Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
127 1
1861 1
1a 1
a 1576
á 3
a1e 1
1
Frequency    [«  »]
2884 na
2741 nie
1743 ze
1576 a
1572 do
1365 to
1051 ale
Eliza Orzeszkowa
Nad Niemnem

IntraText - Concordances

a

1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-1576

     Tom, Rozdzial
501 2, II | się trzeba... Ja w nogi, a dzieci za mną! "Lecz się, 502 2, II | pogadaj z doktorem i pogadaj!" A żeby on choć przez trzy 503 2, II | gałki do gardła rzucali... A ty za raz w melancholie 504 2, II | Justyna i na stole położyła.~- A toż skąd? - wskazując bukiet 505 2, II | postaci naprzód podała, a rozpłomienione przed chwilą 506 2, II | odpowiedziała:~- W Bohatyrowiczach.~A któż ci dał... to...?~Ciemnym, 507 2, II | Wiecznie bukiety wiążą, a co który zwiąże, to miotła. 508 2, II | kiedyś takie bukiety często, a ten do tamtych podobny jak 509 2, II | ludziom Pan Bóg daje serca, a drugim kamienie?... Pewno 510 2, II | ciebie serce, bo ty panienka, a u niego kamień, bo to chłop! 511 2, II | wiodące. Za nią biegła Leonia, a potem i Witold, który doktora 512 2, II | że potem chorowali, a ona doglądała ich znowu, 513 2, II | żółte policzki jej paliły, a do snu i dla rozrywki śpiewając 514 2, II | ani kochać jej nie umie. A potem znowu ten Egipt!... 515 2, II | skokami znalazł się na ganku, a gdy wydawał rozkazy tyczące 516 2, II | kobieta! męczy się okropnie! A ta znów druga klęczy przy 517 2, II | w nią wzrokiem żałosnym, a Leonia, która cichutko wsunęła 518 2, II | rozfryzowane! - jęknęła.~A potem śpiesznie do Teresy 519 2, II | tu nie przychodził, nikt a nikt... Nie mogę teraz znieść 520 2, II | także, jakby starannym, a wyraz oczu i ust zdradzał 521 2, II | jego czoła i policzków, a długie wąsy opuściły 522 2, II | Ręce trzymał w kieszeniach, a blada, wąska, delikatna 523 2, II | prośby popatrzył mu w oczy.~- A może?... wcale dobre... 524 2, II | przybył, poruszeniem głowy, a zaraz potem mówił dalej: - 525 2, II | obywatelskiego honoru, tak, ho-no-ru, a także za miłą powinność 526 2, II | przerwał znowu Benedykt; a głos jego był istotnie bardzo 527 2, II | daleko jest piękniejszy, a ja bym tak chciała, aby 528 2, II | Lalkami wam jeszcze.bawić się, a nie salony urządzać...~Panienki, 529 2, II | Panienki, trochę rozśmieszone a trochę zagniewane, frunęły 530 2, II | pomiędzy ich najstarszą siostrą a swym krewnym, niebogatym 531 2, II | miała fortepian własny, a kiedy już kupować, to coś 532 2, II | jakby klaśnięcie z bicza, a po wąskich ustach Darzeckiego 533 2, II | inne potrzeby i wydatki, a sam przyznasz, niezawodnie 534 2, II | dwa pomiędzy oknami staną, a dwa po rogach salonu!...~- 535 2, II | szczęśliwy, marzeń pełny!...~A potem zaraz do ostatniego 536 2, II | Jesteśmy ludźmi cywilizowanymi, a cywilizacja stwarza w nas 537 2, II | ulepszanie majątku. Mówił długa, a ponieważ nie chciał, aby 538 2, II | nieruchomiej tkwił w ziemi, a na sfałdowane czoło występowały 539 2, II | źródłach kredytu istniejących, a także takich, które by tylko 540 2, II | mniej albo więcej ulega, a która już nam tyle złego 541 2, II | człowiek dla siebie znalazł, a które raz jeszcze świadczyło 542 2, II | Słuchał ich z trochę posępnym, a trochę żartobliwym wyrazem 543 2, II | nic nie maluje teraz...~- A nie, a nie Szkoda, tak, 544 2, II | maluje teraz...~- A nie, a nie Szkoda, tak, nieodżałowana 545 2, II | rozdrażnienie Benedykta.~- A, na miłosierdzie boskie! - 546 2, II | Rozgniewałeś mię.i zmartwiłeś, a teraz przynajmniej powiedz: 547 2, II | Darzeckiego nie mam szacunku, a nigdy nie zniżę się do nadskakiwania 548 2, II | dopiero zdolnym był wymówić:~- A toż co? skąd? dlaczego?~ 549 2, II | teraz ręką powiódł po czole, a wzrokiem już znowu nie rozgniewanym, 550 2, II | choć to jedno dobrze czyni? A też oranżerie, wojaże, paryskie 551 2, II | ziemi zaledwie odrosła, a już jej w głowie pantofle 552 2, II | bardzo do siebie podobni, a podobieństwo to stało się 553 2, II | dawniej wcale go nie raziły, a teraz kłuły W oczy, w serce 554 2, II | zębów białych jak śnieg a ukazujących się w uśmiechu 555 2, II | uśmiechu trochę gapiowatym, a trochę jak u małego dziecka 556 2, II | zaopatrzonych wędzideł ~- Julek! A co? - zawołał Witold, którego 557 2, II | skokami znalazł się przy nim, a wtedy i on grubym szeptem 558 2, II | śmiechem zaszeptał znowu:~- A jakże! czy ja wiem? tak 559 2, II | gniewać się będzie. ..~- A dlaczegóż czapki na głowie 560 2, II | Mars cwałował przed nimi.~- A gdzież Sargas? - zapytał 561 2, II | u was wszyscy zdrowi?~- A zdrowi, chwała Bogu!~- Już 562 2, II | okolicy waszej nie byłem...~- A jakże! już my mówili, że 563 2, II | się taki błękitny i złoty, a u brzegu stała łódka mała, 564 2, II | błękitnej i złotej toni, a dwa czarne psy wyżeł i kundel, 565 2, II | prawda, Justysiu? cukierek!~A teraz te... może sobie rapsodie 566 2, II | struny spuścić go miał, a Justyna, cierpliwa, bierna, 567 2, II | Benedykta oczekiwać będzie, a tymczasem dla tych, którzy 568 2, II | do sali jadalnej wszedł, a po chwili przy stole już 569 2, II | musu tylko i konieczności, a myślami gdzie indziej przebywała. 570 2, II | zamykając pudełka i flakony; a w pracy tej czasem tylko 571 2, II | nad stanem jej zdrowia, a potem rozśmieszył ścigając 572 2, II | głosem o Martę zapytała, a dowiedziawszy się, że znajduje 573 2, II | głową odpowiedziała Teresa.~A gdy dwa jedwabne łachmanki 574 2, II | usposobienie swej towarzyszki, a przy tym pogrążona w liczeniu 575 2, II | marzyła o oliwkowym fellahu, a dziś oznajmiono jej, że 576 2, II | wyrazem szczęścia oblanej, a jednak tak biednie, biednie 577 2, II | jesteś dobrą dziewczyną, a tylko masz bzika...~Trzydziestokilkoletnia 578 2, II | Zwierzanie się z jednej strony, a wyrażanie najgorętszego 579 2, II | ku krokowi temu pracuje., a wiadoma to już rzecz, że 580 2, II | pani Emilia.~- Otóż to! A jeszcze taka f a m, jak 581 2, II | Otóż to! A jeszcze taka f a m, jak moja Marynia; bo 582 2, II | Korczyńskich, dla siebie, a przede wszystkim dla Justyny, 583 2, II | pomieścić się nie mógł, a potem samo jego przypuszczenie 584 2, II | ona tak żartować ze mnie!~A potem z żałosnym westchnieniem:~- 585 2, II | westchnieniem:~- Ja tak kocham, a ona dla mnie nie ma żadnej 586 2, II | tak kocham, tak kocham, a ona żartuje ze mnie! O Boże, 587 2, II | Pewno już pora minęła, a ona zagawędziła się i nie 588 2, II | znowu duszenie schwyci... A ja i zapomniałam, o Boże!~ 589 2, II | Cholera; uważasz, to ja, a synogarlica to Teresa...~ 590 2, II | zagadkę mego złamanego życia, a wtedy zrozumiesz, że duszom 591 2, II | orgueil tout entier est encore a genoux .~Dwie jej łzy upadły 592 2, II | soi-meme,~C'est se voir a tour dédaigné et trahi...~ 593 2, II | iść drogą długą i czystą, a u jej końca móc dwa swe 594 2, II | wziętą z tak rumianych, a tak przecież niekiedy wzruszonych 595 2, II | żywą, trwożliwą istotą. A to lenek kukawki, szorstki 596 2, II | coś tajemniczo szeptać, a to w bujny, śnieżny kwiat 597 2, II | zielone rzuca krwiste plamy, a ta wijąca się gałązka drobnym, 598 2, II | ukochany kocha wzajemnie. A wzajemność w kochaniu czyż 599 2, III| oblewała ich zgięte plecy, a gorący ten oddech nieba 600 2, III| o którego przystojność, a nawet i niejaką wykwintność 601 2, III| pralników napełniając powietrze, a pranie to jeszcze poprawiały 602 2, III| palcu mosiężnego naparstka, a w ręku kilku łokci liliowego, 603 2, III| Ładyś z chłopska mówiący a bujną, złocistą czuprynę 604 2, III| kanarkowy lew okolicy.~- A jakże - odkrzyknął wiozący 605 2, III| Antonina troszkę pomogła?~- A to dla jakiej przyczyny? - 606 2, III| Jezu! Wszak to pan Michał! A ja myślałam, że to wilga 607 2, III| urywanych i głośnych rozmów, a czasem nawet zapanowywał 608 2, III| ptak trwożnie zaświegotał, a wszędzie, szeroko, jak okiem 609 2, III| niedorośli chłopcy żęli także, a jeden wielki, pleczysty, 610 2, III| wszystkie zęby ukazując.~- A co, Sargas? Na Niemen może 611 2, III| Bardzo słusznie! Leż sobie, a żyto niech gnije na ziemi! ~ 612 2, III| snopków uwożącą ku domowi, a na przeciwnym krańcu wydrążonego 613 2, III| tylko właścicielom znany, a dla wszelkiego obcego oka 614 2, III| najróżniejsze kierunki rozsypane, a w przeciągu czasu na drobne 615 2, III| towarzyszów życia odbierał, a takie już moje przyrodzenie, 616 2, III| Bo to wy jedno wiecie, a ja drugie. Co umarłym z 617 2, III| królestwo niebieskie dać raczy, a my sobie z tym wieczne kochanie 618 2, III| zachodzi, drugie wschodzi, a ze smętku, jak z kozła, 619 2, III| Panienka śmieje się. Owszem. A jak Boga kocham, ja prawdę 620 2, III| Owszem. Wy wiecie jedno, a ja drugie. Noc po dniu następuje, 621 2, III| Noc po dniu następuje, a dzień po nocy. Śmiech od 622 2, III| synku, siestrę. Hoduj ty , a ona tobie do pomocy stanie". 623 2, III| było wtedy lat dwadzieścia, a jej sześć. Anzelm był strasznie 624 2, III| niech lepiej u nas rośnie, a jak troszkę podrośnie, to 625 2, III| Bo to drugi odepchnąłby, a on przygarnął, na rękach 626 2, III| Horujem razem i hulamy razem, a częściej on co ciężkiego 627 2, III| głosem swym przemówiła:~- A koniec taki, że pani Starzyńska 628 2, III| odkrzyknęła:~- Nie wyhodowałam, a najśliczniejsze ze wszystkich 629 2, III| odsłoniła przed nim matka, a której suknia słomianej 630 2, III| pożartuje, ani zaśpiewa... a jak spytam się: "Co tobie 631 2, III| nią po dziaduniu spadnie, a mówią, że może i z pięć 632 2, III| w czasie ożenisz się!~- A jak nie ożenię się?... Otóż 633 2, III| schudły i wydłużyły się nieco, a gdy uspokojonymi już i prawie 634 2, III| głowę podawał naprzód, a na białe czoło wystąpiła 635 2, III| jeszcze słuchał chwilę, a potem z głęboką bruzdą, 636 2, III| szepnął do niej słów kilka, a gdy do Justyny powrócił, 637 2, III| nachylić się, popatrzyć, a potem i samej spróbować...~ 638 2, III| skrojonej i przybranej, a obcisłością swą rysującej 639 2, III| i ubiorę się stosownie, a dziś, tymczasem, proszę 640 2, III| połowie snopami napełnionym, a że więcej już snopów do 641 2, III| góro! zielony lesie!~Umilkł a Domuntówna czystym, silnym 642 2, III| pierwszy śpiewak w okolicy, a ona pierwsza śpiewaczka. 643 2, III| świetlica, tańczą sobie, a jak nie tańczą, to Jadwiśka 644 2, III| Jadwiśka gra na gitarze, a mój Janek śpiewa... Owszem. 645 2, III| okrywać i razem je zbierać, a w zimowe wieczory przy szumie 646 2, III| Przenajświętszy nie zliczył. A przy kochaniu wszystko dobrze 647 2, III| jak tylko luby pocałuje. A czy jest luby?~- Nie ma - 648 2, III| gęby nie zatknąć. Gadali! A ja, owszem, dziwowałam się 649 2, III| Jadwiśki swojej nie porzucaj!" A on jak ofuknie: "Ja mówi - 650 2, III| Jadwiśce nie przyrzekał, a ten pan tej pannie przyrzekał 651 2, III| przyrzekał i nie dotrzymał. A kiedy tak, to on jest prawie 652 2, III| męskich i kobiecych głosów, a matka Jana wyprostowała 653 2, III| dzieci wszystko zrobią, a ociec muchy po drogach łapie, 654 2, III| to ja od pracy ubiegałem? a że dziś przy robocie nie 655 2, III| powoli i z powagą postępował, a na widok kilkunastu swych 656 2, III| jego popędliwy i głośny - a czyje to żyto żonka twoja 657 2, III| to na swoim zagonie żnie, a obok rosnące skubie! Bóg 658 2, III| strasznymi krzykami buchający a ramionami i widłami na kształt 659 2, III| przywłaszczył, kiedy Janek był mały, a Anzelm chory, go, owszem, 660 2, III| głośno uderzały o siebie. - A taki koniec, że ten Ładyś; 661 2, III| ożenił się i sam schamiał, a teraz ojca jeszcze skaleczy! - 662 2, III| pędem strzały obiegał domy, a za nim biegł też, pod płotkami 663 2, III| zagona! - krzyknął Fabian a ty w cudze garnki nie zaglądaj, 664 2, III| spasie, i materia do zwady, a osobliwie do takiego rozbójnictwa 665 2, III| ziarneczko mrze z upragnienia, a ty znów w tym roku sępa 666 2, III| i daleko jeszcze gorsze, a jedyna różnica - w formie!~ 667 2, III| tylko jedni inaczej, a drudzy inaczej złość swoją 668 2, III| inaczej złość swoją okazują... A Bóg najwyższy na jednym 669 2, III| obok Justyny głos Jana - a to już mnie do głowy przychodziło, 670 2, III| powierzchowność i znikomość, a prawdziwy walor człowieka 671 2, III| matka. Antolka wpółgołębie, a wpółdziewicze swe oczy z 672 2, III| zaniosła się Starzyńska, a potem nogą o ziemię uderzając 673 2, III| rozmachując zawołała:~- A teraz, owszem, do roboty, 674 2, III| Żwawo, dziatki, żwawo! A i ty, Janek, za ten sierp 675 2, III| upewniać zaczęła, że wcale a wcale zmęczoną się nie czuje, 676 2, III| zmęczoną się nie czuje, a Jan, z ogromną garścią zboża 677 2, III| Julek to pływać mię uczył! A panna Antonina czy mnie 678 2, III| nawet u Ładysiów raz był, a o nas zapomniał.~- A kiedy 679 2, III| był, a o nas zapomniał.~- A kiedy twój stryj podobno 680 2, III| dopatrywał bydła i owiec, a w zimie cepem bił o klepisko; 681 2, III| synowca z pola przywożone, a gdy już snopów zabrakło, 682 2, III| zagrał bolesny niepokój, a cienkie, blade wargi ironicznym 683 2, III| jak się należy przyjętym? A to Anzelm tak już za swoją 684 2, III| Anzelma iść nie śmiał. "Chcę, a nie śmiem" - powiada. 685 2, III| zaznajomiłem, i koniec, i basta! A gdzież to panna Antonina?~ 686 2, III| komu wieczerzy gotować!~- A ciotka?~- E! jaki tam smak 687 2, III| dalej rozmowę ciągnął:~- A żebym ja był kotkiem, toby 688 2, III| i zaniósł się żałośliwym a do złudzenia podobnym lamentem 689 2, III| nauki sadek ten założyłem, a i poradzić się także nie 690 2, III| roztargnieniem, o czym innym myśląc, a wzrok jego coraz przenikliwiej 691 2, III| ku zaniemeńskiemu borowi, a potem znowu w twarzy Witolda 692 2, III| nas leje się po chmurność, a my w tej pochmurności tak 693 2, III| co nowy las przepowiada, a jeżeli panu w jakiej trudności 694 2, III| przez Pana Boga jemu daną, a my kamieniami, które nogami 695 2, III| ku zaniemeńskiemu borowi, a długie, blade ręce, do połowy 696 2, III| bławatki już posiwiały! A takie były szafirowe, śliczne! 697 2, III| starzało razem z nimi... A to przekwitły brodawnik; 698 2, III| tylko taka kulka puchu, a przy słońcu wygląda, jakby 699 2, III| kulka puchu. Dziś jest, a jutro przeciwny wiatr powieje 700 2, III| wszelakie biedy znosić, a szczęścia swego nie utracić?~ 701 2, III| odpowiedziała pytaniem:~- A Jan i Cecylia?~Chwilę milczeli.~- 702 2, III| kitkami nazywa się tymotka, a ten różowy kwiatek to zajęczy 703 2, III| kwiatek to zajęczy lenek, a te żółte, takie jak prawie 704 2, III| smętny byłby ten odkład, a jemu nie! Zawsze wesoły 705 2, III| donośnie zagwizdała wilga, a jakby w odpowiedź jej z 706 2, III| gwizdanie na nutę pieśni:~A kto chce rozkoszy użyć,~ 707 2, III| ogień, to kwiat mokrzycy, a ta gałązka, widzi pani, 708 2, III| zsuniętymi brwiami wymówiła a nigdy - dodała - nigdy tego 709 2, III| z nami?~- Najpewniej.~- A jeżeli czasem stryj zostanie 710 2, III| go jutro chandra schwyci. A kiedy go już ta pochmurność 711 2, III| czasem przeżyje dzień jeden, a czasem dwa i trzy dni... 712 2, III| góry przewrócona szklanka, a dalej, przy samej ścianie, 713 2, III| mrugnięciem szepnął Anzelm, a potem książki znowu na stole 714 2, III| zgłupieli i zapomnieli, a i tacy nawet, co bez 715 2, III| uśmiechem odpowiedział:~- A tak. Ja też celką swoją 716 2, III| panną~Przy wielkim dworze;~A ja będę księdzem, a ja będę 717 2, III| dworze;~A ja będę księdzem, a ja będę księdzem~W białym 718 2, IV | silnie od brzegu odepchnął, a potem sam w nie wskoczył. 719 2, IV | mielizny na toń spłynęło.~- A stryj? - zapytała.~- Chory. 720 2, IV | szlak wody ulewą iskier, a tu i ówdzie łamiące się 721 2, IV | bladły lub całkiem gasły, a w błękitach wody, pod delikatnym 722 2, IV | zniknęły ostatnie domy okolicy, a tuż za nimi góra rozszczepiła 723 2, IV | to o jedną śmierć mniej, a o jedną kroplę słodyczy 724 2, IV | wszelakich pełno na świecie, a słodycz na nim bardzo jest 725 2, IV | puszczoną Julek Bohatyrowicz, a na małym, zielonym przylądku, 726 2, IV | niewinnie i przyjacielsko.~- A dokąd? - na płynącą parę 727 2, IV | tylko nie bawić się długo!~- A dla jakiej przyczyny?~- 728 2, IV | dla jakiej przyczyny?~- A dla tej, że przed zachodem 729 2, IV | wystarczyło. Głupi niby, a chytry. Teraz na niego drugi 730 2, IV | białe domki o k o l i c y, a potem wielki parów wspaniale 731 2, IV | z rzeką poziomu spływał, a gęsty bór nie znikał wprawdzie, 732 2, IV | ujętego w ciemne półkole boru, a z drugiej rozdzielonego 733 2, IV | nieskończonymi łańcuchami zmarszczek, a choć z pozoru powietrze 734 2, IV | suche, smętne girlandy, a potem już od krańca do krańca 735 2, IV | suchej, gorącej topieli, a wzrok jej ze zdziwieniem 736 2, IV | uczepić się go nie chce. A jednakowoż był kiedyś taki 737 2, IV | wszystko dobrze pamięta?~- A jakże! Pani i wiary dać 738 2, IV | matkę, cościś jej poszeptał, a potem mnie z ziemi na rękach 739 2, IV | drogi pomiędzy pagórkami a borem. Księżyc tkwił wprost 740 2, IV | tkwił wprost nad piaskami, a w jego światłości ociec 741 2, IV | karmazynowym kolorem świeciły, a konie pod nimi podnosiły 742 2, IV | dobrze po świętym Janie, a może i około świętej Anny, 743 2, IV | piaskami zaś ciągle grzmiało a grzmiało, i dopiero przed 744 2, IV | ustawać, i zupełnie ustały, a za to po całym borze poniosły 745 2, IV | siedzieli ku piaskom patrząc, a na miejsce tych ptasich 746 2, IV | wielkie pluśnięcie wody, a potem już ciche, ale ciągle 747 2, IV | opuszczoną i bezwładną, a z włosów i z odzienia woda 748 2, IV | krzyknąłem ze strachu. A potem zaczął do mnie mówić. 749 2, IV | czoło sobie pokazał... "a twój ociec tu..." i na piersi 750 2, IV | na piersi sobie pokazał. A potem jeszcze dołożył: " 751 2, IV | mnie i na nogi postawił. "A co?" - zapytał. Ja jemu 752 2, IV | na czoło sobie pokazałem "a mój ociec tu..." i na piersi 753 2, IV | Andrzejową jej pokazał, a sam pędem wielkim z domu 754 2, IV | stryj z sobą rozmawiali, a tego, co mówili, nie słyszałem. 755 2, IV | pan Benedykt zapytał się: "A Dominik?" Stryj zaś znak 756 2, IV | z jedną ręką bezwładną, a drugą sobie po uczernionej 757 2, IV | początku lasu rósł, wzbierał, a tu wybuchał niepodobnym 758 2, IV | godzina prawie minęła, a Justyna siedziała jeszcze 759 2, IV | czy szczęścia jednostki, a celem były ludzkość, naród, 760 2, IV | rzadko bywa mistrzem dobrym, a pognębienie, jak olbrzymia 761 2, IV | gwiazd i lampę księżyca, a w dżdżyste i burzliwe rozciąga 762 2, IV | muzyką ptasich śpiewów, a zimy kładnąc po drzewach 763 2, IV | śnieżne wysłanie polany, a w kryształowych koronkach 764 2, IV | woniami jadłowcu i pleśni, a w letnie wieczory wysmukłe 765 2, IV | przerzynały jej ciemność, a listki ich, okrągłe, drobne, 766 2, IV | wypłynął na jej policzki, a czarne rzęsy nagle w dół 767 2, IV | nieśmiałych żarów spojrzeniem, a potem z trudnością odwracając 768 2, IV | się ku wyjściu z polany, a gdy szli jedno przy drugim, 769 2, IV | zrazu i urywanymi słowy, a potem coraz ufniej i żywiej 770 2, IV | rozgrzać stygnące dłonie a ochłodzić rozgorzałe czoło. 771 2, IV | byli od trosk i ciężarów? A potem, dziecię wsi, rozłączenia 772 2, IV | bunty lub martwą apatię, a dnie i lata, jak błyszczące, 773 2, IV | potwierdzenia i zrozumienia.~- A tak! - wymawiał. - A jakże!... 774 2, IV | A tak! - wymawiał. - A jakże!... Naturalnie! To 775 2, IV | wstydno bogactwa używać, a nie swego; wysoko stać, 776 2, IV | nie swego; wysoko stać, a nie na swoich nogach; młodym 777 2, IV | nogach; młodym i silnym być, a jak w zgrzybiałej starości, 778 2, IV | pozatykać nie można... gadali, a on dziwił się i przez ciekawość 779 2, IV | zdarzyło się mu widzieć. A zdarzało się czasem. Ona 780 2, IV | i drugi przez ciekawość, a potem wiecznie już patrzeć 781 2, IV | piękności i wysoko postawił, a szczęścia nie dał. A ile 782 2, IV | postawił, a szczęścia nie dał. A ile razy o tym pomyślał, 783 2, IV | raz okiem na mnie rzuciła! A ja wtenczas myślałem, że 784 2, IV | obrobiona gruba kłoda drzewa.~- A! - stając przed przeszkodą 785 2, IV | że dobrze ten bór znam; a nie tędy, kędy trzeba, panią 786 2, IV | igrające światła słoneczne, a po szczytach jego wiatr 787 2, IV | mają prawo w nim rąbać, a że w tym rąbaniu żaden porządek 788 2, IV | interesu jak do psów zagada, a inszym razem spotkawszy 789 2, IV | podobno inszym był kiedyś, a potem go coś odmieniło... 790 2, IV | stryjowi jeżem się postawiłem. A wszystko to uczyniłem nie 791 2, IV | otworem zostawić można, a nikt marnego węgla z pieca 792 2, IV | drugiemu z gardła by wydarł, a za najmniejszą szkodę albo 793 2, IV | groch w worku zmieszane, a okno w okno patrzy...~Stryj 794 2, IV | za wstyd je poczytując, a także i dlatego, że smaku 795 2, IV | bogatych w okolicy uchodzą, a to z tej racji, że gospodarstwo 796 2, IV | dziesięć, osiem, pięć morgów, a i tacy , którzy jak na 797 2, IV | kiedy stryj był chory, a on jeszcze mały i nie bardzo 798 2, IV | wielką tym pomoc przyniesie, a zawsze później większej 799 2, IV | łąk i wypasów za mało ma, a drugą, że woda nadmiar krwawa. 800 2, IV | dawno poprzeczytywane, a insze...~Tu przerwał mówienie 801 2, IV | z drzew strącać zacznie, a niejedne cieńsze, to i z 802 2, IV | bo chmury ptakami lecą, a choćby i była, lepiej dostać 803 2, IV | czółna siadać! - wymówił, a głos jego w szumie i huku 804 2, IV | ta; po Niemnie jeździłem, a pływać umiem prawie jak 805 2, IV | zaskrzypiały rozkołysane sosny, a przestrzeń, od skłonu do 806 2, IV | okryła ona od szyi do stóp, a sam u dzioba czółna stojąc 807 2, IV | nieruchomy jak kamienna ściana, a po ciemnym, wzdętym, białymi 808 2, IV | puszczone, boki im umykając, a dziobem je porąc. Nie było 809 2, IV | gwałtownym wybuchem przyrody, a na spotkanie tych niby lotnych, 810 2, IV | siebie przyroda, uciszył się, a płacz jej ustał. Wichrem 811 2, IV | popłynęła szafirem i złotem, a nad nią z sunących wciąż 812 2, IV | oczach jego blask odwagi a w ramieniu wznoszącym się 813 2, IV | wszelka trwoga w niej znikła, a natomiast przenikała 814 2, IV | nieruchoma stała, z twarzą różową a wzrokiem utkwionym w szeroki 815 2, V | wzdłuż ciała spoczywającym, a drugim na głowę zarzuconym. 816 2, V | wstały, do progu podeszły, a gdy im ona rękę na powitanie 817 2, V | oprawach na nią patrzały.~- A my o panience tylko co mówiłyśmy. 818 2, V | mówiłyśmy. O wilku mowa, a wilk tu. Bardzo słusznie!~- 819 2, V | u panów różnych służył, a teraz żeni się z Zaniewszczanką, 820 2, V | jaki w dzierżawę weźmie.~- A pan młody? - zapytała Justyna.~ 821 2, V | tylko że bardzo maleńki...~- A ty by chciała, żeby na świecie 822 2, V | Więc połowę da gotówką, a na drugą połowę weksle wyda. 823 2, V | złożyła dla niej matka, a ojciec, jak do miasta jeździł, 824 2, V | prawdziwego czarnego kaszmiru, a to już jest najpiękniejsza 825 2, V | jak te, które utkają same, a która więcej i ładniej utka, 826 2, V | broszce i kolczykach przyszła, a złotnymi bransoletami tańcząc 827 2, V | Starzyn poszła, do męża, a jutro raniutko powróci jeszcze 828 2, V | żniwach dzieciom pomagać, a potem do swoich w porę doskoczyć. 829 2, V | ujdzie dziś w jedną stronę, a dwie jutro z powrotem i 830 2, V | taką starość - zauważył Jan a z tej racji jest ona taką, 831 2, V | kącie kuchni umieszczone a tak wąskie, że prawie ich 832 2, V | pomiędzy nami wyniknąć... a ja sobie niezgody z panią 833 2, V | do domu, chleb na stole, a drzwi od przeciwka znów 834 2, V | Mogiłę z Jankiem jeździła? a? - uważnego tego wzroku 835 2, V | otwierały się do sieni, a dwoje innych, wąziutkich 836 2, V | białych kafel zbudowany, a u dołu mający rząd małych 837 2, V | pościelą wysoko usłane, a między oknami komodę olchową 838 2, V | olchowe, czerwone stoły, a u stołów kilka krzeseł domowej 839 2, V | po brzegi całą świetlicę, a wtłaczające się przez nie 840 2, V | kawałek chleba przełknąłem, a i Jankowi po tej kąpieli, 841 2, V | Mogiłę z Justyną on popłynie, a teraz dwojga młodych zapytywał, 842 2, V | i matka ich pochodziła; a Jana matka znów Siemaszczanka 843 2, V | drugim mężem w Jaśmontach, a na ostatku, za trzecim, 844 2, V | wszędzie krewnych i znajomych, a zechce pewno, aby o weselu 845 2, V | których jeden przywiędły a drugi świeży, żółte masło 846 2, V | spojrzawszy brwi ściągnął.~- A kto do ula chodził? - z 847 2, V | z gniewem zapytał.~- A któż by jak nie Antolka? 848 2, V | odsarknęła córka Fabiana.~- A raz na zawsze tego jej wzbroniłem! - 849 2, V | Nieświadomy wszystko zepsuć może, a ona kiedy nie uczyła się, 850 2, V | policzek przyciskając.~- A co? ukąsiła? - zawołał Jan.~- 851 2, V | siostrze nie powiedział, a Anzelm zażartował znowu:~- 852 2, V | przypominając zapytał:~- A może by pani herbaty wypiła? 853 2, V | zaśmiała się Justyna.~- A ja teraz już na siestrę 854 2, V | pochodzi ona od sierpa, a otrzymawszy twierdzącą odpowiedź 855 2, V | popatrzył.~- Ciężka praca! a? chociaż to wszystko od 856 2, V | ukazała się już więcej, a Antolkę widać było z dojnicą 857 2, V | wszystko, wszystko wiem...~- A skąd? Kto mówił? Pewno już 858 2, V | kopać, aby wodę znaleźć, a tym bardziej człowieka, 859 2, V | maleńki udziałek wziąłem, a z tego i całe późniejsze 860 2, V | głupim drogi pokazywali. A przed wszystkimi jeden cel 861 2, V | na jego ramieniu złożoną a na drugiej twarz swą opierając, 862 2, V | tylko zwróconej ku niej a daleko więcej do półgłosem 863 2, V | w boju syny ludzkie..." A w drugim miejscu tej samej 864 2, V | nieruchliwym w kącie stojąc, a im więcej oni weselą się, 865 2, V | śniegiem padającym idę, a w chacie... Chryste!... 866 2, V | rodu swego nie wiodłem, a choć ubogi, żonie i dzieciom 867 2, V | panowie jadać zaczynali, a może i spokojniejszy, pewniejszy. 868 2, V | uciekła. I sama desperowała, a jednakowoż nie chciała... 869 2, V | Dziś jest, myślałem sobie, a jutro rozwieje się i zniknie. 870 2, V | mnie z głodu nie zdechł, a dla siebie tobym już i palcem 871 2, V | wszystko na zawsze utraciłem, a gdybym znów nabył, zaraz 872 2, V | zmruż i rzuć pod nogi, a pocieszenia sobie jakiego 873 2, V | Tamta przed oczami stoi, a przy tym do czego inszego 874 2, V | wodą, lat może ze trzy, a smętek zdrowia ubierał i 875 2, V | dźwignięciu się z ruiny i biedy, a także pociecha, którą mu 876 2, V | w chacie robić zaczęła, a i bratowa, choć płocha i 877 2, V | łamania i bólu doświadczam, a kiedy w starych przypomnieniach 878 2, V | dziady i przeddziady jego, a on sam urodził się, wyrósł 879 2, V | sercu i żądaniu nie uczynię, a choćbym sam kiedy cokolwiek 880 2, V | stryjowi to niezdrowo, a u panny Justyny nawet i 881 2, V | przez pole zielsko dla krów, a w porze żniw żęła do 882 2, V | naigrawcę mojego ukrył... a jeżeli nie powie, to jak 883 2, V | zrewiduję i sam znajdę... a jak znajdę, to pomstę na 884 2, V | życie nieszczęśliwą uczynił, a mnie w g a ń b i e pogrążył...~- 885 2, V | nieszczęśliwą uczynił, a mnie w g a ń b i e pogrążył...~- Znowu 886 2, V | patrząc zapytał Anzelm.~- A jakże! - odzyskując mowę 887 2, V | Anzelm młodym kawalerem jest, a gospodarzem w chacie nieboszczyk 888 2, V | ku sufitowi spojrzał.~- A jakże - zaczął - a jakże! 889 2, V | spojrzał.~- A jakże - zaczął - a jakże! Pamiętam... ho, ho! 890 2, V | nas było... ja najmłodszy, a Franuś najstarszy... może 891 2, V | mnie dziesięć lat było, a jemu dwadzieścia, kiedy 892 2, V | Franuś nasz z nimi idzie". A matka głową kiwa i odpowiada " 893 2, V | pole, na drogę wychodziła, a my, młodsze bracia, tylko 894 2, V | widziała u niego nigdy, a ciągle patrzał na jej rozpuszczone 895 2, V | dziewczyny nie słyszała, a może też udawała, że ich 896 2, V | rękach i nogach opadały, a podczas z wielkiego chłodu 897 2, V | płotu plecami przyparta. "A co tam takiego stoi?" - 898 2, V | Nie wiemy" - odpowiadamy. A matka za nami idąca, nie 899 2, V | krzyknął do nas ociec. A ja, choć najmłodszy, ale 900 2, V | człowiek miał cały w dziurach, a czy obuty był, tego i widzieć 901 2, V | blond na brodę mu spadały, a oczy były jak w głowę wstawione 902 2, V | Jedną rękę miał opuszczoną, a drugą bułkę w ściśniętej 903 2, V | tak złości się i alteruje? A czy panna Jadwiga wie, że 904 2, V | swoich do chaty wnieśli, a matka na tapczanie przy 905 2, V | ciemnej bokówki wyszedł, a wkrótce raźnie już do świetlicy 906 2, V | łapią? - zapytał Anzelm.~- A jakże! tylko co z ogniami 907 2, V | ręką u zaostrzonego wąsika, a drugą na kłębie złożoną 908 2, V | sfatyguję się, czy nie, a żeby panna z twojej przyczyny 909 2, V | Mogiłę popłynąć nie mogłem, a nocne spacery we dwoje odbywać 910 2, V | ciężkimi chmurami podszyty, a z powierzchnią wybuchającą 911 2, V | pod długim cieniem boru, a z drugiej strony ciemnostalową. 912 2, V | kołysały się w ciemnej toni, a w blasku ich zaczerwienione 913 2, V | punktami ciemną wstęgą rzeki a niebem, pod którym wisiały 914 2, V | margrabia Créquy i inni, i inni, a wszyscy oczy swe mieli utkwione 915 2, V | spojrzeniem twarzy królewskiej, a jakimże był mój zachwyt, 916 2, V | oświetlonego gabinetu stanęła.~- A! to ty! - wymówił takim 917 2, V | tylko co był się ucieszył, a teraz uczucia zawodu doświadczył.~ 918 2, V | którzy jacicę łowią.~- A! - rzekł krótko i znowu 919 2, V | związku nie miało, obojętnym, a zapewne takim był i istotnie. 920 2, V | Skądże to bogi prowadzą? A miotły żadnej z sobą nie 921 2, V | co to? Wieczne głupstwo! A żeby Różyc przyjechał, ha? 922 2, V | nokturnach nie słyszeli, a przy tym wyrazów takich 923 2, V | przeddziad albo złotny, a potem palę się od wstydu. 924 2, V | że leniła się rozmawiać. A Teresa znów mówiła, że jakąś 925 2, V | tyle majątku zmarnował, a przy tym..." i cościś mnie 926 2, V | Justynko? Już postanowił, a ona, zdaje się, dlatego 927 2, V | jakiejś tam morfiny wyratować, a on podobno dobry dla niej 928 2, V | Papcio cały dzień sam grał, a nad wieczór zachciało mu 929 2, V | całym domu córeczki szukał, a córeczka jak w wodę wpadła. 930 2, V | od gadania ochrypłam, a ona nic powiedzieć mnie 931 2, V | jego zostać nie chciałaś?~- A? co? - wzdrygnęła się stara 932 2, V | wszyscy...~- Przecierpiał! a jaż nie przecierpiałam? 933 2, V | Niezupełnie taki jak wszyscy?... a jaż taka? Wieczny smutek... 934 2, V | przyczyn? Wszystko powiedział, a przyczyn nie powiedział? ~- 935 2, V | odwracając, mówić zaczęła:~- A ty chcesz wiedzieć? chcesz? 936 2, V | dawniej... góry i doliny! "A ty, Wasylku albo Anzelmku, 937 2, V | doliny na góry wchodzić! A ty, królewno, jeżeli z góry 938 2, V | kładł się od śmiechu. A ja, wiesz? jak w ogniu paliłam 939 2, V | szczęśliwa była, jak bóbr płaczę; a w dzień przed krewnymi i 940 2, V | wcale pewno nieosobliwą, a pracowałam w Korczynie od 941 2, V | odtęsknię się, odżałuję!" A Darzecka trzepała: "Zdarzy 942 2, V | zaczęła własne córki swatać, a czy ja odżałowałam i zapomniałam, 943 2, V | nie żęłam i nie płełam... a to wiele znaczy.., dla tego 944 2, V | ukontentowaniu przebyłam... A przy tym sława i honor mnie 945 2, V | duża, czysto? porządnie?~A gdy Justyna na wszystkie 946 2, V | powiedzieć mi, po co i na co?~A potem dodała prędko:~- Któż 947 2, V | welonem zasłaniały niebo, a na Niemnie bladosrebrnym 948 2, V | znowu dalej, coraz dalej, a zarazem słabiej. Jak czujni 949 2, V | ale bez dnia i słońca, a ona górą płynęła i szeroki 950 2, V | smutną pustynię piasków, a za nią w zamkniętym kole 951 2, V | w przezroczystym zmroku; a ona płynąc górą trzymała 952 2, V | teraz podnosiła wysoko, a promienie jej skąpe wprawdzie, 953 3, I | młodość jego napełniły, a wkrótce przedwcześnie życie 954 3, I | ten, który on posiadał, a stanowiący dziedzictwo piękne, 955 3, I | zdobny w klomby i trawniki, a tło jej stanowiły stare 956 3, I | utworzonym przez jedno szerokie a drugie wąskie koryto, na 957 3, I | i powściągliwość uczuć, a w samym rozpromienieniu, 958 3, I | przypominała kwitnące róże, a układ i mowa, jakkolwiek 959 3, I | pomocnicą, wspólniczką, a jeżeli w pracy jego zbliżania 960 3, I | mówić nie wiedząca, można, a wobec nieznanej sobie siły 961 3, I | siły niedołężna, oświecona, a stającej przed nią zagadki 962 3, I | najprzyjaźniejszych uczuć, a drżąca od wstrętu obudzanego 963 3, I | ona stawiła pomiędzy nią a ukochanym przez nią człowiekiem, 964 3, I | razem z krwią wielu pokoleń, a utrwaliła się w atmosferze 965 3, I | Andrzeja nie było już na ziemi, a krąg jej widzenia, stosunków, 966 3, I | męża, mocno go pocałowała, a wnet z uścisku uwalniając 967 3, I | onieśmielało i odstręczało, a ona nie czyniła nic, aby 968 3, I | mogła cierpienia moralne, a może i fizyczne, które na 969 3, I | nadawał mu pozór kaplicy, a wrażenie to wzmagało okrywające 970 3, I | okazało się koniecznym, a tak dla niej przykrym, że 971 3, I | tłumem pełnym najpoziomszych, a może i najbrudniejszych 972 3, I | wzniosłych uczuć i myśli, a może także i natchnionych 973 3, I | uczą go mnóstwa rzeczy, a z czasem, gdy dorośnie, 974 3, I | kibić jej obejmą ramiona, a na ustach jej spoczną usta 975 3, I | mężczyzny, że nowe obowiązki, a może i uroki życia do reszty 976 3, I | rozstawała się z Andrzejem, a potem zdjął niezmierny 977 3, I | przez nią zapomniana mogiła, a jej wszystkie wdzięki i 978 3, I | objęciach upokorzenia i skruchy, a dusza niby sztyletem niewysłowioną 979 3, I | uszczęśliwiającą wiarą, a czasem tylko z nieśmiałą 980 3, I | oznajmionym było prawdy, a ile złudzenia lub może chęci 981 3, I | sztuczności tej nie wiedzieli nic, a pochwały i zachęty raz jeszcze 982 3, I | co o jej synie mówiono, a może w radości swej większy 983 3, I | życia tych dwojga ludzi, a lękała się jej dotknąć przez 984 3, I | postawie trochę niedbałej, a trochę wyszukanej, wsparty 985 3, I | Nicość pomysłów, mozolność, a przecież i niedokładność 986 3, I | jak okiem sięgnąć szeroką a jak szmaragd zieloną, przepasywały 987 3, I | dalekim punkcie firmamentu, a usiewały grupy drzew i krzewiastych 988 3, I | Szedł coraz powolniej, a gdy w żurnalowym ubraniu, 989 3, I | nudzie i chłodzie jego życia, a zapewne i szczeblem ku dziełom 990 3, I | się coraz powolniejszym, a wzrok coraz więcej wzgardliwym 991 3, I | przerzucał starożytnicze księgi, a rysowane na ich kartach 992 3, I | osobliwościach rozlubowany, a w geniusz żoninego synowca, 993 3, I | herbem Szwecji opatrzonych, a Darzecki uwiózł do domu 994 3, I | się, martwi się, tęskni, a jednak tyje! Cerę twarzy 995 3, I | Otyłość jest szpetnością, a wszelka szpetność budziła 996 3, I | szli, ale może i ku niemu, a on wolał o wiele zejść im 997 3, I | rysami zawsze szpetni, a siermięgi ich czy kożuchy 998 3, I | bywają miraże natchnień, a wytężona ku jednemu celowi 999 3, I | otwierały się parę razy, a zza nich wyglądała i wnet 1000 3, I | złożyła naprzód dyg głęboki, a potem przemawiać do niego


1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-1576

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL