| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] pniami 1 pnie 2 pniu 2 po 780 po-do-bna 1 po-koje 1 po-woli 1 | Frequency [« »] 1034 jej 979 o 955 jak 780 po 765 juz 759 ja 745 tak | Eliza Orzeszkowa Nad Niemnem IntraText - Concordances po |
Tom, Rozdzial
501 3, I | Wiedział wprawdzie, że tu nie po gruncie starożytnej Hellady 502 3, I | i cóż z nich wyniknęło? Po kilku tygodniach Zygmunt 503 3, I | towarzyskim potrzebom. Marniał tu, po prostu marniał. Jedyną usługą, 504 3, I | trochę. Myśląc o tym spojrzał po własnej postaci. Utył znowu! 505 3, I | rzecz to zwykle fatygująca. Po prostu lenił się fatygę 506 3, I | Zygmunt Korczyński stanął po krótkiej przechadzce wzdłuż 507 3, I | ciepła, żadnej energii. Po krótkim okresie najpierwszej 508 3, I | zupełna. Wiedział o tym, że po widnokręgach sztuki przelatują 509 3, I | wrażenia żadnego... Chodząc po swej pracowni, obu rękami, 510 3, I | ociężający olejek sybarytyzmu. Po półgodzinnym łechtaniu podniebienia 511 3, I | książkami Zygmunt spojrzał po swojej postaci. Tyje, stanowczo 512 3, I | Zygmuntem ciągłym jej marzeniem. Po roku bezczynnego życia w 513 3, I | razem może poczytamy, a po obiedzie na przechadzkę 514 3, I | stryjence, pannie Teresie czy...~Po ozdobny tomik rękę wyciągnął.~- 515 3, I | uczutego wrażenia przebiegł po ciele. Wtem w przeciwległym 516 3, I | śmiejąc się chodzić zaczął po pracowni, ale oczy miał 517 3, I | talentu. Gra nieźle, ale jak po francusku mówić zacznie, 518 3, I | twarzą zwracając się ku oknu po paru sekundach milczenia 519 3, I | odpowiedzieć nie umiała. Po krótkim więc wahaniu zarzuciła 520 3, I | czoło, dłonią parę razy po włosach jej powiódł i z 521 3, I | zda się, krwi w twarzy, i po kilku dopiero minutach za 522 3, I | Jednym z zajęć, którym wdowa po Andrzeju Korczyńskim oddawała 523 3, I | cichutko wysunęła się z pokoju. Po raz pierwszy Klotylda powierzała 524 3, I | rady od niej wzywając, a po części za los swój odpowiedzialną 525 3, I | wierność niezłomną syna po prostu zrozumieć nie mogła. 526 3, I | jej tę nadzieję odbierała, po chwilowym milczeniu rzekła 527 3, I | zaraz przyszedł do mnie.~Po odejściu służącego długo 528 3, II | jeszcze nie rozumiesz dobrze?~Po chwilowym wahaniu się odpowiedziała 529 3, II | Przez cały prawie tydzień po kilka godzin dziennie żęłam... 530 3, II | widać do nich należysz!~Po chwili z powagą zapytał:~- 531 3, II | zepsuł! Kilka dni z nią, po polu pojeździł i już zepsuł! 532 3, II | krępy, w siermiędze ubrany, po raz pierwszy kudłatą głowę 533 3, II | i tylko z przymusu, ale po paru minutach pochylił się 534 3, II | zawieziemy, a w jaką godzinę po wschodzie słońca będziesz 535 3, II | paniczu! Daj Boże zdrowie!~Po czym lejce z ziemi podniósł 536 3, II | silnie wąsa w dół pociągał. Po oddaleniu się chłopa wzrok 537 3, II | nad brzegiem przepaści. Po chwili przecież uśmiechnął 538 3, II | siwiejących gęstych włosów aż po kołnierz koszuli okrył twarz 539 3, II | chciałbym bardzo, abyś po ukończeniu nauk do domu 540 3, II | rękę do czoła podnosił.~Po kilku dopiero minutach z 541 3, II | godzin bawił w Korczynie i po wieczerzy miał odjechać, 542 3, II | uszczęśliwionym wzrokiem po obecnych wodził. Kolosalność 543 3, II | szklanki jej wody nalał, po czym o wartości i piękności 544 3, II | odnosiło się do Justyny. Kiedy po raz pierwszy usłyszał był 545 3, II | mamy w pokoju siedzieć albo po tych alejach w ogrodzie 546 3, II | wymyślił sobie? Stare kości po weselach ciągać! Wieczny 547 3, II | krzyknęła stara panna - po co ja tam mam iść? na co? 548 3, II | krótko to było! A teraz... po co? czy po to, ażeby ludzi 549 3, II | było! A teraz... po co? czy po to, ażeby ludzi straszyć? 550 3, II | trochę, naprzeciw Justyny po drugiej stronie stołu usiadła 551 3, II | zachodem słońca, gdy Justyna po parogodzinnym wtórowaniu 552 3, II | Jednego tylko Boga lęka się, po Bogu ojca, a więcej to już 553 3, II | Ciekawie rozejrzała się po ścianach i sprzętach pokoju.~- 554 3, II | Fabiana, słońce rozściełało po jej trawach złoty kobierzec, 555 3, II | ukontentowaniem proszę!~I po zagonach buraków idąc stopą 556 3, II | zagrodzie nie siedział, ale po dzierżawach chodził... później 557 3, II | oknami zakwitnął!~Starzyński po surducie swoim wzrokiem 558 3, II | kościanej oprawie.~Pierwszą po przyjściu do domu czynnością 559 3, II | zdjąć trzewiki. Boso teraz po trawie biegała narzeczonemu 560 3, II | narzeczonego posyłała to po osobną miseczkę dla Justyny, 561 3, II | miseczkę dla Justyny, to po łyżkę, to mu rozkazywała 562 3, II | musztrowała. Za to wszyscy inni, po kolei, nóż w kościanej oprawie 563 3, II | jej Giecołd, kiedy jeszcze po dzierżawach chodził.~- Dzień 564 3, II | dzierżawach chodził.~- Dzień po nocy, a noc po dniu następuje... - 565 3, II | Dzień po nocy, a noc po dniu następuje... - śpiewała - 566 3, II | jestem, tego Giecołda, co po dzierżawach chodził... Brata 567 3, II | domu narzeczonemu do ust po odrobinie miodu łyżką wkładała, 568 3, II | cmokania zaprzestanie, a po ludzku ze mną pogada - zakomenderowała.~ 569 3, II | że dziś go w domu nie ma! Po siano na łąkę pojechał... 570 3, II | pozwolił. On także jeździł po siano na łąkę, którą o dwie 571 3, II | gaju, za drzewo się ukrył i po całej zagrodzie rozległ 572 3, II | Jezu! - krzyknęła Antolka.~Po raz to pierwszy pewno na 573 3, II | Mała to rzecz o dwie mile po siano, i to, gdybyż na swoją, 574 3, II | czarce nie moczyłem i much po drogach nie ścigałem, a 575 3, II | jednego syna to już i nie mam po co głowy suszyć... w sołdaty 576 3, II | Bóg bałwana dał, co tylko po Niemnie orać i kosić umie, 577 3, II | zdejmą, to człowiekowi trzy po trzy naplecie się w gębie...~- 578 3, II | zapraszał. Kiedy kłaniał się po wielekroć i nisko, a wnet 579 3, II | których przed chwilą opuścił, po raz pierwszy mówił do młodej 580 3, II | odległych i niedostępnych, aby po nie sercem czy współudziałem 581 3, II | Znowu zachorowała? Czy po doktora posyłać trzeba?~ 582 3, II | matki z synem. Wczoraj już po wystąpieniu przy wieczerzy 583 3, II | się na pąsowym szezlongu po jednej stronie mając filiżankę 584 3, II | filiżankę wzmacniającego kakao, po drugiej książkę, którą wczoraj 585 3, II | Trwało to dobry kwadrans, po którym Witold prośbę, z 586 3, II | tylko mógł najcierpliwiej; po czym parę minut jeszcze, 587 3, II | kilka minut potem wiła się po szezlongu w istotnych i 588 3, II | Nie wiem, słowo honoru, po co żyję i chleb na tym świecie 589 3, II | Wieczna niedola!~Jednak po lekarza posyłać potrzeba 590 3, II | potrzeba nie zaszła. Benedykt po kilku minutach w pokoju 591 3, II | rację - zaczął. - Leoni po zebraniach i weselach chłopskich 592 3, II | Witold milczał. W twarzy jego po raz pierwszy Benedykt spostrzegł 593 3, II | walczący, chodził czas jakiś po pustej sali jadalnej, aż 594 3, II | na pozór. Chodzili razem po korczyńskich polach, rozmawiali 595 3, II | Istotnie, widać było po nim, że gotów był w tej 596 3, II | wszystkich innych, że weźmiesz po nim sukcesję!~Tym razem 597 3, II | cierpienia.~Raz jednak, wkrótce po skończeniu żniw, Benedykt 598 3, II | uderzając i szerokimi krokami po pokoju chodząc Benedykt 599 3, II | salę jadalną przeszedł, ale po chwilowym wahaniu zamiast 600 3, II | do pokojów pani Emilii, po wschodach z sieni na górę 601 3, II | Adriatyckim Morzu... Może po części myślał o podbiciu 602 3, II | Wzrok jego przesuwał się po jej kruczym, lśniącym warkoczu, 603 3, II | kruczym, lśniącym warkoczu, po czystych liniach śniadego 604 3, II | liniach śniadego czoła, po spuszczonych i frędzlą czarnych 605 3, II | już ręce jej pochwycił. Po jej twarzy przebiegły ironiczne 606 3, II | kuzynie, do tego stopnia, że po latach niewidzenia i kiedy 607 3, II | wyszedł z pokoju.~Było już po zachodzie słońca, kiedy 608 3, II | petite, chére maman!... ale po namyśle i spokojnej rozwadze, 609 3, II | zupełnie niepodobną, abym po takiej, jak moja, przeszłości, 610 3, II | droga mamo, czyż ktokolwiek, po takiej, jak moja, przeszłości, 611 3, II | wstrętach i nieudolnościach. Po chwili z namysłem mówić 612 3, II | powszechny zły humor? Wszyscy po kimś albo po czymś płaczą, 613 3, II | humor? Wszyscy po kimś albo po czymś płaczą, zbiedzeni, 614 3, II | gwałtowną przechadzkę syna po pokoju i wtedy dopiero, 615 3, II | lekceważącym uśmiechem, po czym z rękami w kieszeniach 616 3, II | trochę ramionami przechadzkę po pokoju znowu rozpoczynając 617 3, II | planu, który ułożył? czy po namyśle, zimno na rzeczy 618 3, II | wybuchnęła:~- Wielki Boże! Ale po mojej śmierci ty to uczynić 619 3, II | które powoli stoczyły się po jej policzkach.~- Moja wina, 620 3, II | nie uwierzył!~Wyszedł i po cichu drzwi za sobą zamknął.~ 621 3, II | od pierwszej, bo nic już po sobie nie pozostawiająca. 622 3, II | podobnym on był do rzeki krwi, po której przepływały kiry 623 3, II | stukiem o posadzkę uderzyły. Po pokoju rozlegać się zaczął 624 3, II | zachwycenia napełnił jej oczy. Po raz drugi doświadczyła wizję 625 3, II | wydłużała i powoli, rys po rysie, zasłaniała to oblicze 626 3, III| pługi, z cichym chrzęstem po zoranej roli wlokące się 627 3, III| poprzestronniało. Najlżejszy pył, po niedawno spadłych deszczach, 628 3, III| przyjechali Osipowicze z Tołoczek, po włosach jak krucze pióra 629 3, III| rodzinnej zgody znani, bo po czterech i pięciu w jednych 630 3, III| ciągle trzymające się razem i po przezroczystej zieloności 631 3, III| śnieżne przody koszul i po kolana wysokie buty z wpuszczonymi 632 3, III| wszyscy przechadzali się po ogrodzie i drodze albo siadali 633 3, III| kilka minut ledwie zabawił, po czym znowu na ganek wpadając 634 3, III| świetlicy padały na rozstawione po stołach i napoczęte pierogi, 635 3, III| rękę w białej rękawiczce po złocistej czuprynie przeciągnął 636 3, III| wzajem obejmują. Troski po szczęściu i szczęście po 637 3, III| po szczęściu i szczęście po troskach znosić będziecie 638 3, III| kończył:~- Czas do kościoła po siódmy sakrament święty 639 3, III| do kolan rodzicielskich po ojcowskie i macierzyńskie 640 3, III| ramiona. Był to Witold, drugi po nim drużbant, który nagle 641 3, III| ale muzyka nagle umilkła i po świetlicy rozchodzić się 642 3, III| wszystkich... łask... i... po... pomyślności...~Teraz 643 3, III| czynić zaczął. Kilka razy po wzburzonym mrowisku okiem 644 3, III| Wolniej, państwo! wol-niej! Po porządku! po porządku!~I 645 3, III| wol-niej! Po porządku! po porządku!~I potem długo 646 3, III| rozlegał się w urywanych i po wielokroć powtarzanych wykrzykach:~- 647 3, III| niektórzy ponuro pomrukiwali, że po tym weselu wprędce gorzko 648 3, III| młody pan Korczyński nożem po ciele ci pojedzie? - pokrzykiwali 649 3, III| swojej pokucie umrze!~Tak nie po weselnemu trochę starsi 650 3, III| niezadowolony widocznie i kwaśny, po drodze przechadzał się lub 651 3, III| najpierwsze arystokraty po jedzeniu czynić są zwykli. 652 3, III| wołała, gałęzią z lekka po bokach konia uderzając i 653 3, III| Obu ramionami uderzył się po bokach, palcami zapstrykał.~- 654 3, III| odpowiedzi jej wysłuchał, po czym jedną rękę kładąc na 655 3, III| i obie w ręce ucałował. Po chwili zjawiła się i Fabianowa, 656 3, III| plecami oparł się o nią, po kolana prawie w wysokich 657 3, III| zmieszana, wilgotnym wzrokiem po otaczających ją postaciach 658 3, III| ówdzie srebrnie pobłyskiwał. Po ogrodach, trawach, gajach 659 3, III| dotąd przechadzając się po drodze ze stryjecznymi Jadwigi 660 3, III| zbyt wielkim się stawał, po kilka i kilkanaście. Witold 661 3, III| że Domuntowie z dzbankami po wodę poszli. Zresztą pary 662 3, III| ręka ich tancerki; wszyscy po przetańczeniu tancerki swoje 663 3, III| bynajmniej Adam wcale nie po cichu zdanie swe o zdarzeniu 664 3, III| tańcowi temu właściwą, lecz po ukończeniu ostatniej jego 665 3, III| gdy wśród zbóż i bławatków po raz pierwszy ujrzała ochoczego 666 3, III| nićmi światła ślizgały się po dachach, ścieżkach, płotkach, 667 3, III| jednak ani wystroił się po weselnemu, ani wesołości 668 3, III| a Anzelm też niezupełnie po ludzku życie strawił. Może 669 3, III| Krakowiaka, Zaniewscy!~Zaniewscy po półgodzinnym odpoczynku 670 3, III| ramię Jana spłynęła. On po raz pierwszy kibić jej obejmując 671 3, III| mojej mocy!~Ten przyśpiewek po prostu zachwycił wszystkich, 672 3, III| także popisać się spróbował. Po kilku zwrotach tańca z kolei 673 3, III| Siemaszczanką, jak z dzbankiem po wodę idący, więcej gromko 674 3, III| smętkiem~Dosyć je nasyci!~Po czym zaraz tancerkę swoją 675 3, III| parami rozpraszając się po ogrodzie, zielonej uliczce 676 3, III| gumna na stosie belek i po kolana w chwastach siedząca 677 3, III| tłumaczyć umyślił. A Domuntowie po stronie swojej dwóch Siemaszków 678 3, III| słowo wypowie, dowie się, po czemu u nas czupryny targują!~ 679 3, III| dziadunia. Zaraz bowiem po dokonaniu postępku z kamieniem, 680 3, III| czółna przygotowałem... po całej okolicy zebrawszy 681 3, III| imion i nazwisk leciało po trawach zroszonych, po ogołoconych 682 3, III| leciało po trawach zroszonych, po ogołoconych ogrodach i przerzedzonych 683 3, III| mnóstwem ech rozlegało się po ciemnym borze i szerokim 684 3, III| Antolka przeskakiwały, a po paru minutach byli już pod 685 3, III| gdzie spotkali się w tłumie po raz drugi? Powiedzieć by 686 3, III| policzki na dłoniach opierając. Po kilku minutach przecież 687 3, III| podnosząc wtórował Anzelm.~Po paru minutach ona przemówiła 688 3, III| czółen sznurem a cicho sunęło po szlaku rzeki, wiosłami szkliste 689 3, III| Kiedy matka w grobie?~A po zapłakanej dziewczynie zaśpiewał 690 3, III| porzucisz, mój Jasiu kochany?~A po prześpiewaniu tej pieśni 691 3, III| wiatry pogodnej nocy latały po szczytach boru, który czasem 692 3, III| ramionami i wąsami poruszające. Po kilku minutach dopiero z 693 3, III| wyżłobienia. Było to pokolenie, po którym już długo życie przeciągało 694 3, III| mówić zaczęło, ale Fabian po krótkich usiłowaniach ten 695 3, III| których pan Korczyński używał, po pas w biedę ich wtrącały 696 3, III| Złymi słowami siecze po duszy, gorzej niżby rózgami 697 3, III| duszy, gorzej niżby rózgami po ciele siekł!...~- Jakby 698 3, III| więc chustką pot i łzy po twarzy rozmazując przerywanym 699 3, III| dokończyć. Łzy toczyły się po spokojnej przecież, niezmącenie 700 3, III| mówię: żeby pan Korczyński po ludzku i po bratersku z 701 3, III| pan Korczyński po ludzku i po bratersku z nami żył i postępował, 702 3, III| zamożnych należącego - co i po ubraniu jego poznać można 703 3, IV | kroki. Ktoś przechadzał się po salonie tam i na powrót, 704 3, IV | czytała francuskie podróże po przylądku amerykańskim, 705 3, IV | Tereniu...~Czytała dalej, ale po kwadransie znowu czytanie 706 3, IV | okiennice i zapuścić sztorę!~Po dwóch minutach okiennica 707 3, IV | i chałup ze śniegu.~Ale po pustym salonie przechadzający 708 3, IV | się i nad ścielącymi się po posadzce smugami księżyca 709 3, IV | kilku krzeseł i starej szafy po brzegi księgami gospodarskimi 710 3, IV | przeczytany, lecz który po raz drugi chciał przeczytać. 711 3, IV | on zaś odpowiadał czasem po paru latach, krótko, zimno... 712 3, IV | latach, krótko, zimno... Bo po cóż? Dziś znowu list od 713 3, IV | nie pomoże. Całą godzinę po salonie chodził, z myślami 714 3, IV | był taki sam wieczór? A! po owej rozmowie z żoną, w 715 3, IV | altanie. Pamięta. Wtedy po raz pierwszy dokładnie rozpoznał 716 3, IV | pozostałe jej krople tułały się po żyłach z osobna, skurczone, 717 3, IV | oddychając chustką powiódł po rozognionej i spotniałej 718 3, IV | Zawahał się, oczy spuścił i po kilku sekundach dopiero 719 3, IV | Wzrok Benedykta przemknął po leżącym na biurku liście 720 3, IV | drżały, ale hamując się długo po planie palcem wodził, ze 721 3, IV | Dominika. Ilekroć spojrzenie po tym liście przesunął, tylekroć 722 3, IV | się serca oddech tamujące. Po zbladłym czole dłonią powiódł, 723 3, IV | Przypomniał sobie teraz, że po wielekroć uderzały go były 724 3, IV | niepokoiły jakieś blade cienie po twarzy tego młodzieńca błądzące, 725 3, IV | uporczywym być musiało, wodził po czole strapionym, udręczonym, 726 3, IV | rozdzieliłaby nas na zawsze, gdybym po tym, co się stało, żył jeszcze... 727 3, IV | ściskając powtórzył jeszcze po wielekroć:~- Zginiesz! zginiesz! 728 3, IV | zginionymi ci, którzy chodzą po nizinach samolubstwa, zaprzaństwa, 729 3, IV | zadowolony, dostojeństwami okryty po świecie żywy chodził, ku 730 3, IV | na zmarszczkę toczyły się po policzkach. Ręką machnął, 731 3, IV | długo i szczelnie zamknięty po zerwaniu pokrywy z gwałtem 732 3, IV | nadzieja błąkała się mu po sercu.~- Może on? może dla 733 3, IV | scałował grube łzy, które po tej twarzy ściemniałej, 734 3, IV | dał, zapomniał. Jednak raz po długim milczeniu znowu zawziętą 735 3, IV | zaczyna swoje...~I ty taki...~Po chwilowym milczeniu zaczął 736 3, IV | Fabiana wybiegł, młodzież po zielonej uliczce i dokoła 737 3, IV | go tylko potem widziano po drogach pole przerzynających 738 3, IV | kompania przechadzała się po zagrodzie i drodze; w gumnie, 739 3, IV | majowozielony kolor pomalowaną, po czym już ustawianiem ordynku 740 3, IV | bryczek wracając tu i ówdzie po zagrodzie się okręcił, aż 741 3, IV | zaśpiewajmy!~W mgnieniu oka po obu stronach drzwi utworzyły 742 3, IV | założone!~Jak uciął, umilkli. Po kilku zaś sekundach chór 743 3, IV | gładko,~Teraz nie będę!~Po trzecim rozkazie siadania 744 3, IV | rozkochanym wzrokiem spoglądając.~Po czym nagle huknęli znowu:~ 745 3, IV | rodzone progi,~Że chodziły po was moje nogi,~Teraz nie 746 3, IV | machnął, zrozpaczonym wzrokiem po szlaku drogi powiódł i nagle 747 3, IV | zwolna rozchodzących się po zagrodach. Jan, który odjeżdżający 748 3, IV | połyskliwymi puchami obwieszone. Po twarzy Jana przemknęło przykre 749 3, IV | zawstydzony i niedowierzający, po twarzy jego przemknął.~- 750 3, IV | ześle...~Łza stoczyła się po rozognionym jej policzku 751 3, IV | fioletem zakończona, wyżej zaś po całym błękicie nieba rozsiały 752 3, IV | srebrzystość siwych mchów. Górą po koronach sosen prawie czarnych 753 3, IV | odleciały; inne ptastwo po gniazdach usypiało i tylko 754 3, IV | rozkoszy i trwogi przebiega po obudzonej ziemi.~Zaczynali 755 3, IV | powlekały się szarością, po której już tylko tu i ówdzie 756 3, IV | zawołał:~- Ho! ho!~Za rzeką po głębinach boru poniosło 757 3, V | błagać.~W niespełna godzinę po przybyciu Zygmunta zgrabną 758 3, V | małej Broni, która zaraz po wysadzeniu jej z bryczki 759 3, V | filuterny uśmiech przemknął jej po ustach i w źrenicach.~- 760 3, V | Witold, który dnia tego po raz pierwszy młodziutką 761 3, V | założywszy powoli, sztywnie po pustym salonie przechadzać 762 3, V | zmieszania i ze wzruszenia aż po brzegi jasnych włosów zarumieniona, 763 3, V | poruszała się na krześle. Po chwili jednak używając całej 764 3, V | uśmiech na ustach. Kirłowa po chwilowym milczeniu znowu 765 3, V | zmartwienia. Zmąconymi oczami po obecnych wodziła.~Widocznym 766 3, V | żartuje!~Widać było jednak po Justynie, że nie żartowała 767 3, V | głową, błyskającym wzrokiem po obecnych wodziła. Na koniec 768 3, V | mogłaś?~Trochę smutny uśmiech po ustach jej przebiegł; pilnie 769 3, V | co dokoła niego mówiono; po prostu nie rozumiał. Nie 770 3, V | oprócz jednej, uporczywie po niej krążącej:~- Teoś Różyc 771 3, V | zadanie swoje już spełniwszy po wschodach na górę do Marty 772 3, V | grającego przesuwały się po widzialnych przez nie szczytach 773 3, V | andantissimo rozlegały się po pokoju. Na koniec skończył, 774 3, V | serenadka!~Tymczasem wkrótce po odejściu Justyny bocznymi 775 3, V | chustką otulona.~- Przysyłałeś po mnie, Benedykcie - zaczęła - 776 3, V | Zająknęła się, palcem po wilgotnej rzęsie powiodła.~- 777 3, V | kochałaś i pieściłaś: a nie po głupiemu pieściłaś! Witold 778 3, V | razem...~Szerokimi krokami po pokoju chodził, wąsy w dół 779 3, V | pójdę... Wieczny śmiech! po cóż ja mam stąd iść, jeżeli 780 3, V | układając, ale nie dbałam o to. "Po co mam leczyć się? na co?