Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
alboz 5
albumami 1
albumy 1
ale 1051
alegantem 1
alei 1
aleja 1
Frequency    [«  »]
1576 a
1572 do
1365 to
1051 ale
1034 jej
979 o
955 jak
Eliza Orzeszkowa
Nad Niemnem

IntraText - Concordances

ale

1-500 | 501-1000 | 1001-1051

     Tom, Rozdzial
501 2, III| razem grzyby i poziomki! Ale z ciebie, Justynko, zuch! 502 2, III| lubi widywać się z nikim! Ale zajdę, dziś jeszcze zajdę. 503 2, III| ukazujące perłowe rzędy zębów, ale wszystkie ciemną brunatnością 504 2, III| widocznym był aspirantem . Ale drugi... Tego drugiego poznał 505 2, III| Justynę, krokiem powolnym, ale uprzejmie naprzód postąpił, 506 2, III| rozognioną i spotniałą, ale po całodziennym żęciu nie 507 2, III| cicho szeptać zaczął:~- Ale jaki pan jest podobny do 508 2, III| uścisnął też ręki Witolda, ale w słowa jego cały wsłuchany 509 2, III| oni sami śpią na wieki, ale uczucia ich i myśli krążyć 510 2, III| ubiegłej wody nie wrócisz. Ale to jest prawda, że kiedy 511 2, III| myślenia i insze zamiary, ale wszystkie czasy mają swój 512 2, III| ostałem, to jest prawda. Ale co do zwątpiałości, to bynajmniej! 513 2, III| lasach, swoje przeżywszy, ale naokoło nich wychodziły 514 2, III| ode mnie pan weźmiesz, ale od mego Janka, który zarówno 515 2, III| dla mnie ojciec... no, ale nie mówmy już o tym! lepiej 516 2, III| przyrodzenia smętliwy nie jestem, ale kiedy w jakich zamiarach 517 2, III| tego, czyli naszego ciała. Ale kto raz, choć troszkę, duszne 518 2, IV | ten strój prosty i tani, ale świeży zalotnie odkrywający 519 2, IV | natychmiastową burzą grożące, ale raczej białe obłoki mętną 520 2, IV | płynących przelatywały, ale ta opuszczała się coraz 521 2, IV | ukazując je zapytała Justyna.~Ale zanim towarzysz jej miał 522 2, IV | swego i swoich myśli nie ma. Ale może w tym jest pomyłka...~ 523 2, IV | Chciał coś jeszcze mówić, ale powstrzymał się, usta mu 524 2, IV | swym rodzinnym żywiole. Ale zupełnie ludzkim był uśmiech, 525 2, IV | niezgoda w familii panuje.~- Ale ot! - przerwał sobie opowiadanie 526 2, IV | ludzkich kroków i zamiarów. Ale gdy spojrzała na towarzysza 527 2, IV | Niemna nie widać - zaczął - ale my wtedy z tego pagórka 528 2, IV | mego polubił pan Andrzej. Ale wtenczas ociec dziecko swe 529 2, IV | bardzo głośno nie mówił, ale wszyscy rozmawiali, i zrobił 530 2, IV | zrobiło się bardzo ciemno. Ale pomimo nocy ludzie wciąż 531 2, IV | wody, a potem już ciche, ale ciągle jednostajne, jednostajne 532 2, IV | miejscu jak nieprzytomna. Ale stary Jakub, który jeszcze 533 2, IV | i zrozumieć nie mogłem, ale potem, nie wiem czemu, zrozumiałem, 534 2, IV | od płaczu zataczałem się, ale leciałem, do sieni wpadłem, 535 2, IV | puszczać mnie dalej nie chciał. Ale dziecko całe w łzach obaczywszy 536 2, IV | Ja też za nim biegłem, ale dopędzić go nie mogłem, 537 2, IV | mrocznych geniuszów lasu.~Ale na otoczonej lasem polanie 538 2, IV | staczały się owe walki, ale daleko, daleko od miejsca, 539 2, IV | spotkanie jej postąpił; ale zaledwie uczynił kroków 540 2, IV | ochłodzić rozgorzałe czoło. Ale w jej położeniu i otoczeniu 541 2, IV | potrzebował niekiedy jej usług, ale drobnych, niewiele czasu 542 2, IV | pełnię dni i cel życia. Ale, naprzód, miałaż z sobą 543 2, IV | albo stary, to co innego, ale jak pani do tej pory tak 544 2, IV | połowę od niej szczuplejsza.~Ale on, choć nie pojmował możności 545 2, IV | powiedział tego wyraźnie, ale raz ręką gniewny gest uczynił 546 2, IV | dla niej, tak jej żałował. Ale o takiej wodzie, bajki tylko 547 2, IV | piosenkę do niej zaśpiewał. Ale pewno ona wtedy ani patrzała 548 2, IV | rękę jej pochwycić chciał. Ale dotknąwszy tylko rękawa 549 2, IV | przebycia jej pomóc towarzyszce. Ale ona już także znajdowała 550 2, IV | gdyby ten las sprzedał, Ale ot, nie sprzedaje jakoś...~ 551 2, IV | stryja tylko i do mnie, ale wspólnie do całej okolicy. 552 2, IV | zaprowadzenia porządku dopomógł. Ale on i gadać z nami nie chce, 553 2, IV | majątkowych kłopotach opowiadając, ale przed tym sercem świeżym 554 2, IV | rozjadają się na sąsiadów. Ale najwięcej złych jest dlatego, 555 2, IV | Cukru garścią nie jedzą, ale niedostatku nijakiego nie 556 2, IV | należy, raczej do stryja, ale to już wszystko jedno. Przy 557 2, IV | gospodarzy tyle jej ma, ale za to większe u nich gromady, 558 2, IV | tylko że dobrze sobie żyją, ale i Antolka dostanie posag, 559 2, IV | nieduży, pięćset rubli, ale Michałowi, który i bez tego 560 2, IV | więcej mieć by potrzeba, ale z wypasem i łąką bieda. 561 2, IV | przykład. Robota i wtedy jest, ale nie ciągła; wieczorami to 562 2, IV | Czytaliby więcej i częściej, ale te książki, co u stryja 563 2, IV | gałęzie topoli i szybko, ale łagodniej już przemówił~- 564 2, IV | wlała się w nią ufność. Ale w tej chwili huk i turkot 565 2, IV | Zdrowiu może zaszkodzi?~Ale dość było jednego na nią 566 2, IV | była w tej chwili zalotną. Ale on do tych opadłych, falistych 567 2, V | przyjacielskim był i wesołym, ale oczy jej, tak jak u Fabiana, 568 2, V | Suknia mi tylko zmokła, ale chętnie ogrzałabym się przy 569 2, V | dłonią usta zamknąć chciała. Ale Antolka chichocąc i głowę 570 2, V | słuchać o tym nie chciał, ale on ambicjant, więc sam nie 571 2, V | matka, dwóch braci, siostra, ale za to ziemi u nich morgów 572 2, V | Niech będzie sobie maleńki, ale milusieńki...~Znowu rozrzewniła 573 2, V | rubli posagu przyrzeka, ale od razu dać nie może, bo 574 2, V | narzeczonego umówione.~- Ale wesele to już huczne sprawi, 575 2, V | będzie, morderowego koloru, ale tańszą...~O strojach mówić 576 2, V | przypodobać się pragnie. Ale Janek wcale na jej suknie 577 2, V | jakby nie pięćdziesiąt, ale dwadzieścia lat miała.~- 578 2, V | do serca nie dopuszczała. Ale nie każdy z takim charakterem 579 2, V | przyjmować? Chata nasza niska, ale nie ciasna, nie ciasna!~ 580 2, V | miejsce odwiedza czasem, ale bardzo rzadko i niby przypadkiem. 581 2, V | kozak - zażartował Jan, ale na miód spojrzawszy brwi 582 2, V | siostry z wymówkami iść, ale z bokówki, cicha i zalękniona, 583 2, V | rzadko kiedy pijemy, ale zaraz można zrobić...~W 584 2, V | aby biec go nastawiać. Ale właśnie w chwili, w której 585 2, V | przenika. To jest prawda, ale druga znów prawda, że tak 586 2, V | wyszeptał - no... no... wina!~Ale ona z czoła i ramion wilgotne 587 2, V | skrytości.~Potrząsł głową.~- Ale żeby ktokolwiek, choćby 588 2, V | Mały ja człowiek jestem, ale na wielkie rzeczy w młodości 589 2, V | festyny nie tylko dopuszczono, ale i zapraszano żądając, abyśmy 590 2, V | abyśmy życie narażali, ale tym, co go nie utracą, takie 591 2, V | materii mówić i opowiadać, ale...~Długo wstrząsał głową 592 2, V | być musi kondycja nasza, ale serce człowieka podczas 593 2, V | odważyłem się spojrzeć, ale ja tak wtenczas nie myślałem. 594 2, V | pańskiej familii należała, ale ja też od niewolników rodu 595 2, V | perswazje, może i pośmiewiska, ale od ołtarza nikt by gwałtem 596 2, V | chciałem i przekonywać, ale wyrwała się mnie i uciekła. 597 2, V | Bogiem się upokarzałem, ale już tylko o zlitowanie dla 598 2, V | ciągle.~- Nie zaskórną, ale głęboko w sercu zasadzoną 599 2, V | rozweselę się i odżyję". Ale kiedym przyjechał i na pannę 600 2, V | nazwy tej nie rozumiał, ale wytłumaczył mu jeden 601 2, V | zasmęconych nie tylko na ciele, ale i na duszy robią się takie 602 2, V | siebie prawie nie czując. Ale o to wszystko bynajmniej. 603 2, V | każdy kącik i każde drzewko, ale każdą jej trawkę i prawie 604 2, V | go do czego przymuszać, ale przyrodzony zastępca ojca 605 2, V | kroków i słowa dość donośnym, ale dygocącym głosem wymawiane:~- 606 2, V | jej stanik, liche także, ale błyszczące kolczyki i bransolety 607 2, V | wieczór... - zaczęła w progu, ale gdy spojrzenie jej upadło 608 2, V | pod nim małe sklepienia. Ale usiłując pochylić się do 609 2, V | niej przed chwilą szepnął, ale spostrzegła dobrze, że kiedy 610 2, V | trochę jeszcze dygocącym, ale coraz wzmagającym się i 611 2, V | gniewne spojrzenie rzucił, ale przygryzłszy wargę i ramiona 612 2, V | A ja, choć najmłodszy, ale najśmielszy, przyskoczył 613 2, V | nadchodzi. W śniegu brnęła, Ale, szła; cościś do tego 614 2, V | pokazałby, że ich niemało ma... ale nam, prostym dziewczętom, 615 2, V | pięknie o to proszę - cicho; ale z czołem poprzeczną zmarszczką 616 2, V | miała dla mnie walor jaki... ale teraz to już widzę, że trzeba 617 2, V | języczność upodobać się może, ale już mnie to - bynajmniej!~ 618 2, V | zastanawiał się i czegoś żałował. Ale Jan po wybuchnięciu śmiechem 619 2, V | Nie dokazywał jak wczoraj, ale owszem, z powagą ukłonił 620 2, V | Nie z Julkiem tym razem, ale z innym jakimś rybakiem 621 2, V | się zbyt pieszczotliwy, ale przyjemnie brzmiący i biegle 622 2, V | spacerów wraca. Winszuję, ale nie zazdroszczę! Mnie lepiej 623 2, V | książę... no, nie książę, ale w porównaniu z tobą więcej, 624 2, V | swachę wykierowała się, ale nic w tym dziwnego nie ma: 625 2, V | dwadzieścia kilka lat miałam. Ale wyśmiewali, żartowali, kpili! 626 2, V | Jurasiu albo Anzelmku!" Ale kiedy pożar zgasł, na zgliszczach 627 2, V | jesteśmy na to i za delikatni, ale wyśmiejem cię, tak wyśmiejem, 628 2, V | jeszcze pięknie, poetycznie, ale on sam gnój na pole wywozi 629 2, V | leją się mnie po twarzy, ale oni myślą, że to od śmiechu... 630 2, V | położył się z jego bratem. Ale on znów z innej beczki zaczynał. 631 2, V | edukację jakąś miałam, ale wcale pewno nieosobliwą, 632 2, V | od krewnych dostawałam. Ale z obywatelskiej familii 633 2, V | przy robocie namozolić... Ale nie żęłam i nie płełam... 634 2, V | tuląc szeptała Justyna. Ale ona zwracając ku niej swą 635 2, V | się zupełnie.~Nie usnęła, ale cicho i nieruchomo leżała, 636 2, V | świecie, przezroczysty, ale bez dnia i słońca, a ona 637 2, V | nie od gwiazdy dnia może, ale od kogoś innego, innego... 638 3, I | Andrzejowa Korczyńska nie była, ale gdy młodziutka, piękna i 639 3, I | mu w posagu nie wniosła, ale - majątek znacznie wartością 640 3, I | zawieszone. Niemna tu nie było, ale rzeczka przebiegając ogród 641 3, I | albo z kastowych przesądów, ale z zupełnej niezdolności 642 3, I | i zrozumieć pragnęła, ale aby do jej powłoki końcem 643 3, I | ideały kochała i rozumiała, ale żadnego szczebla prowadzącej 644 3, I | tudzież duma prawie bezwiedna, ale całą jej istotą rządząca - 645 3, I | i dla siebie pobłażliwą, ale może dlatego, że ta jej 646 3, I | i choćby z piękną duszą, ale w brzydkim ciele po świecie 647 3, I | potrzebie pomoc nieść trzeba, ale spokoju swego, samotnych 648 3, I | może nawet namiętności, ale zarazem zamykała je w formę 649 3, I | rządziły jej krwią i nerwami, ale wcale nie pamiętała o nich 650 3, I | płynęły po jej policzkach, ale w jej głosie nie czuć było 651 3, I | bezprzytomna padła na ziemię, ale dźwignąwszy się z parodniowej 652 3, I | jej nikt też nie widywał, ale i wesołego jej śmiechu nie 653 3, I | uszczęśliwieniem do syna, ale nie śmiała się nigdy. Rażącym 654 3, I | wielu miejscach spłowiałe, ale jeszcze błękitne i złoconymi 655 3, I | sprzętów cennych i wytwornych, ale nienowych i niemodnych.~ 656 3, I | kobiety, którą zaślubiał. Ale w pokojach pani Andrzejowej 657 3, I | dawna mieszkali ludzie obcy ale część sprzętów, które 658 3, I | zdobywała się bardzo rzadko, ale o których przez domowników 659 3, I | drobiażdżków nie wykonywała nigdy, ale zręcznie i przemyślnie własnymi 660 3, I | postaci wstydu i grzechu. Ale nie była samą. Rozumiała 661 3, I | na myśl nasunąć usiłował, ale ona zdawała się nie słyszeć 662 3, I | powstała i nie tylko stanowczo, ale z oburzeniem oświadczyła, 663 3, I | doskonalenia się jego i szczęścia, ale dążeniem jej i celem życia 664 3, I | po wyższą jeszcze naukę, ale tymczasem, w dziecinnych 665 3, I | deklamacją rozromansowanej gęsi, ale przekonaniem i wolą kobiety 666 3, I | było nie tylko naturalną, ale nieuniknioną, że raz ktoś 667 3, I | młodej wdowy uczuciach. Ale najwymowniejszym ze swatów 668 3, I | formułą niewieściej cnoty, ale człowiekiem zmuszonym do 669 3, I | niespokojnie oczekiwał, ale zaraz po ich odjeździe w 670 3, I | na nią urok, odpychany, ale często nieprzezwyciężony. 671 3, I | krucyfiksem, nie do Boga przecież, ale do kochanka o przebaczenie 672 3, I | dokładnością linii. Milczał; ale ona do niego mówiła. Co 673 3, I | obudziła się smutniejsza, ale zarazem silniejsza niż kiedy, 674 3, I | nigdy pragnąć nie przestała. Ale nie powtórzyła się ona nigdy, 675 3, I | wpatruje, tak cel niedościgły, ale długo i wyłącznie myśli 676 3, I | jemu - nie tylko o sobie, ale i o tym, co on na ziemi 677 3, I | zdziwienia więc i uniesień, ale z wewnętrzną, głęboką radością 678 3, I | wprawdzie i czytywał nieraz, ale nie żywił dla niej uczuć 679 3, I | Właściwie, nie był to obraz, ale obrazek, rozmiarami drobny 680 3, I | pomysłem dość pospolitym, ale w którego wykonaniu, pomimo 681 3, I | popisywał się on publicznie. Ale ani on sam, ani jego matka 682 3, I | to promiennością cichą, ale stałą. Częściej niż wprzódy 683 3, I | do nich pociąg czująca. Ale w długie zimowe wieczory 684 3, I | otwierała prawie nigdy, ale z ust jej płynęły natchnione 685 3, I | jego nadzieje rujnujący, ale na kogoś, kto możliwość 686 3, I | zadawała sobie to pytanie, ale głośno nie wymówiła go jeszcze 687 3, I | poradzić i czemuś zapobiec, ale powstrzymywała się zawsze. 688 3, I | pokojem młodej synowej, ale wnet przy stole książkami 689 3, I | przed nią odegnać chciała. Ale ta mara wysuwała się nie 690 3, I | ona za życie człowieka, ale i to, co jest życia płomieniem 691 3, I | przecież, kochał sztukę! Ale to, na co patrzała, było 692 3, I | dnia sierpniowego świetny, ale łagodny spływał z nieba 693 3, I | drobnego wprawdzie, drobnego, ale które stanie się przerwą 694 3, I | materiał do studium z natury, ale spróbuje przenieść je na 695 3, I | nie tylko do malowania, ale prawie do życia.~Opuścił 696 3, I | był przed parą miesięcy, ale wcale czego innego spodziewał 697 3, I | wprawdzie bladą i znużoną, ale postać jego, szczególniej 698 3, I | ludzie nie ku niemu szli, ale może i ku niemu, a on wolał 699 3, I | nienawiść, niechęć, urazę, ale właściwie dlatego, że byli 700 3, I | Wprawdzie byli to ludzie, ale najpewniej też wcale innego 701 3, I | przy stole utrzymywała, ale dziwnie bacznie wpatrywała 702 3, I | odradzać się nie mogący owoc. Ale nigdy ani na mgnienie oka 703 3, I | już niedołężnych sługach, ale dla młodych państwa wszystko 704 3, I | się, nawet samobójstwa. Ale żyć w nieporozumieniu z 705 3, I | rzuciłaby się mu na szyję. Ale on nie spostrzegając czy 706 3, I | kapryśny, trochę znudzony, ale niestały nie jest... I za 707 3, I | dość posażną jedynaczkę. Ale od tego czasu minęły dwa 708 3, I | uśmiechnął się wprawdzie, ale ze znudzenia i lekceważenia 709 3, I | Powinno być przeciwnie, ale mniejsza o to! Kiedy się 710 3, I | Nie tylko wziął jej rękę, ale dość czule pocałował.~- 711 3, I | odpowiedziała - wiem o tym dobrze, ale jestem tak żywą... Czy chcesz 712 3, I | jego pocałunkami osypała, ale wnet zerwała się z miejsca.~- 713 3, I | Szukał, nie znajdował nic, ale w zamian Justyna jak żywa 714 3, I | chodzić zaczął po pracowni, ale oczy miał chmurne i błyskające 715 3, I | jakiegokolwiek talentu. Gra nieźle, ale jak po francusku mówić zacznie, 716 3, I | była przebraną chłopką, ale ręce ma wiecznie opalone, 717 3, I | ramionami objąć go próbowała, ale on twarzą zwracając się 718 3, I | kilku godzinami fotelu, ale nie nad robotą pochylona. 719 3, I | że obowiązkiem nie było. Ale te dzieci czysto, na 720 3, I | tylko już za szczęście, ale i za duszę tej niewinnej 721 3, I | przyniosły, blada i spłakana, ale już znowu uśmiechająca się 722 3, I | niezupełnie jeszcze dokładnie, ale już spostrzegała, było grubą 723 3, II | przygotowania - zauważył - ale - dodał wesoło - wyjaśni 724 3, II | ciekawie zapytał Witold~Ale ona spłonioną twarz ku polu 725 3, II | można tu było rozróżnić, ale czuć w nim było groźby i 726 3, II | rysy znikały w oddaleniu, ale ramiona dokonywały gwałtownych 727 3, II | czerwonych obłoków czarna, ale znacznie niższa, z krępymi 728 3, II | chwilą z Justyną rozmawiał. Ale pan Benedykt na wyraz twarzy 729 3, II | się na jej kupienie?... Ale co to was obchodzi, że komuś 730 3, II | spróbował przerwać Witold.~Ale Benedykt, jakby właśnie 731 3, II | Żniwiarkę do naprawy poślę, ale co za nią w mieście zapłacę, 732 3, II | leniwie i tylko z przymusu, ale po paru minutach pochylił 733 3, II | mogą, w łeb sobie strzelę, ale od teorii nie odstąpię za 734 3, II | trochę usty zaczął Witold.~Ale Benedykt znowu jak wryty 735 3, II | przerwać chciał Witold.~Ale Benedykt przerwać sobie 736 3, II | o nim, ojcze!~- Wątpię. Ale ponieważ tego nie ma... 737 3, II | tylko towarzystwo domowe. Ale, co się zdarzało nie często, 738 3, II | siedząc nie tylko poruszenia, ale i spojrzenia jej śledzić 739 3, II | tylko dla chwalenia się, ale i w innym jeszcze celu.~- 740 3, II | błękitna, czy nie błękitna, ale że wody w niej wiele, to 741 3, II | ani książę, ani hrabia... ale takie szlachectwo, jak jego, 742 3, II | tak ze sto tysiączków... Ale pan omleciku jeszcze nie 743 3, II | najpewniej przesady było niemało, ale i prawdy wiele. Siedzące 744 3, II | zaniedbany teraz, co prawda, ale gdyby go odrestaurować, 745 3, II | zrobi projekt ożenienia się. Ale co grunt, to że Wołowszczyzna 746 3, II | podupadło i zrujnowało się, ale podniesionym i wyrestaurowanym 747 3, II | Rzadko podnosiła oczy, ale ile razy je podniosła, przebiegał 748 3, II | jej charakteru była duma. Ale właśnie dumna kobieta powinna 749 3, II | istotnie niespodziewana!...~Ale później niewiele myślał 750 3, II | rozsądek i dobre serce ma... Ale abym przeszłość jego pochwalał, 751 3, II | miększym głosem dokończył:~- Ale ja tego nie mówię do pana 752 3, II | wydzierały mu się z gardła, ale nie dokonał tego. Ręką machnął 753 3, II | podnieść się z krzesła, ale nie mogła. W gardle dławić 754 3, II | Benedykt - co ci się stało?~Ale już Kirła z troskliwością 755 3, II | Znowu zachoruje czy co?~Ale w tej chwili giętkie dłonie 756 3, II | złożył pocałunek szorstki, ale długi. Uśmiech, niewesoły 757 3, II | dosłyszał tłumiony śmiech, ale twarz miała poważną, surową 758 3, II | byleby was ładnie ufarbowano. Ale tymczasem, nim wielką panią 759 3, II | dobrzy niegdyś znajomi! Ale kiedy to było! I... krótko 760 3, II | ich stanąć! Dawni znajomi! Ale... czy poznaliby mnie teraz? 761 3, II | czy do panienki można... Ale ja nie taka! Czy ja pies, 762 3, II | panna Marta, taka sroga, ale ona nie zlękła się jej wcale, 763 3, II | choć on jest arystokrat. Ale on sobie, a ona sobie. U 764 3, II | prawda, że pokoje piękne, ale nie nadmiar, chyba, ot, 765 3, II | i to jest bardzo ładnie. Ale dziw wielki, że u króla 766 3, II | i słodkości pokosztuje. Ale ona wie bardzo dobrze, o 767 3, II | tego przed nikim nie powie, ale już ja wiem, że jemu to 768 3, II | chce mieć. Bardzo słusznie.~Ale i na tym wszystkim nie koniec. 769 3, II | gotówką cały posag wypłacić! Ale gdzie tam! Połowę tylko 770 3, II | zdziczałych grusz i jabłoni.~Ale z ławy stojącej pod wykrzywionymi 771 3, II | troszkę i bogatsi ode mnie, ale ja również sam sobie pan 772 3, II | się nie tylko przystojną, ale i dworną, nad to, co 773 3, II | zagrodzie nie siedział, ale po dzierżawach chodził... 774 3, II | drugi Giecołd w biurze... ~Ale przerwał jej mąż:~A u imości 775 3, II | że psa za sobą wiedzie. Ale Fabian z uprzejmością niezmierną 776 3, II | nowym gościem wykonywała. Ale nic więcej uszczęśliwić 777 3, II | Skrzypię... ciągle skrzypię, ale to nic: skrzypiącego drzewa 778 3, II | w kształtach i ruchach. Ale też i ten młody mężczyzna, 779 3, II | kilku sąsiadami dzierżawił, ale przed godziną już powróciwszy 780 3, II | rozmawiała z dziewczętami, ale odpowiedź Michała mowę jej 781 3, II | jeszcze krzyż trzeszczy. Ale cóż robić? Komu pilno, temu 782 3, II | i to, gdybyż na swoją, ale na wynajętą łąkę jeździć! 783 3, II | tym świecie nie fundowali, ale ojczyzny wiecznej szukali...~- 784 3, II | wiadomo jeszcze, co będzie, ale starsi obydwaj poczciwi 785 3, II | tej okolicy nie mieszka, ale wiedzą sąsiedzi, jak kto 786 3, II | uradowanym i pochlebionym, ale obojętność i nawet niezadowolenie 787 3, II | złotnych materii na ścianach, ale mnie o to bynajmniej! I 788 3, II | zdatny jak wół do karety!~- Ale może za to w kochaniu zgrabniejszym 789 3, II | i pięknego wypowiedzieć, ale widząc twarz Marty tak drgającą, 790 3, II | czernicami ofiarowywała. Ale dziewczynka z lekkością 791 3, II | przyczyną najważniejszą, ale nie jedyną, była dzisiejsza 792 3, II | synowi wejść pozwoliła, ale gdy w rękę całował, kilka 793 3, II | Przepraszam cię, Widziu, ale tak jestem osłabioną... 794 3, II | ta była cicha, łagodna, ale niezłomna. Rzecz cała zresztą 795 3, II | Widziu, że odmówić ci muszę, ale matką jestem i prowadzenie 796 3, II | się wam będzie podobało, ale dopóki ja żyję, moja córka 797 3, II | chorej wtrąciła się i Leonia, ale pani Emilia długo żadnej 798 3, II | tej niczym nie objawiała, ale cierpienia jej uspokajały 799 3, II | chować i na obłokach kołysać! Ale Leonia jest dziewczyną, 800 3, II | spodziewałem się od ciebie, ale może zagojenia tych... które...~ 801 3, II | które...~Ręką machnął.~- Ale - dodał - to już na świecie 802 3, II | wargę sobie przygryzając, ale gdy pod gankiem tętent konia 803 3, II | cichutko drzwi otworzył, ale zaledwie głowa jego ukazała 804 3, II | synem były na pozór dobre, ale tylko na pozór. Chodzili 805 3, II | jakiejkolwiek przysługi, ale o przekonaniach swoich, 806 3, II | długie prowadzili rozmowy. Ale w tych rozmowach każda nuta 807 3, II | Darzecki sam interesami rządzi, ale ona ma nad nim wpływ wielki, 808 3, II | boli mię to bardzo... ale nie... stłumionym głosem 809 3, II | grad gorzkich wyrzutów. Ale nie uczynił tego. Było w 810 3, II | teraz. Ot, lament podniosą! Ale nie daruję! Jak Boga kocham, 811 3, II | kosztował, nie tyle wprawdzie, ale zawsze kosztował. A fatyga 812 3, II | salę jadalną przeszedł, ale po chwilowym wahaniu zamiast 813 3, II | mieszkała nie tylko Justyna, ale także i Marta. Przez okno 814 3, II | usiadła, obojętna z pozoru, ale ze ściągniętymi trochę brwiami 815 3, II | miękkie, muzykalne modulacje, ale widać też było, że wszystko, 816 3, II | i chciał ująć jej rękę, ale ona krzesło swe cofnęła 817 3, II | cię, kuzynie, idź stąd!~Ale on tuż przed nią stanął.~- 818 3, II | wszystkimi siłami pragnę... Ale przebaczże mi chwilę słabości... 819 3, II | rzucił się ku niej Zygmunt.~Ale ona rozkazującym gestem 820 3, II | Może tak... może nie... ale znalazłam inną pomoc, silniejszą!... 821 3, II | już poniżenia i wstydu, ale nikczemności. Pomiędzy mną 822 3, II | zwrócona i nie na niego, ale w otwarte okno patrząc. 823 3, II | Chciała mu przerwać, ale on, roznamiętniony i nadziei 824 3, II | kibici jej dotknął ramieniem. Ale ona gibkim i oburzonym ruchem 825 3, II | że ja cię już nie kocham! Ale nie! Gdybym cię i kochała 826 3, II | bynajmniej w żyłach swych miała, ale krew gorącą, popędliwą, 827 3, II | Z zachwyceniem, z żądzą, ale zarazem i z urazą na nią 828 3, II | obmywa i uświęca... - zaczął.~Ale ona mu przerwała:~- Zmień 829 3, II | nazwę... to nie jest miłość, ale...~Zawahała się chwilę, 830 3, II | siebie? Może i tak bywa. Ale ta poezja jest tylko wstępem 831 3, II | uświęca wszystko. Być może, ale nie taka, co kryje się pod 832 3, II | wszystkich praw świata. O, tak! Ale o jakiej miłości, ty, wykształcony 833 3, II | petite, chére maman!... ale po namyśle i spokojnej rozwadze, 834 3, II | spłynęło!~Głowę podniósł, ale nie wyprostował się, tylko 835 3, II | najrozumniejsza mamo?~- Prawda. Ale do czego zmierzasz?~- Zmierzam 836 3, II | Gdybyś był wyjątkiem... Ale... wszyscy jesteśmy nieszczęśliwi...~ 837 3, II | nieszczęśliwym widzieć chciała, ale ja dla ciebie pomiędzy niskim 838 3, II | przerwał - dlaczego muszę?~Ale właśnie przybyliśmy w rozmowie 839 3, II | nie zbytkowne wprawdzie, ale dostatnie i bardzo przyjemne. 840 3, II | sztywniejszą. Na koniec cicho, ale stanowczo przemówiła:~- 841 3, II | dążności mógł podejrzywać. Ale w tym właśnie tkwi niemożność 842 3, II | zmartwienia i tęsknoty, ale z samej nudy...~Unosił się. 843 3, II | dużo przywiązania... ale nie wystarcza mi ona.... 844 3, II | Nie tylko za szczęście, ale i za jej moralną przyszłość 845 3, II | Mówił jeszcze czas jakiś, ale trudno było zgadnąć, czy 846 3, II | wybuchnęła:~- Wielki Boże! Ale po mojej śmierci ty to uczynić 847 3, II | miłości zawsze, wiele... ale słowa, to widać siew nietrwały... 848 3, II | nietrwały... Zbłądziłam... Ale, dziecko moje...~Tu białe 849 3, II | szeregowcem. Widać zbłądziłam, ale ty błąd mój popraw. Pomyśl, 850 3, II | nadzwyczajnie bezinteresowne! Ale teraz spostrzegam, że zachodzi 851 3, II | bardzo, j'en suis désolé, ale ja tych uczuć i przekonań 852 3, II | także jestem idealistą, ale trzeźwo na rzeczy patrzeć 853 3, II | czy wyobrażenia obrażam, ale rozumiem, doskonale rozumiem, 854 3, II | prawdziwie upokarzający, ale ducha nakarmić nie mogą...~ 855 3, II | niech mi mama przebaczy... ale mój ojciec był szaleńcem...~- 856 3, II | przeraźliwie jakoś i groźnie.~Ale i on także miał w sobie 857 3, II | bardzo szanownym zresztą,.. ale do najwyższego stopnia szkodliwym...~- 858 3, II | Niech mama mnie przebaczy, ale ja mam prawo mówić o tym, 859 3, II | moja bardzo wielka wina! Ale ja tego nie chciałam... 860 3, II | Śmierci, o! śmierci!~Ale śmierć nie byłaby okrutną, 861 3, II | owijały je złotawe pary, ale wypukłe rysy, w ciemnej 862 3, II | drżącymi usty szeptała.~Ale on, złotawą glorią owinięty, 863 3, III| znowu świąteczny i pogodny, ale rozległa równina, z jednej 864 3, III| cisza nie śmierci jeszcze, ale wielkiego uspokojenia się 865 3, III| chwoszczaje, ruty i pokrzywy. Ale działo się tak tylko u płotów, 866 3, III| było weselu przystojne, ale że pod tym względem nie 867 3, III| do elegancji roszczące, ale powszechnie były to bardzo 868 3, III| trzymający.~Był to lud, ale lud, który nigdy nie podpierał 869 3, III| obelgą chłosty. Był to lud, ale lud, za którym w dalekiej 870 3, III| kopał w cichości i nisko, ale lud z ziemią jak z matką 871 3, III| skórą na twarzach i rękach, ale z gładkimi i prostymi plecy, 872 3, III| pozór dumy odrzucone w górę.~Ale tak wyglądali tylko - młodzi. 873 3, III| zaręczoną. Pogłosy o tym chodzą, ale może nieprawdziwe. Podstarzałe 874 3, III| pługiem i kosą sam chodzi, ale dwóch parobków trzyma, złotny 875 3, III| szczęście nigdy nie zaświeci? Ale widać już Pan Bóg tak chce, 876 3, III| pierwszą drużką Alżusi, ale Bohatyrowiczówny wiedziały 877 3, III| bryczką i jednym koniem, ale jaką bryczką i jakim koniem! 878 3, III| przyznałby się do tego, ale wszyscy z niepokojem oczekiwali, 879 3, III| z pereł ani z diamentów, ale z zielonej mirty, znak panieński, 880 3, III| wydobywać chustkę do nosa. Ale drużbant z oczami w nią 881 3, III| dzisiejszym nie płakała? Ale ja tak powiadam, że nic 882 3, III| piastowania matki i ojca, ale nabywasz przyjaciela wiernego 883 3, III| ciemnym się przemienia, ale wszystkie rozkosz czują, 884 3, III| znajomości, tak poufale... ale ślicznie pan orację powiedziałeś... 885 3, III| pękła, odpowiadać zaczął, ale muzyka nagle umilkła i po 886 3, III| pustotom życie swoje poświęcać, ale przyjacielowi swemu dozgonnemu 887 3, III| nieofukliwy, nie grubian, ale...~Tu pomimo załzawionych 888 3, III| się jakby do uśmiechu.~- Ale tak samo i lejców zbytnio 889 3, III| bryczkom i osiodłanym koniom, ale pierwszy drużbant przed 890 3, III| ta jedna głowa na karku! Ale co z tego! Trzy dni wesela, 891 3, III| swoich skórach poznali... Ale, słyszę, syna ludzkiego 892 3, III| bogaczowego progu nie legnie. Ale zakrzyczeli go inni.~- Co 893 3, III| pokutować i mrzeć za ojców, ale każdy w swoim grzechu i 894 3, III| starsi w świetlicy gwarzyli, ale młodzieży napełniającej 895 3, III| jedzenia, rozmów i chichotów, ale zwlekało się to jakoś dla 896 3, III| widać i dawniej znał się, ale teraz to już przyjaźń z 897 3, III| duży, utrzymany dobrze, ale mocno na jedną nogę kulejący, 898 3, III| Widział już raz przedtem, ale dziś podobała mu się więcej 899 3, III| może komu tańce w głowie, ale jej bynajmniej, bo chorego 900 3, III| dziadunia pilnować musi, ale braci posłuchać musiała 901 3, III| nawet w swoim przeciwku, ale go tam szarańcza weselna 902 3, III| chciało się kurze na wesele, ale musiała...~Koncept ten wywołał 903 3, III| niech sobie do niej idzie, ale wprzód, jak drużbantowi 904 3, III| Adam, który nie tańczył, ale u samych drzwi stojąc spod 905 3, III| krzyknął:~- Bardzo przepraszam, ale kto tam jest taki dureń, 906 3, III| śpiewaniu prześcigał wszystkich. Ale do pory dzban wodę nosi 907 3, III| tańców weszła Domuntówna, ale Domuntówna w metamorfozie. 908 3, III| galonami przyozdobiona!~Ale dziewczęta wcale inaczej 909 3, III| letnią porą roboty dużo, ale też i przyjemności więcej, 910 3, III| znajomą była, to co innego, ale trudno kogoś śnić tak mało 911 3, III| przyrzekła, że raz zatańczy, ale chyba krakowiaka, więcej 912 3, III| zahuczeli raźnym krakowiakiem, ale tańczyć go nie zaraz zaczęto, 913 3, III| który wolałby z Domuntówną, ale przez uszanowanie dla zwyczaju 914 3, III| Siemaszczanek zgrabniejszą, ale miała w tańcu większą od 915 3, III| tańczyć do końca świata. Ale najuporczywiej i coraz ogniściej 916 3, III| współubolewania i tajemne śmiechy Ale on na zostawiane za sobą 917 3, III| nie tylko na całe gumno, ale na ogród, drogę i szerokie 918 3, III| Póki dął się, to dął się, ale jak przestał, to już go 919 3, III| jeszcze śliczniej mówi, ale do śpiewania to już bynajmniej 920 3, III| już bynajmniej nie zdatny. Ale pierwszy drużbant, czy to 921 3, III| dudka,~Kto posażnej szuka!~Ale krakowiak już się kończył 922 3, III| drużbant chciał go naśladować, ale nie mógł, bo Jadwiga gwałtownie 923 3, III| papierosami wyszła na pole, ale więcej było takich, którzy 924 3, III| i brata sępem stawała... Ale już chciałbym raz się dowiedzieć, 925 3, III| wiadomo, jaką była odpowiedź, ale zapewne pomyślną, bo szept 926 3, III| Antolce siedzieć wonno, ale głodno!~Pod świrnem zaś 927 3, III| jeszcze uczyć się musisz, ale nie tylko z książek... od 928 3, III| rozstawać się nie będziemy, ale zawsze razem dla naszych 929 3, III| pójdzie w puste knieje!~Ale ani przymówki, ani przyśpiewki 930 3, III| Rozmowy ich słyszeć nie mogła, ale w zmroku dostrzegła czerwień 931 3, III| Justyny siedząc Jan cicho, ale z zapałem mówił:~- Pani 932 3, III| Skąd to? Na co? Za co?~Ale niemało osób widziało, że 933 3, III| rzucenia, ani słowa - rzuciła, ale nie przez jaką, broń Boże, 934 3, III| prawie był niewidzialnym, ale w głosie jego usłyszeli 935 3, III| się w zmroku jak u kota. Ale bo też zapraszał teraz wszystkich 936 3, III| Popłyniem!~- Popłyniem!~- Ale sami... we dwoje... moja 937 3, III| ich ku sobie pociągnęły. Ale tłum prędko opuścili i od 938 3, III| pamiętać tego nie miała? Ale dlaczego wtedy pan Anzelm 939 3, III| panną~Przy wielkim dworze...~Ale kobieta obok niego siedząca 940 3, III| przypomnienia i romanse. Ale nie w czas już nam do takich 941 3, III| obowiązkiem moim jest przystojnie, ale z gruntu serca poprosić, 942 3, III| odważam się przeszkodzić... Ale prośbę do pana zanieść umyśliliśmy... 943 3, III| nikt tu pijanym nie był, ale panujący w świetlicy upał 944 3, III| ich na raz mówić zaczęło, ale Fabian po krótkich usiłowaniach 945 3, III| się mogły krzywdy i ujmy. Ale na różne choroby różne 946 3, III| krzyżu rozpięty wyglądał, ale dla tej, że nadmiar już 947 3, III| na ojca to wypowiadam... ale w panu dobrodzieju jedyny 948 3, III| wysokiego siedzenia swego, ale otoczono go jeszcze ściślej, 949 3, III| ratował. Pozostał więc, ale ruchliwe rysy jego zmieniły 950 3, III| nie do pana Korczyńskiego, ale do bohatyrowickiej okolicy 951 3, III| Sąsiadów do procesu werbował, ale nie zwerbował ich więcej 952 3, III| łydki ze strachu drżały. Ale właśnie najodważniejsi najuboższymi 953 3, III| podał i wszystko przepadło. Ale nie koniec na tym; trzeba 954 3, III| biedę może bym oczy zmrużył, ale cudze łzy na sumieniu nosić 955 3, III| rozpłakał się już rzewnie, ale wstydził się tej słabości, 956 3, III| przed wielmożnym przystało. Ale oto na starość zgłupiał. 957 3, III| mocno w swoich ścisnął. Ale wnet inni ich rozdzielili 958 3, III| powoli, z zastanowieniem, ale dobitnie mówić zaczął:~- 959 3, III| interes wcale nie należy, ale tak samo, jak Bohatyrowicze, 960 3, III| potrzebie. Tedy ja tak mówię...~Ale nie pozwolono mu dokończyć. 961 3, III| podobały się zgromadzonym, ale gdy byli już do płaczu 962 3, III| niewolę za marny pieniądz iść! Ale gdybyśmy w panu Korczyńskim 963 3, III| cudzego i nie gardziciela, ale przyjaciela i opiekuna naszego 964 3, III| gorzkość. Cudzy, to cudzy! Ale my tutaj więcej prawie jak 965 3, III| Krótko on żył na świecie, ale wiele dobrego zrobił, a 966 3, III| nie ze wszystkim prawda, ale może trochę i prawda. Jednak 967 3, IV | kobieta, również delikatna, ale mniej piękna i strojna, 968 3, IV | Tereniu...~Czytała dalej, ale po kwadransie znowu czytanie 969 3, IV | reniferów i chałup ze śniegu.~Ale po pustym salonie przechadzający 970 3, IV | był nie tylko pracownią, ale zarazem sypialnią i rzecz 971 3, IV | dziesięciu, niekoniecznie braci, ale rówieśników, przyjaciół, 972 3, IV | skurczone, skrzepłe... Ale co stało się wtedy, owego 973 3, IV | Przez pokój przyległy biegł, ale u drzwi gabinetu zatrzymał 974 3, IV | wielkie ręce jego drżały, ale hamując się długo po planie 975 3, IV | budził... jak go wspominają! Ale ty o tym nie wiedziałeś, 976 3, IV | miewają ofiary górnych marzeń, ale której namiętne ujęcie silnym 977 3, IV | nieruchomością grzybów, ale pragniemy biec, ratować, 978 3, IV | bezbrzeżne dla niego współczucie? Ale to współczucie, te święte 979 3, IV | się stało, żył jeszcze... Ale jeżeli martwy u nóg twoich 980 3, IV | wiesz? może nie wiesz! ale ja to wiem... widziałem... 981 3, IV | imienia boskiego przyzywał. Ale tym razem z ciemności, które 982 3, IV | myśli splątały się w głowie. Ale powracająca fala odnosiła 983 3, IV | niej powstali? to ja... ale niemało, nie mało nas takich 984 3, IV | to... tamto... - jąkał.~Ale powracająca fala znowu go 985 3, IV | namowy, rozprawy, sprzeczki. Ale potem strasznie uciszyło 986 3, IV | że nie dwa dziesiątki, ale dwie setki lat od tego czasu 987 3, IV | nie od razu, nie nagle, ale stopniowo, jak stopniowo 988 3, IV | swoim, i przez myśl o synu.~Ale w jeden punkt zapatrzony, 989 3, IV | osiadającej na nim rdzy, ale człowiek łzami zrazu oblewa 990 3, IV | nie tylko już Andrzejowi, ale wszystkim pomarłym grobów 991 3, IV | grobów ich zazdrościł... ~- Ale teraz wiesz już, ojcze, 992 3, IV | różnił się z nim o to długo, ale potem przestał i myśleliśmy, 993 3, IV | ciepłą murawę wyrzuciła!... Ale teraz, chłopcze, spać idźmy... 994 3, IV | mnie za to nożem cisnął! Ale nie siedź tam długo - mówił 995 3, IV | dziewcząt iskrzyły się kwiaty, ale kawalerowie nie mieli już 996 3, IV | spełnić czynność musi. Ale Elżusia miała kilku braci, 997 3, IV | sami drużbowie i drużki, ale wszyscy, którzy pożegnanie 998 3, IV | na struny móc spuścić. Ale pan młody gdzieś się w ostatniej 999 3, IV | zaprosiny dziękuję - odrzekła - ale mnie teraz na zabawy nie 1000 3, IV | goście przyjeżdżają...~- Ale pani czy przez to ambarasu


1-500 | 501-1000 | 1001-1051

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL