Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
dniem 3
dniu 10
dno 3
do 1572
do-brze 1
do-sko-na-le-go 1
do-tad 1
Frequency    [«  »]
2741 nie
1743 ze
1576 a
1572 do
1365 to
1051 ale
1034 jej
Eliza Orzeszkowa
Nad Niemnem

IntraText - Concordances

do

1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-1572

     Tom, Rozdzial
1001 3, I | stryja, jest tylko środkiem do nadawania mu tych wytwornych 1002 3, I | własnego jej życia. Ile do rozumowań mieszało się w 1003 3, I | bezsilny, opuścił ten pokój do kaplicy podobny, w którym 1004 3, I | życia i obejścia się zrażały do niej usposobienia płoche 1005 3, I | pokieruje. Przyjeżdżano więc do Osowiec, namawiano, rozpowiadano 1006 3, I | ale człowiekiem zmuszonym do doświadczania ludzkich pociągów 1007 3, I | obowiązki, a może i uroki życia do reszty rozerwą związek jej 1008 3, I | drugie, w jednym istnieniu do dwóch należeć, szczęście 1009 3, I | twarz przed krucyfiksem, nie do Boga przecież, ale do kochanka 1010 3, I | nie do Boga przecież, ale do kochanka o przebaczenie 1011 3, I | linii. Milczał; ale ona do niego mówiła. Co i jak mówiła, 1012 3, I | przemawiać nieraz zaczynała do tego, po kim strój ten nosiła. 1013 3, I | sprawdzenie takie w stosunku do dwunastoletniego dziecka 1014 3, I | miało, rwało się istotnie do ołówka, potem do pędzla, 1015 3, I | istotnie do ołówka, potem do pędzla, z niecierpliwością 1016 3, I | zdolność przychylnie zachęcano do dalszej pracy. Powodzenie 1017 3, I | wytworzą jedną z cegieł do budowania arki, która płomień 1018 3, I | może w radości swej większy do nich pociąg czująca. Ale 1019 3, I | przez otwarte okna płynęły do tego pokoju potoki szmerów 1020 3, I | z piersi wydała dźwięk do cichego okrzyku zdziwienia 1021 3, I | czasu gdy Zygmunt ożeniony do Osowiec wrócił i stale w 1022 3, I | które czyniło go podobnym do obrazka z żurnalu mód wyciętego, 1023 3, I | młodziutka kobieta tuliła się do boku męża, strojną głowę 1024 3, I | gniewu czy żalu obie ręce do oczu podniósłszy szybkim 1025 3, I | trawnikach i ścieżkach parku do bladoróżowej chmurki podobna. 1026 3, I | wielekroć już chciała iść do niej, do niego, zapytywać, 1027 3, I | już chciała iść do niej, do niego, zapytywać, zwierzenia 1028 3, I | się ku drzwiom prowadzącym do salonów rozdzielających 1029 3, I | łąkę czyniły podobną do parku rozległego, zasadzonego 1030 3, I | by mógł nie być zdolnym do spostrzeżenia pięknego zjawiska 1031 3, I | mogą posłużyć za materiał do studium z natury, ale spróbuje 1032 3, I | odbiera mu chęć nie tylko do malowania, ale prawie do 1033 3, I | do malowania, ale prawie do życia.~Opuścił grupę olch 1034 3, I | spoczywających w niej przez stulecia. Do tej roboty zapłonął był 1035 3, I | jego poda złotą kądziel. Do poszukiwań tych zachęcał 1036 3, I | opatrzonych, a Darzecki uwiózł do domu rdzą przegryziony i 1037 3, I | ważnego. Gdyby to były urny do chronienia popiołów ludzkich, 1038 3, I | tajemniczości lub malowniczości do wyobraźni jego przemówiły. 1039 3, I | widział najmniejszej przyczyny do zadawania jej sobie. Wprawdzie 1040 3, I | składali tacy ludzie, i , do której on i jemu podobni 1041 3, I | kilka oryginalnych kanapek do siedzenia lub do leżenia 1042 3, I | kanapek do siedzenia lub do leżenia urządzonych, kilkanaście 1043 3, I | śliczną jak cacko, książkami do cacek podobnymi napełnioną, 1044 3, I | przenikliwe spojrzenia matki do reszty humor mu zepsuły. 1045 3, I | samym ożenieniem się jego do Osowiec przybyły - doskonale 1046 3, I | i dracen.~Zbliżając się do szafki z książkami Zygmunt 1047 3, I | wielkiego pesymisty stosował do siebie. Czytając o nicości 1048 3, I | przedtem drzwi otwierając, do pracowni weszła Klotylda. 1049 3, I | malowało się pytanie: "Podejść do niego czy nie podejść? Przemówić 1050 3, I | nie słyszeć tego, co ona do niego mówiła, wprawdzie 1051 3, I | cichutko, zbliżyła się do sztalug i odchylając zawieszone 1052 3, I | głęboki, a potem przemawiać do niego zaczęła:~- Dzień dobry 1053 3, I | wyładniałaś jeszcze, a co do serca, tego nie odebrałaś 1054 3, I | marzę... Wszak to materiał do przyszłej pracy...~- To 1055 3, I | wyciągnął.~- Daj mi to, a sama do czytania weź co innego, 1056 3, I | milczenia odpowiedział:~- Do Korczyna!~Zbladła i znieruchomiała.~- 1057 3, I | odwiedzałem stryja i mam do niego interes. Czy chciałabyś, 1058 3, I | broni, abym wnosiła niezgodę do rodziny, w którą weszłam!~- 1059 3, I | cierpiała.~- Jaki ty masz do stryja interes, Zygmusiu? - 1060 3, I | Uśmiechnął się.~- Zmuszasz mię do mówienia ci o rzeczach nie 1061 3, I | Poradzić się chcę stryja co do zmian, jakie zaprowadzić 1062 3, I | tylko ręce na szyję i lgnąc do niego całym swym lekkim, 1063 3, I | biorąc kapelusz wymówił:~- Do widzenia! Ne déraisonnez 1064 3, I | głowę się pochwyciła.~- Do niej pojechał! - zawołała.~ 1065 3, I | przebiegła parę salonów i do pokoju matki męża wbiegając 1066 3, I | przez czas jakiś wchodzili do jej pięknego pokoju i dłużej 1067 3, I | nadaremnie tłumionym płaczem do pani Andrzejowej przypadła, 1068 3, I | wahających się nieco skłoniła do powierzenia jej synowi siedemnastoletniego, 1069 3, I | Zygmunt nazywał modelem do Fryny i w której towarzystwie 1070 3, I | parku. A teraz te wycieczki do Korczyna? Kochałżeby on 1071 3, I | obejmowała synową, głowę jej do piersi tuliła i z łagodnym 1072 3, I | już znowu uśmiechająca się do życia, wyszła do ogrodu, 1073 3, I | uśmiechająca się do życia, wyszła do ogrodu, aby ulubione kwiaty 1074 3, I | nadziei, że pojechał nie do Korczyna, a usłyszawszy 1075 3, I | proszę, aby zaraz przyszedł do mnie.~Po odejściu służącego 1076 3, II | postępowali drogą z Bohatyrowicz do Korczyna wiodącą. Szli prędko 1077 3, II | nawet kroku nie zwalniając do młodego krewnego rękę wyciągnęła.~- 1078 3, II | rozsypać się mogą, i ty widać do nich należysz!~Po chwili 1079 3, II | co ma taką postać, jakby do nieba miała się wnet dostać?~ 1080 3, II | właśnie z pola, gdzie mię do robotników był posłał. Biedny, 1081 3, II | obelgi. Witold rękę podniósł do czoła.~- Jak mię to boli! 1082 3, II | korczyńskiego dworu oblewał do pożogi podobnym czerwonym 1083 3, II | Czy ty myślisz - wciąż do parobka się zwracał - że 1084 3, II | ci to daruję? Żniwiarkę do naprawy poślę, ale co za 1085 3, II | wytrącać...~Zwrócił się do parobka, który czapkę mnąc 1086 3, II | wstaniemy o świcie, maszynę do kowala zawieziemy, a w jaką 1087 3, II | kiedy następnie ze szkół do domu przyjeżdżałem, nie 1088 3, II | Witold.~- A kto ich tam, do diabła, chce pieprzem karmić? - 1089 3, II | nadto nasypało się im go do garnków z przeszłości, a 1090 3, II | przymierzać, łatać i koniec do końca tak ciągnąć, aby je 1091 3, II | abyś po ukończeniu nauk do domu wracając mnie już tu 1092 3, II | lepiej... bo gdybyś miał do mnie przywiązanie...~- Wątpisz 1093 3, II | te wymówiwszy koniec wąsa do ust włożył i z pochylonym 1094 3, II | ramię mu drżało, gdy rękę do czoła podnosił.~Po kilku 1095 3, II | twarzą młody człowiek wszedł do sali jadalnej oświetlonej 1096 3, II | lampą palącą się nad stołem do wieczerzy nakrytym i dokoła 1097 3, II | szlafroczku, przyszła dziś do stołu; obok niej umieściła 1098 3, II | go okolicy od przybycia do niej Różyca i które mieszkańców 1099 3, II | pełną uszanowania galanterią do szklanki jej wody nalał, 1100 3, II | żoneczka rozumna i energiczna do gospodarstwa go zachęci 1101 3, II | przymilone jego rysy zdawały się do niej przemawiać: "Uwielbienia 1102 3, II | ojca o posągi i nowe meble do korczyńskiego salonu.~Justyna 1103 3, II | stole mówiono, odnosiło się do Justyny. Kiedy po raz pierwszy 1104 3, II | zlokowane na Korczynie a do niej należące pięć tysięcy, 1105 3, II | serwetą otarłszy, jakby do wstawania od stołu obie 1106 3, II | Ale ja tego nie mówię do pana Różyca... nikomu ubliżać 1107 3, II | współczuciem przyskakiwał do pani domu ramię jej podając, 1108 3, II | jego ujęły i przylgnęły do nich gorące usta.~- Mój 1109 3, II | Pochwycił wpół Martę, która do kredensowej szafy kompot 1110 3, II | starej panny przyskoczył do stojącej u okna Justyny.~- 1111 3, II | trzaskiem otwierając drzwi do pokoju swego wpadła i zobaczywszy 1112 3, II | Idź, ciotko, z nami do Bohatyrowiczów na wesele... 1113 3, II | Jak uragan, od łóżka do szafy, to znów od szafy 1114 3, II | szafy, to znów od szafy do łóżka biegała i trudno było 1115 3, II | wtórowaniu na fortepianie ojcu do pokoju tego przyszła i w 1116 3, II | będę miała śmiałości iść do dworu, i z radą wystąpił, 1117 3, II | kuchni spytała się, czy do panienki można... Ale ja 1118 3, II | prostą drogą, przez ganek do sieni, tu nie wiem, gdzie 1119 3, II | czy na lewo?~Na szczęście, do sieni weszła panna Marta, 1120 3, II | sekretem, ojciec kazał jej iść do dworu i spróbować, czy też 1121 3, II | spróbować, czy też panna Justyna do chaty ich przyjść zechce. " 1122 3, II | narzeczony ze swatem dziś do nich przyjechali. Swatem 1123 3, II | wzięło!~Kiedy wchodziły do zagrody Fabiana, słońce 1124 3, II | szybach, na widok wchodzącego do zagrody gościa bardzo poważnie 1125 3, II | naprzód dążyła. Mężczyzna, do rydza ze sterczącymi wąsami 1126 3, II | krygach, jak gdyby zaraz do ceremonialnego i dygającego 1127 3, II | Justyny wsunęła rękę kościstą, do pomarańczowej prawie barwy 1128 3, II | małym gospodarstwie... pani do tego nie przywykła i ja 1129 3, II | panie Franciszku! proszę tu do nas!~Pod ścianą domu z ławy 1130 3, II | wyglądał. Dość wysoki, od karku do stóp jednostajną grubość 1131 3, II | się twarzą podobnym był do równo okrzesanego krzaku 1132 3, II | policzki trzęsły się i łzy do małych oczu nabiegły.~- 1133 3, II | zielono pofarbować... Ja do niej: "Czy ty, babo, rozum 1134 3, II | wdzieje... byle było co do gęby włożyć!~Elżusia do 1135 3, II | do gęby włożyć!~Elżusia do ucha Justynie szepnęła:~- 1136 3, II | oprawie.~Pierwszą po przyjściu do domu czynnością Elżusi było 1137 3, II | chleba zbliżającego się do zydla, musztrując go przy 1138 3, II | wszelakiej rzeczy materię do lamentów wyprowadzisz. Wiadomo: 1139 3, II | się znowu tak, mu łzy do oczu nabiegały. Fabian zaś 1140 3, II | malutkim jeszcze przybiegał do nas, a i potem z klas do 1141 3, II | do nas, a i potem z klas do mamy i papy przyjeżdżając 1142 3, II | zgubiła... przy tym nie do tego urodziłam się... uzwyczajenia 1143 3, II | dzieciństwa, wmieszał się do rozmowy, o gospodarstwie, 1144 3, II | węgła domu narzeczonemu do ust po odrobinie miodu łyżką 1145 3, II | sąsiadce samą drogą nieraz do niej w odwiedziny przybywającej; 1146 3, II | świątecznym. Spostrzegłszy Justynę do głowy obie ręce podniosła:~- 1147 3, II | zapomniała. Witold nachylił się do ucha kuzynki.~- Czegoś się 1148 3, II | rozkazywać narzeczonemu i do musztry go układać! Lękliwa 1149 3, II | zobaczył ukochaną przez płot do sąsiadów wskakującą. Z podniesionym 1150 3, II | wskakującą. Z podniesionym do góry wąsem i śpiczastą bródką, 1151 3, II | krokami, a gdy już doszedł do śliwowego gaju, za drzewo 1152 3, II | zagrodzie rozległ się głośny, do złudzenia wiernie z natury 1153 3, II | Starzyński - żeby kto nawet siły do kupy wziąwszy na pieniądze 1154 3, II | czasem bez niego chyba potem do mogiły ścieknę. Najstarszy 1155 3, II | pracowity, posłuszny, choć, do mnie przyrodziwszy się, 1156 3, II | niedostałe trawy... ledwie do pasienia koni lub bronowania 1157 3, II | toczącej się dokoła zydla, a do Antolki wobec tylu osób 1158 3, II | Justyna pierwszą drużką do pary z panem Kazimierzem 1159 3, II | Ej! pan Franciszek widać do zrywania kwiatów zdatny 1160 3, II | zrywania kwiatów zdatny jak wół do karety!~- Ale może za to 1161 3, II | melodyjnym wołaniem przepiórek do domu wracali, młodzieniec 1162 3, II | opuścił, po raz pierwszy mówił do młodej swojej krewnej o 1163 3, II | dziewczynkę nad ziemią unosząc, do piersi przyciskając i 1164 3, II | pantoflom, wychwalała je, do wielkiej nogi swej przymierzała 1165 3, II | zachorowała i panny Marty do siebie prosi!~Marta piorunem 1166 3, II | wieczerzy Benedykta położyła się do łóżka z biciem serca i duszeniem 1167 3, II | lekarstwami i słuchaniem prawie do wschodu słońca głośnego 1168 3, II | obowiązkiem... Kiedy złożycie mię do mogiły, będziecie z nią 1169 3, II | dotknęło. Wzięła je za aluzję do jej własnej chorowitości 1170 3, II | być przestał. Wielki żal do tego syna, który ani kochać 1171 3, II | tym razem być nie mogła. Do jednej chustki, na której 1172 3, II | z pomocą, płacz od czasu do czasu połykaniem saliceli 1173 3, II | cichutko, jak się jej zdawało, do Teresy szepnęła i z głębokim 1174 3, II | w pokoju żony spędzonych do swego gabinetu wszedł i 1175 3, II | przez ciebie choruje. Czy do waszych teorii i idei należy 1176 3, II | rozumiem nawet, skąd ci do głowy przyszło sielankowymi 1177 3, II | nieraz mię sam zachęcałeś do nich?~- Facecja! czy masz 1178 3, II | miejscu, w ziemię wpatrzony, do krwi prawie wargę sobie 1179 3, II | tętent konia usłyszał, szybko do okna podszedł i nie opuścił 1180 3, II | Ujrzawszy zaglądającego do pokoju Witolda Marta, Teresa, 1181 3, II | człowiek czerpał tematy do opowiadania ojcu o różnych 1182 3, II | agronomii dokonywanych.~- Do diabła! - zawołał Benedykt - 1183 3, II | jak tylko co drukowanego do ręki wezmę, zaraz zadrzemię!...~ 1184 3, II | napełniło. Wziął rękę ojca i do ust przycisnął. Benedykt 1185 3, II | trochę głosem wymówił - mam do ciebie prośbę!~- Ty, ojcze, 1186 3, II | ciebie prośbę!~- Ty, ojcze, do mnie? prośbę? Rozkazuj tylko...~ 1187 3, II | długiem Darzeckich... Gdybyś do nich pojechał, o przedłużenie 1188 3, II | poprosił, przymilił się do niej, zjednał sobie... 1189 3, II | Benedykt i twarz jego od włosów do szyi zalała się szkarłatem. 1190 3, II | wszystko znosić niż stargać do reszty łączący go z ojcem 1191 3, II | z sąsiedniego miasteczka do domu powracający siedział 1192 3, II | filuternie uśmiechał się do siebie i, co mu się niezmiernie 1193 3, II | przeciwna w podaniu skargi do instancji wyższej terminu 1194 3, II | ściśle stosując się tylko do litery prawa, a jeżeli nie 1195 3, II | Zygmusiu, na jakie pół godzinki do bab, a ja odpowiedź zaraz 1196 3, II | dobrego już dziesiątka lat do napisania każdego listu 1197 3, II | wahaniu zamiast udać się do pokojów pani Emilii, po 1198 3, II | otworzył drzwi prowadzące do pokoju, w którym, gdy był 1199 3, II | Kochałam cię, kuzynie, do tego stopnia, że po latach 1200 3, II | każdym twoim zbliżeniu się do mnie czułam, że wszystko 1201 3, II | wszystko, cała przeszłość moja do mnie wraca! Boże! jak ja 1202 3, II | cierpiałam! Kiedy przyjeżdżałeś do Korczyna, nie chciałam cię 1203 3, II | pamiętasz? przy wielu gościach do mnie mówiłeś... twoja żona, 1204 3, II | sumienie!~Mówiła to profilem do niego zwrócona i nie na 1205 3, II | Justyna, przywiązywała wagę do światowych praw i przesądów 1206 3, II | światowych praw i przesądów albo do zabobonnych skrupułów?... 1207 3, II | Nie mam żadnego bodźca do życia... Nie mogę tworzyć. 1208 3, II | poezja jest tylko wstępem do wielkiej, wielkiej prozy... 1209 3, II | ojciec...~Nagle urwała. Do ostatka widać nie chciała 1210 3, II | nie znam. A za zdolność do rezonowania i rozróżniania 1211 3, II | zupełnie w chwili, gdy Zygmunt do pokoju matki wchodził. Czuć 1212 3, II | i trwogą.~Kiedy wchodził do pokoju matki, od pierwszego 1213 3, II | że w drodze z Korczyna do Osowiec zajmowały go buntownicze 1214 3, II | widzieć się ze mną, gdy tylko do domu wrócę. A ja także w 1215 3, II | usilnie prosić.~Uśmiechnął się do matki pieszczotliwie, z 1216 3, II | i z którego przychodziły do niej tylko wonie kwiatów 1217 3, II | przyzwyczajałaś w zamian do rzeczy pięknych, do uczuć 1218 3, II | zamian do rzeczy pięknych, do uczuć delikatnych, do marzeń 1219 3, II | pięknych, do uczuć delikatnych, do marzeń wzniosłych, nieprawdaż?~- 1220 3, II | mamo, że przeznaczałaś mię do zadań i losów zupełnie niepospolitych, 1221 3, II | szarości i pospolitości, do których zresztą i nigdy 1222 3, II | najrozumniejsza mamo?~- Prawda. Ale do czego zmierzasz?~- Zmierzam 1223 3, II | zmierzasz?~- Zmierzam naprzód do tego, aby ci, ma chére maman, 1224 3, II | dotknął jej kolan.~- Następnie do tego, że przecież rzeczą 1225 3, II | został na zawsze przykuty do tego kawałka ziemi, do tych 1226 3, II | przykuty do tego kawałka ziemi, do tych stajen, stodół, obór... 1227 3, II | stodół, obór... que sais-je? do tego okropnego Jaśmonta, 1228 3, II | głową o gospodarstwie... do tych... tych... que sais-je? 1229 3, II | przerznęła czoło. Silnie do głębi był przekonany, że 1230 3, II | Andrzejowa myślała chwilę. Do pewnego stopnia słuszności 1231 3, II | rozmowie naszej, droga mamo, do punktu, na którym umieszczę 1232 3, II | uniknąć go można, przyrastać do zapadłego miejsca na kształt 1233 3, II | Idealistą zresztą będąc do ascetyzmu skłonności nie 1234 3, II | rozrywek pewnego rzędu, tu do znalezienia niepodobnych. 1235 3, II | zauważyła:~- Czy zachęty do tej pracy, której pragniesz, 1236 3, II | pracy, której pragniesz, i do tej, której nie lubisz, 1237 3, II | nie wystarcza mi ona.... do duchowych moich potrzeb 1238 3, II | miałem powołania nigdy i do kształcenia żony mojej nie 1239 3, II | pewnością jestem ja.~Plecami do pokoju zwrócony stanął przed 1240 3, II | trwogę.~- Zygmusiu, chodź do mnie... chodź tu... bliżej!~ 1241 3, II | niezmiernie myśli, która do głowy mi przyszła... Uczułam 1242 3, II | położeniu i co jest jeszcze do naprawiania, naprawić, czego 1243 3, II | zrażać, zachęcała cię była do ożenienia się z Justyną 1244 3, II | szczęśliwszym, mężniejszym, lepiej do życia i jego obowiązków 1245 3, II | mama, że rozczarowałem się do niej zupełnie Zimna jest, 1246 3, II | wychowana i wcale ładny talent do muzyki posiada... wcale 1247 3, II | cierpienia jego nie skłonią do wykonania planu, który ułożył? 1248 3, II | najpotężniej przemawiać do nich będzie każda roślina 1249 3, II | zżyłem się... nie przywykłem do nich... wcale do czego innego 1250 3, II | przywykłem do nich... wcale do czego innego przywykłem... 1251 3, II | soków ziemi, z którymi się do czynienia nie miało!~Powoli, 1252 3, II | rzuciła; że zbliżyć się do tego zbiorowiska, przestawać 1253 3, II | krańcowi idealiści bronią do ostatka spraw absolutnie 1254 3, II | mamy. Kiedy bank został do szczętu rozbity, idzie się 1255 3, II | szanownym zresztą,.. ale do najwyższego stopnia szkodliwym...~- 1256 3, II | krajach czułem przybite do mego czoła piętno niższości, 1257 3, II | dłonie mocno przyciskała do serca, chcąc może zatrzymać 1258 3, II | prądy rozsyłała od kończyn do kończyn jej ciała, siłą 1259 3, II | zbałwaniony, podobnym on był do rzeki krwi, po której przepływały 1260 3, II | wąski, daleki rąbek błękitu, do promienia ideału, do wiecznej, 1261 3, II | błękitu, do promienia ideału, do wiecznej, chociaż dalekiej 1262 3, II | patrzała, dłonie podnosząc do skroni, jak ktoś, kto przed 1263 3, II | oblicze blade, ciche, do końca zapatrzone, niby w 1264 3, III| ognisk, bladego błękitu nieba do spłowiałego kobierca ziemi 1265 3, III| pajęczynowe, babie lato - do umieszczonego nad światem 1266 3, III| płoty i ściany budynków do połowy niemal tonęły w przedziwnie 1267 3, III| dziedzińcach i uliczkach, od płotu do płotu i od budynku do budynku, 1268 3, III| płotu do płotu i od budynku do budynku, słały się już tylko 1269 3, III| jeszcze, bo może trzech godzin do południa brakowało, gdy 1270 3, III| słynęła ambicja, mowność, tak do ochoczej zabawy, jak do 1271 3, III| do ochoczej zabawy, jak do zuchwałych zadzierek skłonność 1272 3, III| tańców i zalotów, dążyli do człowieka, który choć był 1273 3, III| innych awantur szukali, do bójek skłonni, a do maczania 1274 3, III| szukali, do bójek skłonni, a do maczania języków w czarkach 1275 3, III| uczuwająca, przez ogród do domu dążyła.~Widocznym zresztą 1276 3, III| draperie, niejaką pretensję do elegancji roszczące, ale 1277 3, III| namiętnie, niepohamowanie, do waśni zgryźliwych, do 1278 3, III| do waśni zgryźliwych, do występku czasem chciwy tej 1279 3, III| nieliczni tylko wchodzili do domu, a prawie wszyscy przechadzali 1280 3, III| że panna młoda już jest do ślubu ubraną i że pora już 1281 3, III| wielka wyruszać w drogę do kościoła, lecz brakowało 1282 3, III| popatrzyć. Aktorka! Jedno do drugiego, piękną fortunę 1283 3, III| pracuje, bo nikomu ptaki same do garści nie lecą, z pługiem 1284 3, III| Michał Zaniewski za interesem do niego z rana przyszedłszy 1285 3, III| biegąca, takie płynne, a do tego i wierszami przyozdabiane. 1286 3, III| mówiąc o tym uśmiechały się do siebie w sposób tak znaczący, 1287 3, III| Fabiana wodze oddał, a sam do wnętrza domu wpadł, gdzie 1288 3, III| grzecznego sąsiadom usłużenia do tańca grywali. Od paru już 1289 3, III| muzykanci porwali je i z nimi do domu wbiegli. Ku domowi 1290 3, III| weselniki wszystkie, jedni do wnętrza jego wchodząc, inni 1291 3, III| który jej od włosów do ziemi spadał, u boku swego 1292 3, III| nie podobna. Dalej plecami do drzwi stało sześć par drużbów: 1293 3, III| słońca obficie lejąc się do świetlicy padały na rozstawione 1294 3, III| głośno nie przyznałby się do tego, ale wszyscy z niepokojem 1295 3, III| sposób się kłaniał. Potem zaś do towarzyszy drużbantów odwracając 1296 3, III| Zdaje się, spojrzawszy, miód do gęby kapie!~Jan spłonął 1297 3, III| skrzydła unosiły się nad głową, do błękitnookiej Cecylki, której 1298 3, III| sukni wydobywać chustkę do nosa. Ale drużbant z oczami 1299 3, III| wiernego na wiek wieków, do końca. A ty, panie młody, 1300 3, III| zagrzmiały czymś trochę do hucznego marsza, a trochę 1301 3, III| hucznego marsza, a trochę do zawiesistego mazura podobnym. 1302 3, III| drużbant kończył:~- Czas do kościoła po siódmy sakrament 1303 3, III| święty jechać, a wprzódy do kolan rodzicielskich po 1304 3, III| świetlicy rozchodzić się zaczął do niepoznania zmieniony głos 1305 3, III| Fabiana. Elżusia jak długa do nóg mu była runęła, a pan 1306 3, III| zaś, chociaż go zwyczaj do wypowiadania oracji koniecznie 1307 3, III| błogosławieństwie ojcowskim z nosem do góry sterczeć?~Jak na komendę 1308 3, III| wąsów poruszyła mu się jakby do uśmiechu.~- Ale tak samo 1309 3, III| i wszystkim wiązki mirtu do sukien przypinały, a pierwszy 1310 3, III| przy których potem, do zachodu słońca, coraz zmieniali 1311 3, III| zmieniali się biesiadnicy. Do rosołów, pieczeni, kiełbas, 1312 3, III| tego! Trzy dni wesela, a do śmierci smutku! Żeby mnie 1313 3, III| długim surducie z samodziału do siermięgi podobnym i z myślącymi 1314 3, III| pewno potrzeba udania się do niego wypadnie - mówili 1315 3, III| groźno stawać, a drogo było do procesu tego sąsiadów nie 1316 3, III| napełniającej ogród i drogę nie do strapień i smętnych rozmyślań 1317 3, III| potem muzykantów zawołano do stołu; a teraz, kiedy i 1318 3, III| i szeroko otwierali salę do tańca. Mieściła się ona 1319 3, III| rozdzielające zasieki z tokiem do młócki przeznaczonym młodsi 1320 3, III| jedną nogę kulejący, kobieta do szybszego chodu napędzała 1321 3, III| skaleczył, więc go dziś sama do konowała zaprowadziła, a 1322 3, III| było, że trząsł się i do panny, i do konia, że bose 1323 3, III| trząsł się i do panny, i do konia, że bose nogi, rozczochrana 1324 3, III| na węższą ścieżkę krócej do jej zagrody wiodącą skręciła. 1325 3, III| a drugą na drugiego, coś do nich poszeptał, a oni zaraz 1326 3, III| pierwsza przez otwarte okno do wnętrza przeciwka wskoczyła. 1327 3, III| przez Fabianową zapraszana do gumna weszła i tam także 1328 3, III| ośmielona, serdecznie obie ręce do nowych towarzyszek wyciągała.~ 1329 3, III| Jadwiśkę czeka, to niech sobie do niej idzie, ale wprzód, 1330 3, III| uczepioną w wesołych poskokach do gumna wpadł. Tu bystro wśród 1331 3, III| obowiązkiem jego było - stanął i do tańca zaprosił, a gdy 1332 3, III| drużbanta naprzód pannę młodą do tańca zaprosił; Elżusia 1333 3, III| rozpoczęciem tańca chustkami do nosa owijali sobie rękę, 1334 3, III| się swoim nogom, inni zaś, do których pierwszy drużbant 1335 3, III| nieustającym uśmiechu pokazywał, do Sargasa, który u nóg mu 1336 3, III| owszem, gęsto obrosłą twarz do jego czarnej szerści żałośnie 1337 3, III| rozpostarte, z ramieniem do objęcia błękitnookiej Cecylki 1338 3, III| niecierpliwie zawołał:~- Zaniewscy! do roboty! Polkę grajcie!~Polki 1339 3, III| wówczas człowiek kładzie się do mogiły samym sobą nie stawszy 1340 3, III| nie tańczył dotąd wcale. Do pocztu drużbantów należał; 1341 3, III| od ognia; matkę przemocą do tańca go ciągnącą naprzód 1342 3, III| Może Janek przyrodził się do ojca i stryja? Zawsze wesoły 1343 3, III| stryja? Zawsze wesoły bywał, do tańca i różańca stający, 1344 3, III| prześcigał wszystkich. Ale do pory dzban wodę nosi i na 1345 3, III| dziewczyna ze zbożowej ściany, do której się przycisnęła, 1346 3, III| tedy śmiele przemawiać do niej zaczął. Od braci już 1347 3, III| że Jaśmont je porównał do brylantów ognie sypiących, 1348 3, III| Witolda za ramię pochwyciwszy do ucha mu szeptał:~- Niech 1349 3, III| Domuntówną w drugiej parze do krakowiaka stanie, bo ja 1350 3, III| parze muszę...~Potem wpadł do gumna i zakręcił się na 1351 3, III| toku wołając:~- Niechaj do tańca grają, już się nogi 1352 3, III| miło by było tańczyć do końca świata. Ale najuporczywiej 1353 3, III| parę razy o tok uderzył, do kieszeni siermiężki sięgnął, 1354 3, III| Owszem! Przecież pięty do tańca poruszył! - zawołała 1355 3, III| jeszcze śliczniej mówi, ale do śpiewania to już bynajmniej 1356 3, III| i inni, choćby chcieli, do śpiewania nie mieli czasu. 1357 3, III| tylko Janek jeszcze, jak do przyśpiewków hasło dał, 1358 3, III| nią przypadając rękę jej do ust przycisnął. I w tym 1359 3, III| groźna, plecami odwróciła się do niego i z gumna wyszła. 1360 3, III| w płomieniach, wciąż coś do niej mówił...~Muzyka grać 1361 3, III| pojedziesz, czy napiszesz kiedy do mnie?~Czy kiedy przyślesz 1362 3, III| mianowicie, kędy opodal plecami do niej zwrócona na niskim 1363 3, III| Niech jutro zginę, jeżeli do tego czasu prawdziwe kochanie 1364 3, III| prawdziwe kochanie choć raz do serca mojego zajrzało! A 1365 3, III| naszym wieśniackim życiu do bałamuctwa ani czasu, ani 1366 3, III| rozwiewają wiatry niżeli u nas, a do tego wiele też i od charakteru 1367 3, III| zaś, że ona przylepiła się do mnie jak smoła i ściga mię 1368 3, III| Jednakowoż spodziewam się, że do upamiętania przyjdzie, a 1369 3, III| wszystką krew zbiegającą jej do serca. Z cicha odpowiedziała:~- 1370 3, III| niektórzy też z natury do złośliwych ucinków i żartów 1371 3, III| aniołeczek! Teraz chyba dudek do ołtarza zaprowadzi!~- Dziękuję 1372 3, III| zdumiony i oszołomiony, do przytomności przyszedłszy 1373 3, III| bo to jest nieprawda. Co do rzucenia, ani słowa - rzuciła, 1374 3, III| jest zacna i nic jej wcale do zarzucenia nie ma. A jeżeli 1375 3, III| jeżeli ja za ten postępek do panny Domuntówny żadnej 1376 3, III| i jeżeli komu jeszcze to do głowy przyjdzie, wtedy ja 1377 3, III| go podniosła.~- Chodźmy do chaty, dziaduniu, chodźmy 1378 3, III| chaty, dziaduniu, chodźmy do swojej chaty! - mówiła. - 1379 3, III| Objęła go ramieniem, tuliła do siebie i sama do niego się 1380 3, III| tuliła do siebie i sama do niego się przytulając w 1381 3, III| Chodźmy, dziaduńku, chodźmy do własnej chaty!~Rozbiorę 1382 3, III| chaty!~Rozbiorę dziaduńka, do łóżeczka położę... do spania 1383 3, III| dziaduńka, do łóżeczka położę... do spania zakołyszę... mój 1384 3, III| zapraszał teraz wszystkich do swego właściwego domu i 1385 3, III| właściwego domu i wzywał do zabawy, wśród której, jak 1386 3, III| Jestem! Idę! biegnę! do usług! A kto z kim? Panno 1387 3, III| własnym, tym samym, które nas do Mogiły zawiozło.~- Dobrze!~ 1388 3, III| suknię unosiła, pochwycił, do ust poniósł i już jej więcej 1389 3, III| już sobie powiedzieli, co do powiedzenia mieć mogli. 1390 3, III| zaproszenie panów Korczyńskich do Korczyna przyszedłszy i 1391 3, III| strony.~Zanieś westchnienie do ulubionej,~Zanieś mój uśmiech 1392 3, III| ulubionej,~Zanieś mój uśmiech do ulubionej!~Piękna Osipowiczówna, 1393 3, III| Ale nie w czas już nam do takich rzeczy, a myśleć 1394 3, III| można spodziewać się, aby do naszego wieśniackiego życia 1395 3, III| pochwycił i z niskimi ukłonami do wnętrza domu go zapraszał.~- 1396 3, III| przeszkodzić... Ale prośbę do pana zanieść umyśliliśmy... 1397 3, III| umyśliliśmy... my starzy... prośbę do pana...~W głosie jego słychać 1398 3, III| postacie siedzące i stojące, do ściany przyparte, na stołach 1399 3, III| spotniałe, twarze barwą do rydzów albo do ziemi podobne. 1400 3, III| twarze barwą do rydzów albo do ziemi podobne. Tak jak pośród 1401 3, III| jednacza!~- Przez panów do króla, przez świętych do 1402 3, III| do króla, przez świętych do Boga, a przez syna do ojca... - 1403 3, III| świętych do Boga, a przez syna do ojca... - zaczął Fabian.~- 1404 3, III| sporki zakańczać, nigdy do tego nie dopuszczał. I nie 1405 3, III| gruby...~- Inaczej jak mruk do człowieka i nie zagada... 1406 3, III| takimi granicami objęty, nie do pana Korczyńskiego, ale 1407 3, III| pana Korczyńskiego, ale do bohatyrowickiej okolicy 1408 3, III| mały komar wielkiego konia do krwi kąsa! Fabianowi o to 1409 3, III| niż o pierwsze. Sąsiadów do procesu werbował, ale nie 1410 3, III| dziś z rana błogosławił do ślubu córkę.~- Bogiem Ojcem 1411 3, III| starość zgłupiał. Namówiony, do procesu wlazł. Co teraz 1412 3, III| którą ich sąd zadekretował, do reszty ich nie zarzynał. 1413 3, III| dobitnie mówić zaczął:~- Do mnie ani do mojej okolicy 1414 3, III| mówić zaczął:~- Do mnie ani do mojej okolicy ten interes 1415 3, III| poważnego sąsiada, jakkolwiek do najmniej zamożnych należącego - 1416 3, III| zgromadzonym, ale gdy byli już do płaczu rozżaleni i na sercu 1417 3, III| znaleźć nie mógł, a my w najem do niego iść nie zechcieli. 1418 3, III| naturalnie! a jakże! Cudzemu, a do tego i gardzicielowi, ciał 1419 3, III| uwag i wniosków czynili do młodego słuchacza swego 1420 3, III| zechciał przychylić się do ich próśb i żądań i inaczej 1421 3, III| pierwszego uniesienia ochłonąwszy do zwykłej powolności mowy 1422 3, III| Jednemu Fabianowi trudno było do równowagi ducha powrócić 1423 3, III| językowi milczenie nakazać. Do najbystrzejszych przy tym 1424 3, III| rzeź odłączone zostali. Ni do kogo przytulić się, ni od 1425 3, III| nieśmielszymi skargami, na powrót do tych serc, zawsze cierpliwych, 1426 3, III| zjeżoną kępą wąsów, od czasu do czasu pomrukiwał:~- Nie 1427 3, III| ród nasz jak woda z góry do głębokiego rowu z tego miejsca 1428 3, III| Przez otwarte okna wlatywał do świetlicy szelest topoli, 1429 3, IV | śpiew. Pani Emilia od stóp do głowy zadrżała. Przelękła 1430 3, IV | gruba sztora zapuszczoną; do zamkniętego szczelnie buduaru 1431 3, IV | czytaniu Teresy, od ściany do ściany i od podłogi do sufitu, 1432 3, IV | ściany do ściany i od podłogi do sufitu, wśród zmieszanych 1433 3, IV | zupełnie ciemną, salę jadalną, do której zaglądał księżyc, 1434 3, IV | zaglądał księżyc, i wszedł do gabinetu oświetlonego palącą 1435 3, IV | Przez wpółotwarte okno do pokoju tego naleciało mnóstwo 1436 3, IV | temu, był wieczór bardzo do tego podobny, równie ciężki 1437 3, IV | nauki nie miał, nigdy bym do tego stopnia, na którym 1438 3, IV | w szkole wojennej wielki do wojskowości pociąg czując. 