Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
127 1
1861 1
1a 1
a 1576
á 3
a1e 1
1
Frequency    [«  »]
2884 na
2741 nie
1743 ze
1576 a
1572 do
1365 to
1051 ale
Eliza Orzeszkowa
Nad Niemnem

IntraText - Concordances

a

1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-1576

     Tom, Rozdzial
1001 3, I | go kocha, kocha, kocha, a nie chce zapomnieć małego 1002 3, I | trochę wyładniałaś jeszcze, a co do serca, tego nie odebrałaś 1003 3, I | kręciły się w jej oczach, a w głosie drżał śmiech.~W 1004 3, I | czas, razem może poczytamy, a po obiedzie na przechadzkę 1005 3, I | ożywiła się dziwnie nagle, a oczy, przygasłe wprzódy, 1006 3, I | wyciągnął.~- Daj mi to, a sama do czytania weź co 1007 3, I | więcej się podoba. Elle a de la chance, cette... cette... 1008 3, I | Zygmusiu? - zapytała jeszcze, a niespokojne jej oczy tonęły 1009 3, I | leżała rozłożona książka, a u kolan na niskim stołeczku 1010 3, I | wytwarzała pomiędzy nim a sobą, sprawiała jej przejmującą, 1011 3, I | i rady od niej wzywając, a po części za los swój odpowiedzialną 1012 3, I | spostrzegła go była w parku. A teraz te wycieczki do Korczyna? 1013 3, I | Kochałżeby on naprawdę Justynę, a miłość dla Klotyldy byłażby 1014 3, I | Zygmuntem pomówić przyrzekała, a na dnie duszy snuła rozpaczliwe 1015 3, I | której uczynione zwierzenia a także pieszczoty i obietnice 1016 3, I | pojechał nie do Korczyna, a usłyszawszy odpowiedź, która 1017 3, II | wybiły się gorące rumieńce, a oczy jej, zazwyczaj trochę 1018 3, II | nią z boku i filuternie.~- A teraz nie nudzisz się? - 1019 3, II | Elżusi?~- Naturalnie.~- A tworzącym dla ciebie parę 1020 3, II | Bo to wy wiecie jedno, a ja drugie!" Gdybym wtedy 1021 3, II | pomiędzy jednym z czworaków a stajnią, na tle czerwonych 1022 3, II | pojeździł i już zepsuł! A czy ty wiesz, gałganie, 1023 3, II | trzymać wam pozwalam... A gdybyś zresztą i ziemię 1024 3, II | żniwiarki psuły się często, a ja przypatrywałem się, jak 1025 3, II | maszynę do kowala zawieziemy, a w jaką godzinę po wschodzie 1026 3, II | syna w scenę pomiędzy nim a parobkiem zachodzącą stał 1027 3, II | zachodzą pomiędzy teorią a praktyką, rzeczywistością 1028 3, II | praktyką, rzeczywistością a sielanką.~Witold wpadł mu 1029 3, II | zdejmie, w łeb sobie palnie, a potem i przy świetle śmierdzącej 1030 3, II | Łbem muru nie przebijesz, a tych ludzi gdybyś i miodem 1031 3, II | uśmiechnął się Witold.~- A kto ich tam, do diabła, 1032 3, II | do garnków z przeszłości, a potem...~Stanął i twarzą 1033 3, II | dbałość, życzliwość...~- A więc - wybuchając przerwał 1034 3, II | jego, równa się hrabiostwu, a może i jakiemu kiepskiemu 1035 3, II | jakiemu kiepskiemu księstwu... a jaka parantela. fiu! fiu! 1036 3, II | błyszczącymi oczkami spojrzał, a spostrzegłszy, że potrzebowała 1037 3, II | bardzo zacna matrona... a on dwadzieścia dwa lata 1038 3, II | dobrodusznie, serdecznie, a tryumfującym i uszczęśliwionym 1039 3, II | mówiono, niż to, co mówiono, a co teraz Kirło z werwą okraszoną 1040 3, II | wszystkim mieściło się prawdy, a ile przesady, trudno zgadnąć; 1041 3, II | palców swoich pocałował, a Orzelski, który niegdyś 1042 3, II | właściciel tego zechce... a zechce wtedy, gdy zrobi 1043 3, II | folwarków ze śliczną glebą, a w tych folwarkach, jak u 1044 3, II | była i przynosiła dużo, a choć upadła, znowu powstać 1045 3, II | gdy tylko Teofilek zechce, a zechce najpewniej wtedy, 1046 3, II | zwrócić na siebie potrafiła, a gdy to wielkie, cudowne 1047 3, II | na Justynę spoglądali, a w spojrzeniach, i uśmiechach 1048 3, II | przebiła jej mowę Teresa.~- A pałacyk! ach, mamciu, pałacyk! 1049 3, II | niewielu dniami tak gorąco a nadaremnie błagała ojca 1050 3, II | zwyczajem jadł wiele i długo, a raz w rozmowę słowo rzuciwszy 1051 3, II | oddać zlokowane na Korczynie a do niej należące pięć tysięcy, 1052 3, II | widać, opowiadania Kirły, a szczególniej brzmiący w 1053 3, II | cicha jęknęła pani Emilia.~- A tak - nie zwracając oczu 1054 3, II | Przy tym tak już nic a nic nie robić, jak ci panowie, 1055 3, II | na marcypanach pasie się, a nawzajem dla świata, który 1056 3, II | nogi chwiały się pod nią.~- A toż co? - ze zdziwieniem 1057 3, II | domu ramię jej podając, a z drugiej podtrzymywała 1058 3, II | W imię Ojca i Syna... a cóż ja jej złego zrobiłem? 1059 3, II | Gorącą masz głowę - zauważył.