| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] nuz 1 nuzyli 1 nuzylo 1 o 979 oba 6 obacze 2 obaczenia 1 | Frequency [« »] 1365 to 1051 ale 1034 jej 979 o 955 jak 780 po 765 juz | Eliza Orzeszkowa Nad Niemnem IntraText - Concordances o |
Tom, Rozdzial
501 2, IV | do tych, którym rojenia o stanowiskach wysokich sił 502 2, IV | staczały się w przeszłość...~O wszystkim tym mówiła coraz 503 2, IV | dziecko jeszcze prawie i o połowę od niej szczuplejsza.~ 504 2, IV | szczęśliwą; od ludzi to i owo o niej słyszał. Co słyszał? 505 2, IV | szczęścia nie dał. A ile razy o tym pomyślał, jakby roztopiony 506 2, IV | niej, tak jej żałował. Ale o takiej wodzie, bajki tylko 507 2, IV | i tylko suknią zaczepiła o gałęź zgniecionego przez 508 2, IV | między sobą za włosy się o niego ciągają. Z panem Korczyńskim 509 2, IV | usta trochę wydął.~- Co tam o tym gadać! Każdy teraz o 510 2, IV | o tym gadać! Każdy teraz o sobie tylko myśli i siebie 511 2, IV | bronić krewnego i opiekuna, o jego uciążliwej pracy gospodarskiej 512 2, IV | garnek, co na stole stał, o ziemię cisnąłem i roztłukłem, 513 2, IV | z chciwością ubijają się o więcej i blisko, siebie 514 2, IV | biorą lub do sądów ciągną. O szkodę zaś i ubligę łatwo 515 2, IV | dzioba czółna stojąc wiosłem o wodę uderzył. Wicher szalał, 516 2, IV | jak olbrzymimi płetwami o wodę uderzające, ciężkie, 517 2, IV | przylgnął rozgorzałymi oczami i o krok za nią cofnięty, rękę 518 2, IV | wyglądały jak napowietrzne lilie o ognistych łodygach i strzałach. 519 2, IV | rybitwy.~Justynę ciekawość o parę kroków naprzód rzuciła. 520 2, IV | ogarnia dowiedzieć się czego o tych stronach dalekich, 521 2, IV | cudności i dziwy..,~- Razem o nich czytywać będziemy. 522 2, V | kokardach u szyi, łokciami o stół oparte, głowy owinięte 523 2, V | pochylały one ku sobie szepcząc o czymś z ożywieniem i bez 524 2, V | na nią patrzały.~- A my o panience tylko co mówiłyśmy. 525 2, V | panience tylko co mówiłyśmy. O wilku mowa, a wilk tu. Bardzo 526 2, V | choć długo ani słuchać o tym nie chciał, ale on ambicjant, 527 2, V | morderowego koloru, ale tańszą...~O strojach mówić zaczęły. 528 2, V | Justyna dopytywała się o cenę sukien, które na sobie 529 2, V | pomieszanej wełny. Jan siostrę o matkę zapytał. Powiedziała 530 2, V | kwiaty malowane skrzynie o bombiastych, żelazem okutych 531 2, V | czwartego!~Justyna zapytywała go o rozległość i ludność okolic, 532 2, V | jej chętnie i obszernie; o szczegóły, których nie wiedział, 533 2, V | znajomych, a zechce pewno, aby o weselu jego córki cały świat 534 2, V | obleczoną, bardzo czystą, o szerokiej dłoni i długich, 535 2, V | wiedzieć i przeniknąć mógł, o tym wątpię... Głęboko trzeba 536 2, V | polu przy pługu przestoję o robocie, do której wprzódy 537 2, V | patrzę, jak ludzie rychło o wszystkim zapominający śpiewają, 538 2, V | Jan stał na progu plecami o drzwi oparty, z ramionami 539 2, V | świecie ogłaszał i dużo o niej gadania w tym samym 540 2, V | niejeden raz mówiła, które o wzajemności upewniają. Posunąłem 541 2, V | dopilnowałem i za rękę chwyciwszy o przyczyny tego despektu, 542 2, V | cokolwiek robiłem, to tylko o tym biednym sierotce myśląc, 543 2, V | co? dla jakiej przyczyny o marność i doczesność dbać?" 544 2, V | upokarzałem, ale już tylko o zlitowanie dla nieśmiertelnej 545 2, V | nieśmiertelnej duszy swojej prosząc; o to zaś, co mnie w tym życiu 546 2, V | prowadził, aby w tym zwątpieniu o trwałości i wartości rzeczy 547 2, V | potem, najmniejszym czasem o miłych nadziejach utraconych 548 2, V | nadziejach utraconych i o marności wszystkiego myślę. 549 2, V | siebie prawie nie czując. Ale o to wszystko bynajmniej. 550 2, V | przepędzam niżeli złych i o to już tylko ubijam się 551 2, V | opowiedział jedną historię o dwunastym roku... która 552 2, V | dwunastym roku... czy może już o niej i zapomniał!~Na pomarszczoną, 553 2, V | kiedy mu Anzelm wspomniał o grobowcu Jana i Cecylii. 554 2, V | był kamrat... dobry... ja o tym wiem... bo prawie we 555 2, V | rozciągał, i przez listy my o jego powodzeniach i promocjach 556 2, V | zawierucha była taka, że o dwa kroki domu albo drzewa 557 2, V | ja pannę Jadwigę pięknie o to proszę - cicho; ale z 558 2, V | bynajmniej!~Anzelm nie zapytywał o nic i żadnej uwagi synowcowi 559 2, V | spodziewałem się nowin takich o... o... glądać! - cicho 560 2, V | spodziewałem się nowin takich o... o... glądać! - cicho i mocno 561 2, V | przerwała Teresa.~- O, tak! i przez kogóż? przez 562 2, V | żyć! Prawda, Tereniu?~- O!~- Jakże nierówno pomiędzy 563 2, V | tym człowieku, samotnie o północy w głębi wielkiego, 564 2, V | wąsami czoła jej dotknął. O nic jej nie zapytał. Nigdy 565 2, V | Nigdy domowych nie zapytywał o nic; co się ich samych tyczyło. 566 2, V | głośne chrapanie oznajmiało o głębokim i spokojnym uśpieniu 567 2, V | jesteś! przecież wróciłaś! O północy panienka ze spacerów 568 2, V | ha? co ty tam robisz? o czym rozmawiasz? Alboż ty 569 2, V | nimi rozmawiać? Oni tam nic o francuskich romansach ani 570 2, V | francuskich romansach ani o sonatach i nokturnach nie 571 2, V | piekłam. Od pierwszego momentu o ciebie pytać się zaczęła: 572 2, V | nie jesteś? Aż nareszcie i o kuzynku gadać zaczęła: jakie 573 2, V | Morfina!" I niczego już więcej o tym dopytać się u niej nie 574 2, V | dopytać się u niej nie mogłam. O tym już tylko mówiła, że 575 2, V | przyjechała, aby wyrozumieć, co ty o tym myślisz i jak postanowisz... 576 2, V | spokojnie położyć się i o panowaniu marzyć. Nie rozumiem 577 2, V | to on sam tobie mówił... o mnie mówił... wspominał?... 578 2, V | dała. Pewno myślisz, że o czymś ciekawym posłyszysz? 579 2, V | głowami chodzili, dopóty o równości mowa była; obejmowali 580 2, V | śmierdzi!" I każdy, kto tylko o tym konkurencie posłyszał, 581 2, V | prędko, jak inni, zapomniał o tym, że brat tego, którego 582 2, V | odżałowałam i zapomniałam, o tym już tylko mnie i Panu 583 2, V | gniewliwej - jak i kiedy o niej mówił, opowiadał, wspominał.~ 584 2, V | głowę złożyła na wspartym o okno ramieniu, i marzyła 585 3, I | ją mogła. Starających się o jej serce, rękę i majątek 586 3, I | rzeczka przebiegając ogród o wiorstę stąd do niego wpadała, 587 3, I | realności życia. Wiedziała o tym, że z tych realności: 588 3, I | kochała, aby w chwili owej o jakichkolwiek dawnych historiach 589 3, I | ale wcale nie pamiętała o nich i sama sobą tylko była, 590 3, I | bo powszechnie wiedziano o wysokim estetycznym wykształceniu 591 3, I | Korczyńskiego, zarówno jak o szerokich koligacjach i 592 3, I | myśli i prac tego ogółu, o który troszczyć się przywykła 593 3, I | zdobywała się bardzo rzadko, ale o których przez domowników 594 3, I | stopnia rozstrzygających o całej przyszłości jej i 595 3, I | długą i burzliwą, która o mało nie nadwerężyła na 596 3, I | małego Zygmunta. Gdyby szło o nią tylko, o nią jedną, 597 3, I | Gdyby szło o nią tylko, o nią jedną, wolałaby o wiele 598 3, I | tylko, o nią jedną, wolałaby o wiele poprzestać na najskromniejszej 599 3, I | mierności niż troszczyć się o materialne zyski lub straty. 600 3, I | serca, który utraciła i o którym nigdy zapomnieć nie 601 3, I | których udział wzięła, dbanie o wygody, zbytki poczytywała 602 3, I | dla tej przyszłości jego, o której w ciche, szare godziny 603 3, I | chłodny. Więc po wiele razy o małym Zygmuncie mówić z 604 3, I | zamierza otwarcie i bez ogródek o małym synowcu z bratową 605 3, I | sprawy, jakkolwiek wiedziała o tym, że jest dumną, wzniosłymi 606 3, I | się jeszcze mówić zaczął o tej właśnie dumie, którą 607 3, I | najbliższym jej krewnym powierzył, o wstawienie się ich i pomoc 608 3, I | wstawienie się ich i pomoc jak o łaskę największą prosząc. 609 3, I | namawiano, rozpowiadano o cnotach i zaletach konkurenta, 610 3, I | cnotach i zaletach konkurenta, o jego szczerych i gorących 611 3, I | ogniska, jak smutna lilia o kroplę rosy błagająca, wyrastała 612 3, I | miłość dla niego, wspominanie o nim uczynią prawie grzechem 613 3, I | pomyślności życia! Któż pamięć o nim na ziemi przedłuży, 614 3, I | przecież, ale do kochanka o przebaczenie wołając. Bogato 615 3, I | opowiadała jemu - nie tylko o sobie, ale i o tym, co on 616 3, I | nie tylko o sobie, ale i o tym, co on na ziemi najbardziej 617 3, I | pani domu, pani Andrzejowa o tym nie myślała. Od dzieciństwa 618 3, I | głęboką radością wieść o rodzącym się talencie Zygmunta 619 3, I | przyszłość wielkiego artysty, o której on słuchał z rozkoszą, 620 3, I | się na sztukach pięknych. O innej słyszał wprawdzie 621 3, I | dodatnich. Po prostu: nie myślał o niej, nie dbał o nią, nie 622 3, I | myślał o niej, nie dbał o nią, nie istniała ona dla 623 3, I | Powodzenie obrazka zwiększyła o wiele wiadomość, że malował 624 3, I | ani on sam, ani jego matka o sztuczności tej nie wiedzieli 625 3, I | może usłyszenia tego, co o jej synie mówiono, a może 626 3, I | tyle łez i skarg. Teraz o szczęściu i nadziejach swoich 627 3, I | wyrastającego modrzewia czoło o gruby pień jego oparła i 628 3, I | trochę wyszukanej, wsparty o zrąb kolumny, ukazywał on 629 3, I | było na ziemi, opierał je o ziemię. Pani Andrzejowa 630 3, I | dniami spostrzegł tu był o tej samej godzinie w pewnej 631 3, I | przez parę minut marzył o tym obrazku; teraz stał 632 3, I | wieczorną rozmowę z rządcą o gospodarstwie. Przewidywanie 633 3, I | schudł był trochę. Myśląc o tym spojrzał po własnej 634 3, I | może i ku niemu, a on wolał o wiele zejść im z drogi i 635 3, I | byli jeszcze zapytywać go o co albo prosić, jak się 636 3, I | żadnej. Zresztą, myślał o tym rzadko, przypadkowo, 637 3, I | chciał zawsze, bo w sztuce, o której rojenia pochłonęły 638 3, I | ciągła i zupełna. Wiedział o tym, że po widnokręgach 639 3, I | ułudy jego tyczyć się mogą. O niemotę swego geniuszu oskarżał 640 3, I | więziennej, ani Milton śpiewający o raju w wiekuistych ciemnościach 641 3, I | stosował do siebie. Czytając o nicości i rozpaczy powszechnego 642 3, I | powszechnego życia myślał o swoim życiu. Nie spostrzegł, 643 3, I | Czy pani już nie kochają? O, nie, niech pani tak nie 644 3, I | uwieńczone staranie się o wypieszczoną i dość posażną 645 3, I | przeciwnie, ale mniejsza o to! Kiedy się kocha, nie 646 3, I | powagą odpowiedziała - wiem o tym dobrze, ale jestem tak 647 3, I | przemówił:~- Czy słyszałeś o tym, Zygmuncie, że panna 648 3, I | w nieskończoność mówiła o nadzwyczajnym, cudownym 649 3, I | stosunki z moim stryjem?~- O, nie, nie! - z wybuchem 650 3, I | perswadował. - Wiesz dobrze o słabym zdrowiu i dziwactwach 651 3, I | Zmuszasz mię do mówienia ci o rzeczach nie zajmujących... 652 3, I | Dziś tam nie jedź... o mój jedyny... tylko dziś.., 653 3, I | najukochańszą ideą. Myśl o tej niewidzialnej łączni, 654 3, I | zakochanym w Klotyldzie. Jednak o wystygnięciu tego uczucia 655 3, I | odjechał i zdawało się, że o wszystkim, co go z Justyną 656 3, I | ją wszystkim, czym mogła; o jej obawach i cierpieniach 657 3, I | rękami splecionymi i opartymi o stół, pełen dzienników i 658 3, II | wymyślałam sobie to wszystko, o czym ty daleko lepiej i 659 3, II | bydła narzeczonego i myśli o wekselach, które wyda jej 660 3, II | czasach ostatnich. Czy wiesz o tym, że wczoraj, kiedy panna 661 3, II | przyśpieszonym zaczął iść dalej, o towarzyszce swej zupełnie 662 3, II | gestem wskazując mu stojącego o dwa kroki parobka, głośniej 663 3, II | Jutro obydwa wstaniemy o świcie, maszynę do kowala 664 3, II | przywiązanie...~- Wątpisz o nim, ojcze!~- Wątpię. Ale 665 3, II | ożywione towarzystwo. Mówił o Różycu. W ogólności mówił 666 3, II | Różycu. W ogólności mówił o tym krewnym swojej żony 667 3, II | można by go było posądzić o szczycenie się tym pokrewieństwem. 668 3, II | Tym razem przecież mówił o nim nie, tylko dla chwalenia 669 3, II | się mówi, moja Tereniu, o dobrych, starych~rodach - 670 3, II | sobie milionka rubli...~- O Jezu! - jęknęła Teresa.~ 671 3, II | przy gościach, opowiadał o sposobach, w jakich owe 672 3, II | byłoby wyliczyć to, czego o Różycu nie mówiono, niż 673 3, II | jej wody nalał, po czym o wartości i piękności Wołowszczyzny 674 3, II | nadaremnie błagała ojca o posągi i nowe meble do korczyńskiego 675 3, II | Wszyscy wprawdzie wiedzieli o tym, że najwybitniejszą 676 3, II | rozumiał dobrze, iż wszystko, o czym przy stole mówiono, 677 3, II | zachwycenia opowiadanie o prawdopodobnych względem 678 3, II | Justyny zamiarach Różyca i o staraniach w celu urzeczywistnienia 679 3, II | później niewiele myślał o tym. Krewnej i wychowanicy 680 3, II | potrzebować nie będzie. Więcej o tym nie myślał wcale, tylko, 681 3, II | wstawania od stołu obie ręce o stół opierając przemówił:~- 682 3, II | Benedykcie! ja nie mogę... o mój Boże... ja nie mogę 683 3, II | ja... takich zdań... o takim człowieku... nie mogę... 684 3, II | żem w twoją dudkę zagrał o tym panku mówiąc, raczysz 685 3, II | Justynko - pięścią jednej ręki o dłoń drugiej uderzając prędko 686 3, II | daleko... daleko... A nam o to przecież idzie... ty 687 3, II | masz może pojęcia, jak nam o to idzie... o idee... o 688 3, II | pojęcia, jak nam o to idzie... o idee... o ludzką wolność, 689 3, II | o to idzie... o idee... o ludzką wolność, godność... 690 3, II | Widziu...~- Wiesz dobrze, o kim mówię... No, za tego 691 3, II | człowieka, jeżeli oświadczy się o ciebie, pójdziesz?~Wzruszyła 692 3, II | weźcie na te wesele! już mnie o nim Zofia tyle nagadała... 693 3, II | Witold zamyślił się.~- Mamy o pozwolenie poprosić trzeba...~- 694 3, II | Ale ona wie bardzo dobrze, o co jej ojcu idzie. Zachichotała.~- 695 3, II | narzeczonym zachwycona. Jednak i o praktycznej stronie małżeństwa 696 3, II | spod dwu otwartych okien o małych i mętnych szybach, 697 3, II | przewlekłym swym głosem opowiadała o pasiece, którą miał ojciec 698 3, II | mogło nad to, jak gdy Witold o zdrowie jej zapytał. Upatrywała 699 3, II | przebijając począł gościa o żniwa korczyńskie rozpytywać.~ 700 3, II | wmieszał się do rozmowy, o gospodarstwie, urodzajach 701 3, II | siano na łąkę pojechał... aż o dwie mile!...~Naiwny ten 702 3, II | właśnie Fabianowa opowiadała o najlepszych sposobach moczenia 703 3, II | moczenia i suszenia lnu i o lnie mówiąc zupełnie o Giecołdach 704 3, II | i o lnie mówiąc zupełnie o Giecołdach zapomniała. Witold 705 3, II | onieśmielona zbliżała się powoli. O, ta nie potrafiłaby pewno 706 3, II | po siano na łąkę, którą o dwie mile stąd wspólnie 707 3, II | popatrzała. Fabian sąsiada o Adasia zapytywał, który 708 3, II | pastwisk. Mała to rzecz o dwie mile po siano, i to, 709 3, II | dorabiali się czego, teraz o to trudno. Dzierżawkę, żeby 710 3, II | pod szorstkimi wąsami.~- O jednego syna to już i nie 711 3, II | na kłębach opierał, mówił o swojej ubogiej chacie i 712 3, II | chacie i wnet dodawał, że mu o jej ubóstwo bynajmniej! 713 3, II | Korćzyńskiego, a przy wzmiance o procesie z jego ojcem, którą 714 3, II | Łazarz mizerny - prawił - o bogaczowych pokojach wyśpiewywał: " 715 3, II | materii na ścianach, ale mnie o to bynajmniej! I przed takimi 716 3, II | się i dygając, przy czym o Giecołdach nie zapominała.~- 717 3, II | do młodej swojej krewnej o myślach i celach, którym 718 3, II | albo obojętnie słuchałaby o tych rzeczach, jak o zbyt 719 3, II | słuchałaby o tych rzeczach, jak o zbyt dla niej odległych 720 3, II | ludzkości ku niej przylatujące o pierś jej biły rozpalonymi 721 3, II | opowiedziawszy już Marcie wszystko, o czym ta wiedzieć chciała, 722 3, II | niesłużyło i z opowiadaniem o śnie dzisiejszym łączyła 723 3, II | buduaru zajrzał Witold i o pozwolenie wejścia zapytał. 724 3, II | ku obok stojącemu krzesłu o złej dzisiejszej nocy i 725 3, II | dzisiejszej nocy i w ogóle o swoim sfatygowaniu i zdenerwowaniu 726 3, II | najzupełniej zrazu nie zrozumiała, o co synowi jej chodziło, 727 3, II | głosem, przekonywał matkę o konieczności dania Leoni 728 3, II | ruchu a umysłowej wiedzy o naturze i ludziach, pośród 729 3, II | i wtedy dopiero, kiedy o niezłomności oporu matki 730 3, II | nerwowych ataków?~- Szło mi o siostrę - cichszym niż zwykle 731 3, II | odpowiedział:~- Myślałem o tym, ojcze, dlaczego mnie 732 3, II | korczyńskich polach, rozmawiali o agronomicznych studiach, 733 3, II | się w niezłomnym milczeniu o wszystkim, co z najpowszedniejszymi 734 3, II | związku nie miało. Chętnie o przedmiotach codziennych 735 3, II | jakiejkolwiek przysługi, ale o przekonaniach swoich, o 736 3, II | o przekonaniach swoich, o tym, co mu się podobało 737 3, II | podobało lub nie podobało, o własnej także przyszłości 738 3, II | tematy do opowiadania ojcu o różnych nowych pracach na 739 3, II | Gdybyś do nich pojechał, o przedłużenie mi terminu 740 3, II | spojrzał.~- Cóż? zrobisz to, o co cię proszę? - grubiej 741 3, II | widział. Zapominając nawet o gderaniu siedzącego na koźle 742 3, II | wynagrodzić mu mającą. Listem o dłoń uderzając i szerokimi 743 3, II | czy ma czynić starania o wyegzekwowanie z bohatyrowickiej 744 3, II | najusilniejsze starania o to czynił. Egzekwować będzie 745 3, II | malowniczo mówić zaczął o Renie, Dunaju, Alpach, szwajcarskich 746 3, II | Może po części myślał o podbiciu ucha słuchaczki, 747 3, II | widać też było, że wszystko, o czym mówił, budziło w nim 748 3, II | przyszedł w celu opowiadania ci o lądach i wodach tego świata...~ 749 3, II | zapytywałam cię właśnie, kuzynie, o przyczynę...~- Przyczyna 750 3, II | że pan Różyc stara się o ciebie, i czy... ewentualnie... 751 3, II | jakim prawem zapytujesz mnie o to, wówczas na pytanie twoje 752 3, II | zawołała:~- Proszę cię, o! proszę cię, kuzynie, idź 753 3, II | się niczego... Ta miłość, o której słuchać nie chcesz, 754 3, II | musiała... może jej kto o przeszłości powiedział... 755 3, II | z samych nawet wspomnień o przebytych z jego przyczyny 756 3, II | i brudny mniemać będzie o tym, że u boku mego staniesz, 757 3, II | oburzonym ruchem cofnęła się o parę kroków i z twarzą tak 758 3, II | kogo mnie masz, kuzynie? O czym mówiłeś? Ależ ty chyba 759 3, II | złego zrobiłam? Jak śmiałeś? O! jakież to szczęście, że 760 3, II | pełno go i w życiu... O, znam go, znam go od dawna. 761 3, II | a kończył się w błocie. O, muzy, siostrzane dusze, 762 3, II | wszystkich praw świata. O, tak! Ale o jakiej miłości, 763 3, II | praw świata. O, tak! Ale o jakiej miłości, ty, wykształcony 764 3, II | mówiąc to myślałeś? Nie o tej, nie, najpewniej nie 765 3, II | tej, nie, najpewniej nie o tej, której świtanie od 766 3, II | Nie - odpowiedziała - o filozofii dokładnego wyobrażenia 767 3, II | kuzynie, abyś zdanie swoje o mnie zmienił. Upewniam cię, 768 3, II | poważnie, pomówić dziś z mamą o rzeczach mających dla mnie 769 3, II | myśli nasze spotkały się i o jednym przedmiocie mówić 770 3, II | chcę zaproponować, a raczej o co chcę bardzo usilnie prosić.~ 771 3, II | przychodzi mi klektać nad głową o gospodarstwie... do tych... 772 3, II | przekonany, że wymaganie, o którym mówił, byłoby absolutnie 773 3, II | odmawiała. Pamiętała wybornie o swoich własnych wstrętach 774 3, II | wybrałabym drugie.~- Któż tu mówi o szczęściu niskim? - zarzucił - 775 3, II | poetyczności, mówić zaczął. Mówił o tym, aby sprzedała Osowce, 776 3, II | nawet, aby go ktokolwiek o materialistyczne zasady 777 3, II | chodź tu... bliżej!~A gdy o parę kroków od niej stanął, 778 3, II | Odpowiedź jego upewniła ją o dwóch rzeczach: naprzód 779 3, II | dwóch rzeczach: naprzód o tym, że przez Justynę odtrąconym 780 3, II | się takim... Zygmuncie, o! mój Zygmuncie! powiedz 781 3, II | nie unosić! Któż tu mówi o samych tylko przyjemnościach 782 3, II | przyjemnościach życia? Mnie idzie o coś wyższego, ważniejszego... 783 3, II | wyższego, ważniejszego... o moje zdolności... natchnienia...~- 784 3, II | obu dłońmi opierając się o stół, bo może nogi posłuszeństwa 785 3, II | węzłów. Mówiłam ci wprawdzie o tej miłości zawsze, wiele... 786 3, II | za mój błąd mimowolny... o, mimowolny! bo myślałam, 787 3, II | wymówił wyraz:~- Bydło!~O, Bóg niech będzie jej świadkiem, 788 3, II | choćby bierne współczucie. O, Bóg tylko jeden widział 789 3, II | Bardzo dobrze rozumiem, o co kochanej mamie najwięcej 790 3, II | Benedykt, to... tamto!... Nigdy o tym mówić nie chciałem, 791 3, II | szczególniej tak bezinteresowne, o, tak nadzwyczajnie bezinteresowne! 792 3, II | szczerego rozmówienia się o tym przedmiocie. Otóż przykro 793 3, II | ołtarzu - widma. Proszę o przebaczenie, jeżeli mamy 794 3, II | ale ja mam prawo mówić o tym, ja, który nie mogę 795 3, II | piętno niższości, który o połowę uboższy jestem przez 796 3, II | zawołała. - Co najprędzej, o! co najprędzej... bo lękam 797 3, II | lękam się własnych ust... o!...~Nie dokończyła, tylko 798 3, II | Ależ pójdę! pójdę! z mamą o tych rzeczach rozmawiać 799 3, II | dzieje! Co się tu dzieje! I o co? za co? dlaczego? Gdyby 800 3, II | za co? dlaczego? Gdyby o tym gdzie indziej opowiadać, 801 3, II | czoło, z głuchym stukiem o posadzkę uderzyły. Po pokoju 802 3, II | nie chciałam... Śmierci, o! śmierci!~Ale śmierć nie 803 3, III| wyglądało jak kobierzec o barwach przygasłych i spłowiałych, 804 3, III| Były to niby księgi natury o gęsto zbitych i coraz innych 805 3, III| który z rotowym śmiechem o młodym swoim panu dziwne 806 3, III| gołąb felczer pobliski, o delikatnym profilu i filuternym 807 3, III| zgromadzeni dbali wielce o to, aby odzienie ich było 808 3, III| przechadzających się gromadkach o tym tylko opóźniającym się, 809 3, III| uważano. Mężczyźni mówili o tym, że Kazimierz Jaśmont 810 3, III| jest zaręczoną. Pogłosy o tym chodzą, ale może nieprawdziwe. 811 3, III| Korczyńskiego krewna, i mówiąc o tym uśmiechały się do siebie 812 3, III| grywali. Od paru już godzin o ścianę domu stały oparte 813 3, III| powiedziawszy Boga Wszechmogącego o błogosławieństwo i zesłanie 814 3, III| innych okolic przybyłym o procesie z panem Korczyńskim 815 3, III| Korczyńskim przegranym i o ciężkim z tej przyczyny 816 3, III| buntował. On nikogo prosić o nic nie będzie, ostatnią 817 3, III| starość przemienię się w Joba o zmiłowanie proszącego...~ 818 3, III| przenosząc ich w zamian o wiele śmiałością i elegancją. 819 3, III| razem stanął Staniewski o wysokim czole, i tak może 820 3, III| świątecznie ustrojone gromadki o nic nie dbając. Na kilka 821 3, III| ściskali, coś jej prawili, o coś prosili, a ona opierała 822 3, III| młodzieży z ożywieniem prawił o użyźnianiu ziemi pastwisk 823 3, III| menuetowe swe dygi, już o Giecołdach wspominając, 824 3, III| zaczął, aż plecami oparł się o nią, po kolana prawie w 825 3, III| najstarszy, z cicha coś prawił o swoim synu, o panu Andrzeju 826 3, III| coś prawił o swoim synu, o panu Andrzeju Korczyńskim 827 3, III| i oświadczyła swą dobrą o tym pamięć, że panna Marta 828 3, III| ogólną wesołość i poufałość. O! ona wiedziała, jak z tymi 829 3, III| Siedziała między nimi, o sprawach tyczących się wesela 830 3, III| nie po cichu zdanie swe o zdarzeniu wypowiadał:~- 831 3, III| ubraną w grona jarzębin o puszystą i wonną ścianę 832 3, III| płotkach, szerokich polach, o starożytny grobowiec, o 833 3, III| o starożytny grobowiec, o dwór korczyński, o leśną 834 3, III| grobowiec, o dwór korczyński, o leśną mogiłę zaczepiając 835 3, III| Jakaś niby elektryczna iskra o serce jej uderzyła, na czoło 836 3, III| chciałbym, byle wiedzieć, o czym pani tak zamyśliła 837 3, III| wcale nie zdawał się dbać o to, co tam ludzie o jego 838 3, III| dbać o to, co tam ludzie o jego odzieniu i zasępieniu 839 3, III| mogli.~Jednak tu i ówdzie o nim gadano. Podstarzałe 840 3, III| związanym jeszcze nie było? O zaręczynach nikt nie słyszał, 841 3, III| Benedykta, poczytywał, a o dziadku, Stanisławie, mówił 842 3, III| Stanisławie, mówił jak o obecnie żyjącym dziedzicu 843 3, III| pradziad Dominik już nie żył, o tym pamiętał, a wywijając 844 3, III| pana Dominika kompan... o! dobry... pamiętam... jakeśmy 845 3, III| przy nim siadając chciwie o stare historie prosił. Z 846 3, III| dziewczęta wcale inaczej o stroju aktorki myślały. 847 3, III| na nią, miarkować mogła, o czym on zamyśla. Więc szybko 848 3, III| w tym tygodniu. Jadwiga o tym wątpiła, bo gdyby z 849 3, III| będzie upewniony, że ja o tę osobę tak dbam, jak pies 850 3, III| osobę tak dbam, jak pies o piątą nogę.~Wtedy już i 851 3, III| niecierpliwą stopą parę razy o tok uderzył, aż do kieszeni 852 3, III| że cię znalazłem taką, o jakiej marzyłem: prostą, 853 3, III| jeden dzień nie zapomnę o tobie, moja ty najmilsza 854 3, III| zachwycenia wzniosły się w górę.~- O, Widziu, Widziu, ty mi niebo 855 3, III| i nie dostał, byłoby mu o to bynajmniej, bo dla posagu 856 3, III| oparzony tym zapytaniem o mało się z płotka nie porwał.~- 857 3, III| Uczuła, że na jej ręku o płotek opartym spoczęła 858 3, III| Janka z lekka drasnąwszy o kilka kroków na zagon buraków 859 3, III| dość że w mgnieniu oka o jej postępku dowiedzieli 860 3, III| byli wyszli, powrócili i o zaszłym zdarzeniu różne 861 3, III| groźnie krzyknęli:~- Kto o siestrze naszej jedne jeszcze 862 3, III| przeciwnym ten i ów pomrukiwał o pogruchotaniu kości i nakarbowaniu 863 3, III| historię z dwunastego roku o zmarłym u rodzicielskiego 864 3, III| utrzymując, że chamy tylko byle o co za łby się ciągają, w 865 3, III| rozległa się tęskna piosnka o biednym żołnierzu, który 866 3, III| tak dalej, dalej, pieśń o rozkoszach wojny, niby rotowy 867 3, III| zakrztusiła się, pochyliła głowę, o podniesione kolana oparła 868 3, III| rzeczy, a myśleć trzeba o tych młodszych, którzy jak 869 3, III| śpiewania i płakania przyjdzie! O młodszych pogadajmy...~O 870 3, III| O młodszych pogadajmy...~O tej samej porze w domu Fabiana, 871 3, III| wielką gorzkością karmiły. O komarowe sadło każdego przed 872 3, III| do krwi kąsa! Fabianowi o to ostatnie, zdaje się, 873 3, III| więcej jeszcze chodziło niż o pierwsze. Sąsiadów do procesu 874 3, III| upokorzenia się i prośby o zmiłowanie. Teraz ten i 875 3, III| ludzie prawie i nie słyszeli o nim, tak spokojnie w swoim 876 3, III| nie wystarczy. Już tylko o dusze nasze nieśmiertelne 877 3, III| miejsca spłynie i pamięć o tym, że my tu kiedy żyli, 878 3, IV | czytała, druga słuchała o krainie lodów, fok, reniferów, 879 3, IV | czytać nam przeszkadzają! O, co za hałas! Moja Tereniu, 880 3, IV | Znowu chodzić zaczął. O, jak to dawno, dawno było, 881 3, IV | kiedy te dźwięki i te słowa o jego młode, świeże, gorące 882 3, IV | Nie było szczęścia... o, tak, nie było szczęścia...~ 883 3, IV | się nieraz, że tylko tyle o bracie pamięta, ile o każdym 884 3, IV | tyle o bracie pamięta, ile o każdym najobojętniejszym 885 3, IV | się, że ten kawał ziemi, o który mi oni proces wytoczyli, 886 3, IV | przekonany byłem, że myśl nawet o przywłaszczeniu sobie cudzej 887 3, IV | mogła...~- Więc cóż? więc o co chodzi? więc czyjaż w 888 3, IV | czasem nam odpowiadają! Ta, o której teraz mówimy, odpowiada: " 889 3, IV | które lasem rąk do nieba o pomstę wyciągniętych wyrastały 890 3, IV | niego urok taki, że mówiąc o nich wyglądał jak człowiek 891 3, IV | gorących słów syna powstawała i o pierś mu uderzała jakaś 892 3, IV | padały, krepowymi skrzydłami o księgi rachunkowe i rozłożony 893 3, IV | przytłumionym głosem mówił:~- Ty o tym wszystkim nie wiedziałeś, 894 3, IV | prawda, że nie wiedziałeś? O ich strapieniach, opuszczeniu, 895 3, IV | niebezpieczeństwach... o tych złorzeczeniach, którymi 896 3, IV | którymi cię okrywają... o tych dobrych uczuciach, 897 3, IV | Powiedz mi, mój ojcze, o, powiedz mi, żeś o tym wszystkim 898 3, IV | ojcze, o, powiedz mi, żeś o tym wszystkim nie wiedział 899 3, IV | jak go wspominają! Ale ty o tym nie wiedziałeś, ojcze, 900 3, IV | powiódł, plecami oparł się o ścianę, na której śród skóry 901 3, IV | w nich płacze, i trwogi o rzeczy drogie, która w nich 902 3, IV | nich krzyczy: "Ratunku!" i o ten ratunek zapytywać im 903 3, IV | myśli? Kto tak mniema, niech o to zapyta naszych w poranku 904 3, IV | nadzieją! Jaką nadzieją? O, jej imienia, ty, ojcze, 905 3, IV | a zielono ci w głowie... O, te idee, te ideały... te... 906 3, IV | odkrył twarz i jedną rękę o biurko wspierając wyprostował 907 3, IV | już dawno w ten sposób i o takich przedmiotach nie 908 3, IV | zasłonił sobie czoło i oczy. O dwa kroki od niego na krześle 909 3, IV | sobą rozmawiać przestał o tym wszystkim, o czym dawniej 910 3, IV | przestał o tym wszystkim, o czym dawniej rozmawiał z 911 3, IV | czarodziejskich i bohaterskich snów o nowych jutrzenkach i ofiarnych 912 3, IV | postawienia na swoim, i przez myśl o synu.~Ale w jeden punkt 913 3, IV | przez niego... z nim?... - o synie myślał.~Była to już 914 3, IV | śpiąc i jedząc, zawsze o swoim myśleć i przy swoim 915 3, IV | Andrzej różnił się z nim o to długo, ale potem przestał 916 3, IV | znowu zawziętą sprzeczkę o nie zamknięte karczmy i 917 3, IV | był. Nie mówi już czasem o czymkolwiek, nie wspomina 918 3, IV | złego prowadzą - moja wina! O miedzę z nimi żyję i palcem, 919 3, IV | Zmiękło serce Dawida, gdy o Jonatanie w żałość przyobleczonym 920 3, IV | kamień odwalił! Alleluja!~O aniele mówiąc na Witolda 921 3, IV | się ku końcowi. Więcej niż o połowę zmniejszona kompania 922 3, IV | więc do jaśmontowskiej o trzy mile odległej okolicy, 923 3, IV | gapiowatym głosem upominał się o trzeci, którego przecież 924 3, IV | gospodynia! I na weselnych godach o kużelu nie zapomniała!~Stojący 925 3, IV | pięknym, zgrabną nóżką o ziemię bijącym konikiem. 926 3, IV | ambarasu nie uczynię?~- O ambaras bynajmniej! Owszem. 927 3, IV | miała...~- A ja pana Jana o dobre wspominanie proszę... ~- 928 3, IV | małego ganku siedział plecy o słupek opierając.~- Gdzie 929 3, IV | połowie. Zdawać się mogło, że o czymkolwiek mówić zaczynali, 930 3, IV | wszystko nie było tym, o czym mówić pragnęli - a 931 3, IV | jednak nie było to tym, o czym mówić chcieli.~- Panno 932 3, V | Korczyn nawiedziło. Naprzód o dość wczesnej przedpołudniowej 933 3, V | jego wyszedł, niecierpliwie o stryja zapytując. Benedykt 934 3, V | nalegał i prosił. Szło mu o to, aby Benedykt przekonać 935 3, V | usiłował panią Andrzejową o konieczności wydzierżawienia, 936 3, V | rozdrażnienia. Benedykt o dawaniu podobnych rad bratowej 937 3, V | zdając się stryjecznego brata o czymś przekonywać i o coś 938 3, V | brata o czymś przekonywać i o coś go błagać.~W niespełna 939 3, V | lecz dowiedziawszy się o przybyciu miłego sąsiada 940 3, V | aby moją Marynię zabrać i o ważnym interesie pomówić.~ 941 3, V | otarła, rozczochrane włosy, o ile się dało, przygładziła 942 3, V | zabrania córki i pomówienia o interesie z gospodarzem 943 3, V | wybornie bawiła się na weselu, o tańcach, w których udział 944 3, V | w których udział brała, o śpiewach na Niemnie itd. 945 3, V | ciebie frunęły! Cieszę się... o, jak cieszę się! Tak szczerze 946 3, V | rozmowie. Wiem, że idzie tu o los Justynki, który mnie 947 3, V | stanęła. Wszakże tu mowa o miłości być miała! Wszak 948 3, V | miłości być miała! Wszak tu o miłość szło! Wiedziała o 949 3, V | o miłość szło! Wiedziała o tym, i postawą, wejrzeniem, 950 3, V | Różyc, prosi przeze mnie o rękę Justynki. Osobiście 951 3, V | powiedziałam, że wszystko o nim Justynce powiem, całą 952 3, V | powiem, całą prawdę... Jeżeli o wszystkim wiedząc zgodzi 953 3, V | prosił mię, abym Justynkę o wszystkim uprzedziła...~- 954 3, V | Kirłowa wyszeptała to, co o tym przedmiocie od kuzyna 955 3, V | tylko zechce, jeżeli ją to, o czym dowiedziała się, nie 956 3, V | górę wzniosła.~- Zrażać! o Boże! - zawołała. - To, 957 3, V | Boże! - zawołała. - To, o czym dowiedzieliśmy się, 958 3, V | niego sympatię, bo świadczy o naturze pragnącej wyrwać 959 3, V | upajać się choćby snami o tym, co piękne, wzniosłe, 960 3, V | jak on nas przyjmował!... O przysmaki i inne pańskie 961 3, V | zawołał - niech ja się u niej o wszystko rozpytam!~Do siostrzenicy 962 3, V | chłopa... tak! za chłopa...~O Boże! cóż to za tajemniczość! 963 3, V | dawna trucizną i wstydem! O, jakże wdzięczną jestem 964 3, V | pomiędzy nich je wniosę!... o! z jakim szczęściem trzymać 965 3, V | która wstając zaplątała się o rozwiązane tasiemki bucików 966 3, V | się:~- Ojcu mówiłaś już o tym?~Nie miała jeszcze na 967 3, V | kiedy jedzeniem był zajęty, o niczym z im rozmawiać nie 968 3, V | ci jest świętym na ziemi, o chwilę rozmowy cię proszę!~- 969 3, V | istotnie ty, kuzynie, ty... o zgodę w małżeństwie i o 970 3, V | o zgodę w małżeństwie i o moralność troskę swą wyrażasz?~ 971 3, V | mam do pomówienia z ojcem o czymś ważnym, bardzo dla 972 3, V | już głupią nie jestem, aby o takich rzeczach myśleć... - 973 3, V | układając, ale nie dbałam o to. "Po co mam leczyć się? 974 3, V | mów mi wszystko, co wiesz o Bohatyrowiczach w ogóle, 975 3, V | Bohatyrowiczach w ogóle, a o tym narzeczonym Justynki 976 3, V | mówże mi wszystko, co o nich wiesz!~Martę znowu 977 3, V | No - przerwał Benedykt - o przeszłości nie ma co mówić, 978 3, V | przeszłości nie ma co mówić, a o przyszłość swoją bądź pan 979 3, V | usłyszawszy Marty poprosił, aby o parę godzin podanie obiadu