1439 3, IV | wtedy, owego wieczora, który do dzisiejszego tak był podobnym? 1440 3, IV | pocieszyło, podźwignęło... do tego miejsca przykuło... 1441 3, IV | te same, co wówczas - do gabinetu wbiegł zgrabny, 1442 3, IV | papierów z niej wyjął i do biurka wracając, mówił:~- 1443 3, IV | mi oni proces wytoczyli, do Korczyna zawsze należał... 1444 3, IV | kogokolwiek okradać chce... Do tego jeszcze nie doszedłem... 1445 3, IV | Nie! Jakimkolwiek jestem, do tego jeszcze nie doszedłem... 1446 3, IV | cierpień, które lasem rąk do nieba o pomstę wyciągniętych 1447 3, IV | niespokojnie przebiegł do powszedniej, palącej go 1448 3, IV | przygarbionymi trochę plecami do poręczy jego jakby przyrósł; 1449 3, IV | jego czasem mąciły się do dna i powieki na nie opuszczał, 1450 3, IV | miłość; z jaką zbliżył się do nich; za trochę światła, 1451 3, IV | straszno mi tak mówić do ciebie, ojcze! Rozdarty 1452 3, IV | tamto... które tych błaznów do takich nawet rzeczy doprowadzają... 1453 3, IV | westchnieniem, które jak wicher do samego nieba, zda się, dotrzeć 1454 3, IV | siłę i znikają nie używane do ruchu członki ciała; jak 1455 3, IV | rozwartą książką oczy mu do snu kleić się zaczynały, 1456 3, IV | jednak, że z czasem przywykł do wszystkiego, tylko ten płacz 1457 3, IV | miłością przycisnąć się do tej szerokiej piersi, która 1458 3, IV | był winien.~- Ojcze mój! do grobu, do ostatniego tchnienia 1459 3, IV | Ojcze mój! do grobu, do ostatniego tchnienia wdzięcznym 1460 3, IV | Nie zgłupiałem przecież do tego stopnia, aby myśleć, 1461 3, IV | zrozumieli też, jak bardzo byli do siebie podobni. Chwili jednej 1462 3, IV | to przyczyniło się wiele do mego ściemnienia i zdziczenia, 1463 3, IV | nasze pozamykać, aby chłopów do pijaństwa nie kusić. Wielu 1464 3, IV | odpocząć. Potem pójdziesz tam do nich i powiesz im, że tej 1465 3, IV | ich oszuści wyzyskują i do złego prowadzą - moja wina! 1466 3, IV | niebie, gdy Witold wbiegł do świetlicy Fabiana, w której 1467 3, IV | weselników, którzy jeszcze do domów swoich nie odjechali. 1468 3, IV | mówiąc na Witolda ukazywał, do którego też przystępować 1469 3, IV | Zaniewscy jeszcze od czasu do czasu na skrzypcach rzępolili 1470 3, IV | zabawy obudzał. Zbliżając się do końca swego wesele cichło, 1471 3, IV | największe. Zaprzęgano tam do bryczek i wózków konie, 1472 3, IV | mającego państwu młodym do domu ich, więc do jaśmontowskiej 1473 3, IV | młodym do domu ich, więc do jaśmontowskiej o trzy mile 1474 3, IV | zajmować się przestał, bo co do dalszego jego ciągu, żadne 1475 3, IV | jakże! gdyby aniołowie do nieba zabierali, to ona 1476 3, IV | dumną swanię ułagodził i do zajęcia przypadającego jej 1477 3, IV | Dziadunio bardzo lubi, kiedy do niego goście przyjeżdżają...~- 1478 3, IV | Jadwigi rękę ucałować, a do jej braci, obok których 1479 3, IV | rosły, wysokością prawie do jej ramienia sięgały, na 1480 3, IV | zobaczyć się i powiedzieć, że do grobowej deski wdzięczną 1481 3, IV | pan Jan nie udaje i mnie do kłamstwa nie kusi. Co zrobiło 1482 3, IV | żeby .powiedzieć, że ja do pana Jana nijakiego już 1483 3, IV | dobrego życzę, a proszę, żeby do mnie nijakiego gniewu nie 1484 3, IV | przyjacielem pani ostanę...~Rękę do niego wyciągnęła, on z uszanowaniem 1485 3, IV | uszanowaniem pocałował.~- Do chaty mi pora - rzekła - 1486 3, IV | widać. Gdzie poszła? Może do domu?...~Stary ku brzegowi 1487 3, IV | myślałem, że pani może już do domu poszła... bez pożegnania!~ 1488 3, IV | padały na nich i od stóp do głów oblewały ich blaski 1489 3, IV | poprosił Jan.~Zbliżył się do Justyny tak, że ramieniem 1490 3, V | domu i zaprosił synowca do gabinetu, w którym też wnet 1491 3, V | najtyczanką i pięknymi końmi do Różyca należącymi nadjechał 1492 3, V | palcach i chyłkiem prawie do sieni wszedłszy płaszcz, 1493 3, V | na wieszadłach umieścił, do Leoni się zwrócił i z palcem 1494 3, V | szyje może albo ubiera się do zejścia na dół.~- Niechże 1495 3, V | Zatarł ręce i dziewczynkę do najwyższego stopnia zaciekawioną 1496 3, V | miłego sąsiada prosić go do buduaru kazała, a sama pośpiesznie 1497 3, V | Benedykt z uprzejmością wielką do salonu zapraszał. Widocznym 1498 3, V | gospodarzem domu i Justynką. Do nich dwojga tylko interes 1499 3, V | rozstaliśmy się na tak długo - do Benedykta się zwróciła - 1500 3, V | w niej żywe podobieństwo do swej wcześnie utraconej


1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-1572

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL