Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
jego 507
jegomosc 1
jegomoscia 1
jej 1034
jeki 2
jekiem 1
jekliwego 1
Frequency    [«  »]
1572 do
1365 to
1051 ale
1034 jej
979 o
955 jak
780 po
Eliza Orzeszkowa
Nad Niemnem

IntraText - Concordances

jej

1-500 | 501-1000 | 1001-1034

     Tom, Rozdzial
501 2, IV | patrzała. Parę razy głowa jej zakołysała się jakby pod 502 2, IV | Potem we wpatrzonych w niego jej oczach zamigotały światła 503 2, IV | rozchylił wargi. Coś snuło się w jej myśli i grało w sercu, snuło 504 2, IV | blady rumieniec wypłynął na jej policzki, a czarne rzęsy 505 2, IV | igły jodłowe szeleściły pod jej stopami. On szelest ten 506 2, IV | rozplótł i na spotkanie jej postąpił; ale zaledwie uczynił 507 2, IV | nieśmiałość, która w wyrazie jej twarzy zastąpiła dumę albo 508 2, IV | głębiach parowu i boru ukazywał jej przedwiekowe grobowce i 509 2, IV | Czyżby przez głowę przemknęła jej myśl, że był on od niej 510 2, IV | ta niezawodnie w głowie jej powstać musiała, bo nieśmiało 511 2, IV | co było największą męką jej życia i co najgłębiej uczuwała 512 2, IV | już od lat kilku sprawiało jej uczucie zupełnej, rozpaczliwej 513 2, IV | doświadczeń życia, które serce jej opustoszyły z wielu marzeń 514 2, IV | rozgorzałe czoło. Ale w jej położeniu i otoczeniu nie 515 2, IV | i otoczeniu nie było dla jej sił i chęci miejsca żadnego. 516 2, IV | wprawdzie potrzebował niekiedy jej usług, ale drobnych, niewiele 517 2, IV | oddawali się swym zajęciom jej w nich udziału nie potrzebując, 518 2, IV | jego chaos i boje brakowało jej odwagi. Na koniec i zdolnościom 519 2, IV | do kogo mówiła, słuchał jej także wszystkimi siłami 520 2, IV | tego człowieka, który do jej życia i położenia, przykładał 521 2, IV | takiego życia, za winę go jej nie poczytywał. Tak już 522 2, IV | zmieszał się strwożony, czy jej nie obraził, i z odwróconą 523 2, IV | ciekawość przypatrywać się jej zaczął, ile tylko razy zdarzyło 524 2, IV | myślał sobie, że Pan Bóg dał jej tyle piękności i wysoko 525 2, IV | wodę gojącą dla niej, tak jej żałował. Ale o takiej wodzie, 526 2, IV | bajki tylko gadają i nie ma jej wcale na święcie. Więc tylko, 527 2, IV | oczki zapłakała,~Zmienił jej się świat...~Raz, kiedy 528 2, IV | Pochylił się trochę, w twarz jej spojrzał i taki ruch uczynił, 529 2, IV | ruch uczynił, jakby rękę jej pochwycić chciał. Ale dotknąwszy 530 2, IV | dotknąwszy tylko rękawa jej sukni ramię w dół opuścił, 531 2, IV | wyciągnął rękę, aby do przebycia jej pomóc towarzyszce. Ale ona 532 2, IV | okolicy gospodarzy tyle jej ma, ale za to większe u 533 2, IV | lekki dreszcz przebiegł jej ciało. Jan rozpaczliwym 534 2, IV | On szybkim ruchem zgarnął jej pod głowę wyściełające czółno 535 2, IV | przyroda, uciszył się, a płacz jej ustał. Wichrem przygnane 536 2, IV | liściu chwastów. U szczytu jej wybuchnął świegot ptastwa 537 2, IV | wstąpiła na górę i u połowy jej pod rozłożystą topolą stanęła. 538 2, IV | torował drogi, wydawał się jej samą śmiałością i siłą; 539 2, IV | Oprócz tego wydawał się on jej i samą dobrocią. Pod gęstą 540 2, IV | i szczerze słało się pod jej stopy, upoiła jej serce. 541 2, IV | się pod jej stopy, upoiła jej serce. Upojona i szczęśliwa 542 2, IV | osłoniła, że deszcz suknię jej tylko przejął wilgocią. 543 2, IV | zdwojonym ciężarem na kark jej spadały. Wstrząsnęła głową; 544 2, IV | czarną, wilgotną falą okrył jej plecy. Może sama nie czuła 545 2, IV | jego gorącym oddechem ucho jej musnął, na włosach uczuła 546 2, V | podała, Antolka dotknęła jej nieśmiało i z krótkim dygiem, 547 2, V | był i wesołym, ale oczy jej, tak jak u Fabiana, małe 548 2, V | szepnęła.~Justyna cienką jej kibić ramieniem otoczyła 549 2, V | stworzenie wnet do piersi jej przylgnęło. Za tym pierwszym 550 2, V | i głowę odwracając rękę jej odepchnęła.~- Ona Justynkę 551 2, V | I w oczach ludzkich to jej wielką promocję zrobi, Młodego 552 2, V | rozrzewnienie napełniło jej małe, błyszczące oczki.~- 553 2, V | rozrzewniła się, łzy jej w oczach stanęły, lecz zaraz 554 2, V | opowiadać zaczęła, że ociec jej sześćset rubli posagu przyrzeka, 555 2, V | miasta jeździł, przywiózł jej kaszmiru na suknię, prawdziwego 556 2, V | pragnie. Ale Janek wcale na jej suknie z ogonami i złotne 557 2, V | trzy oglądały te wyroby jej rąk: suknie, dywany, kołdry 558 2, V | niepewna, w którą stronę iść jej wypada; stary to spostrzegł, 559 2, V | stary to spostrzegł, ramię jej podał i przez sień do świetlicy 560 2, V | najjaskrawszymi barwami jaśniał obraz jej patrona, w wianki na Boże 561 2, V | zwrócone, to i trudniej jej takich wypraw dokonywać 562 2, V | Siemaszczanka z Siemaszek, tak jej zaś wypadło, że w czterech 563 2, V | już ostatni mąż i ostatnie jej osiedlenie - żartobliwie 564 2, V | nazwy wymienił. Odpowiadał jej chętnie i obszernie; o szczegóły, 565 2, V | A raz na zawsze tego jej wzbroniłem! - zawołał Jan 566 2, V | albo przeprawiając się na jej drugą stronę słyszał 567 2, V | rzucała światło i tylko wąski jej promień spływał na ciemną 568 2, V | krewnych wyglądając. Czemużby jej, zdaje się, własnego domu, 569 2, V | można nawet powiedzieć, aby jej familia wielkie przeszkody 570 2, V | ołtarza nikt by gwałtem jej nie odciągał. Sama nie chciała. 571 2, V | poznawszy i pojąwszy, ani w jej mowie, ani w obchodzeniu 572 2, V | każde drzewko, ale każdą jej trawkę i prawie każde ziarnko 573 2, V | zabłoconych zwojach. Na głowie jej piętrzyła się koafiura od 574 2, V | bardzo licha brosza ozdabiała jej stanik, liche także, ale 575 2, V | bransolety kołysały się u jej uszu i brzęczały u rąk wielkich 576 2, V | wielkich i czerwonych. Potężna jej kibić, która śród pola, 577 2, V | spętaną i niezgrabną; twarz jej piękne szafirowymi oczami 578 2, V | progu, ale gdy spojrzenie jej upadło na stojącą obok Jana 579 2, V | gestem usuwając Jana, który jej chciał przyjść z pomocą.~- 580 2, V | nigdy, a ciągle patrzał na jej rozpuszczone włosy; zdawać 581 2, V | mówiła dlatego, że trudno jej było wydobyć głosu ze wzburzonej 582 2, V | paciorkowe bransolety dzwoniły u jej czerwonych rąk, które gwałtownymi, 583 2, V | rozplatała; we wzburzonym jej głosie zadrżały i na kasztanowatych 584 2, V | nie zabraknie,..~Policzki jej i nawet czoło zachodziły 585 2, V | przytomności posłusznym był jej jak dziecko, ku drzwiom 586 2, V | tłumione odzywały się w jej głosie. Dziadka do sieni 587 2, V | spacery we dwoje odbywać i jej za dobroć złością płacić 588 2, V | przyćmiewając. W powietrzu jej nie było, nie było też na 589 2, V | jakimże był mój zachwyt, gdy i jej także uśmiech, uśmiech króla-słońca, 590 2, V | zapewne łza spłynąć musiała po jej chudym i białym jak lilia 591 2, V | więc wieczoru pani Emilia i jej towarzyszka zamiast po rozłogach 592 2, V | pogrążonym, że żadna myśl jej obca, żadna troska nie mająca 593 2, V | jego ucałowała.~Po głowie jej kręciły się słowa:~"Nie 594 2, V | szorstkimi wąsami czoła jej dotknął. O nic jej nie zapytał. 595 2, V | czoła jej dotknął. O nic jej nie zapytał. Nigdy domowych 596 2, V | Marta. W półcieniu sztywne jej ciało podobnym było do spowitej 597 2, V | popędliwości czuć było w jej mówieniu niezwykły niepokój. 598 2, V | czasem poruszała i oczy jej w półcieniu coraz silniej 599 2, V | dobry dla niej i trochę jej nawet świadczy... Widzisz, 600 2, V | przemawiała tak długo, odpłaciła jej wzajemnym opowiedzeniem 601 2, V | gorzały teraz w półcieniu jej czarne oczy; ręce spod kołdry 602 2, V | kaftanie, bosa, do łóżka jej podeszła i przy nim uklękła. 603 2, V | i przy nim uklękła. Rękę jej dużą, kościstą w swoje ręce 604 2, V | długie westchnienie szeroką jej pierś podniosło; ozwała 605 2, V | dlaczegóż więc? dlaczego? - rękę jej coraz mocniej w dłoniach 606 2, V | Rozgorzałe oczy Marty tkwiły w jej twarzy, jakby przeszyć 607 2, V | rośnie, i tam nawet, gdzie jej nie posieją. Było to wieczne 608 2, V | na wszystkie już pytania jej odpodziała, zapytywała znowu:~- 609 2, V | uspakajały się wzburzone jej rysy, powieki opadały na 610 2, V | nieruchomo leżała, tylko w jej piersi wzruszeniem i długim 611 2, V | ukojenia i słodyczy oblekły się jej rysy.~Justyna wstała, chwilę 612 2, V | okolicy, z najbliższych zrazu jej domów, potem z dalszych, 613 2, V | Do stajni poszedł, wrota jej otworzył, wóz drabiniasty 614 2, V | Marzyła czy śniła? Wydało się jej znowu, że zmrok panował 615 2, V | podnosiła wysoko, a promienie jej skąpe wprawdzie, wąskie, 616 2, V | sen czy marzenie niosły jej te pocałunki nie od gwiazdy 617 2, V | innego, innego... bo twarz jej spłonęła rumieńcem i upojony 618 3, I | mogła. Starających się o jej serce, rękę i majątek było 619 3, I | klomby i trawniki, a tło jej stanowiły stare aleje i 620 3, I | wyjątkiem ośmiu lat, które jej u boku męża i w jego domu 621 3, I | najszczęśliwszych chwilach wyniosła jej postać zachowywała coś z 622 3, I | życia, pamiętał, że cera jej twarzy przypominała kwitnące 623 3, I | niż powszechnie u kobiet jej wieku i położenia bywało, 624 3, I | rozumiejący, z łatwością i wesoło jej to pobłażał; ona zgryzioną 625 3, I | przemówiła - nie rozumiano jej; gdy do niej mówiono - nie 626 3, I | pragnęła, ale aby do jej powłoki końcem palca dotknąć, 627 3, I | nie mogła. Przeszkadzała jej w tym niezmierna estetyczność 628 3, I | prawie bezwiedna, ale całą jej istotą rządząca - duma nie 629 3, I | pochodzącą, do której jednak mimo jej woli i wiedzy mieszało się 630 3, I | nakazywała. Jednak zniszczyć jej w sobie nie mogła - nie 631 3, I | ale może dlatego, że ta jej właściwość ściekła w nią 632 3, I | życia, która napełniała jej dom rodzinny, otaczała 633 3, I | było już na ziemi, a krąg jej widzenia, stosunków, dążeń 634 3, I | pobłażliwą. Już z samej jej powierzchowności wyczytać 635 3, I | ukochanym mężem i jedynego jej dziecka ojcem - niepewna, 636 3, I | dawne historie rządziły jej krwią i nerwami, ale wcale 637 3, I | nieco wyosobniona, dała jej przecież hasło do wspólnej 638 3, I | jedna za drugą płynęły po jej policzkach, ale w jej głosie 639 3, I | po jej policzkach, ale w jej głosie nie czuć było płaczu, 640 3, I | się nigdy; jednak świeże jej przedtem rumieńce zniknęły 641 3, I | zawsze. Rozpaczy, płaczu jej nikt też nie widywał, ale 642 3, I | widywał, ale i wesołego jej śmiechu nie słyszano też 643 3, I | powagą i wyniosłością całej jej postaci. Znający od dzieciństwa 644 3, I | przecież to usposobienie jej, skupione w sobie, trochę 645 3, I | żywego ruchu wydawały się jej jakąś wysokością, na której 646 3, I | może i fizyczne, które na jej twarzy od razu zgasiły rumieńce 647 3, I | lata pustelniczego prawie jej przebywania w wielkim dwupiętrowym, 648 3, I | odgadnąć z najbliższego jej otoczenia, gdy w południowych 649 3, I | jeden tylko, na żądanie jej w parę lat po ich pobraniu 650 3, I | bystremu oku istotę i historię jej syna opowiedzieć mogło. 651 3, I | domu należącym niegdyś do jej męża od dawna mieszkali 652 3, I | i wstydem łachmanów.~Tak jej zeszło lat dwadzieścia trzy, 653 3, I | rozstrzygających o całej przyszłości jej i jej syna. Przed osiemnastu 654 3, I | całej przyszłości jej i jej syna. Przed osiemnastu mniej 655 3, I | jednego z pełnionych przez jej męża zadań społecznych. 656 3, I | jakby kajdany ujmowały myśli jej i uczucia. Bezwiednie, pomimo 657 3, I | troski takie wydawały się jej, nawet obniżającymi godność 658 3, I | pragnęła i nie używała; żałobne jej suknie kosztowały niewiele, 659 3, I | niewiele, stare sprzęty były jej najmilszymi; próbując samą 660 3, I | materialne wydawały się jej marnością, po którą schylać 661 3, I | szczęście brat męża przychodził jej z pomocą, którą z wdzięcznością 662 3, I | jednak sprawę, stokroć w jej oczach ważniejszą i sercu 663 3, I | oczach ważniejszą i sercu jej bliższą, mieszania się jego 664 3, I | onieśmielał go do niej układ jej pomimo przyjaznych z nim 665 3, I | to i owo do zrozumienia jej dawał, na myśl nasunąć usiłował, 666 3, I | pomówić. Zapytała go: co by jej dziecku miał do zarzucenia? 667 3, I | szczęścia, ale dążeniem jej i celem życia jest to, aby 668 3, I | celem życia jest to, aby syn jej był nad tłum wyższy, czystszy, 669 3, I | przez nie czynów. On, przy jej boku, pod jej czuwającym 670 3, I | On, przy jej boku, pod jej czuwającym okiem, wzrość 671 3, I | postanowień nie odwiodą jej żadne rady lub upomnienia; 672 3, I | niejako treści własnego jej życia. Ile do rozumowań 673 3, I | odpowiedziała, że pielęgnować jej w nim nie przestanie, bo 674 3, I | zapragnął posiąść serce jej i rękę. I dlatego tylko 675 3, I | to raz jeden, że sposób jej życia i obejścia się zrażały 676 3, I | poważny, nieskazitelny, równe jej położenie w świecie zajmujący, 677 3, I | niej żywił, najbliższym jej krewnym powierzył, o wstawienie 678 3, I | najwymowniejszym ze swatów było jej własne serce, które za rozkochanym 679 3, I | wznoszącego się na dnie jej serca. Przyszła na koniec 680 3, I | gdy wnet już, wnet życie jej rozłamać się miało na dwie 681 3, I | godzina po godzinie lata jej pierwszej młodości i miłości; 682 3, I | tak wyraźnie wyobraźnia jej nie odtwarzała postaci jej 683 3, I | jej nie odtwarzała postaci jej pierwszego i jedynego kochanka 684 3, I | niej i napełniały samotny jej pokój, zdając się przynosić 685 3, I | której obraz w wyobraźni jej powstający spłynęły jej 686 3, I | jej powstający spłynęły jej rzęsiste, gorące łzy. Nie, 687 3, I | co tak głęboko zapadło w jej istotę i samo jedno dotąd 688 3, I | wkrótce, prawie zaraz, kibić jej obejmą ramiona, a na ustach 689 3, I | obejmą ramiona, a na ustach jej spoczną usta innego mężczyzny, 690 3, I | do reszty rozerwą związek jej z tamtym i miłość dla niego, 691 3, I | nią zapomniana mogiła, a jej wszystkie wdzięki i pomyślności 692 3, I | Bogato rozwinięte, piękne jej ciało wiło się u stóp czarnego 693 3, I | tkliwej opieki nad głową jej dłoń wyciągnął. Widziała 694 3, I | wyjątkowy w chwili owej stan jej ciała i ducha sprowadzonym, 695 3, I | paciorki itp. wydawały się jej oznakami czci błahymi, nieestetycznymi, 696 3, I | bóstwa. W zamian idea ta była jej nieskończenie drogą i świętą; 697 3, I | stanowiła niezbędną potrzebę jej duszy i nie tylko nie zachwiała 698 3, I | zagrobowe, bo niepodobnym jej się wydawało; aby duchy 699 3, I | że kto wie, czy miłość jej trwałością i siłą swoją 700 3, I | ideę poniesionego, które w jej osobistym życiu tak stanowczą 701 3, I | Był to jedyny powiernik jej cierpień, tęsknot, pragnień, 702 3, I | szczęścia, który raz oświecił jej samotne, ciche, prawie klasztorne 703 3, I | jeden z nauczycieli małego jej syna odkrył w nim talent 704 3, I | przekonaną była, że w synu jej i Andrzeja prędzej lub później 705 3, I | rozniecona. W mniemaniu jej inaczej być nie mogło: syn 706 3, I | inaczej być nie mogło: syn jej i Andrzeja człowiekiem pospolitym, 707 3, I | przyszłości stanie się jednym z jej ulubieńców i bożyszcz. Przyszłość 708 3, I | upajającego szczęścia. Ziściły się jej najgorętsze pragnienia. 709 3, I | dumy. Na powierzchowność jej wybiło się to promiennością 710 3, I | może usłyszenia tego, co o jej synie mówiono, a może w 711 3, I | prawie nigdy, ale z ust jej płynęły natchnione słowa 712 3, I | młodszą, niż była. Kibić jej, zawsze okazała, w ostatnich 713 3, I | krynicznej wodzie, blada jej cera zachowała delikatność 714 3, I | malowniczą i szanowną. Regularny jej profil ocieniały koronki 715 3, I | śladu znikła. Zamyślenie jej nie było pogodną kontemplacją 716 3, I | zdziwienia podobny; palce jej szybkim, nerwowym ruchem 717 3, I | igłą grubą tkaninę kolana jej okrywającą. Nie wyglądała 718 3, I | ulubiony cel przechadzek jej syna; rozpoczął on był w 719 3, I | jego oparła i po ruchach jej pleców poznać można było, 720 3, I | dwojga ludzi, a lękała się jej dotknąć przez obawç sroższego 721 3, I | dotknąć przez obawç sroższego jej zaognienia, przez delikatność 722 3, I | salonów rozdzielających jej pokój z pokojem młodej synowej, 723 3, I | roju ostrych żądeł kąsały jej duszę. Osłupiałymi oczami 724 3, I | wciąż w portret.~"Nie kocha jej! po dwóch latach małżeństwa 725 3, I | dwóch latach małżeństwa już jej nie kocha! Czy on naprawdę 726 3, I | powszednich, wydawał się jej trupem.~Wzrok podniosła 727 3, I | tu, przy tym stole, pod jej okiem dokonywanymi. Gdzieniegdzie 728 3, I | wykrzywił strach i ból; blade jej czoło zarumieniło się pod 729 3, I | przeraźliwe błyskawice umysł jej przerznęły, byłyby dla niej 730 3, I | najmniejszej przyczyny do zadawania jej sobie. Wprawdzie byli to 731 3, I | Trochę jeszcze zapłakane jej oczy nieśmiało i prawie 732 3, I | odrywał. Na młodziutkiej jej twarzy malowało się pytanie: " 733 3, I | którą zresztą okazywał on jej teraz prawie zawsze, rozgniewała 734 3, I | dwie godziny - przechodziło jej siły. Z natury była łagodną 735 3, I | udając, że nie spostrzega jej obecności, patrzał ciągle 736 3, I | ciągle w książkę. Szafirowe jej oczy, blaskiem, głębią zdradzające 737 3, I | rozkochana, na usta jej wybiegł figlarny uśmiech. 738 3, I | zaręczyn z Zygmuntem ciągłym jej marzeniem. Po roku bezczynnego 739 3, I | iskierki... ~Łzy kręciły się w jej oczach, a w głosie drżał 740 3, I | drżał śmiech.~W dziecinnym jej figlowaniu czuć było zaczynające 741 3, I | serce kobiece; z ruchów jej, gestów, mimiki bił niewymowny 742 3, I | wdzięk. Przed dwoma laty ten jej wdzięk wesoły i pełen gracji 743 3, I | rękę...~Nie tylko wziął jej rękę, ale dość czule 744 3, I | odejdę...~Może uległością jej ujęty uprzejmie przemówił:~- 745 3, I | la, la, la, la!~Piękny jej głos napełnił pracownię 746 3, I | przeciwległym rogu pokoju. Wesołość jej, szczęście, jednym serdecznym 747 3, I | pragnąc przez nie wspomnienia jej obudzić i uczucia wskrzesić, 748 3, I | książce. Może jednak pomiędzy jej stronicami znajdzie jaką 749 3, I | opadała, gdy z drobnych jej ust sypały się te wszystkie 750 3, I | ciągle zdawał się nie widzieć jej ani słyszeć. Pociągnął taśmę 751 3, I | czuła już tylko, że mąż jej odjedzie i cały jej plan 752 3, I | mąż jej odjedzie i cały jej plan dnia szczęśliwie z 753 3, I | znieruchomiała.~- Zygmusiu...~Głos jej był teraz cichy, zdławiony.~- 754 3, I | szczerą. Duma i skromność usta jej zamykały. Wreszcie z płaczem 755 3, I | częstych wizyt składać jej nie wypada...~- To prawda - 756 3, I | zapytała jeszcze, a niespokojne jej oczy tonęły w twarzy męża 757 3, I | intensywne...~Znowu zamknął jej usta, tak że nic odpowiedzieć 758 3, I | Zygmunt łagodnie uwolnił się z jej objęcia, pocałował w 759 3, I | dłonią parę razy po włosach jej powiódł i z tabureta biorąc 760 3, I | robotą pochylona. Na kolanach jej leżała rozłożona książka, 761 3, I | czas jakiś wchodzili do jej pięknego pokoju i dłużej 762 3, I | dłużej lub krócej u kolan jej przesiadywali. Zstępować 763 3, I | chciała. Przechodziło to jej siły i od dawna jut przekonała 764 3, I | dobre, nie raziły wcale jej smaku i przyzwyczajeń, pracując 765 3, I | pomiędzy nim a sobą, sprawiała jej przejmującą, mistyczną rozkosz. 766 3, I | skłoniła do powierzenia jej synowi siedemnastoletniego, 767 3, I | Miałażby ona teraz, z winy jej syna, być nieszczęśliwą? 768 3, I | ciężko spadała i na serce jej, i na sumienie. Wiedziała 769 3, I | wybornie, że cierpienie jej było dotkliwe i nie zasłużone. 770 3, I | obejmowała synową, głowę jej do piersi tuliła i z łagodnym 771 3, I | wszystkim, czym mogła; o jej obawach i cierpieniach poważnie 772 3, I | usłyszawszy odpowiedź, która jej nadzieję odbierała, po 773 3, I | dzienników i książek. Na blade jej policzki wystąpiły plamy 774 3, I | i nawet namiętność wzrok jej utrzymać mogły w wiecznej 775 3, II | gorące rumieńce, a oczy jej, zazwyczaj trochę chmurne, 776 3, II | wpływem zakłopotania, jakie jej ta rozmowa sprawiała, silnie 777 3, II | o wekselach, które wyda jej ojciec, mnóstwo ich w ojcowskiej 778 3, II | nałamać, nim zdobyłem się na jej kupienie?... Ale co to was 779 3, II | lekceważącej galanterii, ani ku jej ojcu wesołych drwin nie 780 3, II | poruszenia, ale i spojrzenia jej śledzić się zdawał. Przy 781 3, II | uszanowania galanterią do szklanki jej wody nalał, po czym o wartości 782 3, II | takie serce! - przebiła jej mowę Teresa.~- A pałacyk! 783 3, II | nich błysk obrazy. Wargi jej, jak dojrzała wiśnia pełne 784 3, II | że najwybitniejszą cechą jej charakteru była duma. Ale 785 3, II | mąż wychodziła, musiałby jej oddać zlokowane na Korczynie 786 3, II | przyskakiwał do pani domu ramię jej podając, a z drugiej podtrzymywała 787 3, II | Ojca i Syna... a cóż ja jej złego zrobiłem? Znowu zachoruje 788 3, II | mogła?~Zdawało mu się, że w jej głosie dosłyszał tłumiony 789 3, II | niedokrwistość zdradzająca żółtawa jej twarzyczka rozjaśniła się 790 3, II | choruje, jak tylko co się jej nie podoba... Tobie łatwiej... 791 3, II | pośrodku pokoju stanęła, czarne jej oczy zapłonęły zrazu jak 792 3, II | zaprosić...~Na krześle podanym jej przez Justynę siadając trzepała 793 3, II | ale ona nie zlękła się jej wcale, bo i czegóż lękać 794 3, II | pod sekretem, ojciec kazał jej iść do dworu i spróbować, 795 3, II | wie bardzo dobrze, o co jej ojcu idzie. Zachichotała.~- 796 3, II | Justyna tedy narzeczonego jej pozna.~- Młodzieńki i mileńki 797 3, II | zapomniała. Podobało się jej bardzo, że Franuś Jaśmont 798 3, II | Gdyby to jeszcze ojciec mógł jej gotówką cały posag wypłacić! 799 3, II | Fabiana, słońce rozściełało po jej trawach złoty kobierzec, 800 3, II | biurze... ~Ale przerwał jej mąż:~A u imości wiecznie 801 3, II | niezgrabny, spełniał wszystkie jej rozkazy i komenderówki, 802 3, II | pasiece, którą miał ojciec jej Giecołd, kiedy jeszcze po 803 3, II | jak gdy Witold o zdrowie jej zapytał. Upatrywała w tym 804 3, II | Upatrywała w tym naprzód okazane jej uszanowanie, a potem była 805 3, II | uszanowanie, a potem była to na jej młyn wyborna woda. Uśmiechając 806 3, II | za każdym razem czerwoną jej rękę z głośnym cmokaniem 807 3, II | gardło, a narzeczony wiernie jej wtórował. Na koniec, elegant 808 3, II | ale odpowiedź Michała mowę jej przecięła. Spłonęła znowu 809 3, II | i wnet dodawał, że mu o jej ubóstwo bynajmniej! bo sam 810 3, II | dziewczynie mojej w dniu jej ślubu szczęścia życzyć, 811 3, II | niej przylatujące o pierś jej biły rozpalonymi skrzydły, 812 3, II | przerzynały umysł. Wydało się jej, że to, co w drodze pomiędzy 813 3, II | korczyńskim dworem mówił jej Witold, niewidzialną nicią 814 3, II | na Mogile. Oderwane dotąd jej spostrzeżenia i wrażenia 815 3, II | piła kakawelo, bo kakao jej niesłużyło i z opowiadaniem 816 3, II | zrozumiała, o co synowi jej chodziło, i była pewną, 817 3, II | cała zresztą wydawała się jej tak niesłychaną, że nie 818 3, II | których upływać miało przyszłe jej życie. Pomimo jednak powściągliwości, 819 3, II | Wzięła je za aluzję do jej własnej chorowitości i bezużyteczności. 820 3, II | delikatnym rysom, które jej w rozrzewniający sposób 821 3, II | kochać nawzajem, ani rozumieć jej nie mógł, wzbierał w jej 822 3, II | jej nie mógł, wzbierał w jej piersi i łzami napełniał 823 3, II | słowo gniewu lub urazy z ust jej nie wyszło; z wyrazem męczennicy 824 3, II | się już rozbolały, pomocną jej tym razem być nie mogła. 825 3, II | objawiała, ale cierpienia jej uspokajały się daleko powolniej 826 3, II | powstrzymywanym kaszlem: sam jej szept nawet, gruby i świszczący, 827 3, II | nad tym uczuwała, oblekała jej twarz wyrazem dotkliwego 828 3, II | dotkliwego zmartwienia.~- Nigdy jej dogodzić nie mogłam i nie 829 3, II | mogę - cichutko, jak się jej zdawało, do Teresy szepnęła 830 3, II | już jedną literą - z rąk jej na stół upadła. Trochę zbladła, 831 3, II | błyszczący trzewik prawie dotykał jej sukni. W otwarte okno spojrzał.~- 832 3, II | Wzrok jego przesuwał się po jej kruczym, lśniącym warkoczu, 833 3, II | Pochylił się i chciał ująć jej rękę, ale ona krzesło swe 834 3, II | rozgorzałymi oczami obie już ręce jej pochwycił. Po jej twarzy 835 3, II | już ręce jej pochwycił. Po jej twarzy przebiegły ironiczne 836 3, II | zauważyć musiała... może jej kto o przeszłości powiedział... 837 3, II | mnie. na ciebie, i w oczach jej łzy stanęły. Co mi ta kobieta 838 3, II | i mieszały. On z tego jej zmieszania, z samych nawet 839 3, II | pieszczotliwie i z rozmarzeniem jej szeptał:~- Czy podobna, 840 3, II | wilgotnym czołem chciał w oczy jej spojrzeć i już kibici jej 841 3, II | jej spojrzeć i już kibici jej dotknął ramieniem. Ale ona 842 3, II | stole chustkę, gdy pierś jej podnosiła się szybko, a 843 3, II | chwilę, zawstydzenie czoło jej rumieńcem oblało, prędko 844 3, II | krzesła kapelusz, oddał jej z dala ceremonialny ukłon 845 3, II | zaturkotaniem kół u podjazdu muzyka jej umilkła, potem ozwała się 846 3, II | Spojrzała na niego, w oczach jej zamigotał niepokój.~- Słucham 847 3, II | cię - powtórzyła, a piękne jej oczy, których blask łzy 848 3, II | spoczywały na tej pochylonej ku jej kolanom głowie, na którą, 849 3, II | Boże! Ileż nadziei, ileż jej cudownych marzeń i namiętnych 850 3, II | którego nigdy nie dotykała jej stopa i z którego przychodziły 851 3, II | pochylony znowu ustami dotknął jej kolan.~- Następnie do tego, 852 3, II | Prędko z krzesła wstając mowę jej przeciął:~- Dziękuję! Mam 853 3, II | nieszczęśliwych?~W głosie jej czuć było trochę drżenia, 854 3, II | siadając znowu pochylił się ku jej kolanom i rękę jej wziął 855 3, II | się ku jej kolanom i rękę jej wziął w swoje dłonie. Znowu 856 3, II | które były dziedziczną jej własnością, i aby z nim 857 3, II | dziwną trudnością wychodził z jej piersi, zauważyła:~- Czy 858 3, II | nie dorosła... ta wieczna jej czułość i nieustanne paplanie...~ 859 3, II | tylko za szczęście, ale i za jej moralną przyszłość odpowiedzialnym 860 3, II | którym brzmiała zwykła już jej wyniosłość i energia, odpowiedziała:~- 861 3, II | zimny, nie dając się unieść jej wybuchowi, jakby jej prawie 862 3, II | unieść jej wybuchowi, jakby jej prawie nie słuchając mówił:~- 863 3, II | a ja marzyłam...~Tu głos jej drżeć zaczął powściąganymi 864 3, II | z której i ty powstałeś, jej łzy i wdzięki, jej słodycze 865 3, II | powstałeś, jej łzy i wdzięki, jej słodycze i trucizny najłatwiej 866 3, II | może nogi posłuszeństwa jej odmawiały, powstała i zapłakała 867 3, II | które powoli stoczyły się po jej policzkach.~- Moja wina, 868 3, II | Bydło!~O, Bóg niech będzie jej świadkiem, że pomimo wszystkich 869 3, II | zbiorowisko ludzi, najbliższych jej w świecie ludzi, takiej 870 3, II | obojętnie wzgardliwych ust jej syna spadły, bo on tej burzy, 871 3, II | bo on tej burzy, która jej głos odebrała, ani kredowej 872 3, II | kredowej bladości twarz jej oblewać poczynającej nie 873 3, II | przed nią, jakby z milczenia jej chciał korzystać, mówić 874 3, II | się za syna cywilizacji, jej sokami wykarmiony zostałem, 875 3, II | gdyby ziemia spod stóp się jej usuwała, bo obie jej dłonie 876 3, II | się jej usuwała, bo obie jej dłonie mocno ściskały krawędź 877 3, II | Zygmuncie! - zawołała, a głos jej dźwięczał zupełnie inaczej 878 3, II | czuła teraz, że na drodze jej życia i na dnie jej serca 879 3, II | drodze jej życia i na dnie jej serca wznosi się druga mogiła, 880 3, II | bezpowrotnie żegnały najdroższe jej uczucia i nadzieje; rozkładała 881 3, II | parę przerabiane, wiara jej w geniusz i w szlachetność 882 3, II | szlachetność syna... Wydało się jej nawet, że czuje zapach trupa 883 3, II | w niej samej, zalega dno jej własnej piersi, którą zdjęło 884 3, II | zimno. Byłażby to agonia jej wielkiej miłości dla syna? 885 3, II | kochać przestawała? Pierś jej stygła, jakby w niej zagasł 886 3, II | płomień, który utrzymywał jej życie. Ona rozumiała, co 887 3, II | Czuła, że wraz z zanikaniem jej miłości i wiary niezgłębiona 888 3, II | kruszą się same podstawy jej bytu, jakiś nóż ostry i 889 3, II | nielitościwy podcina same korzenie jej życia. Z postawy jej, ruchów 890 3, II | korzenie jej życia. Z postawy jej, ruchów rąk i drżenia rysów 891 3, II | rozsyłała od kończyn do kończyn jej ciała, siłą cierpienia, 892 3, II | z niej duszę. Wtem oczy jej oślepiło jakieś wielkie, 893 3, II | jakiś symbol i uderzyło jej w oczy jakimś przypomnieniem. 894 3, II | na ziemię upadła. Kolana jej i ręce splecione, którymi 895 3, II | życia nie pragną. Silne jej ciało zwycięsko opierało 896 3, II | osłupiałego zachwycenia napełnił jej oczy. Po raz drugi doświadczyła 897 3, II | gdy ukochany zdejmował z jej skroni welon oblubienicy. 898 3, II | zaległa. Najlżejszy szmer ucha jej nie dolatywał; nie czuła 899 3, II | błękitu zapatrzony. Zdało się jej tylko, że z mglistych obsłon 900 3, II | mgnienie oka wyciągnęło się nad jej głową.~- Bez ojca wzrósł - 901 3, III| ono z szaty ziemi świetne jej barwy i samo pobladło, a 902 3, III| spojony i wszystkie pulsy jej życia i losów we własnych 903 3, III| starszą podłogą. Zwykłego jej umeblowania nie było dziś 904 3, III| z kawałkiem tiulu, który jej od włosów do ziemi spadał, 905 3, III| czy wypowie on orację albo jej nie wypowie, jak to zdarzyło 906 3, III| zagrymasił i wypowiedzieć jej nie chciał dla tej przyczyny, 907 3, III| szanował i we wszystkim jej był pomocny, zgodny, nieofukliwy, 908 3, III| ramionami stanął, piersią własną jej nawał wstrzymując i wołając:~- 909 3, III| pozdrowień i zapytań, przesłanych jej zza płotu i od otwartych 910 3, III| odpowiedziała, że parobek wczoraj jej najlepszego konia skaleczył, 911 3, III| samodziałowa spódnica panny wcale jej w oczach jego ujmy nie czyniły, 912 3, III| szczęśliwą ufność w przymioty jej budząc. Z bliskości jednak 913 3, III| jednak ani na nią, ani na jej skaleczonego konia popatrzeć 914 3, III| węższą ścieżkę krócej do jej zagrody wiodącą skręciła. 915 3, III| komu tańce w głowie, ale jej bynajmniej, bo chorego konia 916 3, III| słuchem Jaśmont odpowiedzi jej wysłuchał, po czym jedną 917 3, III| za ręce się ściskali, coś jej prawili, o coś prosili, 918 3, III| milcząc na siebie patrzali; jej broda i dolna warga trząść 919 3, III| widok tej kobiety, rękę jej ze swoich rąk wypuścił i 920 3, III| szli z powitaniem. Każdy jej przypominał, jak niegdyś 921 3, III| nieboszczyka przypominać jej zaczęła; podeszła Walentowa 922 3, III| teraźniejsze czasach, troje jej dzieci czytania i pisania 923 3, III| się galopadę. Nie przerwał jej, lecz tylko nieco zmącił 924 3, III| znudzoną. Dlaczegóż teraz serce jej uderzało mocno, prędko, 925 3, III| tkliwością. Przypomniały się jej teraz złote łany, pośród 926 3, III| zmrokiem obleczoną. Zdało się jej, że to, co teraz czuła, 927 3, III| strumieniem myśli głowę jej przepływało, i przypominała 928 3, III| tym ludziom, a promienie jej lampy nićmi światła ślizgały 929 3, III| elektryczna iskra o serce jej uderzyła, na czoło płomię, 930 3, III| że tam jego stryjaszek i jej dziadunio, jeszcze kiedy 931 3, III| przecisnął się, w przyćmionej jej głębi się znalazł i nad 932 3, III| wywlekała. Czuła, że głowę jej płomieniem ogarnia wzrok 933 3, III| pozłacanego papieru przystrajające jej wysoko spiętrzone i od pomady 934 3, III| wachlarz malowany, a od całej jej osoby biły błyski złoto 935 3, III| ten niby pięścią w pierś jej uderzył; wydęła usta, a 936 3, III| sobolowymi brwiami szafir jej oczu roziskrzył się i naokół 937 3, III| pootwierały dziwiąc się jej strojowi. w oczach miga, 938 3, III| Julkowego Sargasa z tyłu jej na tej poduszce położyć, 939 3, III| książce czytam...~Zaczął jej znowu coś z cicha mówić, 940 3, III| powiekę przyciskała, oczy zaś jej tak błyszczały, że Jaśmont 941 3, III| czepek Giecołdowej na ucho jej się zsunął, co dzierżawczynię 942 3, III| bardzo rozgniewało, a u jej sąsiadek wywołało głośne 943 3, III| On po raz pierwszy kibić jej obejmując ukropem na twarzy 944 3, III| jakby umyślnie przed matką jej stanąwszy, prawie tak pięknie, 945 3, III| przed nią przypadając rękę jej do ust przycisnął. I w tym 946 3, III| dalekiego skrętu rzeki, jakby z jej toni wyłaniającym się ogromnym, 947 3, III| dzióbek bodzie kochanie jej chcąc pokazać! Czyż mnie 948 3, III| nie zważając ani na krok jej nie odstępował, zarzucano 949 3, III| nigdy nic nie było, że nic jej nigdy nie oświadczałem i 950 3, III| stryja i przez uwagę na jej poczciwość byłbym może ożenił 951 3, III| nadaremnym kochaniem, wybaczyć jej trzeba, bo od dzieciństwa 952 3, III| przyzwyczaić się mogła i odstać jej trudno... Jednakowoż spodziewam 953 3, III| pani wierzy?~Uczuła, że na jej ręku o płotek opartym spoczęła 954 3, III| oświetlonymi oknami zakręciły się jej w oczach, ujrzała na raz 955 3, III| wszystką krew zbiegającą jej do serca. Z cicha odpowiedziała:~- 956 3, III| dość że w mgnieniu oka o jej postępku dowiedzieli się 957 3, III| i myśli, że ludzi ubijać jej wolno!~Z drugiej przecież 958 3, III| kiedy panna jest zacna i nic jej wcale do zarzucenia nie 959 3, III| albo na gańbę dekretować jej nie powinien i jeżeli komu 960 3, III| połyskiwała z dala biała kapota jej dziadunia. Zaraz bowiem 961 3, III| nad drepczącym w objęciu jej starcem kwiliła, a łzy jak 962 3, III| łzy jak paciorki z oczu jej na jego kapotę i głowę padały.~ 963 3, III| pochwycił, do ust poniósł i już jej więcej z dłoni nie wypuścił. 964 3, III| rzeki, a ognistą kulą dna jej sięgająca, pełna wewnętrznych 965 3, III| zanurzoną w wodzie ognistą jej kulą w chwilowym milczeniu 966 3, III| tylko kaszel dobywał się z jej piersi... Za rękę wziął.~- 967 3, III| i pan Korczyński dać mu jej nie zechce? Może i ona sama 968 3, III| można, a u żywego trzeba jej tylko poszukać. Raz pan 969 3, III| głowa nie mówi nogom, że jej niepotrzebne. Jak nędznemu, 970 3, IV | był pustynią a on jedynym jej mieszkańcem. Jednak za zamkniętymi 971 3, IV | żadnego dać nie mógł. Wyprawił jej tylko wesele świetne, którego 972 3, IV | tylko tu i ówdzie pozostałe jej krople tułały się po żyłach 973 3, IV | nich obu kipiące i gorzkie jej wody. Przypomniał sobie 974 3, IV | nadzieją! Jaką nadzieją? O, jej imienia, ty, ojcze, wspominać 975 3, IV | każdą kroplę wody, każdy jej kamień kochałem... mogłem 976 3, IV | własnej duszy dostrzeżoną jej plamę. Gdy nie mógł żyć 977 3, IV | kuframi i skrzyniami wyprawę jej zawierającymi. To już niezbędne. 978 3, IV | zmarszczona, bo papierosów jej zabrakło, nie chciała siadać 979 3, IV | do zajęcia przypadającego jej miejsca nakłonić zdołał, 980 3, IV | skierowała się - Domuntówna. Nikt jej nie spostrzegł oprócz Jaśmonta, 981 3, IV | co żyło, opuszczając na jej spotkanie pośpieszył. Ona 982 3, IV | szczuplejszą nieco czyniły jej zbyt silną i rozrosłą kibić. 983 3, IV | Jadwigi rękę ucałować, a do jej braci, obok których przebiegał, 984 3, IV | rosły, wysokością prawie do jej ramienia sięgały, na kształt 985 3, IV | tej...~Spuściła oczy, ręce jej pomimo woli szukały fartucha, 986 3, IV | wyskubała, wymknęło się z jej palców i w powietrze uleciało. 987 3, IV | powietrze uleciało. Wzrok jej, zawstydzony i niedowierzający, 988 3, IV | plamę swoją uczerni, że już jej prawie i nie wyprać. Co 989 3, IV | połyskliwego puchu z palców jej w powietrze uleciało; na 990 3, IV | stoczyła się po rozognionym jej policzku i na wiszące u 991 3, IV | stanął, gdy niżej, w połowie jej stoku, pod rozłożystą topolą 992 3, IV | że ramieniem rękawa sukni jej dotykał; w przytłumionym 993 3, IV | miły!...~Pod spadającymi na jej czoło listkami topoli stała 994 3, IV | chwilę oddech zatrzymał się jej w piersi. nad coraz więcej 995 3, IV | patrzała, lecz czuła, że kibić jej otacza ramię drżące, niecierpliwe, 996 3, IV | było ciche i tak prędko na jej ustach stłumił je pocałunek. 997 3, V | kładzie - szepnął gość - aby jej lekko było pod sufit skakać...~ 998 3, V | poznawszy Kirłową na spotkanie jej wybiegli. W sieni woalkę 999 3, V | która zaraz po wysadzeniu jej z bryczki chwyciła fałdy 1000 3, V | matczynej, pochyliła się, twarz jej chustką z pyłu otarła, rozczochrane


1-500 | 501-1000 | 1001-1034

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL