| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] izdebke 1 izdebki 3 j 3 ja 759 jablka 3 jabloni 3 jabloniach 1 | Frequency [« »] 955 jak 780 po 765 juz 759 ja 745 tak 731 od 713 co | Eliza Orzeszkowa Nad Niemnem IntraText - Concordances ja |
Tom, Rozdzial
501 3, I | porwać nici pamięci wiążące ją z człowiekiem, który dla 502 3, I | przedłuży, jeżeli ona wyrzuci ją z siebie? Kto przyjmie udział 503 3, I | powtórzył się wypadek, który ją poprzedził. Umysł miała 504 3, I | sobie wiadomość, przyjęła ją nawet bez zdziwienia, jak 505 3, I | Cicha promienność, która ją przed czterema laty okrywała, 506 3, I | obejrzy się także za nią lub ją ku sobie przywoła. Za każdym 507 3, I | dostrzegła chłód i uderzył ją wyraz kaprysu te wargi otaczający. 508 3, I | z duszą artysty i w ruch ją wprawiać mogąca, jeżeli 509 3, I | Wprawdzie nie obdarzył on ją dzisiaj ani jednym serdecznym 510 3, I | prawie zawsze, rozgniewała ją i rozżaliła tak bardzo, 511 3, I | Przemówiłeś na koniec! Widzisz, ja pierwsza, ja, kobieta, przyszłam, 512 3, I | koniec! Widzisz, ja pierwsza, ja, kobieta, przyszłam, aby 513 3, I | jej rękę, ale dość czule ją pocałował.~- Więc nie jesteśmy 514 3, I | dniami z Korczyna... Wzięłam ją sama od posłańca i tu położyłam... 515 3, I | tu położyłam... Musiałeś ją pożyczać stryjence, pannie 516 3, I | gdy się z nią ożeni, i jak ją w świecie będzie mógł pokazać... 517 3, I | wszystkim na pensję jaką ją odda... Model na Dianę! 518 3, I | Strwożyła się czy też ogarnął ją wstyd.~- Dawno nie odwiedzałem 519 3, I | z jej objęcia, pocałował ją w czoło, dłonią parę razy 520 3, I | czy wyobraźni? Ależ gdyby ją kochał prawdziwie i silnie, 521 3, I | prawdziwie i silnie, byłby ją pojął za żonę! Ona małżeństwa 522 3, I | jednak na jego wolę, gdyby ją był stanowczo objawił, nie 523 3, I | łagodnym spokojem pocieszała ją wszystkim, czym mogła; o 524 3, II | Bo to wy wiecie jedno, a ja drugie!" Gdybym wtedy na 525 3, II | jesteś! Czy ty wiesz, że ja dobrze musiałem sobie głowy 526 3, II | parobka się zwracał - że ja ci to daruję? Żniwiarkę 527 3, II | wytrącajcie, panoczku, bo z czegóż ja z dziećmi żyć będę...~- 528 3, II | prędko obejrzał. - Mój ojcze! ja się na tym znam trochę... 529 3, II | żniwiarki psuły się często, a ja przypatrywałem się, jak 530 3, II | małym kosztem i prędko... ja sam się tym zajmę... Maksymowi 531 3, II | nie rozumiesz i dlatego ją zepsułeś, że nie rozumiesz... 532 3, II | Oto, popatrz i posłuchaj, ja ci to zaraz pokażę i wytłumaczę...~ 533 3, II | żywienie ich pasztetami... bo ja i sam ani pałacu sobie nie 534 3, II | pośpiechem i przymileniem ku niej ją posunął. Potem omletu z 535 3, II | pochlebnym i zaszczytnym, ją drażniło i obrażało. Wszyscy 536 3, II | Wszystko to bardzo piękne i ja panu Różycowi ubliżać nie 537 3, II | i poprawić się może, bo ja słyszałem i sam spostrzegłem, 538 3, II | głosem dokończył:~- Ale ja tego nie mówię do pana Różyca... 539 3, II | się jęki:~- Benedykcie! ja nie mogę... o mój Boże... 540 3, II | nie mogę... o mój Boże... ja nie mogę wyrazów takich 541 3, II | wyrazów takich słuchać... ja... takich zdań... o takim 542 3, II | człowieku... nie mogę... ja...~Pani Emilia usiłowała 543 3, II | ale nie mogła. W gardle ją dławić zaczęło, nogi chwiały 544 3, II | z drugiej podtrzymywała ją Teresa. Tak we troje przeszli 545 3, II | imię Ojca i Syna... a cóż ja jej złego zrobiłem? Znowu 546 3, II | chowała, i kilka razy obrócił ją w kółko, potem przy wtórze 547 3, II | i pstro ma w głowie, czy ja wiem? Na Buszmanki was wychowują, 548 3, II | Marynia tam także będzie, już ja to u pani Kirłowej uproszę, 549 3, II | zaproszona... tańczyć będą... i ja chcę potańczyć!~- Z największą 550 3, II | ciągać! Wieczny śmiech! a co ja na tym weselu robić będę? 551 3, II | weselu robić będę? na co ja tam potrzebna! Pfuj, zgiń, 552 3, II | krzyknęła stara panna - po co ja tam mam iść? na co? dlaczego?~- 553 3, II | poznaliby mnie teraz? Czy ja bym ich poznała? Wieczny 554 3, II | do panienki można... Ale ja nie taka! Czy ja pies, żeby 555 3, II | Ale ja nie taka! Czy ja pies, żeby koło kuchni chodzić? 556 3, II | kraść i nie jest psem, aby ją można było wypędzać! Bardzo 557 3, II | nikim nie powie, ale już ja wiem, że jemu to smętliwie... 558 3, II | miejscami od porastającego ją mchu zielona, miejscami 559 3, II | i bogatsi ode mnie, ale ja również sam sobie pan jestem 560 3, II | ale i dworną, nad to, co ją otaczało, nieco wyższą. 561 3, II | do tego nie przywykła i ja kiedyś insze życie i uzwyczajenia 562 3, II | Starzyński! Bardzo słusznie! A ja myślałam, że to taki wielki 563 3, II | na zielono pofarbować... Ja do niej: "Czy ty, babo, 564 3, II | następuje... - śpiewała - tak i ja... z dostatków takich na 565 3, II | gościem wykonywała. Ale nic ją więcej uszczęśliwić nie 566 3, II | ma, a dzieci pięcioro. Co ja z synami zrobię, jak wszyscy 567 3, II | za pięć lat i powróci, to ja tym czasem bez niego chyba 568 3, II | kiedy nie widzi, na co ja palcem pokazuję? Ej! pan 569 3, II | przyjąć tak... tak... jak ja...~Miała widać coś bardzo 570 3, II | Marty tak drgającą, jakby ją w mnóstwo miejsc na raz 571 3, II | ziemią unosząc, do piersi ją przyciskając i w nieskończoność 572 3, II | jakby, lżejszą, cichszą ją czyniąc. Na koniec, znowu 573 3, II | gardle. W nocy nagabywały ją z lekka żołądkowe kurcze, 574 3, II | pozwoliła, ale gdy w rękę ją całował, kilka razy w czoło 575 3, II | oporu swego wypowiadać.~- Ja - cicho i łagodnie mówiła - 576 3, II | będzie podobało, ale dopóki ja żyję, moja córka nie będzie 577 3, II | matki przekonany w rękę ją na pożegnanie całował, uczuła 578 3, II | formę dziś przybrała, aby ją przeszyć swoim żądłem. Na 579 3, II | głośny oddech Marty drażniły .ją i irytowały. Irytacji tej 580 3, II | kiedy teraz pomyślę, że i ja kiedyś tyle książek czytałem 581 3, II | Wziął rękę ojca i do ust ją przycisnął. Benedykt namyślał 582 3, II | przymilił się do niej, zjednał ją sobie... Same córki tylko 583 3, II | jakie pół godzinki do bab, a ja tę odpowiedź zaraz napiszę... 584 3, II | do mnie wraca! Boże! jak ja cierpiałam! Kiedy przyjeżdżałeś 585 3, II | moją małość, moją nicość... ja jeszcze byłam dumną... owszem, 586 3, II | miała przeze mnie płakać? Ja nie chcę, by ktokolwiek 587 3, II | które czyniła, zawstydzały ją i mieszały. On z tego jej 588 3, II | quand méme uszczęśliwić ją potrafię! Sumienie? Rzecz 589 3, II | zamieszkaj w Osowcach... ja tam teraz jestem panem. 590 3, II | chciałeś... Jakim prawem? Co ja ci złego zrobiłam? Jak śmiałeś? 591 3, II | jakież to szczęście, że ja cię już nie kocham! Ale 592 3, II | której świtanie od niedawna ja uczułam w sobie... Idź na 593 3, II | gdy tylko do domu wrócę. A ja także w ten piękny wieczór 594 3, II | przyszło na myśl to, co ja dziś mamie chcę zaproponować, 595 3, II | kołyszący się, Zygmunt czarował ją zawsze i nie tylko ją jedną, 596 3, II | czarował ją zawsze i nie tylko ją jedną, bo i tę także duszę 597 3, II | nieszczęśliwym widzieć chciała, ale ja dla ciebie pomiędzy niskim 598 3, II | znaleźć w uciechach serca?... Ja kiedyś je posiadałam, znam 599 3, II | cicho, że zaledwie mógł ją dosłyszeć, zapytała:~- Czy 600 3, II | ofiarą ich z pewnością jestem ja.~Plecami do pokoju zwrócony 601 3, II | Czuć w nim było zdejmującą ją niewysłowioną trwogę.~- 602 3, II | wcale ładny... Tylko że ja dziwnie łatwo oswajam się 603 3, II | dépasse toute idée, jaki ja mam głód wrażeń... Prawdziwie, 604 3, II | Odpowiedź jego upewniła ją o dwóch rzeczach: naprzód 605 3, II | cierpienia jego nie skłonią ją do wykonania planu, który 606 3, II | odpowiedziała:~- Nigdy. Ja na te rzeczy nigdy zimno 607 3, II | uczynisz pewno, gdy tylko ja oczy zamknę... Jak tchórz 608 3, II | wstrząsnąć i natchnąć nie może? A ja marzyłam... a ja marzyłam...~ 609 3, II | może? A ja marzyłam... a ja marzyłam...~Tu głos jej 610 3, II | z całej siły łzami.~- A ja marzyłam... że tu właśnie, 611 3, II | twojej duszy i najpotężniej ją zapłodnią...~Stojąc przed 612 3, II | jednocześnie z nią mówił:~- Ależ ja tego wszystkiego nie znam... 613 3, II | wszystkiego nie znam... ja, ma chére maman, z tymi 614 3, II | bardzo, j'en suis désolé, ale ja tych uczuć i przekonań nie 615 3, II | absolutnie przegranych. Ja także jestem idealistą, 616 3, II | europejska cywilizacja... Ja przynajmniej uważam się 617 3, II | stołu odrywając i ku oknu ją wyciągając, z trudem, zdławionym 618 3, II | wyprawia mię na mogiłę! Ależ ja za mogiły bardzo dziękuję... 619 3, II | mama mnie przebaczy, ale ja mam prawo mówić o tym, ja, 620 3, II | ja mam prawo mówić o tym, ja, który nie mogę zająć przynależnej 621 3, II | na wieki i bezpowrotnie ją żegnały najdroższe jej uczucia 622 3, II | bardzo wielka wina! Ale ja tego nie chciałam... Śmierci, 623 3, II | leżała, aż gdy podniosła ją i spojrzała w górę, wyraz 624 3, II | przestrzeni rozdzielającej ją z zawieszonym pod niebem 625 3, III| aspirantem, szepnął:~- Nic ja osobliwego w tej pannie 626 3, III| dzisiejszym nie płakała? Ale ja tak powiadam, że nic nie 627 3, III| powiedziałeś... Czy pan ją sam ułożyłeś, czy też...~- 628 3, III| małżeńskie wyprawowali, gdzie i ja twoje, moja córko, dnia 629 3, III| czekając na kolej swoją lub ją odbywszy, w ogrodzie i na 630 3, III| rozstawiając wołał. - Żebym ja był lepiej nagle zginął, 631 3, III| Pewno! a jakże! To już i ja sam sobie myślałem! - zwolna 632 3, III| już mieszały i gryzły.~- Ja siebie winnym nie sądzę! - 633 3, III| tak patrzał w nią. Widział ją już raz przedtem, ale dziś 634 3, III| jak niegdyś w Korczynie ją często widywał; jeden nad 635 3, III| sąsiedniego folwarku i papierosami ją traktując; inne wypowiadały 636 3, III| wypowiadały zdziwienie, że ją tu widzą... Ona wszystkich 637 3, III| wzrokiem po otaczających ją postaciach i twarzach wodząc... 638 3, III| było - stanął i do tańca ją zaprosił, a gdy ona w znak 639 3, III| tańczy i dobrze trzęsie, bo ja inaczej nie lubię!~Marynia 640 3, III| przerwał jej, lecz tylko nieco ją zmącił przeraźliwy pisk 641 3, III| ławą i rzędem obsiadujących ją kobiet w znajdującej się 642 3, III| wzruszenia, którym przejmował ją widok tego mrowiącego się 643 3, III| błyskawica wspomnienie zaniosło ją z tego tłumu w głębie zaniemeńskiego 644 3, III| zapytuje, dla jakiej przyczyny ja markotny jestem i nie tańczę? 645 3, III| potem poprosił:~- Żebym ja mógł jedną gałązkę tej jarzębiny 646 3, III| Domuntówna w metamorfozie. Kto ją przedtem bosą, rozczochraną 647 3, III| Razem z braćmi, którzy ją otoczyli, stanął przy niej 648 3, III| tak! Niechże widzi, że i ją Bóg i ludzie jeszcze nie 649 3, III| więcej, a zimową porą nadmiar ją smętek jakiś opada... Na 650 3, III| smęcenia; potem z nagła ją zapytał, czy da wiarę, że 651 3, III| znajomości, to bynajmniej! bo ja panny Jadwigi wszystkie 652 3, III| pan będzie upewniony, że ja o tę osobę tak dbam, jak 653 3, III| do krakowiaka stanie, bo ja z pierwszą panną drużką 654 3, III| kornetów i czepków ścigał ją wzrokiem Janek, coraz rozkoszniej 655 3, III| Masz córeczkę ładną,~To ci ją ukradną!~I ogromny Domunt, 656 3, III| odebrała i nie czekając, aby ją, jak to czynili wszyscy, 657 3, III| powietrze parę. Ścigała ją wzrokiem i dobrze widziała, 658 3, III| szczęścia odgradzają. Czy ja zwierz jestem albo barbarzyniec, 659 3, III| odpowiedział:~- Pan Michał wie, że ja od stryja i brata zależę. 660 3, III| Co oni zechcą, tego i ja zechcę; jak każą, tak ja 661 3, III| ja zechcę; jak każą, tak ja postąpię...~- Dobrze! owszem! 662 3, III| pełnić powinna...~- Kiedyż ja, Widziu, tak mało oświeconą 663 3, III| ubrana prześladowała dziś ją jak mara, jak ogień parzący, 664 3, III| to może być inaczej? Czy ja hrabia albo arystokrat, 665 3, III| dla posagu głównie chce ją wziąść, a stryj Anzelm nie 666 3, III| się z płotka nie porwał.~- Ja już odgadłem, że pani mnie 667 3, III| upamiętania przyjdzie, a ja przed nią bynajmniej winnym 668 3, III| przy tym tak, jak gdyby ją febra brała. Kogo właściwie 669 3, III| aniołeczek! Teraz chyba dudek ją do ołtarza zaprowadzi!~- 670 3, III| ode mnie wszystko poszło. Ja nie wiem, kto wymyślił, 671 3, III| zarzucenia nie ma. A jeżeli ja za ten postępek do panny 672 3, III| do głowy przyjdzie, wtedy ja spólnie z panami Domuntami 673 3, III| doświadczył, podoba się ją za płochą zabawkę uważać, 674 3, III| pan Anzelm pamięta, że to ja panu karmazynową czapeczkę 675 3, III| czapeczkę uszyłam i otoczyłam ją siwym barankiem?~- A pani 676 3, III| kurhanie nad krynicą:~Jak ja mogę być wesołą,~Kiedy zdrój 677 3, III| patrzała i słuchała. Oczarował ją oddech przeszłości własnej 678 3, III| zapytała kobieta.~- A ja i nie słyszałem już później 679 3, III| górą, ty pójdziesz górą,~A ja doliną...~Anzelm w polonezową 680 3, III| ty rozkwitniesz różą,~A ja kaliną!~I Marty usta żółte, 681 3, III| drogą, ty pójdziesz drogą,~A ja łozami,~Ty się zmyjesz wodą, 682 3, III| wodą, ty się zmyjesz wodą,~Ja mymi łzami.~Anzelm ciągnął 683 3, III| z jej piersi... Za rękę ją wziął.~- Nie trzeba płakać! - 684 3, III| przystojnie, ale z gruntu serca ją poprosić, aby mojego chłopca 685 3, III| wy ode mnie chcecie? co ja na to poradzić mogę? Puśćcie 686 3, III| sobie niosłem. Jednakże ja tak mówię: żeby pan Korczyński 687 3, III| spólna korzyść wynikała. Bo ja tak mówię: u pana Korczyńskiego 688 3, III| a u nas maleńkie. Więc ja tak mówię: nijak być nie 689 3, III| poratować się w potrzebie. Tedy ja tak mówię...~Ale nie pozwolono 690 3, III| niewolniki swoje spoglądać.~- A ja tak mówię - raz jeszcze 691 3, IV | zaszczyciłeś mnie odpowiedzią. Ja jednak piszę, aby rozdzielić 692 3, IV | No dobrze - zaczął - czyż ja kiedy tego pragnąłem, czyż 693 3, IV | wiesz? może nie wiesz! ale ja to wiem... widziałem... 694 3, IV | chłopięciem, młodzieńcem, ja każdą roślinkę, każdą kroplę 695 3, IV | którzy z niej powstali? to ja... ale niemało, nie mało 696 3, IV | nikt nie ma prawa. Jeden ją życiem opłacił... drugiego 697 3, IV | Trzymałem ziemię...~Trzymał ją i dla siebie, bo w nią wrósł, 698 3, IV | podania i zdarzenia opowiadał! Ja i Andrzej lubiliśmy go bardzo. 699 3, IV | modlił się Apostoł.~- A ja tak mówię: że z tego zasiewku, 700 3, IV | zaśmiał się:~- A jakże! gdyby ją aniołowie do nieba zabierali, 701 3, IV | ukłonem i czułym wejrzeniem ją witał.~- Czy mnie próżna 702 3, IV | pomyślał chwilę.~- A jeżeli ja odważę się kiedy tam przyjechać, 703 3, IV | ambaras bynajmniej! Owszem. Ja zarówno w grzecznej kompanii 704 3, IV | nie lęka się - zaczęła - ja nie dla tej przyczyny tu 705 3, IV | zaczęły.~- Dla tej przyczyny ja tu dziś przyszłam - z cicha 706 3, IV | bardzo pochwalili.~- Nijakich ja pochwał godzien nie jestem - 707 3, IV | się. Nie dla tej przyczyny ja przyszłam, żeby łgać i swojego 708 3, IV | tej, żeby .powiedzieć, że ja do pana Jana nijakiego już 709 3, IV | oszklone.~- Z gruntu serca ja panu Janowi wszystkiego 710 3, IV | zapałem odpowiedział:~- Ja także dla panny Jadwigi, 711 3, IV | go nie ominąć...~- Tedy i ja z gruntu serca pannie Jadwidze 712 3, IV | gniewu nie miała...~- A ja pana Jana o dobre wspominanie 713 3, IV | wyciągnęła, on z uszanowaniem ją pocałował.~- Do chaty mi 714 3, IV | widać nie było, bo kryła ją płachta złota purpurą i 715 3, V | niejaki skrupuł pozostawiać ją samotną i w stanie ostrego, 716 3, V | wieku napełniona. Napełniali ją: kobieta z głową i twarzą 717 3, V | uprzejmością wielką do salonu ją zapraszał. Widocznym było, 718 3, V | Kirłowej podbiegłszy w rękę ją pocałowała. Od dawna już 719 3, V | ruszajcie do ogrodu! Nim ja z panem Benedyktem i Justynką 720 3, V | Bronię za rękę wzięła chcąc i ją uprowadzić. Ale dziecko 721 3, V | spódnicę matczyną pochwyciło.~- Ja tu... ja z mamą! - z koralowych 722 3, V | matczyną pochwyciło.~- Ja tu... ja z mamą! - z koralowych ustek 723 3, V | ręki jej przylepił, że aż ją cofnąć musiała.~Kirłowa 724 3, V | jeżeli nie, to cóż robić? Ale ja oszukiwać nikogo za żadne 725 3, V | Kirłowa aż wstrzęsła się, tak ją wyraz ten zabolał. Ależ 726 3, V | jeżeli tylko zechce, jeżeli ją to, o czym dowiedziała się, 727 3, V | lubi i czasem na rękach ją nosi... Onegdaj przyjechał 728 3, V | zadzwoniła Teresa.~- Ja zawczasu, zawczasu przyszłej 729 3, V | kim?~Justyna powstała. Coś ją z krzesła podniosło i warem 730 3, V | państwo! - zawołał - niech ja się u niej o wszystko rozpytam!~ 731 3, V | przyjąć nie chciałaś, kiedy ja ciebie, jak wypadało, ubierać 732 3, V | jej dopomogła i ku drzwiom ją uprowadzała. Kirło - co 733 3, V | Justynko! duszko! siostrzyczko! ja trochę spodziewałem się 734 3, V | się cieszę!~I porwawszy ją wpół, śmiejąc się, w ręce 735 3, V | wpół, śmiejąc się, w ręce ją całując, dwa razy się z 736 3, V | Justyny podeszła i za ręce ją wzięła. Twarz miała całą 737 3, V | szczęśliwą będziesz...~Ucałowała ją serdecznie.~- Kiedy rozgospodarzysz 738 3, V | Rózię... do twojej chaty ją oddam, aby ci pomocnicą 739 3, V | powtórzyła:~- Kiedyż, mamo, ja chcę do domu!~Istotnie, 740 3, V | było wracać do domu, gdzie ją różne zajęcia i kłopoty 741 3, V | powiedz... zawsze to ojciec!~A ja z Martą pomówić muszę... 742 3, V | aby zniknąć dla mnie, abym ja zniknął dla ciebie!~Patrzyła 743 3, V | Benedykcie - zaczęła - ale ja bym i sama przyszła, bo 744 3, V | zgodzisz się... pozwolisz, ja przy niej, w jej... w ich 745 3, V | cokolwiek doradzi...~A tu ja niepotrzebna... wieczny 746 3, V | było! Niepotrzebna! A cóż ja bym był począł, gdybym ciebie 747 3, V | przy sobie nie miał? Toż ja nie tylko swojej, ale i 748 3, V | chciało tego, co czułem. Alem ja wdzięczen ci, do grobu wdzięczen, 749 3, V | Jej nikt tu nie lubi! A ja? Wyhodowaliśmy się razem, 750 3, V | uszczęśliwił! Wieczna pociecha! A ja myślałam, że stary grat 751 3, V | Wieczny śmiech! po cóż ja mam stąd iść, jeżeli tobie 752 3, V | teraz co innego. Jeżelim ja tobie potrzebna, jeżeli 753 3, V | śmiech!~Benedykt serdecznie ją w głowę i czoło ucałował.~ 754 3, V | uszczęśliwiło, bo znowu przekonywało ją, że na coś potrzebną była, 755 3, V | jaż, panie dobrodzieju, ja... te... te... co zrobię? 756 3, V | te... co zrobię? czy ja za nią do te... te... te... 757 3, V | prostej chaty pójdę? Ja, panie dobrodzieju, te... 758 3, V | wyżyć byś nie mógł. Ale ja z największą przyjemnością 759 3, V | jej podał.~Odgadła, dokąd ją miał prowadzić, i z okrzykiem