| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] nuz 1 nuzyli 1 nuzylo 1 o 979 oba 6 obacze 2 obaczenia 1 | Frequency [« »] 1365 to 1051 ale 1034 jej 979 o 955 jak 780 po 765 juz | Eliza Orzeszkowa Nad Niemnem IntraText - Concordances o |
Tom, Rozdzial
1 1, I | tani parasolik opierała o ramię, a ręce jej dość duże 2 1, I | stopy swymi z wysoka i mocno o ziemię uderzając, grubym, 3 1, I | nie zważa! Jaż wiem dobrze o wszystkim i z przeszłością 4 1, I | żegnać się, czołami bić o ziemię, pacierze głośno 5 1, I | i sama tak uderzyłam się o swoją własną głupotę, że... 6 1, I | owiała je wielkim kłębem, o tyle jednak przezroczystym, 7 1, I | ciszej trochę rzekła:~- O papuńcię swego lękasz się, 8 1, I | rękawiczek nie nosisz...~- O, niech ciocia tak nie myśli! - 9 1, I | tymczasem... gdzie! ani pomyśleć o tym nie dali mazgajowi temu... 10 1, I | myślisz że ty jeszcze czasem o tym mazgaju? serce... boli 11 1, I | panna Justyna mówić nie chce o przedmiocie przez starszą 12 1, I | zbliżenie się jego dałoby znać o sobie przez unoszący się 13 1, I | obejrzał się i nie zapytał o przyczynę powstałego na 14 1, I | wozie gwaru. Zamyślił się o czymś tak bardzo, że aż 15 1, I | wozu, który oddalił się o kilkadziesiąt kroków, z 16 1, II | działo się tu teraz, aby o tym wiedzieć, trzeba było 17 1, II | wpadało, to wielka usilność o zachowanie miejsca tego 18 1, II | wspomnieć tu trzeba było o tych, którzy sadzili te 19 1, II | żyli w tym stuletnim domu, o tej rzece czasu, która nad 20 1, II | drugiej - do wielkiego, o czterech oknach, salonu. 21 1, II | wielkością czarnych oczu o powłóczystym, łagodnym spojrzeniu, 22 1, II | były bez rękawiczek.. .~- O! więc gracja pańska była 23 1, II | oczach, wołała:~- Oj ! oj ! o mój Boże! Co pan wyrabia!~ 24 1, II | w oczach, upomniała się o imię i nazwisko gracji.~- 25 1, II | świeżość, siła, prostota...~- O! - zawołał Kirło - widzi 26 1, II | żałością skarżył się Kirło.~- O, Marta... Ona taka biedna.., 27 1, II | Panna Justyna...~- O, Justynka! ona tak jest 28 1, II | nietowarzyski... zawsze tylko o gospodarstwie swoim i o 29 1, II | o gospodarstwie swoim i o interesach...~Przerwała 30 1, II | okno otworzyć rozkaże?~- O, nie, nie! - z żywym przeczeniem 31 1, II | kościoła... jestem niespokojna o obiad... idź, dowiedz się, 32 1, II | czołem łysinę; twarzą jego, o rysach prawidłowych i delikatnych, 33 1, II | już by tu być powinny.~- O, ja także zaczynam być o 34 1, II | O, ja także zaczynam być o to niespokojną i zapewne 35 1, II | uwiadomiła swoich gości o tym, że oczekuje przybycia 36 1, II | piętnasty...~Kirło, który o tym wszystkim dawno już 37 1, II | otworzyć? straszny tu zaduch!~- O, nie! - łagodnie odpowiedziała 38 1, II | odpowiedziała pani Emilia - wiesz o tym, że ja nie mogę siedzieć 39 1, II | krzykami, które obijały się o bór ciemny i wywoływały 40 1, II | nieszczęściem nie jest; idzie tylko o grunt, na którym człowiek 41 1, II | którym człowiek pracuje, i o... skutki. , Jeżeli co krok 42 1, II | Jeżeli co krok głową o mur uderzać się musisz i 43 1, II | przybyszem jestem...~- Nie o te strony idzie - żywo podjął 44 1, II | mnie stracone...~- Wiem o tym, ale to co innego! - 45 1, II | Ale chciałbym coś wiedzieć o obywatelstwie średnim, takim 46 1, II | mogło. Począł więc opowiadać o finansowym i gospodarskim 47 1, II | prawdziwie czy nieprawdziwie, o to widocznie nie dbał. Nie 48 1, II | pochylony, mówił do niej o czymś półgłosem, z wyrazem 49 1, II | rozweselić mię musisz... O, gdyby mi pana jeszcze zabrakło...~- 50 1, II | czerwone róże głośno klapała o podłogę. Dopomagał jej w 51 1, II | szeptała Teresa ale ona zawsze o wszystko niespokojna. I 52 1, II | piorunem, zda się, uderzyła o całą jej istotę. Głośno 53 1, II | matka zapomniała także... o dzieciach zapomniała... 54 1, II | jak nie ma, tak nie ma!... O Boże mój, Boże! gdyby tylko 55 1, II | których jeden zdawał się o coś nalegać, a drugi od 56 1, II | jeszcze sympatią mówić zaczął o ogólnym teraz usposobieniu 57 1, II | paliatywę, która niechybnie o wczesną śmierć przyprawia, 58 1, II | wrażeń i daje zapomnienie... o wszystkim...~Pani Emilia 59 1, II | modlitwy ręce złożyła.~- O, cóż to jest? - zawołała.~- 60 1, II | pobrali się? Ależ i mowy o tym być nie mogło... Familia... 61 1, II | zresztą... cóż to szkodzi!~- O! - zawołała - właśnie pragnęłabym, 62 1, II | niezbyt mały i bardzo czysty, o dwu łóżkach i umeblowaniu 63 1, II | śpiewam, luby walczyku,~Myślę o moim miłym chłopczyku...~ 64 1, III| atmosfery świadczy najpewniej o posiadanych niegdyś zaczątkach 65 1, III| ucznia akademii wileńskiej o dobre przygotowanie synów 66 1, III| zamężną. W zamiar, mniej niż o dwie mile od Korczyna, na 67 1, III| krzywd, żebrzące prawie o życzliwość i ufność. Przyjazne 68 1, III| ojcem już będąc zapominał o żonie, dziecku i gospodarstwie 69 1, III| majątku swoim dość znacznym, o parę mil od Korczyna położonym. 70 1, III| oka, aby poznać, że myśli o jakichkolwiek ulepszeniach 71 1, III| zapytała żona.~- Hm! zawsze mię o to pytasz, zawsze ci wszystko 72 1, III| prawie dotykały. Dłonie o kolana opierał i w ziemię 73 1, III| jesienny igrał, szepnęła:~- O! i ja także wiem, co to 74 1, III| mnie zaś - no! już tam o wszelkich rzeczach wysokich 75 1, III| chleba nie zabraknie...~- O, chleb chleb! chleb! - z 76 1, III| śmiejesz się? Chleb! najpewniej o chleb mi chodzi! Więc cóż? 77 1, III| a tak ironicznie mówisz o chlebie...~- Ja obchodzę 78 1, III| zgaśnięciu tylu innych... O tym, że w Korczynie, który 79 1, III| raz zauważyłem to w tobie, o! nie pierwszy... Jest się 80 1, III| przejmującym żalem zawołała:~- O! gdybyś się ty był tak nie 81 1, III| Adonisa... Ale jeżeli ci idzie o moje serce, charakter...~ 82 1, III| dziećmi pójdziemy w świat o kiju...~Mówił to łagodnie, 83 1, III| rzępolenia Orzelskiego i nie dbał o ten nasz kawał ziemi, a 84 1, III| kawał ziemi, a na koniec i o swój honor? bo przecież 85 1, III| teraz już tego nie chcę... o nie! Każde z nas ma już 86 1, III| potrzeby są większe, wyższe... O smaczny obiad nie dbam, 87 1, III| mnie, dla mnie zapominałbyś o wszystkim, nie obrażałbyś 88 1, III| wszystkiego, zapomniałbyś o wszystkim, byle mię rozweselić, 89 1, III| zniechęcenia dodała:~- Ale po cóż o tym mówić? Ty się nie zmienisz 90 1, III| którzy przyszli prosić o zwrot swych koni w jego 91 1, III| szczęścia nie mam), ale o wygodę swoją i swoje) familii 92 1, III| dobrze stoją. Dbajże i ty o to, abyś dla urojonej ce1i 93 1, III| świecie, i na długie miesiące o Dominiku zapominał. Teraz 94 1, III| tam, ten brat, zapomniał; o dawnej przyjaźni ich przecież 95 1, III| kłótni z ludźmi nie będzie. O, te kłótnie!~"Gdybym magnatem 96 1, III| widziałem! Co tam ta... prawi o swojej pustyni!. Ot, ja 97 1, III| twierdzącym. ~"Trzeba się tylko o wszystkie warunki detalicznie 98 1, III| Widzi tatko? motylki... o! jakie motylki... ale w 99 1, III| Martą wstali jak zwykle o piątej z rana i jak zwykle 100 1, III| oznajmiła, że pomówić z nim chce o interesach. Korczyński zdziwił 101 1, III| gotowość do pomówienia z nią o interesach. Cicho, płynnie, 102 1, III| dwadzieścia tysięcy: prosi o procent tylko od dziesięciu 103 1, III| tylko od dziesięciu i tylko o osiem od sta, choć wszyscy 104 1, III| pokojach domu dziać mogło. O tych dwóch swoich ulubionych, 105 1, III| podtrzymywania, z sąsiadami o każdy pręt ziemi, o każdą 106 1, III| sąsiadami o każdy pręt ziemi, o każdą spasioną trawkę i 107 1, III| zasypiał. Gazeta mówiła o głośnych i dalekich sprawach, 108 1, III| chwytał je, związywał i drżał o to, aby kiedykolwiek nie 109 1, III| Kiedy zaś rozgadał się, nie o wszystkim mówił jasno. Nabył 110 1, IV | starannością świadczącą o czujnych i czynnych głowach 111 1, IV | wszelkie przypuszczenia o możliwości powtórnego wyjścia 112 1, IV | ramą otaczały twarz jej o rysach wydatnych i prawidłowych, 113 1, IV | członkowie jej rodziny, świadczył o tym lękliwy nieledwie pośpiech, 114 1, IV | płynnie i kwieciście mówił o Włoszech, Paryżu, Ostendzie 115 1, IV | były strojne i mówiły wiele o zagranicy i zabawach.~Równie 116 1, IV | do boku swego przyciskał, o czymś jej szeptał; widocznie 117 1, IV | ozdobnie mówił tym razem o Szwajcarii. ~- Gdyby bratowa 118 1, IV | sąsiadkom, które zapytywały ją o jej słabe i tak bardzo, 119 1, IV | chwili dwom towarzyszom swym o paroletnim pobycie swym 120 1, IV | najweselszym i w nim - jak o tym z ironicznym uśmiechem 121 1, IV | poznawszy te wszystkie miejsca, o których tylko co mówiliśmy, 122 1, IV | Najpewniej wszyscy trzej razem o tym samym po myśleli. Różyc 123 1, IV | głuchą i nudną pustynią, o której wspomniał hrabia, 124 1, IV | obiecywałem sobie obszernie o tym z panem pomówić... że... 125 1, IV | spełnić... tylko... tylko że o wprowadzeniu reform czy 126 1, IV | już niejakie wyobrażenie o tym, jak być powinno, wiedząc 127 1, IV | uśmiechem odparł Zygmunt.~- I ty o tym możesz tak lekceważąco 128 1, IV | pan chyba inaczej myślisz o tym niż Zygmuś... on tak 129 1, IV | Widocznie ta wzmianka o ojcu sprawiła mu przykrość, 130 1, IV | niej usiadłszy mówić zaczął o tym, że widział i podziwiał 131 1, IV | zaczęła ze swym nowym znajomym o talencie Zygmunta, o przeszkodach, 132 1, IV | znajomym o talencie Zygmunta, o przeszkodach, jakie znajduje 133 1, IV | go, odkąd mieszka w domu, o trudności połączenia zawodu 134 1, IV | małżeństwie czułość żony o wiele stopni przenosi czułość 135 1, IV | na dłoni opartą, inaczej o tym sądziła. Głową ubraną 136 1, IV | siedzi i marzy... pewno o panu... Bo panowie może 137 1, IV | jeszcze... panna Teresa wie o tym najlepiej...~Ktoś mu 138 1, IV | zapytaniem jakimś, więc zaczął o czym innym mówić i żartować 139 1, IV | toczących się rozmowach o zagranicy i wyprawie młodej 140 1, IV | wyprawie młodej narzeczonej, o różnych towarzystwach, zabawach, 141 1, IV | Teraz jednak mówili już o polityce. Przedmiotu tego 142 1, IV | płynnie i kwieciście mówił o różnych w gazetach wyczytanych 143 1, IV | tej okoliczności mówili o krajach dalekich i ludziach 144 1, IV | uśmiechnął się, kieliszkiem o stół uderzył i zawołał:~- 145 1, IV | naczytałem się był wieczorem o wojnach takich, co były, 146 1, IV | tamtej... także w skórę! O Jezus, Maria! Obudziłem 147 1, IV | jednego procesu z chłopami o pastwisko nie ukończył, 148 1, IV | ukończył, a już n1i drugi o grunt pod leśnictwem wytoczyli!...~- 149 1, IV | rozwiódł się nad procesem, o którym mowa sprowadziła 150 1, IV | zmieniła się, zmieniła, o, moja pani!~W progu salonu 151 1, IV | świeżymi rękawiczkami.~- O, mój Boże! - zawołała - 152 1, IV | zgrubiała i sprościała; o moja pani! a jaka z niej 153 1, IV | i czystością świadczącą o znacznej muzycznej wprawie, 154 1, IV | rozmowy przerwać nie mogła.~- O, gust kobiet zmiennym jest! - 155 1, IV | się coraz mówić jej zaczął o mistrzach muzycznych, których 156 1, IV | miastach. Potem opowiadał o nowych słynnych operach. 157 1, IV | malowniczo wspierając się o fortepian zapytał: dlaczego, 158 1, IV | chcesz mnie widywać, wiem o tym! Masz do mnie urazę 159 1, IV | Czy pani nie zazdrosna?~- O kogo? o co? - zapytała, 160 1, IV | nie zazdrosna?~- O kogo? o co? - zapytała, ale patrząc 161 1, IV | dodała: - Wiem, wiem dobrze o tej pierwszej miłości... 162 1, IV | miłości... wszyscy mi tu o niej opowiadali... Ale pan 163 1, IV | słabym swym głosem poprosiła o przyniesienie płaszcza, 164 1, IV | obelgi. Ale to młode serce, o szczęście swoje strwożone, 165 1, IV | dziwił; wiedziano powszechnie o sposobie życia, który wiodła, 166 1, IV | przyjęła. Bardzo dobrze wiedząc o tym, że wygląda jeszcze 167 1, IV | Zupełnie i nigdy! Więc o przeszłości zapomniałaś 168 1, IV | wszystkie twoje piękne... o! takie poetyczne słowa...~ 169 1, V | ścieżce i nie myślała wcale o tym, dokąd ją ona zawiedzie. 170 1, V | dzieckiem, już tylko słyszała o tym, że kiedyś ludzie bywali 171 1, V | mętnych i urywanych, ale o których teraz jeszcze z 172 1, V | często i gorzko płakała, a o jej ojcu domowi z cichym 173 1, V | Justyna nie pamiętała, ale o jej przyczynie wtedy już 174 1, V | zagrożona, błagała krewnego o zaopiekowanie się jej córką 175 1, V | długo. Wkrótce wiadomością o śmierci swej krewnej przywołany 176 1, V | w imię Andrzeja, prosi o danie jej w nim udział. 177 1, V | jej życia. Młody chłopak, o sześć lat od niej starszy, 178 1, V | pocałunków. Dziś jeszcze o tym wszystkim wspominając 179 1, V | skończył się ten poemat? O, bardzo prozaicznie! Wprawdzie 180 1, V | i prawie każde do niej i o niej wymówione słowo. Myślała 181 1, V | Myślała wtedy, że idzie o jej życie, więc wzrokiem 182 1, V | wkoło niej. Wiedziała też o wszystkim. Wkoło niej wrzało. 183 1, V | nie mogła takiego związku. O majątek mniej dbała chociaż 184 1, V | koniec zażądał rozmówić się o tej sprawie z Zygmuntem. 185 1, V | zamykała oczy i myślała o tym, co z nią jest i być 186 1, V | którymi upływało jej życie? O! naturalnie, powiedziano 187 1, V | kojący szmer. Przed sobą, o kroków kilkanaście, zobaczyła 188 1, V | ulgi. Widać było, że powoli o sobie i troskach swoich 189 1, V | zniknął. Była już teraz o parę tylko kroków od gruszy 190 1, V | oracz gwizdać przestał i o kilka kroków spostrzec już 191 1, V | ciotka Marta mówiła mi o ojcu i stryju pana...~Znów 192 1, V | już odpowiedział:~- Pewno o stryju Anzelmie, bo on kiedyś 193 1, V | mało posiadała wiadomości o tej ziemi, po której stąpała 194 1, V | dokończył:~- Panienka i wiedzieć o tym nie może, że ja na panienkę 195 1, V | człowiek nic nie robi, a tylko o swoich biedach myśli!... ~- 196 1, V | chwili w owsie zaszumiało i o kilka kroków przed końmi 197 1, V | świata żyjem. Już i dziadunio o panu wspominał...~Nie zatrzymując 198 1, V | piękne, na nią spadnie, a o starym gadają, że i pieniądze 199 1, V | silna... Przeszłego lata o najemników trudno było, 200 1, V | Ciągnij się za swój nos, a o cudzy nie dbaj!~Jeden z 201 1, V | miasta tylko co powrócił i o procesie gada!~- Ja po swojej 202 1, V | tych nie spełnionych żądań, o których przed chwilą mówił, 203 1, V | że łatwo mógł zaczepić o płot albo świroń i zepsuciu 204 1, V | owiniętą i śniadą twarzą, o rysach wydatnych, którą 205 1, V | znanym. Zasłyszała coś była o przeszłości jego, wspólnej 206 1, V | Korczyńskich, z tą przeszłością, o której teraz prawie nigdy 207 1, V | z daleka. Z twarzy jego o rysach ściągłych i regularnym 208 1, V | zapytał.~- Często i przyjaźnie o panu wspomina - żywo odpowiedziała 209 1, V | powiedziała mu, że słyszała o jego długiej i ciężkiej 210 1, V | w Korczynie kto jeszcze o mnie wspo... wspo.... mi...~ 211 1, V | A to pewno Janek pani o tym mówił... Żeby nie! Dobrze 212 1, V | A co to był za defekt, o tym jeden Pan Bóg wiedzieć 213 1, V | życiem natury spojonego, o którym Marta mawiała Justynie, 214 1, V | nieraz zapytywał siebie o to, bo w zwykły sobie sposób 215 1, V | wybiegł znowu z dziedzińca i o kilka kroków stanąwszy słuchał 216 1, V | raz za Jaśmonta poszła i o trzy mile stąd w Jaśmontowskiej 217 1, V | dworskim ogrodzie. Mało o tym wiedziała, gdyż ogrodem 218 1, V | dziedzińca, zupełnie już widać o wyprzężonych z pługa ulubieńców 219 1, V | Stojąc pod sapieżanką, o pień jej plecami wsparty, 220 1, V | Justyna zamyśliła się - o czym? Może przed jej pamięcią 221 1, V | Panienka mnie zna! ~- O! już zna! raz ciebie na 222 1, V | i już zna! - zapominając o bojaźliwości swej oburzyła 223 1, V | przyszedł tu nie w czas o takich rzeczach gadać? - 224 1, V | przerwał:~- Co ja pamiętam o panu Korczyńskim wspominając, 225 1, V | nieprzyjemności, które on mówił o panu Korczyńskim?~Słyszał, 226 1, V | Zdawało jej się, że coś o miejscu nazwę tę noszącym 227 1, V | jeśli pragnie ktokolwiek, o! po tysiąc razy bodajby 228 1, VI | dosięgające przypolnej drogi. O wielkiej dawności tych siedlisk 229 1, VI | Anzelm.~Ona dygnęła znowu. ~- O subiekcję bynajmniej... 230 1, VI | Kiedyś, kiedyś uderzyło ono o ląd i przedarło w nim sobie 231 1, VI | Znajdowali się w miejscu o kilka stóp zaledwie oddalonym 232 1, VI | trzeba by cofnąć się wstecz o kilka wieków. Składał się 233 1, VI | gdy dwoje jakichś ludzi o nieznanych nazwiskach i 234 1, VI | sercach i pamięci ludzi?~O parę kroków od niej na obalonym 235 1, VI | ogarniającą go chęcią mówienia o czymś, co go do milczenia 236 1, VI | głowie. Nie śmiała prosić o nic tego nieznajomego człowieka, 237 1, VI | posłyszeć tę historię, to o moją fatygę bynajmniej... 238 1, VI | podczas ludzie pytali ich o nazwisko, odpowiadali, że 239 1, VI | do tego nie má, ale takie o nich chodziły głosy, że 240 1, VI | bojarów, czyli ludzi wolnych. O uprawianie ziemi było im 241 1, VI | gdzieniegdzie nikt i nie słyszał o nim. Ale za to byli tacy, 242 1, VI | nazywali się bawolniki. O pieniądzach to jeszcze gdzieniegdzie 243 1, VI | się z jej włosami, a potem o wschodzie słonka zdrowv 244 1, VI | inszym ludziom i pomyśleć o nich byłoby trudno. Wszystko 245 1, VI | Rozlewały się daleko i o ziemię biły koryta w niej 246 1, VI | puszczy puściły się pogłosy o tej parze ludzi, że przemyślnością 247 1, VI | Knyszyna do tego miejsca, o którym jemu rozpowiadali 248 1, VI | panie! Sami tego żądamy i o to waszą królewską mość 249 1, VI | przebywał na pańskich dworach o urzędnikowskie lub oficjalistowskie 250 1, VI | nazywamy się i jesteśmy... Ale o to bynajmniej. Wszyscy my 251 1, VI | z wąsami do góry. Insze o takie rzeczy nie dbają i 252 1, VI | biedzie, w zasępie pamięci o nich mieć nie mogą... Chłopami 253 1, VI | pewno, że szczęśliwymi, o jak szczęśliwymi byli ci 254 1, VI | tak jak ona, stał wsparty o drzewo i długo, uparcie 255 1, VI | wzburzony rzucił czapkę o ziemię i zawołał: ~- Bodaj 256 2, I | kibicią prostą, wysmukłą, o wdzięcznej linii biustu 257 2, I | wcale, by te dziewczęta o cokolwiek obwiniać miała. 258 2, I | sprzeczki czy napomnienia, o które znowu ona wcale nie 259 2, I | pożądanymi, Zapomniała na chwilę o chlebie, serach; praniu, 260 2, I | fuzję i z wielkim ożywieniem o czymś rozprawiał. Pomiędzy 261 2, I | się po ziemi. Mniejsza już o te tasiemki, ale chłopca 262 2, I | Kirłowa pamiętała dobrze o tym, że sypialnia, nawet 263 2, I | martwi... Będę w tym wypadku, o! tylko w tym wypadku, lepszym 264 2, I | spogląda na ch1eb razowy...~- O! - śmiejąc się zawołała - 265 2, I | obejrzałem, ale mię sama myśl o tych oględzinach w rozpacz 266 2, I | energicznie jednak ściśniętą ręką o dłoń drugiej uderzając zawołała:~- 267 2, I | wziąłeś? Nigdyś mi jeszcze o tym nie mówił.~- Bardzo 268 2, I | pojedynkowałeś się! Z kim? o co?~Z ostrym, nerwowym śmiechem 269 2, I | odpowiedział:~- Z kim? mniejsza o to! O co? wiesz? o ścierkę!~ 270 2, I | Z kim? mniejsza o to! O co? wiesz? o ścierkę!~Kirłowa 271 2, I | mniejsza o to! O co? wiesz? o ścierkę!~Kirłowa obie dłonie 272 2, I | był głupcem, nie dbałbyś o nic i do końca hulałbyś 273 2, I | Dość długa już rozmowa o przedmiotach obcych codziennym 274 2, I | pijasz jej wiele... wiem o tym od męża. Ale raz już 275 2, I | Przyniosę ci więc konfitur, bo o konfiturach moich nie będziesz 276 2, I | potykając się co chwilę o rozwiązane tasiemki trzewików 277 2, I | Matka szepnęła jej coś o bieliźnie, kupcach i Stasiu.~ 278 2, I | wiesz?.:.~- Słyszałam, jak o tym w kuchni mówił twój 279 2, I | czegóż zła jesteś?~- Wiesz o tym dobrze - sarknęła.~- 280 2, I | prędko zjadł bardzo ,wiele, i o poręcz kanapy plecy opierając 281 2, I | Chcę wiedzieć, co myślisz o Justynie...~- Zatem - mówił 282 2, I | przyjemnie. Opowiadała mi o naturze otaczającej Korczyn, 283 2, I | naturze otaczającej Korczyn, o jakimś parowie nadniemeńskim 284 2, I | jest rozsądną i kiedy mówi o takich rzeczach, które ją 285 2, I | twój, kuzynko, świadczy o doskonałej dobroci twego 286 2, I | porę, kiedym już zwątpił o wszelkich urokach życia...~- 287 2, I | jestem filozofem, abym myślał o końcu każdej rzeczy...Advienne 288 2, I | Justyną ! - zawołała.~- O ile jeszcze mogę być czymkolwiek 289 2, I | nią! - nie dbając jakby o wszystko, co przed chwilą 290 2, I | zakłopotaniu swym zapomniała nawet o zamknięciu za sobą drzwi 291 2, I | myślała już także wcale o przedmiocie przerwanej przed 292 2, I | policzek oparła na dłoni i o wszystkim, co ją obchodziło, 293 2, I | i czegokolwiek nauczyć!~O edukacji córek już i nie 294 2, I | odpowiedziała.~- Czy wiesz o tym, że kobiety w twoim 295 2, I | skinęła ręką.~-.Mniejsza o to! Inne ja rzeczy mam na 296 2, I | dalej jeszcze opowiadałaby o swoich biedach i nadziejach, 297 2, I | zaczynało, mówić jej zaczął o zupełnej swej niezdatności 298 2, I | zarządzania Wołowszczyzną, o tym, że nie podobna mu w 299 2, I | masz droga kuzynko, pomów o nim ze swoim mężem. Niech 300 2, I | gdzie tam! ani myśleć o tym nie można!~Nagle pochwyciła 301 2, I | Tylko - zawołała - nie myśl o nim nic złego...proszę cię, 302 2, I | złego...proszę cię, nie myśl o nim nic złego! Ja wcale 303 2, I | człowiek ma swoje wady, wiesz o tym dobrze. I on je ma... 304 2, I | cię na wszystko, abyś jemu o tym projekcie nigdy nie 305 2, I | nigdy nie wspominał i sam o nim nie myślał. Proszę...~ 306 2, I | twoich majątków... wiem o tym!~Różyc wstał. Niejaka 307 2, I | jeden punkt jaśniejszy... O szczegółach tyczących się 308 2, I | sobie ruchem ściśniętą ręką o dłoń uderzając zawołała 309 2, I | ciebie przyjadę i znowu o tym pomówimy. I jeszcze 310 2, I | Pomyśl nad tym, co mówiłam ci o Justynie. Kpij, z cioci 311 2, I | przyjedź do Wołowszczyzny, o wszystkim pomówimy.~Zaledwie 312 2, I | gdakały. Uspokojona trochę o syna, boć nie mógł czuć 313 2, I | jeszcze bardzo grzecznie o urodzaju i cenach zboża 314 2, I | wydeptaną była, opowiadał o częstych i licznych stosunkach 315 2, I | Witold Korczyński rozprawiał o czymś z ożywieniem wielkim 316 2, I | książki wyjęte, a prawiące coś o pracach podstawowych i minimalnych, 317 2, I | podstawowych i minimalnych, o poprawianiu historycznych 318 2, I | dobrze! Niech sobie gwarzą o takich pięknych rzeczach!~ 319 2, II | głosów. W głębi sali, plecami o bufetową szafę oparta, wielka 320 2, II | niedorosła panienka mówili jej o czymś oboje razem, o coś 321 2, II | jej o czymś oboje razem, o coś na nią nalegali, prosili. 322 2, II | prosimy, tak lękamy się o zdrowie cioci...Doktor powiedział, 323 2, II | Czy ciocia nie zrobi tego, o co proszę?~Za drzwiami głos 324 2, II | ich znowu, leczyła, ůrżąc o nich tak, że aż gorączkowe 325 2, II | Tyle naczytały się razem o wszystkich krajach Europy, 326 2, II | niewysłowionej tęsknoty. Wszystko, co o nim czytała, było tak nowym, 327 2, II | ruszać się żyć, kochać!~- O, tak! - odpowiedziała Teresa - 328 2, II | serce, które biło tak, że o parę kroków uderzenia jego 329 2, II | to że zupełnie zapomniała o sobie i ze współ czuciem 330 2, II | jej nie przyszły, kiedy o wczesnej rannej godzinie 331 2, II | Benedykt dowiedziawszy się, o co idzie, kilku skokami 332 2, II | łóżku i fontanną płacze! O nic u żadnej dopytać się 333 2, II | głosem krzyczał na służbę o jak najprędsze zaprzęganie 334 2, II | fatygi... Poczytaj trochę o Egipcie... tylko niegłośno 335 2, II | ten umizg i ta staranność o stanie się przyjemnym gościowi 336 2, II | go musi upomnieniem się o dług swój, czyli o nie wypłacony 337 2, II | upomnieniem się o dług swój, czyli o nie wypłacony mu dotąd posag 338 2, II | tysięcy rubli są bagatelką, o której i mowy pomiędzy nami 339 2, II | błyszczały, opowiadała kuzynkom o wszystkich pięknościach, 340 2, II | kuzynki daleko od niej więcej o tym przedmiocie mówić mogły; 341 2, II | krewnym, niebogatym hrabią. O nim to w tej chwili, o tym 342 2, II | O nim to w tej chwili, o tym przyszłym zięciu swoim, 343 2, II | sta-no-wis-ku. Tę sumkę właśnie, o którą z przykrością, z rzetelną 344 2, II | sam on tylko wiedzieć mógł o tym, ale co pewna, to że 345 2, II | was wcale niepotrzebne!...~O jedną czwartą tonu głos 346 2, II | przychodzi mi kłopotać cię o tę sumkę... Ale znam cię, 347 2, II | najzupełniejszą rację; nic jednak o tym nie powiedział, W zamian, 348 2, II | pokornym głosem mówić zaczął o tym, że długu tego ani na 349 2, II | obarczające Korczyn, starania swe o zachowanie i ulepszanie 350 2, II | płynnych wywodów szwagra o różnych źródłach kredytu 351 2, II | by tylko istnieć mogły; o kapitale, który ludzie nie 352 2, II | w nie wycinanych lasach; o zyskach, które on sam spodziewa 353 2, II | się założonej olejarni; o łączeniu przemysłu z gospodarstwem 354 2, II | z gospodarstwem rolnym; o różnych systemach gospodarskich 355 2, II | naturalnym i prostym obowiązkiem. O sprzedaży lasu myśleć będzie 356 2, II | było można, iż na chwilę o szwagrze i ciężkim kłopocie 357 2, II | rzecz, że nawet wspominać o tym nie trzeba. Ale wie 358 2, II | do jednej ze swych ciotek o trzy mile stąd mieszkającej, 359 2, II | przedpokoju mówić zaczął o Zygmuncie i nowym zajęciu, 360 2, II | które raz jeszcze świadczyło o jego wyższych, niepospolitych 361 2, II | unieszczęśliwionym...~Rozmowa ta o synowcu, zamiast łagodzić, 362 2, II | szepnął:~- Nie mów tylko nic o jego żonie! Ładna i dobra 363 2, II | ani wiedział, ani pomyślał o tym, że natarczywymi pytaniami 364 2, II | sybaryta, egoista, nie dbający o nic oprócz własnej pychy 365 2, II | lepszego, mojego świata! ~O rzeczach takich, jak ideały, 366 2, II | co syn jego powiedział o Darzeckim i o nim samym. 367 2, II | powiedział o Darzeckim i o nim samym. Szwagra przywykł 368 2, II | wieloletnie nieupominanie się o wypłacenie długu; na koniec, 369 2, II | imponowały mu nieco bez własnej o tym jego wiedzy. Wszystko 370 2, II | stary kołek w płocie prawił o cywilizacji, fałszem jest 371 2, II | myśli nie mają, choć czasem o literaturze i muzyce mówią...~- 372 2, II | ojcze, mówić z tobą chciałem o niej; ale wahałem się... 373 2, II | zaciśnięte zęby zawołał - dobrze! o, pewno że będę milczał i 374 2, II | włosów, z twarzą wielką, o rysach kształtnych, ale 375 2, II | wiosłami zgodnie uderzyli oni o wodę, łódka zakołysała się 376 2, II | zamruczał:~- Sniadanie! o! dobra rzecz śniadanie! 377 2, II | bledziutkie wargi. Oznajmienie o przybyciu Kirły wywołało 378 2, II | powiernik. Myślała zawsze o nim jako o jedynym człowieku, 379 2, II | Myślała zawsze o nim jako o jedynym człowieku, który 380 2, II | mnóstwo rzeczy do powiedzenia o sobie, wiedziała, że zawsze 381 2, II | majątkowych i innych na serio o niej nie pomyśli. Dziś właśnie 382 2, II | lokajczyka zdyszanym głosem o Martę zapytała, a dowiedziawszy 383 2, II | Wczoraj jeszcze marzyła o oliwkowym fellahu, a dziś 384 2, II | wykwintny, interesujący. O tym, że był także bogatym, 385 2, II | szczęśliwą będę, nigdy, nigdy o was i o domu waszym nie 386 2, II | będę, nigdy, nigdy o was i o domu waszym nie zapomnę, 387 2, II | cicho wymówiła słów kilka o swoim biednym sercu i smutnym, 388 2, II | niecierpliwie dowiadywać się o nią zaczęła. Widać było 389 2, II | wszystko, co Teresie mówił o Różycu, stosuje się w rzeczywistości 390 2, II | lub później oświadczy się o jej rękę. ~- W głębi duszy - 391 2, II | wielkim, niespodziewanym, o którym nawet marzyć ona 392 2, II | kroku skłaniać mogło.~- O, Boże! cóż to za szczęście 393 2, II | a ona żartuje ze mnie! O Boże, jak mię głowa boli! ~ 394 2, II | się i na łóżku usiadła.~- O mój Boże! - krzyknęła - 395 2, II | zagawędzi się z nim, pewno o lekarstwie zapomni... Która 396 2, II | schwyci... A ja i zapomniałam, o Boże!~Drżącymi rękami, żółtsza 397 2, II | swoje wyrzekając, nad chorą; o której zapomniała, użalając 398 2, II | spłynie jej do rąk. Myśląc o tym nie wyglądała jednak 399 2, II | zawsze do siebie należeć. O, nie lękaj się! Ja duszy 400 2, II | tylko twojej pragnę, ale o nią, jak o swą dawną własność, 401 2, II | twojej pragnę, ale o nią, jak o swą dawną własność, nigdy 402 2, II | kochać nie jest to wątpić o sobie i o drugich ani czuć 403 2, II | jest to wątpić o sobie i o drugich ani czuć się gardzoną, 404 2, II | pole z zapytaniem do rządcy o ilość zebranych na dzisiaj 405 2, II | ze sobą rozmawiali, nie o sobie jednak, tylko o tej 406 2, II | nie o sobie jednak, tylko o tej naturze, której wtedy 407 2, II | wiosny. To szelestuszka o liściach prawie złotych 408 2, III| to wystąpienie publiczne, o którego przystojność, a 409 2, III| nieco śmiechem wybuchnęła:~- O Jezu! Wszak to pan Michał! 410 2, III| pięćdziesiąt lat wyglądająca. O lat pięćdziesiąt można ją 411 2, III| w oczy kłuła; trzeciej o weselu zaraz po żniwach 412 2, III| Chłopcy śmieli się z niej, o zdrowie trzeciego jej męża 413 2, III| zdrowie trzeciego jej męża i o to, wiele jeszcze razy za 414 2, III| wtoczył się na ściernisko.~- O Jezu! - zanim jeszcze konie 415 2, III| się w oczach..."~- Co tam o tym gadać, mamo! - z niezadowoleniem 416 2, III| Żenić się czas...~- Co tam o takich rzeczach gadać! - 417 2, III| to wstydliwy zrobił się! O kochaniu i żenieniu się 418 2, III| ten zasęp i tę smętliwość, o których opowiadała jego 419 2, III| brodawnika; przed nimi, o kilka czasem kroków od pochylonych 420 2, III| sąsiedztwie żyjąc wiedziała o nim to tylko, że istnieje, 421 2, III| dawny jej kochanek wspominał o jej dawnych marzeniach i 422 2, III| przez kilka minut postarzałą o lat kilka, ze źrenicami 423 2, III| rozgłośną nutą pieśni:~O góro! o góro! zielony lesie!~ 424 2, III| rozgłośną nutą pieśni:~O góro! o góro! zielony lesie!~O drzewa 425 2, III| o góro! zielony lesie!~O drzewa zielone, liście spadające!~ 426 2, III| zielone, liście spadające!~O serce strwożone, do ciebie 427 2, III| strwożone, do ciebie pragnące!~O góro! o góro! zielony lesie!~ 428 2, III| ciebie pragnące!~O góro! o góro! zielony lesie!~Jan 429 2, III| owinięta. Do niej, dla niej, o niej śpiewał:~Jak drzewo 430 2, III| śmieje się, to wzdycha,~O góro! o góro! zielony lesie!~ 431 2, III| się, to wzdycha,~O góro! o góro! zielony lesie!~Jak 432 2, III| ciebie pali się, to mdleje,~O góro! o góro! zielony lesie!~ 433 2, III| się, to mdleje,~O góro! o góro! zielony lesie!~Umilkł 434 2, III| kontraltem sama ciągnęła:~O drzewa zielone, liście spadające,~ 435 2, III| zielone, liście spadające,~O serce stworzone, do ciebie 436 2, III| stworzone, do ciebie pragnące,~O góro...~Strwożone może było 437 2, III| serdeczne westchnienie,~O góro! o góro! zielony lesie!~ 438 2, III| serdeczne westchnienie,~O góro! o góro! zielony lesie!~O piękna 439 2, III| o góro! zielony lesie!~O piękna kalino, prześliczna 440 2, III| klejnotów, ma luba dziewczyno,~O góro! o góro! zielony lesie!~ 441 2, III| luba dziewczyno,~O góro! o góro! zielony lesie!~Odchodzę 442 2, III| sercu, i we dnie, i w nocy.~O drzewa zielone, liście spadające,~ 443 2, III| zielone, liście spadające,~O serce strwożone, do ciebie 444 2, III| strwożone, do ciebie pragnące...~O góro... o góro...~Wesoła 445 2, III| ciebie pragnące...~O góro... o góro...~Wesoła baba, w białym 446 2, III| że kochliwa jestem, ale o to mnie bynajmniej! Za toż 447 2, III| mnie bynajmniej! Za toż o lenistwo nigdy na ludzkie 448 2, III| się jej zbierało, ilekroć o rzeczach czułych i romansowych 449 2, III| pośpieszyli, bo młodszy o lat kilkanaście, barczysty 450 2, III| zęby jej głośno uderzały o siebie. - A taki koniec, 451 2, III| żniwiarek. Starzyńska mówiła o pszenicy, której zbieranie 452 2, III| ścierniska zerwał. Nie myślał o nich wcale, ale chciał ukryć 453 2, III| Starzyńska, a potem nogą o ziemię uderzając i szeroko 454 2, III| przypominając sobie, jak o lat blisko dziesięć młodszego 455 2, III| nawet u Ładysiów raz był, a o nas zapomniał.~- A kiedy 456 2, III| owiec, a w zimie cepem bił o klepisko; heblem, piłą, 457 2, III| kiedy się znalazł przed nim o kilkanaście kroków, i nie 458 2, III| mniej sprężystą i żwawą.~- O, ciężko! - zawołała Justyna, 459 2, III| zaturkotało pod jej rękami.~Oparty o odrzwia wysoki mężczyzna, 460 2, III| zawołał:~- Kuku! kuku! kuku!~- O Jezu! - zawołała i usta 461 2, III| widocznym roztargnieniem, o czym innym myśląc, a wzrok 462 2, III| wrócę, w wielu względach o pomoc pana prosić będę.~- 463 2, III| zdawać się może, że już o wszystkim dobrym zwątpiłeś - 464 2, III| ja cościś już i słyszałem o różnych pańskich rozmowach 465 2, III| Niech pan tego nie mówi, o! niech pan tego nigdy przede 466 2, III| na ojca powiedziałem, i o wybaczenie proszę - ze słabym 467 2, III| no, ale nie mówmy już o tym! lepiej ja panu opowiem 468 2, III| czego bym dla was pragnął i o czym myślę, że być powinno...~ 469 2, III| żywą, z ruchliwą grą rysów o czymś towarzyszowi swemu 470 2, III| znać mogli, jeżeli sobie o niej sprawę zdawali, bo 471 2, III| kobieta - ja myślę czasem o szczęściu takim, którego 472 2, III| ziemskiego zlepieni jesteśmy i o to tylko dbamy, co tyczy 473 2, III| oświecał, on ten ogień, o którym pan tylko co mówił, 474 2, III| światłość Twoja niebieska, o Boże sprawiedliwy! świeci 475 2, III| wpółklęcząc na niskiej ławie, o ramę okna ramieniem oparty, 476 2, IV | odkąd ani razu nie pomyślała o przybraniu się w ten strój 477 2, IV | zwolna wymówił.~- Zawsze to o jedną śmierć mniej, a o 478 2, IV | o jedną śmierć mniej, a o jedną kroplę słodyczy więcej 479 2, IV | droga...~- Skąd pan wie o tym? - żywo zapytała.~Popatrzył 480 2, IV | Dobry wieczór państwu!~O kilkadziesiąt kroków od 481 2, IV | Czółno Jana otarło się prawie o to, na którym siedział śmiejący 482 2, IV | płynęli dalej. Jan mówił o Julku. Dziwny to był chłopak. 483 2, IV | Wszyscy dobrze wiedzą co o tym okaleczeniu myśleć. 484 2, IV | się szare i białe domki o k o l i c y, a potem wielki 485 2, IV | szare i białe domki o k o l i c y, a potem wielki 486 2, IV | Zrozumiała i więcej nie zapytała o nic. Jan ciągle na wzgórza 487 2, IV | po tym ostatnim rozstaniu o nim usłyszałem. Pewno dobrze 488 2, IV | siedzi, i powiedzieć jemu... "O, Jezu drogi... powiedz ty 489 2, IV | głową, w ziemię patrzał i o towarzyszce swej całkiem 490 2, IV | wtenczas ogarnęła taka, że o strachu zapomniałem. Do 491 2, IV | tak, że całkiem zapomniała o sobie. Pierwszy może raz 492 2, IV | życiu, zupełnie, absolutnie o sobie zapomniała, i tylko 493 2, IV | cicho i samotnie. Świat o nim nie wie nic i tylko 494 2, IV | ochrypłymi głosy zagadają o plotkach ziemi... Zupełnie 495 2, IV | szemrały.~W pobliżu osin o gładki pień sosny plecami 496 2, IV | zdziwienia. Myślała może o niespodziance życia, która 497 2, IV | porzuciła ją wszelka troska o ustrzeżenie swej ludzkiej 498 2, IV | żywiej mówić mu zaczęła o tym, co było największą 499 2, IV | których żyła, oskarżali ją o dumę. Słusznie. Była istotnie 500 2, IV | przejmowała ją co rana myśl o dniu, który rozciągał się