~A tej krótkiej, dwuznacznej 1060 3, II | ręką brał tak... za włosy, a drugą za gardło i - trrraf! 1061 3, II | kurczęciem – zawołała - a wtedy uwierzę, że mógłbyś 1062 3, II | był daleko... daleko... A nam o to przecież idzie... 1063 3, II | Zdaje się, że rozsądna, a może i pstro ma w głowie, 1064 3, II | od ziemi ledwie odrosła, a już nudzi się! Czy nie zaczynasz 1065 3, II | Dziewczynka skarżyła się dalej:~- A pewno! Głowa mię boli często! 1066 3, II | ciągać! Wieczny śmiech! a co ja na tym weselu robić 1067 3, II | zgiń, maro, przepadnij! A to przyczepski z tego Widzia! 1068 3, II | by odmówić nie potrafiła, a potem dlatego, że to 1069 3, II | zapłonęły zrazu jak żużle, a potem zmąciły się wielkim 1070 3, II | było! I... krótko to było! A teraz... po co? czy po to, 1071 3, II | przyjmują to dobry wieczór, a jeżeli nie przyjmują, to 1072 3, II | wypędzać! Bardzo słusznie. A gdyby i samego pana Korczyńskiego 1073 3, II | arystokrat. Ale on sobie, a ona sobie. U ojca rodzonego 1074 3, II | lęka się, po Bogu ojca, a więcej to już chyba takiego 1075 3, II | sąsiedztwie państwo bywali, a u niego nie. Powiedzieć, 1076 3, II | że jemu to smętliwie... A teraz i z tym procesem, 1077 3, II | Młodzieńki i mileńki bardzo, a taki pokorny, że zdaje się 1078 3, II | tam! Połowę tylko wypłaci, a na połowę weksele wyda. 1079 3, II | trawach złoty kobierzec, a mnóstwem tajemniczych i 1080 3, II | dom ku ogrodowi bokiem, a ku małemu podwórku gankiem 1081 3, II | złożył na ręce Justyny, a wnet potem obie już ręce 1082 3, II | od Korczyna niedaleko... A drugi Giecołd w biurze... ~ 1083 3, II | Ale przerwał jej mąż:~A u imości wiecznie tylko 1084 3, II | zielonym jak trawa surducie, a z czerwoną, dobroduszną, 1085 3, II | dawniejszej pani Jerzowej... A to Alżusi kawaler, Franciszek 1086 3, II | wyskoczyła i zagadała:~- Jezu! a toż to pan Starzyński! Bardzo 1087 3, II | Starzyński! Bardzo słusznie! A ja myślałam, że to taki 1088 3, II | zaśmiał się najgłębszym basem, a tak serdecznie, że mu 1089 3, II | małych oczu nabiegły.~- A to mnie tak moja imość wystrychnęła... - 1090 3, II | rozum na drodze straciła?" A ona: "Niech jegomość mnie 1091 3, II | robić? kiedy choć stara, a romansowa! Wszystko równo 1092 3, II | Zdaje się, że dobry, a taki skąpiec, że niech Pan 1093 3, II | sobie i dzieciom odejmuje, a pełną szufladę w komodzie 1094 3, II | plastrów wyciekłym miodem, a przy niej leżał wielki bochen 1095 3, II | przyniesione przedmioty umieszcza, a wszystko to głośno, rezolutnie, 1096 3, II | zębami w uśmiechach błyskając a imponująco zadarty nosek 1097 3, II | rozkazy i komenderówki, a ilekroć na nią spojrzał, 1098 3, II | chodził.~- Dzień po nocy, a noc po dniu następuje... - 1099 3, II | spólnie z pieskiem, witamy. A co to szkodzi! Kto pana 1100 3, II | wyżła gładził istotnie, a Fabianowa z ławy powstawszy 1101 3, II | okazane jej uszanowanie, a potem była to na jej młyn 1102 3, II | jeszcze przybiegał do nas, a i potem z klas do mamy i 1103 3, II | teraz dzierżawę trzyma, a drugi w biurze...~- Taż 1104 3, II | odrobinie miodu łyżką wkładała, a on za każdym razem czerwoną 1105 3, II | tego cmokania zaprzestanie, a po ludzku ze mną pogada - 1106 3, II | posłuszny, całowania zaprzestał, a w zamian szeptać ze sobą 1107 3, II | szeptać ze sobą poczęli, a raczej ona szeptała, on 1108 3, II | bo i dzień był powszedni, a tylko u Fabianostwa z powodu 1109 3, II | śmiało i szerokimi krokami, a gdy już doszedł do śliwowego 1110 3, II | śmiała się na całe gardło, a narzeczony wiernie jej wtórował. 1111 3, II | okolicy wynurzył się z gaju, a zmieszana Antolka rezonem 1112 3, II | nie wiadomo co dokazuje, a lepiej powiedziałby, czy 1113 3, II | wydzierżawionej łąki siano zbierał, a według wieści Michała, tak 1114 3, II | zielsk wszelkich ogałacają, a zawsze srogi niedostatek 1115 3, II | po drogach nie ścigałem, a co z tego! Tyle tylko, żem 1116 3, II | w ciele utrzymać zdołał, a chaty nawet nowej za co 1117 3, II | mają i we troje żyją... a u mnie i dwunastu morgów 1118 3, II | dwunastu morgów może nie ma, a dzieci pięcioro. Co ja z 1119 3, II | zrobię, jak wszyscy wyrosną, a żenić się zechcą? Dawniej 1120 3, II | na wielkie nie wystarczy, a małych naokolutko tek jak 1121 3, II | na śmierć zapracuj się, a poprawy losu swojego nie 1122 3, II | przyczyny nie możno...~- A nie możno - przytwierdził 1123 3, II | otoczyła nas rola bogaczów, a my ledwie ścieżeczką wąską 1124 3, II | za trzy miesiące pójdzie, a choć za pięć lat i powróci, 1125 3, II | Niemnie orać i kosić umie, a tamte dwa to jeszcze niedostałe 1126 3, II | toczącej się dokoła zydla, a do Antolki wobec tylu osób 1127 3, II | Jeden kiep, drugi dureń, a obydwa błazny!~Wkrótce potem 1128 3, II | się po wielekroć i nisko, a wnet potem prostował się 1129 3, II | twarz młodego Korćzyńskiego, a przy wzmiance o procesie 1130 3, II | trudami ubogiego życia, a w facecjach, przysłowiach, 1131 3, II | ślubu szczęścia życzyć, a za wielką promocję i osobliwą 1132 3, II | podług swego nosa śpiewa, a w małym garnku barszcz tak 1133 3, II | tańczyła na trawach ogrodu a krygując się i dygając, 1134 3, II | pan Starzyński swatem, a panna Justyna pierwszą drużką 1135 3, II | asystę będzie miała!...~A Elżusia floksy dla Justyny 1136 3, II | biły rozpalonymi skrzydły, a świetlistymi pasami przerzynały 1137 3, II | pomiędzy zagrodą Fabiana a korczyńskim dworem mówił 1138 3, II | wieczór gwiaździsty patrząc, a uchem ciekawym, może tęsknym, 1139 3, II | lecz także uradowany. - A co chcesz, robaczku? Może 1140 3, II | okrywała. Rzecz była drobną, a jednak Marta śmiała się 1141 3, II | użyła lekarstwa jednego, a drugie właśnie przygotowywała, 1142 3, II | osłupiała zrazu od zdziwienia, a potem żądaniu jego oparła 1143 3, II | więcej fizycznego ruchu a umysłowej wiedzy o naturze 1144 3, II | bliskości swojej nie pozwalając, a gdy dorósł, z lubością nieraz 1145 3, II | Leonia jest dziewczyną, a co chłopcu idzie na zdrowie, 1146 3, II | nie przerywał. Odszedł, a w kilka minut potem widać 1147 3, II | mu nowy majątkowy kłopot, a na serce tajemny i niespodziewany 1148 3, II | których Benedykt niegdyś, a Witold teraz żywe miał zamiłowanie, 1149 3, II | tajonym ze strony jednej, a w gorzkich i porywczych 1150 3, II | parsknął wesołym śmiechem, a potem zaraz coś jakby litość 1151 3, II | za synami braci przepada, a Zygmuś, kiedy siedział za 1152 3, II | Benedykt trochę podejrzliwie, a trochę wstydliwie na niego 1153 3, II | bardzo blady, drżał cały, a z oczu sypały się mu iskry. 1154 3, II | jednej strony przebyte, a z drugiej widziane i odczute 1155 3, II | za stryjem w głąb domu, a Benedykt znalazłszy się 1156 3, II | Dla nich to suma ogromna, a i dla mnie także niemało 1157 3, II | choćby poduszki zlicytuję, a swoje odbiorę! Niech nie 1158 3, II | wprawdzie, ale zawsze kosztował. A fatyga i zgryzoty czy za 1159 3, II | Dla nich to dobra lekcja, a dla mnie tysiąc rubli... 1160 3, II | przez sąd zwrotu kosztów. A jakże! Naturalnie! Natychmiast 1161 3, II | się tylko do litery prawa, a jeżeli nie oddadzą prędko 1162 3, II | jakie pół godzinki do bab, a ja odpowiedź zaraz napiszę... 1163 3, II | znanym mu był od dzieciństwa; a chwilowe wahanie sprawiła 1164 3, II | kiedyś szczere zachwycenie, a teraz tęsknotę. Mówiąc nieustannie 1165 3, II | się pod ciemnym stanikiem, a piersią poruszał oddech 1166 3, II | widocznie znowu zapytał:~- A ty sama tego prawa nie domyślasz 1167 3, II | obojętnie słuchać twojego głosu, a przy każdym twoim zbliżeniu 1168 3, II | nikczemności. Pomiędzy mną a tobą stanęły łzy, które 1169 3, II | twojej żony. Pomiędzy mną a tobą stanęło moje sumienie!~ 1170 3, II | niewolniczych i poziomych, a inna dla wyższych i niepodległych! 1171 3, II | zwycięstwa nie tracący, mówił, a raczej szeptał dalej:~- 1172 3, II | uszczęśliwić można cackami, a oślepić drobną monetą czułości... 1173 3, II | jej podnosiła się szybko, a oczy, w których jednocześnie 1174 3, II | kiedy zabijał mi matkę, a dla ojca szacunek odbierał... 1175 3, II | i potem pomiędzy ludźmi, a wszędzie, zawsze zaczynał 1176 3, II | zaczynał się od... od gwiazd, a kończył się w błocie. O, 1177 3, II | wyobrażenia nawet nie znam. A za zdolność do rezonowania 1178 3, II | obrażony, rozczarowany a jednak przez chwilę jeszcze 1179 3, II | czasem prawie bezprzytomnej, a umilkła zupełnie w chwili, 1180 3, II | gdy tylko do domu wrócę. A ja także w ten piękny wieczór 1181 3, II | mamie chcę zaproponować, a raczej o co chcę bardzo 1182 3, II | Słucham cię - powtórzyła, a piękne jej oczy, których 1183 3, II | powszednie i pospolite, a przyzwyczajałaś w zamian 1184 3, II | niepospolitych, wysokich... a tak wszystko skierowywałaś, 1185 3, II | rozstał się on przed godziną, a która długo jak ptak upojony 1186 3, II | pomiędzy niskim szczęściem a nieszczęściem wzniosłym 1187 3, II | prosto w oczy zapytała:~- A ty, Zygmuncie, czy nie jesteś 1188 3, II | ideałów i wyższych wrażeń, a otacza go sama pospolitość 1189 3, II | także żadnych przyjemności, a całe dnie przepędzać bez 1190 3, II | wołu... Ciało prosperuje, a duch upada. Czuję w sobie 1191 3, II | się nią nie jest. Voilá! A jeżeli w tym wypadku 1192 3, II | mnie... chodź tu... bliżej!~A gdy o parę kroków od niej 1193 3, II | wysłuchał z trochę gorzkim, a trochę lekceważącym uśmiechem, 1194 3, II | oswajam się ze wszystkim, a jak tylko oswoję się, zaraz 1195 3, II | wstrząsnąć i natchnąć nie może? A ja marzyłam... a ja marzyłam...~ 1196 3, II | nie może? A ja marzyłam... a ja marzyłam...~Tu głos jej 1197 3, II | powściąganymi z całej siły łzami.~- A ja marzyłam... że tu właśnie, 1198 3, II | Zbłądziłam. Pomiędzy tobą a tym, co powinno być najwyższą 1199 3, II | iluzji sobie nie robię... a nie mając żadnych iluzji, 1200 3, II | kilka razy z cicha wymówiła, a potem jedną rękę od stołu 1201 3, II | Zygmuncie! - zawołała, a głos jej dźwięczał zupełnie 1202 3, II | niebie, przed chwilą różowy, a teraz krwawo zaczerwieniony, 1203 3, III| strony w lesiste pagórki, a z drugiej w półkoliste koryto 1204 3, III| więdniejącą zielenią kartoflisk, a wszystko to razem wyglądało 1205 3, III| kładły rdzaworóżowe plamy, a majową zielonością odbijał 1206 3, III| sczerniałej i bez blasku, a kiedy niekiedy, nie wiedzieć 1207 3, III| żurawi i klekot bociani, a w dole na mdlejących skrzydłach 1208 3, III| przygasłym i spłowiałym, a gdzieniegdzie tylko rdzawą 1209 3, III| jej barwy i samo pobladło, a teraz na piękną jeszcze, 1210 3, III| gęstwinach. Były to gęstwiny, a raczej wzdęte rzeki, dzikie 1211 3, III| szerokolistnej, puszystej dla oka a twardej dla ręki pościeli 1212 3, III| nic sobą nie zasłaniały, a na dziedzińcach i uliczkach, 1213 3, III| przez szacunek, ciekawość, a najbardziej nadzieję wesołych 1214 3, III| koneksji posiadał bez liku, a gdyby i z głodu miał mrzeć 1215 3, III| szukali, do bójek skłonni, a do maczania języków w czarkach 1216 3, III| górę podnoszący wąsa, mali a zwinni, z rodzinnej zgody 1217 3, III| podgalane głowy przeddziadów; a byli tu także z piaszczystych 1218 3, III| za cztery stanąć mogące, a z Siemaszek przybyli, jak 1219 3, III| grubą nicianą pończochę, a wnet potem papierosa zapaliła 1220 3, III| udający pierścionek na palcu, a u szyi szpilka z błyszczącym 1221 3, III| związane chustki i krawaty, a tylko u piersi śnieżne przody 1222 3, III| jednostajnie także karki prosto, a głowy śmiało trzymający.~ 1223 3, III| twarzy im wywabiało rumieńce, a nogi obciążało niewidzialnymi 1224 3, III| siedmiorga dzieci ojciec, a właściciel dziesięciomorgowego 1225 3, III| wpadającą w zapalczywość mowę, a jedną tylko posiadały cechę; 1226 3, III| tylko wchodzili do domu, a prawie wszyscy przechadzali 1227 3, III| tylko opóźniającym się, a tak ważnym gościu była mowa. 1228 3, III| posiada i piękne kunie hoduje, a potem z zyskiem sprzedaje. 1229 3, III| posażnej, sobie upatruje. A jakże! On by może na to 1230 3, III| trzyma, złotny zegarek ma, a którejś niedzieli Michał 1231 3, III| żeby jednym były gody, a drugim głody; jednym mąka, 1232 3, III| drugim głody; jednym mąka, a drugim miękina!~Dziewczęta 1233 3, III| wyślepiały na drogę patrząc, a zajmującego kawalera wypatrując. 1234 3, III| Zaniewszczanek i Starzyńskich, a że tu obce były i nikogo 1235 3, III| zagrymasi i oracji nie powie, a jeżeli już powie, to bardzo 1236 3, III| woda biegąca, takie płynne, a do tego i wierszami przyozdabiane. 1237 3, III| wszystkich znajomych witając, a gdy to czynił, oprócz okuć 1238 3, III| synów Fabiana wodze oddał, a sam do wnętrza domu wpadł, 1239 3, III| własnego ukontentowania a grzecznego sąsiadom usłużenia 1240 3, III| pierogami i serami zastawione, a zydlami i stołkami otoczone. 1241 3, III| wszystkich była zupełną, a cisza stała się tak wielką, 1242 3, III| ludzkiemu przypodobujący się, a tobie, panno młoda, w dniu 1243 3, III| trzymając ciągnął dalej, a coraz dobitniej i głośniej:~- 1244 3, III| wiek wieków, do końca. A ty, panie młody, to weź 1245 3, III| na uwagę, że Bóg słońcem, a mąż dobrą żoną świat sobie 1246 3, III| Tu głos nieco zawiesił, a w ścisku już nawet głośnych 1247 3, III| świętym złączy się para, a przez mężczyznę i kobietę 1248 3, III| trochę do hucznego marsza, a trochę do zawiesistego mazura 1249 3, III| sakrament święty jechać, a wprzódy do kolan rodzicielskich 1250 3, III| długa do nóg mu była runęła, a pan młody ze stukiem na 1251 3, III| ku niemu mowę zwracał:~- A tobie, mój zięciu, ojcowskim 1252 3, III| zbytnio żonce nie popuszczaj, a to pamiętaj sobie, że zły 1253 3, III| dziedzictwo niedozorem zmarnuje, a dbający i umiejętny z lada 1254 3, III| Starzyńska rozpłakała się, a swania Giecołdowa gardząc 1255 3, III| nie wypuścić, panna młoda a za nią i pan młody prawie 1256 3, III| większość wybuchnęła płaczem, a przy tym i całować się pomiędzy 1257 3, III| drużki i drużbantowie, a w świetlicy, za oknami, 1258 3, III| tylko szlochania, całusy, a wśród szlochań i całusów 1259 3, III| mirtu do sukien przypinały, a pierwszy Kazimierz Jaśmont 1260 3, III| głosem krzyknął:~- Jazda!~A potem, niby wieloryb wody, 1261 3, III| piersią i bokami tłum prąc, a głosem pszczolne jego brzęczenie 1262 3, III| czupryny przysłaniająca, a głos nakazujący, dyktatorski 1263 3, III| zamyślał się czoło marszcząc, a kępkę wąsów naprzód wysuwając. 1264 3, III| im z egzekucją siędzie, a kiedy najszumniejsi i najweselsi 1265 3, III| z tego! Trzy dni wesela, a do śmierci smutku! Żeby 1266 3, III| doczesność... znikomość...~A poważny, niemłody Strzałkowski, 1267 3, III| pośrednikiem między ojcem a sąsiadami zostanie...~- 1268 3, III| sąsiadami zostanie...~- Pewno! a jakże! To już i ja sam sobie 1269 3, III| na jednacza pomiędzy nami a panem Korczyńskim poprosim.~ 1270 3, III| ostatnią krowę sprzeda, a jak Łazarz u bogaczowego 1271 3, III| przychodzi teraz groźno stawać, a drogo było do procesu tego 1272 3, III| wszystkich na rzeź wydał, a teraz od jedynego ratunku 1273 3, III| Korczyńskiemu wszystko pomścić. A że przez złego człowieka 1274 3, III| zmiłowanie proszącego...~A Apostoł suche ramiona w 1275 3, III| pora rozpoczynania tańców, a naprawdę już nawet i nadeszła, 1276 3, III| grzmotem, śmiechem przerywaną, a u końca Apostoł wypowiadał 1277 3, III| muzykantów zawołano do stołu; a teraz, kiedy i muzykanci 1278 3, III| oczekując i wypatrując, a z nikim oprócz Domuntów 1279 3, III| zbliżyli się Łozowiccy, a z nimi razem stanął Staniewski 1280 3, III| do konowała zaprowadziła, a teraz stamtąd wraca. Parobkowi 1281 3, III| ramieniu jednego Domunta, a drugą na drugiego, coś do 1282 3, III| coś do nich poszeptał, a oni zaraz biegiem puścili 1283 3, III| prawili, o coś prosili, a ona opierała się, przecząco 1284 3, III| dala wołając:~- Przyjdzie! a jakże! ma się rozumieć, 1285 3, III| złoty zegarek spojrzał, a potem z kieszeni tużurka 1286 3, III| Elżusia z jednej strony, a Franuś z drugiej pod ramiona 1287 3, III| ko... ko... pa... lat..~A ona także zaczęła:~- Góra 1288 3, III| dwadzieścia trzy lata... - mówiła.~A on, w skupionej jakby i 1289 3, III| widział kwitnącą, rumianą, a wieczór...~Urwał, mocniej 1290 3, III| otrzeźwiawszy, zaśmiała się:~- A pan Anzelm może myśli, że 1291 3, III| zażartował:~- Słusznie! A jakże! Starość grubianka, 1292 3, III| Stare czasy! stare czasy!~A potem przez Fabianową zapraszana 1293 3, III| dziwiącym się odpowiadając:~- A cóż robić? moje panie! co 1294 3, III| i do tańca zaprosił, a gdy ona w znak przyzwolenia 1295 3, III| jednemu z młodych Siemaszków, a małe Siemaszczanki porwanymi 1296 3, III| jak piórkami wywijając, a przytupując tak często i 1297 3, III| Adamem była błysnęła, zgasła, a z przeciwnej strony rozchichotany 1298 3, III| śmiechów kobiecych i męskich, a niezmieszany bynajmniej 1299 3, III| to wszystko się skończy, a oni znowu we dwóch na Niemen 1300 3, III| domostwom i tym ludziom, a promienie jej lampy nićmi 1301 3, III| uderzyła, na czoło płomię, a w oczy wilgoć rzucając. 1302 3, III| prosił, aby mu pokój dała, a potem wprost ofuknął. Nikt 1303 3, III| Widać pokłócili się z sobą, a może też wszystko pomiędzy 1304 3, III| kwiecie lat swoich zapadł, a obaj górnie zawsze myśleli, 1305 3, III| co Jerzy zginął marnie, a Anzelm też niezupełnie po 1306 3, III| oczami błysnął, pomiędzy ławą a ścianą przecisnął się, w 1307 3, III| Mogiłę...~Chwilę milczał, a potem poprosił:~- Żebym 1308 3, III| obfitymi draperiami obwieszoną, a z tyłu w ogromną turniurę 1309 3, III| papierowy wachlarz malowany, a od całej jej osoby biły 1310 3, III| otoczonym i zatrzymanym został, a ona zaledwie parę kroków 1311 3, III| jarzębiny na głowie miała, a kawaler w pętlicy ubrania. 1312 3, III| jej uderzył; wydęła usta, a pod sobolowymi brwiami szafir 1313 3, III| Benedykta, poczytywał, a o dziadku, Stanisławie, 1314 3, III| nie żył, o tym pamiętał, a wywijając w górze zeschłym 1315 3, III| obejmowała Marynia Kirlanka, a kilku stojących obok młodych 1316 3, III| sfiksuje... z cicha mówili.~A w gumnie ukazanie się Jadwigi 1317 3, III| nakładła i myśli, że pięknie. A to czysta trumna, galonami 1318 3, III| śliczne róże na tym wachlarzu! A te złotne liście zupełnie 1319 3, III| strojem przez dwie godziny, a ten, dla kogo to czyniła, 1320 3, III| niej Kazimierz Jaśmont, a że już raz gdzieściś u znajomych 1321 3, III| jest, lato kończy się, a zaczyna się zima, bo choć 1322 3, III| też i przyjemności więcej, a zimową porą nadmiar smętek 1323 3, III| wszystkie czasy mają swój czas, a w dekretach boskich tak 1324 3, III| miłuje, to i we śnie czuje... A co się tyczy małej znajomości, 1325 3, III| znowu coś z cicha mówić, a oczami rzucał w stronę, 1326 3, III| potrzeba. Wyszła przed wrota a Jaśmont Witolda za ramię 1327 3, III| drużką przodem wybiegł, a wszyscy za nimi w poskokach 1328 3, III| płynęła przodem korowodu, a widzowie dokoła stojący 1329 3, III| krzyk i pisk; łokciem jego, a uchowaj Boże! i nogą może 1330 3, III| dzierżawczynię bardzo rozgniewało, a u jej sąsiadek wywołało 1331 3, III| za nimi się znajdujące, a tancerka z pierwszej pary, 1332 3, III| nieco podniesionym w górę, a twarzą ku twarzy tancerki 1333 3, III| śpiewania nie mieli czasu. A tylko Janek jeszcze, jak 1334 3, III| piersią ludzi roztrącała, a wzrokiem ścigała wychodzącą 1335 3, III| jarzębiną u szarej siermiężki a twarzą w płomieniach, wciąż 1336 3, III| rączek na krzyż nie składasz, a w mężowskim domu więcej 1337 3, III| sobie ręce mozołami okryję, a Antolka przy mnie zbytecznych 1338 3, III| krzywdy nigdy nie uczynili, a przeciwnie, zawsze od nich 1339 3, III| zaś świeciła biała suknia, a obok niej wysmukły młodzieniec 1340 3, III| badaj, z ludźmi żyj...~- A jak pojedziesz, czy napiszesz 1341 3, III| ty najmilsza i najlepsza. A gdy już na zawsze wrócę 1342 3, III| nędznemu lżej nie samemu, a cóż dopiero kiedy człowiek 1343 3, III| do serca mojego zajrzało! A czy to może być inaczej? 1344 3, III| kochanie, to nie przychodziło, a jak przyszło, to już i nie 1345 3, III| rozwiewają wiatry niżeli u nas, a do tego wiele też i od charakteru 1346 3, III| głównie chce wziąść, a stryj Anzelm nie dostawszy 1347 3, III| kochaniu doznawszy...~- A panna Domuntówna czy teraz 1348 3, III| prawdziwej być nie może, a tylko to pani z gruntu serca 1349 3, III| powiem, że pomiędzy mną a Jadwiśką nigdy nic nie było, 1350 3, III| oświadczałem i nie przyrzekałem, a tylko z namowy stryja i 1351 3, III| do upamiętania przyjdzie, a ja przed nią bynajmniej 1352 3, III| twardą skórą powleczona, a jednak dziwnie miękka, błagalnym 1353 3, III| dowiedzieli się wszyscy, a w zielonej uliczce pomiędzy 1354 3, III| sobie tłumaczyć umyślił. A Domuntowie po stronie swojej 1355 3, III| zabawy, żeby mnie nastraszyć, a później z mojego strachu 1356 3, III| wcale do zarzucenia nie ma. A jeżeli ja za ten postępek 1357 3, III| zeschłą rękę go całowała, a drogą ku swojej zagrodzie 1358 3, III| objęciu jej starcem kwiliła, a łzy jak paciorki z oczu 1359 3, III| jakkolwiek hardowąsi Łozowiccy, a także stateczni Strzałkowscy 1360 3, III| zaś kompanii hałasy takie, a broń Boże bitwy, wcale 1361 3, III| rzucając, skomląc, wyskakując, a co moment pyskiem zwracając 1362 3, III| Idę! biegnę! do usług! A kto z kim? Panno Kaźmiro! 1363 3, III| i przerzedzonych gajach, a nad wszystkimi wykrzykami 1364 3, III| błoń tam kwiecistsza...~A ku rzece, której imię mnóstwem 1365 3, III| i Antolka przeskakiwały, a po paru minutach byli już 1366 3, III| chwaląc, drugie krytykując, a kiedy niekiedy dawnemu przyjacielowi 1367 3, III| ona przemówiła pierwsza:~- A pamięta pan Anzelm, ile 1368 3, III| Andrzej wszystkim przewodził, a nasz Jerzy niejeden raz 1369 3, III| i pomocą jemu służył?~- A tak, tak to było! Wieczny 1370 3, III| ona przemówiła znowu:~- A pan Anzelm pamięta, że to 1371 3, III| otoczyłam siwym barankiem?~- A pani pamięta, czyja to rączka 1372 3, III| zwrócona ku powierzchni rzeki, a ognistą kulą dna jej sięgająca, 1373 3, III| kilka łodzi i czółen sznurem a cicho sunęło po szlaku rzeki, 1374 3, III| złote, przemijające blaski; a znad łodzi i czółen wzbijał 1375 3, III| odległej przeszłości drzemiące, a tu zdające się budzić i 1376 3, III| Wszystko się zmieniło, a twa dziatwa w grobie!...~ 1377 3, III| czoło,~Kiedy matka w grobie?~A po zapłakanej dziewczynie 1378 3, III| porzucisz, mój Jasiu kochany?~A po prześpiewaniu tej pieśni 1379 3, III| zahuczał inną skargą, innym a ciężkim, w tony zaklętym 1380 3, III| zapytała kobieta.~- A ja i nie słyszałem już później 1381 3, III| górą, ty pójdziesz górą,~A ja doliną...~Anzelm w polonezową 1382 3, III| różą, ty rozkwitniesz różą,~A ja kaliną!~I Marty usta 1383 3, III| drogą, ty pójdziesz drogą,~A ja łozami,~Ty się zmyjesz 1384 3, III| rozłączyliśmy się z sobą, a znów spotkali dziadem i 1385 3, III| już nam do takich rzeczy, a myśleć trzeba o tych młodszych, 1386 3, III| razy jeszcze chrząknęła, a potem odparła:~- Prawda! 1387 3, III| słychać było wzruszenie, a pomimo że nisko się kłaniał 1388 3, III| przez świętych do Boga, a przez syna do ojca... - 1389 3, III| niejednaki ptak się lęgnie; a choć ociec pański pokazuje 1390 3, III| spod ściany.~- To prawda! a jakże! Przed dobrym i upokorzyć 1391 3, III| prawił Walenty Bohatyrowicz.~A Apostoł żałośliwym głosem 1392 3, III| Jezusa przed Bogiem Ojcem, a pana przed srogim sąsiadem 1393 3, III| Benedykta Korczyńskiego, a złożona z mnóstwa drobnych 1394 3, III| ciągał, za kłosek snopem, a za snop kopą wynagradzać 1395 3, III| wynagradzać sobie każąc. A wiele razy chcieli i próbowali 1396 3, III| nadmiar już chciwym stał się, a najwięcej dla tej, że uboższymi 1397 3, III| dobrego słowa bolał...~- A jednakowoż może być, że 1398 3, III| otoczono go jeszcze ściślej, a Fabian i za ramię go pochwycił.~- 1399 3, III| ponurym. Słuchał jednak, a raczej z natężeniem wsłuchiwał 1400 3, III| spróchniałej skrzyni znalazł, a na której wyraźnie, jak 1401 3, III| wygonu, het, tam, takimi a takimi granicami objęty, 1402 3, III| im życie słodkie nastało, a przy tym pokazaliby sąsiadowi, 1403 3, III| ani grosza nie daruje, a egzekucją, gdy tylko czas 1404 3, III| tygodnie egzekucja nastąpi, a razem z nią już chyba skończenie 1405 3, III| było. Bóg nie opuszczał, a ludzie prawie i nie słyszeli 1406 3, III| człowieka, i wyratował się... A żąda tego, bardzo żąda, 1407 3, III| cierpliwej jego twarzy, a ręce chude, jak ziemia ciemne, 1408 3, III| się tym, że proces wygrał, a karą, na którą ich sąd 1409 3, III| Korczyński tego nie uczyni. A co jego nasza pomyślność 1410 3, III| Korczyńskiego dużo ziemni, a u nas dużo rąk; u pana Korczyńskiego 1411 3, III| Korczyńskiego większy rozum, a u nas większa siła. Jednego 1412 3, III| u niego warsztat wielki, a u nas maleńkie. Więc ja 1413 3, III| nie przydały się ziemi, a ziemia rękom, albo żeby 1414 3, III| rozum nie potrzebował siły, a znów siła rozumu; albo też 1415 3, III| ambicję i wiarę w siebie.~- A pewno! a jakże! a tak jest! 1416 3, III| wiarę w siebie.~- A pewno! a jakże! a tak jest! ze wszech 1417 3, III| siebie.~- A pewno! a jakże! a tak jest! ze wszech stron 1418 3, III| korzyści osiągnąć nie można, a u żywego trzeba jej tylko 1419 3, III| robotnika znaleźć nie mógł, a my w najem do niego iść 1420 3, III| zechcieli. Pewno! naturalnie! a jakże! Cudzemu, a do tego 1421 3, III| naturalnie! a jakże! Cudzemu, a do tego i gardzicielowi, 1422 3, III| około jego dobra chodzili, a jakby przez to jeden i drugi 1423 3, III| cierpią, bo małe grunciki, a wiele dzieci mają. Obydwom 1424 3, III| nazwali, sędzi się zwracając, a zawsze kończąc wyrażeniem 1425 3, III| niewolniki swoje spoglądać.~- A ja tak mówię - raz jeszcze 1426 3, III| bogatemu lepiej nie samemu!~A Apostoł przemawiał:~- Anieli 1427 3, III| jak trzysta lat siedzimy, a panowie Korczyńscy może 1428 3, III| Bohatyrowicz powoli zawtórował:~- A ma się rozumieć! Nieboszczyk 1429 3, III| pan Andrzej to był swój!~- A jakże! - ozwały się westchnienia 1430 3, III| ale wiele dobrego zrobił, a bez niego my jak barany 1431 3, III| głupi, gdy go bieda złupi, a każdemu już wiadomo, że 1432 3, III| robaki nie w czas poginą, a wnuki, z dopustu bożego, 1433 3, III| świetlicy szelest topoli, a z daleka, zza wiszącego 1434 3, III| poważna, polonezowa nuta:~A gdy pomrzemy, a gdy pomrzemy,~ 1435 3, III| polonezowa nuta:~A gdy pomrzemy, a gdy pomrzemy,~Każemy sobie,~ 1436 3, IV | przechadzającego się człowieka, a ile razy mijając jedno z 1437 3, IV | gdyby pokój ten był pustynią a on jedynym jej mieszkańcem. 1438 3, IV | mniej piękna i strojna, a więcej zwiędła, z plastrem 1439 3, IV | zewnątrz nie dochodził, a przy głośnym czytaniu Teresy, 1440 3, IV | Wszystko się zmieniło,~A twa dziatwa w grobie!~Wyszedł 1441 3, IV | to było? Brat... syn... A! brat! Wyciągnął rękę i 1442 3, IV | serce ciężkim kamieniem, a w serce piekącą łzą. Już 1443 3, IV | oburzał się, żółcią pluł, a teraz znowu ten list przeklęty 1444 3, IV | roku tajnym sowietnikiem, a jeżeli Bóg życia przedłużyć 1445 3, IV | miło mieć brata senatora, a tymczasem i tajny sowietnik 1446 3, IV | jeden był jeszcze małym, a drugi, starszy, kształcił 1447 3, IV | była szczytem doskonałości, a kilka balów przewyższyło 1448 3, IV | to był taki sam wieczór? A! po owej rozmowie z żoną, 1449 3, IV | Wszędzie to samo. Z trzech, a gdzieniegdzie i z dziesięciu, 1450 3, IV | kogoś wyciekł strumień krwi, a tylko tu i ówdzie pozostałe 1451 3, IV | wtenczas to wszystko kochało, a on pokusy i rady gdzie indziej 1452 3, IV | napełnionego upałem i ściskiem, a gdy twarz odsłonił, zdawać 1453 3, IV | dla ojca niespodzianką.~- A co? skąd przychodzisz? czegożeś 1454 3, IV | brwią namarszczoną mówił, a raczej wołał dalej: - Wiem, 1455 3, IV | Cóż? wstydzisz się teraz? a?~- Nie, ojcze! - odparł 1456 3, IV | serc naszych zapytujemy, a one czasem nam odpowiadają! 1457 3, IV | włożyła w niego natura, a rozjaśniła i potwierdziła 1458 3, IV | pracy zdobyła się ludzkość - a którymi u szczytów miotały 1459 3, IV | przerywał już, milczał, a biegły chyba znawca dusz 1460 3, IV | to pewno, że cierpiał, a cierpiąc czuł jednak, że 1461 3, IV | przez życie pochłonięta, a teraz niby z przepaści życia 1462 3, IV | skażesz, czy tylko - na wieżę? a?~Ile w tych słowach było 1463 3, IV | Rozdarty jestem pomiędzy tobą a tym, co mi nad ciebie, siebie, 1464 3, IV | sobą bladą marę strachu! a ten strach wieczny... ta 1465 3, IV | przy tym ruchem powolnym, a coś stanowczego w sobie 1466 3, IV | pakują! Ach, ty! Mądryś taki, a zielono ci w głowie... O, 1467 3, IV | nad zbladłym jak chusta a kroplami potu świecącym 1468 3, IV | świata i z jego pamięci... A ziemia! Boże! dzieckiem, 1469 3, IV | talk niezmiernie kochanym, a które mu dziś w oczy rzuciło 1470 3, IV | wszystko, co je napełnia, a coś i ty w równej mierze 1471 3, IV | wzniosła się pomiędzy tobą a tym dzieckiem, krwią 1472 3, IV | zaprzaństwa nie popełnił, a w pracy, choć poziomej i 1473 3, IV | gdy zrazu ścigać wzrokiem, a potem i rozumieć przestawał 1474 3, IV | ogłaszał popółnocne godziny, a Benedykt jeszcze rozmawiał 1475 3, IV | pokazać, pociechy, rady, a czasem prawie i ratunku 1476 3, IV | tym wszystkim będziesz, a kiedy tego lata zdawało 1477 3, IV | jak pulsa tętniały, część a może i samą podstawę życia 1478 3, IV | gardle nieraz zasiadało, a jednak i niebieskie rozkosze 1479 3, IV | jeszcze na wojnę chodził... A! przypominam sobie teraz! 1480 3, IV | zegar wybił nocną godzinę, a Witold odpowiadając na coraz 1481 3, IV | Istotnie, za wielką jest, a w tym, że ich oszuści wyzyskują 1482 3, IV | na dalszą przyszłość... a potem, pod wieczór, może 1483 3, IV | modlił się Apostoł.~- A ja tak mówię: że z tego 1484 3, IV | cyfry na papierze kreśląc: a przed zachodem słońca kilku 1485 3, IV | rzępolili i basetlą pohukiwali, a przy tej niedbałej i przerywanej 1486 3, IV | bryczek i wózków konie, a czynność spełniali sami 1487 3, IV | lub uda się w inną stronę, a grzeczności i obyczajowi 1488 3, IV | z całej siły zawołał:~- A teraz, panny drużki i panowie 1489 3, IV | głos pięknej Osipowiczówny, a który przerzynały słabe, 1490 3, IV | dobielonego płótna pod ramieniem a dwoma w ramionach z powrotem 1491 3, IV | podkręcając zaśmiał się:~- A jakże! gdyby aniołowie 1492 3, IV | stoją wrone,~Już założone!~A dziewczęta odpowiedziały:~ 1493 3, IV | wznieśli, aby je w czas, a ostro, na struny móc spuścić. 1494 3, IV | wołała: "Franuś! Franuś!", a gdy nadbiegł, mocno strofować 1495 3, IV | ludzi nie zachowywanymi. A gdy na koniec pierwszy drużbant 1496 3, IV | i drużbantów. Ta z tym, a ten z jechać żądał; tu 1497 3, IV | mniej rumianą jak zwykle, a szafirowe oczy spod sobolowych 1498 3, IV | zmartwiony, pomyślał chwilę.~- A jeżeli ja odważę się kiedy 1499 3, IV | aby Jadwigi rękę ucałować, a do jej braci, obok których 1500 3, IV | drogę przerzynającą pole, a od każdej, niby rozwiewne


1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-1576

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL