| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] tajnym 2 tajona 1 tajonym 2 tak 745 taka 93 takaz 1 takem 1 | Frequency [« »] 780 po 765 juz 759 ja 745 tak 731 od 713 co 630 za | Eliza Orzeszkowa Nad Niemnem IntraText - Concordances tak |
Tom, Rozdzial
1 1, I | delikatniejszym, z zielonością tak łagodną, że oko pieściła, 2 1, I | przecież posiadało szkielet tak rozrosły i silny, że pomimo 3 1, I | na sobie czarną spódnicę, tak krótką, że spod niej aż 4 1, I | okrągła twarz ze skórą tak ciemną, że prawie brązową, 5 1, I | nagle, stanęła, chrząknęła tak głośno; że aż rozległo się 6 1, I | cholerą?~Zaczęły iść dalej, tak samo prędko jak wprzódy. 7 1, I | było. Z kościoła wracałam, tak jak i teraz, a śpieszyłam 8 1, I | wracający z kościoła zobaczyli tak lecącą polem, jak narobią 9 1, I | Jedni zaczęli uciekać i biec tak prędko, jakby ich diabeł 10 1, I | bo był czas, że i sama tak uderzyłam się o swoją własną 11 1, I | ostro, prawie zjadliwie.~- Tak myślisz? - sarknęła - wiecznie 12 1, I | cholerę? Nie byłam ja wtedy tak starą... dwanaście lat temu 13 1, I | kobieta! Ale bo, widzisz, żeby tak pchły pieścić, jak ona swoje 14 1, I | nie mogę!~Zakaszlała się tak, że aż jej oczy łzami zaszły. 15 1, I | jesteś! Czemu nie robisz tak jak i inne panny? Z łaski 16 1, I | Słowo honoru! czemu ty tak nie robisz?~Justyna nie 17 1, I | trzewiki nawet oszczędzasz, tak że czasem boso chodzisz, 18 1, I | nosisz...~- O, niech ciocia tak nie myśli! - porywczo prawie 19 1, I | poezji i ich miłości... Żyję tak, jak oni wszyscy, bo skądże 20 1, I | swojej wprowadzą... bo i tak przecie krewną im przychodzisz... 21 1, I | jaskrawymi barwami ubrań. Było im tak ciasno, że siedziały w różnych 22 1, I | tym gwarnym ogródku było tak ciasno, że woźnicy zabrakło 23 1, I | trzydziestoletni, wysoki i tak zgrabny, jakby go matka 24 1, I | gwaru. Zamyślił się o czymś tak bardzo, że aż głowę, którą 25 1, II | pospolita. Obicia na ścianach, tak jak i sprzęty, niegdyś kosztowne 26 1, II | dziewczyny. Rączki drobne, tak chude i delikatne, że prawie 27 1, II | że prawie przezroczyste, tak pielęgnowane, że paznokcie 28 1, II | delikatną, słodką i cierpiącą; tak samo jak tamta splatała 29 1, II | ubraniu, z przodem koszuli tak silnie nakrochmalonym, że 30 1, II | ostrym nosem, wklęsłymi usty, tak starannie wygoloną, że aż 31 1, II | kobieta - pan nas zawsze tak mistyfikuje... Doprawdy! 32 1, II | Doprawdy! jak to można tak mistyfikować!~- Ależ wcale 33 1, II | pocałować? co? No, panno Tereso, tak czy nie? jeżeli pani mię 34 1, II | odpowiedzieć pośpieszyła:~- Tak. Justysia jest krewną męża 35 1, II | tylko oryginalną, ale to tak oryginalną, że nie wiem 36 1, II | widzieć pana w domu naszym?~- Tak, pani - z wytwornym ukłonem 37 1, II | Justyna...~- O, Justynka! ona tak jest oryginalną...~- Mąż 38 1, II | cierpiąca kobieta. - Ja się tak lękam wiatru, ciągów, słońca... 39 1, II | przedstawiły sprzeczność tak wielką, jak gdyby każdy 40 1, II | gospodarstwa pracuje...~- A tak - pociągając wciąż wąsa 41 1, II | bardzo obiecujące...~- A tak - odparł Korczyński - nie 42 1, II | zawołał - żona moja jest tak zawziętą gospodynią, że 43 1, II | go widoczna, a dziwna w tak silnym człowieku nieśmiałość.~- 44 1, II | Ja zresztą te strony znam tak mało... świeżym przybyszem 45 1, II | ubolewania naprzód, a potem tak jowialnej żartobliwości, 46 1, II | rzecz każdą, zwijała się tak prędko, że w niespełna kwadrans 47 1, II | A dzieci jak nie ma, tak nie ma! - zawołała.~Teresa 48 1, II | przyjedzie...~Zaczęła śmiać się tak, że aż łzy nabiegły do szyderskich, 49 1, II | wielki pan... choć, doprawdy, tak jakoś patrzał... ej! oni 50 1, II | A dzieci jak nie ma, tak nie ma!... O Boże mój, Boże! 51 1, II | gustów... Ale któż jest tak szczęśliwym, aby móc spełniać 52 1, II | Ej, nie zapalaj się pan tak prędko! - z wyraźnym niezadowoleniem 53 1, II | twarz nad wodą pochylał tak, jakby z zajęciem przypatrywał 54 1, III| miało, nie przewidywał; tak dalece nie przewidywał, 55 1, III| rachuba. Nie mieli oni być tak boga tymi, jak się to ze 56 1, III| wesoła i wiecznie czynna, tak mu dam napełniała krzątaniem 57 1, III| domowego sukna, który śmiał się tak głośno, że aż się po całym 58 1, III| wieczerzy siadał, rumienił się tak, że aż uszy stawały mu w 59 1, III| musiały pomiędzy tymi ludźmi, tak z wielu względów różnymi, 60 1, III| prawie nadprzyrodzonymi: tak niezmiernie innym było to, 61 1, III| strat i nieprzyjemności. Tak na przykład: raz w pierwszych 62 1, III| spokój...~- A cóż cię znowu tak bardzo niepokoić może?- 63 1, III| zawsze pytasz znowu...~- Tak niezdolną jestem do zrozumienia 64 1, III| grubego karka, a wielkie wąsy tak mu w dół zwisły, że klap 65 1, III| obejść się nie możesz, a tak ironicznie mówisz o chlebie...~- 66 1, III| ramionami i pochylił głowę tak nisko, że końce wąsów klap 67 1, III| jakiegoś czasu bywasz dla mnie tak obojętną? Co ja ci złego 68 1, III| pierwszy... Jest się już tak od dawna, ale dziś większy 69 1, III| Dlaczego zobojętniałaś tak dla mnie? dlaczego wiecznie 70 1, III| O! gdybyś się ty był tak nie zmienił, Benedykcie, 71 1, III| Benedykcie, gdybyś się tak nie zmienił! i ja... byłabym 72 1, III| jak dawniej... Ale tyś się tak zmienił... zmienił...~Zastanowił 73 1, III| tym, co powiedziała.~- A tak - potwierdził - zmieniłem 74 1, III| zmieniłem się istotnie... ~- I tak nadzwyczajnie - dorzuciła - 75 1, III| prozaiczną stronę. Ale jeżeli kto tak, jak ty, zanurzy się w samych 76 1, III| gorącej, abyś mógł kochać tak, jak ja kochaną być potrzebuję. 77 1, III| być potrzebuję. Gdybyś mię tak kochał, nie opuszczałbyś 78 1, III| rozweselić, zająć uszczęśliwić. Tak ja rozumiem miłość, takiej 79 1, III| zawiodła. Cierpiałam nad tym tak, że aż się zachwiało to 80 1, III| proza... Ja na niej, tak jak ty, poprzestawać lnie 81 1, III| żywego, bo odpowiadając głos tak podnosił, że aż krzyk jego 82 1, III| nieboszczyk pan Andrzej nie tak pewno postępowałby z nami!~ 83 1, III| Jak mi nie żal ciebie, że tak męczysz się i gryziesz ze 84 1, III| wyrabia? jednego zmienia tak, drugiego inaczej. Wiele 85 1, III| to choć we dwoje... ale tak... z tym domowym jeszcze 86 1, III| ale samemu ciężko.... A tak i sam uspokoję się, rdzę 87 1, III| Kto wie? Może i zrobię tak, jak mi bratczysko radzi... 88 1, III| twarz małego syna patrząc tak, jak może dotąd nigdy nie 89 1, III| popłynęli, grzyby zbierali i tak było wesoło, wesoło...~Grube 90 1, III| ją i bawił całymi dniami, tak że aż sam pobladł i schudł... 91 1, III| skończyła, ukłonił się jej z tak wykwintną grzecznością, 92 1, III| dnia tego z nią przybrał, tak ją ujęła, tak jej może dawne 93 1, III| przybrał, tak ją ujęła, tak jej może dawne czasy i dawnego 94 1, III| potem dłuższym, a potem tak długim i ustać nie mogącym, 95 1, III| powiernicę i podawaczkę lekarstw. Tak żyła, z łóżka przenosząc 96 1, III| mogło, że zapominał mówić, tak był milczącym. Kiedy zaś 97 1, IV | już zwyczaj przyjęty od tak dawna, że zmienić go było 98 1, IV | połyski. Jak w całym dworze, tak i tutaj widać było obfite 99 1, IV | się nie chcieli, aby ona tak wcześnie za mąż wychodziła; 100 1, IV | znowu szczebiotać zaczęła. ~Tak utworzyły się cztery naczelne 101 1, IV | bardzo cicho nalegała samemu tak przy stole zostawać nie 102 1, IV | przy tym i pochyliła głowę tak, że wydawała się skurczoną 103 1, IV | Powoli głową trząść zaczęła tak, jak ktoś, kto wspomina 104 1, IV | hrabiego winszował, ściskała tak mocno, że aż bransolety 105 1, IV | mężem dyg żartobliwy, a tak głęboki, że aż prawie do 106 1, IV | zapytywały ją o jej słabe i tak bardzo, bardzo delikatne 107 1, IV | pośród tych stodół, obór i tak zwanych interesów wyżyć 108 1, IV | wypadało podniesionym - ale tak chciałbym wiedzieć, jakie 109 1, IV | ucieszyłem się nadzwyczajnie. Tak cieszyłem się, doprawdy, 110 1, IV | przyjemność poznać pana, i tak obiecywałem sobie obszernie 111 1, IV | przemówił Zygmunt - głowę masz tak napełnioną teoriami, że 112 1, IV | Osowcach stoi lud wiejski... tak... na przykład... pod względem 113 1, IV | Zygmunt.~- I ty o tym możesz tak lekceważąco mówić! I panowie 114 1, IV | mówić! I panowie możecie tak obojętnie względem Lego 115 1, IV | myślisz o tym niż Zygmuś... on tak był wychowany... zresztą... 116 1, IV | zstąpić do klas niższych, tak długo zaniedbanych, a którym 117 1, IV | kolega szkolny, student tak jak i on, syn jednego z 118 1, IV | od binokli, z drgającym, tak drgającym czołem, że drgania 119 1, IV | mu wypadało.~- Dobrze jej tak, bo jest dumna jak udzielna 120 1, IV | jeżeli nie przyjmę ich tak, jak tego żądają... Co robić? 121 1, IV | Wola, niewola, przyjmuję... Tak; zdaje się, zwijam się, 122 1, IV | zdaje się, zwijam się, tak częstuję, karmię, poję, 123 1, IV | sen! - zawołał Darzecki z tak głośnym śmiechem, jakby 124 1, IV | warkoczy tworzyła twarz tak ogorzała, że od włosów ciemniejsza, 125 1, IV | spotkać ją mogła, ją, która od tak dawna nie ukazuje się nigdzie. 126 1, IV | odpowiedziała:~- Pan Benedykt był tak łaskaw, że zapraszał mię 127 1, IV | pośpieszyła wyrazić ubolewanie, że tak bliska sąsiadka przybyła 128 1, IV | przybyła dziś do jej domu tak późno. Kirłowa zmieszała 129 1, IV | jakże ja, moja pani, mogę tak w każdej chwili zostawiać 130 1, IV | jak niezabudki; gruby i tak jasny jak u matki warkocz 131 1, IV | nad którymi dwa lata temu tak ślęczałaś?~- Już czytać 132 1, IV | podnosiła, wzrok jej był tak samo jak przedtem znużony 133 1, IV | siebie zaprosiła... żebyśmy tak wypadkiem... spotkali się 134 1, IV | Tu nie wypada mi bywać tak często... jakbym tego potrzebował...~ 135 1, IV | nieopisanym zdziwieniem, a potem tak głośno, że aż kilka osób 136 1, IV | kuzynko, że nie lubisz muzyki tak, jak lubiłaś ją dawniej...~ 137 1, IV | muzyki wcale...~Stał ciągle tak, aby odejść i rozpoczętej 138 1, IV | zamyślonej twarzy zatapiał oczy, tak jak u wszystkich Korczyńskich 139 1, IV | twarzą mąż jej przemawiał tak długo... długo... drogę 140 1, IV | grzeczność. Kirło za to tak chciwie na zielone sukno 141 1, IV | paszczęki węża; walczyła z sobą tak, że aż okryła się rumieńcem 142 1, IV | panie Benedykcie, nie jest tak bardzo osłabioną, jak się 143 1, IV | Uf! nie mogę!~Zgryziona tak, że aż jej ręce drżały, 144 1, V | więcej... Dlaczego czuła się tak głęboko i bez ratunku nieszczęśliwą? 145 1, V | spokojnym i szczęśliwym, tak jak i dawniej; nie przełamywał 146 1, V | zaspokajała pragnienia. Tak przecież nie było. Miał 147 1, V | majestatycznej postawy, tak czuła się zrozpaczoną postanowieniem 148 1, V | chęciami i gustami, aby tak bliski mu przez żonę krewny 149 1, V | Benedykt wpadał w gniewy tak głośne, że w całym domu 150 1, V | rozpalić płomię, które już raz tak srodze opaliło jej skrzydła. 151 1, V | czołem i atłasową ręką, która tak bardzo znacząco szukała 152 1, V | zatrzymał i na kobietę, która tak niespodzianie dla niego 153 1, V | nic - dodał - że panienka tak daleko od dworu zaszła. 154 1, V | Dla mnie mórg zaorać to tak, jak prawie na spacer pójść.~ 155 1, V | panienka gniewa się na mnie, że tak śmiele powiedziałem?...~ 156 1, V | gospodarstwie nie ma nad konie. Tak już widać przyrodziłem się 157 1, V | i do nikogo, zdaje się, tak jak do niego, przywiązany 158 1, V | chwała Bogu, ale ja z nią tak jak prawie nigdy nie byłem...~ 159 1, V | rady dawać musiałem, sam tak jak prawie dzieckiem jeszcze 160 1, V | czasu ma dużo, kiedy sobie tak pomału idzie!~Uchylił trochę 161 1, V | porzuciła, a on to sobie tak wziął do serca, że od tego 162 1, V | niepokojem patrzał na tę, tak mu z pozoru obcą kobietę, 163 1, V | skoszoną trawę. ~- Czemuż to tak? - wybuchnęło zza płotu 164 1, V | duszy i ciele, że pokaże się tak, a nie inaczej...~- Fabiana 165 1, V | żółtą szerścią i wydłużonym tak jak u lisa pyskiem, który 166 1, V | opartej deski złożona i tak długa, że dziesięć osób 167 1, V | ale ogród ten wydał mi się tak świeżym i pociągającym, 168 1, V | pociągającym, a pan Jan tak mię uprzejmie zapraszał...~ 169 1, V | może - zaprzeczył - pani tak tylko, z łaski swojej... 170 1, V | ko... kogo?~Zdziwił się tak, że aż jąkać się zaczął. 171 1, V | tego człowieka prostego i tak ściśle z życiem natury spojonego, 172 1, V | mój obejrzeć, kiedy się tak upodobał...~Po niedawno 173 1, V | Antolka! Antolka!~Wołał tak na młodziutką dziewczynkę, 174 1, V | i cienka jej kibić była tak do młodej brzózki podobna, 175 1, V | ciężko wodę nosić... na tak wysoką górę? - z cicha zapytała.~- 176 1, V | troszkę nabrać, kiedy już tak jak prawie zaręczona - zażartował 177 1, V | oględziny pojedzie...~- Tak jak prawie zaręczona! tak 178 1, V | Tak jak prawie zaręczona! tak jak prawie zaręczona! - 179 1, V | bohatyrowieckiej okolicy, tak jak prawie w samym gnieździe 180 1, V | zawołał.~- Czy Fabianu język tak świerzbi, że przyszedł tu 181 1, V | przegrania. Ale mam nadzieję, że tak nie będzie, bo Bóg kotwica 182 1, V | starszej, niż była istotnie. Tak z nią stawało się zawsze, 183 1, V | tu? cicho, bezpiecznie i tak świeżo, jakby dla niej, 184 1, VI | się postać młodzieńcza, tak wysmukła i zgrabna, jakby 185 1, VI | chłopcy Ładysiowe dziadunia tak straszą.~Ale stary rwał 186 1, VI | albo upadnie i stłucze się tak, jak wtedy...~Jan do Justyny 187 1, VI | szepnął:~- Stary zawsze tak wariuje, jak tylko kto mu 188 1, VI | ojców i dziadów przyjmuje... tak samo zupełnie, jak żeby 189 1, VI | dlatego właśnie, że jej tak jak prawie wcale nie mają... 190 1, VI | jeszcze Niemen. Było to tak, jakby z powierzchni ziemi 191 1, VI | Roztworzył się przed nimi parów tak długi, że końca jego najbystrzejsze 192 1, VI | oko dosięgnąć nie mogło, a tak głęboki, że dwie jego ściany 193 1, VI | odległych czasów. Krzyż był tak spróchniały, że rychłym 194 1, VI | samym już szczytem boru i tak go światłem swym przenikała, 195 1, VI | wszystko tu znowu będzie tak samo, jak było przed trzema 196 1, VI | i dlaczego, gdy umarli, tak na długo, na wieki, pozostali 197 1, VI | czas bałamucą, a tu i nic tak osobliwego do gadania nie 198 1, VI | wąsem nie uśmiechał się tak łagodnie; mówił też wesoło 199 1, VI | opowiadał ją drugiemu i tak ona z daleka, jak czeka 200 1, VI | i bardzo w sobie silny, tak jak to rzadko pomiędzy panami, 201 1, VI | nigdzie im nie podobało się tak, jak tutaj, nad brzegiem 202 1, VI | okiem pozostawać. Może już tak im było przeznaczone, ażeby 203 1, VI | trudno. Wszystko tu było nie tak, jak teraz, ale okropniej 204 1, VI | coraz dalej uprawiali pola. Tak przeminęło lat osiemdziesiąt 205 1, VI | powiał nim przed starcami tak nisko, że aż z brylantowego 206 1, VI | ostaniesz i jakeś się urodził, tak w grobie legniesz pospolitakiem. 207 1, VI | fundował. Ale najwięcej i tak jak prawie wszyscy, siedzieliśmy 208 1, VI | stary Jakub, ale on już jest tak jak prawie nie żyjący; umiem 209 1, VI | wysokiego mężczyznę, który, tak jak ona, stał wsparty o 210 2, I | się trochę, czy też jej tak jakoś pomieszało się w głowie. 211 2, I | dzieci, gdy było małym, tak stale i nieustannie nie 212 2, I | się może, drepce i gada, tak samo nieustannie gada, jak 213 2, I | dzieci, że taniej nie odda. Tak doszła aż do ganku, na którym 214 2, I | co mówili. Zmieszała się tak, że przywiędłe policzki 215 2, I | kuzynku, bardzo proszę; tak cieszę się, że cię widzę... 216 2, I | cieszę się, że cię widzę... tak dawno u nas nie byłeś!~Widać 217 2, I | kuzyneczko? Proszę powiedzieć, że tak nadal będzie. Dobrze?...~ 218 2, I | swych trzymając mówił to z tak serdecznym połączeniem żartu 219 2, I | wielkim nicdobrego, aby tak ślicznie urządzić się ze 220 2, I | to - potwierdził - otóż tak obchodź się ze mną zawsze! 221 2, I | parobkami, z robotnikami, a tak przy tym była żywą, że uniknąć 222 2, I | Jak wprzódy w swoim domu, tak teraz w swojej mowie coś 223 2, I | i dobry, i rozumny...To tak zupełnie wygląda, jakby 224 2, I | chwilę myślała.~- Cóż to tak trudnego do odgadnięcia! 225 2, I | naszej i wiesz, że nie jest tak wyborną jak ta, do której 226 2, I | Trzeba było powiedzieć tak od razu. Po co kłamać? I 227 2, I | Zdaje się, że nikt jej tak niedawno, jak ty, kuzynku, 228 2, I | na nieszczęście swoje, tak bardzo ci się podobała? 229 2, I | znowu ta edukacja nie jest tak bardzo świetną...~- Otóż 230 2, I | najsilniejszą ponętą...~Kirłowa była tak zamyśloną, że ostatnich 231 2, I | Kuzynie! jeżeli Justyna tak bardzo ci się podoba, ożeń 232 2, I | malca wypowiadane głosem tak od chrypnięcia cienkim, 233 2, I | porównania, uwagi, myśli tak dotąd nie znane, jak nie 234 2, I | przeszłym roku dostał był tak silnego zapalenia, że doktora 235 2, I | ale nie jest pewną, czy tak do końca będzie. Lada niepowodzenie, 236 2, I | do nauki nabrał, a Staś tak często nie chorował... Ot, 237 2, I | kobiety w twoim wieku i tak, jak ty, urodzone używają 238 2, I | spuszczonymi powiekami, tak prędko, jakby pilno jej 239 2, I | kłopoty od niego usuwać... Tak już przywykł... ale z tymi 240 2, I | przyzwyczajeniami jakżeby on mógł tak wielkiej pracy podołać? 241 2, I | wynikło... Nie chcę! Wolę już tak, jak jest! Proszę cię na 242 2, I | wyobrażasz sobie, że my, tak jak wy tam, na waszym wielkim 243 2, I | żartobliwie, ale nerwowe drgania tak mu wstrząsały czołem, brwiami 244 2, I | Francuszczyzna moja pewno tak samo kulawa, jak u Justyny, 245 2, I | chorym, skoro bawił się tak wesoło, Kirłowa kupców do 246 2, I | ładny i taki żywy chłopak tak często tu przebywał ani 247 2, I | Marynia... taka młodziutka i tak głębokie, niewymowne szczęście 248 2, I | Dobrze - rzekłá - kiedy tak; to dobrze! Niech sobie 249 2, II | tego nie zrobi? Kiedy my tak prosimy, tak lękamy się 250 2, II | zrobi? Kiedy my tak prosimy, tak lękamy się o zdrowie cioci... 251 2, II | Miała zakaszlać się, tak jak bywało zwykle, ilekroć 252 2, II | sprowadzili... Benedykt tak zląkł się i tak prędko wieźć 253 2, II | Benedykt tak zląkł się i tak prędko wieźć go kazał, że 254 2, II | więź roślin wpatrzyły się tak, jakby ktoś wpatrywał się 255 2, II | drugim kamienie?... Pewno tak myślisz, ha? U ciebie serce, 256 2, II | wyszyję! ja ciocię co dzień tak wycałuję... tylko proszę...~ 257 2, II | najrozmaitszymi karmiła, czasem tak pasła, że aż potem chorowali, 258 2, II | znowu, leczyła, ůrżąc o nich tak, że aż gorączkowe rumieńce 259 2, II | co o nim czytała, było tak nowym, uderzającym wyobraźnię, 260 2, II | ruszać się żyć, kochać!~- O, tak! - odpowiedziała Teresa - 261 2, II | wołanie pani Emilii. Było ono tak żałosne, że prawie bosa, 262 2, II | ciskała serce, które biło tak, że o parę kroków uderzenia 263 2, II | dawno już nie cierpiała tak silnie jak teraz, Teresa 264 2, II | znacznie i była już tylko tak osłabioną, że aby usłyszeć, 265 2, II | zamkniętymi oczami, z wyrazem tak cichego i łagodnego cierpienia 266 2, II | spostrzegła coś takiego, co ją tak przeraziło czy podnieciło, 267 2, II | zmalał trochę i wyszczuplał, tak nisko głowę pochylał i porywcze 268 2, II | przedstawiał gość. Wysoki, cienki, tak sztywny, że można by go 269 2, II | chociażby z ujmą własną... tak, chociaż-by z ujmą. Człowiek 270 2, II | uczuwa dla swoich bliskich, tak, dla swo-ich blis-kich...~- 271 2, II | twierdzące.~- Regularnie, tak, re-gu-lar-nie. Jesteś, 272 2, II | punkt obywatelskiego honoru, tak, ho-no-ru, a także za miłą 273 2, II | ułatwienie w twoich interesach... tak jak do-tąd czyniłem...~- 274 2, II | jest piękniejszy, a ja bym tak chciała, aby nasz był choć 275 2, II | cmoknęła bledziutkimi wargami tak, jakby czegoś smacznego 276 2, II | otoczeniu i stanowisku, tak, sta-no-wis-ku. Tę sumkę 277 2, II | żoną na jej wyprawę...~- Tak wielką sumę na wyprawę! - 278 2, II | wykwintnego, doskonałego, tak, wy-kwint-ne-go i do-sko-na-łe-go! 279 2, II | razu...~Uderzył się w czoło tak silnie, że po całym salonie 280 2, II | podobna, kochany szwagrze, tak, nie po-do-bna! Oprócz wyprawy 281 2, II | w dal zaczął Darzecki - tak, kto wie...~Znowu w rozmowie 282 2, II | interesach stoję dobrze, tak, bardzo do-brze. Jednak 283 2, II | znowu popełniłem szaleństwo, tak, przyznaję to, sza-leń-stwo - 284 2, II | wydawałem trochę za wiele, tak, za wie-le, i dlatego równowaga 285 2, II | kochany panie Benedykcie, tak, bardzo wzglę-dne. Jesteśmy 286 2, II | przyzwyczajenia, dążenia, tak, dą-że-nia, które są naszym 287 2, II | losu najświetniejszego, tak, naj-świet-niej-sze-go. 288 2, II | dobrodziejstwo uważa, iż tak długo nie żądano od niego 289 2, II | niegdyś braci Korczyńskich, tak zamyślił się, że przypuścić 290 2, II | zaczął: ~- Sentymentalność... tak, jest to, kochany szwagrze, 291 2, II | mianowicie do rozkopywania tak zwanych okopów szwedzkich 292 2, II | młody człowiek... genialny, tak, powiedzieć można... ge-nial-ny!~ 293 2, II | to chłopak ucywilizowany, tak, wysoko nawet ucy-wi-li-zo-wa-ny. 294 2, II | A nie, a nie Szkoda, tak, nieodżałowana szko-da. 295 2, II | widzi, młodą i śliczną żonę, tak w nim rozkochaną, że aż 296 2, II | pochylił się ku uchu szwagra tak, jakby to czynił posąg, 297 2, II | Dlaczego obchodzisz się z wujem tak, jak gdyby to był twój koleżka, 298 2, II | włożenia płaszcza? Czy dlatego tak postępujesz, że jest to 299 2, II | przynajmniej powiedz: dlaczego tak postępujesz z wujem?~Smutne 300 2, II | światy itp., Benedykt od tak już dawna nie myślał, nie 301 2, II | młody chłopak wymówił z tak wy bornym naśladowaniem 302 2, II | zawołał Benedykt - nie pluć mi tak na krewnych !~Ale chłopak 303 2, II | światową srokę...~- Witold!~- Tak, mój ojcze, na lalkę i światową 304 2, II | obywatelka...~- Witold!~- Tak, mój ojcze! Marnujecie mi 305 2, II | Milcz!~Tym razem wykrzyk był tak namiętny i głośny, że młody 306 2, II | ale grubych, okrytych cerą tak ogorzałą, że prawie jak 307 2, II | Dobrze! ale czegóż ty, Julek, tak szepczesz i chowasz się 308 2, II | A jakże! czy ja wiem? tak jak prawie sześć lat we 309 2, II | zbiegał razem z tej góry i, tak jak teraz, siadał razem 310 2, II | rosołu uczuła się znowu tak cierpiącą i smutną, że zapotrzebowała 311 2, II | powtarzało się w jej myśli tak uparcie, jak uparcie wiła 312 2, II | szczęścia oblanej, a jednak tak biednie, biednie wyglądającej 313 2, II | dla mnie bardzo dobra... tak czule pielęgnowała mię dziś, 314 2, II | odbierała Kirle usposobienie tak do żartów, jak do zalotów. 315 2, II | rozmawiała i przyjechała do domu tak uszczęśliwiona, jakby skarb 316 2, II | uczucia, które Różyca do tak nadzwyczajnego kroku skłaniać 317 2, II | głowie kokardą, spłakana i tak do poduszek przytulona, 318 2, II | zrobiłam, że pozwala ona tak żartować ze mnie!~A potem 319 2, II | żałosnym westchnieniem:~- Ja ją tak kocham, a ona dla mnie nie 320 2, II | I jakiż to zresztą sens tak żartować ze mnie? Gdy bym 321 2, II | się jęknęła znowu:~- Ja ją tak kocham, tak kocham, a ona 322 2, II | znowu:~- Ja ją tak kocham, tak kocham, a ona żartuje ze 323 2, II | całą tę lekcję wziętą z tak rumianych, a tak przecież 324 2, II | wziętą z tak rumianych, a tak przecież niekiedy wzruszonych 325 2, II | roślina polna w jej warkoczu, tak na jej ustach wiła się cicha 326 2, III| różnobarwnych. Wyglądało to tak, jakby malarz jakiś gorącożółte 327 2, III| mężczyzn i kobiet. Była ona tak liczną, bo składało ją rodzin 328 2, III| sterczących nad jej czołem, tak prawie, jak one, pąsowym. 329 2, III| ci ludzie znajdowali się tak blisko siebie nie dlatego, 330 2, III| różnie gadali. Pusta baba, tak prędko towarzysza swego 331 2, III| ani mleka!~Zaśmiała się tak, że aż głowę na bok odkręcała, 332 2, III| odebrał mi Pan Bóg najwyższy. Tak samo jak po tamtym, Jerzym, 333 2, III| najwyższy! Nie już mnie tak bez kochania i przyjaciela 334 2, III| Antolka! Może nieprawda, że on tak mówił? Ot, jaki on! Bo to 335 2, III| nabiegły łzy. Rozczuliła się tak, że aż usta do płaczu skrzywiła 336 2, III| panienka, z Jadwiśką Domuntówną tak jak prawie od dzieciństwa 337 2, III| sięgała chciwie okiem i ręką, tak imion i dziejów wielu z 338 2, III| prostowała ona swą kibić tak, jakby sama, na wzór żniwiarek 339 2, III| słusznie! Panienka żąć może tak, jak i my jeszcze prawie 340 2, III| od mrozu pęka lub usycha,~Tak serce do ciebie śmieje się, 341 2, III| słońcu kwitnie lub więdnieje,~Tak serce do ciebie pali się, 342 2, III| nim dopiekać pocznie... Tak i kochanie zaczyna się pomaleńku, 343 2, III| ręku jednak, lecz w piersi. Tak jak tamte wszystkie robiły, 344 2, III| roboty bierze się! Owszem! To tak prawie, jak ja. Kiepkują 345 2, III| kochaniu wszystko dobrze Tak i panience rączka zagoi 346 2, III| i nie dotrzymał. A kiedy tak, to on jest prawie łajdak, 347 2, III| swego kroczył, na której tak pomyślnie gospodarowała 348 2, III| zniknęły w mgnieniu oka i tak lekki, jakby miał lat dwadzieścia, 349 2, III| dwadzieścia, z pięściami tak zaciśniętymi, jakby na śmiertelnego 350 2, III| że może Fabian Ładysia tak zbije, jak dwa lata temu 351 2, III| sam okaleczony zostanie tak, jak mu się to zdarzyło 352 2, III| zajęczała żona Fabiana, która tak drżała, że aż zęby jej głośno 353 2, III| poniedziałek zaczynać trzeba, bo tak już dojrzała, że wnet wysypywać 354 2, III| wybuchający strwożył był Justynę tak bardzo, że sierp z ręki 355 2, III| jaki ja kontenty, że pani tak sobie pomyślała - zabrzmiał 356 2, III| Justyny. Justyna zaśmiała się tak głośno, jak nie śmiała się 357 2, III| przesiedziałem, tam pod laskiem, i tak nagadałem się z ludźmi, 358 2, III| kiej przyczyny?~Jednak, tak jak i w ów wieczór, gdy 359 2, III| Jak wtedy ręki Justyny, tak teraz śpiesznie ku niemu 360 2, III| należy przyjętym? A to Anzelm tak już za swoją dzikość na 361 2, III| okrągłym kamieniem żaren.~- Ot, tak, panieneczko, ot, tak, robaczku, 362 2, III| Ot, tak, panieneczko, ot, tak, robaczku, okręcać - trzeba 363 2, III| siedziała gromadka królików, tak ułaskawionych, że ludzkie 364 2, III| pozwoli, bo jeżeli nie, to tak zaraz, hrym! i z wielkiego 365 2, III| Daj Boże każdemu dobremu tak żyć i tak umrzeć, choćby 366 2, III| każdemu dobremu tak żyć i tak umrzeć, choćby i przedwcześnie!~ 367 2, III| a my w tej pochmurności tak jak prawie groch rozsypany, 368 2, III| się ja raz w życiu swoim tak, że i na zawsze smętny już 369 2, III| wykopali, toby nam woda tak prawie krwawa nie była. 370 2, III| były szafirowe, śliczne! To tak prawie, jakby i jasne lato 371 2, III| przyłożę i zaraz przylepi się tak, że i oderwać będzie trudno, 372 2, III| nigdy - dodała - nigdy tego tak mocno nie uczułam jak teraz.~- 373 2, III| patrząc na tę różową szramę, tak jakby oczu od niej oderwać 374 2, III| z nikim gadać nie chce. Tak czasem przeżyje dzień jeden, 375 2, III| chodzim i cicho gadamy, tak jakby umarły w domu leżał... 376 2, III| wyglądającą izdebkę. Był to tak zwany przeciwek, dlatego 377 2, III| apostolskiego zapału, teraz wyglądał tak, jak gdyby skąpał się cały 378 2, III| uśmiechem odpowiedział:~- A tak. Ja też ją celką swoją nazywam. 379 2, IV | czarnych włosów w sposób tak dobrze uwydatniający piękne 380 2, IV | ich z tyłu czaszki w węzeł tak ciężki i malowniczo opuszczający 381 2, IV | łagodnie już przemówił - tak już pani urodziła się i 382 2, IV | pełnych, szafirowych oczu, tak samo, jak usta, śmiejących 383 2, IV | swoją w tej rzece zostawiał; tak pilno mu wracać do niej, 384 2, IV | Jak powierzchnia wody, tak piaski te pokryte były nieskończonymi 385 2, IV | na ziemię pyłem cichym i tak miałkim, że prawie ziarnko 386 2, IV | płaczu ryczał...~- Czegóż tak płakał? - ze wzruszeniem, 387 2, IV | zaczął. Wprzódy nigdy mnie tak nie całował, bo człowiekiem 388 2, IV | utapianie się w myślach tak nadmiar ojca mego polubił 389 2, IV | wytrzymał, cisnął mnie do siebie tak mocno, że aż bolało, i mało 390 2, IV | podwórkach zgromadzali się i, tak samo jak my, kupkami stojąc, 391 2, IV | krzyki i zgiełki. Ja wtedy tak przeląkłem się, że całego 392 2, IV | potokami ciekła. Dyszał tak, że słowa wymówić nie mógł, 393 2, IV | i tylko kiedy niekiedy tak stękał, jakby w nim co pękało. 394 2, IV | koszuli mnie schwycił i tak nagle do siebie przysunął, 395 2, IV | Zrozumiałem... Zrozumiałem tak dobrze, że do dziś dnia...~ 396 2, IV | piersi, która kiedy indziej tak rozgłośne pieśni na pola 397 2, IV | się, tasiemkę od dzwonka tak mocno targnął, że mu w ręku 398 2, IV | grube kolumny zieloności tak ciemnej, że prawie czarnej. 399 2, IV | określonych. Pogrążyła się w nich tak, że całkiem zapomniała o 400 2, IV | miejsca bezludne; który, tak jak ona, kochając naturę 401 2, IV | Słusznie. Była istotnie tak dumną, że głęboko upokarzały 402 2, IV | mogła? Potrzebowała jednak, tak dalece, że po razy kilka 403 2, IV | rozłączenia z nią lękała się tak, jak przeraźliwego rozłamania 404 2, IV | potwierdzenia i zrozumienia.~- A tak! - wymawiał. - A jakże!... 405 2, IV | Nigdy jeszcze nie czuła się tak zupełnie, tak nawet subtelnie 406 2, IV | czuła się tak zupełnie, tak nawet subtelnie zrozumianą, 407 2, IV | ale jak pani do tej pory tak wyżyć mogła, dziw mnie bierze.., 408 2, IV | winę go jej nie poczytywał. Tak już urodziła się i tak już 409 2, IV | Tak już urodziła się i tak już ludzie i zwyczaje zrządzili, 410 2, IV | uderzało. Czyż on wie, dlaczego tak było? Może i nikt na świecie 411 2, IV | po wodę gojącą dla niej, tak jej żałował. Ale o takiej 412 2, IV | zapamiętała i rysy jego, i głos tak wybornie, że potem spotkawszy 413 2, IV | spuszczała. Spostrzegła, że gdy tak patrzał w górę, błękitne 414 2, IV | pogasły wszystkie niedawno tak świetnie igrające światła 415 2, IV | i niezgody. Las niszczą tak, że za lat kilka śladu po 416 2, IV | niejednostajne mają przyrodzenie. Tak samo i między ludźmi. Są 417 2, IV | wieczorami to już chyba tak kto około stolarstwa majstruje, 418 2, IV | wybrzeżu, za którym rzeka, tak jak niebo ciemna, gwałtownym 419 2, IV | nieskończona dla tego serca, które tak prosto i szczerze słało 420 2, IV | wcale. Siermięga jego była tak grubą i choć na nim wydawała 421 2, IV | wydawała się krótką, ją tak dobrze osłoniła, że deszcz 422 2, V | usta. Układ tych ust był tak surowy, jakby wnet otworzyć 423 2, V | Elżusia zaś ścisnęła ją tak silnie, że aż całym ramieniem 424 2, V | i wesołym, ale oczy jej, tak jak u Fabiana, małe i błyszczące, 425 2, V | zaczęła. Raz, jak na hurbie (tak się u nich zebranie z tańcami 426 2, V | nazwał. Dla tej przyczyny tak ją nazwał, że Cyganie zawsze 427 2, V | wbiegła i wyniosła z niej tak wielki pęk tkanin, że aż 428 2, V | kącie kuchni umieszczone a tak wąskie, że prawie ich widać 429 2, V | Anzelma:~- Czy mi się tylko tak wydało, czy doprawdy głos 430 2, V | nastąpi, kiedy pan Anzelm tak się rozruszał! - zawołała. - 431 2, V | Widać, że mnie panna Justyna tak przemogła.~Potem sam nä 432 2, V | Siemaszczanka z Siemaszek, tak jej zaś wypadło, że aż w 433 2, V | pochwali, choć jemu dogodzić tak prawie trudno, jak przez 434 2, V | Tylkoż siestra i mogła tak śmiele postąpić - odsarknęła 435 2, V | miód poszła!~Zaśmiał się tak, jak śmieją się szczęśliwi, 436 2, V | mam co do tego, czy osoba tak pięknie na fortepianie grająca 437 2, V | ale druga znów prawda, że tak prawie po całych dniach 438 2, V | widzę, bo jeżeli pani jest tak łaskawa, że z nim w przyjaźni 439 2, V | glina w ręku garncarza, tak ludzie w ręku Stwórcy." 440 2, V | oglądając je i lubując się nimi. Tak czasem pośród mgły wiosennej 441 2, V | ostatniej zguby ubiegania. Tak i ja w jednym miejscu ratunek 442 2, V | odważyłem się spojrzeć, ale ja tak wtenczas nie myślałem. Wszak 443 2, V | ochota nie bierze i choć tak pracuję, że aż cały oblewam 444 2, V | nic mogłem. Dużałem się tak z samym sobą, jak pływacz 445 2, V | nigdy zupełnie nie znikną. Tak i ja do tej pory nie mogę 446 2, V | łezki w oczach widzę. Co tam tak długo rozwodzić się nad 447 2, V | złoczyńcę! Znajdę i ubiję!... tak mi Boże dopomóż, że jak 448 2, V | suknię z wełnianej materii tak jaskrawo szafirowej, że 449 2, V | Starzec prawił dalej:~- Tak my w zaciszku naszym siedząc 450 2, V | idąca, nie wiadomo na co, ot tak, przez to chyba, że już 451 2, V | Wszyscy my poszli prędzej tak że matka nie zdążywszy iść 452 2, V | z głodu gryźć począł, i tak go śmierć od, mrozu pod 453 2, V | Wielka rzecz! Każden, żeby tak włosy swoje rozpuścił, pokazałby, 454 2, V | dziewczętom, wstydno byłoby tak chodzić!... Oj, oj, włosów 455 2, V | przyczyny panna Jadwiga tak złości się i alteruje? A 456 2, V | rodzicielskich stanął... Tak już jego, w drzewnianą figurę 457 2, V | Francji otaczające monarchę, tak jak gwiazdy otaczają słońce. 458 2, V | przerwała Teresa.~- O, tak! i przez kogóż? przez takiego 459 2, V | pracującym. Wydawał się tak w pracy swej pogrążonym, 460 2, V | nigdy przy mnie... nigdy tak, jak dawniej... zły chłopak... 461 2, V | Biedną dziewczynę, nie tak to wysoko edukowaną i nie 462 2, V | to wysoko edukowaną i nie tak to nadzwyczajnie piękną, 463 2, V | pamiętam... pamiętam! Kiedyś tak byłam do ich mówienia przywykła, 464 2, V | tam! Pewno aż cię korci, tak chcesz dowiedzieć się, czy 465 2, V | ta, do której przemawiała tak długo, odpłaciła jej wzajemnym 466 2, V | delikatni, ale wyśmiejem cię, tak wyśmiejem, że aż kolki nas 467 2, V | śmiechu wtedy było i może nie tak prędko, jak inni, zapomniał 468 2, V | tym, że brat tego, którego tak wyśmiewali, do jednej mogiły 469 2, V | kolejno sobie hasło podający, tak ptaki te wśród powszechnego 470 2, V | na luźny kaftan, z twarzą tak szczęśliwą jak szczęście 471 2, V | widnokrąg obejmowała wzrokiem, tak szeroki, że widziała wyraźnie 472 3, I | przestrzeni rozciągnięty tak zwany ogród angielski, w 473 3, I | sobie, że jak ogień i woda, tak organizmy wyższe i niższe, 474 3, I | chłodu i wstydem łachmanów.~Tak jej zeszło lat dwadzieścia 475 3, I | zadań społecznych. Jak tam, tak i tu zetknięcie się z ludzką 476 3, I | okazało się koniecznym, a tak dla niej przykrym, że do 477 3, I | moralnej skazy, z duszą tak wybredną, aby wszelki cień 478 3, I | otoczeniu i stroju, który tak bardzo razi jego stryja, 479 3, I | tej właśnie dumie, którą tak przedwcześnie objawiać zaczynał 480 3, I | wspomnień. Nigdy, nigdy tak jasno i dokładnie nie roztoczyły 481 3, I | młodości i miłości; nigdy tak wyraźnie wyobraźnia jej 482 3, I | wyrzucić z siebie tego, co tak głęboko zapadło w jej istotę 483 3, I | samo przypuszczenie, że tak stać się mogło, za minutę 484 3, I | zmysłów i serca wstydziła się tak srodze, że gdyby była mogła, 485 3, I | powtórzyła się ona nigdy, tak jak nie powtórzył się wypadek, 486 3, I | dosięgnięcia tego, ku któremu od tak dawna wzbijała się bezustannym 487 3, I | się weń długo wpatruje, tak cel niedościgły, ale długo 488 3, I | które w jej osobistym życiu tak stanowczą odegrało rolę, 489 3, I | czy pałacu wzrastające i tak od otaczającego je świata 490 3, I | osoby i codziennego życia tak wyjątkowym uczynić usiłując, 491 3, I | skupiają się w soczewce, tak wszystko, co go najbliżej 492 3, I | uwielbienia skupiało na nim, i tak z kolei on własne swoje 493 3, I | że milczący i obojętny. Tak przeszli część parku przepychem 494 3, I | zrozpaczoną - i wszystko ucichło.~Tak było od dawna, więcej niż 495 3, I | dawna, więcej niż od roku; tak było ciągle. Dlaczego? Nieskończoną 496 3, I | tej kobiety, która sama tak niezmiernie i wiernie kochać 497 3, I | ciężkim Kto w tym wieku tak wygląda, za lat dziesięć 498 3, I | dlatego, że byli mu oni tak doskonale obojętnym, jak 499 3, I | wysoko... Dziś przecież, tak jak od czterech lat zawsze 500 3, I | dusza artysty. On był pewny, tak pewny, jak tego, iż żył