Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
dniem 3
dniu 10
dno 3
do 1572
do-brze 1
do-sko-na-le-go 1
do-tad 1
Frequency    [«  »]
2741 nie
1743 ze
1576 a
1572 do
1365 to
1051 ale
1034 jej
Eliza Orzeszkowa
Nad Niemnem

IntraText - Concordances

do

1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-1572

     Tom, Rozdzial
501 2, I | wstał. Niejaka zdolność do sympatii i współczucia istnieć 502 2, I | swą, był bardzo podobnym do wyrazu uwielbienia.~- Cóż 503 2, I | byś kochał...~- Wracasz do swego...~- I ciągle powracać 504 2, I | złapię swobodną godzinę, sama do ciebie przyjadę i znowu 505 2, I | zobojętniały i znużony do bezsilności, zaśmiał się 506 2, I | nazywać! Dobrze, przyjedź do Wołowszczyzny, o wszystkim 507 2, I | wytoczyła się za bramę, Kirłowa do domu wpadła, w kuchni i 508 2, I | kilka rozporządzeń wydała i do tego pokoju pobiegła, w 509 2, I | tak wesoło, Kirłowa kupców do bawialnego pokoju wprowadziła 510 2, I | środkiem łąki biegła od dworu do wsi, szła gromadka kobiet, 511 2, I | z gromadką powracających do wsi kobiet i dzieci rozminęło 512 2, I | rozminęło się kilku chłopów do dworu dążących. Kirłowa 513 2, I | widoczną troską szepnęła do siebie kobieta. - Wypowiedzieć 514 2, I | niskim progu małej budowy, do której wnętrza parę godzin 515 2, I | kolanach; jednak ani ochoty do mówienia nie stracił, ani 516 2, I | zdawało się uszczęśliwiać i do dalszego mówienia zachęcać 517 2, I | dobrobyt itd. Parę razy tylko do uszu jej doszły całe okresy 518 2, I | jeszcze młoda para wzrok jej do siebie przykuła. Marynia 519 2, I | kierowali się ku ścieżce do wsi wiodącej. Nieraz już 520 2, II | II~Paru godzin do południa brakowało, gdy 521 2, II | słonecznego światła wchodziła do przyciemnionej nieco sieni 522 2, II | polne...~Ale zaledwie weszła do sieni, przerwała nucenie 523 2, II | recepty zapisał... Ale ja tam do jej pokoju weszłam z kawą 524 2, II | tu najmniejszej rzeczy do rozumienia nie ma! Zdrowa 525 2, II | aby mi jak indyczce gałki do gardła rzucali... A ty za 526 2, II | wskazując bukiet bardzo do różnobarwnej miotły podobny 527 2, II | takie bukiety często, a ten do tamtych podobny jak dwie 528 2, II | prosta i ciężka, podobna do słupa umieszczonego na wielkich, 529 2, II | chwili wskazujący palec do wysokości swej twarzy podniosła 530 2, II | mówiłaby może więcej, ale do sali wbiegł lekki, strojny, 531 2, II | błyskaniem oczu przylgnął cały do niej, jak blady motyl do 532 2, II | do niej, jak blady motyl do ciemnego słupa.~- Otóż i 533 2, II | przesadziwszy wpadła we drzwi do dalszych pokojów wiodące. 534 2, II | jeszcze ciotkę dogonić i do zamiaru swego namówić. Ale 535 2, II | oczy i usta okryła. Zarazem do wnętrza spiżarni wciągnęła, 536 2, II | klucz zamykając. Dopadł do nich teraz i Witold.~- Ciotko! - 537 2, II | zawołał - proszę iść do doktora!...~Pod ściągniętymi 538 2, II | bawiono się wybornie. Z czołem do drzwi przyciśniętym Witold 539 2, II | powidła. Chcesz? ha? Chodź do nas!~- Niechże ciocia otworzy!~ 540 2, II | żółte policzki jej paliły, a do snu i dla rozrywki śpiewając 541 2, II | nocy napełniała światłem do księżycowego bardzo podobnym. 542 2, II | podobnym. Oprócz tej lampy do późna zwykle paliła się 543 2, II | przyświecająca. Codziennie do późna Teresa czytywała głośno 544 2, II | czasu powędrowały już dalej, do innych części świata. Egipt 545 2, II | podobał się pani Emilii do tego stopnia, że obudził 546 2, II | ucałowawszy panią Emilię odeszła do sąsiedniego pokoiku, w którym 547 2, II | codziennych pigułek i ułożyła się do snu, zaledwie przed usypiającym 548 2, II | wzrokiem zjawił się i przemówił do niej ów oliwkowy fellah, 549 2, II | naprędce szlafroku, wbiegła do sypialni, którą jeszcze 550 2, II | przytomność; od toalety do szafy biegając rozbiła flakon 551 2, II | pomarszczonym czołem, wbiegła do sali jadalnej, na żółtoróżowej 552 2, II | drżały. Wnet potem pobiegł do pokojów żony i wkrótce z 553 2, II | dłońmi głowy swej dotykając. Do Marty, która śpieszyła na 554 2, II | mówiła, trzeba było ucho do ust jej przykładać. W białych 555 2, II | w kąciku siedziała. Wtem do cichego pokoju doleciał 556 2, II | świszczący szept jej doszedł do uszu chorej, która otworzyła 557 2, II | Jak Leonia ubrana?~- Chodź do mamy! - pośpiesznie zaszeptała 558 2, II | Teresa.~Panienka na palcach do łóżka matki przybiegła; 559 2, II | jęknęła.~A potem śpiesznie do Teresy mówiła:~- Moja Tereniu, 560 2, II | powściągał. Sposób, w jaki do szwagra swego przemawiał, 561 2, II | zapuścił, nagle i dziwnie lekko do bocznego stolika poskoczył 562 2, II | powstając, wmieszał się on do ich rozmowy. ~- Może byś 563 2, II | łatwo, kochany szwagrze, że do takiej rodziny wchodząc 564 2, II | spuszczoną głową długi wąs do połowy prawie w usta wpychał 565 2, II | papciu, mój złoty, proszę do naszego salonu sprowadzić 566 2, II | pod ściągniętymi brwiami, do siostry przemówił:~- No, 567 2, II | ci jaki pałac królewski do Korczyna sprowadził!~Darzecki 568 2, II | pełny!...~A potem zaraz do ostatniego wyrazu przerwanej 569 2, II | zechciało się małej oranżerii, do której by wychodzić było 570 2, II | kuzynostwa. Stosunki zaś do wielu rzeczy obowiązują, 571 2, II | mówił, głos zniżał prawie do szeptu, co mowę jego podobną 572 2, II | mowę jego podobną czyniło do odbywanej spowiedzi. Była 573 2, II | zapomniał. Po chwili twarz swą do samej prawie twarzy Darzeckiego 574 2, II | córki swoje zawieźć musi do jednej ze swych ciotek o 575 2, II | Zabrał się on mianowicie do rozkopywania tak zwanych 576 2, II | dworu i niezmiernie się do tej roboty zapalił. Znalazł 577 2, II | Szkoda tylko - zauważył - że do gospodarstwa to już, jak 578 2, II | pożegnalnych całusów panienek do powozu wsiadał.~Korczyński 579 2, II | krokami, wąs na palec matając, do salonu wrócił. Musiał jeszcze 580 2, II | człowiek, który plecami do salonu zwrócony ,stał przed 581 2, II | niegrzecznym? Dziesięciu słów do niego nie przemówiłeś, gdy 582 2, II | daleka i nie wyszedłeś nawet do przedpokoju, aby mu pomóc 583 2, II | przedpokoju, aby mu pomóc do włożenia płaszcza? Czy dlatego 584 2, II | szacunku, a nigdy nie zniżę się do nadskakiwania człowiekowi, 585 2, II | wygody, nie widzący dalej niż do końca swego nosa, który 586 2, II | się w prawie wysyłać je do piekła?~- One same, mój 587 2, II | głupią, ale takie niestosowne do ducha czasu wychowanie, 588 2, II | salonu. Witold pozostał jakby do miejsca przykuty, bardzo 589 2, II | wykrzesałyły. Byli bardzo do siebie podobni, a podobieństwo 590 2, II | prawie dnia przyjazdu Witolda do domu po dwuletniej w nim 591 2, II | zwykle i pragnął stać się do niego podobnym. Ale dziś 592 2, II | niż wprzódy, cofnął się i do krwi prawie przygryzając 593 2, II | zaciekawiający tej głowie należącej do potężnie wzdłuż i wszerz 594 2, II | siermiędze.~Przez furtkę do ogrodu wbiegłszy od starych 595 2, II | że Witold może przestanie do nas chodzić, bo może Witoldu 596 2, II | jak teraz, siadał razem do łódki, przy której w tej 597 2, II | kompozycję i koniec smyczka do błogo uśmiechniętych ust 598 2, II | uśmiechnięty, szczęśliwy, do sali jadalnej wszedł, a 599 2, II | Trudny i zawiły akompaniament do wielkich muzycznych sztuk 600 2, II | po niej owa daleka nuta, do której szukała wtóru. Znalazła 601 2, II | bardzo uprzejme powitanie. Do salonu wszedł z kapeluszem 602 2, II | pantofle dla Marty. Od czasu do czasu szeroko poziewała 603 2, II | znacznie lepiej, ubierze się i do buduaru swego wyjdzie. Teresa 604 2, II | całowała, chichotała, od łóżka do toalety i na powrót biegała 605 2, II | przynosząc mnóstwo przedmiotów do ubierania się potrzebnych. 606 2, II | na spotkanie wchodzącego do buduaru sąsiada postąpiła, 607 2, II | mu zawsze mnóstwo rzeczy do powiedzenia o sobie, wiedziała, 608 2, II | pomyśli. Dziś właśnie ma do Korczyna przyjechać i Kirło 609 2, II | wicher wschody przebyła i do tego pokoju wpadła.~- Moja 610 2, II | trzeba. Podobno mi w nich do twarzy... Pan Orzelski i 611 2, II | mówili, że mnie w nich było do twarzy...~- Cóż to? czy 612 2, II | stołowej bielizny, którą dziś do prania oddać jej było trzeba; 613 2, II | przesunęła po tulącej się do jej piersi, rozpalonej, 614 2, II | w które go zbliżenie się do sąsiadki wprawiało, z westchnieniem 615 2, II | wypowiedział, że jednak ma istotnie do oznajmienia jej ciekawą 616 2, II | odbierała Kirle usposobienie tak do żartów, jak do zalotów. 617 2, II | usposobienie tak do żartów, jak do zalotów. Zupełnie poważnie 618 2, II | stosuje się w rzeczywistości do Justyny; że ten dziedzic 619 2, II | rozmawiała i przyjechała do domu tak uszczęśliwiona, 620 2, II | zachwyciło i rozrzewniło do stopnia najwyższego. Dla 621 2, II | gorącości uczucia, które Różyca do tak nadzwyczajnego kroku 622 2, II | rzuciła i na paluszkach do dalszych pokojów wybiegła. 623 2, II | kokardą, spłakana i tak do poduszek przytulona, jak 624 2, II | jak chore dziecko tuli się do piersi matki lub piastunki. 625 2, II | od niej .były. Od czasu do czasu cicho i jękliwie wymawiała:~- 626 2, II | jakimi mężczyzna zbliża się do kobiety, względem której 627 2, II | jabłoni szczęścia spłynie jej do rąk. Myśląc o tym nie wyglądała 628 2, II | dawna Justyno moja! Weź do ręki książkę, idź do 629 2, II | do ręki książkę, idź do grabowej altany, czytaj 630 2, II | powstanę, może cię one skłonią do przebaczenia, może zapragniesz, 631 2, II | duszom naszym wolno zawsze do siebie należeć. O, nie lękaj 632 2, II | trująca woń wspomnień biła jej do głowy z tej małej książki, 633 2, II | wysłał w pole z zapytaniem do rządcy o ilość zebranych 634 2, II | układając ten bukiet, bardzo do różnobarwnej miotły podobny, 635 2, II | szafirowym kwiatkiem służącym do uściełania gniazda miłemu 636 2, III| wzgórz obrosłych drzewami do wysokiej ściany nadniemeńskiej, 637 2, III| wielki ruch prania i szycia. Do kilkunastu najmozolniejszych 638 2, III| przygotowywano się tam jak do wielkiego święta. Cała ludność 639 2, III| górę zakręcone wąsy od stóp do głowy ubrał się w dymkę 640 2, III| aniołowie ku pomocy stają! Do mnie nikt nie przyszedł! 641 2, III| rozpadliny stanowiącej wejście do wielkiego parowu Jana i 642 2, III| się kłosów.~Paru godzin do zachodu słońca brakowało, 643 2, III| je w dziesiątki i pomagał do naładowywania nimi wozu 644 2, III| sobie w oczy. Pan śmiał się do psa wszystkie zęby ukazując.~- 645 2, III| obcego oka i pojmowania do rozwikłania niepodobny. 646 2, III| sąsiedztwie. Rzekłbyś, paciorki do mnóstwa osób należące i 647 2, III| swoich ołamków, i od jednego do drugiego przechodził z pługiem 648 2, III| tył odgięta ściętą garść do innych, już na ziemi leżących 649 2, III| leżących przyłączała, tyle razy do kogoś zagadywała, z żartem 650 2, III| Ze Starzyńskim my jedne do drugiego chylili się jak 651 2, III| gdzie ja tam będę - powiada do siedmiorga swoich jeszcze 652 2, III| przepadać! Wzięłam Antolkę i do Janka przywiodłam: "Masz 653 2, III| Hoduj ty , a ona tobie do pomocy stanie". Jemu było 654 2, III| Ale Janek jak przystał do niego: "Wezmę, stryjku, 655 2, III| nosił, karmił, odziewał i do mnie jeszcze przez okazję 656 2, III| może nieprawdę ja mówię?~Do błyszczących, wesołych jej 657 2, III| Rozczuliła się tak, że usta do płaczu skrzywiła i fartuchem 658 2, III| nisko schylony na chwilę do niej ustami przylgnął.~- 659 2, III| spodziewałem się, że pani dziś do nas przyjdzie, bo mówiła, 660 2, III| Tydzień już dziś, jak do niego przyszłam, i ciągle 661 2, III| przerwał Jan - chodźmy lepiej do roboty. Łokciem czyniąc 662 2, III| pobłogosławi...~- Chodźmy do roboty, mamo! - wykrzyknął 663 2, III| nie było, żeby mnie kto do czego przymusił!~Hardo głowę 664 2, III| przesunęła lub odetchnęła głośno. Do stóp im wraz z kłosami upadały 665 2, III| którym po raz pierwszy weszła do zagrody Anzelma i Jana, 666 2, III| widoki, prace, dzieje wpadały do tej wielkiej, ciemnej pustki, 667 2, III| marzeniach i zapałach. Była do nich skłonną i teraz, bo 668 2, III| niskiego siedzenia swego i do jej łona przypaść miała.~ 669 2, III| wplątanym, uczyniła ruch do powstania. Usiadła jednak 670 2, III| przerwawszy, u samego woza do połowy snopami napełnionego 671 2, III| pochylił się nad matką, szepnął do niej słów kilka, a gdy do 672 2, III| do niej słów kilka, a gdy do Justyny powrócił, sierp 673 2, III| a że więcej już snopów do zbierania nie było, stojąc 674 2, III| spadające!~O serce strwożone, do ciebie pragnące!~O góro! 675 2, III| czarnymi warkoczami owinięta. Do niej, dla niej, o niej śpiewał:~ 676 2, III| pęka lub usycha,~Tak serce do ciebie śmieje się, to wzdycha,~ 677 2, III| lub więdnieje,~Tak serce do ciebie pali się, to mdleje,~ 678 2, III| spadające,~O serce stworzone, do ciebie pragnące,~O góro...~ 679 2, III| zaczyna swe pienie,~Zasyłam do ciebie serdeczne westchnienie,~ 680 2, III| spadające,~O serce strwożone, do ciebie pragnące...~O góro... 681 2, III| się zejdzie się wieczorem do takiego domu, w którym największa 682 2, III| to nie ma, dopiecze i do ołtarza doprowadzi! cha, 683 2, III| kochanie zaprowadzi ich do ołtarza, przed którym staną 684 2, III| nie dmucha, kiedy znowu do roboty bierze się! Owszem! 685 2, III| razy sierpem albo nożami do krajania zielska, albo tam 686 2, III| on jest prawie łajdak, i do tego jeszcze głupi, bez 687 2, III| zdaje się, łój roztopiony do serca kapie, kiedy gdzie 688 2, III| gdzie obaczę!" Ot, jaki on! do mnie przyrodził się... czuły 689 2, III| kłębie opierając zaśmiała się do przybyłego całym rzędem 690 2, III| zębów.~- Pan Fabian widać do hrabiów zapisał się, kiedy 691 2, III| nie zdoła. Teraz zaś idę do moich snopków, co pod laskiem 692 2, III| jego żęły dalej, ale dwaj do rośli i dwaj niedorośli 693 2, III| tylko, zapalczywy i także do gniewu skłonny Adam, nie 694 2, III| cały podał się naprzód, do skoku i rzucenia się ojcu 695 2, III| twarzy. Rozjemcy pośpiesznie do pracy wracali. Jan oddając 696 2, III| mający! - głośno i z gniewem do Fabiana i synów jego mówił. - 697 2, III| trawinę spasie, i materia do zwady, a osobliwie do takiego 698 2, III| materia do zwady, a osobliwie do takiego rozbójnictwa z tego 699 2, III| prawie na tych zagonach do robienia nie pozostawało; 700 2, III| gadała dalej - pewno już do nas drugi raz nie przyjdzie 701 2, III| wzgardliwie na ten kłócący się i do bójki zrywający się motłoch 702 2, III| głos Jana - a to już mnie do głowy przychodziło, że pani 703 2, III| zawołała:~- A teraz, owszem, do roboty, dziatki! Bo to jeszcze 704 2, III| ciągnął.~- Czemu Witold nigdy do nas nie zajdzie? - z wyrzutem 705 2, III| z wyrzutem zapytał. - Do Fabianów ciągle chodzi i 706 2, III| Fabianów ciągle chodzi i do Walentych, nawet u Ładysiów 707 2, III| napełniły się powracającym do domów mrowiem ludzi i zwierząt. 708 2, III| Pszczoły ułożyły się już do snu w błękitnym tłumie przysadzistych 709 2, III| młodego swego gościa od drzewa do drzewa prowadząc. Od wielu 710 2, III| cisza i od wschodu słońca do jego zachodu czynił wszystko, 711 2, III| zachodu czynił wszystko, co do czynienia było: kosił, grabił, 712 2, III| parobkowi po wodę zejść kazał do rzeki, sam zaś dopatrywał 713 2, III| nadziei zobaczenia Antolki, do której od przeszłej zimy 714 2, III| języki padł, że Witold nijak do Anzelma iść nie śmiał. " 715 2, III| miłe, śliczne rączki... Do takiej pracy nie wzwyczajone.~ 716 2, III| i z wielkiego zmęczenia do nóżek padnę!~- Nie zapraszam 717 2, III| pan Michał na wieczerzę do domu nie idzie. Czy to pan 718 2, III| rączkami zgotuje. Czy mnie do tych przynależeć przeznaczono, 719 2, III| zaniósł się żałośliwym a do złudzenia podobnym lamentem 720 2, III| Ale jaki pan jest podobny do stryja swego, pana Andrzeja! 721 2, III| gdy po skończeniu nauk do Korczyna wrócę, w wielu 722 2, III| to jest prawda. Ale co do zwątpiałości, to bynajmniej! 723 2, III| wczoraj Walenty przyszedł do nas i mówił, że pan z usilnością 724 2, III| tam insze myśli ludziom do głów podajesz. Owszem. Mnie 725 2, III| płomienne rumieńce uderzyły mu do czoła.~- Sam to już czuję, 726 2, III| w twarz młodzieńca cicho do samego siebie przemówił:~- 727 2, III| siebie przemówił:~- Jaki do stryja podobny! Chryste! 728 2, III| borowi, a długie, blade ręce, do połowy w rękawy kapoty wsunięte, 729 2, III| Michał, widzi pani, już z rok do Antolki chodzi i chce z 730 2, III| doświadczam, to, zdaje się, do grobu poszedłbym zaraz. ~ 731 2, III| rozkoszy użyć,~Niech idzie do wojska służyć...~- Te kieliszeczki, 732 2, III| gałązka, widzi pani, ja do rączki pani przyłożę i zaraz 733 2, III| zaledwie widzialnych kolców do niej przylgnęła.~- Czy pani 734 2, III| to troszkę i wstydno, że do tego czasu nigdy jej pani 735 2, III| wyprzedzając zbliżył się do jednego z otwartych okien 736 2, III| broniła wcale przystępu do okna; owszem, Witold przyklęknął 737 2, III| Witold przyklęknął na niej i do wnętrza zajrzawszy jednym 738 2, III| wodą i stała przy nim dnem do góry przewrócona szklanka, 739 2, III| młodzieńcza mieniła się stosownie do wewnętrznych poruszeń duszy. 740 2, IV | wygodnym; przykrywała je do połowy jej biała suknia. 741 2, IV | pożegnaniu się z państwem do swojej izby poszedł i drzwi 742 2, IV | płynąć?~Opowiedział, że do Mogiły z Korczyna i Bohatyrowicz 743 2, IV | na piaskach, od których do tego miejsca i wiorsty nie 744 2, IV | wracające pszczoły od czasu do czasu nad głowami płynących 745 2, IV | ty moja? - uśmiechnął się do pszczoły nieruchomo na brzegu 746 2, IV | malutkim czółnie przymocowanym do tyki w dnie rzeki utkwionej 747 2, IV | atleta.~- Czemu Sargasa do czółna nie wziąłeś?~- Przeszkadza.~- 748 2, IV | zwierzę! Przypłynąć mógłby do swego pana, kiedy już tęskni...~- 749 2, IV | ostatnim. Toteż przyrósł do Niemna; zdaje się, jakby 750 2, IV | zostawiał; tak pilno mu wracać do niej, ilekroć opuścić 751 2, IV | brzegu często i nocuje. Do roboty gospodarskiej nadmiar 752 2, IV | kochanie. Kiedy trzy lata temu do wojska iść miał, to po całych 753 2, IV | drugi z rzędu syn Fabiana do wojska pójdzie i dla tej 754 2, IV | strony brzeg zniżał się, do równego z rzeką poziomu 755 2, IV | przebyli. Podobnym to było do jeziora, z jednej strony 756 2, IV | girlandy, a potem już od krańca do krańca tej pustki nie było 757 2, IV | taki wieczór, że od góry do dołu zdeptały go ludzkie 758 2, IV | ludzi przywożąc. Od brzegu do brzegu zaś szedł i powracał 759 2, IV | księżyc dobrze już posunął się do środka nieba i tkwił nad 760 2, IV | nie wytrzymał, cisnął mnie do siebie tak mocno, że 761 2, IV | razem rojów pszczół brzęczy. Do tego dwa konie osiodłane 762 2, IV | powoli. W miarę zbliżania się do lasu piasek twardniał pod 763 2, IV | trzymała i przed sąsiadkami, co do niej z szeptami przybiegły, 764 2, IV | jednostajne pluskanie. Ktościś do wody skoczył, płynął, rzekę 765 2, IV | wariatem, wziął stryja za rękę, do chaty go zawiódł i światło 766 2, IV | Kupka też ludzi wcisnęła się do chaty. Mnie znowu trząść 767 2, IV | mnie schwycił i tak nagle do siebie przysunął, że 768 2, IV | strachu. A potem zaczął do mnie mówić. Z początku niewyraźnie 769 2, IV | zrozumiałem, że on mnie każe do dworu korczyńskiego lecieć, 770 2, IV | dworu korczyńskiego lecieć, do pana Benedykta, który teraz 771 2, IV | Zrozumiałem tak dobrze, że do dziś dnia...~Do dziś to 772 2, IV | dobrze, że do dziś dnia...~Do dziś to wspomnienie rwało 773 2, IV | że o strachu zapomniałem. Do dworu drogę znałem dobrze, 774 2, IV | przysyłała. Niedługa droga. Do dworu tedy leciałem w ciemności 775 2, IV | zataczałem się, ale leciałem, do sieni wpadłem, gdzie lokaj 776 2, IV | stołową i drugi jakiś pokój do gabinetu pana Benedykta 777 2, IV | Zwaliła się i leżała z twarzą do sufitu obróconą i taką białą 778 2, IV | ręku została, i jak tylko do pokoju panna Marta wbiegła, 779 2, IV | wielkim z domu wypadł i prosto do okolicy biegł. Ja też za 780 2, IV | zmęczony byłem... więc kiedy do chaty naszej wszedłem, pan 781 2, IV | wiązał, i stał ciągle plecami do ściany przyparty, z jedną 782 2, IV | nic nie powiedział, tylko do okna poszedł i w nocne ciemności 783 2, IV | chwili też po raz pierwszy do słuchu jej dostał się ogromny 784 2, IV | tu wybuchał niepodobnym do rozplątania chaosem dźwięków. 785 2, IV | Miejscami szerokie, do ziemi opuszczające się gałęzie 786 2, IV | gorętsze, jakby spod tej trawy, do której piersią lgnęła, wydobywało 787 2, IV | plonami dłoniach wracali do ognisk domowych, wojownicy, 788 2, IV | prawie srebrny, podobny do tego, jaki wydaje łagodnie 789 2, IV | srebrzystość podobna była do ściekającej z góry do dołu 790 2, IV | była do ściekającej z góry do dołu i wielkimi kroplami 791 2, IV | nisko schylony przylgnął do nich gorącymi usty. Gdy 792 2, IV | Porównywała siebie czasem do kamienia zalegającego darmo 793 2, IV | nudą co wieczór kładła się do spoczynku. Czuła w sobie 794 2, IV | udania się gdzieś daleko, do jakiego miasta, w którym 795 2, IV | jego stosunków i wymagań; do rzucenia się w jego chaos 796 2, IV | ufała bardzo. Nie należała do tych, którzy wyobrażają 797 2, IV | że wszystko potrafią; ani do tych, którym rojenia o stanowiskach 798 2, IV | widziała, czuła, że ten, do kogo mówiła, słuchał jej 799 2, IV | skupioną uwagą, Jan od czasu do czasu czynił głową znaki 800 2, IV | odpoczywaniu..,~Innym razem jakby do siebie samego przemówił:~- 801 2, IV | przez tego człowieka, który do jej życia i położenia, przykładał 802 2, IV | co innego, ale jak pani do tej pory tak wyżyć mogła, 803 2, IV | Ot! nie przyrodził się do ojca swego ten pan Zygmunt 804 2, IV | pomyślał, jakby roztopiony łój do serca mu kapał, taką boleść 805 2, IV | wytrzymać i piosenkę do niej zaśpiewał. Ale pewno 806 2, IV | kłodę i wyciągnął rękę, aby do przebycia jej pomóc towarzyszce. 807 2, IV | kolców i błyskawicznie prędko do ust go przycisnął. Justyna 808 2, IV | Po chwili mówił dalej:~- Do nas też piękny kawałek tego 809 2, IV | lasu należy, to jest, nie do stryja tylko i do mnie, 810 2, IV | jest, nie do stryja tylko i do mnie, ale wspólnie do całej 811 2, IV | i do mnie, ale wspólnie do całej okolicy. Wszyscy mają 812 2, IV | włóczyć. Jeszcze by i nam do zaprowadzenia porządku dopomógł. 813 2, IV | z przyczyny interesu jak do psów zagada, a inszym razem 814 2, IV | w taką złość wpadłem, że do domu przyszedłszy garnek, 815 2, IV | najmniejszą szkodę albo ubligę do czubów się biorą lub do 816 2, IV | do czubów się biorą lub do sądów ciągną. O szkodę zaś 817 2, IV | tej racji, że gospodarstwo do nich dwóch tylko należy, 818 2, IV | dwóch tylko należy, raczej do stryja, ale to już wszystko 819 2, IV | jeszcze mały i nie bardzo do czego zdatny. Teraz zaś 820 2, IV | jeżeli się choć małą rzeczą do spólnego dobra przyczyni. 821 2, IV | powietrzu toczyć się zdawał szum do głuchego turkotu podobny. 822 2, IV | rozpaczliwym gestem rękę do głowy poniósł:~- Głupiec 823 2, IV | wyrzucające. Jan skoczył do czółna, silnym pchnięciem 824 2, IV | wiosłem u brzegu zatrzymując do Justyny zawołał:~- Proszę!~ 825 2, IV | zniecierpliwienia.~- Tu czasu do medytacji nie ma. Proszę 826 2, IV | medytacji nie ma. Proszę do czółna siadać! - wymówił, 827 2, IV | zniknęło bez śladu; podbiegła do czółna wskoczyła w nie i 828 2, IV | a przestrzeń, od skłonu do skłonu widnokręgu, od ciemnego 829 2, IV | widnokręgu, od ciemnego nieba do ciemnej wody, stanęła jedną 830 2, IV | Justyna znowu od głowy do stóp zadrżała.~- Niewzwyczajona - 831 2, IV | którą okryła ona od szyi do stóp, a sam u dzioba czółna 832 2, IV | czwarte; rybacy to uciekali do domów przed gwałtownym wybuchem 833 2, IV | przeciwnej strony sunęły, do wodnych potworów podobne, 834 2, IV | ramieniu wznoszącym się do walki siłę i zręczność ujrzała, 835 2, IV | natomiast przenikała do głębi słodycz zaufania. 836 2, IV | tej chwili zalotną. Ale on do tych opadłych, falistych 837 2, IV | tych stronach dalekich, do których ptaki latają... 838 2, IV | głośno, jak dzieci.~- Chodźmy do chaty! - zawołał Jan.~- 839 2, V | wchodzącą Justynę powoli wstały, do progu podeszły, a gdy im 840 2, V | zagadała.~- Panienka znowu do nas przyszła! Bardzo słusznie, 841 2, V | słusznie, tylko że panienka nie do tego stworzona!~- Ot, widzicie, 842 2, V | łagodne stworzenie wnet do piersi jej przylgnęło. Za 843 2, V | Bardzo słusznie!~- Ona do Justynki ma wielką prośbę - 844 2, V | niej matka, a ojciec, jak do miasta jeździł, przywiózł 845 2, V | cienkiej koszuli wszedł do kuchenki, gwarno w niej 846 2, V | wesoło. Antolka przed chwilą do bokówki była wbiegła i wyniosła 847 2, V | zapytał. Powiedziała mu, że do Starzyn poszła, do męża, 848 2, V | mu, że do Starzyn poszła, do męża, a jutro raniutko powróci 849 2, V | dzieciom pomagać, a potem do swoich w porę doskoczyć. 850 2, V | była i żadnych aprensji do serca nie dopuszczała. Ale 851 2, V | rozchodziły się po całym czole do przerzedzonych, siwiejących 852 2, V | po wodę poszłam, i wtedy do kuchni przyszedł, aby sobie 853 2, V | chleba ukroić. Przychodzę do domu, chleb na stole, a 854 2, V | ukośne promienie. - Proszę, do świetlicy proszę! Kto widział 855 2, V | powtórzył:~- Proszę! proszę do świetlicy!~W kuchni znajdowało 856 2, V | rozmiarów, otwierały się do sieni, a dwoje innych, wąziutkich 857 2, V | wąziutkich i niskich prowadziło do przeciwka i do bokówki. 858 2, V | prowadziło do przeciwka i do bokówki. Justyna zawahała 859 2, V | ramię jej podał i przez sień do świetlicy prowadził. Niegdyś, 860 2, V | wyheblowanych i czystych do białości desek. U niskiego 861 2, V | ze ścian zajmował piec, do sufitu wysoki, z białych 862 2, V | ruchomą firanką.~Anzelm do jednego ze stołów Justynę 863 2, V | Potem sam zydlu siadając do Antolki zawołał, aby gościa 864 2, V | tylko było i siostra, która do zaniewickiej okolicy za 865 2, V | lat nigdzie nie jeździł, do Jana się odzywając.~- Wszystkich 866 2, V | spojrzawszy brwi ściągnął.~- A kto do ula chodził? - z gniewem 867 2, V | nie tyka!~Wstawał już, aby do siostry z wymówkami iść, 868 2, V | którymi gospodynie wkładane do pieca pieczywo od zetknięcia 869 2, V | odłamywali i dwoma palcami do ust je nieśli. Drewniane 870 2, V | delikatnie ujmowali i powoli do ust nieśli. W tym szczególnym, 871 2, V | nie gniewam się, że sama do ula po miód poszła!~Zaśmiał 872 2, V | nią zaczerpnąwszy powoli do ust poniósł. Rękę miał dużą, 873 2, V | tylko i wątpliwość mam co do tego, czy osoba tak pięknie 874 2, V | pięknie na fortepianie grająca do takich grubych robót uzwyczaić 875 2, V | staremu pochylona ustami do ramienia jego przylgnęła.~ 876 2, V | wszystkimi jeden cel świecił. Nas do tej festyny nie tylko dopuszczono, 877 2, V | czasowe mary...~Justyna blisko do niego przysunięta, z jedną 878 2, V | ku niej a daleko więcej do półgłosem smutnych myśli 879 2, V | ani też przywyknąć znów do zwyczajnego życia, od którego 880 2, V | pługu przestoję o robocie, do której wprzódy chętliwy 881 2, V | zapominając. Albo zimową porą do wesołej jakiej świetlicy, 882 2, V | weselących się ręką machnę i do chaty pod śniegiem padającym 883 2, V | mnie spotyka i tuli się do opiekuna jedynego, który 884 2, V | dla siebie postrzegając do niego się udałem. Nie było 885 2, V | słyszałem. Choć ta panna do pańskiej familii należała, 886 2, V | spokojniejszy, pewniejszy. Do tego, choć z pańskiej familii 887 2, V | chęci i żadnego zamiaru do serca nie dopuszczała. Kiedy 888 2, V | Gdyby człowiek mógł łzami do grobu ściec, już bym wtenczas 889 2, V | samego siebie nauczam: "Siły do kupy ściśnij, na biedę oczy 890 2, V | wszyscy ludzie przeżyję. Nie, do życia ochota nie bierze 891 2, V | już nawet zaswatałem się do panny jednej i sam pojechałem 892 2, V | jednej i sam pojechałem do niej. Jadąc myślałem: "Ożenię 893 2, V | oczami stoi, a przy tym do czego inszego już uzwyczajony, 894 2, V | zupełnie nie znikną. Tak i ja do tej pory nie mogę już ze 895 2, V | nie mogę już ze wszystkim do zwyczajnego życia powrócić. 896 2, V | pokonawszy siebie przybliżyć się do niej zdołam. Podczas i boleści 897 2, V | spokojność i niejedną przyczynę do uciechy mając...~Cieszyło 898 2, V | przeszkody stawić lub go do czego przymuszać, ale przyrodzony 899 2, V | a w porze żniw żęła do skąpania się w strugach 900 2, V | w strugach potu i snopy do gumna zwożąc z męską siłą 901 2, V | ciągniętym przez rześkie konie do pamięci przywoływała klasyczne 902 2, V | obruszyłby się i powiedział: "Ja do błaznów nie chodzę". On 903 2, V | naprzód, że i zawrócić go do chaty nie zdołałam...~Stary 904 2, V | groźnie pokrzykując z kąta do kąta dreptał we wszystkie 905 2, V | bokówkę nawet obejrzał i do świetlicy wróciwszy pod 906 2, V | kijem czas jakiś wodził, do pieca przydreptał i chciał 907 2, V | Ale usiłując pochylić się do samej ziemi równowagę stracił 908 2, V | tyczy dziadunia, to on pewno do mnie należy... - prędko 909 2, V | W tej samej chwili Jan do Justyny szeptał:~- Nadmiar 910 2, V | dziedzica Korczyna ociec, do legionów zwerbował... przy 911 2, V | odpowiada "Pewno idzie! Może i do nas zajdzie! Może my jego 912 2, V | dosłyszała tego, co Jan do niej przed chwilą szepnął, 913 2, V | ni to drzewniana figura do płotu plecami przyparta. " 914 2, V | to człowiek!" - krzyknął do nas ociec. A ja, choć najmłodszy, 915 2, V | jak drzewniany, plecami do płotu przyparty, żółty na 916 2, V | brnęła, Ale, szła; cościś do tego miejsca parło... Przyszła, 917 2, V | jeszcze:~- Takim sposobem on do swego rodzinnego zaciszka 918 2, V | z ojcem na rękach swoich do chaty wnieśli, a matka na 919 2, V | się jak wilczyca wyła...~Do rozgniewanej wilczycy podobną 920 2, V | się w jej głosie. Dziadka do sieni wysunęła, flakowaty 921 2, V | śmiechem trochę zmieszany do ciemnej bokówki wyszedł, 922 2, V | wyszedł, a wkrótce raźnie już do świetlicy wracając zawołał:~- 923 2, V | zaczęli...~- Już mnie i do domu pora! - wstając rzekła 924 2, V | z dzbankiem pełnym mleka do świetlicy weszła, powiedział, 925 2, V | patrzał.~Antolka z dzbanka do szklanki ciepłe jeszcze 926 2, V | kładnąc powolnym szeptem do synowca mówił:~- Czy sfatyguję 927 2, V | strzępiaste, wieloramienne, do rozwiewających się dymów 928 2, V | cicho, szybko zgarniali do worów skrzydlatą zamieć, 929 2, V | pod którym wisiały obłoki do rozwiewających się dymów 930 2, V | rozwiewających się dymów lub do podartej krepy podobne.~ 931 2, V | Justyna bocznymi drzwiami do Korczyńskiego domu weszła 932 2, V | przed królem zrobiłam dyg do ziemi głęboki i długo nie 933 2, V | zwierciadło, ośmieliło mię do ogarnięcia spojrzeniem twarzy 934 2, V | boskich; myślałam, że wstępuję do raju wielkości, blasku, 935 2, V | francuskiego dworu.~Justyna weszła do ciemnej sali jadalnej, w 936 2, V | egoista!~Koniec wąsa do ust włożył, szklanym wzrokiem 937 2, V | zaszły.~Wszedłszy na wschody do górnej części domu prowadzące 938 2, V | jej ciało podobnym było do spowitej mumii; żółta twarz 939 2, V | w milczeniu zbliżyła się do komody, nad którą wisiało 940 2, V | nad którą wisiało przybite do ściany lusterko, i powoli 941 2, V | dziwnego, że sama nie wie, jak do niego przyozdobić się i 942 2, V | będzie, i prędko zrobisz się do cholery podobna, jak ja, 943 2, V | cholery podobna, jak ja, albo do synogarlicy wiecznie szyję 944 2, V | pamiętam! Kiedyś tak byłam do ich mówienia przywykła, 945 2, V | i lasach! Nim królewicza do reszty złapiesz, pasterza 946 2, V | słowo! Czy oniemiałaś? Ja do niej gadam i gadam, wszystkie 947 2, V | można, że pragnęła, aby ta, do której przemawiała tak długo, 948 2, V | swe wymówiła, brzmiał żal do towarzyszki uczuwany.~- 949 2, V | luźnym kaftanie, bosa, do łóżka jej podeszła i przy 950 2, V | ozwała się w nim chrypka do jękliwego szmeru podobna.~- 951 2, V | chciały i dostać się do mózgu, do najskrytszych 952 2, V | dostać się do mózgu, do najskrytszych myśli.~- Nie 953 2, V | zabraniali, bo nikt też i prawa do tego nie miał. Sierotą byłam 954 2, V | nie wyśmiewał, bo mu i nie do śmiechu wtedy było i może 955 2, V | którego tak wyśmiewali, do jednej mogiły położył się 956 2, V | zanim jeszcze postarzał, do cholery podobnym się zrobił, 957 2, V | młodego, pięknego chłopca. Do stajni poszedł, wrota jej 958 3, I | powszechnie utrzymywano, że do małżeństwa tego tylko miłość 959 3, I | stanowiący dziedzictwo piękne, do niej, jako do jedynaczki, 960 3, I | dziedzictwo piękne, do niej, jako do jedynaczki, wyłącznie należące. 961 3, I | przebiegając ogród o wiorstę stąd do niego wpadała, i tam, w 962 3, I | była płochą, zalotną ani do zbytku wesołą; w pierwszej 963 3, I | modlitwę, zdradzające naturę do surowości względem siebie 964 3, I | surowości względem siebie i może do mistycyzmu usposobioną. 965 3, I | zdradzając zarazem zdolność do szlachetnych uniesień i 966 3, I | pracy jego zbliżania się do ludu i zawiązywania z nim 967 3, I | z zupełnej niezdolności do chwilowego choćby rozstania 968 3, I | się z wykwintnymi formami, do cierpliwego znoszenia zjawisk 969 3, I | Andrzeja nie umiał zbliżać się do serc prostych, nieoświeconych 970 3, I | postaci ludzkich, i nikt do tej czynności od jego żony 971 3, I | wiele razy wchodziła była do niskich chat z sercem pełnym 972 3, I | nie rozumiano jej; gdy do niej mówiono - nie rozumiała. 973 3, I | zrozumieć pragnęła, ale aby do jej powłoki końcem palca 974 3, I | rozsypanego na ziemi śmiecia; do choroby prawie dławiły 975 3, I | zapachy obór i stajen. Zdolna do zrozumienia najwznioślejszych 976 3, I | najwznioślejszych abstrakcji i do namiętnego przeniknięcia 977 3, I | i prozę, że zdolną była do wielkiej czystości i podniosłości 978 3, I | pojmowania życia pochodzącą, do której jednak mimo jej woli 979 3, I | przyszła pod tym względem do zupełnej z samą sobą zgody. 980 3, I | dała jej przecież hasło do wspólnej modlitwy. Uklękła 981 3, I | traciła. Taką też wróciła do rodzinnego domu swego. Na 982 3, I | Ceremonialnie uśmiechała się czasem do obcych, przyjaźnie do krewnych 983 3, I | czasem do obcych, przyjaźnie do krewnych i domowników, czule 984 3, I | głębokim uszczęśliwieniem do syna, ale nie śmiała się 985 3, I | bogato oprawnej książki do nabożeństwa świętości żadnych 986 3, I | dziecinnych prób ołówka do szkiców, studiów, kopii, 987 3, I | W domu należącym niegdyś do jej męża od dawna mieszkali 988 3, I | igłą i innymi przyrządami do szycia na kolanach pani 989 3, I | kilka momentów stanowczych, do pewnego stopnia rozstrzygających 990 3, I | doświadczyła tych samych do zwalczenia niepodobnych 991 3, I | tak dla niej przykrym, że do zniesienia prawie niepodobnym. 992 3, I | materialne zyski lub straty. Do pewnego stopnia troski takie 993 3, I | godność i wartość człowieká. Do ascetyzmu skłonna, zbytków 994 3, I | podobnym był w tym wypadku do ostrożnego i lękliwego strategika, 995 3, I | rzetelny i onieśmielał go do niej układ jej pomimo przyjaznych 996 3, I | z nią zaczynał, to i owo do zrozumienia jej dawał, na 997 3, I | Na koniec dnia pewnego do tego samego pokoju wszedł 998 3, I | co by jej dziecku miał do zarzucenia? Odpowiedział, 999 3, I | poznania wszelkiej rzeczy do świata tego należącej; że 1000 3, I | Benedykt doradza oddanie go do szkół publicznych. Wtedy


1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-1572

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL