| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library |
| Eliza Orzeszkowa Nad Niemnem IntraText - Concordances (Hapax - words occurring once) |
Tom, Rozdzial
1 2, II | cicho porozumieli się ze &127;sobą, z sali wybiegli. Justyna 2 1, III| swego Korczyna wrócił w roku 1861. Matki nie miał już od dawna; 3 2, II | wiadoma to już rzecz, że ske 1a fam we.~- Ce que la femme 4 2, I | bardzo dobry jesteś... a1e ja, widzisz; znam dawne 5 1, V | spóźniliście się z koniczyną, aá wstyd patrzeć! Będzie wam 6 1, I | się już z tego i raz nawet absolucji od księdza nie dostałam; 7 3, I | zamian rósł i dojrzewał w absolutnej pewności, że jest jednym 8 2, II | znajduje się w przeciwieństwie absolutnym ze wszystkimi ideałami młodego, 9 3, I | jego uczuwała, że nie jest abstrakcyjną formułą niewieściej cnoty, 10 3, I | włosiennicą lub spłowiałym dziś adamaszkiem obite kanapy i fotele, męskie 11 3, III| rozmiotanych sukien tancerek przed Adamem była błysnęła, zgasła, a 12 2, III| pracy wracali. Jan oddając Adamowi widły, które mu z rąk był 13 2, II | moja, której jest wielkim admiratorem, nad skłonieniem go ku krokowi 14 1, III| utrzymywać się może w roli Adonisa... Ale jeżeli ci idzie o 15 3, II | świecie.~- Nieprawdaż, mon adorée maman, że potem sama wysłałaś 16 3, II | szwajcarskich jeziorach, Adriatyckim Morzu... Może po części 17 2, I | o końcu każdej rzeczy...Advienne ce que pourra.... I chwila 18 3, IV | rubiny, opale, ametysty i agaty. Wydawała się rozwartą i 19 3, II | śmiertelne zimno. Byłażby to agonia jej wielkiej miłości dla 20 3, II | korczyńskich polach, rozmawiali o agronomicznych studiach, w których Benedykt 21 3, II | szerokim świecie w dziedzinie agronomii dokonywanych.~- Do diabła! - 22 3, II | dwa lata mego życia. J'en ai assez!~- Gdybyś był wyjątkiem... 23 3, II | ciel est un don; ils ont aimé, c'est le sceau du pardon! 24 2, II | kartek i czytała znowu:~Aimer c'est douter d'un autre 25 2, I | rozrastał się jasno-zielony ajer i stały wysokie łozy z długimi, 26 2, I | zdradzały jasno zielone ajery i ciemne kołpaki łozy, dochodziły 27 1, III| prowincji roznieconym, była akademia wileńska a Stanisław Korczyński, 28 1, III| te starania byłego ucznia akademii wileńskiej o dobre przygotowanie 29 1, V | głos z gniewnym i groźnym akcentem wołający:~- Alżunia! a ty 30 2, II | naśladowaniem układu ust i akcentu mowy Darzeckiego, że Benedykt 31 2, II | szczególna! Trudny i zawiły akompaniament do wielkich muzycznych sztuk 32 2, V | wieczór zachciało mu się z akompaniamentem pograć... Jakiegoś nowego 33 2, II | zawiłe kompozycje. Justyna akompaniowała mu wprawnie, dokładnie i 34 2, III| jeszcze zbóż i urywanymi akordami szmeru wtórować temu suchemu, 35 1, IV | gadatliwej i zanadto bogato w aksamit i brylanty strojnej kobiecie, 36 3, I | rzeźbionych, złoconych, aksamitem oklejonych twarz jedna, 37 3, III| kark miał wygięty i szerść aksamitną. Prawie galopem jadąc - 38 3, III| czynił, oprócz okuć bryczki i aksamitnej szerści konia, błyskały 39 3, I | francuskim zeszłego stulecia z aksamitu i koronek złożonym, z opadającymi 40 3, IV | bijącym konikiem. W bogatej aktorce nowa zmiana zaszła. Miała 41 3, III| dziewczęta wcale inaczej o stroju aktorki myślały. Najwięcej je uderzał 42 3, III| pary dokonał uroczystego aktu rekomendacji, wiele osób 43 1, III| Za pieniądze, z zegarkową akuratnością otrzymywane od męża, okleiła 44 3, III| i Michał Bohatyrowicz z Albertą Starzyńską. U drzwi, przy 45 3, III| i z wyszukanym imieniem Albin Jaśmont, ekonom z Osowiec, 46 1, IV | obsiadły stół piętrzący się albumami i ilustracjami w zniszczonych 47 3, V | który tam przy stole stare albumy i ilustracje przeglądał, 48 2, V | rozruszał! - zawołała. - Takim alegantem ukazuje się, jakby nigdy 49 1, VI | wschody powyszczerbianej alei, którą wspięli się aż tutaj, 50 1, IV | ją otoczyli, szła dalej aleją ogrodu równym i silnym krokiem, 51 3, II | pokoju siedzieć albo po tych alejach w ogrodzie chodzić...~- 52 3, V | chciało tego, co czułem. Alem ja wdzięczen ci, do grobu 53 3, IV | naszego kamień odwalił! Alleluja!~O aniele mówiąc na Witolda 54 3, II | zaczął o Renie, Dunaju, Alpach, szwajcarskich jeziorach, 55 1, III| łagodny i srebrny głos żony. Altana z przezroczystej kraty wdzięcznie 56 3, III| zatrząsł i z wybuchającą już alteracją troskę swą wygadał.~- Jezu 57 3, II | Korczyńskim zaprowadził, wielką alterację ma. Słyszę, w miasteczku 58 3, II | obezwładnioną i zębami, które od alteracji srodze się już rozbolały, 59 2, V | Jadwiga tak złości się i alteruje? A czy panna Jadwiga wie, 60 3, II | Emilię dotknęło. Wzięła je za aluzję do jej własnej chorowitości 61 3, III| teraz poznawał. Suknię miała amarantową, obfitymi draperiami obwieszoną, 62 1, IV | naszego muzyka bałamut i amator płci pięknej... ho, ho! 63 3, III| dwoje skrzypiec i basetla. Amatorowie - muzykanci porwali je i 64 1, IV | to dziwnie i... trochę... ambarasująco... poznawszy te wszystkie 65 3, II | wobec takich, jak moja, ambicji i potrzeb może wymagać tego 66 2, V | gniew nieposkromiony, i ambitna obraza, i łkania z całej 67 3, I | wracają już nigdy, że w ambitnych szczególniej głowach bywają 68 3, IV | francuskie podróże po przylądku amerykańskim, zamieszkiwanym przez lud 69 3, IV | nieładzie rubiny, opale, ametysty i agaty. Wydawała się rozwartą 70 2, I | nieznajomości świata... W takich amfibiach, jak panna Justyna, kochać 71 2, I | z nimi - impossible. .~- Amfibie!- zawoła Kirłowa - kobietę 72 1, IV | tużur...~- A ses premiers amours - dokończyła żona Zygmunta 73 1, III| grubości, brzoskwinie i nawet ananasy, ale po dwu latach jawnie 74 3, V | staccato, to allegro, to znów andantissimo rozlegały się po pokoju. 75 3, IV | rozpacz, żem nie tylko już Andrzejowi, ale wszystkim pomarłym 76 3, I | rozciągnięty tak zwany ogród angielski, w którego głębokich gęstwinach 77 2, I | ciągnięta karetka. Konie były w angielskich szorach, na koźle siedział 78 1, IV | tym natchnionym artyście aniby poznać było podobna tego 79 3, IV | kamień odwalił! Alleluja!~O aniele mówiąc na Witolda ukazywał, 80 3, III| A Apostoł przemawiał:~- Anieli chcący nad inszych głowy 81 1, VI | wysokiego domu pewno była, bo po anielsku grała i śpiewała i ręce 82 3, IV | przyobleczonym usłyszał. Anioł niebieski z grobu naszego 83 3, III| kamieniami strzela!~- Dobry aniołeczek! Teraz chyba dudek ją do 84 1, III| nieszczęśliwą, dlaczego? a? powiedz, aniołku mój, dlaczego?~Ujął jeszcze 85 2, V | choroba to jest więcej duszna aniżeli cielesna i że ją też duszne 86 2, IV | a może i około świętej Anny, bo zboże już na polu prawie 87 3, V | To już chyba święty Antoni sprawił!... - zadzwoniła 88 3, V | Opatrzności albo świętego Antoniego, z łaski, z namowy... Wolę 89 3, III| Kaźmiro! Panno Cecylio! Panno Antonino! Panno Mario!~I mnóstwo 90 1, II | starca, przypomnieć mogła Antygonę...~- Wspaniała! - zza binokli 91 1, I | proszki bromowe, albo po antymigrenowy ołówek, albo po Rigollot...~ 92 1, V | będzie pozwolone przywitać Anzelmowego gościa - zaczął z niejaką 93 1, VI | dziękuję. On zawsze panu Anzelmu wierzy; kilku takich ludzi 94 3, II | okolicach Wiednia i Florencji, apartamenty przy paryskich bulwarach, 95 2, I | chorobą moją jest nieopisana apatia, mam się trochę lepiej, 96 1, III| zezmysłowienia się, lenistwa i apatii. Organizmy ludzkie - biedne 97 2, I | istnieć jeszcze musiała w tym apatycznym i chorym człowieku, bo wyraz, 98 1, VI | bardzo daleka. Łowczym na apel zatrąbić, a panom jechać 99 1, V | płotem dziedzińca stojącym.~- Apelacja już, chwalić Boga, podana 100 3, III| koniec terminu uchybił, apelacji w porę nie podał i wszystko 101 2, V | powoli zauważył Jan - że apetytu po spacerze nie brakuje 102 3, III| postać folwarcznika Korozy i apoplektyczna cera Starzyńskiego stanowiły 103 1, II | wybornie umie on warować, aportować i przez kij skakać. Zawołałam 104 2, I | więcej niż kiedy miał pozór apostoła idee swe wygłaszającego 105 3, III| gorliwej pobożności swej Apostołem od dawna przezwany, wielkimi, 106 3, III| lękają ani napominających apostołów nie potrzebują. Na burzę 107 2, III| potem cały oblany łuną apostolskiego zapału, teraz wyglądał tak, 108 3, IV | mędrcy... poeci... rycerze... apostoły... wskrzesiciele... górne 109 2, V | zawsze wesołą była i żadnych aprensji do serca nie dopuszczała. 110 1, II | ten przypominał pudełko apteczne oklejone papierem w kwiatki 111 1, II | Co im w głowie? Romanse i apteka... Wieczna głupota!... A 112 1, II | ówdzie złoconymi bukietami i arabeskami, zakrywało je zresztą w 113 1, VI | wstąpił. Koń był pod nim arabski, ognisty, z rzędem kapiącym 114 3, II | Awantury! Słowo honoru, arabskie awantury! Na wesele iść 115 1, III| położeniu rumaki, choćby arabskiej krwi, nic zrobić nie mogą: 116 3, I | rozpoczął on był w nim archeologiczne poszukiwania, które przez 117 3, III| turniurę zaopatrzoną. Było to arcydzieło krawca z najbliższego miasteczka, 118 2, III| przypominały ścigających się na arenach klasycznych atletów. Śnieżna 119 3, I | krytym podjazdem, którego arkady oplatała niezmierna gęstwina 120 3, I | jedną z cegieł do budowania arki, która płomień życia przenosi 121 3, III| Tratuj, tratuj!~Leci kula armatowa,~Leci kula, leci kula,~Nieszczęśliwa 122 3, I | metalicznego brzęczenia owadów, aromatycznych woni bijących w powietrze 123 3, V | pozorów. Uczoną nie jestem ani artystką; żadnych niepospolitych 124 3, I | niejakiej sławy myślicieli, artystów i pisarzy krajowych, więcej 125 2, II | Cóż szwagier chce? Natura artystyczna! Nudzi go to, co posiada, 126 3, II | gdy w otoczeniu stosownym artystyczne natchnienia i zdolność twórczą 127 1, IV | mu przyniósł korzyści i artystycznych uciech niż kilkoletnie studia 128 1, III| choć trochę poezji, piękna, artyzmu.., A gdzież je tu znaleźć 129 3, I | się z sobą nie mogą; że arystokracja ducha - polegająca na zamiłowaniu 130 3, I | dzisiejszych ulubieńców francuskiej arystokracji: Claretiego, Craven etc., 131 3, III| zupełnie tak jak najpierwsze arystokraty po jedzeniu czynić są zwykli. 132 1, II | można powierzchowność jego arystokratyczną i jeszcze piękną, choć wyniszczoną 133 1, IV | Korczyńskich i chłodne rysy swego arystokratycznego ojca, a której narzeczony, 134 1, V | Wdał się też w sprawę i sam arystokratycznie wyglądający Darzecki, monotonną 135 2, II | zajmuje miejsce w kołach arystokratycznych... stryjeczny brat mój, 136 1, IV | wysoki, sztywny siwiejący, z arystokratycznymi rysami twarzy, który w czasie 137 3, I | wiedzy mieszało się coś z arystokratyzmu rodu i majątku - karciła 138 1, V | pięknych muzyczek, ani wesołych asamblów nie ma. Gniazdo nasze - 139 3, II | lata mego życia. J'en ai assez!~- Gdybyś był wyjątkiem... 140 3, III| nikłych floksów albo drobnych aster; w zamian, przez puste przestrzenie 141 3, I | złocistych włosów i różowe astry ubrana. Parę razy główka 142 3, II | pełną szufladę w komodzie ma asygnatek...~Jednak tusza i barwa 143 2, II | godzinę, którą pani Emilia w asystencji Teresy i panny służącej 144 3, II | sprowadzanie im nerwowych ataków?~- Szło mi o siostrę - cichszym 145 2, V | morskich i płochliwą gromadką atłasowych rybitw; teraz pozornie nieruchomy, 146 2, IV | śmiejący się wciąż wodny atleta.~- Czemu Sargasa do czółna 147 2, V | pamięci przywoływała klasyczne atletki, w tym stroju zbyt ciasnym 148 2, III| się na arenach klasycznych atletów. Śnieżna białość jego koszuli 149 3, II | Nie znasz więc różnicy atmosfer... nie wyobrażasz sobie, 150 1, III| pewnych warunkach gruntu i atmosfery świadczy najpewniej o posiadanych 151 3, III| uraz i zajść, jak z mnóstwa atomów składa się gruba chmura. 152 2, I | synowie poplamili piaskiem i atramentem, pył okrywał stojącą pomiędzy 153 3, II | spędzać je musiała la belle au bois dormant, słodko drzemiąca 154 1, VI | dwoma imionami: Zygmunt i August nazywany. Zapalczywy był 155 1, III| dwu jego braci nadały mu aureolę rycerską i poetyczną. Powiadano, 156 3, V | harbuza dostał...~Na kształt automata z krzesła wstał i z kapeluszem 157 1, VI | robocie. Powoli i jakby automatycznie, nieprzerwanie przecież, 158 2, II | Aimer c'est douter d'un autre et de soi-meme,~C'est se 159 3, III| chłopy, chętniej od innych awantur szukali, do bójek skłonni, 160 2, II | kuzynkom pantofelek swój na ażurową pończoszkę włożony.~Darzecki 161 1, IV | wykwintnych stópek okrytych ażurowymi pończoszkami i pantofelkami 162 1, III| zakochaną. Czemuż więc teraz... Ba! byłże to ten sam człowiek, 163 2, I | gdzie diabeł nie może, tam babę pośle... Zobaczysz, że ja 164 3, II | zdumienie wprawiały, Sodomę, Babilon i inne tym podobne miejsca 165 3, III| prawda! Przypomniała sobie babka dziewiczy wieczór! Wieczna 166 1, VI | wiatrów i mrozu piekące bąble obsiadały ciała. Może dwadzieścia 167 3, II | Ja do niej: "Czy ty, babo, rozum na drodze straciła?" 168 2, V | wesołą swoją gadatliwością babską śmiesząc czasem i rozrywając.~- 169 1, IV | ostrożności trzeba... ale moja babula Maksymowa dobrze ich tam 170 1, VI | przyjedzie! on już umarł i babulka umarła! Proszę nie dziwaczyć 171 1, VI | Znajdę! zabiję zwodnika! babulki nie dam. Gdzie on jest? 172 1, VI | lipowe gaje rozlegały się od bączenia nieprzeliczonych rojów pszczelnych, 173 3, I | cieniutką chusteczkę. Najmniej baczne oko spostrzec by musiało, 174 3, I | znajdować się musiało i badacz historii mógłby z nich zrobić 175 3, III| najwięcej... Ludzi kochaj, ludzi badaj, z ludźmi żyj...~- A jak 176 3, I | książkę z rąk żony biorąc badał dalej. - Jakim sposobem 177 1, V | nagle bardzo przenikliwymi, badała wszystko, co działo się 178 2, III| opuszczały się ku ziemi, badawcza ciekawość znieruchomiała 179 1, IV | podniosła, tym razem przecież badawcze i trochę strwożone. Ale 180 2, V | Justyny, uważnie, prawie badawczo na nią patrzał.~- Żęła podobno 181 2, II | było tym uszanowaniem i tą badawczością, z jakimi mężczyzna zbliża 182 1, V | obaczyłaby same rudery, badyle, śmiecie i paskudztwo...~ 183 3, II | jak przed wrogiem? Dobrze. Bądźże łaskaw uważać mię od tego 184 3, V | domu i w gospodarstwie - bagatela! Niepotrzebna! Ależ ty dzieci 185 2, II | kilkanaście tysięcy rubli są bagatelką, o której i mowy pomiędzy 186 1, III| użyteczne tylko do chodzenia po bagniskach bez obłocenia się i ugrzęźnięcia. 187 2, IV | Wziąść by go można było za bajecznego mieszkańca wód, który na 188 1, VI | zielonością wiecznie majową i bajeczny nieledwie rozrost dawało 189 1, VI | a to, co ja powiem, nie bajka!~Wysoki zrąb kamienia siwym 190 1, V | mówili, że dziś we dworze bal...~- Niewesoło mi było na 191 2, V | raz, że królewna okrutnie bała się ludzkiego śmiechu; po 192 1, IV | po rozum pójdź, chłopców bałamuć, to i wesoło będzie...~Mówiła 193 1, VI | Wymyślają, pytają się, czas bałamucą, a tu i nic tak osobliwego 194 1, IV | czasem tej biednej dziewczyny bałamucić? No, to spotykaj się z nią 195 1, IV | jaki to z naszego muzyka bałamut i amator płci pięknej... 196 2, V | ho! znajdę ja go! znajdę bałamutnika tego, zwodziciela, złoczyńcę! 197 3, III| zakładać albo, broń Boże, bałamutniom i pustotom życie swoje poświęcać, 198 3, III| krokiem, jedni z mężczyzn w balansach szeroko ramiona rozstawiali 199 2, V | nie ma: kuzynka chce od baletnic, bankructwa i jakiejś tam 200 1, VI | było ze wszystkiego, że bali się jakiegoś pościgu i żądali 201 3, II | wykręcać zaczął.~- Wieżyczki, balkony, wykrętasy... tylko że z 202 3, IV | szczytem doskonałości, a kilka balów przewyższyło przepychem 203 1, V | Niewesoło mi było na tym balu i wolałam iść w pole - żywo 204 1, III| dla ciebie samej? abym jak bałwan jaki czytał z tobą romanse, 205 3, II | gniewliwy. Drugiego mnie Pan Bóg bałwana dał, co tylko po Niemnie 206 1, VI | wiele jeszcze kłaniało się bałwanom i żyło z kilkoma żonami. 207 3, II | szczególniej brzmiący w nich ton bałwochwalczej dla bogactwa i użycia chwalby 208 1, III| otrzymywanego dochodu wypłacał raty bankowe, procenty od posagu siostry 209 1, III| mogłem na czas zapłacić bankowej raty... Wszakże już Korczyn 210 1, III| Benedykt zaciągnął dług bankowy, aby bratu wypłacić to, 211 2, V | kuzynka chce od baletnic, bankructwa i jakiejś tam morfiny wyratować, 212 3, III| stryjeczni, szerokością bar i obfitością czupryn tak 213 3, III| mrowisku okiem wiodąc szerokimi barami niecierpliwie poruszył, 214 1, I | początku desperuje, a potem jak baran na rzeź spokojnie swoją 215 2, III| najwyższy na jednym polu i barana, i kozła cierpi..,~- Jaki 216 3, II | pokorny, że zdaje się jak baranek...~Sposób, w jaki to mówiła, 217 3, III| uszyłam i otoczyłam ją siwym barankiem?~- A pani pamięta, czyja 218 3, II | człowieka przedzierzgnąć się na barbarzyńcę z powodu... z powodu soków 219 3, III| Czy ja zwierz jestem albo barbarzyniec, abym pracą nad siły kochanej 220 2, V | podtrzymując, ukazała się wysoka, barczysta dziewczyna, dość szczególnie 221 1, II | Gdy stanął obok silnego, barczystego, ogorzałego pana domu, dwie 222 3, III| wsunęły się w grono wysokich i barczystych Bohatyrowiczówien, Jaśmontówien, 223 2, IV | raju, albo go pozostawić na barkach krewnych, którzy sami wcale 224 3, IV | wziął znowu krzyż swój na barki i - jeden z trzech - tu 225 3, IV | listu. Jeden książę, dwóch baronów i czterech jenerałów wesele 226 3, II | śpiewa, a w małym garnku barszcz tak samo w górę kipi, jak 227 1, III| naraz krew żołnierz spod Baru i Samosierry, to zaś, co 228 3, III| wyglądało jak kobierzec o barwach przygasłych i spłowiałych, 229 2, III| tu ukazywały, tam znikały barwiste kobiece ubrania, głowy w 230 1, I | woza rozesłany, pasiasty i barwisty, na domowych, wiejskich 231 3, III| dobry i nieskąpo mierzone bary, przy ogromnych Domuntach 232 1, III| oczu iskry sypał, potężnym barytonem tysiąc pieśni śpiewać umiał, 233 3, IV | z dźwiękami skrzypiec i basetli wygrywających marsza zmieszał 234 1, II | rozmawiali z sobą długimi, basowymi krzykami, które obijały 235 1, II | obuwia i z cieniutkiej, batystowej, mocno przybrudzonej chustki, 236 3, III| Tak jak pośród młodzieży bawiącej się w gumnie i na Niemnie, 237 2, I | mieszkalnej tylko cztery pokoje: bawialny, sypialny, dziecinny i mała 238 2, I | niedomagający Staś zawzięcie bawili się z najmłodszą siostrą 239 2, V | dawniej było - obrzydło; co bawiło i radowało - wydawało się 240 2, II | Widocznie w fortecy tej bawiono się wybornie. Z czołem do 241 1, VI | jabłka, gotowała rybę, doiła bawolicę, którą on rychło sobie obłaskawił, 242 1, VI | tej przyczyny nazywali się bawolniki. O pieniądzach to jeszcze 243 1, VI | takoż do świniarów i do bawolników, ale nigdzie im nie podobało 244 1, VI | co przy łąkach mieszkając bawoły obłaskawiali i dla tej przyczyny 245 3, II | Zapewne pan Różyc i les beaux restes jego milionów... - 246 3, I | nawet pokuszeń ku złemu, będącemu zawsze fizyczną albo moralną 247 3, I | podróżujących i w niebezpieczeństwie będących głośno, powoli, wyraźnie, 248 1, III| polować na dzikie kaczki i bekasy, razem rybackim czółnem 249 3, III| Pod ścianą gumna na stosie belek i po kolana w chwastach 250 2, II | gospodarskich we Francji, Niemczech, Belgii, Holandii. Skończył na tym, 251 2, V | grube, wapnem pobielone belki krzyżując się z cienkimi 252 1, VI | zważając dygocącym głosem bełkotał i wykrzykiwał:~- Pójdę! 253 1, II | zmieszanie swe i wzruszenie, bełkotała:~- Ależ, doprawdy, panie 254 2, III| doleciało grube i długie bełkotanie indyka, przy którym wybuchnął 255 2, III| długa niż szeroka, z niskim, belkowanym sufitem i chropowatymi, 256 3, II | jak spędzać je musiała la belle au bois dormant, słodko 257 1, VI | nieprzeniknioną gęstwiną berberysów, ożyn, dzikich porzeczek, 258 1, VI | strumień dzwonił i czasem w berberysowym czy wilczynowym krzaku dało 259 1, VI | świecie wcale go nie ma.~Bezbarwne i bezzębne usta starca otworzyły 260 1, IV | uczynił ją podobną do twarzy bezbronnego, a dotkliwie udręczonego 261 3, IV | powszechnego bólu świata i bezbrzeżne dla niego współczucie? Ale 262 1, V | Nie! A jednak w nudzie i bezcelowości życia swego może kiedy... 263 2, IV | rozciągał się przed nią pustym, bezcelowym szlakiem; z ciężką nudą 264 3, I | samotności nawet, gdy była bezczynną, zachowywała najcharakterystyczniejszą 265 3, I | ciągłym jej marzeniem. Po roku bezczynnego życia w Osowcach Zygmunt 266 1, V | Bożą szemrał za to, że go bezczynnym i niepożytecznym uczyniła; 267 3, IV | Ile w tych słowach było bezdennego smutku, Witold nie dosłyszał; 268 2, IV | napastniczy i na wodnym bezdrożu niezawodne torował drogi, 269 3, I | takim, jacy składają szare i bezimienne tłumy, być nie mógł. Bez 270 1, VI | nie było tam żadnego. Z bezimiennego tego grobowca, osłoniętego 271 1, VI | wedle własnego żądania bezimiennym ostaniesz i jakeś się urodził, 272 3, III| na weselach sąsiedzkich bezinteresownie i tylko dla własnego ukontentowania 273 3, II | brzmieć zaczęła burzliwie, bezładnie, czasem żałośnie, czasem 274 1, VI | panowała dzicz drzewiasta, bezludna i głucha, srogim zwierzom 275 2, IV | uszanowaniem wiódł ją przez miejsca bezludne; który, tak jak ona, kochając 276 1, V | się jej, że patrzy w jakąś bezmierną pustkę, po której niby widma 277 3, I | starego Dumasa i awantury bezmyślnej Braddon; jeszcze coś z dzisiejszych 278 3, II | obchodzili się z ludźmi jak z bezmyślnymi bydlętami... gorzej, jak 279 1, V | sapieżanka gałęzie swe, już bezpłodne, ale nieprzeniknioną gęszczą 280 1, II | żaden z nich w tej chwili bezpośrednio nie zwracał się do niej 281 3, I | zwiastującego straszną nowinę bezprzytomna padła na ziemię, ale dźwignąwszy 282 3, II | niespokojnej, czasem prawie bezprzytomnej, a umilkła zupełnie w chwili, 283 2, V | ubiegam, bo śród nich prawie bezprzytomnym się staję. Każdej nieznajomej 284 2, II | policzki spływała łza. Teresa, bezsennością i krzątaniem się około chorej 285 1, V | zapewne śmierci. Zwątlała i bezsilna, drżała na całym ciele, 286 3, I | od tak dawna wzbijała się bezustannym płomieniem ofiary. Jak martwy 287 2, II | być panem okoliczności; bezwarunkowo miałbym sobie za punkt obywatelskiego 288 3, I | smaku tudzież duma prawie bezwiedna, ale całą jej istotą rządząca - 289 3, IV | nieprzezwyciężonością i bezwiednością krwi w żyłach człowieka 290 2, II | czytania tego słuchała w bezwładnej nieruchomości, po salonie 291 2, V | leżał, z jednym ramieniem bezwładnie wzdłuż ciała spoczywającym, 292 1, II | duszno. Pani domu coraz bezwładniej chyliła się na swym szezlongu; 293 1, V | jak kłodę i dziewięć lat bezwładnym i w bólach trzymał... U 294 3, II | nim muszą - to idealizm bezwzględny, krańcowy idealizm!~Patrząc 295 1, VI | jego czaszce, a twarz jego bezzębna, malutka od ściągających 296 1, VI | wcale go nie ma.~Bezbarwne i bezzębne usta starca otworzyły się 297 2, III| człowiek jestem, sierota bezżenny, i nie ma dla mnie komu 298 2, I | przylgnęło do niej trochę białawego pyłu, a przy zakręcaniu 299 2, III| czoło, policzki i nawet białka oczu, które niepohamowaną 300 1, II | silnie, bo z owalnej ramy białobrudnej chustki wychylająca się 301 3, V | siedząca na sapieżance białoczarna sroka zakrakała, kogut za 302 1, II | poły szlafroka, drugą ten białowłosy i łagodny starzec przyciskał 303 1, IV | niej przyczyną wzmożonego bicia serca i paru bezsennych 304 2, II | rozległo się jakby klaśnięcie z bicza, a po wąskich ustach Darzeckiego 305 2, II | godzina, Justynko? Trzeba biedaczce dać tej mikstury, bo jeszcze 306 3, V | wiedząc zgodzi się tego biedaka wyratować i uszczęśliwić, 307 3, II | jednak daleko ciaśniej i biedniej. Ule były starej konstrukcji 308 3, III| tu przyczyny smęcić się i biedować. Bo ty, panno młoda, choć 309 2, III| domostw ku polu, Zwolnił nieco bieg koni krzyżując z innym wozem 310 3, III| mówienie zupełnie jak woda biegąca, takie płynne, a do tego 311 2, III| wszystkie strony. - Julek! biegaj ojcu pomagać!~I zaraz czerwone 312 2, II | przytomność; od toalety do szafy biegając rozbiła flakon z perfumą 313 2, IV | to myszą przy samej ziemi biegającą, ni to ptakiem kołyszącym 314 3, I | lekkie kroki synowej prze- biegające szybko wschody i parę salonów; 315 3, III| widywano go takim pędem biegającego i wykrzykującego z takim 316 2, IV | górze, u dołu, wszędzie, biegały, goniły się, ślizgały, tu 317 3, II | tu przylatywała i gdzie biegałyście razem, jak podsmalone? Czy 318 3, II | szalona ku brzegowi rzeki biegłam... z myślą, że śmierć jest 319 2, III| Wejrzenie jego coraz częściej biegło daleko, ku zaniemeńskiemu 320 3, II | wielkiego domu, grało z biegłością utalentowanej uczennicy 321 2, II | znajdowała się spiżarnia. Biegnąc już wydobyła z kieszeni 322 1, VI | pas rozpuściwszy głaskała biegnącą przy niej sarenkę. Kiedy 323 2, III| ogromnego rudego chłopca biegnącego co sił przez ogrody i podwórka 324 1, V | znalazła się na ścieżce kręto biegnącej pomiędzy zbożem i mającej 325 2, I | dziedzińcu tętent szybko biegnących nóg. Kirłowa, a za nią malutka 326 3, III| odpowiadały męskie:~- Jestem! Idę! biegnę! do usług! A kto z kim? 327 1, I | Terenia - podchwyciła panna - biegnie po krople z bobrowej esencji 328 2, IV | wydrążeń zaczerniało coś, bielą błysnęło i ptak wysmukły, 329 1, VI | szerokiej podstawie krzyża bielał wyraźny jeszcze choć miejscami 330 1, VI | czerwieniało, błękitniało i bielało; trzeba było wejść pomiędzy 331 2, III| zbrużdżoną i od dzięcieliny bielejącą drogę z rykiem i meczeniem 332 1, VI | wielkimi płatami śniegu bielejącej, które za podścielisko swe 333 1, VI | trawach suszył się len i bieliły się sztuki płócien, w chatach 334 2, I | jedna chleb miesiła, a druga bieliznę prała. Nie znaczyło to wcale, 335 2, I | Matka szepnęła jej coś o bieliźnie, kupcach i Stasiu.~Różyc 336 1, VI | Śnieżnie biała kapota nie była bielszą od włosów staruszka, z rzadka 337 2, III| poczynającego wysychać na daleko bielszych niż policzki czołach. Powietrze 338 2, II | miał, a Justyna, cierpliwa, bierna, ze spuszczonymi powiekami, 339 3, II | jeszcze życzliwość i choćby bierne współczucie. O, Bóg tylko 340 1, VI | narzędziami w ręku z dala i biernie na tę scenę patrzał.~- Poszedłbyś 341 3, III| dobitniej i głośniej:~- Teraz bierz sobie na uwagę, przenajdostojniejsza 342 1, V | potrzebie najemników do pomocy bierzem, ale sami my rolniki i sadowniki, 343 3, III| słońca, coraz zmieniali się biesiadnicy. Do rosołów, pieczeni, kiełbas, 344 3, III| najszumniejsi i najweselsi z biesiadników Fabianowi winszowali, że 345 1, I | Cholera! - krzyczą - ot i już bieży, nam na zgubienie!" "Ale! - 346 2, II | kminkiem i szyneczki.., bo bifsztyk u nas robią nie te...~Z 347 3, IV | plan Korczyna trwożliwie bijąc. Rzucał na nie czasem wzrokiem 348 3, III| rozmowy w ciche powietrze bijącą.~Za nimi, tuż przy drodze, 349 2, III| łunie z wewnętrznego pożaru bijącej.~- Pan tego wszystkiego 350 1, VI | nich jeden obraz rozległy i bijący w otaczające powietrze stugłośnym 351 3, IV | zgrabną nóżką o ziemię bijącym konikiem. W bogatej aktorce 352 1, III| Całą przeszłoroczną jesień biłem się jak ryba w wodzie... 353 1, II | przypatrywała się błyszczącym binoklom w cieniu siedzącego gościa.~- 354 1, I | do fortepianu i akordy biorę, a Anzelm za mną stanie 355 1, IV | Korczyna naszło mnóstwo wojska bismarkowskiego ... słowem, pruskiego wojska... 356 1, IV | ogromną porcję galarety i biszkoptów. Ku schylonej nad talerzem 357 3, I | wojskiem swym podjeżdża, nim bitwę stanowczą wydać postanowi. 358 2, I | wysmukłą, o wdzięcznej linii biustu i ramion, która nadawała 359 2, V | wiedzą, bo goła byłam jak bizun, w dziurawych trzewikach 360 3, III| koń cygański okryła się blachami i myśli, że ludzi ubijać 361 1, IV | Darzeckich i żółtawej, na bladaczkę widocznie chorej córki Korczyńskich 362 3, II | Pocałuj mię, mój ojcze...~Na bladawym, smutnie przed nim pochylonym 363 1, VI | niżej słoneczny ten pas bladł i przygasał, aż znikał zupełnie, 364 1, VI | było. Szafirowe w środku, bladło ono u skłonów, na zachodzie 365 2, IV | siebie niskie snopy promieni bladły lub całkiem gasły, a w błękitach 366 2, V | nieruchomości człowiekiem blado błyskały ramy świętego obrazu 367 2, III| zmęczone rysy i napełniał bladobłękitne oczy. Prawie z przestrachem 368 3, I | trawnikach i ścieżkach parku do bladoróżowej chmurki podobna. Parę razy 369 3, II | głos odebrała, ani kredowej bladości twarz jej oblewać poczynającej 370 2, V | zasłaniały niebo, a na Niemnie bladosrebrnym gdzieniegdzie pluskały ryby, 371 3, III| pomarszczoną. Pod napowietrzną, bladozłotą lampą księżyca w wodzie 372 2, IV | stanęli. Przed stopami ich, bladożółtym pasem zieloność trawy i 373 1, V | czołem czapkę i daleko kędyś bladymi oczami patrząc monotonnym 374 3, IV | po twarzy tego młodzieńca błądzące, mgły znużenia przyćmiewające 375 3, IV | której już tylko tu i ówdzie błądziły fioletowe lub czerwonawe 376 3, I | smutna lilia o kroplę rosy błagająca, wyrastała z grobu, dotąd 377 1, IV | stojącego przed nią a wzrokiem błagającego ją mężczyznę.~- Zupełnie 378 3, II | trzeba...~- Poproś... - błagał podlotek.~- Czemu sama nie 379 2, III| miała i niecierpliwie czy błagalnie nad głową wyciągnąć puste 380 3, III| a jednak dziwnie miękka, błagalnym jakby drżeniem zdjęta... 381 3, I | natchnione słowa dziękczynienia i błagania. Tyle lat w tym miejscu 382 3, I | lekkim, zgrabnym ciałem z błaganiem szeptała:~- Dziś tam nie 383 3, I | wydawały się jej oznakami czci błahymi, nieestetycznymi, niegodnymi 384 3, IV | daleka, nieosobista nadzieja błąkała się mu po sercu.~- Może 385 1, V | widma strapione i wątlejące błąkały się młode siły jej ciała 386 3, IV | zarzecznym borze, także blaskami przenikniętym, żółte pnie 387 2, V | czerwonej szafie stał niewielki blaszany samowar i Antolka już się 388 3, I | wielkich okien, czerwonym blaszanym dachem i szerokim, krytym 389 1, V | nogi. Z dala już widać było bławatkowy szafir jej oczu, które pod 390 2, II | Milcz! milcz! milcz, błaźnie! - coraz namiętniej powtarzał 391 3, II | kiep, drugi dureń, a obydwa błazny!~Wkrótce potem odchodzących 392 3, II | Kiedy Justyna i Witold pod blednącym wieczornym niebem przy wielkim 393 3, III| gdzieniegdzie zupełnie ciche; pod blednącymi gwiazdami skrzydło Erosa 394 3, II | Porozumieć się nie podobna! Błędne koło!~Łatwiej zapewne porozumieć 395 2, I | poprawianiu historycznych błędów itd. Uśmiechnęła się prawdziwie 396 2, III| na czoło jego znacznie bledsze od policzków wybiegła gruba, 397 3, IV | jego jakby przyrósł; od bledszej niż zwykle i w tysiąc zmarszczek 398 1, IV | panowie, powinien naprawiać błędy starszych, a nam młodszym 399 2, II | niezadowolenia wydymała bledziutkie wargi. Oznajmienie o przybyciu 400 2, II | nie dosłyszawszy, cmoknęła bledziutkimi wargami tak, jakby czegoś 401 2, V | okna usiadłszy patrzała na błękitnawe świtanie, wśród którego 402 1, VI | gruszą coś czerwieniało, błękitniało i bielało; trzeba było wejść 403 2, III| kilkanaście zagonów, różowiały i błękitniały kaftany kobiet i dziewcząt, 404 1, II | okna salonu, wychodziło na błękitniejący zza rzędu starych klonów 405 1, V | drzewami ze dwadzieścia ulów na błękitno pomalowanych do połowy kryło 406 1, II | samotność zaległa płynące błękity wody, nad którymi czasem 407 1, VI | żywokostu i brudno żółtych blekotów, zmieszanych ze śnieżnymi 408 2, II | zdrowiem...~- Czy ty, Tereniu, blekotu dziś najadłaś się, czy co? - 409 2, II | bliskich, tak, dla swo-ich blis-kich...~- Procenty płacę regularnie - 410 2, II | przywiezienia lekarza z bliskiego miasteczka, wielkie ręce 411 2, II | zapewne potem i krzywdą swych bliźnich. Nie tylko ludziom tego 412 3, I | że spełnia zakon miłości bliźniego, nade wszystko zaś, że łączy 413 3, I | oczach ważniejszą i sercu jej bliższą, mieszania się jego dopuścić 414 2, I | dochodziły prze ciągłe i coraz bliższe ryczenia krów. Ścieżką, 415 1, I | brzydką i przykrą, ale po bliższym przyjrzeniu się uwagę i 416 1, VI | Uśmiech jego stał się szeroki, błogi, oczy usiłowały spojrzeć 417 3, IV | powiódł i nagle nieopisana błogość na twarz mu spadła. Z głębi 418 3, V | zza niego zaś, z miodową błogością w błękitnych oczach, z plastrem 419 3, III| dzierżawkach, dobroczyńcę swego błogosławiąc i wiernie jemu według kontraktów 420 3, III| dosłyszeć nie mógł, i z kolei błogosławiący młodą parę rodzice pana 421 3, III| powinszowania, podziękowania, błogosławieństwa i życzenia. Drużki płacząc 422 3, III| się! Czy to pięknie przy błogosławieństwie ojcowskim z nosem do góry 423 3, III| wpadł, jakim dziś z rana błogosławił do ślubu córkę.~- Bogiem 424 1, VI | pasowi zagród opuszczoną. Błogosławiłaż je czy komu ukazywała?~ 425 3, III| Ach, czegóż za Niemen?~Czy błoń tam kwiecistsza...~A ku 426 2, V | wosk i tylko długie wąsy blond na brodę mu spadały, a oczy 427 1, IV | której narzeczony, blady blondyn z angielskimi bokobrodami 428 1, II | Żona jego ładna, mała blondynka... Cóż więc?~- No... on 429 1, IV | zgrabnej, młodziutkiej blondynki, która szeleszcząc swą jasną 430 3, III| pobłyskując wołał:~- Z mułu i błota ziemskiego, rodzaju myśmy 431 2, IV | girlandy mnóstwa odmian powoi, bluszczów i widłaków. Tu i ówdzie 432 3, I | niezmierna gęstwina dzikiego bluszczu. Budowa ta, dość zimno i 433 2, II | brwiami oczy gniewnie mu już błyskać zaczynały. Ale we wnętrzu 434 2, IV | smugami krwistych świateł błyskający. Ptastwo znieruchomiało, 435 3, V | się, z podniesioną głową, błyskającym wzrokiem po obecnych wodziła. 436 3, I | którego głębokich gęstwinach błyskała sieć wąskich dróżek, bielały 437 2, II | się podlotek i z radosnym błyskaniem oczu przylgnął cały do niej, 438 1, IV | i wszystkim trzem razem błyskawiczny uśmiech przemknął się po 439 2, IV | szepnął Jan - jak dzieciątko!~Błyskawicznym ruchem zdjąwszy siermiężkę 440 2, V | wśród jaskrawych barw i błyskotek uderzała grubością rysów 441 1, IV | dumnych ust. Najdrobniejsza błyskotka nie ożywiała jej wdowiego 442 1, IV | podstarzałych materiach i tanich błyskotkach; mężczyźni ogorzali, wąsaci, 443 2, V | swojego konia we wszelakie błyskotki i dzwonki ubierają. Przy 444 3, I | niedokrwistych, które raz błysnąwszy nie wracają już nigdy, że 445 2, IV | roztopionego bursztynu na słońcu błyszcząc. Jan chwiejnego jej, i coraz 446 2, II | z lekkim poskrzypywaniem błyszczącego obuwia. Ręce trzymał w kieszeniach, 447 2, III| z których w jednej sierp błyszczał, ruchem zmęczenia nad głowę 448 2, III| szerści z dziesięć par oczu błyszczało na kształt czarnych paciorek 449 2, V | nim szczęśliwa była, jak bóbr płaczę; a w dzień przed 450 1, VI | dawał skóry zdarte z ubitych bobrów, niedźwiedzi, lisów, kun 451 1, I | panna - biegnie po krople z bobrowej esencji albo po proszki 452 1, VI | dało bojarkę, czwartemu bobrowniczkę, piątemu pszczelarkę, a 453 1, VI | rzeczułkami, siedzieli rybaki i bobrowniki; w inszych, tam gdzie stały 454 1, VI | zachodzili do rybaków, do bobrowników, do sokolników i do bojarów; 455 1, VI | wodach mieszkały wydry i bobry domki sobie budowały. A 456 2, I | Uspokojona trochę o syna, boć nie mógł czuć się bardzo 457 3, III| ostre krzyki żurawi i klekot bociani, a w dole na mdlejących 458 2, V | mleka, octu i posiekanej boćwiny złożony.~Ujrzawszy wchodzącą 459 1, V | czuć w nim było dzikie boczenie się od ludzi i ukrywane, 460 1, V | strzechą. Do ogrodu stał boczną ścianą, w której świeciły 461 1, IV | pochwycił z rąk służącego i na bocznym stole w salonie ją postawił. 462 1, VI | widać było, że trwożnie boczył się od wszelkich gwarów 463 1, V | ktokolwiek, o! po tysiąc razy bodajby to pragnienie we wstręt 464 3, IV | tobą wygadałem. Nie wiesz i bodajbyś nie dowiedział się nigdy, 465 3, II | zamarło. Nie mam żadnego bodźca do życia... Nie mogę tworzyć. 466 3, I | wszelkiemu poniżeniu się i bodźcem ku coraz wyższemu życiu. 467 3, III| nawet samiczkę w dzióbek bodzie kochanie jej chcąc pokazać! 468 3, III| opowiadały sobie wzajem, jaki to bogacz ten Kazimierz Jaśmont. Pracować - 469 3, II | Zewsząd otoczyła nas rola bogaczów, a my ledwie ścieżeczką 470 3, II | Łazarz mizerny - prawił - o bogaczowych pokojach wyśpiewywał: "Stołów, 471 3, III| Jak nędznemu, tak też i bogatemu lepiej nie samemu!~A Apostoł 472 3, II | doświadczają. Bo choć oni troszkę i bogatsi ode mnie, ale ja również 473 1, III| którzy posiąść ją mieli, bogatymi uczynić nie mogła. W myśli 474 2, V | Różyc przyjechał, ha? Dwom bogom nie można służyć... albo 475 1, V | bardzo prozaicznie! Wprawdzie bohater poematu wymówił głośno wyraz: " 476 1, V | miłość i wierność dla tego bohatera mego. Niewidzialny cielesnym 477 3, IV | nadziei, czarodziejskich i bohaterskich snów o nowych jutrzenkach 478 1, VI | pospolitakiem. Ale żeś był bohatyrem mężnym, który tę oto ziemię 479 3, II | prawda, co pani Fabianowa Bohatyrowiczowa, née Giecołd, mówiła, że 480 2, III| Andrzej Korczyński - Jerzemu Bohatyrowiczowi".~- Ojcu Janka, jego ojcu - 481 3, III| grono wysokich i barczystych Bohatyrowiczówien, Jaśmontówien, Zaniewszczanek 482 1, V | się do Justyny:~- Elżunia Bohatyrowiczówna, Fabiana córka... najpuściejsza 483 1, V | siestrzenica jego znajduje się w bohatyrowieckiej okolicy, tak jak prawie 484 1, VI | twego nadaję nazwisko od bohatyrstwa twego wywiedzione".~Tu z 485 3, III| drużbantowi, który na fochy bohdanki swej nie zważając ani na 486 3, II | spędzać je musiała la belle au bois dormant, słodko drzemiąca 487 2, V | sfatyguje - zauważył Jan.~- Nie bój się. Choć i po nocy, kiedy 488 1, VI | trzeciemu przeznaczenie dało bojarkę, czwartemu bobrowniczkę, 489 1, V | już zna! - zapominając o bojaźliwości swej oburzyła się Antolka.~- 490 1, V | ciekawość, z taką dziecinną bojaźliwością złączona, że Justyna ruchem 491 3, III| pocieszać usiłowali.~- Nie bójcie się! Więcej Bóg ma, niż 492 2, IV | rzucenia się w jego chaos i boje brakowało jej odwagi. Na 493 3, III| innych awantur szukali, do bójek skłonni, a do maczania języków 494 2, V | wyczytałem: "Jak muchy padną w boju syny ludzkie..." A w drugim 495 1, IV | w wąską ramę siwiejących bokobrodów ujętą twarz, płynnie i ozdobnie 496 2, V | zaraz można zrobić...~W bokówce, na olchowej czerwonej szafie 497 2, V | piecem otwarte ukazywała się bokówka, mała, podługowata izdebka, 498 2, V | pilnie zaglądając, ciemną bokówkę nawet obejrzał i do świetlicy 499 2, II | lepiej odsłonić. Potem za bolącą głowę chwytając się, na 500 3, IV | końcami palców dotykała bolącej i leczniczym plastrem oblepionej 501 1, V | dziewięć lat bezwładnym i w bólach trzymał... U doktorów radziłem