał rozpowiadał, że pan zbudowanie spólnego 814 2, III| czoła.~- Sam to już czuję, że zbyt śmiele przed synem 815 2, III| i o wybaczenie proszę - ze słabym też rumieńcem na 816 2, III| pragnął i o czym myślę, że być powinno...~Przechadzali 817 2, III| szkła była zrobiona.~Szkoda, że jak dmuchnąć, rozleci się 818 2, III| To panna Justyna myśli, że ludzie mogą ciężko pracować 819 2, III| utracić?~Wpół poważnie, wpół ze śmiechem odpowiedziała pytaniem:~- 820 2, III| zaraz przylepi się tak, że i oderwać będzie trudno, 821 2, III| Bo to troszkę i wstydno, że do tego czasu nigdy jej 822 2, III| wstydzić się muszę - powoli i ze zsuniętymi brwiami wymówiła 823 2, III| dziś z twarzy stryja widzę, że go jutro chandra schwyci. 824 2, III| dlatego tę nazwę noszący, że sień go rozdziela z obszerną 825 2, III| Ojcu Janka, jego ojcu - ze szczególnym ku Witoldowi 826 2, III| wzruszenie swe albo je ukrył i ze spokojnym już uśmiechem 827 2, IV | Przez okno tylko widać, że na tapczanie leży oczy sobie 828 2, IV | się płynąć?~Opowiedział, że do Mogiły z Korczyna i Bohatyrowicz 829 2, IV | błysnęło i ptak wysmukły, ze śnieżną piersią i długimi 830 2, IV | ten ptak ma przemyślność, że w tej twardej i gołej skale 831 2, IV | wiarę? przekonałem się, że one tam sobie, te ptaki, 832 2, IV | Justyna, i zdawać się mogło, że pogodne zadowolenie z uśmiechu 833 2, IV | Państwo myślą - zaczął - że człowiek w prostym stanie 834 2, IV | nadpływających. Widać było zresztą, że takim samym uśmiechem, szerokim, 835 2, IV | przyczyny?~- A dla tej, że przed zachodem słońca ulewa 836 2, IV | pyłem cichym i tak miałkim, że prawie ziarnko od ziarnka 837 2, IV | gorącej topieli, a wzrok jej ze zdziwieniem przesuwał się 838 2, IV | ołtarz. Można by myśleć, że nigdzie tyle, ile w tym 839 2, IV | Czegóż tak płakał? - ze wzruszeniem, z którego przyczyn 840 2, IV | był kiedyś taki wieczór, że od góry do dołu zdeptały 841 2, IV | szedł, to może i nie dziwno, że pamiętam.~Uszli już byli 842 2, IV | majowy. Jak dziś pamiętam, że księżyc dobrze już posunął 843 2, IV | mnie do siebie tak mocno, że aż bolało, i mało nie tysiąc 844 2, IV | minucie pan Andrzej żegnał się ze swoją żoną i ze swoim synkiem; 845 2, IV | żegnał się ze swoją żoną i ze swoim synkiem; stała też 846 2, IV | stało i więcej ludzi różnych ze dworu i z okolicy, może 847 2, IV | okolicy, może wszystkich osób ze dwadzieścia. Nikt tam bardzo 848 2, IV | pamiętam, to tylko pamiętam, że zobaczyłem go jeszcze, jak 849 2, IV | wtedy tak przeląkłem się, że całego mnie trząść zaczęło, 850 2, IV | zamilkły, noc nastała, widać, że niebo chmury zaległy, bo 851 2, IV | potokami ciekła. Dyszał tak, że słowa wymówić nie mógł, 852 2, IV | nagle do siebie przysunął, że aż krzyknąłem ze strachu. 853 2, IV | przysunął, że aż krzyknąłem ze strachu. A potem zaczął 854 2, IV | początku niewyraźnie mówił, że i zrozumieć nie mogłem, 855 2, IV | wiem czemu, zrozumiałem, że on mnie każe do dworu korczyńskiego 856 2, IV | drogi... powiedz ty jemu, że pan Andrzej tu..." i na 857 2, IV | Zrozumiałem tak dobrze, że do dziś dnia...~Do dziś 858 2, IV | Oboje nie spostrzegli, że już znajdują się w lesie; 859 2, IV | wtenczas ogarnęła taka, że o strachu zapomniałem. Do 860 2, IV | zobaczyłem i zdało się mnie, że na tym cieniu wszystkie 861 2, IV | Stryj powiedzieć kazał, że pan Andrzej tu..." i na 862 2, IV | wtenczas dopiero obaczyłem, że w kąteczku pokoju pani Andrzejowa 863 2, IV | dzwonka tak mocno targnął, że mu w ręku została, i jak 864 2, IV | Jedno tylko to posłyszałem, że pan Benedykt zapytał się: " 865 2, IV | chwili dopiero spostrzegła, że znajduje się w głębi boru. 866 2, IV | zieloności tak ciemnej, że prawie czarnej. Gdzie indziej 867 2, IV | skinęła głową; wiedziała, że to zbiorowa mogiła.~- Ilu? - 868 2, IV | miarą nieszczęść napełnione, że nic już w nich więcej zmieścić 869 2, IV | Pogrążyła się w nich tak, że całkiem zapomniała o sobie. 870 2, IV | tego nie czuć nie mogła, że serce jej stawało się większe, 871 2, IV | i gałęźmi w jedną wstęgę ze sobą splecionych. Trafem 872 2, IV | pochylonym, spłonionym czołem, ze spuszczoną, wilgotną rzęsą 873 2, IV | mniemać - rzecz dziwna! - że w tym właśnie miejscu śmierci 874 2, IV | ludźmi. Zdawać się mogło, że zdjęła z siebie jakiś obronny 875 2, IV | siebie jakiś obronny puklerz, że porzuciła ją wszelka troska 876 2, IV | albo kobiecej godności; że ufna i spokojna, nieśmiałą 877 2, IV | głowę przemknęła jej myśl, że był on od niej wielowzględnie 878 2, IV | może na koniec z tego, że była bardzo dumną. Ci, pośród 879 2, IV | Była istotnie tak dumną, że głęboko upokarzały ją otrzymywane 880 2, IV | Potrzebowała jednak, tak dalece, że po razy kilka niepokoiła 881 2, IV | którzy wyobrażają sobie, że wszystko potrafią; ani do 882 2, IV | otwierała, bo widziała, czuła, że ten, do kogo mówiła, słuchał 883 2, IV | pochylony, z wytężonym słuchem, ze skupioną uwagą, Jan od czasu 884 2, IV | własnej. Powiedział nawet, że nie pojmuje, jak ona taką 885 2, IV | Zaśmiała się i odpowiedziała, że najpewniej wiadra z wodą 886 2, IV | ludzie i zwyczaje zrządzili, że stała się jak nietoperz, 887 2, IV | obłokami. Dawno domyślał się, że nie była ona szczęśliwą; 888 2, IV | twarzą nieśmiało wytłumaczył, że ludziom gąb pozatykać nie 889 2, IV | drugiego taką przyjaźń wznieca, że gdybyś i widłami od siebie 890 2, IV | powraca. Zdaje mu się jednak, że pierwszą przyczyną jego 891 2, IV | niej przyjaźni było to, że smętek i ubolenie w niej 892 2, IV | kryje. Nieraz myślał sobie, że Pan Bóg dał jej tyle piękności 893 2, IV | z panną Martą, popłynął ze stryjem na Mogiłę i z przeciwnego 894 2, IV | jego, i głos tak wybornie, że potem spotkawszy go orzącego 895 2, IV | A ja wtenczas myślałem, że nigdy tego szczęścia nie 896 2, IV | spuszczała. Spostrzegła, że gdy tak patrzał w górę, 897 2, IV | mnie stało się? zdaje się, że dobrze ten bór znam; a nie 898 2, IV | urywanymi szmery. Ptastwo ze zdwojoną żywością świegotało 899 2, IV | nie mogła, tym bardziej że wnet prostując się, omglonym, 900 2, IV | mają prawo w nim rąbać, a że w tym rąbaniu żaden porządek 901 2, IV | niezgody. Las niszczą tak, że za lat kilka śladu po nim 902 2, IV | zaorywał, w taką złość wpadłem, że do domu przyszedłszy garnek, 903 2, IV | Często cierpiąc, zdarza się, że nie ścierpisz!...~Opowiadał, 904 2, IV | ścierpisz!...~Opowiadał, że w okolicy żyjąc wiele zgryzot 905 2, IV | najwięcej złych jest dlatego, że mało mając z chciwością 906 2, IV | poczytując, a także i dlatego, że smaku ani też pożytku w 907 2, IV | spokojności niż morze wychłeptać ze zgryzotą. Cukru garścią 908 2, IV | nijakiego nie cierpią. Prawda, że za bogatych w okolicy uchodzą, 909 2, IV | uchodzą, a to z tej racji, że gospodarstwo do nich dwóch 910 2, IV | wysiewają. Co dziwnego, że w cudze lazą? Pusty żołądek 911 2, IV | Teraz zaś to już nie tylko że dobrze sobie żyją, ale i 912 2, IV | pracowita i choć taka młoda, ze wszystkiego korzyść ciągnąć 913 2, IV | okolica przenosi, jedną, że łąk i wypasów za mało ma, 914 2, IV | wypasów za mało ma, a drugą, że woda nadmiar krwawa. Zresztą, 915 2, IV | zapytał.~Odpowiedziała, że trwogi najmniejszej nie 916 2, IV | poniósł:~- Głupiec czy wariat ze mnie! - zawołał - żeby w 917 2, IV | ryba...~Widać było po niej, że lękać się przestała. Z siły 918 2, IV | najobojętniejszym, ciągnął się ze spuszczonym ku ziemi pyskiem 919 2, IV | W przemoczonej koszuli, ze zmokniętą siermięgą na ramieniu, 920 2, IV | spojrzenia, aby zrozumieć; że nie dręczącą wcale, lecz 921 2, IV | silną; dumną nim i tym, że zaufać mu potrafiła. Oprócz 922 2, IV | pod topolą upewniając go, że nie przelękła się, nie zmokła, 923 2, IV | przeziębiła i tego tylko żałuje, że wycieczka ich dłużej nie 924 2, IV | się zupełnie. widział też, że nie przemokła wcale. Siermięga 925 2, IV | ją tak dobrze osłoniła, że deszcz suknię jej tylko 926 2, IV | Może sama nie czuła tego, że była w tej chwili zalotną. 927 2, IV | błyszczącej gęstwiny.~- Ze też to Pan Bóg takie cudności 928 2, IV | i nogami ognistej barwy, Ze dwadzieścia ich było; wyglądały 929 2, V | ścisnęła ją tak silnie, że aż całym ramieniem zatrzęsła, 930 2, V | błyszczące, zdawały się ze złośliwą trochę ciekawością 931 2, V | Bardzo słusznie, tylko że panienka nie do tego stworzona!~- 932 2, V | stworzona!~- Ot, widzicie, że już się pali...~Kawał brzozowej 933 2, V | wesele swoje prosić. Mówi, że wesele większy dla niej 934 2, V | Ładnieńki sobie, tylko że bardzo maleńki...~- A ty 935 2, V | potem opowiadać zaczęła, że ociec jej sześćset rubli 936 2, V | przyczyny tak ją nazwał, że Cyganie zawsze swojego konia 937 2, V | niej tak wielki pęk tkanin, że aż uginała się pod jego 938 2, V | zapytał. Powiedziała mu, że do Starzyn poszła, do męża, 939 2, V | tej racji jest ona taką, że matka zawsze wesołą była 940 2, V | umieszczone a tak wąskie, że prawie ich widać nie było, 941 2, V | czasem oblega zgryźliwość, że i najmilszy staje się niemiłym - 942 2, V | których dwa były otwarte, ze ścianami gładko otynkowanymi, 943 2, V | całą prawie długość jednej ze ścian zajmował piec, do 944 2, V | firanką.~Anzelm do jednego ze stołów Justynę przyprowadził.~- 945 2, V | mądra była, toby wiedziała, że kto niedźwiedzia przemoże, 946 2, V | nos go wodzić może. Widać, że mnie panna Justyna tak przemogła.~ 947 2, V | dowiedział się od synowca, że na Mogiłę z Justyną on popłynie, 948 2, V | borze spędzili. Opowiedział, że kilka razy spotkał się na 949 2, V | Siemaszek, tak jej zaś wypadło, że aż w czterech okolicach 950 2, V | zauważył. - Bo mnie się zdaje, że gdyby dziś owdowiała, toby 951 2, V | przeskoczyć...~- Ja myślę, że Elżusia kiedykolwiek i przez 952 2, V | Żeby ją cholera... - ze łzami kręcącymi się w oczach 953 2, V | zażartował znowu:~- Nie dbaj, że pszczoła kąsa, byleś miodu 954 2, V | byleś miodu dostał!~Co tam, że troszkę boli, nim za mąż 955 2, V | złotawym miodem posmarowanego ze smakiem zęby zatapiając 956 2, V | powoli zauważył Jan - że apetytu po spacerze nie 957 2, V | siestrę i nie gniewam się, że sama do ula po miód poszła!~ 958 2, V | pogładził. Po czym łyżkę ze stołu delikatnie ujął i 959 2, V | uzwyczaić się może.~Opowiedział, że nieraz idąc wybrzeżem rzeki 960 2, V | ale druga znów prawda, że tak prawie po całych dniach 961 2, V | siedzeń i pośpiesznie naczynia ze stołu sprzątać zaczęły; 962 2, V | zapalił i stryjowi oznajmił, że idzie najrzeć, czy parobek 963 2, V | jeżeli pani jest tak łaskawa, że z nim w przyjaźni chce pozostawać, 964 2, V | jego nie rozpoznasz...~ ~Ze wzrokiem kędyś daleko za 965 2, V | i postępki... Zdaje się, że wszystko, co ludziom Pan 966 2, V | takie rzeczy pokazując, że aby je dostać, każdy chętliwie 967 2, V | podobnie jak skąpiec dukaty ze skrzyni wybiera oglądając 968 2, V | trzydzieści, nie dziwno tedy, że kochanie tyle prawie dla 969 2, V | życie i szczęście. Widać, że przeznaczonym było, aby 970 2, V | zaświeciła. Może niejeden powie, że moja nadzieja nierozsądna 971 2, V | nadzieja nierozsądna była i że za wysoko odważyłem się 972 2, V | Wzajemność zaś wiedziałem, że mam... wiedziałem. Nie na 973 2, V | przeszkody stawiła. Pewno, że były tam ze strony krewnych 974 2, V | stawiła. Pewno, że były tam ze strony krewnych perswazje, 975 2, V | nie chciała. I widzieć się ze mną nie chciała, aż ją raz 976 2, V | Powiedziała przyczyny takie, że tylko na nie plunąć było 977 2, V | mnie ogarnęła zwątpiałość, że wszystko, na co tylko pojrzałem, 978 2, V | nie dbałem pewnym będąc, że wszystko na zawsze utraciłem, 979 2, V | lękać się zacząłem myśląc, że zwariuję albo nieprzyrodzoną 980 2, V | chodziły. Wstyd mnie zdejmował, że mocy nijakiej nad sobą mieć 981 2, V | nie, ginąć". Zdaje się, że już i wyperswaduję sobie, 982 2, V | bierze i choć tak pracuję, że aż cały oblewam się potem, 983 2, V | mi też tajnym nie było, że miłym okiem na mnie patrzała. 984 2, V | pływacz z wodą, lat może ze trzy, a smętek zdrowia ubierał 985 2, V | jeden z lekarzy powiadając, że choroba to jest więcej duszna 986 2, V | duszna aniżeli cielesna i że ją też duszne lekarstwa 987 2, V | niezupełnie, bo mnie zdaje się, że u ludzi wiele czujących 988 2, V | do tej pory nie mogę już ze wszystkim do zwyczajnego 989 2, V | tak mi Boże dopomóż, że jak psa ubiję!~Drzwi świetlicy 990 2, V | tak jaskrawo szafirowej, że patrząc na nią oczy aż mrużyć 991 2, V | Justynę, zdawać się mogło, że nagle oniemiała.~Stary Jakub 992 2, V | pomstę na nim wywrę za to, że mi kobietę na całe życie 993 2, V | zapytuję, bo już wiem, że gdyby powiedzieć: pana Anzelma, 994 2, V | chodzę". On zawsze myśli, że pan Anzelm młodym kawalerem 995 2, V | wyperswadować... drze się naprzód, że i zawrócić go do chaty nie 996 2, V | prędko i plączącym się ze wzruszenia językiem zagadała 997 2, V | Zdawać by się nawet mogło, że nogi jego nabrały nagle 998 2, V | ale spostrzegła dobrze, że kiedy się nachylił ku niej, 999 2, V | włosy; zdawać się mogło, że po prostu oczu od nich oderwać 1000 2, V | Justyna zaś słuchała go ze wzniesionym ku niemu wzrokiem,