Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
alboz 5
albumami 1
albumy 1
ale 1051
alegantem 1
alei 1
aleja 1
Frequency    [«  »]
1576 a
1572 do
1365 to
1051 ale
1034 jej
979 o
955 jak
Eliza Orzeszkowa
Nad Niemnem

IntraText - Concordances

ale

1-500 | 501-1000 | 1001-1051

     Tom, Rozdzial
1 1, I | koniczyny; puchem też, zda się, ale drobniejszym, delikatniejszym, 2 1, I | z której wracali inni, ale zboczyły znać z prostej 3 1, I | starą, brzydką i przykrą, ale po bliższym przyjrzeniu 4 1, I | także manierę i cieplarnię. Ale w zamian ruchy jej i gesty 5 1, I | w tej młodej i świeżej, ale niespokojnej i zamyślonej 6 1, I | stronach jej jeszcze nie było, ale ludzie lękali się, aby nie 7 1, I | bieży, nam na zgubienie!" "Ale! - odpowiadają drudzy - 8 1, I | Pewno, nie zjadły mię one, ale... ukąsiły. Czy ty myślisz, 9 1, I | rzekła - biedna kobieta! Ale bo, widzisz, żeby tak pchły 10 1, I | i swoje, dawno, dawno... ale oswoić się z nim nie mogę 11 1, I | przynajmniej wystarczyło... Ale boso czasem chodzę i kapeluszów 12 1, I | sobie wezmę innego życia, ale jeżeli mogę zrobić co inaczej 13 1, I | podobny turkot faetonu, ale klekotliwe trochę i z lekkim 14 1, I | przybrał nie z konieczności, ale przez zalotność, dlatego 15 1, I | nie zatrzymując koni, ale tylko zwalniając nieco ich 16 1, I | przeleciała w nich błyskawica. Ale wnet włożył na głowę czapkę, 17 1, I | Dziękujemy! dziękujemy panience!~Ale woźnica nie obejrzał się 18 1, II | był to dwór wielkopański, ale jeden z tych starych, szlacheckich 19 1, II | dowiadywać się z bliska, ale co w oczy od razu wpadało, 20 1, II | psuły się tu po wielekroć, ale zawsze je naprawiono, więc 21 1, II | roślin nie było tu nigdzie, ale też nigdzie nie rosły pokrzywy, 22 1, II | dodawano i nie wznoszono, ale tylko to, co już stało i 23 1, II | dwudziestu nic tu nie przybyło, ale i nic nie ubyło, a to, co 24 1, II | z kibicią zbyt szczupłą, ale mającą w kształtach swych 25 1, II | wcale do niej niepodobna, ale po przypatrzeniu się mająca 26 1, II | należała do innego gatunku, ale do tej samej familii istot. 27 1, II | Zapewne bolały zęby, ale niezbyt silnie, bo z owalnej 28 1, II | darował bo stara i zła; ale druga.... ho, ho, prawdziwa 29 1, II | żadna wiejska dziewczyna, ale panna... co się nazywa panna... 30 1, II | trochę filuternie i zalotnie. Ale nic wyrazić nie zdoła wrażenia 31 1, II | tylko wygadywał i żartował, ale brał się do czynu i czyniąc 32 1, II | czyniąc, cała w tył odgięta, ale z dziwnie miodowym i upojonym 33 1, II | Żadnej za nic nagrody! Ale nie! - zawołał nagle i z 34 1, II | oznajmieniu temu odpowiedziały. Ale wmieszał się w nie i głos 35 1, II | chwili uczuła ból głowy, ale grzeczna i słodka zawsze, 36 1, II | dobrą, tylko oryginalną, ale to tak oryginalną, że nie 37 1, II | galanterią i wdzięcznością, ale dodał:~- Nie u wszystkich, 38 1, II | właściwie odpowiedź niegrzeczna, ale ton, jakim wymówioną została, 39 1, II | obojętną i trochę rubaszną.~- Ale co się tyczy tegorocznych 40 1, II | się z domu ani na krok, ale u mnie na polu wcale pięknie... 41 1, II | zboże?~Kirło zmieszał się, ale wnet zatarł ręce i w śmiech 42 1, II | pantoflem siedzę po uszy... Ale mnie z tym dobrze i jej 43 1, II | Różyc cierpiącymi swymi, ale inteligentnymi oczami z 44 1, II | stracone...~- Wiem o tym, ale to co innego! - zawołał 45 1, II | No, a to... tamto... Ale chciałbym coś wiedzieć o 46 1, II | próżną dla siebie fatygę. Ale mówił płynnie, do wykwintnej 47 1, II | Jednocześnie z wnętrza domu, ale z dala, jakby znad sufitu, 48 1, II | przyodziany porządnie i żwawy, ale niedorosły i ślepo tylko 49 1, II | To nic - szeptała Teresa ale ona zawsze o wszystko niespokojna. 50 1, II | mogę! ~Kaszel porwał, ale trwał krótko, bo wstrzymywała 51 1, II | tacy... ci mężczyźni... Ale naprawdę, kto więcej przyjedzie?... 52 1, II | żółtą szyję towarzyszki. Ale ona gwałtownie wyrwała się 53 1, II | nie zwróciła żadnej uwagí, ale Teresa rzuciła się ku drzwiom 54 1, II | staruszek średniego wzrostu, ale tuszy dobrej i w środku 55 1, II | damach... w szlafroku... ~Ale Kirło wciągnął go do pokoju, 56 1, II | panie, przepracował... Ale gra za to... gra...~- Puść 57 1, II | wczesną śmierć przyprawia, ale chwilowo przynajmniej zaspokaja 58 1, II | szlachetnych gustów... Ale któż jest tak szczęśliwym, 59 1, II | Nieszpetna, co prawda, ale dla mnie niesympatyczna... 60 1, II | Temperament! temperament! Był, ale już wywietrzał.~Czarne, 61 1, II | Kirło.~- Już z żonatym?~- Ale gdzie tam! od dzieciństwa 62 1, II | co tam na obiad będzie, ale czy ona kiedy po ludzku 63 1, II | samym kierunku spojrzał; ale wnet, na kształt górskiego 64 1, II | pierwszymi drzewami boru. Ale zaledwie zniknęli, z boru 65 1, III| skłonności, które nie zawsze, ale często jak krynica w łono 66 1, III| wzbiło się bardzo wysoko, ale też i na niziny nie spadło. 67 1, III| obłocenia się i ugrzęźnięcia. Ale istnienie takich szczudeł 68 1, III| oświetlonej nie słońcem wprawdzie, ale przynajmniej gwiazdą cnoty, 69 1, III| ożywionej nie czy nami, ale przynajmniej utajoną do 70 1, III| którzy czynili to samo; ale poważna większość wzruszała 71 1, III| dziewoi. Zanadto może wysoka, ale kształtna i ruchliwa, ognistooka; 72 1, III| przywileje szlacheckie, ale przez zbieg okoliczności 73 1, III| położonym. Dominik żył, ale losy odrzuciły go bardzo 74 1, III| spostrzeżeniem nie przeraził, ale po nim przyszło wnet wiele 75 1, III| zniecierpliwiony rumak, ale stopniowo uspokajał się... 76 1, III| wodził czasem po obłokach. Ale spostrzegł znowu, że nic 77 1, III| sobie z tego na przyszłość, ale tymczasem wydał sporo pieniędzy, 78 1, III| brzoskwinie i nawet ananasy, ale po dwu latach jawnie i absolutnie 79 1, III| do szczętu zrujnowanym. Ale w naturze jego, zapalczywej 80 1, III| przelewały się w grubą i ponurą, ale w równym i cierpliwym stąpaniu 81 1, III| bardzo zmęczona upałem.~- Ale co tam ten upał! - ręką 82 1, III| dni chorowałaś obłożnie... Ale przecież sama nie byłaś! 83 1, III| ludu serce młotem biło. Ale cóż? Ciemnota to jest, a 84 1, III| tych sporów nie zawodzić... Ale samemu ciężko... Tu załatasz, 85 1, III| wesołych i marzyć przestałem... Ale chciałbym czasem odetchnąć 86 1, III| twarzą i trochę już smutnymi, ale pełnymi blasku oczami. Wieczorów 87 1, III| zmiany nie zaszły nagle, ale oko nawykłe do wykwintnych 88 1, III| istotnie wzmocniona, odrodzona. Ale w kilka miesięcy po powrocie 89 1, III| Jest się już tak od dawna, ale dziś większy mnie żal zdjął 90 1, III| broniła się pieszczotom jego, ale delikatną i coraz więcej 91 1, III| może taką, jak dawniej... Ale tyś się tak zmienił... zmienił...~ 92 1, III| się może w roli Adonisa... Ale jeżeli ci idzie o moje serce, 93 1, III| być piękne i szczęśliwe, ale tylko dla tych, którzy odrzucą 94 1, III| brzydką i prozaiczną stronę. Ale jeżeli kto tak, jak ty, 95 1, III| kiju...~Mówił to łagodnie, ale gdy teraz spojrzał na żonę, 96 1, III| obojętnością rzekła pani Emilia.~- Ale na koniec - zawołał mąż - 97 1, III| istotnie otoczyć cię nie mogę, ale i po cóż ten zbytek? a niedostatku 98 1, III| smaczny obiad nie dbam, ale pragnę dokoła widzieć choć 99 1, III| nie może być stojącą wodą, ale potrzebuje błyskawic, które 100 1, III| gustów i przyzwyczajeń moich, ale wyrzekłbyś się raczej wszystkiego, 101 1, III| zdobyłam się na rezygnację. Ale za to gdybym ja miała choć 102 1, III| zupełnego zniechęcenia dodała:~- Ale po cóż o tym mówić? Ty się 103 1, III| jak to sobie wyobrażasz, ale przestarzałą i złej wody 104 1, III| hulanki i nie dla metresy, ale dla konieczności i obowiązków 105 1, III| jest także trochę poezji, ale ty się na takiej nie znasz?... 106 1, III| cały dwór się rozlegał. Ale i jeden z tych ludzi, średniego 107 1, III| kiedyś błękitne być musiały, ale teraz spłowiały i wyraz 108 1, III| Korczyńskiego. Zmiękł, ochłonął, ale zachmurzył się jeszcze więcej. ~- 109 1, III| zawołał:~- Połowę kary daruję, ale połowę zapłaćcie...~- Nie 110 1, III| założyć, czy podrady brać. Ale to już trzeba umieć robić 111 1, III| głupstw z głowy nie wybił. Ale na szerokim świecie człowiek 112 1, III| spekulacjach szczęścia nie mam), ale o wygodę swoją i swoje) 113 1, III| sprzeczać się z nim listownie, ale na długie pisanie nigdy 114 1, III| Gdyby to choć we dwoje... ale tak... z tym domowym jeszcze 115 1, III| pracy zapewne będzie wiele, ale praca nie jest bynajmniej 116 1, III| tych sporów nie zawodzić; ale samemu ciężko.... A tak 117 1, III| ciasteczka z malinami pieką się, ale jeszcze nie upieczone. Ciocia 118 1, III| motylki... o! jakie motylki... ale w ogrodzie ładniejsze... 119 1, III| nie tylko w całym domu, ale i w całym Korczynie słychać 120 1, III| żeńców albo pastuszków; ale czasem sam, z dobrej woli, 121 1, III| stoczył on z żoną krótką, ale dla niego niezapomnianą 122 1, III| dogodności i ustępstwa, ale pieniądze te musi posiadać 123 1, III| wszystko, czego zażądałam, ale sprawiało ci to kłopot, 124 1, III| żył już od lat kilkunastu, ale jakaś łaskawa dlań kredytorka, 125 1, III| niej zupełnie obojętnym, ale wytworna forma obejścia 126 1, III| uczynić by zadość nie mógł... Ale on znowu tylko ukłonił się 127 1, III| tylko nikomu nie dokuczając, ale cienia przykrości nigdy 128 1, III| obszerniejszy od pokojów jego żony, ale także niezbyt obszerny Korczyn. 129 1, III| bo nie używał ich zawsze, ale czasem, gdy zaciąwszy się 130 1, IV | dostatków tego domu. Nic nowego, ale wszystko, cokolwiek przez 131 1, IV | podbijać serca ludzkie, ale jak ogólnie w okolicy tej 132 1, IV | podobał się jej od razu, ale rodzice jej w odległych 133 1, IV | tej okolicy przyjechała, ale okolica nie podoba jej się 134 1, IV | szybki, ironiczny uśmiech. Ale młodziutka Klotylda, szczebiocząc, 135 1, IV | nawet wielkiego przymusu, ale panie krygowały się nieco, 136 1, IV | dnia tego już nie twarz, ale gardło obwiązane miała batystową 137 1, IV | Polędwica trochę nie te... ale kurczęta i szparagi... caca! 138 1, IV | może? a? choć już żonaty... ale serce to te... nie sługa... 139 1, IV | sobą przyciszonymi głosami, ale bardzo uprzejmie. Mało sobie 140 1, IV | Monachium, Wiedeń, Paryż, ale przekładał Włochy, gdzie 141 1, IV | wymówił:~- Tout lasse!~- Ale pan - zwrócił się do Różyca 142 1, IV | z pozorną niedbałością, ale przykrym zagięciem ust odpowiedział.~- 143 1, IV | miał delikatne i piękne, ale cerę bladawą i zmęczoną; 144 1, IV | wypadało podniesionym - ale tak chciałbym wiedzieć, 145 1, IV | szepnął do Różyca hrabia.~Ale młodziutki Witold Korczyński 146 1, IV | wychowany... zresztą... artysta! Ale pan pewnie zechcesz zstąpić 147 1, IV | uśmiechem dorzucił hrabia. ~- Ale spytaj się swego ojca, w 148 1, IV | zwrócił się do Różyca:~- Ale pan... - zaczął.~Tu przecież 149 1, IV | szepnął do Różyca hrabia.~Ale Różyc wszystkich tych przemów 150 1, IV | na którym w gronie pań, ale milcząca i nieco wyosobniona, 151 1, IV | błysk, po którym grzecznie, ale chłodno rozmawiać zaczęła 152 1, IV | badawcze i trochę strwożone. Ale do ramienia Zygmunta pośpiesznie 153 1, IV | lokajów rozniesionymi zostały, ale tacę z likierami Kirło pochwycił 154 1, IV | zupełnego upojenia starego, ale on wymawiał się i jeden 155 1, IV | desperacji może nie doświadczała, ale w toczących się rozmowach 156 1, IV | niepocieszalnego smutku. Ale jakichkolwiek w tej chwili 157 1, IV | szturmowali przelotnymi, ale znaczącymi spojrzeniami, 158 1, IV | Różyc, którego stopniowo, ale bardzo widocznie opanowywało 159 1, IV | Zygmunt Korczyński, po cichej, ale dość żywej rozmowie z żoną, 160 1, IV | rozstawiono już stoły kartowe, ale grono poważnych panów jeszcze 161 1, IV | Uśmiechnął się żartobliwie, ale zarazem długiego wąsa mocno 162 1, IV | się przerażać -- zaczął - ale miałem jeden taki, że każdemu 163 1, IV | dziedziniec i ogród zdeptawszy, ale resztę w całości zostawiając... 164 1, IV | zupełnie wyszła mu z głowy; ale zarazem szyję zazwyczaj 165 1, IV | zdwojoną ilość zmarszczek, ale zobaczył kilka osób z przedpokoju 166 1, IV | nauczyłam się i przywykłam. Ale z początku byłabym przepadła 167 1, IV | tego za złe nie weźmiecie; ale dwoje młodszych nie mogłam 168 1, IV | szkłem ostrożności trzeba... ale moja babula Maksymowa dobrze 169 1, IV | dla niej nie przerwały; ale w zamian, z przeciwległego 170 1, IV | przy której stopniowo, ale zadziwiająco Orzelski zmieniał 171 1, IV | znacznej muzycznej wprawie, ale nie widać było po niej najlżejszego 172 1, IV | swój starannie, umiejętnie, ale zimno. Grała na pamięć; 173 1, IV | się z nią w swoim Wiedniu, ale u mnie jej pewno nie spotkasz...~ 174 1, IV | zmieszała się i zasmuciła. Ale potem energicznie odpowiedziała:~- 175 1, IV | odpowiedział:~- Może...~Ale w tej chwili nie mógł znać 176 1, IV | które jej czynił, obrażoną, ale obrazę zwyciężała litość...~- 177 1, IV | spuszczonymi powiekami, nieruchoma, ale wzruszenia swego ukryć zupełnie 178 1, IV | zmiennym jest! - zawołał - Ale w tobie zaszłą zmianę przypisuję 179 1, IV | paru słowy odpowiadając ale bledsza niż zwykle i z szybko 180 1, IV | to!~Chciała mówić dalej, ale urwała nagle, bo w drugim 181 1, IV | i szafirowe jak zwykle, ale wcale inaczej niż zwykle 182 1, IV | kogo? o co? - zapytała, ale patrząc we wskazanym jej 183 1, IV | tu o niej opowiadali... Ale pan może zna inne przysłowie 184 1, IV | szczerze, z całego serca.~Ale na ustach Klotyldy prędko 185 1, IV | żarem gniewu i nienawiści. Ale dziewiętnastoletnie serce, 186 1, IV | się do rozpoczęcia winta, ale widocznie bez zapału i tylko 187 1, IV | obok siebie zbyt cienką, ale wytworną postać młodego 188 1, IV | wypadają jak strzały obelgi. Ale to młode serce, o szczęście 189 1, IV | mężnie wyszła na ganek, ale przed wschodami rozdzielającymi 190 1, IV | pośpiechem pomoc swą ofiarowało, ale ona jej nie przyjęła. Bardzo 191 1, IV | nerwowym śmiechem, nie zeszła, ale zbiegła ze wschodów prędko, 192 1, IV | możesz!~Chwiejnym trochę, ale śpiesznym krokiem, jakby 193 1, IV | szorstko i ironicznie, ale zmarszczki jej czoła przerzedziły 194 1, IV | stojącej przed nią dziewczyny. Ale w tej chwili u końca sali 195 1, IV | zajęciach jej pomagała, ale daleko więcej eleganckim 196 1, V | gęste, jeszcze zielone, ale już w bujne kłosy wypływające 197 1, V | tylko samotna i smutna, ale zarazem obrażona i z nie 198 1, V | zmarszczkami okrywały się twarze. Ale jej ojciec czuł się spokojnym 199 1, V | ostatnich dziesięciu latach, ale posiadał wszystkie zadatki 200 1, V | wspomnień mętnych i urywanych, ale o których teraz jeszcze 201 1, V | dziwiła się nie rozumiejąc, ale niebawem zrozumieć musiała, 202 1, V | Justyna nie pamiętała, ale o jej przyczynie wtedy już 203 1, V | męczennika, kochała i czciła. Ale kiedy potem nawet lubianą 204 1, V | potrzebowały wzmocnienia i podpór: Ale przede wszystkim pragnęła 205 1, V | mogła, owszem, smutnie, ale też i dumnie, wypowiedziała 206 1, V | dziewczętami romansują często, ale nie żenią się prawie nigdy!~ 207 1, V | zrujnują się do reszty, ale tobie samemu serce pewno 208 1, V | się? Widziała to nadto, ale czyliż także z doświadczenia 209 1, V | dziewczętami romansują często, ale nie żenią się prawie nigdy". 210 1, V | osiodławszy?~Jaworu tam nie było, ale u stóp gruszy polnej urywał 211 1, V | przyprowadziła - zauważył. - Ale to nic - dodał - że panienka 212 1, V | chwilę odwrócił i chrząknął, ale śmielej już odpowiedział:~- 213 1, V | mnie tam brał z sobą... ale już potem nigdy nie byłem. 214 1, V | dokoła niej zapamiętała, ale z bliska pracom rolniczym 215 1, V | bliska pracom rolniczym ale przypatrywała się nigdy. 216 1, V | spojrzał i znowu w uśmiechu, ale tym razem jakby triumfującym, 217 1, V | kobiety. Zarumienioną była, ale nie rozgniewaną; owszem, 218 1, V | w niskim krzaku mieszka, ale swoje śpiewanie i swoją 219 1, V | uśmiechnęła się Justyna - ale jeżeli kto na świecie nic 220 1, V | żyje?~- Żyje, chwała Bogu, ale ja z nią tak jak prawie 221 1, V | dla mnie i ojcem, i matką; ale kiedyściś zachorował i kilka 222 1, V | kilka lat nie tylko co, ale z łóżka podźwignąć się nie 223 1, V | brwi trochę zmarszczył, ale zaraz z powracającą wesołością 224 1, V | Spojrzał w górę i zamyślił się, ale w tej chwili w owsie zaszumiało 225 1, V | nadmiar wielka i gruba! Ale - poprawił się śpiesznie - 226 1, V | całkowicie wariatem był, ale troszkę... Jadwiśka pięknie 227 1, V | brat u nich jest, Julek, ale taki zawzięty rybak, że 228 1, V | obrazek wiejskiej zagrody, ale który dziś i z bliska widziany 229 1, V | gałęzie swe, już bezpłodne, ale nieprzeniknioną gęszczą 230 1, V | Grable jego nieustannie, ale powoli posuwały się po ziemi, 231 1, V | Życzę - brzmiała odpowiedź - ale powiadam: po cudze nie sięgaj!~- 232 1, V | pędzących koni żywiej przemówił.~Ale w tejże chwili za czepiającym 233 1, V | niechże stryj idzie...~Ale stary plecami przyparł się 234 1, V | ściany wciąż się przypierał, ale przemoc, którą ten oszalały 235 1, V | stryj?~- A już pójdę... ale niech buty wdzieję...~Zniknął 236 1, V | więcej jak lat pięćdziesiąt, ale była to twarz cierpiąca 237 1, V | przepraszam, że w czapce ostanę, ale taką mam głowę, która lęka 238 1, V | Przepraszam, że weszłam, ale ogród ten wydał mi się tak 239 1, V | radziłem się ze trzy razy, ale nie pomogli i nawet nic 240 1, V | te, co w polu świszczą, ale te, co przez drogę życia 241 1, V | po raz drugi zawołał.~Ale chłopak wahał się znowu, 242 1, V | czasem przerywaną mową, ale coraz swobodniej opowiadać 243 1, V | najemników do pomocy bierzem, ale sami my rolniki i sadowniki, 244 1, V | nie tylko nasycenia ciała, ale i tych różnych elegancji 245 1, V | niekoniecznie potrzebne, ale dla oczów miłe...~Śmiał 246 1, V | daleko patrzeć zaczął.~- Ale nie każdy ma jednostajną 247 1, V | człowieka kiedyś bardzo kochała, ale wydało się jej w tej chwili, 248 1, V | W minutę wybiegła znowu, ale już w trzewikach i z długą, 249 1, V | ławce, pod ścianą domu, ale dokoła nich mniej cicho 250 1, V | zwracał żadnej uwagi i powoli, ale z zajęciem zapytywał Justynę 251 1, V | schowała się gdziekolwiek. Ale wysmukła i cienka jej kibić 252 1, V | potwierdziła siostra. - Ale - dodała prędko i z wzrastającym 253 1, V | potrzebie... - zaczął Anzelm, ale nie skończył, bo w tej chwili 254 1, V | przestając śmiać się, ale wciąż białe zęby ukazując 255 1, V | nie po wodę też przyszłam, ale żeby panienkę z Korczyna 256 1, V | ten tego nie tylko zna, ale pewno i lubi!~- To jest 257 1, V | wnet je do ust poniosła, ale od płotu zabrzmialł męski 258 1, V | mizerna kobieta, i poważnymi, ale szerokimi kroki dążył ku 259 1, V | zabiegł drogę przybywającemu, ale on go końcem buta odtrącił 260 1, V | powolnością zapytał Anzelm, ale żywszym trochę ruchem czapkę 261 1, V | przechodzi albo przejeżdża?~Ale Anzelm wyprostował się trochę, 262 1, V | dnia z Panem Bogiem gadał. Ale ja inszy: ja panu Korczyńskiemu 263 1, V | wygramy, czy przegramy, ale on tymczasem naje się kłopotów 264 1, V | szlachcic, z niskiej chaty; ale bywa, że mała mucha wielkiego 265 1, V | będą na wypadek przegrania. Ale mam nadzieję, że tak nie 266 1, V | nigdy mówić nie przestanie; ale Jan, który niespokojne wejrzenia 267 1, V | czapkę i miał odchodzić, ale zatrzymał się jeszcze na 268 1, V | tobą ubieżać nie wstyd; ale to sobie pamiętaj, że jaja 269 1, V | odpowiedział tęgi, rudawy, ale prosty i przystojny chłopak, 270 1, V | prawie bywał we dworze. Ale Anzelm niespokojnym się 271 1, V | nazwę noszącym słyszała, ale nie była tam, nie, najpewniej 272 1, V | pożegnać tych ludzi i odejść. Ale rysy jej wyprężyły się, 273 1, VI | tylko gęsty pas roślinności, ale co kilkanaście lub co kilkadziesiąt 274 1, VI | szeregu prosto wytkniętym, ale wypadkiem jakby rozsypane 275 1, VI | nie miał czasu albo chęci, ale w zamian ogrody płynęły 276 1, VI | Może śpiewałby dalej, ale około najbliższego domu 277 1, VI | dziwaczyć i do chaty wracać !~Ale stary prostował się z całej 278 1, VI | Ładysiowe dziadunia tak straszą.~Ale stary rwał się naprzód i 279 1, VI | zwiódł i w świat powiózł. ~Ale Anzelm przyśpieszył kroku 280 1, VI | pan Szymon?~- Ja, Szymon, ale gdzie to pan Jakub idzie?~- 281 1, VI | starca otworzyły się szeroko, ale drżeć i naprzód wyrywać 282 1, VI | i krzyczą: "Przyjechał!" Ale czy pewno nie przyjechał?~- 283 1, VI | zawrócić go ku bramie zagrody, ale on uśmiechał się i z widoczną 284 1, VI | głowy i drżącym trochę, ale podniesionym głosem mówić 285 1, VI | Mówiłby pewno dłużej, ale Jadwiga ręce wzdłuż spódnicy 286 1, VI | dziadunio kontenty będzie...~Ale Anzelmowi pilno było do 287 1, VI | zagrody, której dom, stary, ale z gankiem i czterema oknami, 288 1, VI | jakimś lub powątpiewaniem, ale jeden, wysoki i poważnie 289 1, VI | i bujną, płową czupryną, ale z chłopska zarywającą mową, 290 1, VI | przynależy - zaczął z cicha - ale oni na każdą garść ziemi 291 1, VI | znajdowało się niewiele, ale i pomiędzy zamożniejszymi 292 1, VI | obfita rosa nie tylko potu, ale i łez. Tylko drzewa odwieczne 293 1, VI | srebrniała na brzozach, Ale niżej słoneczny ten pas 294 1, VI | wody zniknęły od dawna, ale które dotąd jeszcze wilgocią 295 1, VI | jasnych olszyn i brzóz, ale w tej głębi nie było ich 296 1, VI | i z widoczną trudnością, ale Jan, torując sobie drogę 297 1, VI | oknu w którym ona stała. Ale to przypomnienie błyskawicą 298 1, VI | grobowiec bardzo prosty i ubogi, ale takiego kształtu i w taki 299 1, VI | rychłym upadkiem groził, ale rozpięta na nim postać Chrystusa 300 1, VI | swą zdjął przed grobowcem, ale wnet znowu głowę nakrył 301 1, VI | dziwnie poważnym i surowym. Ale on prośbę wyczytał z jej 302 1, VI | pewności co do tego nie , ale takie o nich chodziły głosy, 303 1, VI | wspaniałość i piękność. Ale jak tam było z ich początkiem 304 1, VI | bynajmniej; ogrody mieli, ale najwięcej rzepę w nich sadzili 305 1, VI | nikt i nie słyszał o nim. Ale za to byli tacy, co w dębowych 306 1, VI | świniarów i do bawolników, ale nigdzie im nie podobało 307 1, VI | ziemi zaludnić i nasz ubogi, ale długowieczny ród ufundować...~ 308 1, VI | codziennym nie używał prawié, ale jak słowa z pacierza, ze 309 1, VI | miała takie białe, by lilie. Ale krótko tego było, bo pracując 310 1, VI | było nie tak, jak teraz, ale okropniej i dziczej. Po 311 1, VI | dla wspólności i pomocy, ale Jan i Cecylia wprędce rodzonych 312 1, VI | Rusinką też dziewka owa była, ale podtenczas dwie krwie na 313 1, VI | wymówił z uśmiechem. - Ale - dodał - w tym końcu także 314 1, VI | oddali zobaczyć nie mógł, ale .rozpoznał, gdzie ona płynęła, 315 1, VI | na ten świat przybyłem; ale oto ta pani i małżonka moja 316 1, VI | legniesz pospolitakiem. Ale żeś był bohatyrem mężnym, 317 1, VI | nie mieczem i krwią, ale pracą i potem, piersi jej 318 1, VI | pański już ród fundował. Ale najwięcej i tak jak prawie 319 1, VI | nazywamy się i jesteśmy... Ale o to bynajmniej. Wszyscy 320 1, VI | ludzi. Umie stary Jakub, ale on już jest tak jak prawie 321 1, VI | czy panami, to za jedno; ale w bydło obrócić się, to 322 1, VI | żółciejące pola noc już spłynęła, ale z tego wysokiego punktu 323 2, I | zapewne na strych wynosić, ale tymczasem tu jeszcze pozostawiono. 324 2, I | jej nie tylko były czarne, ale i wiecznie rozczochrane; 325 2, I | osłodzonym chlebie macierzyńskim, ale właścicielka ich głośno 326 2, I | było, to było z córkami, ale co robią chłopcy, mianowicie 327 2, I | powróci z czołem pełnym guzów. Ale jemu więcej wolno, bo z 328 2, I | bawialnym pokoju dzieje, ale w tejże chwili dał się słyszeć 329 2, I | łokciami odpychając, nadąsany, ale i zawstydzony, do domu wrócił. 330 2, I | Mocno przywiązałam...~Ale wnet uderzyła w nią troska 331 2, I | Marynia poszła w tołubku, ale Staś poleciał w jednej płóciennej 332 2, I | Kirłowa.- Poszłabym go szukać, ale czasu nie mam...~Istotnie, 333 2, I | patrząc na ten dość daleki, ale wyraźnie widzialny punkt 334 2, I | idąca uśmiechnęła się znowu, ale wnet do towarzyszy swych 335 2, I | delikatnie wyglądająca, ale mówiła głosem podniesionym, 336 2, I | zakończenie interesu czekać będą. Ale Kirłowa nie słyszała tego, 337 2, I | jej z miejsca nie mogły. Ale Różyc zdawał się wcale nie 338 2, I | pocałunek nie ceremonialny, ale długi i przyjacielski. Bardzo 339 2, I | że cieszyła się istotnie, ale zaledwie przestąpiła próg 340 2, I | Mniejsza już o te tasiemki, ale chłopca odwiązać trzeba, 341 2, I | Uśmiechał się do dziecka, ale wyraz oczu jego był smutny. 342 2, I | uśmiechem odpowiedziała Kirłowa, ale oczy jej miały ciągle wyraz 343 2, I | dość osobliwy, i kosztowny. Ale Kirłowa pamiętała dobrze 344 2, I | zatrzymując w swych chudych, ale jak atłas białych i gładkich 345 2, I | brużdżą w stosunkach z innymi, ale nie ze mną - żywiej niż 346 2, I | uśmiechał się niedbale, ale zarazem i przyjaźnie~- Tyle 347 2, I | jeszcze nie obejrzałem, ale mię sama myśl o tych oględzinach 348 2, I | odludnych kątach żyjących, ale na szerokim świecie rozpowszechnia 349 2, I | Zarumieniła się znowu trochę, ale wnet od siebie myśl odwracając, 350 2, I | wiele... wiem o tym od męża. Ale raz już spróbowałeś naszej 351 2, I | Niewiele ich zwykle smażę, ale lepszych pewno i w swoim 352 2, I | umiejętności posiada... Ale, a propos, dawno widziałaś 353 2, I | pozwalam i nawet proszę. Ale cóż ja temu winien jestem, 354 2, I | Masz słuszność - odrzekł.~- Ale na koniec - Ż coraz większą 355 2, I | Przystojna jest, to prawda, ale tysiąc piękniejszych widziałeś 356 2, I | Edukowali wprawdzie krewni, ale znowu ta edukacja nie jest 357 2, I | płomiennym i świeżym rumieńcem, ale przezwyciężając zawstydzenie 358 2, I | przed nimi składałem... Ale w tym kontraście czarnych 359 2, I | coś takiego, słowem... ale passons, ty tego nie zrozumiesz... 360 2, I | kochać się bardzo można, ale żenić się z nimi - impossible. .~- 361 2, I | wszelkich urokach życia...~- Ale jakiż koniec? - uparcie 362 2, I | zdawało się, że westchnął.~- Ale ty, kuzynie, naprawdę zajęty 363 2, I | ci, że sam się dziwię.., Ale niepodobne do przewidzenia 364 2, I | chwilą mówił, zaczęła znowu.~Ale przerwało jej otworzenie 365 2, I | była to rzecz niezwykła, ale nie święci garnki lepią. 366 2, I | dobrymi gospodyniami będą! Ale synów kształcić pragnęła 367 2, I | z zawodem jakim pójdzie. Ale szkoły drogo kosztują. Czasem 368 2, I | znajdowała źródła i środki, ale nie jest pewną, czy tak 369 2, I | jaka bieda! jeden zdrów, ale nie bardzo zdolny, drugi 370 2, I | drugi zdolny i chętny, ale słabego zdrowia.~Wszystko 371 2, I | to na ziemi nie pragnęła. Ale po długim namyśle wyraz 372 2, I | cicha - dziękuję, dziękuję, ale to być nie może... Ja... 373 2, I | tego przedmiotu rozmowy, ale zarazem z częstym wahaniem 374 2, I | propozycję zrobiłeś... ale widzisz... dla ciebie nie 375 2, I | usuwać... Tak już przywykł... ale z tymi przyzwyczajeniami 376 2, I | podołać? Podjąłby się może, ale wiem, że nic by dobrego 377 2, I | Dwieście razy! - poprawił.~Ale ona żartobliwej poprawki 378 2, I | już miarą nie chcesz... ale musisz przynajmniej pozwolić...~ 379 2, I | uśmiechnąć się żartobliwie, ale nerwowe drgania tak mu wstrząsały 380 2, I | przeciągnęły wilgotne bruzdy. Ale wnet potem podniosła na 381 2, I | Próbował znowu żartować, ale było coś rozpaczliwego w 382 2, I | samo kulawa, jak u Justyny, ale przysłowie sprawdza się 383 2, I | propozycję Korczyńskiemu. To, to ale. Doskonały gospodarz, jak 384 2, I | obchodzić go przestawało, ale Kirłowa zbiegła z ganku 385 2, I | hukaniem nad samymi jej uszami; ale więcej niż kiedy rozczochrana 386 2, I | powietrze było chłodne jeszcze, ale ciche i mniej ostre. Daleko, 387 2, I | Wiedziała, z czym przychodzą, ale w tej chwili nie mogła cierpliwie 388 2, I | może to taka przyjaźń... ale dlaczegóż już nie przychodzą!~ 389 2, I | dostatkach rodzicielskiego domu, ale na ławach szkolnych we wczesnych 390 2, I | miała już odejść ku gankowi, ale jeszcze młoda para wzrok 391 2, II | wschody ganku wbiegała żywo, ale potem stanęła i długo popatrzała 392 2, II | śpiewa jakieś ptaszę polne...~Ale zaledwie weszła do sieni, 393 2, II | lokach, przypominała bladego, ale ładnego motyla. Oboje bardzo 394 2, II | ilekroć mówiła ze wzburzeniem, ale wstrzymała się i tylko krztusiła 395 2, II | dwie recepty zapisał... Ale ja tam do jej pokoju weszłam 396 2, II | śmiechem zadziwiła się Marta, ale wnet spostrzegłszy, że coś 397 2, II | ten mówiłaby może więcej, ale do sali wbiegł lekki, strojny, 398 2, II | do zamiaru swego namówić. Ale Marta, pochylona, piętami 399 2, II | i coś po cichu mruczała. Ale tu dopędziła Leonia i, 400 2, II | mu już błyskać zaczynały. Ale we wnętrzu spiżarni słychać 401 2, II | Za drzwiami głos gruby, ale w tej chwili miękki i go 402 2, II | pokoiku, w którym sypiała. Ale zaledwie długim czuwaniem 403 2, II | był tylko atak nerwowy, ale także skutki przeziębienia 404 2, II | ogrodzie. Wahała się długo, ale usilnym prośbom syna oprzeć 405 2, II | i flaszkę z lekarstwem, ale co pewna, to że zupełnie 406 2, II | drobnym i lekkim kroczkiem, ale zrobienie jakiejkolwiek 407 2, II | dobra - zaszeptała chora - ale kokarda zmięta i buciki 408 2, II | warszawskie pantofelki... Ale z włosami? co tu robić z 409 2, II | wyprostowane i mierzonymi kroki, ale nad ich sztywnymi postaciami, 410 2, II | w ręku siedział Witold, ale nie czytał, tylko bystrym, 411 2, II | wielkim mieście widywała. Ale kuzynki daleko od niej więcej 412 2, II | rozpostarłszy jak wryty stanął. Ale zaraz musiał naprzód postąpić 413 2, II | Nie całą, nie całą... ale połowę pewno... Cóż szwagier 414 2, II | tylko wiedzieć mógł o tym, ale co pewna, to że z pozoru 415 2, II | jakimkolwiek sposobem dostać, ale kilkanaście, od razu...~ 416 2, II | mogąc wykrzyknął Benedykt, ale zaraz głos zniżając i nader 417 2, II | posągi, wprawdzie gipsowe, ale to nic nie szkodzi... zawsze 418 2, II | sześciu osób kosztowała wiele, ale sprawienie im tej przyjemności 419 2, II | kłopotać cię o sumkę... Ale znam cię, kochany szwagrze, 420 2, II | siostrze, co jest smutną, ale nieuniknioną koniecznością 421 2, II | samym żal, rzetelny żal, ale jeżeli tylko kochany szwagier 422 2, II | za złe mu nie poczyta, ale pozycję jego i jej potrzeby 423 2, II | i jest w tym słuszność, ale znowu względy, które...~ 424 2, II | wspominać o tym nie trzeba. Ale wie szwagier, czasem, kiedy 425 2, II | nieodżałowana szko-da. Ale inaczej być nie może... 426 2, II | przy tym i nie biedna... ale zdaje się... że Zygmusia 427 2, II | robotom pierwszeństwo dając. Ale teraz świeżo nań spadłą 428 2, II | powoli zwrócił się ku ojcu ale przez chwilę nie odpowiadał 429 2, II | Jeszcze nie odpowiadał, ale nie przez nieśmiałość; owszem, 430 2, II | Powieki miał spuszczone, ale gdy raz na ojca wzrok podniósł, 431 2, II | toż co? skąd? dlaczego?~Ale ani wiedział, ani pomyślał 432 2, II | sam nadskakiwać nie myślę, ale bolało mię, oj jak mię bolało, 433 2, II | mijając, kędyś daleko patrzał; Ale u Benedykta zdziwienie przytłumiło 434 2, II | mówić prawdę. Młody jestem, ale właśnie dlatego czuję się 435 2, II | cicha poprawił Witold - ale nadskakującym, pokornym!~- 436 2, II | ucywilizowane kobiety, ale światowe sroki, które w 437 2, II | pluć mi tak na krewnych !~Ale chłopak tego wykrzyku ojca 438 2, II | z tobą chciałem o niej; ale wahałem się...nie śmiałem... 439 2, II | ona ani złą, ani głupią, ale takie niestosowne do ducha 440 2, II | nie narażę się już nigdy.~Ale w tej samej chwili, innym 441 2, II | stać się do niego podobnym. Ale dziś dalekim był bardzo 442 2, II | wielką, o rysach kształtnych, ale grubych, okrytych cerą tak 443 2, II | rozpogodziła się w mgnieniu oka.~Ale wielki chłopiec nie odpowiadał 444 2, II | spadnie...~- Dobrze! Dobrze! ale czegóż ty, Julek, tak szepczesz 445 2, II | znowu coś w serce ukłuło. Ale spojrzał na wędy i zwracając 446 2, II | waszym - oburzył się Witold, ale tym razem wszelkie przykre 447 2, II | fortepianu nie opuściła ale ze schyloną nieco nad klawiaturą 448 2, II | krzesła zerwać się chciała, ale wnet znowu usiadła. Zamyślenie 449 2, II | otwartych drzwi Orzelskiego, ale owszem, przesłał mu z dala 450 2, II | oczy z drwiącą admiracją, ale przeciwnie, zbliżył się 451 2, II | Podała mu bardzo chłodno, ale on z głębokim prawie ukłonem 452 2, II | trochę jeszcze osłabionym, ale z ubrania i twarzy prawie 453 2, II | powstrzymywanym uśmiechem, ale Teresa rumieniła się, to 454 2, II | kokardy? owszem, pożyczę, ale na co ci dziś kokardy?~- 455 2, II | mizdrzącą przed lustrem kobietę. Ale i ona sama przystrajać się 456 2, II | śmiał się zrazu i żartował, ale teraz zaczyna się nad nią 457 2, II | uczyniłby tego zapewne nigdy, ale żona moja, której jest wielkim 458 2, II | uszanowaniem, może mimowolnym, ale takim, że głowę przy nim 459 2, II | nawet marzyć ona nie mogła, ale ta strona nowiny niewiele 460 2, II | melancholizuj tylko i nie kapryś, ale Panu Bogu dziękuj, bo jeżeli 461 2, II | kogokolwiek sobą zajmować. Ale teraz igła wypadła z jej 462 2, II | lubić. muzykę, Justyno, ale może jeszcze kochasz poezję. 463 2, II | duszy tylko twojej pragnę, ale o nią, jak o swą dawną własność, 464 2, II | zrywając. Zawsze je lubiła, ale nie znała nazw ich ani dziejów. 465 2, III| pełzały przy samej ziemi. Ale widziane z góry, spod obłoków, 466 2, III| istot nie tylko ruchliwych, ale i różnobarwnych. Wyglądało 467 2, III| olśniewającą białość koszuli. Ale młody Michał, pierwszy elegant 468 2, III| człowiek bez rąk prawie! Ale ja sobie trzy najemnice 469 2, III| były jedyną ich własnością, ale dlatego, że własności pojedyncze 470 2, III| chudawe rysy okrywała. Ale z ruchów sprężystych i trochę 471 2, III| tamtym, Jerzym, desperowałam, ale kiedy rok ubiegł, zdarzył 472 2, III| chylili się jak dwa gołębie, ale wdowcem on był, gromadę 473 2, III| dopatrzyć nie ma komu!" Ale Janek jak przystał do niego: " 474 2, III| robotę z bliskości popatrzeć; ale wszystko jedno, jak zobaczyłem, 475 2, III| słońce nie tylko świeci, ale prawie oślepia - z łuną 476 2, III| robi, co trzeba, owszem, ale smętliwie... ani pożartuje, 477 2, III| zaczynało się już kochanie...~Ale teraz twarz Jana od brzegu 478 2, III| wstyd!... Poszłabym sobie, ale i w domu także nic...nic...~ 479 2, III| uśmiechami, z niedowierzaniem, ale bez zdziwienia, patrzały 480 2, III| uszyte były ich kaftany, ale modnie skrojonej i przybranej, 481 2, III| niedziela - rzekła z cicha - ale pojutrze przyjdę wcześnie 482 2, III| Z drogi, z daleka już, ale wyraźnie i rozgłośnie znowu 483 2, III| sobą na zagonie złożyć. Ale mimo woli wzniosła ręce 484 2, III| Boże Przenajświętszy! Ale to nic! to nieuzwyczajenia! 485 2, III| ludzie, że kochliwa jestem, ale o to mnie bynajmniej! Za 486 2, III| to źle! trzeba, żeby był! Ale ja cościś słyszałam, że 487 2, III| przedtem gorliwie pracowała, ale wraz z nadejściem zwierzchnika 488 2, III| i córka jego żęły dalej, ale dwaj do rośli i dwaj niedorośli 489 2, III| rozgłośnie skomlący Sargas.~Ale wrzawa kłótni przyciągnęła 490 2, III| garść żyta...~- Nie garść, ale pół zagona! - krzyknął Fabian 491 2, III| pół zagona nic nie znaczy, ale ubogiemu i prosiątko drogie! 492 2, III| to może swoje darowywać, ale my biedne mrówki, które 493 2, III| tego wynikać nie powinna. Ale twój ojciec na wszelką pylinkę 494 2, III| garnki zaglądać nie lubię, ale to wam powiedzieć musiałem. 495 2, III| jest na niebie, nie będę, ale językiem nie poruszyć, kiedy 496 2, III| śpiesznie i zaraz odejdzie. Ale było to tylko mgnienie oka, 497 2, III| złego ani brzydkiego nie ma, ale z bliska... jeżeli nie jedno, 498 2, III| Starzyńska w grube i pokaleczone, ale kształtne, suche ręce klasnęła 499 2, III| Nie myślał o nich wcale, ale chciał ukryć płomienie które 500 2, III| pięknie, u drugich brzydko... ale to jest forma, czyli powierzchowność


1-500 | 501-1000 | 1001-1051

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL