Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
pniami 1
pnie 2
pniu 2
po 780
po-do-bna 1
po-koje 1
po-woli 1
Frequency    [«  »]
1034 jej
979 o
955 jak
780 po
765 juz
759 ja
745 tak
Eliza Orzeszkowa
Nad Niemnem

IntraText - Concordances

po

1-500 | 501-780

    Tom, Rozdzial
1 1, I | wesołymi rzekami przepływała po łanach niskich jeszcze owsów 2 1, I | weseli; mnóstwo ich ciągnęło po drogach i miedzach. Gromadami 3 1, I | gromad lały się i płynęły po łanach strumienie różnych 4 1, I | brzydką i przykrą, ale po bliższym przyjrzeniu się 5 1, I | głośno; że rozległo się po polu; chustką trzymaną w 6 1, I | Cholera wtedy grasowała po świecie; w naszych stronach 7 1, I | podchwyciła panna - biegnie po krople z bobrowej esencji 8 1, I | z bobrowej esencji albo po proszki bromowe, albo po 9 1, I | po proszki bromowe, albo po antymigrenowy ołówek, albo 10 1, I | antymigrenowy ołówek, albo po Rigollot...~Zaśmiała się, 11 1, I | swoje wielką ręką chwyciła. ~Po czole, ustach i nawet ramionach 12 1, I | zrobić co inaczej niż oni, po swojemu robię i nikogo to 13 1, I | zawołała znowu stara panna.~- Po drodze jak poziomki uzbierałem - 14 1, I | wierzbą kobietami, woźnica po raz drugi zdjął czapkę i 15 1, I | pieśni, która dalej rozlewała po polach swą rozgłośną i smętną 16 1, II | ozdobiony wijącymi się po jego ścianach powojami, 17 1, II | Sztachety psuły się tu po wielekroć, ale zawsze je 18 1, II | odziedziczonego przezeń po ojcach i dziadach Korczyna. ~ 19 1, II | do niej niepodobna, ale po przypatrzeniu się mająca 20 1, II | wymówił:~- Piękna panna.~A po krótkiej chwili dodał:~- 21 1, II | naszego... Gdy był u nas po raz pierwszy, leżałaś na 22 1, II | wiejskim - znać odziedziczył to po ojcu - a Leonię wysłała 23 1, II | Pod pantoflem siedzę po uszy... Ale mnie z tym dobrze 24 1, II | przezroczystą ścianą klonów, po błękitnym Niemnie płynęły 25 1, II | półobroty, uderzali nimi po wodzie, która z wielkim 26 1, II | wywoływały w nim głośne echa. Po przeciwległym wybrzeżu, 27 1, II | swą atłasową rękę powiódł po zmiętym i drgającym czole.~- 28 1, II | Może pan ma słuszność - po krótkim namyśle odpowiedział 29 1, II | pana jeszcze zabrakło...~- Po co ma zabraknąć? - oburzył 30 1, II | Uśmiechnął się filuternie, dłonią po kolanie uderzył; wybiegł 31 1, II | Biedna? bez posagu? - zapytał po krótkiej chwili.~- Pięć 32 1, II | trochę uśmiech przebiegł mu po cienkich ustach.~- Z temperamentem 33 1, II | miało do salonu.~Tymczasem po wschodach niegdyś politurowanych 34 1, II | ręką gest zniechęcenia.~- Po co ja to mówię! Tyle już 35 1, II | będzie, ale czy ona kiedy po ludzku do kogo przemówi! 36 1, II | do czego to podobne?~Po ustach Justyny przemknął 37 1, III| użyteczne tylko do chodzenia po bagniskach bez obłocenia 38 1, III| gdy synów swych wysłał on po skończeniu przez nich szkół 39 1, III| wyższych naukowych zakładów. Po co? dlaczego? Nie mieliż 40 1, III| mieliż oni odziedziczyć po nim znacznego obszaru pięknej 41 1, III| jego, Andrzej; a młodszy, po skończeniu uniwersyteckiego 42 1, III| wichry zaśpiewały roznosząc po ziemi złote tumany, a na 43 1, III| gwary i krzyki płynąc w dal po falach tej rzeki! Brzmiałyż 44 1, III| się tak głośno, że się po całym domu rozlegało, z 45 1, III| pochylając wysokie swe postacie po raz pierwszy weszli do chaty 46 1, III| rybackim czółnem pływali po Niemnie ku oddalonym wsiom 47 1, III| te dwa lata! ~Wszystko to po upływie pewnego czasu wydawać 48 1, III| innym było to, co nastąpiło po nim... Kiedy Benedykt obudził 49 1, III| zniknął ze świata, a wnet po ich zniknięciu jedno z korczyńskich 50 1, III| wystawiono mu nigdy... Pozostała po nim wdowa wraz z małym synem 51 1, III| odrzuciły go bardzo daleko i po kilku latach zaledwie przysłał 52 1, III| niemniej, kiedy Benedykt po raz drugi po obudzeniu się 53 1, III| kiedy Benedykt po raz drugi po obudzeniu się ze snu młodości 54 1, III| spostrzeżeniem nie przeraził, ale po nim przyszło wnet wiele 55 1, III| jesienne drogi, kiedy to koła po osie, a konie po golenie 56 1, III| to koła po osie, a konie po golenie w gęstym błocie 57 1, III| przestrzeń i oczami wodził czasem po obłokach. Ale spostrzegł 58 1, III| brzoskwinie i nawet ananasy, ale po dwu latach jawnie i absolutnie 59 1, III| było od owego osierocenia po braciach, majątkowego zubożenia 60 1, III| letniego wieczora Benedykt po obszernym ogrodzie korczyńskim 61 1, III| zamyśleniu zębami go przygryzał. Po długim szukaniu i kilkakrotnym 62 1, III| Wszedłszy do altany Benedykt po kilkakroć ucałował rękę 63 1, III| go spali i sto strachów po nim przejdzie...~- Ja także 64 1, III| co tam ten upał! - ręką po spoconym czole przesuwając 65 1, III| chcąc nie chcąc, włóczyć ich po sądach... a zawsze, dalibóg, 66 1, III| niebie jego zaświecić mogła po zgaśnięciu tylu innych... 67 1, III| wcale piękną; otoczyć i po wiek wieków otaczać miały 68 1, III| swą Benedyktowi oddawała. Po prostu, przyszły mąż podobał 69 1, III| laty? Od konnego jeżdżenia po polach i ciągłego ruchu 70 1, III| każdy rok upłyniony zostawił po parę zmarszczek, a teraz, 71 1, III| wstręcie do wszelkiego ruchu. Po cóż by zadawać sobie miała 72 1, III| odrodzona. Ale w kilka miesięcy po powrocie wracały jej z naddatkiem 73 1, III| narzekasz albo milczysz... ot, po prostu, jak wroga mnie traktujesz... 74 1, III| lekceważenia przebiegł mu po twarzy.~- Nie rozumiemy 75 1, III| otoczyć cię nie mogę, ale i po cóż ten zbytek? a niedostatku 76 1, III| zniechęcenia dodała:~- Ale po cóż o tym mówić? Ty się 77 1, III| dla mnie.,. przy mnie..,~Po chwili wstał. Zdawać się 78 1, III| jak i mnie smutno było po swojej stronie i jak ja 79 1, III| przez dzień cały huczały po całym dworze. Mieli oni 80 1, III| pustyni i wśród tych nudów po prostu żyć nie może. Chciałaby 81 1, III| szybciej daleko, niżby się tego po jej osłabieniu spodziewać 82 1, IV | ruchem podniosła się wdowa po Andrzeju Korczyńskim, kobieta 83 1, IV | ramion, szczebiotała mu po francusku: cumme quoi przed 84 1, IV | stołu, na którym Justyna, po francusku także, rozmawiała 85 1, IV | spojrzeniami siedzącego po drugiej jego stronie Zygmunta 86 1, IV | zamyślonym spojrzeniem wodziła po długim stole i w nieładzie 87 1, IV | basowy i trochę ochrypły - po jakiemu to filiżanki wytarte! 88 1, IV | prawie do ziemi przysiadła, po czym wnet znowu pochwyciła 89 1, IV | pozostawił wspomnienia. Po kilku minutach podobnej 90 1, IV | błyskawiczny uśmiech przemknął się po ustach.~- Pomyślałem sobie 91 1, IV | trzej razem o tym samym po myśleli. Różyc nerwowym 92 1, IV | uprzejmie podjął Różyc.~Po bladej, ciemnymi bokobrodami 93 1, IV | uśmiechnął się uprzejmie i po chwili wahania odpowiedział: ~- 94 1, IV | jednak przelotny błysk, po którym grzecznie, ale chłodno 95 1, IV | i człowieka!... Sierotę po nim pieściła i jak najwyżej 96 1, IV | jadalnej. Zygmunt Korczyński, po cichej, ale dość żywej rozmowie 97 1, IV | kształtnymi usty. Była to po prostu zgrubiała i sterana 98 1, IV | trudnością powściągnęła latające po jej pąsowych ustach uśmieszki. 99 1, IV | babą, że byle tylko posłać po nią, zaraz przychodzi... 100 1, IV | ganku na powitanie żony. Po prostu biegł. Przybiegłszy 101 1, IV | u matki warkocz wił się po spływających w dół jej ramionach; 102 1, IV | Pochwycił obie jej ręce, po koleżeńsku mocno nimi zatrząsł 103 1, IV | odszepnęła rumieniąc się po brzegi jasnych włosów i 104 1, IV | Maryniu, będzie mi mówić po imieniu?~- Czemużby nie? - 105 1, IV | opadała na poręcz kanapy, po prostu siły opuszczały. 106 1, IV | fortepianu. Orzelski, który po wysączeniu z kieliszka ostatniej 107 1, IV | przymrużonymi smyczkiem po strunach powiódł.~Dźwięki 108 1, IV | wprawie, ale nie widać było po niej najlżejszego miłego 109 1, IV | pielęgnować musi.~Zaśmiał się.~- Po cóż mówisz nieprawdę? - 110 1, IV | zaproponował przechadzkę po ogrodzie, panie wstawały 111 1, IV | prowadzącym. Przechadzka po ogrodzie, w którym i wiatr 112 1, IV | pozwoli, że wyręczę... ~Po rozmowie swej z Zygmuntem, 113 1, IV | spotkała. Wyrzekł przy tym po cichu kilka słów, których 114 1, IV | uczuła, bo spąsowiała po brzegi czarnych włosów. 115 1, IV | Melancholiczka jesteś! Do głowy po rozum pójdź, chłopców bałamuć, 116 1, IV | wnet podniesie swą rękę, po której ściekało trochę konfiturowego 117 1, IV | pieszczoty przesunie po rozognionej twarzy stojącej 118 1, V | zupełnie uszczęśliwionym. Po swej ostatniej romansowej 119 1, V | wdowim ubraniu. Była to po panu Benedykcie druga jej 120 1, V | która jeszcze nosiła żałobę po matce, przyciągnęła ku 121 1, V | wspólnej przyszłości, upojenia, po których dniami i tygodniami 122 1, V | i urodą, i rozumem, że po prostu pojąć nie mogła takiego 123 1, V | czego chcesz!~Wyjechał - a po dwóch latach spędzonych 124 1, V | jakąś bezmierną pustkę, po której niby widma strapione 125 1, V | Przerażenie dreszczem po ciele jej przebiegło. Zarazem 126 1, V | zielone, prawie nieruchome, po których przecież cicho płynął 127 1, V | kłosów szorstko przesunął się po jej twarzy; wzięła go w 128 1, V | hej, hej!~A w minutę potem po raz drugi:~- Wolniej, gniada 129 1, V | wołaniu tym rozchodzącym się po ciszy polnej nie było nic 130 1, V | głęboko pogrążał się w rolę, po żelaznej, błyszczącej policy 131 1, V | głośno przemówić, prawie po cichu przemówił:~- Czy panienka 132 1, V | Justyna postąpiła parę kroków po wąskim, zielonym pasie rozdzielającym 133 1, V | znał pannę Martę...~Urwał i po krótkim milczeniu, zdobywając 134 1, V | rył się w pulchną rolę, a po błyszczącej policy spływały 135 1, V | twarz towarzysza patrząc. Po chwili wskazując rolę zapytała:~- 136 1, V | wskazując rolę zapytała:~- Po koniczynie?~- A jakże - 137 1, V | wiadomości o tej ziemi, po której stąpała i której 138 1, V | ciężko, bywa, że letko. Po pierwsze, to od gruntu zależy, 139 1, V | to od gruntu zależy, a po wtóre, od uzwyczajenia i 140 1, V | pieśni, zmącił się i urwał. Po chwili dopiero dokończył:~- 141 1, V | aby bokiem sunąć się mógł po ziemi, lejce zdjął z pleców 142 1, V | odwrócił twarz, chrząknął i po chwili dopiero odpowiedział:~- 143 1, V | tęsknota, wszystko jedno, po nich ostają...~Spojrzał 144 1, V | obojętnym spojrzeniem powiódłszy po Justynie z szerokim uśmiechem 145 1, V | Korczyńskiego na wojnę chodził. Po wojnie ożenił się, już w 146 1, V | i o procesie gada!~- Ja po swojej koniczynie już dziś 147 1, V | się już do zachodu, igrały po trawie i w gałęziach rozżarzały 148 1, V | ale powoli posuwały się po ziemi, a od polowy ogrodu 149 1, V | odpowiedź - ale powiadam: po cudze nie sięgaj!~- A jak 150 1, V | mnie zbałamucić! Do sąsiada po rozum nie pójdę i nawet 151 1, V | zawołał - z Korczyna... na co? po co? dla jakiej przyczyny?...~- 152 1, V | albo też poufałe nazwanie po imieniu synowca nieco go 153 1, V | Trochę urągliwy uśmiech po ustach mu przemknął i ciszej 154 1, V | kiedy się tak upodobał...~Po niedawno skoszonej i gładkiej 155 1, V | lecz prawie wesołe iskry. Po Justynie znać też było, 156 1, V | Chodźże tu, Janek! - po raz drugi zawołał.~Ale chłopak 157 1, V | los tego chłopca, sieroty po bracie, którego źli sąsiedzi 158 1, V | który odmawiał od lat wielu, po wiele razy co dzień i może 159 1, V | wzrok jego przesunął się po twarzy Justyny.~- Panowie 160 1, V | twarz bladą i niezadowoloną po korczyńskim salonie, leżała 161 1, V | koromysło z ramienia zdjęła, po czym na ogród spojrzawszy 162 1, V | warkocz do pasa spadał po szczupłych i gładkich jej 163 1, V | Jaśmontówna... Jego matka, po bracie moim owdowiawszy, 164 1, V | wnętrza zagrody Anzelma. Po chwili, dalej nieco, wysunęła 165 1, V | wtrącił Anzelm - z góry po nią iść trzeba i nieść 166 1, V | w garść nie nabiorę, nie po wodę też przyszłam, ale 167 1, V | Córka tu przyszła niby po wodę, ojciec przychodził 168 1, V | ojciec przychodził niby po córkę. Nie zlękła się ona 169 1, V | widzialnemu.~- Alżusia! po wodę zbiegaj! - piskliwie 170 1, V | folgi robiła. Niech Adaś po wodę schodzi, a dziewczyna 171 1, V | trucizną własnego wzruszenia! Po co tam ona? komu potrzebna? 172 1, V | jeśli pragnie ktokolwiek, o! po tysiąc razy bodajby to pragnienie 173 1, VI | powyszczerbianych pni albo przysadzisto po ogrodach rozsiadały się 174 1, VI | myły domowe statki, albo po grzędach rwały do koszów 175 1, VI | staruszka, z rzadka rozsianych po żółtej jego czaszce, a twarz 176 1, VI | Pacenki nigdzie nie ma. On już po babulkę nie przyjedzie! 177 1, VI | albo może jeszcze i mniej po tym, jak litewski naród 178 1, VI | sięgnąć, naprzód i ku górze, po stromych spadzistościach 179 1, VI | światło słoneczne przeciągało po tej gęstwinie szeroki pas 180 1, VI | prowadzące zaczęły piąć się po stokach gór; to nagie, skaliste, 181 1, VI | raczej wspinać się, na górę, po naturalnie wyżłobionych, 182 1, VI | zatarł rysy ich twarzy, po znać można było smak i robotę 183 1, VI | hebla przesuwającego się po leżącej na ziemi i do połowy 184 1, VI | ręka przesuwała narzędzie po powierzchni drzewa. Krzyż 185 1, VI | poprosić... opowie.~Istotnie, po Anzelmie widać było, że 186 1, VI | co? dla jakiej przyczyny?~Po chwili jednak znowu podniósł 187 1, VI | wysokiego domu pewno była, bo po anielsku grała i śpiewała 188 1, VI | ale okropniej i dziczej. Po puszczy chodziły stada żubrów, 189 1, VI | Nocami wyły puszczyki i po drzewach wieszały się rysie, 190 1, VI | parowy pamiątką ostały. A po zimie wiosenną porą kry 191 1, VI | jagody i grzyby; do rzeki po napój przybiegały jelenie, 192 1, VI | kroplami rozkoszy słodzonej, po puszczy puściły się pogłosy 193 1, VI | mnóstwa rosnących tam ogrodów, po rusińsku Horodnem zwano. 194 1, VI | równina, żółtością ścierniska po zżętym zbożu pozostałego 195 1, VI | czerwonością i liliowością owocu; po zielonych trawach suszył 196 1, VI | przędziwa wełny, a na dachach po stronach do słońca wystawionych 197 1, VI | wychodzili zza góry niosąc po kilku siecie i niewody z 198 1, VI | rozpoznał, gdzie ona płynęła, po wysokiej, piaszczystej ścianie, 199 1, VI | królewskich ramion prawie po końskie pętlice. Wokół niego 200 1, VI | oprawionym; ona zsiwiałe włosy po pas rozpuściwszy głaskała 201 1, VI | szeroko i głośno oddychał. Po chwili wymówił jeszcze:~- 202 1, VI | Słuchali jeszcze, czekali. Po chwili też człowiek na kamieniu 203 1, VI | wcale przepadały. Jednakowoż po większej części trwaliśmy 204 2, I | chwastami porosłym dziedzińcem, po łagodnej spadzistości spływały 205 2, I | mała.~Ostry chłód zapanował po niedawno spadłym gradzie; 206 2, I | pracowicie uczące się dziecko.~Po sieni, kuchni i izbie czeladnej 207 2, I | przyniósłszy i zawinąwszy po łokcie rękawy starej perkalowej 208 2, I | zawsze rozwiążą się i wleką po ziemi za malutkimi nóżkami. 209 2, I | esy ciągnęły się za nią po ziemi. Jak tam przecież 210 2, I | tam z chłopskimi dziećmi po łące czy drodze hasa i powróci 211 2, I | zdania powtórnych egzaminów po wakacjach. Powinien się 212 2, I | upominania przekonywania; wyszła po chwili z twarzą w ogniu, 213 2, I | rękami i ustami. Widać było po niej, że to srogie mentorstwo, 214 2, I | kupcami, którzy jej dawali po osiemnaście rubli za pud 215 2, I | pud wełny, a ona żądała po dwadzieścia. Coraz głośniej 216 2, I | porysowane czoło okrył po brzegi jasnych włosów świeży 217 2, I | spódnicy, z czerwonymi, po łokcie obnażonymi i twarogiem 218 2, I | trzewików, które ciągnęły się po ziemi. Mniejsza już o te 219 2, I | zmęczenie, bo ręką powiódł po drgającym czole i głęboko 220 2, I | kiedy w tym domku były po stronie mieszkalnej tylko 221 2, I | uradowana i ujęta, znowu po brzegi włosów zarumieniona, 222 2, I | wieczne i nieodparte pytanie: po co?~- Na koniec i najbardziej - 223 2, I | nasi chłopi lepsi, co się po prostu wódką upijają...~- 224 2, I | na tylną poręcz kanapy. Po drgającym czole i dokoła 225 2, I | a trochę ze zmieszaniem. Po chwili jednak śmiało rzekła:~- 226 2, I | powiedzieć tak od razu. Po co kłamać? I bez tego już 227 2, I | bawialnego pokoju doszedł po chwili podniesiony nieco 228 2, I | Rumieniła się istotnie, po swojemu, dziewiczo płomiennym 229 2, I | Kirłowa zapytała:~- Więc po cóż jeździsz do Korczyna?~- 230 2, I | Zamyślił się, ręką powiódł po czole, źrenice mu zaszły 231 2, I | dwunastu, we cztery lata po swoim wyjściu za mąż, spostrzegłszy, 232 2, I | powabem. Odpocząć nieco po kilkunastoletniej ciężkiej 233 2, I | ziemi nie pragnęła. Ale po długim namyśle wyraz głębokiego 234 2, I | Nazwijże choć raz rzecz po imieniu! Po prostu, przez 235 2, I | choć raz rzecz po imieniu! Po prostu, przez usta ci przejść 236 2, I | rozpaczliwego w geście, jakim dłoń po czole przesunął, i wymówił:~- 237 2, I | często, Zresztą, najlepiej po prostu mówić: gdzie diabeł 238 2, I | znaczy prawdziwie rzeczy po imieniu nazywać! Dobrze, 239 2, I | bawialnego pokoju wprowadziła i po krótkiej jeszcze z nimi 240 2, I | nadejścia gospodarzy, którzy po trochu byli jej wspólnikami, 241 2, I | najbardziej od dworu oddaloną, po połowie dzieląc się zbiorami 242 2, I | zbiorami z ich właścicielką. Po prostu, trudno jej było 243 2, I | Uśmiechnęła się prawdziwie po macierzyńsku, trochę żartobliwie, 244 2, I | odbijały od zielonego tła gaju, po którym przesuwały się powoli. 245 2, II | móc patrzeć w jej twarz, po której przepływały fale 246 2, II | święty pokój! - rozległ się po sali głos basowy 1 ochrypły - 247 2, II | wody! Ależ pachnie, się po całej sali rozeszło! Znałam 248 2, II | w twarz ostro patrzała. Po chwili wskazujący palec 249 2, II | melancholii! Na pociechę po pańskich karmelkach chłopskie 250 2, II | Oddychała przy tym głośno i coś po cichu mruczała. Ale tu dopędziła 251 2, II | Niechże ciocia otworzy!~Po chwili wszyscy troje znajdowali 252 2, II | którą czytały, była podróż po Egipcie. Tyle naczytały 253 2, II | aby przeszła się z nim po ogrodzie. Wahała się długo, 254 2, II | która śpieszyła na górę po zażądane przez chorą ziółka, 255 2, II | koni i lecenie błyskawicą po lekarza i z lekarzem.~Około 256 2, II | cichutko wsunęła się tu po odjeździe doktora, smutnie 257 2, II | czytała francuskie podróże po Egipcie, chora czytania 258 2, II | bezwładnej nieruchomości, po salonie zaś przechadzało 259 2, II | wytwornie ubrany, chodził on po salonie krokiem mierzonym, 260 2, II | się w czoło tak silnie, że po całym salonie rozległo się 261 2, II | jakby klaśnięcie z bicza, a po wąskich ustach Darzeckiego 262 2, II | pomiędzy oknami staną, a dwa po rogach salonu!...~- Teraz 263 2, II | swą fortunę, posiada dom po książęcemu prawie urządzony. 264 2, II | swym całkiem zapomniał. Po chwili twarz swą do samej 265 2, II | tych, którzy z nim razem... Po chwili dokończył:~- Wszystko 266 2, II | ptaszęcymi ruchami ładnych główek po ptaszęcemu świegotały:~- 267 2, II | syna osłupiałymi oczami i po chwili dopiero zdolnym był 268 2, II | bo i teraz ręką powiódł po czole, a wzrokiem już znowu 269 2, II | może nawet nie słyszał. Po czole przepływały mu rumieńce 270 2, II | przyjazdu Witolda do domu po dwuletniej w nim niebytności; 271 2, II | mniej może na pływające po ich powierzchni i obecność 272 2, II | fortepianu. Pani Emilia po całogodzinnym przebywaniu 273 2, II | rozkoszą wygrywał teraz jedną po drugiej długie i zawiłe 274 2, II | sali jadalnej wszedł, a po chwili przy stole już siedział 275 2, II | uparcie, jak uparcie wiła się po niej owa daleka nuta, do 276 2, II | turkot kół na dziedzińcu. Po chwili usłyszała w przedpokoju 277 2, II | wypielęgnowaną, ruchem serdecznym po jej rękę wyciągnął. Podała 278 2, II | Teofil Różyc, zakochany jest po uszy w pannie Teresie, że 279 2, II | pieszczotliwie przesunęła po tulącej się do jej piersi, 280 2, II | buduarze pani Emilii wnet po wyjściu stamtąd Teresy dwoje 281 2, II | drugiej trwało kilka minut, po czym Kirło budząc się jakby 282 2, II | dalszych pokojów wybiegła. Po chwili cienki głosik Leoni 283 2, II | że się komuś podobałam!~Po chwilowym uspokojeniu się 284 2, II | się upokorzoną: rumieńce po czole jej przepływały i 285 2, II | wzrok powoli przesuwała po okrywającym piśmie:~" 286 2, II | mogła w kwadrans, wróciła po paru godzinach. Spędziła 287 2, II | każdą z nich nazwać mogła po imieniu, powiedzieć, kiedy 288 2, II | nauczył. Długo razem chodząc po miedzach i układając ten 289 2, III| szelestu prawie tocząc się po ściernisku, stawały w zagłębieniach 290 2, III| uchem zasłyszeć, płynął po polu suchy, nieprzerwany 291 2, III| słońca brakowało, kiedy Jan, po raz dziś może dziesiąty, 292 2, III| dawaj! hrabia!~- Julek! - po kilku minutach donośnie 293 2, III| pięćdziesiąt można było po sądzić tylko z powodu zmarszczek 294 2, III| trzeciej o weselu zaraz po żniwach nastąpić mającym 295 2, III| Bo to, widzi panienka, po czym poznać głupiego? Po 296 2, III| po czym poznać głupiego? Po śmiechu jego. Kpinkują sobie 297 2, III| Antolki ojca, w dziesięć lat po ślubie odebrał mi Pan Bóg 298 2, III| najwyższy. Tak samo jak po tamtym, Jerzym, desperowałam, 299 2, III| jedno, a ja drugie. Noc po dniu następuje, a dzień 300 2, III| dniu następuje, a dzień po nocy. Śmiech od płaczu smaczniejszy. 301 2, III| łuną rumieńca przepływającą po czole jej i policzkach zaśmiała 302 2, III| całe gospodarstwo na nią po dziaduniu spadnie, a mówią, 303 2, III| Jana od brzegu włosów po ogorzałą szyję krwią nabiegła 304 2, III| poprzeczna zmarszczka. ~Po chwilowych rozmowach znowu 305 2, III| szybkim ruchem rękaw odzieży po spotniałym czole przesunęła 306 2, III| także od dnia tego, w którym po raz pierwszy weszła do zagrody 307 2, III| spędziła, odbywała podróż po kraju nieznanym. Przedtem 308 2, III| roślin dzikich i pachnących, po które zawsze sięgała chciwie 309 2, III| się nauczyła. Ta podróż po kraju natury, ku któremu 310 2, III| i cicho odpowiedziała:~- Po co ja tu między wami? Wstyd 311 2, III| zwolna jeszcze toczącego się po zagonach patrząc rozpoczęła 312 2, III| znowu na łan zleciały i po nim płynęły długie i namiętne 313 2, III| bo panna śliczna i taka po nim tęskliwa, że mnie, zdaje 314 2, III| wszystko zrobią, a ociec muchy po drogach łapie, cha, cha, 315 2, III| podawał. Fabian coraz dalej po ściernisku powoli i z powagą 316 2, III| zatopił i coraz dumniej po tej części państwa swego 317 2, III| brwiami biegł ku walczącym. Po cichym przed chwilą polu 318 2, III| było to tylko mgnienie oka, po którym coś w sobie widocznie 319 2, III| powstrzymała. Wypowiedziała po prostu, łagodnie, z lekkim 320 2, III| pomiędzy sobą umowę, że wzajem po imieniu nazywać się będą.~- 321 2, III| promieniejącym czole kilka razy po zagonie okręcił.~- Dużoś 322 2, III| fortepianie i nie tułasz się po domu jak Marek po piekle. 323 2, III| tułasz się po domu jak Marek po piekle. Bo przecież na świecie 324 2, III| Znudziłaś się klepaniem po klawiszach i romansowymi 325 2, III| lub wianków z zerwanych po drodze kwiatów. Słychać 326 2, III| się na puszystym kobiercu po raz drugi podrastającej 327 2, III| snopów zabrakło, parobkowi po wodę zejść kazał do rzeki, 328 2, III| kasztana i gniadej, których Jan po raz pierwszy może w swym 329 2, III| młody Korczyński... na co? po co? dla ja... ja... kiej 330 2, III| jak i w ów wieczór, gdy po raz pierwszy zobaczył Justynę, 331 2, III| rozognioną i spotniałą, ale po całodziennym żęciu nie wyglądała 332 2, III| dość obszerną, w której po samym środku siedziała gromadka 333 2, III| Amen! - dokończył Anzelm, po czym oba stali~Przez chwilę 334 2, III| Witold - że kiedykolwiek, gdy po skończeniu nauk do Korczyna 335 2, III| Z nieba na nas leje się po chmurność, a my w tej pochmurności 336 2, III| każde ziarnko toczy się po osobno i po osobno gnije... 337 2, III| ziarnko toczy się po osobno i po osobno gnije... plonu nie 338 2, III| Zamyślony uśmiech przewinął się po ustach Anzelma.~- Zasmęciłem 339 2, III| próchniały i waliły się po lasach, swoje przeżywszy, 340 2, III| ukośne strzały ślizgały się po ich głowach i twarzach. 341 2, III| kwiatów i ziół, które jedne po drugich kobiecie podawał.~- 342 2, III| książki pokażę - mówił - zaraz po... po... po... każę!~Wąska 343 2, III| pokażę - mówił - zaraz po... po... po... każę!~Wąska ławka 344 2, III| mówił - zaraz po... po... po... każę!~Wąska ławka nie 345 2, III| książek w zniszczonej oprawie. Po te książki Anzelm rękę wyciągnął 346 2, III| Anzelm rękę wyciągnął i jedną po drugiej podawał je Witoldowi. 347 2, III| trwać to u niego nie mogło i po chwili ciekawie znowu przypatrywał 348 2, IV | pozłocony. W kilka godzin po południu zstąpiła z wysokiej 349 2, IV | zapytała.~- Chory. Wczoraj po pożegnaniu się z państwem 350 2, IV | kominami, jak paciorki jedno po drugim wychylały się zza 351 2, IV | temu do wojska iść miał, to po całych dniach lamentował, 352 2, IV | rozchylał wargi swe zielonością po brzegi nalane, nad nagą, 353 2, IV | żadnego ruchu oprócz sunących po niebie ciężkich, długich, 354 2, IV | zdziwieniem przesuwał się po tej pustyni, której nie 355 2, IV | zamyślonymi oczami wodził po nagich szczytach pagórków. 356 2, IV | wychodził i pierwszy raz wtedy po swoim wskrzeszeniu te miejsce 357 2, IV | ich stopami; szli teraz po szeroko rozpościerających 358 2, IV | widział?~- Raz już tylko po tym ostatnim rozstaniu o 359 2, IV | usłyszałem. Pewno dobrze po świętym Janie, a może i 360 2, IV | zupełnie ustały, a za to po całym borze poniosły się 361 2, IV | niej z szeptami przybiegły, po cichu lamentowała. Potem 362 2, IV | które rozlegały się we dnie, po całej okolicy w ciemności 363 2, IV | łzy potokiem ściekły mu po uczernionej twarzy. Za kołnierz 364 2, IV | brał i panna Marta często po mnie, przysyłała. Niedługa 365 2, IV | wymówiłem, jak rozejdzie się po pokoju jakiś krzyk okropny, 366 2, IV | bezwładną, a drugą sobie po uczernionej twarzy jakby 367 2, IV | trzęsły się i z włosów jeszcze po kropelce, po kropelce woda 368 2, IV | włosów jeszcze po kropelce, po kropelce woda ściekała. 369 2, IV | głębi boru. W tej chwili też po raz pierwszy do słuchu jej 370 2, IV | falistych wzgórzystości, po których pięły się i spływały 371 2, IV | w rozległym półcieniu, po gładkich pniach sosen, po 372 2, IV | po gładkich pniach sosen, po mchach i paprociach, w górze, 373 2, IV | paszczy i wypełzały daleko po ziemi ciągnące się girlandy 374 2, IV | uczucia ludzkie, jak motyle, po świetnym momencie miłości 375 2, IV | ten czas przeniosło się po świecie hucznych, tryumfalnych, 376 2, IV | nieśli zwycięskie sztandary; po cmentarzach płonęły pochodnie 377 2, IV | śpiewów, a zimy kładnąc po drzewach śniegi i szrony 378 2, IV | zobaczyła przed sobą spływającą po czarności jodeł szeroką, 379 2, IV | roztargnionym wzrokiem po drzewach wodząc. Justyna 380 2, IV | podniosła powieki, oczy ich po raz pierwszy, odkąd się 381 2, IV | nich uczucie życia. Szli po przezroczystych przestrzeniach 382 2, IV | obrosłe, stąpając najczęściej po miękkich mchach jeżących 383 2, IV | fortepian, przechadzki po ogrodzie, wizyty sąsiadów - 384 2, IV | Potrzebowała jednak, tak dalece, że po razy kilka niepokoiła 385 2, IV | może, bo gdyby jemu kazano po dniach całych z założonymi 386 2, IV | na koniec świata skoczył po wodę gojącą dla niej, tak 387 2, IV | jego wydawały się nalanymi po brzegi roztopionym srebrem.~ 388 2, IV | igrające światła słoneczne, a po szczytach jego wiatr przelatywał 389 2, IV | chwilę jeszcze rozglądał się po lesie. ~- Niewielka bieda! - 390 2, IV | już także znajdowała się po drugiej stronie i tylko 391 2, IV | pozoru obojętnym wzrokiem po lesie rzucił i tonem przedmiotowo 392 2, IV | nie sprzedaje jakoś...~Po chwili mówił dalej:~- Do 393 2, IV | tak, że za lat kilka śladu po nim nie ostanie, i między 394 2, IV | rozgraniczenie jakie, byle po sądach siebie i ludzi nie 395 2, IV | jak tylko mogą, unikają, po prostu za wstyd je poczytując, 396 2, IV | Inni daleko mniej mają: po dziesięć, osiem, pięć morgów, 397 2, IV | szyje; zresztą, zbierają się po takich domach, gdzie świetlice 398 2, IV | nie w takie burze, jak ta; po Niemnie jeździłem, a pływać 399 2, IV | prawie jak ryba...~Widać było po niej, że lękać się przestała. 400 2, IV | nieruchomy jak kamienna ściana, a po ciemnym, wzdętym, białymi 401 2, IV | wciąż ukośnie, ukośnie po falach puszczone, boki im 402 2, IV | przeniósł i pędził coraz dalej po jednej połowie sklepienia, 403 2, IV | półkolisty i srebrem oblany.~Po jednej z krętych ścieżek 404 2, V | poufałość niż znajomość po imieniu panienkę nazywać...~ 405 2, V | się miało w parę tygodni po żniwach, około Matki Boskiej 406 2, V | miasteczku; mają takich po jednej, po dwie najwięcej, 407 2, V | mają takich po jednej, po dwie najwięcej, i noszą 408 2, V | nie było, otworzyły się po cichu i ozwał się zza nich 409 2, V | cienkimi nićmi rozchodziły się po całym czole do przerzedzonych, 410 2, V | Dopilnował tej minuty, kiedy po wodę poszłam, i wtedy do 411 2, V | otworzył mu usta i rozszedł się po całej twarzy, na wysokie 412 2, V | wnikając z ogrodu napełniały po brzegi całą świetlicę, a 413 2, V | żywością ruchów, której by nikt po nim spodziewać się nie mógł, 414 2, V | przełknąłem, a i Jankowi po tej kąpieli, którą na Niemnie 415 2, V | odzywając.~- Wszystkich ich pani po troszku na weselu Elżusi 416 2, V | wzbroniłem! - zawołał Jan i po brzegi włosów zarumieniony 417 2, V | i cicho przeżuwając, po czym łyżki na stołach kładli 418 2, V | łyżki na stołach kładli i po kilku sekundach dopiero 419 2, V | kilku sekundach dopiero lub po minucie znowu je delikatnie 420 2, V | zauważył Jan - że apetytu po spacerze nie brakuje i może 421 2, V | gniewam się, że sama do ula po miód poszła!~Zaśmiał się 422 2, V | przyczyny siedzącą obok Antolkę po włosach pogładził. Po czym 423 2, V | Antolkę po włosach pogładził. Po czym łyżkę ze stołu delikatnie 424 2, V | znów prawda, że tak prawie po całych dniach w instrument 425 2, V | chacie... Chryste!... miejsce po bracie jedynym już i zastygło, 426 2, V | zastygło, żonka jego już po drugich weselnych godach, 427 2, V | rozpuszczone włosy Justyny. Po długim milczeniu Anzelm 428 2, V | się te widowiska senne, po których pocieszyć się nie 429 2, V | lat temu Pan Jezus równość po świecie ogłaszał i dużo 430 2, V | za lepszymi dniami i żal po ukochanej kobiecie dręczyły 431 2, V | drzew i głębokości Niemna po głowie chodziły. Wstyd mnie 432 2, V | widok dorastającego sieroty po bracie. Dziewczynka też, 433 2, V | włosy; zdawać się mogło, że po prostu oczu od nich oderwać 434 2, V | wędrownika z dalekich stron po drogach wypatrywali, 435 2, V | chaty wychodzących zamrozie po rękach i nogach opadały, 436 2, V | śniegu nasypało się jemu po kolana i od kolan dopiero 437 2, V | zamieci i chłodu szukając po polu wędrował, nigdzie nie 438 2, V | sobą i dziadkiem zamknęła.~Po wyjściu tych dwojga ludzi 439 2, V | czegoś żałował. Ale Jan po wybuchnięciu śmiechem trochę 440 2, V | przyniosła.~- Stryjka spacer po nocy sfatyguje - zauważył 441 2, V | Jan.~- Nie bój się. Choć i po nocy, kiedy zechcę, jeszcze 442 2, V | czarnych czółen; potem jeszcze, po burzy, najczystszym błękitem 443 2, V | przysłanianych, w zamian ślizgały się po nim blade połyski i wypływać 444 2, V | dwadzieścia. W głębokim dole, po nieruchomej z pozoru rzece 445 2, V | siebie w ciemnej przestrzeni po ciemnym szlaku rzeki, 446 2, V | przyjemnie brzmiący i biegle po francusku czytający głos 447 2, V | zapewne łza spłynąć musiała po jej chudym i białym jak 448 2, V | jej towarzyszka zamiast po rozłogach kuli ziemskiej 449 2, V | kuli ziemskiej podróżowały po przestrzeni czasu zatapiając 450 2, V | zawodu doświadczył.~Ręką po drgających od zmęczenia 451 2, V | widziała go pływającego po Niemnie z rybakami, którzy 452 2, V | zwykle rękę jego ucałowała.~Po głowie jej kręciły się słowa:~" 453 2, V | niepokojem.~- Z rybakami po Niemnie pływa... błazen! - 454 2, V | prowadzące Justyna uchyliła po cichu drzwi pokoju swojego 455 2, V | ginęłaś? Czy znów tam?... I po co to? Wieczne głupstwo! 456 2, V | królewicz, albo chłop. Po chłopskie miotły chodząc 457 2, V | synogarlicy wiecznie szyję po cukier wyciągającej, jak 458 2, V | przyjeżdżał. Kirłowa tylko zaraz po twoim wyjściu przyjechała; 459 2, V | przyjechała; Emilka przysłała po mnie, abym przyjęła, 460 2, V | naprowadziła rozmowę na Zygmusia i po cichutku mnie zapytała: 461 2, V | ciebie nauczyć chciał... Po całym domu córeczki szukał, 462 2, V | jak mara nie włóczysz się po polach i lasach! Nim królewicza 463 2, V | bała się ludzkiego śmiechu; po wtóre, że bardzo też zlękła 464 2, V | choć troszkę i nazywaj mnie po imieniu, Wasylku! czy tam 465 2, V | łzy gradem leją się mnie po twarzy, ale oni myślą, że 466 2, V | mówił, opowiadał, wspominał.~Po wklęsłych, zwiędłych ustach 467 2, V | oburkliwością sarknęła:~- Po co? na co? czy nie możesz 468 2, V | nie możesz powiedzieć mi, po co i na co?~A potem dodała 469 2, V | różowy rąbek jutrzenki, po gałęziach drzew przebiegły 470 2, V | poranną rosą i stąpającego po niskiej trawie dziedzińca 471 3, I | dokoła pałacem nazywany, był po prostu dwupiętrową kamienicą 472 3, I | duszą, ale w brzydkim ciele po świecie chodzi lub pełza, 473 3, I | wysoko, wysoko nad nizinami, po których zwijały się mrówki, 474 3, I | rzadkie jedna za drugą płynęły po jej policzkach, ale w jej 475 3, I | opuściwszy wzrokiem zamyślonym po zielonych głębiach ogrodu 476 3, I | na żądanie jej w parę lat po ich pobraniu się gdzieś 477 3, I | tym czynniejszy, że ona po szczerze i gorliwie przedsiębranych 478 3, I | nie mogąc w imię sieroty po bracie pomocy jego zażądała. 479 3, I | wydawały się jej marnością, po którą schylać się nie było 480 3, I | lękliwego strategika, który po wiele razy i z wielu stron 481 3, I | nieco dumny i chłodny. Więc po wiele razy o małym Zygmuncie 482 3, I | dorośnie, wyjedzie w świat po wyższą jeszcze naukę, ale 483 3, I | niespokojnie oczekiwał, ale zaraz po ich odjeździe w młodej kobiecie 484 3, I | roztoczyły się przed nią dzień po dniu, godzina po godzinie 485 3, I | nią dzień po dniu, godzina po godzinie lata jej pierwszej 486 3, I | naprzód ból taki, jakby po raz drugi na wieki rozstawała 487 3, I | jak zdrady westchnienia po nim! Jak to! miałaby ona, 488 3, I | nieraz zaczynała do tego, po kim strój ten nosiła. Przemawiała 489 3, I | ujemnych, ani dodatnich. Po prostu: nie myślał o niej, 490 3, I | nieprędko, raz jednak błysnęła. Po wielu latach daleko od rodzinnego 491 3, I | rodzinnego miejsca spędzonych, po długich studiach długo niepomyślnymi 492 3, I | groźnym. Parę razy dłonią po czole powiodła, westchnęła, 493 3, I | Klotylda zaś biegła wciąż po trawnikach i ścieżkach parku 494 3, I | gruby pień jego oparła i po ruchach jej pleców poznać 495 3, I | wymówiła go jeszcze ani razu. Po wielekroć już chciała iść 496 3, I | portret.~"Nie kocha jej! po dwóch latach małżeństwa 497 3, I | pierwszy promyk sławy. Drugi po nim nie przybył - i nawet 498 3, I | przyszła chwila rozpoczęcia po czteroletniej przerwie nowego 499 3, I | szczeblem ku dziełom większym. Po półgodzinnym przebywaniu 500 3, I | Przewidywanie to truje go po prostu, odbiera mu chęć


1-500 | 501-780

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL