| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] jedzeniu 1 jedziemy 1 jedziesz 1 jego 507 jegomosc 1 jegomoscia 1 jej 1034 | Frequency [« »] 630 za 558 tylko 516 tym 507 jego 501 bylo 491 jeszcze 443 moze | Eliza Orzeszkowa Nad Niemnem IntraText - Concordances jego |
Tom, Rozdzial
1 1, I | szelestu, zbliżenie się jego dałoby znać o sobie przez 2 1, I | mógł zmącić ani na chwilę jego prostych i wyniosłych linii. 3 1, I | linii. Od ogorzałej cery jego twarzy silnie odbijały złociste, 4 1, I | prawa jemu nakazywać? jaż jego strzeczna siostra! dla siostry 5 1, I | zdjął czapkę i spojrzenie jego z wysoka spłynęło na Justynę. 6 1, I | tego Janka, Jerzy, i stryj jego, ten Anzelm Bohatyrowicz, 7 1, II | ozdobiony wijącymi się po jego ścianach powojami, z wielkim 8 1, II | pracowita zajmowała się wciąż jego podpieraniem, naprawianiem, 9 1, II | niejaka dziwaczność gotyckich jego okien wywierały wrażenie 10 1, II | śmiał się; małe, świdrujące jego oczki coraz ostrzej błyszczały.~- 11 1, II | krewną męża mego, córką jego ciotecznej siostry. Ojciec 12 1, II | było można powierzchowność jego arystokratyczną i jeszcze 13 1, II | nad czołem łysinę; twarzą jego, o rysach prawidłowych i 14 1, II | cieszącego się przyszłymi jego "tysiączkami" popatrzał.~- 15 1, II | której stała gotowalnia jego żony. Od tej gotowalni zaleciały 16 1, II | tamto... tego...~Źrenice jego błyskały przelatującymi 17 1, II | szare, błyszczące oczki jego wpiły się w delikatne policzki 18 1, II | Europy... Zaniedbany ubiór jego przebaczą mu nawet damy, 19 1, II | się, lecz delikatne wargi jego przybrały wyraz niesmaku. 20 1, II | z dobrym humorem Kirły i jego objawami, spoglądał przez 21 1, II | nie bez talentu... Żona jego ładna, mała blondynka... 22 1, III| należał do niewielkiej w jego pokoleniu liczby ludzi, 23 1, III| których upłynęła młodość jego ojca, tym czasom, które 24 1, III| przed nim obraz przeznaczeń jego synów, alboby uniósł się 25 1, III| światła, który kiedyś do jego głowy z wielkiego ogniska 26 1, III| pomiędzy ludzi. Wtedy życie jego synów wraz z życiem całego 27 1, III| też pragnął, aby synowie jego zażyli tych samych rozkoszy 28 1, III| przyszłości dotykał czasem jego głowy, bo na przedstawienia 29 1, III| już ożeniony, starszy brat jego, Andrzej; a młodszy, po 30 1, III| sierotę i przez rodziców jego wychowaną, Martę Korczyńską. 31 1, III| dostatkiem, że opustoszenia jego prawie nie uczuł, Zresztą, 32 1, III| Andrzeja i paru sąsiadów jego należące. Dotąd z powodu 33 1, III| śpiewające drzewa i grające zorze jego pierwszej młodości zaliczonymi 34 1, III| mieszkańcy dziedzicznych kiedyś jego wiosek nauczyli się czytać, 35 1, III| razem agronomiczna wiedza jego doradziła mu zmianę istniejącej 36 1, III| zrujnowanym. Ale w naturze jego, zapalczywej skądinąd, istniała 37 1, III| rozbicia się młodzieńczych jego ideałów, kiedy pewnego letniego 38 1, III| odsunąć od głośnego i gorącego jego oddechu.~- Takem się zmęczył, 39 1, III| negliżu milczała także, twarz jego, ubiór i całą postawę zwolna 40 1, III| sposobność zachwycić się jego gibkością i siłą, gdy siedział 41 1, III| na koniu. Odwaga i zapał jego, dla których wielu nazywało 42 1, III| a także nieszczęścia dwu jego braci nadały mu aureolę 43 1, III| jedyną zorzę, która na niebie jego zaświecić mogła po zgaśnięciu 44 1, III| opalenia prawie brązowym. Ubiór jego składał się z wysokich butów 45 1, III| broniła się pieszczotom jego, ale delikatną i coraz więcej 46 1, III| zasępiającą się twarz swą od jego twarzy oddalając z przejmującym 47 1, III| dla tych, którzy odrzucą jego brzydką i prozaiczną stronę. 48 1, III| że wysoka i silna postać jego cięższą jeszcze stała się 49 1, III| jeszcze i to...~W głosie jego słychać było trochę łez 50 1, III| prosić o zwrot swych koni w jego zbożu pochwyconych. Ostatnia 51 1, III| tak podnosił, że aż krzyk jego na cały dwór się rozlegał. 52 1, III| zaczął. Był to list brata jego Dominika, pisany ze stron 53 1, III| wykształconego, aby majątkami jego zarządzał. Pięć tysięcy 54 1, III| niż zwykle i uważniej list jego odczytywał. Cóż? życie! 55 1, III| śmiejące się i świeże usta jego syna. Był to swawolnik i 56 1, III| ona to weszła do gabinetu jego i więcej jeszcze niż przed 57 1, III| spodziewał się trochę, że żona jego prędzej czy później weźmie 58 1, III| później weźmie jakiś udział w jego myślach i zajęciach, że 59 1, III| potrzeby swoje i gusta, którymi jego obarczać wciąż nie chce, 60 1, III| obszerniejszy od pokojów jego żony, ale także niezbyt 61 1, III| tego..." Nie były one jego przysłowiem, bo nie używał 62 1, IV | Europy, za gospodarzem domu i jego bratową szedł z panią Emilią, 63 1, IV | Darzeckich. Parę razy spojrzenia jego wracając od Justyny zbiegały 64 1, IV | spojrzeniami siedzącego po drugiej jego stronie Zygmunta Korczyńskiego, 65 1, IV | srebrem siwizny okrytej głowie jego schylając swą głowę, ubraną 66 1, IV | kwiatów, z lekka ramienia jego dotknęła.~- Chodźmy, ojcze!~- 67 1, IV | czym wnet znowu pochwyciła jego ramię, jakby ani na chwilę 68 1, IV | choć trochę grubszy od jego głosu, przerwał mu wykrzyknikiem:~- 69 1, IV | w którym znajdowała się jego narzeczona; dwaj studenci, 70 1, IV | uczepiła się już młodziutka jego żona i z zalotnymi minkami 71 1, IV | postawił. Kościste policzki jego rumieniły się trochę, małe 72 1, IV | go płachty światła postać jego odcinała się w pełni swych 73 1, IV | najczulszymi pocałunkami. Twarz jego silnie zarumieniona od trunków 74 1, IV | potężnienia tonów spod smyczka jego wychodzących stary muzyk 75 1, IV | Niewielka i pękata postać jego nabierała linii prostych, 76 1, IV | strun skrzypiec lejąc się w jego piersi co chwilę zmieniały 77 1, IV | co chwilę zmieniały grę jego rysów ścierając z nich wszelki 78 1, IV | chwilę na nienaturalny blask jego oczu i zwiększające się 79 1, IV | piersią. Widać było, że głos jego ją upajał i że zbliżenie 80 1, IV | pogardzać zaczynam!~W głosie jego było tyle goryczy i żalu, 81 1, IV | Osłupiała zrazu oblana gorącem jego słów i wzroku, prędko jednak 82 1, IV | gwałtownym rękę swą z dłoni jego wyrwała.~- Czego chcesz 83 1, V | okoliczności, cokolwiek jego albo bliskich mu spotykało, 84 1, V | sztuka zużywała wszystkie jego siły i zaspokajała pragnienia. 85 1, V | zawsze purpurowe, zmysłowe jego usta układały się w wyraz 86 1, V | to spostrzeżenie, że obie jego namiętności podsycały się 87 1, V | mu powiem, że w rodzinie jego jest biedna sierota, której 88 1, V | wspólnie z tobą, zajmę się w jego zastępstwie.~Zajęła się, 89 1, V | swych ustach ogień i słodycz jego pocałunków. Dziś jeszcze 90 1, V | niewątpliwemu dla niej geniuszowi jego dopomagała do wzrostu i 91 1, V | że wcale nie zgadza się z jego chęciami i gustami, aby 92 1, V | wzruszoną samym tylko dźwiękiem jego głosu. Była już zapomniała, 93 1, V | Justyna patrzała na żywe jego ruchy, którym kształtność 94 1, V | od reszty twarzy bielsze jego czoło zaszło rumieńcem, 95 1, V | mowie i całym obejściu się jego dziwnie mieszały się z sobą 96 1, V | Justyna.~Uśmiech zniknął z jego twarzy. Dłużej i śmielej 97 1, V | widuję...~Wstrzymał się. Głos jego, ten silny głos, który na 98 1, V | Znowu okrągłe i rumiane jego policzki w ogniu stanęły. 99 1, V | Dlaczego nie? Czasu śmierci jego siedem lat miałem i do nikogo, 100 1, V | chwilę roziskrzony blask jego oczu.~- Prawdę powiedziawszy - 101 1, V | staruszka dopatruje, lubi jego i pieści jak małe dziecko... ~ 102 1, V | bardzo proszę...~Nieśmiałość jego zniknęła bez śladu. Na swoich 103 1, V | przygarbione plecy. Grable jego nieustannie, ale powoli 104 1, V | pójdę i nawet u Anzelma jego nie poproszę, choć Anzelmowi 105 1, V | podjął i konie, które głosowi jego posłuszne były jako dzieci, 106 1, V | szczęście spotkało...~Ręce jego drżały, głos dygotał - w 107 1, V | Wyrywając ręce swoje z jego dłoni, wpół z gniewem, wpół 108 1, V | Zasłyszała coś była o przeszłości jego, wspólnej z przeszłością 109 1, V | Zygmunta, w wiecznej żałobie jego matki, w położeniu, sposobie 110 1, V | on niż z daleka. Z twarzy jego o rysach ściągłych i regularnym 111 1, V | siwiejącym wąsem bladawe jego usta zarysowywały linię 112 1, V | byłoby zgadnąć, czy pochwała jego zagrody albo też poufałe 113 1, V | powiedziała mu, że słyszała o jego długiej i ciężkiej chorobie.~- 114 1, V | się zaczął. Blade oczy, jego z wytężeniem w twarzy jej 115 1, V | trwających jeszcze cech jego powierzchowności łatwo można 116 1, V | cały śliwowy...~Wyprężenie jego rysów mające w sobie coś 117 1, V | sieroctwa i dziecinnego jego wieku korzystając; jak na 118 1, V | przyuczony byłem do stolarstwa i jego przyuczyłem.~Szerokim gestem 119 1, V | zniechęcenia rychło gasiło jego wesołość. Pochylił znowu 120 1, V | wszystkiego Janek, dzieci jego i wnuki słodko i mile korzystać 121 1, V | osobliwie nam...~Tu wzrok jego przesunął się po twarzy 122 1, V | tej przyczyny trzymamy się jego zębami i pazurami...~Justyna 123 1, V | rwać zaczęła.~- Przyrodnia jego siostra - z cicha rzekł 124 1, V | jednego ojca... Jaśmontówna... Jego matka, po bracie moim owdowiawszy, 125 1, V | niż ten, który oblał twarz jego siostry, wytrysnął na czoło 126 1, V | czoło i policzki Jana. Uszy jego nawet stanęły w ogniu. Stojąc 127 1, V | głosie i wymowie, a oczki jego drwiąco trochę świeciły. - 128 1, V | wiedział, że siestrzenica jego znajduje się w bohatyrowieckiej 129 1, V | prawie w samym gnieździe jego największych wrogów!...~ 130 1, V | nie poszlę...~Spłowiałe jego oczy spojrzały kędyś daleko 131 1, V | ja i przed siestrzenicą jego powiedzieć, że ten proces, 132 1, V | powtórzył Jan, a z oczów jego tryskały takie błyskawice 133 1, V | rozognionej przed chwilą jego twarzy wszystko teraz śmiać 134 1, V | poszedł. Elżunia biegła tuż za jego plecami, podskakując, przyśpiewując 135 1, VI | rzadka rozsianych po żółtej jego czaszce, a twarz jego bezzębna, 136 1, VI | żółtej jego czaszce, a twarz jego bezzębna, malutka od ściągających 137 1, VI | w widocznym drżeniu rąk jego i całej szczupłej, zwiędłej 138 1, VI | obejmowała, twarz swą ku twarzy jego pochylając i czasem łagodnie, 139 1, VI | Dziewczyna podtrzymując wciąż jego chwiejącą się postać powtarzała:~- 140 1, VI | nabrzmiałych powiek wzniosły się ku jego twarzy.~- A... a... a... 141 1, VI | zmarszczki starca. Uśmiech jego stał się szeroki, błogi, 142 1, VI | zagrody starego Jakuba i jego wnuczki na sporym podwórku 143 1, VI | Słychać tam było wykrzyki jego :~- Bóg mnie ubij na duszy 144 1, VI | prawda była, panoczku, że my jego wygramy!~Trzeci, młody i 145 1, VI | kroku przyśpieszał. Z ruchów jego widać było, że trwożnie 146 1, VI | parów tak długi, że końca jego najbystrzejsze oko dosięgnąć 147 1, VI | a tak głęboki, że dwie jego ściany podnosiły się nad 148 1, VI | wzrok dokoła. Cierpiące jego oczy były teraz bardzo pogodne; 149 1, VI | wschodów. Wysoka i kształtna jego postać kołysała się w obie 150 1, VI | ukazywała się z niej tylko głowa jego, małą czapką ocieniona i 151 1, VI | postać Chrystusa i boki jego okrywające figurę, przez 152 1, VI | przecież, dł1lga i blada jego ręka przesuwała narzędzie 153 1, VI | latałem i cielęta pasłem, a jego uczył nie wiadomo kto, może 154 1, VI | za oparcie przygarbionym jego plecom, a na baranią czapkę 155 1, VI | się splątać go albo część jego uronić. ~- Podtenczas - 156 1, VI | tysiąc lat miał wieku, bo w jego wydrążeniu bawoła skryć 157 1, VI | się obronić, siadała przy jego głowie śpiewając i grając 158 1, VI | pomimo kochania i wszelakich jego rozkoszy nachodziły ich 159 1, VI | kropel potu zaświeciło na jego zapadłych i rozognionych 160 1, VI | kiedy przed świętym sądem Jego stanę, a kondycja moja niską 161 1, VI | pokonał żubra i z odwiecznego jego siedliska uczynił to wdzięczne 162 1, VI | wyprostowana teraz postać jego, z wielką czapką na tył 163 1, VI | zgarbił się znowu i że głowa jego z wielką czapką oderwawszy 164 1, VI | przyłożyła do szorstkiego rękawa jego kapoty. ~- Dziękuję! - wymówiła 165 2, I | odludne. Z domu i całego jego otoczenia od razu wnieść 166 2, I | spichrz otworzyła i we wnętrzu jego wraz z kupcami zniknęła. 167 2, I | dziecka, ale wyraz oczu jego był smutny. Na koniec, uwolniony 168 2, I | włosów zarumieniona, ręce jego mocno ściskała.~- Dziękuję 169 2, I | przypominając zarazem, że gospodyni jego pochodziła ze starego i 170 2, I | znakomicie podniosło dobrobyt jego rodziny: trzy tysiące rocznej 171 2, I | można!~Nagle pochwyciła jego ręce i podniosła ku niemu 172 2, I | przyzwyczajenia... Ojciec jego mając ten tylko folwarczek 173 2, I | brwiami i ustami, że twarz jego przybrała wyraz bolesny, 174 2, I | gdy wyprostował się, twarz jego wydawała się daleko spokojniejszą 175 2, I | zgrabnym ŕuchem uczepiwszy się jego ramienia szepnęła mu jeszcze 176 2, I | nie opuszczając? I ojcu jego może się nie podobać, że. 177 2, I | w zmęczonej trochę cerze jego twarzy znać było długą już 178 2, I | wrażliwość i czułość. W ruchach jego głowy była zbyteczna nieco 179 2, II | o parę kroków uderzenia jego słyszeć było można. Oprócz 180 2, II | często powtarzały się w jego domu, pomimo że od lat kilku 181 2, II | miasteczka, wielkie ręce jego trochę drżały. Wnet potem 182 2, II | gościowi pogłębiły grube fałdy jego czoła i policzków, a długie 183 2, II | zarostem otoczona twarz jego okrytą była wyrazem głęboko 184 2, II | pierwszych zaraz słowach jego tej sprawy tyczących się 185 2, II | przerwał znowu Benedykt; a głos jego był istotnie bardzo pokornym. - 186 2, II | Wzburzeniu, które szeroką pierś jego podnosiło, folgi trochę 187 2, II | prawie do szeptu, co mowę jego podobną czyniło do odbywanej 188 2, II | nie poczyta, ale pozycję jego i jej potrzeby wyrozumiawszy 189 2, II | tego stanowczo żądano, było jego bardzo naturalnym i prostym 190 2, II | raz jeszcze świadczyło o jego wyższych, niepospolitych 191 2, II | ge-nial-ny!~Te pochwały synowcowi jego oddawane nie zdawały się 192 2, II | szepnął:~- Nie mów tylko nic o jego żonie! Ładna i dobra kobiecina... 193 2, II | delikatnych i ruchliwych rysach jego malował się niepokój. ~- 194 2, II | teraz ominęły one organy jego słuchu żadnego na nich nie 195 2, II | go i oburzało to, co syn jego powiedział o Darzeckim i 196 2, II | obejście się Darzeckiego, jego wykwintność, koligacje, 197 2, II | nieco bez własnej o tym jego wiedzy. Wszystko to było 198 2, II | alboż ty znasz życie i jego konieczności? Zapewne, może 199 2, II | cywilizację rzucaną. Córki jego nie są ucywilizowane kobiety, 200 2, II | mieniła się na pobladłej jego twarzy z wyrazem gryzącego 201 2, II | łódki pilnuje! - zaśmiał się jego towarzysz.~- W domu u was 202 2, II | wzruszeniem, które małe, świecące jego oczka wilgotnymi czyniły. 203 2, II | wiec, że teraz przybycie jego obudziło w niej tę samą 204 2, II | się kobiety znalazła się w jego ręku. Delikatne jej policzki 205 2, II | się nie mógł, a potem samo jego przypuszczenie zachwyciło 206 2, III| nim, jak nierozłączny cień jego, siedział lub chodził czarny, 207 2, III| ogrodu, stojącej pod dębem, i jego żona chłopka.~Wszyscy ci 208 2, III| poznać głupiego? Po śmiechu jego. Kpinkują sobie ze mnie, 209 2, III| nabiegła i z turkusowych jego oczu sypały się błyskawice.~- 210 2, III| byłoby także wyczytać z jego twarzy ten zasęp i tę smętliwość, 211 2, III| smętliwość, o których opowiadała jego matka. Pod okrywającą je 212 2, III| czerwoną ogorzałością policzki jego schudły i wydłużyły się 213 2, III| rzucając zmyślił się, na czoło jego znacznie bledsze od policzków 214 2, III| Przedtem w bezpośrednim jego sąsiedztwie żyjąc wiedziała 215 2, III| przenikała w coraz dalsze jego głębie. Jak imion i dziejów 216 2, III| poprzeczna fałda. W rękach jego długie widły ukośną linią 217 2, III| znieruchomiała i pogłębiała błękitne jego źrenice. Nagle widły mu 218 2, III| ostatnich dniach na czole jego zjawiać się zaczęła, wyprostował 219 2, III| połyskujące narzędzie z ręki jego wzięła.~Na całe ściernisko 220 2, III| sprężyście pod. stopami jego uginającym się posłaniu, 221 2, III| atletów. Śnieżna białość jego koszuli na błękitnym tle 222 2, III| gorącej różowości jej kaftana. Jego włosy w słonecznym blasku 223 2, III| Jednak dziewczyna w stronę jego wozu zwolna jeszcze toczącego 224 2, III| którym obok białego czepka jego matki pochylała się młoda 225 2, III| pomyślnie gospodarowała jego rodzina. Wtem stanął, rękę 226 2, III| ściernisko rozległ się krzyk jego popędliwy i głośny - a czyje 227 2, III| zagorzały. Na widok szkody dobru jego wyrządzanej powaga jego 228 2, III| jego wyrządzanej powaga jego i pycha zniknęły w mgnieniu 229 2, III| obute nogi. Żona i córka jego żęły dalej, ale dwaj do 230 2, III| barczysty Ładyś i żona jego, wysoka, muskularna, z wielkimi 231 2, III| gniewem do Fabiana i synów jego mówił. - Czy wy psu oczy 232 2, III| walczących, i słuchała gniewnych jego wyrzutów Fabianowi i synom 233 2, III| wyrzutów Fabianowi i synom jego czynionych. Teraz zupełnie 234 2, III| borem. Ostatnimi promieniami jego przeniknięty, kołami wozów 235 2, III| niemal rozdrażnienia okrywał jego zmęczone rysy i napełniał 236 2, III| od wschodu słońca aż do jego zachodu czynił wszystko, 237 2, III| cofnął się nieco. W oczach jego zagrał bolesny niepokój, 238 2, III| czym innym myśląc, a wzrok jego coraz przenikliwiej i głębiej 239 2, III| powstał...~Blade źrenice jego wejrzeniem pobiegły daleko, 240 2, III| w obie swe dłonie wziął jego rękę.~- Za drugie życzenie 241 2, III| ręki Witolda, ale w słowa jego cały wsłuchany usta w zdziwieniu 242 2, III| lekka zaróżowiona twarz jego pod wielką, baranią czapką 243 2, III| niezgłębionej tęsknoty. Wejrzenie jego coraz częściej biegło daleko, 244 2, III| Bohatyrowiczowi".~- Ojcu Janka, jego ojcu - ze szczególnym ku 245 2, IV | łamiące się w falach promienie jego tworzyły ogniska olśniewających 246 2, IV | ten pies Sargas to całe jego kochanie. Kiedy trzy lata 247 2, IV | wprost nad piaskami, a w jego światłości ociec i pan Andrzej 248 2, IV | nie spuszczała z twarzy jego swych szarych źrenic, które 249 2, IV | wleciałem i wprost przed jego nogami na ziemię padłszy 250 2, IV | powysuwane były. Więcej ja cień jego na ścianie niż jego samego 251 2, IV | cień jego na ścianie niż jego samego zobaczyłem i zdało 252 2, IV | widziała dokładnie profil jego twarzy i całą postać wypukle 253 2, IV | żadnej. Nie znała świata, jego stosunków i wymagań; do 254 2, IV | wymagań; do rzucenia się w jego chaos i boje brakowało jej 255 2, IV | jednak, że pierwszą przyczyną jego dla niej przyjaźni było 256 2, IV | dnia zapamiętała i rysy jego, i głos tak wybornie, że 257 2, IV | patrzał w górę, błękitne oczy jego wydawały się nalanymi po 258 2, IV | słoneczne, a po szczytach jego wiatr przelatywał krótkimi 259 2, IV | bronić krewnego i opiekuna, o jego uciążliwej pracy gospodarskiej 260 2, IV | poszany i od męża, i od jego familii doświadczy, jeżeli 261 2, IV | siadać! - wymówił, a głos jego w szumie i huku wiatru brzmiał 262 2, IV | wskoczyła w nie i na dnie jego usiadła. On szybkim ruchem 263 2, IV | lękać się przestała. Z siły jego wlała się w nią ufność. 264 2, IV | cienia uśmiechu na twarzy jego nie było. W przemoczonej 265 2, IV | usiadłszy w czółnie w oczach jego blask odwagi a w ramieniu 266 2, IV | przemokła wcale. Siermięga jego była tak grubą i choć na 267 2, IV | stwarza!~Szept ten razem z jego gorącym oddechem ucho jej 268 2, IV | włosach uczuła dotknięcie jego ręki; w tył nieco głowę 269 2, V | zakrywał całkiem górną część jego twarzy i widać było spod 270 2, V | tkanin, że aż uginała się pod jego ciężarem. Rzuciła go na 271 2, V | Justyna w obie dłonie rękę jego wzięła i chwilę milcząc 272 2, V | podumać tam, gdzie brat jego wiecznym snem odpoczywa.~ 273 2, V | zechce pewno, aby o weselu jego córki cały świat gadał.~ 274 2, V | parobek dobrze w nieobecności jego bydła i koni dopatrzył. 275 2, V | pochylona ustami do ramienia jego przylgnęła.~Nie zdziwił 276 2, V | jeszcze wszystkich skrytości jego nie rozpoznasz...~ ~Ze wzrokiem 277 2, V | pieszczotliwym ruchem na jego ramieniu złożoną a na drugiej 278 2, V | milczeniu słuchała mowy jego powolnej, częstymi milczeniami 279 2, V | jedynym już i zastygło, żonka jego już po drugich weselnych 280 2, V | skrzyżowanymi. W cieniu postać jego rysowała się w liniach prostych 281 2, V | zaczął się najgorszy czas jego życia. Tylko co był świadkiem 282 2, V | swoje często nawiedzała i jego doglądała wesołą swoją gadatliwością 283 2, V | żyli dziady i przeddziady jego, a on sam urodził się, wyrósł 284 2, V | zesłał. Nic też nigdy przeciw jego sercu i żądaniu nie uczynię, 285 2, V | inszego myślał i żądał, jego myślom i żądaniom w poprzek 286 2, V | ociec niczego oprócz tylko jego dobra i szczęścia nie żądający...~ 287 2, V | padłby... i już teraz nijak jego nie wstrzymać ani wyperswadować... 288 2, V | już zręcznym ruchem głowę jego podnosiła, gdy rubasznym 289 2, V | która zdarzyła się z jego bratem, kiedy tu Francuzi 290 2, V | się nawet mogło, że nogi jego nabrały nagle większej mocy 291 2, V | rozciągał, i przez listy my o jego powodzeniach i promocjach 292 2, V | do nas zajdzie! Może my jego jeszcze raz przed śmiercią 293 2, V | mówi ociec... Czekali jego, spodziewali się... Matka 294 2, V | złączył się gruby szept jego wnuczki. Zdawać się mogło, 295 2, V | rodzicielskich stanął... Tak już jego, w drzewnianą figurę przemienionego, 296 2, V | ciemnym szlaku rzeki, aż całą jego widzialną długość zajęły. 297 2, V | samą robotę co i towarzysze jego spełniając. Delikatny profil 298 2, V | spełniając. Delikatny profil jego wyraziście zarysowywał się 299 2, V | Korczyńskiego tutaj i siestrzenica jego z nami - z cicha rzekł Anzelm. - 300 2, V | powiedział mi, że na niebie jego dworu wkrótce gwiazdą pierwszej 301 2, V | świetle lampy wysoka i gruba jego postać z długimi wąsami, 302 2, V | serdeczniej niż zwykle rękę jego ucałowała.~Po głowie jej 303 2, V | tych zmarszczek była mogiłą jego obu braci? w których pogrzebane 304 2, V | leżą nadzieje i uniesienia jego młodości? które wyrył czas 305 2, V | tęsknota poruszyła zmarszczki jego czoła, osłupiałe oczy wilgocią 306 2, V | zrozumiałam... "Największe jego nieszczęście" - zaczęła 307 2, V | mogłoby go ze wszystkich jego nieszczęść wyleczyć. Trzeba 308 2, V | szlachetny i tyle tylko jego winy, że bogatym będąc za 309 2, V | Ciotko, dlaczego ty żoną jego zostać nie chciałaś?~- A? 310 2, V | zwróciła.~- Co? dlaczego ja... jego żoną.., - głośnym i trochę 311 2, V | szeptem mówić zaczęła - jego?... czyją? czy ty go naprawdę 312 2, V | słowo honoru! zapieram się jego jak Piotr Chrystusa, i... 313 2, V | jednej mogiły położył się z jego bratem. Ale on znów z innej 314 2, V | na ganek domu i stoi pod jego gzymsem w grube floresy 315 3, I | dążeniach, które młodość jego napełniły, a wkrótce przedwcześnie 316 3, I | które jej u boku męża i w jego domu upłynęły. U początku 317 3, I | wspólniczką, a jeżeli w pracy jego zbliżania się do ludu i 318 3, I | nikt do tej czynności od jego żony mniej zdolnym nie był. 319 3, I | najpełniejszego rozkwitu jego męskiej piękności, powtarzała 320 3, I | znajdowało się tu robót jego, od pierwszych dziecinnych 321 3, I | znaczna część posagowej sumy jego żony. Nikt się temu zresztą 322 3, I | sieroty po bracie pomocy jego zażądała. Z gospodarstwem 323 3, I | syna, dla tej przyszłości jego, o której w ciche, szare 324 3, I | jej bliższą, mieszania się jego dopuścić nie chcąc. Benedykt 325 3, I | i w dół opadający twarzy jego nadawał wyraz wiecznego 326 3, I | pragnie doskonalenia się jego i szczęścia, ale dążeniem 327 3, I | napełniał. Umysłowego wychowania jego przecież nie zaniedbuje, 328 3, I | stroju, który tak bardzo razi jego stryja, jest tylko środkiem 329 3, I | ze stanowczych scen życia jego właścicielki.~Bardzo samotne 330 3, I | ojczym zgodniej z własnymi jego wyobrażeniami wychowaniem 331 3, I | i zaletach konkurenta, o jego szczerych i gorących dla 332 3, I | woli przy zbliżeniu się jego uczuwała, że nie jest abstrakcyjną 333 3, I | życie, zdjąć z siebie nawet jego nazwisko, strzec się nawet 334 3, I | siebie? Kto przyjmie udział w jego ofierze, jeżeli ona go się 335 3, I | którego powstały wszystkie jego wielkie dążenia i dzieła. 336 3, I | przez naturę wzięta i na jego czole w gwiazdę pierwszej 337 3, I | przyjęła i odtąd całe otoczenie jego, wszystkie na niego wywierane 338 3, I | oddalone, jakby mieszkańcem jego nigdy być nie miało, rwało 339 3, I | więcej wiernie historię jego ojca opowiadające. To i 340 3, I | publicznie. Ale ani on sam, ani jego matka o sztuczności tej 341 3, I | którym zgorzał Andrzej, syn jego składać będzie ofiary geniuszu 342 3, I | życia pozornie umarłym. Jego natchnienia utworzą jedną 343 3, I | cios bolesny i wszystkie jego nadzieje rujnujący, ale 344 3, I | daleka spostrzega i przyczyny jego odgadnąć usiłuje. Od dwóch 345 3, I | modrzewia czoło o gruby pień jego oparła i po ruchach jej 346 3, I | ten był jednym z ustępów jego życia, które rysowane, malowane, 347 3, I | fotografowane napełniały pokój jego matki. W postawie trochę 348 3, I | ozdobionych. Z samego układu stóp jego u dołu kolumny skrzyżowanych 349 3, I | syna w różnych porach życia jego wykonanymi. Widokiem tym 350 3, I | czterema laty skrzesał nad jego głową pierwszy promyk sławy. 351 3, I | przerwą w nudzie i chłodzie jego życia, a zapewne i szczeblem 352 3, I | łąki, w czasie którego krok jego stawał się coraz powolniejszym, 353 3, I | szczególnego, co fantazji jego poda złotą kądziel. Do poszukiwań 354 3, I | rupieciami napełniającymi jego pracownię umieścił kilkadziesiąt 355 3, I | malowniczości do wyobraźni jego przemówiły. Stojąc teraz 356 3, I | takiego, co by dogadzało jego estetycznym i towarzyskim 357 3, I | bladą i znużoną, ale postać jego, szczególniej w środkowym 358 3, I | w które bez pozwolenia jego wejść nie mogli. Gotowi 359 3, I | niejednokrotnie ku utrapieniu jego zdarzało. Takie spotkania 360 3, I | wrażeniem omdlewającą istotę jego wstrząsnęło. Chciał malować - 361 3, I | te meteory, miraże, ułudy jego tyczyć się mogą. O niemotę 362 3, I | przed samym ożenieniem się jego do Osowiec przybyły - doskonale 363 3, I | doskonale gotował. Matka jego poprzestawała dawniej na 364 3, I | dawna zresztą trwającym jego usposobieniem. Wszystkie 365 3, I | Zygmunta w zachwyt; pod jego to wpływem, zarówno jak 366 3, I | Klociu - przemówił.~Na dźwięk jego głosu frunęła ku niemu i 367 3, I | jesteś...~Twarz i nawet ręce jego pocałunkami osypała, ale 368 3, I | Andrzejem w tym, co było jego najukochańszą ideą. Myśl 369 3, I | być nieszczęśliwą? Wina jego ciężko spadała i na serce 370 3, I | pieszczot, gdyby miłość jego dla męża, jedyna, na jaką 371 3, I | prawda, przymusu jednak na jego wolę, gdyby ją był stanowczo 372 3, II | wtedy, kiedy Witold pokorną jego względem wierzyciela uniżoność 373 3, II | ojca podniósł i w twarz jego nad talerzem pochyloną, 374 3, II | ale takie szlachectwo, jak jego, równa się hrabiostwu, a 375 3, II | Filuternie i uniżenie przymilone jego rysy zdawały się do niej 376 3, II | już przez to, żeś wzrok jego zwrócić na siebie potrafiła, 377 3, II | ma... Ale abym przeszłość jego pochwalał, to nie. Taką 378 3, II | giętkie dłonie obie ręce jego ujęły i przylgnęły do nich 379 3, II | Witold w dłoniach swoich ręce jego trzymając powtórzył:~- Pocałuj 380 3, II | Ze słowami, które ojciec jego u końca wieczerzy wymówił, 381 3, II | drobne jakieś ręce ramię jego objęły i prawie dziecinny 382 3, II | srebrnymi topolami, które na jego strzechę i jedyny komin 383 3, II | nim na chleb kładli i kęs jego odgryzłszy porcje na zydlu 384 3, II | szkodzi! Kto pana kocha i jego psa głaszcze. Pies dobry 385 3, II | Fabian pochwałami synom jego oddawanymi czuł się uradowanym 386 3, II | przy wzmiance o procesie z jego ojcem, którą nieuważnie 387 3, II | i była pewną, że słowa jego źle usłyszała.~- Gdzie? 388 3, II | zdziwienia, a potem żądaniu jego oparła się stanowczo. Stanowczość 389 3, II | powściągliwości, z jaką mówił, kilka jego wyrażeń boleśnie panią Emilię 390 3, II | nieraz przypatrywała się jego wysmukłym kształtom i delikatnym 391 3, II | Witold milczał. W twarzy jego po raz pierwszy Benedykt 392 3, II | otworzył, ale zaledwie głowa jego ukazała się w przyciemnionym 393 3, II | wzmagać się zdawał. Stosunki jego z synem były na pozór dobre, 394 3, II | wydarzyć się to może, na twarzy jego zjawiał się ten sam wyraz 395 3, II | krzyknął Benedykt i twarz jego od włosów do szyi zalała 396 3, II | robotą głowę Justyny. Wzrok jego przesuwał się po jej kruczym, 397 3, II | powolny i głęboki. Mowa jego stawała się też powolniejszą; 398 3, II | Mówił śpiesznie i głos jego był trochę świszczący. Ona 399 3, II | drgnienia. Ręce swe z dłoni jego wysuwając zapytała:~- Czy 400 3, II | wspomnień o przebytych z jego przyczyny cierpieniach czerpał 401 3, II | krzywdzić w tym, co jest jego. szczęściem, honorem, może 402 3, II | Różyc i les beaux restes jego milionów... - wtrącił Zygmunt.~- 403 3, II | zachodzie słońca, kiedy ładny jego koczyk wtoczył się z turkotem 404 3, II | się na coś malowało się w jego twarzy. Pocałował rękę matki 405 3, II | zwalczyć nie mogła, słuchała jego mowy płynnej, pełnej wdzięku 406 3, II | na swojej ręce pieszczotę jego ręki miękką, delikatną. 407 3, II | niemożność pozostawania jego tutaj. Spragniony jest ideałów 408 3, II | grożącego ruiną jedynemu jego ratunkowemu planowi, nadwerężało 409 3, II | przerwał się na chwilę potok jego wpółzgryźliwej, wpółżałosnej 410 3, II | mężniejszym, lepiej do życia i jego obowiązków uzbrojonym?~Zapytań 411 3, II | Andrzejowa go słuchała. Odpowiedź jego upewniła ją o dwóch rzeczach: 412 3, II | pytać zaczął: czy cierpienia jego nie skłonią ją do wykonania 413 3, II | Widziała Andrzeja. Kształty jego zaledwie rozróżniać mogła, 414 3, II | obsłon wydobyte, przejrzyste jego ramię na mgnienie oka wyciągnęło 415 3, III| Fabiana na małżeńskie gody jego córki pospraszani. Szeroko 416 3, III| powie, to bardzo piękną, bo jego mówienie zupełnie jak woda 417 3, III| błyskały jeszcze pod słońcem jego złociste, kędzierzawe, w 418 3, III| wszystkie, jedni do wnętrza jego wchodząc, inni otwarte drzwi 419 3, III| z pięknie wyhaftowanymi jego cyframi. Cała twarz, wielka, 420 3, III| się tak, że końca słów. jego nikt dosłyszeć nie mógł, 421 3, III| prąc, a głosem pszczolne jego brzęczenie przenosząc, wołał 422 3, III| przesuwała się nieustannie jego granatowa czapka, wierzch 423 3, III| nieubłagliwy, ani słowa... i my jego znamy... ho! ho! dobrze 424 3, III| inaczej nie będzie, tylko że jego na jednacza pomiędzy nami 425 3, III| przesiedzieli, bo u początku jego swat Starzyński wdał się 426 3, III| wrota gumna, z ciemnej głębi jego wybuchnęła na ogród i drogę 427 3, III| panny wcale jej w oczach jego ujmy nie czyniły, szacunek, 428 3, III| wiedzieć, czy pamięta brata jego, który podówczas kędyś daleko 429 3, III| niej wzrokiem przyjaciela, jego obecnością ośmielona, serdecznie 430 3, III| i ze Starzyńską u rękawa jego uczepioną w wesołych poskokach 431 3, III| drużką - jak to obowiązkiem jego było - stanął i do tańca 432 3, III| po ukończeniu ostatniej jego figury, jakby kajdany z 433 3, III| gęsto obrosłą twarz do jego czarnej szerści żałośnie 434 3, III| ujrzała ochoczego oracza i jego błękitne oczy utkwione w 435 3, III| upalny dzień lipcowy sierp z jego ręki przyjęła, i szybkie 436 3, III| dbać o to, co tam ludzie o jego odzieniu i zasępieniu myśleć 437 3, III| szczególniej w pochmurności jego węszyły jakąś niezwykłą 438 3, III| słyszał, tyle tylko, że tam jego stryjaszek i jej dziadunio, 439 3, III| tetryctwo w rodzie? Nieboszczyk jego ojciec taki był zawsze pogrążony 440 3, III| musi, w którym prawdziwe jego przyrodzenie na wierzch 441 3, III| górnie myślący, jakimi byli jego ojciec i stryj... Przyszła 442 3, III| Witolda Korczyńskiego za ojca jego, Benedykta, poczytywał, 443 3, III| rozum, to przynajmniej dobrą jego połowę postradał.~- Żeby 444 3, III| powstał krzyk i pisk; łokciem jego, a uchowaj Boże! i nogą 445 3, III| kamieniem zamyśliła: Jana czy jego pannę, nie wiadomym było, 446 3, III| niewidzialnym, ale w głosie jego usłyszeli wszyscy stanowczość 447 3, III| jak paciorki z oczu jej na jego kapotę i głowę padały.~W 448 3, III| cicha, jakby w głębinach jego spoczywające duchy wskrzesały 449 3, III| prośbę do pana...~W głosie jego słychać było wzruszenie, 450 3, III| pługi i brony, które też pod jego chłodnym strumieniem przygasło, 451 3, III| się ku młodzieńcowi dłoń jego chcąc uścisnąć i mnóstwo 452 3, III| więc, ale ruchliwe rysy jego zmieniły wyraz. Z wesołego 453 3, III| wąsami Walenty. Na twarzy jego zoranej i bladej wyraz jakby 454 3, III| świat otworzył, gdzie też jego dziady i przeddziady...~ 455 3, III| niezmącenie cierpliwej jego twarzy, a ręce chude, jak 456 3, III| Korczyński tego nie uczyni. A co jego nasza pomyślność czy nasze 457 3, III| należącego - co i po ubraniu jego poznać można było - nie 458 3, III| każdy mógł zaprzysiąc, że na jego polu obchodzenia się ludzkiego 459 3, III| jakby łatwo gospodarstwo jego płynęło. Ot, te same kawalery 460 3, III| wywodzą, nieleniwie by około jego dobra chodzili, a jakby 461 3, III| to jeden i drugi grosz z jego kieszeni na nas kapnął, 462 3, III| westchnienia i głosy - jak jego nie stało, ojca i przewodnika 463 3, IV | się z ciemnością postać jego wysoka, ciężka, z pochyloną 464 3, IV | zamkniętymi drzwiami nieustannym jego krokom wtórował nieustannie 465 3, IV | te dźwięki i te słowa o jego młode, świeże, gorące serce...~ 466 3, IV | spływać z promiennego szczytu jego życia, z dawno opuszczonego 467 3, IV | dawno opuszczonego szczytu jego świeżej, górnej, gorącej 468 3, IV | niezmiernie ważny, jakiś w życiu jego punkt zwrotny... Niegdyś, 469 3, IV | uczucie, jak gdyby każdy jego wyraz spadł mu na serce 470 3, IV | zaszczyciło. Zresztą, zięć jego sam za lat kilka pewno jenerałem 471 3, IV | zostanie. Co się tyczy dwóch jego synów, to jeden był jeszcze 472 3, IV | kolana. Drobne ramiona objęły jego szyję, niewinne oczy zajrzały 473 3, IV | rozkładał, wielkie ręce jego drżały, ale hamując się 474 3, IV | skrzepnienie i odrodzenie narodów, jego narodu nade wszystko. Podporę 475 3, IV | mowa młodzieńca budziła w jego przedwcześnie uwiędłej duszy. 476 3, IV | trochę plecami do poręczy jego jakby przyrósł; od bledszej 477 3, IV | na pierś mu zwisały; oczy jego czasem mąciły się aż do 478 3, IV | przyćmiewające czasem ognistość jego wzroku, pierwsze zarysy 479 3, IV | straszną była w tej chwili jego twarz ciemna, pomarszczona, 480 3, IV | wspominał, myślał, aż serce jego gwałtownym rzutem skoczyło 481 3, IV | patrzał na syna, aż ręce jego z żelaznego dotąd uścisku 482 3, IV | się dziwnie. Blask oczu jego wilgotny był i jakby rozmarzony, 483 3, IV | pragnęliśmy zmieść ze świata i z jego pamięci... A ziemia! Boże! 484 3, IV | rozlegał się cały od dźwięku jego głosu hojnie wśród zbierających 485 3, IV | rozmowa z synem zerwała z jego serca kamienną pokrywę i 486 3, IV | wcale. Z górnej, lotnej jego młodości pozostało mu tyle, 487 3, IV | myślał.~Była to już jedyna jego nadzieja.~Dwa razy w cichym 488 3, IV | może i samą podstawę życia jego stanowiąc. W najuroczystszej 489 3, IV | Dominika tylko nudziła trochę jego gadanina. On był z nas na 490 3, IV | serca, z mózgu, ze słów jego syna wypływając ogarniała 491 3, IV | skończenia się złotej godziny jego życia ani razu nie był.~- 492 3, IV | przestał, bo co do dalszego jego ciągu, żadne przepisy nie 493 3, IV | tym miejscu, gdzie stała jego majowa bryczka, z czarnym, 494 3, IV | niedowierzający, po twarzy jego przemknął.~- Niech pan Jan 495 3, IV | widział Justynę ze stryjem jego w bramie ich zagrody rozmawiającą. 496 3, IV | w przytłumionym głosie jego czuć było, że drżał.~- La! 497 3, IV | Powoli uwalniając się z jego objęcia twarzą w twarz przed 498 3, IV | ufności bez granic, głowę na jego pierś pochyliła.~- Królowo 499 3, V | wyrostka, który na spotkanie jego wyszedł, niecierpliwie o 500 3, V | on dla nas dobry! Inny na jego miejscu i znać by nie chciał