Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
zdziwione 1
zdziwiony 1
zdziwionym 3
ze 1743
1
zebach 1
zebami 9
Frequency    [«  »]
3534 w
2884 na
2741 nie
1743 ze
1576 a
1572 do
1365 to
Eliza Orzeszkowa
Nad Niemnem

IntraText - Concordances

ze

1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-1743

     Tom, Rozdzial
1001 2, V | szeptem mówiła dlatego, że trudno jej było wydobyć 1002 2, V | trudno jej było wydobyć głosu ze wzburzonej piersi lub też 1003 2, V | wzburzonej piersi lub też że sama lękała się tego, co 1004 2, V | słyszała, a może też udawała, że ich nie słyszy... Jan na 1005 2, V | noc zawierucha była taka, że o dwa kroki domu albo drzewa 1006 2, V | ot tak, przez to chyba, że już ciągiem niespokojność 1007 2, V | Wszyscy my poszli prędzej tak że matka nie zdążywszy iść 1008 2, V | miejsce, pojrzeli i tylko co ze strachu na ziemię nie popadli. " 1009 2, V | razu już my domyślili się, że uchrony od zamieci i chłodu 1010 2, V | swoje rozpuścił, pokazałby, że ich niemało ma... ale nam, 1011 2, V | przerzniętym zaszeptał.~- To i co, że pan Jan mnie prosi? - z 1012 2, V | ale teraz to już widzę, że trzeba mnie zawczasu na 1013 2, V | A czy panna Jadwiga wie, że złość piękności szkodzi? - 1014 2, V | grozy na podniesionym czole, ze wzniesionym w górę żółtym 1015 2, V | wyszli, bo wiadoma rzecz, że kto wiele ściga, mało dogoni. 1016 2, V | uczynił. Widać było jednak, że zmarkotniał, nad czymś zastanawiał 1017 2, V | przystanę. Już niedobrze, że na Mogiłę popłynąć nie mogłem, 1018 2, V | zaczęły, rozpoznać można było, że były to płomienie rozniecone 1019 2, V | wciąż podsycane. Było ich ze dwadzieścia. W głębokim 1020 2, V | wkrótce widocznym się stawało, że składały niezliczone 1021 2, V | metaliczne; zdawać się mogło, że wydawała je z siebie struna 1022 2, V | króla-słońca, powiedział mi, że na niebie jego dworu wkrótce 1023 2, V | uczuć boskich; myślałam, że wstępuję do raju wielkości, 1024 2, V | czytaniu pamiętników jednej ze sławnych w wieku siedemnastym 1025 2, V | w pracy swej pogrążonym, że żadna myśl jej obca, żadna 1026 2, V | Witold?~Powiedziała, że tylko co widziała go pływającego 1027 2, V | wpatrzył się w przestrzeń i ze zdumieniem, cicho, kilka 1028 2, V | wróciłaś! O północy panienka ze spacerów wraca. Winszuję, 1029 2, V | układałaś, Byłam pewna, że spodziewasz się wizyty bogatego 1030 2, V | myślę sobie - nic dziwnego, że sama nie wie, jak do niego 1031 2, V | ich mówienia przywykła, że i sama, bywało, omylę się 1032 2, V | nie chciała, ile dlatego, że leniła się rozmawiać. A 1033 2, V | rozmawiać. A Teresa znów mówiła, że jakąś bardzo ciekawą książkę 1034 2, V | Wieczne głupstwo! Dość, że z Kirłową godzin ze dwie 1035 2, V | Dość, że z Kirłową godzin ze dwie przesiedziałam, choć 1036 2, V | nieszczęśliwy? "Ot, mówi, żałuje, że młodość, zdrowie i tyle 1037 2, V | mnie takiego powiedziała, że nie zrozumiałam... "Największe 1038 2, V | jakie to nieszczęście? Ze spuszczonymi oczami jak 1039 2, V | O tym już tylko mówiła, że pragnęłaby bardzo, aby się 1040 2, V | jedno jeszcze mogłoby go ze wszystkich jego nieszczęść 1041 2, V | i tyle tylko jego winy, że bogatym będąc za wiele sobie 1042 2, V | naopowiadałam! Może zła koleżanka ze mnie? Teraz możesz spokojnie 1043 2, V | Łatwo odgadnąć było można, że pragnęła, aby ta, do której 1044 2, V | harbuza dała. Pewno myślisz, że o czymś ciekawym posłyszysz? 1045 2, V | przyczyny... Dwie ich były: raz, że królewna okrutnie bała się 1046 2, V | ludzkiego śmiechu; po wtóre, że bardzo też zlękła się ciężkiej 1047 2, V | wyśmiejem cię, tak wyśmiejem, że kolki nas w bokach zeprą!" 1048 2, V | się na samo wspomnienie, że ja bym mogła wyjść za takiego 1049 2, V | po twarzy, ale oni myślą, że to od śmiechu... Jeden Benedykt 1050 2, V | jak inni, zapomniał o tym, że brat tego, którego tak wyśmiewali, 1051 2, V | Panu Bogu wiadomo. Dość, że za chłopa nie wyszłam, nie 1052 2, V | życie słodziły, i za to, że człowiek, zanim jeszcze 1053 2, V | nagrodę sobie znajduję w tym, że nie żęłam, nie płełam i 1054 2, V | honor mnie należy za to, że wyratowałam się od wstydu 1055 2, V | Podniosła powieki i znowu ze zwykłą swą porywczością 1056 2, V | Wymyśliłaś! i dzieci wymyślają, że ja chora. Zdrowszej ode 1057 2, V | śniła? Wydało się jej znowu, że zmrok panował na świecie, 1058 2, V | obejmowała wzrokiem, tak szeroki, że widziała wyraźnie dwór korczyński 1059 3, I | powszechnie utrzymywano, że do małżeństwa tego tylko 1060 3, I | razu poznać było można, że wzniósł go był przed kilkudziesięciu 1061 3, I | szwedzkich. Podanie niosło, że niegdyś, przed dwoma wiekami, 1062 3, I | owej porze życia, pamiętał, że cera jej twarzy przypominała 1063 3, I | Wiedziano powszechnie, że dzieliła wszystkie przekonania 1064 3, I | słów i zawsze stawała tam ze swą wspaniałą postawą i 1065 3, I | życia. Wiedziała o tym, że z tych realności: z faktów, 1066 3, I | kobiety, ile istoty czującej, że sercem, myślą, smakiem wzniosła 1067 3, I | pospolitość, płochość i prozę, że zdolną była do wielkiej 1068 3, I | nieraz, wyrzucała sobie i ze względu na jedyny rozdział, 1069 3, I | pobłażliwą, ale może dlatego, że ta jej właściwość ściekła 1070 3, I | dom rodzinny, otaczała ze wszech stron, gdy z dziecka 1071 3, I | zgody. Powiedziała sobie, że jak ogień i woda, tak organizmy 1072 3, I | pogodzić się z sobą nie mogą; że arystokracja ducha - polegająca 1073 3, I | jest i być ma prawo, i że ona to może stanowi całą 1074 3, I | całą rację bytu ludzkości; że dla tego, co poniżej mozoli 1075 3, I | Powiedziała to sobie i ze spokojnym już sumieniem, 1076 3, I | złośliwi utrzymywali, że usiłowała naśladować Spartanki 1077 3, I | słabości, w której zdawało się, że rozum utraci, nigdy już 1078 3, I | dzieciństwa wiedzieli zresztą, że wybuchliwej żywości i wesołości 1079 3, I | niej przykrych zetknięć ze wszelką pospolitością lub 1080 3, I | odbijała białością kunsztownie ze słoniowej kości wykonana 1081 3, I | i różnego rodzaju miała ze dwadzieścia. Daleko jeszcze 1082 3, I | pokoju, które składało się ze sprzętów cennych i wytwornych, 1083 3, I | nawet złośliwie szeptali, że na te różne odnawiania, 1084 3, I | więcej jeszcze przekonywały, że znała i wielbiła tych wszystkich, 1085 3, I | udział, tym czynniejszy, że ona po szczerze i gorliwie 1086 3, I | a tak dla niej przykrym, że do zniesienia prawie niepodobnym. 1087 3, I | siebie przekonała się nieraz, że przez czas długi poprzestawać 1088 3, I | nieszczęść i nędz, którym ze swej pustelni przypatrywała 1089 3, I | samą. Rozumiała dobrze, że dla dobra syna, dla tej 1090 3, I | zmartwienia, oświadczył, że zamierza otwarcie i bez 1091 3, I | zarzucenia? Odpowiedział, że wyrasta ono na francuskiego 1092 3, I | zgryzotą Benedykt mówił dalej, że panicza tego na przechadzkach 1093 3, I | do świata tego należącej; że jest on fizycznie za mało 1094 3, I | despotycznym i wzgardliwym; że na koniec, jako jedyny środek 1095 3, I | oburzeniem oświadczyła, że nie uczyni tego nigdy. Ona, 1096 3, I | niepokojono.~Benedykt zrozumiał, że wszelkie dalsze próby w 1097 3, I | jakkolwiek wiedziała o tym, że jest dumną, wzniosłymi pobudkami 1098 3, I | Zygmunt, odpowiedziała, że pielęgnować jej w nim nie 1099 3, I | odegrać się miała jedna ze stanowczych scen życia jego 1100 3, I | naturalną, ale nieuniknioną, że raz ktoś zapragnął posiąść 1101 3, I | wydarzyło się to raz jeden, że sposób jej życia i obejścia 1102 3, I | Benedykt miał nadzieję, że wykształcony i z prawości 1103 3, I | uczuciach. Ale najwymowniejszym ze swatów było jej własne serce, 1104 3, I | zbliżeniu się jego uczuwała, że nie jest abstrakcyjną formułą 1105 3, I | wypełniało. Kiedy pomyślała, że wkrótce, prawie zaraz, kibić 1106 3, I | spoczną usta innego mężczyzny, że nowe obowiązki, a może i 1107 3, I | Za samo przypuszczenie, że tak stać się mogło, za minutę 1108 3, I | wstydziła się tak srodze, że gdyby była mogła, deptałaby 1109 3, I | deptałaby siebie własnymi stopy, że z gwałtowniejszym niż kiedykolwiek 1110 3, I | ku temu, za kim tęskniła, że wywołała jedną z tych wizji, 1111 3, I | mogła, wiedziała tylko, że była to dla niej chwila, 1112 3, I | oświecony, aby nie rozumieć, że wizja, której doświadczyła, 1113 3, I | i na zawsze; bo myślała, że Twórca nie mógł daremnie 1114 3, I | żywszą nadzieją myślała, że kto wie, czy miłość jej 1115 3, I | tylko z nieśmiałą nadzieją, że jest przez niego słyszaną. 1116 3, I | przekonała siebie i innych, że ani przeszłości zapomnieć, 1117 3, I | silnie przekonaną była, że w synu jej i Andrzeja prędzej 1118 3, I | dojrzewał w absolutnej pewności, że jest jednym z najdostojniejszych 1119 3, I | i pokrewnej ludzkości i że w przyszłości stanie się 1120 3, I | zwiększyła o wiele wiadomość, że malował go człowiek majętny, 1121 3, I | ekstazą prawie myślała, że na tym samym ołtarzu, na 1122 3, I | trawnika, widziała dokładnie, że młodziutka kobieta tuliła 1123 3, I | roztargniony, co pewna, to że milczący i obojętny. Tak 1124 3, I | się, jakby miała nadzieję, że ten, z którym rozstała się 1125 3, I | pleców poznać można było, że gwałtownie zapłakała. Potem, 1126 3, I | drzwi jakieś zamknęły się ze stukiem zdradzającym rękę 1127 3, I | skrzyżowanych można było wyczytać, że z uczuciem własnej wyższości 1128 3, I | Wzrok podniosła na jedną ze ścian w połowie prawie okrytych 1129 3, I | chciała może upewnić siebie, że posiada on nie tylko to, 1130 3, I | stole dziennika. Widać było, że twierdzące odpowiedzi na 1131 3, I | wstęgi rzek zbiegających się ze sobą na dalekim punkcie 1132 3, I | Oglądał się dokoła i myślał, że wszystko tu takie proste, 1133 3, I | fantazji. Wiedział wprawdzie, że tu nie po gruncie starożytnej 1134 3, I | jednak wyobrażał sobie, że znajdzie, jeżeli nie czary, 1135 3, I | się tymi okopami, było to, że więcej mając fizycznego 1136 3, I | ale właściwie dlatego, że byli mu oni tak doskonale 1137 3, I | wcale innego niż on gatunku. Że ród ludzki rozłamał się 1138 3, I | w którym zdawało mu się, że tworzy, i raz nawet coś 1139 3, I | zupełna. Wiedział o tym, że po widnokręgach sztuki przelatują 1140 3, I | błysnąwszy nie wracają już nigdy, że w ambitnych szczególniej 1141 3, I | mgnienie oka nie pomyślał, że te meteory, miraże, ułudy 1142 3, I | przychodziło mu na myśl, że w każdej fali powietrza 1143 3, I | tego, żył i oddychał, że trzeba mu było gór, skał, 1144 3, I | swoim życiu. Nie spostrzegł, że drzwi pracowni otwierały 1145 3, I | i rozżaliła tak bardzo, że przez całe dwie godziny 1146 3, I | spostrzegając czy udając, że nie spostrzega jej obecności, 1147 3, I | taka smutna? Czy dlatego, że ktoś malować pani już nie 1148 3, I | niedobry. Wie on dobrze, że pani go kocha, kocha, kocha, 1149 3, I | uśmiechnął się wprawdzie, ale ze znudzenia i lekceważenia 1150 3, I | zaczęła:~- Zdawało mi się, że nic nie robisz, bo przecież 1151 3, I | Wiele razy już ci mówiłem, że choć żadną pozytywną robotą 1152 3, I | słyszałeś o tym, Zygmuncie, że panna Orzelska wkrótce zapewne 1153 3, I | od pana Kirły słyszałam, że zdecydowanie się na nie 1154 3, I | śladu; czuła już tylko, że mąż jej odjedzie i cały 1155 3, I | oko spostrzec by musiało, że bardzo cierpiała.~- Jaki 1156 3, I | Znowu zamknął jej usta, tak że nic odpowiedzieć nie umiała. 1157 3, I | dawna jut przekonała siebie, że obowiązkiem nie było. Ale 1158 3, I | pracując zaś nad nimi myślała, że spełnia zakon miłości bliźniego, 1159 3, I | bliźniego, nade wszystko zaś, że łączy się z Andrzejem w 1160 3, I | Kiedy drzwi otworzyły się ze stukiem i śliczna kobieta 1161 3, I | sumienie. Wiedziała nadto, że skargi młodej kobiety były 1162 3, I | słuszne; rozumiała wybornie, że cierpienie jej było dotkliwe 1163 3, I | miesiącami odprawiła jedną ze swych służących, którą Zygmunt 1164 3, I | odjechał i zdawało się, że o wszystkim, co go z Justyną 1165 3, I | jeszcze trochę nadziei, że pojechał nie do Korczyna, 1166 3, I | Kiedy powróci, powiedz, że proszę, aby zaraz przyszedł 1167 3, II | żywo i z takim zajęciem, że na policzki młodej panny 1168 3, II | Chociaż, przyznam ci się, że jeszcze dobrze nie rozumiem...~ 1169 3, II | ostatnich. Czy wiesz o tym, że wczoraj, kiedy panna Teresa 1170 3, II | nie patrzał, myślałbym, że to stara Starzyńska mówi! 1171 3, II | Bohatyrowiczowa, née Giecołd, mówiła, że już nauczyłaś się żąć wcale 1172 3, II | się pokazała mu obie ręce ze stwardniałymi trochę dłońmi 1173 3, II | stodołą Korczyńską, która ze starymi już ścianami, lecz 1174 3, II | wiedzieć - zaczął Witold - że ojciec utrzymuje Korczyn 1175 3, II | prawdziwie jak wół, tylko że wół takich kłopotów i niepokojów 1176 3, II | nigdy nie ma... Dobrze, że mu dziś trochę dopomóc mogłem, 1177 3, II | czy ty wiesz, gałganie, że ta żniwiarka więcej kosztuje, 1178 3, II | wart jesteś! Czy ty wiesz, że ja dobrze musiałem sobie 1179 3, II | Ale co to was obchodzi, że komuś szkodę zrobicie? Czy 1180 3, II | do parobka się zwracał - że ja ci to daruję? Żniwiarkę 1181 3, II | rozumiesz i dlatego zepsułeś, że nie rozumiesz... Oto, popatrz 1182 3, II | widać takie czasy przyszły, że jaja kury uczą. Dziwię się 1183 3, II | uczą. Dziwię się tylko, że od tylu lat nad książką 1184 3, II | rosłem i kiedy następnie ze szkół do domu przyjeżdżałem, 1185 3, II | Upewniam cię, mój ojcze, że patrzę na rzeczy bardzo 1186 3, II | rzeczy bardzo trzeźwo i że... na razie... szczytem 1187 3, II | ojcze, przekonany zostanę, że teorie moje z praktyką w 1188 3, II | Każdemu zdaje się za młodu, że jeżeli gwiazdy z nieba nie 1189 3, II | wymówił - nikt nie usłyszał, że ze czcią imię twojego brata 1190 3, II | nikt nie usłyszał, że ze czcią imię twojego brata 1191 3, II | nie myślisz pewnie, ojcze, że ludzkie energie i uczucia 1192 3, II | przed chwilą, mój ojcze, że dach nad głową mają i ordynarię 1193 3, II | ciągnąć, aby je związać, że ci czasem ciężkie poty 1194 3, II | skamieniały. Tak był wzruszony, że ramię mu drżało, gdy rękę 1195 3, II | siedziała Leonia; Kirło zaś ze śnieżystym i wykrochmalonym 1196 3, II | mu okrywającą zajadając ze smakiem kotlety nieustanną 1197 3, II | i z takim zadowoleniem, że można by go było posądzić 1198 3, II | Zresztą sam nie taił tego, że się nim szczycił. Tym razem 1199 3, II | Zaręczam państwu - mówił - że gdyby mu żyłę przeciąć, 1200 3, II | błękitna, czy nie błękitna, ale że wody w niej wiele, to pewno...~ 1201 3, II | wiele, to pewno...~Witold, ze spuszczonymi powiekami dotąd 1202 3, II | spojrzał, a spostrzegłszy, że potrzebowała soli, z pośpiechem 1203 3, II | dziesiątą część... tak ze sto tysiączków... Ale pan 1204 3, II | nie brał... służę panu!~Ze słabym zaledwie odcieniem 1205 3, II | dowcipami i dwuznacznikami, ze szczególnym i widocznym 1206 3, II | Justynę. Kirło spostrzegłszy, że ku karafce rękę ona wyciąga, 1207 3, II | balkony, wykrętasy... tylko że z drogi patrząc zdaje się, 1208 3, II | drogi patrząc zdaje się, że zaraz to... runie!~- Nie 1209 3, II | ożenienia się. Ale co grunt, to że Wołowszczyzna posiada osiem 1210 3, II | posiada osiem folwarków ze śliczną glebą, a w tych 1211 3, II | mamciu, pałacyk! to najmilsze ze wszystkiego - na krześle 1212 3, II | wprawdzie wiedzieli o tym, że najwybitniejszą cechą jej 1213 3, II | przychodziło mu na myśl, że gdyby Justyna za mąż wychodziła, 1214 3, II | wieczerzy, przyszło mu na myśl, że jeśli wyjdzie ona za Różyca, 1215 3, II | diabli wzięli!...~Krzesło ze stukiem odsunął i od stołu 1216 3, II | się pod nią.~- A toż co? - ze zdziwieniem zapytał Benedykt - 1217 3, II | Witold może i nie dosłyszał. Ze słowami, które ojciec jego 1218 3, II | zawołała - a wtedy uwierzę, że mógłbyś zrobić z Kirłą!~- 1219 3, II | czyżbym mogła?~Zdawało mu się, że w jej głosie dosłyszał tłumiony 1220 3, II | być nie można! Zdaje się, że rozsądna, a może i pstro 1221 3, II | Całe moje szczęście, że dla cioci Marty pantofle~ 1222 3, II | chce się... Zofia mówi, że tam wesoło będzie... taką 1223 3, II | dlaczego?~- Naprzód dlatego, że ciocia Witoldowi niczego 1224 3, II | potrafiła, a potem dlatego, że to przecież dawni znajomi 1225 3, II | gamuła Julek sprzeczał się że mną, że nie będę miała śmiałości 1226 3, II | Julek sprzeczał się że mną, że nie będę miała śmiałości 1227 3, II | piękniej. Na dole, to prawda, że pokoje piękne, ale nie nadmiar, 1228 3, II | nie nadmiar, chyba, ot, że podłogi błyszczą jak szkło, 1229 3, II | ładnie. Ale dziw wielki, że u króla żonka piękna! Bardzo 1230 3, II | Ojciec ambicjant taki, że już i przenieść nie może, 1231 3, II | powie, ale już ja wiem, że jemu to smętliwie... A teraz 1232 3, II | miasteczku mu powiedzieli, że adwokat apelację, czy coś 1233 3, II | takiego, nie w czas podał i że wszystko przepadnie. Może 1234 3, II | przepadnie. Może ociec myśli, że przyjdzie z panem Korczyńskim 1235 3, II | wypowiedziała:~- Najwięcej, że ociec żąda oświadczyć, że 1236 3, II | że ociec żąda oświadczyć, że wielkim dla nas wszystkich 1237 3, II | okolicą Justynie powiedziała, że narzeczony ze swatem dziś 1238 3, II | powiedziała, że narzeczony ze swatem dziś do nich przyjechali. 1239 3, II | bardzo, a taki pokorny, że zdaje się jak baranek...~ 1240 3, II | mówiła, zdradzał wyraźnie, że była narzeczonym zachwycona. 1241 3, II | Podobało się jej bardzo, że Franuś Jaśmont miał dobre 1242 3, II | dążyła. Mężczyzna, do rydza ze sterczącymi wąsami i błyszczącymi 1243 3, II | i najuniżeniej dziękuję, że otrzymać mogłem promocję, 1244 3, II | obutą suche gałązki zrzucała ze ścieżki, którą szła Justyna.~- 1245 3, II | łagodną.~- Pan Starzyński ze Starzyn, mąż dawniejszej 1246 3, II | słusznie! A ja myślałam, że to taki wielki krzak piwonii 1247 3, II | basem, a tak serdecznie, że mu tłuste policzki trzęsły 1248 3, II | Justynie szepnęła:~- Zdaje się, że dobry, a taki skąpiec, że 1249 3, II | że dobry, a taki skąpiec, że niech Pan Bóg broni... od 1250 3, II | tym i niby wyśmiewając, to że powoli chodzi, to że niezgrabnie 1251 3, II | to że powoli chodzi, to że niezgrabnie przyniesione 1252 3, II | zaś, milczący, pokorny, ze zmieszania niezgrabny, spełniał 1253 3, II | na zydlu składali, powoli ze skrzyżowanymi na piersi 1254 3, II | sierdzisto przerwał Fabian - ze wszelakiej rzeczy materię 1255 3, II | Korczyński przepraszał, że psa za sobą wiedzie. Ale 1256 3, II | się mantyli najpiękniejsze ze swoich krygów przed nowym 1257 3, II | przypomina pewno sobie, że Giecołdówna jestem, tego 1258 3, II | zaprzestanie, a po ludzku ze mną pogada - zakomenderowała.~ 1259 3, II | zaprzestał, a w zamian szeptać ze sobą poczęli, a raczej ona 1260 3, II | Była to Antolka, która że szczytu ogrodzenia zsunęła 1261 3, II | odwiedziny przybywającej; tylko że gdy tamta spadała jak pulchna 1262 3, II | Jankowi zgryzota będzie, że dziś go w domu nie ma! Po 1263 3, II | przyjedzie?~Odpowiedział, że Janek dziś na łące nocować 1264 3, II | skosił. Zmachał się tak, że mu i teraz jeszcze krzyż 1265 3, II | Powoli butę swoją tracił i ze zgryźliwością, markotnie 1266 3, II | basowym śmiechem zauważył, że Fabian Panu Bogu za starszych 1267 3, II | siedzi. Widocznym było, że Fabian pochwałami synom 1268 3, II | ubogiej chacie i wnet dodawał, że mu o jej ubóstwo bynajmniej! 1269 3, II | Alżusi takie szczęście dał, że taką chwalebną asystę będzie 1270 3, II | domu wracali, młodzieniec ze zwykłą sobie zapalnością 1271 3, II | przerzynały umysł. Wydało się jej, że to, co w drodze pomiędzy 1272 3, II | poszedł prosić!~Wtem ze stukiem otworzyły się drzwi 1273 3, II | siebie prosi!~Marta piorunem ze schodów zbiegła; za nią 1274 3, II | ojca kocham, Buszmankę! - ze wzburzeniem zawołał i w 1275 3, II | chodziło, i była pewną, że słowa jego źle usłyszała.~- 1276 3, II | się jej tak niesłychaną, że nie uważała nawet za potrzebne 1277 3, II | Bardzo mi smutno, Widziu, że odmówić ci muszę, ale matką 1278 3, II | mogła, przeważnie dlatego, że ciężkie stąpania i głośny 1279 3, II | nieco i zdawać się mogło, że zadrzemała. Ujrzawszy zaglądającego 1280 3, II | zamiłowanie, lecz obaj czuli, że to ich zetknięcie było zupełnie 1281 3, II | było zupełnie zewnętrznym, że dusze ich coraz więcej oddalały 1282 3, II | nigdy. Ilekroć przewidywał, że wydarzyć się to może, na 1283 3, II | ustępując przed tajonym ze strony jednej, a w gorzkich 1284 3, II | Benedykt - kiedy teraz pomyślę, że i ja kiedyś tyle książek 1285 3, II | Teraz, panie, tak odwykłem, że jak tylko co drukowanego 1286 3, II | zadrzemię!...~I na przywieziony ze szkoły synowski księgozbiór - 1287 3, II | przerażonymi oczami patrzał, że Witold zrazu parsknął wesołym 1288 3, II | Istotnie, widać było po nim, że gotów był w tej chwili rzucić 1289 3, II | długo jednak nie mógł, ze stukiem krzesło, na którym 1290 3, II | się od wszystkich innych, że weźmiesz po nim sukcesję!~ 1291 3, II | pięknymi końmi założony, ze stangretem w liberii. Na 1292 3, II | powierzył i który uwiadamiał go, że strona przeciwna w podaniu 1293 3, II | wyższej terminu uchybiła, że zatem wygrana pozostaje 1294 3, II | sprawiła mu tylko myśl, że na górze mieszkała nie tylko 1295 3, II | teraz wiedział dobrze, że znaleźć tam może Justynę.~ 1296 3, II | palców dotykając dłoni, którą ze wzrokiem natarczywie w nią 1297 3, II | obojętna z pozoru, ale ze ściągniętymi trochę brwiami 1298 3, II | zatrwożeniem. Usiadł tak, że końcem stopy obutej w cielisty 1299 3, II | rozumieć - podjął Zygmunt - że nie potrzebuję wcale przyglądać 1300 3, II | rodzinnej natury, może dlatego, że silne wrażenia wywierać 1301 3, II | choćby jak ten ładny widoczek ze wspaniałymi, zachwycającymi 1302 3, II | modulacje, ale widać też było, że wszystko, o czym mówił, 1303 3, II | przemówił:~- Spodziewam się, że nie myślisz, kuzynko, abym 1304 3, II | zapytać: czy to prawda, że pan Różyc stara się o ciebie, 1305 3, II | skrzyżowała.~- Jest to najświętsze ze wszystkich praw na ziemi... 1306 3, II | czystą, wzniosłą, idealną, że obrażać cię nie może... 1307 3, II | kuzynie, do tego stopnia, że po latach niewidzenia i 1308 3, II | zbliżeniu się do mnie czułam, że wszystko wraca... wszystko, 1309 3, II | rzeki biegłam... z myślą, że śmierć jest lepszą niż taka 1310 3, II | Klotyldy? Ależ upewniam cię, że quand méme uszczęśliwić 1311 3, II | nieszczęśliwy... zdaje mi się, że wszystko we mnie zamarło. 1312 3, II | brudny mniemać będzie o tym, że u boku mego staniesz, cóż 1313 3, II | O! jakież to szczęście, że ja cię już nie kocham! Ale 1314 3, II | diamenty, poznać można było, że nie różaną wodę bynajmniej 1315 3, II | nią patrzał.~- Myślałem, że miłość wszystko obmywa i 1316 3, II | wielkiej prozy... Powiedziałeś, że miłość uniewinnia i uświęca 1317 3, II | samej siebie. Powiedziałeś, że prawa miłości najświętszymi 1318 3, II | miłości najświętszymi ze wszystkich praw świata. 1319 3, II | kuzynie, obowiązaną jestem...~Ze zdumieniem i niedowierzaniem 1320 3, II | ramionami.~- Powiedziałeś, że mamy oboje natury wzniosłe 1321 3, II | mnie zmienił. Upewniam cię, że jestem kobietą zupełnie 1322 3, II | stanowczo i raz na zawsze, że z uczuć, które miałam kiedyś 1323 3, II | wszystkich na świecie ludzi, i że przedmiotem moich myśli 1324 3, II | głowę, spuściła powieki i ze spokojnymi rysami syna czekała. 1325 3, II | matki wchodził. Czuć było, że to dziecko, które tam, na 1326 3, II | spojrzenia poznać można było, że w drodze z Korczyna do Osowiec 1327 3, II | zajmowały go buntownicze myśli i że pod ich wpływem powziął 1328 3, II | Powiedział mi Wincenty, że mama życzyła sobie widzieć 1329 3, II | życzyła sobie widzieć się ze mną, gdy tylko do domu wrócę. 1330 3, II | odpowiedział - jestem nawet pewny, że mamie nigdy nie przyszło 1331 3, II | Parions - zażartował - że propozycją moją mama będzie 1332 3, II | Nieprawdaż, najlepsza mamo, że u stóp twoich i u twojego 1333 3, II | Nieprawdaż, chére maman, że usuwałaś mię starannie od 1334 3, II | jest prawdą, moja mamo, że przeznaczałaś mię do zadań 1335 3, II | Nieprawdaż, mon adorée maman, że potem sama wysłałaś mię 1336 3, II | natury, na łonie sztuki... że przez te lata zupełnie odwykłem 1337 3, II | chére maman, powiedzieć, że za wszystko, co wyliczyłem, 1338 3, II | kolan.~- Następnie do tego, że przecież rzeczą jest niepodobną, 1339 3, II | do głębi był przekonany, że wymaganie, o którym mówił, 1340 3, II | morze. Kapitał osiągnięty ze sprzedaży Osowiec w połączeniu 1341 3, II | Nieprawdaż, moja złota mamo, że tu panuje powszechny zły 1342 3, II | kształt grzyba, dlatego tylko że inne grzyby siedzieć w nim 1343 3, II | oszaleć można, nie tylko już ze zmartwienia i tęsknoty, 1344 3, II | bardzo - sarknął.~Tak cicho, że zaledwie mógł dosłyszeć, 1345 3, II | Bardzo wątpię. Wie mama, że rozczarowałem się do niej 1346 3, II | dziś właśnie zauważyłem, że ma takie zgrubiałe ręce 1347 3, II | wcale ładny... Tylko że ja dziwnie łatwo oswajam 1348 3, II | dziwnie łatwo oswajam się ze wszystkim, a jak tylko oswoję 1349 3, II | rzeczach: naprzód o tym, że przez Justynę odtrąconym 1350 3, II | odtrąconym został, następnie, że żadnej z tych dwóch kobiet 1351 3, II | zatrzymując raz jeszcze ze zmieszaniem prośby i wyrzutu, 1352 3, II | mój Zygmuncie! powiedz mi, że naprawdę inaczej myślisz, 1353 3, II | czy tu królestwo trupów? że żadnego błysku piękna i 1354 3, II | siebie znaleźć nie możesz?... że nic cię zachwyceniem czy 1355 3, II | łzami.~- A ja marzyłam... że tu właśnie, w otoczeniu 1356 3, II | najpotężniej w tobie przemówią... że raczej tu właśnie najpotężniej 1357 3, II | światło i każdy cień... że właśnie soki tej ziemi, 1358 3, II | mimowolny! bo myślałam, że czynię jak najlepiej... 1359 3, II | niech będzie jej świadkiem, że pomimo wszystkich swoich 1360 3, II | myśli swej nie rzuciła; że zbliżyć się do tego zbiorowiska, 1361 3, II | Ale teraz spostrzegam, że zachodzi konieczność szczerego 1362 3, II | rozumiem, doskonale rozumiem, że osoby starsze mogą zostawać 1363 3, II | się, nic więc dziwnego, że bez niej już żyć nie mogę 1364 3, II | niej już żyć nie mogę i że tutejsze soki tuczą mi wprawdzie 1365 3, II | kwiecie wieku i szczęścia ze świata strącony, twój ojciec... 1366 3, II | uboższy jestem przez to, że mój ojciec i jemu podobni...~- 1367 3, II | przemieniona, czuła teraz, że na drodze jej życia i na 1368 3, II | Wydało się jej nawet, że czuje zapach trupa i że 1369 3, II | że czuje zapach trupa i że ten trup znajduje się w 1370 3, II | niego ulatywało. Czuła, że wraz z zanikaniem jej miłości 1371 3, II | W te rysy wpatrzyła się ze stokroć większą jeszcze 1372 3, II | zapatrzony. Zdało się jej tylko, że z mglistych obsłon wydobyte, 1373 3, III| słońce. Zdawać się mogło, że przez długie wylewanie na 1374 3, III| kryształowego dzwonu podobne.~Wraz ze zmienioną postacią natury 1375 3, III| zjeżone kwiaty mieszające się ze śnieżnymi koronami krwawników, 1376 3, III| rozpierał się tak szeroko, że nic już przy nim wzrastać 1377 3, III| się powitalne wykrzyki. Ze wszystkich dróg przerzynających 1378 3, III| wokół powszechnie wiedziano, że byli to weselniki przez 1379 3, III| Naturalną było rzeczą, że na weselu Bohatyrowiczówny 1380 3, III| przybyli tam licznie Zaniewscy ze spokojnych i w dobrej glebie 1381 3, III| gorszyli ludzi. Staniewscy ze Staniewicz jaśnieli w tłumie 1382 3, III| stateczni Strzałkowscy. Ze Starzyn swat Starzyński 1383 3, III| Widocznym zresztą było, że wszyscy tu zgromadzeni dbali 1384 3, III| było weselu przystojne, ale że pod tym względem nie krępowała 1385 3, III| gromada, tam zdawać się mogło, że z ziemi wyrastał las dębów. 1386 3, III| oblicza zorane. Widać było, że życie, jakie wiedli, bardzo 1387 3, III| płotkach. Wiedziano dobrze, że panna młoda już jest do 1388 3, III| już jest do ślubu ubraną i że pora już była wielka wyruszać 1389 3, III| gościu była mowa. Nie dziw, że opóźniał się: taki człowiek! 1390 3, III| Mężczyźni mówili o tym, że Kazimierz Jaśmont najmniejszym 1391 3, III| Jaśmont najmniejszym urodzajem ze sto kop żyta i ze trzydzieści 1392 3, III| urodzajem ze sto kop żyta i ze trzydzieści pszenicy na 1393 3, III| swoich użyna, bydła może ze dwadzieścia sztuk posiada 1394 3, III| przed wszystkimi oświadcza, że ożenić się zamyśla, bo mu 1395 3, III| nagrzewać zaczęło. Lat ma ze trzydzieści dwa, posażnej, 1396 3, III| przyjechał wcale, gdyby nie to, że chce mu się Domuntównie 1397 3, III| we dwoje ufundują. Tylko że u tego tańca dwa końce. 1398 3, III| wypatrując. Jedna utrzymywała, że pan Kazimierz pewno od Jadwiśki 1399 3, III| wyjść; druga twierdziła, że pan Jaśmont Janka od Jadwiśki 1400 3, III| oczekiwanego kawalera mówiąc, że ślicznie tańczy i wierszami 1401 3, III| Zaniewszczanek i Starzyńskich, a że tu obce były i nikogo prawie 1402 3, III| powiedzieć nie zechce. Jedna ze Starzyńskich i dwie Zaniewszczanki 1403 3, III| Zaniewszczanki od razu mówić zaczęły, że to już od tego zależeć będzie, 1404 3, III| wiedziały bardzo dobrze, że będzie nią panna Justyna 1405 3, III| siebie w sposób tak znaczący, że to uwagę wszystkich zwracało.~ 1406 3, III| pomiędzy sobą szeptali, że ze trzysta rubli można by 1407 3, III| pomiędzy sobą szeptali, że ze trzysta rubli można by było 1408 3, III| było za niego zapłacić i że pochodził z własnego chowu 1409 3, III| jadąc - bo sam zapewne czuł, że się spóźnił - Kazimierz 1410 3, III| każdy mógł się domyśleć, że łóżka z wysokimi pościelami, 1411 3, III| tak szerokim i twardym, że najlżejszego nią poruszenia 1412 3, III| Zaniewszczanką, Adam Zaniewski ze Stefką Obuchowiczówną, Władysław 1413 3, III| cisza stała się tak wielką, że śród niej słychać tylko 1414 3, III| Wtem swania Giecołdowa, ze szczytu swej wysokiej i 1415 3, III| chciał dla tej przyczyny, że mu się pierwsza drużka nie 1416 3, III| wiele osób spostrzegło, że na Justynę bystro popatrzywszy 1417 3, III| uczynił poruszenie, które go ze zbitej w ścisk kampanii 1418 3, III| przeciągnął i głosem tak donośnym, że go za oknami i w ogrodzie 1419 3, III| Wszak widzisz, panno młoda, że już ostatni przyszedł termin, 1420 3, III| płakała? Ale ja tak powiadam, że nic nie ma na świecie przyrodniejszego 1421 3, III| przyrodniejszego nad stan małżeński i że Bóg, który utworzył niebo, 1422 3, III| młody, to weź na uwagę, że Bóg słońcem, a mąż dobrą 1423 3, III| i miłości. Cieszcie się, że dnia dzisiejszego w kościele 1424 3, III| pan będzie się gniewał, że przy takiej małej znajomości, 1425 3, III| dłoniach tak mocno ściskając, że biała rękawiczka z chrzęstem 1426 3, III| była runęła, a pan młody ze stukiem na kolana upadł, 1427 3, III| wyprawuję. Masz wiedzieć, że nie powinnaś być swarna, 1428 3, III| przemowy Elżusia, pomimo że twarz przy samej ziemi prawie 1429 3, III| popuszczaj, a to pamiętaj sobie, że zły gospodarz najpiękniejsze 1430 3, III| Teraz już rozpłakał się tak, że końca słów. jego nikt dosłyszeć 1431 3, III| państwo siadają! Panna młoda ze swoją swanią! Pan młody 1432 3, III| swoją swanią! Pan młody ze swoim swatem! Druga swania 1433 3, III| zabawiając gości tak gorliwie, że oblewał się potem rzęsistym, 1434 3, III| mówności każdy mógł poznać, że potajemnie dręczył go dolegliwy 1435 3, III| niektórzy ponuro pomrukiwali, że po tym weselu wprędce gorzko 1436 3, III| przyjdzie zasmęcić lub też że to wesele prędko się w płacz 1437 3, III| biesiadników Fabianowi winszowali, że takie chwalebne gody małżeńskie 1438 3, III| Wesele! wesele! Pewno, że wesele, i to córki, ot, 1439 3, III| inaczej nie będzie, tylko że jego na jednacza pomiędzy 1440 3, III| Korczyńskiemu wszystko pomścić. A że przez złego człowieka oszukany 1441 3, III| jeżeli spodziewałem się, że taki los na mnie padnie 1442 3, III| taki los na mnie padnie i że na starość przemienię się 1443 3, III| i swego czarnego źrebca, ze stajni go wyprowadziwszy, 1444 3, III| stajni go wyprowadziwszy, ze wszystkich stron im prezentował, 1445 3, III| przestając odpowiedziała, że parobek wczoraj jej najlepszego 1446 3, III| Szyk panna! widać zaraz, że gospodynia zawołana i cenę 1447 3, III| konowała lepiej!~Widać było, że trząsł się i do panny, 1448 3, III| i do panny, i do konia, że bose nogi, rozczochrana 1449 3, III| przyjdzie? Odkrzyknęła, że może komu tańce w głowie, 1450 3, III| jakże! ma się rozumieć, że przyjdzie! Nie chciała, 1451 3, III| przyjdzie! Nie chciała, mówiła, że dziadunia pilnować musi, 1452 3, III| posłuchać musiała i obiecała, że przyjdzie!~Usłyszawszy to 1453 3, III| chwastów obrosłą, ku której ze strony przeciwnej od Anzelmowej 1454 3, III| młodym tej ubligi nie czynić, że bliski krewny i najbliższy 1455 3, III| Tyle tylko uprosił sobie, że pozwolili mu nowe buty wdziać 1456 3, III| przed znajomymi uchylając, ze zmąconym wzrokiem i cierpiącym 1457 3, III| A pan Anzelm może myśli, że nie postarzał? Oj, oj! Wieczny 1458 3, III| widok tej kobiety, rękę jej ze swoich rąk wypuścił i z 1459 3, III| zdobi...~Nie zauważyli, że obstąpiło ich kilku starszych 1460 3, III| wszystko pamiętała i razem ze wszystkimi głową trzęsła 1461 3, III| Starzyńska i wpół z płaczem, wpół ze śmiechem swego pierwszego 1462 3, III| swą dobrą o tym pamięć, że panna Marta niegdyś w onych 1463 3, III| wypowiadały zdziwienie, że tu widzą... Ona wszystkich 1464 3, III| przechadzając się po drodze ze stryjecznymi Jadwigi rozmawiał 1465 3, III| rzucił, nogą go zadeptał i ze Starzyńską u rękawa jego 1466 3, III| zostały. Na toku wirowało par ze dwadzieścia, to jednocześnie, 1467 3, III| zaczęły i dzielić się uwagą, że Domuntowie z dzbankami po 1468 3, III| dziewczęta opowiadając, że Kazimierz Jaśmont ładnie 1469 3, III| przytupując tak często i gromko, że pod ich stopami tok odzywał 1470 3, III| kto tam jest taki dureń, że w gumnie papirosa pali?~ 1471 3, III| pocieszał go i upewniał, że zaraz to wszystko się skończy, 1472 3, III| obleczoną. Zdało się jej, że to, co teraz czuła, stamtąd 1473 3, III| podówczas w sobie przyniosła, że te uczucia, których doznała 1474 3, III| nie słyszał, tyle tylko, że tam jego stryjaszek i jej 1475 3, III| odpychał, powraca. Widać, że i on taki sam będzie pogrążony 1476 3, III| panią jedną to wypowiem, że podczas takie wątpliwości 1477 3, III| wątpliwości mnie oblegają, że ni to żywy, ni to umarły 1478 3, III| najprostsza wiejska dziewczyna ze zbożowej ściany, do której 1479 3, III| uschłych ziół wywlekała. Czuła, że głowę jej płomieniem ogarnia 1480 3, III| jarzębiny dostać... zdaje się, że już i przez to szczęśliwy 1481 3, III| żyjącym dziedzicu Korczyna. Że pradziad Dominik już nie 1482 3, III| włosy nakładła i myśli, że pięknie. A to czysta trumna, 1483 3, III| niej Kazimierz Jaśmont, a że już raz gdzieściś u znajomych 1484 3, III| to tak! Niechże widzi, że i Bóg i ludzie jeszcze 1485 3, III| wyrazami mówić zaczęła, że smętnie jest, lato kończy 1486 3, III| zapytał, czy da wiarę, że ona jemu trzy razy śniła 1487 3, III| Niech pan będzie upewniony, że ja o osobę tak dbam, 1488 3, III| patrząc odkryć było można, że wrzała wewnątrz i że zanosząc 1489 3, III| można, że wrzała wewnątrz i że zanosząc się czasem od śmiechu, 1490 3, III| zaś jej tak błyszczały, że Jaśmont je porównał do brylantów 1491 3, III| rozmyśliła się i przyrzekła, że raz zatańczy, ale chyba 1492 3, III| głowami kiwali i szeptali, że z tak piękną panną miło 1493 3, III| ptak lekki i szczęśliwy, ze wzniesionymi ku niemu oczami, 1494 3, III| wchodził, bo pokazało się, że wcale z czym popisywać się 1495 3, III| siedzeniu jakiemu odprowadził, ze wzdętą piersią i roziskrzonymi 1496 3, III| odpowiedział:~- Pan Michał wie, że ja od stryja i brata zależę. 1497 3, III| chciałbym pewność mieć, że Antolka sama jest za mną...~ 1498 3, III| Czy Antolka czuje kiedy, że miłość w serduszku mruczy 1499 3, III| wyjadę stąd pełen szczęścia, że cię znalazłem taką, o jakiej 1500 3, III| wiem i umiem...~- Prawda, że wiele jeszcze uczyć się


1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-1743

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL